Racjonalista - Strona głównaDo treści
Wyjść z kościoła

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
20-05-2008 15:49Monia (7 punktów)Wyjść z kościoła
Ocena 2 na 2
Witam. Od dłuższego czasu przyglądam się Waszemu portalowi, gdyż jako jeden z nielicznych nie jest przesiąknięty klerykalizmem. Postanowiłam zabrać głos, gdyż mam dylemat. Otóż niby formalnie funkcjonuję jako katoliczka, bowiem w dzieciństwie jak zapewne większość z was zostałam doprowadzona do ołtarza. Jak widać ówczesne obrzędy na niewiele się zdały, gdyż od czasu pełnoletności tyle mam wspólnego z kościołem co kret z księżycem (ale głupie porównanie). Ponieważ zawsze staram się żyć uczciwie wobec siebie i otaczających mnie bliskich ludzi postanowiłam, że nie mogę dalej figurować w kosciele jako wyznawczyni kogoś, czy też czegoś w co zupełnie nie wierzę, a ponadto nie toleruję duchowieństwa, które wdziera się w moje życie z każdej strony, ostatnio nawet ze świeckich TV i RTV. Chciałabym oficjalnie wypisać się z kościoła, nie tylko argumentując swoje odejście niewiarą czy też pogwałceniem mojej osoby w dzieciństwie ale także zaznaczając, że to także efekt zła i przekłamań jakie sączy się z kościoła i kleru w nim urzędującego. Niestety ale rodzinka nie akceptuje mojej decyzji, więc nie mam co liczyć na 2 świadków, a ponadto ostrzega mnie, że dokonując apostazji zostanę zepchnięta na margines społeczeństwa i nawet w momencie śmierci nie mam żadnego prawa być pochowana na cmentarzu w rodzinenej miejscowości (nie ma u nas komunalnego). Ponadto straszą, że jak rozniesie po okolicy, że wypisałem się z kościoła mogę stracić pracę i ryzykuję nawet tym, że mogę być szykanowana na ulicach, a nawet pobita. Nie znam niestety wielu apostatów, stąd nie mam pojęcia jak oni sobie poradzili z tym, ale przyznam, że to straszenie konsekwencjami ma bardzo negatywny wpływ na moją psychikę i poczucie własnej niezależności. Tak się składa, że należę do przeciwników stwierdzenia, że cyt" jak wpadniesz między wrony kracz jak one". Nie zamierzam udawać katoliczki bo nią nie jestem, to samo dotyczy mojego 3 letniego syna, którego nie ochrzciliśmy m.in dlatego, że nie uznajemy kościoła, choć chłopak dostaje już cięgi od rodziny że jest "inny" niż reszta famili. mam więc pytanie - jak wygląda życie apostaty po uwolnieniu się od tego balastu kościelnego?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

20-05-2008 15:59
 Ocena-12 na 12
bozena (120 punktów)
(zablokowany)
Odp: wyjść z kościoła
Nie podejmuj pochopnej decyzji, której możesz potem załować. Nie możesz patrzec na wiare przez pryzmat księzy. Przeciez do kościoła idziesz nie dla nich tylko dla boga. na twoim miejscu zastanowiłabym się sto razy zanim popełniłabym nieprzemyślany bład, który moze zniszczyc ci życie. Skąd wiesz czy twoja decyzja nie odbije sie negatywnie na dziecku? A jesli bedziesz chciała go ochrzcić, to jak staniesz przed Bogiem - jako ateistka?, kościół nie ochrzci dziecka gdy rodzice są niewierzący i formalnie wypisani, stąd też możesz zaszkodzic synowi w późniejszym życiu, gdy będzie chciał np wziąśc ślub koscielny z kobietą. Przemysl jeszcze swoją decyzję albo omów ją z jakąś osobą, choćby księdzem.
20-05-2008 16:59 
 Ocena 8 na 8
TyDraniu (6569 punktów)
>stąd też możesz zaszkodzic synowi w późniejszym życiu, gdy będzie chciał np wziąśc ślub koscielny z kobietą.

No proszę, od kiedy syn ateistki nie mógłby wziąć ślubu kościelnego Z KOBIETĄ? Z mężczyzną, to jeszcze byłoby trochę niezręczne, ale z kobietą?

>A jesli bedziesz chciała go ochrzcić, to jak staniesz przed Bogiem - jako ateistka?

To pytanie jest druzgocące... stanąć przed bogiem jako ateistka... Bezcenne .

Bozena, przestań straszyć . Cała wasza filozofia utrzymywania ludzi w kościele opiera się na strachu. I czas z tym skończyć.
04-06-2008 22:52 
 Ocena 1 na 1
Psyk (14071 punktów)
>To pytanie jest druzgocące... stanąć przed bogiem jako ateistka... Bezcenne .
>Bozena, przestań straszyć . Cała wasza filozofia utrzymywania ludzi w kościele opiera się na strachu. I czas z tym skończyć.

Posty marcela i bożenki (Bożena jest z pokolenia stanu wojennego a bardziej prawdopodobne, że z pokolenia Okrągłego Stołu) stanowią wyzwanie dla moralności, by nie modlić się "dziękuję Ci Boże, że nie jestem taki jak oni". Ja w każdym razie często łapię się na westchnieniu ulgi.
20-05-2008 17:14 
 Ocena 1 na 1
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

Pani Bożeno - Bóg jest wytworem ludzkiej wyobraźni.
Przykro mi pozbawiać Panią złudzeń, ale wszyscy poprzedni bogowie też nimi byli.
Proszę otworzyć swój umysł. Nic złego się nie stanie. Warto spróbować...

Pozdrawiam - Zbyszek


Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie...
21-05-2008 08:50 
 Ocena 4 na 4
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>Warto spróbować...
>
Spróbować warto, ale strach.
Adam Barycki
21-05-2008 09:07 
 Ocena 1 na 1
TyDraniu (6569 punktów)
>Proszę otworzyć swój umysł. Nic złego się nie stanie. Warto spróbować...

Warto mieć otwarty umysł, tylko trzeba czasem sprawdzić, czy mózg nie wypadł ,
Marian (5438 punktów)
>[...] kościół nie ochrzci dziecka gdy rodzice są niewierzący i formalnie wypisani
   Z tego, co mi wiadomo, ksiądz nie ma prawa odmówić chrztu nikomu. Podobno każdy chrześcijanin może dokonać chrztu (np. dokonują tego podobno czasem pielęgniarki, jeśli zachodzi zagrożenie, że dziecko umrze po porodzie). Fakt, pewnie nie bardzo ważnego dla Kościoła, bo jak nie ma papierka, to chrztu nie było. To chyba jednak nie powinno być zbyt ważne dla prawdziwie wierzącej osoby, prawda?

>stąd też możesz zaszkodzic synowi w późniejszym życiu, gdy będzie chciał np wziąśc ślub koscielny z kobietą.
   Zapominasz o jednym. Jest takie pojęcie, jak „nawrócenie”, prawda? Złośliwi (w tym ja) pewnie powiedzą, że na chrześcijaństwo nie można się nawrócić, trzeba być na to dostatecznie chorym, niemniej jednak procedura istnieje. Znam jedną osobę (była dostatecznie chora, ale formalnie nie ochrzczona), która przyjęła wszystkie niezbędne sakramenty przed ślubem i nie było żadnego problemu.

   Pozdrawiam.


A rationalist is simply someone for whom it is more important to learn than to be proved right - Karl Popper
20-05-2008 20:49 
 Ocena 4 na 4
diogenes (42753 punktów)
>Nie możesz patrzeć na wiare przez pryzmat księzy.

Zanim uwierzysz w Boga, musisz uwierzyć w proboszcza. Musisz przejść przez jego słowa, a czasem i łapy.
20-05-2008 21:47 
 Ocena 1 na 1
keymak (3379 punktów)
> omów ją z jakąś osobą, choćby księdzem.
A może z Dalajlamą ?
Bożeno, gdy zepsuję się Tobie telewizor dzwonisz po egzorcystę ?
A może poleciła byś wizytę u żigolaka zgwałconej kobiecie ?
Ludzie wierzący mają niesamowite skłonności do masochizmu i wydaje im się że jest to normalne ..
21-05-2008 10:47 
 Ocena 3 na 3
Brutus (88 punktów)
Nawet jeśli twierdzisz, że nie wierzysz w boga to nie ma żadnego sensu abyś musiała w jakiś sposób specjalny sposób występować z kościoła. Jeśli myślisz, że zaniżysz statystyki kościelne to się mylisz, bo w miejsce ciebie inni ateisci ochrzczą swoje dzieci z tak prozaicznego powodu jakim jest rodzina, otoczenie. Nie wierzysz, nie chodź do kościoła, nie posyłaj dziecka na religię itp... - nikt na siłę cie nie wygna do koscioła. Zresztą skoro dziecka nie ochrzciłaś za niemowlaka to już naruszyłaś tradycję kościoła. Po co Ci jeszcze jakiś papierek? Komu chcesz go pokazywać, skoro otoczenie jest przeciwne twojej decyzji?
Marian (5438 punktów)

>Niestety ale rodzinka nie akceptuje mojej decyzji, więc nie mam co liczyć na 2 świadków
   W moim przypadku nie potrzebni byli świadkowie.

>[...] a ponadto ostrzega mnie, że dokonując apostazji zostanę zepchnięta na margines społeczeństwa
   Tego nie wiem. I tak jestem aspołeczny []. Pod tym względem nic się nie zmieniło przed i po.

>[...] nawet w momencie śmierci nie mam żadnego prawa być pochowana na cmentarzu w rodzinenej miejscowości (nie ma u nas komunalnego)
   O ile wiem, jeśli w miejscowości nie ma cmentarza komunalnego, to nikt nie ma prawa odmówić pochówku na cmentarzu wyznaniowym.

>Ponadto straszą, że jak rozniesie po okolicy, że wypisałem się z kościoła mogę stracić pracę i ryzykuję nawet tym, że mogę być szykanowana na ulicach, a nawet pobita.
   Ehh... ci wyznawcy „religii miłości” ofiarnie nadstawiający drugi policzek wzorem Jezusa...

>mam więc pytanie - jak wygląda życie apostaty po uwolnieniu się od tego balastu kościelnego?
   Niewiele różni się od tego przed. Cieszę się, że podjąłem tę decyzję i teraz z żadną wspólnotą religijną nie mam nic wspólnego. Nie doświadczyłem jak dotąd (a to już ładnych parę lat) żadnej niechęci ani nic takiego. Może poza pewnymi niemiłymi wypowiedziami na Internecie w stylu „Polska jest krajem katolickim i jak Ci się to nie podoba to możesz stąd wyjechać” i kiedyś zostałem nazwany „czcicielem szatana” przez pewnego nieco fanatycznego protestanta, ale naprawdę nic poważnego; Internet jest pełen oszołomów. Te incydenty były bardziej zabawne nic cokolwiek innego.
   Nie kryję się ze swoją areligijnością; fakt, że obracam się raczej wśród, można powiedzieć, inteligencji i okazuje się, że negatywny stosunek do religii nie jest w tych kręgach rzeczą rzadką.

   Pozdrawiam.

A rationalist is simply someone for whom it is more important to learn than to be proved right - Karl Popper
dstr (1474 punktów)
Osobiscie nie wyrejestrowalem sie z rzeczonej instytucji, ale od jakiegos czasu czuje sie w pelni apostata. Apostazja nie nastepuje jako akt/antysakrament w koscielnej zakrystii. Podpis i 2 osoby na zapiecku u ksiedza sa co najwyzej konsekwencja wewnetrznej postawy.

Jezeli jestes apostatka, to jestes i juz. Olej wszystkich i wszystko i przejdz do przyjemniejszych tematów. Jaka jest róznica dla Ciebie? Pisemko w parafii to dla Ciebie zadna róznica, w razie gdybys sie rozmyslila i "chciala wrócic na lono Kosciola", to i tak by sie bez biskupa nie obylo, a gniew rodziny i otoczenia to bardzo duzy argument in minus formalnej apostazji.

Jezeli bedzie mi to do czegos potrzebne, to sie udam do pierwszego lepszego kosciola i tam sie wypisze. Podchodzac do apostazji postawisz sprawe na ostrzu noza - albo rodzina Cie zaakceptuje, albo wyklnie. Jezeli takie rozwiazanie jest lepsze od obecnej sytuacji (ciaglych nacisków, klótni), to postaw sie i tyle.

Zawsze o pomoc w tej sprawie mozesz sie poaradzic zaufanego przyjaciela, psychologa (co wazne: neutralnego w sprawach religijnych). Jezeli bedziesz miala checi i szczescie, to mozesz tez porozmawiac z jakims cywilizowanym ksiedzem, który Ci pomoze w przetlumaczeniu rodzince, ze po prostu nie wierzysz i nie ma co dalej tego kabaretu ciagnac, a Tobie tak czy owak nalezy sie z ich strony szacunek.
sztejkat (4743 punktów)Odp: Wyjść z kościoła
Rozumiem Twoje odczucia.

Niestety, cała procedura jest raz, nieprzyjemna, a dwa - zupełnie nieskuteczna. To jest, trzeba się nieźle napracować by osiągnąć zamierzony skutek, a jest nim zwykle umieszczenie zapisu w akcie chrztu.

Jeśli zaś myślisz o egzekucji praw ustawowych - czyli usunięcia swoich danych osobowych z akt organizacji do której już nie przynależysz.... marne szanse.

Mnie przynajmniej nie udało się tego dokonać - zadowoliłem się podpisem proboszcza pod moim oświadczeniem i potwierdzeniem przyjęcia kopii listem poleconym przez lokalną kurię. Na więcej nie mam mocy.

Szczerze mówiąc nie rozumiem podstaw do przeprowadzania procedury w obecności świadków, i to dostarczonych niejako przez występującego - w świetle swobody zrzeszania się wstąpienie do organizacji może być związane procedurą określoną w ramach praw tejże organizacji, jednak wystąpienie z niej powinno odbywać się na zasadach ogólnych.

Co zdaje się potwierdzać stanowisko Watykanu cytowane tutaj:
www.aposta(*)ent&task=view&id=151&Itemid=42

(...)
>mam więc pytanie - jak wygląda życie apostaty po uwolnieniu się od tego balastu kościelnego?

A to już zależy, jak to mówią, od żołnierzy. Innymi słowy od tego, jacy są ludzie którzy Cię otaczają. Nie ma reguł. W moim wypadku - nic się nie zmieniło, a przynajmniej mnie nic o tym nie wiadomo. Fakt, że zdeklarowałem się jasno i w formalny sposób nieco poprawia samopoczucie. I to by było na tyle.

Pozdrawiam.


Tomasz Sztejka
keymak (3379 punktów)
>Ponadto straszą
[..]
>że to straszenie konsekwencjami ma bardzo negatywny wpływ na moją psychikę i poczucie własnej niezależności.

Religia ma podobno zbawienny wpływ na ludzi, ale jak widać potrafi też tak manipulować wiernymi że ci starają się uprzykrzyć życie wszystkim niewiernym.
Kto ponosi za to winę ? Ci zmanipulowani ludzie, czy ci którzy nimi manipulują ?

Przepraszam, że nie odpowiadam na Twoje pytanie. Nie odpowiadam bo nie znam na nie odpowiedzi, ale wydaje mi się że warto całą sprawę skomentować.
Nie bójmy się mówić o takich sprawach wprost. Jeżeli ktoś nas nazwie antyklerykałem to znaczy że pytania które zadałem nie są już warte odpowiedzi ?

Pozdrawiam.
esteban (107 punktów)
>Chciałabym oficjalnie wypisać się z kościoła, nie tylko argumentując swoje odejście niewiarą czy też
>pogwałceniem mojej osoby w dzieciństwie ale także zaznaczając, że to także efekt zła i przekłamań
>jakie sączy się z kościoła i kleru w nim urzędującego.

Gratuluję decyzji i wspieram cię w pełni. Jednakże sugerował bym nie wdawać się w dyskusję o przekłamaniach itp. zrodzi to prawdopodobnie nieprzyjemną rozmowę, czy wręcz kłótnię podczas dokonywania apostazji. Najlepiej jednak by ten akt przebiegł w możliwie przyjacielskiej atmosferze bez zbędnych dyskusji, ostrej wymiany poglądów, wzajemnych zarzutów i prób przekonywania przez księdza.

>Niestety ale rodzinka nie akceptuje mojej
>decyzji, więc nie mam co liczyć na 2 świadków...

A po co ci świadkowie- wiem że powszechnie sie mówi i pisze że trzeba jakichś świadków. Faktycznie nic takiego nie jest konieczne. U mnie nie było ani jednego świadka. Istotnym jest by przedłożyć jakieś sensowne pisemko. Wystarczą dosłownie 2 zdania.

>...a ponadto ostrzega mnie, że dokonując apostazji
>zostanę zepchnięta na margines społeczeństwa...

Bez przesady, nie demonizujmy. A ponad to nikt nie każe ci chodzić po swoim mieście/wsi czy gdzie tam mieszkasz i rozgłaszać wszem i wobec że jesteś apostatką.

>...i nawet w momencie śmierci nie mam żadnego prawa być
>pochowana na cmentarzu w rodzinenej miejscowości (nie ma u nas komunalnego).

Jak ktoś już pisał, gdy nie ma w danej miejscowości komunalnego to wszystkich można chować na parafialnym (wierzący czy nie).

>Ponadto straszą, że jak
>rozniesie po okolicy, że wypisałem się z kościoła mogę stracić pracę i ryzykuję nawet tym, że mogę
>być szykanowana na ulicach, a nawet pobita.

No bez przesady- to nie czasy inkwizycji. A do tego jak już pisałem- nie musisz tego wszędzie rozgłaszać. Możesz tez w pisemku zastrzec sobie że ewentualne rozgłaszanie tego przez księdza lub szykanowanie ciebie lub członków rodziny spotka sie z twojej strony wystąpieniem na drogę prawną (jest nawet propozycja takiego pisemka na str. apostazja.pl drugi lub trzeci wzór)

>Nie znam niestety wielu apostatów...

No to już znasz

>mam więc pytanie - jak wygląda życie apostaty po uwolnieniu się od tego balastu kościelnego?
>

Całkowicie normalnie, w zasadzie nic się nie zmienia. Przecież nie rozgłaszam tego dookoła. Sam akt ma raczej istotne znaczenie dla apostaty, nie dla otoczenia. Pojawia się może początkowo poczucie ulgi, zadowolenia z własnej, niezależnej decyzji. Sam akt przebiegł natomiast bardzo spokojnie. Proboszcz przyjął pismo bez szemrania, był pełen zrozumienia i akceptacji, nie próbował mnie do niczego namawiać.
ramka (4752 punktów)
(zablokowany)
Mój punkt widzenia...
Mogę być chrzestnym, świadkiem na ślubie i kimkolwiek Co mi tam! Trza się przebrać do ceremonii? Proszę bardzo!
Zaproponowano mi niedawno funkcję ojca chrzestnego, uprzedziłem o światopoglądzie itd... Proszący popatrzyli na mnie jak na dziwaka,który tłumaczy sprawy oczywiste
Potem była trzynasta rano i ustalanie o czym rozmawialiśmy

Przy okazji... Z zeznań Córki, sześć osób w jej klasie będzie miało na koniec roku szóstki z religii a tylko jedna osoba z całej klasy chodzi do kościoła (doprowadzana siłą przez mamę bo tata jest normalny). Pan Kolega Barycki napisze, że to konformizm, koniunkturalizm (albo podobne trudne słowo) - jednak przyszłość zapowiada sie ciekawie - prawda?
jarekland (142470 punktów)
>(...) nawet w momencie śmierci nie mam żadnego prawa być
>pochowana na cmentarzu w rodzinenej miejscowości (nie ma u nas komunalnego).
Masz prawo. Gdy cmentarz parafialny jest jedynym cmentarzem w miejscowości to ksiądz nie może odmówić pochówku apostacie.
>Ponadto straszą, że jak
>rozniesie po okolicy, że wypisałem się z kościoła mogę stracić pracę
Nie ma do tego żadnych podstaw prawnych.
>i ryzykuję nawet tym, że mogę
>być szykanowana na ulicach, a nawet pobita.
Oszołomy zawsze mogą się znaleść ale bez przesady
> Nie znam niestety wielu apostatów, stąd nie mam pojęcia
>jak oni sobie poradzili z tym, ale przyznam, że to straszenie konsekwencjami ma bardzo negatywny
>wpływ na moją psychikę i poczucie własnej niezależności. Tak się składa, że należę do przeciwników
>stwierdzenia, że cyt" jak wpadniesz między wrony kracz jak one".
Tak trzymaj
>Nie zamierzam udawać katoliczki bo
>nią nie jestem, to samo dotyczy mojego 3 letniego syna, którego nie ochrzciliśmy m.in dlatego, że
>nie uznajemy kościoła, choć chłopak dostaje już cięgi od rodziny że jest "inny" niż reszta famili.
Te "cięgi" mogą go nawet wzmocnić w myśl powiedzenia "co Cię nie zabije to cię wzmocni" (oczywiście nie muszą).
Acha, i jeszcze jedno. Twój syn gdy dorośnie to:
1. Istnieją śluby konkordatowe. Specjanie wymyślone przez KRK dla par mieszanych (fakt, to strona niewierząca w praktyce kapituluje).
2. Twój syn, gdy zechce, przed ślubem może się ochrzcić itd. itp.
Pozdrowienia
bozena (120 punktów)
(zablokowany)
Jak zauważyłaś ogromną nagonkę na moją wypowiedź uczynili sobie uczestnicy Twojego postu. Jednym słowem nie dopuszczają oni do siebie żadnego głosu sprzeciwu, czy też rozsądku. Tym bardziej uważam, że musisz milion razy swoją decyzję przemyśleć zanim zapragniesz dołączyć do grona tych osób, które tak ostro się wypowiadają i krytykują wierzących. Jeśli nastąpił u ciebie kryzys wiary to nie rób nic pochopnie tylko się zawierz Bogu, a on już ciebie poprowadzi. Przecież każdy człowek ma chwile słabości. Nie warto popadać w skrajności, a księżmi się nie przejmuj jak ci powiedziałam oni są tylko po to by tobie służyć i by ci podawać pomocną dłoń w tak trudnych chwilach jak ta.
21-05-2008 13:13 
 Ocena 2 na 2
Rosi58 (259 punktów)
>... uważam, że musisz milion razy swoją decyzję przemyśleć ...

Dlaczego milion? To jakaś magiczna liczba? Czy Ty wiesz jak długo będzie to trwało. W efekcie można zapomnieć o czym się myślało.

>... Jeśli nastąpił u ciebie kryzys wiary to nie rób nic pochopnie tylko się zawierz Bogu, a on już ciebie poprowadzi.

To nielogiczne. Skoro nastąpił kryzys wiary (wątpię, czy Bóg istnieje), to jak mam "zawierzyć się Bogu"?

>...a księżmi się nie przejmuj jak ci powiedziałam oni są tylko po to by tobie służyć i by ci podawać pomocną dłoń w tak trudnych chwilach jak ta.

To brzmi mniej więcej tak, jak: "nie przejmuj się tymi łobuzami" ... i dodajesz, że oni są po to by jej służyć i podawać pomocną dłoń. Skoro tak, to nie powinna nie przejmować się księżmi, ale im dziękować i okazywać szacunek. Czyż nie?

Bredzisz Bożenko.

"Dla ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją."
Woody Allen
piątka (11 punktów)
>Dlaczego milion? To jakaś magiczna liczba?
Pewnie, że magiczna. Był już jeden taki, co się Milijonem nazwał i za Milijony cierpiał.
21-05-2008 18:44 
 Ocena 2 na 2
ramka (4752 punktów)
(zablokowany)
>Jak zauważyłaś ogromną nagonkę na moją wypowiedź uczynili sobie uczestnicy Twojego postu.
Przystąp do PiS - tam pełno ofiar nagonek! W kupie będzie Wam raźniej (i cieplej)
Inga (57 punktów)
>>Jak zauważyłaś ogromną nagonkę na moją wypowiedź uczynili sobie uczestnicy Twojego postu.
>Przystąp do PiS - tam pełno ofiar nagonek! W kupie będzie Wam raźniej (i cieplej)
>
Ha, ha, ha! Bardzo śmieszne. To ja jeszcze dodam ni w pięć, ni w dziesięć: Religio! won ze szkół!
24-05-2008 16:56 
 Ocena 1 na 1
sztejkat (4743 punktów)
>(...) Jeśli nastąpił u ciebie kryzys wiary to nie rób nic pochopnie tylko się zawierz Bogu, a on już ciebie poprowadzi. Przecież każdy człowek ma chwile słabości.(...)

Jeśli wystąpił kryzys wiary - masz jak najbardziej słuszność.

Jeśli jednak wiary nigdy nie było, albo już dawno po kryzysie i nie ma? Co wówczas doradzasz?

Daleko mi od dociągania od wiary tych, którzy przeżywają jej kryzys. Po co mi kłopoty tego rodzaju, jakim prawem mam wtykać nosa w cudze wnętrze?

Jednak chętnie poradzę jak odłączyć się od kościoła tym, którzy wiary nie mają, a mimo to pozostają w bądź co bądź oszukańczej przynależności do kościoła. I będę sprzeciwiał się próbom ponownego wciągnięcia ich w objęcia wiary. Bo ani to uczciwe, ani prawdziwe, ani dobre dla kogokolwiek.

Tomasz Sztejka
sagittarius (1132 punktów)
(zablokowany)
>jak wygląda życie apostaty po uwolnieniu się od tego balastu kościelnego?
Jeśli apostata jest ateistą, to pewnie nie odczuwa wyraźnej zmiany. W potencjalne pogromy apostatów proszę nie wierzyć.
Inaczej wygląda to w przypadku takich ludzi jak ja - wierzących, którzy nie od razu po apostazji przyjmują inną religię. Popada sie wtedy w religijny niebyt. Chociaż przed apostazją przez 14 lat nie uczestniczyłam w życiu Kościoła, paradoksalnie brakowało mi poczucia przynależności do wspólnoty. Do czasu, aż znalazłam dla siebie religię bez dogmatów, w której wszystko jest dyskusyjne.
Bywam w kościele z okazji ślubów, pogrzebów. Proboszcz wie kim jestem. Nie wyprasza mnie.
Można zmienić religię bez apostazji. Ale ten dokument daje przeświadczenie, że nie ma się żadnego związku z czymś, czego się nie uznaje. To jest największa zaleta apostazji.
Archi (547 punktów)
> Niestety ale rodzinka nie akceptuje mojej
>decyzji, więc nie mam co liczyć na 2 świadków,
Spróbuj korespondencyjnie to załatwić, jak ja.
> a ponadto ostrzega mnie, że dokonując apostazji
>zostanę zepchnięta na margines społeczeństwa i nawet w momencie śmierci nie mam żadnego prawa być
>pochowana na cmentarzu w rodzinenej miejscowości (nie ma u nas komunalnego).
Te i inne kwestie były omawiane i na racjonaliście.pl i na apostazja.info, czy apostazja.pl wystarczy poszukać. Jak w miejscowości nie ma innego cmentarza poza katolickim to przysługuje ci "miejsce" na tym, który jest.
>Ponadto straszą, że jak
>rozniesie po okolicy, że wypisałem się z kościoła mogę stracić pracę i ryzykuję nawet tym, że mogę
>być szykanowana na ulicach, a nawet pobita.
O szykanach i pobiciu nigdy nie słyszałem. No chyba, że mieszkasz w okolicy, gdzie są sami chuligani, wtedy można oberwać za cokolwiek, a przeważnie bez powodu.

Pracodawca nie może cię bezpodstawnie zwolnić, te sprawy reguluje prawo, gdyby zwolnił cię z powodu tego, że wystąpiłaś z Kościoła naraziłby się na poważne konsekwencje.

Ludzie mimo wszystko traktują sprawy wiary jako rzecz prywatną i poza moherami raczej o tym nie rozpowiadają.

> Nie znam niestety wielu apostatów, stąd nie mam pojęcia
>jak oni sobie poradzili z tym, ale przyznam, że to straszenie konsekwencjami ma bardzo negatywny
>wpływ na moją psychikę i poczucie własnej niezależności.
Nie daj się zastraszyć! Jedni będą cię straszyli z powodu własnej wiary w wieczne piekło inni będą to robili z zawiści i zazdrości, że komuś może udać się wyrwać z zaklętego katolickiego kręgu z którego sami nie potrafili się wydostać.

> jak wygląda życie apostaty po uwolnieniu się od tego balastu kościelnego?

U mnie niewiele się zmieniło, bo i tak przestałem praktykować wcześniej. Jedni się moim odejściem z Kościoła pogodzili inni albo żyją w błogiej nieświadomości dzięki rodzinnym zabiegom albo trzymają swoje opinie dla siebie. Gdyby ktoś miał coś przeciwko to odparłbym, że to moja osobista sprawa i nic mu do tego.

To może jeszcze jedno. Krajanie są zawistni i często złośliwi, ale ma to swoje granice. Wystarczy popatrzeć na Żydów, żyli w Polsce od tysiąca lat, od samego początku istnienia państwa i żyją nawet dziś. Faktyczne przypadki jakiś walk są sporadyczne w porównaniu z długością koegzystencji mimo wrodzonej u nas zazdrości i zawiści.

plus ratio quam uis caeca ualere solet

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365