Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czy racjonalizm sie opłaca?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
26-11-2010 20:02Złotek (867 punktów)
(zablokowany)
Czy racjonalizm sie opłaca?
0 na 4
Zastanawia mnie, czy racjonalizm się opłaca? Czy oprócz odrzucenia często szkodliwej religii przychodzą z tego jakieś korzyści? Skoro większość racjonalistów nie wierzy w Boga i życie poza grobowe to co nam przychodzi z rozprawiania nad sensem, nie możnością poznania duchowego którego nie ma etc.
Skoro na końcu i tak czeka nas śmierć to po co w ogóle żyć? Co za różnica kiedy umrzemy?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

AdamGr (3037 punktów)
Rydzyk czym jeździ i gdzie mieszka ?
26-11-2010 21:29
 Ocena 16 na 18
Mączka (431 punktów)
> Zastanawia mnie, czy racjonalizm się opłaca? Czy oprócz odrzucenia często szkodliwej religii
>przychodzą z tego jakieś korzyści?
Odrzucenie owej szkodliwej religii to tak wielka korzyść, że się opłaca.
Po pierwsze, zyskuje się na tym finansowo. Oczywiście w Polsce i tak musimy, nolens volens, wszyscy sponsorować katolików, bo z naszych podatków utrzymywane są ich przywileje, ale, nie praktykując, oszczędzamy niemałe kwoty, które przeznaczalibyśmy przez dziesiątki lat na tace, wręczali w kopertach w czasie "wizyt duszpasterskich" i płacili za sakramenty typu komunia, chrzciny itd. Odpada też kupowanie książek do religii dla dzieci i zyskujemy tygodniowo około dwu godzin wolnych od obowiązku (nie chodzimy na mszę niedzielną). Jeśli podliczyć tego typu wydatki w skali roku, dodać procenty, jakie uzyskalibysmy lokując te pieniadze przez wiele lat, okazuje się, że praktykujący w ciągu życia przeznaczają na kościół równowartość dobrego samochodu - to już lepiej ów samochód kupić sobie lub dziecku, niż dawać go księżom dobrodziejom.
Po drugie: ma się większy rozmach w życiu, więcej odwagi, bo nie krępują nas anachroniczne często przekonania i zakazy propagowane przez religie. Np. kobiety niewierzące mają okazję spełnić się w różnych rolach, uważają się za kompletne nawet, jeśli nie są mężatkami i matkami, uprawiają seks bez poczucia grzechu i wyrzutów sumienia, tak samo stosują antykoncepcję, gdy nie chcą dzieci, albo in vitro, gdy pragną ciąży, a nie mogą w nią zajść. Łatwiej zatem spełniają swoje marzenia i osiągają życiowe cele. Mają mniej poczucia winy i wstydu, mniej neuroz i obciażeń psychicznych, więcej pewności siebie. Czują się równe mężczyznom, a nie powołane do chodzenia trzy kroki za nimi, nie wysłuchują calej tej mizogynicznej sieczki, jaką serwują święte teksty wielkich religii (tam zawsze kobieta jest niby w porządku, ale jednak niecałkiem, własciwie ledwo tolerowana, bo jakaś taka nieczysta, podejrzana jakaś taka... - a po co z dobrej woli wysłuchiwać takich przytyków i jeszcze za to płacić?...).
Po trzecie: W takiej np. religii katolickiej jest więcej zakazowości, zamordyzmu wręcz, niż pociechy. Ta religia stara się najpierw maksymalnie zdołować człowieka, upokorzyć go, uwikłać w poczucie winy, a potem sprzedaje jakieś mikre wirtualne "furteczki" do raju, jakieś wewnętrznie sprzeczne info o Bogu ludzi miłującym a wszechmogacym - ale chętnie dżumę na nich zsyłającym, takie bzdury nielogiczne. Więcej z tej nauki katolickiej pomieszania, przygnębienia i pesymizmu niż nadziei. Tak, że nie opłaca się per saldo.
>Skoro większość racjonalistów nie wierzy w Boga i życie poza
>grobowe to co nam przychodzi z rozprawiania nad sensem, nie możnością poznania duchowego którego nie
>ma etc.
Ja nie rozprawiam i nie zauważam, żeby ktoś ty szczególnie rozprawiał.
> Skoro na końcu i tak czeka nas śmierć to po co w ogóle żyć? Co za różnica kiedy umrzemy?
Ja lubię żyć dla przyjemnych, dobrych chwil i dlatego, że ta gra mnie wciąga. Jest trudna, ale ciekawa. Życie bywa sympatyczne i to, ze się kończy, nie przekreśla wcale jego walorów. Tak, jak nie wychodzę z dobrego filmu i nie kwestionuję jego sensu, bo przeciez się kończy, tak nie wychodzę z życia. Dopóki ten film jest wystarczająco dobry, to oglądam (i w nim gram, a więc mam wpływ na jego jakość) - do ostatniej sceny.
26-11-2010 22:16 
 Ocena 2 na 2
Złotek (867 punktów)
(zablokowany)
(...)
Ale czy racjonalizm zaczyna się podczas odrzucenia religii? To oczywiście warunek. Ale jest ich więcej.

>Ja nie rozprawiam i nie zauważam, żeby ktoś ty szczególnie rozprawiał.
Rozprawiamy i to bez przerwy. np. w temacie o strachu przed śmiercią, o tym, czy można prowadzić dyskurs na temat boga itp.

>> Skoro na końcu i tak czeka nas śmierć to po co w ogóle żyć? Co za różnica kiedy umrzemy?
>Ja lubię żyć dla przyjemnych, dobrych chwil i dlatego, że ta gra mnie wciąga. Jest trudna, ale ciekawa. Życie bywa sympatyczne i to, ze się kończy, nie przekreśla wcale jego walorów. Tak, jak nie wychodzę z dobrego filmu i nie kwestionuję jego sensu, bo przecież się kończy, tak nie wychodzę z życia. Dopóki ten film jest wystarczająco dobry, to oglądam (i w nim gram, a więc mam wpływ na jego jakość) - do ostatniej sceny.
Ale przecież "Gdy jesteśmy śmierci nie ma, a gdy przychodzi nie ma nas". Także, czemu się tak kurczowo tego życia trzymamy? Powinniśmy być raczej wobec niego obojętni. Skoro śmierć nas spotka co za różnica kiedy? Powiesz, że najpierw dobrze jest poużywać przyjemności życia. Ale jeśli byś dziś umarł nie mógłbyś żałować. Gdyby nagle przejechał Cię samochód nie miałbyś nawet ułamka sekundy żeby zacząć tego żałować.

Wycinaj niepotrzebne cytowanie, Sceptymuszka Cię prosi, pokazując, jak to robić.
27-11-2010 10:51 
 Ocena 5 na 5
ziemiojad (338 punktów)
Mączka pisze >Np. kobiety niewierzące mają okazję spełnić się w różnych rolach, uważają się za kompletne nawet, jeśli nie są mężatkami i matkami, uprawiają seks bez poczucia grzechu i wyrzutów sumienia, tak samo stosują antykoncepcję, gdy nie chcą dzieci, albo in vitro, gdy pragną ciąży, a nie mogą w nią zajść. Łatwiej zatem spełniają swoje marzenia i osiągają życiowe cele. Mają mniej poczucia winy i wstydu, mniej neuroz i obciażeń psychicznych, więcej pewności siebie. Czują się równe mężczyznom, a nie powołane do chodzenia trzy kroki za nimi, nie wysłuchują calej tej mizogynicznej sieczki, jaką serwują święte teksty wielkich religii (tam zawsze kobieta jest niby w porządku, ale jednak niecałkiem, własciwie ledwo tolerowana, bo jakaś taka nieczysta, podejrzana jakaś taka... - a po co z dobrej woli wysłuchiwać takich przytyków i jeszcze za to płacić?...).>

Oczywiście, zgadzam się właściwie całkowicie z Twoim zdaniem, jednak odnośnie tej części chciałam jeszcze coś dodać. Jest to prawda, że kobieta-racjonalista żyje bez pewnych obciążeń psychicznych wynikających z praktykowania jakiejś religii, ale w niektórych przypadkach, a myślę że w naszym kraju często, nie da się uchronić przed stresem wynikającym z życia w społeczności religijnej. Jest presja, są plotki, są anonimy (!), odnoszące się do całej rodziny. Oczywiście, można założyć, że owa Kobieta jest już tak "racjonalna", że potrafi zachować wobec takich sytuacji całkowitą obojętność. Jednak będąc matką, trudno się nie zastanawiać i nie martwić jak też dzieci poradzą sobie w szkole, czy ogóle w życiu.

Generalnie rzecz ujmując, moim zdaniem, racjonalista rzeczywiście w pewnym sensie żyje bardziej "na luzie". Ale na pewno łatwiej żyć mu w Warszawie niż w małej wsi na zapomnianym Podlasiu. Ja właśnie "próbuję być racjonalna" mieszkając na wsi, gdzie przeważają katolicy, w sąsiedniej wsi dominuje prawoslawie i króluje pop, działa także Kościół Chrystusowy, a obok odbywają się zloty Świadkow Jehowy. KAŻDY wyznaje jakąś religię. W szkole równolegle z religią katolicką odbywa się religia prawosławna, a w kąciku patriotycznym w przedszkolu na polskiej fladze wisi krzyż ("symbol polskości", jak powiedziała pani przedszkolanka). Do tego niezwykle silna jest wiara w czary, klątwy, magiczne zioła i znachorów (naprawdę!!!). I pośród tego wszystkiego my - jakbyśmy spadli z księżyca... ;D Czy tu bycie "racjonalistą" się "opłaca"? Przecież mówi się "kiedy wchodzisz między wrony..."
Kuba Śruba (3184 punktów)
>Czy tu bycie "racjonalistą" się "opłaca"? Przecież mówi się "kiedy wchodzisz między wrony..."
Tak, opłaca się, bo racjonalizm to sposób myślenia, którego nie widać, o ile np. nie parskniesz śmiechem, gdy sąsiadka będzie pluła przez lewe ramię.
Możesz zawsze odpowiedzieć, że wierzysz "po swojemu".
Chorego dziecka do znachorki przecież i tak nie zabierzesz - tu korzyść z racjonalizmu jest oczywista, bo nie wydajesz idiotycznie pieniędzy i nie ryzykujesz niczyim zdrowiem, jeżeli popierasz "naukowe" podejście do zdrowia


Mam nadzieję, że ktoś to zacytuje - O. Wilde
ziemiojad (338 punktów)
>Tak, opłaca się, bo racjonalizm to sposób myślenia, którego nie widać...
Pewne aspekty są widoczne, albo ogólnie wiadome, np. gdy kobieta skorzysta z in vitro, albo kupi w aptece antykoncepcję. I do tego nie bywa w kościele. W małej społeczności tego się nie ukryje, a właśnie takich przykładów użyła Mączka.
27-11-2010 14:50 
 Ocena 1 na 1
ziemiojad (338 punktów)
no i radnym lub wójtem nie zostaniesz - do kościoła trzeba chodzić! ;D
27-11-2010 15:41 
 Ocena 2 na 2
Kuba Śruba (3184 punktów)
>I do tego nie bywa w kościele. W małej społeczności tego się nie ukryje, a właśnie takich przykładów użyła Mączka.
Tu racja. Pomyślałem kategoriami wielkomiejskimi - w Warszawie ksiądz może chodzić na prostytutki do sąsiedniej dzielnicy i nikt z parafian się nie dowie.

>no i radnym lub wójtem nie zostaniesz - do kościoła trzeba chodzić! ;D
I bardzo słusznie! Taki wójt-antychryst mógłby pogonić pazernego proboszcza, a ruszać "świętego" społeczność lokalna by przecież nie chciała

Mam nadzieję, że ktoś to zacytuje - O. Wilde
28-11-2010 21:31 
 Ocena 2 na 2
s.Miriam_Leonilla (53 punktów)
(zablokowany)
>Odrzucenie owej szkodliwej religii

Trzeba odrzucić ludzkość,też jest szkodliwa.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>Trzeba odrzucić ludzkość,też jest szkodliwa.
Zdecydowanie szkodzi naturze, a przez to samej sobie, gdyż jest jej częścią.
Czy głupota jest szkodliwą? Może i nie, gdy najbardziej szkodzi głupim, choć i to nie konieczne, gdyż statystycznie wśród głupców szczęśliwych jest więcej.
Zdecydowanie szkodzi myślenie, a najbardziej wolne myślenie, nie potrzebujące nakazów i sankcji.

@@@
.
>
Baal-Zebub (4 punktów)
Mączka, podpisuję się pod twoją wypowiedzią rękami i nogami. Niewiara w życie po życiu motywuje człowieka do jak najlepszego wykorzystania czasu, który został mu dany.
liliac (147340 punktów)
>Mączka, podpisuję się pod twoją wypowiedzią rękami i nogami. Niewiara w życie po życiu motywuje człowieka do jak najlepszego wykorzystania czasu, który został mu dany.
>

Będzie czytelniej, jeśli będziesz wpisywać odpowiedź bezpośrednio pod postem, do którego się odnosisz
Maximus Decimus Meridius (316 punktów)
> Zastanawia mnie, czy racjonalizm się opłaca? Czy oprócz odrzucenia często szkodliwej religii
>przychodzą z tego jakieś korzyści?

W moim przypadku dzięki racjonalizmowi osiągnąłem niebywały komfort psychiczny
(w porównaniu z czasami, które mogę przypisać pod przykład klasycznej nerwicy eklezjogennej)

Pozdrawiam


"Kto sieje memy, ten trafia do encyklopedii ..."
marek milczewski (2335 punktów)


a ja mam gdzieś te wasze ciągłe problemy na temat bytu i odbytu


dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
27-11-2010 03:20 
 Ocena 1 na 1
AdamGr (3037 punktów)
Ty chyba z Ustki jesteś.
daddy (2737 punktów)
(zablokowany)
Byty odbyte. Dobyty odbyt bytu...o czym by tu...
27-11-2010 09:44
 Ocena 10 na 10
diogenes (42753 punktów)
>Zastanawia mnie, czy racjonalizm się opłaca?

Postawiłeś pytanie. Pytanie jest wyrazem jakiejś niepewności, jakiegoś, choćby minimalnego, dyskomfortu, w tym wypadku poznawczego. To jest właśnie początek racjonalizmu, któremu dałeś wyraz - po prostu pytając. Czy to się opłaca? To nie jest kwestia opłacalności, lecz kwestia natury umysłu, który, o ile nie zostanie zniewolony, ogłupiony dogmatem, pyta. Zawsze i wszędzie.

Czy umysłowi opłaca się być umysłem?

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
ziemiojad (338 punktów)
>Postawiłeś pytanie. Pytanie jest wyrazem jakiejś niepewności, jakiegoś, choćby >minimalnego, dyskomfortu, w tym wypadku poznawczego. ..

Tak może być wyrazem dyskomfortu. Ale, co jest fajne, samo pytanie można postawić na wiele sposobów. Np. patrząc z punktu widzenia biologa, na zasadzie "czy taka postawa może mieć korzystny wpływ na przetrwanie czy zachowanie ciągłości gatunku". Wtedy może się okazać, ze się nie opłaca...
27-11-2010 13:44 
 Ocena 2 na 2
Złotek (867 punktów)
(zablokowany)
Pytanie, czy ciągłość naszego gatunku się opłaca? Nikomu oprócz nas samych korzyści nie przynosi.
27-11-2010 15:57 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>co jest fajne, samo pytanie można postawić na wiele sposobów.

I o to chodzi. To rodzi dalsze pytania: jak pogodzić ze sobą te różne punkty widzenia? Czy są/ powinny być spójne, czy wszystkie pytania mają sens, itd.?



Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Złotek (867 punktów)
(zablokowany)
Czyli możemy przyjąć, że sam racjonalizm jest niezależny od nas, tylko od nas zależy, czy damy mu się w pełni rozwinąć?
14-12-2010 21:14 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>sam racjonalizm jest niezależny od nas, tylko od nas zależy, czy damy mu się w pełni rozwinąć?

Można psioczyć na poznanie racjonalne, że ogranicza świat tylko do pewnego abstrakcyjnego aspektu (np. Bergson), ale nie mamy wyjścia: samo użycie języka, elementarny akt nazywania jest już działalnością umysłu, jest czymś racjonalnym. Nawet fanatyczni teiści są w tym sensie racjonalistami, ale używają rozumu wbrew jego zasadom. Religia jest też racjonalna, ale jej racjonalizm obraca się wokół nicości boga: to myślenie na jałowym biegu.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
> Zastanawia mnie, czy racjonalizm się opłaca?
Zdecydowanie się nie opłaca!

Profesor Tadeusz Kotarbiński napisał:
Wielkie to szczęście wierzyć w istnienie Boga Ojca Wszechmogącego Stworzyciela Nieba i Ziemi, i w ład moralny przezeń ustanowiony w ogromie wszechbytu, i w jego opiekę stałą i pomoc, i mieć w nim realny wzór doskonałości, i być przeświadczonym, że prawa rzeczywistości mają sens etyczny, i że przyroda po to istnieje, by człowiek mógł z niej korzystać dla podtrzymania swych sił w pochodzie wzwyż, ku szczytom sublimacji, i że jest od kogo dowiedzieć się o tym na pewno, gdyż Bóg objawił ludziom prawdy o sprawach najważniejszych, i że nasi najbliżsi, nasi ukochani nie poumierają nigdy naprawdę, lecz - jeśli zasłużymy na to - spotkamy się z nimi w życiu przyszłym, wspaniałym, radosnym i nie skończonym.

>Czy oprócz odrzucenia często szkodliwej religii przychodzą z tego jakieś korzyści?
Nie ma z tego żadnych korzyści, tylko kłopoty. Trzeba dużo czytać i zastanawiać się Całe życie się uczyć, aby poznać obszary własnej niewiedzy i uświadomić sobie jak są ogromne.
Żadnej stałej prawdy, nie mówiąc już o Prawdzie.
Cytat artykułu sprzed 80 lat - "Homo Neanderthalensis" H. L. Menckena. Nietrudno zrozumieć, dlaczego człowiek z gminu nienawidzi nauki. Nienawidzi jej, ponieważ jest złożona, ponieważ w sposób niemożliwy do zniesienia obciąża jego ograniczoną zdolność pojmowania. Szuka więc zawsze drogi na skróty. Takimi skrótami są wszelkie przesądy, które mają uprościć, a nawet uczynić oczywistym to, co niezrozumiałe. Podobnie dzieje na pozornie wyższym poziomie. (...) Kosmogonie, jakimi zabawiają się ludzie wykształceni, są niezmiernie złożone. Zrozumienie nawet ich zarysu wymaga ogromnej wiedzy oraz nawyków myślowych.(...) Kosmogonia zawarta w Księdze Rodzaju jest wszędzie tak prosta, że pojmie ją każdy kmiot. Jest wyłożona w kilku zdaniach. Ignorantowi oferuje nieodpartą sensowność nonsensu. Akceptuje on więc on ją z entuzjazmem, i ma jeszcze jeden powód, by nienawidzić mądrzejszych od siebie.

>Skoro większość racjonalistów nie wierzy w Boga i życie pozagrobowe to co nam przychodzi z rozprawiania nad sensem, niemożnością poznania duchowego którego nie ma etc.
>Skoro na końcu i tak czeka nas śmierć to po co w ogóle żyć? Co za różnica kiedy umrzemy?
Każdy musi odpowiedzieć na to pytanie sam sobie, gdy dla kogoś sens życia zaczyna się po śmierci powinien pozostać wierzącym. Dla mnie arcyciekawe jest poznanie zmysłowe przetrawione przez umysł i chciałbym żyć tak długo dopuki ta zmysłowo-umysłowa aparatura się nie popsuje.
Przez całe życie starałem się maksymalnie korzystać z życia z zachowaniem moralnej przyzwoitości. Dzięki temu mam dziś bardzo dużo miłych wspomnień trzymających mnie przy życiu, a życzliwość rodziny i przyjaciół nadaje resztówce życia sens.

A może jednak warto sięgnąć do Kotarbińskiego!

@@@
.
sztejkat (4743 punktów)
> Zastanawia mnie, czy racjonalizm się opłaca? Czy oprócz odrzucenia często szkodliwej religii
>przychodzą z tego jakieś korzyści? (....)

Po pierwsze, racjonalizm nie jest równoznaczny z ateizmem. Racjonalizm jest postawą dotyczącą sposobu MYŚLENIA i aplikuje ten sposób ( cykl: założenia, hipoteza, obserwacja, weryfikacja ) także do spraw duchowych. Przy obecnym poziomie dowodów na istnienie świata nadprzyrodzonego racjonalizm zawsze prowadzi do ateizmu, jednak w przeciwieństwie do ateizmu nie uznaje nieistnienie świata nadprzyrodzonego za pewnik, a jedynie uznaje jego istnienie za hipotezę pozbawioną dowodów. Przy czym cały czas pozostaje otwarty na badanie prawdziwości tej hipotezy.

W kwestii boga racjonalizm przyjmie pozycję: "istnienie niedowiedzione, wszystko dotychczas wskazuje przeciw" i nie będzie widział sensu w podejmowaniu dyskusji póty, póki nie pojawią się nowe obserwacje.

Ateizm jest w zasadzie opisem postawy związanej z życiem duchowym, podobnie jak agnostycyzm, deizm i temu podobne. Racjonalizm jest postawą związaną ze sposobem myślenia, pozostawiającą hipotezy, których dowieść nie można samym sobie. Osobiście nie widzę przeciwwskazań by racjonalista zachował "wiarę" w tym obszarze, w którym nie wchodzi ona w kolizję z doświadczeniem i rozumem.

Racjonalizm daje więc potężne NARZĘDZIE ułatwiające przetrwanie, stawiając RZECZYWISTE obserwacje nad implikacjami niepotwierdzonych założeń.

Ateizm i religia daje z kolei to, co każdy mocno ustalony światopogląd na sprawy duchowe - pewność i spokój. Mówi się, zresztą słusznie, że ateizm religią nie jest. Bo nie jest - nie ma prawie żadnych cech charakterystycznych dla religii. Nie ma kultu, nie ma bytów nadprzyrodzonych. W zasadzie jest postawą filozoficzną. A jednak... mimo braku tego wszystkiego jest czegoś absolutnie pewnym. Ma więc w sobie tą iskrę "boskości" - bezpieczeństwo absolutnej pewności.

Racjonalizm i naukowe podejście są w tej kwestii czymś wręcz przeciwnym - w zasadzie kultem niepewności. Podstawą jest bowiem założenie, że wszystkiego trzeba dowodzić i wszystko weryfikować, a żadna wiedza raz dana nie jest absolutnie prawdziwa. Trzyma się też zasady, wynikające w prost z powyższego, że da się ciągle poszerzać wiedzę bez odwołania do zewnętrznych wobec niej absolutów. Klęską racjonalizmu okaże się więc sytuacja, w której poszerzenie wiedzy bez odwołania do absolutu nie będzie możliwe.

Choć żaden racjonalista w to nigdy nie uwierzy.

> Skoro na końcu i tak czeka nas śmierć to po co w ogóle żyć? Co za różnica kiedy umrzemy?

Z braku wskazówek z góry cel życia należy wyznaczyć samemu.

Pozdrawiam,


Tomasz Sztejka
27-11-2010 15:52 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Przy obecnym poziomie dowodów na istnienie świata nadprzyrodzonego racjonalizm zawsze prowadzi do ateizmu, jednak w przeciwieństwie do ateizmu nie uznaje nieistnienie świata nadprzyrodzonego za pewnik, a jedynie uznaje jego istnienie za hipotezę pozbawioną dowodów.

Hipoteza o nadprzyrodzoności to z punktu widzenia rozumu nadużycie rozumu. Dokładna analiza jej powstania eliminuje ją jako konstrukt poznawczy.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
27-11-2010 16:28 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Ateizm i religia daje z kolei to, co każdy mocno ustalony światopogląd na sprawy duchowe - pewność i spokój.

W sprawie religii zerknijmy do św. Augustyna: Niespokojne jest serce moje, dopóki nie spocznie w Tobie. Czym jest owo spoczęcie w bogu? Czy to jest religia? Zdaje się, że chodzi o śmierć w bogu. Czy ludzie wierzący są spokojni? Nieliczni. A i to nie wiadomo, czy za sprawą wiary, czy zmęczenia nią.

Również ateizm nie jest miksturą na spokój.

>..ateizm religią nie jest. ...W zasadzie jest postawą filozoficzną.... jest czegoś absolutnie pewnym. Ma więc w sobie tą iskrę "boskości" - bezpieczeństwo absolutnej pewności.

Pierwsze słyszę. Czego jest absolutnie pewnym? Dyskurs o bogu jest nonsensem, nie ma więc potrzeby emocjonalnego angażowania się w ten pseudoproblem. O jaką pewność chodzi?

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
28-11-2010 15:18 
 Ocena 2 na 2
piotao (913 punktów)

>Pierwsze słyszę. Czego jest absolutnie pewnym? Dyskurs o bogu jest nonsensem, nie ma więc potrzeby emocjonalnego angażowania się w ten pseudoproblem. O jaką pewność chodzi?

Tak dla potrzeb polemiki, zapytam nieśmiało, czy właśnie nie napisałeś odpowiedzi na swoje własne pytanie? Piszesz "dyskurs o bogu jest nonsensem", a potem - "o jaką pewność chodzi?". No właśnie podpowiadam - może o taką właśnie?



-pio-
28-11-2010 16:16 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>"dyskurs o bogu jest nonsensem", a potem - "o jaką pewność chodzi?". No właśnie podpowiadam - może o taką właśnie?

Nie wiem, czy dobrze cię zrozumiałem. Odrzucając iluzoryczną pewność religii nie ma gwarancji, że znajdziesz pewność gdzieś indziej. Ale osobiście nie o pewność tu chodzi. Pewność jest nastawieniem dogmatycznego (religijnego właśnie) umysłu, a umysł to myślenie, niepokój. Wyruszając w podróż zwaną poznaniem jest się w innej sytuacji niż Odyseusz:

Myśląc - nigdzie nie wracasz, niczego nie budujesz. Nie zatrzymuje cię ani bóg, ani ludzka pamięć. Po prostu koczujesz i ruszasz dalej.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
28-11-2010 21:34 
 Ocena 1 na 1
sztejkat (4743 punktów)
Spróbuję odpowiedzieć na oba kawałki na raz.

Owszem, masz rację: w ramach obecnych obserwacji i stosując logikę, która obecnie doskonale zgadza się z rzeczywistością koncepcja bytu nadprzyrodzonego prowadzi do nierozstrzygalnych sprzeczności. Przyjęto uważać, że założenia prowadzące w ramach stosowania metody naukowej do sprzeczności są nieprawdziwe. Z drugiej jednak strony, przyjęto także w wypadku teorii naukowych, że jeśli stosowanie określonej teorii/metody do faktów daje sprzeczność, to teoria jest fałszywa.

Fakty są zawsze faktami. Gdyby więc, podkreślam tryb przypuszczający, gdyby pojawiły się nowe obserwacje dotyczące bytów nadprzyrodzonych, istnieje potencjalna możliwość, że stosowana przez nas metoda rozumowej analizy jest niepoprawna. Aczkolwiek trudno mi wyobrazić sobie taką sytuację.

Co zaś do spokoju:

Myślę, że wiele nie chybię pisząc, że człowiek potrzebuje w swoje egzystencji jakiejś stabilnej podstawy, czegoś, czego może być na 100% pewny. Miłości małżonka, miłości rodziców, tego, że wstanie słońce... Wreszcie tego, że życie ma jakiś sens. Rozbicie tych podstaw bywa wielce destrukcyjne. Co by nie mówić, religie dają taką pewną bazę, pewną podstawę na której można się zawsze oprzeć. Sądzę, że także dogmatyczny ateizm ("boga nie ma bo nie ma i już") ma taką cechę.

Oczywiście żadna religia, ani żadne "...izm" nie będzie receptą na spokój jeżeli jego przyjęcie nie pochodzi z najgłębszej głębi osobistego przekonania. Jeśli jednak spotkasz ludzi naprawę wierzących (w cokolwiek), to będą to ludzie absolutnie pewni tego, w co wierzą. Czy będzie to "bóg miłosierny" czy "po prostu koniec" - wiara daje pewność, której się nie kwestionuje. W zasadzie przechodzi z domeny "wierzę" w domenę "wiem".

I na tej pewności można oprzeć całe swoje życie, budując je mocno, trwale, z poczuciem tego, że podstawa nie runie niespodziewanie (być może poczuciem fałszywym, ale to już nie mnie rozstrzygać).

To rozumiem przez spokój.

>(...)Dyskurs o bogu jest nonsensem(....)O jaką pewność chodzi?

Mniej więcej o taką. I nie widzę związku z emocjami.

Pozdrawiam,


Tomasz Sztejka
29-11-2010 18:45 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Gdyby więc, podkreślam tryb przypuszczający, gdyby pojawiły się nowe obserwacje dotyczące bytów nadprzyrodzonych, istnieje potencjalna możliwość, że stosowana przez nas metoda rozumowej analizy jest niepoprawna.

Obserwacja bytów nadprzyrodzonych - to nonsens.
Kto obserwuje? Człowiek (byt przyrodniczy). Wszystko, co stanie się treścią jego spostrzeżenia, staje się tym samym ludzką, przyrodzoną treścią. Wniosek: człowiek nie jest w stanie przekonać się o tym, czy obserwowany byt ma charakter nadprzyrodzony. Nędzną namiastką nadprzyrodzoności (nazwijmy ja plebejską) są rzekome cuda, które w swej treści są całkowicie naturalne: ktoś chodzi po wodzie, rozmnaża chleb, itp. Tym zdarzeniom (pomijam ich wiarygodność) dorabia się następnie metafizyczną gębę. To co piszę zawarte jest w transcendentalnej krytyce teoretycznego rozumu, jaką dał Kanta: człowiek postrzega byt w przyrodzonych kategoriach.

Na dobrą więc sprawę człowiek wymyślił sobie boga,którego w przyrodniczych warunkach nigdy nie spotka. Chyba że ktoś dokona panteistycznego hokus-pokus i dostrzeże sacrum we wszystkim: to próba ratowania boga przez wcielenie go nie tyle w syna, co w całą przyrodę. Pomysł równie nonsensowny.

>Aczkolwiek trudno mi wyobrazić sobie taką sytuację.

Bo to logicznie niemożliwe.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Złotek (867 punktów)
(zablokowany)
Czyli prosto racjonalista to człowiek opierający się na pewnych dowodach, aczkolwiek nic nie wykluczający. Nie racjonalnym jest przecież ufanie swojemu mózgowi w 100%.
28-11-2010 21:17 
 Ocena 1 na 1
sztejkat (4743 punktów)
Tak mi się wydaje. Choć zamiast "dowodach" napisałbym raczej: "metodzie".

Zresztą to właśnie jest najczęściej zarzucane racjonalistom: "wiara" albo nawet "dogmatyczna pewność", że wszystko da się prędzej czy później wyjaśnić na drodze rozumowej.

Cóż, nawet rozum ma swoje dogmaty.

Pozdrawiam,

Tomasz Sztejka
Złotek (867 punktów)
(zablokowany)
W szczerym racjonalizmie niema dogmatów.
01-12-2010 17:42 
 Ocena 1 na 1
sztejkat (4743 punktów)
Czy zatem szczery racjonalizm może rzec: "wszystko da się wyjaśnić na drodze rozumu"?

Tomasz Sztejka
02-12-2010 20:03 
 Ocena 2 na 2
Złotek (867 punktów)
(zablokowany)
>Czy zatem szczery racjonalizm może rzec: "wszystko da się wyjaśnić na drodze rozumu"?
Nie. Nigdy tak nie twierdziłem. Dla mnie racjonalizm to chęć zdobywania wiedzy, która uświadamia nam jak mało wiemy."Wiem, że nic nie wiem". Powinien też być wiecznie sceptyczny.
02-12-2010 21:19 
 Ocena 2 na 2
sztejkat (4743 punktów)
A więc nie powinien też odrzucać ad-hoc idei poznania pozazmysłowego czy też istnienia bytów nadprzyrodzonych, zachowując wobec nich postawę badacza-eksperymentatora, który gotów jest przeanalizować każde nowo pojawiające się okoliczności.

Wreszcie: czy nie powinien też zachować co nieco krytycyzmu dla samej rozumowej metody poznania?

Pozdrawiam,

Tomasz Sztejka
03-12-2010 16:20 
 Ocena 2 na 2
Złotek (867 punktów)
(zablokowany)
>A więc nie powinien też odrzucać ad-hoc idei poznania pozazmysłowego czy też istnienia bytów nadprzyrodzonych, zachowując wobec nich postawę badacza-eksperymentatora, który gotów jest przeanalizować każde nowo pojawiające się okoliczności.
Oczywiście, że nie powinien odrzucać. Przecież opieranie się tylko i wyłącznie na nauce to dogmat.
>Wreszcie: czy nie powinien też zachować co nieco krytycyzmu dla samej rozumowej metody poznania?
Już gdzieś pisałem. Nieracjonalne jest ufanie w 100% swemu mózgowi. Jest on tylko wytworem natury, nic nie jest doskonałe.
Jedyne co pewne to to, że nic nie jest pewne.
14-12-2010 21:24 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>racjonalizm ...w przeciwieństwie do ateizmu nie uznaje nieistnienie świata nadprzyrodzonego za pewnik, a jedynie uznaje jego istnienie za hipotezę pozbawioną dowodów.

To jakiś dziwaczny racjonalizm. Podział świata na zmysłowość (bezpośredniość) i formę logiczną (językową) jest rozłączny. Nie ma miejsca na jakąkolwiek nadprzyrodzoność (nadzmysłowość). Tak więc można ubóstwić albo sferę zmysłowości (przeżycie zmysłowe), albo oderwaną od świata (pozbawioną zmysłowości) jakąś formę, językowy konstrukt. Hipoteza boga (i społeczne konstrukty wokół niej) jest więc nieporozumieniem. Deus non datur.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
sztejkat (4743 punktów)
>>racjonalizm ...w przeciwieństwie do ateizmu nie uznaje nieistnienie świata nadprzyrodzonego za pewnik, a jedynie uznaje jego istnienie za hipotezę pozbawioną dowodów.
>To jakiś dziwaczny racjonalizm. (...)

Nie stawiałbym równości między zmysłowością w sensie bezpośredniości a popularnie rozumianą nadprzyrodzonością.

Zapewne powinienem był zapisać: "pozbawioną dowodów i niezgodną z zasadami logiki". Choć niezgodna z zasadami logiki jest zdaje się jedynie hipoteza boga wszechmogącego. Bóstwa ograniczone oraz byty rozumiane popularnie jako "duchowe" dadzą się moim zdaniem wcisnąć w zasady logiki, a przynależą przecież do - znów popularnie rozumianego - świata nadprzyrodzonego. Wówczas jedynym brakującym elementem staje się dowód doświadczalny.

Pozdrawiam i dziękuję za uwagi,

Tomasz Sztejka
16-12-2010 16:08 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>Nie stawiałbym równości między zmysłowością w sensie bezpośredniości a popularnie rozumianą nadprzyrodzonością.

Nie było to moją intencją. Pisząc deus non datur chciałem podkreślić, że poza zmysłowością i jej formą (kultura, język, teoria, itd,) nie ma nic trzeciego.

>niezgodna z zasadami logiki jest zdaje się jedynie hipoteza boga wszechmogącego. ...

Hipoteza to zdanie. Problem zaczyna się jednak już na poziomie tworzenia pojęcia boga. Moim zdaniem jest to termin pusty, a dalsze orzekanie o jego desygnacie czegokolwiek jest bezsensowne. To procedury stosowane w literaturze: możemy przypisywać np. Hamletowi różne cechy, co nie znaczy, że powołamy go do istnienia. Klasyczna logika mówiła, że z pojęcia (definicji) nie wynika istnienie. Ma to również swój instytucjonalny wariant: z religii nie wynika istnienie boga. W ogóle z ceremoniału poza dobrym lub złym samopoczuciem nie wynika nic.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Banita (115 punktów)

> Skoro na końcu i tak czeka nas śmierć to po co w ogóle żyć? Co za różnica kiedy umrzemy?

Żyć tylko po to, by się tym życiem cieszyć...naprawdę ,to wcale nie takie trudne Co do śmierci...cóż,po co tyle o tym myśleć??Ta ,jedna z niewielu , różnic miedzy nami a resztą zwierząt ,(świadomość śmierci ) faktycznie trochę nam całą sprawę uprzykrza , spróbuj jednak wykorzystać ten czas na przyjemniejsze rzeczy nisz myśl o jego końcu.
Złotek (867 punktów)
(zablokowany)
>Żyć tylko po to, by się tym życiem cieszyć...naprawdę ,to wcale nie takie trudne
Praktycznie tak też robię Ale racjonalnie czy to nie jest nieracjonalne, skoro prowadzi nas to samo życie do śmierci? Co nam z tej przyjemności skoro i tak umrzemy?
>Co do śmierci...cóż,po co tyle o tym myśleć??Ta ,jedna z niewielu , różnic miedzy nami a resztą zwierząt ,(świadomość śmierci ) faktycznie trochę nam całą sprawę uprzykrza , spróbuj jednak wykorzystać ten czas na przyjemniejsze rzeczy nisz myśl o jego końcu.
A kto powiedział, że zwierzęta nie mają świadomości śmierci?
piotao (913 punktów)
>>Co do śmierci...cóż,po co tyle o tym myśleć??Ta ,jedna z niewielu , różnic miedzy nami a resztą zwierząt ,(świadomość śmierci )
>A kto powiedział, że zwierzęta nie mają świadomości śmierci?

Pewnie chodziło o to, że leżąc z pełnym brzuchem nie rozkminiają swojego nieodwołalnego losu. Takie np. kury w kurniku, mimo, że smutną mają twarz, wyraźnie cieszą się życiem na niewielkim wybiegu.



-pio-
Złotek (867 punktów)
(zablokowany)
>Pewnie chodziło o to, że leżąc z pełnym brzuchem nie rozkminiają swojego nieodwołalnego losu. Takie np. kury w kurniku, mimo, że smutną mają twarz, wyraźnie cieszą się życiem na niewielkim wybiegu.
Ale tanie słonie "opłakują", zbierają się nad szczątkami zmarłych słoni, mogą do robić nawet przez wiele lat nad różnymi szkieletami. A czysto po śmierci robią obrządek. Łamią gałązko i okładają nimi martwego osobnika, oraz wkładają je do pyska.
Nauka nadal się głowi o co chodzi. Ale to daje do myślenia.
16-12-2010 19:08 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Co do śmierci...cóż,po co tyle o tym myśleć??

Nie ma powodu aby myśleć za dużo lub za mało. Uczynić z życia meditatio mortis - to przesada. Ale z drugiej strony zmieść problem pod dywan - też nie wyjdzie.

Nikt za nas nie umrze.

Dobrze jest mieć własny pogląd na śmierć. Najlepiej krótki, bo jak śmierć przychodzi, nie ma czasu na rozmyślania, choćbyśmy całe życie o niej medytowali. Czasem nie zdąży się wyjąc rąk z kieszeni, by ją powitać.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
syfon (2 punktów)
> Zastanawia mnie, czy racjonalizm się opłaca?
Na razie trzeba dopłacać ale według najnowszych racjonalnych badań stopa zwrotu będzie wysoka.
Zastanów się, czy racjonalnie byłoby inwestować jakiekolwiek zasoby ludzkie, finansowe, intelektualne itp. gdyby nie było pewności zysku?
Gdyby racjonalizm się nie opłacał byłby w gruncie rzeczy irracjonalny.
Jan_Tadeusz_W_Górę_Serca (-2 punktów)
(zablokowany)
>szkodliwej religii

Jeśli religia Panu szkodzi Panie Złotek to pańska sprawa.
Większości nie szkodzi,proszę to uszanować z łaski swojej.
29-11-2010 21:08 
 Ocena 3 na 3
Złotek (867 punktów)
(zablokowany)
>>szkodliwej religii
>Jeśli religia Panu szkodzi Panie Złotek to pańska sprawa.
Szkodzi, tylko trzeba wyjść z dogmatu. Uświadomić to sobie.

>Większości nie szkodzi,proszę to uszanować z łaski swojej.
Lata inkwizycji i wciskania kitu siłą, dało efekty. Dziś człowiek bogobojny od dzieciństwa podświadomie cieszy się z religii, bo gdyby tego nie robił zostałby skazany na wieczne potępienie i ta świadomość Wielkiego który nas kocha nawet gdy sprawia męki. Szkoda pisać dużo tu wątków o tego typu sprawach. Jak mawiał Goebbels "Często powtarzane kłamstwo staje się prawdą".
22-12-2010 20:33 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>>szkodliwej religii
>Jeśli religia Panu szkodzi Panie Złotek to pańska sprawa.
Pan Złotek jeszcze nie wie. Pan Złotek jest młodym poszukującym człowiekiem, a Pan Jan Tadeusz chciałby go ubrać w religijne chomąto aby sobie nie zaszkodził. Spokojnie i bez obaw - jak znajdzie jakieś racjonalne powody to się nawróci.

>Większości nie szkodzi,proszę to uszanować z łaski swojej.
Muszę podzielić się z Panem pewną obserwacją. Gdy powiemy zdrowemu psychicznie człowiekowi, że w związku z jego kłopotami powinien skorzystać z porady psychiatrycznej to z niej skorzysta. Gdy Pan powie to człowiekowi choremu to odpowie agresją, gdy będzie Pan napierał to będzie gotów Pana pobić.
Rozumiem Pan na pewno jest zdrowy, gdyż sam Bóg o Pańskie zdrowie zadbał.

Z życzeniami dalszego zdrowia - zdrowych i wesołych Świąt życzę.

PS. Mój szacunek dla ludzi wierzących wyrażam, miedzy innymi, poprzez to, że nie wchodzę na żadne religijne strony i nie zawracam "bogobojnym" dupy moimi pogladami. Nie czuję żadnej potrzeby ateizacji, gdyż uważam, że przy pewnej umysłowości to już Święty Boże nie pomoże. Żyć z tym można, ale jest to nieuleczalne.

@@@
.
immune.ltd (1783 punktów)
> Zastanawia mnie, czy racjonalizm się opłaca? Czy oprócz odrzucenia często szkodliwej religii przychodzą z tego jakieś korzyści? .....
Traktuję to jako pytanie retoryczne ... nie warte uwagi.
prof.Simcha_Israel (1 punktów)
(zablokowany)
>I ci i ci mają swoich idoli, przewodników, swoje "niezaprzeczalne" poglądy

Przede wszystkim drogie dziecko religia nie jest szkodliwa.
Fest szkodliwy i mylący jest taki właśnie opis religii.

Rabbi Eliasz Chaim Majzel wraz z katolikami dokarmiał biedotę w Łodzi.
Doprowadził do powstania szpitala.

Skoro religia jest szkodliwa,tak jak synku napisałeś,to czy twój światopogląd nie jest gorszy od religijnego?
Wszak nie wiemy nic o tym byś choć palcem swym małym kiwnął dla zrobienia czegoś dobrego,tak jak przedstawiciele religii,wg.Ciebie szkodliwych?
30-11-2010 15:34 
 Ocena 5 na 5
diogenes (42753 punktów)
>Wszak nie wiemy nic o tym byś choć palcem swym małym kiwnął dla zrobienia czegoś dobrego,tak jak przedstawiciele religii,wg.Ciebie szkodliwych?

A od kiedy to dobro potrzebuje rozgłosu?
A to dobro, co zyskało rozgłos, zawsze jest dobrem? Dla każdego?
Dobro wcale nie musi mieć religijnego uzasadnienia.

Staram się nie krzywdzić ludzi nie z obawy przed bogiem, ani z racji jego nakazów,
ale z lenistwa. Motyw nie gra tu żadnej roli.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
30-11-2010 15:39 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>Rabbi Eliasz Chaim Majzel wraz z katolikami dokarmiał biedotę w Łodzi.

To argument na to, że zarówno judaizm, jak i katolicyzm, są nieistotne w akcie współczucia. Lub inaczej: współczucie nie potrzebuje żadnej religii.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
30-11-2010 15:50 
 Ocena 1 na 1
liliac (147340 punktów)
>Przede wszystkim drogie dziecko religia nie jest szkodliwa.(...)
>Skoro religia jest szkodliwa,tak jak synku napisałeś,to czy twój światopogląd nie jest gorszy od religijnego?

Proszę o unikanie tego typu sformułowań w stosunku do innych forumowiczów.
30-11-2010 16:18 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>>Przede wszystkim drogie dziecko religia nie jest szkodliwa.(...)
>>Skoro religia jest szkodliwa,tak jak synku napisałeś,to czy twój światopogląd nie jest gorszy od religijnego?
> Proszę o unikanie tego typu sformułowań w stosunku do innych forumowiczów.

prof.Simcha_Israel ... Takie paternalistyczne, profesorskie ex cathedra.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
30-11-2010 19:06 
 Ocena 1 na 1
Złotek (867 punktów)
(zablokowany)
>Fest szkodliwy i mylący jest taki właśnie opis religii.
>Rabbi Eliasz Chaim Majzel wraz z katolikami dokarmiał biedotę w Łodzi.
>Doprowadził do powstania szpitala.
Jurek Owsiak, jako człowiek nie religijny zrobił znacznie więcej.

>Skoro religia jest szkodliwa,tak jak synku napisałeś,to czy twój światopogląd nie jest gorszy od religijnego?
Skoro ma Pan rzeczywiście tytuł profesora to nie przystoi zwracać się do dyskutanta per. "synku", czy "dziecko".
W czym jest lepszy w tym, że nie uważam się za człowieka lepszego od innych.

>Wszak nie wiemy nic o tym byś choć palcem swym małym kiwnął dla zrobienia czegoś dobrego,tak jak przedstawiciele religii,wg.Ciebie szkodliwych?
Jestem za młody by dokonać czegoś większego. Ale staram się rozwijać, rówieśników, znajomych poprzez rozmowę, tzn. ukazuje im dziwne błędy i sprzeczne sprawy w ich światopoglądzie by otworzyć im oczy, by nie byli owładnięci dogmatem. Coś w stylu Sokratesa. To, że daje ludziom wolna wolę, wybór, wiedzę to chyba dobra sprawa? Szkodliwa dla religii, ale moralnie dobra.
Raz udało mi się uratować kobietę w cukierni podczas ataku padaczki. Upadła na zapleczu twarzą w czarny, platikowy worek. Wcześniej nagle wybiegając z przed kasy. Pytałem czy nic się nie stało, słyszałem tylko jęki, zapytałem znów i cisza. W końcu wszedłem patrze i leży twarzą w worku. Odwróciłem ją szybko. Oczy miała jakby była pijana, pewnie od niedotlenienia. Łapała powietrze chałstami leżąc na ziemi.Nie wiedziałem co dalej robić pytałem o leki, ale cisza. Zadzwoniłem więc po karetkę.
Więc w swym krótkim życiu uratowałem człowiekowi życie.
Nie uważam, że jestem doskonały, ale szczerze lepszy od nauk KK.
30-11-2010 20:11 
 Ocena 4 na 4
Banita (115 punktów)

>Przede wszystkim drogie dziecko religia nie jest szkodliwa.
>Fest szkodliwy i mylący jest taki właśnie opis religii.
>

Religia jest szkodliwa...jest z gruntu zła..dzieli ludzi,uczy nietolerancji,mówi "ja i mój bóg mamy rację" a reszta się myli...zrzuca bomby na palestyńczyków mimo iż przebiedny naród żydowski pamięta jeszcze holokaust...dziś żydowskie gwiazdy są na samolotach wojskowych, nie na pasiakach....jeszcze lepiej z katolikami...całe lata inkwizycji, mordów w imieniu dobrego,miłosiernego boga...nawet ataku na WTC nie było by gdyby nie allah...religia jest zła...z założenia...
30-11-2010 21:00 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Religia jest szkodliwa...jest z gruntu zła..

Nie jestem pewien, czy aspołecznych zachowań należy doszukiwać się w ideologiach, czy sa one wyrazem czegoś bardziej zasadniczego. Człowiekiem kierują raczej emocje, niż argumenty czy poglądy. Czy uważasz, że społeczeństwo bez religii byłoby rajem na ziemi?

Skoro boga nie ma, to wszyscy są ateistami, tylko o tym nie wiedzą.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Banita (115 punktów)
< Czy uważasz, że społeczeństwo bez religii byłoby rajem na ziemi?
>
>

Nie...ale,bez niej,jak powiedział ktoś o wiele mądrzejszy ode mnie,źli ludzie byli by po prostu źli a dobrzy po prostu dobrzy...dzięki religii nawet dobrzy potrafią być źli...w imię swoich bogów..
Złotek (867 punktów)
(zablokowany)
>Nie...ale,bez niej,jak powiedział ktoś o wiele mądrzejszy ode mnie,źli ludzie byli by po prostu źli a dobrzy po prostu dobrzy...dzięki religii nawet dobrzy potrafią być źli...w imię swoich bogów..
Często też źli ludzie, są lepsi, ze strachu przed bogiem.
13-12-2010 17:01 
 Ocena 5 na 5
Gosia (9452 punktów)

>Często też źli ludzie, są lepsi, ze strachu przed bogiem.
Od popełnienia jakich to potworności powstrzymał strach przed bogiem tych złych ludzi?
Złotek (867 punktów)
(zablokowany)
Już czuję, że o co chodzi... że niby chcę powiedzieć, że wiara w Boga powoduje, że jako ludzie jesteśmy lepsi i bez tego wszyscy byli by źli. Nie, nie w dzisiejszych czasach. Ale nie można stać całkowicie po jednej stronie. Nie można powiedzieć, że wszyscy ludzie bez boga byli by źli. Ale nie można też powiedzieć, że wszyscy ludzie z Bogiem są dobrzy.
14-12-2010 10:04 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)

>Często też źli ludzie, są lepsi, ze strachu przed bogiem.
Jeżeli tylko ze strachu, to wcale nie są lepsi.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
14-12-2010 13:36 
 Ocena 2 na 2
AdamGr (3037 punktów)
Chyba lepsi w udawaniu.
Złotek (867 punktów)
(zablokowany)
W sensie moralnym, oczywiście, nie lepsi, ale to może uchronić innych przed często złymi skutkami braku strachu. Nie oszukujmy się cywilizacja dużo dłużej rozwijałaby się bez strachu przed bogiem. To strach ucywilizował ludzi.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>Skoro religia jest szkodliwa,tak jak synku napisałeś,to czy twój światopogląd nie jest gorszy od religijnego?
"Z religią czy bez religii są i zawsze będą dobrzy ludzie, którzy popełniają dobre uczynki i ludzie źli, którzy popełniają złe uczynki. Do tego jednak, żeby dobrzy ludzie zaczęli popełniać złe uczynki, niezbędna jest religia."

Steven Weinberg

@@@
.
Złotek (867 punktów)
(zablokowany)
Wracając do tematu przewodniego, mam kolejne pytanie.
Czy warto jest zachować racjonalna postawę, jeśli nam się to nie opłaca?
AdamGr (3037 punktów)
Czy to dotyczy też odsprzedaży tej postawy jeśli się opłaca?
Złotek (867 punktów)
(zablokowany)
>Czy to dotyczy też odsprzedaży tej postawy jeśli się opłaca?
W jakim sensie? Jeśli przewidzimy, że odsprzedanie przynosi nam korzyści i nie przyniesie nam strat.
Problem w tym, że tu wchodzić można na podłoże moralne. A tego chciałbym uniknąć, dla przejrzystości rozmowy.
AdamGr (3037 punktów)
Wiesz, trudno moralizować w kontekście zysków i strat.
Masz na myśli jak sądzę kreacje postawy dopasowaną do warunków osobistych (oczekiwań korzyści).
andrzej grzywacz (151 punktów)
> Zastanawia mnie, czy racjonalizm się opłaca? Czy oprócz odrzucenia często szkodliwej religii
>przychodzą z tego jakieś korzyści? Skoro większość racjonalistów nie wierzy w Boga i życie poza
>grobowe to co nam przychodzi z rozprawiania nad sensem, nie możnością poznania duchowego którego nie
>ma etc.
> Skoro na końcu i tak czeka nas śmierć to po co w ogóle żyć? Co za różnica kiedy umrzemy?

Zadawanie pytań, podważanie utartych schematów, autorytetów... Szukanie własnej drogi i odpowiedzi nawet na najprostsze pytania bez ślepego podążania niczym barany prowadzone na rzeź. Wierzysz w Boga? Nie ma sprawy, ale sam dojdź do tej wiary przez zadawanie pytań, a nie zaakceptowanie dogmatu. Nie wierzysz? I tutaj nawet ważniejsze jest, żeby nie wierzący potrafił udowodnić swoją niewiarę, a nie jedynie stwierdzić, że Kościół to złodzieje i dlatego brak w nim wiary. To się opłaca jedynie wtedy kiedy ktoś odczuwa satysfakcję z myślenia i czasu spędzonego na myśleniu.
22-12-2010 14:03 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>Zadawanie pytań, podważanie utartych schematów, autorytetów... Szukanie własnej drogi i odpowiedzi nawet na najprostsze pytania bez ślepego podążania niczym barany prowadzone na rzeź. Wierzysz w Boga? Nie ma sprawy, ale sam dojdź do tej wiary przez zadawanie pytań, a nie zaakceptowanie dogmatu.
Nie tylko zgoda, ale nawet to mi się podoba.

>Nie wierzysz? I tutaj nawet ważniejsze jest, żeby nie wierzący potrafił udowodnić swoją niewiarę,
A na to się nie zgadzam. Obowiązek przedstawienie dowodu leży po stronie twierdzącego a nie przeczącego. Różnica w ilości rzeczy nieistniejących do istniejących jest niewyobrażalnie wielka i ograniczona tylko ludzką wyobraźnią.
Nic nie muszę udawawadniać! Nie wierzę w Babę Jagę, krasnoludki, duchy, diabły, bogów, Boga i niezliczoną ilość tworów ludzkiej wyobraźni. Po prostu w bajdy nie wierzę i przedstawianie dowodów na to jest równie śmiesznym, jak te bajeczki.
Polecam wątek:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,70619

>a nie jedynie stwierdzić, że Kościół to złodzieje i dlatego brak w nim wiary.
I już ma Pan pierwszy dowód na nieistnienie Boga. Czy sądzi Pan, że Bóg, gdyby istniał, pozwoliłby na czynienie tyle zła w jego imieniu?

>To się opłaca jedynie wtedy kiedy ktoś odczuwa satysfakcję z myślenia i czasu spędzonego na myśleniu.
Tak, zdecydowanie do tych należę, ale inne satysfakcje też mają dla mnie duże znaczenie. Na przykład "pogrzeszyć" sobie lubię.

@@@
.
>
andrzej grzywacz (151 punktów)
>>Zadawanie pytań, podważanie utartych schematów, autorytetów... Szukanie własnej drogi i odpowiedzi nawet na najprostsze pytania bez ślepego podążania niczym barany prowadzone na rzeź. Wierzysz w Boga? Nie ma sprawy, ale sam dojdź do tej wiary przez zadawanie pytań, a nie zaakceptowanie dogmatu.
>Nie tylko zgoda, ale nawet to mi się podoba.
>>Nie wierzysz? I tutaj nawet ważniejsze jest, żeby nie wierzący potrafił udowodnić swoją niewiarę,
>A na to się nie zgadzam. Obowiązek przedstawienie dowodu leży po stronie twierdzącego a nie przeczącego. Różnica w ilości rzeczy nieistniejących do istniejących jest niewyobrażalnie wielka i ograniczona tylko ludzką wyobraźnią.
>Nic nie muszę udawawadniać! Nie wierzę w Babę Jagę, krasnoludki, duchy, diabły, bogów, Boga i niezliczoną ilość tworów ludzkiej wyobraźni. Po prostu w bajdy nie wierzę i przedstawianie dowodów na to jest równie śmiesznym, jak te bajeczki.
>Polecam wątek:
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,70619
>>a nie jedynie stwierdzić, że Kościół to złodzieje i dlatego brak w nim wiary.
>I już ma Pan pierwszy dowód na nieistnienie Boga. Czy sądzi Pan, że Bóg, gdyby istniał, pozwoliłby na czynienie tyle zła w jego imieniu?
>>To się opłaca jedynie wtedy kiedy ktoś odczuwa satysfakcję z myślenia i czasu spędzonego na myśleniu.
>Tak, zdecydowanie do tych należę, ale inne satysfakcje też mają dla mnie duże znaczenie. Na przykład "pogrzeszyć" sobie lubię.
>@@@
>.
>>

W kwestii udowadniania niewiary. Miałem na myśli rzeczowe udowodnienie osobom wierzącym istoty niewiary. Racjonalne odwoływanie się do argumentów i udowodnienie im, że emocje i wiara to zupełnie coś innego niż rzeczowe argumenty. Mieć w zanadrzu kilka dowodów podważających ich tok myślenia. Mało to da bo zawsze odwoływać będą się do wiary, ale racja będzie po "naszej stronie".
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>Miałem na myśli rzeczowe udowodnienie osobom wierzącym istoty niewiary. Racjonalne odwoływanie się do argumentów i udowodnienie im, że emocje i wiara to zupełnie coś innego niż rzeczowe argumenty. Mieć w zanadrzu kilka dowodów podważających ich tok myślenia. Mało to da bo zawsze odwoływać będą się do wiary, ale racja będzie po "naszej stronie".
Z wiarą nie ma dyskusji, a i czasu szkoda.
Moim zdaniem, nie mamy żadnych rzeczowych argumentów aby przekonać wierzącego. Głęboka mądrość kryje się w powiedzeniu: "Nikt nas nie przekona, że białe jest białe, a czarne jest czarne."

Znajdzie Pan w książkach i na portalu Racjonalista.pl ogromną ilość dowodów podważających tok myślenia fideistów, ale chciałbym spotkać, choć jedną osobę, która by powiedziała: - Gdy zainteresowałem/am się waszą stroną byłem/am osobą wierzącą - pod wpływem znalezionych tu argumentów fideizm odrzuciłem/am.

Uważam, że zostajemy kształtowani w religijnej cywilizacji i każdy samodzielnie musi dojść do odrzucenia jej bagażu.

Pozdrawiam.

@@@
.

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365