Oczywiście to wszystko to na razie (i pewnie jeszcze długo) science-fiction...
Kopia naszego to nie za bardzo by wyjść mogła, bo zauważ, że musiałbyś w niej pomieścić informacyjnie elementy i zasady takie, jak te, które występują w naszym świecie. A więc do symulacji kawałka działającego analogicznie do tego jak działa nasz świat potrzebowałbyś znacznie większego kawałka naszego świata (bo gęstość "upakowania" informacji w elektronice jest i jak sądzę będzie zawsze mniejsza od tej gęstości w odniesieniu do materii [o ile jest ona skończona, fizycy sądzą że raczej jest skończona]). I to zarówno przestrzennie jak i w czasie ("szybkość obliczeniowa" świata, materii, raczej zawsze będzie większa niż urządzeń z tejże materii zrobionych).
Np. tygodnie działania współczesnego superkomputera były nie tak dawno wykorzystane do symulacji kilku (chyba) mikrosekund oddziaływań między atomami w sześcianie z cząstek wody (wirtualnych) z jakimś małym wirusem w środku, który sam składa się z nie tak wielu cząsteczek (jak znajdę link do tej informacji to podam, szczegółów niestety z pamięci nie potrafię podać).
Ale coś by można było na pewno zrobić - w końcu na "wejściu" mózg nie odbiera informacji o całym świecie, ale tylko pewien strumień. Taki strumień z powodzeniem generuje komputer (jak patrzysz na monitor i słuchasz muzyki ze słuchawek podłączonych do komputera to spora część tego strumienia pochodzi właśnie od komputera). Jednak nie ma możliwości wygenerowania szczegółów symulacji, pewnych zależności, całego modelu działania. Naukowiec podłączony do takiego "wirtualnego świata" wnet by się zorientował że nie jest w normalnej rzeczywistości. Po prostu pojawiłyby się pewne niedokładności, niespójności oraz/lub dziwne ograniczenia w działaniu świata (to znaczy albo symulacja musiałaby się mylić i dawać niespójne w czasie dane w niektórych sytuacjach albo ograniczać możliwość badania i poruszania się do zakresu w którym wszystko się zgadza), tym szybciej i łatwiej czym mniejsza dokładność i złożoność symulacji. Np. taki naukowiec myśli że są atomy, wszystko się z tym zgadza, obserwowana chemia, sposób zachowania przedmiotów itp. itd., patrzy dokładniej, a tu się okazuje że atomów nie ma, a w świecie występują reguły fizyczne udające na wyższym poziomie statystycznie fakt że atomy występują, ale ich samych nie symulując.
Ale pewnie można by było skutecznie w naszym świecie skonstruować wirtualny świat znacznie prostszy od naszego z zasadami działania, które "od wewnątrz" nie wyglądają podejrzanie (czyli nie wyglądają jak niedokładna lub/i nieudolna symulacja czegoś bardziej skomplikowanego).
Chociaż z drugiej strony ciekawe czy możliwe byłoby sprawdzenie czy jest się w takiej nawet uproszczonej symulacji bardziej złożonego świata podczas gdy nie miało się kontaktu z tym bardziej złożónym światem (a więc nie jest się naukowcem podłączonym do wirtualnego świata lecz umysłem od początku do niego podłączonym lub w nim symulowanym). Zastanawiam się czy różnice między symulacją niedokładną czegoś złożonego, a dokładną czegoś prostszego nie są tylko pozorne, nie wynikają z tego, że my wiemy, jak rzeczy się mają w naszej rzeczywistości, więc uproszczoną jej symulację moglibyśmy rozpoznać gdybyśmy w niej się znaleźli (a gdybyśmy w niej byli od początku, to odróżnić może byśmy nie mogli)...
|