Racjonalista - Strona głównaDo treści
Wierzący niepraktykujący....

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
11-12-2006 12:06Ojciec Dyrektor (1704 punktów)Wierzący niepraktykujący....
Witam serdecznie. Chciałbym poruszyć dość kontrowersyjny temat niepraktykujących chrześcijan. Sam nie chodz do koscioła, ponieważ drażni mnie postać obłudnego ksiedza (uważam, że nie potrzebuję cotygodniowego widoku podstarzałego transwestyty aby być dobrym człowiekiem).
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Jarek Kubaszewski
>uważam, że nie potrzebuję cotygodniowego widoku
>podstarzałego transwestyty aby być dobrym człowiekiem.
Z mojego punktu widzenia masz rację.
Jeżeli jakikolwiek bóg rzeczywiście istnieje to śmieje się z tych wszystkich obrzędów-praktyk i coraz bogatszych świątyń gdy wielu ludzi jest niedożywionych lub umierających z głodu.
Pozdrawiam.
Ojciec Dyrektor (1704 punktów)
>Z mojego punktu widzenia masz rację.
>Jeżeli jakikolwiek bóg rzeczywiście istnieje to śmieje się z tych wszystkich obrzędów-praktyk i coraz bogatszych świątyń gdy wielu ludzi jest niedożywionych lub umierających z głodu.

Popieram i podpisuję się pod tym wszelkimi członkami memi

Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
Totus (1201 punktów)
Ja nie chodzę do kościoła bo mi Jezus zabrania.
Jestem praktykującym chrześcijaninem?
Jeśli tak to kim są Ci, którzy chodzą?

Zyga (1539 punktów)
>Ja nie chodzę do kościoła bo mi Jezus zabrania.
>Jestem praktykującym chrześcijaninem?
>Jeśli tak to kim są Ci, którzy chodzą?
>

Katolikami ?
ugaguga (134 punktów)

>Jeśli tak to kim są Ci, którzy chodzą?

Oszukanymi , chcącymi się oszukiwać , pozerami. Czasem zmuszonymi a czasem naiwnie szukającymi tam ratunku przed nieuniknionym. Z innej strony materiałem do manipulacji i osiągania korzyści materialnych lub politycznych przez samozwańczych "przedstawilcieli Boga".
Thorvoy (6588 punktów)
Jezus zabrania? Zdaje się że coś tam mówił o konieczności organizowania zgromadzeń.
Totus (1201 punktów)
>Jezus zabrania? Zdaje się że coś tam mówił o konieczności organizowania zgromadzeń.
Masz na myśli zgromadzenia modlitewne?
Thorvoy (6588 punktów)
Możliwe. Protestanckie towarzystwo o czymś takim mi wspominało, ale o co dokładnie chodziło, bij-zabij, nie powiem.
ateista
>temat niepraktykujących chrześcijan.

Człowieku, ja jestem ateistą a muszę chodzić do kościoła, bo mnie rodzina zmusza. Teraz mam jeszcze wojnę to, że nie chcę chodzić na religię. Debilny katecheta grozi mi, że powiadomi o tym mojego proboszcza, wychowawcę, rodzinę i dyrekcję szkoły - obłęd. Jestem pełnoletni, a według księdza mam obowiązek byś katolikiem, bo jestem jeszcze na utrzymaniu rodziców i to oni mają prawo decydować o moim światopoglądzie. Wracając do niepraktykujących chrześcijan- tacy ludzie są żałośni, bo mimo dorosłości nie potrafią wziąć spraw w swoje ręce i na przykład wypisać się z tej poronionej organizacji. Sorry że tak się wypowiadam, ale Kościół zatruł mi życie i zmanipulował moją rodzinę. Skończyła się moja pobłażliwość dla bezkarnej działalności kleru!
krutki (1550 punktów)
>Jestem pełnoletni, a według księdza mam obowiązek być katolikiem, bo jestem jeszcze na utrzymaniu rodziców i to oni mają prawo decydować o moim światopoglądzie.

Z tego co przeczytałem w rozdziale II Konstytucji RP art. 48 i 53 to "Rodzice mają prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Wychowanie to powinno uwzględniać stopień dojrzałości dziecka, a także wolność jego sumienia i wyznania oraz jego przekonania" oraz "Nikt nie może być zmuszany do uczestniczenia ani do nieuczestniczenia w praktykach religijnych". Nie ma tam nigdzie wzmianki o byciu na utrzymaniu rodziców. Nie jest Twoim obowiązkiem bycie katolikiem tylko dlatego, że jesteś na utrzymaniu rodziców.

pozdrawiam

"For ever we will be what we want to be" *** Ośrodek Trójmiejski
Pandorra (1289 punktów)
>Człowieku, ja jestem ateistą a muszę chodzić do kościoła, bo mnie rodzina zmusza.
Nikt nie może Cię zmusić. Na początku będą dąsy, groźby i awantury, z czasem wszyscy przywykną. Musisz tylko przetrzymać pierwszy zmasowany atak. Potem będzie łatwiej. Najważniejsza jest konsekwencja, zresztą jak ze wszystkim w życiu

>Teraz mam jeszcze wojnę to, że nie chcę chodzić na religię. Debilny katecheta grozi mi, >że powiadomi o tym mojego proboszcza, wychowawcę, rodzinę i dyrekcję szkoły - obłęd.
Katecheta nic Ci nie może zrobić - religia nie jest przedmiotem obowiązkowym. Dyrekcja szkoły i wychowawca i tak będą wiedzieli, bo przy wypelnianiu kart ocen sprawa wypłynie. Gdzie tu groźba?
Rodzina jest na ogół największym problemem, bo łączą Cie z nimi związki emocjonalne.

>Jestem pełnoletni, a według księdza mam obowiązek byś katolikiem, bo jestem jeszcze na >utrzymaniu rodziców i to oni mają prawo decydować o moim światopoglądzie.
Twój śwaitopogląd już sie skrystalizował. Za późno na wymuszanie zmian przez zakazy i nakazy.

>Wracając do niepraktykujących chrześcijan - tacy ludzie są żałośni, bo mimo dorosłości >nie potrafią wziąć spraw w swoje ręce i na przykład wypisać się z tej poronionej >organizacji.
Niektórzy nie potrafią. Właściwie możesz im współczuć. Żyją w kłamstwie i mają tego śwaidomość. Ale nie każdy ma na tyle siły i determinacji, żeby przeciwstawić się otoczeniu. Czego Ci życzę.
Thorvoy (6588 punktów)
>Człowieku, ja jestem ateistą a muszę chodzić do kościoła, bo mnie rodzina zmusza.

Ha, znam to. Na szczęście minęło ładnych parę lat temu.

> Teraz mam jeszcze wojnę to, że nie chcę chodzić na religię.

Witam w klubie.

> Debilny katecheta grozi mi, że powiadomi o tym mojego proboszcza, wychowawcę, rodzinę i dyrekcję szkoły - obłęd.

I to właśnie mnie zastanawia. Powiadomienie proboszcza możesz siłą rzeczy olać. Ale wychowawca i dyrekcja szkoły? Co oni niby mają do Twojego chodzenia na religię??? Najwyżej wyśmieją katechetę, który z czymś takim przyjdzie do nich, bo nawet jeśli będą mieli katolskie poglądy, nie mają prawa wymagać od Ciebie uczestnictwa w takich zajęciach.

> Jestem pełnoletni, a według księdza mam obowiązek byś katolikiem, bo jestem jeszcze na utrzymaniu rodziców i to oni mają prawo decydować o moim światopoglądzie.

Byczakupka, jak mawiają mieszkańcy USA. Twój światopogląd nijak ma się do utrzymywania Ciebie przez rodziców. Kolejna sprawa- rodzice mogą decydować o tym, w jakim światopoglądzie będziesz kształtowany, ale tylko do uzyskania pełnoletności. O Ostatecznie o Twoim światopoglądzie nie zdecyduje nigdy ani rodzina, ani księżulo, ponieważ albo wyznaje się jakieś wartości, albo nie. Jeśli jesteś ateistą, nie będziesz teistą na zawołanie. I vice versa.

>Wracając do niepraktykujących chrześcijan- tacy ludzie są żałośni, bo mimo dorosłości nie potrafią wziąć spraw w swoje ręce i na przykład wypisać się z tej poronionej organizacji.

Nie myl niepraktykujących chrześcijan z ateistami.

Ateista- wiadomo kto zacz. Niepraktykujący chrześcijanin to religijny hipokryta, który niby tam wierzy, ale nic w związku z tym nie robi. Rozumiesz- tak, jakbyś mówił że jesteś miłośnikiem jazdy na rowerze, a rozbijał się wyłącznie samochodem.

> Sorry że tak się wypowiadam, ale Kościół zatruł mi życie i zmanipulował moją rodzinę. Skończyła się moja pobłażliwość dla bezkarnej działalności kleru!

Chyba nie masz za co przepraszać. Moim zdaniem nie przekroczyłeś granicy dobrego smaku, w dodatku widać że Twoja niechęć do KK nie jest bezpodstawna. Moja rodzina też jest zmanipulowana przez Kościół, chociaż do moherowego szaleństwa na szczęście jeszcze jej daleko.

Twoja pobłażliwość, lub jej brak, nic dla kleru nie znaczy. Niestety. Na razie to oni mogą pobłażać (lub nie) nam. Jeszcze nie oni są zależni od nas, a my od nich. Miejmy nadzieję, że to się niedługo skończy, dzięki takim jak Ty, między innymi.

Pozdrawiam.
Ojciec Dyrektor (1704 punktów)
>Wracając do niepraktykujących chrześcijan- tacy ludzie są żałośni, bo mimo dorosłości nie potrafią wziąć spraw w swoje ręce i na przykład wypisać się z tej poronionej organizacji.

Uwierz mi, że są ludzie (np. ja), którzy wierzą w Boga, a nie w złotego cielca, którym przez wieki stał się tzw. kościół. Obłuda, hipokryzja, kłamstwa (nie zawsze, ale często) - Nie kręci mnie to, więc do kościółka nie chadzam (co nie oznacza, że nie wierzę lub nie modlę się [modliltwa nie równa się oklepanym i zapisanym w konspektach regółkom]).

>Sorry że tak się wypowiadam, ale Kościół zatruł mi życie i zmanipulował moją rodzinę. Skończyła się moja pobłażliwość dla bezkarnej działalności kleru!

to najeżdżaj na kler człowieku, a nie na wierzących! Niestety w dzisiejszym świecie społeczeństwo słysząc "wierzący niepraktykujący" ma przed oczyma człowieka, który ma chrzest i komunię (bo rodzice go zapędzili), ale nie chodzi do kościoła, bo uwarza, że to obciach, lub w niego w ogóle nie wierzy.

Pozdrawiam.

Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
Thorvoy (6588 punktów)
>Uwierz mi, że są ludzie (np. ja), którzy wierzą w Boga, a nie w złotego cielca, którym przez wieki stał się tzw. kościół. Obłuda, hipokryzja, kłamstwa (nie zawsze, ale często) - Nie kręci mnie to, więc do kościółka nie chadzam (co nie oznacza, że nie wierzę lub nie modlę się [modliltwa nie równa się oklepanym i zapisanym w konspektach regółkom]).

RegUłkom. Już chociaż Ty, Ojcze Dyrektorze, mógłbyś się postarać.

Pamiętaj też że swoją wiarę "zawdzięczasz" właśnie katolikom. Gdyby Ci nie namieszali, dziś byłbyś całkowicie niewierzący, chyba że miałbyś pecha wychować się w rodzinie, wyznającej inną religię.

Widzisz że to, co wpoiło Ci wiarę, jest jednym wielkim przekrętem. A jednak wierzysz nadal. To tak, jakbyś przestał być nazistą, znienawidził Hitlera, a nadal wierzył w konieczność zachowania czystości aryjskiej krwi.

>to najeżdżaj na kler człowieku, a nie na wierzących!

Wierzący napędzają kler, z nich wywodzą się kolejne pokolenia duchownych. Kler napędza kolejne rzesze wierzących, robiąc wodę z mózgu. Stanowi rzeczy winny jest zarówno kler, jak i rzesza niedorozwojów, których ulubionym nakryciem głowy jest beret z włóczki.

> Niestety w dzisiejszym świecie społeczeństwo słysząc "wierzący niepraktykujący" ma przed oczyma człowieka, który ma chrzest i komunię (bo rodzice go zapędzili), ale nie chodzi do kościoła, bo uwarza, że to obciach, lub w niego w ogóle nie wierzy.

UwaŻa. Nie rób mi siary. Ja tu o czystość języka walczę, a mój własny przyjaciel rżnie takie byki, że na kilometr tryska.

Z resztą się zgadzam. "Wierzący niepraktykujący" to nie to samo, co ateista.
Sir Valeq (379 punktów)
>Uwierz mi, że są ludzie (np. ja), którzy wierzą w Boga, a nie w złotego cielca, którym przez wieki stał się tzw. kościół. Obłuda, hipokryzja, kłamstwa (nie zawsze, ale często) - Nie kręci mnie to, więc do kościółka nie chadzam (co nie oznacza, że nie wierzę lub nie modlę się [modliltwa nie równa się oklepanym i zapisanym w konspektach regółkom]).
A co z biednym Zeusem, Odynem, czy Swarożycem? Czemu nie w nich? Czy nie lepiej już posunąć się o tego jednego boga dalej i przestać siedzieć na płocie?...

---------
"We cannot all be masters." - William Shakespeare
artofcreation.strefa.pl
Ojciec Dyrektor (1704 punktów)
>A co z biednym Zeusem, Odynem, czy Swarożycem? Czemu nie w nich? Czy nie lepiej już posunąć się o tego jednego boga dalej i przestać siedzieć na płocie?...

Na tym właśnie wiara polega. W Jahve, nie w Zeusa

Pozdrawiam.

Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
Thorvoy (6588 punktów)
Tylko dlaczego właśnie w niego? Oto ważne pytanie. Przecież bóstw, które można wyznawać, jest od zarąbania. Tylko dlatego Jahwe, że urodziłeś się w miejscu, w którym jest on najbardziej popularny? To dopiero oszukiwanie samego siebie.
Ojciec Dyrektor (1704 punktów)
>Tylko dlaczego właśnie w niego? Oto ważne pytanie. Przecież bóstw, które można wyznawać, jest od zarąbania. Tylko dlatego Jahwe, że urodziłeś się w miejscu, w którym jest on najbardziej popularny? To dopiero oszukiwanie samego siebie.

Przepraszam za nazwanie mojego Boga. Według mnie nie ma znaczenia jak go nazwiesz, ważne abyś nie bruździł wyznawcom innych religii i żył według sumienia. To, czy nazwiesz Boga Allach, Jahve czy Budda odgrywa drugorzędną rolę.

Pozdrawiam.

Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
Thorvoy (6588 punktów)
>Przepraszam za nazwanie mojego Boga.

Nie ma za co.

> Według mnie nie ma znaczenia jak go nazwiesz, ważne abyś nie bruździł wyznawcom innych religii i żył według sumienia. To, czy nazwiesz Boga Allach, Jahve czy Budda odgrywa drugorzędną rolę.

Lubisz sekciarzy? Nie bardzo, prawda? Nie masz nic przeciwko brużdżeniu im, jak sądzę? No to jak tak samo nie dzierżę sekciarzy nieco wyższej kategorii- katolików ze szczególnym uwzględnieniem duchownych.
Thorvoy (6588 punktów)
Kurczę, zadziwiasz mnie.

Tyle postów widzę już pod spodem, żadnego krytycznego, a ja mam ochotę Cię ochrzanić za to, że "chciałbyś poruszyć temat", ale o postawieniu tezy, czy zapytania już nie pomyślałeś. Skąd czytelnik ma wiedzieć jakiej odpowiedzi oczekujesz?
Ojciec Dyrektor (1704 punktów)
>Kurczę, zadziwiasz mnie.
>Tyle postów widzę już pod spodem, żadnego krytycznego, a ja mam ochotę Cię ochrzanić za to, że "chciałbyś poruszyć temat", ale o postawieniu tezy, czy zapytania już nie pomyślałeś. Skąd czytelnik ma wiedzieć jakiej odpowiedzi oczekujesz?

Wybacz Wojto, ale w pośpiechu pisałem i nie zdążyłem dokończyć tego wpisu Moje stanowisko przedstawiłem kilka postów wyżej. Jeszcze raz błagam o litość i łagodny wymiar kary

Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
Thorvoy (6588 punktów)
>Wybacz Wojto [...]

No i teraz wszyscy już wiedzą jak mam na imię. Zgiń, przepadnij, ohydny demaskatorze!

>[...] ale w pośpiechu pisałem i nie zdążyłem dokończyć tego wpisu Moje stanowisko przedstawiłem kilka postów wyżej. Jeszcze raz błagam o litość i łagodny wymiar kary

Pomyślimy o tym po publicznej chłoście.
Ojciec Dyrektor (1704 punktów)
>Pomyślimy o tym po publicznej chłoście.

Dzięki łaskawco


Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
Sir Valeq (379 punktów)
Moja opinia: trochę za często pojawiają sie na forum Wasze prywatne jednozdaniowe rozmówki i zaśmiecają miejscami dyskusje.
Thorvoy (6588 punktów)
Naprawdę tak źle się je czyta?
placownik (17853 punktów)

   Podzielam opinię Sir Valeq'a. Do prywatnych pogaduch lepiej wykorzystywać Gadu-Gadu.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Thorvoy (6588 punktów)
Prywatnie to my tak nie świrujemy.
sininen (72 punktów)

Jeden ksiądz kiedyś mnie zwrzeszczał na spowiedzi, że to nieważne, czy ja mam taką potrzebę, czy nie, taki jest mój obowiązek, i mam do kościoła chadzać co niedzielę kropka! Pomyślałam sobie, dobra, tylko po co- czy to nie jest czysta hipokryzja? Teraz w niedzielę owszem, w kościele mnie widują, ale tylko w takim, w którym kazań mogę słuchać i do którego idę z radością - niekoniecznie co niedziela. Jeżeli Ty takiego nie znalazłeś, to rzeczywiście lepiej żebyś nie chodził. Wymuszona modlitwa jest chyba nic nie warta. Czasem chrześcijanie niepraktykujący mają więcej wspólnego z wyobrażeniami prawdziwego wierzącego, niż Ci co codziennie pokornie tuptają do konfesjonału a potem na mszę. Wiadomo, im częściej czegoś doświadczasz tym mniej to dla ciebie znaczy.

p.s.
Są tacy księża, których nie nazwałbyś klechami. Ja znam ich co prawda tylko ze trzech, ale zawsze to coś.
Ojciec Dyrektor (1704 punktów)
>p.s.
>Są tacy księża, których nie nazwałbyś klechami. Ja znam ich co prawda tylko ze trzech, ale zawsze to coś.

Tacy ludzie są bardzo wartościowi. Też kilku takich poznałem, ale kuria kazała im pojechać w piz** z Wrocławia. Niestety...
Cóż, będę szukał dalej, może znajdę coś wartościowego.....


Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
Thorvoy (6588 punktów)
>Tacy ludzie są bardzo wartościowi. Też kilku takich poznałem, ale kuria kazała im pojechać w piz** [...]

Pizzę?

>[...] z Wrocławia. Niestety...

Dla mnie bomba, pod warunkiem, że nikt nie zajął ich miejsca.

>Cóż, będę szukał dalej, może znajdę coś wartościowego.....

Jeśli tylko nie będziesz szukać w świątyniach...
sininen (72 punktów)

>Tacy ludzie są bardzo wartościowi. Też kilku takich poznałem, ale kuria kazała im pojechać w piz** z Wrocławia. Niestety...

Jakoś mnie to nie zdziwiło smutna norma.

>Cóż, będę szukał dalej, może znajdę coś wartościowego.....

Wierzę, że tak
Thorvoy (6588 punktów)
>Jeden ksiądz kiedyś mnie zwrzeszczał na spowiedzi, że to nie ważne, czy ja mam taką potrzebę, czy nie, taki jest mój obowiązek, i mam do kościoła chadzać co niedzielę kropka! Pomyślałam sobie, dobra, tylko po co- czy to nie jest czysta hipokryzja? Teraz w niedzielę owszem, w kościele mnie widują, ale tylko w takim, w którym kazań mogę słuchać i do którego idę z radością - nie koniecznie co niedziela.

Ja na Twoim miejscu, widząc podejście duchownych, dałbym sobie spokój z kościołem na dobre. Naprawdę w takich chwilach nie przychodzi mi na myśl nic innego, jak zostawanie w zbrodniczej frakcji nazistowskiej tylko dlatego, że kilku ludzi z niej potrafi się elegancko wysławiać.

> Jeżeli Ty takiego nie znalazłeś, to rzeczywiście lepiej żebyś nie chodził. Wymuszona modlitwa jest chyba nic nie warta. Czasem chrześcijanie niepraktykujący mają więcej wspólnego z wyobrażeniami prawdziwego wierzącego, niż Ci co codziennie pokornie tuptają do konfesjonału a potem na mszę. Wiadomo, im częściej czegoś doświadczasz tym mniej to dla ciebie znaczy.

Proponuję likwidację wszystkich kościołów, lekcji religii w szkołach, delegalizację wszelkich kultów religijnych, zakaz noszenia i umieszczania gdziekolwiek symboli religijnych. Dla dobra wierzących oczywiście, żeby religia znaczyła dla nich jak najwięcej.

Oj, jak mi się marzy taka sytuacja...

>Są tacy księża, których nie nazwałbyś klechami. Ja znam ich co prawda tylko ze trzech, ale zawsze to coś.

Każdy ksiądz to klecha.
sininen (72 punktów)

>Ja na Twoim miejscu, widząc podejście duchownych, dałbym sobie spokój z kościołem na dobre. Naprawdę w takich chwilach nie przychodzi mi na myśl nic innego, jak zostawanie w zbrodniczej frakcji nazistowskiej tylko dlatego, że kilku ludzi z niej potrafi się elegancko wysławiać.

Żeby jeszcze o eleganckie wysławianie chodziło . Oni po prostu nie boją się moich pytań i wątpliwości, nie boją się też powiedzieć "nie wiem" i nie ciągną mnie za uszy do kościoła.

>Proponuję likwidację wszystkich kościołów, lekcji religii w szkołach, delegalizację wszelkich kultów religijnych, zakaz noszenia i umieszczania gdziekolwiek symboli religijnych. Dla dobra wierzących oczywiście, żeby religia znaczyła dla nich jak najwięcej.

Jak zwykle. Ale jest to jakaś myśl. W podziemiu od razu kościół zyska paru zwolenników.

>Każdy ksiądz to klecha.
Zależy
Thorvoy (6588 punktów)
>Żeby jeszcze o eleganckie wysławianie chodziło . Oni po prostu nie boją się moich pytań i wątpliwości, nie boją się też powiedzieć "nie wiem" i nie ciągną mnie za uszy do kościoła.

Zakały Kościoła, innymi słowy.


>Jak zwykle. Ale jest to jakaś myśl. W podziemiu od razu kościół zyska paru zwolenników.

I tylu by wystarczyło. Niech to oni zaczną wreszcie chodzić kanałami.

>>Każdy ksiądz to klecha.
>Zależy

Kaaażdy.
Teresa (2693 punktów)
>Witam serdecznie. Chciałbym poruszyć dość kontrowersyjny
>temat niepraktykujących chrześcijan. Sam nie chodz do
>koscioła, ponieważ drażni mnie postać obłudnego ksiedza
>(uważam, że nie potrzebuję cotygodniowego widoku
>podstarzałego transwestyty aby być dobrym człowiekiem).

Wybacz, ale ten watek jest beznadziejny.
Nie możesz się dziwić, że ludzie nie szanują waszych poglądów, skoro ateizm jest tak prostacki i nieprzemyślany.
Przecież istnienie obłudnych księży potwierdza, to, że to Kościół ma rację, ponieważ to Kościół głosi o dogmat o grzechu pierworodnym i zepsuciu moralnym i wolnej woli człowieka.
A więc gdyby nie ideały chrześcijaństwa, to nie mógłbyś się tak oburzać na obłudę księży.

Poza tym najlepszy człowiek jaki chodził po tej ziemii nie nazwal się dobrym, a Ty nazywasz się "dobrym"???

Dla kontrastu w ateizmie i w materializmie wolna wola nie istnieje, nie istnieje tez pojęcie dobra ani zła, bo przecież mózg to zbiór atomów a nasza świadomość jest tylko jego epifenomenem (czyli efektem ubocznym- według materializmu), a atomy nie mają wolnej woli, więc też nie mogą grzeszyć.
Tak więc według ateizmu Ojcze-Dyrektorze wcale nie jesteś dobry, bo pojęcie dobra nie ma tam sensu, gdyż jesteś zdeterminowany przez swój układ nerwowy. Tak samo obłudny ksiądz musi się zachowywać w sposób obłudny (bo tak ma zdeterminowany układ nerwowy) a Ty nie masz prawa się na to w sposób bluźnierczy oburzać ani go za to winić, bo on nie ponosi za to odpowiedzialności. Wątpie czy podoba Ci się taka wizja świata?

Wg mnie "dogmaty" ateizmu i materializmu jeśli je brac na poważne są zbyt nonsensowne nawet dla samych ateistow.
To w chrz,. ksiądz jest grzesznikiem tak, jak i Ty.
I to w chrz. ludzie wierzą w to, że mają wolną wole i że Bog może odnawiać ich wnętrze.
Ojciec Dyrektor (1704 punktów)
>Wybacz, ale ten watek jest beznadziejny.

Wybaczam.

>Nie możesz się dziwić, że ludzie nie szanują waszych poglądów, skoro ateizm jest tak prostacki i nieprzemyślany.

Czy ja napisałem, że jestem ateistą??

>A więc gdyby nie ideały chrześcijaństwa, to nie mógłbyś się tak oburzać na obłudę księży.

Ależ mogę się oburzać, ponieważ nie chodzi mi o to, że grzeszą, to jest zrpzumiałe (ksiądz też człowiek). Oburza mnie ich hipokryzja. Napisałem, że gdyby inna grupa społeczna była tak zdominowana przez hipokrytów darzyłbym ją takim samym uczuciem.

>Poza tym najlepszy człowiek jaki chodził po tej ziemii nie nazwal się dobrym, a Ty nazywasz się "dobrym"???

Tak, nazywam siebie dobrym, poniewarz staram się żyć według sumienia i nie robić innym krzywdy. Nie porównuję siebie do ów człowieka. Jeszcze trochę i mówiąc "ten obiad był dobry" zostanę skazany za świętokradztwo....

>Dla kontrastu w ateizmie i w materializmie wolna wola nie istnieje, nie istnieje tez pojęcie dobra ani zła, bo przecież mózg to zbiór atomów a nasza świadomość jest tylko jego epifenomenem (czyli efektem ubocznym- według materializmu), a atomy nie mają wolnej woli, więc też nie mogą grzeszyć.

Dlatego nie jestem ateistą. Popatrz na tytuł tego "beznadziejnego" wątku

>Tak więc według ateizmu Ojcze-Dyrektorze wcale nie jesteś dobry, bo pojęcie dobra nie ma tam sensu, gdyż jesteś zdeterminowany przez swój układ nerwowy. Tak samo obłudny ksiądz musi się zachowywać w sposób obłudny (bo tak ma zdeterminowany układ nerwowy) a Ty nie masz prawa się na to w sposób bluźnierczy oburzać ani go za to winić, bo on nie ponosi za to odpowiedzialności.

Ale ja nie jestem ateistą! Wierzę w Boga i według mojej wiary ksiądz, który tą wiarę mi wpajał, jest obłudnikiem, kłamcą i hipokrytą! Wierzę w grzech, ale nie uznaje przymusu spowiadania się jakiemuś ćwokowi w drewnianym kiosku. Wolę pogadać z Bogiem niż tranzwestytą w podeszłym wieku.

Zapomniałbym - Według mojego sumienia ksiądz ów w pełni odpowiada za swoje czyny.

>Wątpie czy podoba Ci się taka wizja świata?

Nie wiem skąd w ogóle się tu wzięła...

>Wg mnie "dogmaty" ateizmu i materializmu jeśli je brac na poważne są zbyt nonsensowne nawet dla samych ateistow.

Jeszcze raz.... NIE JESTEM ATEISTĄ!!!!!! Uważam, że wszelkie dogmaty (z założenia) są nonsensowne. Nie można narzucać własnego zdania tak wielkiej grupie ludzi jaką bez wątpienia są zarówno teiści jak i ateiści.

>To w chrz,. ksiądz jest grzesznikiem tak, jak i Ty.

Wiem, wierzę w to.

>I to w chrz. ludzie wierzą w to, że mają wolną wole i że Bog może odnawiać ich wnętrze.

Czy to powoduje, że nie chodząc do kościółka nie jestem chrześcijaninem?? Wierzysz w to, że Bóg powiedział, aby dzień święty święcić?? Według mnie to hasło wymyślił ktoś, kto w chrześcijaństwie zauważył żyłę złota. Teraz takich (nie wszystkich, ale większość) nazywamy księżami

Pozdrawiam.

Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
Thorvoy (6588 punktów)
>Tak, nazywam siebie dobrym, poniewarz staram się żyć według sumienia i nie robić innym krzywdy. Nie porównuję siebie do ów człowieka. Jeszcze trochę i mówiąc "ten obiad był dobry" zostanę skazany za świętokradztwo....



>Ale ja nie jestem ateistą! Wierzę w Boga i według mojej wiary ksiądz, który tą wiarę mi wpajał, jest obłudnikiem, kłamcą i hipokrytą! Wierzę w grzech, ale nie uznaje przymusu spowiadania się jakiemuś ćwokowi w drewnianym kiosku. Wolę pogadać z Bogiem niż tranzwestytą w podeszłym wieku.

Gdyby tak ten bóg jeszcze Ci odpowiadał... :/

>>Wątpie czy podoba Ci się taka wizja świata?
>Nie wiem skąd w ogóle się tu wzięła...

Z Teresy.

>Jeszcze raz.... NIE JESTEM ATEISTĄ!!!!!! Uważam, że wszelkie dogmaty (z założenia) są nonsensowne. Nie można narzucać własnego zdania tak wielkiej grupie ludzi jaką bez wątpienia są zarówno teiści jak i ateiści.

Szczerze mówiąc nie wiem co myśleć o dogmatach. Z jednej strony blokują myślenie, z drugiej, gdyby nie "dogmatyczne" aksjomaty, jako ludzie nie wyszlibyśmy z jaskiń.

>Czy to powoduje, że nie chodząc do kościółka nie jestem chrześcijaninem??

Spokojnie, tylko katolikiem.

> Wierzysz w to, że Bóg powiedział, aby dzień święty święcić?? Według mnie to hasło wymyślił ktoś, kto w chrześcijaństwie zauważył żyłę złota. Teraz takich (nie wszystkich, ale większość) nazywamy księżami

Księża na księżyc. Tak się ładnie błyszczy, może ze złota jest. ;P

Pozdrawiam.
Ojciec Dyrektor (1704 punktów)
>>Ale ja nie jestem ateistą! Wierzę w Boga i według mojej wiary ksiądz, który tą wiarę mi wpajał, jest obłudnikiem, kłamcą i hipokrytą! Wierzę w grzech, ale nie uznaje przymusu spowiadania się jakiemuś ćwokowi w drewnianym kiosku. Wolę pogadać z Bogiem niż tranzwestytą w podeszłym wieku.
>Gdyby tak ten bóg jeszcze Ci odpowiadał... :/

Gdyby mi odpowiadał byłaby to pierwsza oznaka schizofrenii

>Szczerze mówiąc nie wiem co myśleć o dogmatach. Z jednej strony blokują myślenie, z drugiej, gdyby nie "dogmatyczne" aksjomaty, jako ludzie nie wyszlibyśmy z jaskiń.

Co racja, to racja.....

Pozdrawiam.

Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
Thorvoy (6588 punktów)
>>Gdyby tak ten bóg jeszcze Ci odpowiadał... :/
>Gdyby mi odpowiadał byłaby to pierwsza oznaka schizofrenii

A nie jest jedną z oznak rozmowa z niewidzialnym przyjacielem?
17-12-2006 15:45 
 Ocena 2 na 2
Teresa (2693 punktów)
>Czy ja napisałem, że jestem ateistą??

Rzeczywiście, przepraszam, że tak wyszło.

>Ależ mogę się oburzać, ponieważ nie chodzi mi o to, że grzeszą, to jest zrpzumiałe (ksiądz też człowiek). Oburza mnie ich hipokryzja. Napisałem, że gdyby inna grupa społeczna była tak zdominowana przez hipokrytów darzyłbym ją takim samym uczuciem.

Możesz wyjaśnić, dlaczego uważasz, że akurat ta grupa jest zdominowana przez hipokrytów i na czym polega hipokryzja księży? Dlaczego księża to hipokryci a napisane przez nich Księgi (szczególnie ST i NT ) są natchnione i stanowią nieomylne wyrocznie?

>Tak, nazywam siebie dobrym, poniewarz staram się żyć według sumienia i nie robić innym krzywdy.

Aha. A znasz kogoś, kto twierdzi, że nie stara się żyć według sumienia i nie robić innym krzywdy i że jest obłudnikiem, kłamcą i hipokrytą?
(Ponieważ )

>Ale ja nie jestem ateistą!

Super . Cieszę się.

>Wierzę w Boga i według mojej wiary ksiądz, który tą wiarę mi wpajał, jest obłudnikiem, kłamcą i hipokrytą!
>Wierzę w grzech, ale nie uznaje przymusu spowiadania się jakiemuś ćwokowi w drewnianym kiosku. Wolę pogadać z Bogiem niż tranzwestytą w podeszłym wieku.

To jest zupełnie naturalne że spowiadanie się jakiemuś ćwokowi w drewnianym kiosku nie jest zbyt komfortowe, tylko dlaczego przyjmujesz, że rzeczy naturalne są ważniejsze od nadnaturalnych??
Z pewnością wiesz o tym, że sakrament jest widzialnym znakiem niewidzialnej łaski: "Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane." (Ew. Jana, 20,22)

("transwestytą.")

>Jeszcze raz.... NIE JESTEM ATEISTĄ!!!!!!

Extra.

>Uważam, że wszelkie dogmaty (z założenia) są nonsensowne. Nie można narzucać własnego zdania tak wielkiej grupie ludzi jaką bez wątpienia są zarówno teiści jak i ateiści.

Nie chodzi tu o narzucanie, ale o przekonania... Ateista z natury rzeczy przyjmuje jakieś "dogmaty", które powodują to, że jest właśnie ateistą a nie np. wierzącym, teistą.

>>To w chrz,. ksiądz jest grzesznikiem tak, jak i Ty.
>Wiem, wierzę w to.

To pieknie, tylko dlaczego w to wierzysz a w inne rzeczy wątpisz? Może myślisz, że na potężnej "skale" grzechu pierworodnego można już zbudować wszystko, a sakramenty już nie są potrzebne??

>Czy to powoduje, że nie chodząc do kościółka nie jestem chrześcijaninem?? Wierzysz w to, że Bóg powiedział, aby dzień święty święcić?? Według mnie to hasło wymyślił ktoś, kto w chrześcijaństwie zauważył żyłę złota. Teraz takich (nie wszystkich, ale większość) nazywamy księżami

Dobre! No, ale jeśli ksiądz hipokryta wymyślił sobie sakramenty, to dlaczego nie mógł zmyślic również grzechu pierworodnego??

A może po prostu jest odwrotnie... Może to komuś innemu "opłaca" się wmawiać ludziom, że "to hasło to tylko wymyślił ktoś, kto w chrześcijaństwie zauważył żyłę złota". Może szatanowi?

Twoja logika przypomina mi logikę protestantów, którzy uznali księgi uznali za natchnione, ale wypędzili księży i zburzyli ołtarze, na których leżały te księgi. Ja też kiedyś miałam fazę na antyklerykalizm, ale pozostałam w KRK, i to dzięki temu, że zaczęłam czytywać książki pastorów. Gdy jeden pastor coś twierdził, drugi w reakcji na to co napisał pierwszy pisał coś przeciwnego, następnie pojawiał się trzeci, który protestował przeciw temu co napisał drugi i tak bez końca. Z braku powodów aby wierzyć któremuś z nich wybrałam Krk, bo tutaj przynajmniej jest jedna nauka i zasady są jasne.
Pytasz czy wierzę w to że Bóg powiedział, aby dzień święty święcić?? Zakładam, ze chodzi Ci o chodzenie do Kościoła. Odpowiedź jest taka: uczniowie apostołów lepiej od nas pojmowali Pismo święte, dlatego Kościól katolicki w wyjaśnianiu Pisma opiera się na tradycji chrześcijańskiej. Jeśli wiec uczniowie apostołów zbierali się razem na "Jego" pamiątkę (bo tak zrozumieli wypełnienie Jego słów), to my też.
Ojciec Dyrektor (1704 punktów)

>To jest zupełnie naturalne że spowiadanie się jakiemuś ćwokowi w drewnianym kiosku nie jest zbyt komfortowe, tylko dlaczego przyjmujesz, że rzeczy naturalne są ważniejsze od nadnaturalnych??
>Z pewnością wiesz o tym, że sakrament jest widzialnym znakiem niewidzialnej łaski: "Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane." (Ew. Jana, 20,22)

Tak tylko napisano. A czemu mam posługiwać się pośrednikami, których nie lubię??

>>>To w chrz,. ksiądz jest grzesznikiem tak, jak i Ty.
>>Wiem, wierzę w to.
>To pieknie, tylko dlaczego w to wierzysz a w inne rzeczy wątpisz? Może myślisz, że na potężnej "skale" grzechu pierworodnego można już zbudować wszystko, a sakramenty już nie są potrzebne??

Nic takiego nie napisałem. Ni wierzę w grzech pierworodny. To tylko metafora!

>Dobre! No, ale jeśli ksiądz hipokryta wymyślił sobie sakramenty, to dlaczego nie mógł zmyślic również grzechu pierworodnego??

poptrz trochę wyżej

>A może po prostu jest odwrotnie... Może to komuś innemu "opłaca" się wmawiać ludziom, że "to hasło to tylko wymyślił ktoś, kto w chrześcijaństwie zauważył żyłę złota". Może szatanowi?

odwracasz kota ogonem, i dobrze o tym wiesz. proszę o konkretny argument.

>Pytasz czy wierzę w to że Bóg powiedział, aby dzień święty święcić?? Zakładam, ze chodzi Ci o chodzenie do Kościoła. Odpowiedź jest taka: uczniowie apostołów lepiej od nas pojmowali Pismo święte, dlatego Kościól katolicki w wyjaśnianiu Pisma opiera się na tradycji chrześcijańskiej. Jeśli wiec uczniowie apostołów zbierali się razem na "Jego" pamiątkę (bo tak zrozumieli wypełnienie Jego słów), to my też.

Ale nie ja

Pozdrawiam.

Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
Thorvoy (6588 punktów)
>Wybacz, ale ten watek jest beznadziejny.
>Nie możesz się dziwić, że ludzie nie szanują waszych poglądów, skoro ateizm jest tak prostacki i nieprzemyślany.

Tak prostacki i nieprzemyślany jak stwierdzenie: "ten wątek jest beznadziejny"?

>Przecież istnienie obłudnych księży potwierdza, to, że to Kościół ma rację, ponieważ to Kościół głosi o dogmat o grzechu pierworodnym i zepsuciu moralnym i wolnej woli człowieka.

Istnienie obłudnych księży potwierdza to, że o kant zadu rozbić chrzanienie dotyczące tego, jakimi są natchnionymi pośrednikami między nami, a bogiem. Podobno natchniony jest każdy duchowny-spowiednik, dlatego to jemu trzeba spowiadać się z grzechów. Zabawne że nie staje tego natchnienia, kiedy księżulo leci zaspokoić się seksualnie do ministrantów.

Sprawa kolejna: nie potwierdza że Kościół ma rację, ponieważ Kościół, o ile mi wiadomo, nigdy nie zajął teologicznego stanowiska w sprawie grzeszności swych duchownych. Ja za to widzę rację psychologiczną: duchowni są przewidywalni, nie są w żadnym razie ludźmi z innymi potrzebami i żądzami, niż przeciętny Kowalski, pracujący jako budowniczy w Irlandii.

>A więc gdyby nie ideały chrześcijaństwa, to nie mógłbyś się tak oburzać na obłudę księży.

Księża pretendują do miana moralnej wyroczni. To ONI głoszą z ambony co jest złe, a co dobre, więc niech też ONI dają przykład.

Ja czasem złamię jakąś moralną zasadę, ale przynajmniej nie głoszę publicznie konieczności tych zasad przestrzegania.

>Poza tym najlepszy człowiek jaki chodził po tej ziemii nie nazwal się dobrym, a Ty nazywasz się "dobrym"???

A co ateistę obchodzi, czy Twój wyimaginowany przyjaciel, którego znasz z książki fantastycznej, nazwał się dobrym, ogórkowym, czy sprężystym?

Oczywiście Twój rozmówca nie jest ateistą, ale za takowego chyba Go wzięłaś, stąd taka, a nie inna odpowiedź.

>Dla kontrastu w ateizmie i w materializmie wolna wola nie istnieje, nie istnieje tez pojęcie dobra ani zła, bo przecież mózg to zbiór atomów a nasza świadomość jest tylko jego epifenomenem (czyli efektem ubocznym- według materializmu), a atomy nie mają wolnej woli, więc też nie mogą grzeszyć.

Zgadzam się.

>Tak więc według ateizmu Ojcze-Dyrektorze wcale nie jesteś dobry, bo pojęcie dobra nie ma tam sensu, gdyż jesteś zdeterminowany przez swój układ nerwowy. Tak samo obłudny ksiądz musi się zachowywać w sposób obłudny (bo tak ma zdeterminowany układ nerwowy) a Ty nie masz prawa się na to w sposób bluźnierczy oburzać ani go za to winić, bo on nie ponosi za to odpowiedzialności.

MNIEJ WIĘCEJ się zgadzam.

Świat brnie do przodu, dążąc do zachowania stabilności. Jesteśmy zdeterminowani, ale mamy pozorną wolę, z której korzystamy. Istnieje na przykład system karny, który zapobiega rozprzestrzenianiu się przestępczości. Psychol jest zdeterminowany, by zabić jakąś osobę, ale stworzony przez zdeterminowanych ludzi zdeterminowany system więzi go, by nie mógł dalej zabijać. Człowiek nie leży do góry brzuchem, czekając na to aż "samo się stanie", ponieważ wie, że tylko jego działania mogą zmienić sytuację.

Jeśli jakiś nikczemnik jest obwiniany, to tylko dlatego, że obwina może strącić go z piedestału, przez co nie będzie dalej szkodził.

>Wg mnie "dogmaty" ateizmu i materializmu jeśli je brac na poważne są zbyt nonsensowne nawet dla samych ateistow.

Które? W którym miejscu? Dlaczego?

>To w chrz,. ksiądz jest grzesznikiem tak, jak i Ty.
>I to w chrz. ludzie wierzą w to, że mają wolną wole i że Bog może odnawiać ich wnętrze.

No i co w związku z powyższym?
Ojciec Dyrektor (1704 punktów)
>Istnienie obłudnych księży potwierdza to, że o kant zadu rozbić chrzanienie dotyczące tego, jakimi są natchnionymi pośrednikami między nami, a bogiem. Podobno natchniony jest każdy duchowny-spowiednik, dlatego to jemu trzeba spowiadać się z grzechów. Zabawne że nie staje tego natchnienia, kiedy księżulo leci zaspokoić się seksualnie do ministrantów.
>Sprawa kolejna: nie potwierdza że Kościół ma rację, ponieważ Kościół, o ile mi wiadomo, nigdy nie zajął teologicznego stanowiska w sprawie grzeszności swych duchownych. Ja za to widzę rację psychologiczną: duchowni są przewidywalni, nie są w żadnym razie ludźmi z innymi potrzebami i żądzami, niż przeciętny Kowalski, pracujący jako budowniczy w Irlandii.

Zgadzam się.

>Ja czasem złamię jakąś moralną zasadę, ale przynajmniej nie głoszę publicznie konieczności tych zasad przestrzegania.
>>Poza tym najlepszy człowiek jaki chodził po tej ziemii nie nazwal się dobrym, a Ty nazywasz się "dobrym"???
>A co ateistę obchodzi, czy Twój wyimaginowany przyjaciel, którego znasz z książki fantastycznej, nazwał się dobrym, ogórkowym, czy sprężystym?

A wiecie, że są postulaty, aby stosować nowe przymotniki do Matki Boskiej?? Mnie najbardziej do gustu przypadły: "Matka boska samoprzyczepna" i Matka Boska Termokurczliwa"

>>To w chrz,. ksiądz jest grzesznikiem tak, jak i Ty.
>>I to w chrz. ludzie wierzą w to, że mają wolną wole i że Bog może odnawiać ich wnętrze.
>No i co w związku z powyższym?

No coment... Czekam na ripostę

Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
Thorvoy (6588 punktów)
>A wiecie, że są postulaty, aby stosować nowe przymotniki do Matki Boskiej?? Mnie najbardziej do gustu przypadły: "Matka boska samoprzyczepna" i Matka Boska Termokurczliwa"

Wiemy. Sam Ci o nich powiedziałem.

Proponuję dodać jeszcze MB z Zielonego Wzgórza.
Zyga (1539 punktów)
>>A wiecie, że są postulaty, aby stosować nowe przymotniki do Matki Boskiej?? Mnie najbardziej do gustu przypadły: "Matka boska samoprzyczepna" i Matka Boska Termokurczliwa"
>Wiemy. Sam Ci o nich powiedziałem.
>Proponuję dodać jeszcze MB z Zielonego Wzgórza.

Nie ma się co śmiać.
W sklepach z dewocjonaliami dostępna jest Matka Boska Fluorescencyjna.
Thorvoy (6588 punktów)
>W sklepach z dewocjonaliami dostępna jest Matka Boska Fluorescencyjna.

Nie mów że tak właśnie nazwali produkt!
Zyga (1539 punktów)
>Nie mów że tak właśnie nazwali produkt!

Czy nazwali to nie wiem ale figurka ma takie właściwości.
Nazwę natomiast podłapałem od znajomego, który używa jej dość często
Thorvoy (6588 punktów)
Boję się pytać w jakich celach.
TyDraniu (6569 punktów)
>W sklepach z dewocjonaliami dostępna jest Matka Boska Fluorescencyjna.

To jeszcze nic. W Bydgoszczy jest Sanktuarium Matki Bożej Trzykroć Przedziwnej .
Thorvoy (6588 punktów)
Wyobraźnia katolików nie zna granic.

Co następne? Najświętsza Maria Panna Nukleolityczna Adoratorka Chomików? Nie zdziwiłbym się.
17-12-2006 18:32 
 Ocena 2 na 2
Teresa (2693 punktów)
>>Wybacz, ale ten watek jest beznadziejny.
>>Nie możesz się dziwić, że ludzie nie szanują waszych poglądów, skoro ateizm jest tak prostacki i nieprzemyślany.
>Tak prostacki i nieprzemyślany jak stwierdzenie: "ten wątek jest beznadziejny"?

To sie jeszcze okaże.

>>Przecież istnienie obłudnych księży potwierdza, to, że to Kościół ma rację, ponieważ to Kościół głosi o dogmat o grzechu pierworodnym i zepsuciu moralnym i wolnej woli człowieka.
>Istnienie obłudnych księży potwierdza to, że o kant zadu rozbić chrzanienie dotyczące tego, jakimi są natchnionymi pośrednikami między nami, a bogiem. Podobno natchniony jest każdy duchowny-spowiednik, dlatego to jemu trzeba spowiadać się z grzechów. Zabawne że nie staje tego natchnienia, kiedy księżulo leci zaspokoić się seksualnie do ministrantów.

Problem w tym, że Twoja dyskusja jest dyskusją z nieistniejącymi argumentami. Nie istnieje coś takiego jak "natchniony duchowny".

>Sprawa kolejna: nie potwierdza że Kościół ma rację, ponieważ Kościół, o ile mi wiadomo, nigdy nie zajął teologicznego stanowiska w sprawie grzeszności swych duchownych.

Może nie zajął, bo nigdy nie twierdził, ze duchowi są "natchnieni".

>Księża pretendują do miana moralnej wyroczni. To ONI głoszą z ambony co jest złe, a co dobre, więc niech też ONI dają przykład.

No, niekoniecznie. To tak samo jakbym ja twierdziła, że pani od fizyki stanowi wyrocznie w sprawie prawa grawitacji. Tymczasem ona "głosi" jakie jest prawo grawitacji, ale nie decyduje o tym, jakie ono jest i podobnie jest w Kościele.

Widzę w Twej wypowiedzi ślady myśli protestanckiej, której przedstawiciele głoszą prawo autonomii etycznej i konieczność opierania się na własnym wewnętrznym kulcie wartości, ale w Kościele katolickim tak nie jest. Według KRK o godności człowieka świadczy możność dobrowolnego dostosowania się do obiektywnego świata wyższych od niego wartości.

Niemniej jednak trzeba to sobie jasno uświadomić, że trzeba odróżnić to, o czym człowiek wie, że jest dobre od tego, co czyni. Widzę, co lepsze i dobre, ale czynię, co gorsze (Horacy).
Inna sprawa, że ludzie czasem różnią się, co do zasad: co jest dobre a co nie.

>Ja czasem złamię jakąś moralną zasadę, ale przynajmniej nie głoszę publicznie konieczności tych zasad przestrzegania.

Jak to?? Wg mnie zasady moralne trzeba głosić zawsze (niezależnie od tego czy udaje nam się je przestrzegać czy nie), bo być może w ten sposób przynajmniej innych ludzi ustrzeże się przez cierpieniem/złem. Skoro ja jestem w bagnie to nie mam prawa mówić innym co robić aby się w nim nie znaleźć? Czy taki jest Twój sposób myślenia? Zaiste to niezbyt chwalebne
Gdyby stosować się Twych słow ściśle: "czasem złamię jakąś moralną zasadę, ale przynajmniej nie głoszę publicznie konieczności tych zasad przestrzegania." to nikt nie mógłby się odezwać. Tymczasem nie ma potrzeby az tak się przejmować zlem, lepiej skupić się na tym, co pozytywne. Właśnie religia chrz. daje lekkość ludziom, bo po spowiedzi nie trzeba się dołować tym, ze zrobiło się coś złego, bo zło zostało już odpuszczone.

>A co ateistę obchodzi, czy Twój wyimaginowany przyjaciel, którego znasz z książki fantastycznej, nazwał się dobrym, ogórkowym, czy sprężystym?

Istnieje wiele powodów, dla których ateistę też powinien obchodzić.

>Istnieje na przykład system karny, który zapobiega rozprzestrzenianiu się przestępczości. Psychol jest zdeterminowany, by zabić jakąś osobę, ale stworzony przez zdeterminowanych ludzi zdeterminowany system więzi go, by nie mógł dalej zabijać. Człowiek nie leży do góry brzuchem, czekając na to aż "samo się stanie", ponieważ wie, że tylko jego działania mogą zmienić sytuację.

Pięknie, ale problem w tym, że to jest zupełnie sprzeczne z doświadczeniem.
No, bo jak można pomóc, "psycholowi", jeśli jest zdeterminowany? Tylko sterując środowiskiem. Można go, np. wrzucić do wrzątku i sprawdzić jak to wpłynie na działanie synaps w jego mózgu.
To jest podejście zupełnie przeciwne do religii, która uważa, że człowieka można zmienić od wewnątrz. Np. św. Franciszek Ksawery w XVI pojechał do Chin i nawrócił na chrz. miliony Chińczyków, bez jednego wystrzału, bez jednej kropli krwi. Niemal udało mu się zmienić duchowość Chin i nadać umysłom Chińczyków nowy kierunek!
Jeśli świadomość byłaby czymś wtórnym w stosunku do materii nie udałoby mu się to tak czy nie?

>Które? W którym miejscu? Dlaczego?
>>To w chrz,. ksiądz jest grzesznikiem tak, jak i Ty.
>I to w chrz. ludzie wierzą w to, że mają wolną wole i że Bog może odnawiać ich wnętrze.
>No i co w związku z powyższym?

To, że doktryny religijne nie ograniczają tak umysłu tak, jak doktryny materialistyczne.
To "zacofana" religia daje prawdziwą wolność. Tymczasem na racjonalista aż roi się od zdeterminowanych wolnomyslecieli, nie widzisz tu sprzeczności???
18-12-2006 17:09 
 Ocena 1 na 1
Thorvoy (6588 punktów)
>>>Wybacz, ale ten watek jest beznadziejny.
>>>Nie możesz się dziwić, że ludzie nie szanują waszych poglądów, skoro ateizm jest tak prostacki i nieprzemyślany.
>>Tak prostacki i nieprzemyślany jak stwierdzenie: "ten wątek jest beznadziejny"?
>To sie jeszcze okaże.

Zobaczymy, zobaczymy.

>Problem w tym, że Twoja dyskusja jest dyskusją z nieistniejącymi argumentami. Nie istnieje coś takiego jak "natchniony duchowny".

Powiedz to mojej katechetce. To "natchnienie" było Jej argumentem w dyskusji o konieczności udzielania sakramentu spowiedzi przez pośrednika, jakim jest ksiądz.

>>Sprawa kolejna: nie potwierdza że Kościół ma rację, ponieważ Kościół, o ile mi wiadomo, nigdy nie zajął teologicznego stanowiska w sprawie grzeszności swych duchownych.
>Może nie zajął, bo nigdy nie twierdził, ze duchowi są "natchnieni".

Dobra, jeśli to "natchnienie" (nie będące moim wymysłem) kłóci się z faktycznymi naukami kościoła, w tym momencie weryfikuję swoje poglądy i już ani słowa więcej o tym.

>No, niekoniecznie. To tak samo jakbym ja twierdziła, że pani od fizyki stanowi wyrocznie w sprawie prawa grawitacji. Tymczasem ona "głosi" jakie jest prawo grawitacji, ale nie decyduje o tym, jakie ono jest i podobnie jest w Kościele.

Nie myl nauki z głoszeniem poglądów. W tym pierwszym przypadku ciężko o hipokryzję, w drugim- nader łatwo.

>Widzę w Twej wypowiedzi ślady myśli protestanckiej [...]

Nie, powiedz że naprawdę tak nie myślisz...

>[...] której przedstawiciele głoszą prawo autonomii etycznej i konieczność opierania się na własnym wewnętrznym kulcie wartości, ale w Kościele katolickim tak nie jest. Według KRK o godności człowieka świadczy możność dobrowolnego dostosowania się do obiektywnego świata wyższych od niego wartości.

Innymi słowy możność stosowania się do bożych zaleceń. Akurat na tym polu protestanci nie różnią się od katolików.

>>Ja czasem złamię jakąś moralną zasadę, ale przynajmniej nie głoszę publicznie konieczności tych zasad przestrzegania.
>Jak to?? Wg mnie zasady moralne trzeba głosić zawsze (niezależnie od tego czy udaje nam się je przestrzegać czy nie), bo być może w ten sposób przynajmniej innych ludzi ustrzeże się przez cierpieniem/złem. Skoro ja jestem w bagnie to nie mam prawa mówić innym co robić aby się w nim nie znaleźć? Czy taki jest Twój sposób myślenia? Zaiste to niezbyt chwalebne

Czy ja wiem. Jeśli np. jestem regularnie lejącym się na trybunach kibolem, nie będę raczej prawił że przemoc jest zła. Byłbym zwyczajnie niewiarygodny.

Jeśli chcę, żeby ktoś mnie słuchał, daję mu najpierw dobry przykład.

>Gdyby stosować się Twych słow ściśle: "czasem złamię jakąś moralną zasadę, ale przynajmniej nie głoszę publicznie konieczności tych zasad przestrzegania." to nikt nie mógłby się odezwać.

leż mógłby. Niech odzywają się ci, którzy łamią te zasady rzadko, albo wcale. Duchowni wyznaczają nam CAŁĄ moralność, więc powinni być BEZ SKAZY. Jeśli nie są- niech nie zostają duchownymi, albo niech wylatują z Kościoła.

> Tymczasem nie ma potrzeby az tak się przejmować zlem, lepiej skupić się na tym, co pozytywne. Właśnie religia chrz. daje lekkość ludziom, bo po spowiedzi nie trzeba się dołować tym, ze zrobiło się coś złego, bo zło zostało już odpuszczone.

Super. Pozabijam trochę ludzi, a potem pójdę do spowiedzi. Może nawet będę szczerze żałował swojego postępku. I wszystko będzie git.

Nawiasem mówiąc, religia katolicka dopuszcza coś takiego jak czyściec. To w końcu grzechy są odpuszczane po spowiedzi, czy po czyśćcu?

>>A co ateistę obchodzi, czy Twój wyimaginowany przyjaciel, którego znasz z książki fantastycznej, nazwał się dobrym, ogórkowym, czy sprężystym?
>Istnieje wiele powodów, dla których ateistę też powinien obchodzić.

Wymień choć jeden dobry.

>Pięknie, ale problem w tym, że to jest zupełnie sprzeczne z doświadczeniem.
>No, bo jak można pomóc, "psycholowi", jeśli jest zdeterminowany? Tylko sterując środowiskiem. Można go, np. wrzucić do wrzątku i sprawdzić jak to wpłynie na działanie synaps w jego mózgu.

Mniej więcej rozgryzłaś schemat rozwoju medycyny.

>To jest podejście zupełnie przeciwne do religii, która uważa, że człowieka można zmienić od wewnątrz.

Na przykład wypruwając mu jelita, albo pojąc roztopionym żelazem, jak to bywało niegdyś w zwyczaju rozochoconych inkwizytorów?

> Np. św. Franciszek Ksawery w XVI pojechał do Chin i nawrócił na chrz. miliony Chińczyków, bez jednego wystrzału, bez jednej kropli krwi.

Jaki z tego morał? Głupi ludzie wszystko łykną.

> Niemal udało mu się zmienić duchowość Chin i nadać umysłom Chińczyków nowy kierunek!

Niemal. Dlatego mogą mówić dziś o sporym szczęściu.

>Jeśli świadomość byłaby czymś wtórnym w stosunku do materii nie udałoby mu się to tak czy nie?

A dlaczego nie?

>To, że doktryny religijne nie ograniczają tak umysłu tak, jak doktryny materialistyczne.

Te doktryny materialistyczne, które zakładają że zbrodnią jest wiara w jakiekolwiek inne? Qrna, pełno takich.

>To "zacofana" religia daje prawdziwą wolność. Tymczasem na racjonalista aż roi się od zdeterminowanych wolnomyslecieli, nie widzisz tu sprzeczności???

Nie. Przecież w myśl swojej wiary, Ty też jesteś zdeterminowana, albowiem bóg przewidział każdy Twój ruch.
28-12-2006 21:44 
 Ocena 2 na 2
Teresa (2693 punktów)
>Powiedz to mojej katechetce. To "natchnienie" było Jej argumentem w dyskusji o konieczności udzielania sakramentu spowiedzi przez pośrednika, jakim jest ksiądz.

Prawdopodobnie albo jej albo Tobie pomyliło się "natchnienie" z "namaszczeniem" albo mówiąc o "natchnieniu" miała coś innego na myśli.

>Nie myl nauki z głoszeniem poglądów. W tym pierwszym przypadku ciężko o hipokryzję, w drugim- nader łatwo.

Akurat KrK posiada naukę etyczną, której podstawą jest teonomia. Tzw. System obiektywno-antynaturalistyczno-motywistyczny.

>Innymi słowy możność stosowania się do bożych zaleceń. Akurat na tym polu protestanci nie różnią się od katolików.

Problem w tym, że inaczej wyglądają te "boże zalecenia" dla protestanta a inaczej dla katolika. Nie wiem dlaczego Luter ur. w XV w. ma wiedzieć lepiej jak interpretować Pismo sw. niż uczniowie apostołów. Wątpię też wg protestantów Bóg jest platoński tak, jak w KrK. Mieszanie ludzkiej filozofii z Bożym słowem uważają oni za herezję (jako że Słowo Boze lezy poza granicami logiki czyli inaczej niż Krk).

>Czy ja wiem. Jeśli np. jestem regularnie lejącym się na trybunach kibolem, nie będę raczej prawił że przemoc jest zła. Byłbym zwyczajnie niewiarygodny.

Niewątpliwie masz racje, ale to nie zmienia samej zasady. Poza tym miałbyś sprzeczność, gdyby wszyscy jednak Ciebie posłuchali, to nie miałbyś się z kim bić.

>Jeśli chcę, żeby ktoś mnie słuchał, daję mu najpierw dobry przykład.

Zgadzam się w 100%. I naprawdę istnieją księża, ktorzy dają dobry przyklad.

>Niech odzywają się ci, którzy łamią te zasady rzadko, albo wcale. Duchowni wyznaczają nam CAŁĄ moralność, więc powinni być BEZ SKAZY. Jeśli nie są- niech nie zostają duchownymi, albo niech wylatują z Kościoła.

Nie moge zgadzić się z takim poglądem ze "Duchowni wyznaczają nam CAŁĄ moralność" a zwykli wierni to bezmyślne stado baranów.

>Super. Pozabijam trochę ludzi, a potem pójdę do spowiedzi. Może nawet będę szczerze żałował swojego postępku. I wszystko będzie git.

Pani katechetka nie powiedziała, że to byłby grzech przeciw Duchowi świętemu, o którym wiadomo, że nie zostanie odpuszczony? ("Jeśli ktoś powie słowo przeciw Synowi Człowieczemu, będzie mu odpuszczone, lecz jeśli powie przeciw Duchowi Świętemu, nie będzie mu odpuszczone ani w tym wieku, ani w przyszłym").

>Nawiasem mówiąc, religia katolicka dopuszcza coś takiego jak czyściec. To w końcu grzechy są odpuszczane po spowiedzi, czy po czyśćcu?

Są, ale mało kto przy końcu zycie jest już tak święty aby od razu osiągnąć stan nieba.
Aluzję to tego można znaleźć w Liście do Koryntian... Poczytaj to się dowiesz.

>Wymień choć jeden dobry.

Jezus nadaje swojej nauce tak wielką rangę (jak nikt przed nim i po nim), że nie interesując się Jego nauką zachowywałbyś się tak samo jakbyś odwracał się plecami do tablicy ogłoszeń.

>>To jest podejście zupełnie przeciwne do religii, która uważa, że człowieka można zmienić od wewnątrz.
>Na przykład wypruwając mu jelita, albo pojąc roztopionym żelazem, jak to bywało niegdyś w zwyczaju rozochoconych inkwizytorów?

Nie wiem, nie mam takich doświadczeń. Ale podczas czarnych mszy eksperymentuje się na kotach czyż nie?

>> Niemal udało mu się zmienić duchowość Chin i nadać umysłom Chińczyków nowy kierunek!
>Niemal. Dlatego mogą mówić dziś o sporym szczęściu.

Wątpię czy dziś mogą mówi o szczęściu (czytales Orwell-a?).

>>Jeśli świadomość byłaby czymś wtórnym w stosunku do materii nie udałoby mu się to tak czy nie?
>A dlaczego nie?

Z definicji. Jeśli świadomość jest tylko efektem ubocznym reakcji zachodzących w mózgu, to nie może mieć wpływu na ich przebieg.

>Nie. Przecież w myśl swojej wiary, Ty też jesteś zdeterminowana, albowiem bóg przewidział każdy Twój ruch.

Nic podobnego. Wolna wola istnieje, bo jest dogmatyczna (niezależnie od tego, czy da się ją logicznie połączyć z innymi boskim atrybutami). Poza tym obecnie obowiązującą nauką w KrK jest nauka św. Tomasza z Akwinu, wg, którego Bog nie zna przyszłości, ale ma jej wizję; a coś istnieje, dlatego, że Bóg to poznaje, a nie na odwrót (Bóg nie poznaje czegoś dlatego że to istnieje)- dzięki temu wiedza Boga nie determinuje moich ruchów. Amen.
Thorvoy (6588 punktów)
>Prawdopodobnie albo jej albo Tobie pomyliło się "natchnienie" z "namaszczeniem" albo mówiąc o "natchnieniu" miała coś innego na myśli.

Powtarzała to parę razy, więc wątpię, by miała na myśli coś innego. Chociaż diabli wiedzą te katechetki.

>Akurat KrK posiada naukę etyczną, której podstawą jest teonomia. Tzw. System obiektywno-antynaturalistyczno-motywistyczny.

Już pierwszy człon określenia tego systemu jest kłamliwy. Chociażby w odniesieniu do drugiego.

>Problem w tym, że inaczej wyglądają te "boże zalecenia" dla protestanta a inaczej dla katolika. Nie wiem dlaczego Luter ur. w XV w. ma wiedzieć lepiej jak interpretować Pismo sw. niż uczniowie apostołów.

I na odwrót.

> Wątpię też wg protestantów Bóg jest platoński tak, jak w KrK. Mieszanie ludzkiej filozofii z Bożym słowem uważają oni za herezję (jako że Słowo Boze lezy poza granicami logiki czyli inaczej niż Krk).

Coś w tym jest.

>>Czy ja wiem. Jeśli np. jestem regularnie lejącym się na trybunach kibolem, nie będę raczej prawił że przemoc jest zła. Byłbym zwyczajnie niewiarygodny.
>Niewątpliwie masz racje, ale to nie zmienia samej zasady. Poza tym miałbyś sprzeczność, gdyby wszyscy jednak Ciebie posłuchali, to nie miałbyś się z kim bić

Sęk w tym, że nie posłuchają. Choćby z tego powodu, że w takim przypadku jestem, jak się rzekło, niewiarygodny.

>>Jeśli chcę, żeby ktoś mnie słuchał, daję mu najpierw dobry przykład.
>Zgadzam się w 100%. I naprawdę istnieją księża, ktorzy dają dobry przyklad.

Problem w tym, że WSZYSCY powinni.

>>Niech odzywają się ci, którzy łamią te zasady rzadko, albo wcale. Duchowni wyznaczają nam CAŁĄ moralność, więc powinni być BEZ SKAZY. Jeśli nie są- niech nie zostają duchownymi, albo niech wylatują z Kościoła.
>Nie moge zgadzić się z takim poglądem ze "Duchowni wyznaczają nam CAŁĄ moralność" a zwykli wierni to bezmyślne stado baranów.

No tak, jasne. Przecież mają wolną wolę, czyli "mogę wybrać coś sprzecznego z zaleceniami kościoła, ale wtedy żegnaj raju".

>>Super. Pozabijam trochę ludzi, a potem pójdę do spowiedzi. Może nawet będę szczerze żałował swojego postępku. I wszystko będzie git.
>Pani katechetka nie powiedziała, że to byłby grzech przeciw Duchowi świętemu, o którym wiadomo, że nie zostanie odpuszczony?

Nie.

("Jeśli ktoś powie słowo przeciw Synowi Człowieczemu, będzie mu odpuszczone, lecz jeśli powie przeciw Duchowi Świętemu, nie będzie mu odpuszczone ani w tym wieku, ani w przyszłym").

Jak to się ma do notorycznego powtarzania swoich grzechów?

>>Nawiasem mówiąc, religia katolicka dopuszcza coś takiego jak czyściec. To w końcu grzechy są odpuszczane po spowiedzi, czy po czyśćcu?
>Są, ale mało kto przy końcu zycie jest już tak święty aby od razu osiągnąć stan nieba.
>Aluzję to tego można znaleźć w Liście do Koryntian... Poczytaj to się dowiesz.

Wolałbym, byś podała mi odpowiedni fragment.

>>Wymień choć jeden dobry.
>Jezus nadaje swojej nauce tak wielką rangę (jak nikt przed nim i po nim), że nie interesując się Jego nauką zachowywałbyś się tak samo jakbyś odwracał się plecami do tablicy ogłoszeń.

Podaj mi choć jeden przykład takiego zachowania z możliwym jego efektem.

>>Na przykład wypruwając mu jelita, albo pojąc roztopionym żelazem, jak to bywało niegdyś w zwyczaju rozochoconych inkwizytorów?
>Nie wiem, nie mam takich doświadczeń. Ale podczas czarnych mszy eksperymentuje się na kotach czyż nie?

Nie wiem, gotuję w domu.

>>> Niemal udało mu się zmienić duchowość Chin i nadać umysłom Chińczyków nowy kierunek!
>>Niemal. Dlatego mogą mówić dziś o sporym szczęściu.
>Wątpię czy dziś mogą mówi o szczęściu (czytales Orwell-a?).

Ironia, której nie dostrzegłaś, miała na celu pokazanie Ci, iż uważam za większe szczęście Chińczyków stan, który osiągają dziś, od stanu, który osiągaliby w wyznaniowym państwie katolickim.

>>>Jeśli świadomość byłaby czymś wtórnym w stosunku do materii nie udałoby mu się to tak czy nie?
>>A dlaczego nie?
>Z definicji. Jeśli świadomość jest tylko efektem ubocznym reakcji zachodzących w mózgu, to nie może mieć wpływu na ich przebieg.

No, może nie takim znowu ubocznym.

Sama świadomość nie może mieć wpływu na przebieg reakcji. Raczej tejże świadomości wykorzystanie, w mniej, lub bardziej kontrolowanym stopniu.

>>Nie. Przecież w myśl swojej wiary, Ty też jesteś zdeterminowana, albowiem bóg przewidział każdy Twój ruch.
>Nic podobnego. Wolna wola istnieje, bo jest dogmatyczna (niezależnie od tego, czy da się ją logicznie połączyć z innymi boskim atrybutami).

Szkoda tylko że Twój dogmat kłóci się ze zdrowym rozsądkiem. To dobry powód, by od niego odejść (dogmatu, znaczy).

> Poza tym obecnie obowiązującą nauką w KrK jest nauka św. Tomasza z Akwinu, wg, którego Bog nie zna przyszłości, ale ma jej wizję; [...]

Innymi słowy- nie jest wszechmogący. Alleluja, wreszcie przyznał to jakiś katolik!

> a coś istnieje, dlatego, że Bóg to poznaje, a nie na odwrót (Bóg nie poznaje czegoś dlatego że to istnieje)- dzięki temu wiedza Boga nie determinuje moich ruchów. Amen.

No, przyznam że po wielu dysputach dowiaduję się czegoś nowego. Ciekaw jestem tylko, jak wielu ludzi podziela tę Twoją teorię o boskiej wizji (nie mylić ze znajomością przyszłości).

Pozdrawiam.
Ojciec Dyrektor (1704 punktów)
>Nie wiem, nie mam takich doświadczeń. Ale podczas czarnych mszy eksperymentuje się na kotach czyż nie?

Yyyyy...... Nie. Tak robią quasi/pseudo/zidiociali satniści. Założyłem tutaj taki wątek "Satanizm, co wiemy, a co nam się wydaje, że wiemy". Tam się dowiesz, że prawdziwy satanista nie babrze się w kocich wnętrznościach

Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
Ojciec Dyrektor (1704 punktów)
>Problem w tym, że Twoja dyskusja jest dyskusją z nieistniejącymi argumentami. Nie istnieje coś takiego jak "natchniony duchowny".

A mi w kościele cały czas wmawiają, ze każdy duchowny jest natchniony...

Z drugiej strony: jeśli nie istnieje "natchniony duchowny", to jaki jest sens istnienia jakiegokolwiek duchownego (oprócz Davida ??

>Może nie zajął, bo nigdy nie twierdził, ze duchowi są "natchnieni".

Cały czas tak twierdzi, moja droga, cały czas...

>No, niekoniecznie. To tak samo jakbym ja twierdziła, że pani od fizyki stanowi wyrocznie w sprawie prawa grawitacji. Tymczasem ona "głosi" jakie jest prawo grawitacji, ale nie decyduje o tym, jakie ono jest i podobnie jest w Kościele.

To czemu księza ciągle próbują kierować ludźmi zamiast im referować prawdy wiary i całą resztę tej szopki??

>Inna sprawa, że ludzie czasem różnią się, co do zasad: co jest dobre a co nie.

To się nazywa "odmienność kulturowa", a na mnieszą skalę inne wychowanie. Spróbuj to zmienić

>Jak to?? Wg mnie zasady moralne trzeba głosić zawsze (niezależnie od tego czy udaje nam się je przestrzegać czy nie), bo być może w ten sposób przynajmniej innych ludzi ustrzeże się przez cierpieniem/złem. Skoro ja jestem w bagnie to nie mam prawa mówić innym co robić aby się w nim nie znaleźć? Czy taki jest Twój sposób myślenia? Zaiste to niezbyt chwalebne

Patetycznych słówek Cię Pismo Święte nauczyło. Popieram, że będac w dołku (tu: narkomanizm, alkocholizm, itd.) powinno się opowiadać ludziom własą historię w celu profilaktyki i prewencji. Co do perwszego zdania w twej wypowiedzi przeze mnie przytoczonej, to podałaś piękna definicję hipokryzji

>Gdyby stosować się Twych słow ściśle: "czasem złamię jakąś moralną zasadę, ale przynajmniej nie głoszę publicznie konieczności tych zasad przestrzegania." to nikt nie mógłby się odezwać. Tymczasem nie ma potrzeby az tak się przejmować zlem, lepiej skupić się na tym, co pozytywne. Właśnie religia chrz. daje lekkość ludziom, bo po spowiedzi nie trzeba się dołować tym, ze zrobiło się coś złego, bo zło zostało już odpuszczone.

A po kiegio grzyba mam opowiadać moje np. historie łóżkowe ćwokowi w drewnianym kiosku?? Wolę pomodlić się do Boga i opowiedzieć Mu to, co sam już wie (przecież zna nasze grzechy i wszelkie inne postępki[też czytałem Biblię]).

>>A co ateistę obchodzi, czy Twój wyimaginowany przyjaciel, którego znasz z książki fantastycznej, nazwał się dobrym, ogórkowym, czy sprężystym?
>Istnieje wiele powodów, dla których ateistę też powinien obchodzić.

Na przykład...??

>>Istnieje na przykład system karny, który zapobiega rozprzestrzenianiu się przestępczości. Psychol jest zdeterminowany, by zabić jakąś osobę, ale stworzony przez zdeterminowanych ludzi zdeterminowany system więzi go, by nie mógł dalej zabijać. Człowiek nie leży do góry brzuchem, czekając na to aż "samo się stanie", ponieważ wie, że tylko jego działania mogą zmienić sytuację.
>Pięknie, ale problem w tym, że to jest zupełnie sprzeczne z doświadczeniem.
>No, bo jak można pomóc, "psycholowi", jeśli jest zdeterminowany? Tylko sterując środowiskiem. Można go, np. wrzucić do wrzątku i sprawdzić jak to wpłynie na działanie synaps w jego mózgu.

Zastanów sie, co wypisujesz, proszę.

>To jest podejście zupełnie przeciwne do religii, która uważa, że człowieka można zmienić od wewnątrz. Np. św. Franciszek Ksawery w XVI pojechał do Chin i nawrócił na chrz. miliony Chińczyków, bez jednego wystrzału, bez jednej kropli krwi. Niemal udało mu się zmienić duchowość Chin i nadać umysłom Chińczyków nowy kierunek!

Gratulacje.

>To "zacofana" religia daje prawdziwą wolność. Tymczasem na racjonalista aż roi się od zdeterminowanych wolnomyslecieli, nie widzisz tu sprzeczności???

Nie. Nie widzę sprzeczności, bo religia, jako religia owszem - nie ogranicza, ale kościół to jeden wielki szlaban przy którey m stoją hipokryci w czarnych, sukienkowaych mundurach.

Pozdrawiam.

Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
28-12-2006 21:32 
 Ocena 2 na 2
Teresa (2693 punktów)
>A mi w kościele cały czas wmawiają, ze każdy duchowny jest natchniony...

A Ty, wierzący niepraktykujący, przecież nie chodzisz to Kościoła, to skąd możesz wiedzieć, co cały czas tam mówią.

>Z drugiej strony: jeśli nie istnieje "natchniony duchowny", to jaki jest sens istnienia jakiegokolwiek duchownego (oprócz Davida ??

A jak sądzisz? W Kościele katolickim sens jest taki, jak w Starym testamencie, czyli polega głownie na składaniu ofiar za grzechy Bogu.

>>Może nie zajął, bo nigdy nie twierdził, ze duchowi są "natchnieni".
>Cały czas tak twierdzi, moja droga, cały czas...

J. w. To Pismo św. jest natchnione, to prorok może być natchniony, albo ktoś może przemawiać pod natchnieniem Duch. Ksiądz nie jest natchniony tylko jest namaszczony.

>To czemu księza ciągle próbują kierować ludźmi zamiast im referować prawdy wiary i całą resztę tej szopki??

Nie wiem, może ich spytaj.

>Patetycznych słówek Cię Pismo Święte nauczyło. Popieram, że będac w dołku (tu: narkomanizm, alkocholizm, itd.) powinno się opowiadać ludziom własą historię w celu profilaktyki i prewencji. Co do perwszego zdania w twej wypowiedzi przeze mnie przytoczonej, to podałaś piękna definicję hipokryzji

Nie rozumiem. Wg mnie:
- są ludzie, którzy są "w dołku", dlatego, że wiedzą, że cos jest złe, a jednak robią to lub zdarza im się (wyznają swoje grzechy, i przepraszają),
- są też ludzie, którzy wcale nie uważają, ze cos jest złe, np. uważają ze wolno skłamać, jeśli jest to dla nich korzystne, ale innych potępiają za kłamstwa (szczególnie, jeśli ich ktoś okłamie) - to raczej Ci sa hipokrytami.

>A po kiegio grzyba mam opowiadać moje np. historie łóżkowe ćwokowi w drewnianym kiosku?? Wolę pomodlić się do Boga i opowiedzieć Mu to, co sam już wie (przecież zna nasze grzechy i wszelkie inne postępki[też czytałem Biblię]).

Sam wcześniej napisałeś, że wg Ciebie chodzenie do Kościoła jest niepotrzebne, a ktoś inny może powiedzieć, że cudzołóstwo jest ok. (bo "serce nie sługa") i w ten sposób każdy będzie "naciągał" pod swoim kątem.
"katolik to człowiek, który zebrał się na odwagę i stawił czoło nie wiarygodnemu , nie mieszczącemu się konceptowi, że ktoś może być od niego mądrzejszy" (Chesterton)


>>Istnieje wiele powodów, dla których ateistę też powinien obchodzić.
>Na przykład...??

Może poczytaj źródła to zrozumiesz.

>Zastanów sie, co wypisujesz, proszę.

Cóż, to nie ja wymyliśliłam, tylko takie są konsekwencje materializmu...

>Nie. Nie widzę sprzeczności, bo religia, jako religia owszem - nie ogranicza, ale kościół to jeden wielki szlaban przy którey m stoją hipokryci w czarnych, sukienkowaych mundurach.

Tak? A może jest odwrotnie to Kościół i księża są łagodni, mówią o miłosierdziu, przebaczeniu, o tym, że Bóg jest miłością. To Jezus w Ewangelii powiedział np., " Jeśli więc prawe twoje oko jest ci powodem do grzechu, wyłup je i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało być wrzucone do piekła." (Mt 5, 27)
NIe słyszałam już dawno aby tak wyrazał się jakiś ksiadz.
Ojciec Dyrektor (1704 punktów)
>A Ty, wierzący niepraktykujący, przecież nie chodzisz to Kościoła, to skąd możesz wiedzieć, co cały czas tam mówią.

Byłem lektorem przez 3 lata i pretendowałem do ceremoniarza. Zrezygnowałem, bo zauważyłem hipokryzję i obłudę u księży (na kazaniu mówił jedno a po mszy szedł pić z ludźmi z pewnej grupy modlitewnej). Uwierz mi, wiem o czym piszę, bo poznałem to od podszewki

>>Z drugiej strony: jeśli nie istnieje "natchniony duchowny", to jaki jest sens istnienia jakiegokolwiek duchownego (oprócz Davida ) ??
>A jak sądzisz? W Kościele katolickim sens jest taki, jak w Starym testamencie, czyli polega głownie na składaniu ofiar za grzechy Bogu.

Więc czemu wierny nie może składać jej osobiście, tylko potrzebuje w tym pośrednika, którym zresztą może zostać każdy z nich??

>>>Może nie zajął, bo nigdy nie twierdził, ze duchowi są "natchnieni".
>>Cały czas tak twierdzi, moja droga, cały czas...
>J. w. To Pismo św. jest natchnione, to prorok może być natchniony, albo ktoś może przemawiać pod natchnieniem Duch. Ksiądz nie jest natchniony tylko jest namaszczony.

Aha.... Szczerze mówiąc jesteś pierwszą osobą, która mi to powedziała. Jak dotąd mówiono mi, że ksiądz jest "natchnionym pośrednikiem między wiernym a Bogiem".

>>To czemu księza ciągle próbują kierować ludźmi zamiast im referować prawdy wiary i całą resztę tej szopki??
>Nie wiem, może ich spytaj.

Niestety, wstydzą się odpowiedzieć

>>Patetycznych słówek Cię Pismo Święte nauczyło. Popieram, że będac w dołku (tu: narkomanizm, alkocholizm, itd.) powinno się opowiadać ludziom własą historię w celu profilaktyki i prewencji. Co do perwszego zdania w twej wypowiedzi przeze mnie przytoczonej, to podałaś piękna definicję hipokryzji
>Nie rozumiem. Wg mnie:
> - są ludzie, którzy są "w dołku", dlatego, że wiedzą, że cos jest złe, a jednak robią to lub zdarza im się (wyznają swoje grzechy, i przepraszają),
>- są też ludzie, którzy wcale nie uważają, ze cos jest złe, np. uważają ze wolno skłamać, jeśli jest to dla nich korzystne, ale innych potępiają za kłamstwa (szczególnie, jeśli ich ktoś okłamie) - to raczej Ci sa hipokrytami.

Masz rację, pomyliły mi sie zdania Błagam o wybaczenie

>>A po kiegio grzyba mam opowiadać moje np. historie łóżkowe ćwokowi w drewnianym kiosku?? Wolę pomodlić się do Boga i opowiedzieć Mu to, co sam już wie (przecież zna nasze grzechy i wszelkie inne postępki[też czytałem Biblię]).
>Sam wcześniej napisałeś, że wg Ciebie chodzenie do Kościoła jest niepotrzebne, a ktoś inny może powiedzieć, że cudzołóstwo jest ok. (bo "serce nie sługa") i w ten sposób każdy będzie "naciągał" pod swoim kątem.

Są jeszcze morale, które tego zabraniają. Ktoś pozbawiony tychże raczej nie znajdzie partnera\ki, którą\którego mógłby\mogłaby zdradzać. Oczywiście, masz trochę racji w tym, co mówisz, jednak ciągle twierdzę, że każdy inteligenty człowiek dałby sobie radę bez kleru

>"katolik to człowiek, który zebrał się na odwagę i stawił czoło nie wiarygodnemu , nie mieszczącemu się konceptowi, że ktoś może być od niego mądrzejszy" (Chesterton)
>

Owszem, jest wielu ludzi mądrzejszych ode mnie, ale Daje sobie paznokcie obciąć, że nie wszyscy są księżmi

>>Nie. Nie widzę sprzeczności, bo religia, jako religia owszem - nie ogranicza, ale kościół to jeden wielki szlaban przy którey m stoją hipokryci w czarnych, sukienkowaych mundurach.
>Tak? A może jest odwrotnie to Kościół i księża są łagodni, mówią o miłosierdziu, przebaczeniu, o tym, że Bóg jest miłością. To Jezus w Ewangelii powiedział np., " Jeśli więc prawe twoje oko jest ci powodem do grzechu, wyłup je i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało być wrzucone do piekła." (Mt 5, 27)
>NIe słyszałam już dawno aby tak wyrazał się jakiś ksiadz.

A ja słyszałem. Najpierw na kazaniu mówi takie właśnie rzeczy, a potem molestuje ministrantów... OTO HIPOKRYTA!!! I musisz mi tutaj przyznać rację

Pozdrawiam serdecznie.

Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
Ojciec Dyrektor (1704 punktów)
Proszę o usunięcie posta - zdublowany.
Ojciec Dyrektor (1704 punktów)
Prosy o usunicie posta - zdublowany.
Andrzej Bogusławski (52279 punktów)
@@@

Boże, Ty to czytasz i nie grzmisz! Przecież, to doskonały dowód na Twoje nieistnienie.
Wielki, Wszechmogący Boże! Czemu swoim najwierniejszym sługom rozum odbierasz? Tekst Teresy powinien zostać wydrukowany tłustym drukiem i dużą czcionką i pokazywany jako intelektualny wzorzec poziomu polskiego teizmu.

>Nie możesz się dziwić, że ludzie nie szanują waszych poglądów, skoro ateizm jest tak prostacki i nieprzemyślany.
>Przecież istnienie obłudnych księży potwierdza, to, że to Kościół ma rację, ponieważ to Kościół głosi o dogmat o grzechu pierworodnym i zepsuciu moralnym i wolnej woli człowieka.
>A więc gdyby nie ideały chrześcijaństwa, to nie mógłbyś się tak oburzać na obłudę księży.
>Poza tym najlepszy człowiek jaki chodził po tej ziemii nie nazwal się dobrym, a Ty nazywasz się "dobrym"???
>Dla kontrastu w ateizmie i w materializmie wolna wola nie istnieje, nie istnieje tez pojęcie dobra ani zła, bo przecież mózg to zbiór atomów a nasza świadomość jest tylko jego epifenomenem (czyli efektem ubocznym- według materializmu), a atomy nie mają wolnej woli, więc też nie mogą grzeszyć.
>Tak więc według ateizmu Ojcze-Dyrektorze wcale nie jesteś dobry, bo pojęcie dobra nie ma tam sensu, gdyż jesteś zdeterminowany przez swój układ nerwowy. Tak samo obłudny ksiądz musi się zachowywać w sposób obłudny (bo tak ma zdeterminowany układ nerwowy) a Ty nie masz prawa się na to w sposób bluźnierczy oburzać ani go za to winić, bo on nie ponosi za to odpowiedzialności. Wątpie czy podoba Ci się taka wizja świata?
>Wg mnie "dogmaty" ateizmu i materializmu jeśli je brac na poważne są zbyt nonsensowne nawet dla samych ateistow.

Muszę powiedzieć, iż czytając powyższy tekst Teresy jestem ogromnie zbudowany Jej rozległą wiedzą na tematy: ateizmu, materializmu, ewolucjonizmu.
Przecież to co napisała jest piękne. To wprost znakomite!
>w ateizmie i w materializmie wolna wola nie istnieje, nie istnieje tez pojęcie dobra ani zła, bo przecież mózg to zbiór atomów a nasza świadomość jest tylko jego epifenomenem (czyli efektem ubocznym- według materializmu), a atomy nie mają wolnej woli, więc też nie mogą grzeszyć.

Zawarty w tych ocenach poziom zrozumienia ateizmu może być porównywalny z poziomem oceny teizmu ze stalinowskich poradników dla agitatora (pisanych przez niedouczonych przygłupów dla ciemnych mas), a nawet go przewyższa. Choć emocjonalne zaangażowanie jest na tym samym poziomie.

Tereso! Tyle teraz ukazało się wartościowych książek popularyzujących naukę. Przerwij na jakiś czas swoją internetową aktywność. Przeczytaj parę pozycji. Wiem, że to trudne, ale warto. Oczytany człowiek też popełnia błędy, ale robi to znacznie rzadziej i na wyższym stopniu rozważań.

Nie wiem, czy ktoś z forum /racjonalisty.pl/ jest w stanie spokojnie i rzeczowo wyjaśnić Teresie, jak bardzo nie rozumie nie tylko poglądów, z którymi tak ostro walczy, ale nawet terminów, których używa.
Trzeba by zacząć od przysłowiowego elementarza, a na to brak tu miejsca, a później to jakoś poskładać, tak by zrozumiała. Zrozumiała skutki i przyczyny, prostotę i złożoność, wielu przeróżnych spraw, o których (sądząc z jej tekstów) nie ma zielonego pojęcia.
Warto pomóc każdemu poszukującemu człowiekowi, choć wiem, że czasem nie jesteśmy w stanie.


Serdecznie pozdrawiam.
.
Andrzej Bogusławski (52279 punktów)
@@@

>Czytelnik 'Oless' oddał na ciebie głos negatywny głosując na Forum w wiadomości 'Odp: Wierzący niepraktykujący....'

Czytelnik 'Oless' na podobnym poziomie intelektualnym, choć znacznie bardziej pewny siebie i bardziej agresywny niż Teresa, karając mnie teraz za zwróconą mu uwagę, dotyczącą widocznych - w wielu jego autorytatywnych wypowiedziach - braków w podstawowej wiedzy dotyczącej określonego tematu, a także sporych niedostatków w kulturze przekazu. (np. epitetowanie 'ad personam')

Dało się to zauważyć na wielu prowadzonych w Internecie dyskusjach
Teraz - jak widać wyżej - wskakuje pod moje testy na forum racjonalisty i oddaje "głos negatywny".

Wszystkiego najlepszego. Szanowny Panie Jacku! Proszę jeszcze swoich przyjaciół namówić.
I tak się cieszę, że takie jak Pan znakomite wytwory "inteligentnego projektu", już dziś na stosie spalić mnie nie mogą.
Zdobywają, co prawda, coraz większe znaczenie, są coraz głośniejsi, ale ze mną już nie zdążą. Stary już jestem!

***
szubad

>Nie wiem, czy ktoś z forum /racjonalisty.pl/ jest w stanie spokojnie i rzeczowo wyjaśnić Teresie, jak bardzo nie rozumie nie tylko poglądów, z którymi tak ostro walczy, ale nawet terminów, których używa.

Marzy mi się nieśmiało (zapewne naiwnie), że dożyję dnia, kiedy podobne polemki nie będą walką z cudzymi poglądami, lecz będą służyć rozwojowi umysłów lub (co kto woli)duchowości rozmówców.
Równie nieśmiało marzy mi się, aby religie przestały się zwalczać i uzurpować sobie prawo do bycia tą jedyną prawdziwą.
Kochani wierzący praktykujący czy nie, kochani ateiści racjonalni bądź nie - mój pogląd jest taki: różnorodność religii wynika wyłącznie z różnorodności naszych umysłów, potrzebujemy ich, skoro ciągle są i to właśnie tematy religijne wyzwalają tyle emocji nawet w spokojnych zazwyczaj i kulturalnych ludziach. Zdaję sobie sprawę, że dla wielu ludzi brak dogmatów spowodowałby więcej wojen niż tych wywołanych przez religie. I nieco śmielej marzy mi się, że nadejdzie taki dzień, że za takie poglądy nikt mnie nie będzie opluwał.
Andrzej Bogusławski (52279 punktów)
@@@

Szubad napisał:
>Marzy mi się nieśmiało (zapewne naiwnie), że dożyję dnia, kiedy podobne polemki nie będą walką z cudzymi poglądami, lecz będą służyć rozwojowi umysłów lub (co kto woli)duchowości rozmówców.
>I nieco śmielej marzy mi się, że nadejdzie taki dzień, że za takie poglądy nikt mnie nie będzie opluwał.

Muszę przyznać, że mam bardziej wyrafinowane marzenia i marzy mi się iż ludzie będą rozumieli to co sami mówią.
A już szczególnie będą rozumieli co piszą - można się przy tym bardziej zastanowić, coś sprawdzić - a nie wypisywać, to co mi ślina na język przyniesie.
Wydaje mi się, że internetowe fora służą do podzielenia się swoimi wątpliwościami i refleksjami, ale są fora poświecone różnej tematyce i na różnym poziomie intelektualnym. Uczestnicząc w jakiejś dyskusji przez szacunek dla rozmówców, a nawet dla siebie samego, należy przed zabraniem głosu dokonać choćby minimalnego wysiłku intelektualnego - zajrzeć do jakiejś książki, słownika, encyklopedii.
Gdy podejmuje się z kimś polemikę należy jego tekst przeczytać. Postarać się zrozumieć o co mu chodzi. Warto zajrzeć do innych jego tekstów.
Pisząc polemikę z tekstem "Teresy" nie polemizowałem tu z Jej poglądami (choć trochę ze sposobem argumentacji), tylko z tym, iż nie sama rozumie tego co pisze. Nie, nie "opluwałem" "Teresy" - nigdy, w stosunku do nikogo, nie mam takiego zwyczaju. Tym bardziej kobiety, którą darzę szacunkiem, choćby za jej odwagę występowaniu na forum racjonalisty.pl. Czytałem też parę ciekawych i merytorycznie przygotowanych wypowiedzi Teresy, a nawet polemizowałem z jej poglądami, ale tu zdecydowanie nie o poglądy mi chodziło.
Głównie odnosiłem się do poziomu przedstawionego przez Nią tekstu, a odesłanie kogoś do mądrych książek, to chyba, nie jest zaraz obrazą majestatu.
Czy "Szubad" uważa, że tekstem Teresy to nikt nie mógł poczuć się mocno dotknięty, że był przepełniony tylko "chrześcijańską miłością"?
Z całym przesłaniem tekstu Szubada zgadzam się, ale praktyka życia zawsze była inna, a czasami znacznie, znacznie gorsza.

Sceptymucha napisał:
>Pani Teresa pisze ateizm, a rozwija myśl o materializmie...
>A Pan Bogusławski tego nawet nie raczył spostrzec. Toż to socjotechniczna zagrywka nie na poziomie (należało zauważyc, a nie chwalic).
>Ateista może byc humanistą, a materialista już nie.

Czy do tego może być jakiś komentarz? Chyba tylko taki, że po przeczytaniu Jego postu zupełnie nie wiem kim może być Sceptymucha, a kim już nie?
Dla mnie byłoby żenujące, gdybym musiał tu wymienić wielkich humanistów materialistów (to chyba już w szkole podstawowej pierwszych się spotyka), a humanizm np. "osobistych wrogów Pana Boga" dla mnie jest niskiej próby.
Znowu obrażę następną osobę, gdy powiem, że najpierw należy czytać, a później pisać.


Serdecznie pozdrawiam
sceptymucha

>Sceptymucha napisał:
>>Pani Teresa pisze ateizm, a rozwija myśl o materializmie...
>>A Pan Bogusławski tego nawet nie raczył spostrzec. Toż to socjotechniczna zagrywka nie na poziomie (należało zauważyc, a nie chwalic).
>>Ateista może byc humanistą, a materialista już nie.
>Czy do tego może być jakiś komentarz? Chyba tylko taki, że po przeczytaniu Jego postu zupełnie nie wiem kim może być Sceptymucha, a kim już nie?
>Dla mnie byłoby żenujące, gdybym musiał tu wymienić wielkich humanistów materialistów (to chyba już w szkole podstawowej pierwszych się spotyka), a humanizm np. "osobistych wrogów Pana Boga" dla mnie jest niskiej próby.
>Znowu obrażę następną osobę, gdy powiem, że najpierw należy czytać, a później pisać.
Prosze zatem oświecieć idacego w ciemnościach niewiedzy i wymienic humanistów materialistów. A może potrafi Pan także przytoczyć filozoficzną linie rozumowania prowadzącą z materializmu do humanizmu, albo przynajmniej godzącą oba?
Prosze nie byc zażenowanym, tylko pisać wprost, jeśli coś Pan wie. Ja jeśli czegoś nie wiem, nie czuje sie zażenowany, tylko pytam.
Pozdrawiam
PS. Czy humanista musi wierzyć w Boga?
Andrzej Bogusławski (52279 punktów)
@@@

>Prosze zatem oświecieć idacego w ciemnościach niewiedzy i wymienic humanistów materialistów. A może potrafi Pan także przytoczyć filozoficzną linie rozumowania prowadzącą z materializmu do humanizmu, albo przynajmniej godzącą oba?
>Prosze nie byc zażenowanym, tylko pisać wprost, jeśli coś Pan wie. Ja jeśli czegoś nie wiem, nie czuje sie zażenowany, tylko pytam.

Na grzeczne pytania, to kulturalny człowiek jest prawie zmuszony odpowiedzieć, ale wydaje mi się, iż w każdym domu, a jeżeli nawet nie, to w każdej bibliotece znajdzie się parę książek, gdzie znajdziemy wyjaśnienia podstawowych terminów. Można sięgnąć też do Wikipedii.

Czuję się zażenowany, gdy na naszym forum muszę wyjaśniać sprawy podstawowe, gdzie wydawałoby się, że tu, to już wszyscy je rozumieją. Tym bardziej, gdy ktoś nie pyta, tylko stwierdza. Zbulwersowało mnie twierdzenie, a nie pytanie.

Proszę zastanowić się: Humanizm jest najszerszym pojęciem i dotyczy intelektualnego stosunku do człowieka. Nie znajduję żadnych przeszkód, aby nim określać, niektórych teistów i ateistów, a także niektórych idealistów i materialistów. Niektórych, albowiem stosunek do Boga, czy nadrzędności świata idei nad materią, czy odwrotnie, jeszcze niewiele mogą mi powiedzieć o stosunku do człowieka.

Współczesny materializm nie przeczy istnieniu: idei, informacji, umysłu, memów, tylko uważa, iż są wytworami lub funkcjami materii. Dlatego każdy materialista jest ateistą. Wszyscy uczeni, w przemiocie swojej nauki, powinni być naturalistami (rodzaj współczesnego materializmu) i większość z nich jest. Dlatego większość autorów artykułów na portalu Racjonalista.pl jest materialistami, a ich stosunek do człowieka i społeczeństwa wskazuje, że także są humanistami. Pyta Pan o nazwiska? O parę tysięcy nazwisk? Nie dam rady. Przytoczę tylko dwa. Powszechnie znane na tym portalu: Bertrand Russell i Tadeusz Kotarbiński.
Ateista - termin ukuty przez starożytnych teistów. Mówi nam, że przeczy lub jako minimum obywa się bez idei Boga. Ateistą np. był Stalin wychowanek prawosławnego seminarium duchownego. Mam wątpliwości, co do jego humanizmu.

>PS. Uważam się za humanistę i materialistę, a za ateistę nie (choć te określenie wcale mnie obraża), gdyż także nie uważam się za a-kobietę. Po prostu nigdzie nie dostrzegam śladów istnienia Boga, nie jest też ta idea w niczym mi potrzebna do rozumienia świata.
Ale jej nie przeczę, gdyż jak można przeczyć istnieniu czegoś, co nie istnieje. Ciekawe rozważania na powyższe tematy prowadzi w swoch artykułach zamieszczonych na naszym portalu /Racjonalista.pl/ Andrzej B. Izdebski. Polecam!


Miłego dnia życzę
Andrzej Bogusławski (52279 punktów)
(Wersja poprawna)

@@@

>Prosze zatem oświecieć idacego w ciemnościach niewiedzy i wymienic humanistów materialistów. A może potrafi Pan także przytoczyć filozoficzną linie rozumowania prowadzącą z materializmu do humanizmu, albo przynajmniej godzącą oba?
>Prosze nie byc zażenowanym, tylko pisać wprost, jeśli coś Pan wie. Ja jeśli czegoś nie wiem, nie czuje sie zażenowany, tylko pytam.

Na grzeczne pytania, to kulturalny człowiek jest prawie zmuszony odpowiedzieć, ale wydaje mi się, iż w każdym domu, a jeżeli nawet nie, to w każdej bibliotece znajdzie się parę książek, gdzie znajdziemy wyjaśnienia podstawowych terminów. Można sięgnąć też do Wikipedii.

Czuję się zażenowany, gdy na naszym forum muszę wyjaśniać sprawy podstawowe, gdzie wydawałoby się, że tu, to już wszyscy je rozumieją. Tym bardziej, gdy ktoś nie pyta, tylko stwierdza. Zbulwersowało mnie twierdzenie, a nie pytanie.

Proszę zastanowić się: Humanizm jest najszerszym pojęciem i dotyczy intelektualnego stosunku do człowieka. Nie znajduję żadnych przeszkód, aby nim określać, niektórych teistów i ateistów, a także niektórych idealistów i materialistów. Niektórych, albowiem stosunek do Boga, czy nadrzędności świata idei nad materią, czy odwrotnie, jeszcze niewiele mogą mi powiedzieć o stosunku do człowieka.
Współczesny materializm nie przeczy istnieniu: idei, informacji, umysłu, memów, tylko uważa, iż są wytworami lub funkcjami materii. Dlatego każdy materialista jest ateistą. Wszyscy uczeni, w przemiocie swojej nauki, powinni być naturalistami (rodzaj współczesnego materializmu) i większość z nich jest. Dlatego większość autorów artykułów na portalu Racjonalista.pl jest materialistami, a ich stosunek do człowieka i społeczeństwa wskazuje, że także są humanistami. Pyta Pan o nazwiska? O parę tysięcy nazwisk? Nie dam rady. Przytoczę tylko dwa. Powszechnie znane na tym portalu: Bertrand Russell i Tadeusz Kotarbiński.

Ateista - termin ukuty przez starożytnych teistów. Mówi nam, że przeczy lub jako minimum obywa się bez idei Boga. Ateistą np. był Stalin wychowanek prawosławnego seminarium duchownego. Mam wątpliwości, co do jego humanizmu.

PS. Uważam się za humanistę i materialistę, a za ateistę nie (choć te określenie wcale mnie obraża), gdyż także nie uważam się za a-kobietę. Po prostu nigdzie nie dostrzegam śladów istnienia Boga, nie jest też ta idea w niczym mi potrzebna do rozumienia świata.
Ale jej nie przeczę, gdyż jak można przeczyć istnieniu czegoś, co nie istnieje.


Ciekawe rozważania na powyższe tematy prowadzi w swoch artykułach zamieszczonych na naszym portalu /Racjonalista.pl/ Andrzej B. Izdebski. Polecam!

Miłego dnia życzę
szubad
>Czytałem też parę ciekawych i merytorycznie przygotowanych wypowiedzi Teresy

Winna jestem panu Bogusławskiemu sprostowanie. Użyłam jego cytatu, więc przyjął automatycznie, że to z nim polemizuję i ... zostałam zaatakowana, a w konsekwencji źle zrozumiana. Mea culpa! Użyłam go wyłącznie dlatego, że wspomniał w nim o walce pani Teresy. I tego typu walce pod wpływem emocji mówię NIE. Stąd biorą się impulsywne wypowiedzi bez wspomnianego merytorycznego przygotowania.

>Nie, nie "opluwałem" "Teresy" - nigdy, w stosunku do nikogo, nie mam takiego zwyczaju.

Absolutnie nie chciałam tego sugerować.

>Muszę przyznać, że mam bardziej wyrafinowane marzenia i marzy mi się iż ludzie będą rozumieli to co sami mówią.

Nie wydają mi się bardziej wyrafinowane. Raczej bardziej wymagające.
Pozdrawiam
Andrzej Bogusławski (52279 punktów)
@@@

>Użyłam jego cytatu, więc przyjął automatycznie, że to z nim polemizuję i ... zostałam zaatakowana, a w konsekwencji źle zrozumiana. Mea culpa! Użyłam go wyłącznie dlatego, że wspomniał w nim o walce pani Teresy.

Coś słaby był ten atak skoro został zakończony słowami:
Z całym przesłaniem tekstu Szubada zgadzam się, ale praktyka życia zawsze była inna, a czasami znacznie, znacznie gorsza.

Nie, nie przyjąłem Pani tekstu jako polemiki. Przyjąłem go prawidłowo, jako uzupełnienie mojej wypowiedzi. Przepraszam, ale trochę posłużyłem się Pani tekstem dla lepszego wyartykułowania tego, o co w polemice mi chodziło.
Ale ponieważ nasze cele są trochę zbieżne - kultura wypowiedzi, merytoryczne przygotowanie i szacunek dla odmiennych przekonań - to myślę, że zostanie mi to wybaczone.

PS. Panią Teresę stać na całkiem przyzwoite teksty, przy jej całkowicie jednoznacznych poglądach. Wiem, czytałem. Ale czasem sama zapędzi się w tzw. 'kozi róg", a czasem zrobią to jej polemiści. Tu wydaje mi, że sporo przekroczyła akceptowalne miniumum. Dla kontrastu w ateizmie i w materializmie wolna wola nie istnieje, nie istnieje tez pojęcie dobra ani zła, bo przecież mózg to zbiór atomów a nasza świadomość jest tylko jego epifenomenem (czyli efektem ubocznym - według materializmu), a atomy nie mają wolnej woli, więc też nie mogą grzeszyć.
To nic nie znaczy, to jest pomieszanie z poplątaniem, choć aby spokojnie wyjaśnić, co próbowała tu Pani Teresa powiedzieć i wyjaśnić, że zupełnie nie miała racji, trzeba by napisać spory tekst, który by chyba w jednym poscie się nie zmieścił.

Ale chyba można "Teresie" sporo wybaczyć, skoro innych jej polemistów najmocniej zabolał najmniejszy tam lapsus: połączenia ateizmu z materializmem.


Jeszcze raz przepraszam. Serdecznie pozdrawiam.
JATO (2644 punktów)
W ufności swojej i prostocie - będąc jak Kandyd prostaczkiem - próbowałem. Niestety. Nie jest to możliwe. Teresa nie dopuszcza myśli, że logika klasyczna jest bezwzględna (w końcu logika pochodzi o Boga i w myśl jej rozumowania jest słuszna. No chyba, że uznać ją (tę logikę) za wymysł Szatana).Logika mówi jasno i prosto. Z fałszywych założeń można wyprowadzić dowolny wniosek. Czasami nawet prawdziwy. Zdanie będzie i tak miało wartość 1 (prawda). Usiłowałem się coś dowiedzieć o prawdziwości założeń. Niestety. Ona mi na to "Ojcami Kościoła". Szanuję "Ojców Kościoła", boć szacunek dla Ojców wpajano mi od dzieciństwa. Ona mi na to Soborami. Nie mam nic przeciwko Soborom. Ale czy Sobory w istocie mają patent na prawdę? Tym samym "ręce mi opadły". Dobiła mnie Biblią (traktowaną w całości). Tu już zabrakło mi argumentów. Furda ustalenia biblistów. Furda, że treść ST a i NT jest wielokrotnie podważana co do wiarygodności i traktowana raczej jako zbiór mitów i podań ludowych (no cóż w każdej legendzie jest ziarno prawdy - pewnie w legendzie o Smoku Wawelskim również). Na gnozę Teresy rady nie ma. Teresa Illuminata jest, a może Lucyphera. Tym samym Kandyd to ja.
Pozdrawiam. JATO


Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
sceptymucha

>>Dla kontrastu w ateizmie i w materializmie wolna wola nie istnieje, nie istnieje tez pojęcie dobra ani zła, bo przecież mózg to zbiór atomów a nasza świadomość jest tylko jego epifenomenem (czyli efektem ubocznym- według materializmu), a atomy nie mają wolnej woli, więc też nie mogą grzeszy.

Pani Teresa pisze ateizm, a rozwija myśl o materializmie...
A Pan Bogusławski tego nawet nie raczył spostrzec. Toż to socjotechniczna zagrywka nie na poziomie (należało zauważyc, a nie chwalic).
Ateista może byc humanistą, a materialista już nie.
Pozdrawiam
Kika (222 punktów)

>Pani Teresa pisze ateizm, a rozwija myśl o materializmie...
>A Pan Bogusławski tego nawet nie raczył spostrzec.

Przeczytałam tekst Pani Teresy i jednakoż też mi się wydaje, że używa ona pojęć 'ateizm' i 'materializm' nadając im, jeśli nie to samo, to podobne znaczenie. Na koniec wspomina nawet o 'dogmatach' ateizmu i materializmu.
sceptymucha
>>Pani Teresa pisze ateizm, a rozwija myśl o materializmie...
>>A Pan Bogusławski tego nawet nie raczył spostrzec.
>Przeczytałam tekst Pani Teresy i jednakoż też mi się wydaje, że używa ona pojęć 'ateizm' i 'materializm' nadając im, jeśli nie to samo, to podobne znaczenie. Na koniec wspomina nawet o 'dogmatach' ateizmu i materializmu.
Dla mnie wygladało to, jakby Teresa polemizowała z poglądami głoszonymi przez komunistów i ich widzeniem 'ateizmu' (przed '89 r.). Jednak to jeszcze ujdzie. Zaskakująca jest natomiast reakcja Pana Andrzeja. Strasznie bezkrytyczna i zbyt rozdmuchana.
Pozdrawiam
Andrzej Bogusławski (52279 punktów)
@@@

>Dla mnie wygladało to, jakby Teresa polemizowała z poglądami głoszonymi przez komunistów i ich widzeniem 'ateizmu' (przed '89 r.). Jednak to jeszcze ujdzie. Zaskakująca jest natomiast reakcja Pana Andrzeja. Strasznie bezkrytyczna i zbyt rozdmuchana.

No tak, to właśnie mnie osłabia i zniechęca, ktoś, coś bezkrytycznie wobec siebie "walnie" i życzy sobie poważnego traktowania.
Wyjaśniam, że moja ocena tekstu Teresy była krytyczną i dosyć lapidarną. Wątpię, że Pan potrafi zrozumieć o czym pisała Pani Teresa, tak jak Pan nie potrafi zupełnie zrozumieć podnoszonych przeze mnie, w polemice z Teresą kwestii. Jak się ją zrozumie, to zaskakuje jakby trochę mniej.

Internet nie zastąpi domu, szkoły, a najbardziej, własnego oczytania, a z tym, u niektórych jest bardzo kiepsko!

***
Andrzej Bogusławski (52279 punktów)
@@@

>Przeczytałam tekst Pani Teresy i jednakoż też mi się wydaje, że używa ona pojęć 'ateizm' i 'materializm' nadając im, jeśli nie to samo, to podobne znaczenie. Na koniec wspomina nawet o 'dogmatach' ateizmu i materializmu.

Proszę uwierzyć mi na słowo, choć zawsze lepiej sprawdzić, iż jednym z mniejszych błędów (lub tylko prostej niewiedzy) w tekście Pani Teresy, było nadawanie podobnego znaczenia różnym pojęciom.
Każdy materialista nie wierzy w Boga, a większość ateistów jest naturalistami. Zaś opierając swój światopogląd na dogmatach, nic dziwnego, że podobną postawę przypisuje się innym.
Tam było dużo nic merytorycznie nie znaczących zdań, jednocześnie lekceważących poglądy i postawy inaczej myślących i do tego właśnie (i tylko do tego) się odniosłem.


Miłego dnia życzę.
Kalikles

>Dla kontrastu w ateizmie i w materializmie wolna wola nie istnieje, nie istnieje tez pojęcie dobra ani zła, bo przecież mózg to zbiór atomów a nasza świadomość jest tylko jego epifenomenem (czyli efektem ubocznym- według materializmu), a atomy nie mają wolnej woli, więc też nie mogą grzeszyć.
W materializmie ? zależy w jakim, nie da sie tak poprostu powiedzieć ze w kazdym materialzimie nie ma wolnej woli ( jest ona inaczej rozumiena ), a co do ateizmu to rażący błąd - o egzystencjalizmie ateistycznym nigdy nie słyszałaś ??
Już od dawna zaprzestałem tutaj pisania, ale tego forum nawet juz czytać się nie chce - może racjonalista.pl stowrzy taki działa gdzie będa mieli prawo wypowiadac się ludzie z wymaganą wiedzą ( tutaj by sie określiło dane kryteria ) na tematy: filozofia, religia, literatura, neurologia, kosmologia itp ? ( jeśli racjonalista propaguje idealy oświecenia - to niech zadba by czytelnicy i wypowiadajacy się nie wciskali ludziom ciemnoty )
Thorvoy (6588 punktów)
Nie musimy śrubować wymagań aż tak mocno, zwłaszcza że kto mądry, ciemnoty nie da sobie wcisnąć. Racjonalista wierzy w swoich czytelników.
krzychu (72 punktów)
>Witam serdecznie. Chciałbym poruszyć dość kontrowersyjny
>temat niepraktykujących chrześcijan.

Gdzieś kiedyś słyszałem taki tekst: "Być wierzącym i niepraktykującym to tak jakby być kulturalnym - niepraktykującym". Jednak ja sądzę że można wierzyć w Boga, nie klepiąc co dzień na klęcząco, wykutych na pamięć wierszyków a także nie chodząc co tydzień do kościoła. Ważne jest aby dowieść tej wiary dobrymi czynami w codziennym życiu.

>uważam, że nie potrzebuję cotygodniowego widoku
>podstarzałego transwestyty aby być dobrym człowiekiem.

Ja twierdzę że człowiek nie potrzebuje boga by być dobrym. Jak również człowiek który wierzy w boga nie musi być z definicji dobry. Przecież są tacy którzy zabijają " w imię boga". Czy to jest dobre?

Patrz w gwiazdy, ale uważaj na drogę * WILHELM RAABE
Wiesław (5 punktów)
>>Witam serdecznie. Chciałbym poruszyć dość kontrowersyjny
>>temat niepraktykujących chrześcijan.

Ja też jestem niepraktykującym, ale nazwałbym to inaczej nie chrześcijaninem ale człowiekiem wirzącym. Wierzącym w zbawienie, ale do tego mi kościół nie jest potrzebny. Tylko zabiera czas... Jak dla mnie człowiek by o wiele lepiej zrobił jak by zamiast pójść do kościoła poszedł pomóc no np ludziom w hospicjach, zamiast rzucić na tace dać biednym ludziom, zamiast kupować znicze na groby, zobaczyć czy pod oknem własnego domu nie ma potrzebującego, który bardziej potrzebuje pieniędzy niż zmarli. "Rzyczy ludzkie pozostawcie ludziom, zmarłych zmarłym" (jakoś tak to szło).
W ogóle jak zacząłem sie interesować historią chrześcijaństwa to zastanawiałem się czy nie porzucić całkowicie tej wiary i przejść na ateizm. Ateizm nie dla mnie jest, ponieważ nie wyobrażam sobie życia bez boga. Nie moge sobie wyobrazić że człowiek istnieje tylko dzięki ostatnio tak krytykowanej przez Giertycha ewolucji, a po śmierci nic nie ma.
Wg mnie albo sie jest chrześcijaninem ortodoksyjnym albo sie nie jest i sie wybira swoją ścieżke. A coś takiego jak niepraktykujący chrześcijanin nie istnieje, ponieważ jeśli sie nie praktykuje to nie jest sie chrześcijaninem....
JATO (2644 punktów)
Trudno wyobrazić sobie życie bez Boga. Natomiast wyobrazić sobie życie bez KRK bardzo łatwo.
Pozdrawiam serdecznie. JATO


Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
Ojciec Dyrektor (1704 punktów)
>Trudno wyobrazić sobie życie bez Boga. Natomiast wyobrazić sobie życie bez KRK bardzo łatwo.

Popieram


Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
Thorvoy (6588 punktów)
>Trudno wyobrazić sobie życie bez Boga.

Możliwe, jednak ograniczenie umysłowe nie determinuje jeszcze istnienia pożądanych bytów.

> Natomiast wyobrazić sobie życie bez KRK bardzo łatwo.

Tu się w pełni zgadzam.
Thorvoy (6588 punktów)
>Ateizm nie dla mnie jest, ponieważ nie wyobrażam sobie życia bez boga. Nie moge sobie wyobrazić że człowiek istnieje tylko dzięki ostatnio tak krytykowanej przez Giertycha ewolucji, a po śmierci nic nie ma.

Wiesz, kiedyś ludzie nie potrafili sobie wyobrazić że pioruny nie są dziełem Thora/Zeusa gromowładnego, tylko zwykłym zjawiskiem atmosferycznym.

>Wg mnie albo sie jest chrześcijaninem ortodoksyjnym albo sie nie jest i sie wybira swoją ścieżke. A coś takiego jak niepraktykujący chrześcijanin nie istnieje, ponieważ jeśli sie nie praktykuje to nie jest sie chrześcijaninem....

I tutaj podzielam Twoją opinię. Jeśli ktoś naprawdę wierzy w określoną religię, to trzyma się bardzo sztywno (wszak toczona jest rozgrywka o jego życie wieczne) jej reguł. Jeśli trzyma się wybiórczo, to znaczy że tak naprawdę więcej ma to wspólnego z tym, co wpoiła mu za dziecka rodzina, niż z faktyczną wiarą.
Wiesław (5 punktów)
>Wiesz, kiedyś ludzie nie potrafili sobie wyobrazić że pioruny nie są dziełem Thora/Zeusa gromowładnego, tylko zwykłym zjawiskiem atmosferycznym.

Tylko tą sytuacje z piorunem można udowodnić że to z powodu zmian atmosferycznych, uwalniania elektronów itp. a sytuacjie z życiem po śmierci jest raczej trudna do udowodnienia i najprawdopodobniej nigdy nie będzie udowodniona. Tak samo jak istnienie Boga - po części agnostycyzm. Dlatego to wszystko kwestia wiary....
Zyga (1539 punktów)
>Tylko tą sytuacje z piorunem można udowodnić że to z powodu zmian atmosferycznych, uwalniania elektronów itp. a sytuacjie z życiem po śmierci jest raczej trudna do udowodnienia i najprawdopodobniej nigdy nie będzie udowodniona. Tak samo jak istnienie Boga - po części agnostycyzm. Dlatego to wszystko kwestia wiary....
>

Analogicznie kiedyś sytuacja z piorunem wydawała się nie do udowodnienia.
Jednak to nie Zeus.
Thorvoy (6588 punktów)
>Tylko tą sytuacje z piorunem można udowodnić że to z powodu zmian atmosferycznych, uwalniania elektronów itp. a sytuacjie z życiem po śmierci jest raczej trudna do udowodnienia i najprawdopodobniej nigdy nie będzie udowodniona.

Dlatego też dowodzi się wyłącznie istnienia czegoś, zamiast nieistnienia. Jeśli istnienia czegoś nie można udowodnić, to coś nie istnieje. W przeciwnym razie musielibyśmy wierzyć we wszystko co sami sobie wymyślimy i co wymyślą inni.

Pozdrawiam.
Wiesław (5 punktów)

>Dlatego też dowodzi się wyłącznie istnienia czegoś, zamiast nieistnienia. Jeśli istnienia czegoś nie można udowodnić, to coś nie istnieje. W przeciwnym razie musielibyśmy wierzyć we wszystko co sami sobie wymyślimy i co wymyślą inni.

Ja nie mam jak udowodnić tego że Bóg istnieje czy nie istnieje. Z tego względu jestem na straconej pozycji. Ale np moja wiara w Boga nie jest bezpodstawna, ponieważ moge znaleźć różne źródła o nim: Biblia, Koran itp.
Wiem co teraz powiecie: pewno że jest mnóstwo innych tekstów, albo nawet sami możecie napisać podobne w które ludzie by uwierzyli. Wg mnie nie bo akurat w te ludzie wierzą a nie w inne. I są one do siebie dość podobne, może nie do końca dogmatycznie ale przesłaniem i prowadzeniem człowieka ku dobru...
Thorvoy (6588 punktów)
Czy to, że dzieci wierzą w smoki, świadczy o ich istnieniu?

Spory odsetek ludzi na świecie wierzy w zapiski koraniczne/biblijne, ale czy stanowi to o ich prawdziwości. Teraz przeważnie wierzą w Jahwe i Allaha, kiedyś wierzyło się przeważnie w Mitrę, Zeusa i Thora.
Ojciec Dyrektor (1704 punktów)
>A coś takiego jak niepraktykujący chrześcijanin nie istnieje, ponieważ jeśli sie nie praktykuje to nie jest sie chrześcijaninem....

Jest, ponieważ wierzy w Chrystusa

Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
Thorvoy (6588 punktów)
Wiara w Chrystusa niekoniecznie równa się chrześcijaństwu.

Jeśli wierzysz w Chrystusa, ale nie w to, co napisano o nim w Biblii, ciężko mówić o jakiejkolwiek religii. Po prostu wierzysz że był, głosił ładne rzeczy i koniec.
Skiru (1 punktów)
hmm... wiesz wszystko rozbija sie o ludzkie potrzebny wewnętrzne , zadaniem koscioła jest podawanie ludziom gotowych wzorców do naśladowania poprzez proste przykłady . Pozatym ksiądz nie powinien być biznesmenem sprzedającym zbawienie albo choćby świadomość tegoż tylko człowiekiem którego zadaniem jest pomoc człowiekowi i dawanie mu nadziei to fakt że natura kościoła została wypaczona ale nie oznacza że należy odrzucać całą strukture ze względu na degeneracje części jej członków ... w końcu jeżeli jabłko jest częściowo zepstue to można odkroić zdrową cześć i oddzielić ją od zepsutej ... należy mieć pewien szacunek dla księży którzy szerzą nadzieje i to nie tylko słowami pokazują dobry przykład . ja też nie jestem praktykującym a co do wiary to przeżywam jej zachwianie wole o tym nie myśleć . dla mnie ważna jest doczesność: świadomość spokoju , przyjemne odczucia zmysłowe itd.
tak można powiedzieć że jestem lekkoduchem ale przyjemność jako jedyne uważam w tym świecie za prawdziwe i warte uwagi

Wróć do listy wątków działu Religie

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365