Racjonalista - Strona głównaDo treści
Święta vs. Święta Bożego Narodzenia

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
24-12-2010 14:40neurosurgery (2484 punktów)Święta vs. Święta Bożego Narodzenia
Ocena 3 na 3
Witam,

chciałbym abyście drodzy forumowicze podzielili się swoimi odczuciami na temat świąt. Czy obchodzicie je w gronie rodzinnym? Czy w ogóle je obchodzicie? Moja rodzina jest wierząca w całości i nie może się pogodzić z tym, że nie uczestniczę w wigilijnych obrzędach. Jako, że ateizm nie jest tolerowany w moim domu to te święta upłyną mi na kłótniach i dyskusjach. Ja osobiście obchodzę Święta - czas wolny od pracy i nauki. Uważam, że nie trzeba celebrować wyimaginowanych narodzin bóstwa, żeby czuć magię tego zimowego okresu. W zamierzeniu ma być to czas spędzony na umacnianiu więzi rodzinnych i wspólnych rozmowach. Zapewne szybko się rozczaruję, ale chciałbym życzyć wszystkim miło spędzonego czasu wspólnie z rodziną!
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Święta - czas wolny od pracy i nauki. Uważam, że nie trzeba celebrować wyimaginowanych narodzin bóstwa, żeby czuć magię tego zimowego okresu.

- Niczego nie trzeba celebrować. A rodzinę ustawia się stopniowo z roku na rok. To też kwestia siły charakteru. Już nie muszę z nikim dyskutować, ani niczego udawać. Nie potrzebuję też żadnej magii, szczególnie zimowego okresu, którego szczerze mówiąc nienawidzę. A życzenia można spokojnie każdemu złożyć bez powoływania się na wyimaginowane bóstwo i spróbować co dobrego na stole. Wypić co nieco i pośmiać się z czego się da
24-12-2010 16:15 
 Ocena 3 na 3
shundi (4 punktów)
Ja tam święta obchodzę przed kompem (telewizji mało oglądam, bo z reguły nie kręca mnie świąteczne czy familijne filmy). W domu nie mamy choinki, ani 12 czy 6 potraw (golonka, 2 ciasta, ryba w pomidorach z cebulką i konserwy oraz czekolada i czipsy z napojami gazowanymi kolorowymi).
24-12-2010 17:26 
 Ocena 1 na 1
Almentyna (417 punktów)
>(golonka, 2 ciasta, ryba w pomidorach z cebulką i konserwy oraz czekolada i czipsy z napojami gazowanymi kolorowymi).

Bardzo niezdrowo się odżywiasz. Co więcej nic to nie ma wspólnego ze świętami. Z Twojej listy tylko ryba w pomidorach z cebulką, pod warunkiem że nie kupiona w centrum handlowym, jest w porządku. Jeszcze czekolada, jeśli gorzka

A teraz Was żegnam, idę kończyć sałatkę śledziową na wigilię, w której weźmie udział pięcioro ateistów, jedna katoliczka (ma dziwne poglądy, sporo odbiega od doktryny) i jedno dziecko o nieustalonym światopoglądzie.
Bawcie się dobrze, gdzie byście nie byli.

Jest na świecie wiele cudownych rzeczy, ale cudów nie ma.
24-12-2010 18:54 
 Ocena 5 na 5
Marcinlet (1935 punktów)
>Ja tam święta obchodzę przed kompem (telewizji mało oglądam, bo z reguły nie kręca mnie świąteczne czy familijne filmy). W domu nie mamy choinki, ani 12 czy 6 potraw (golonka, 2 ciasta, ryba w pomidorach z cebulką i konserwy oraz czekolada i czipsy z napojami gazowanymi kolorowymi).
>
U mnie są tylko 2 potrawy: wódka Bols i sok pomarańczowy.
Sarmat (230 punktów)
ma być to czas spędzony na umacnianiu
>więzi rodzinnych i wspólnych rozmowach
Właściwie sam sobie odpowiedziałeś . Proponuję zostawić metafizykę . Większość tak robi . Nawet ci którzy uważają się za pobożnych . Święta to po prostu tradycja i to wcale nie chrześcijańska . Dużo starsza . Pogańska . Kościół "wmontował się" w staropogańskie obyczaje . Przesilenie jesienno-zimowe to Boże Narodzenie , zimowo-wiosenne to Wielka Noc , celtyckie halloween to Wszystkich Świętych . Nawet Sobótka-święto miłości zostało zawłaszczone jako Noc Świętojańska . Po prostu można się spotkać z bliskimi . Zjeść coś innego niż zwykle . Wypić - jak kto lubi i może . A na pasterkę nie musisz posuwać . A w dyskusje o Bozi po prostu się nie wdawać .
24-12-2010 23:35 
 Ocena 1 na 1
Korda (156 punktów)
nie potrzebuję żadnych świąt - ani chrześcijańskich, ani muzułmańskich, ani pogańskich aby spotkać się z bliskimi i spędzić z nimi miło czas.
24-12-2010 16:49
 Ocena 10 na 10
Alicja Duda (25557 punktów)
>Witam,
>chciałbym abyście drodzy forumowicze podzielili się swoimi odczuciami na temat świąt.
Lubię święta! Raz w roku gotuję rybę w galarecie,piekę makowca, piernik i ciasteczka, gotuję uszka z grzybami a na drugi dzień świąt gęś z jabłkami i nadziewka. Częściej mi się nie chce.
Przygotowanie świąt rozpoczynam w listopadzie, wszelkim bogom jestem wdzięczna za zamrażarkę.
Moja rodzina nie jest wierząca.
Jest to mobilizacja wszystkich członków rodziny, każdy przyczynia się do tego by zgodnie z tradycją ten dzień był wyjątkowy.
Wszystkim forumowiczom życzę przyjemnej atmosfery, tak mało okazji mamy by spotkać się przy stole bez pośpiechu dnia codziennego.
Zostawmy ideologię i cieszmy się sobą.

Zmień politykę, głosuj na kobiety.
24-12-2010 17:16 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Zostawmy ideologię ...

Po takim zabiegu z człowieka nie zostaje nic.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
25-12-2010 17:50 
 Ocena 2 na 2
Głąbiński (3538 punktów)
>>Zostawmy ideologię ...
>Po takim zabiegu z człowieka nie zostaje nic.
Widzę, że należałoby rozpocząć nowy wątek pt. "co to jest ideologia?", lub "czy ideologia zawiera w sobie całą świadomość człowieka?". Może i zdobyłbym się na ten czyn, lecz w tej chwili, po zjedzeniu świątecznego obiadu i wypiciu krzyny gatunkowej wódki, nastrój nie jest odpowiedni.

Stach M. G.
Kuba Śruba (3184 punktów)
>Lubię święta! Raz w roku gotuję rybę w galarecie,piekę makowca, piernik i ciasteczka, gotuję uszka z grzybami a na drugi dzień świąt gęś z jabłkami i nadziewka.
Mniam mniam! Czy tradycyjnie jest u was wolne miejsce przy stole? Wolne jeszcze?

Klasycznym jest to, co zdrowe; romantycznym jest to, co chore. - Goethe
24-12-2010 21:02 
 Ocena 2 na 2
Alicja Duda (25557 punktów)
>Mniam mniam! Czy tradycyjnie jest u was wolne miejsce przy stole? Wolne jeszcze?
Nie stawiam pustego talerza ale goście są mile widziani i zawsze znajdzie się miejsce.
Dziś było siedmioro zaplanowanych + wnuczek oraz troje dorosłych i dwoje dzieci w charakterze miłej niespodzianki.
Na następną wigilię zapraszam.

Zmień politykę, głosuj na kobiety.
24-12-2010 21:46 
 Ocena 2 na 2
Kuba Śruba (3184 punktów)
>Na następną wigilię zapraszam.
Dzięki, normalnie nie jestem aż taki bezczelny, ale jak przeczytałem o piernikach i gęsi... cóż, zadowolę się karpiem, pierogami, grzybową, bigosem i sernikiem...

@autor wątku:
jak widać po tej konwersacji, w grudniu obchodzę Święto Obżarstwa - za dobre jedzenie sprzedaję duszę diabłu


Klasycznym jest to, co zdrowe; romantycznym jest to, co chore. - Goethe
Marcinlet (1935 punktów)
"Boże Narodzenie" czy jak to się nazywa to sztuczne święto wypromowane przez dział marketingu Coca Coli w celu zwiększenia sprzedaży ich napoju.
Artaso (380 punktów)
Pewnie, że obchodzę. Z racjonalnych powodów integracji rodzinnej i możliwości najedzenia się.

PS. Zawsze mnie to zastanawiało, jeśli symbolem Jezusa była ryba to chrześcijanie zjadający w święto narodzin swojego zbawiciela właśnie rybę zjadają swoje zwierzę totemiczne, nie?


24-12-2010 21:25 
 Ocena 5 na 5
rectosei (20 punktów)
A u mnie to zawsze jakoś inaczej Święta były obchodzone. Rodzice moi są ateistami (tak przynajmniej deklarują), tylko mnie ochrzczono, mojej młodszej o osiem lat siostry już nie. Do Kościoła nigdy nie chodziliśmy, na religię tez nie. Ale Wigilia zawsze w domu była - z wigilijnymi potrawami, prezentami, życzeniami, choinką ale bez żadnych religijnych akcentów. Fajnie to się teraz wspomina. Obecnie w moim małżeństwie żona, pochodząca z religijnej bardzo rodziny, próbowała nieco "na siłę" wdrożyć mnie do mocno chrześcijańskiego stylu obchodzenia Wigilii, m.in. modlitwy. Trwało to 3 lata, aż w końcu (całe szczęście) zaczęła rozumieć, że ktoś może nie być katolikiem i należy to uszanować. Chce się modlić - proszę bardzo, nikomu tego nie zabraniam. Ale też nie pozwolę na to by mnie do czegokolwiek w tych sprawach zmuszano. Postawę moich teściów w stosunku do mnie, w tych konkretnych sprawach, pominę milczeniem. Prawdopodobnie domyślacie się jaka ona jest.
24-12-2010 23:50 
 Ocena 1 na 1
Korda (156 punktów)
święta "bożego narodzenia" są dniami obłudy i hipokryzji(!). o ile podejście większości tzw. katolików wynika z braku refleksji oraz płynięcia z prądem i można to zaakceptować, to postawa ateistów, którzy na lewo i prawo opowiadają o swoich poglądach, chlubią się swoim racjonalnym podejściem i z pełnym przekonaniem odrzucają boga i jego narodziny na ziemi, a którzy różnymi sztuczkami słowno-ideologicznymi usprawiedliwiają swój udział w tych świętach jest mocno .... irytująca (aż prosi się żeby użyć tu mocniejszego określenia)
25-12-2010 00:19 
 Ocena 3 na 3
Artaso (380 punktów)
Jedną rzeczą jest nieuznawanie metafizycznej genezy obchodzenia takich świąt a inną - ignorowanie elementów naszej kultury z powodu odrazy do wszystkiego, co ma zalążki religijne. Równie dobrze możemy się umówić, że celebrujemy święto Słońca Niezwyciężonego, Saturnalia albo zwyczajnie przesilenie zimowe.
Mimo braku wiary w świętego Mikołaja, Koszałka Opałka i Gandalfa nie czuję się w żaden sposób zażenowany, jeśli odczuwam jakąś ludyczną satysfakcję z tych wszystkich ceremoniałów, potraw, atmosfery i innych jasełek.

Tylko tych karpi szkoda. Ale, z drugiej strony, nagłe użalanie się nad jednym gatunkiem po 364 dniach znieczulicy też jest hipokryzją. Nie słyszałem, żeby karp był popularny poza wigilijną kolacją, a taki śledź czy makrela mają holocaust przez cały rok.

PS. Wielki myśliciel i specjalista od wszystkiego, Wojciech Cejrowski, wypowiada się przy okazji tematu karpia m.in. na temat wegetarianizmu, twierdząc na przykład, że człowiek jest mięsożerny. Beczka śmiechu. Ja poważnie czekam na te traktaty filozoficzne Kuby Wojewódzkiego, skoro już mamy Hołownię uznawanego za teologa i Cejrowskiego za autorytet w dziedzinie etyki.
Korda (156 punktów)
>Jedną rzeczą jest nieuznawanie metafizycznej genezy obchodzenia takich świąt a inną - ignorowanie elementów naszej kultury z powodu odrazy do wszystkiego, co ma zalążki religijne. Równie dobrze możemy się umówić, że celebrujemy święto Słońca Niezwyciężonego, Saturnalia albo zwyczajnie przesilenie zimowe.
święta "BOŻEGO NARODZENIA"- albo jest to święto religijne, albo ja czegoś nie rozumiem obchodzenie tych świąt bez uznania, że świętuje się właśnie BOŻE narodzenie jest przejawem największej hipokryzji
25-12-2010 02:36 
 Ocena 6 na 6
Artaso (380 punktów)
>obchodzenie tych świąt bez uznania, że świętuje się właśnie BOŻE narodzenie jest >przejawem największej hipokryzji

Bałwany też lepię. I też nie z tego powodu, żeby był z któregoś w końcu Golem, tylko dla zabawy.
Nie widzę powodów, żeby tworzyć dodatkowe problemy tam, gdzie ich nie ma. Jeśli już po raz któryś piszę, że nieszczególnie mnie interesuje jak tam obecnie się nazywa ten okres i kogo akurat się uważa za czcigodnego i kogo urodziny powszechnie obchodzi - póki taka zabawa mi sprawia radość - to nie widzę tutaj hipokryzji a raczej problemy z czytaniem ze zrozumieniem u niektórych.
26-12-2010 00:38 
 Ocena 1 na 1
ollikm (2038 punktów)
(zablokowany)
>Tylko tych karpi szkoda. Ale, z drugiej strony, nagłe użalanie się nad jednym gatunkiem po 364 dniach znieczulicy też jest hipokryzją. Nie słyszałem, żeby karp był popularny poza wigilijną kolacją, a taki śledź czy makrela mają holocaust przez cały rok.

Dla mnie problemem jest bezsensowna "tradycja" sprzedaży żywych karpi i wiążące się z tym niepotrzebne cierpienie.
Ateistka_67 (66 punktów)
>Tylko tych karpi szkoda. Ale, z drugiej strony, nagłe użalanie się nad jednym gatunkiem po 364 dniach znieczulicy też jest hipokryzją. Nie słyszałem, żeby karp był popularny poza wigilijną kolacją, a taki śledź czy makrela mają holocaust przez cały rok.
>PS. [url=www.radiownet.pl/radio/wpis/11512/]Wielki myśliciel i specjalista od wszystkiego, Wojciech Cejrowski, wypowiada się przy okazji tematu karpia m.in. na temat wegetarianizmu, twierdząc na przykład, że człowiek jest mięsożerny.

Jak wielu z Was kojarzę Boże Narodzenie głównie z obżarstwem, całkiem sympatycznym lenistwem przed kompem i z książką. Nawet mam czas na pisanie na forum Racjonalisty
Karpie oszczędzamy, jesteśmy vege. Faszerujemy sie smażonym tofu pod warzywami jak do ryby po grecku i sałatką warzywną. Do tego barszczyki, pierogi - da się przeżyć. Żadnych pasterek ani modlitw. Wyłącznie pogański hedonizm.
25-12-2010 15:40 
 Ocena 2 na 2
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
> postawa ateistów, którzy na lewo i prawo opowiadają o swoich poglądach, chlubią się swoim racjonalnym podejściem i z pełnym przekonaniem odrzucają boga i jego narodziny na ziemi, a którzy różnymi sztuczkami słowno-ideologicznymi usprawiedliwiają swój udział w tych świętach jest mocno .... irytująca (aż prosi się żeby użyć tu mocniejszego określenia)
>

eee tam.

Okazja do zaimprezowania dobra jak każda inna. A dobra okazja to taka, przy której inni ludzie też chcą imprezować.

Kolęd można nie śpiewać, Pasterkę można olać - ale Święta to okazja do dwóch dni wolnego, dobrego jedzenia i pogaduszek w rodzinnym gronie. Świętowanie Nowego Roku jest co najmniej tak samo bezsensowne.


W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
25-12-2010 16:10 
 Ocena 2 na 2
rectosei (20 punktów)
>eee tam.
>Okazja do zaimprezowania dobra jak każda inna. A dobra okazja to taka, przy której inni ludzie też chcą imprezować.

Przypadkowo, z powodu choroby pokarmowej mojego dziecka, musiałem iść dzisiaj do osiedlowej Żabki po sucharki. Myślałem, że będę jedynym klientem a tu napotkałem kolejkę do kasy Pięciu kupujących przede mną nabyło: wódkę, 3 piwa, papierosy, dwie wódki, prezerwatywy. Jak widać, nie każdy dostrzega w Świętach okazję do religijnych przeżyć.
Korda (156 punktów)
>>Pięciu kupujących przede mną nabyło: wódkę, 3 piwa, papierosy, dwie wódki, prezerwatywy. Jak widać, nie każdy dostrzega w Świętach okazję do religijnych przeżyć.
>
pracowałem na stacji benzynowej. dwa lata temu w pierwszy dzień świąt "BN" sprzedaliśmy (policzyłem to z kolegą ze zmiany!) na litry, więcej wódki niż paliwa...
Aldona (15 punktów)
W mojej rodzinie jest mocno poprzeplatane - jedni są katolikami, inni w coś wierzą (Coś?), duża część jest ateistami lub agnostykami. Święta traktujemy jak sympatyczną tradycję - można ją uznać za sympatyczną, właśnie dlatego, ze nikt nikogo nie indoktrynuje. Niektórzy idą na pasterkę, a inni w tym czasie wychodzą na "afterwigiliaparty".
Dania - tradycyjne.

Ale - uczciwie - w tym roku zrezygnowałam i z organizowania, i z uczestniczenia.
Uszka, barszczyki, ryby, grzyby, pierniki... Mam w tym roku dość. Pozostali - tradycji dochowują, oplatając się radośnie wokół choinki (na szczęście już nie u mnie, więc mogę sobie spokojnie poczytać...)
Piątkowski (5131 punktów)
Wczoraj świętowaliśmy w gronie: 4x ateista/-ka + dziecko , dobre jedzonko, trochę % , prezenty pod choinkę i miło spędzony czas... dziś spotkanie z kolegami z naszej ekipy paramilitarnej+nasze osoby towarzyszące...będzie więcej % i wspominki z czasów, gdy w mundurze na chleb się zarabiało...jutro wpadają do nas znajomi, jakaś kolacyjka, świeże wieści z PL z domu przywiozą i tak miną moje Święta...
Marian (5438 punktów)
   Dla mnie to zwykłe dni, jak każde inne. Z tym, że sklepy pozamykane, więc — chcąc, nie chcąc — trzeba się było przygotować. Kina jednak (przynajmniej niektóre) są otwarte, więc idę sobie dziś na sequel klasycznego SciFi, Tron:Dziedzictwo
   Z rodziną utrzymuję kontakty raczej sporadyczne. Dawniej bywałem powodem wielu nieprzyjemności w czasie świąt w rodzinie, bo nie hamowałem się ze swoimi przekonaniami i opiniami. To było de facto jednym z powodów, dla których ograniczyłem z nimi kontakty.
   Miałem przez pewien czas również problemy ze swoimi chrześcijańskimi znajomymi. Uważają, że nikt nie powinien tych świąt spędzać sam, więc usiłowali mnie wielokrotnie zapraszać do siebie (czasem, niestety, ulegałem). Argumenty wprost, do bólu szczere, do nich nie trafiają (trochę się dziwię, że wciąż się kumplujemy). Tym razem, nie chcąc przeprowadzać znów tej samej rozmowy w kółko, po prostu uciekłem się do oszustwa; powiedziałem im, że będę z rodziną. Trochę jak w tym dowcipie
Cytat:
Ekonomista, Prawnik oraz Informatyk spierali się, czy warto mieć kochankę.
Ekonomista: Nie warto, trzeba kupować prezenty i dla żony, i dla kochanki - za drogo wychodzi.
Prawnik: Nie warto. Z prawnego punktu widzenia jest to nielegalne, w razie rozwodu żona wszystko zabiera...
Informatyk: Warto. Żona myśli, że jestem z kochanką, kochanka myśli, że jestem z żona, a ja mogę posiedzieć przy komputerze.

   Ok, rodzina akurat nie myśli, że jestem ze znajomymi; im się po prostu tak łatwo odmawia

Pozdrawiam

Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
Amol (692 punktów)
>Witam,
>chciałbym abyście drodzy forumowicze podzielili się swoimi odczuciami na temat świąt. Czy
>obchodzicie je w gronie rodzinnym? Czy w ogóle je obchodzicie? Moja rodzina jest wierząca w całości
>

Święta spędzam z moją bliższą,oraz dalszą rodziną i wspólnym gronie rozmawiamy cieszymy się ze swojej obecności,jemy różnego rodzaju sałatki ciasta czy nawet królika
W mojej rodzinie są katolicy,ale (że tak powiem) "nieprzejmujący" się chociaż zdarzy się ktoś nawiedzony z radia wielkie M.Nie dzielimy się opłatkiem nie modlimy nie śpiewamy kolęd,za to robimy wiele ciekawszych rzeczy i musiałbym pisać i pisać.Ogólnie jest wspaniała atmosfera i przecież o to chodzi
Antygłup (4 punktów)
A ja z rodziną śpiewam kolędy, dzielę się opłatkiem, jem tradycyjne dania, przygotowuję dzieciom prezenty. Piękna to przecież polska tradycja. Do kościoła się nie wybieram bo szkoda na to sił i czasu. Nie uważam aby był w tym jakiś fałsz czy dwulicowość, bo obca mi jest postawa wojującego ateizmu. Jeżeli znajdę trochę czasu podyskutuję na necie z zagorzałym katolikiem przedstawiając mu biblijne sprzeczności.
Mam ciekawy argument: jaki wynik dałoby przebadanie ewentualnego włosa Jezusa pod kątem jego DNA, czyim byłby synem?
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>jaki wynik dałoby przebadanie ewentualnego włosa Jezusa pod kątem jego DNA, czyim byłby synem?
Bez badania DNA podejrzanych o ojcostwo trudno to byłoby stwierdzić. Biorąc jednak pod uwagę, że Maryja zaszła w ciążę za sprawą Ducha Świętego, który zasadniczo jest tożsamy z Bogiem Ojcem oraz Synem Bożym, można przyjąć "z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością", że Jezus jest... swoim ojcem.
Do takich paradoksów prowadzi wiara w religijne bzdety.


Niezależność jest tą zdobyczą kobiet, dzięki której mogą się już kompromitować same. (Lidia Jasińska)
neurosurgery (2484 punktów)
>Mam ciekawy argument: jaki wynik dałoby przebadanie ewentualnego włosa Jezusa pod kątem jego DNA, czyim byłby synem?

Józefa! Pewnie przyodział się w prześcieradło i udawał ducha, a czy świętego? To co ewentualnie robił nie było 'święte'. Chyba, że 'na misjonarza'. Przypomniał mi się taki dowcip przy okazji: Dlaczego Kościół zabrania 'od tyłu'? Bo za blisko krzyża. Pozdrawiam.
Wel3s (49 punktów)
U mnie cała rodzina jest do przesady wierząca. W tym roku skończyło się na kłótni oraz tym że 24 grudnia musiałem spędzić w garażu,chociaż miałem dużo pracy to nie miałem zamiaru zostawać w mieszkaniu. Ostatecznie najprawdopodobniej w lutym czeka mnie przeprowadzka bo dłużej tak żyć się nie da, mamy już koniec niedzieli a nadal nikt się do mnie nie odzywa. Piętnowanie przez własną rodzinę w imię wyimaginowanych bożków i mężczyzn w sukienkach jest okropne. Najgorsze jest to że próbują zrzucić całą winę na ciebie i sprawić abyś miał wyrzuty sumienia z powodu ich smutku.

W przyszłości nie mam zamiaru obchodzić żadnych świąt, dla mnie jest to dzień jak każdy inny, wszelaki przejaw indoktrynacji kościelnej jest i nadal będzie prze zemnie ignorowany.
neurosurgery (2484 punktów)
>U mnie cała rodzina jest do przesady wierząca. W tym roku skończyło się na kłótni oraz tym że 24 grudnia musiałem spędzić w garażu,

Szczerze Ci współczuję. Nie doczekam chyba czasów, gdy w Polsce ateista będzie traktowany z należytym mu szacunkiem. Ludzie żyjący bez boga są stawiani przez to zacofane społeczeństwo niżej od katolickich księży pedofilów, złodziei i morderców. Sam przechodzę przez to samo więc życzę Ci wytrwałości. Rodzina, która odrzuca Cię w tak okrutny sposób nie jest tak naprawdę rodziną. Smutne to i bolesne, że w XXI wieku, w cywilizowanym kraju, takie rzeczy mają miejsce. Pozdrawiam!
26-12-2010 22:39 
 Ocena 5 na 5
Wel3s (49 punktów)
Nie pierwszy raz spotkałem się z taką ich reakcją, kiedy nie chciałem iść do bierzmowania lub chodzić na religię w szkole to skończyło się na zmuszeniu siłą, wyzwiskami dzwonieniem po rodzinie i osądami że wstąpiłem do sekty, w końcu poszedłem do bierzmowania dla własnego spokoju, to pamiętam jak matka załatwiała wszystko u księdza żeby mnie przyjął bo mimo wszystko nie zrobiłem nic żeby mnie dopuścili, to wystarczyło tylko zapłacić i nagle wszystko było w porządku. Pamiętam jak chodziło się na jakieś przygotowania raz w tygodniu, to raz mnie siłą zaciągnęli w zimę jak miałem anginę i 39 stopni gorączki, w nocy myślałem że się przekręcę. W liceum przez pierwszą klasę mnie nie wypisali, potem było za późno żeby samemu się wypisać z religii to przesiedziałem ją na podważaniu tego co mówił ksiądz i jedzeniu. W późniejszych latach już na początku roku przynosiłem deklarację że nie będę uczęszczał na lekcje religii, niby miała być etyka i to z dyrektorką lecz nic nie było. Dali mi wtedy spokój bo jakoś im to wytłumaczyłem, ale było żalenie się księdzu po kolędzie, nie było mnie wtedy w domu ale matka mówiła że wszedł mi do pokoju i narzekał na brak obrazków świętych i innych ozdóbek. Przez co na drugi dzień obwiesili mi tym pokój, jak się pozbyłem tych obrazków znów zaczęło się wyzywanie. Dużo miałem jeszcze z nimi "przygód", nie chciałem być chrzestnym to już problem, teraz wigilia, lecz nie mam już 13 lat i nie muszę z nimi mieszkać skoro mnie tak bardzo nie chcą. Po apostazji to mnie chyba wyklną, zabieram się do niej już gdzieś od dwóch lat, teraz będę miał trochę czasu to może w końcu to załatwię. Mnie denerwuje i zarazem boli to że np. kiedy dostałem się na studia to nie było że to moja zasługa i tego że miałem dobre wyniki z matur, tylko to była zasługa tego że bóg mi pomógł i to dzięki niemu ukończę studia. Więc naprawdę mam dosyć i mieszkania z nimi i tego kraju, z chęcią wyprowadziłbym się do Ostravy.

Przepraszam za tą wypowiedź bo to jednak nie na temat. Aczkolwiek chciałem opisać jak wygląda życie w "tolerancyjnej" rodzinie katolickiej.
27-12-2010 10:02 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)
Jesteś pełnoletni, studiujesz, znajdź sobie źródło utrzymania i wyprowadź się, to najlepsze wyjście. Przypuszczam, że rodzina inaczej potraktuje dorosłego, samodzielnego (to bardzo ważne!) człowieka, niż małolata będącego na jej utrzymaniu. Dobre stosunki da się odbudować, tylko się z nimi nie kłóć, jednocześnie prezentując niewzruszoną postawę światopoglądową i tolerancję dla ich światopoglądu.


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
27-12-2010 17:01 
 Ocena 2 na 2
Wel3s (49 punktów)
Pieniądze to nie problem, jedyne koszty jakie prze zemnie ponoszą to wydatki na jedzenie i wodę, mieszkanie mają własnościowe więc koszty czynszu im odpadają. Od trzynastego roku życia sam zarabiam na swoje potrzeby,nie muszą wydawać na ubrania, komputer, książki, nawet meble w pokoju mam za samodzielnie zarobione pieniądze więc nie jestem w pełni małolatem będącego na ich utrzymani. Lecz oni nadal traktują mnie tak jak traktują. Możliwe że przejrzą na oczy jak się wyprowadzę, co do kłótni nie podniosłem nigdy na nich głosu i nie staram się ich nawrócić, niech żyją tak jak chcą, chciałbym tylko żeby to działało w obydwie strony.
27-12-2010 17:07 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)
>nie jestem w pełni małolatem będącego na ich utrzymaniu.
Ale oni tak myślą.
>niech żyją tak jak chcą, chciałbym tylko żeby to działało w obydwie strony.
Usamodzielnij się całkowicie. Ciekawe, jak na Twoich rodziców podziała taka terapia szokowa. Powodzenia!

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
28-12-2010 18:52 
 Ocena 1 na 1
Psyche (6 punktów)
>Pieniądze to nie problem, jedyne koszty jakie prze zemnie ponoszą to wydatki na jedzenie i wodę.
> Od trzynastego roku życia sam zarabiam na swoje potrzeby,nie muszą wydawać na ubrania, komputer, książki, nawet meble w pokoju mam za samodzielnie zarobione pieniądze...

Witaj bohaterze!

Wyrazy szacunku dla tak niezłomnej postawy, mimo tylu przeciwności i tortur ze strony najbliższej rodziny, sama poznałam na własnej skórze jak takie konflikty są "ciężkostrawne"...

Dla mnie już jesteś samodzielny!

Myślę, że kiedy już zamieszkasz osobno i się w pełni usamodzielnisz, poczujesz ulgę i jeszcze większą pewność siebie, a poza tym, co najważniejsze, będziesz miał święty spokój w tym temacie. W takiej sytuacji ruch będzie leżał po ich stronie w celu zjednania waszych stosunków, w życiu czasem trzeba radykalnych posunięć, aby inni coś zrozumieli i nas szanowali. Życzę wytrwałości w tej światopoglądowej walce o szacunek i tolerancję! I gratuluję konsekwencji w tym niekonformistycznym i bezkompromisowym "ruchu oporu"

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365