Nadszedł już czas, aby bardziej refleksyjnie spojrzeć na twórczość literacką dotyczącą tematyki religijnej na stronach internetowych. A mówiąc dokładniej sprawa ma dotyczyć wszelkiego rodzaju komentarzy dotyczących tekstów biblijnych. Mam pełną świadomość diametralnie różnego podejścia autorów tych komentarzy. Zapewne jest to zjawisko normalne, wynikające z osobowości i preferowanego światopoglądu autora. Nie da się jednak ukryć faktu, że komentarze do tekstów biblijnych mają czasem mniej lub bardziej ukryty cel. Jedne prezentują rzeczywisty stosunek autora, albo aprobujący, albo krytyczny. Inne komentarze są tylko nośnikiem do prowadzenia gier językowych. Odnosi się wtedy wrażenie, że zasadniczy temat religijny, jest sprawą poboczną. Stanowczo odrzucam gry językowe jako sposób prowadzenia polemiki na łamach Internetu. Na pewno nie będę w nich uczestniczył z powodów zasadniczych. Moje komentarze do tekstu biblijnego zamieszczane w artykułach lub polemikach zawierają mój rzeczywisty stosunek do treści biblijnych w zakresie faktów. Są one wyłącznie propozycją dla czytelnika słabo zorientowanego w biblijnej tematyce i chcącego poszerzyć swoją wiedzę. Moja twórczość celowo pisana jest językiem zrozumiałym nawet dla tych, którzy mają słabe obycie z literaturą. Myślowe skróty w moich prezentacjach, choć nie zamierzone, z pewnością wymuszają własny udział myślowy czytelnika. Moje komentarze nie mają mieć charakteru antyreligijnego, ponieważ nie mam w sobie takiego nastawienia ani takiej potrzeby. Jeżeli tak są odbierane, to przepraszam za niezamierzony efekt. Uważam, że jak ktoś chce mieć nastawienie religijne, to moje artykuły tego nie zmienią. Bezcelowe jest zatem atakowanie mojego rozumowania i jego prezentacji przy użyciu podstępnych metod filozoficznych, logicznych, językowych, i wszelkich innych tego typu. Adwersarze poglądów racjonalistycznych słuszniej by zrobili, prezentując jak potrafią najlepiej, ścisły komentarz własny do tekstu biblijnego. Czytelnik powinien mieć jasno zaprezentowane możliwości wyboru. Niektórzy autorzy tak rzeczywiście robią. Moim zdaniem należą do nich Włodzimierz Bednarski i Tomasz Świątkowski. Niewykluczone, że istotny wpływ na takie podejście ma wysoki poziom ich kultury osobistej. Nigdy nie posłużyłem się argumentem, że tylko ja mam rację, co mi niektórzy usilnie wmawiają. Natomiast nie widzę nic złego w jasnym prezentowaniu mojej interpretacji biblijnych faktów. Podobno z tych samych przesłanek możliwe jest budowanie nawet przeciwnych sobie wniosków. Tak twierdzą niektórzy filozofowie. Możliwe. Widocznie ma na to wpływ wbudowany w świadomość określony światopogląd. Światopogląd racjonalistyczny będzie używał do własnego wyrażenia się narzędzi racjonalistycznych. I jest to zupełnie prawidłowe, bo przecież naturalne. A nawet kiedy racjonalista użyje narzędzia w postaci "konwencji biblijnej", to wyłącznie po to, aby łatwiej zaprezentować własny pogląd. Jest wśród autorów komentarzy biblijnych specyficzna grupa publicystów - prawda, że bardzo nieliczna. Są to wojujący " na śmieć i życie" autorzy, którzy na pierwszym miejscu stawiają walkę, potem długo, długo nic, a na samym końcu zasadniczy temat kontrowersji. W tej walce stosują wszelkiego rodzaju "broń", nie stroniąc wcale od sposobów wywodzących się z najgłębszego dna ludzkiej natury. Niektórym czytelnikom, aprobującym zasadę "walki o byt", przeniesioną ze świata zwierząt, taki rodzaj polemiki zupełnie odpowiada. Wydaje mi się, że jednak żyjemy już w ucywilizowanym świecie, w którym takie postawy należy potępiać, a przynajmniej ignorować. Na potrzeby tego artykułu będę tych autorów nazywał złoczyńcami, ponieważ w moim przekonaniu czynią oni wiele zła zarówno dla języka, dla prezentowanego tematu, dla zasad przyzwoitości, dla wielu innych zasad, a w końcu również dla ogólnie pojmowanych zasad kultury. Jakie są efekty takiej działalności w odbiorze czytelników? Jeden z nich wyraził w Internecie swoją opinię o komentarzu złoczyńcy: "podziwiam komentarze p. X, ale nie rozumiem dlaczego Panu chce się tyle pisać. Broni Pan Prawdy? skołowaciałem zupełnie i nic nie wiem." Stało się tak dlatego, że forma komentarza złoczyńcy zawładnęła treścią. Zasadniczy cel poszerzenia wiedzy czytelnika został perfidnie zniweczony. A może o to właśnie złoczyńcy chodziło. Może tak mało "prawdy katolickiej" ma do zaprezentowania złoczyńca, że zmuszony był użyć zamiennika w postaci tworu własnej powierzchownej erudycji, bogato okraszonego inwektywami. Takiego złoczyńcę wcale nie interesuje opinia czytelników ani też ich potrzeba wiedzy. On się pasjonuje nękaniem oponenta na wszystkie możliwe sposoby. Misternie utkaną polemiczną intrygę umiejętnie, acz bezczelnie obraca przeciw oponentowi i w ten sposób rujnuje wszelkie jego próby rzetelnej polemiki. Rzeczywiście trzeba być potomkiem diabła, aby zdobyć się na takie szalbierstwo. Słownikowe określenie "kabotyn" to chyba jedna z delikatniejszych ocen osobowości takiego złoczyńcy. A w ogóle to dziwna sprawa, że na witrynie Racjonalista.pl toleruje się publikowanie chamstwa rzekomych apologetów wiary chrześcijańskiej w sytuacji, kiedy racjonaliści nie wchodzą ze swoimi poglądami na witryny katolickie. A może wchodzą, ale szybko są wycinani?
|