 |
Czy ludzie mają prawo do śmierci??? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 09-03-2007 19:50 | $kRz@tEi$tK@ (5585 punktów) | Czy ludzie mają prawo do śmierci??? | Czy ludzie mogą decydować o swojej śmierci. (Nie mówie tu o przypadkach, w których zabija się dziewczyna tylko dlatego, że straciła chłopaka, ale niestety te przypadki ciężko jest zahamować.) Jeżeli pewien człowiek cierpi pod respiratorami i sam wie, że umrze, to dlaczego nie może zdecydować o tym czy ma żyć. Gdyby tak samo cierpiał, ale mógł się poruszać z pewnością chciałby skrócić sobie cierpienie, ale dlaczego w takiej sytuacji, gdzie możliwość normalnego funkcjonowania jest bardzo niska, nie może on sam sobie odebrać życia. Czy to jest jego prawo do życia??? Chyba nie, skoro on tego nie chce. Każdy posiadda jeszcze prawo do decydowania o sobie, ale on w tej chwili nie ma nic do gadania. Tylko dlaczego???
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| kszan (559 punktów) | >Czy ludzie mogą decydować o swojej śmierci. Z racji wykonywanego zawodu widziałem wielu umierających. Zapewniam Cię, że żaden nie chciał umierać. Przykład sparaliżowanego człowieka po wypadku na motocyklu wiele mówi. Prośba o śmierć była dramatycznym apelem o zwócenie na siebie uwagi - HALO OTO JESTEM, ŚWIADOMY, ZAMNIĘTY W CZTERECH ŚCIANACH, ROBIĄCY POD SIEBIE KALEKA, NIESAMODZIELNY BEZ SZANS NA WYLECZENIE, BEZ JAKICHKOLWIEK PERSPEKTYW,NIKOMU NIEPOTRZEBNY. W Polsce a może i w Europie mamy problem z chorymi z porażeniem czterokończynowym. W dużej większości przypadków dotyczy ona ludzi młodych, po wypadkach lub zaatakowanych przez jakąś zupełnie niemedialną chorobe (np. stwardnienie zanikowe boczne), którzy nie maja ochoty zrobić wszystkim uprzejmości i zejść z tego świata szybko. W kazdym mieście w jakichś 4 ścianach, jest taki ludzki dramat, nikomu niepotrzebny, utrzymwany przy życiu dzięki zaangażowaniu członków rodziny.Dzięki postępowi medycyny wielu ludzi udaje się uratować przed śmiecią, niestety po spektakularnym sukcesie zostają oni pozostawieni sami sobie. NFZ nie widzi potrzeby refundacji kosztów ich leczenia, ZUS unika jak może płacenia renty (za krótki okres składkowy), rodzina dokonujaca cudów pielęgancji poza słowami "to straszne" nie może liczyć na jakiekolwiek wsparcie ( jest ono potrzebne bo najprostszy respirator to kilkadziesiąt tsięcy złotych), a ci ludzie umierają powoli czasem miesiącami a czasem latami.
|
|
 | Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów) (zablokowany) | Ciekaw jestem, jaki zawód wykonujesz. Kapelan szpitalny? Bo ja wykonując mój zawód spotkałem już ludzi, którzy naprawdę chcieli umrzeć. Właśnie tych tetraplegików, najczęściej po uszkodzeniu rdzenia kręgowego na poziomie szyi - ludzie młodzi, umysłowo sprawni, lecz nie mogący zlecić usługi pomocy w zakończeniu życia.
Zabranianie takiej pomocy jest draństwem i pokazaniem, że żaden z obywatela obywatel, a tylko niewolnik (o czym inni już tu pisali), a Twoje sugerowanie, że zawsze "chcieli zwrócić na siebie uwagę" - nieprawdziwe. Zwrócić na siebie uwagę pragnie panienka łykająca dwie tabletki diazepamu, resztę z opakowania wyrzucając do sedesu i udajaca nieprzytomną. Tetraplegik, który ma sprawny mózg i zdaje sobie sprawę z braku jakiejkolwiek szansy na poprawę - często naprawdę chce umrzeć.
A zresztą, gdyby nawet "naprawdę" nie chciał - wolny człowiek i wolna wola. Zleca usługę naprawy kranu, czy zakończenia swojego życia - powinien mieć gwarancję, że jego wola zostanie uszanowana. Chcesz zabronić, "bo może się rozmysleć"? Na tej zasadzie można zabronić wszystkiego - latania samolotem, czy wspinaczki wysokogórskiej. Jak ma się dusze zamordysty, a innych ludzi i ich wybór traktuje się jak bydło, a nie wolnych obywateli, mogących samodzielnie decydować o swoim losie.
|
|
|  | | kszan (559 punktów) | Nie jestem kapelanem. > Zleca usługę naprawy kranu, czy zakończenia swojego życia - powinien mieć gwarancję, że jego wola zostanie uszanowana.Ciekawe komu chcący umrzeć człowiek miałby zlecić "usługę". Wykonałbyś zlecenie? A potem co, kawa, papiery i kolejny klient? Zapewniam cię po raz kolejny, że nikt przy zdrowych zmysłach nie chce umierać. Jeżeli pracujesz z tetraplegikami to popatrz jak wyglada ich dzień, jakie mają warunki i możliwości kontaktu ze światem (mówię o tym co zapewnia im NFZ). Każdy wpadnie w depresję i bedzie chciał to skończyć. Podejrzewam , ze poprawa warunków opieki nad tymi ludźmi spowoduje dramatyczny spadek ilości takich wołań o śmierć. > Jak ma się dusze zamordysty, a innych ludzi i ich wybór traktuje się jak bydło, a nie wolnych obywateli, mogących samodzielnie decydować o swoim losie.Podejrzewam, że ten radykalizm wynika z młodego wieku. Ale to mija z upływem czasu.
|
|
| |  | Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów) (zablokowany) | 1. Mam zbyt wysokie kwalifikacje, by osobiście takie usługi wykonywać. Do tego wystarczy paramedyk czy pielęgniarz.
2. Jakim prawem twierdzisz, że lepiej znasz zamiary i chęci innych ludzi, niż oni sami? Uważasz sie za Boga? I co ma NFZ do losu tetraplegików? Zapewnia im to, co może - 60 sztuk pieluchomajtek miesięcznie, materace przeciwodleżynowe, cewniki Foleya i worki do zbiórki moczu, wizyty pielęgniarek środowiskowych i lekarzy, dopłaty do leków. Co jeszcze, gdy medycyna jest bezradna?
3. Uwaga co do mojego hipotetycznego wieku (skąd wiesz, czy nie mam 100 lat?) nie jest odpowiedzią, lecz wykrętem.
|
|
| | |  | | kszan (559 punktów) | >Mam zbyt wysokie kwalifikacje, by osobiście takie usługi wykonywać. Do tego wystarczy paramedyk czy pielęgniarz. Wszystko jasne. Dalsza dyskusja nie ma sensu.
|
|
| |  | | LEGION (3161 punktów) | > Ciekawe komu chcący umrzeć człowiek miałby zlecić "usługę".> Wykonałbyś zlecenie? A potem co, kawa, papiery i kolejny klient?Ja bym wykonał. NIE KLIKAĆ
|
|
| |  | | Kornowski (835 punktów) | Proszę uściślić o czym my dokładnie mówimy mówiąc o eutanazji.
Mieszanie odłączenia od aparatury podtrzymującej życie, podania specyfiku powodującego zgon i powieszenia kogoś jest równie "etyczne" jak wplatanie słowa "Żyd" obok takich słów jak NKWD, SB na antenie pewnego pseudokatolickiego radia.
Szkoda że tak wiele osób budzi się dopiero na słowo "eutanazja" na co dzień przesypiając problemy ludzi, których by miała ona dotyczyć... I takie osoby mają mieć moralne prawo zmuszania kogoś do życia w cierpieniu?
Osobiście wolałbym pójść "na części zamienne", niż żyć sparaliżowany czy to z powodu zaniku mięśni, uszkodzenia rdzenia kręgowego, czy innej choroby/urazu...
|
|
| | |  | | kszan (559 punktów) | >Osobiście wolałbym pójść "na części zamienne", niż żyć sparaliżowany czy to z powodu zaniku mięśni, uszkodzenia rdzenia kręgowego, czy innej choroby/urazu... Dawcą może zostać osoba zmarła, czyli spełniająca kryteria śmierci mózgu. Tutaj mówimy o osobach żywych, w pełni świadomych.
|
|
| | | |  | | LEGION (3161 punktów) | > Dawcą może zostać osoba zmarła, czyli spełniająca kryteria śmierci mózgu. Tutaj mówimy o osobach żywych, w pełni świadomych.I właśnie po to eutanazja, żeby spokojnie rozebrać na części. Też nie chciałbym,żeby mnie na żywca porcjowali. NIE KLIKAĆ
|
|
| | | |  | | Kornowski (835 punktów) | Obecnie jesteśmy w stanie długo "podtrzymywać życie" praktycznie u zwłok. Po prostu rozwój medycyny zmusił nas do przemyślenia pewnych spraw i ustalić kiedy mamy zgon a kiedy nie.
PS U nas w mieście na jednym z oddziałów szpitalnych przebywa od urodzenia dziewczyna, która potrafi jedynie mrugnąć okiem. W ramach uszczęśliwiania załatwiono jej między innymi przystąpienie do komunii świętej podanej przez kroplówkę. Chyba zbyt często w dyskusji o eutanazji nie chodzi o pacjentów a o nas samych.
|
|
| | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
>Po prostu rozwój medycyny zmusił nas do przemyślenia pewnych spraw
Rozwój medycyny sprawił, że - parafrazując znane powiedzenie Churchilla - jeszcze nigdy tak wielu nie zarabiało tak wiele na ratowaniu życia i zdrowia tak nielicznym. To mógłby być dobry punkt wyjścia do przemyśleń - tak sobie myślę, za każdym razem, kiedy słyszę o kolejnej akcji zbierania jakichś astronomicznych kwot na operację za oceanem.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | |  | | sukulent (2309 punktów) | W ewentualnej takiej dyskusji chętnie wezmę udział. Trochę się obawiam, ze takowa jednak nie nastąpi, lub też nie będzie nadmiernie ożywiona, zważywszy na brak chęci do dyskusji na temat szeroko pojętej medycyny na tutejszym forum. Pozdrawiam
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"
|
|
| | | | |  | | Zyga (1539 punktów) | > W ramach uszczęśliwiania załatwiono jej między innymi przystąpienie do komunii świętej podanej przez kroplówkę.To tak na poważnie?
|
|
| | |  | Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów) (zablokowany) | >Proszę uściślić o czym my dokładnie mówimy mówiąc o eutanazji. >Mieszanie odłączenia od aparatury podtrzymującej życie, podania specyfiku powodującego zgon i powieszenia kogoś jest równie "etyczne" jak wplatanie słowa "Żyd" obok takich słów jak NKWD, SB na antenie pewnego pseudokatolickiego radia.<
Dla mnie eutanazja to wykonanie usługi pozbawienia życia na życzenie oraz za pełną zgodą osoby, która taka usługę zamawia. "Odłączenie od aparatury" bez zgody osoby odłączanej jest zabójstwem, a nie eutanazją.
|
|
| | | |  | | Kornowski (835 punktów) | >"Odłączenie od aparatury" bez zgody osoby odłączanej jest zabójstwem, a nie eutanazją.
Jeśli z punktu technicznego ktoś nie żyje, to jak można kogoś takiego zabić? Przykładowo Ariel Szaron jest formalnie w stanie śpiączki, ale jego funkcje życiowe są podtrzymywane przez aparaturę, i nie ma szans nawet na samodzielne życie, nie mówiąc już o powrocie świadomości.
|
|
| | | | |  | | kszan (559 punktów) | Nie znamy dokładnie stanu A.S. Nie wiemy czy reaguje na ból, czy sam utrzymuje ciśnienie krwi oraz czy ma jakiekolwiek cechy istnienia świadomości i jescze 8 innych. Jeżeli chociaz jedna z tych cech wystepuje nie jest osoba zmarłą i nie można go odłączyć od aparatury.
|
|
| |  | | mefta (480 punktów) | > Ciekawe komu chcący umrzeć człowiek miałby zlecić "usługę".> Wykonałbyś zlecenie? A potem co, kawa, papiery i kolejny klient?Chociażby lekarzowi lub przyjecielowi prawdziwemu. Może zamiast być bezczelnym pomyślałbyś o tych ludzkiach w kategorii cierpienia i pomocy tymże ludziom. > Zapewniam cię po raz kolejny, że nikt przy zdrowych zmysłach nie chce umierać.Oj to tak troszkę śmiesznie zabrzmiało. A po co ty chcesz kogokolwiek zapewniać? Twoje zapewnienia nie są mi wcale potrzebne poza tym sa bardzo małowiarygodne choćby zważywszy na fakt, że nie znasz wszystkich ludzi. A poza tym pewnym nadużyciem byłoby nazwanie kogoś cierpiącego, który prosi o ulżenie mu w cieprieniu "człowiekime o chorych zmysłach". Nie piszę tego złośliwie, ale bardziej Cie boli fakt, że inni chcą o sobie decydować i podejmować nawet te "straszne" decyzje czy może chęć decydowania o ludzkim życiu? Między innymi przez takie jak Twoje wypowiedzi chciałabym dla higieny psychicznej i spokoju mego mieć prawo do decydowania o swoim życiu, by nie zostać niczyim niewolnikiem. > Podejrzewam , ze poprawa warunków opieki nad tymi ludźmi spowoduje dramatyczny spadek ilości takich wołań o śmierć.rodzina, szpitale, przyjeciele, domy opieki media to wszystko się kiedyś kończy. Z ludź mi chorymi jest jak ze zdrowymi jedni mają pomoc zewsząd inni nie mają jej znikąd. > Podejrzewam, że ten radykalizm wynika z młodego wieku. Ale to mija z upływem czasu.  Co prawda ten post nie był do mnie ale pozwoliłam sobie odpisać więc i tu się wtrącę. Młodzi ludzie niejednikrotnie przeżyli więcej niż może Tobie się zdawać. pozdrawiam
|
|
| | |  | | kszan (559 punktów) | > Chociażby lekarzowi lub przyjecielowi prawdziwemu. Może zamiast być bezczelnym pomyślałbyś o tych ludzkiach w kategorii cierpienia i pomocy tymże ludziom.Lekarze są od działań całkowicie odwrotnych, wątpie czy wykonaliby takie zlecenie. Gdzie ta bezczelność wg ciebie? Pytanie jest proste: KTO MA POZBAWIĆ ŻYCIA DRUGĄ OSOBĘ? Jak taka procedura ma technicznie wygladać? (Kwestie ubezpieczeniowe pomijam - np. wiele polis wyłacza odpowiedzialność w przypadku śmierci samobójczej, co do eutanazji pewnie nie ma stanowiska). Zdanie co do radykalizmu i wieku podtrzymuje, jak byłem 10 lat młodszy też byłem radykałem w sprawach życia/śmierci/ aborcji/eutanazji ale z wiekiem mi przeszło, pewnie jak będę miał 60 będę radykałem w drigą stronę.
|
|
| LEGION (3161 punktów) | Ja mam tylko nadzieję, że tyle sprawności mi zostanie do końca życia, żebym mógł żyć i umrzeć po swojemu. Nie chciałbym być niewolnikiem cudzych przekonań. Nie mojej etyki. Bo to jest niewolnictwo. Narzucanie innym swoich przekonań o świętości życia albo prawie do życia. I to właśnie tym zupełnie bezbronnym. NIE KLIKAĆ
|
|
| mefta (480 punktów) | Można zadecydować o swoim życiu a właściwie jego końcu popełniając samobójstwo. Jednak już bycie spraliżowanym lub nieuleczalnie chorym nie uprawnia nas do tego by decydować o swoim życiu. Zawsze znajdzie się ktos kto powie oj bo to nieetyczne i wogóle ten ktoś prosząc o śmierc błaga tak naprawdę o pomoc. Skąd takie wnioski jeśli to nie my leżymy przykuci do łóżka? Może lepiej byłoby kogoś wesprzeć w tej decyzji i pomóc mu godnie umrzeć niż użalać się nad nim chwilowo.Potem jak znika zainteresowanie mediów człowiek nadal zostaje ze swoim problemem zdany na cudza łaską. Ja w każdym razie chciałabym sama decydować o własnym życiu i śmierci.
|
|
| Reinmar von Hagenau (41 punktów) | życie należy do mnie i sam zadecyduję, co z nim zrobię. Jeżeli w pewnej chwili stanie się dla mnie nie do zniesienia, i to nie tylko z powodu wypadku powodującego pernamentny paraliż, ale nawet z jakiegokolwiek innego, nie zawaham się odebrac sobie życia. W Polsce eutanazja jest nielegalna, bo nadal nasze prawodawstwo oparte jest o oficjalnie najszerzej rozpowszechnioną religię. Natomiast wyrażam nadzieję, że nigdy nie dojdzie u nas do sytuacji takiej, jak w Holandii, gdzie musisz podpisac oświadczenie, jeżeli nie chcesz, by cię uśmiercono (choc na logikę powinno byc na odwrót ale nie oczekuję z drugiej strony logiki od kraju który aprobuje związki homoseksualne). Wedle polskiego prawa człowiek ma "prawo do życia", ale nie ma niestety w nim nic o "prawie do śmierci"
|
|
 | | Jan B (383 punktów) | Pan mówi jak nastolatek. Jeżeli człowiek ma u kogokolwiek niespłacony dług, jego życie należy również do tej osoby. W ten sposób człowiek należy do swoich rodziców, swoich bliskich i swoich wierzycieli, w tym państwa w którym się wychował. Nie można się zabić bez zgody innych jeżeli jest się po części ich własnością.
|
|
|  | | LEGION (3161 punktów) | > Pan mówi jak nastolatek. Jeżeli człowiek ma u kogokolwiek niespłacony dług, jego życie należy również do tej osoby. W ten sposób człowiek należy do swoich rodziców, swoich bliskich i swoich wierzycieli, w tym państwa w którym się wychował. Nie można się zabić bez zgody innych jeżeli jest się po części ich własnością.Nie wiem, jak Pan, ale ja nie jestem niczyją własnością. Zresztą jak miałbym spłacić jakikolwiek dług leżąc bezwładnie przez kilka czy kilkanaście lat, podczas gdy inni będą musieli się mną zajmować??? Nawet według Pańskiej Niewolniczej Teorii Własności byłoby to jedynie zaciąganie nowych długów. NIE KLIKAĆ
|
|
| |  | | Jan B (383 punktów) | Proszę zobaczyć że w mojej wypowiedzi dopuszczam zgodę na eutanzję: >Nie można się zabić bez zgody innych jeżeli jest się po części ich własnością. W przypadku o jakim Pan mówi, taka zgoda wydaje się obowiązkiem.
Ja odniosłem się w szczególności do wypowiedzi wyżej: >Jeżeli w pewnej chwili stanie się dla mnie nie do zniesienia, i to nie tylko z powodu wypadku powodującego pernamentny paraliż, ale nawet z jakiegokolwiek innego, nie zawaham się odebrac sobie życia. Jeżeli jestem komuś winien pieniądze, to nie mam prawa zabić się unikając spłaty, jeżeli mam możliwość zarobienia tych pieniędzy. Zabijając się w takiej sytuacji, popełniam kradzież. Ponieważ pieniądze którę pożyczyłem już wydałem, ich wartość jest umieszczona we mnie dopóki ich nie zarobię i w tym sensie jestem po części czyjąś własnością. Na tym polega dojrzałość, żeby robić też rzeczy nieprzyjemne i bolesne. Proszę też spojrzeć na konsekwencje, gdyby dozwolić samobójstwo bez żadnych warunków: niektóre dzieci mają skłonność do samobójstwa bez żadnych widocznych przyczyn, nie mielibyśmy prawa ich powstrzymać. Gdyby to były Pana dzieci na przykład.
>Niewolniczej Teorii Własności To już problem tego, jak się rozumie wolność. Dobry temat na dyskusję jeżeli czytał Pan Epikteta.
|
|
| | |  | | LEGION (3161 punktów) | > Jeżeli jestem komuś winien pieniądze, to nie mam prawa zabić się unikając spłaty, jeżeli mam możliwość zarobienia tych pieniędzy. Zabijając się w takiej sytuacji, popełniam kradzież. Ponieważ pieniądze którę pożyczyłem już wydałem, ich wartość jest umieszczona we mnie dopóki ich nie zarobię i w tym sensie jestem po części czyjąś własnością.Dla mnie Życie nie jest nośnikiem pieniędzy. Zresztą takimi zależnościami niech zajmują się niewolnicy i ich właściciele. NIE KLIKAĆ
|
|
| | | |  | | Jan B (383 punktów) | Drogi Panie, moją wypowiedź (pierwszą) można rozumieć różnie, a nawet trzeba, bo jaką to niby sumą można opłacić swoim rodzicom stworzenie? Pieniądze to tylko jedna z wartości, reprezentująca ogół rzeczy materialnych. Przykład z pieniędzmi też nie jest zły, bo ładnie i idealistycznie brzmi Pańska wypowiedź, ale kradzież pieniędzy ładna nie jest. Jeżeli naprawdę uważa Pan że zależnościami finansowymi zajmują się niewolnicy, to niech Pan da mi klucze do swojego mieszkania, ja się zajmę rozdysponowaniem niepotrzebnych Panu przedmiotów materialnych. Nie widzę żadnej argumentacji dla Pańskich tez, a niewolnikiem może mnie Pan nazywać jak się Panu podoba, również może Pan na myszkę mówić długopis a na klawiaturę kuchenka.
|
|
| | | | |  | | LEGION (3161 punktów) | > Drogi Panie, moją wypowiedź (pierwszą) można rozumieć różnie, a nawet trzeba, bo jaką to niby sumą można opłacić swoim rodzicom stworzenie? Pieniądze to tylko jedna z wartości, reprezentująca ogół rzeczy materialnych. Przykład z pieniędzmi też nie jest zły, bo ładnie i idealistycznie brzmi Pańska wypowiedź, ale kradzież pieniędzy ładna nie jest. Jeżeli naprawdę uważa Pan że zależnościami finansowymi zajmują się niewolnicy,Niewolnicy to ci, którzy się zadłużyli > to niech Pan da mi klucze do swojego mieszkania, ja się zajmę rozdysponowaniem niepotrzebnych Panu przedmiotów materialnych.A które to są niepotrzebne? > Nie widzę żadnej argumentacji dla Pańskich tez, a niewolnikiem może mnie Pan nazywać jak się Panu podoba, również może Pan na myszkę mówić długopis a na klawiaturę kuchenka.Mogę to fakt, faktem jest też ,że ten kto się zadłużył, nie jest już wolnym człowiekiem. NIE KLIKAĆ
|
|
| | | | | |  | | Jan B (383 punktów) | Rozumiem że nadinterpretowałem Pana wypowiedź, Pan nie deprecjonuje pieniędzy, tylko uważa że nic nikomu nie jesteśmy winni, dopóki się nie zadłużymy. Mi się zdaje, że człowiek jest na przykład dłużnikiem swoich opiekunów, jeżeli takich posiadał. Dług ten polega na opiece i spłaca się go opieką we właściwym czasie. Co Pan o tym sądzi, czy nie tak jest? Czy nie jest to analogiczna sytuacja jak z długiem wobec banku? Jeżeli uznaje Pan długi pieniężne, to czemu innych nie?
> ten kto się zadłużył, nie jest już wolnym człowiekiem. cyt.: "To już problem tego, jak się rozumie wolność. Dobry temat na dyskusję jeżeli czytał Pan Epikteta." Są różne rozumienia wolności, a wedle Pana słów bardzo łatwo zrobić z Pana niewolnika, wystarczy jakiś nieudany interes. Moim zdaniem żaden dług, pieniężny czy nie, nie pozbawia mnie wolności. To co Pan uważa za wolność, czy to nie jest po prostu dowolność, brak odczuwalnego ograniczenia i związanej z tym frustracji?
|
|
| | |  | | Sycz (227 punktów) |
>Jeżeli jestem komuś winien pieniądze, to nie mam prawa zabić się unikając spłaty, jeżeli mam możliwość zarobienia tych pieniędzy. Zabijając się w takiej sytuacji, popełniam kradzież. Ponieważ pieniądze którę pożyczyłem już wydałem, ich wartość jest umieszczona we mnie dopóki ich nie zarobię i w tym sensie jestem po części czyjąś własnością. Na tym polega dojrzałość, żeby robić też rzeczy nieprzyjemne i bolesne.
Drogi Panie Janie. W prawie polskim (i nie tylko polskim zresztą) istnieje coś takiego jak dziedziczenie. Czy nam się chce, czy nie chce, dziedziczymy również długi naszych bliskich. Więc prosze się nie obawiać, jeśli jakiś Pański dłużnik planuje samobójstwo, dług jest nadal do odzyskania. Nie wszystko stracone. Strasznym pesymizmem powiało z Pańskiej wypowiedzi. Dłużnik to ma generalnie przechlapane w życiu. Nie wiedziałem do tej pory, jak szczęśliwym człowiekiem jestem (brak długów). Jestem jednym z nielicznych Polaków nie niewolników.
Beirut
|
|
| | | |  | | Jan B (383 punktów) | Jeżeli mam odpowiedzieć na Pański post, proszę żeby, że tak butnie powiem, wzniósł się Pan na wyższy poziom rozumienia słów które napisałem i odniósł się do tego co tam jest naprawdę, a nie do znanych sobie prawd życiowych czy kodeksu karnego, bo nie o tym mowa. Proszę nie zrozumieć mnie źle, ja chętnie uznam przeciwne stanowisko w dyskusji, tu po prostu nie mam do czego się odnieść.
|
|
| | | | |  | | Sycz (227 punktów) | >Jeżeli mam odpowiedzieć na Pański post, proszę żeby, że tak butnie powiem, wzniósł się Pan na wyższy poziom rozumienia słów które napisałem i odniósł się do tego co tam jest naprawdę, a nie do znanych sobie prawd życiowych czy kodeksu karnego, bo nie o tym mowa. Proszę nie zrozumieć mnie źle, ja chętnie uznam przeciwne stanowisko w dyskusji, tu po prostu nie mam do czego się odnieść.
Jak mam się nie odnosić do kodeksu karnego, skoro wszystko jest w nim zapisane. Wszystko co wolno, a czego nie wolno robić. Między innymi nie wolnio odłączyć człowieka od respiratora. To jest fakt i nie potrzeba się tutaj wznościć na wyższe poziomy. Pogląd na temat eutanazji mam klarowny. Jestem zwolennikiem jej stoswania w określonych okolicznościach. Jeżeli natomiast chodzi o samobójców, to nie muszę na ten temat mieć żądnego zdania. Samobójca jeśli ma połnić samobójstwo, to to zrobi. I żadne prawo go nie powstrzyma.
Beirut
|
|
| | | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
Karalność samobójstw wydaje się być absurdem, ale w Wielkiej Brytanii została zniesiona dopiero w 1961 roku. Tym niemniej trudno nie zauważyć, że Jana B interesuje aspekt moralny samobójstwa, a nie prawny. Na całe szczęście nasze prawo nie reguluje wszystkich kwestii moralnych (i oby tak pozostało jak najdłużej), co jednak wcale nie czyni bezsensowną refleksji moralnej dotyczącej problemów nie objętych regulacją prawną.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | |  | | kszan (559 punktów) | > W prawie polskim (i nie tylko polskim zresztą) istnieje coś takiego jak dziedziczenie. Czy nam się chce, czy nie chce, dziedziczymy również długi naszych bliskich. Oooo...to zalezy. Jezeli przyjmiemy spadek wprost to tak, dziedziczymy równiez długi. Istnieje jednak mozliwość przyjecia spadku z dobrodziejstwem inwentarza (sad zawsze o to pyta) i wtedy może być różnie.
|
|
| | | | |  | | Sycz (227 punktów) |
>Jezeli przyjmiemy spadek wprost to tak, dziedziczymy równiez długi. Istnieje jednak mozliwość przyjecia spadku z dobrodziejstwem inwentarza (sad zawsze o to pyta) i wtedy może być różnie.
Nie rozumiem, czy to znaczy, że możesz wziąć inwenarz bez długów. To chyba każdy tak by zrobił. Mało prawdopodobne. Można ewentualnie zrzec się spadku.
Beirut
|
|
|  | | Patty Matheson (2087 punktów) | Nie zgodzę się. Niech Pan się zastanowi, "co było najpierw": człowiek czy państwo? I co jest dla kogo: człowiek dla państwa czy na odwrót? A zatem, według mnie, państwo [demokratyczne] powinno zapewniać prawo do śmierci. W przypadku niezgody rodziców problem jest większy, bo z jednej strony faktycznie coś jest się im dłużnym. Chcieli dziecko [jeśli!], to czemu mają dać je zabić. No ale z drugiej strony pewnie nie chcieli dziecka cierpiącego i wegetującego pod respiratorem. Z trzeciej strony  "dziecko" jest już dorosłym, pełnoprawnym człowiekiem. Decyzja powinna być wspólna. Myślę, że nie można uogólniać i każdy przypadek traktować oddzielnie.
|
|
| |  | | Jan B (383 punktów) | Odpowiedziałem Pani w odpowiedzi wyżej i raczej się zgadzamy. Doprecyzowałbym tylko to: >Niech Pan się zastanowi, "co było najpierw": człowiek czy państwo? I co jest dla kogo: człowiek dla państwa czy na odwrót? Państwo nie może być własnością obywateli, bo w konsekwencji obywatele mają prawo je zniszczyć zależnie od swojego widzimisię. Jeżeli podobnie rozumieć państwo, np. jako to, co nam tworzą nasi wybitni politycy, to obywatel też nie może być jego własnością. Ja rozumiem państwo inaczej, jako ideę i nie mam nic przeciwko byciu jej zakładnikiem, bo to nie znaczy że jestem zakładnikiem naszej konstytucji czy ustaw.
|
|
| | |  | | Sycz (227 punktów) |
>Państwo nie może być własnością obywateli, bo w konsekwencji obywatele mają prawo je zniszczyć zależnie od swojego widzimisię.
Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej, Rozdział I, Artykuł 1:
Rzeczpospolita Polska jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli.
Artykuł 4: 1. Władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu.
2. Naród sprawuje władzę przez swoich przedstawicieli lub bezpośrednio.
Beirut
|
|
| | | |  | | Jan B (383 punktów) | cyt.: "Ja rozumiem państwo inaczej, jako ideę i nie mam nic przeciwko byciu jej zakładnikiem, bo to nie znaczy że jestem zakładnikiem naszej konstytucji czy ustaw. ." W odpowiedzi Pan cytuje mi konstytucje. To żart?
|
|
| | | | |  | | LEGION (3161 punktów) | Niestety Pańskie rozumienie niewiele wnosi do rzeczywistości kształtowanej przez ustawy. Zakładnik idei... Brrr. NIE KLIKAĆ
|
|
| | | | | |  | | Jan B (383 punktów) | Rozumienie nigdy nic nie wnosi do rzeczywistości, tylko ją tłumaczy. Nie odnosiłem się też do rzeczywistości ustaw, tylko do rzeczywistości czynów.
Co do pańskiej krytyki fonetycznej, kierowanie się czymś ponad ustawą daje więcej wolności niż kierowanie się ustawą. Jeżeli doda się, że do idei człowiek dochodzi samemu a nie przez narzucenie, to wolność jest zupełna.
|
|
| | | | | | |  | | LEGION (3161 punktów) | > Rozumienie nigdy nic nie wnosi do rzeczywistości, tylko ją tłumaczy. Nie odnosiłem się też do rzeczywistości ustaw, tylko do rzeczywistości czynów.Rzeczywistość czynów to ustawa, rzeczywistość idei to motywacja. > Co do pańskiej krytyki fonetycznej, kierowanie się czymś ponad ustawą daje więcej wolności niż kierowanie się ustawą. Jeżeli doda się, że do idei człowiek dochodzi samemu a nie przez narzucenie, to wolność jest zupełna.To rzeczywiście kwestia definicji wolności, więc nie ma co się przepychać. NIE KLIKAĆ
|
|
| | |  | | Patty Matheson (2087 punktów) | >Państwo nie może być własnością obywateli, bo w konsekwencji obywatele mają prawo je zniszczyć zależnie od swojego widzimisię.
Wiem, że obruszył się Pan na zacytowanie Konstytucji, ale to jest fakt, choć zdaje się być zapomniany: Państwo jest poniekąd własnością wspólną obywateli. Sęk w tym, że zarządzanie tą własnością odbywa się na ściśle określonych zasadach.
|
|
|  | | Reinmar von Hagenau (41 punktów) | >Pan mówi jak nastolatek. Jeżeli człowiek ma u kogokolwiek niespłacony dług, jego życie należy również do tej osoby.
Czy to na pewno do mnie? Wspominałem coś o długu?
|
|
| Patty Matheson (2087 punktów) | Każdy ma prawo do decyzji co do nagłego odebrania sobie życia, czy cierpi, czy nie cierpi. Ale sprawa nie jest prosta w przypadkach krytycznych [a która jest?]. Przede wszystkim, jeśli człowiek nie jest w stanie sam odłączyć się od aparatury, to jest problem, w jaki sposób ma przekazać bliskim/lekarzom wolę swej śmierci. Powiedzmy, że jest sparaliżowany i tylko może mówić. IMO powinien mieć możliwość decyzji. Jednak trzeba najpierw stwierdzić, czy jest w stanie podejmować rozsądne decyzje. Jak? Jeszcze bardziej ekstremalna sytuacja: gdy człowiek ten nawet mówić nie potrafi. Żadnej komunikacji. Jakim prawem MY mamy sądzić, iż chce czy nie chce umrzeć?
|
|
 | | LEGION (3161 punktów) | > Jeszcze bardziej ekstremalna sytuacja: gdy człowiek ten nawet mówić nie potrafi. Żadnej komunikacji. Jakim prawem MY mamy sądzić, iż chce czy nie chce umrzeć?To nieźle Świadkowie rozwiązali. Każdy z nich nosi przy sobie oświadczenie o tym, że nie życzy sobie transfuzji. Na początku nowego roku wypełniają nowy egzemplarz,żeby nie było, że dawno napisane i już nieaktualne. I to samo można by zrobić z eutanazją. Oświadczenie "dobijcie mnie" Co roku nowe... i już. A jak się ktoś nie zabezpieczy zawczasu, to nie ma zmiłuj, męczy się(lub nie) do końca. NIE KLIKAĆ
|
|
|  | | Patty Matheson (2087 punktów) | >To nieźle Świadkowie rozwiązali. Każdy z nich nosi przy sobie oświadczenie o tym, że nie życzy sobie transfuzji. >Na początku nowego roku wypełniają nowy egzemplarz,żeby nie było, że dawno napisane i już nieaktualne.
Wydaje się genialne. Ja na razie noszę oświadczenie o oddaniu organów w razie nagłej śmierci. Zabawne, że podpisałam je i włożyłam do dokumentów dwa dni przed poważnym wypadkiem samochodowym.
Oczywiście mamy świadomość, że inaczej sprawa wygląda, kiedy sobie takie oświadczenie podpiszę, a co mi tam, a inaczej, kiedy znajdę się w takiej sytuacji. Ja nie wiem, czy sama bym nie chciała nagle zmienić jego treści. Ostatnio miałam dowód, jak bardzo siebie nie znam. Myślałam, że "najwyżej będę mieć operację, zrobią mi toto i będzie ok". Ale jak wizja operacji okazała się realna, bardzo się przeraziłam.
|
|
| |  | | LEGION (3161 punktów) | > Wydaje się genialne. Ja na razie noszę oświadczenie o oddaniu organów w razie nagłej śmierci. Zabawne, że podpisałam je i włożyłam do dokumentów dwa dni przed poważnym wypadkiem samochodowym.A ja nie. Skąd to wziąć? W szpitalach wydają? > Oczywiście mamy świadomość, że inaczej sprawa wygląda, kiedy sobie takie oświadczenie podpiszę, a co mi tam, a inaczej, kiedy znajdę się w takiej sytuacji. Ja nie wiem, czy sama bym nie chciała nagle zmienić jego treści.Fakt, nie jest to rozwiązanie bez wad, ale lepszego nie widzę. > Ostatnio miałam dowód, jak bardzo siebie nie znam. Myślałam, że "najwyżej będę mieć operację, zrobią mi toto i będzie ok". Ale jak wizja operacji okazała się realna, bardzo się przeraziłam.Dlatego należy to zrobić na spokojnie, przemyśleć swoje stanowisko, bo strach zakłóca procesy myślowe. NIE KLIKAĆ
|
|
| | |  | | Patty Matheson (2087 punktów) | > Skąd to wziąć? W szpitalach wydają?Proponuję zajrzeć na stronę www.oswiadczeniewoli.pl. Podobno ręcznie pisane wystarczy. > Fakt, nie jest to rozwiązanie bez wad, ale lepszego nie widzę.Dokładnie. > Dlatego należy to zrobić na spokojnie, przemyśleć swoje stanowisko, bo strach zakłóca procesy myśloweCzłowiek, który staje w obliczu śmierci, często nawet niesamowicie cierpiący, nie będzie myślał racjonalnie, a jego "decyzja" zwykle będzie się różnić od tej podjętej "na trzeźwo". To znaczy, często będzie tak, że człowiek a priori stwierdzi "no przecież, że nie będę się męczył!", jednak jak przyjdzie co do czego, to będzie się kurczowo trzymał życia. Nie wiem, czy powinniśmy negować "decyzję" podjętą na szpitalnym łożu tylko dlatego, że nie jest podejmowana z rozsądku.
|
|
| | | |  | | LEGION (3161 punktów) | > Proponuję zajrzeć na stronę www.oswiadczeniewoli.pl. Podobno ręcznie pisane wystarczy.Nawet na oświadczeniu cytat z "Ojca Świętego", napisze sobie ręcznie... > Człowiek, który staje w obliczu śmierci, często nawet niesamowicie cierpiący, nie będzie myślał racjonalnie, a jego "decyzja" zwykle będzie się różnić od tej podjętej "na trzeźwo". To znaczy, często będzie tak, że człowiek a priori stwierdzi "no przecież, że nie będę się męczył!", jednak jak przyjdzie co do czego, to będzie się kurczowo trzymał życia. Nie wiem, czy powinniśmy negować "decyzję" podjętą na szpitalnym łożu tylko dlatego, że nie jest podejmowana z rozsądku.Kwestia gustu. Ja wolę wykonać to, co zaplanowałem, ochłonę i będę żałował, że się męczyć muszę. NIE KLIKAĆ
|
|
| Sycz (227 punktów) |
>Jeżeli pewien człowiek cierpi pod respiratorami i sam wie, >że umrze, to dlaczego nie może zdecydować o tym czy ma żyć.
Wszystkim tym, którzy są przeciwko godnej śmierci, w przypadku ewentualnego referendum, należałoby zafundować podobne doznania. Może wtedy, chociaż część z nich wiedziałaby na czym polega prawo do życia.
Beirut
|
|
 | | J.Szulc (5723 punktów) | >>Jeżeli pewien człowiek cierpi pod respiratorami i sam wie, >>że umrze, to dlaczego nie może zdecydować o tym czy ma żyć. >Wszystkim tym, którzy są przeciwko godnej śmierci, w przypadku ewentualnego referendum, należałoby zafundować podobne doznania. >Może wtedy, chociaż część z nich wiedziałaby na czym polega prawo do życia. > Beirut Dwa zdania, a chyba więcej warte, niż ta cała demagogia. Dyskutujecie o prawie do śmierci, a prawo do życia? Godna śmierć, ale najpierw godne życia. Nie pokuszono sie tu także o zbliżenie się choćby do tematu... "Kiedy zaczyna się życie, a kiedy kończy". Czy jest ktoś, kto potrafi to mądrze i w prawnym rozumieniu wytłumaczyć? Mnie uczono tak jakby od końca. "Życie ustaje po ustaniu pracy mózgu". Owszem. Skoro tak do tego podchodzimy, to dlaczego są problemy z odłączeniem respiratora, gdy mózg już umarł? Dlaczego uważamy to za nieetyczne? I z drugiej strony... jeśli mózg jeszcze nie pracuje, dlaczego nie ma zgody na aborcję? Skoro czegoś nie ma (ROZPOCZĘTE ŻYCIE), to dlaczego zabrania się wykonywać zabiegi oficjalnie? Jeśli już ktoś się na to decyduje, to dlaczego jakaś sfora stetryczałych ministrów i innego "uwiądu" ma decydować za innych, czy będą katoliccy, czy nie... Chyba trochę mnie poniosło, ale Forum jest po to, żeby wypowiadać swoje sądy, prawda? Kij w mrowisku.... Dla ścisłości dodam, że jestem wrogiem aborcji, jako takiej. Uważam, że jeśli nie chce się dzieci, to można to rozwiązać inną drogą. Wkurza mnie jednak, że ktoś inny ma za mnie podejmować ostateczną decyzję. Zacytuję hasło, które kilka lat temu widziałam a'propos poruszonego tematu. Może trochę wulgarne, za co z góry przepraszam... "Ręce precz od mojej d..y".
---
|
|
| machejno (761 punktów) | Nawet ci którzy walczą z przyzwoleniem na prośbę o śmierć, uznają chwałę i darzą szacunkiem osoby, które w sytuacji ostatecznej (np. Powstanie Warszawskie) strzelały w siebie lub rozgryzały ampułkę z trucizną. Czyli śmierć śmierci nierówna. Mówiąc o czyjejś prośbie o śmierć, dajemy sobie prawo do oceny zasadności, lub bezzasadności takiej prośby. Ok, można probować pomóc, rozmawiać, przekonywać, ale wolności odbierać nie można. Czym innym jest też zadanie komuś śmierci, a czym innym zaniechanie utrzymywania przy życiu. Mam nadzieję, że gdy przyjdzie na mnie pora, to albo pożegnam się z światem szybko i bezboleśnie, albo znajdę kogoś kto okaże mi na tyle dużo szacunku, ze pomoże zniknąć, jeśli sam zrobić tego nie zdołam. Cały problem w prawie pisanym. W jednej z mądrych ksiąg jest takie zdanie: "Świat trwa dzięki trzem rzeczom: sprawiedliwości, prawdzie i pokojowi". I dalej jest wyjaśnienie, ze zazwyczaj nie da się wszystkich trzech na raz zaspokoić. (Coś jak z zasadą nieoznaczoności - iloczyn musi być większy niż...). [Na pytanie gestapowca, czy w domu ktoś się ukrywa, skłamię, a dzięki temu dokona się więcej sprawiedliwości, niż ubędzie prawdy.] Tak więc z przyzwoleniem na śmierć jest to samo, nie łudźmy się, że uda się nam zaspokoić wszystkie 3 wymienione wartości. Któraś musi ucierpieć, by człowiek mógł mniej cierpieć. Któraś musi zostać niezaspokojona. Pozdrawiam jeszcze w dobrym zdrowiu.
|
|
| Kornowski (835 punktów) | Nie lubię dyskusji tego typu bo zawsze wpraszają się do nich różne "autorytety" ds. moralności, które na ich szczęście nigdy nie miały problemów tego typu. Natomiast księża, którzy mówią o tym, że ból tych osób to wynik osamotnienia doprowadzają mnie wprost do mdłości: są obojętni na te sprawy, a budzą się dopiero na dźwięk słowa "eutanazja"...
Z jednej strony jako społeczeństwo jesteśmy winni cierpiącym, chorym ludziom opiekę, z drugiej, w imię jakich idei mamy zmuszać kogoś do życia w cierpieniu?
|
|
 | | mefta (480 punktów) | Dokładnie najpierw musimy wychowawć społeczeństwo, które będzie się chiało zająć tymi chorymi ludźmi, bo jak wiadomo to nie jest łatwa praca. Może i ludzie, którzy mieliby lepszą opiekę nie chcieliby umierać tego nie wiemy. Myślę, że ci którzy chcą podjąć się opieki nad takimi ludźmi powinni to robić natomiast jeśli ktoś chce zakończyc swoje cierpienie powinien mieć wsparcie ze strony opiekunów, którzy godnie pomogą mu umrzeć. U nas w gimnazjum młode dziewczyny jeżdżą do hospicjum, bardzo to lubią, zaczszepiła to w nich dziewczyna prowadząca zajęcia indywidualne z niepełnosprawnymi uczniami naszej szkoły. Pewnego dnia przyjechały z placówki i wywiązała się dyskusja mięzy nimi na temat traktowania młodej kobiety, która leżąc po aparaturą nie decydowała za siebie a była tylko przezucana z boku na bok przez pielęgniarki, który dawały upust swoim emocjom nad chorą. Ot dały panie pokaz jak się opiekować chorym i zachęciły moje uczennice słowami do pracy "oni i tak nic nie słyszą a nawet jeśli to i tak umrą". Dziewczyny były na tyle wstrząśnięte ze złożyły skargę do dyrektora placówki. Nawet te nastoletnie dziewczyny oburzone faktem takiego traktowania zastanawiały się na d zasadnością utrzymywania przy życiu Pani "X". Oczywiście nie twierdzę, że tak jest wszędzie. pozdrawiam
|
|
|  | | kszan (559 punktów) | Mniej więcej to miałem na myśli, pisząc o tym na co można liczyć ze strony NFZ. Ogólnie zauważyłem, że niestety wzorem społeczeństw zachodnich rośnie u nas pokolenie ludzi którzy wszystko chca mieć łatwo i ładnie zapakowane, z napisem "discard after use". Ta moda przyszła z USA, gdzie w zasadzie normą staje sie dom starców dla ludzi u schyłku życia a wielopokoleniowa rodzina nie jest trendy. Krótko mówiąc, robiący pod siebie dziadek i babcia pytająca się 10 razy o to samo to ciężar nie do zniesienia, który nalezy zutylizować za dodatkowa opłatą jak brzydki zapach, czy śnieg z podjazdu, albo starą (wciąż sprawną pralkę). Jeżeli więc pojawia się np. niepełnosprawny mąż który spadł z rusztowania na budowie a ubezpiecznie gwaratnuje tylko utrzymanie go przy życiu to eutanazja staje się dosyć wygodnym rozwiązaniem - polecam przytład Terri Schiavo, gdzie o eutanazje zabiegał mąż z przyczyn czysto finansowych, niestety takie przypadki nadużyć będą zdarzały się zawsze.
|
|
| |  | | Jan B (383 punktów) | >Ta moda przyszła z USA, gdzie w zasadzie normą staje sie dom starców dla ludzi u schyłku życia a wielopokoleniowa rodzina nie jest trendy. Krótko mówiąc, robiący pod siebie dziadek i babcia pytająca się 10 razy o to samo to ciężar nie do zniesienia, który nalezy zutylizować za dodatkowa opłatą jak brzydki zapach, czy śnieg z podjazdu, albo starą (wciąż sprawną pralkę).
Niefrasobliwie Pan to ujął, szczerze wątpię czy rzeczywiście zajmował się Pan kimś chorym na alzheimera. To jest zajęcie zabierające 24 godziny na dobę, nie da się jednocześnie pracować ani utrzymywać życia towarzyskiego. Ludzie którzy poświęcają się w ten sposób poświęcają prawie wszystkie aspekty swojego życia. Można ich oczywiście uznać za świętych, ale można też szukać złotego środka.
|
|
| | |  | | kszan (559 punktów) | Chorzy z demencją (na różnym tle, niekoniecznie z chorobą Alzheimera np. miażdżycowym) stanowią tylko pewną część pacjentów domów opieki, są to ludzie którzy często zagrażają sobie i otoczeniu (odkręcają kurki z gazem, włączają różne urzącdzenia lub po prostu wychodzą w piżamie na mróz w środku nocy) i tacy wymagają 24h nadzoru. Zadziwiające jest to, ze dopóki starsi ludzie są potrzebni - np. mogą zająć się wnukami to jest milusio i sympatycznie, poźniej niestety coraz mniej bo przeszkadzają w jak pan to ujął " życiu towarzyskim". Argumentem popieracjącym moja tezę jest coroczny wzrost ilości hospitalizacji w oddziałach wewnętrznych/geraitrycznych w okolicy świąt kościelnych i długich weekendów, chociaż gdyby było tak jak pan mówi powinno być odwrotnie, bo wtedy właśnie jest trochę czasu żeby zająć się bliskimi. Ciakawa rzecz, do osób które na siłę chcą umieścić "niewygodnego" członka rodziny w szpitalu czy zakaładzie opiekuńczym bardzo często trafia następujący argument: matka/ojciec zajmowała się panem/panią od urodzenia do czasu pełnoletniści i teraz jest czas aby to odwzajemnić - czyi nie jest jeszcze tak źle z nami. Żeby było jasne - nie mam nic przeciwko domom opieki, jest to często zło konieczne w kapitalizmie po polsku, ale regułą jest oddawanie tam starszych osób jak zużytych mebli i absolutny brak kontaktów z nimi.Proszę spytać, jeżeli ma Pan okazję jak często rodziny odwiedzają podopiecznych -jeżeli częściej niz raz w tygodniu to mają opinię BARDZO dbających. Norma to 10 minut raz w miesiącu. Czyli jak w więzieniu, takie małe dożywocie za pieniądze z własnej emerytury. Fajna perspektywa? Na reklamach OFE wyglądało inaczej.
Co ciekawe wysokość emerytury dziadka/ babci jest odwrotnie proporcjonalna do determinacji w wypychaniu go na tego rodzaju wczasy.
|
|
| | | |  | | Jan B (383 punktów) | W wielu miejscach ma Pan rację, chodzi mi o słowa w jakich to Pan ujął. Dalej zresztą mówi Pan z o tym z sarkazmem. Oczywiście że są w Polsce tzw. umieralnie, ale nie można podciągać pod to samej idei domu opieki, takie generalizacje są zawsze niesprawiedliwe, za to bardzo łatwo je wypowiadać i czuć się jak obrońca świętych wartości. Kiedy mówi Pan o tak obszernych pojęciach, musi Pan mówić tak, aby nie urażać ludzi bez potrzeby. Ja na przykład oddałem swoją babcie do domu opieki kiedy już nie mogłem się nią dłużej zajmować, bo z codziennych wizyt przemieniło się to w pilnowanie jej non stop na przemian z matką, co i tak nie powstrzymywało jej przed zalewaniem sąsiadów czy zostawianiem gazu. Pańska krytyka samego pomysłu domu starców wydaje mi się więc nie na miejscu. Jeżeli się Pan zastanowi to dojdzie Pan do wniosku, że to pewne mechanizmy postępowania należy krytykować a nie same pomysły.
|
|
| | | | |  | | kszan (559 punktów) | >Pańska krytyka samego pomysłu domu starców wydaje mi się więc nie na miejscu. Nie zrozumiał mnie Pan W żadnej z moich wypowiedzi nie krytykowałem potrzeby istnienia domów opieki. Powtarzam, domy opieki są potrzebne, ale w społeczeństwie gdzie człowiek sukcesu ma stale między 30 a 40 lat i wymaga sie od niego efektywności/kreatywności/prduktywności, normą staje się umieszczanie w placówkach opiekuńczych ludzi zdrowych na ciele i umyśle, tylko dlatego że są, starzy i mniej sprawni niż 30-40 latkowie. Po prostu nie wpisują się w American Dream i nie są targetem reklam większości towarów. Często zdarza się to w sytuacji, gdy jedno ze współmałżonków umiera a rodzina zaczyna zastanawiać się co zrobić z babcią, dla której nikt nie ma czasu. No i wybiera proste i eleganckie rozwiązanie - dom opieki, które na folderach wyglądają jak z bajki. Często też starsi ludzie wybierają taką formę egzystencji żeby nie być ciężarem dla dzieci które zarabiają pieniądze przez 2/3 doby bo wpakowały się w kredyt hipoteczny na 40 lat. Za 40 lat spłacą dom/apartament i prosta droga do domu spokojnej starości, bo będą zbędni. (sprawa niewolnictwa kredytowego to temat na osobny wątek) Powtarzam NIE DOTYCZNY TO CHORYCH Z DEMENCJĄ ZAGRAŻAJĄCYCH SOBIE INNYM- tutaj w 100% się z Panem zgadzam (bogaty w liczne doświadczenia rodzinne).
|
|
| Lammas (230 punktów) | Mam prawo do życia. Chcę mieć prawo do śmierci. Swojej śmierci (!) Podejmując dyskusję na temat eutanazji pomija się niezmiernie ważny aspekt, mianowicie WYBÓR. Nie chodzi tutaj o zabijanie, mordowanie ludzi, rzecz jest w tym, że życie należy do człowieka i to on jest jego panem. Jeżeli ja, w pełni świadomy, sprawny fizycznie, zdrowy umysłowo, na wypadek mojego niedołęstwa czy innych tragicznych - dla mnie (dla innych to nie musi być przecież tragiczne) - aspektów życia, chcę mieć prawo do WYBORU, to nie jest chyba to wynik emocji, czy też jakiegoś trendu kulturowego (patrz "cywilizacja śmierci"). Jest to moja decyzja, która jest we mnie od bardzo dawna, żeby nie mówić, że od zawsze. Spór pojawia się w wyniku chorego ego niektórych osobliwości na tej planecie. Przecież nikt nie ma monopolu na prawdę czy na etykę, a mimo to próbuje się narzucać coś wszystkim w imię wyższych wartości (ustalonych przez w/w EGOistów), bądź w imię tego, który coś tam rzekł przez kogoś, kto to zapisał. Ktoś próbuje interpretować wolność (bo przecież nie kwestionować), zagwarantowaną mi w Konstytucji, a według i niektórych daną mi przez Boga. Prawica prowadzi bój tak zażarty w tym temacie, jakby chodziło o jej eksterminację za sprawą eutanazji. Szkoda, że nie jest równie aktywna w temacie okupanckiej wojny w Iraku czy próby utworzenia Systemu Bezkarności Amerykańskiej w postaci tarczy antyrakietowej. Ogromna szkoda, że Kościół, który tak przeklina wszystkich, którzy walczą o prawo jednostki o decydowaniu o swoim losie, nie walczy równie zaciekle o prawo do życia tych, którym udzielono prawa do śmierci wbrew im woli, za to z jaką pompą! Bardzo łatwo budować ład moralny w oparciu tylko i wyłącznie o swoje przekonania, które przedstawiane są jako aksjomaty. Ta sama prawica, która chce ochrony życia "od poczęcia do naturalnej śmierci" opowiada się jednocześnie za przywróceniem najwyższego wymiaru kary, tj. kary śmierci. Paradoksów i chorych ideologii ci u nas dostatek. Brak rozwagi, umiejętności dialogu i poszanowania dla drugiego człowieka. Wolność rozumie się i interpretuje we wszystkich możliwych kierunkach i na wszystkie możliwe sposoby. Egoizm i walka o swoje racje spycha gdzieś w odmęt powszechnie znane prawo, które mówi, że: WOLNOŚĆ JEDNEGO CZŁOWIEKA KOŃCZY SIĘ TAM, GDZIE ZACZYNA SIĘ WOLNOŚĆ DRUGIEGO. (!)
|
|
 | | psychiatra_praktyk |
>Jeżeli ja, w pełni świadomy, sprawny fizycznie, zdrowy umysłowo, na wypadek mojego niedołęstwa czy innych tragicznych - dla mnie (dla innych to nie musi być przecież tragiczne) - aspektów życia, chcę mieć prawo do WYBORU
jeżeli człowieczeństwo i życie sprowadzasz do wymiaru fizycznego to się zgadzam, jednak jest to życie typu zwierzęcego parafrazując ?
|
|
| psychiatra_praktyk | na temat eutanazji to mogę podać przykład z Holandii gdzie niegdyś miałem gabinet-otóż starsi ludzie tam notorycznie "uciekają" leczyć się za granicę do Niemiec- dlaczego? otóż nie ma gwarancji że lekarz nie dokona eutanazji bez zgody takiego pacjenta- czyli kryptanazji- w skali Holandii to zjawisko wynosi ko.18%- polega na dawaniu potężnej dawki morfiny po czym zastrzyk.........człowiek umiera we śnie-obojętnie czyjest sparaliżowany czy nie-po prostu po 75 roku życia lekarze robią z pacjentem co chcą.
ekonomicznie eutanazja się opłaca-po co wydawać mase euro na opiekę dla starszych ludzi skoro zastrzyk jest tańszy..... to jest główna przyczyna eutanazji n a Zachodzie
kasa
zwolennicy eutanazji mają takie samo prawo wypowiadać się o moralności w ogóle jak mieli zbrodniarze w Norymberdze. czyż pewien reżim koloru brunatnego nie miał prawa do decydowania o tym kto ma prawo żyć, a kto nie?
kto nie chce żyć popełnia samobója, kto nie na siły w wyniku choroby (vide:Janusz Świtaj) tak naprawdę woła o pomoc w powrocie do wylansowanego-aktywno-konsumcyjnego stylu życia.
|
|
 | | kszan (559 punktów) | Zgadzam się z Panem, chociaż nie mogę dać plusa bo nie jest Pan zalogowany.
|
|
 | S.Otumba (115 punktów) (zablokowany) | >na temat eutanazji to mogę podać przykład z Holandii gdzie niegdyś miałem gabinet-otóż starsi ludzie tam notorycznie "uciekają" leczyć się za granicę do Niemiec- dlaczego? >otóż nie ma gwarancji że lekarz nie dokona eutanazji bez zgody takiego pacjenta- czyli kryptanazji- w skali Holandii to zjawisko wynosi ko.18%- polega na dawaniu potężnej dawki morfiny po czym zastrzyk.........człowiek umiera we śnie-obojętnie czyjest sparaliżowany czy nie-po prostu po 75 roku życia lekarze robią z pacjentem co chcą. >ekonomicznie eutanazja się opłaca-po co wydawać mase euro na opiekę dla starszych ludzi skoro zastrzyk jest tańszy..... >to jest główna przyczyna eutanazji n a Zachodzie >kasa >zwolennicy eutanazji mają takie samo prawo wypowiadać się o moralności w ogóle jak mieli zbrodniarze w Norymberdze. >czyż pewien reżim koloru brunatnego nie miał prawa do decydowania o tym kto ma prawo żyć, a kto nie? >kto nie chce żyć popełnia samobója, kto nie na siły w wyniku choroby (vide:Janusz Świtaj) tak naprawdę woła o pomoc w powrocie do wylansowanego-aktywno-konsumcyjnego stylu życia.
dzien dobre
ja na tu bylem piersy razy i nie tu Pan napisane ze eutanazja nie dobra? w Nigeria stary clowiek-dobry czlowiek,cenny barzo i nie rozumiec wiele ludu dlaczego europa zabijany starszych czy ktos to mi explain?
|
|
|  | | kszan (559 punktów) | heloł maj frend dze problem is kasa W Nigeria nie ma kasa to nie ma problem W europa jest kasa, a jak stara czlowieka live i live to nie ma kasy a jak my go kilim to jest Anderstend?
|
|
| |  | 1 na 1 S.Otumba (115 punktów) (zablokowany) | > heloł maj frend> dze problem is kasa> W Nigeria nie ma kasa to nie ma problem> W europa jest kasa, a jak stara czlowieka live i live to nie ma kasy a jak my go kilim to jest> Anderstend?  panu mnie obraziles-to pan nie umiec polski cy ja? prose dobrzey pisac,ja sie wtedy tez uczylem tego tu sie powoli w Gdansku (Danzig?) utche preprasham za jezyk
|
|
|  | 1 na 1 | LEGION (3161 punktów) | > dzien dobre> ja na tu bylem piersy razy i nie tu Pan napisane ze eutanazja nie dobra? w Nigeria stary clowiek-dobry czlowiek,cenny barzo i nie rozumiec wiele ludu dlaczego europa zabijany starszych> czy ktos to mi explain?Zabijanie starszych lub chorych ludzi(bez Ich zgody) w Europie jest przestępstwem. Trafiłeś na post zdecydowanego przeciwnika eutanazji, który używa dosyć dziwnych argumentów. Stara się przedstawić eutanazję jako formę ludobójstwa. NIE KLIKAĆ
|
|
 | | Lammas (230 punktów) | >zwolennicy eutanazji mają takie samo prawo wypowiadać się o moralności w ogóle jak mieli zbrodniarze w Norymberdze. >czyż pewien reżim koloru brunatnego nie miał prawa do decydowania o tym kto ma prawo żyć, a kto nie? Porównania jakiego Pan użył nie będę komentował. Zastosuję zasadę, że wypowiedź mówi o autorze. A to porównanie, jak dla mnie, mówi bardzo wiele... Teraz kwestia eutanazji. Pan to sprowadza do jakiejś eksterminacji ludności, jakiegoś taśmociągu, na którym leżą jeszcze żywi ludzie, a zjeżdżają martwi. Nie wiem czy Pan się nad tym zastanowił chociaż chwilę. Przyjmijmy, że tak. Nie będę mówił o sytuacji w Holandii, chociaż z tego co słyszałem, to ten kto nie podpisał specjalnego oświadczenia ten godzi się na eutanazję. Sądzę, że istota (jak to już wcześniej pisałem) leży w wyborze. I tutaj chcę podkreślić to specjalnie Panu. Chodzi o to, żeby człowiek miał wybór i prawo do śmierci, swojej śmierci, a nie o to, żeby ktoś mógł stosować to prawo na tym, kto mu się upatrzy, według swojego uznania.
|
|
 | | LEGION (3161 punktów) | > otóż nie ma gwarancji że lekarz nie dokona eutanazji bez zgody takiego pacjenta- czyli kryptanazji- w skali Holandii to zjawisko wynosi ko.18%- polega na dawaniu potężnej dawki morfiny po czym zastrzyk.........człowiek umiera we śnie-obojętnie czyjest sparaliżowany czy nie-po prostu po 75 roku życia lekarze robią z pacjentem co chcą.My tu mówimy o legalnej eutanazji a nie o dewiacjach. Były i będą. Możemy minimalizować ich skutki. Nikt z Nas nie proponował eksterminacji starców. Chcemy mieć wybór. Nie przymuszamy do tego innych. > kto nie chce żyć popełnia samobója, kto nie na siły w wyniku choroby (vide:Janusz Świtaj) tak naprawdę woła o pomoc w powrocie do wylansowanego-aktywno-konsumcyjnego stylu życia.Czyli sprawny fizycznie może nie chcieć żyć, a sparaliżowany może tylko chcieć wrócić do wyścigu szczurów? Żelazna logika. A żelazo ciężkie, więc pewnie została w Holandii. NIE KLIKAĆ
|
|
 | | Mesetchina (119 punktów) | Zgadzam się z Panem, że w większości przypadków prośba o eutanazję jest wyrazem rozpaczy człowieka, który nie potrafi się odnaleźć gdy pozbawiony jest możliwości korzystania z uroków konsumpcyjnego stylu życia, nastawionego na przyjemności i intensywne doznania. Znoszenie cierpienia jest niewątpliwie szlachetniejszym rozwiązaniem ale nie można zmuszać ludzi do cierpienia. Decyzja należeć powinna do chorego, który sam zdecyduje, czy jest na tyle silny by przeżyć resztę swojego życia w stanie faktycznej wegetacji. Zresztą, narzucanie jakichkolwiek rozwiązań w tej kwestii przez zdrowych i aktywnych ludzi jest nieuczciwe i arbitralne. Decyzję winniśmy pozostawić tym, których ona będzie dotyczyć. Najlepsze co możemy w tej sytuacji zrobić to zapobieganie zwyrodnieniom w stosowaniu eutanazji, które Pan opisał.
|
|
|  | | LEGION (3161 punktów) | > Znoszenie cierpienia jest niewątpliwie szlachetniejszym rozwiązaniem ale nie można zmuszać ludzi do cierpienia.Tak? A co jest takiego szlachetnego w tym cierpieniu? NIE KLIKAĆ
|
|
| |  | | Gosia (9452 punktów) |
>Tak? A co jest takiego szlachetnego w tym cierpieniu?
Dla cierpiącego zapewne nic. Za to obserwator może nielicho podbudować własną samoocenę. "Nie jestem taki zły, przecież tak bardzo współczuję i tak bardzo mi żal..." To przecież szlachetne odruchy, tyle że nic nie kosztują. Z racji zawodu zajmuję się osobami cierpiącymi i wiem, że to czego przede wszystkim chcą, to ulżenia w fizycznym cierpieniu. Nie roztrząsają filozoficznych aspektów odczuwanego bólu, chcą żeby się skończył. Niejednokrotnie byłam rynsztokowo zbluzgana przez szarpanego bólem pacjenta,bo nie mogłam podać dodatkowej dawki leku. Wkurzają mnie gadki o szlachetnym cierpieniu.Szlachetne jest dla mnie tylko to, co może to cierpienie jeśli nie zlikwidować, to przynajmniej zminimalizować.
Pozdrawiam.
|
|
| | |  | | Mesetchina (119 punktów) | Tak długo jak nie zmuszam nikogo do cierpienia (chociaż uważam, żeludzie, którzy mimo cierpienia decydują się żyć dalej postępują szlachetniej) to tylko i wyłącznie moja sprawa. Jestem zwolenniczką eutanazji bo wiem, że bardzo niewielu ludzi uważa podobnie. Zresztą, sama nie jestem pewna co bym czuła mając świadomość tego, że resztę życia spędzę przykuta do łóżka....
|
|
| | | |  | | LEGION (3161 punktów) | > Tak długo jak nie zmuszam nikogo do cierpienia (chociaż uważam, żeludzie, którzy mimo cierpienia decydują się żyć dalej postępują szlachetniej) to tylko i wyłącznie moja sprawa.Ale na czym ta szlachetność polega? NIE KLIKAĆ
|
|
| | | | |  | | Mesetchina (119 punktów) | na tym, że nie idzie się na łatwiznę
|
|
| | | | | |  | | LEGION (3161 punktów) | > na tym, że nie idzie się na łatwiznę  A chodzenie na piechotę jest szlachetniejsze, niż jazda samochodem. NIE KLIKAĆ
|
|
| | |  | | J.Szulc (5723 punktów) | >>Tak? A co jest takiego szlachetnego w tym cierpieniu? >Dla cierpiącego zapewne nic. >Za to obserwator może nielicho podbudować własną samoocenę. "Nie jestem taki zły, przecież tak bardzo współczuję i tak bardzo mi żal..." To przecież szlachetne odruchy, tyle że nic nie kosztują. >Z racji zawodu zajmuję się osobami cierpiącymi i wiem, że to czego przede wszystkim chcą, to ulżenia w fizycznym cierpieniu. >Nie roztrząsają filozoficznych aspektów odczuwanego bólu, chcą żeby się skończył. Niejednokrotnie byłam rynsztokowo zbluzgana przez szarpanego bólem pacjenta,bo nie mogłam podać dodatkowej dawki leku. >Wkurzają mnie gadki o szlachetnym cierpieniu.Szlachetne jest dla mnie tylko to, co może to cierpienie jeśli nie zlikwidować, to przynajmniej zminimalizować. >Pozdrawiam. To chyba jedna z mądrzejszych wypowiedzi. Podpisuję się pod tym obiema rękami!! Często miałam i mam do czynienia z cierpieniem. Od jakiegoś czasu sama też mogę na ten temat coś powiedzieć. Nie ma tam miejsca na literacki heroizm, na szlachetność, na wyżyny intelektu........ faktycznie chodzi tylko o zapomnienie, ucieczkę i wolność od strachu, że może jeszcze długo i mocno boleć. Jeśli ktoś chciałby w tym doszukiwać się wzniosłych idei, to nie wie co to prawdziwy ból. Uważam, że każdy powinien mieć prawo do decydowania o sobie... przecież to najprostsze pojęcie wolności osobistej. Naszym zadaniem, ludzi z otoczenia, jest zapewnić cierpiącemu człowiekowi poczucia, właściwie pewności, że szanujemy jego osobę, dać mu poczucie godności osobistej. Pozdrawiam autorkę powyższej wypowiedzi.
---
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|