 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 27-10-2006 16:34 | hiyoshiro (278 punktów) | Myślenie - ciąg dalszy | Czesc, zapewne kilku z was pamięta topic o Inteligencji myśleniu i (sic!) matematyce. Witam więc ponownie i pozdrawiam serdecznie. W poprzedniej dyskusji zastanawiałem się jaki związek ma matematyka z inteligencją, czy tylko osoby inteligentne są dobre z matematyki i czy ktoś inteligentny moze nie byc dobry z matematyki, czy to od razu neguje jego inteligencję. Doszedłem do wniosku, że nie tutaj jest pies pogrzebany. Mówiąc o kimś nieinteligentny myślimy "głupi". Być może jest to troche ryzykowne stwierdzenie, ale chyba nie ma nieinteligentnych mądrych ludzi. Inteligencja jest tutaj warunkiem koniecznym, ale nie dostatecznym.Zatem osoba inteligentna to osoba, jak z tego wynika, mądra. Osoba mądra to osoba która potrafi myśleć. Zatem osoba inteligentna jest osobą, która potrafi myśleć. Mamy więc zatem 2 czynniki: myślenie i inteligencję. Nie pytam już o związek inteligencji z matematyką. Myślę, że warto zastanowic sie nad związkiem między inteligencją a myśleniem. Zaryzykuję pewną tezę: według mnie nie ma czegoś takiego jak inteligencja (jednostkowa, tzn dotycząca jednej jednostki - człowieka). Wydaje mi się, że inteligencja ma prawo funkcjonować w naszym języku jedynie jako pojęcie ogólne np: Marek jest bardziej inteligentny od Janka albo: Hmm, jakiż on jest inteligentny (ogólnikowo). Nie ma czegoś takiego jak inteligencja wrodzona, człowiecza, predysponowana. Człowiek to tzw. Homo Sapiens - istota myśląca. Zatem każdy człowiek potrafi myśleć - w koncu nie na darmo ma przyporządkowaną nazwę gatunkową sapiens sapiens. Zatem jeśli każdy potrafi myśleć, a nie każdy jest inteligentny, to z tego wynika, że osoby potrafiące myśleć mogą być mądre będąc nieinteligentne, a przecież parę zdań powyżej zostałą przedstawiona moja teza, że nie ma mądrości zarówno bez myślenia jak i inteligencji i myślę, że można ją przyjąć jako prawdziwą. Pojęcie inteligencja zostało stworzone w celu ogólnego określenia czyjegoś charakteru i predyspozycji. Można powiedzieć o osobie zdolnej, że jest inteligentna, natomiast nie można powiedzieć o kimś, że ma wyższą inteligencję od drugiej osoby. Inteligencję wymyślono, jest to pojęcie metaforyczne, które ma bardzo wiele znaczeń i odniesień, jednak nie znaczy nic konkretnego. Skoro nie znaczy niczego samo w sobie, a jedynie zawiera w sobie pojęcia innych rzeczy czy cech, jakim sposobem można ją zmierzyć, zbadać czy zweryfikować za pomocą testów inteligencji? Nie znam pochodzenia etymologicznego inteligencji, jednak wydaje mi się, że zaczęła ona zatracać swoje pierwotne przeznaczenie do użycia w języku na początku lat 40. XX wieku kiedy to zaczęto badać i obmyślać rozmaite testy na inteligencję. Teraz mówiąc o inteligencji lub używająć tego pojęcia zupełnie nie to mamy na myśli. Nie ma czegoś takiego jak inteligencja sama w sobie. Zatem skoro nie ma, zdolności matematyczne nie mogą wynikać z inteligencji. Mogą wynikać z czegoś, co nosi miano inteligencji ale wcale nią nie jest. Wydaje mi się, że w zdolności do myślenia zawiera się wszystko, co nas interesuje w tym rozwazaniu, potrafienie myśleć i bycie "inteligentnym" czyli predysponowanym do pewnych zadań, czynności. Zatem już z dwóch czynników wyklarował nam się jeden: zdolność do myślenia - który należy rozważyć aby móc odpowiedzieć sobie na reszte postawionych pytań. Jak wiadomo myślenie to proces, do którego jest zdolny każdy człowiek, natomiast u jednych (pomijam upośledzonych i chorych psychicznie) proces ten przebiega sprawniej i szybciej, u innych wolniej i gorzej. O tych u których przebiega sprawniej i szybciej, mówimy potocznie: osoby inteligentne, a o tych, u których wolniej, osoby mniej inteligentne. Mogę więc przyjąć słowo inteligencja, jak już wspominałem, jako określenie części procesów myślowych, jednak jest to tylko pewna część, w dodatku złożona z różnych składników. Nie jest więc ona w żadnej mierze wyznacznikiem procesów myślowych człowieka, skoro obejmuje tylko jakąś ich część. Zatem wskaźnik inteligencji nijak się ma do niczego, obejmuje pewną część całości, którą nazwę "Myśleniem", której wartość wysoka lub niska nie mówi nic. To tak jakby na podstawie jednej cegły oceniać konstrukcję całej ściany: wyznaczając twardośc tej cegły wyznaczylibyśmy zarazem twardośc wszystkich cegieł i całej ściany - a jak zdrowy rozsądek podpowiada, nie jest to pomysł ani dobry ani logiczny. Wrócę jeszcze krótko do zdolności do myślenia. Jak wiadomo jest wiele rodzajów myślenia: abstrakcyjne, analityczne, logiczne i jeszcze inne których nie potrafię przywołać z pamięci. Zdolnośći matematyczne wynikają, jak mi się wydaje, ze zdolności do myślenia logiczno-analitycznego. Nie oznacza to jednak, że osoby które nie potrafią myśleć analitycznie bądź logicznie nie potrafią myśleć w ogóle, a co za tym idzie są głupie. Moja opinia jest taka, że różni ludzie mają wykształcone różne rodzaje myślenia, a ci najbardziej wszechstronni biegle myślą różnymi drogami czyli na różne sposoby. Myśląc abstrakcyjnie również da się rozwiązać pewne problemy matematyczne, jednak nie tak dobrze i nie tak bardzo zaawansowane jak myśląc logicznie. Dobra, jak na razie to kończe, bo kończy się limit słów, a poza tym to nie pamiętam co jeszcze chciałem powiedzieć. Mam nadzieje że nie napisałem żadnych nonsensów, są to przemyślenia z tramwaju a więc prosze mieć to na względzie krytykując i wytykając mi rozmaite błędy, które tutaj popełniłem. Pozdrawiam.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Carmen (112 punktów) | > W poprzedniej dyskusji zastanawiałem się jaki związek ma matematyka z inteligencją, czy tylko osoby inteligentne są dobre z matematyki i czy ktoś inteligentny moze nie byc dobry z matematyki, czy to od razu neguje jego inteligencję.Nie, prof. Gardner z Uniwersytetu Harvarda uwaza, iz istnieje osiem rodzajow inteligencji. W zwiazku z tym to, ze ktos nie posiada dobrze rozwinietej inteligencji matematyczno-logicznej nie oznacza ze nie ma dobrze rozwinietych innych rodzajow inteligencji np. muzycznej, jezykowej czy interpersonalnej. > Zatem osoba inteligentna to osoba, jak z tego wynika, mądra.Zawsze mnie uczono, ze mądrość a inteligencja to dwie różne sprawy. To, że ktoś jest mądry i ma rozległą wiedzę nie oznacza, że jest bardziej inteligentny od tego kto nawet połowy tej wiedzy nie posiada. Należałoby też jasno zdefiniować pojęcie mądrości i inteligencji, zeby moc to jasno osadzic. > Osoba mądra to osoba która potrafi myśleć.To by oznaczało, ze kazdy czlowiek jest madry bo kazdy czlowiek potrafi myslec. > według mnie nie ma czegoś takiego jak inteligencja (jednostkowa, tzn dotycząca jednej jednostki - człowieka).Jak mowilam wyzej sa rozne rodzaje inteligencji, wiec faktycznie nie mozna za bardzo stwierdzic czy ktos jest inteligentniejszy od drugiej osoby bo z jednej strony moze a z drugiej nie. > Nie ma czegoś takiego jak inteligencja wrodzona, człowiecza, predysponowana.Masz rację, inteligencja jest cechą którą można kształtować, człowiek nie rodzi sie z okreslonym "ilorazem", moze go zwiekszac (zmniejszac pewnie tez). > Zatem jeśli każdy potrafi myśleć, a nie każdy jest inteligentny, to z tego wynika, że osoby potrafiące myśleć mogą być mądre będąc nieinteligentne,Mogą, mianem mądrości zazwyczaj okresla się wiedzę człowieka, inteligencją umiejętność rozwiązywania pewnych problemów. Na pewno zwiększanie wiedzy ma jakis wpływ na inteligencję, jednak jak istotny tego nie wiem. > Można powiedzieć o osobie zdolnej, że jest inteligentna, natomiast nie można powiedzieć o kimś, że ma wyższą inteligencję od drugiej osoby.A ja sądze, że można tylko ze nie ogolnie. Beethoven na pewno mial wieksza inteligencje muzyczna ode mnie  > Inteligencję wymyślono, jest to pojęcie metaforyczne, które ma bardzo wiele znaczeń i odniesień, jednak nie znaczy nic konkretnego.Wg mnie oznacza zdolnosci i predyspozycje danej jednostki do czegos. > Skoro nie znaczy niczego samo w sobie, a jedynie zawiera w sobie pojęcia innych rzeczy czy cech, jakim sposobem można ją zmierzyć, zbadać czy zweryfikować za pomocą testów inteligencji?Testy głownie skupiaja sie na jednym (szczegolnie te stare) rodzaju inteligencji- matematyczno-logicznym. Obecne dotycza rozwiazywania problemow, myslenia abstrakcyjnego, logicznego, kojarzenia faktow itp. Czyli to chyba jezykowa i mat.-log. > Nie ma czegoś takiego jak inteligencja sama w sobie. Zatem skoro nie ma, zdolności matematyczne nie mogą wynikać z inteligencji. Mogą wynikać z czegoś, co nosi miano inteligencji ale wcale nią nie jest.W tym przypadku to brak luk w wiedzy matematycznej a poniewaz nauka byla ciagla wyksztalcila sie rowniez zdolnosc do logiki itp. Stad takiej osobie latwiej rozwiac rownanie niz takiej ktora owszem cos tam umie ale nie uczyla sie regularnie. Do tego tez dochodzi zdolnosc zapamietywania, im lepsza tym lepsze wyniki. > Jak wiadomo myślenie to proces, do którego jest zdolny każdy człowiek, natomiast u jednych (pomijam upośledzonych i chorych psychicznie) proces ten przebiega sprawniej i szybciej, u innych wolniej i gorzej. O tych u których przebiega sprawniej i szybciej, mówimy potocznie: osoby inteligentne, a o tych, u których wolniej, osoby mniej inteligentne.To jak przebiega zalezy od tego jak uczono i jak odnoszono sie do czlowieka gdy byl dzieckiem. Jest pozno i w sumie to juz zasypiam wiec nie bede teraz pisac dalej bo tylko glupoty z tego wyjda.
|
|
 | | takajakas (1 punktów) | Pozwole sobie uplycic panska mysl, bowiem intligencja to oczywiscie okreslenie wymyslone przez czlowieka, ku pochwale siebie samego. Czlowiek z natury jest ogranieczony i prosty, jego zachowanie jest latwe do przewidzenie, nie ma nawet zbyt duzego sensu by dyskutowac na temat znaczenia tego slowa. Slusznie pan zauwazyl, ze tego wyrazu winno sie używac wylacznie przy porownaniach ludzi, ale przez samych siebie. Po prostu to kolejny sztuczny twor ludzkosci, zapominajacej o tym, ze czego co by nie uczynili i tak bedzie tym czym inni sa na tym ziemskim padole. Prosze spojrzec; ma pan dwie muchy - jedna jest ,,brudniejsza", a druga ,,czystsza", ale co z tego kiedy w naszym odczuciu i tak pozostaja wstretnymi muchami, latajacymi wokol go***. Nie ma ludzi wyzszych i nizszych - sa tylko ludzie, tylko. A propos matematyki - weldlug mnie to kolejne swiadectwo ludzikiego ograniczenia, bowiem czlowiek mamtematyke wymyslil poniekad po to, by latwiej mu bylo zrozumiec swiat, by wytlumaczyc sobie caloksztalt istnienia za pomoca wzorow. To jednak nic nie daje jak pan sam zapewne wie. Bo zeby cos pojac trzeba czegos innego. Czego? Pan wie tez pewnie, ze niektorych rzeczy nie da sie powiedziec slowami. Przepraszam za ortografie - nie posiadam niestety u siebie polskiego oprogramowania, a co za tym idzie fontow. Przepraszam tez jesli powiedzialam cos glupiego i niedorzecznego, prosze zwrocic uwage na to ze mam dopiero 15 lat i nie wiem zbyt wiele o zyciu.
|
|
|  | | Carmen (112 punktów) | > bowiem intligencja to oczywiscie okreslenie wymyslone przez czlowiekaJak każde okreslenie. > ku pochwale siebie samego.Raczej by znaleźć wspołczynnik pozwalajacy okreslic roznice pomiedzy zdolnosciami poszczegolnych jednostek. > Czlowiek z natury jest ogranieczony i prosty, jego zachowanie jest latwe do przewidzenie,Uogolniasz, istnieja pewne schematy zachowan ale na ich podstawie nie mozesz dokladnie przewidziec zachowania poszczegolnych osob. Ograniczony w czym? Tzn. o co Ci dokladnie chodzilo. > Slusznie pan zauwazyl, ze tego wyrazu winno sie urzywac wylacznie przy porownaniach ludzi, ale przez samych siebie.I zasadniczo tak sie go uzywa  > Poprostu to kolejny sztuczny twor ludzkosci, zapominajacej o tym, ze czego co by nie uczynili i tak bedzie tym czym inni sa na tym ziemskim padole.? Troche nieskladne. Jesli dobrze rozumiem chodzi Ci o to, ze ludzie sa tacy sami? > Nie ma ludzi wyzszych i nizszych - sa tylko ludzie, tylko.Masz racje, jestesmy rowni ale nie tacy sami  > Apropos matematyki - weldlug mnie to kolejne swiadectwo ludzikiego ograniczenia, bowiem czlowiek mamtematyke wymyslil poniekad po to, by latwiej mu bylo zrozumiec swiat, by wytlumaczyc sobie caloksztalt istnienia za pomoca wzorow. To jednak nic nie daje jak pan sam zapewne wie.Nie? Jestes pewien? Wyjasnij. W pewnym sensie da sie wiele rzeczy opisac za pomoca matematyki jesli nie wszystkie  Jestem humanistka wiec tak do konca sie wypowiadac nie bede, ale matematyka jest wszedzie, praktycznie gdzie nie spojrzysz mozesz zastosowac jakis wzor. To forma opisu, uporzadkowywania. > prosze zwrocic uwage na to ze mam dopiero 15 lat i nie wiem zbyt wiele o zyciu.Zwracam uwage na Twoj wiek
|
|
|  | | placownik (17853 punktów) |
>A propos matematyki - weldlug mnie to kolejne swiadectwo ludzikiego ograniczenia, bowiem czlowiek mamtematyke wymyslil poniekad po to, by latwiej mu bylo zrozumiec swiat, by wytlumaczyc sobie caloksztalt istnienia za pomoca wzorow.
By skonstruować komputer, by polecieć na Księżyc, by wymyśleć Teorię Względności.. itp. itd. By pokonywać kolejne ograniczenia.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| Beatus (2528 punktów) | Długi wywód, ale ze sporymi brakami w wiedzy na temat, jak zauważyła Carmen. Do jej wypowiedzi dodałabym tylko, że człowiek rodzi się z określonym potencjałem tzw. inteligencji, mierzonej jako IQ. Rozwija się ona u niego do 14 roku życia niejako zgodnie z programem genetycznym. Zmiany w tym rozwoju mogą być spowodowane warunkami czysto empirycznymi. Niedożywienie, brak kontaktu z normalnym otoczeniem, np. z mową ludzką, itp. Po 14 roku życia IQ zachowuje się jak mięśnie. Ćwiczona rośnie - około 2 punkty rocznie. Nie ćwiczona zanika - nie wiem o ile. Inteligencja zwana IQ mierzy umiejętności akademickie. Składa się na nią chyba z 8 elementów. Tym sposobem nawet ludzie z tymi samymi wynikami IQ mogą znacznie się różnić i uzyskiwać skrajnie odmienne noty np. z matematyki. Do tego jest kupa innych inteligencji o czym pisała Carmen. Na całokształt funkcjonowania człowieka, więc także na naszą ocenę: to jest mądry gość, a ten to głupek, wpływa zbyt wiele czynników by je precyzyjnie mierzyć i nazywać. Zaś wyciąganie wniosków to już w ogóle sprawa nieuprawniona. Chyba, że zastrzeżemy wcześniej iż mowa o naszym społecznym postrzeganiu i nazywaniu określonych cech. Jednak w ten sposób możemy rozważać prawidłowości zachodzące jedynie w określonej kulturze, a nawet ściślej - w określonym środowisku. Generalizowanie nie wchodzi w grę. Zachęcam do przejrzenia kilku książek na temat inteligencji. Naprawdę ciekawych rzeczy można się dowiedzieć. Niestety ich lektura powoduje, że patrząc na swój wynik w testach IQ można tylko pomyśleć - tyle to warte co kolor tenisówek. Pozdrawiam
|
|
 | | Carmen (112 punktów) | > Do jej wypowiedzi dodałabym tylko, że człowiek rodzi się z określonym potencjałem tzw. inteligencji, mierzonej jako IQ.Mowiąc dokładniej im więcej wykształconych i aktywnych komórek nerwowych (neuronów) u płodu tym dziecko inteligentniejsze. Tylko pod tym względem możemy mówić o określonym potencjale przy urodzeniu. Wpływ na powstawanie komórek ma oczywiście matka, która jeśli dba o siebie i stosuje prawidłową dietę ma prawo spodziewać się pojętnego dziecka (przy dobrze odzywionym plodzie co godzine tworzy sie srednio 250tys. neuronow). Pozniej tj. po urodzeniu powiekszaja one swoje rozmiary a kazda moze wyksztalcic do 20tys. dendrytow (polaczenia miedzy neuronami), jednak neuronow wiecej miec juz nie bedziemy. Przez pierwsze lata zycia powstaja jeszcze tylko komorki glejowe (odzywiajce neurony) i wypustki osiowe (przesylanie inf. pomiedzy neuronami). Takze im lepiej dbamy o plod i nasze dziecko w pierwszych latach zycia tym wieksze szanse na "wyhodowanie" geniusza  Ba, prof. Buzan twierdzi, ze kazdy noworodek nie majacy powaznego uszkodzenia mozgu moze zostac geniuszem, to wszystko zalezy od tego jak pokieruja nim rodzice, czego naucza, jak beda rozwijac swoje dziecko. (dlatego tez uwazam, ze na dzieci trzeba miec przede wszystkim czas) Jako ciekawostka- jesli kobieta ciezarna wypali jednego papierosa jej plod przestaje oddychac na 5 minut. > Rozwija się ona u niego do 14 roku życia niejako zgodnie z programem genetycznym.- 50% zdolnosci do uczenia rozwija sie w pierwszych 4 latach zycia - 30% do osmego roku zycia - po 10 roku zycia obumieraja dendryty ktore nie wyksztalcily polaczen nerwowych - proste cwiczenia fizyczne (na koordynacje oby polkul mozgowych- osobiscie sprawdzone) sa w stanie wspomoc umiejetnosc uczenia sie > Zmiany w tym rozwoju mogą być spowodowane warunkami czysto empirycznymi. Niedożywienie, brak kontaktu z normalnym otoczeniem, np. z mową ludzką, itp.Tak. Mozg niedozywiony nie moze prawidlowo funkcjonowac. Brak kontaktu z nauczycielem (np. osoba mowiącą) powoduje brak uczenia sie.
|
|
| Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | @@@
A może by tak najpierw zajrzeć do słownika języka polskiego i zobaczyć co pod tym terminem potocznie się rozumie. Zawsze można się ze słownikiem nie zgodzić, ale sądzę, że od takiego mnimum należy w takich dyskusjach wychodzić, gdyż gdybyśmy zaczeli się zastanawiać nad tym, co ktoś sobie, w związku z jakimś pojęciem, wyobraża rozmowa byłaby bardzo trudna, a nawet niemożliwa.
Dla mnie, w uproszczeniu, pod pojęciem inteligencja rozumiemy: a) pewien potencjał do przyswajania i wykorzystywania przyswojonej wiedzy, b) warstwę ludzi wykształconych.
Siatka znaczeniowa tego pojęcia w języku polskim jest dosyć szeroka. Dlatego dobrze w dyskusji ją ograniczyć, zastrzegając, że chcę rozmawiać np. o inteligencji jako zdolności rozumienia, bystrości, pojętności lub o grupie społecznej.
Rozpoczynający tu ten wątek, zbyt wiele zagadnień miesza, a samemu włożył zbyt mały wysiłek w zrozumienie tego tematu. Choćby przez zajrzenie do słownika, czy też do jakiś książek. Osobiście uważam, że należy poważniej traktować rozmówców i coś, na rozpoczynany przez siebie temat, wiedzieć. Można zacząć nawet od dłuższego cytatu, ale wtedy trzeba się do niego ustosunkować, a później umieć bronić swojego stanowiska. Zauważyłem, że dla niektórych to zbyt wiele, ale ponieważ jest też grupa wymagających, proponuję podniesienie poziomu naszych rozmów.
(I maleńka złośliwość) Inteligencja, to pojęcie humanistyczne i trzeba włożyć trochę inteligencji, aby go zrozumieć, a jeszcze więcej, aby o niej ciekawie porozmawiać.
***
|
|
 | | hiyoshiro (278 punktów) | napisalem ze wiem malo, jesli nie tu to w poprzednim blizniaczym temacie. Mozna mi zarzucic brak konkretnej wiedzy, ale ja chcę tutaj porozmawiać nie tylko o niej, ale takze o waszych odczuciach, ktorych w ksiazkach nie ma. Zgadzam sie ze trzeba zachowac pewne minimum, nie zajrzałem do słownika, moja wina. Ale z tego co widzę, to moja definicja nie jest tak bardzo rozbieżna od słownikowej. Co więcej, jest całkiem podobna. Ja nad tym zastanawiałem się już od dłuższego czasu, i nie moge sobie zarzucić, że nie przemyslalem tego co napisalem. Ale juz z brakiem lektury z mojej strony mogę się zgodzić. Nie mam za bardzo czasu na czytanie tych książek, które bym chciał, a jeżeli już znajdę czas to nie mam dostępu do danych pozycji. Aktualnie czytam Martina Heideggera - co się zowie myśleniem. Ale dość już tego. Obojętnie jak by nie było, wypada zgodzić mi się z Pańską prośbą o podniesienie poziomu rozmów i będę starał się z mojej strony tę prośbę spełniać.
Neurosis
|
|
|  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | @@@
>Zgadzam się ze trzeba zachować pewne minimum, nie zajrzałem do słownika, moja wina. Ale z tego co widzę, to moja definicja nie jest tak bardzo rozbieżna od słownikowej. Co więcej, jest całkiem podobna. Ja nad tym zastanawiałem się już od dłuższego czasu, i nie mogę sobie zarzucić, że nie przemyślałem tego co napisałem.
Od kiedy zauważyłem Pańskie teksty, mam z Panem kłopot , gdyż w moim odbiorze jest Pan inteligentnym młodym człowiekiem, próbującym myśleć samodzielnie. Ludzi takich cenię sobie najbardziej. Proszę wziąć tylko pod uwagę, że jestem sporo starszy i wiem ociupinkę więcej. Pozwalam sobie trochę żartować z Pana, ale traktuję Pańskie rozterki intelektualne bardzo poważnie i staram się zwrócić Pańską uwagę na możliwość innego widzenia i innego podejścia do przedstawianego problemu. Myślę że nasze racjonalistyczne forum powinno takim dyskusjom właśnie służyć.
>Ale juz z brakiem lektury z mojej strony mogę się zgodzić. Nie mam za bardzo czasu na czytanie tych książek, które bym chciał, a jeżeli już znajdę czas to nie mam dostępu do danych pozycji. Aktualnie czytam Martina Heideggera - co się zowie myśleniem.
Właśnie w Pańskich lekturach widzę pewien problem. Humanista musi być oczytany. Do sensownych spekulacji intelektualnych potrzebna jest duża, o ile nie ogromna, wiedza ogólna. Pan, dobierając sobie bardzo ambitne lektury, bierze się za wielce poważne dzieła, a ja proponuję zaczynać wszystko od elementarza. Uważam że, nie warto czytać najtrudniejszych dzieł wielkich myślicieli, gdy nie ma się za sobą przynajmniej podstawowego kursu historii filozofii. Nie wiem, czy Pan czytał np. książkę Josteina Gaardera pt.: "Świat Zofii". Główną bohaterkę poznajemy w chwili, gdy jej dotychczasowy świat obraca się do góry nogami, tj. w chwili, gdy dziewczynka dostaje tajemniczą kartkę, rozpoczynającą cykl partii kursu filozofii. To, co zwykle Zofia Amundsen uważała za nieistotne, od tej chwili zaczęło odgrywać istotną rolę w jej życiu. Dzięki obszernym opisom nieznanego nauczyciela filozofii-Alberta Knoxa piętnastoletnia dziewczynka, jak i czytelnicy zaczęli poznawać główne nurty filozoficzne, które kształtowały poglądy ludzi na świat od antyku do czasów współczesnych. Niewątpliwie interesujące były teksty o Sokratesie, Demokrycie, Immanuelu Kancie, jak i Heglu, Darwinie i Freudzie. Proszę takich książek sobie nie lekceważyć, gdyż one naprawdę dobrze wprowadzają nas w zagadnienie. Mamy i polskich autorów, którzy napisali własne doksografie przeznaczone na różny poziom odbiorców. Z trudnych filozofów uważam, że bardziej poznawczo wartościowy jest dziś Bernard Korzeniowski niż Heidegger. Co nie znaczy, iż uważam, że Heidegger nie jest wart poznania, tyle tylko, że warto czytać trochę po kolei. (Teksty Korzeniowskiego, może też, zacząć nie tyle z Internetu, co od książki "Od neuronu do {samo}świadomości").
>Ale dość już tego. Obojętnie jak by nie było, wypada zgodzić mi się z Pańską prośbą o podniesienie poziomu rozmów i będę starał się z mojej strony tę prośbę spełniać.
Wiem o tym. Mogę tylko dodać, że poszerzać swoją wiedzę warto, choć nie przychodzi to tak łatwo, jak się to, niektórym wydaje.
***
|
|
| FailSafe (308 punktów) | inteligencja to piękne słowo, ale co ono znaczy to ja nie za bardzo kumam  Nie jestem tak mądry jak inni uczestnicy tej dyskusji, więc pozwolę sobie przedstawić sprawę z mojego, prostackiego punktu widzenia. Dla mnie inteligencja to rodzaj sprytu. Inteligencja jest przeciwieństwem mądrości, przez którą rozumiem przede wszystkim wiedzę. Wiedza wynika z praktyki i jest sumą zdobytych wiadomości. Inteligencja z kolei to zdolność radzenia sobie w różnych sytuacjach. Sytuacji jest wiele - ktoś już wspomniał o tym, że jest wiele rodzajów inteligencji i myślenia. Mówiąc obrazowo i niekoniecznie precyzyjnie, mądrość to zdolność do pokonywania trudności bez udziału inteligencji (na zasadzie znajomości schematów działania w podonych sytuacjach) podczas kiedy inteligencja to raczej umiejętność pokonywania trudności w sposób improwizacyjny (czyli bez konkretnej wiedzy). Mądrzy ludzie wiedzą o co mi chodzi i przełożą to na słowa nauki  jest coś takiego jak test inteligencji a nawet wiele testów inteligencji, ale pewien psycholog lub inny psychiatra powiedział kiedyś, że jedyna rzecz, którą badają testy na inteligencje to umiejętność rozwiązywania testów na inteligencję. Prawda jest taka, że trudno jest w sposób obiektywny zbadać czyjąś inteligencję a jeszcze trudniej jest ją porównać. Bo niby jak porównać inteligencję emocjonalną do matematycznej? Co jest lepsze? Czy ten sam współczynnik - jeśli już uda się nam opisać ludzi za pomocą cyfr, dwóch różnych rodzajów inteligencji oznacza ten sam poziom, czy raczej trzeba by tutaj wprowadzić jakiś modyfikator? praktyka mnie nauczyła, że najczęściej o inteligencji mówią ludzie, którzy z jakiś przyczyn czują się niepewnie. Pomijam tutaj naukowców i ludzi ciekawych, którzy starają się badać i poznawać, tudzież opisywać świat. W życiu codziennym, wiele razy mi się zdarzyło, że o ludziach którzy szafowali hasłami o inteligencji sam bym powiedział że raczej jej nie posiadają. Może to kwestia gustu lub czegoś innego. Co ciekawe - bywa że ludźmi mało inteligentnymi i głupimi są nazywani ci, którzy do czegoś doszli w życiu i coś osiągnęli. Nie jest to pewna dziura w rozumieniu inteligencji i mądrości, przynajmniej w sensie potocznym?
Wojownik Szarej Strony Mocy... W tej wojnie nie ma zwycięzców... Ale można mniej przegrać...
|
|
 | | Carmen (112 punktów) | > Mądrzy ludzie wiedzą o co mi chodzi i przełożą to na słowa nauki  Nie jestem zbyt mądra, ale rozumiem co miales namysli i przyznaje Ci rację  Jesli postawimy przeszkode a przed nia czlowieka madrego i inteligentnego, to roznica bedzie taka, ze madry sprobuje sobie przypomniec podobna konstrukcje i sposob jej pokonywania, a inteligentny za pomoca abstrakcyjnego myslenia wlasnego wynajdzie wlasny sposob na jej pokonanie. > Bo niby jak porównać inteligencję emocjonalną do matematycznej? Co jest lepsze?A tu Ci mogę dać jasną odpowiedź  , że inteligencja emocjonalna. Odgrywa ona znacznie wieksza role w ksztaltowaniu wszechstronnej osobowosci niz inteligencja tzw. akademicka. Daniel Goleman w swojej książce o inteligencji emocjonalnej twierdzi nawet, ze: "Sukces zyciowy co najwyzej w dwudziestu procentach zalezy od iq. W takim razie pozostaje jeszcze osiemdziesiat procent innych oddzialywan- grupa czynnikow nazywana inteligencja emocjonalna".
|
|
|  | | FailSafe (308 punktów) |
> > Bo niby jak porównać inteligencję emocjonalną do matematycznej? Co jest lepsze?> A tu Ci mogę dać jasną odpowiedź , że inteligencja emocjonalna. Odgrywa ona znacznie wieksza role w ksztaltowaniu wszechstronnej osobowosci niz inteligencja tzw. akademicka.> Daniel Goleman w swojej książce o inteligencji emocjonalnej twierdzi nawet, ze: "Sukces zyciowy co najwyzej w dwudziestu procentach zalezy od iq. W takim razie pozostaje jeszcze osiemdziesiat procent innych oddzialywan- grupa czynnikow nazywana inteligencja emocjonalna".> no, ale z drugiej strony, inteligencja matematyczna może pomóc zarobić kasę, podczas kiedy człowiek bogaty w EQ może zdechnąć z głodu, choć pewnie jest to przypadek mało prawdopodobny. Faktem jest - tutaj się z tobą zgodzę - że eq wpływa w ogromnym stopniu na nasze życie. EQ to sposób w jaki kontaktujemy się z ludźmi, jak zdobywamy wrogów i przyjaciół, jak wpływamy na to jak inni nas traktują, jak radzimy sobie z własnymi i z cudzymi emocjami. A w społeczeństwie podstawą do osiągnięcia sukcesu są udane interakcje pomiędzy członkami grupy. choć wyjątki się zdarzają. Legendarnym przykładem są wielcy fizycy, w stylu np. Einsteina którzy EQ mieli na poziomie zapewne bliskim zeru, ale za to IQ przebijało chmury. Więc i tutaj są wyjatki od reguł, choć wyjątki potwierdzają reguły.
Wojownik Szarej Strony Mocy... W tej wojnie nie ma zwycięzców... Ale można mniej przegrać...
|
|
| |  | | Carmen (112 punktów) | > Więc i tutaj są wyjatki od reguł, choć wyjątki potwierdzają reguły.I ja tego nie kwestionuję  Jednak jak sam napisałeś inteligencja emocjonalna decyduje między innymi o naszych kontaktach z innymi ludźmi co oznacza, że matematyczny geniusz może (choć nie musi) przez jej brak nigdy nie zostać zauważonym ponieważ nie będzie potrafił komunikować się ze światem.
|
|
| lipschitz (1674 punktów) | Test na inteligencję ukazuje zdolność rozwiązania konkretnego problemu. Pytaniem jest, na ile określone zdolności mogą być przydatne w życiu, ale chyba można założyć, że zdolność rozwiązywania np. zagadnień matematycznych pozwoliłaby sprawnie wykonywać pracę np. w jakiś ośrodkach obliczeniowych, co w efekcie dałoby pieniążki na chleb.
Test na inteligencję narzuca jednak konkretny problem i nie uwzględnia się w nim zdolności, jaką będzie dostrzeżenie istnienia problemu, a co według mnie ma kluczowe znaczenie w prawdziwym życiu. Inaczej mówiąc - możemy znaleźć się w sytuacji, która wymagałaby reakcji, lecz nie dostrzegamy symptomów istniejącego problemu. Myślę, że właśnie ta umiejętność rozeznania w otoczeniu, rzeczywistości, w której nie postawiono nam świadomie do rozwiązania problemu, jest podstawą inteligencji.
|
|
 | | hiyoshiro (278 punktów) | >praktyka mnie nauczyła, że najczęściej o inteligencji mówią ludzie, którzy z jakiś przyczyn czują się niepewnie.
tak. Między innymi dlatego założyłem temat poprzedni i ten; aby spróbować zbadać i przedyskutować sprawę; jestem wklasie matematycznej i zadawałem sobie pytanie czy jestem głupi ( w sensie nieinteligentny) bo nie radze sobie zbytnio z zadaniami, tzn jestem raczej w ogonie grupy niż z przodu. Bo często (tak mi się wydaje) można spotkać się z sytuacją, że np. Stefan jest dobry z matematyki a Luiza jest świetną malarką. Nikt nie patrzy na predyspozycje Luizy w malowaniu, lecz wszyscy widzą jej braki w umiejętnościach matematycznych, przez co bardziej prawdopodobne jest, iż to ona będzie uchodziła za "głupią" a nie Stefan, którego zdolności rysowania to linia prosta i krzywe koło. Jak ktoś już tutaj wspomniał, że takie pytania wypływają z kompleksów. Była to dla mnie jakaś pobudka do zastanowienia się nad problemem, jednak przeobraziła się w chęć zbadania całej sprawy, a nie tylko jej części widzianej z mojego punktu siedzenia.
Neurosis
|
|
|  | | hiyoshiro (278 punktów) | Wiem, że pierwotna przyczyna była głupia, trochę mi wstyd, ale mimo wszystko wynikło z tego wiele dobrego, ciekawa dyskusja i mobilizacja do spróbowania przeanalizowania paru spraw.
Neurosis
|
|
|  | | Carmen (112 punktów) | >> jestem wklasie matematycznej i zadawałem sobie pytanie czy jestem głupi ( w sensie nieinteligentny) bo nie radze sobie zbytnio z zadaniami,
Na pewno nie. Sądze, że przyczyna leży w brakach w wiedzy, jakichś niedopatrzeniach w nauce w przeszłości i być może kiepskim nauczycielu.
> Bo często (tak mi się wydaje) można spotkać się z sytuacją, że np. Stefan jest dobry z matematyki a Luiza jest świetną malarką. Nikt nie patrzy na predyspozycje Luizy w malowaniu, lecz wszyscy widzą jej braki w umiejętnościach matematycznych,
Ludzie przyzwyczaili się postrzegać inteligencję jako coś jednolitego, konkretnego. Tak nie jest, co pięknie wyraziła psycholog Renee Fuller w słowach: "Jeżeli uparcie będziemy patrzeć na tęczę inteligencji przez jednobarwny filtr, to wiele umysłów zostanie błędnie uznanych za bezbarwne".
|
|
| |  | | hiyoshiro (278 punktów) | nic innego mi nie wypada ucznić, jak tylko zgodzić się z przedmówczynią.
Neurosis
|
|
| rozumek | Moim zdaniem, osoba inteligentna, to ktoś, kto potrafi nie tylko uczyć się, ale także nauczyć wszystkiego, czego zechce. Nie każdy posiada tę umiejętność, czyli nie każdy rodzi się inteligentny. Ludzie pozbawieni inteligencji, nie rozumiejąc ani matematyki, ani jej zastosowań, usiłują inteligencję zastąpić wiedzą, ale są to usiłowania zawsze bezowocne. Niektórzy ludzie inteligentni, marnują swoją inteligencję poświęcając ją rozwojowi matematyki abstrakcyjnej i bezowocnie poszukując jej zastosowań (brakuje im wiedzy na temat zastosowań i matematyki, i samej inteligencji). Tak więc, inteligentne dziecko nie zawsze wyrasta na inteligentnego dorosłego.
|
|
 | | hiyoshiro (278 punktów) | >Moim zdaniem, osoba inteligentna, to ktoś, kto potrafi nie tylko uczyć się, ale także nauczyć wszystkiego, czego zechce.
wydaje mi sie ze nie. Wszystkiego są zdolni nauczyc sie tylko geniusze. Chociaz oni tez maja pewna granice ktorej nie moga przekroczyc. A zwykly, normalny czlowiek inteligentny ma potencjal, ale ten potencjal jest ograniczony. Chyba ze tobie chodzi o zwykla pobieżną naukę. W tym przypadku mogę się zgodzić. Jeżeli mówimy o mistrzostwie w danej dziedzinie albo o przynajmniej wysokim poziomie w tym, to nie każdy "inteligentny" może się tego nauczyć i osiągnąc wyniki ponad normę, nie bez pewnych ukierunkowań w danej dziedzinie.
Neurosis
|
|
|  | | rozumek | >>Moim zdaniem, osoba inteligentna, to ktoś, kto potrafi nie tylko uczyć się, ale także nauczyć wszystkiego, czego zechce. >wydaje mi sie ze nie. Wszystkiego są zdolni nauczyc sie tylko geniusze. Nie ma takich geniuszy, którzy zdolni są nauczyć się wszystkiego. Człowiek inteligentny może wszystkiego, czego zechce. Inteligentne dziecko nie wyrośnie na inteligentnego dorosłego, jeśli nie nauczy się wybierać. Jeśli się nauczy, będzie "geniuszem" jakich wielu. Do tego, żeby pominąć cudzysłów (żeby zostać zauważonym przez tłumy), potrzeba jeszcze szczęśliwego przypadku. > Chociaz oni tez maja pewna granice ktorej nie moga przekroczyc. A gdy usiłują, na pewno zmarnują inteligencję. > A zwykly, normalny czlowiek inteligentny ma potencjal, ale ten potencjal jest ograniczony. Chyba ze tobie chodzi o zwykla pobieżną naukę. W tym przypadku mogę się zgodzić. Jeżeli mówimy o mistrzostwie w danej dziedzinie albo o przynajmniej wysokim poziomie w tym, to nie każdy "inteligentny" może się tego nauczyć i osiągnąc wyniki ponad normę, nie bez pewnych ukierunkowań w danej dziedzinie. Bez ukierunkowń nie ma inteligencji. Może być co najwyżej (pseudo)intelektualizm oparty na (wszech)wiedzy.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|