 |
rodzice znow pokazali ze zycie ich syna jest nic nie warte Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » ABC Racjonalisty
| Napisano | Autor | Tytuł | | 08-12-2010 09:11 | raten (49 punktów) | rodzice znow pokazali ze zycie ich syna jest nic nie warte
10 na 10 | Witam ponownie, no i stało się. Mój partner poinformował swoich rodziców, o fakcie że spodziewamy sie dziecka i ze chcemy wziac slub cywilny. Chcielismy zrobic to wszystko na zasadzie takiej, zeby ich do nas zaprosic i podzielic sie naszym szczesciem, niestety jak zwykle zachowali sie po "katolicku" Powiedzieli po pierwsze ze nie przyjda, poniewaz dobrze wiemy jakie maja podejscie do zwiazkow "bez boga", po drugie odebrali te informacje mniej wiecej jakbysmy im przekazali ze ich syn ma raka. Tzn stwierdzili, ze nie sa zadowoleni, nie pochwalaja tego tego, jego ojciec przytoczyl jakas dziwna przypowiesc, zapewne z biblii albo kosciola jak to biedny mezczyzna idzie przez las, zbiera drewno i pomimo ze t drewno juz mu wylatuje z rak on nadal je zbiera. Powiedzial rowniez ze dopoki wiary nie bedzie nie bedzie szczescia itd. Rozmowa trwala 14 minut. Nie spytali o dziecko, o mnie, o nic, powiedzieli na dodatek ze dla nich nasz slub to tylko podpisanie papierka i nie chca brac w tym udzialu. Jak dla mnie zenada!!!!!!!!!!! Nigdy nie znalam bardziej opetanych ludzi!!!! Moj partner stwierdzil ze gdyby byli jehowymi to z pewnoscia chodzili by po domach z gazetkami i namawiali. Warto tu wspomniec ze jego rodzice nigdy nas nie wspierali, nie wiedza nawet gdzie mieszkamy, nigdy nas jeszcze nie odwiedzili,choc zyjemy ze soba prawie 4 lata. Sa głupkowaci na maxa. a najgorsze jest to ze przedstawiaja mnie i swojego syna w bardzo negatywnych barwach przed cala swoja rodzina. Bardzo to przykre!!!!  najbardziej zal mi mojego partnera, bo widze ze go to meczy, bo mimo wszystko sa to jego rodzice. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
4 na 4 | Ania... (14138 punktów) | Przede wszystkim gratuluję - Waszej miłości, potomka, ale i wytrwałości i siły woli. Niestety - rodziców nie wybieramy. Niestety - czasem musimy im pokazać, że mamy swoją drogę przez życie. Czasem to wymaga zdecydowanych działań. Wiem, że bardzo Wam przykro z powodu ich zachowania, ale myślę, że jeśli teraz zmienicie w jakiś sposób plany, to pokażecie im, że mogą Wami manipulować. Poza tym - to oni nie zobaczą ślubu syna. Uwierz mi, będą żałować. Wy zajmiecie się domem, dzieckiem, a oni zostaną z tym żalem. Może warto im to powiedzieć wprost przed ślubem? Może dotrze coś do tych łepetynek...
Znamy podobne problemy z autopsji. Mój M. również miał odwagę postawić się rodzicom, właściwie to mamie, bo tato nigdy nie powiedział nam złego słowa, ale nie postawi się żonie... Skończyło się na ponad rocznej separacji od nich. W końcu tacie udało się jakoś wpłynąć na mamę i teraz stosunki mamy poprawne. Jednak wypowiedzianych słów i wykonanych gestów nie cofnie się. Nie zapomni się, że matka potrafiła nie otworzyć dziecku drzwi, bo jej zdaniem przyjechał za późno (a nie byliśmy umówieni na godzinę) - to taki przykład.
Dacie radę.
|
|
4 na 4 KORIUS (14106 punktów) (zablokowany) | -I tak powstanie brat przeciw bratu, rodzice przeciw dzieciom, dzieci przeciw rodzicom..... itd. Czasami wierzący mają upodobanie w wypełnianiu tych najgorszych ewangelicznych przepowiedni. -Ale nie lękajcie się ! Róbcie swoje, macie takie samo (a nawet większe)prawo olać ICH katolicyzm, poglądy i uczucia jak oni WASZE. "Religia psuje wszystko"- Christopher Hitchens
|
|
7 na 9 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > stwierdzili, ze nie sa zadowoleni, nie> pochwalaja tego tego, jego ojciec przytoczyl jakas dziwna przypowiesc, zapewne z biblii albo> kosciola jak to biedny mezczyzna idzie przez las, zbiera drewno i pomimo ze t drewno juz mu wylatuje> z rak on nadal je zbiera.Hmmm... tak myślę i myślę... ale tylko to mi się nasuwa: Gdy Izraelici przebywali na pustyni, spotkali człowieka zbierającego drwa w dzień szabatu. Wtedy przyprowadzili go ci, którzy go spotkali przy zbieraniu drew, do Mojżesza, Aarona i całego zgromadzenia. Zatrzymali go pod strażą, bo jeszcze nie zapadło postanowienie, co z nim należy uczynić. Pan zaś rzekł do Mojżesza: "Człowiek ten musi umrzeć - cała społeczność ma go poza obozem ukamieniować". Wyprowadziło go więc całe zgromadzenie poza obóz i ukamieniowało według rozkazu, jaki wydał Pan Mojżeszowi. (Lb 15, 32-36) Cosik się chyba pokiełbasiło Panu Ojcu albo lekturę Słowa Bożego zaniedbuje. To by znaczyło, że lichej Wiary jest, a przecie sam... > Powiedzial rowniez ze dopoki wiary nie bedzie nie bedzie szczesciaWłaśnie  .
Harahefet sh'eli mele'ah betzlofahim
|
|
 | 4 na 4 | schlawiner (400 punktów) | >Gdy Izraelici przebywali na pustyni, spotkali człowieka zbierającego drwa w dzień szabatu. Wtedy przyprowadzili go ci, którzy go spotkali przy zbieraniu drew, do Mojżesza, Aarona i całego zgromadzenia. Zatrzymali go pod strażą, bo jeszcze nie zapadło postanowienie, co z nim należy uczynić. Pan zaś rzekł do Mojżesza: "Człowiek ten musi umrzeć - cała społeczność ma go poza obozem ukamieniować". Wyprowadziło go więc całe zgromadzenie poza obóz i ukamieniowało według rozkazu, jaki wydał Pan Mojżeszowi. (Lb 15, 32-36) W następnym akapicie wybucha rebelia Koracha a egzegeci po dziś dzień zachodzą w głowę, dlaczego.
|
|
|  | 2 na 4 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > W następnym akapicie wybucha rebelia Koracha a egzegeci po dziś dzień zachodzą w głowę, dlaczego.Grunt, że wszystko dobrze się skończyło... Gdy Korach zebrał przeciw nim tę całą społeczność przy wejściu do Namiotu Spotkania, ukazała się całej społeczności chwała Pana. A Pan tak przemówił do Mojżesza i Aarona: "Odłączcie się od tej zgrai, gdyż ich nagle wytracę". Wtedy oni padli na twarz i błagali: "O, Boże, Boże, od którego zależy życie wszystkich istot: czy chcesz gniewem swym ogarnąć całą społeczność, gdy tylko jeden zgrzeszył?" Na to rzekł Pan do Mojżesza: "Daj społeczności taki rozkaz: Usuńcie się z obrębu zamieszkania Koracha, Datana i Abirama!" Wtedy podniósł się Mojżesz i udał się do Datana i Abirama, a starsi Izraela poszli za nim. Wówczas rozkazał społeczności: "Oddalcie się od namiotów tych bezbożnych mężów! Nie dotykajcie niczego, co do nich należy, byście nie zginęli przez ich grzechy!" Usunęli się więc z miejsca zamieszkania Koracha, Datana i Abirama. Datan zaś i Abiram wyszli i stanęli przed wejściem do swoich namiotów razem z żonami, synami i małymi dziećmi. Teraz rzekł Mojżesz: "Po tym poznacie, że Pan mnie posłał, abym te wszystkie czyny wykonał, i że to nie ode mnie wyszło: jeśli ci ludzie umrą śmiercią naturalną i jeśli spotka ich los taki jak innych ludzi, wtedy Pan mnie nie posłał. Gdy jednak Pan uczyni rzecz niesłychaną, gdy otworzy ziemia swoją paszczę i pochłonie ich razem ze wszystkim, co do nich należy, tak że żywcem wpadną do szeolu, wówczas poznacie, że ludzie ci bluźnili przeciw Panu". Gdy skończył mówić te słowa, rozstąpiła się ziemia pod nimi. Ziemia otworzyła swoją paszczę i pochłonęła ich razem z ich rodzinami, jak również ludzi, którzy połączyli się z Korachem wraz z całym ich majątkiem. Wpadli razem ze wszystkim, co do nich należało, żywcem do szeolu, a ziemia zamknęła się nad nimi. Tak zniknęli spośród społeczności. Wszyscy zaś Izraelici, którzy stali wokoło, uciekli na ich krzyk, mówiąc: "By też i nas ziemia nie połknęła!" Wtedy wypadł ogień od Pana i pochłonął dwustu pięćdziesięciu mężów, którzy ofiarowali kadzidło. (Lb 16, 19-35) ...jak zwykle zresztą  .
Harahefet sh'eli mele'ah betzlofahim
|
|
1 na 1 | orchidea78 (385 punktów) | Takie postępowanie wobec dziecka, nie mieści mi się w głowie, ale postaraj się ich jednak, jakoś zrozumieć i im wybaczyć. Niezrozumiałe jest dla osoby niewierzącej to, że Twoi rodzice przedkładają wyznawane przez siebie wartości, nad szczęście swojej córki, ale-daj im czas, niech ochłoną po wiadomości, która była dla nich szokiem. Poza tym Twoje postępowanie godzi w wyznawane p/nich wiarę, w "życie po bożemu".
Jesteście rodziną-Twoi rodzice przekonają się z czasem, jak ich reakcja Cię skrzywdziła i będą dążyli do naprawy stosunków.
Życzę szczęścia i gratuluję postawy!
|
|
 | 1 na 1 | rectosei (20 punktów) | Niestety, taka postawa wcale nie jest rzadka. Jeśli dobrze się rozglądnąć to nawet w najbliższym otoczeniu każdy z nas mógłby podać przykład takich zachowań, jak właśnie ta, opisana przez autora wątku. orchidea78, nie jestem pewien czy na pewno rodzice zrozumieją błąd swojego myślenia w tej sprawie. Czasem wewnętrzny opór na zmiany i brak gotowości zaakceptowania innych poglądów jest tak silny, że uniemożliwia jakiekolwiek porozumienie.
|
|
9 na 9 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | Widać wierzą, że aby trafić do nieba powinni bliskim robić piekło na ziemi. Nie ma rady - trzeba iść dalej. Może z czasem odnajdą swoje uczucia i szacunek do syna...
|
|
4 na 4 | zachaj (5239 punktów) |
>Warto tu wspomniec ze jego rodzice nigdy nas nie wspierali, nie wiedza nawet gdzie mieszkamy, nigdy >nas jeszcze nie odwiedzili,choc zyjemy ze soba prawie 4 lata. Sa głupkowaci na maxa. a najgorsze >jest to ze przedstawiaja mnie i swojego syna w bardzo negatywnych barwach przed cala swoja rodzina.
Widzę tu nie tylko problem z ślubem ale ogólnie w kontakcie z rodzicami. Tego nie da się naprawić w jeden dzień. Proponuje nie dolewać oliwy do ognia i zachować spokój , przeczekać , może zmienią zdanie. Zapraszać mimo wszystko do końca i nie obrażać się , czasami na ludzi spływa przypadkowe olśnienie. Jeżeli nic się nie zmieni to przejść do porządku dziennego i cieszyć się życiem.
Ogromnie Ci współczuję. Pozdrawiam i życzę powodzenia.
|
|
2 na 2 | Jan Rylew (3965 punktów) | > Powiedzieli po pierwsze ze nie przyjda,> poniewaz dobrze wiemy jakie maja podejscie do zwiazkow "bez boga",Trzeba się było zapytać czy uważają, że dziecko może się począć bez woli bożej? Tego rodzaju ansy występują jeszcze dość często w Polsce. Wszystko przemija i przeminie także religijne zacietrzewienie. To pewne (jak amen w pacierzu  .
|
|
4 na 4 | malinmac (353 punktów) | No, cóż miałem podobnie podczas pierwszego ślubu. Było to ładnych kilka lat temu, mała mieścinka, ja jeszcze nie na swoim - więc za wszystko płacili rodzice. Uległem, odstawiłem tą całą szopkę w kościele. Jakoś ta cała szopka nie pomogła nam w utrzymaniu związku na wieki, po 3 latach "pan bozia się od nas odwrócił" i skończyło się rozwodem. Wstyd, jak powiedziała mam na całą okolicę, mimo tego że od 6 lat nie mieszkałem z nimi, ani nawet w tej mieścince. Za czas niedługi poznałem kogoś, również po przejściach i postanowiłem zalegalizować związek. Jako, że żadne z nas nie starało się o unieważnienie małżeństw poprzednich za pomocą pana biskupa(szkoda było kasy) nie mogliśmy (szczęśliwie)zawrzeć związku w obliczu bozi (zresztą raz już się ode mnie odwrócił, więc ja też miałem go w poważaniu). O dziwo, moim rodzicom już to nie przeszkadzało, przynajmniej mama nie mdlała. Żyjemy sobie teraz w szczęściu, bez pana bozi i jest bardzo dobrze!!!.Jem kiełbasę w piątek, a rybę kiedy chcę i mam super teściów  I nikt nie robi mi wyrzutów (chociaż mama cały czas modli się za mnie)
Czy nie starczy, że ogród jest piękny? Czy muszą w nim jeszcze mieszkać wróżki?
|
|
 | | Rafaela (2059 punktów) | > I nikt nie robi mi wyrzutów (chociaż mama cały czas modli się za mnie)I dobrze, bo Tobie/Wam nie zaszkodzi, a mamie na pewno pomoże 
**widzę co jest, nie co chcę, by było**
|
|
| Artaso (380 punktów) | >jakie maja podejscie do zwiazkow "bez boga"
To Eros się nie liczy?
|
|
2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >zaprosic i podzielic sie naszym szczesciem,...
Dzielić się, to zawsze coś tracić...
>niestety jak zwykle zachowali sie po "katolicku"
No comments.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
2 na 2 ollikm (2038 punktów) (zablokowany) | Niestety, takie sytuacje się zdarzają. Ja na szczęście mam bardzo dobre relacje z rodzicami oparte na wzajemnym szacunku ale wielu moich znajomych kompletnie nie utrzymuje kontaktu (Łącznie z "oficjalnym" wyrzeczeniem). W takiej sytuacji nie pozostaje nic innego jak tylko się z tym smutnym faktem pogodzić. Nie musisz w końcu utrzymywać kontaktu z osobami, które cię kompletnie nie akceptują, nawet jeżeli to jest rodzina. Na szczęście, o ile dobrze rozumiem, nie jesteś od teściów w jakikolwiek sposób zależna. Pozostaje więc ich "olać". Może kiedyś zmądrzeją. Jeśli nie, to trudno. Skup się na ludziach, którzy cię akceptują.
|
|
 | 3 na 3 | raten (49 punktów) |
> Na szczęście, o ile dobrze rozumiem, nie jesteś od teściów w jakikolwiek sposób zależna. Pozostaje więc ich "olać". Może kiedyś zmądrzeją. Jeśli nie, to trudno. Skup się na ludziach, którzy cię akceptują.tak to prawda, nie jesteśmy oboje zależni od jego rodziców. na szczęście!!! W zamian za to mamy ogromne wsparcie ze strony mojej rodziny. Tak więc jak radzicie Kochani tak tez zrobimy. Skupimy sie na naszym szczesciu. A jest ogromne  Dziekuje za wszystkie odpowiedzi! pozdrawiam
|
|
1 na 1 | Paolo Monstro (6146 punktów) | Twoi teściowie wyglądają na przypadek beznadziejny. Wg mnie jeśli są mocno religijni to nie zmienią zdania. Religia jest silniejsza niż miłość do syna, bo bóg jest w ich mniemaniu najważniejszy. Prawdziwy fanatyk odda życie, swoje lub czyjeś, za boga, czym więc dla nich jest konflikt z synem. Co więcej fakt, że podają niespecjalnie powiązane cytaty z bibli wskazuje, że nie są nawet specjalnie inteligentni i ich rozum refleksji im nie przyniesie, zdają się na to co ktoś napisał, powtarzają czyjeś słowa. To tym bardziej czyni sytuację beznadzieją. Porozmawiaj z chłopakiem, pewnie nie jest szcześliwy, że ma takich rodziców i, że postawili go w takiej sytuacji. Ostatecznie jak bardzo Ci zależy na akceptacji teściów, zaproponuj datek lokalnemu księdzu w zamian za przekonanie teściów - choć w mojej opinii szkoda pieniędzy na takich ludzi ...
|
|
| Adam P (36 punktów) | to przykre jacy zaślepieni mogą być ludzie. Wydaje mi się że nic nie da się już z tym zrobić
|
|
 | 3 na 3 Malina (359 punktów) (zablokowany) | Kwestią zasadniczą w tym momencie jest już nie to czy "oni" wasz związek zaakceptują czy nie, lecz czy wasz związek przetrwa bez "ich" akceptacji. Będziecie, od momentu podjęcia decyzji o dalszym wspólnym życiu, wbrew rodzinie, musieli jasno oboje wyznaczyć sobie zasady funkcjonowania waszego związku. Jak zamierzcie reagować na zaproszenia (lub ich całkowity brak) na uroczystości rodzinne i vice versa. Jak wychowywać będziecie swoje dziecko. Czy dostosujecie się do ogólnie narzuconych norm (np dla świętego spokoju) czy też odważnie, z podniesioną głową bronić będziecie swego "politycznego" układu, nie poddając się naciskom i ponosząc tego bolesne konsekwencje. Czy decyzje podejmować będziecie tylko we dwoje czy też z dystansu ale jednak, weźmiecie pod uwagę warunki i otocznie. Wiem wiele na ten temat. Z autopsji. Lekko nie będzie wam, szczególnie na początku drogi. Jednak z upływem czasu, wszystko staje się proste i jasne, zwłaszcza wtedy gdy partnerami w tej "poniewierce" jest dwoje kochających się przyjaciół. Proszę mi wybaczyć wypowiedź "skrótową" (nie wiem jakie są reakcje na teksty rozwinięte) ale mimo przynależności do Racjonalizatora od bardzo długiego czasu, nigdy nie wypowiadałam się na forum. Pozwólcie, że nauczę się wszystkiego od strony technicznej oraz poznam tematykę (lat utraconych  a być może stanę się stałym (mawiają, że niełatwym)kompanem w dyskusji.
|
|
|  | | raten (49 punktów) | dziekuje za wszystkie wypowiedzi, z pewnoscia bedziemy zyc wg wlasnych zasad  nie mamy zamiaru sie naginac, bo tu chodzi o zyciowe szczescie, a takie mozna zbudowac tylko zyjac w sposob jaki sie pragnie
|
|
| Stalin-K (31 punktów) | > Witam ponownie, no i stało się. Mój partner poinformował swoich rodziców, o fakcie że spodziewamy> sie dziecka i ze chcemy wziac slub cywilny.> Chcielismy zrobic to wszystko na zasadzie takiej, zeby ich do nas zaprosic i podzielic sie naszym> szczesciem, niestety jak zwykle zachowali sie po "katolicku" Powiedzieli po pierwsze ze nie przyjda,> poniewaz dobrze wiemy jakie maja podejscie do zwiazkow "bez boga", po drugie odebrali te informacje> mniej wiecej jakbysmy im przekazali ze ich syn ma raka. Tzn stwierdzili, ze nie sa zadowoleni, nie> pochwalaja tego tego, jego ojciec przytoczyl jakas dziwna przypowiesc, zapewne z biblii albo> kosciola jak to biedny mezczyzna idzie przez las, zbiera drewno i pomimo ze t drewno juz mu wylatuje> z rak on nadal je zbiera. Powiedzial rowniez ze dopoki wiary nie bedzie nie bedzie szczescia itd.> Rozmowa trwala 14 minut. Nie spytali o dziecko, o mnie, o nic, powiedzieli na dodatek ze dla nich> nasz slub to tylko podpisanie papierka i nie chca brac w tym udzialu.> Jak dla mnie zenada!!!!!!!!!!! Nigdy nie znalam bardziej opetanych ludzi!!!! Moj partner stwierdzil> ze gdyby byli jehowymi to z pewnoscia chodzili by po domach z gazetkami i namawiali.> Warto tu wspomniec ze jego rodzice nigdy nas nie wspierali, nie wiedza nawet gdzie mieszkamy, nigdy> nas jeszcze nie odwiedzili,choc zyjemy ze soba prawie 4 lata. Sa głupkowaci na maxa. a najgorsze> jest to ze przedstawiaja mnie i swojego syna w bardzo negatywnych barwach przed cala swoja rodzina.> Bardzo to przykre!!!! najbardziej zal mi mojego partnera, bo widze ze go to meczy, bo mimo> wszystko sa to jego rodzice.> Wspieramy Cię. No bo co tutaj innego można napisać. Dobrze, że Twój partner się nie spaczył Dostałam ostrzeżenie za przytoczenie wypowiedzi?
|
|
1 na 1 | kantorian (184 punktów) |
>Rozmowa trwala 14 minut. Nie spytali o dziecko, o mnie, o nic, powiedzieli na dodatek ze dla nich >nasz slub to tylko podpisanie papierka i nie chca brac w tym udzialu. >Jak dla mnie zenada!!!!!!!!!!! Nigdy nie znalam bardziej opetanych ludzi!!!! Moj partner stwierdzil >ze gdyby byli jehowymi to z pewnoscia chodzili by po domach z gazetkami i namawiali. Chyba jacyś fanatycy, zresztą trudno ludziom starej daty cokolwiek zrozumieć, świat się zmienił a oni dalej tkwią w tym samym miejscu ze swoimi przekonaniami nie licząc się z innymi nie próbując nawet ich zrozumieć, swoisty typ osła. >Warto tu wspomniec ze jego rodzice nigdy nas nie wspierali, nie wiedza nawet gdzie mieszkamy, nigdy >nas jeszcze nie odwiedzili,choc zyjemy ze soba prawie 4 lata. Sa głupkowaci na maxa. a najgorsze >jest to ze przedstawiaja mnie i swojego syna w bardzo negatywnych barwach przed cala swoja rodzina. >Bardzo to przykre!!!! najbardziej zal mi mojego partnera, bo widze ze go to meczy, bo mimo >wszystko sa to jego rodzice. Więc nic im nie zawdzięczacie, dlaczego ich zdanie na temat ślubu/dziecka miałoby cokolwiek dla WAS znaczyć, szkoda marnować cenną energię na niewdzięczników. Z Twojej strony jedynie co możesz zrobić to wspierać swojego partnera i cieszyć sie wspólnym szczęściem.>
|
|
 | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) |
> Chyba jacyś fanatycy, zresztą trudno ludziom starej daty cokolwiek zrozumieć, świat się zmienił a oni dalej tkwią w tym samym miejscu ze swoimi przekonaniami nie licząc się z innymi nie próbując nawet ich zrozumieć, swoisty typ osła.Masz rację, chciałabym tylko uściślić taki drobiazg: Ludzie starej daty niekoniecznie muszą być zarazem ludźmi posuniętymi w latach. Piszę to, bo termin "stara data" przeważnie kojarzy się ze zgrzybiałością i starczą demencją. Mniemam, iż rodzice partnera raten są w moim wieku lub coś koło tego, więc do starości im jeszcze trochę brakuje. Mam siedemdziesięcioletnią z okładem ciotkę, na wskroś nowoczesną, tolerancyjną, choć wierzącą, popierającą in vitro, prezerwatywy (całkowicie altruistycznie  ); co ciocia mówi o Rydzyku, nie powtórzę, bo musiałabym się zbanować za wulgarność. Z drugiej strony widziałam potwornie fanatyczną młodą osobę, którą spokojnie można nazwać "osobą starej daty". Przekonania ma mniej więcej z XII wieku. Oczywiście niczego tą wypowiedzią nie próbuję wykazać, tak tylko pomyślałam, że napiszę, by ktoś nie miał skojarzeń "stara data = starość" 
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
|  | 2 na 2 | kantorian (184 punktów) | Przepraszam, z góry założyłem że będziemy się rozumieli przytaczając porównanie z mojego towarzystwa. W stwierdzeniu ludzie starej daty chodziło mi tylko o przekonania przestrzeganie jakichś zasad, za złamanie których groziło wieczne potępienie, grzechy śmiertelne itp. wielu ludziom kiedyś wpajano takie zasady. Pracuję z takimi ludźmi choć staram się nie rozmawiać o religji to czasem jakoś wychodzi że się nie obejdzie bez tego i kończy się małą różnicą zdań. Są starsi ale nie starzy jednak ich upór i zasady jakimi się kierują wg mnie przestrzegane były gdy mnie na świecie nie było, więc stąd to stwierdzenie. Masz racje, nie wszyscy starsi są nietolerancyjni, tak jak Twoja ciotka tak samo moja matka.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|