W tej konwencji kulinarnej absolutnie nie. Takimi samymi metodami posługiwano się za "komuny". Zresztą jeżeli ktoś nie ma dystansu do swojego światopoglądu to jakiekolwiek odniesienie "in minus" w jakiejkolwiek formie będzie nie do przyjęcia, i na to nic się nie poradzi.
Przypomniał mi się podobny skecz o gotowaniu zupy w kotle, kto miesza, kto powinien mieszać, czym doprawić i kto powinien rozdawać - kabaret TEY ?
Różnica chyba jest tylko taka że kiedyś prominenci potrafili się z tego również śmiać, czego zdaje się nie można powiedzieć o "wierzących".
|