Racjonalista - Strona głównaDo treści
Myliłem się w sporze z J. Lewandowskim

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
02-01-2007 16:04plodzien (7378 punktów)Myliłem się w sporze z J. Lewandowskim
Jan L. znany m.inn. z wątku "Błędy Lewandowskiego" twórca koncepcji biblijnego potopu lokalnego obnażył boleśnie i celnie moje braki w rozumowaniu, lecz nie poparł swoich wywodów niczym, co pochodziłoby spoza biblii. Już sama biblia to dużo, bo to przecież słowo boże, ale na litość boską - nie wszystko! Powinien umocować swoje twierdzenia wynikami badań archeologiczno-geologicznych, co jest bolesnym brakiem w jego pracy. Za to przerzucił na mnie ciężar udowodnienia własnych twierdzeń. Skoro tak, to przyłożyłem się solidnie do roboty i znalazłem wiele wyników badań świadczących na rzecz poprawności tej hipotezy. Nic to, że tę tytaniczną pracę odwaliłem za niego.
Z moich poszukiwań wynika, że bóg nie był wszechświatowym zabójcą, lecz jedynie lokalnym. Przyszła mu ochota pomordować sobie wodą na ograniczonym terenie ludzi i zwierzątka.
I słusznie, bo skoro przeznaczony do ocalenia Noe był alkoholikiem i ekshibicjonistą, to jak bardzo zdemoralizowani musieli być ci, którzy zasłużyli na śmierć? Przechodzi ludzkie wyobrażenia jak też były zdemoralizowane woły, kozy i owce, chociaż przyznaję, że nie mogłem dociec na czym ta demoralizacja polegała.
Istnieje jedno źródło naukowe świadczące za poprawnością hipotezy potopu lokalnego, które niestety przeoczyłem. Teraz naprawiam błąd. Dzieło to dowodnie wykazuje, że moje wątpliwości to stek racjonalistycznych bredni, które wypisywałem "bo mnie porypało!".
Z pracy zbiorowej pod tytułem: "Szukajcie a znajdziecie" - prof. Bulls**ta i Schieskopffa wynika:
1. Profesor Bulls**t w wyniku wieloletnich i żmudnych badań odkrył pod powierzchnią południowego Iraku ogromne zbiorniki wody o pojemności wielu milionów metrów sześciennych. To odkrycie wspaniale koresponduje z wspomnianą w świętej księdze Wielką Otchłanią. To stamtąd wylewały się ogromne ilości wody. Położenie zbiorników właśnie na południu doskonale tłumaczy, dlaczego arka nie spłynęła do Zatoki Perskiej, jak stałoby się, gdyby źródłem wody był tylko deszcz - lecz gnała bez opamiętania na rozległe wyżyny aż w góry Ararat. Wnikliwie przebadany skład wody ujawnił, że zawiera ona związek chemiczny stosowany współcześnie w Kreciku do czyszczenia rur. Wyjaśnia to, dlaczego tak duży potop nie pozostawił żadnych śladów. Po prostu wszelkie namuliska zostały zeżarte, a produkt tego procesu uległ biodegradacji. Stąd nie ma żadnych śladów.
2. Inny badacz - prof. Schieskopff za ogromne pieniądze podatników uporczywie poszukiwał szczątków arki i po niemal doszczętnym rozkopaniu góry Ararat znalazł jedną spróchniałą wręgę, która najprawdopodobniej jest jej częścią. Dodatkowym przekonującym argumentem są znalezione w pobliżu koprolity, świadczące, że zabrane na arkę endemiczne zwierzęta masowo wypróżniały się ze szczęścia, że ten koszmar dobiegł końca.
3. Inne jeszcze rozważania -profesora logiki Krętaczewskiego dowodnie wyjaśniają, dlaczego myliłem się pisząc, że Noe i jego rodzina zostaliby wchłonięci przez obce plemiona, które w normalnych warunkach przybyłyby na odludniony teren. Wytłumaczyć to można w następujący sposób (chociaż biblia o tym nie wspomina): po obeschnięciu terenu - na granicach do których sięgał potop utworzyły się szerokie łachy ruchomych piasków. Obce plemiona próbowały oczywiście wtargnąć na ten obszar, ale każdorazowo grzęzły w piachu po pas albo i głębiej. To dało czas rodzinie Noego na niezakłócone rozplenienie się.
A wszystkim sceptykom daję pod rozwagę, że nie musi zachować się jakikolwiek ślad tych piasków. Bo przecież skoro były ruchome, to do tego czasu już dawno się gdzieś przemieściły.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

sceptymucha
Wszystkie spory z Panem Janem Lewandowskim skazane są na porażke, bo Pan Jan przyparty do muru używa argumentu ostatecznego, wskazując, ze jego adwersarz powinien wpierw udowodnic, że istnieje (on istnieje, znaczy adwersarz), a nie, że jest tylko tworem wyobrazni w Pana Jana solipsystycznym świecie. Jest to oczywiście niemożliwe i żadnych lekow na to nie ma.
Pozdrawiam
nieobecny
Pan Janek nie ma z kim dyskutować, no bo przecież z takimi ludźmi jakich opisał w cytacie poniżej rozmawiać nie uchodzi, szczególnie tak wybitnemu ekspertowi od wszystkiego:

Zastanawiające jest, że dla wielu "racjonalistów" "obalanie" czegoś polega na nieustannym goebbelsowskim powtarzaniu, że coś jest idiotyzmem. Tymczasem coś jest idiotyzmem dopiero wtedy, gdy się to merytorycznie wykaże a nie wtedy, gdy jedynie uchodzi to za idiotyzm wśród bandy racjonalistycznych intelektualnych dewiantów, którzy indoktrynują się nawzajem za pomocą propagandy, że coś jest idiotyzmem tylko dlatego, że nie przystaje do jakiegoś ich modernistycznego mitu. Dla nas ludzi wolnych od racjonalistycznych bredni naprawdę wygląda to śmiesznie, gdy obserwujemy to będąc na zewnątrz tego całego bagna.
sceptymucha
>Pan Janek nie ma z kim dyskutować, no bo przecież z takimi ludźmi jakich opisał w cytacie poniżej rozmawiać nie uchodzi, szczególnie tak wybitnemu ekspertowi od wszystkiego:
>Zastanawiające jest, że dla wielu "racjonalistów" "obalanie" czegoś polega na nieustannym goebbelsowskim powtarzaniu, że coś jest idiotyzmem. Tymczasem coś jest idiotyzmem dopiero wtedy, gdy się to merytorycznie wykaże a nie wtedy, gdy jedynie uchodzi to za idiotyzm wśród bandy racjonalistycznych intelektualnych dewiantów, którzy indoktrynują się nawzajem za pomocą propagandy, że coś jest idiotyzmem tylko dlatego, że nie przystaje do jakiegoś ich modernistycznego mitu. Dla nas ludzi wolnych od racjonalistycznych bredni naprawdę wygląda to śmiesznie, gdy obserwujemy to będąc na zewnątrz tego całego bagna.
Fajny cytat. A więc tak to wygląda chłodnym okiem Pana Lewandowskiego. Hahahahaha. To zademonstrował swój poziom w sposób dobitny. Tak się zapętlił, że zapomniał wykazać swych racji... A zapomniałem, on nie potrzebuje nic udowadniać, on przecież zawsze wie lepiej (sorki, że przeszedłem na 'ty'). Haahahahha.
Pozdrawiam
nieobecny
Mnie zawsze zastanawiał fakt, że potrafiąc udowodnić, iż "teoria Einsteina" obala "teorię Newtona" pan Janek nie jest ciągle najsłynniejszym fizykiem świata. Choć oczywiście stosując logikę pana Janka wiem, iż "banda racjonalistycznych dewiantów" zmówiła się i nie dopuszcza rewelacjo pana Janka do powszechnej wiadomości. Dobrze, że choć pozwalają mu publikować na jego ulubionym forum trynitarian.
waligóra (961 punktów)
Jestem troszkę zdumiony tym, że do zwykłej pyskówki (bo raczej nie można tego nazwać poważną wymianą zdań) z J. Lewandowskim przykładasz tak dużą miarę.
Koncepcja potopu prezentowana przez wyżej wymienionego jest teorią niefalsyfikowalną
tzn. zawsze może on w trakcie przytaczania kolejnych argumentów - przeciw, przywołać kontrargument typu: "wielkiej odchłani" , "woli Boga" "niedoskonałości metod",
"dalszych dokładniejszych badań" czy też w ostateczności można powiedzieć że żle zostało zinterpretowane pismo jego lub święte. Tym sposobem oczywiście można bronić kazdej dostatecznie ogólnej tezy np. znanej wszystkim "spiskowej teorii zniewolenia ludzkości przez kosmitów". Oczywiście można podejmować "rozmowę" ale raczej niczego konkretnego ona nie przyniesie. Wynika to chociażby z tego faktu, że nie trzyma się ona ogólnych ram dyskusji, wymagających min. ustalenia prymatu dowodów - tj. możemy przyjąć jako wysoce prawdopodobny dowód podawany przez "uznanych" , "poważnych", "doświadczonych" itp badaczy , naukowców, biblistów itp.
natomiast nie uznajemy dowodów "roboczych" "wysoce hipotetycznych" "powszechnie nie uznawanych", "nie spójnych" itp. Celowo wszystkie te termny obejmuje cudzysłowem ponieważ zdajemy sobie sprwę z ich umowności - niestety ale wszystkiego nie można ustalić w sposób wyczerpujący i jednoznaczny, dlatego musimy uznawać pewien kompromis budowany w toku prowadzonej dyskusji - kompromisu takiego jednak J. Lewandowski nie uznaje.
Ma oczywiście do tego prawo - przyjmuje taki styl retoryki. Stąd też wniosek, jeżeli go akceptujemy nie możemy mieć pretensji o to, że nie uznaje on pewnych przyjętych kanonów wypowiedzi. (trudnych zapewne do zdefiniowania ale nabywanych w praktyce)
Konsekwentnie stosowana metoda, podważania wszystkich i wszystkiego, co jest przeciw jego wizji jest sposobem "urabiania" dyskutanta i zmuszania go do wprowadzania coraz to nowych argumentów i dowodów w których przy dużej rozpiętości dyskusji nie trudno znaleźć "kruczka".
Praktyka pokazuje jednoznacznie : nie ze wszystkimi i o wszystkim można czy też należy
prowadzić dyskusje.
Z drugiej strony upatruje w takich uporczywych próbach polemiki z Lewandowskim cech
"odchylenia" (by nie powiedzieć - zboczenia) dającego możliwość upustu "racjonalistycznej" kreacji świata. Kreacji w której J. Lewandowski jest dyżurnym dyskutantem "po przeciwnej stronie barykady", którego zawsze można wywołać i obnażyć (ku niewątpliwej uciesze innych) jego ciemną , nieokrzesaną , niedouczoną.... naturę.
(nie jest to oczywiście żaden atak personalny )
pozdrawiam

Wróć do listy wątków działu Religie

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365