Racjonalista - Strona głównaDo treści
Księża łapownicy

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
16-03-2007 10:50nieobecnyKsięża łapownicy
W swoim blogu pani Senyszyn napisała:
O dziwo nigdy i nikomu nie przyszło do głowy uznać, że BRANIE ZA RELIGIJNE POSŁUGI TO ZWYCZAJNA ŁAPÓWKA. Taka sama, jak każda inna. Reguluje to jednoznacznie kodeks karny. Zgodnie z art. 228 § 4. Kto, w związku z pełnieniem funkcji publicznej, uzależnia wykonanie czynności służbowej od otrzymania korzyści majątkowej lub osobistej albo jej obietnicy lub takiej korzyści żąda, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.
Nie ulega wątpliwości, że duchowni pełnią funkcje publiczne. Dowodem, choćby przyjęcie do rozpoznania sprawy lustracyjnej abp. Wielgusa. Osobom niepublicznym odmawiano.

Interesujące, tylko czy ci co płacą wiedzą, że:
§ 1. Kto udziela albo obiecuje udzielić korzyści majątkowej lub osobistej osobie pełniącej funkcję publiczną w związku z pełnieniem tej funkcji, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.

Mesetchina (119 punktów)
Pani Senyszyn trochę przesadziła. Status kościoła jest trochę inny niż niż instytucji państwowych. Regulacje dotyczące opłat za różne posługi to wewnętrzna sprawa kościoła
DawidKarolkievitz (984 punktów)
>Pani Senyszyn trochę przesadziła. Status kościoła jest trochę inny niż niż instytucji państwowych. Regulacje dotyczące opłat za różne posługi to wewnętrzna sprawa kościoła

To niech wezmą te swoje "wewnetrzne sprawy" jak najdalej od spraw państwa.
Jeśli kler otrzyma status "funkcjonariusza publicznego" wraz z pewnymi przywilejami przyjdzie im przestrzegac pewnych obowiązków i zakazów- prawa polskiego nie tego boskiego- pierwsze bardziej wymierne. Jeśli Krk dochodzi swoich praw na drodze sądowej, czyli wymaga respektowania wobec niego prawa państwowego, więc niech równiez go przestrzega i zacznie rozliczac się z wpływów finansowych. Tak , krew mnie zalewa kiedy widzę, że nierób ma poczucie dobrze wykonywanej pracy i otoczenie utwierdza go w tej satysfakcji.


Jedni żyją według zasad, inni potrafią tylko za nie
umierać
Mesetchina (119 punktów)

>To niech wezmą te swoje "wewnetrzne sprawy" jak najdalej od spraw państwa.
>Jeśli kler otrzyma status "funkcjonariusza publicznego" wraz z pewnymi przywilejami przyjdzie im przestrzegac pewnych obowiązków i zakazów- prawa polskiego nie tego boskiego- pierwsze bardziej wymierne. Jeśli Krk dochodzi swoich praw na drodze sądowej, czyli wymaga respektowania wobec niego prawa państwowego, więc niech równiez go przestrzega i zacznie rozliczac się z wpływów finansowych.

Opodatkowanie wpływów kościelnych nie podlega żadnej dyskusji. Ale takie kuriozalne incydenty jak np. potraktowanie abp Wielgusa jak osobę publiczną (ewidentnie wbrew ustawie) nie powinny być precedensami do uważania kleru za takowe. Powinny być nazwane po imieniu - naruszenie prawa - i z jako takich powinny być wyciągnięte konsekwencje. Przede wszystkim świeckie państwo nie może więcej dopuszczać do takiej sytuacji. Przyznanie nawet najwyższym hierarchom statusu "funkcjonariusza publicznego" równałoby się potwierdzeniu uprzywilejowanej pozycji KK w Polsce, nawet gdyby wzięli na siebie wszystkie przykre obowiązki, które ten statut pociąga
APawłowski (1150 punktów)
No może trochę daleko idące stwierdzenie. Urzędy również za swoje czynności wymagają opłąty skarbowej. Bardziej mnie boli fakt że to jest jednak normalny dochód i jako taki powinien być opodatkowany. Skoro taksówkarze mają kasy fiskalne to nie wizę specjalnej różnicy w tym aby urzędnicy kościelni mogli poczuć się w reszcie pełnoprawnymi obywatelami państwa i podatki płacili. Ale mamy konkordat i państwo będzie się coraz bardziej podlizywać kościołowi aby politycy przypadkiem nie stracili poparcia stosownych hierarchów. Niestety nie stanowimy takiej siły której trzeba by sie było podlizywać mając na myśli wybory, więc państwo nam nie udzieli nam dofinansowania budowy jakiejkolwiek naszej siedziby a politycy nie będą mieli ochoty na zmianę konstytucji na taka która by była po prostu do przyjęcia.
Thorvoy (6588 punktów)
To właśnie jest problem.

Mimo antyklerykalnych poglądów, sam nie uznałbym tego za łapownictwo. Niech się rozliczają jak chcą z wiernymi, nie mój to problem.

Zgadzam się jednak z koniecznością opodatkowania kościołów, wszystkich przychodów jakie otrzymują. W Polsce dochodzi do tego, że (jakiś dłuższy czas temu czytałem) piekarza-dobroczyńcę, który przez wiele lat oddawał ubogim sporą część swoich wypieków, ścignął fiskus i zażądał od niego 200.000 zł za te charytatywne operacje. Kościoły zaś nie rozliczają się z żadnych darowizn, co nie za dobrze świadczy o równouprawnieniu wyznaniowców i bezwyznaniowców w naszym zakichanym narodzie.
LEGION (3161 punktów)
> W Polsce dochodzi do tego, że (jakiś dłuższy czas temu czytałem) piekarza-dobroczyńcę, który przez wiele lat oddawał ubogim sporą część swoich wypieków, ścignął fiskus i zażądał od niego 200.000 zł za te charytatywne operacje.
Tego piekarza doczytaj... Raptem dwie, czy trzy instytucje przyznały, że coś od niego dostały(łącznie ok. 200bułek i 200 bochenków chleba). Gość zrobił nas wszystkich w ciula. [Andrzej Sikorski "Bohater z zakalcem" NIE 4/2007]

NIE KLIKAĆ
Lammas (230 punktów)
Uważam, z całym szacunkiem dla Pani profesor, że w tym przypadku nie ma racji. Otóż poruszony problem przez Panią profesor powinien być raczej analizowany na poziomie zwyczaju a nie reguły. Swoją drogą, oczywistym jest, że daje zdecydowana większość wiernych. Chodzi mi o to, że poruszana przypadłość nie jest unormowana przez Kościół. Nazwałbym to dobrą wolą wierzących. Tak więc choćby pod tym względem trudno mówić o łapówce. Daję w jakimś tam swoim celu (może czynnikiem przesądzającym jest wdzięczność, miłość do Boga czy bliźniego, Kościoła), ale nie jest to wymóg, dopiero za sprawą którego może zostać udzielona taka czy inna posługa kapłańska. Pogrzeb czy ślub i tak się odbędzie.
Druga kwestia to sprawa funkcji publicznej, którą według profesor Senyszyn niewątpliwie jest także posługa kapłańska. I raczej niekoniecznie sam argument dopuszczenia abp. Wielgua do niedostępnej dla osób niepublicznych autolustracji przeświadcza o duchownych jako osobach pełniących funkcje publiczne. Mianowicie, w rozumieniu art. 115 § 19 kodeksu karnego osobą pełniącą funkcję publiczną jest:
> funkcjonariusz publiczny, członek organu samorządowego, osoba zatrudniona w jednostce organizacyjnej dysponującej środkami publicznymi, chyba że wykonuje wyłącznie czynności usługowe, a także inna osoba, której uprawnienia i obowiązki w zakresie działalności publicznej są określone lub uznane przez ustawę lub wiążącą Rzeczpospolitą Polską umowę międzynarodową.
Kościół nie dysponuje środkami publicznymi, o czym przesądza art. 10 ust. 2 ustawy z dnia 17 maja 1989 r. o gwarancjach wolności sumienia i wyznania, mówiący, że:
> Państwo i państwowe jednostki organizacyjne nie dotują i nie subwencjonują kościołów i innych związków wyznaniowych. (...)
Z powyższych przesłanek należałoby więc wnioskować, że duchowni nie są osobami pełniącymi funkcje publiczne.
Dużo donioślejszym problemem, o którym faktycznie należałoby pisać i postulować to kwestia właściwego opodatkowania kościołów i innych związków wyznaniowych.
LEGION (3161 punktów)
>ale nie jest to wymóg, dopiero za sprawą którego może zostać udzielona taka czy inna posługa kapłańska. Pogrzeb czy ślub i tak się odbędzie.
Przepraszam, czy my w tym samym kraju żyjemy?
A bo to raz było tak, że ludzie musieli do sąsiedniej wsi jeździć, bo miejscowy ksiądz dzieciaka bez koperty nie ochrzcił, albo na pogrzebie się zjawić nie chciał?

>Druga kwestia to sprawa funkcji publicznej, którą według profesor Senyszyn niewątpliwie jest także posługa kapłańska. I raczej niekoniecznie sam argument dopuszczenia abp. Wielgua do niedostępnej dla osób niepublicznych autolustracji przeświadcza o duchownych jako osobach pełniących funkcje publiczne. Mianowicie, w rozumieniu art. 115 § 19 kodeksu karnego osobą pełniącą funkcję publiczną jest:
>> funkcjonariusz publiczny, członek organu samorządowego, osoba zatrudniona w jednostce organizacyjnej dysponującej środkami publicznymi, chyba że wykonuje wyłącznie czynności usługowe, a także inna osoba, której uprawnienia i obowiązki w zakresie działalności publicznej są określone lub uznane przez ustawę lub wiążącą Rzeczpospolitą Polską umowę międzynarodową.
>Kościół nie dysponuje środkami publicznymi, o czym przesądza art. 10 ust. 2 ustawy z dnia 17 maja 1989 r. o gwarancjach wolności sumienia i wyznania, mówiący, że:
>> Państwo i państwowe jednostki organizacyjne nie dotują i nie subwencjonują kościołów i innych związków wyznaniowych. (...)
Stare przepisy...
Fundusz Kościelny Zerknij proszę na CELE funduszu...

Co do opodatkowania, to się chyba wszyscy zgadzamy.

NIE KLIKAĆ
Lammas (230 punktów)
> Przepraszam, czy my w tym samym kraju żyjemy?
>A bo to raz było tak, że ludzie musieli do sąsiedniej wsi jeździć, bo miejscowy ksiądz dzieciaka bez koperty nie ochrzcił, albo na pogrzebie się zjawić nie chciał?
W porządku. Jak praktyka wygląda wiemy. No może nie upraszczajmy też, bo generalnie ten proceder ma miejsce na jakichś wsiach, gdzie proboszcz zbiera na nowego mercola i z etyką katolicką ma tyle wspólnego co PiS z SLD. Ja się odnosiłem do kwestii unormowania. I jeżeli o to chodzi to takiego cennika Kościół nie ustanowił.
> Stare przepisy...
Tekst jednolity: Dz.U. z 2005 r. nr 231, poz. 1965 z jedną zmianą z 2 marca 2006 r. Wciąż aktualne
> Fundusz Kościelny Zerknij proszę na CELE funduszu...
Przejrzałem powyższą informację od Ciebie.
Generalnie wszystko jest lege artis. Doczepić się można pomocy na rzecz duchownych. W końcu powinien tym chyba być obciążony "zakład pracy" albo Szef Można znaleźć jeszcze kilka zastanawiających kwestii, ale najpierw trzeba się zapoznać z podstawą prawną, która je reguluje. Można oczywiście dyskutować nad treścią tych aktów, czy są zgodne z Konstytucją, czy nie łamią zasady świeckości państwa polskiego itd, itd.
Jeżeli chodzi np. o kwestię odbudowy itp. miejsc kultu, to w większości reguluje ją art. 43 ust. 3 ustawy z dnia 17 maja 1989 r. o stosunku Państwa do Kościoła Katolickiego w Rzeczypospolitej Polskiej, mówiący:
> Na odbudowę i utrzymanie dóbr kultury stanowiących własność kościelnych osób prawnych będą udzielane dotacje państwowe na podstawie odrębnych przepisów.
Z kolei "dotowanie" Kościoła przez "ofiarowywanie" nieruchomości wynika z art. 60 i 61 wyżej cytowanej ustawy.
Poza tym sądząc po problemach jakie ma obecnie rząd w przekazaniu pieniędzy na Świątynię Opatrzności Bożej wcale nie jest prosto znaleźć furtkę żeby móc dać coś na rzecz Kościoła, czy jakiegoś związku wyznaniowego.
Natomiast kwestia ulg podatkowych, no nie oszukujmy się, jest to przywilej.
LEGION (3161 punktów)
Jest "w porządku", jednak biorąc pod uwagę Metody finansowania kościołów przez państwo wypadałoby stwierdzić, że kościół dysponuje środkami publicznymi, więc jego funkcjonariusze pełnią funkcje publiczne. I jako tacy nie powinni przyjmować tych "prezentów". Zwłaszcza nie ujętych w jakimkolwiek cenniku/regulaminie.

NIE KLIKAĆ
Lammas (230 punktów)
Z tego co ja wiem to nie oni to przyjmują, tylko to jest dar dla Kościoła. Więc o "prezencikach", przynajmniej w rozumieniu takim, jakie przedstawiono w filmie "Ryś", nie może być mowy. Ksiądz po prostu nie jako pośredniczy w przyjęciu przez Kościół pieniędzy. Swoją drogą, że nikt tego nie ewidencjonuje, a ile wynoszą te darowizny i ile Skarb Państwa na tym traci, to jeden Bóg raczy tylko wiedzieć.
LEGION (3161 punktów)
>Z tego co ja wiem to nie oni to przyjmują, tylko to jest dar dla Kościoła. Więc o "prezencikach", przynajmniej w rozumieniu takim, jakie przedstawiono w filmie "Ryś", nie może być mowy. Ksiądz po prostu nie jako pośredniczy w przyjęciu przez Kościół pieniędzy.
W to nie wierzą chyba nawet najbardziej parafiańscy parafianie...

NIE KLIKAĆ
DawidKarolkievitz (984 punktów)
>Nazwałbym to dobrą wolą wierzących. Tak więc choćby pod tym względem trudno mówić o dobrej woli wierzących.

Kiedyś za pożałowanie srebrników dla celów zbożnych można było dostać klątwą przez grzbiet. Dobra wola. Opłacana jest usługa- doprowadzenie do bram królestwa niebieskiego.
Kwestia reklamacji nie została jeszcze podejmowana czy to w przypadku uniemozliwienia zakołatania do bram niebieskich czy nieskuteczności modlitwy.

Jedni żyją według zasad, inni potrafią tylko za nie
umierać
FailSafe (308 punktów)
tak jak przedmówcy uważam takie stwierdzenie za przesadne. Tym niemniej, nie miałbym nic przeciwko temu aby przykręcić śrubę tym wesołym zbieraczom napiwków.

oprócz dobrowolnych datków, kościół ma żelazny cennik na pełnione przez siebie usługi, jak choćby dawanie ślubów czy odprawianie ceremonii pogrzebowych. A skoro jest to normalna usługa, której kościół nie pełni charytatywnie a profitowo, powinni płacić podatek. Znam wiele osób, zwłaszcza starszych, które każdy pieniądz zaniosą księdzu na tacę. I dobrze. Potem wprawdzie, jak ci staruszkowie nie mają na leki, to się pultają, ale nic na to nie poradzimy. Natomiast w kwestii opłat pozostałych - przyciąć im je



Wojownik Szarej Strony Mocy...

W tej wojnie nie ma zwycięzców...
Ale można mniej przegrać...
kszan (559 punktów)
Niestety oglądając liczne wypowiedzi prof. Senyszyn, muszę ją sklasyfikować w tym samym podgatunku polityków co poseł Piłka, Wielki Antoni, Marek Jurek i the last but not least .Przemysław Edgar. Tu chodzi wyłącznie o promocję postaci Pani Profesor, jak w "Seksmisji" - no, teraz się zacznie wywiady...wywiadziki.... Pozostali przeze mnie wymienieni również są skłonni powiedzieć o wiele za dużo byleby tylko mieć 30 sekund w tzw. prime time. Na dodatek za darmo. Ale w sumie napędzają gospodarkę - media ich wyświetlą, ludzie obejrzą -obejrzą reklamy-kupią produkty- zapłacą VAT i się kręci.
Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów)
(zablokowany)
Towarzyszka Senyszyn raczyła zapomnieć, że istnieje coś takiego, jak konkordat i specjalne zasady podatkowe dla Koscioła Katolickiego.

Nie poda, że złem tu nie jest wyimaginowana "łapówka" pobierana przez kler, lecz uprzywilejowanie - ale nie tylko kleru.

Uprzywilejowanie górników, bezrobotnych, kobiet, policjantów, rolników, samotnych matek, członków rządu, leśników, wielodzietnych rodzin, ludzi mało zarabiajacych, wojskowych, stewardess i wielu, wielu innych.
Ale uprzywilejowanie innych grup społeczeństwa towarzyszce Senyszyn już nie przeszkadza - jej wadzi tylko kler, inne przywileje nie tylko toleruje, ale i popiera.

Dlatego śmiem uważać tow. Senyszyn za obłudnicę. Zresztą kto nie jest obłudnikiem? Nie spotkałem poza sobą innej osoby, która by uważała, że wszyscy, ale to absolutnie wszyscy ludzie powinni mieć jednakowe prawa i nie powinno być żadnych przywilejów dla nikogo.
LEGION (3161 punktów)
>Uprzywilejowanie górników, bezrobotnych, kobiet, policjantów, rolników, samotnych matek, członków rządu, leśników, wielodzietnych rodzin, ludzi mało zarabiajacych, wojskowych, stewardess i wielu, wielu innych.
Tyle tylko, że te grupy oprócz przywilejów mają też obowiązki. Natomiast kler ma tylko przywileje. Nie chodzi o to, żeby znieść przywileje, ale żeby były one adekwatne do funkcji pełnionych w społeczeństwie.

NIE KLIKAĆ
placownik (17853 punktów)

>Nie spotkałem poza sobą innej osoby, która by uważała, że wszyscy, ale to absolutnie wszyscy ludzie powinni mieć jednakowe prawa i nie powinno być żadnych przywilejów dla nikogo.

   Swego czasu sporo takich osób mógłbyś spotkać w izraelskich kibucach. Wszystko jednak wskazuje na to, że ta idea się nie sprawdza.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
DawidKarolkievitz (984 punktów)
>Towarzyszka Senyszyn raczyła zapomnieć, że istnieje coś takiego, jak konkordat i specjalne zasady podatkowe dla Koscioła Katolickiego.

Śmiem zauważyć, że dla szlachcica Michała Stanisławkiewicza pani poseł pozostaje Panią Profesor Joanną Senyszyn. Dla okreslania Pani Profesor mianem Towarzyszki brakuje szlachcicowi S. świadomości społecznej co ewidentnie widać po taryfie ulgowej jaka raczył udzielić Krk.

>Nie poda, że złem tu nie jest wyimaginowana "łapówka" pobierana przez kler, lecz uprzywilejowanie - ale nie tylko kleru.

Jak już zauważyłem opłacana jest usługa. Kler pośredniczy w transakcji pomiedzy wiernymi a bogiem. Zdarza się, nader często, że pośrednik sumę defrauduje bezczelnie lub usługa okazuje się zwykła bujdą- nieskuteczność modlitwy itp.
>Uprzywilejowanie górników, bezrobotnych, kobiet, policjantów, rolników, samotnych matek, członków rządu, leśników, wielodzietnych rodzin, ludzi mało zarabiajacych, wojskowych, stewardess i wielu, wielu innych.

Ulgi klerowi niech przydziela pracodawca- Watykan. Rozwiązywanie problemów pozostałych grup zawodowych/społecznych leży w gestii państwa. Kropka.

>Dlatego śmiem uważać tow. Senyszyn za obłudnicę. Zresztą kto nie jest obłudnikiem? Nie spotkałem poza sobą innej osoby, która by uważała, że wszyscy, ale to absolutnie wszyscy ludzie powinni mieć jednakowe prawa i nie powinno być żadnych przywilejów dla nikogo.

infantylne to trochę i uproszczone myślenie. A i okrutne- w dobie wprowadzenia w życie programów rehabilitacji zawodowej osób z niepełnosprawnościami i przysługujacymi im ulg z tytułu posiadanej niepełnosprawności- zaiste okrutne.


Jedni żyją według zasad, inni potrafią tylko za nie
umierać
Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów)
(zablokowany)
1. Co za czasy (o tempora, o mores, o k...), że lewicówki nie wolno "towarzyszką" nazwać... I babę z czworaków folwarcznych rodem "panią" trzeba nazywać..
A nie tak dawno tylko per "towarzyszu" do siebie gęgali... Wstydzą się niedawnej przeszłości? Ja się swojej nie wstydzę - między moimi pra pra pra pra praszczurami zawsze się mówiło per "panie bracie" i jak jakiś herbowy dziś tak się do mnie odezwie, to się nie obrażę.

2. >Jak już zauważyłem opłacana jest usługa. Kler pośredniczy w transakcji pomiedzy wiernymi a bogiem. Zdarza się, nader często, że pośrednik sumę defrauduje bezczelnie lub usługa okazuje się zwykła bujdą- nieskuteczność modlitwy itp.Ulgi klerowi niech przydziela pracodawca- Watykan. Rozwiązywanie problemów pozostałych grup zawodowych/społecznych leży w gestii państwa. Kropka.infantylne to trochę i uproszczone myślenie. A i okrutne- w dobie wprowadzenia w życie programów rehabilitacji zawodowej osób z niepełnosprawnościami i przysługujacymi im ulg z tytułu posiadanej niepełnosprawności- zaiste okrutne.<

Co okrutne? Zamknięcie możliwości masowych i nagminnych wyłudzeń przez cwaniaków organizujących różne lipne "zakłady pracy chronionej"?
Nie trzeba żadnych ulg, które tylko prowadzą do patologii. Wystarczy nie przeszkadzać. Sam chętnie zatrudnię inwalidę (bez żadnych ulg), o ile nie będzie zdemoralizowanym przez socjal i wyuczoną bezradność roszczeniowcem.
Sęk w tym, że wielu tym inwalidom nie chce sie podjąć trudów kształcenia, a następnie pracy, wolą leniwe życie na krzywy ryj.
DawidKarolkievitz (984 punktów)
>1. Co za czasy (o tempora, o mores, o k...), że lewicówki nie wolno "towarzyszką" nazwać... I babę z czworaków folwarcznych rodem "panią" trzeba nazywać..

Jak się towarzystwo w IV RP rozbujało, aroganckie jakieś i demencją historyczną dotknięte.

>A nie tak dawno tylko per "towarzyszu" do siebie gęgali... Wstydzą się niedawnej przeszłości?

Wie pan, w dzisiejszych czasach zbyt często wypowiedź ironią podbudowana...

> masowych i nagminnych wyłudzeń przez cwaniaków

Rozumiem, że mowa tu o wąsiastych praszczurach herbowych

>Nie trzeba żadnych ulg, które tylko prowadzą do patologii.

Skąd ten komunał się wziął? Czyż nie jest patologią sytuacja bezdomnych w liberalnej USA?!

>Wystarczy nie przeszkadzać.

Otóż to- tym bardziej jeśli nie ma się o tym pojęcia.

>Sam chętnie zatrudnię inwalidę (bez żadnych ulg), o ile nie będzie zdemoralizowanym przez socjal i wyuczoną bezradność roszczeniowcem.

Postawa roszczeniowa w naszej polskiej rzeczywistości ma inne podłoże, panie Michale
i nie jest to zasługa polityki socjalnej.

>Sęk w tym, że wielu tym inwalidom nie chce sie podjąć trudów kształcenia

W nowej nomenklaturze ( no chyba, że jest się herbowym betonem zakonserwowanym nie stosuje się pojęcia "inwalida"- po pierwsze.
Po drugie- pułap jaki osiągnąć, na obecną sytuację oświatową, mogą osoby z niepełnosprawnością uniemozliwia im zdobycie wyższego wykształcenia.Jest to wykształcenie zasadnicze. Oczywiście zdarzają się wyjatki, które potwierdzają jedynie regułę.


Abstrakcyjnej prawdy nie ma. Prawda jest zawsze konkretna.
W. Lenin

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365