Racjonalista - Strona głównaDo treści
Kara śmierci - za czy przeciw?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
17-10-2006 18:25FailSafe (308 punktów)Kara śmierci - za czy przeciw?
moje pytanie jest takie, jak w temacie.
Aby nie było, że upraszczam bardzo trudny temat, najpierw napiszę coś od siebie.
Na określenie kary śmierci najbardziej pasują mi nazwy anglosaskie - "capital punishment" czyli "kara główna" oraz rzadziej stosowany "final punishment" ("kara ostateczna"?) - z tym drugim spotkałem się zresztą tylko parę razy, wiec nie wiem czy to takie oficjalne . W każdym bądź razie, Anglicy trafnie nazwali karę śmierci - jest to kara główna i ostateczna, gdyż na naszym ziemskim padole nic już dalej (po śmierci) nastąpić nie może. Jeśli wierzymy w jakiegoś boga, to jeszcze po zgonie czekać nas mogą różne męki i tortury, ale to jest nieistotne z punktu widzenia niniejszego wątku.
Jakie mogą być zalety kary śmierci? Eliminacja osobników chorych, niezdolnych do życia w społeczeństwie, groźnych dla społeczeństwa, niedających się reedukować itd. Oszczędność na wydatkach na policję i służby penitencjarne. Efekt odstraszania. I możliwość wywarcia zemsty. Które z tych zalet są rzeczywiście istotne? Moim zdaniem, jedyną naprawdę wymierną korzyścią jest usunięcie człowieka, który w toku dalszego życia mógłby realizować kolejne zbrodnie. Jego śmierć daje potencjalnie życie innym. Śmierć mordercy, na zasadzie mniejszego zła, jest mniej przykra tak jak mniej wartościowe było jego życie. Oszczędności w więzieniach też są niczego sobie. Natomiast efekt odstraszania jest coraz częściej poddawany w wątpliwość - zdaniem wielu psychologów i kryminalistów, osoba która chce popełnić zbrodnie i tak ją popełni, gdyż nie bierze pod uwagę że zostanie złapana, a wręcz przeciwnie - spodziewa się, że ujdzie jej płazem. Co zresztą jest bliskie prawdy, bo wykrywalność najcieższych przestępstw jest w gruncie rzeczy niewielka... Motyw zemsty pominę, bo to już kwestia delikatna.
Jakie mogą być wady kary śmierci? Bez wątpienia konieczność pozbawienia życia innego człowieka jest poważnym minusem tejże kary. W panującym obecnie (nie w Rosji) modelu, państwo nie może w majestacie swojego prawa zabijać własnych obywateli. Z czym się oczywiście można zgodzić lub nie - jest to może i dobre, ale z drugiej strony, jeśli dany obywatel uśmierca innych obywateli, to chyba jednak opłaca się i jego uciszyć... Poważniejszą wadą jest jednak dla mnie omylność prawa - czytaliście lub słyszeliście o tym, jak gdzieś w Polsce, jacyś huligani napadli na grupę odpoczywających ludzi i pobili ich. Napadnięci zapamiętali tylko imię które rzucił któryś z napastników i... uwaga - policja na wszelki wypadek aresztowała wszystkich, którzy w danej okolicy mieli to imię oraz na mocy bardzo wątpliwych przesłanek wysłała do więzienia jednego z pechowych imienników, choć zdaniem miejscowej ludności była to po prostu bzdura. Błąd czy nie, głupio by było dostać śmiertelny zastrzyk, bo policja skróciła sobie procedury, no nie? Oczywiście w przypadku kar śmierci proces jest bardziej rozwinięty i na różne sposoby następują eliminacje możliwych pomyłek, ale nadal - możliwość pozostaje.
to nie wszystko co mam do powiedzenia, ale ciekaw jestem waszego zdania na ten temat.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Thorvoy (6588 punktów)
Jeśli chodzi o mnie, jestem zdecydowanie przeciw KŚ.

Raz- jest to torturowanie psychiczne.
Dwa- jest to odebranie wartości najwyższej, która z mojego subiektywnego punktu widzenia, powinna być bezwzględnie nienaruszalna, chyba że w obronie (dosłownej, nie "profilaktycznej") własnego życia.
Trzy- możliwość pomyłki sądowej.
Cztery- KŚ oznacza sprymityzowanie systemu karnego.
FailSafe (308 punktów)

>Cztery- KŚ oznacza sprymityzowanie systemu karnego.

to zadziwiające, jak wiele osób uważa, że psychopaci i wielokrotni mordercy chodzący na wolności, względnie "pakujący" w luksusowych więzieniach, są symbolem wysokiego poziomu prawa karnego tudzież społeczeństwa. Nie daj boże zabić takiego śmiecia ludzkiego - to już jest prymitywne i brzydkie. A ofiary? Tych nikt nie przywróci do życia, to fakt. Ale są jeszcze ofiary potencjalne, które kiedyś mogą pójść do piachu z powodu tej wspaniałomyślności prawa. Ale kto by się przejmował kilkoma żołnierzami na froncie walki o zaawansowane społeczeństwo

ps. a nie pomyślałeś, że torturą psychiczną dla rodzin ofiar jest życie bestii która ich pozbawiła bliskich? Oczekiwanie w strachu dnia, w którym wyjdą na wolność lub zastanawianie się, czy tamci nie mają jakiś kumpli, których zza krat poproszą o przysługę...
Thorvoy (6588 punktów)
>to zadziwiające, jak wiele osób uważa, że psychopaci i wielokrotni mordercy chodzący na wolności, względnie "pakujący" w luksusowych więzieniach, są symbolem wysokiego poziomu prawa karnego tudzież społeczeństwa. Nie daj boże zabić takiego śmiecia ludzkiego - to już jest prymitywne i brzydkie.

To akurat nie prymitywizacja, ani nie postęp. To ślepa uliczka, z której należy się wycofać, ponieważ takie postępowanie z więźniami zwyczajnie mija się z celem.

Co do zabicia śmiecia ludzkiego- tak, to jest prymitywne i brzydkie.

> A ofiary? Tych nikt nie przywróci do życia, to fakt. Ale są jeszcze ofiary potencjalne, które kiedyś mogą pójść do piachu z powodu tej wspaniałomyślności prawa.

Takiej że dostanie dożywocie, albo zostanie zresocjalizowany? Ok, tak się rzadko dzieje, ale przecież w tym kierunku powinien podążać system penitencjarny, a nie w kierunku eliminacji patologicznych jednostek.

> Ale kto by się przejmował kilkoma żołnierzami na froncie walki o zaawansowane społeczeństwo

Ja się przejmuję, bo też walczę i to z pozycji szeregowca.

>ps. a nie pomyślałeś, że torturą psychiczną dla rodzin ofiar jest życie bestii która ich pozbawiła bliskich?

A nie jest dla Ciebie torturą że czasem na ulicy widzisz fajne auto, na które nigdy nie będzie Cię stać? To że rodzina pragnie śmierci drania, jest efektem żądzy krwi. Chcesz naprawdę wracać do czasów, kiedy jej ulegano?

>Oczekiwanie w strachu dnia, w którym wyjdą na wolność lub zastanawianie się, czy tamci nie mają jakiś kumpli, których zza krat poproszą o przysługę...

Bądź więc zwolennikiem lepszej izolacji, zaostrzenia prawa i poprawy programów resocjalalizacji, nie kary śmierci.
FailSafe (308 punktów)

>>ps. a nie pomyślałeś, że torturą psychiczną dla rodzin ofiar jest życie bestii która ich pozbawiła bliskich?
>A nie jest dla Ciebie torturą że czasem na ulicy widzisz fajne auto, na które nigdy nie będzie Cię stać? To że rodzina pragnie śmierci drania, jest efektem żądzy krwi. Chcesz naprawdę wracać do czasów, kiedy jej ulegano?

primo - gadanie o autach w temacie śmierci jest bardzo tanim, bardzo cwaniackim i bardzo głupim chwytem, na który jak mi się wydaje nie powinny sobie pozwalać osoby mające do powiedzenia coś ciekawego. Ale jeśli chcesz właśnie takiej dyskusji, to czemu nie. Wiesz że w lasach usuwa się stare i chore drzewa, aby nie zarażały zdrowych? Na zasadzie odległej analogii można powiedzieć, że tak samo powinno się usuwać ludzi Chcesz dalej gadać na tym poziomie?

segundo - efekt żądzy krwi... taa... jasne. Proponuję więcej dyskusji merytorycznej a mniej wyrażeń pod publiczkę, czy politycznie poprawnych.

dla mnie karanie śmiercią morderców nie jest żądzą krwi. Jest jakimś rodzajem sprawiedliwości. Bo sprawiedliwość to także karanie. Nie płacisz podatków - idziesz do pierdla. Narażasz kogoś na uraz psychiczny - płacisz mu odszkodowanie. Zabijasz bestialsko jakąś rodzinę, główki dzieci rozwalasz o ściany - idziesz do komory. Proste. Żądza krwi owszem pojawia się w tym równaniu, ale na nieco niższym poziomie. Żądzą krwi wykazują się psychole, którzy mordują. I proszę ich nie traktować jako biedne ofiary...

>>Oczekiwanie w strachu dnia, w którym wyjdą na wolność lub zastanawianie się, czy tamci nie mają jakiś kumpli, których zza krat poproszą o przysługę...
>Bądź więc zwolennikiem lepszej izolacji, zaostrzenia prawa i poprawy programów resocjalalizacji, nie kary śmierci.

jedno nie wyklucza drugiego, nie uważasz? Przecież kara śmierci nie ma dotyczyć każdego przestępcy a jedynie najcięższych, ekstremalnych przypadków .
Thorvoy (6588 punktów)
>primo - gadanie o autach w temacie śmierci jest bardzo tanim, bardzo cwaniackim i bardzo głupim chwytem, na który jak mi się wydaje nie powinny sobie pozwalać osoby mające do powiedzenia coś ciekawego.

Ale skoro nie masz...

> Ale jeśli chcesz właśnie takiej dyskusji, to czemu nie. Wiesz że w lasach usuwa się stare i chore drzewa, aby nie zarażały zdrowych? Na zasadzie odległej analogii można powiedzieć, że tak samo powinno się usuwać ludzi

Analogii tak odległej że nietrafionej. Psychopatią nikogo nie zarazisz.

> Chcesz dalej gadać na tym poziomie?

Nie. Lepiej zmienię dyskutanta.

>segundo [...]

... i terdzjo.

>[...] - efekt żądzy krwi... taa... jasne. Proponuję więcej dyskusji merytorycznej a mniej wyrażeń pod publiczkę, czy politycznie poprawnych.

Całkiem sporo wytoczyłem argumentów. Co do żądzy krwi- czym innym jest wściekła chęć pozbawienia życia (najlepiej jeszcze w możliwie brutalny sposób) mordercy kogoś bliskiego?

>dla mnie karanie śmiercią morderców nie jest żądzą krwi. Jest jakimś rodzajem
sprawiedliwości. Bo sprawiedliwość to także karanie. Nie płacisz podatków - idziesz do pierdla. Narażasz kogoś na uraz psychiczny - płacisz mu odszkodowanie. Zabijasz bestialsko jakąś rodzinę, główki dzieci rozwalasz o ściany - idziesz do komory.

No i tutaj już nie uważałeś.

Wszystkie kary, poza ostatnią, nie uwzględniają pozbawienia człowieka najwyższej wartości, a ja pragnę jej bezwzględnej nienaruszalności. Rozumiemy już?

> Proste. Żądza krwi owszem pojawia się w tym równaniu, ale na nieco niższym poziomie. Żądzą krwi wykazują się psychole, którzy mordują. I proszę ich nie traktować jako biedne ofiary...

Nie traktuję ich jako ofiar. Traktuję ich jako ludzi, którzy mają wyłączne prawo decydowania o własnej śmierci.

>>Bądź więc zwolennikiem lepszej izolacji, zaostrzenia prawa i poprawy programów resocjalalizacji, nie kary śmierci.
>jedno nie wyklucza drugiego, nie uważasz?

Masz rację. Ale po co komu kara śmierci, jeśli spełnione zostaną poprzednie warunki?

> Przecież kara śmierci nie ma dotyczyć każdego przestępcy a jedynie najcięższych, ekstremalnych przypadków .

A ja Ci powtarzam że sprawca najbardziej ekstremalnego przestępstwa powinien mieć możliwość decydowania o tym, czy umrze ze starości w zimnej celi, czy na stryczku zaraz po skazaniu.
FailSafe (308 punktów)
>>primo - gadanie o autach w temacie śmierci jest bardzo tanim, bardzo cwaniackim i bardzo głupim chwytem, na który jak mi się wydaje nie powinny sobie pozwalać osoby mające do powiedzenia coś ciekawego.
>Ale skoro nie masz...

>> Chcesz dalej gadać na tym poziomie?
>Nie. Lepiej zmienię dyskutanta.

>>segundo [...]
>... i terdzjo.

ok, rozumiem. Usuwam się zatem w cień a ty sobie dyskutuj z tymi którzy się z tobą zgadzają. Dla mnie to EOT.
Thorvoy (6588 punktów)
Zrozum, nie przedstawiasz żadnego konkretnego argumentu poza tym że trza wyrwać chwasta. To nie jest takie proste, jeśli ma się krztynę moralności i poszanowania dla życia.
szukacz
>Jeśli chodzi o mnie, jestem zdecydowanie przeciw KŚ.
>Raz- jest to torturowanie psychiczne.
>Dwa- jest to odebranie wartości najwyższej, która z mojego subiektywnego punktu widzenia, powinna być bezwzględnie nienaruszalna, chyba że w obronie (dosłownej, nie "profilaktycznej") własnego życia.
>Trzy- możliwość pomyłki sądowej.
>Cztery- KŚ oznacza sprymityzowanie systemu karnego.
Tezy:
-Człowiek nie ma wolnej woli, a zatem zniknąć powinno słowo "kara" Przestępca nie jest przestępcą, dlatego, że chce, bo tak jest fajnie. (Wiem, że teza o braku wolnej woli nie mieści się w świadomości społeczeństwa, gdyż jest zbyt trudna do zrozumienia)
-Torturowaniem psychicznym jest więzienie. Dla mnie kara śmierci nie byłaby karą, lecz właśnie więzienie i tak jest w przypadku wielu więźniów.
- Życie nie jest wartością najwyższą!. Wartością jest życie godne. Wartość, to pojęcie względne- tu należy postawić pytanie - czyją wartością. Życie syna jest wartością dla matki, ale czy zawsze?
- Należy wykluczyć możliwość pomyłki sądowej przez odpowiednie procedury.
Jestem za wykonywaniem eutanazji,( nie kary śmierci) po stwierdzeniu, czy rzeczywiście życie tego człowieka jest wartością dla kogokolwiek. Społeczeństwo dokłada do więźniów kosztem np. ochrony zdrowia.
Dyskusja na temat kary śmierci opiera się na sloganach
Koszmarnie prymitywny jest obecny system zapobiegania przestępczości i resocjalizacji.
Mamy zamiast tego głupi , nie służący społeczeństwu system karny, do którego społeczeństwo dokłada olbrzymie kwoty.
Thorvoy (6588 punktów)
>-Torturowaniem psychicznym jest więzienie. Dla mnie kara śmierci nie byłaby karą, lecz właśnie więzienie i tak jest w przypadku wielu więźniów.

Już widzę jak zachowujesz stoicki spokój w obliczu stryczka, na którym Cię za pół minuty powieszą.

>- Życie nie jest wartością najwyższą!. Wartością jest życie godne. Wartość, to pojęcie względne- tu należy postawić pytanie - czyją wartością. Życie syna jest wartością dla matki, ale czy zawsze?

Właśnie. Dlatego największą wartością nie jest życie godne, a życie świadome.

>- Należy wykluczyć możliwość pomyłki sądowej przez odpowiednie procedury.

Nigdy nie zrobisz tego w 100%.
Kary śmierci za to na 100% nie cofniesz.

>Jestem za wykonywaniem eutanazji,( nie kary śmierci) po stwierdzeniu, czy rzeczywiście życie tego człowieka jest wartością dla kogokolwiek. Społeczeństwo dokłada do więźniów kosztem np. ochrony zdrowia.

Wiesz co to jest eutanazja? Nie, nie możesz używać tego słowa zamiennie z KŚ. Eutanazja jest aktem pozbawienia życia za zgodą (lub wręcz namową) głównego zainteresowanego. Jeśli ktoś wybierze to zamiast więzienia- ok. Jeśli nie- ma prawo żyć.

>Dyskusja na temat kary śmierci opiera się na sloganach

Całkiem trafnych, nie uważasz?

>Koszmarnie prymitywny jest obecny system zapobiegania przestępczości i resocjalizacji.
>Mamy zamiast tego głupi , nie służący społeczeństwu system karny, do którego społeczeństwo dokłada olbrzymie kwoty.

To już inna para kaloszy. Brak KŚ w każdym razie nie jest przyczyną tej beznadziei.
szukacz

>Już widzę jak zachowujesz stoicki spokój w obliczu stryczka, na którym Cię za pół minuty powieszą.
Zachowyję. Nie potrafisz sobie tego wyobrazić. Trafne jest powiedzenie"każdy sądzi według siebie"
>>- Życie nie jest wartością najwyższą!. Wartością jest życie godne. Wartość, to pojęcie względne- tu należy postawić pytanie - czyją wartością. Życie syna jest wartością dla matki,

>ale czy zawsze?
Więc nie zawsze należy stosować eutanazję

>>- Należy wykluczyć możliwość pomyłki sądowej przez odpowiednie procedury.
>Nigdy nie zrobisz tego w 100%.
A co sądzisz o pomyłkowym dożywociu?- jest fajne?
>Kary śmierci za to na 100%
nie cofniesz.Dożywocia też nie cofniesz.Zadnej kary nie da się cofnąć.
Nie da się cofnąć także tego, co przeżywa niewinny oskarżony w wieloletnim procesie, nawet jeżeli zostanie uniewinnionmy- jest skończony.

>Wiesz co to jest eutanazja? Nie, nie możesz używać tego słowa zamiennie z KŚ. Eutanazja jest aktem pozbawienia życia za zgodą (lub wręcz namową) głównego zainteresowanego. Jeśli ktoś wybierze to zamiast więzienia- ok. Jeśli nie- ma prawo żyć.
A pytałeś więźnia czy chce żyć? Wielu nie chce. Dlaczego zapobiega się samobójstwom więźniów?Badania socjologiczne wykazały, że wielu więźniów wybrałoby eutanazję.
>>Dyskusja na temat kary śmierci opiera się na sloganach
>Całkiem trafnych, nie uważasz?
Całkiem bezsensownych- inaczej bym o tym nie pisał- nie uważasz?
>>Koszmarnie prymitywny jest obecny system zapobiegania przestępczości i resocjalizacji.
>>Mamy zamiast tego głupi , nie służący społeczeństwu system karny, do którego społeczeństwo dokłada olbrzymie kwoty.
>To już inna para kaloszy. Brak KŚ w każdym razie nie jest przyczyną tej beznadziei.
Tu nie chodzi o kalosze, tylko o całkowitą zmianę systemu, a nie dyskusję o karze śmierci opartą na sloganach. Dyskusja o karze śmierci jest w pewnym stopniu odwracaniem uwagi od istoty problemu, tematem zastępczym.Gdyby była profilaktyka, byłoby mniej więźniów i nie byłoby może potrzeby dyskusji o karze śmierci.
Thorvoy (6588 punktów)
>Zachowyję. Nie potrafisz sobie tego wyobrazić. Trafne jest powiedzenie"każdy sądzi według siebie"

Łatwo kozaczyć, kiedy samemu nie siedzi się w celi śmierci.

>>>- Życie nie jest wartością najwyższą!. Wartością jest życie godne. Wartość, to pojęcie względne- tu należy postawić pytanie - czyją wartością. Życie syna jest wartością dla matki,
>>ale czy zawsze?
>Więc nie zawsze należy stosować eutanazję

Dlaczego niby? Pozwólmy ludziom decydować o rezygnacji z ich własnej najwyższej wartości. W końcu to ICH życie.

>>>- Należy wykluczyć możliwość pomyłki sądowej przez odpowiednie procedury.
>>Nigdy nie zrobisz tego w 100%.
>A co sądzisz o pomyłkowym dożywociu?- jest fajne?

Pomyłkowe dożywocie zawsze łatwiej zrekompensować niż pomyłkowe zabicie.

>>Kary śmierci za to na 100%
>nie cofniesz.Dożywocia też nie cofniesz.Zadnej kary nie da się cofnąć.

Jw.

> Nie da się cofnąć także tego, co przeżywa niewinny oskarżony w wieloletnim procesie, nawet jeżeli zostanie uniewinnionmy- jest skończony.

Spoko, zabijajmy więc nawet tych skazanych, którzy okazali się niewinni. Przecież po wyjściu z uniewinnieniem i tak jest skończony.

Baranka o ścianę i zastanów się jeszcze raz.

>>Wiesz co to jest eutanazja? Nie, nie możesz używać tego słowa zamiennie z KŚ. Eutanazja jest aktem pozbawienia życia za zgodą (lub wręcz namową) głównego zainteresowanego. Jeśli ktoś wybierze to zamiast więzienia- ok. Jeśli nie- ma prawo żyć.
>A pytałeś więźnia czy chce żyć? Wielu nie chce. Dlaczego zapobiega się samobójstwom więźniów?Badania socjologiczne wykazały, że wielu więźniów wybrałoby eutanazję.

No a o czym ja mówię? Więźniowie powinni mieć prawo do decydowania o własnym życiu (bądź nie-życiu).


>>>Dyskusja na temat kary śmierci opiera się na sloganach
>>Całkiem trafnych, nie uważasz?
>Całkiem bezsensownych- inaczej bym o tym nie pisał- nie uważasz?
Nie gorszych niż Twoje, inaczej bym się z Tobą nie kłócił- nie uważasz?


>>To już inna para kaloszy. Brak KŚ w każdym razie nie jest przyczyną tej beznadziei.
>Tu nie chodzi o kalosze, tylko o całkowitą zmianę systemu, a nie dyskusję o karze śmierci opartą na sloganach.

Się przyczepiłeś. Co jest złego w sloganach, jeśli zawierają poprawną argumentację?

? Dyskusja o karze śmierci jest w pewnym stopniu odwracaniem uwagi od istoty problemu, tematem zastępczym.Gdyby była profilaktyka, byłoby mniej więźniów i nie byłoby może potrzeby dyskusji o karze śmierci.

Zgadzam się, dlatego uznajmy słuszność obowiązującego moratorium, namawiajmy niemiłościwie nam panujących, by podjęli działania w celu poprawy profilaktyki, a karę śmierci zostawmy krajom III-go świata. I USA.
Carmen (112 punktów)
>Śmierć mordercy, na zasadzie mniejszego zła, jest mniej przykra tak jak mniej wartościowe było jego życie.

Kto daje Ci prawo do osądzania czyje życie jest bardziej wartościowe? Nie ujednolicaj też morderców, okoliczności bywają rózne, podobnie jak psychika, na ktorą wpływ ma głównie otoczenie.

> jeśli dany obywatel uśmierca innych obywateli, to chyba jednak opłaca się i jego uciszyć...

Tak, cofinijmy się do czasów starobabilońskich. Skoro mentalność mamy mieć taką to może w ogole wróćmy do lepianek. To błędne koło, wojna za wojne, smierć za smierć, tak do niczego nie dojdziemy. I tu powtórze poraz kolejny, społeczeństwo tworzy psychopatów, więc może lepiej próbować zapobiegać niż leczyć?

>Błąd czy nie, głupio by było dostać śmiertelny zastrzyk, bo policja skróciła sobie procedury,no nie?

Zdecydowanie, zresztą z tego co pamiętam bywały takie przypadki.
No i dalej sprawa za co ma być ta kara? Np. w Tajlandii chyba jest za przemyt narkotyków, czy to naprawdę wymaga takiej kary? (jakiejkolwiek?) Kto miałby decydować za co ktoś ma umrzeć a za co nie? I w czym ten decydujący ma być lepszy od tych którzy są przeciwni? Tylko mi nie mów o demokracji i podobnych niedorzecznościach. Wiesz, w USA to mozna sobie nawet isc do więzienia i obejrzeć taką egzekucję, ktoś kiedyś umierał przez 45 minut bo zastrzyk był źle podany, postronny obserwator długo nie mógł otrząsnąć się z przeżytego szoku (wyjść w trakcie nie wolno). No i w ramach ciekawostki mylisz się jesli uważasz, że to nie boli. Zastrzyki są bodajże dwa, jeden paralizujący a drugi właściwy (podobno uczucie przy tym drugim jest jakby mięsnie eksplodowały od srodka, ten pierwszy uniemozliwa jakikolwiek ruch wiec obserwator nie widzi czy umierajacy cierpi czy tez nie).

A i zapomniałam dodać, jestem przeciwko karze smierci, ale na pewno broniłabym się w razie czyjegoś ataku i nie sądze abym miała z tego powodu wyrzuty
FailSafe (308 punktów)
>Kto daje Ci prawo do osądzania czyje życie jest bardziej wartościowe?

Sam sobie wziąłem to prawo i gotów go jestem bronić. Po to bozia dała rozumek by go używać od czasu do czasu

>> jeśli dany obywatel uśmierca innych obywateli, to chyba jednak opłaca się i jego uciszyć...
>Tak, cofinijmy się do czasów starobabilońskich. Skoro mentalność mamy mieć taką to może w ogole wróćmy do lepianek.

Argument, który niezmiennie przedkładają ci, którym się wydaje że sami są bezpieczni. Nie muszę dodawać, że na ogół jak się takiej osobie coś stanie, to nagle zapomina o tych pięknych ideach . Ja tam jestem praktyczny - jak ktoś mi zagraża to go chciałbym usunąć, przynajmniej jeśli mowa o psychopatach. No, ale zawsze można walnąć gadkę że w ten sposób sam sie zachowuję jak psychopata. Generalnie, jak przystało na grzecznego obywatela mam prawo być zamordowanym, mam prawo pośmiertnie narzekać na policję że mnie nie obroniła itd itp

>Kto miałby decydować za co ktoś ma umrzeć a za co nie? I w czym ten decydujący ma być lepszy od tych którzy są przeciwni?

Zawsze się znajdzie ktoś, kto decyduje. Tak jak ktoś decyduje o wysokości podatków, o tym czy pójdziesz do więzienia za spóźnienie w opłacie podatku. Są nawet tacy, którzy decydują że powinieneś zginąć, bo nie podoba im się twoja twarz. Albo bo akurat potrzebowali paru złotych na piwo. Życie to sztuka decydowania...

>Tylko mi nie mów o demokracji i podobnych niedorzecznościach.

No, skoro demokracja to niedorzeczność, to może powinienem powiedzieć o dyktaturach - tam na ogół występują kary śmierci

>Wiesz, w USA to mozna sobie nawet isc do więzienia i obejrzeć taką egzekucję, ktoś kiedyś umierał przez 45 minut bo zastrzyk był źle podany, postronny obserwator długo nie mógł otrząsnąć się z przeżytego szoku (wyjść w trakcie nie wolno). No i w ramach ciekawostki mylisz się jesli uważasz, że to nie boli. Zastrzyki są bodajże dwa, jeden paralizujący a drugi właściwy (podobno uczucie przy tym drugim jest jakby mięsnie eksplodowały od srodka, ten pierwszy uniemozliwa jakikolwiek ruch wiec obserwator nie widzi czy umierajacy cierpi czy tez nie).

no, ale co ma do rzeczy że boli i że długo trwa. Pomijając pomyłki i uśmiercanie niewinnych ludzi, ktoś poddany karze śmierci zasłużył sobie na nią swoim zachowaniem. Nie traktujmy go jak harcerzyka, który przeszedł przez ulicę na czerwonym świetle. To ludzie, którzy wykazali się nielichym bestialstwem i okrucieństwem. Którzy udowodnili, że cierpienie innych nie jest dla nich przeszkodą w jakimkolwiek działaniu. Niech sobie chwile pocierpią. Życia to ofiarom nie zwróci, ale...

>A i zapomniałam dodać, jestem przeciwko karze smierci, ale na pewno broniłabym się w razie czyjegoś ataku i nie sądze abym miała z tego powodu wyrzuty

bronić a bronić to dwie różne sprawy. Gotowa jesteś bronić siebie i swojej rodziny posuwając się w razie konieczności do zabicia napastnika? Jeśli tak, to znaczy że życie nie jest dla ciebie nienaruszalną świętością i rozróżniasz sytuacje, w których można kogoś zabić. Spójrz na to z tej strony, że tak jak ty gotowa jesteś zabić kogoś, kto chce skrzywdzić np. twoje dziecko, tak jakaś matka może rządać kary śmierci dla kogoś, kto zabił jej synka. Różnica jest - to fakt, ale często jest ona w przedziwny sposób przeinaczana. Zwolennicy śmierci są traktowani jak zwierzęta - bestialskie i okrutne, podczas kiedy zwolennicy dużego zakresu samoobrony już jako normalni ludzie. No, ale to już za dużo uogólnień jak na jeden post.

pozdrawiam
Zyga (1539 punktów)
>>> jeśli dany obywatel uśmierca innych obywateli, to chyba jednak opłaca się i jego uciszyć...
>>Tak, cofinijmy się do czasów starobabilońskich. Skoro mentalność mamy mieć taką to może w ogole wróćmy do lepianek.
>Argument, który niezmiennie przedkładają ci, którym się wydaje że sami są bezpieczni. Nie muszę dodawać, że na ogół jak się takiej osobie coś stanie, to nagle zapomina o tych pięknych ideach . Ja tam jestem praktyczny - jak ktoś mi zagraża to go chciałbym usunąć, przynajmniej jeśli mowa o psychopatach.
>to zadziwiające, jak wiele osób uważa, że psychopaci i wielokrotni mordercy chodzący na wolności, względnie "pakujący" w luksusowych więzieniach, są symbolem wysokiego poziomu prawa karnego tudzież społeczeństwa.

Warto się w tym momencie zastanowić nad zdrowiem psychicznym kata i nad ciężarem decyzji spadającym na sędziego.
Zdrowia tego I nie jestem pewien. Może warto by kata izolować na wszelki wypadek, profilaktycznie, jak by mu się spodobało?
A sędzia... no cóż, nie wiem czy pozostałby zdrowy.

Kara śmierci - nie
Izolacja - tak
Izolacja połączona z pracą pozwalającą na utrzymanie więźnia i zakładu karnego.

Jak już na tym forum padło, przy okazji dyskusji o karze, (nie pamiętam kto to powiedział) nie tyle wysokość kary, a jej nieuniknioność ma wpływ na zapobieganie przestępstwom.
Oczywiście nie jestem za tym aby kary były miłe i przyjemne tylko za tym by były nieuniknione.
Thorvoy (6588 punktów)
Chociaż wiesz co... Popierałbym KŚ, gdyby zdecydował się na nią sam skazany, jako alternatywę dla długoletniego więzienia.
Zyga (1539 punktów)
>Chociaż wiesz co... Popierałbym KŚ, gdyby zdecydował się na nią sam skazany, jako alternatywę dla długoletniego więzienia.

Tu lepsza była by nazwa eutanazja a tą popieram. Nadal jednak pozostaje zapytanie o zdrowie psychiczne kata.
Thorvoy (6588 punktów)
Kata?

Niech sobie skazany sam zada śmierć. Łyknie barbituranów czy coś... Dać takiemu trochę czasu, niech skona w zaciszu swej celi/jakiegoś innego pomieszczenia, potem tylko trochę papierkowej roboty + wizyta koronera i po wszystkim.
FailSafe (308 punktów)

>Warto się w tym momencie zastanowić nad zdrowiem psychicznym kata i nad ciężarem decyzji spadającym na sędziego.
>Zdrowia tego I nie jestem pewien. Może warto by kata izolować na wszelki wypadek, profilaktycznie, jak by mu się spodobało?
>A sędzia... no cóż, nie wiem czy pozostałby zdrowy.

zastanówmy się nad zdrowiem psychicznym policjantów, którzy polują na bandytów. Lekarzy opatrujących bestialsko bite dzieci. Owszem - nie jest to miłe, ale to się wiąże z zawodem. Wydaje mi się, że nie możemy uznać argumentu że kara śmierci jest zła bo psychicznie obciąża katów. Jeśli uznalibyśmy w toku dyskusji, że kara śmierci jest zasadna (na co się nie zanosi, ale przyjmijmy to jako konstrukcję teoretyczną) to w tym wypadku musielibyśmy uznać, że zdrowie psychiczne kata jest na drugim miejscu. Po prostu ktoś to musi zrobić i bardziej liczą się w tym przypadku pozytywy niż negatywy. Poza tym, są różne technologiczne sposoby rozmywania odpowiedzialności. Np. w USA kilka osób naciska przycisk ale to komputer losowo decyduje który z przycisków jest rzeczywiście skuteczny.
Zyga (1539 punktów)
>zastanówmy się nad zdrowiem psychicznym policjantów, którzy polują na bandytów. Lekarzy opatrujących bestialsko bite dzieci. Owszem - nie jest to miłe, ale to się wiąże z zawodem.

Nie widzisz różnicy między ściganiem przestępców i leczeniem katowanych dzieci a odbieraniem życia człowiekowi?
Wybacz ale to porównanie jest dla mnie nie trafione.

>Wydaje mi się, że nie możemy uznać argumentu że kara śmierci jest zła bo psychicznie obciąża katów.

To nie jest argument na to że KŚ jest zła tylko obawa o kata, który staje się mordercą.

>Po prostu ktoś to musi zrobić i bardziej liczą się w tym przypadku pozytywy niż negatywy. Poza tym, są różne technologiczne sposoby rozmywania odpowiedzialności. Np. w USA kilka osób naciska przycisk ale to komputer losowo decyduje który z przycisków jest rzeczywiście skuteczny.

Rozumiem że był byś w stanie "nacisnąć guzik", a potem jak by nigdy nic, pójść do domu i cieszyć się że prawdopodobnie to nie twój guzik był zabójczy.
Ja nie wiem czy czuł bym się z tym dobrze, a do szczególnie wrażliwych nie należę.
Thorvoy (6588 punktów)
>Nie widzisz różnicy między ściganiem przestępców i leczeniem katowanych dzieci a odbieraniem życia człowiekowi?

No, jednak muszę przyznać że obciążenie psychiczne podczas polowania (z prawdziwego zdarzenia) na przestępców można jednak porównać do obciążenia kata, odbierającego życie w nieco innych okolicznościach.

>Rozumiem że był byś w stanie "nacisnąć guzik", a potem jak by nigdy nic, pójść do domu i cieszyć się że prawdopodobnie to nie twój guzik był zabójczy.
>Ja nie wiem czy czuł bym się z tym dobrze, a do szczególnie wrażliwych nie należę.

Nie wiem jak On. Ja czułbym się fatalnie, choć też gruboskórna ze mnie istota.
FailSafe (308 punktów)

>To nie jest argument na to że KŚ jest zła tylko obawa o kata, który staje się mordercą.

czy dla Ciebie każde uśmiercenie równe jest morderstwu? Bo jeśli tak, to rzeczywiście nie ma dyskusji. Ja rozumiem emocje, ale spróbuj spojrzeć na to z nieco szerszej strony i bez pewnej politycznej poprawności. Bo oczywiście wypada mówić, że życie jest cudownym darem i że nikogo nie powinno się uśmiercać a ludzie powinni być nieśmiertelni i pozbawieni cierpień, ale praktyka wskazuje na to, że takie życzenia pozostają jedynie życzeniami. Proszę Cię, byś nie stawiał znaku równości pomiędzy funkcjonariuszem zakładu karnego uśmiercającego zezwierzęcone bydle a tym bydlęciem, które uśmierciło np. 30 kobiet czy dzieci. Ale jeśli rzeczywiście chcesz stawiać znak równości... to tak jakbyś twierdził, że psychopata nie jest gorszy od ludzi którzy go ścigają. To takie troche neomyślenie, które stara się relatywizować wszystko co tylko możliwe.

>>Po prostu ktoś to musi zrobić i bardziej liczą się w tym przypadku pozytywy niż negatywy. Poza tym, są różne technologiczne sposoby rozmywania odpowiedzialności. Np. w USA kilka osób naciska przycisk ale to komputer losowo decyduje który z przycisków jest rzeczywiście skuteczny.
>Rozumiem że był byś w stanie "nacisnąć guzik", a potem jak by nigdy nic, pójść do domu i cieszyć się że prawdopodobnie to nie twój guzik był zabójczy.
>Ja nie wiem czy czuł bym się z tym dobrze, a do szczególnie wrażliwych nie należę.

pewnie nie czułbym się z tym dobrze, ale są rzeczy które trzeba zrobić. Posłużę się odległą analogią - masz firmę i musisz zwolnić pracownika, który jest jedynym żywicielem rodziny i ma trójkę dzieci. Wiesz, że pewnie nie znajdzie nowej pracy, czyli de facto podpisujesz na niego wyrok. Ale musisz to zrobić i robisz, bo to jest twoim obowiązkiem. Jeśli zarządzasz ludźmi czy firmą, musisz eliminować tych, którzy źle pracują, osłabiają kolektyw i narażają firmę na straty. Mając dwóch pracowników, jednego bardzo pracowitego a drugiego lenia, musisz wywalić lenia, nawet jeśli jest jedynym żywicielem rodziny, bo tego wymaga nie tylko twój interes ale i sprawiedliwość - nie można pozwolić by pracowity pracownik pracował na lenia. A teraz odnieś to sobie do kary śmierci. Po wypowiedziach Twoich wnioskuję że jesteś inteligentny, więc dasz sobie radę
Zyga (1539 punktów)
>Proszę Cię, byś nie stawiał znaku równości pomiędzy funkcjonariuszem zakładu karnego uśmiercającego zezwierzęcone bydle a tym bydlęciem, które uśmierciło np. 30 kobiet czy dzieci. Ale jeśli rzeczywiście chcesz stawiać znak równości... to tak jakbyś twierdził, że psychopata nie jest gorszy od ludzi którzy go ścigają. To takie troche neomyślenie, które stara się relatywizować wszystko co tylko możliwe.

Nawet nie przyszło mi do głowy stawianie takiego znaku.
Staram się jedynie powiedzieć, że nie wydaje mi się normalne (zdrowe) odbieranie życia innej istocie nawet jeżeli to morderca z g... w głowie. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć jaki wpływ wywrą emocje z tym związane na kata. Jak już pisałem kilka postów wyżej jestem za eliminowaniem, jednostek niepotrzebnych, poprzez eutanazję.
Pomimo tego wszystkiego doskonale zdaję sobie sprawę z tego ze gdyby chodziło o moją krzywdę pewnie nie prowadził bym tej dyskusji, bo emocje wzięły by górę i krzyczał bym "śmierć". Podobnie ma się sprawa z obroną.
Ogólnie rzecz biorąc nie jestem fanatycznym obrońcą życia w każdej postaci.

>pewnie nie czułbym się z tym dobrze, ale są rzeczy które trzeba zrobić.

Podejście typu
- zabij sąsiada, to rozkaz
- tak jest
troszkę mnie martwi

>Posłużę się odległą analogią - masz firmę i musisz zwolnić pracownika, który jest jedynym żywicielem rodziny i ma trójkę dzieci. Wiesz, że pewnie nie znajdzie nowej pracy, czyli de facto podpisujesz na niego wyrok. Ale musisz to zrobić i robisz, bo to jest twoim obowiązkiem. Jeśli zarządzasz ludźmi czy firmą, musisz eliminować tych, którzy źle pracują, osłabiają kolektyw i narażają firmę na straty. Mając dwóch pracowników, jednego bardzo pracowitego a drugiego lenia, musisz wywalić lenia, nawet jeśli jest jedynym żywicielem rodziny, bo tego wymaga nie tylko twój interes ale i sprawiedliwość - nie można pozwolić by pracowity pracownik pracował na lenia.

Akurat jestem w sytuacji, którą zmusza mnie do wyrażania moich opinii o współpracownikach, a więc doskonale rozumiem co chcesz powiedzieć jednak patrzę na to tak.
Kilku pracowników, wśród nich jeden leń (nierób całkowity). Jego praca musi zostać wykonana i spada na innych.
Wieczorem wszyscy idą rozerwać się przy piwie. Leń stawia. Za czyje pieniądze piją wszyscy pracownicy skoro pracowali na jego wypłatę?

>A teraz odnieś to sobie do kary śmierci. Po wypowiedziach Twoich wnioskuję że jesteś inteligentny, więc dasz sobie radę

Troszkę wymuszasz na mnie zgodę łechtając moje ego
Ale to nie takie proste. Zwolnienie kogoś z pracy nie wywiera na mnie takiego wrażenia jak jak myśl o zabiciu (nawet mordercy).

W żaden sposób nie staram się bronić morderców tylko staram się wczuć w rolę kata, nawet takiego, który nie ma pewności co do działania jego guzika. Nie będąc pewien tego jak potem będę się z tym czuł i jak to się na mnie odbiję pewnie bym go nie wcisnął.
FailSafe (308 punktów)

>Podejście typu
>- zabij sąsiada, to rozkaz
>- tak jest
>troszkę mnie martwi

hmm... czemu nie podałeś przykładu:
- zabij to niemowlę
- tak jest

wydaje mi się, że byłoby jeszcze skrajniejsze i jeszcze bardziej związane z tematem zabijania psychopatów


>Wieczorem wszyscy idą rozerwać się przy piwie. Leń stawia. Za czyje pieniądze piją wszyscy pracownicy skoro pracowali na jego wypłatę?

no tak, w ten sposób to można powiedzieć że słońce ochładza amosferę bo wszak na pustyni też bywa zimno. Jaki to ma związek z całością to ja nie wiem...
Zyga (1539 punktów)
>hmm... czemu nie podałeś przykładu:
>- zabij to niemowlę
>- tak jest
>wydaje mi się, że byłoby jeszcze skrajniejsze i jeszcze bardziej związane z tematem zabijania psychopatów

No może faktycznie troszkę przesadziłem obrazując opcje typu "trzba"

>>Wieczorem wszyscy idą rozerwać się przy piwie. Leń stawia. Za czyje pieniądze piją wszyscy pracownicy skoro pracowali na jego wypłatę?
>no tak, w ten sposób to można powiedzieć że słońce ochładza amosferę bo wszak na pustyni też bywa zimno. Jaki to ma związek z całością to ja nie wiem...

Z całością dyskusji żadnego. Dla mnie natomiast jest to wspaniałe wytłumaczenie do wątku o zwalnianiu leni i tylko taką funkcje tu miało to pełnić.
FailSafe (308 punktów)
>>>Wieczorem wszyscy idą rozerwać się przy piwie. Leń stawia. Za czyje pieniądze piją wszyscy pracownicy skoro pracowali na jego wypłatę?
>>no tak, w ten sposób to można powiedzieć że słońce ochładza amosferę bo wszak na pustyni też bywa zimno. Jaki to ma związek z całością to ja nie wiem...
>Z całością dyskusji żadnego. Dla mnie natomiast jest to wspaniałe wytłumaczenie do wątku o zwalnianiu leni i tylko taką funkcje tu miało to pełnić.

czyli nie powinno się zwalniać leni? czy raczej chodzi o to, że jakby odpowiednio długo pomyśleć, to na każde działanie znajdzie się kontrargument?
Zyga (1539 punktów)
>czyli nie powinno się zwalniać leni? czy raczej chodzi o to, że jakby odpowiednio długo pomyśleć, to na każde działanie znajdzie się kontrargument?

Mały problem komunikacyjny
Powinno właśnie jak najbardziej.
Co do kontrargumentu to faktycznie zawsze się znajdzie, choć nie jestem pewien czy ja takowy zawsze bym potrafił wytoczyć.
Thorvoy (6588 punktów)
>czy dla Ciebie każde uśmiercenie równe jest morderstwu?

Prawie. Dla mnie morderstwem jest zabicie wyrachowane.

> Ja rozumiem emocje, ale spróbuj spojrzeć na to z nieco szerszej strony i bez pewnej politycznej poprawności.

Nie jestem poprawny politycznie, a emocje chyba najciężej stłumić do poziomu, w którym nie ogarnia Cię żądza krwi na widok człowieka, który popełnił ciężkie zbrodnie.

> Bo oczywiście wypada mówić, że życie jest cudownym darem i że nikogo nie powinno się uśmiercać [...]

Nie mówię tak dlatego że wypada. Mówię, ponieważ tak uważam.

> [...] a ludzie powinni być nieśmiertelni i pozbawieni cierpień, ale praktyka wskazuje na to, że takie życzenia pozostają jedynie życzeniami.

Na to już nie mamy wpływu.

> Proszę Cię, byś nie stawiał znaku równości pomiędzy funkcjonariuszem zakładu karnego uśmiercającego zezwierzęcone bydle a tym bydlęciem, które uśmierciło np. 30 kobiet czy dzieci.

Nie stawiam znaku równości, ale nie wiem czy chciałbym takiemu funkcjonariuszowi podać rękę.

> Ale jeśli rzeczywiście chcesz stawiać znak równości... to tak jakbyś twierdził, że psychopata nie jest gorszy od ludzi którzy go ścigają. To takie troche neomyślenie, które stara się relatywizować wszystko co tylko możliwe.

Nie, nie ma znaku równości. Ale nie ma też podziału na dobre morderstwa i złe morderstwa. Czym jest dla mnie morderstwo, tłumaczyłem w pierwszym akapicie.

>pewnie nie czułbym się z tym dobrze, ale są rzeczy które trzeba zrobić.

Trzeba? Jesteś pewny że TRZEBA?

> Posłużę się odległą analogią - masz firmę i musisz zwolnić pracownika, który jest jedynym żywicielem rodziny i ma trójkę dzieci. Wiesz, że pewnie nie znajdzie nowej pracy, czyli de facto podpisujesz na niego wyrok. Ale musisz to zrobić i robisz, bo to jest twoim obowiązkiem.

Dlatego lepiej unikać norm prawnych, nakładających takie obowiązki.

> Jeśli zarządzasz ludźmi czy firmą, musisz eliminować tych, którzy źle pracują, osłabiają kolektyw i narażają firmę na straty.

Albo zdegradować, obniżyć pensje, niekoniecznie eliminować

> Mając dwóch pracowników, jednego bardzo pracowitego a drugiego lenia, musisz wywalić lenia, nawet jeśli jest jedynym żywicielem rodziny, bo tego wymaga nie tylko twój interes ale i sprawiedliwość - nie można pozwolić by pracowity pracownik pracował na lenia.

Niech więc pracowity ma więcej, a leń mniej.

> A teraz odnieś to sobie do kary śmierci. Po wypowiedziach Twoich wnioskuję że jesteś inteligentny, więc dasz sobie radę

Spróbowałem nawet odnieść się do Twojej analogii, ale i tak uważam że brakuje jej trafności w jednym bardzo ważnym względzie.

Gdy mowa o uśmiercaniu, nie można dokonać porównań na bazie innych aspektów bytu. Praca i zarobki nie są najwyższą wartością, życie tak. Pokusiłbym się może o wywalenie leniwego pracownika, ale wiem że zawsze jest minimalna szansa że jakoś się odnajdzie, poza tym z pewnością nie odbierałbym mu życia.

Nie. Wyznając życie, jako najwyższą wartość, nie odnajduję nigdzie dobrych analogii, więc staraj się ich więcej nie stosować w tym temacie.
Thorvoy (6588 punktów)
Oj, przepraszam. Jakoś ubzdurało mi się że ten post był skierowany do mnie i odpowiedziałem na niego.

Nie wywalę go, bo przynajmniej poznałeś moją opinię.

Pozdrawiam.
Thorvoy (6588 punktów)
>zastanówmy się nad zdrowiem psychicznym policjantów, którzy polują na bandytów. Lekarzy opatrujących bestialsko bite dzieci. Owszem - nie jest to miłe, ale to się wiąże z zawodem. Wydaje mi się, że nie możemy uznać argumentu że kara śmierci jest zła bo psychicznie obciąża katów.

Dobra, tu przyznaję miałkość tego argumentu przeciw KŚ>

> Jeśli uznalibyśmy w toku dyskusji, że kara śmierci jest zasadna (na co się nie zanosi, ale przyjmijmy to jako konstrukcję teoretyczną) to w tym wypadku musielibyśmy uznać, że zdrowie psychiczne kata jest na drugim miejscu.

Wręcz na jednym z ostatnich.

> Po prostu ktoś to musi zrobić i bardziej liczą się w tym przypadku pozytywy niż negatywy. Poza tym, są różne technologiczne sposoby rozmywania odpowiedzialności. Np. w USA kilka osób naciska przycisk ale to komputer losowo decyduje który z przycisków jest rzeczywiście skuteczny.

To jak ładowanie tylko jednego karabinu podczas rozstrzelania przez pluton. Inna sprawa że będąc na miejscu tych ludzi i tak czułbym się głupio, wiedząc że to właśnie ja mogłem zabić.
FailSafe (308 punktów)
>> Po prostu ktoś to musi zrobić i bardziej liczą się w tym przypadku pozytywy niż negatywy. Poza tym, są różne technologiczne sposoby rozmywania odpowiedzialności. Np. w USA kilka osób naciska przycisk ale to komputer losowo decyduje który z przycisków jest rzeczywiście skuteczny.
>To jak ładowanie tylko jednego karabinu podczas rozstrzelania przez pluton. Inna sprawa że będąc na miejscu tych ludzi i tak czułbym się głupio, wiedząc że to właśnie ja mogłem zabić.

z tym się zgadzam. Poza tym, patrz mój post powyżej - odpowiedziałem Ci zanim doczytałem kolejną Twoją wypowiedź.
Thorvoy (6588 punktów)
>Argument, który niezmiennie przedkładają ci, którym się wydaje że sami są bezpieczni. Nie muszę dodawać, że na ogół jak się takiej osobie coś stanie, to nagle zapomina o tych pięknych ideach .

Oczywiście. Ty też czasem masz ochotę ZABIĆ gościa, który właśnie bezczelnie ukradł Ci komórkę, albo uderzył Twoją żonę. Możliwe że w amoku nawet byś to zrobił.

Ale zabicie przestępcy po dłuższym czasie od popełnienia przez niego przestępstwa, to już nie amok. To wyrachowane zabójstwo. Uzasadnione, w imię wyższych celów- ale nie bez alternatywy.

> Ja tam jestem praktyczny - jak ktoś mi zagraża to go chciałbym usunąć, przynajmniej jeśli mowa o psychopatach.

I tak nie usuniesz psychopatycznego mordercy zanim zacznie popełniać morderstw, inaczej nie byłby mordercą.

Jeśli już mamy takiego nieszczęśnika, należy go odizolować i próbować resocjalizacji. Pierwsze jest jak najbardziej wykonalne, drugie nie zawsze. Jeśli drugie nie przyniesie efektów, osadzić w zakładzie, w którym sam będzie zarabiał na utrzymanie siebie, tak jak to się dzieje w USA (choć jeden dobry przykład z tamtych stron).

> No, ale zawsze można walnąć gadkę że w ten sposób sam sie zachowuję jak psychopata.

Nie jak psychopata. Jak zwykły morderca.

>Generalnie, jak przystało na grzecznego obywatela mam prawo być zamordowanym, mam prawo pośmiertnie narzekać na policję że mnie nie obroniła itd itp

Człowiek nie ma prawa zamordować Ciebie. Jeśli jednak to uczyni, nikt nie ma prawa zamordować jego, chyba że w bardzo, bardzo szczególnych przypadkach (związanych przeważnie z samoobroną).

>Zawsze się znajdzie ktoś, kto decyduje. Tak jak ktoś decyduje o wysokości podatków, o tym czy pójdziesz do więzienia za spóźnienie w opłacie podatku. Są nawet tacy, którzy decydują że powinieneś zginąć, bo nie podoba im się twoja twarz. Albo bo akurat potrzebowali paru złotych na piwo. Życie to sztuka decydowania...

Ci ostatni działają bezprawnie, chybiłeś trochę. Ci pierwsi nie decydują o Twoim ŻYCIU. Życia nie można rozpatrywać w kategoriach analogii do innych wartości.

>No, skoro demokracja to niedorzeczność, to może powinienem powiedzieć o dyktaturach - tam na ogół występują kary śmierci

Albo monarchiach. Tam niekoniecznie.

>no, ale co ma do rzeczy że boli i że długo trwa.

To, że własnie popierasz barbarzyństwo.

> Pomijając pomyłki i uśmiercanie niewinnych ludzi, ktoś poddany karze śmierci zasłużył sobie na nią swoim zachowaniem.

Pomijając drapieżność i żarłoczność, pirania zasłużyła sobie na miano symbolu łagodnego usposobienia.

> Nie traktujmy go jak harcerzyka, który przeszedł przez ulicę na czerwonym świetle. To ludzie, którzy wykazali się nielichym bestialstwem i okrucieństwem. Którzy udowodnili, że cierpienie innych nie jest dla nich przeszkodą w jakimkolwiek działaniu. Niech sobie chwile pocierpią.

Mogą cierpieć nawet do końca długiego życia.

> Życia to ofiarom nie zwróci, ale...

Ale mściwa z Ciebie bestia.

>bronić a bronić to dwie różne sprawy. Gotowa jesteś bronić siebie i swojej rodziny posuwając się w razie konieczności do zabicia napastnika? Jeśli tak, to znaczy że życie nie jest dla ciebie nienaruszalną świętością i rozróżniasz sytuacje, w których można kogoś zabić.

Ależ jest świętością. Zabijasz, bo wiesz że jeśli tego nie zrobisz, ten osobnik zabije Ciebie i Twoją rodzinę.

> Spójrz na to z tej strony, że tak jak ty gotowa jesteś zabić kogoś, kto chce skrzywdzić np. twoje dziecko, tak jakaś matka może rządać kary śmierci dla kogoś, kto zabił jej synka.

Żądać. Przez "ż". Poza tym co innego zabić kogoś, kto właśnie zamierza zabić Ciebie, a co innego kogoś, kto już zabił, w dodatku jest unieszkodliwiony (uwięziony).

> Różnica jest - to fakt, ale często jest ona w przedziwny sposób przeinaczana. Zwolennicy śmierci są traktowani jak zwierzęta - bestialskie i okrutne, podczas kiedy zwolennicy dużego zakresu samoobrony już jako normalni ludzie. No, ale to już za dużo uogólnień jak na jeden post.

KŚ to NIE samoobrona. Zrozumiesz to kiedyś? Jeśli zabijesz w samoobronie, nie stracisz swojego życia. Jeśli powiesisz mordercę, nic nie zyskasz poza krwawą satysfakcją.
FailSafe (308 punktów)
>>Argument, który niezmiennie przedkładają ci, którym się wydaje że sami są bezpieczni. Nie muszę dodawać, że na ogół jak się takiej osobie coś stanie, to nagle zapomina o tych pięknych ideach .
>Oczywiście. Ty też czasem masz ochotę ZABIĆ gościa, który właśnie bezczelnie ukradł Ci komórkę, albo uderzył Twoją żonę. Możliwe że w amoku nawet byś to zrobił.
>Ale zabicie przestępcy po dłuższym czasie od popełnienia przez niego przestępstwa, to już nie amok. To wyrachowane zabójstwo. Uzasadnione, w imię wyższych celów- ale nie bez alternatywy.

Zabicie mordecy nie powinno być traktowane na równi z zabiciem przez tego przestępcę np. matki z dzieckiem. Owszem, może to zła kobieta była, może nie Matka Teresa, ale załóżmy że jednak była zdrowa psychicznie i nikogo nie krzywdziła. Nazywając morderstwem usunięcie jej mordercy semantycznie stawiamy znak równości pomiędzy oboma działaniami. A to z kolei spycha prawdziwą ofiarę na dalekie miejsce.

>> Ja tam jestem praktyczny - jak ktoś mi zagraża to go chciałbym usunąć, przynajmniej jeśli mowa o psychopatach.
>I tak nie usuniesz psychopatycznego mordercy zanim zacznie popełniać morderstw, inaczej nie byłby mordercą.

ale psychopaci lubią popełniać kolejne zbrodnie. Jeśli popełnił ich dziesięć, to pewnie będzie chciał popełnić i jedenastą.

>Jeśli już mamy takiego nieszczęśnika, należy go odizolować i próbować resocjalizacji. Pierwsze jest jak najbardziej wykonalne, drugie nie zawsze. Jeśli drugie nie przyniesie efektów, osadzić w zakładzie, w którym sam będzie zarabiał na utrzymanie siebie, tak jak to się dzieje w USA (choć jeden dobry przykład z tamtych stron).

>> No, ale zawsze można walnąć gadkę że w ten sposób sam sie zachowuję jak psychopata.
>Nie jak psychopata. Jak zwykły morderca.

czyli dla ciebie mordercą jest też np. policyjny snajper strzelający do przestępcy, tak? Emocje, emocje, emocje... a najgorsze w tym wszystkim jest to, że wspinamy się na wyżyny humanizmu by bronić ludzi którzy na to nie zasługują. O prawdziwych ofiarach się nie pamięta lub pamiętać się nie chce, bo się nam zasoby humanizmu kończą

>>Generalnie, jak przystało na grzecznego obywatela mam prawo być zamordowanym, mam prawo pośmiertnie narzekać na policję że mnie nie obroniła itd itp
>Człowiek nie ma prawa zamordować Ciebie. Jeśli jednak to uczyni, nikt nie ma prawa zamordować jego, chyba że w bardzo, bardzo szczególnych przypadkach (związanych przeważnie z samoobroną).

nie rozumiesz - jeśli prawo pozwala na wykonanie kary śmierci, to ktoś jednak ma prawo go zabić .

>>no, ale co ma do rzeczy że boli i że długo trwa.
>To, że własnie popierasz barbarzyństwo.

eliminuję barbarzyństwo. Jak płonie pożar to czekasz aż sam zgaśnie?

>> Pomijając pomyłki i uśmiercanie niewinnych ludzi, ktoś poddany karze śmierci zasłużył sobie na nią swoim zachowaniem.
>Pomijając drapieżność i żarłoczność, pirania zasłużyła sobie na miano symbolu łagodnego usposobienia.

mogę prosić o wyjaśnienie powyższego stwierdzenia. Bo ktoś z nas chyba czegoś nie zrozumiał. Wrodzony samokrytycym każe mi przypuszczać że to ja jestem głupi, więc proszę o wersje specjalną.

>> Życia to ofiarom nie zwróci, ale...
>Ale mściwa z Ciebie bestia.

ja nie jestem bestią. Ja chcę eliminować bestie. Co ciekawe - teoretycznego mordercy i psychopaty nie nazwałeś w trakcie swojej wypowiedzi ani razu bestią. Mnie natomiast tak. Czyżbyśmy mieli inaczej ustawione wartości?

>> Różnica jest - to fakt, ale często jest ona w przedziwny sposób przeinaczana. Zwolennicy śmierci są traktowani jak zwierzęta - bestialskie i okrutne, podczas kiedy zwolennicy dużego zakresu samoobrony już jako normalni ludzie. No, ale to już za dużo uogólnień jak na jeden post.
>KŚ to NIE samoobrona. Zrozumiesz to kiedyś? Jeśli zabijesz w samoobronie, nie stracisz swojego życia. Jeśli powiesisz mordercę, nic nie zyskasz poza krwawą satysfakcją.

a kto mówi że KŚ to SO? W jednym i w drugim przypadku chodzi o pozbawienie życia a przecież życie jest życiem. A granice samoobrony są bardzo różnie rozumiane i nie spotkałem się jeszcze z Jedną Jedyną Obowiązującą We Wszechświecie Teorią Granic Dopuszczalnej Samoobrony. Biorąc pod uwagę ton twojej wypowiedzi, ty jednak możesz ją znać. Gratuluję
Thorvoy (6588 punktów)
>Zabicie mordecy nie powinno być traktowane na równi z zabiciem przez tego przestępcę np. matki z dzieckiem. Owszem, może to zła kobieta była, może nie Matka Teresa, ale załóżmy że jednak była zdrowa psychicznie i nikogo nie krzywdziła. Nazywając morderstwem usunięcie jej mordercy semantycznie stawiamy znak równości pomiędzy oboma działaniami. A to z kolei spycha prawdziwą ofiarę na dalekie miejsce.

Jeśli jakiś psychol zabił człowieka, czyli popełnił morderstwo, to jak nazwiesz sytuację, w której inny psychol popełnił kilka morderstw? Nadmorderstwo?

>ale psychopaci lubią popełniać kolejne zbrodnie. Jeśli popełnił ich dziesięć, to pewnie będzie chciał popełnić i jedenastą.

Więc za kraty gościa na amen i do ciężkich robót, coby podatnicy nie płacili na niego, albo płacili możliwie najmniej.

>czyli dla ciebie mordercą jest też np. policyjny snajper strzelający do przestępcy, tak?

Co innego jeśli przestępca zagraża życiu w sposób bezpośredni, co innego jeśli in potentia. Wspominałem o tym przy temacie samoobrony.

> Emocje, emocje, emocje... a najgorsze w tym wszystkim jest to, że wspinamy się na wyżyny humanizmu by bronić ludzi którzy na to nie zasługują. O prawdziwych ofiarach się nie pamięta lub pamiętać się nie chce, bo się nam zasoby humanizmu kończą

Ja tam pamiętam.

>nie rozumiesz - jeśli prawo pozwala na wykonanie kary śmierci, to ktoś jednak ma prawo go zabić .

Moralne prawo?

Zgodnie z prawem musimy płacić ZUS, który nie tylko moim zdaniem jest wyjątkowo chamską formą płacenia państwu haraczu na utrzymanie zastępów urzędasów i ślicznych budyneczków, w których się go opłaca. Nie skorzystałbyś z możliwości uniknięcia go? Czy czujesz się moralnie zobowiązany płacić wszystko, co państwo Ci płacić każe?

>eliminuję barbarzyństwo. Jak płonie pożar to czekasz aż sam zgaśnie?

Gaszę go. Tak samo morderców zamyka się w więzieniach.

>mogę prosić o wyjaśnienie powyższego stwierdzenia. Bo ktoś z nas chyba czegoś nie zrozumiał. Wrodzony samokrytycym każe mi przypuszczać że to ja jestem głupi, więc proszę o wersje specjalną.

Chodzi o to że chciałeś "pominąć" zagadnienia kluczowe.

>ja nie jestem bestią. Ja chcę eliminować bestie.

Możesz zamykać je w więzieniach.

> Co ciekawe - teoretycznego mordercy i psychopaty nie nazwałeś w trakcie swojej wypowiedzi ani razu bestią. Mnie natomiast tak. Czyżbyśmy mieli inaczej ustawione wartości?

Mogłem napisać "bestyja". Kurka, czy bez emotikonek już nikt nie jest w stanie dostrzec "przymrużenia oka"?

>a kto mówi że KŚ to SO? W jednym i w drugim przypadku chodzi o pozbawienie życia a przecież życie jest życiem. A granice samoobrony są bardzo różnie rozumiane i nie spotkałem się jeszcze z Jedną Jedyną Obowiązującą We Wszechświecie Teorią Granic Dopuszczalnej Samoobrony. Biorąc pod uwagę ton twojej wypowiedzi, ty jednak możesz ją znać. Gratuluję

Dziękuję.
FailSafe (308 punktów)
>Jeśli jakiś psychol zabił człowieka, czyli popełnił morderstwo, to jak nazwiesz sytuację, w której inny psychol popełnił kilka morderstw? Nadmorderstwo?

nie.
Można zabić na wiele sposobów. Np. przypadkowo - wyobraź sobie, że jedziesz samochodem (z dozwoloną prędkością) i wpada ci dziecko pod koła. Jesteś mordercą? Rodzina powie że tak, bo co im innego zostanie, ale akurat to konkretne i naładowane emocjonalnie słowo tutaj nie pasuje.
Są też morderstwa typowe - tutaj wyjaśniać nie trzeba.
Morderstwa wielokrotne nie są nadmorderstwami, ale człowiek je popełniający jest mordercą wielokrtonym, który stanowi znacznie większe zagrożenie niz jednokrotny. Niby śmierć równa się śmierci, ale np. katowana żona zabijająca swojego męża nie jest właściwym typem człowieka, który mógłby być poddany egzekucji. Małe są też szanse że popełni to morderstwo kolejny razy - na ogół tacy ludzie nie są psychopatami, choć ich psychika wiele ucierpiała. Ale już ktoś polujący na ludzi i uśmiercający ich dla własnej przyjemności jest psychopatą i model jego działania wskazuje na to, że nie uśmierca ze względu na force majeure (co można usprawiedliwić) ale dlatego że lubi lub dlatego że po prostu chce. Przypadkowemu mordercy można uzmysłowić że czyni źle i poddać go skutecznej resocjalizacji. Ale nie zresocjalizujesz Hitlera. Takiego trzeba uśmiercić, mz.

>>ale psychopaci lubią popełniać kolejne zbrodnie. Jeśli popełnił ich dziesięć, to pewnie będzie chciał popełnić i jedenastą.
>Więc za kraty gościa na amen i do ciężkich robót, coby podatnicy nie płacili na niego, albo płacili możliwie najmniej.

ale wiesz, że nawet kara śmierci dość rzadko jest realizowana konsekwentnie, prawda? I tutaj nie wystarczy zmiana prawa - po prostu więzienia są przepełnione a dla więźniów specjalnych, którzy objęci są specjalnym rygorem jest jeszcze mniej miejsca. No i zastanawiam się czy chciałbyś wysłać wielokrotnego bestialskiego mordercę gdzieś na roboty, np. do kopania rowów? Do roboty przeznacza się na ogół umiarkowanych przestępców, podczas kiedy najgorsi i tak siedzą w celach i nie zarabiają na siebie ani na więzienie.

>>nie rozumiesz - jeśli prawo pozwala na wykonanie kary śmierci, to ktoś jednak ma prawo go zabić .
>Moralne prawo?
>Zgodnie z prawem musimy płacić ZUS, który nie tylko moim zdaniem jest wyjątkowo chamską formą płacenia państwu haraczu na utrzymanie zastępów urzędasów i ślicznych budyneczków, w których się go opłaca. Nie skorzystałbyś z możliwości uniknięcia go? Czy czujesz się moralnie zobowiązany płacić wszystko, co państwo Ci płacić każe?

Nie. Nie czuję się moralnie zobligowany
Ale muszę.
W przypadku kary śmierci nie ma przymusu jej wykonywania. Nikt ci nie powie z urzędu że musisz zabić przestępcę, bo takie jest prawo. Do tego się selekcjonuje ludzi i muszą oni wyrazić jakąś gotowość pełnienia takiej służby. Nie ma zatem przymusu przeciwko naszemu prawu moralnemu. Piszę naszemu - bo jak widać z dyskusji, różni ludzie różnie wartościują różne rzeczy. Dla jednych życie w każdym przejawie jest świętością, inni niecni liberałowie z kolei lubią się bawić w Bogów i decydować kogo zwolnić z pracy a kogo zabić

>>a kto mówi że KŚ to SO? W jednym i w drugim przypadku chodzi o pozbawienie życia a przecież życie jest życiem. A granice samoobrony są bardzo różnie rozumiane i nie spotkałem się jeszcze z Jedną Jedyną Obowiązującą We Wszechświecie Teorią Granic Dopuszczalnej Samoobrony. Biorąc pod uwagę ton twojej wypowiedzi, ty jednak możesz ją znać. Gratuluję
>Dziękuję.


Thorvoy (6588 punktów)
>Morderstwa wielokrotne nie są nadmorderstwami, ale człowiek je popełniający jest mordercą wielokrtonym, który stanowi znacznie większe zagrożenie niz jednokrotny. Niby śmierć równa się śmierci, ale np. katowana żona zabijająca swojego męża nie jest właściwym typem człowieka, który mógłby być poddany egzekucji.

Obawiam się że nie Ty będziesz o tym decydował, jeśli- nie daj boziu- zniesione zostanie moratorium. Na marginesie: pragniesz rozwoju, czy zacofania? Jeśli jesteś za opcją pierwszą- starajmy się poprawić techniki resocjalizacji i usprawnić system penitencjarny. Jeśli wybrałeś drugą- wracaj do zabijania.

>Przypadkowemu mordercy można uzmysłowić że czyni źle i poddać go skutecznej resocjalizacji. Ale nie zresocjalizujesz Hitlera. Takiego trzeba uśmiercić, mz.

Hitler popełnił samobójstwo. Prawdopodobnie byłby jednym z tych, którzy poprosiliby o możliwość zakończenia życia, zamiast więzienia. Po rozmowie.

>ale wiesz, że nawet kara śmierci dość rzadko jest realizowana konsekwentnie, prawda?

Tak, czasem kat popełni błąd i człowiek długo jeszcze cierpi zanim umrze.

>I tutaj nie wystarczy zmiana prawa - po prostu więzienia są przepełnione a dla więźniów specjalnych, którzy objęci są specjalnym rygorem jest jeszcze mniej miejsca.

I dlatego trzeba ich zabijać? Z braku miejsca? Nie, dla mnie nie jest to właściwy argument.

> No i zastanawiam się czy chciałbyś wysłać wielokrotnego bestialskiego mordercę gdzieś na roboty, np. do kopania rowów?

A dlaczego nie? Wystarczy żeby był rozbrojony, a otoczenie dobrze zapezpieczone przed potencjalnym atakiem.

Do roboty przeznacza się na ogół umiarkowanych przestępców, podczas kiedy najgorsi i tak siedzą w celach i nie zarabiają na siebie ani na więzienie.

Trzeba byłoby to zmienić.

>W przypadku kary śmierci nie ma przymusu jej wykonywania. Nikt ci nie powie z urzędu że musisz zabić przestępcę, bo takie jest prawo.

W przypadku powyżej też nie ma przymusu bycia zusowskim urzędnikiem. Za to jest przymus płacenia, a w przypadku kary śmierci jest przymus oddania życia.

> Do tego się selekcjonuje ludzi i muszą oni wyrazić jakąś gotowość pełnienia takiej służby. Nie ma zatem przymusu przeciwko naszemu prawu moralnemu.

Jest przeciwko prawu moralnemu wyznawanemu przez każdego zdrowego człowieka (nawet przez większość psychopatycznych morderców)- prawu, zakładającemu że WŁASNE życie jest nietykalną świętością.

Pozdrawiam.
szukacz

>Kto daje Ci prawo do osądzania czyje życie jest bardziej wartościowe? Nie ujednolicaj też morderców, okoliczności bywają rózne, podobnie jak psychika, na ktorą wpływ ma głównie otoczenie.
-Kto daje Ci prawo do zamykania w więzieniach
-kto daje Ci prawo do stawiania oceny niedostatecznej w szkole i oblania na egzaminie
-kto daje Ci prawo do różnicowania płac
-kto daje Ci prawo do zamykania domu- złodziej potrzebuje!
Thorvoy (6588 punktów)
>-Kto daje Ci prawo do zamykania w więzieniach
>-kto daje Ci prawo do stawiania oceny niedostatecznej w szkole i oblania na egzaminie
>-kto daje Ci prawo do różnicowania płac
>-kto daje Ci prawo do zamykania domu- złodziej potrzebuje!

Wszystko co wymieniłeś wiąże się z odebraniem pewnych wartości, ale nie tej najwyższej, która winna być nienaruszalna. Nie myl oblania kogoś na egzaminie z pozbawieniem go życia. Ostatni przykład jest wyjątkowo chybiony, ponieważ nie ma bezpośredniego wpływu na osoby trzecie.
szukacz
Już pisałem, że życie( byle jakie) nie jest wartością najwyższą. Poczytaj prace Epikura.
Cała dyskusja opiera się na kilku założeniach. Wymienię dwa.
1. człowiek ma wolną wolę- stąd bierze się kara i nagroda.- założenie błędne!!(kara, to bład w myśleniu i postępowaniu)
2. Każde życie jest najwyższą wartością

Dla kogo to życie jest najwyższą wartością, jeżeli dla samych"winowajców " nie ?- dla nich nie jest najwyższą wartością i nie należy się z nimi o to spierać.
Thorvoy (6588 punktów)
>Już pisałem, że życie( byle jakie) nie jest wartością najwyższą. Poczytaj prace Epikura.

DLA MNIE jest. Jest też dla wielu morderców. Przynajmniej ich własne.

>1. człowiek ma wolną wolę- stąd bierze się kara i nagroda.- założenie błędne!!(kara, to bład w myśleniu i postępowaniu)

Zależy jakie czy Twój światopogląd uwzględnia determinizm.

> Dla kogo to życie jest najwyższą wartością, jeżeli dla samych"winowajców " nie ?- dla nich nie jest najwyższą wartością i nie należy się z nimi o to spierać.

Ich własne może jest?

Dla mnie MOJE życie przedstawia większą wartość niż jakiekolwiek inne.
szukacz
>Zależy jakie czy Twój światopogląd uwzględnia determinizm.
Determinizm nie ma nic wspólnego z wolną wolą lub jej brakiem. Już spotkałem się z takim połączeniem- dziwne dlaczego.
Thorvoy (6588 punktów)
Żartujesz?

O ile dobrze kombinuję, to determinizm wyklucza całkowicie wolną wolę
placownik (17853 punktów)

>Dla kogo to życie jest najwyższą wartością, jeżeli dla samych"winowajców " nie ?- dla nich nie jest najwyższą wartością i nie należy się z nimi o to spierać.

   Karanie ich śmiercią jest właśnie rezygnacją z prowadzenia takiego sporu. Jest przyznaniem racji mordercy, dla którego życie ludzkie nie jest najwyższą wartością. To moralna kapitulacja. Dla mnie jest to główny argument przeciwko karze śmierci.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
szukacz

>   Karanie ich śmiercią jest właśnie rezygnacją z prowadzenia takiego sporu. Jest przyznaniem racji mordercy, dla którego życie ludzkie nie jest najwyższą wartością. To moralna kapitulacja. Dla mnie jest to główny argument przeciwko karze śmierci.
Przestępca takiej dyskusji nie prowadzi. On ma już zdanie wyrobione i niezmienne. On zwykle nie jest filozofem i twierdzenie"zdanie wyrobione, jest zdecydowanie na wyrost"
Weź pod uwagę fakt następujący: Utrzymanie więźnia kosztuje. Za wydane na ten cel pieniądze można uratować życie innego człowieka, na leczenie którego nie ma pieniędzy.
Thorvoy (6588 punktów)
>Przestępca takiej dyskusji nie prowadzi. On ma już zdanie wyrobione i niezmienne.

Skąd to niby wiesz? Przeprowadzałeś kiedyś wywiady z mordercami?

> On zwykle nie jest filozofem i twierdzenie"zdanie wyrobione, jest zdecydowanie na wyrost"

Nie trzeba być filozofem, by mieć wyrobione zdanie na jakiś temat.

>Weź pod uwagę fakt następujący: Utrzymanie więźnia kosztuje. Za wydane na ten cel pieniądze można uratować życie innego człowieka, na leczenie którego nie ma pieniędzy.

Brak pieniędzy nie może stanowić argumentu za zabijaniem ludzi. Czy dobijasz emerytów i rencistów? Renty i emerytury kosztują państwo sporo pieniędzy.
FailSafe (308 punktów)

>>Weź pod uwagę fakt następujący: Utrzymanie więźnia kosztuje. Za wydane na ten cel pieniądze można uratować życie innego człowieka, na leczenie którego nie ma pieniędzy.
>Brak pieniędzy nie może stanowić argumentu za zabijaniem ludzi. Czy dobijasz emerytów i rencistów? Renty i emerytury kosztują państwo sporo pieniędzy.

ale emeryt bardziej zasługuje na opiekę państwa niż psychopata, nie uważasz?

zamiast utrzymywać psychopatów w więzieniach można by ich zabijać a oszczędzone pieniądze przekazywać rodzinom ofiar - wilk syty i owca cała.
Thorvoy (6588 punktów)
Skąd wiesz ile pieniędzy by oszczędzono? Poza tym, tak czy inaczej, budżet państwa traciłby pieniądze, więc nie ma mowy w tym momencie o OSZCZĘDNOŚCI.

A nie lepiej żeby zbrodniarz pracował na siebie i (albo) rodzinę ofiar(y)? To co zarobi poszłoby na przeżycie, nadwyżka na odszkodowanie. Jeśli w ten sposób nie odciąży się nawet znacząco budżetu, to przynajmniej polepszy się sytuacja pokrzywdzonych.
rozumek
>Skąd wiesz ile pieniędzy by oszczędzono? Poza tym, tak czy inaczej, budżet państwa traciłby pieniądze, więc nie ma mowy w tym momencie o OSZCZĘDNOŚCI.
Budżet państwa żadnych pieniędzy by nie tracił, bo żadnych nie ma. Oszczędzałby po prostu kapitał emerytów, czyli pozwolił im się leczyć, zamiast zmuszać do utrzymywania morderców.
Thorvoy (6588 punktów)
>Budżet państwa żadnych pieniędzy by nie tracił, bo żadnych nie ma.

No to zadłużałby się bardziej. Czepiasz się teraz.

> Oszczędzałby po prostu kapitał emerytów, czyli pozwolił im się leczyć, zamiast zmuszać do utrzymywania morderców.

Może tak. A może nie.
rozumek
>>Budżet państwa żadnych pieniędzy by nie tracił, bo żadnych nie ma.
>No to zadłużałby się bardziej. Czepiasz się teraz.
Niczego się nie czepiam. Żeby się zadłużać, trzeba mieć u kogo. Zadłuża się u nas (głównie u emerytów, bo głównie oni są właścicielami resztek polskiego kapitału).
>> Oszczędzałby po prostu kapitał emerytów, czyli pozwolił im się leczyć, zamiast zmuszać do utrzymywania morderców.
>Może tak. A może nie.
A myślisz, że od kogo to zależy w demokracji?
Ojciec Dyrektor (1704 punktów)
>Niczego się nie czepiam. Żeby się zadłużać, trzeba mieć u kogo. Zadłuża się u nas (głównie u emerytów, bo głównie oni są właścicielami resztek polskiego kapitału).

Tak czy inaczej przy karze śmierci zaoszczędzilibyśmy tak niewiele pieniędzy że wydatki budżetowe wzrosłyby naprawdę NIEZNACZNIE.

>A myślisz, że od kogo to zależy w demokracji?

Również od Ciebie.


Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
rozumek
>Tak czy inaczej przy karze śmierci zaoszczędzilibyśmy tak niewiele pieniędzy że wydatki budżetowe wzrosłyby naprawdę NIEZNACZNIE.
Przy każe śmierci, moglibyśmy dożywotnio utrzymywać moherowe berety naszych własnych babć, zamiast tych, którzy nie tylko beretów, ale także wolnej woli i życia je pozbawiają.
W państwie prawa, oszczędzilibyśmy także mnóstwo na wypuszczeniu z więzień wszystkich niewinnie skazanych i wsadzeniu na ich miejsce tych, którzy wydają takie wyroki. Zaoszczędzilibyśmy mnóstwo, na powstrzymaniu się od kreowania coraz to nowych grup przestępczych, złożonych z coraz to nowych chętnych do życia naszym i beretów naszych babć kosztem.
>>A myślisz, że od kogo to zależy w demokracji?
>Również od Ciebie.
No właśnie. Dlatego, do parlamentu wybiorę każdego, z wyjątkiem ludzi wyznających moralność Kalego (najwięcej ich w PO), bo ta subiektywna "moralność" (razem z subiektywnym liberalizmem), to dla mnie szczyt amoralności. Z dwojga złego, wolę wybierać nieobyczajnych (choćby z gołą d...latali po europejskich salonach) niż amoralnych (choćby w białych rękawiczkach i frakach).
Thorvoy (6588 punktów)
>Przy każe śmierci, moglibyśmy dożywotnio utrzymywać moherowe berety naszych własnych babć, zamiast tych, którzy nie tylko beretów, ale także wolnej woli i życia je pozbawiają.

Rozumek, dotychczas miałem Ci za złe chrzanienie głupot, niemniej pisownię miałeś niemal bez zarzutu, a tutaj takie coś... KAŻE śmierci???


>No właśnie. Dlatego, do parlamentu wybiorę każdego, z wyjątkiem ludzi wyznających moralność Kalego (najwięcej ich w PO), bo ta subiektywna "moralność" (razem z subiektywnym liberalizmem), to dla mnie szczyt amoralności. Z dwojga złego, wolę wybierać nieobyczajnych (choćby z gołą d...latali po europejskich salonach) niż amoralnych (choćby w białych rękawiczkach i frakach).

Ja wolę nieobyczajnych i otwarcie amoralnych, niż tych, którzy udają świętych, a są tacy sami jak pierwsi, których cenię przynajmniej za względną szczerość.
rozumek
>>Przy każe śmierci, moglibyśmy dożywotnio utrzymywać moherowe berety naszych własnych babć, zamiast tych, którzy nie tylko beretów, ale także wolnej woli i życia je pozbawiają.
>Rozumek, dotychczas miałem Ci za złe chrzanienie głupot, niemniej pisownię miałeś niemal bez zarzutu, a tutaj takie coś... KAŻE śmierci???
Jeszcze nie raz rozczarujesz się co do mojej nieomylności, szczególnie w dziedzinie ortografii, bo nie ma czego w niej rozumieć. Gdybyś był uważniejszym (bardziej nieomylnym) korektorem, zauważyłbyś np. "swerę", którą udało mi się "popełnić". A może jednak nie przeszkodzi Ci to kiedyś zająć się uważniej treścią niż jej formą?
>Ja wolę nieobyczajnych i otwarcie amoralnych, niż tych, którzy udają świętych, a są tacy sami jak pierwsi, których cenię przynajmniej za względną szczerość.
W czym tę "szczerość" widzisz? W czerpaniu zysków z ateistycznych podatków, a nie teistycznej tacy? Dla mnie, lejący teistę ateista, równie nieszczery (i równie amoralny) jak odpłacający mu pieknym za nadobne teista. Wolę jednak tych "nieobyczajnych", a jednak nieco moralniejszych.
Thorvoy (6588 punktów)
>Jeszcze nie raz rozczarujesz się co do mojej nieomylności, szczególnie w dziedzinie ortografii, bo nie ma czego w niej rozumieć. Gdybyś był uważniejszym (bardziej nieomylnym) korektorem, zauważyłbyś np. "swerę", którą udało mi się "popełnić". A może jednak nie przeszkodzi Ci to kiedyś zająć się uważniej treścią niż jej formą?

Wiele baboli zwyczajnie przeoczam z tego prostego względu że szybko czytam i niekiedy intuicyjnie dopowiadam sobie w jakimś wyrazie to, co jest w nim błędne. Ostatnio przypatruję się nieco uważniej.

>W czym tę "szczerość" widzisz? W czerpaniu zysków z ateistycznych podatków, a nie teistycznej tacy? Dla mnie, lejący teistę ateista, równie nieszczery (i równie amoralny) jak odpłacający mu pieknym za nadobne teista. Wolę jednak tych "nieobyczajnych", a jednak nieco moralniejszych.

Tu już trzeba się zastanowić czym jest dla nas moralność i czym jest ona dla polityków*.

*Prawdopodobnie niczym.
rozumek
>Wiele baboli zwyczajnie przeoczam z tego prostego względu że szybko czytam i niekiedy intuicyjnie dopowiadam sobie w jakimś wyrazie to, co jest w nim błędne. Ostatnio przypatruję się nieco uważniej.
Przypatruj się raczej mniej "uważnie", bo wyjmując poszczególne słowa z kontekstu zdania, będziesz rozumiał jeszcze mniej niż rozumiesz. Częściej będziesz mylił karę z kazaniem, Ziemię z ziemniakiem, a siebie ze mną, a nawet całą opinią publiczną.
>>W czym tę "szczerość" widzisz? W czerpaniu zysków z ateistycznych podatków, a nie teistycznej tacy? Dla mnie, lejący teistę ateista, równie nieszczery (i równie amoralny) jak odpłacający mu pieknym za nadobne teista. Wolę jednak tych "nieobyczajnych", a jednak nieco moralniejszych.
>Tu już trzeba się zastanowić czym jest dla nas moralność i czym jest ona dla polityków*.
>*Prawdopodobnie niczym.
Nic nie jest dla nikogo niczym. Dla mnie moralność jest moralnością, dla wielu innych jej deklaracją (poprawnością polityczną i obyczajnością, czyli ogólnym wrażeniem).
Thorvoy (6588 punktów)
>Przypatruj się raczej mniej "uważnie", bo wyjmując poszczególne słowa z kontekstu zdania, będziesz rozumiał jeszcze mniej niż rozumiesz. Częściej będziesz mylił karę z kazaniem, Ziemię z ziemniakiem, a siebie ze mną, a nawet całą opinią publiczną.

Na razie tylko niepotrzebnie mędzisz.

>Nic nie jest dla nikogo niczym. Dla mnie moralność jest moralnością, dla wielu innych jej deklaracją (poprawnością polityczną i obyczajnością, czyli ogólnym wrażeniem).

Obyczajność też jest ważna, mimo całego pozoranctwa, jakie nierzadko się za nią kryje. Smutne o tyle, że b. często powiedziane jest niemal wprost: "jestem poprawny politycznie, ponieważ mi kazano", ale ludzie mają już chyba wbudowaną w siebie potrzebę bycia hipokrytami.
rozumek
>>Przypatruj się raczej mniej "uważnie", bo wyjmując poszczególne słowa z kontekstu zdania, będziesz rozumiał jeszcze mniej niż rozumiesz. Częściej będziesz mylił karę z kazaniem, Ziemię z ziemniakiem, a siebie ze mną, a nawet całą opinią publiczną.
>Na razie tylko niepotrzebnie mędzisz.
To, że Twoim zdaniem nikt nie ma nic do roboty jak innym mędzić, nie oznacza, że wszyscy muszą podzielać te Twoje upodobania i np. dowodzić na podstawie definicji, że kasztan to nie drzewo, ale jego owoc. Przestaniesz kiedyś mędzić? A może masz jakąś wyjątkową, własną definicję mędzenia i uważasz, że w Twoim wykonaniu nazwać je zawsze należy dyskusją?
>>Nic nie jest dla nikogo niczym. Dla mnie moralność jest moralnością, dla wielu innych jej deklaracją (poprawnością polityczną i obyczajnością, czyli ogólnym wrażeniem).
>Obyczajność też jest ważna, mimo całego pozoranctwa, jakie nierzadko się za nią kryje.
Nie tylko ważna, ale zwykle tragiczna w skutkach dla ludzi moralnych, pomawianych przez obyczajnych o równą im niemoralność.
>Smutne o tyle, że b. często powiedziane jest niemal wprost: "jestem poprawny politycznie, ponieważ mi kazano", ale ludzie mają już chyba wbudowaną w siebie potrzebę bycia hipokrytami.
Za wyjątkiem tych, którzy są moralni, więc nie mają nic do ukrycia, za wyjątkiem spraw intymnych i absolutnie osobistych.
placownik (17853 punktów)

>>Karanie ich śmiercią jest właśnie rezygnacją z prowadzenia takiego sporu. Jest przyznaniem racji mordercy, dla którego życie ludzkie nie jest najwyższą wartością. To moralna kapitulacja. Dla mnie jest to główny argument przeciwko karze śmierci.
>Przestępca takiej dyskusji nie prowadzi.

   Sam wprowadziłeś tę metaforę, a teraz sprawiasz wrażenie, że jej nie rozumiesz. Zbrodnia to próba narzucenia społeczeństwu systemu wartości zbrodniarza. Nie musi się to odbywać na drodze werbalnej dyskusji.

   Stosunki społeczne na Sycylii są przykładem skutecznego (do czasu) narzucenia społeczeństwu systemu wartości zorganizowanego świata przestępczego.

>Za wydane na ten cel pieniądze można uratować życie innego człowieka, na leczenie którego nie ma pieniędzy.

   Uciekasz od odpowiedzi wysuwając kolejny argument. Odpowiem Ci tak. Nikt nigdy nie powiedział, że system wartości w którym życie ludzkie jest wartością najwyższą jest systemem najtańszym w stosowaniu. Naginanie moralności do wymogów ekonomii owocuje czasami wyrobem mydła z ludzkich zwłok.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
rozumek
>>Dla kogo to życie jest najwyższą wartością, jeżeli dla samych"winowajców " nie ?- dla nich nie jest najwyższą wartością i nie należy się z nimi o to spierać.
>   Karanie ich śmiercią jest właśnie rezygnacją z prowadzenia takiego sporu. Jest przyznaniem racji mordercy, dla którego życie ludzkie nie jest najwyższą wartością. To moralna kapitulacja. Dla mnie jest to główny argument przeciwko karze śmierci.
Przyznaję rację mordercom. Najwyższą dla mnie wartością nie jest moje własne życie podporządkowane cudzej (morderców) woli, ale właśnie moja własna wolna wola. Zniesienie kary śmierci, to pozbawienie mnie wolnej woli, w imię nadrzędnych racji morderców. To rezygnacja z wszelkiej moralności.
Pozdrawiam.
FailSafe (308 punktów)
>>>Dla kogo to życie jest najwyższą wartością, jeżeli dla samych"winowajców " nie ?- dla nich nie jest najwyższą wartością i nie należy się z nimi o to spierać.
>>   Karanie ich śmiercią jest właśnie rezygnacją z prowadzenia takiego sporu. Jest przyznaniem racji mordercy, dla którego życie ludzkie nie jest najwyższą wartością. To moralna kapitulacja. Dla mnie jest to główny argument przeciwko karze śmierci.
>Przyznaję rację mordercom. Najwyższą dla mnie wartością nie jest moje własne życie podporządkowane cudzej (morderców) woli, ale właśnie moja własna wolna wola. Zniesienie kary śmierci, to pozbawienie mnie wolnej woli, w imię nadrzędnych racji morderców. To rezygnacja z wszelkiej moralności.
>Pozdrawiam.

zgadzam się z tobą, ale powiedziałbym jeszcze inaczej.

rezygnacja z kary śmierci dla szczególnie okrutnych morderców to stwierdzenie, że niezależnie jak drastycznie złamie się prawa społeczne, społeczeństwo a nie tylko poszczególni ludzie pozbawiają się woli wykonania kary adekwatnej do przestępstwa. Co oznacza, że jedna kara przysługuje ludziom dokonującym przestępstw o ogromnym rozrzucie zła - do więzienia trafia się za nie zapłacone podatki, za jazdę po pijanemu i zabicie przechodnia oraz za zamordowanie np. 30 dzieci w szkole.
rozumek
>>Przyznaję rację mordercom. Najwyższą dla mnie wartością nie jest moje własne życie podporządkowane cudzej (morderców) woli, ale właśnie moja własna wolna wola. Zniesienie kary śmierci, to pozbawienie mnie wolnej woli, w imię nadrzędnych racji morderców. To rezygnacja z wszelkiej moralności.
>>Pozdrawiam.
>zgadzam się z tobą, ale powiedziałbym jeszcze inaczej.
>rezygnacja z kary śmierci dla szczególnie okrutnych morderców to stwierdzenie, że niezależnie jak drastycznie złamie się prawa społeczne, społeczeństwo a nie tylko poszczególni ludzie pozbawiają się woli wykonania kary adekwatnej do przestępstwa. Co oznacza, że jedna kara przysługuje ludziom dokonującym przestępstw o ogromnym rozrzucie zła - do więzienia trafia się za nie zapłacone podatki, za jazdę po pijanemu i zabicie przechodnia oraz za zamordowanie np. 30 dzieci w szkole.
To jeszcze można uogólnić. Prawo może albo dawać społeczeństwu wolną wolę, grożąc karami tylko za kradzieże (morderstwo to też kradzież), albo wszystkiego zabronić z wyjątkiem kradzieży i określać przedmiotowe i podmiotowe wyjątki od tego wszechogarniającego zamordyzmu złodziei.
placownik (17853 punktów)
>>>Dla kogo to życie jest najwyższą wartością, jeżeli dla samych"winowajców " nie ?- dla nich nie jest najwyższą wartością i nie należy się z nimi o to spierać.

>>   Karanie ich śmiercią jest właśnie rezygnacją z prowadzenia takiego sporu. Jest przyznaniem racji mordercy, dla którego życie ludzkie nie jest najwyższą wartością. To moralna kapitulacja. Dla mnie jest to główny argument przeciwko karze śmierci.

>Przyznaję rację mordercom. Najwyższą dla mnie wartością nie jest moje własne życie podporządkowane cudzej (morderców) woli, ale właśnie moja własna wolna wola. Zniesienie kary śmierci, to pozbawienie mnie wolnej woli, w imię nadrzędnych racji morderców. To rezygnacja z wszelkiej moralności.

   To rezygnacja z Twojej moralności.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
rozumek
>>Przyznaję rację mordercom. Najwyższą dla mnie wartością nie jest moje własne życie podporządkowane cudzej (morderców) woli, ale właśnie moja własna wolna wola. Zniesienie kary śmierci, to pozbawienie mnie wolnej woli, w imię nadrzędnych racji morderców. To rezygnacja z wszelkiej moralności.
>   To rezygnacja z Twojej moralności.
>   Pozdrawiam
Ty masz inną moralność? Chcesz by dano Ci prawo do mordowania? Nie wierzę, a nawet gdy uwierzę, ze swojej moralności na rzecz tej Twojej nie zrezygnuję. Wolna wola. Skoro to Twoje moralne prawo tak Ci drogie, to sobie morduj. Ja i tak nie będę. Wolę przed Tobą uciekać, niż się bić o te Twoje nadrzędne prawa.
placownik (17853 punktów)

>Ty masz inną moralność? Chcesz by dano Ci prawo do mordowania? Nie wierzę, a nawet gdy uwierzę, ze swojej moralności na rzecz tej Twojej nie zrezygnuję. Wolna wola. Skoro to Twoje moralne prawo tak Ci drogie, to sobie morduj. Ja i tak nie będę. Wolę przed Tobą uciekać, niż się bić o te Twoje nadrzędne prawa.

   Z przykrością muszę stwierdzić, że Twoja odpowiedź jest bez sensu. Gdybyś nie usiłował dyskutować ze wszystkimi o wszystkim, to udałoby Ci się- być może- zauważyć, że jestem przeciwnikiem kary śmierci.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
rozumek
>   Z przykrością muszę stwierdzić, że Twoja odpowiedź jest bez sensu. Gdybyś nie usiłował dyskutować ze wszystkimi o wszystkim, to udałoby Ci się- być może- zauważyć, że jestem przeciwnikiem kary śmierci.
Nie dodałeś tylko, że jest to równoznaczne z pozbawianiem ludzi (nie tylko morderców) wolnej woli i skazywaniem na śmierć tych, którzy na nią nie zasłużyli (ofiar rozmaitych mafii). Nazywając zwykłą, obiektywną, wzgledną moralność "moją", opowiadasz się tym samym za moralnością subiektywną, czyli jej brakiem. Dajesz prawo mordercom do zabijania, a sądom do skazywania niewinnych. Gdybyś nie oceniał mojej moralności, ale własną i mafiozów, udałoby Ci się pewnie zauważyć, że nie jestem Tobą, więc z nikim nie dyskutuję, choć z wieloma rozmawiam. Rozmawiać można o wszystkim. Zarówno o gustach jak faktach. Ani o gustach, ani o faktach się nie dyskutyje, więc tego nigdy nie robię.
rozumek
>>Śmierć mordercy, na zasadzie mniejszego zła, jest mniej przykra tak jak mniej wartościowe było jego życie.
>Kto daje Ci prawo do osądzania czyje życie jest bardziej wartościowe?
Chyba sam Bóg (szczególnie gdy w niego nie wierzymy) dał nam to prawo? Nie chcę, żeby moje było równie wartościowe jak innych - morduję. Jaki tu widzisz konflikt moralny, czy jakikolwiek inny?
quasar (219 punktów)
>Jakie mogą być zalety kary śmierci? Eliminacja osobników
>chorych, niezdolnych do życia w społeczeństwie, groźnych
>dla społeczeństwa, niedających się reedukować itd.
Domyślam się, że tutaj jest oczywiście koniunkcja. Kara śmierci powinna być wpisana do kodeksu karnego, bo za odpowiednio wielkie zbrodnie powinna być odpowiednia kara. Można coś komuś ukraść - wtedy więzienie, można zabić - dożywocie, ale jak zabije a na dodatek ugotuje i zje to co - podwójne dożywocie?
A dla zwolenników resocjalizacji takich bestii mam pytanie - kogo spodziewacie się otrzymać po udanej resocjalizacji? Moim zdaniem co najwyżej najdrożej na świecie wykształconego sprzątacza albo dziadka klozetowego? No bo kim może po latach prania mózgu stać się psychopata - genialnym naukowcem, dzielnym astronautą? W świecie w którym ludzie umierają z głodu są chyba lepsze sposoby na wydanie MNÓŚTWA pieniędzy (co prawda psychologowie mogą mieć inne zdanie, ale oni tym najbardziej zainteresowani - przymusowy klient)?
Thorvoy (6588 punktów)
>Domyślam się, że tutaj jest oczywiście koniunkcja. Kara śmierci powinna być wpisana do kodeksu karnego, bo za odpowiednio wielkie zbrodnie powinna być odpowiednia kara. Można coś komuś ukraść - wtedy więzienie, można zabić - dożywocie, ale jak zabije a na dodatek ugotuje i zje to co - podwójne dożywocie?

A co- podwójna kara śmierci?

>A dla zwolenników resocjalizacji takich bestii mam pytanie - kogo spodziewacie się otrzymać po udanej resocjalizacji?

Nie-bestię.

> Moim zdaniem co najwyżej najdrożej na świecie wykształconego sprzątacza albo dziadka klozetowego?

Trzeba więc opracować metody, nie pozwalające na sytuację, w której pensjonariusze zakładów karnych żyją na wyższym poziomie niż dzieci w sierocińcach. Trzeba oszczędzić, ale mądrze oszczędzić. Na dobry początek sugeruję roboty publiczne.

> No bo kim może po latach prania mózgu stać się psychopata - genialnym naukowcem, dzielnym astronautą?

Czasem w więzieniach lądują też geniusze. Psychopatyczni, ale geniusze.

> W świecie w którym ludzie umierają z głodu są chyba lepsze sposoby na wydanie MNÓŚTWA pieniędzy (co prawda psychologowie mogą mieć inne zdanie, ale oni tym najbardziej zainteresowani - przymusowy klient)?

Ano są. Na przykład Kościół Opatrzności Bożej, albo papieska wizyta.

A tak całkiem poważnie, to więzienia powinny same na siebie zarabiać.
quasar (219 punktów)
>A co- podwójna kara śmierci?
Wystarczy pojedyńcza - skutek osiągnięty.

>Nie-bestię.
Moje pytanie było czy można uzasadnić lata pracy i koszty utrzymania takiego osobnika, żeby udowodnić (sobie, innym) jakim to się jest dobrym humanistą?

>Trzeba więc opracować metody, nie pozwalające na sytuację, w której pensjonariusze zakładów karnych żyją na wyższym poziomie niż dzieci w sierocińcach. Trzeba oszczędzić, ale mądrze oszczędzić. Na dobry początek sugeruję roboty publiczne.
Ciekawe czy sami więźniowie będą chcieli pracować na tych swoich kolegów, którzy siedzą w izolatkach, bo inaczej mogliby im przegryźć gardła lub zadźgać widelcem przy lada sposobności?

>Czasem w więzieniach lądują też geniusze. Psychopatyczni, ale geniusze.
Może i geniusze ale mimo wszystko kto dopuściłby ich do odpowiedzialnych stanowisk?

>A tak całkiem poważnie, to więzienia powinny same na siebie zarabiać.
Z tym się oczywiście zgadzam (pisałem kiedyś w wątku o państwie), ale jak to zrobić by ustrzec się przed porównaniami z łagrem?
Thorvoy (6588 punktów)
>>A co- podwójna kara śmierci?
>Wystarczy pojedyńcza - skutek osiągnięty.

No to dlaczego nie pojedyncze dożywocie? Skutek też osiągnięty.

>Moje pytanie było czy można uzasadnić lata pracy i koszty utrzymania takiego osobnika, żeby udowodnić (sobie, innym) jakim to się jest dobrym humanistą?

Można.

>Ciekawe czy sami więźniowie będą chcieli pracować na tych swoich kolegów, którzy siedzą w izolatkach, bo inaczej mogliby im przegryźć gardła lub zadźgać widelcem przy lada sposobności?

A czy kogoś interesuje czy chcą, czy też nie? W USA nie i jakoś się kręci.

>>Czasem w więzieniach lądują też geniusze. Psychopatyczni, ale geniusze.
>Może i geniusze ale mimo wszystko kto dopuściłby ich do odpowiedzialnych stanowisk?

Prezydent Kaczyński.

>>A tak całkiem poważnie, to więzienia powinny same na siebie zarabiać.
>Z tym się oczywiście zgadzam (pisałem kiedyś w wątku o państwie), ale jak to zrobić by ustrzec się przed porównaniami z łagrem?

Widzisz potrzebę ustrzegania się? To jest rozsądne (np. osadzony może zarabiać też na rodzinę/rodziny ofiary/ofiar) i bardziej humanitarne niż przymusowe odebranie więźniowi życia.
plodzien (7378 punktów)
>A dla zwolenników resocjalizacji takich bestii mam pytanie - kogo spodziewacie się otrzymać po udanej resocjalizacji? Moim zdaniem co najwyżej najdrożej na świecie wykształconego sprzątacza albo dziadka klozetowego

Kłopot w tym, że na śmierć są skazywane nie tylko bestie.
Gdyby karę śmierci zawsze wykonywano, nie byłoby takich powieści:

Wspomnienia z domu umarłych (1860-1862, wyd. polskie 1897)
Skrzywdzeni i poniżeni (1861)
Notatki z podziemia (1864, wyd. polskie 1929)
Zbrodnia i kara (1866, wyd. polskie 1887-1888)
Gracz (1866)
Idiota (1868, wyd. polskie 1909)
Biesy (1872, wyd. polskie 1908)
Młodzik (1875)
Dziennik pisarza (1876-1877 i 1880-1881)
Bracia Karamazow (1879-1880, wyd. polskie 1913)

Pozdrawiam
FailSafe (308 punktów)
>>A dla zwolenników resocjalizacji takich bestii mam pytanie - kogo spodziewacie się otrzymać po udanej resocjalizacji? Moim zdaniem co najwyżej najdrożej na świecie wykształconego sprzątacza albo dziadka klozetowego
>Kłopot w tym, że na śmierć są skazywane nie tylko bestie.
>Gdyby karę śmierci zawsze wykonywano, nie byłoby takich powieści:
>Wspomnienia z domu umarłych (1860-1862, wyd. polskie 1897)
>Skrzywdzeni i poniżeni (1861)
>Notatki z podziemia (1864, wyd. polskie 1929)
>Zbrodnia i kara (1866, wyd. polskie 1887-1888)
>Gracz (1866)
>Idiota (1868, wyd. polskie 1909)
>Biesy (1872, wyd. polskie 1908)
>Młodzik (1875)
>Dziennik pisarza (1876-1877 i 1880-1881)
>Bracia Karamazow (1879-1880, wyd. polskie 1913)
>Pozdrawiam
>

jak odpowiednio poszukasz to i trafisz na książki traktujące o bestialstwie polskich żołnierzy podczas kampanii wrześniowej. I co z tego?
plodzien (7378 punktów)
>>jak odpowiednio poszukasz to i trafisz na książki traktujące o bestialstwie polskich żołnierzy podczas kampanii wrześniowej. I co z tego

Z tego to akurat rzeczywiście nic.
Napisałem Ci, że skazani i powieszeni pisarze nie napiszą arcydzieł literatury światowej. W ogóle nic nie napiszą
FailSafe (308 punktów)
>>>jak odpowiednio poszukasz to i trafisz na książki traktujące o bestialstwie polskich żołnierzy podczas kampanii wrześniowej. I co z tego
>Z tego to akurat rzeczywiście nic.
>Napisałem Ci, że skazani i powieszeni pisarze nie napiszą arcydzieł literatury światowej. W ogóle nic nie napiszą
>

przepraszam, źle zrozumiałem Twój post
rozumek
Nie mam ochoty nikogo zabijać, ani torturować, ale nie podoba mi się, że prawo nie zabrania mi tego pod karą WZAJEMNOŚCI. I to jest główna wada braku kary śmierci (a także różnych "znikomyc szkodliwości"). Główną zaletą braku tej kary jest fakt, że dla naszego społeczeństwa (reprezentujących je w każdej sprawie policjantów, prokuratorów, sędziów, świadków) niemal zawsze ważniejsza jest sama kara, od znalezienia rzeczywistego winowajcy i udowodnienia mu winy ponad wszelką wątpliwość. Dopóki to się nie zmieni, dopóki ludzie będą karani za "widzimisię" prokuratora i sędziego, lepiej żebyśmy nie byli w ogóle za nic karani (żeby nadal obowiązywało prawo pięści i samosądy). Najpierw więc rozliczanie prawników za przekraczanie własnych uprawnień i nie dopełnianie obowiązków, a dopiero potem pozwolenie im na rozliczanie reszty społeczeństwa za to samo (zarówno złodziej/aferzysta jak morderca, nie wypełniają swoich ludzkich obowiązków i nadużywają praw).
Thorvoy (6588 punktów)
>Nie mam ochoty nikogo zabijać, ani torturować, ale nie podoba mi się, że prawo nie zabrania mi tego pod karą WZAJEMNOŚCI.

Bezwzględna wzajemność nie jest dobrą podstawą do karania.

Jeśli złapiesz gwałciciela, co mu zrobisz w myśl tej zasady? Też zgwałcisz?

> I to jest główna wada braku kary śmierci (a także różnych "znikomyc szkodliwości"). Główną zaletą braku tej kary jest fakt, że dla naszego społeczeństwa (reprezentujących je w każdej sprawie policjantów, prokuratorów, sędziów, świadków) niemal zawsze ważniejsza jest sama kara, od znalezienia rzeczywistego winowajcy i udowodnienia mu winy ponad wszelką wątpliwość.

To poważny argument przeciw tej karze.

> Dopóki to się nie zmieni, dopóki ludzie będą karani za "widzimisię" prokuratora i sędziego, lepiej żebyśmy nie byli w ogóle za nic karani (żeby nadal obowiązywało prawo pięści i samosądy).

Nie przesadzaj. O ile KŚ nie cofniesz, o tyle czasem możesz liczyć na odszkodowanie za niesłusznie spędzone za kratkami lata.

> Najpierw więc rozliczanie prawników za przekraczanie własnych uprawnień i nie dopełnianie obowiązków, a dopiero potem pozwolenie im na rozliczanie reszty społeczeństwa za to samo (zarówno złodziej/aferzysta jak morderca, nie wypełniają swoich ludzkich obowiązków i nadużywają praw).

Mimo że- w przeciwieństwie do Ciebie- jestem bezwzględnym przeciwnikiem KŚ, pozostaje mi zgodzić się z Tobą.
rozumek
>>Nie mam ochoty nikogo zabijać, ani torturować, ale nie podoba mi się, że prawo nie zabrania mi tego pod karą WZAJEMNOŚCI.
>Bezwzględna wzajemność nie jest dobrą podstawą do karania.
>Jeśli złapiesz gwałciciela, co mu zrobisz w myśl tej zasady? Też zgwałcisz?
Nic mu nie będę robić. Wolę nie pozwolić mu nikogo gwałcić (szczególnie mnie). Życzę sobie, aby to MNIE prawo zakazywało gwałtów. Brak zasady wzajemności oznacza, że gwałciciel ma być nagradzany za moje zasługi, a kto inny (może ja?) karany za jego gwałty. Nie tylko nie podoba mi się brak w prawie zasady wzajemności, ale wręcz twierdzę, że mimo wszelkich zabiegów prawników by tę zasadę pogwałcić, ona i tak w życiu obowiązuje. Wprawdzie dzięki prawnikom niejeden siedzi niewinnie, ale gwałciciel zawsze przez kogoś tam, kiedyś tam, zostanie ukarany (nawet jeśli jest prawnikiem).
>To poważny argument przeciw tej karze.
To argument, do którego przekonały mnie bezpośrednie kontakty z sędziami. Przedtem cały mój rozumek opowiadał się za pisanym prawem wzajemności i egzekwowaniem tego prawa. Po tych kontaktach, jestem nadal za karą śmierci, ale jednocześnie za memorandum na wszelkie karanie za cokolwiek (szczególnie za przechodzenie przez pustą ulicę na czerwonym świetle, które nie zapala się bez naciśnięcia stosownego przycisku).
>Nie przesadzaj. O ile KŚ nie cofniesz, o tyle czasem możesz liczyć na odszkodowanie za niesłusznie spędzone za kratkami lata.
Dziękuję, wolę w ten sposób nie zarabiać na dalsze życie. I wolę, żeby innym odszkodowania płacili ci, którzy wyrządzili szkodę (prawnicy), a nie ja (z podatków).
>Mimo że- w przeciwieństwie do Ciebie- jestem bezwzględnym przeciwnikiem KŚ, pozostaje mi zgodzić się z Tobą.
Gdybyś się tak czasem nie zacietrzewiał, pozostałbyś sobie nadal zwolennikiem czego Ci się podoba, a nie byłoby sprawy, w której byś się nie zgodził. Tak, jak ja, wbrew temu co Ci się wydaje, nie znajduję żadnych spraw spornych.
waldmarc
>Kara śmierci - za czy przeciw?

Zdecydowanie za. Świat nie jest idealny i za dużo na nim różnych popaprańców. I wcale nie najważniejszy jest tu efekt odstraszający. W niektórych przypadkach (morderstwo, handel ludźmi, zbiorowy gwałt, kierowanie zorganizowaną przestepczością) jest to po prostu jedyna sprawiedliwa kara. Nie bez znaczenia jest też aspekt finansowy. Dożywotnie więzienie to ogromny wydatek. Na ponury paradoks zakrawa fakt, że rodzina ofiary, której przestępca wyrządził największą krzywdę w życiu ma go jeszcze utrzymywać ze swoich podatków.

Nie widzę też jakiegoś problemu moralnego w karze śmierci. Przestępca sam by ją sobie wybierał popełniając zbrodnię. Chyba, że uznamy, że ludzie nie mają wolnej woli. Wtedy rzeczywiscie mógłby to być problem.

Oczywiście kara śmierci nie jest panaceum na przestępczość. Potrzebne są jeszce inne rozwiązania, ale jak na razie świat zachodni wykazuje się w walce z plagą współczesności jaką jest przestępczość zdumiewajacą indolencję.
szukacz
>Zdecydowanie za. Świat nie jest idealny i za dużo na nim różnych popaprańców. I wcale nie najważniejszy jest tu efekt odstraszający. W niektórych przypadkach (morderstwo, handel ludźmi, zbiorowy gwałt, kierowanie zorganizowaną przestepczością) jest to po prostu jedyna sprawiedliwa kara. Nie bez znaczenia jest też aspekt finansowy. Dożywotnie więzienie to ogromny wydatek
Nie ma sprawiedliwej kary. Dla mnie liczy się efekt odstraszający i aspekt ekonomiczny. W tym wzgędzie Cię popieram.
> Na ponury paradoks zakrawa fakt, że rodzina ofiary, której przestępca wyrządził największą krzywdę w życiu ma go jeszcze utrzymywać ze swoich podatków.
Paradoksem jest, że celem procesu karnego nie jest w pierwszej kolejności naprawienie szkody poszkodowanemu, lecz często kosztem poszkodowanego ukaranie winowajcy. Jakaś chora idea. Tu też Cię popieram

>Nie widzę też jakiegoś problemu moralnego w karze śmierci. Przestępca sam by ją sobie wybierał popełniając zbrodnię. Chyba, że uznamy, że ludzie nie mają wolnej woli. Wtedy rzeczywiscie mógłby to być problem.
Problemu moralnego nie ma . Tworzy sie sztuczne problemy oparte na sloganach.
Popieram
>Oczywiście kara śmierci nie jest panaceum na przestępczość. Potrzebne są jeszce inne rozwiązania, ale jak na razie świat zachodni wykazuje się w walce z plagą współczesności jaką jest przestępczość zdumiewajacą indolencję.
Właśnie! dlaczego robi się tak mało aby zapobiegac przępczości?
>
Agnies
>>Nie widzę też jakiegoś problemu moralnego w karze śmierci. Przestępca sam by ją sobie wybierał popełniając zbrodnię. Chyba, że uznamy, że ludzie nie mają wolnej woli. Wtedy rzeczywiscie mógłby to być problem.
>Problemu moralnego nie ma . Tworzy sie sztuczne problemy oparte na sloganach.
>Popieram
Ejże, przecież wyżej zaprzeczasz jakoby człowiek miał wolną wolę. Zdecyduj się.
szukacz

>Ejże, przecież wyżej zaprzeczasz jakoby człowiek miał wolną wolę. Zdecyduj się.
>
Wirus też nie ma wolnej woli, a mimo to zwalczamy chorobotwórcze wirusy.
Kara to prewencja I ZEMSTA społeczeństwa.
Eliminacja wirusa chorobotwórczego nie jest ani karą , ani zemstą społeczeństwa.
Thorvoy (6588 punktów)
Wirus nie jest nawet żywy, a my mówimy o świadomym człowieku, dlatego chybiona jest większość analogii, jakie wysuwają zwolennicy KŚ.
Thorvoy (6588 punktów)
>>Kara śmierci - za czy przeciw?
>Zdecydowanie za. Świat nie jest idealny i za dużo na nim różnych popaprańców.

Co nie zmienia faktu że pozwolenie na ich eliminację jest posunięciem wyjątkowo niebezpiecznym.

Nie bez znaczenia jest też aspekt finansowy. Dożywotnie więzienie to ogromny wydatek. Na ponury paradoks zakrawa fakt, że rodzina ofiary, której przestępca wyrządził największą krzywdę w życiu ma go jeszcze utrzymywać ze swoich podatków.

Do tego aspektu już się ustosunkowałem w innym poście. Utrzymywanie ciężko chorych ludzi to też ogromny wydatek. Mamy ich dobijać? A nie lepiej zorganizować więzienia tak, by same na siebie pracowały? Zabijałbyś ludzi w ramach oszczędności?

>Nie widzę też jakiegoś problemu moralnego w karze śmierci. Przestępca sam by ją sobie wybierał popełniając zbrodnię.

Guano prawda. Przestępca, popełniając zbrodnię, wybiera tylko zbrodnię, a jeśli już to robi, raczej nie myśli o karze, bo wie że może jej uniknąć (choćby była to i KŚ).

Ważniejsza od wysokości jest nieuchronność kary.


>Chyba, że uznamy, że ludzie nie mają wolnej woli. Wtedy rzeczywiscie mógłby to być problem.

Ano.

>Oczywiście kara śmierci nie jest panaceum na przestępczość. Potrzebne są jeszce inne rozwiązania, ale jak na razie świat zachodni wykazuje się w walce z plagą współczesności jaką jest przestępczość zdumiewajacą indolencję.

Jak na razie największą przestępczością cechują się kraje uznające KŚ.
waldamrc
>Co nie zmienia faktu że pozwolenie na ich eliminację jest posunięciem wyjątkowo niebezpiecznym.

Wręcz przeciwnie, to utrzymywanie ich przy życiu jest posunięciem wyjątkowo niebezpiecznym.

>Do tego aspektu już się ustosunkowałem w innym poście. Utrzymywanie ciężko chorych ludzi to też ogromny wydatek. Mamy ich dobijać? A nie lepiej zorganizować więzienia tak, by same na siebie pracowały? Zabijałbyś ludzi w ramach oszczędności?

Nie porównuj ludzi chorych ze zwyrodnialcami, którzy już dawno wyzbyli się swego człowieczeństwa.

>Guano prawda. Przestępca, popełniając zbrodnię, wybiera tylko zbrodnię, a jeśli już to robi, raczej nie myśli o karze, bo wie że może jej uniknąć (choćby była to i KŚ).

A to już problem przestępcy. Jeżeli wybiera zbrodnię za którą grozi kara śmierci, to wybiera też tę karę. To wydaje się dosć logiczne.

>Jak na razie największą przestępczością cechują się kraje uznające KŚ.
Różnie to bywa. Spójrz np. na Singapur.
Thorvoy (6588 punktów)
>Wręcz przeciwnie, to utrzymywanie ich przy życiu jest posunięciem wyjątkowo niebezpiecznym.

Wcale nie. Pod warunkiem że system penitencjarny jest dobrze rozwinięty.

>Nie porównuj ludzi chorych ze zwyrodnialcami, którzy już dawno wyzbyli się swego człowieczeństwa.

Ja im tego człowieczeństwa nie odbieram.

>A to już problem przestępcy. Jeżeli wybiera zbrodnię za którą grozi kara śmierci, to wybiera też tę karę. To wydaje się dosć logiczne.

Nie licząc osobliwych przypadków, przestępca zakłada że kara go nie spotka.

>>Jak na razie największą przestępczością cechują się kraje uznające KŚ.
>Różnie to bywa. Spójrz np. na Singapur.

A nie uważasz że przegięciem pały jest karanie śmiercią za narkotyki? I to wcale nie wielkie ilości. Oczywiście, możemy żyć pod okiem surowego Wielkiego Brata, ale czy o to w życiu chodzi żeby było one schematyczne, bezpłciowe, prowadzone jak po sznurku z mikroskopijnymi możliwościami wyboru?

U nas za narkotyki nie karają śmiercią i narkomania jakoś nie jest największą plagą Polski.
waldmarc
>Ja im tego człowieczeństwa nie odbieram.

Oni sami je sobie odebrali. Czy ktoś, kto więzi kobiety, bije je, zmusza do prostytucji, a gdy zajdą w ciążę sprzedaje ich niezarejestrowane nigdzie dziecko do celów pornograficznych lub przeszczepu narządów jest dla Ciebie człowiekiem?

>Nie licząc osobliwych przypadków, przestępca zakłada że kara go nie spotka.

To problem przestępcy, nie mój.

>A nie uważasz że przegięciem pały jest karanie śmiercią za narkotyki? I to wcale nie wielkie ilości. Oczywiście, możemy żyć pod okiem surowego Wielkiego Brata, ale czy o to w życiu chodzi żeby było one schematyczne, bezpłciowe, prowadzone jak po sznurku z mikroskopijnymi możliwościami wyboru?
>U nas za narkotyki nie karają śmiercią i narkomania jakoś nie jest największą plagą Polski.

Tu się oczywiście zgadzam. Narkotyki to sztuczne przestępstwo, gdzie nie ma ofiar. Jeśli ktoś chce je zażywać to jego sprawa. Chodzi mi o rzeczywiste przestępstwa, gdzie wyrządza się ogromną krzywdę drugiej osobie.

A już na pewno nie jestem za życiem bezpłciowym

pozdrawiam
Thorvoy (6588 punktów)
>Oni sami je sobie odebrali. Czy ktoś, kto więzi kobiety, bije je, zmusza do prostytucji, a gdy zajdą w ciążę sprzedaje ich niezarejestrowane nigdzie dziecko do celów pornograficznych lub przeszczepu narządów jest dla Ciebie człowiekiem?

Jest. Sukinsyn, ale człek.

>>Nie licząc osobliwych przypadków, przestępca zakłada że kara go nie spotka.
>To problem przestępcy, nie mój.

Ależ owszem, Twój, ponieważ w tym momencie upada teza że wysokość kary działa skutecznie jako czynnik odstraszający.

>Tu się oczywiście zgadzam. Narkotyki to sztuczne przestępstwo, gdzie nie ma ofiar. Jeśli ktoś chce je zażywać to jego sprawa. Chodzi mi o rzeczywiste przestępstwa, gdzie wyrządza się ogromną krzywdę drugiej osobie.

Wszystko zależy od postrzegania. Dla takiego rządu Singapuru, dealer wyrządza WIELKĄ krzywdę nabywcom towaru i zabija się go, ponieważ jest przyczyną potencjalnych zgonów setek osób. Tak jak psychopata, którego chcesz zutylizować, gdyż boisz się że znów ktoś ucierpi, jeśli pozwoli mu się żyć.

>A już na pewno nie jestem za życiem bezpłciowym

Cieszę się. Nawet sobie nie wyobrażasz.

Pozdrawiam.
Issa
To trudne pytanie - wg mnie powinny istnieć sytuacje, w których kara śmierci będzie dopuszczalna, ale zdecydowanie nie w sprawach typowych.

Dlaczego nie typowo - kara śmierci nie powinna być wydawana w żadnej sytuacji, gdy istnieje możliwość pomyłki. Nawet, jeżeli dowody są teoretycznie twarde, to człowiek omylnym jest i za 20 lat się okaże, że znajdą coś nowego, ktoś kogoś wrobił, itp.

Sytuacje specjalne - przyznanie ewidentne, premedytacja, niechęć resocjalizacji. Ciężko skazywać na dożywocie, przykładowo, fanatyka-zabójcę, który nie dość, że chełpi się tym, co zrobił, to jeszcze wyłuszcza teorię, dlaczego zrobił by to jeszcze raz i jego obecność w więzieniu utrudniałaby resocjalizację innych więźniów (o ile w ogóle możemy mówić o resocjalizacji w obecnym więziennictwie). Jest to szereg sytuacji ewidentnych, w których nawet najczęściej skazany nie boi się śmierci, bo uważa, że to co zrobił, było słuszne i nawet nie będzie apelował.

Stąd też o ile w typowym kodeksie prawa karnego uważam, że kary śmierci nie powinno być (a już szczególnie, kiedy ktoś twierdzi, że jest niewinny, bo istnieje pewna szansa, że jest, albo jeżeli ktoś przyznał się do winy i poczuwa się do wyrządzenia jakiejś szkody - czyli istnieje możliwość resocjalizacji) - natomiast w sytuacjach specjalnych, typu zamach terrorystyczny, możnaby coś takiego rozważyć. W końcu po co społeczeństwo ma utrzymywać kogoś, kto rozmyślne, otwarcie, z premedytacją i brakiem wyrzutów sumienia walczy z tym społeczeństwem i jego ideałami?
Thorvoy (6588 punktów)
>Dlaczego nie typowo - kara śmierci nie powinna być wydawana w żadnej sytuacji, gdy istnieje możliwość pomyłki. Nawet, jeżeli dowody są teoretycznie twarde, to człowiek omylnym jest i za 20 lat się okaże, że znajdą coś nowego, ktoś kogoś wrobił, itp.

To najlepszy argument, który powinien trafić do zwolenników KŚ.
FailSafe (308 punktów)
>>Dlaczego nie typowo - kara śmierci nie powinna być wydawana w żadnej sytuacji, gdy istnieje możliwość pomyłki. Nawet, jeżeli dowody są teoretycznie twarde, to człowiek omylnym jest i za 20 lat się okaże, że znajdą coś nowego, ktoś kogoś wrobił, itp.
>To najlepszy argument, który powinien trafić do zwolenników KŚ.

i tak i nie

to zależy od podejścia do tematu.

masz dwie opcje:

1.
wolisz uniewinnić przypadkowo pięciu psychopatów by uwolnić jednego niesłusznie skazanego

2
wolisz skazać na śmierć sześciu ludzi, wśród których pięciu jest psychopatami a jeden jest omyłkowo skazany

co wybierasz?
Carmen (112 punktów)
>1.wolisz uniewinnić przypadkowo pięciu psychopatów by uwolnić jednego niesłusznie skazanego

Bezsens, primo osoby ze stwierdzona psychopatią nie zostają uwolnione (mozliwość pomyłki istnieje zawsze, ale jest mało prawdopodobna przy kimś kto zabił) secundo a gdybyś to Ty był tym niesłusznie skazanym?

>2. wolisz skazać na śmierć sześciu ludzi, wśród których pięciu jest psychopatami a jeden jest omyłkowo skazany
>co wybierasz?

Łatwo Ci mowić ale postaw siebie albo lepiej kogos sobie bliskiego (może syna?) w sytuacji tego omyłkowo skazanego. Co wybierasz?

Widzę, że jestes bardzo pro społeczny, społeczeństwo i dobro ogólu ponad wszystko tak?
Gdzies tam wyzej napisales, ze skoro tak mówię to czuję sie bezpiecznie, no i tu się myslisz. Doskonale zdaję sobie sprawę, że mogę zostać zamordowana, ze moje dzieci mogą zostać zamordowane, a psychopata będzie żył do końca swoich dni w małej celi. Ale co zmieni zabicie go? Wróci zdrowie i życie moim dzieciom? Nie. Sprawi, ze inni podobni jemu się zastanowią i nie zrobią tego samego komuś innemu? Nie. Będę z podatków oplaca jego utrzymanie? Tak. Dlaczego się nie buntuje? Bo jak napisałam wyżej to społeczeństo tworzy psychopatów, nikt nie rodzi się z gruntu dewiantem. Z drugiej strony nie robmy ludzi swietszymi niz sa, każdy z nas ma ukryte skłonności do zabijania, to ze tego nie robimy wynika z tego ze mielismy szczescie i nic nas w tym kierunku nie popchneło.
Znałeś kiedyś morderce? Osobę ze stwierdzoną psychopatią? Kogoś kto zabił lub prawie zabił? Ja znałam i powtarzam jeszcze raz, okoliczności są najważniejsze. A Ty nie jestes w niczym lepszy od innych ludzi, zeby decydować o ich zyciu czy smierci. No chyba, ze cos z Toba nie tak i czujesz sie wybrany przez siłe wyzsza, wtedy tez warto pomyslec o jakiejs terapii.
Tak demokracja to kretynski ustroj- wladza motlochu, nie nauczyles sie jeszcze ze wiekszosc nie zawsze ma racje? Tyrania tez nie jest dobra. Osobiscie jestem za panstwem minimalistycznym.
Ktoś pisał, że chce aby prawo mu zakazywało gwałtu. Argument trochę bezsensu jak dla mnie, bo jesli tylko kara Cię utrzymuje przed gwałceniem to nie jesteś wiele lepszy od tych których nie powstrzymuje.
FailSafe (308 punktów)

>>2. wolisz skazać na śmierć sześciu ludzi, wśród których pięciu jest psychopatami a jeden jest omyłkowo skazany
>>co wybierasz?
>Łatwo Ci mowić ale postaw siebie albo lepiej kogos sobie bliskiego (może syna?) w sytuacji tego omyłkowo skazanego. Co wybierasz?

Jeśli mam postawić siebie lub kogoś bliskiego w tej sytuacji to wybieram brak więzień w Polsce a nawet brak mandatów. Dodam jeszcze, że nie chciałbym aby policja miała pałki, bo też mogę nimi przypadkowo dostać.

>Widzę, że jestes bardzo pro społeczny, społeczeństwo i dobro ogólu ponad wszystko tak?

szczerze mówiąc, chodzi mi o moje własne dobro. Społeczeństwo mnie obchodzi o tyle, że w nim egzystuję i nie jestem w stanie zapewnić sobie dobra omiając społeczeństwo . Jeśli natomiast chodzi o innych ludzi, to jeśli chcą aby ludzie mordujący ich bliskich mieli bardzo dużo czasu na czytanie książęk, opalanie się i ćwiczenie muskulatury w więzieniach, to proszę bardzo. Ale ja chcę mieć możliwości domagania się kary śmierci w sytuacji - odpukać, gdyby to było uzasadnione. Uzasadnione przeze mnie, oczywiście bo na konsensus w tej sytuacji liczyć nie można ;]

>Dlaczego się nie buntuje? Bo jak napisałam wyżej to społeczeństo tworzy psychopatów, nikt nie rodzi się z gruntu dewiantem.

Jeśli społeczeństwo rodzi dewiantów to ono też powinno ich eliminować. Jak widzisz, fakt pochodzenia dewiacji można wykorzystać dość dowolnie .

Natomiast ciekawi mnie stwierdzenie, że nikt nie rodzi się dewiantem. W świetle badań genetycznych teoria taka jest bardziej romantyczna niż realistyczna, bowiem okazuje się że ludzie mają geny w jakimś stopniu (nie w 100%) predestynujące ich do zachowań w życiu dorosłym.

>Z drugiej strony nie robmy ludzi swietszymi niz sa, każdy z nas ma ukryte skłonności do zabijania, to ze tego nie robimy wynika z tego ze mielismy szczescie i nic nas w tym kierunku nie popchneło.

No cóż... mało ufasz sobie. To że nikogo nie zamordowałem nie jest wynikiem szczęścia a wyrazem pewnego podejścia do życia. Myślisz, że gdybym potrzebował 2 zł na pączka nie byłbym w stanie zabić jakiejś babci? A jednak tego nie czynię. Podobnie jak nie mając kasy zrezygnuję z żarcia a nie ukradnę nawet zapałek. Osoby, które coś w życiu ukraść musiały lubią się tłumaczyć, że miały pecha, że życie ich do tego zmusiło. Znam jednak trochę majętnych osób, które jeśli nadaża się okazja są w stanie ukraść np. jabłko ze straganu. Dlaczego to robią? A czemu nie... Oto jak to działa.

>Znałeś kiedyś morderce? Osobę ze stwierdzoną psychopatią? Kogoś kto zabił lub prawie zabił? Ja znałam i powtarzam jeszcze raz, okoliczności są najważniejsze.

Tzn. psychopata którego wspierają okoliczności jest kimś lepszym niż zwykły psychopata. Super. Jak ci ktoś zamorduje dzieci to pamiętaj o tym, że miał trudne dzieciństwo i jakoś musiał się wyżyć.

>A Ty nie jestes w niczym lepszy od innych ludzi, zeby decydować o ich zyciu czy smierci.

A skąd wiesz że nie jestem?

>No chyba, ze cos z Toba nie tak i czujesz sie wybrany przez siłe wyzsza, wtedy tez warto pomyslec o jakiejs terapii.

Wszystkim osobom, mającym inne zdanie od twojego sugerujesz terapię? Zostawię to bez komentarza.

>Tak demokracja to kretynski ustroj- wladza motlochu, nie nauczyles sie jeszcze ze wiekszosc nie zawsze ma racje? Tyrania tez nie jest dobra. Osobiscie jestem za panstwem minimalistycznym.

państwo minimalistyczne to państwo z mniejszą ilością więzień, nie uważasz?

>Ktoś pisał, że chce aby prawo mu zakazywało gwałtu. Argument trochę bezsensu jak dla mnie, bo jesli tylko kara Cię utrzymuje przed gwałceniem to nie jesteś wiele lepszy od tych których nie powstrzymuje.
>

a co to ma do moich wypowiedzi? Staram się nie dostrzegać w powyższych słowach ukrytej obrazy wobec mojej osoby. Poza tym nie przypominam sobie by gwałcicile w toku niniejszej dyskusji byli uważani za predestynowanych do egzekucji...

na przyszłość - do wszystkich - możecie się nie zgadzać z tym co piszę, ale proszę nie obrażać mnie. Walczcie z argumentami a nie ze mną - ja, choć pewnie trudno wam w to uwierzyć, nie jestem psychopatą choć stoję po stronie - wg was - ciemnnej strony mocy. Mam swoje zdanie i nie boję się go mówić nawet w niesprzyjającym klimacie. Proszę zatem nie wysyłać mnie na terapie ani nie nazywać mnie bestią. A jeśli to jest żart, to jednak proszę to zaznaczyć, bo ja też mam emocje. Pewnie nie tyle co psychopata, ale jednak
Thorvoy (6588 punktów)
>Jeśli mam postawić siebie lub kogoś bliskiego w tej sytuacji to wybieram brak więzień w Polsce a nawet brak mandatów. Dodam jeszcze, że nie chciałbym aby policja miała pałki, bo też mogę nimi przypadkowo dostać.

Dajże spokój. Dobrze wiesz że jeśli oberwiesz niewinnie, możesz walczyć o rekompensatę. A jeśli umrzesz? Zrehabilitują Cię w gazetach i pewnie Twoje zwłoki będą z tego powodu bardzo szczęśliwe.


?Jeśli natomiast chodzi o innych ludzi, to jeśli chcą aby ludzie mordujący ich bliskich mieli bardzo dużo czasu na czytanie książęk, opalanie się i ćwiczenie muskulatury w więzieniach, to proszę bardzo.

Wiesz że jestem przeciwny robienia z więzień wygodnych pensjonatów? Nic nie poradzę że oprócz zniesienia kary śmierci, nasz rząd nie zrobił nic sensownego z systemem karnym?

>Jeśli społeczeństwo rodzi dewiantów to ono też powinno ich eliminować. Jak widzisz, fakt pochodzenia dewiacji można wykorzystać dość dowolnie .

Jeśli matka urodzi niepełnosprawne dziecko, które spitoli jej życie, czy ma też Twoje przyzwolenie na zabicie go?

>Natomiast ciekawi mnie stwierdzenie, że nikt nie rodzi się dewiantem. W świetle badań genetycznych teoria taka jest bardziej romantyczna niż realistyczna, bowiem okazuje się że ludzie mają geny w jakimś stopniu (nie w 100%) predestynujące ich do zachowań w życiu dorosłym.

Tutaj masz rację.

>Znam jednak trochę majętnych osób, które jeśli nadaża [...]

Nadarza.

>Tzn. psychopata którego wspierają okoliczności jest kimś lepszym niż zwykły psychopata. Super. Jak ci ktoś zamorduje dzieci to pamiętaj o tym, że miał trudne dzieciństwo i jakoś musiał się wyżyć.

Ja mogę o tym pamiętać, kiedy będę otrzymywał pieniądze, które na mnie zapracuje. Rodziny mi nie zwróci, ale zostawienie gościa przy życiu może tylko mi pomóc.

>>No chyba, ze cos z Toba nie tak i czujesz sie wybrany przez siłe wyzsza, wtedy tez warto pomyslec o jakiejs terapii.
>Wszystkim osobom, mającym inne zdanie od twojego sugerujesz terapię? Zostawię to bez komentarza.

Czyli jednak czujesz się wybrańcem boga? Aj, aj...

>na przyszłość - do wszystkich - możecie się nie zgadzać z tym co piszę, ale proszę nie obrażać mnie.

Staramy się.

> Walczcie z argumentami a nie ze mną - ja, choć pewnie trudno wam w to uwierzyć, nie jestem psychopatą choć stoję po stronie - wg was - ciemnnej strony mocy.

1. Nie masz solidnych argumentów.
2. Nie uważamy Cię za psychopatę.

> Mam swoje zdanie i nie boję się go mówić nawet w niesprzyjającym klimacie. Proszę zatem nie wysyłać mnie na terapie ani nie nazywać mnie bestią. A jeśli to jest żart, to jednak proszę to zaznaczyć, bo ja też mam emocje. Pewnie nie tyle co psychopata, ale jednak

Kurka wodna. Trzeba będzie częściej emotki wstawiać.

Przypominam sobie, kiedy jeszcze unikałem tych "buziek" jak ognia i tępiłem ludzi za ich stosowanie, a teraz nie umiem napisać posta bez choćby jednej. Może bierze się to z naszej odporności na przekaz emocjonalny? :/

Cholera, znowu buźka.
Thorvoy (6588 punktów)
>Bezsens, primo osoby ze stwierdzona psychopatią nie zostają uwolnione (mozliwość pomyłki istnieje zawsze, ale jest mało prawdopodobna przy kimś kto zabił) secundo a gdybyś to Ty był tym niesłusznie skazanym?

E, kozak jest. Szedłby na powieszenie uśmiechnięty, ze świadomością że razem z nim umrze dziś przynajmniej jeden słusznie skazany.

>Ale co zmieni zabicie go? Wróci zdrowie i życie moim dzieciom? Nie.

Warto zapamiętać.

>Bo jak napisałam wyżej to społeczeństo tworzy psychopatów, nikt nie rodzi się z gruntu dewiantem.

No, niezupełnie... W każdym razie są to rzadkie przypadki, kiedy dziedziczy się tak skrajne skłonności.

>Znałeś kiedyś morderce? Osobę ze stwierdzoną psychopatią? Kogoś kto zabił lub prawie zabił? Ja znałam i powtarzam jeszcze raz, okoliczności są najważniejsze. A Ty nie jestes w niczym lepszy od innych ludzi, zeby decydować o ich zyciu czy smierci. No chyba, ze cos z Toba nie tak i czujesz sie wybrany przez siłe wyzsza, wtedy tez warto pomyslec o jakiejs terapii.

Coraz bardziej Cię doceniam za zdolność prowadzenia polemiki.

>Tak demokracja to kretynski ustroj- wladza motlochu, nie nauczyles sie jeszcze ze wiekszosc nie zawsze ma racje? Tyrania tez nie jest dobra. Osobiscie jestem za panstwem minimalistycznym.

Zastanawiam się jak widzisz takie państwo w wykonaniu naszych rodaków, których większość ma mentalność na poziomie, hm... nędznym w każdym razie.

>Ktoś pisał, że chce aby prawo mu zakazywało gwałtu. Argument trochę bezsensu jak dla mnie, bo jesli tylko kara Cię utrzymuje przed gwałceniem to nie jesteś wiele lepszy od tych których nie powstrzymuje.

Ot, co.
Thorvoy (6588 punktów)
>i tak i nie
>to zależy od podejścia do tematu.
>masz dwie opcje:
>1.
>wolisz uniewinnić przypadkowo pięciu psychopatów by uwolnić jednego niesłusznie skazanego
>2
>wolisz skazać na śmierć sześciu ludzi, wśród których pięciu jest psychopatami a jeden jest omyłkowo skazany
>co wybierasz?

Opcję 1.

Psychopaci zastanowią się już 10 razy zanim uderzą ponownie, kiedy już mają świadomość że łatwo można ich złapać i tylko fuksem uniknęli stryczka. Jeśli wybierzesz 2, masz pewność że zginie jeden niewinny.
nieobecny
Żaden z argumentów za karą śmierci nie ma sensu.

1) Element odstraszania - nie istnieje, co zresztą przyznają sami zwolennicy kary śmierci w oparcou o statystyki.
2) Element resocjalizacyjny - nie istnieje, bo trupy słabo się resocjalizują, co wie każdy, kto oglądał dowolny film o zombich.
3) Element ekonomiczny - rodzina (podatnicy) ofiary nie powinna ponosić kosztów utrzymania więźnia - zabójcy. Tym bardziej nie powinna ponosić kosztów utrzymania wszystkich innych więźniów, prawda?
4) Element emocjonalny - ofiara nie żyje, a zabójca żyje, to niesprawiedliwe! Przepraszam - gdzie tu niesprawiedliwość? Sprawiedliwe będzie zatem dążenie do ochrony życia czy do maksymalizacji zgonów?
5) Element prewencji - uśmiercony nikogo już nie zabije - prawda. Wypuszczony z więzienia może zabić ponownie - prawda. Podobnie jak wypuszczony z więzienia złodziej może ponownie ukraść, gwałciciel zgwałcić, oszust oszukać itd. aż do końca kodeksu. Zatem najlepszym sposobem zapobiegania recydywie będzie skazywanie wszystkich na karę śmierci.

Osobiście widzę jeden powód, dla którego nie powinno się skazywać, ani wykonywać KS - pomyłkowe skazanie niewinnego.
rozumek
>Osobiście widzę jeden powód, dla którego nie powinno się skazywać, ani wykonywać KS - pomyłkowe skazanie niewinnego.
Z tego samego powodu (domniemanie w polskim prawie winy, a nie niewinności) jestem przeciw karaniu kogokolwiek za cokolwiek.
nieobecny
>>Osobiście widzę jeden powód, dla którego nie powinno się skazywać, ani wykonywać KS - pomyłkowe skazanie niewinnego.
>Z tego samego powodu (domniemanie w polskim prawie winy, a nie niewinności) jestem przeciw karaniu kogokolwiek za cokolwiek.
A ja nie jestem przeciw karaniu.
Motyl
>Żaden z argumentów za karą śmierci nie ma sensu.
>1) Element odstraszania - nie istnieje, co zresztą przyznają sami zwolennicy kary śmierci w oparcou o statystyki.

tia.... po co wiec w ogole jakiekolwiek kary, skoro wg Ciebie nie maja działania odstraszającego ?! Daj w kodeksie jedną karę za wszystko (np. rozmowa wychowawcza ) i po zawodach...

>2) Element resocjalizacyjny - nie istnieje, bo trupy słabo się resocjalizują, co wie każdy, kto oglądał dowolny film o zombich.

A po co mają się resocjalizować ???!!! Żeby znów kogoś zamordowali ???!!!

>3) Element ekonomiczny - rodzina (podatnicy) ofiary nie powinna ponosić kosztów utrzymania więźnia - zabójcy. Tym bardziej nie powinna ponosić kosztów utrzymania wszystkich innych więźniów, prawda?
????

>4) Element emocjonalny - ofiara nie żyje, a zabójca żyje, to niesprawiedliwe! Przepraszam - gdzie tu niesprawiedliwość? Sprawiedliwe będzie zatem dążenie do ochrony życia czy do maksymalizacji zgonów?
Kto jest ważniejszy dla Ciebie, morderca czy chocby jeden potencjalnie uratowany dzieki wyeliminowaniu zabójcy-bydlaka ???!!!

>5) Element prewencji - uśmiercony nikogo już nie zabije - prawda. Wypuszczony z więzienia może zabić ponownie - prawda. Podobnie jak wypuszczony z więzienia złodziej może ponownie ukraść, gwałciciel zgwałcić, oszust oszukać itd. aż do końca kodeksu. Zatem najlepszym sposobem zapobiegania recydywie będzie skazywanie wszystkich na karę śmierci.
Owszem ,najlepszym sposobem zapobiegania morderstw-recydyw jest wyeliminowanie raz na zawsze ze spoleczenstwa takich chwastow.Zdrowy organizm sam eliminuej chore i zmutowane komórki, gdy tego nie potrafi robic, umiera (nowotwór)...

Thorvoy (6588 punktów)
> tia.... po co wiec w ogole jakiekolwiek kary, skoro wg Ciebie nie maja działania odstraszającego ?! Daj w kodeksie jedną karę za wszystko (np. rozmowa wychowawcza ) i po zawodach...

Oprócz nieuchronności, powinny być też adekwatne do czynu. Niestety zasada bezwzględnej wzajemności leży i kwiczy, a życie przejawia największą wartość dla zdrowego człowieka, dlatego KŚ nie powinna mieć miejsca.

>A po co mają się resocjalizować ???!!! Żeby znów kogoś zamordowali ???!!!

Wręcz przeciwnie. Na tym polega resocjalizacja.

>Kto jest ważniejszy dla Ciebie, morderca czy chocby jeden potencjalnie uratowany dzieki wyeliminowaniu zabójcy-bydlaka ???!!!

Co jest dla Ciebie ważniejsze? Zaspokojenie żądzy krwi, czy choćby jeden niesłusznie oskarżony, który dzięki moratorium uniknąłby stryczka.

> Owszem ,najlepszym sposobem zapobiegania morderstw-recydyw jest wyeliminowanie raz na zawsze ze spoleczenstwa takich chwastow.Zdrowy organizm sam eliminuej chore i zmutowane komórki, gdy tego nie potrafi robic, umiera (nowotwór)...


Morderstwa nie są największą plagą naszego narodu, więc luzuj. Nie myl raka z brodawką.
Issa
> Żaden z argumentów za karą śmierci nie ma sensu.
> 3) Element ekonomiczny - rodzina (podatnicy) ofiary nie powinna ponosić kosztów
> utrzymania więźnia - zabójcy. Tym bardziej nie powinna ponosić kosztów utrzymania
> wszystkich innych więźniów, prawda?

Oczywiście, że nie powinna, abstrahując od sensowności kary śmierci. Więzienia powinny na siebie zarabiać, a nie być wakacjami na koszt państwa. Jeżeli ktoś idzie do pudła, to powinien odpracować społeczeństwu swoje szkody.

> 4) Element emocjonalny - ofiara nie żyje, a zabójca żyje, to niesprawiedliwe!
> Przepraszam - gdzie tu niesprawiedliwość? Sprawiedliwe będzie zatem dążenie do
> ochrony życia czy do maksymalizacji zgonów?

Nie można wykluczać mechanizmu zemsty. Ofierze (lub rodzinie) należy się zadośćuczynienie, pytanie tylko jakie. Nie upieram się, żeby tym zadośćuczynieniem było życie sprawcy z powodów rozmaitych (ot, choćby i mozliwości pomyłki), ale "żądza krwi" w sytuacji straty bliskiego jest naturalna i trudno nazywać ją niesprawiedliwą, nieludzką czy bestialską. Co najwyżej pewne rzeczy mogą się okazać od niej ważniejsze.
Thorvoy (6588 punktów)
>Nie można wykluczać mechanizmu zemsty. Ofierze (lub rodzinie) należy się zadośćuczynienie, pytanie tylko jakie. Nie upieram się, żeby tym zadośćuczynieniem było życie sprawcy z powodów rozmaitych (ot, choćby i mozliwości pomyłki), ale "żądza krwi" w sytuacji straty bliskiego jest naturalna i trudno nazywać ją niesprawiedliwą, nieludzką czy bestialską.

Nie mówię że to nieludzkie, ale gdybyśmy w życiu polegali wyłącznie na emocjach, daleko byśmy nie zaszli.

> Co najwyżej pewne rzeczy mogą się okazać od niej ważniejsze.

Oby się okazały.
Petite Violette (273 punktów)
Jestem przeciwko.
Wytulmacze dlaczego, ale najpierw opowiem mala historyjke.

Powiedzmy ze niedaleko domu, na trasie Dom-Praca, jest krotka trasa na ktorej nie wolno przekraczac 50km na godzine ale na tej trasie prawie nigdy nie ma policjatow i grzywna za przkrocznie prędkosci nie jest zbyt wielka.
Wiadomo co sie dzieje, kazdy przekracza predkosc.
Teraz powiedzmy ze urzad miejski, czy jakas administracja, chca absolutnie aby ludzie ta droga jezdzili wolnej.
Hipoteza numer jeden : grzywna bedzie naprawde wysoka, grozic bedzie pozbawienie prawa jazdy i unieruchominie samochodu. Ale na tej drodze rzadko kiedy widac policje.
W tym wypadku, wiekszość ludzi dalej bedzie pedzic na tej drodze, ale bedzie bardzej uwazac czy policja jest czy tez nie.
Hipoteza numer dwa : Grzywna bedzie ta sama, ale za to patrol policyjne bedzie codziennie, albo prawie codziennie stal na tej drodze.
Logiczna rzecz sie stanie, ludzie zmniejsza szybkosc.

To znaczy ze jesli ktos wie ze zostanie zlapany w 80% przez policje za popelnione przestepstwo i ukarany, to nie wezmie tego rezyka.
Dla tego uwazam ze KS to nie sposob.

Dodam ze w Stanie Ohio, od momentu w ktorym kara smierci zostala rozpowszechniona do gwaltow, liczba zabojstw zgwalconych kobiet sie potroila.
Niech kazdy sam wyciagnie z tego wniosek.


Z racji dwujęzyczności, moja polszczyzna może nie być doskonała.
FailSafe (308 punktów)

>To znaczy ze jesli ktos wie ze zostanie zlapany w 80% przez policje za popelnione przestepstwo i ukarany, to nie wezmie tego rezyka.

ok, przekonałaś mnie. Jak wykrywalność i "łapalność" najgorszych przestępców wzrośnie do 80% to można będzie zawiesić karę śmierci
Thorvoy (6588 punktów)
Nie udawaj że nie kapujesz przesłania.

Karze śmierci jesteśmy przeciwni z takich czy innych pobudek ideologicznych. Chcemy przy tej okazji wykazać że to nie jej wprowadzenie wpłynie na zmniejszenie liczby przestępstw, ale nieuchronność kary w ogóle.
szukacz
Eutanazja przestępców nieuleczalnych nie ma wpłynąć na zmniejszenie przestępczości, tylko obniżenie kosztów utrzymania więżień. Po 25 latach więzienia, człowiek jest niedodtosowany do życia w społeczeństwie i bardzo często wkracza ponownie na drogę przestępstwa, bo nie ma innego wyścia i zabija kolejne ofiary. Więzienie często go wypacza. Rozpatrywanie problemu tylko w aspekcie zwiększenia lub zmniejszenia przestępczości jest błędem, tym bardziej iż nieunikniność kary wcale nie zapobiega przestępczości- jak to pięknie przedstawiła - skłamała Pani. Ona chce w to wierzyć.
Przykład: Więzień na kilka dni przed opuszczeniem więzienia po odbyciu kary zabija strażnika. Gdzie tu logika? Wiadomo, że kary nie uniknie.
szukacz
ciąg dalszy
Przykład z prędkościa na drodze dotyczy ludzi normalnych , których nieuchronność mandatu powstrzymuje od przekroczenia prędkości. Zabójcami są ludzie "nienormalni" więć nie do nich te gadki szmatki, idee szacunku dla życia i inne urojenia.
Petite Violette (273 punktów)
Bardzo prosze, wytulmacz z przykladami co dla ciebie jest "normalny" czlowiek?
Na jakich podstawach stawiasz sie ?
I z jakiej racji ktos mial byc bardziej "normalny" niz inny?

Z racji dwujęzyczności, moja polszczyzna może nie być doskonała.
szukacz
>Bardzo prosze, wytulmacz z przykladami co dla ciebie jest "normalny" czlowiek?

Normalny, to zdolny do przestrzegania norm.
Nienormalny- to niezdolny do przestrzegania norm.
Jeżeli się spotkamy, to zobaczysz człowieka normalnego.
Thorvoy (6588 punktów)
Czy normą jest zabijanie? Za zabijaniem wszak się opowiadasz.

Jesteś nienormalny. QED.
FailSafe (308 punktów)
>Czy normą jest zabijanie? Za zabijaniem wszak się opowiadasz.
>Jesteś nienormalny. QED.

jeśli jesteś funkcjonariuszem zakładu karnego i musisz (bo to twój zawodowy obowiązek) zabić przestępcę i robisz to, ale nie znajdujesz w tym przyjemności, co najwyżej potrafisz to zrozumieć i uznać za działanie słuszne to jesteś normalny. Ludzie normalni trafiają także na wojnę, gdzie zabijają innych normalnych ludzi, ale nie znajdują w tym przyjemności czy sensu życia. Traktują to jako obowiązek wobec idei, bliskich, ojczyzny, Boga i czego tam jeszcze, ale gotowi są świadomie lub nieświadomie ponieść koszty zabijania.

jeśli zabijasz bo lubisz, bo sprawia ci to przyjemność, bo dzięki temu ci staje, bo nie znasz alternatywy i nie potrafisz znaleźć w zabijaniu nic złego (nie licząc zapryskanej krwią koszuli) to znaczy że nie jesteś normalny.

quod erat demonstrandum
Thorvoy (6588 punktów)
>>Czy normą jest zabijanie? Za zabijaniem wszak się opowiadasz.
>>Jesteś nienormalny. QED.
>jeśli jesteś funkcjonariuszem zakładu karnego i musisz (bo to twój zawodowy obowiązek) zabić przestępcę i robisz to, ale nie znajdujesz w tym przyjemności, co najwyżej potrafisz to zrozumieć i uznać za działanie słuszne to jesteś normalny.

Nie możesz być do końca normalny, jeśli przyjmujesz pracę, w której godzisz się z możliwością pozbawienia kogoś życia.

> Ludzie normalni trafiają także na wojnę, gdzie zabijają innych normalnych ludzi, ale nie znajdują w tym przyjemności czy sensu życia.

Z przymusu. Normalny człowiek nie pójdzie na wojnę z własnej woli.

> Traktują to jako obowiązek wobec idei, bliskich, ojczyzny, Boga i czego tam jeszcze, ale gotowi są świadomie lub nieświadomie ponieść koszty zabijania.

Takich popaprańców, choćby działali w nie wiem jak dobrej wierze, nie mogę nazwać normalnymi ludźmi. Dla mnie normalna jest chęć przeżycia i unikanie konfliktów, mogących pozbawić mnie pewnych przywilejów. Oddychania na przykład.

>jeśli zabijasz bo lubisz, bo sprawia ci to przyjemność, bo dzięki temu ci staje [...]

Mocno powiedziane, ale wiem że ludzie są różni.

>[...], bo nie znasz alternatywy i nie potrafisz znaleźć w zabijaniu nic złego (nie licząc zapryskanej krwią koszuli) to znaczy że nie jesteś normalny.

Czyli jestem normalny, a Ty nie. Dlaczego? Bo Tobie wielką przyjemność sprawiłby widok wiszącego na konopnym sznurze przestępcy, mnie- najmniejszej.

>quod erat demonstrandum

Ano jak widzisz.
Petite Violette (273 punktów)
>>Bardzo prosze, wytulmacz z przykladami co dla ciebie jest "normalny" czlowiek?
> Normalny, to zdolny do przestrzegania norm.
>Nienormalny- to niezdolny do przestrzegania norm.
> Jeżeli się spotkamy, to zobaczysz człowieka normalnego.

Jestes pewny ze jestes normalny?
A dla takiej babci ktora slucha codziennie gorliwie radia maryja, to jestes racjonalista, to na pewno wchodzisz do kategorii zboczencow z zydo-komuny.

To w takim razie gdzie jest norma i kto ma prawo powiedziec ze ktos jest bardziej normalny niz inny?

To prawda ze nie uznaje morderstwa za normalne.
Ale pozbawic zycja osobe dlatego ze popelnila morderstwo, to znaczy ze to ja schodze na poziom tej osoby. Bo uznaje smierc jako rozwiazanie. No i w tym wypadku, skad moge powiedziec ze jestem normalna?

Uwazam koncept "normalnosci" za czyms wyobrazonym przez spoleczenstwo ktorego celem jest standardyzacja zachowan spolecznych przez presje socjalna. Koncept ten uwazam za falszywy bo kazdy z nas jest unikalnym osobnikiem i z tego wzgledu zawsze znajdzie sie ktos dla ktorego nie bedziemy "normalni".

Owszem, morderca nie jest "normalny", ale czy to nam daje prawo do zabijania "nienormalnego"?
Przypomne Historie, zreszta nie tak dawna, o takim Adolfie ktory zadecydowal o "oczyszczeniu" spoleczenstwa od "nienormalnych". Mial oczywiscie swoje osobiste kryteria.


Z racji dwujęzyczności, moja polszczyzna może nie być doskonała.
FailSafe (308 punktów)

>To prawda ze nie uznaje morderstwa za normalne.
>Ale pozbawic zycja osobe dlatego ze popelnila morderstwo, to znaczy ze to ja schodze na poziom tej osoby. Bo uznaje smierc jako rozwiazanie. No i w tym wypadku, skad moge powiedziec ze jestem normalna?

może tutaj wcale nie chodzi o przyszywanie sobie metek, ale o usuwanie śmieci. Dla własnego bezpieczeństwa. Tak sobie myślę, że gdybym mógł się poczuć bezpiecznie, to chętnie bym się nawet pozwolił nazywać nienormalnym
Thorvoy (6588 punktów)
Problem pojawia się w momencie, w którym uświadamiasz sobie że ten śmieć nie jest MIMO WSZYSTKO przedmiotem.
Petite Violette (273 punktów)

>może tutaj wcale nie chodzi o przyszywanie sobie metek, ale o usuwanie śmieci.
Nie uwazam ze nawet morderca to smiec.

>Dla własnego bezpieczeństwa. Tak sobie myślę, że gdybym mógł się poczuć bezpiecznie, to chętnie bym się nawet pozwolił nazywać nienormalnym
Jesli nie czujesz sie bezpieczny bardzo zapraszam na kursy Krav Maga...Radykalne.
www.kravmaga.com.pl/

Z racji dwujęzyczności, moja polszczyzna może nie być doskonała.
Thorvoy (6588 punktów)
Co do bezpieczeństwa, ułatwiłbym dostęp do broni.

Ci, którzy najchętniej z niej korzystają (wbrew prawu) i tak będą ją mieć. Normalny człowiek zaś nie może obronić się przed bandziorem na ulicy.
Thorvoy (6588 punktów)
>Jestes pewny ze jestes normalny?
>A dla takiej babci ktora slucha codziennie gorliwie radia maryja, to jestes racjonalista, to na pewno wchodzisz do kategorii zboczencow z zydo-komuny.
>To w takim razie gdzie jest norma i kto ma prawo powiedziec ze ktos jest bardziej normalny niz inny?

Norma jest sprawą czysto umowną.

>To prawda ze nie uznaje morderstwa za normalne.
>Ale pozbawic zycja osobe dlatego ze popelnila morderstwo, to znaczy ze to ja schodze na poziom tej osoby. Bo uznaje smierc jako rozwiazanie. No i w tym wypadku, skad moge powiedziec ze jestem normalna?

Tu z kolei ja trochę poskrzeczę. Jak by nie patrzeć, chęć mordu na zwichrowanym draniu jest bardzo ludzka i normalna. Z drugiej strony- wyrośliśmy już z "oko za oko, ząb za ząb", ponieważ wiemy że zasada wzajemności nie ma realnego zastosowania w przypadku np. gwałtów, albo wielokrotnych morderstw.

>Przypomne Historie, zreszta nie tak dawna, o takim Adolfie ktory zadecydowal o "oczyszczeniu" spoleczenstwa od "nienormalnych". Mial oczywiscie swoje osobiste kryteria.

Właśnie. MIAŁ kryteria. Miał argument, który dla nas jest oczywiście zbrodniczy, ale z rozumowego punktu widzenia poprawny: jeśli pragniesz zachować czystość wspaniałej rasy, do której należysz, musisz eliminować "gorszych". Wielu ludzi to kupiło.

Wielu ludzi nadal kupuje to, że kara śmierci jest właściwą w myśl zasady wzajemności. Czy aby słusznie? Czy za kilkaset, może kilkadziesiąt nawet lat, na dzisiejszych zwolenników KŚ nie będą patrzeć jak na prymitywów?
Thorvoy (6588 punktów)
>ciąg dalszy
>Przykład z prędkościa na drodze dotyczy ludzi normalnych , których nieuchronność mandatu powstrzymuje od przekroczenia prędkości. Zabójcami są ludzie "nienormalni" więć nie do nich te gadki szmatki, idee szacunku dla życia i inne urojenia.

Dajże spokój, panie.

Choćby nie wiem jak szurnięty był przestępca, prawie zawsze będzie zdawał sobie sprawę z nieuchronności kary (o ile uda się takową zapewnić). Jeśli będzie myślał wyłącznie o jej wysokości, ale wiedział że może jej uniknąć, prędzej zdecyduje się na przestępstwo.
Thorvoy (6588 punktów)
>Eutanazja przestępców nieuleczalnych nie ma wpłynąć na zmniejszenie przestępczości, tylko obniżenie kosztów utrzymania więżień.

EUTANAZJA- ok.

Zabijanie wbrew woli- jestem przeciw.

> Po 25 latach więzienia, człowiek jest niedodtosowany do życia w społeczeństwie i bardzo często wkracza ponownie na drogę przestępstwa, bo nie ma innego wyścia i zabija kolejne ofiary. Więzienie często go wypacza.

O, widzisz. Po tym, jak pracowałby przez te lata, powinien na koniec dostać jakąś skromną pomoc, możliwość odnalezienia się w świecie, którego nie widział przez ćwierć wieku. Niech będzie obywatelem-podatnikiem takim jak inni.

25 lat w więzieniu to naprawdę nie jest niska kara.

> Rozpatrywanie problemu tylko w aspekcie zwiększenia lub zmniejszenia przestępczości jest błędem, tym bardziej iż nieunikniność kary wcale nie zapobiega przestępczości- jak to pięknie przedstawiła - skłamała Pani. Ona chce w to wierzyć.

A Ty oczywiście wszystko wiesz najlepiej, co nie?

>Przykład: Więzień na kilka dni przed opuszczeniem więzienia po odbyciu kary zabija strażnika. Gdzie tu logika? Wiadomo, że kary nie uniknie.

Ile znasz takich przypadków?
szukacz
>A Ty oczywiście wszystko wiesz najlepiej, co nie?

NIe, najlepiej wiesz TY!

>>Przykład: Więzień na kilka dni przed opuszczeniem więzienia po odbyciu kary zabija strażnika. Gdzie tu logika? Wiadomo, że kary nie uniknie.
>Ile znasz takich przypadków?

Nie liczyłem, a Ty liczyłeś?
Czy będziemy się ścigać w zadawaniu niemądrych pytań?

Dyskusja na tym poziomie prowadzi donikąd. To nie moja rola. Ktoś powinien to policzyć i te przypadki brać pod uwagę. Ideologia jest przyczyną nierozwiązywania takich problemów. Ze względów ideologicznych takie badania nie będą prowadzone.
Thorvoy (6588 punktów)
>>A Ty oczywiście wszystko wiesz najlepiej, co nie?
>NIe, najlepiej wiesz TY!

Nie podałeś żadnego argumentu, ale zarzucasz kłamstwo swej rozmówczyni.

>>>Przykład: Więzień na kilka dni przed opuszczeniem więzienia po odbyciu kary zabija strażnika. Gdzie tu logika? Wiadomo, że kary nie uniknie.
>>Ile znasz takich przypadków?
>Nie liczyłem, a Ty liczyłeś?

Nawet nie słyszałem o takich.

>Czy będziemy się ścigać w zadawaniu niemądrych pytań?

To zależy wyłącznie od Ciebie.

>Dyskusja na tym poziomie prowadzi donikąd. To nie moja rola. Ktoś powinien to policzyć i te przypadki brać pod uwagę. Ideologia jest przyczyną nierozwiązywania takich problemów. Ze względów ideologicznych takie badania nie będą prowadzone.

Każdy ma jakąś ideologię. Twój pogląd na to że kara śmierci musi być, bo szubrawców trza eliminować, to też ideologia.

Pamiętaj jednak że to ja przedstawiłem argumenty, których Ty nie byłeś w stanie sensownie skontrargumentować.
Carmen (112 punktów)
>>Eutanazja przestępców nieuleczalnych nie ma wpłynąć na zmniejszenie przestępczości, tylko obniżenie kosztów utrzymania więżień.
>EUTANAZJA- ok.
>Zabijanie wbrew woli- jestem przeciw.

Niestety choć idea eutanazji jest dobra to jej praktyka wygląda już nieco inaczej. Doprowadziło to do sytuacji kiedy lekarze sami usmiercaja starych i chorych ludzi pomimo iż ani oni ani ich rodzina nie wyraziła zgody, ludzie starsi boją się szpitali (przykład z Holandii), często zdarza się ze ich decyzje podejmowane są nie dlatego, ze naprawdę chcą już umrzeć ale dlatego ze wydaje im się, że powinni. Z tego powodu eutanazja niezbyt czesto jest wykorzystywana w sytuacjach w jakich teoretycznie powinna. Brak nadzoru sprzyja wielu naduzyciom, to samo byloby po jakims czasie z kara smierci. Kolejny powod dla ktorego jestem przeciw.
Thorvoy (6588 punktów)
Tu już niestety praktyka rozpierniczyła ładną teorię.

Jestem tak za eutanazją, jak i przeciw karze śmierci. Co do eutanazji- nie możemy patrzeć tylko na naginanie przyzwolenia w kraju, który jest z niej znany. Możemy też ją wprowadzić, ale postarać się żeby to trochę inaczej wyglądało.

Do licha, przecież to tylko kwestia jednej prostej ustawy i parudziesięciu paragrafów!
szukacz
>Dodam ze w Stanie Ohio, od momentu w ktorym kara smierci zostala rozpowszechniona do gwaltow, liczba zabojstw zgwalconych kobiet sie potroila.
Dla poprawności eksperymentu należałoby w tym stanie znieść karę śmierci i sprawdzić, czy liczba zabitych kobiet ulegnie zmniejszeniu.
Thorvoy (6588 punktów)
Niegłupie. Szkoda że nie wypróbują.
szukacz
>Niegłupie. Szkoda że nie wypróbują.
Czy w USA nie ma kryminologów, którzy mają wyniki badań, a mimo to działają na szkodę społeczeństwa?- chyba nie.

Jest jeszcze możliwe rozwiązanie pośrednie-
Nie stosować kary śmierci, lecz dać więźniom prawo do eutanazji na życzenie. Wielu by wybrało takie rozwiązanie.Zaoszczędzone pieniądze przeznaczyć na wsparcie rodzin poszkodowanych, lub rodziny sprawcy, która też w pewnym sensie jest poszkodowana.. Może byłoby wielu chętnych?. Wiem, że tacy chętni są.
szukacz
ciąg dalszy
Jest takie ideologiczne zaćmienie mózgu, które nie pozwla odpowiadać na pytania przy pomocy eksperymentu, daje jednostronne, czarno-białe widzenie rzeczywistości, nie widzi rozwiązan pośrednich itd itp. Problemy kary śmierci, eutanazji , aborcji należą właśnie do takich problemów.
Postawy "ideowców" są karykaturalne i uciązliwe oraz toksyczne społecznie , tak jak wielu fanatyków ze wschodu.
Thorvoy (6588 punktów)
Każdy ma swoje idee.

Zauważ że najchętniej szafują wyrokami śmierci fanatyczne ugrupowania. Mocno religijne, słabo rozwinięte kraje- w nich zawsze mamy karę śmierci.

To powinno być dość wymowne.
FailSafe (308 punktów)
>Każdy ma swoje idee.
>Zauważ że najchętniej szafują wyrokami śmierci fanatyczne ugrupowania. Mocno religijne, słabo rozwinięte kraje- w nich zawsze mamy karę śmierci.

...np. USA

ok, droczę się. To akurat nie był element dyskusji ;D
Thorvoy (6588 punktów)
Wiem, wiem. USA jest wyjątkowo ucywilizowany na tle reszty krajów.

Nawiasem mówiąc niektóre stany nałożyły moratorium na karę śmierci.
szukacz
>ok, droczę się. To akurat nie był element dyskusji ;D
Droczę się.Czy na pewno na tym forum chodzi o to, by się droczyć? A kiedy wybierzesz się do lekarza?
Thorvoy (6588 punktów)
Kilka razy o tym mówiłem, jeśli nie zauważyłeś.
szukacz
Przykład:
Dwóch przestępców napada na dom.
-zabijają dwójkę dzieci, rabują mieszkanie.
Co dalej?
-Z kasy państwowej pokryliśmy koszty ich poszukiwania,
- kszty procesu sądowego
- koszty dożywotniego utrzymania 1300 zł miesięcznie razy dwa= 2600 zł miesięcznie.

Co otrzyma od państwa poszkodowana matka?
-nic
To jest właśnie nasza logika i humanitaryzm. Będzie żyć w nędzy i rozpaczy.
Taishi
Zabijać zabijać zabijać...
w każdyn normalnym kraju jest kara śmierci np Rosja, Chiny, USA, Kuba, Indie,
szukacz
Tu nasuwa się pytanie: czy ktoś kto uważa się za racjonalistę jest nim na pewno?
Na pogląd : kara śmierci tak, czy nie? składa się wiele elementów wymwgających wiedzy , naukowego podejścia i kompleksowego podejścia. Nie widzę tego u stałych gości Forum R.
Subiektywizm zastępuje w tym przypadku podejście naukowe.
Thorvoy (6588 punktów)
>Subiektywizm zastępuje w tym przypadku podejście naukowe.

Czasem trzeba subiektywizmu, by stwierdzić czy życie ludzkie stanowi najwyższą wartość. Tego nie ocenisz z pomocą wykresów. Dalsza dyskusja potoczy się zależnie od wniosku, jaki wyciągniesz.
Thorvoy (6588 punktów)
To była ironia, prawda?
Thorvoy (6588 punktów)
>-Z kasy państwowej pokryliśmy koszty ich poszukiwania,

No, niestety, tego się nie uniknie.

>- kszty procesu sądowego

Ani tego.

>- koszty dożywotniego utrzymania 1300 zł miesięcznie razy dwa= 2600 zł miesięcznie.

A tego już można. Koszty dożywotniego utrzymania to tyle ile zarobią, ciężko pracując. Nadwyżka idzie do rodzin ofiar.

>Co otrzyma od państwa poszkodowana matka?

To, co wyżej.

>To jest właśnie nasza logika i humanitaryzm. Będzie żyć w nędzy i rozpaczy.

Nie, to Twoja logika. Ja Ci właśnie przedstawiłem swoją.
szukacz
To przedstaw, bo jej nie widzę. Realia są takie, że nie ma pracy dla "normalnych"
dziesiątki tysięcy koczuje na ulicach i przymiera głodem. Trzeba brać pod uwagę możliwości, a nie zachcianki.
Thorvoy (6588 punktów)
Jeśli uważasz się za cywilizowanego człowieka, nie usprawiedliwiaj zabijania ludzi potrzebą oszczędności.

Jeśli uważasz "wyrwanie chwasta" za takie naturalne i dobre, to czy zgadzasz się że niepełnosprawne warzywka (nie mówię o niepełnosprawnych w ogóle) trzeba też zabijać? Przecież będą żerować na podatnikach, w dodatku nie mają świadomości, albo mają ją bardzo ograniczoną.

Zabijajmy ich, przecież to żadna krzywda, a przynajmniej państwo oszczędzi pieniądze!

A ludzie z chorobami genetycznymi? Zabroń im się rozmnażać, najlepiej duś w zarodku. Przecież oni są sprawcami degeneracji genowej następnych pokoleń. Jeden z nich może zepsuć geny komuś w TWOJEJ rodzinie i będziesz miał ciężko chorego wnuka, albo nie będziesz mógł mieć go wcale. Zakładam przy tym że Ty z taką osobą ślubu nie weźmiesz, dlatego mówię o wnuku.

Nawiasem mówiąc: jak wiele oszczędziłbyś na mordercach? Stanowią oni dość znikomy odsetek więźniów. Stanowcza większość idzie na utrzymanie drobnych rzezimieszków, oszustów, nieumiejących wywiązać się z obowiązku alimentacyjnego ojców, etc. Wyroków śmierci też nie byłoby bardzo dużo, zważywszy na ilość bestialskich morderstw, które podchodziłyby pod ukaranie śmiercią, więc oszczędność sprowadzałaby się do kilku- maksymalnie kilkudziesięciu przypadków rocznie. Ich utrzymanie kosztowałoby Cię łącznie mniej niż utrzymanie jednego tylko cholernego państwowego urzędasa.
FailSafe (308 punktów)
w formie ciekawostki - nie argumentu - podaję link do filmiku. W zasadzie grzeczny ten film jest, ale pokazuje ostatnie chwile przed egzekucją

www.youtube.com/watch?v=pIvdHzD-G3w

proszę moderację o nieusuowanie linku, a jeśli już to tym razem wywalcie też post, który bez linku sensu mieć nie będzie
Thorvoy (6588 punktów)
Przeraziła mnie ta żądna krwi tłuszcza.
Thorvoy (6588 punktów)
O w mordę!

Bez dźwięku mi chodziło, myślałem że normalnie. Teraz muszę obejrzeć jeszcze raz, tym razem bez sprzętowego wyciszania.
FailSafe (308 punktów)
>Przeraziła mnie ta żądna krwi tłuszcza.

to nie jest żadna krwi tłuszcza. To są ludzie silnie przekonani do własnego zdania i nie wahający się go wykrzykiwać tudzież manifestować. Podobnie jak przeciwstawiająca się im tłuszcza wielbicieli dobrego samopoczucia psychopatów

mógłbym sparafrazować zadane tutaj pytanie i zapytać się kto ci dał prawo obrażać ludzi, których nie znasz, ale nie chcę sprowadzać dyskusji do tego poziomu...

ps. jak widać, u nas jest i tak stosounkowo spokojnie
Thorvoy (6588 punktów)
>>Przeraziła mnie ta żądna krwi tłuszcza.
>to nie jest żadna krwi tłuszcza. To są ludzie silnie przekonani do własnego zdania i nie wahający się go wykrzykiwać tudzież manifestować. Podobnie jak przeciwstawiająca się im tłuszcza wielbicieli dobrego samopoczucia psychopatów

Jednak trochę inaczej patrzę na masy wołające "śmierć", niż na masy wołające "życie".

>mógłbym sparafrazować zadane tutaj pytanie i zapytać się kto ci dał prawo obrażać ludzi, których nie znasz, ale nie chcę sprowadzać dyskusji do tego poziomu...

Obrażasz? Tu tłuszcza i tu tłuszcza. A że żądna krwi, to chyba oczywiste?
szukacz
Dałeś się poznać wystarczająco dobrze. To zamyka wszelkie dyskusje.
Thorvoy (6588 punktów)
Może rozwiniesz to, co napisałeś?

Chciałbym wiedzieć jak dałem się poznać, że uważasz dalsze dyskusje za bezcelowe. Że twardo stoję w opozycji do ludzi, którzy chcą prawnie sankcjonować barbarzyńskie metody?
FailSafe (308 punktów)
>Może rozwiniesz to, co napisałeś?
>Chciałbym wiedzieć jak dałem się poznać, że uważasz dalsze dyskusje za bezcelowe. Że twardo stoję w opozycji do ludzi, którzy chcą prawnie sankcjonować barbarzyńskie metody?

ktoś inny na twoim miejscu napisałby:

twardo stoję w opozycji do ludzi, którzy chcą prawnie usankcjonować karę śmierci

ale ty musisz - no, chyba nie musisz, ale najwyraźniej chcesz, udowaniać w każdej prawie wypowiedzi że tylko twoja linia ma słuszność, a oponenci to tłuszcza lub barbarzyńcy. Co prawda pytanie nie było skierowane do mnie, ale pozwolę sobie na nie odpowiedzieć. Oczywiście nie mam do Ciebie pretensji - bardzo niewielu ludzi potrafi oddzielać ludzi od ich poglądów, także swoje poglądy od swojej własnej osoby. Skłamałbym gdybym powiedział, że ja to na pewno potrafię. Ale wydaje mi się, że mam dystans do swojej osoby - radzę ci też go nabrać, wtedy dyskusje są znacznie bardziej ciekawsze a mniej w nich negatywnych emocji. Choć podejrzewam, że stwierdzisz że osoby opowiadające się za karą śmierci zasłgują na to by ich traktować gorzej niż innych... Twoja wola, panie.

Jest taka dość istotna zasada dyskusji - nie przystępuj do niej jeśli z góry wiesz, że nic i nikt cię nie przekona do zmiany zdania. Bo wtedy to nie jest dyskusja. Nie sprowadzajmy forum R do poziomu forum Młodzieży Wszechpolskiej czy Radia Maryja. Oczywiście mówię to na wyrost - niewiele jest w necie miejsc, gdzie można tak kulturalnie pogadać jak tutaj. Bo nawet to, że mnie nazwałeś (w żartach) bestią (to chyba ty, prawda?) to jest tak naprawdę pikuś, wobec chamstwa i zacietrzewienia na innych forach...



Wojownik Szarej Strony Mocy...

W tej wojnie nie ma zwycięzców...
Ale można mniej przegrać...
Ojciec Dyrektor (1704 punktów)
>ale ty musisz - no, chyba nie musisz, ale najwyraźniej chcesz, udowaniać w każdej prawie wypowiedzi że tylko twoja linia ma słuszność, a oponenci to tłuszcza lub barbarzyńcy.

Nie mówię że oponenci to barbarzyńcy, ale że wyznają barbarzyńskie metody- i owszem. Co do tłuszczy- nazwałem tak samo masę przeciwników, jak i zwolenników, więc spokojnie.

> Choć podejrzewam, że stwierdzisz że osoby opowiadające się za karą śmierci zasłgują na to by ich traktować gorzej niż innych... Twoja wola, panie.

Skoro sami chcą, by traktować ludzi gorzej.

>Jest taka dość istotna zasada dyskusji - nie przystępuj do niej jeśli z góry wiesz, że nic i nikt cię nie przekona do zmiany zdania.

Zawsze traktowałem to bardziej jako wskazówkę. Pamiętaj też że udział w dyskusjach bierze się po to, by przekonać kogoś. Nawiasem mówiąc nigdy nie zakładam że nie zmienię zdania.

> Bo wtedy to nie jest dyskusja. Nie sprowadzajmy forum R do poziomu forum Młodzieży Wszechpolskiej czy Radia Maryja.

O ile wiem, oni najchętniej przywróciliby karę śmierci.

> Oczywiście mówię to na wyrost - niewiele jest w necie miejsc, gdzie można tak kulturalnie pogadać jak tutaj. Bo nawet to, że mnie nazwałeś (w żartach) bestią (to chyba ty, prawda?) to jest tak naprawdę pikuś, wobec chamstwa i zacietrzewienia na innych forach...

To prawda. Siebie zresztą też w którymś poście. Na internetowym forum nie wszystko da się tak przekazać, by nie zostało źle odebrane.

Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
FailSafe (308 punktów)
>> Choć podejrzewam, że stwierdzisz że osoby opowiadające się za karą śmierci zasłgują na to by ich traktować gorzej niż innych... Twoja wola, panie.
>Skoro sami chcą, by traktować ludzi gorzej.

a czemu nie powiesz tego w odniesieniu do psychopatów - czy oni też nie chcą i to w znacznie większym stopniu by traktować gorzej innych ludzi? Skoro zwolenników kary śmierci można traktować gorzej bo sami chcą by traktować ludzi gorzej, to ta zasada powinna w większej skali obowiązywać wobec szczególnie bestialskich morderców, nie uważasz?

>> Bo wtedy to nie jest dyskusja. Nie sprowadzajmy forum R do poziomu forum Młodzieży Wszechpolskiej czy Radia Maryja.
>O ile wiem, oni najchętniej przywróciliby karę śmierci.

raz się zatem z nimi zgadzam

>> Oczywiście mówię to na wyrost - niewiele jest w necie miejsc, gdzie można tak kulturalnie pogadać jak tutaj. Bo nawet to, że mnie nazwałeś (w żartach) bestią (to chyba ty, prawda?) to jest tak naprawdę pikuś, wobec chamstwa i zacietrzewienia na innych forach...
>To prawda. Siebie zresztą też w którymś poście. Na internetowym forum nie wszystko da się tak przekazać, by nie zostało źle odebrane.

toteż zwracam uwagę, ale się nie obrażam - ani na forum ani na oponentów. Jest dobrze.

>
Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.





Wojownik Szarej Strony Mocy...

W tej wojnie nie ma zwycięzców...
Ale można mniej przegrać...
allit
hm nie powiem, żebym wszystkie posty przeczytał dokładnie, więc jeśli będe powtarzał wpisy innych...
za czy przeciw? jest to problem jak wszystkie bardzo zagmatwany i myślę, że paroma argumentami nie można nikogo przekonywać
większość ludzi, którzy stoją w opozycji do kary śmierci opiera swoje przekonanie na prawie naturalnym( prawo do życia i przyrodzona godność), humanitaryzmie czy przekonaniach religijnych, należy wziąć pod uwagę, że większość tych systemów, idei jest zawieszonych w świecie ideału, w świecie stworzonym w oderwaniu od realnego świata, oczywiście nie całkowicie, przynajmniej ja tak to odbieram
nie zamierzam tu roztrzygać, która opcja jest właściwa...
ale w więksdzośći dyskusji na ten temat, można zauważyć dziwną tendencję do współczucia ludziom, którzy częstokroć w brutalny sposób zamordowali czasem nieznanego im bliżej człowieka, nie mówię tu o ludziach działających w samoobronie, czy w innych sytuacjach "spornych co do winy"
i zachodzi pytanie czy, którykolwiek z tych obrońców rozmawiał z rodziną zamordowanego, bzdurą jest jak ktoś pisze, że oni chcą zemsty, odpłaty, że działają z wyrafinowaniem i upierają si, że morderca ma zginąć...tam jest ROZPACZ I STRACH, a także PUSTKA, rodzina nie dostaje nic, żadnej ochrony, żadnego Przepraszamy za naszego obywatela(bo jeśli wszyscy zabiegają o nie-skazanie mordercy na karę śmierci, wszyscy liczą się z jego godnością, prawem do życia itd. to dlaczego rodzina nie mogłaby oczekiwać skromnego przepraszam...)
czy człowiek pozbawiając kogoś prawa do życia nie pozbawia sam siebie prawa do tego? że niby prostackie, że zacofane i chamskie...należałoby zadać pytanie czy teraźniejsze czasy z poprawnością polityczną, z postępem w każdej dziedzinie, nawet tej dotyczącej broni masowego rażenia, broni biologicznej itd. są aby naprawdę bardziej normalne
szukacz
Zdecydowanie popieram.
Dlaczego państwo mające pełne usta humanitaryzmu nie przyznaje odszkodowania ofiarom przestępstwa - nie lubimy ofiar, a kochamy przestępców? Taka sytuacja prawna, to dalszy ciąg poniżania ofiary przez organy państwa.

Kara więzienia w obecnym kształcie zawiera element prewencji i element zemsty. Jak twierdzą przeciwnicy kary śmierci- wielkość kary nie ma wpływu na prewencję, tylko jej nieuchronność. To dlaczego wymierza się kary większe i mniejsze?- Właśnie dlatego, że w karze jest element zemsty. Czy zemsta jest przejawem humanitaryzmu. ?
A ciężkie prace, które proponują, to humanitaryzm. ?
Ja uważam, że eutanazja jest rozwiązaniem bardziej humanitarnym niż ciężkie roboty, czy dożywotnie więzienie. Moje zdanie na temat "kary" śmierci nie wynika z krwiożerczości , lecz z humanitaryzmu i pragmatyzmu. Świat ideowców ma kolekcję haseł, a do nich należy:
wartość najwyższa, jedyna prawda, krwiożerczość itd. Idealizm nie ma nic wspólnego z racjonalizmem i jako choroba powinien być leczony " z urzędu".
placownik (17853 punktów)

>Dlaczego państwo mające pełne usta humanitaryzmu nie przyznaje odszkodowania ofiarom przestępstwa - nie lubimy ofiar, a kochamy przestępców? Taka sytuacja prawna, to dalszy ciąg poniżania ofiary przez organy państwa.

   Chyba nie do końca wiesz o czym piszesz.

Art. 46. § 1. W razie skazania za przestępstwo spowodowania śmierci, ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, naruszenia czynności narządu ciała lub rozstroju zdrowia, przestępstwo przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji lub przestępstwo przeciwko środowisku, mieniu lub obrotowi gospodarczemu, sąd, na wniosek pokrzywdzonego lub innej osoby uprawnionej, orzeka obowiązek naprawienia wyrządzonej szkody w całości albo w części;
   Tyle mówi Kodeks Karny. Reszta w rękach sądu i osób pokrzywdzonych.

   A poza tym to jak to się ma do kary śmierci? Czy traktujesz taką karę jako formę odszkodowania?

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
szukacz
>   Tyle mówi Kodeks Karny. Reszta w rękach sądu i osób pokrzywdzonych.
>   A poza tym to jak to się ma do kary śmierci?
>Czy traktujesz taką karę jako formę odszkodowania?
Szkoda, że nie czytałeś tego, co pisałem wcześniej.

Czegoś tu nie zrozumiałeś. Naprawienie szkody, nawet tej materialnej jest utopią, bo jak to wyegzekwować od osoby, która nic nie ma.
Czy byłeś kiedyś poszkodowanym? Bo ja byłem okradziony.Niestety , prawo nie funkcjonuje tak. jak się Tobie wydaje. To tylko w kodeksie wygląda tak dobrze.
Ojciec Dyrektor (1704 punktów)
> Czy traktujesz taką karę jako formę odszkodowania?

Ty tak. Zaspokojenie satysfakcji.

>Czegoś tu nie zrozumiałeś. Naprawienie szkody, nawet tej materialnej jest utopią, bo jak to wyegzekwować od osoby, która nic nie ma.

Ale może wypracować. Widzę jak się przejmujesz tym, co już nieraz pisałem.

>Czy byłeś kiedyś poszkodowanym? Bo ja byłem okradziony.Niestety , prawo nie funkcjonuje tak. jak się Tobie wydaje. To tylko w kodeksie wygląda tak dobrze.

Pamiętaj o tym, posyłając ludzi na stryczek.


Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
szukacz
>
Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.

Ten cytat wyklucza Cię z dyskusji. Szukaj sobie pary
placownik (17853 punktów)

>Szkoda, że nie czytałeś tego, co pisałem wcześniej.

   Skąd ten wniosek? Czytałem. Dyskusja dotyczy kary śmierci. Z tego co piszesz wynika, że budzi Twój sprzeciw łożenie przez państwo na utrzymanie morderców odsiadujących karę więzienia. Byłbyś za tym, aby środki wydatkowane na ten cel zaoszczędzić poprzez zastosowanie kary śmierci i wydać je na wsparcie dla rodzin ofiar. Nadal się upieram, że jest to pomysł wielce dziwaczny. Bo niby dlaczego państwo miałoby w sposób szczególny honorować rodziny osób które zginęły akurat tym rodzajem nagłej śmierci? Takie odszkodowania w całym cywilizowanym świecie są raczej domeną towarzystw ubezpieczeniowych. Rolą państwa natomiast, powinno być zapobieganie tego typu "wypadkom".

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Ojciec Dyrektor (1704 punktów)
>Dlaczego państwo mające pełne usta humanitaryzmu nie przyznaje odszkodowania ofiarom przestępstwa - nie lubimy ofiar, a kochamy przestępców? Taka sytuacja prawna, to dalszy ciąg poniżania ofiary przez organy państwa.

Dajże spokój człowieku!
1. Lubimy ofiary, nie lubimy przestępców, ale nie odmawiamy przestępcy prawa do życia.
2. Gdzie Ty widzisz poniżanie ofiar przez to, że nie zabije się oprawcy? Ktoś wybije Ci zęby na ulicy, zostanie złapany, zapłaci Ci wysoką karę za uszkodzenia i dostanie miesiąc za kratkami. Czy uważasz że to poniżenie, bo powinno mu się wybić zęby?

>Kara więzienia w obecnym kształcie zawiera element prewencji i element zemsty. Jak twierdzą przeciwnicy kary śmierci- wielkość kary nie ma wpływu na prewencję, tylko jej nieuchronność. To dlaczego wymierza się kary większe i mniejsze?- Właśnie dlatego, że w karze jest element zemsty. Czy zemsta jest przejawem humanitaryzmu. ?

Dlaczego wymierza się kary mniejsze i większe? Ponieważ zależą one od wielkości przestępstwa. Problemem jest ustalenie granicy najwyższej kary, która, jak wiadomo, musi się gdzieś kończyć. Dla mnie kończy się przy dożywociu i ciężkich robotach na rzecz rodzin ofiar.

>A ciężkie prace, które proponują, to humanitaryzm. ?

Ja proponuję eutanazję, jeśli ktoś sobie nie życzy do końca życia ciężko pracować. Jestem co najmniej tak humanitarny jak Ty.

>Ja uważam, że eutanazja jest rozwiązaniem bardziej humanitarnym niż ciężkie roboty, czy dożywotnie więzienie.

Tak, eutanazja. Jeśli zabiją Cię wbrew Twojej woli, to już nie jest eutanazja.

>wartość najwyższa, jedyna prawda, krwiożerczość itd. Idealizm nie ma nic wspólnego z racjonalizmem i jako choroba powinien być leczony " z urzędu".

Musi być jakaś wartość najwyższa. Dla Ciebie nadrzędną wartością jest dobro rodziny, która koniecznie musi zaspokoić swoją żądzę krwi (tak, prowokuję Cię) i to jest TWÓJ IDEALIZM.

Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
szukacz

>2. Gdzie Ty widzisz poniżanie ofiar przez to, że nie zabije się oprawcy?

Nie.Poniżenie polega na nierównowadze. Sprawca jest lepiej traktowany niż poszkodowany.
Jeżeli wydaje się pieniądze na utrzymanie sprawcy, to dlaczego nie dać na odszkodowanie dla poszkodowanego. Równowaga byłby wówczas, gdyby poszkodowany otrzymywał odszkodowanie z kasy państwowej, tak jak z kasy pańxstwowej dostaje utrzymanie przestępca.

Dyskusja z urojeniami nigdy sie nie kończy"Czy uważasz że to poniżenie, bo powinno mu się wybić zęby?"- ja tego nie powiedziałem

>Dlaczego wymierza się kary mniejsze i większe? Ponieważ zależą one od wielkości przestępstwa.
To śmieszne, nie rozumiesz tego, co sam piszesz nie mówiąc o rozumieniu systemu karnego.
FailSafe (308 punktów)
>za czy przeciw? jest to problem jak wszystkie bardzo zagmatwany i myślę, że paroma argumentami nie można nikogo przekonywać

co prawda to prawda. My zresztą już porzuciliśmy ten wstępny etap argumentacji i teraz walczymy ze sobą a nie z argumentami

>większość ludzi, którzy stoją w opozycji do kary śmierci opiera swoje przekonanie na prawie naturalnym( prawo do życia i przyrodzona godność), humanitaryzmie czy przekonaniach religijnych, należy wziąć pod uwagę, że większość tych systemów, idei jest zawieszonych w świecie ideału

jest to element jakiegoś wymarzonego świata. Wszyscy mamy swoje ideały, ale nie jesteśmy w stanie stosować ich wszystkich w praktyce. Łatwo jest w sumie zwalczać karę śmierci upierając się o krytycznym znaczeniu tej kary dla naszej cywilizacji czy ludzkości. Trudniej jest np. wspomóc dzieci chore na białaczkę czy jakiegoś żebrzącego inwalidę. Nie zdziwiłbym się gdyby osoby szafujące teraz humanitaryzmem i innymi wielkimi hasłami, odpędzały na ulicy żebraka tłumacząc przy tym, że to nierób i że próbuje ich naciągnąć a kasę wyda na wódkę. Co w wielu przypadkach jest prawdą. Sam zresztą niezwykle rzadko daję pieniądze takim ludziom więc i ja nie jestem bez winy. Ale to ciekawe że takiemu żebrakowi odmówimy naszego humanitaryzmu a psychopatę bronimy atakując tych, którzy chcą go uśmiercić...

>nie zamierzam tu roztrzygać, która opcja jest właściwa...

obie są złe. Ja szukam po prostu mniejszego zła.

>ale w więksdzośći dyskusji na ten temat, można zauważyć dziwną tendencję do współczucia ludziom, którzy częstokroć w brutalny sposób zamordowali czasem nieznanego im bliżej człowieka, nie mówię tu o ludziach działających w samoobronie, czy w innych sytuacjach "spornych co do winy"

do tego doprowadził nas rozwój cywilizacji. Ale mimo wszystko muszę przyznać, że to współczucie psycholom nie jest aż takie częste - większość zwolenników kary śmierci koncentruje się raczej na własnych przekonaniach moralnych.

>bo jeśli wszyscy zabiegają o nie-skazanie mordercy na karę śmierci, wszyscy liczą się z jego godnością, prawem do życia itd. to dlaczego rodzina nie mogłaby oczekiwać skromnego przepraszam...)

rodzina ofiary przegrywa wiele razy. Tak naprawdę to przestępca jest jedyną osobą która może coś wygrać. Zabił ale może zostać uniewinniony. Zabił, ale są ludzie którzy walczą o to by sam nie został zabity. Dla niego może być już tylko lepiej, może np. być wcześniej zwolniony z pudła. A jeśli jest odpowiednio brutalny to może w więzieniu ustawić sobie innych więźniów a nawet oficerów systemu penitencjarnego tak, że jest mu jak w hotelu. Pogadajcie sobie z ludźmi którzy pracują w więzieniach - ja znam kogoś takiego i w to co on na ten temat mówi aż się nie chce wierzyć. I masz rację że rodzina zawsze czuje strach, bo cień tego psychola wisi nad nią przez całe życie.

>czy teraźniejsze czasy z poprawnością polityczną, z postępem w każdej dziedzinie, nawet tej dotyczącej broni masowego rażenia, broni biologicznej itd. są aby naprawdę bardziej normalne

to ciekawe, ale często relatywizujemy rzeczy, które nie powinny być relatywizowane. Wykazujemy praktyczną elastycznosć w wielu sprawach. Np. wojna przeciw terroryzmowi. Ilu bogu ducha winnych Arabów straciło życie czy domy po to, by front tej wojny przebiegał z daleka od naszych domów? Jak widać, jest to poświecenie które jesteśmy w stanie przyjąć . Mało się troszczymy o życie Arabów, ale nasi psychopaci są dla nas już bardziej cenni i w walce o nich używamy argumentów, które powinny byc zarezerwowane dla ważniejszych spraw.

Kara śmierci budzi wielkie emocje i zawsze wywołuje potężne dyskusje. Szkoda że niewielu osobom chce się rozmawiać na temat jak na przykład wspomóc ludzi, którzy ryzykują dla nas życie i w jakiś sposób chcą nas chronić. Choćby żołnierze odnoszący rany na polu walki - wracają jako inwalidzi, dostają jakąś zapomogę i na tym koniec. Co z oczu to z serca. Nie poświęcamy im nawet 10% tej uwagi, którą kierujemy na psycholi...





Wojownik Szarej Strony Mocy...

W tej wojnie nie ma zwycięzców...
Ale można mniej przegrać...
Ojciec Dyrektor (1704 punktów)
>jest to element jakiegoś wymarzonego świata. Wszyscy mamy swoje ideały, ale nie jesteśmy w stanie stosować ich wszystkich w praktyce.

Nie zabijać chyba umiesz bez większych problemów?

> Łatwo jest w sumie zwalczać karę śmierci upierając się o krytycznym znaczeniu tej kary dla naszej cywilizacji czy ludzkości. Trudniej jest np. wspomóc dzieci chore na białaczkę czy jakiegoś żebrzącego inwalidę.

Ale karę śmierci zwalczyć to też już coś. Poza tym co ma piernik do wiatraka? Los żebraka na ulicy nie zależy nijak od istnienia/nieistnienia kary śmierci.

> Nie zdziwiłbym się gdyby osoby szafujące teraz humanitaryzmem i innymi wielkimi hasłami, odpędzały na ulicy żebraka tłumacząc przy tym, że to nierób i że próbuje ich naciągnąć a kasę wyda na wódkę.

U nas tak niestety jest w większości przypadków. Nawiasem mówiąc ja często rzucam do przysłowiowego kapelusika parę groszy.

> Co w wielu przypadkach jest prawdą. Sam zresztą niezwykle rzadko daję pieniądze takim ludziom więc i ja nie jestem bez winy. Ale to ciekawe że takiemu żebrakowi odmówimy naszego humanitaryzmu a psychopatę bronimy atakując tych, którzy chcą go uśmiercić...

Śmierdzącego przetrawioną wódą żebraka nie skazujemy na śmierć, jeśli nie dostanie pieniędzy na kolejną butelczynę. Zawsze o bułkę jakoś się postara, kiedy nie będzie już roztaczał etanolowej woni, wtedy ludzie chętniej rzucą mu jakiś pieniądz.

>obie są złe. Ja szukam po prostu mniejszego zła.

I to mniejsze polega na zabijaniu? Bravo, bravissimo! Świetne!

>rodzina ofiary przegrywa wiele razy. Tak naprawdę to przestępca jest jedyną osobą która może coś wygrać. Zabił ale może zostać uniewinniony.

To chyba właśnie, cholera, dobrze, jeśli ma szansę być UNIEWINNIONY. Gorzej gdyby go powieszono, a dopiero potem okazałoby się że mordercą był ktoś inny.

> Zabił, ale są ludzie którzy walczą o to by sam nie został zabity. Dla niego może być już tylko lepiej, może np. być wcześniej zwolniony z pudła.

To prawda. Wszystko zależy od tego, w jakich okolicznościach i ilu ludzi zabił, ile dobrego zrobił podczas pobytu w więzieniu, od stanu psychicznego i paru jeszcze innych czynników... Myślę że nie pogniewałbym się, gdyby morderca bliskiej mi osoby wyszedł po parunastu latach (to i tak kawał życia!), gdybym wiedział że po resocjalizacji stał się zupełnie innym człowiekiem, który zaczął przejawiać skłonność do dobrych uczynków.

> A jeśli jest odpowiednio brutalny to może w więzieniu ustawić sobie innych więźniów a nawet oficerów systemu penitencjarnego tak, że jest mu jak w hotelu.

A do KŚ jak się to ma? Jeśli klawisze dupy, że nie pilnują porządku jak należy, to już ich problem. I podporządkowanych więźniów- tu też warto byłoby wziąć poprawkę na okoliczności w jakich znajdują się poszczególne "elementy".

> Pogadajcie sobie z ludźmi którzy pracują w więzieniach - ja znam kogoś takiego i w to co on na ten temat mówi aż się nie chce wierzyć. I masz rację że rodzina zawsze czuje strach, bo cień tego psychola wisi nad nią przez całe życie.

Jw. Zadbać o porządek w więzieniach. Jeśli gość bardzo chce dominować- dołożyć robót, żeby się nie nudził i pozbawić np. części posiłku, żeby głodem nie przymierał, ale tak, by to odczuł.

>Mało się troszczymy o życie Arabów, ale nasi psychopaci są dla nas już bardziej cenni i w walce o nich używamy argumentów, które powinny byc zarezerwowane dla ważniejszych spraw.

To nie mój konflikt. To konflikt Amerykańców i Arabów. Spojrzenie na tę sprawę mam, jakie mam, ale jakiś mały wpływ mieć mogę tylko na to, co dzieje się na naszym podwórku.

>Kara śmierci budzi wielkie emocje i zawsze wywołuje potężne dyskusje. Szkoda że niewielu osobom chce się rozmawiać na temat jak na przykład wspomóc ludzi, którzy ryzykują dla nas życie i w jakiś sposób chcą nas chronić. Choćby żołnierze odnoszący rany na polu walki - wracają jako inwalidzi, dostają jakąś zapomogę i na tym koniec.

Ilu mamy takich żołnierzy? Poza tym- pchali się na wojnę, to mają. Przecież jasne było że nie jadą zbierać kwiatków i w grę wchodzi możliwość (być może i konieczność) zabicia kogoś.

> Co z oczu to z serca. Nie poświęcamy im nawet 10% tej uwagi, którą kierujemy na psycholi...

Z powodów jak wyżej.

Pozdrawiam.

Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
FailSafe (308 punktów)
>>jest to element jakiegoś wymarzonego świata. Wszyscy mamy swoje ideały, ale nie jesteśmy w stanie stosować ich wszystkich w praktyce.
>Nie zabijać chyba umiesz bez większych problemów?

a co to ma do rzeczy? Przestań na moment używać chwytliwych słówek - nie siedzisz przed Moniką Olejnik i twojej gadki nie słucha cała Polska. Odwracanie kota ogonem jest dobre w polityce, ale ja politykiem nie jestem. Thorvoy napisał że ja nie mam żadnych argumentów. Ciekawe gdzie jest teraz i czemu mu nie przeszkadzają takie bzdurne argumenty? Chyba że w tego typu dyskusjach za agrument uznajemy wyciągnięcie z czyjejś wypowiedzi jakiś słów i takie ich odwrócenie by nic z tym nie miały wspólnego, ale za to by rodziły emocje.

Hmm... ty chyba jesteś politykiem. I to jednym z tych, przez których coraz mniej ludzi idzie do urn...

>>obie są złe. Ja szukam po prostu mniejszego zła.
>I to mniejsze polega na zabijaniu? Bravo, bravissimo! Świetne!

powalasz swoim poziomem rozumienia. Tak przy okazji - nie masz czasem na nazwisko Kurski? Starałem się do tej pory unikać krytykowania osób zwalczających moje tezy, ale cierpliwość mi się powoli zaczyna kończyć. Gadanie z tobą troche przypomina rzucanie grochem o ścianę. Z tą różnicą, że groch nie ma zdolności do konstruktywnego łączenia tego co się usłyszało w to co mu akurat pasuje. Jesteś zatem lepszy od grochu

> Wszystko zależy od tego, w jakich okolicznościach i ilu ludzi zabił, ile dobrego zrobił podczas pobytu w więzieniu, od stanu psychicznego i paru jeszcze innych czynników... Myślę że nie pogniewałbym się, gdyby morderca bliskiej mi osoby wyszedł po parunastu latach (to i tak kawał życia!), gdybym wiedział że po resocjalizacji stał się zupełnie innym człowiekiem, który zaczął przejawiać skłonność do dobrych uczynków.

szczerze mówiąc, to jeśli o mnie chodzi możesz temu mordercy nawet stypendium ufundować. Albo ożenić ze swoją córką (tą która przeżyła jego atak). Dla mnie to rybka. Ale może ja bym chciał widzieć mordercę mojej rodziny martwego? A o ile ja się nie sprzeciwiam temu byś robił ze "swoim" co ci się podoba, to ty robisz wszystko by prawo odebrało mi możliwość wywarcia zemsty w mojej sprawie. Choć pisanie o zemście przy tobie jest niebezpieczne, bo przecież ty jesteś jak Matka Teresa, no nie? Mam swoje zdanie na temat ludzi, którzy anonimowo uchodzą za bielszych niż biel, ale zatrzymam je dla siebie, bo nic wielkiego ono do dyskusji nie wniesie

>>Kara śmierci budzi wielkie emocje i zawsze wywołuje potężne dyskusje. Szkoda że niewielu osobom chce się rozmawiać na temat jak na przykład wspomóc ludzi, którzy ryzykują dla nas życie i w jakiś sposób chcą nas chronić. Choćby żołnierze odnoszący rany na polu walki - wracają jako inwalidzi, dostają jakąś zapomogę i na tym koniec.
>Ilu mamy takich żołnierzy? Poza tym- pchali się na wojnę, to mają. Przecież jasne było że nie jadą zbierać kwiatków i w grę wchodzi możliwość (być może i konieczność) zabicia kogoś.

boże... ten człowiek poraża. Żołnierz "pchał się na wojnę to ma". Natomiast biedny psychopata który zamordował jedynie 20 osób powinien być chroniony i strzeżony przed złymi prymitywami które chcą go osądzić. Jeśli tacy ludzie jak ty są produktem naszej rozwiniętej cywilizacji, to marna przed nami przyszłość. O hipokryzji już nie wspomnę...



Wojownik Szarej Strony Mocy...

W tej wojnie nie ma zwycięzców...
Ale można mniej przegrać...
Thorvoy (6588 punktów)
Od razu gwoli sprostowania: wszystkie wczorajsze posty, pisane jako Ojciec Dyrektor, są mojego autorstwa. Facet pisał z mojego kompa, ale już więcej nie będzie z powodu chronicznej nieumiejętności wylogowywania się.

>a co to ma do rzeczy? Przestań na moment używać chwytliwych słówek - nie siedzisz przed Moniką Olejnik i twojej gadki nie słucha cała Polska.

Chyba o to w słówkach chodzi, by chwytliwe były.

> Odwracanie kota ogonem jest dobre w polityce, ale ja politykiem nie jestem.

W którym Ty miejscu widzisz ODWRACANIE KOTA OGONEM?

> Thorvoy napisał że ja nie mam żadnych argumentów.

To ja.

> Ciekawe gdzie jest teraz i czemu mu nie przeszkadzają takie bzdurne argumenty?

Kurczę, pomyśl.

> Chyba że w tego typu dyskusjach za agrument uznajemy wyciągnięcie z czyjejś wypowiedzi jakiś [...]

JAKICHŚ.

>[...] słów i takie ich odwrócenie by nic z tym nie miały wspólnego, ale za to by rodziły emocje.

Rozumiem że moje słowa z tematem nie mają nic wspólnego. To z czym, Twoim zdaniem? Z biologią molekuularną, czy techniką gotowania na gazie?

>Hmm... ty chyba jesteś politykiem. I to jednym z tych, przez których coraz mniej ludzi idzie do urn...

Chyba nie.

>powalasz swoim poziomem rozumienia. Tak przy okazji - nie masz czasem na nazwisko Kurski?

Nie, ale też kończy się na "rski".

> Starałem się do tej pory unikać krytykowania osób zwalczających moje tezy, ale cierpliwość mi się powoli zaczyna kończyć.

No bo ile można takiemu Thorvoyowi mówić, żeby wreszcie opowiedział się grzecznie za karą śmierci?

> Gadanie z tobą troche przypomina rzucanie grochem o ścianę. Z tą różnicą, że groch nie ma zdolności do konstruktywnego łączenia tego co się usłyszało w to co mu akurat pasuje. Jesteś zatem lepszy od grochu

Gadanie zaś z Tobą przypomina trochę obrzucanie bezami murów fortecy. Bez żadnej różnicy.

>szczerze mówiąc, to jeśli o mnie chodzi możesz temu mordercy nawet stypendium ufundować.

No nie przesadzaj.

> Albo ożenić ze swoją córką (tą która przeżyła jego atak).

Jeśli sama tego zechce...

> Dla mnie to rybka. Ale może ja bym chciał widzieć mordercę mojej rodziny martwego?

Wielu ludzi chciałoby widzieć kieszonkowców z poobcinanymi łapskami. Odpowiadają Ci takie metody?

> A o ile ja się nie sprzeciwiam temu byś robił ze "swoim" co ci się podoba, to ty robisz wszystko by prawo odebrało mi możliwość wywarcia zemsty w mojej sprawie.

Twoim zdaniem długoletnie więzienie i proponowane przeze mnie ciężkie roboty to NAGRODA? Dlaczego jeszcze nie popełniłeś jakiegoś przestępstwa, skoro tak fajnie ustawić się można? Darmowy pensjonat, takoż za free sporty ekstremalne z łopatą/kilofem.

> Choć pisanie o zemście przy tobie jest niebezpieczne, bo przecież ty jesteś jak Matka Teresa, no nie?

Nie, jestem niewierzący.

> Mam swoje zdanie na temat ludzi, którzy anonimowo uchodzą za bielszych niż biel, ale zatrzymam je dla siebie, bo nic wielkiego ono do dyskusji nie wniesie

Przepraszam, nie uchodzę za bielszego niż biel. Daleko mi do tego.

>boże... ten człowiek poraża. Żołnierz "pchał się na wojnę to ma". Natomiast biedny psychopata który zamordował jedynie 20 osób powinien być chroniony i strzeżony przed złymi prymitywami które chcą go osądzić.

Żołnierz, drogi panie, wie że jeśli pojedzie na wojnę, ryzykuje śmierć ze strony innego żołnierza, bo NA TYM POLEGA WOJNA. Żeby zabijać. Widzisz pewną różnicę między wojną a prawem karnym?

> Jeśli tacy ludzie jak ty są produktem naszej rozwiniętej cywilizacji, to marna przed nami przyszłość. O hipokryzji już nie wspomnę...

Słusznie. Wróćmy do kary śmierci. Najlepiej palenia na stosie, palowania, dekapitacji mieczem, oczywiście po uprzednich torturach. Przecież to jest oznaka rozwiniętej cywilizacji.

Tfu.
szukacz
Czy jestem za karą śmierci?
- nie, bo śmierć nie jest karą, to tylko wcześniejsze przejście do lepszej wieczności.
- osobom niewierzącym polecam prace Epikura
Czy jestem za jakąkolwiek karą?
- nie, ponieważ człowiek nie ma wolnej woli.
Obydwie tezy przekraczają możliwość zrozumienia przez 98% obywateli, więc nie spodziewam się akceptacji.
Jestem za prowadzeniem działań, które porządkują funkcjonowanie społeczeństwa zapobiegając przestępczości z uwzględnieniem realnych możliwości, a nie utopijnych wizji.
Eutanazja nieuleczalnych przestępców jest elementem tego systemu. Kiedy i w jakich sytuacjach, to inna sprawa.
Elementem obecnego systemu karnego jest zemsta. Jestem daleki od zemsty, co wynika z faktu, że człowiek nie ma wolnej woli.
Thorvoy (6588 punktów)
>Czy jestem za karą śmierci?
>- nie, bo śmierć nie jest karą, to tylko wcześniejsze przejście do lepszej wieczności.
>- osobom niewierzącym polecam prace Epikura

Które skłonią nas do wiary, czy co?

>Czy jestem za jakąkolwiek karą?
>- nie, ponieważ człowiek nie ma wolnej woli.
>Obydwie tezy przekraczają możliwość zrozumienia przez 98% obywateli, więc nie spodziewam się akceptacji.
>Jestem za prowadzeniem działań, które porządkują funkcjonowanie społeczeństwa zapobiegając przestępczości z uwzględnieniem realnych możliwości, a nie utopijnych wizji.

Niestety samo to w sobie jest utopijne.

>Eutanazja nieuleczalnych przestępców jest elementem tego systemu. Kiedy i w jakich sytuacjach, to inna sprawa.

Nie wiesz chyba co to jest eutanazja.

> Elementem obecnego systemu karnego jest zemsta. Jestem daleki od zemsty, co wynika z faktu, że człowiek nie ma wolnej woli.

Więc po co odbierać życie mordercy, skoro nadal wychodzimy z deterministycznych założeń?
Paweł B (199 punktów)
>hm nie powiem, żebym wszystkie posty przeczytał dokładnie, więc jeśli będe powtarzał wpisy innych...
>za czy przeciw? jest to problem jak wszystkie bardzo zagmatwany i myślę, że paroma argumentami nie można nikogo przekonywać
>większość ludzi, którzy stoją w opozycji do kary śmierci opiera swoje przekonanie na prawie naturalnym( prawo do życia i przyrodzona godność), humanitaryzmie czy przekonaniach religijnych, należy wziąć pod uwagę, że większość tych systemów, idei jest zawieszonych w świecie ideału, w świecie stworzonym w oderwaniu od realnego świata, oczywiście nie całkowicie, przynajmniej ja tak to odbieram

hm .. a dlaczego właściwie jest "oderwany" ? a jeśli nawet jest oderwany - znasz jakiś ktory jest mniej oderwany - (w domysle) lepszy ?
allit (71 punktów)
hm Art. 46. § 1, nie wiem czy miałeś kiedykolwiek do czynienia mechanizmem działania prawa karnego, mówię o instytucjach i o samych normach, myślę, że słowa "reszta jest w rękach sądu", nie w rękach osób pokrzywdzonych, wystarcza za komentarz do tego argumentu
-wystarczy zobaczyć jak szybko i skutecznie działają organy w naszym państwie,
-rodziny mające się sądzić i spotykać jeszcze kilkatrotnie na sali sądowej mordercę swojego dziecka, odczuwają to naprawdę boleśnie
-nie okłamujmy się każda kara jest pewną formą odszkodowania, formą zemsty i zadośćuczynienia, a tylko chora poprawność każe nam nazywać to w jakiś bardziej wyszukany i poprawny sposób, po to są instytucje działanie w obronie koniecznej, działania w afekcie, aby w jakiś tam nsposób ochronić ludzi, którzy nie czekali na zbawienne działanie prawa, ale sami zadali odwet bezprawnej ingerenci w ich sferę

Ojciec Dyrektor napisał :
"...ale nie odmawiamy przestępcy prawa do życia.", to możnaby stwierdzić nie odmawiajmy ludziom prawa do życia, bo skoro morderca wychodzi po 25 latach więzienia i ponownie zabija, to trzebaby pociągnąć do odpowiedzialności tych dzięki którym wyszedł na wolność, bo tym samym dali mu prawo i możliwość do ponownego zabicia
dalej "Los żebraka na ulicy nie zależy nijak od istnienia/nieistnienia kary śmierci."- wiesz mając na uwadze to, że nie wszyscy żebracy są sami winni, że nie mają domu, pracy itd, to tym samym skazujemy go na pewną śmierć nie pomagając mu, mordercu fundujemy można powiedzieć wakacje z opieką, dobrym jedzeniam...a żebrak dostaje kopa i tyle
"Myślę że nie pogniewałbym się, gdyby morderca bliskiej mi osoby wyszedł po parunastu latach (to i tak kawał życia!), gdybym wiedział że po resocjalizacji stał się zupełnie innym człowiekiem, który zaczął przejawiać skłonność do dobrych uczynków."-hm a ja pogniewałbym się, może to będzie złoślwa uwaga wobec ciebie, ale ja mam szacunek do moich bliskich i jeszcze jedna sprawa, resocjalizacja, myślę, że tutaj tylko śmiech wchodzi w rachubę jako odpowiedź, nie mówię także o tym jak piszesz, dołożyć mu robót, ująć jedzenia-hehe nie wiem czy słyszałeś o buntach bwięźniów, bo dostają monotonne jedzenie, bo nie mają ciepłego, bo zdążył wystygnąć....
dalej"To nie mój konflikt. To konflikt Amerykańców i Arabów."-a dlaczego kara śmierci jest twoim konfliktem????


FailSafe (308 punktów)
>tylko chora poprawność każe nam nazywać to w jakiś bardziej wyszukany i poprawny sposób, po to są instytucje działanie w obronie koniecznej, działania w afekcie, aby w jakiś tam nsposób ochronić ludzi, którzy nie czekali na zbawienne działanie prawa, ale sami zadali odwet bezprawnej ingerenci w ich sferę

ładnie. Staram się o tym pisać, ale nie umiałem tego ubrać w słowa.

>skoro morderca wychodzi po 25 latach więzienia i ponownie zabija, to trzebaby pociągnąć do odpowiedzialności tych dzięki którym wyszedł na wolność, bo tym samym dali mu prawo i możliwość do ponownego zabicia

podsunąłeś mi dobry pomysł, muszę jeszcze nad nim pomyśleć a później zaproponuję jako alternatywę

> resocjalizacja, myślę, że tutaj tylko śmiech wchodzi w rachubę jako odpowiedź

to fakt - skuteczność resocjalizacji jest żadna w przypadku najbardziej zatwardziałych psychopatów. Resocjalizować można przestępców ze średniej półki, ale nie tych najgorszych. Oni potrafią udawać, że się zmieniają, ale nie czynią tego.




Wojownik Szarej Strony Mocy...

W tej wojnie nie ma zwycięzców...
Ale można mniej przegrać...
Thorvoy (6588 punktów)
>Ojciec Dyrektor napisał :

Niestety nie Ojciec Dyrektor, a ja.

>"...ale nie odmawiamy przestępcy prawa do życia.", to możnaby stwierdzić nie odmawiajmy ludziom prawa do życia, bo skoro morderca wychodzi po 25 latach więzienia i ponownie zabija, to trzebaby pociągnąć do odpowiedzialności tych dzięki którym wyszedł na wolność, bo tym samym dali mu prawo i możliwość do ponownego zabicia

Więc trza się starać o to, by NIE zabijał po wyjściu. Na tym chyba resocjalizacja polega, nie?

>dalej "Los żebraka na ulicy nie zależy nijak od istnienia/nieistnienia kary śmierci."- wiesz mając na uwadze to, że nie wszyscy żebracy są sami winni, że nie mają domu, pracy itd, to tym samym skazujemy go na pewną śmierć nie pomagając mu, mordercu fundujemy można powiedzieć wakacje z opieką, dobrym jedzeniam...a żebrak dostaje kopa i tyle

Są instytucje charytatywne, do których tylko trzeba się udać, żeby wystarczyło na PRZEŻYCIE. A jednak niektórzy wybierają żebractwo na ulicy/dworcu, bo bardziej się opłaca.

>"Myślę że nie pogniewałbym się, gdyby morderca bliskiej mi osoby wyszedł po parunastu latach (to i tak kawał życia!), gdybym wiedział że po resocjalizacji stał się zupełnie innym człowiekiem, który zaczął przejawiać skłonność do dobrych uczynków."-hm a ja pogniewałbym się, może to będzie złoślwa uwaga wobec ciebie, ale ja mam szacunek do moich bliskich [...]

A może moi bliscy też potrafią wybaczać? Może ja sam nie chciałbym, by ktoś kto zabije mnie, skończył powieszony na sznurze?

> [...] i jeszcze jedna sprawa, resocjalizacja, myślę, że tutaj tylko śmiech wchodzi w rachubę jako odpowiedź, nie mówię także o tym jak piszesz, dołożyć mu robót, ująć jedzenia-hehe nie wiem czy słyszałeś o buntach bwięźniów, bo dostają monotonne jedzenie, bo nie mają ciepłego, bo zdążył wystygnąć....

A co to, cholera, za problem? W razie zamieszek klawisze wyciągają broń palną, której nie ma ani jeden osadzony i uciszają towarzystwo, jeśli trzeba- strzałami w przestępcze ciało. Jaki może być bunt ludzi rozbrojonych i zakratowanych, którego gromada uzbrojonych ludzi nie potrafiłaby stłumić?

>dalej"To nie mój konflikt. To konflikt Amerykańców i Arabów."-a dlaczego kara śmierci jest twoim konfliktem????

Bo dziś większość ludzi chce, by odbywała się na moim podwórku.
allit (71 punktów)
>>Ojciec Dyrektor napisał :
>Niestety nie Ojciec Dyrektor, a ja.
hm, ale większość cycatów odnosiła się do Ojca Dyrektora

>Więc trza się starać o to, by NIE zabijał po wyjściu. Na tym chyba resocjalizacja polega, nie?
nie "słuchasz" mnie, resocjalizacja to jest utopia i tyle, popatrz na gości, którzy wyszli z więzienia

>Są instytucje charytatywne, do których tylko trzeba się udać, żeby wystarczyło na PRZEŻYCIE. A jednak niektórzy wybierają żebractwo na ulicy/dworcu, bo bardziej się opłaca.
wg mnie operujesz pojęciami abstrakcjnymi, nie wiem czy kiedykolwiek miałeś do czynienia z ludzmi biednymi, bez domu, ale tam naprawdę njie wszyscy są brudnymi, zapijaczonymi istotami wzbraniającymi się od pomocy, wbrew temu co twierdzisz nie jest tak łatwo uzyskać pomoc, myślę, że ty dyskutujesz z poziomu świata idealnego, abstrakcjnego, też mam świadomość, że on jest śliczny, ale ma tę wadę, że jest nierealny

>A może moi bliscy też potrafią wybaczać? Może ja sam nie chciałbym, by ktoś kto zabije mnie, skończył powieszony na sznurze?
twój wybór i go szanuję

>A co to, cholera, za problem? W razie zamieszek klawisze wyciągają broń palną, której nie ma ani jeden osadzony i uciszają towarzystwo, jeśli trzeba- strzałami w przestępcze ciało. Jaki może być bunt ludzi rozbrojonych i zakratowanych, którego gromada uzbrojonych ludzi nie potrafiłaby stłumić?
uciszają strzałami w przestępcze ciało-zaskakujesz mnie, ty przeciwnik kary śmierci, pozwoliłbyś na taką jawną niesprawiedliwość, bo np ktoś mółby nie chcieć brać udziału w buncie, ale jakoś przez przypadek dostać kulkę(i nie mów że nie byłoby takiej możliwości, bo bunt to bunt-chaos!)i co wtedy jak takiemu biednemu mordercy przywróciłbyś życie, no jak????a tak powiem ci przeczytaj cokolwiek o prawie użycia broni, niekoniecznie przez strażników więziennych, to może ochłoniesz w takim podejściu, policjanci, ochroniarze czy klawisze boją się wręcz tego robić, bo potem odszkodowania itd. takie niestety są realia
>>dalej"To nie mój konflikt. To konflikt Amerykańców i Arabów."-a dlaczego kara śmierci jest twoim konfliktem????
>Bo dziś większość ludzi chce, by odbywała się na moim podwórku.
nie kojarzę obchodzą cię tylko ludzie w Polsce, tylko w twoim kraju, a nie chodzi ci żeby ta kara śmierci została zniesiona wszędzie, w imię tych wyżzszych ideałów, czy czego tam chcesz
Thorvoy (6588 punktów)
>>>Ojciec Dyrektor napisał :
>>Niestety nie Ojciec Dyrektor, a ja.
>hm, ale większość cycatów odnosiła się do Ojca Dyrektora

Cholercia, nie.

Ojciec Dyrektor to mój kumpel. Pisał posty na Racjonaliście z mojego kompa (nie ma netu u siebie). Już trzeci raz z rzędu nie wylogował się, kiedy skończył, a ja potem pisałem pod Jego loginem. Wczoraj chyba na 20 postów odpisałem jako Ojciec Dyrektor. Ostatni raz pozwoliłem facetowi wpisywać się z mojego kompa na Racjonalistę.

>nie "słuchasz" mnie, resocjalizacja to jest utopia i tyle, popatrz na gości, którzy wyszli z więzienia

Nie rozumiesz. Resocjalizacja to jest utopia W WYDANIU POLSKIM.

>wg mnie operujesz pojęciami abstrakcjnymi, nie wiem czy kiedykolwiek miałeś do czynienia z ludzmi biednymi, bez domu, ale tam naprawdę njie wszyscy są brudnymi, zapijaczonymi istotami wzbraniającymi się od pomocy, wbrew temu co twierdzisz nie jest tak łatwo uzyskać pomoc, myślę, że ty dyskutujesz z poziomu świata idealnego, abstrakcjnego, też mam świadomość, że on jest śliczny, ale ma tę wadę, że jest nierealny

Niekoniecznie pomoc z MOPS-u. Jeśli sytuacja sprawia że żyjesz na ulicy, nawet do Caritasu można udać się na posiłek, czy jakiegoś schroniska. Nawiasem mówiąc- większość, która chce ode mnie pieniędzy, śmierdzi wódą. Wymowne, prawda?

>uciszają strzałami w przestępcze ciało-zaskakujesz mnie, ty przeciwnik kary śmierci, pozwoliłbyś na taką jawną niesprawiedliwość, bo np ktoś mółby nie chcieć brać udziału w buncie, ale jakoś przez przypadek dostać kulkę(i nie mów że nie byłoby takiej możliwości, bo bunt to bunt-chaos!)

Jak ktoś nie chce brać udziału w buncie, to raczej siedzi spokojnie w celi, prawda? Ciężko żeby pod pałki pchał się ktoś, kto tego nie chce.

>i co wtedy jak takiemu biednemu mordercy przywróciłbyś życie, no jak????a tak powiem ci przeczytaj cokolwiek o prawie użycia broni, niekoniecznie przez strażników więziennych, to może ochłoniesz w takim podejściu, policjanci, ochroniarze czy klawisze boją się wręcz tego robić, bo potem odszkodowania itd. takie niestety są realia

Dlatego trzeba zmienić TO prawo.

>nie kojarzę obchodzą cię tylko ludzie w Polsce, tylko w twoim kraju, a nie chodzi ci żeby ta kara śmierci została zniesiona wszędzie, w imię tych wyżzszych ideałów, czy czego tam chcesz

Tak, chciałbym, by była zniesiona wszędzie, ale przede wszystkim obchodzi mnie sytuacja kraj, w którym żyję.
allit (71 punktów)

>Ojciec Dyrektor to mój kumpel. Pisał posty na Racjonaliście z mojego kompa (nie ma netu u siebie).
aha, to w takim razie biłem do ciebie, przeproś kumpla

>Nie rozumiesz. Resocjalizacja to jest utopia W WYDANIU POLSKIM.
nie tylko w polskim

>Niekoniecznie pomoc z MOPS-u. Jeśli sytuacja sprawia że żyjesz na ulicy, nawet do Caritasu można udać się na posiłek, czy jakiegoś schroniska. Nawiasem mówiąc- większość, która chce ode mnie pieniędzy, śmierdzi wódą. Wymowne, prawda?
hm, zrozum jedzenie to nie wszystko, pomyśl ile ty potrzebujesz aby egzystować w miarę dobrze i porównaj czy samo jedzenie by ci wystarczyło, aby dziękować śwatu, za życie

>Jak ktoś nie chce brać udziału w buncie, to raczej siedzi spokojnie w celi, prawda? Ciężko żeby pod pałki pchał się ktoś, kto tego nie chce.
no wiesz nie wszystko jest takie proste, zobacz czsami z relacji ze stadionów, gdzie człowiek siedzący spokojnie na trybunach dostanie pałą za to że tylko siedział blisko jakiegoś czuba

>Dlatego trzeba zmienić TO prawo.
proste, no nie? nic tylko zmienić
Thorvoy (6588 punktów)
>aha, to w takim razie biłem do ciebie, przeproś kumpla

Nie.

>>Nie rozumiesz. Resocjalizacja to jest utopia W WYDANIU POLSKIM.
>nie tylko w polskim
To może ktoś się weźmie do roboty wreszcie żeby to zmienić? Są od tego specjalne władze.

>hm, zrozum jedzenie to nie wszystko, pomyśl ile ty potrzebujesz aby egzystować w miarę dobrze i porównaj czy samo jedzenie by ci wystarczyło, aby dziękować śwatu, za życie

Mowa była skazywaniu na śmierć poprzez odmowę pomocy, a nie o uszczęśliwianiu ubogich.

>no wiesz nie wszystko jest takie proste, zobacz czsami z relacji ze stadionów, gdzie człowiek siedzący spokojnie na trybunach dostanie pałą za to że tylko siedział blisko jakiegoś czuba

Niestety żaden normalny człowiek nie pcha się dziś na polski stadion.

>proste, no nie? nic tylko zmienić

Ano proste.
allit (71 punktów)

>Mowa była skazywaniu na śmierć poprzez odmowę pomocy, a nie o uszczęśliwianiu ubogich.
dach nad głową to nie jest szczęście to jest minimum

>>proste, no nie? nic tylko zmienić
>Ano proste.
a jakże
Thorvoy (6588 punktów)
Minimum to przeżycie. Dach nad głową nie zawsze zapewnia przeżycie.

Chyba że w zimie.

Raczej nie dołożę się żebrakowi, by mógł sobie kupić dom.
placownik (17853 punktów)

>hm Art. 46. § 1,nie wiem czy miałeś kiedykolwiek do czynienia mechanizmem działania prawa karnego, mówię o instytucjach i o samych normach, myślę, że słowa "reszta jest w rękach sądu", nie w rękach osób pokrzywdzonych, wystarcza za komentarz do tego argumentu

   Tego argumentu użyłem przeciwko dziwacznym (moim zdaniem) oczekiwaniom wynagradzania przez państwo szkód wyrządzonych ofiarom przez przestępców. Niska efektywność wymiaru sprawiedliwości w naszym kraju jest faktem, którego nie zamierzam negować. Jednak używanie jej jako argumentu na poparcie słuszności tezy, że państwo powinno wziąć na siebie troskę o zadośćuczynienie ofiarom, jest nieporozumieniem.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
allit (71 punktów)
"Jednak używanie jej jako argumentu na poparcie słuszności tezy, że państwo powinno wziąć na siebie troskę o zadośćuczynienie ofiarom, jest nieporozumieniem."

jeżeli dwie osoby należą do tego samego społeczeństwa, jedna z nich jest przestępcą, mordercą, przez państwo ma on zapewnioną celę zgodną ze standardami, a więc wymiary, ogrzewanie, dobre, odpowiednio kaloryczne, ciepłe posiłki(mój sąsiad uwielbia to miejsce jako zimowisko, stwierdził, że nie ma sensu męczyć się tutaj-w swojej miejscowoście, bez ogrzewania i jakiegkolwiek jedzenia...-przemyśl to sobie), prawa do przedterminowego zwolnienia, odwiedzin, jeśli ma kogoś..., a z drugiej strony rodzina ofiary, dodajmy nieżyjącej, zwykle zostaje sama, częstokroć nawet nie wiedzą gdzie jest ciało, bo morderca często igra sobie z wymiarem sprawiedliwości(jak to dumnie brzmi), stawiając coraz wyższe warunki za tę informację, gdzie są zwłoki(i nie mów mi , że tak nie ma, swego czasu był taki koleś nazwany Wampirem ze śląska(ale mogłem przekręcić pseudo)do mdzisiaj gdzieś w ziemi gniją jego ofiary, podczas gdy on za wyjawienie miejsc wychodził do kina, prenumerował czasopisma, miał dostęp do wszelkich wygód, o jakaich wielu może sobie tylko pomarzyć...-to też przemyśl
dlaczgo państwo zapewniające jednakową ochronę KAżDEMU obywatelowi, nie ma na siebie wziąć odpowiedzialności???
placownik (17853 punktów)

   Twój opis warunków panujących w więzieniach to istna sielanka. Ogrzewanie, kaloryczne posiłki, wymiarowe cele. Po prostu bajka.

   Ta bajka to 2,5 m2 na osobę (norma - budząca w krajach Unii niedowierzanie to 3 m2) i wyżerka 4 zł dziennie na osobę. Wiesz co to 2,5 m2 na osobę? Wymaluj sobie na podłodze prostokąt o wymiarach 2m na 2,5m i spróbuj przeżyć na tej przestrzeni dzień (nie dobę!) choćby z ukochaną teściową. A teściowa, nawet najgorsza, to przecież nie morderca!
Nie dziwię się Twojemu znajomemu, zapewne bezdomnemu i bez środków do życia, że przezimowanie w takich warunkach uważa za prawdziwy luksus. Ale nawet on wraz z przyjściem wiosny zaczyna mieć dosyć.

>dlaczgo państwo zapewniające jednakową ochronę KAżDEMU obywatelowi, nie ma na siebie wziąć odpowiedzialności???

   Państwo powinno troszczyć się o każdego obywatela żyjącego w skrajnej nędzy. Niezależnie od tego czy stan ten jest skutkiem przestępstwa, czy innych czynników. Obciążanie państwa (czyli nas wszystkich) obowiązkiem rekompensowania każdej ofierze strat jakie ponosła na skutek przestępstwa, niezależnie od jej stanu majątkowego, jest jawnym absurdem.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
allit (71 punktów)

>   Ta bajka to 2,5 m2 na osobę (norma - budząca w krajach Unii niedowierzanie to 3 m2) i wyżerka 4 zł dziennie na osobę.
zbyt dosłownie bierzesz do siebie te wymiary, nikt im nie każe żyć w tych 2,5, oni mogą chodzić po celi, przemieszczać się, to nie jest tak źle, zważając na to, że masz świetne waruki mieszkalne, bo ogrzewanie, prąd, ciepła woda to jest czasami luksus, powiedz to ludziom żyjących choćby na Śląsku, to dla nich to jest naprawdę DUŻO więcej niż mają oni, a żarcie, hm na śniadanie zupa mleczna, dwudaniowy obiad, kolacja-no nie mów mi, że to jest złe, zwłaszcza jeśli nie musisz na to robić całymi dniami

>    Obciążanie państwa (czyli nas wszystkich) obowiązkiem rekompensowania każdej ofierze strat jakie ponosła na skutek przestępstwa, niezależnie od jej stanu majątkowego, jest jawnym absurdem.
wiesz dla mnie absurdem jest żywienie i dawanie dachu nad głową mordercy, wolałbym aby ta kasa powędrowała do rodziny ofiary, ale masz swój pogląd i nie zamierzam polemizować z nim

pozdrawiam
IQ955 (2355 punktów)
>Wiesz co to 2,5 m2 na osobę? Wymaluj sobie na podłodze prostokąt o wymiarach 2m na 2,5m [...]
Według mnie prostokąt o bokach 2m x 2,5m ma powierzchnię 5m2. Ale mogę się mylić; nie byłem nigdy w więzieniu.


Pozdrowienia,

IQ955. [Marek Czeszek]
placownik (17853 punktów)

>Według mnie prostokąt o bokach 2m x 2,5m ma powierzchnię 5m2. Ale mogę się mylić; nie byłem nigdy w więzieniu.

   Nie mylisz się. Alit i jego teściowa na 5 m2 to daje właśnie 2,5 m2 na osobę.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
allit (71 punktów)

>   Nie mylisz się. Alit i jego teściowa na 5 m2

wiesz, że to zachowanie nie fair w dyskusji
placownik (17853 punktów)

>>   Nie mylisz się. Alit i jego teściowa na 5 m2
>wiesz, że to zachowanie nie fair w dyskusji
>

   Poczułeś się urażony moją odpowiedzią na post IQ955? Przecież dotyczył on wyjaśnienia wątpliwości rachunkowych. Naprawdę nie rozumiem.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
allit (71 punktów)

>   Poczułeś się urażony moją odpowiedzią na post IQ955? Przecież dotyczył on wyjaśnienia wątpliwości rachunkowych. Naprawdę nie rozumiem.

żartowałem, poważny z ciebie facet
placownik (17853 punktów)

>żartowałem, poważny z ciebie facet

   Nie zawsze poważny. Ale jako moderator takie uwagi muszę traktować ze śmiertelną powagą.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
allit (71 punktów)

>    Ale jako moderator takie uwagi muszę traktować ze śmiertelną powagą.
szkoda

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365