Racjonalista - Strona głównaDo treści
Kara śmierci II - diabelska alternatywa

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
21-10-2006 22:59FailSafe (308 punktów)Kara śmierci II - diabelska alternatywa
Dyskusja w wątku karośmiercowym nr. 1 zrobiła się dość gęsta, więc pozwolę sobie przedstawić moją szatańską kontrpropozycję tutaj, w świeżym, jeszcze nie udeptanym miejscu.
mamy dwie strony konfliktu (uwaga - momentami będzie ironicznie):
.
po pierwsze (czynię postępy - przeszedłem na język polski!) mamy przeciwników kary śmierci. Są to ludzie postępowi, wiedzący że w życiu najważniejsze jest życie a wszystko poza tym jest szczegółem który można obejść. Kara śmierci im nie pasuje z różnych przyczyn: w większości przypadków, choć nie wszyscy to przyznają, boją się, że ten typ kary może ich dopaść - zasłużenie lub nie, choć biorąc pod uwagę poziom ludzi tutaj zagląających zaryzykuję stwierdzenie że jednak nie. W uznaniu kary ostatecznej przeszkadzają im kwestie moralne a także budzące podziw przeświadczenie, że ludzie są tak naprawdę równi sobie i każde życie ludzkie jest równie wartościowe, niezależnie od tego jakimi jest czynami zapełnione. Są to też zwolennicy genetycznej przynależności do gatunku homo sapiens - wg. tej teorii jedynie drastyczna zmiana kodu DNA danego osobnika pozbawiłaby go człowieczeństwa. A że w kupie raźniej, ludzie powinni się bronić i wspierać. Są to też zwolennicy resocjalizacji, którzy uważają, że nawet Hitler, gdyby dostarczyć mu w więzieniu odpowiednie książki i odpowiednio długo podsyłając mu Mądrych Bo Wykształconych W Szkołach Psychocośtam to w końcu by zmiękł i skończył jak Matka Teresa, która co prawda resocjalizacji poddawana nie była, ale z jakichś przyczyn również zasłużyła na naszą miłość i szacunek. Osoby z tej kategorii cenią sobie wysoce samopoczucie ewentualnych katów, którzy musieliby uśmiercać skazanych na k.ś. homo sapiens. Boją się także o ofiary przypadkowe. A nuż ktoś pójdzie pod nóż niezasłużenie? I nie mówimy tutaj o ofiarach ofiary, tzn. przestępcy, ale o przestępcy właśnie. Gdyby trwała wojna, to ludzie tacy po pierwszym przypadkowym ostrzelaniu sojuszniczego okrętu przez swoje samoloty bombowe wycofaliby swoje siły za ocean i poczekali na zwycięzcę.
.
po drugie - mamy zwolenników kary śmierci. Są to na ogół ludzie niedojrzali emocjonalnie, mało doświadczeni i do tego zapewne wychowani na grach komputerowych. Śmierć traktują jak kromkę chleba. Nie wyrośli z naleciałości średniowiecznych i pozostają w błędnym przekonaniu, że karę należy wymierzać już na Ziemi a nie w życiu po życiu, które oczywiście musi istnieć. Co więcej - wydaje im się, że jedynie śmierć jest karą skuteczną i zupełnie nie są w stanie uzmysłowić sobie, że w jednym przypadku na sto może dojść do skazania niewinnego człowieka. Tacy ludzie jak oni czują się świetnie na wojnach. Nie robią na nich wrażenia straty przypadkowe i niepotrzebne. Prą do celu nie zważając na nic i nie mając w duszy Boga (dowolnego). W toku dyskusji z nimi wychodzi, że tak naprawde nie mają żadnych argumentów za karą śmierci a te które wysuwają są z gruntu fałszywe i świadczą źle o nich samych. Nie potrafią też czynić analogii. Obie ostatnie cechy powinny posłużyć do zaawansowanych badań na temat: "czemu zwolennicy kary śmierci nie potrafią niczego, podczas kiedy przeciwniy potrafią wszystko". Póki jednak takie badania nie zostaną przeprowadzone, zwalmy to na karb ich ograniczeń intelektualnych i emocjonalnych. Dodać należy fakt, że ludzie ci raczej rzadko są w stanie docenić wartość życia, widząc w nim towar który można nabyć ale równie szybko zbyć. Kosmiczny paradoks chce, że choć są barbarzyńcami i bestiami łasymi krwi niewinnych psychopatów, to jednak żądają by przynależność do gatunku ludzkiego nie wynikała wprost z odpowiedniej sekwencji genów, ale tak naprawdę nie wiadomo o co im chodzi. Bo któż by miał niby oceniać kto może być człowiekiem a kto nie? Tylko Bóg a każdy człowiek, twierdzący że biedak mordujący bestialsko jakąś rodzinę, rozbijający dzieci o ściany i wymazujący ich krwią hakenkreuz'e na ścianie nie jest człowiekiem, w rzeczywistości rości sobie prawa do bycia Bogiem. Aha - ciemiężyciele ci zupełnie nie wierzą w resocjalizacje w swoim ograniczeniu nie wierząc jakim cudem psychopata chcący mordować i krzywdzić miałby się zamienić w baranka. Bo - jak twierdzą ci ograniczeńcy, takie cuda to nawet w Mechanicznej Pomarańczy się nie udały, a przecież ludzie ci znają życie tylko z amerykańskich filmów...
dobra. Poznaliśmy strony konfliktu. Starałem się wetknąć szpilkę wszystkim, ale pewnie i tak wyszło na jaw po czyjej jestem stronie . Powyższe proszę traktować raczej jako propozycję rozluźnienia atmosfery. Powalczyliśmy i to ostro, teraz więc się z siebie pośmiejmy.
Aby jednak nie było zbyt różowo, czas przejść do mojej diabelskiej alternatywy. Moja propozycja brzmi następująco:

wyeliminujmy karę śmierci dla przestępców. Niech trafiają do więzień i niech będą poddawani resocjalizacji. Ale jeśli ktokolwiek z tych przestępców po odbyciu kary i resocjalizacji ponownie powróci do swojej krwawej profesji, wtedy skazujmy na karę śmierci:
- sędziego
- osoby odpowiedzialne za nadzór penitencjarny
- osoby odpowiedzialne za resocjalizację.
Zdaniem przeciwników kary śmierci więzienie + resocjalizacja to wyjście doskonałe. Skoro tak jest, to nie będzie nigdy przypadku w którym trzeba będzie ukarać śmiercią wspomniane osoby. Ale jeśli to bzdura - wtedy ktoś musi zapłacić za ten błąd. Za śmierć niewinnych osób, której można było uniknąć eliminując groźne jednostki na dobre. Powyższy projekt realizuje chyba założenia obu stron konfliktu i mimo swojej absurdalności nie jest taki zły

a wy co sądzicie?


aha - pomysł nie jest oczywiście mój . Podobna sugestia pojawiła się już w wątku głównym. Ja to trochę rozbudowałem ale nie dla mnie laury
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

szukacz
Jest jeszcze jedno podejście do tematu, wynikające ze współczesnej wiedzy na temat wolnej woli.
Dotyczy nie tylko kary śmierci, ale wszystkich kar, które to działania w kontekście współczesnej wiedzy są anachroniczne.

Czy jestem za karą śmierci?
- nie, bo śmierć nie jest karą, to tylko wcześniejsze przejście do lepszej wieczności.(to dla osób wierzących)
- osobom niewierzącym polecam prace Epikura
Czy jestem za jakąkolwiek karą?
- nie, ponieważ człowiek nie ma wolnej woli.( to nie wyklucza działań prewencyjnych, ale nie są to kary, bo kara zawiera element zemsty. Jednak te działania częściowo przypominają kary.)
Jestem za prowadzeniem działań, które porządkują funkcjonowanie społeczeństwa zapobiegając przestępczości z uwzględnieniem realnych możliwości, a nie utopijnych wizji.
Humanitarnae eutanazja nieuleczalnych przestępców jest elementem tego systemu. Kiedy i w jakich sytuacjach, to inna sprawa.(nie nazywajmy tego karą)
Elementem obecnego systemu karnego jest zemsta. Jestem daleki od zemsty, co wynika z faktu, że człowiek nie ma wolnej woli.

Na pierwszym miejscu stawiam interes poszkodowanego.(W obecnym systemie karnym interes poszkodowanego jest na drugim miejscu.)

Z takiego podejścia do kar wynika także inne podejście do wykroczeń drogowych i związanych z nimi mandatami. To podejście nie wyklucza mandatów prewencyjnych, lecz stosowanych w innych niż dziś sytuacjach. Np. jeżeli ktoś jeździ przez 40 lat bezwypadkowo, nie powinien być karany za przekroczenie prędkości, gdyż jego bezwypadkowa jazda oznacza iż lepiej niż urzędnik potrafi ocenić jaka szybkośc jest w danym miejscu bezpieczna.
FailSafe (308 punktów)
>Jestem za prowadzeniem działań, które porządkują funkcjonowanie społeczeństwa zapobiegając przestępczości z uwzględnieniem realnych możliwości, a nie utopijnych wizji.

mnie też chodzi właśnie o coś takiego a nie o "mordowanie" jak leci. Ale jak zdążyłem już zauważyć, nawet możliwość uśmiercenia np. jednego skrajnego przypadku przestępcy na pięć lat to zbyt wiele dla przeciwników śmierci. Bo przecież człowiek który zmasakrował jakąś rodzinę a przy tym dla frajdy nagrał to wszystko na kamerę może być niewinny a kaseta to może być fałszywka.

>Humanitarnae eutanazja nieuleczalnych przestępców jest elementem tego systemu.

jak zwał tak zwał, ale może być

>Na pierwszym miejscu stawiam interes poszkodowanego.(W obecnym systemie karnym interes poszkodowanego jest na drugim miejscu.)

jestem za

>Z takiego podejścia do kar wynika także inne podejście do wykroczeń drogowych i związanych z nimi mandatami. To podejście nie wyklucza mandatów prewencyjnych, lecz stosowanych w innych niż dziś sytuacjach. Np. jeżeli ktoś jeździ przez 40 lat bezwypadkowo, nie powinien być karany za przekroczenie prędkości, gdyż jego bezwypadkowa jazda oznacza iż lepiej niż urzędnik potrafi ocenić jaka szybkośc jest w danym miejscu bezpieczna.

bardzo dobry pomysł, ale trudny do realizacji bo zakłada elastyczność struktur państwowych - urzędników i policjantów a to jest mało prawdopodobne.

Skoro mówimy o mandatach, jako o przykładzie lekkich kar, to zastanówmy się jak to wygląda obecnie. Policjanci polują na kierowców jak na zwierzęta - mandat zastępuje w tym przypadku zdobycie skóry czy kłów. Aby było ciekawie, na prędkość najczęściej łapie się tam, gdzie droga pozwala na szybszą jazdę - podczas kiedy kontrole powinny być ustawiane tak, aby oduczać ludzi szaleńczej jazdy w niebezpiecznych miejscach. Co więcej, znaki ograniczające prędkość są brane z kosmosu. Nierzadko trafia się prosta i równa droga z ograniczeniem do 40 km/h. A jeśli kierowca uzna że może jechać szybciej to kończy się to zapłaceniem mandatu. W tym przypadku prawo działa w sposób głupi i mało edukacyjny. Kierowcy tracą zaufanie do znaków bo te nijak mają się do drogi a w policji widzą mafię ściągającą haracze. W takiej sytuacji trudno wyobrazić sobie, że ktoś kto 40 lat nie dostał mandatu jest wypuszczany. Prędzej juz policjant spojrzy na samochód jakim jedziesz - jeśli będzie to coś drogiego to i w mandacie znajdzie się wyższa suma.

co nie zmienia faktu, że gotów jestem się z tobą zgodzić. Sam zresztą nigdy nie proponowałem kary śmierci jako kary standardowej ale jedynie jako narzędzie ostateczne, które powinno być dozwolone przez prawo ale nie nadużywane.




Wojownik Szarej Strony Mocy...

W tej wojnie nie ma zwycięzców...
Ale można mniej przegrać...
behemoth (157 punktów)
kara śmierci to według mnie czarna msza, zabójstwo to grzech, a na grzeszniku tym większy - skazuje sie często ludzi bez poczucia winy, i mają miejsze szanse na nawrócenie się przed śmiercią, karaśmierci, zabójstwo na grzeszniku to przelanie czarnej krwi
FailSafe (308 punktów)
>zabójstwo na grzeszniku to przelanie czarnej krwi

to chyba dobrze, no nie?




Wojownik Szarej Strony Mocy...

W tej wojnie nie ma zwycięzców...
Ale można mniej przegrać...
behemoth (157 punktów)
>to chyba dobrze, no nie?
otóż z punktu widzenia chrześcijan nie, bo skazuje się dusze na potępienie
FailSafe (308 punktów)
>>to chyba dobrze, no nie?
>otórz z punktu widzenia chrześcijan nie, bo skazuje się dusze na potępienie

aha. No to poważna sprawa...




Wojownik Szarej Strony Mocy...

W tej wojnie nie ma zwycięzców...
Ale można mniej przegrać...

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365