 |
Mój problem z Bogiem, Natalie Angier Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 13-12-2006 18:18 | StaryPielgrzym | Mój problem z Bogiem, Natalie Angier | Nie mogę wstawić komentarza do artykułu, zatem robię to tu. artykuł: www.racjonalista.pl/kk.php/s,5159Innymi słowy naukowcy chcieli, żebym przyłożyła się do prób zmiany koszmarnej statystyki, o której ciągle słyszą, a wskazującej na to, że o wiele więcej Amerykanów wierzy w anioły, diabły i złośliwe duchy niż w ewolucję. Cóż to za koszmarne słownictwo, że niby w ewolucję się "wierzy".Na przykład niewielu naukowców martwi się o około 77 procent Amerykanów, którzy twierdzą, że Jezus narodził się z dziewicy w akcie partenogenezy, przeczącym wszystkiemu co wiemy o genetyce i rozmnażaniu się ssaków. Ciekawe jaka to mi nie znana Nauka wie coś o tym co Duch Święty może, a czego nie możę.Wielu chętnie wskazuje na to, że Kościół Katolicki udzielił poparcia teorii ewolucji i nie widzi konfliktu między wiarą w Boga i w boskość Jezusa a koncepcją ewolucji w drodze doboru naturalnego. To pewnie wynika z tego, że koncepcja pojawienia się pewnego, wyjątkowego Człowieka równego Bogu w toku wielu tysiącleci doboru, jest w istocie zgodna z ewolucją.Jeśli kupuje to papież, to przyczyna oporu większości Amerykanów wobec ewolucji musi mieć mniej wspólnego z religią, a więcej z marną kampanią reklamową.Przyczyną oporu Amerykanów jest radykalna ideologia scjentyzmu, która sugeruje, że ewolucja jest sprzeczna z wiarą, przez co wydaje się tym biednym Amerykanom, że muszą się przeciwstawiać ewolucji. Nonsens. Równie wielki jak scjentyzm. jeśli jednak chcesz wierzyć, że któregoś dnia będziesz siedział na niebiańskim bankiecie z twoim dawno zmarłym ojcem po prawej ręce i Jane Austin po lewej - i że będzie ona miała ochotę na rozmowę z tobą przez następne sto milionów lat albo więcej - to jest to twój prywatny relikwiarz i nie jesteśmy od tego, żeby włamywać się do niego łomem.Zwracam uwagę, że nikt nie wierzy w ironiczne Pani ujęcie. Proponowałbym nie wkładać w usta opponentów twierdzeń, których nie powiedzieli, po to, by łatwo było je zbić, i by uzyskać poklask ateistycznej tłuszczy.Podaje Wielki Wybuch jako koncepcję przynoszącą pociechę tym, którzy chcą wierzyć w jej odpowiednik z Księgi RodzajuBardzo słusznie. Wielki Wybuch jest spójny ze stworzeniem świata ex nihilo przez Boga.probabilistyczne dziedziny mechaniki kwantowej jako coś, co podnosi możliwość "Boga interweniującego za każdym razem, kiedy dokonuje się pomiaru"Która to zbieżność jest suchym faktem. Proponowałbym skupić się na zbijaniu argumentów opponentów.Innymi słowy ciężar dowodu spoczywa całkowicie na fanach horoskopów, biednych naiwnych dupkach; podczas gdy od rzesz ludzi wierzących w taki czy inny sposób, że boska inteligencja prowadzi każdy skaczący lepton, nie wymaga się żadnego dowodu, nie muszą oni przezwyciężać żadnego sceptycyzmu, nie muszą się martwić.Europejska myśl filozoficzna bazuje na nigdy nie rozstrzygniętej dychotomii między idealizmem a materializmem. Przeto chętnie by się usłyszało dowód za filozoficznym materializmem na której bazuje tego typu, Pani, sceptycyzm. Kiedy już sobie Pani uświadomi brak możliwości rozstrzygnięcia między ontologią materialistyczną, idealistyczną bądź jakąś pośrednią, to dostrzeże Pani fundamentalne powody braku możliwości używania pojęć tj. "dowód" w dyskusjach nt. Boga. A również jak bardzo kuriozalne jest oczekiwanie, aby go dostarczyć.No to dlaczego większość naukowców unika krytykowania religii, mimo że potępiają nadnaturalny sposób myślenia? Wynika to ze znajomości przez nich przedmiotu poznania dyscyplin, które uprawiają. Naukowcy to jednak znacznie mniej religijne towarzystwo niż populacja amerykańska, a im wyżej wspinasz się na Olimp jajogłowych tym większa proporcja ateistów, agnostyków i innych rozmaitych pogan.No oczywiście. Post-modernizm, ideologiczny scjentyzm. Wymieniać dalej?i elokwentnymi wyjątkami w postaci Richarda Dawkinsa z OxforduBardzo elokwentnymi. Proszę zerknąć na poniższe forum, gdzie są wykazywane fundamentalne błędy w rozumowaniu Dawkinsa: www.sfinia(*)aaf2b5b8c8b4f4e09ea56bb657fa51 Tylko łaskawie proszę nie usuwać wpisu.
Pani artykuł nie zawiera uzasadnień. To tylko zbiór tez pozbawionych argumentacji. Tak swobodny stosunek do racjonalizmu jest oczywiście przyczyną emocjonalnego tonu tego artykułu. |
| ubuntu linux |
>jeśli jednak chcesz wierzyć, że któregoś dnia będziesz >siedział na niebiańskim bankiecie z twoim dawno zmarłym >ojcem po prawej ręce i Jane Austin po lewej - i że będzie >ona miała ochotę na rozmowę z tobą przez następne sto >milionów lat albo więcej - to jest to twój prywatny >relikwiarz i nie jesteśmy od tego, żeby włamywać się do >niego łomem. >Zwracam uwagę, że nikt nie wierzy w ironiczne Pani >ujęcie. Proponowałbym nie wkładać w usta opponentów >twierdzeń, których nie powiedzieli, po to, by łatwo było je >zbić, i by uzyskać poklask ateistycznej tłuszczy.
Co to znaczy 'nikt nie wierzy w ironiczne ujęcie'? Co to jest 'ateistyczna tłuszcza'? Jakie słowa mają w ustach oponenci? Czy te słowa mają jakikolwiek sens? Jakimże to niesłychanie trudnym do zbicia twierdzeniem owi oponenci wywołali taki popłoch wśród ateistycznej tłuszczy, ze aż jest zmuszona wpychać oponentom w usta twierdzenia, których nie powiedzieli? A Ty szanowny człowieku - z kim i o czym będziesz rozmawiał za milion lat? Możesz łaskawie odpowiedzieć? Z jednego zdania twego można wywnioskować tak wiele... Einstainem to Ty nie jesteś, prawda? Oceny z przedmiotów ścisłych raczej słabiutkie, prawda? Ale proponujesz, zwracasz uwagę, wygłaszasz opinie bez cienia samokrytycyzmu, przy okazji nieudolnie deprecjonując zdrowy sceptycyzm. I proszę grzeczniutki człowieczku się nie bać o usunięcie wpisu... Jedni się uśmieją, inni załamią ręce, ale nikt nie usunie. To nie Radio Maryja.
|
|
 | | heysel (225 punktów) | >A Ty szanowny człowieku - z kim i o czym będziesz >rozmawiał za milion lat? Pewno po pierwszym tysiącu już zacznie się nieco nudzić... >Einstainem to Ty nie jesteś, prawda? A Ty jesteś Einsteinem ? Po co ta wycieczka ad personam ? >Oceny z przedmiotów ścisłych raczej słabiutkie, >prawda? A co ma piernik do wiatraka ? Oceny ze szkoły to raczej marny wyznacznik posiadanej wiedzy... >I proszę grzeczniutki człowieczku się nie bać o >usunięcie wpisu... Znowu wycieczka ? Nie żebym w jakikolwiek sposób bronił "Starego Pielgrzyma", ale jeśli chce się kogoś ośmieszyć to najlepiej pozwolić aby zrobił to sam. To co napisał StaryPielgrzym wystarczy...
|
|
 | | StaryPielgrzym | >Co to znaczy 'nikt nie wierzy w ironiczne ujęcie'? Spieszę więc z wyjaśnieniami. Otóż nie istnieje religia, która wierzyłaby w wyobrażenie Raju w tym stylu, w jakim przedstawiła to autorka.
>Co to jest 'ateistyczna tłuszcza'? Odpowiednik radio-maryjnych moherowych beretów.
>Jakie słowa mają w ustach oponenci? Nie te, które zechciała wymienić autorka.
>Czy te słowa mają jakikolwiek sens? Dziwne to pytanie w ustach człowieka, który jeszcze chwilę się pytał o treść owych słów.
>Jakimże to niesłychanie trudnym do zbicia twierdzeniem owi oponenci wywołali taki popłoch wśród ateistycznej tłuszczy, ze aż jest zmuszona wpychać oponentom w usta twierdzenia, których nie powiedzieli? Nic nie mówiłem o niesłychanie trudnym twierdzeniu. Snujesz jakieś włanse przypuszczenia.
>A Ty szanowny człowieku - z kim i o czym będziesz rozmawiał za milion lat? Możesz łaskawie odpowiedzieć? Nie.
>Z jednego zdania twego można wywnioskować tak wiele... Einstainem to Ty nie jesteś, prawda? Mam inne nazwisko. A ty się nazywasz Einstein? Miło poznać. Witam uprzejmie. Czyżbyś był dowodem na możliwość powrotu z zaświatów?
>Oceny z przedmiotów ścisłych raczej słabiutkie, prawda? Nic o mnie nie wiesz. Popełniasz natomiast non sequitur, podstawowy błąd logiczny braku wynikania. Z niczego nie wynika ci wiedza o moich ocenach. Ja bym ci dał gola z logiki.
|
|
| heysel (225 punktów) | >Cóż to za koszmarne słownictwo, że niby w >ewolucję się "wierzy". Wcale nie takie koszmarne, jeśli się weźmie poprawkę, że mowa o wierze w potocznym znaczeniu tego słowa... >Ciekawe jaka to mi nie znana Nauka wie coś o >tym co Duch Święty może, a czego nie możę. Nauka nawet nie wie co to takiego "Duch Święty"... A ja się tylko zastanawiam co by było, gdyby "niepokalane poczęcie" i inne "cuda" okazały się w końcu fałszem. Może wtedy chrześcijanie zajęli by się tym co najważniejsze, czyli naukami Nazarejczyka, a nie tym, czy był on Bogiem czy nie, czy robił cuda itd. >To pewnie wynika z tego, że koncepcja >pojawienia się pewnego, wyjątkowego Człowieka >równego Bogu w toku wielu tysiącleci doboru, >jest w istocie zgodna z ewolucją. Co to znaczy "równego Bogu" ? I w takim wypadku po co "Duch Święty" ? >Bardzo słusznie. Wielki Wybuch jest spójny ze >stworzeniem świata ex nihilo przez Boga. Ale Wielki Wybuch to nie jedyna teoria o początkach Wszechświata. I akurat oczywiście bardzo spójna jest też funkcja falowa wszechświata, teoria pulsującego wszechświata, teoria odwiecznego wszechświata... >fundamentalne powody braku możliwości >używania pojęć tj. "dowód" w dyskusjach nt. Boga. >A również jak bardzo kuriozalne jest oczekiwanie, aby go dostarczyć. Ale już jakiś solidny argument ktoś mógłby dostarczyć... >No oczywiście. Post-modernizm, ideologiczny >scjentyzm. Wymieniać dalej? Tak, proszę wymienić jeszcze trochę, bo jak na razie tylko czyste spekulacje.
|
|
 | | ubuntu linux | >>Cóż to za koszmarne słownictwo, że niby w >ewolucję się "wierzy". >Wcale nie takie koszmarne, jeśli się weźmie poprawkę, że mowa o wierze w potocznym znaczeniu tego słowa...
Tak się formułuje pytania niestety. Stawia się pojęcie boga obok układanki ewolucyjnej i prosi się ludzi o komentarz a) nie pytając o ich własne pojęcie boga i b) nie pytając, co wiedzą o teorii ewolucji. Już samo to jest bez sensu. Nie można człowieka, który tylko słyszał o tym że są puzzle, pytać czy i co można z nich ułożyć. Podobnie pytanie o to czy wierzy w boga można zredukować do pytania czy wierzy w coś. Najdziwniejsze jest to, że ludzie odpowiadają na te pytania bez wahania.
|
|
 | | StaryPielgrzym | Witaj,  > >Cóż to za koszmarne słownictwo, że niby w >ewolucję się "wierzy".> Wcale nie takie koszmarne, jeśli się weźmie poprawkę, że mowa o wierze w potocznym znaczeniu tego słowa...Pewnie, że tak mogłoby być! Dlaczego nie sprawdziłeś jak to napisała autorka? Sam zobacz: "a wskazującej na to, że o wiele więcej Amerykanów wierzy w anioły, diabły i złośliwe duchy niż w ewolucję". W jednym zdaniu użyła 'wierzyć' bezpośrednio do aniołków i do ewolucji. Rozumiem, że w tej kwestii EOT. > >Ciekawe jaka to mi nie znana Nauka wie coś o >tym co Duch Święty może, a czego nie możę.> Nauka nawet nie wie co to takiego "Duch Święty"... A ja się tylko zastanawiam co by było, gdyby "niepokalane poczęcie" i inne "cuda" okazały się w końcu fałszem. Może wtedy chrześcijanie zajęli by się tym co najważniejsze, czyli naukami Nazarejczyka, a nie tym, czy był on Bogiem czy nie, czy robił cuda itd.Masz rację, że nauka nie wie co to Duch Święty. Przecież to oczywiste, ale autorka twierdzi, że: "Na przykład niewielu naukowców martwi się o około 77 procent Amerykanów, którzy twierdzą, że Jezus narodził się z dziewicy w akcie partenogenezy, przeczącym wszystkiemu co wiemy o genetyce i rozmnażaniu się ssaków". Zacznijmy od tego, że według kościoła katolickiego nie było partenogenezy, która jest formą rozmnażania w pewnych gatunkach, polegającą na rozwoju osobników potomnych jedynie z niezapłodnionej komórki jajowej, bez udziału plemnika, ale też bez udziału sił boskich, prawda? Katolicy jednak twierdzą, że poczęcie odbyło się dzięki woli Ducha Świętego. A zatem Boga, który stworzył świat z niczego, który zatem coś takiego zrobić może. Oczywiście można w to nie wierzyć. Bóg chrześcijan jest Bogiem ukrytym, ale to nie oznacza, że można zbijać chrześcijaństwo twierdząc de facto, że skoro nauka nie poznała Boga, to przekaz zawierający informacje z Bogiem związane jest z nauką sprzeczny. > >To pewnie wynika z tego, że koncepcja >pojawienia się pewnego, wyjątkowego Człowieka >równego Bogu w toku wielu tysiącleci doboru, >jest w istocie zgodna z ewolucją.> Co to znaczy "równego Bogu" ? I w takim wypadku po co "Duch Święty" ?Trójca Święta, chrześcijański Bóg, to ujęcie Boga w Trzech Osobach. Syn Boży pojawiający się na przestrzeni dziejów, a nie na samym początku, jest znacznie lepiej zrozumiały, gdy się uwzględni, że życie jest ewolucyjne. Dlatego też pisałem, że teoria ewolucji bardzo dobrze pasuje do chrześcijańskiego obrazu świata. > >Bardzo słusznie. Wielki Wybuch jest spójny ze> >stworzeniem świata ex nihilo przez Boga.> Ale Wielki Wybuch to nie jedyna teoria o początkach Wszechświata. I akurat oczywiście bardzo spójna jest też funkcja falowa wszechświata, teoria pulsującego wszechświata, teoria odwiecznego wszechświata...No przecież oczywiście, że takie teorie istnieją, ale to nie na temat. Autorka denerwuje się, że: "Podaje (astronom Dave Rothstein -p) Wielki Wybuch jako koncepcję przynoszącą pociechę tym, którzy chcą wierzyć w jej odpowiednik z Księgi Rodzaju". Z tym dyskutuję. Zwracam uwagę, że autorka nie ma co się denerwować, że tak po prostu jest. Koncepcja Wielkiego Wybuchu jest w pełni spójna ze stworzeniem świata ex nihilo przez Boga. > >fundamentalne powody braku możliwości> >używania pojęć tj. "dowód" w dyskusjach nt. Boga. >A również jak bardzo kuriozalne jest oczekiwanie, aby go dostarczyć.> Ale już jakiś solidny argument ktoś mógłby dostarczyć...To tak jakby się spierać, czy ontologia materialistyczna czy idealistyczna jest prawdziwa. Wszystko co wiemy o świecie, całą wiedzę naukową, możemy zanurzyć zarówno w materializmie jak w i idealizmie. Powstaną przez to dwie różne interpretacje suchej wiedzy. Natomiast nie sposób rozstrzygnąć, która ontologia jest właściwa. To tylko klasyczny przykład. Takich sytuacji, przy tworzeniu światopoglądu jest wiele. A co do Twojego oczekiwania by się pojawił solidny dowód, to jest to oczekiwanie rodem z ontologii materialistycznej, która sama w sobie też jest bezzasadna. Jak się domyślam... nie dostrzegasz tego. > >No oczywiście. Post-modernizm, ideologiczny >scjentyzm. Wymieniać dalej?> Tak, proszę wymienić jeszcze trochę, bo jak na razie tylko czyste spekulacje.Serio?
|
|
|  | | TyDraniu (6569 punktów) | >Koncepcja Wielkiego Wybuchu jest w pełni spójna ze stworzeniem świata ex nihilo przez Boga.
Czy rzeczywiście?
1 Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię. 2 Ziemia zaś była bezładem i pustkowiem: ciemność była nad powierzchnią bezmiaru wód, a Duch Boży unosił się nad wodami. 3 Wtedy Bóg rzekł: ŤNiechaj się stanie światłość!ť I stała się światłość. 4 Bóg widząc, że światłość jest dobra, oddzielił ją od ciemności. 5 I nazwał Bóg światłość dniem, a ciemność nazwał nocą. I tak upłynął wieczór i poranek - dzień pierwszy.
Jak to się ma do teorii big bangu? Proszę mi to wyjaśnić. Jak Pan interpretuje każdy z ww. punktów w odniesieniu do kolejnych sekund/lat istnienia Wszechświata wg tej teorii?
|
|
| |  | | StaryPielgrzym | Nie rozumiemy się. Chrześcijańska koncepcja powstania świata, to stworzenie go przez Boga ex-nihilo. Przy czym nie wiadomo w istocie, czy "świat" o którym mowa w chrześcijaństwie jest tożsamy z "wszechświatem" ufundowanym nam poprzez naturalistyczne poznanie. Gdyby jednak nawet to założyć, to ewidentnie Wielki Wybuchu jest spójny ze stworzeniem ex-nihilo.
Natomiast co do literackich ujęć stworzenia świata w Biblii, to w samym pierwszy rozdziale Biblii mamy już dwa inne, piękne literackie jego opisy.
|
|
| | |  | | zenek | >Natomiast co do literackich ujęć stworzenia świata w Biblii, to w samym pierwszy rozdziale Biblii mamy już dwa inne, piękne literackie jego opisy.
Na jakiej zasadzie potrafisz odzdzielić "literackie" opisy od faktów? Może sama idea Boga przedstawionego w Bibli jest literackim opisem przyrody?
|
|
| | | |  | | StaryPielgrzym | >>Natomiast co do literackich ujęć stworzenia świata w Biblii, to w samym pierwszy rozdziale Biblii mamy już dwa inne, piękne literackie jego opisy. >Na jakiej zasadzie potrafisz odzdzielić "literackie" opisy od faktów? >Może sama idea Boga przedstawionego w Bibli jest literackim opisem przyrody? Wiesz jaka jest trudność przy badaniu religii Słowian? Otóż nie zachowała się ontologia słowiańska. Pozostały szczątkowe ich teksty, ale nie wiemy jak je zinterpretować. To w odróżnieniu od religii poabrahamowych, których ontologia - jako żywo - się zachowała i wiemy jak je interpretować. Tak więc wiemy, że Bóg stwarza tu świat z niczego. Natomiast ujęcia literackie to trochę inna sprawa. Gdybyśmy nie znali tej ontologii, musielibyśmy domyślać się co oznaczają różnorakie teksty i symbole religijne, ale nigdy nie poznalibyśmy jego ducha. To tak jakbyś za miliony lat odkopał krzyże. Wpadłbyś na to, że urządzenie do zadawania śmierci jest symbolem miłości? Nie. Musiałbyś znać chrześcijański świat.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 Nelchael (2125 punktów) (zablokowany) | > To tak jakbyś za miliony lat odkopał krzyże. Wpadłbyś na to, że urządzenie do zadawania śmierci jest symbolem miłości? Nie. Musiałbyś znać chrześcijański świat.Jeśli religie będą dalej istniały, to za milion lat nie będzie nikogo, kto umiałby się posługiwać łopatą  . A krzyż nigdy nie skojarzył mi się z miłością, raczej z bezsensownym cierpieniem i głupotą. venganza.pl
|
|
|  | | heysel (225 punktów) | Witaj,  Też witaj. Katolicy jednak twierdzą,Ale tekst jest o Amerykanach... Oczywiście można w to nie wierzyć.Czasami zaczynam wątpić, że można od tak sobie nie wierzyć... Bóg chrześcijan jest Bogiem ukrytym,Ukryty to jest Bóg deistów, a nie chrześcijan. ale to nie oznacza, że można zbijać chrześcijaństwo twierdząc de facto, że skoro nauka nie poznała Boga, to przekaz zawierający informacje z Bogiem związane jest z nauką sprzeczny.Akurat tutaj spotkałem się z zupełnie odmiennym twierdzeniem. Syn Boży pojawiający się na przestrzeni dziejów, a nie na samym początku, jest znacznie lepiej zrozumiały, gdy się uwzględni, że życie jest ewolucyjne.Dalej nie wiem w jaki sposób jest bardziej zrozumiały. Dlatego też pisałem, że teoria ewolucji bardzo dobrze pasuje do chrześcijańskiego obrazu świata.Może i pasuje, ale nie dla wszystkich chrześcijan. >>Ale już jakiś solidny argument ktoś mógłby dostarczyć... A co do Twojego oczekiwania by się pojawił solidny dowódargument - fakt lub twierdzenie przytaczane dla uzasadnienia lub obalenia jakichś tez lub decyzji; zdanie będące przesłanką dowodu, przesłanka - zdanie stanowiące punkt wyjścia wnioskowania, dowód - okoliczność lub rzecz dowodząca czegoś, świadcząca o czymś; skończony ciąg zdań uzasadniający prawdziwość danego twierdzenia, Teraz jaśniej ? Nie dowodu oczekuję, a argumentu za. >>Tak, proszę wymienić jeszcze trochę, bo jak na razie tylko czyste spekulacje. >Serio?  Oczywiście, że nie. Brawo, prawidłowo odczytana ironia.
|
|
| |  | | StaryPielgrzym | >Katolicy jednak twierdzą, >Ale tekst jest o Amerykanach... OK. Być może istnieje wyznanie, które twierdzi, że działanie Ducha Świętego było w istocie partogenezą. Nic nie wiem o takim wyznaniu, ale skoro tekst jest o Amerykanach, to faktycznie wszystko możliwe. Istnieją formy chrześcijaństwa tak głęboko zmutowane od swego pierwotnego trzonu, że nie mogę wykluczyć tak kuriozalnej jego postaci. >Oczywiście można w to nie wierzyć. >Czasami zaczynam wątpić, że można od tak sobie nie wierzyć... Można, ale nie bez popadania w sprzeczności. >Bóg chrześcijan jest Bogiem ukrytym, >Ukryty to jest Bóg deistów, a nie chrześcijan. Bóg deistów, to jest Bogiem ignorującym swe dzieło. Mojżeszowi, który chce "ujrzeć Jego chwałę", Jahwe mówi: "Nie będziesz mógł oglądać mojego oblicza, gdyż żaden człowiek nie może oglądać mojego oblicza i pozostać przy życiu" (Wj 33, 18-20). "Prawdziwie Tyś Bogiem ukrytym, Boże Izraela, Zbawco!" mówi Izajasz (Iz 45,15). Nieoczywistość Boga jest dziedzictwem chrześcijaństwa, które w pełni się na nie zgadza. "Ojcze sprawiedliwy! Świat Ciebie nie poznał" mówi Jezus (Jan 17). "Boga nikt nigdy nie widział. Ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, o Nim pouczył" (Jan) Pierwszy list do Koryntian, rozdz. 1: "Świat przez mądrość nie poznał Boga w mądrości Bożej". Bóg właśnie "Chce, by ludzie Go szukali po omacku, aby Go odnaleźć, chociaż w rzeczywistości jest On niedaleko od każdego z nas" (Dz 17,27) "Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz "(1 Kor. 13,12). Tak więc Bóg chrześcijan jest Bogiem ukrytym. Tylko w islamie "Allah, to słońce, które lśni na niebie w południe". A ponieważ realnie jest tak, że jeżeli istnieje Bóg, to jest on ukryty, przeto chrześcijaństwo jest co najmniej bliżej prawdy niż islam. A Bóg deistów, jest Bogiem, który świat stworzył i przestał się nim interesować, a nie się ukrył. >ale to nie oznacza, że można zbijać chrześcijaństwo twierdząc de facto, że skoro nauka nie poznała Boga, to przekaz zawierający informacje z Bogiem związane jest z nauką sprzeczny. >Akurat tutaj spotkałem się z zupełnie odmiennym twierdzeniem. Opowiedz więcej, bo jak bym się nie odniósł do Twego komentarza, opierałoby się to wyłącznie na czczych spekulacjach o co Ci mogło chodzić. >Syn Boży pojawiający się na przestrzeni dziejów, a nie na samym początku, jest znacznie lepiej zrozumiały, gdy się uwzględni, że życie jest ewolucyjne. >Dalej nie wiem w jaki sposób jest bardziej zrozumiały. np. Teilhard de Chardin >Dlatego też pisałem, że teoria ewolucji bardzo dobrze pasuje do chrześcijańskiego obrazu świata. >Może i pasuje, ale nie dla wszystkich chrześcijan. Tak. >>>Ale już jakiś solidny argument ktoś mógłby dostarczyć... >A co do Twojego oczekiwania by się pojawił solidny dowód >argument - fakt lub twierdzenie przytaczane dla uzasadnienia lub obalenia jakichś tez lub decyzji; zdanie będące przesłanką dowodu, >przesłanka - zdanie stanowiące punkt wyjścia wnioskowania, >dowód - okoliczność lub rzecz dowodząca czegoś, świadcząca o czymś; skończony ciąg zdań uzasadniający prawdziwość danego twierdzenia, >Teraz jaśniej ? Nie dowodu oczekuję, a argumentu za. Już rozumiem. Krótkie pytanie: Chcesz się nad tym wspólnie zastanawiać, bo stwierdzeniem "Nie żebym w jakikolwiek sposób bronił "Starego Pielgrzyma", ale jeśli chce się kogoś ośmieszyć to najlepiej pozwolić aby zrobił to sam. To co napisał StaryPielgrzym wystarczy..." zraziłeś mnie do siebie i dałeś mi do zrozumienia, że nie interesują Cię moje poglądy.
|
|
| | |  | | heysel (225 punktów) | Chcesz się nad tym wspólnie zastanawiać, bo stwierdzeniem "Nie żebym w jakikolwiek sposób bronił "Starego Pielgrzyma", ale jeśli chce się kogoś ośmieszyć to najlepiej pozwolić aby zrobił to sam. To co napisał StaryPielgrzym wystarczy..." zraziłeś mnie do siebie i dałeś mi do zrozumienia, że nie interesują Cię moje poglądy.No to po kolei. W części pierwszej chodziło mi oto, że mam inne zdanie niż Ty (odnieś cytat do całości wypowiedzi). Zdanie "jeśli chce się kogoś ośmieszyć to najlepiej pozwolić aby zrobił to sam" nie jest skierowane przeciwko nikomu konkretnemu, to po prostu stwierdzenie. Jeżeli myślisz, że jest skierowane przeciwko Tobie, to jest skierowane także przeciwko mnie i każdemu kto otwarcie wyraża swoje zdanie. Po prostu trzeba uważać co się pisze i jakich słów się używa. Co do ostatniego zdania to np. słowa "ateistyczna tłuszcza". Nie lepiej po prostu napisać np. wojujący ateiści ? Po co zaniżać w ten sposób poziom wypowiedzi ? Jeżeli Cię uraziło słowo "ośmieszyć" to przepraszam. To co napisałem nie jest skierowany przeciwko Tobie jako osobie i Twoim poglądom, a Twojej wypowiedzi. A jeżeli się dobrze przyjrzysz moim wypowiedziom to też znajdziesz przynajmniej dwa miejsca, gdzie to co napisałem stosuje się także do mnie. Sory, ale od tak razu się obrażać... np. Teilhard de ChardinDobra, rozjaśniłeś nieco tę kwestie. Ale poglądy tego jezuity raczej nie były zbyt popularne wśród tradycjonalistów. A Bóg deistów, jest Bogiem, który świat stworzył i przestał się nim interesować, a nie się ukrył.No, ale skoro się nie interesuje i go nie widać to jest ukryty  . Z tego co piszesz wynika, że Bóg chrześcijan ukrył się, ale w wyraźny sposób daje o sobie znać, że istnieje. Co jak co, ale subtelny sposób to to nie jest. Można, ale nie bez popadania w sprzeczności.Rozwiń, jeśli możesz. Jakie sprzeczności ? >Akurat tutaj spotkałem się z zupełnie odmiennym twierdzeniem. Opowiedz więcej, bo jak bym się nie odniósł do Twego komentarza, opierałoby się to wyłącznie na czczych spekulacjach o co Ci mogło chodzić.Cóż,... Powiedzmy, ze wśród "ateistycznej tłuszczy"  . A twierdzenie jest przeciwne do tego co Ty napisałeś.
|
|
| placownik (17853 punktów) | > Proszę zerknąć na poniższe forum, gdzie są wykazywane> fundamentalne błędy w rozumowaniu Dawkinsa:> www.sfinia(*)aaf2b5b8c8b4f4e09ea56bb657fa51 Uwaga natury formalnej: Nie po raz pierwszy Sfinia daje przykład swoistego rozumienia praw autorskich. Tym razem bez najmniejszych zahamowań prowadzący forum zaakceptowali wklejenie pochodzącego z Racjonalisty fragmentu tekstu Dawkinsa. Owszem, jest link do Racjonalisty, podano dane tłumacza, a tekst zakończono zdaniem: Publikacja w Racjonaliście za zgodą Autora. I co z tego? Wszak trudno utożsamiać Racjonalistę z całym polskim netem. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
 | | StaryPielgrzym | No to, to już pytanie do autorów forum. Mnie jedynie bardzo podoba się miejsce w polskim Internecie, gdzie można spotkać analizę dogmatycznego ateizmu. Póki tamto forum będzie istniało, będę z przyjemnością je proponował tym wszystkim, dla których teksty Dawkinsa, to nowa Święta Księga ludzkości.
|
|
|  | | placownik (17853 punktów) |
> No to, to już pytanie do autorów forum. Toteż im je zadałem. Odpowiedź pozostawiam Twojej i innych ocenie. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
|  | | DawidKarolkievitz (984 punktów) | >No to, to już pytanie do autorów forum. >Mnie jedynie bardzo podoba się miejsce w polskim Internecie, gdzie można spotkać analizę dogmatycznego ateizmu. Póki tamto forum będzie istniało, będę z przyjemnością je proponował tym wszystkim, dla których teksty Dawkinsa, to nowa Święta Księga ludzkości. >
Ale w kwestii dogmatyzmu wiedziecie prym i wraz z powszechnym upadkiem wszelkich religii ,kiedy to rasę ludzką zacznie cechować idea postępowości, otwartości i Racjonalizmu czysto praktycznego, upadnie dogmat i stanie się on pojęciem historycznym.
"nie jest źle myśleć, że istnieje jakiś układ, niebezpiecznie jest uważać, że nie istnieje żaden" Karolkiewicz
|
|
| |  | | heysel (225 punktów) | Ale w kwestii dogmatyzmu wiedziecie prym Ale akurat StaryPielgrzym to jak się orientuję jeden z "oświeconych chrześcijan". Na forum Sfinia też zdaje się dominują "oświeceni chrześcijanie", a im to akurat dalece do dogmatyzmu tradycjonalistów. i wraz z powszechnym upadkiem wszelkich religii Daleko jeszcze do czegoś takiego, jeśli to w ogóle możliwe.
|
|
| lipschitz (1674 punktów) | Artukuł Natalie Angier nie próbuje nawiązać dialogu i prowadzić sporu na argumenty z ludźmi religii, przekonywać, że nie mają racji itd. Natalie Angier jest świadoma pewnych faktów i pyta o to, dlaczego ludzie, którzy są także ich świadomi, zachowują się w sposób dwuznaczny. Pyta o to, dlaczego naukowiec, który w swojej pracy zachowuje się racjonalnie, stosuje metodologię naukową, poza nią staje się irracjonalny, akceptuje nienaukową argumentację w stosunku do wyróżnionej pseudonauki(przy najlepszych nawet chęciach trudno uznać biblię za dzieło naukowe). Natalie Angier stara się domyślać lub sugeruje dlaczego tak się dzieje, wyczuwa się także pewną pretensję, która także nie jest skierowana do ludzi religii nie związanych z nauką.
I teraz głos mógłby zabrać człowiek nauki, który zachowuje się w ten dwuznaczny sposób, wyjaśnić podstawę na której opiera własne nienaukowe preferencje, ewentualnie dowodzić, że sprzeczność nie istnieje a wybiórczość, która każe mu odrzucać jedną pseudonaukę i akceptować inną, ma swoje racjonalne uzasadnienie.
Według mnie wypowiedziałeś się nie na temat, nie mówiąc już o tym, że poćwiartowałeś oryginalny tekst na wiele kawałków burząc jego spójność i nie zachowując spójności we własnej wypowiedzi. Pewnie Pani Natalie Angier ma w swoim dorobku argumenty przeciw religii, pewnie gdzieś są na ten temat jej artykuły, i tam należałoby prowadzić "dialog", który prowadziłeś tutaj. Jak dla mnie, narobiłeś tylko niepotrzebnego zamieszania.
|
|
 | | heysel (225 punktów) | poza nią staje się irracjonalny, akceptuje nienaukową argumentację w stosunku do wyróżnionej pseudonauki Jeszcze się nie spotkałem, aby ktokolwiek na poważnie używał naukowej argumentacji do "transcendentnych idei". (przy najlepszych nawet chęciach trudno uznać biblię za dzieło naukowe). Bo nim nie jest i nigdy nie była. I teraz głos mógłby zabrać człowiek nauki, który zachowuje się w ten dwuznaczny sposób, wyjaśnić podstawę na której opiera własne nienaukowe preferencje, ewentualnie dowodzić, że sprzeczność nie istnieje a wybiórczość, która każe mu odrzucać jedną pseudonaukę i akceptować inną, ma swoje racjonalne uzasadnienie. Swego czasu spotkałem się z dosyć przekonywającym mnie wyjaśnieniem. I wbrew pozorom pogodzenie ze sobą nauki i religijnej wiary jest dosyć proste, co nie znaczy oczywiście, że takie postępowanie jest słuszne. A główny zarzut przeciwko to zawsze nieuprawniona antropomorfizacja rzeczywistości.
|
|
|  | | ubuntu linux | >I teraz głos mógłby zabrać człowiek nauki, który zachowuje się w ten dwuznaczny sposób, wyjaśnić podstawę na której opiera własne nienaukowe preferencje, ewentualnie dowodzić, że sprzeczność nie istnieje a wybiórczość, która każe mu odrzucać jedną pseudonaukę i akceptować inną, ma swoje racjonalne uzasadnienie. >Swego czasu spotkałem się z dosyć przekonywającym mnie wyjaśnieniem. I wbrew pozorom pogodzenie ze sobą nauki i religijnej wiary jest dosyć proste, co nie znaczy oczywiście, że takie postępowanie jest słuszne. A główny zarzut przeciwko to zawsze nieuprawniona antropomorfizacja rzeczywistości.
Jakie to wyjaśnienie? Jak uzasadnić uprzywilejowanie idei boga w środowisku ludzi, którzy niejako żyją z dostrzegania i krytycyzmu nienaukowych bądź nieuzasadnionych twierdzeń?
Autorka zasugerowała, że gdy nie wiadomo o co chodzi, to pewnie chodzi o pieniądze, o dotacje... O strach przed stosem... Sądzę, że jest coś więcej. Naukowcy podobnie jak większość, jeśli nie wszyscy pozostali, od dziecka przesiąkali ideą boga i szacunkiem doń wpajanym. Tego rodzaju rozległa w czasie indoktrynacja przeprowadzona w okresie niemożności krytycznej refleksji, zostawia trwałe piętno. Resztki irracjonalnego szacunku tworzą tendencję do usprawiedliwiania religii, do doszukiwania się korzyści z jej obecności w historii ludzkości. Dlatego tak niewielu naukowców wyzbyło się wątpliwości i oporów przed równie krytyczną i negatywną postawą wobec twierdzeń religijnych, jak wobec wszelkich astrologii, krasnoludków, czy wróżenia z fusów.
|
|
| JATO (2644 punktów) | Podejrzewam, że autorka nie bywa na naszym forum. Tym samym nie przeczyta tej wypowiedzi. Tym samym o jeden "obciach" mniej. 
Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|