 |
Czym jest to co nas otacza Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 07-11-2006 19:18 | włodarczyk (87 punktów) | Czym jest to co nas otacza | Jak wam się wydaje. Czyż otaczjący nas świat mógłby istnieć samoistnie czyli bez nas.Czyż jedynym sensem istnienia naszego świata fizycznego nie jest odbieranie go przez samych ludzi. Wiem że nas świat wydaje się być niezależny od ludzi ,a może to tylko pozory.Gdyby nie my nikt nie czułby, przeżywał ,wspominał,widział ,słyszał.Przecież to właśnie te czynniki pozwalają nam określić co jest rzeczywiste ,a co nie.Wydaje mi się że niektóre uczucia są nam dawkowane przez przeżycia jakie mają miejsce w naszym świecie.A co do życia po życiu czy nie wydaje wam się , że taki potężny mechanizm jak człowiek (kochający ,myślący , wrażliwy) nie może po śmierci tak po prostu zniknąć.Ciało umiera ,ale my to nie tylko ciało.Uczucia czy są tylko sprawą mózgu.Może mózg i umysł to co innego.Czyż ciało to nie tylko nasza własnośc.gdy boli nas noga nie mówimy ,"ale bolę" tylko "noga mnie boli".Czy na pewno umieramy? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| aries | Zmarnowalem czas czytajac twoje rozterki.
|
|
| krzychu (72 punktów) | >Jak wam się wydaje. Czyż otaczjący nas świat mógłby istnieć samoistnie czyli bez nas?
Nie wiem czy wiesz ale świat niegdyś istniał bez nas, czyli gatunku ludzkiego i to kilka miliardów lat. Słyszałem kiedyś, że gdyby gatunek ludzki nagle przestał istnieć to nic by to nie zmieniło dla większości roślin i zwierząt żyjących na naszej planecie. Natomiast gdyby wyginęły owady, wówczas dni ludzi byłyby policzone.
>A co do życia po życiu czy nie wydaje wam się , że taki potężny mechanizm jak człowiek (kochający ,myślący , wrażliwy) nie może po śmierci tak po prostu zniknąć
Niestety,ale sądzę że tak właśnie jest. Nie ma innego życia, nie ma duszy, nieba, piekła, nie ma reinkarnacji. Oczywiście chciałbym się mylić. Kiedyś wierzyłem w Boga, dziś już tak nie jest i wcale nie jestem z tego powodu szczęśliwszy. To bardzo smutne, uświadomić sobie że koniec tego życia jest końcem wszyskiego.
Patrz w gwiazdy, ale uważaj na drogę * WILHELM RAABE
|
|
 | | włodarczyk (87 punktów) | . Nie ma innego życia, nie ma duszy, nieba, piekła, nie ma reinkarnacji. Oczywiście chciałbym się mylić. Kiedyś wierzyłem w Boga, dziś już tak nie jest i wcale nie jestem z tego powodu szczęśliwszy. To bardzo smutne, uświadomić sobie że koniec tego życia jest końcem wszystkiego
To nieprawda Krzychu . Jeszcze rok temu pisłem na forum różne rzeczy , ale teraz wiem na pewno "życie po śmierci istnieje".Chciałbyś się mylić.Mylisz się!Nie piszę tego dlatego , że wierzę w życie po śmierci.NIE nie wierzę w życie po śmierci ja o nim wiem. Pisze na ty forum bo widze mnóstwo forumowiczów ,którzy w większości nie wierzą w Boga i zbawienie. Choć wierzący po śmierci zajdą dalej to i ci nie wierzący nie umrą.Nie dlatego ,że Bóg się nad nimi ulituje ,a dlatego że śmierć nie istnieje.Wiem że za chwile na mnie wszyscy się rzucą i powiedzą, że to brednie.Więc po prostu jeżeli kogoś interesuje prawda szuka jej i ją znajdzie niech odpisze to porozmawiamy ,a jak ma się na mnie rzucać to niech dalej podąża ścieżką swoich "racjonalnych" praw i niech nie odpisuje.
|
|
|  | | Thorvoy (6588 punktów) | Dobra, rzucę się kulturnie.  SKĄD Twoja pewność życia po śmierci?
|
|
| |  | | włodarczyk (87 punktów) | > Dobra, rzucę się kulturnie.  > SKĄD Twoja pewność życia po śmierci?Cieszy mnie ,że twój rzut by kulturalny.  Od dawna interesował mnie temat życia pozagrobowego.Nie opisze moich wszystkich przemyśleń bo bym sie nie zmieścił,ale powiem ,że w życiu dotychczas odkryłem że do przemyśleń motywowało mnie dziwne przeświadczenie o dziwności tego świata jakie gnębiło mnie od dziecka.Myślałem ,myślałem i wykrywałem różne teorie niepoparte niczym co można zobaczyć czy poczuć.Moje przemyślenia trwały latami a pytanie po co żyje nurtowało mnie coraz to bardziej.Aż w końcu odpowiedź sama mnie znalazła.Pewnego lata w nocy "zaatakowało" mnie dziwne zjawisko "paraliżu nocnego" (mało kto orientuje sie w takich hasłach nie zmieszcze sie więc jeśli jestes ciakawy to wpisz w google).Zacząłem szukać w Interecie czy to normalne są te praliże i w ogóle byłem przerażony.W skrócie : póżniej trafiłem na hasło "OBE" (MOŻESZ WPISAĆ W GOOGLE TO CIEKAWY TEMAT PRZYNAJMNIEJ DLA MNIE).Jest to zjawisko polegające na opuszczeniu swojego ciała to taka mała śmierć kliniczna tylko że ciało żyje.Widzisz je z góry ,a ty robisz co tylko zechcesz przenikasz przez ściany itd.Jesteś materią eteryczną czyli duszą.Dzięki takim zjawiskom jak obe, ld itd. uzyskałem potężną wiedze i praktyke takich przeżyć.Jestem w stanie to sam wywoływać i ty także. Każdy może wymaga to tylko trochę pracy. Podsunąłem ci temat jak wielu innym moim kolegom jedni zaczną to robić i odkrywać prawdę inni nie.Jeżeli cie nie zanudziłem to wejdż w przeglądarkę i sam zacznij poszukiwać odpowiedzi na nurtujące nas pytania bo odpowiedż może jest bliżej niż ci sie wydaje.Podsunąłem ten temat , bo wiesz połowa tych forumowiczów nie wierzy w Boga itd. Mnie ten temat do Boga przybliżył,ale każdy ma wybór.Nie potępiam nikogo można wierzyć lub nie ,ale przynajmniej trzeba szukać odpowiedzi tylko wtedy człowiek dalej żyje dobrze.Ja szukałem i znalazłem i mam nadzieje,że każdy z was ma jakieś swoje poglądy ,których się trzyma ,a jeżeli kogoś swoją pewnością o życiu po życiu uraziłem to przepraszam.Ale wiedzcie ,że to tylko dlatego bo nauczyłem się funkcjonować i po tej i po drugiej stronie.
|
|
| | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > >Dobra, rzucę się kulturnie.  > >SKĄD Twoja pewność życia po śmierci?> Cieszy mnie ,że twój rzut by kulturalny. > Od dawna interesował mnie temat życia pozagrobowego.Ależ nie ma o czym mówić. > Zaczołem szukać [...]ZaczĄłeś, powiadasz...?  > [...] w interecie czy to normalne są te praliże i w ogóle byłem przerażony.W skrócie : póżniej trafiłem na hasło "OBE" (MOŻESZ WPISAĆ W GOOGLE TO CIEKAWY TEMAT PRZYNAJMNIEJ DLA MNIE).Jest to zjawisko polegające na opuszczeniu swojego ciała to taka mała śmierć kliniczna tylko że ciało żyje.Widzisz je z góry ,a ty robisz co tylko zechcesz> przenikasz przez ściany itd.Jesteś materią eteryczną czyli duszą.Dzięki takim zjawiskom jak obe, ld itd. uzyskałem potężną wiedze i praktyke takich przeżyć.Jestem w stanie to sam wywoływać i ty także.Tak, czytałem o tym. Jakoś mi się nie udało, chociaż podobno z LD sprawa jest dużo łatwiejsza. Cóż, tam nie patrzysz na siebie astralnymi oczkami.  > Każdy może wymaga to tylko trochę pracy. Podsunąłem ci temat jak wielu innym moim kolegom jedni zaczną to robić i odkrywać prawdę inni nie.Jeżeli cie nie zanudziłem to wejdż w przeglądarkę i sam zacznij poszukiwać odpowiedzi na nurtujące nas pytania bo odpowiedż może jest bliżej niż ci sie wydaje.Kiedyś interesowałem się zjawiskami OBE i LD, więc trochę wiem na ten temat. Na razie prawdziwości przeżyć OBE nikt tak naprawdę nie udowodnił. Powinieneś zgodzić się na eksperyment: położysz się spać z zamiarem przeżycia Out_of_Body_Experience, kiedy zaśniesz, na Twoim ciele zostanie położony jakiś przedmiot. Po przebudzeniu powiesz nam JAKI to był przedmiot (wszak powinieneś go ujrzeć "z zewnątrz"). Jeśli odpowiesz poprawnie, w tym momencie weryfikuję od podstaw wszystkie swoje poglądy na tematy astralno-metafizyczne, a Ty dostajesz niejedną naukową nagrodę. Zgodzisz się na taką próbę? > Podsunąłem ten temat , bo wiesz połowa tych forumowiczów nie wierzy w Boga itd.Może i więcej. > [...] a jeżeli kogoś swoją pewnością o życiu po życiu uraziłem to przepraszam.Spokojnie. Tym nikogo nie urazisz, najwyżej wzbudzisz w niektórych poczucie że jesteś arogantem, jednak pozytywnie świadczą o Tobie te niepotrzebne całkiem przeprosiny. > Ale wiedzcie ,że to tylko dlatego bo nauczyłem się funkcjonować i po tej i po drugiej stronie.Przypominam o moim eksperymencie. Myślę że wiele instytutów chciałoby taki przeprowadzić z wynikiem pozytywnym.
|
|
| | | |  | | włodarczyk (87 punktów) |
> Tak, czytałem o tym. Jakoś mi się nie udało, chociaż podobno z LD sprawa jest dużo łatwiejsza. Cóż, tam nie patrzysz na siebie astralnymi oczkami.  Nie wiem czy tego próbowałeś , a jeśli nie to spróbuj bo mi udaje sie 10/10 razy wejść w oobe metodą 4+1.Kładiesz sie o normalnej dla siebie porze najlepiej o północy.Nastawiasz budzik by po 4 godzinach snu sie obudzić.Później przez godzinę wykonujesz jakąś czynność ,która wymaga skupienia by całkiem sie dobudzić(najlepiej idź z psem na spacer).A póżniej leż przez godzine nie zasypiając.Jak zaczniesz o północy to na 6:00 będzie po wszystkim.Najlepiej używać w sobotę bo inaczej grozi nie wyspaniem się > Kiedyś interesowałem się zjawiskami OBE i LD, więc trochę wiem na ten temat. Na razie prawdziwości przeżyć OBE nikt tak naprawdę nie udowodnił. Powinieneś zgodzić się na eksperyment: położysz się spać z zamiarem przeżycia Out_of_Body_Experience, kiedy zaśniesz, na Twoim ciele zostanie położony jakiś przedmiot. Po przebudzeniu powiesz nam JAKI to był przedmiot (wszak powinieneś go ujrzeć "z zewnątrz"). Jeśli odpowiesz poprawnie, w tym momencie weryfikuję od podstaw wszystkie swoje poglądy na tematy astralno-metafizyczne, a Ty dostajesz niejedną naukową nagrodę. Zgodzisz się na taką próbę?Miałem wiele oznak przeżywania prawdziwego obe.Zauważałem nawet rzecz w odległości kilku kilometrów.W ten sposób złamałem bariere czasu i przestrzeni,ale nie wydaje mi sie ,że taki eksperyment wniósłby coś nowego.Nie zgodziłbym sie na coś takiego.Taki eksperyment nigdy nikomu nie wyjdzie , bo to zniszczyło by świat.Pomyśl co by się stało gdyby ludzie poznali prawde o istnieniu innych światów.Ludzie przestali by szanować to co ich otacza i to byłby koniec.Taki eksperyment można porównać by z mierzeniem temperatury na Słońcu zwykłym termometrem.Nie da sie bo termometr pęknie . Tak samo jest tu .Zjawisk typowo nie z tej ziemi nie ogarnie eksperyment naukowy.A mnie nie uszczęśliwi naukowa nagroda,a widok milionów ludzi ,którzy po śmierci dotrą tam gdzie nawet ja nie dotarłem.Do raju.A ty sam spróbuj wyjść i poznaj" świat bez granic i nakazów ,świat ,w którym wszystko jest możliwe."
|
|
| | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Miałem wiele oznak przeżywania prawdziwego obe.Zauważałem nawet rzecz w odległości kilku kilometrów.W ten sposób złamałem bariere czasu i przestrzeni,ale nie wydaje mi sie ,że taki eksperyment wniusłby coś nowego.Nie zgodziłbym sie na coś takiego.Taki eksperyment nigdy nikomu nie wyjdzie , bo to zniszczyło by świat.
A wiesz co ja na to? Sratatata. Z całym szacunkiem. Nie umiesz udowodnić tego, o czym tak szumnie głosisz- lepiej nic nie mów.
>Pomyśl co by się stało gdyby ludzie poznali prawde o istnieniu innych światów.Ludzie przestali by szanować to co ich otacza i to był by koniec.Taki eksperyment można porównać by z mierzeniem temperatury na słońcu zwykłym termometrem.Nie da sie bo termometr pęknie.
Pozwól, niech eksperymentatorzy to ocenią.
> Tak samo jest tu .Zjawisk typowo nie z tej ziemi nie ogarnie eksperyment naukowy.
Ale to przecież proste. Jeśli za sprawą działań metafizycznych potrafisz obserwować rzeczy materialne, to chyba żadnym problemem nie będzie dla Ciebie poprawna odpowiedź na pytanie "CO WIDZIAŁEŚ?".
>A mnie nie uszczęśliwi naukowa nagroda,a widok milionów ludzi ,którzy po śmierci dotrą tam gdzie nawet ja nie dotarłem.Do raju.A ty sam spróbój wyjść i poznaj" świat bez granic i nakazów ,świat ,w którym wszystko jest możliwe."
1. Spróbuj. 2. Wybacz, nie wierzę w bzdury. 3. Jeśli faktycznie chcesz kogoś przekonać, zgódź się na ten przeklęty test. 4. Skoro uważasz że upowszechnienie OBE, jako zjawiska faktycznego, zniszczy świat, to po cholerę w ogóle o tym mówisz? Chcesz, żeby wszyscy się dowiedzieli?
Wybacz, ale jeśli nikt nie przejdzie tego prostego i stosunkowo taniego testu, nie mamy o czym rozmawiać. EOT.
|
|
| | | | | |  | | Neonet (87 punktów) |
>A wiesz co ja na to? Sratatata. Z całym szacunkiem. Nie umiesz udowodnić tego, o czym tak szumnie głosisz- lepiej nic nie mów.
Byłeś kiedyś zakochany i uganiałeś się za dziewczyną tak jak ja za oobe.Udowodnij ,że naprawde ją kochałeś.Biorąc pod uwage ,że miłości tak jak obe nie da się dotknąć i usłyszeć masz wyjątkowo trudne zadanie.
>Pozwól, niech eksperymentatorzy to ocenią. Nie doupuszcze do tego żeby jakiś eksperymentator mierzył tak potężne zjawiska i światy,prawdy może nawet wiary jakimiś urządzeniami.
>Ale to przecież proste. Jeśli za sprawą działań metafizycznych potrafisz obserwować rzeczy materialne, to chyba żadnym problemem nie będzie dla Ciebie poprawna odpowiedź na pytanie "CO WIDZIAŁEŚ?". Faktycznie to dla mnie żaden problem.Ale nie chce budować nowej wieży Babel.Obe to jedna z wielu ścieżek którymi każdy z nas powinien dążyć do zbawienia czyli wejścia po śmierci w te najwyższe światy obcowania z samym Bogiem.Pisze na forum ,bo chciałem pomóc w odkrywaniu prawdy tym najbardziej jej puszukującym.Wszystko jak widzisz ma swój cel.Czego chcę? Chce byśmy wszyscy po śmierci weszli do raju.Mówiąc światy mówie o konkretnych rzeczach.Focusy od 1 do 27,wymiar astralny,wymiar mentalny , wymiar buddyczny i nakońcu Real world.Zwany rajem.Nasz to jedynie Psyhical world.I dzięki takim zjawiskom jak obe przynajmniej niektórym ciekawskim takim jak ja będzie łatwiej wejść do raju.A dzięki tym zjawiskom i ludziom ,którzy je praktykują nasz mały światek niedługo się skończy ,bo wierz lub nie ,nie mamy się czym pochwalić.Nasz świat nas nie rozpieszcza i do śmierci byliśmy na niego skazani , ale gdy to się zmieni, i dowiemy się o innych śwatach ten w ramach ewolucji zniknie,bo może on być jedynie marną "stymulacją neuronów". A jeżeli chodzi o eksperyment.Wiem jak to widzisz. Program nie do wiary i ja leżący na łóżku najpierw ciekwość ludzi ,media itd ,a póżniej uznają mnie za dziwaka i o mnie zapomną przecież znam życie stary.To za mało wzniosłe.Przez to, że będę miał wiedzę i umiejętności to mi sie przyda ,a przeznaczenie i tak ukaże nam to co mieliśmy poznać i czego dokonać i tak aż do śmierci byle do przodu.I ujawnie się w paru miejscach tak jak tu ,ale uwierz mi ludzie czasami naprawdę nie wiedzą czego chcą.
|
|
| | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Byłeś kiedyś zakochany i uganiałeś się za dziewczyną tak jak ja za oobe.
Ty to stwierdzasz? Czy jak?
>Udowodnij ,że naprawde ją kochałeś.Biorąc pod uwage ,że miłości tak jak obe nie da się dotknąć i usłyszeć masz wyjątkowo trudne zadanie.
OBE nie da się dotknąć, bo OBE to przecież jest metoda percepcji. To tak, jakbyś mówił o dotknięciu dotyku i usłyszeniu słuchu.
>Nie doupuszcze do tego żeby jakiś eksperymentator mierzył tak potężne zjawiska i światy,prawdy może nawet wiary jakimiś urządzeniami.
Nie ośmieszaj się, błagam. To nie jest kwestia urządzeń pomiarowych. To kwestia sprawdzenia czy osoby, które twierdzą że zaznały OBE, zaznały go faktycznie.
>Faktycznie to dla mnie żaden problem.
No to, z łaski swojej, przestań pitolić głupoty, tylko poddaj się prostemu testowi. Póki co, gadasz jak popierniczeni szarlatani, którzy mówią że mogą, ale nie chcą, bo tak naprawdę guano mogą.
>Ale nie chce budować nowej wieży Babel.Obe to jedna z wielu ścieżek którymi każdy z nas powinien dążyć do zbawienia czyli wejścia po śmierci w te najwyższe światy obcowania z samym Bogiem.Pisze na forum ,bo chciałem pomóc w odkrywaniu prawdy tym najbardziej jej puszukującym.
Trelemorele. Gdybyś chciał, poddałbyś się testowi udowadniającemu istnienie OBE.
Cała reszta to bełkot. Zadam Ci pytanie: czy Ty aby na pewno trafiłeś na odpowiednie forum? Tu nie znajdziesz miłośników astralnych imaginacji. Tu ludzie twardo stąpają po ziemi i nie są kretynami, którym jak powiesz że co weekend u siebie w domu pijasz piwo z Jezusem, tylko że on nie chce dokumentować tych wizyt, to Ci uwierzą.
|
|
 | | truthsearcher (437 punktów) | >To bardzo smutne, uświadomić sobie że koniec tego życia jest końcem wszyskiego.
Nie rozumiem dlaczego?
|
|
|  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>To bardzo smutne, uświadomić sobie że koniec tego życia jest końcem wszyskiego. >Nierozumiem dlaczego?
A ja nie rozumiem, jak można pisać "nierozumiem". Przepraszam, taki mam dzisiaj dzień.
Merytorycznie zaś ustosunkuję się w sposób następujący:
Dla mnie jest to smutne, albowiem chciałbym zobaczyć i poznać znacznie więcej, niż pozwoli mi na to ograniczony biologicznie wiek. Dobrze mi z tym życiem i nie chcę się z nim rozstawać. Dlatego to jest smutne.
|
|
| |  | | truthsearcher (437 punktów) | >>>To bardzo smutne, uświadomić sobie że koniec tego życia jest końcem wszyskiego. >>Nierozumiem dlaczego? >A ja nie rozumiem, jak można pisać "nierozumiem". Przepraszam, taki mam dzisiaj dzień. >Merytorycznie zaś ustosunkuję się w sposób następujący: >Dla mnie jest to smutne, albowiem chciałbym zobaczyć i poznać znacznie więcej, niż pozwoli mi na to ograniczony biologicznie wiek. Dobrze mi z tym życiem i nie chcę się z nim rozstawać. Dlatego to jest smutne.
Smutne jest to, że wiele ludzi zanadto przywiązuje się do życia, za dużo od niego wymaga i nie rozumie, że nie ma w nim tak dużo do poznania ( nie jest ono wcale tak istotne - podobnie jak błąd, który zauważyłeś).
|
|
| | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Dla mnie samego jest całkiem istotne. Jeśli uważasz że nie ma czego żałować, zastrzel się już teraz, oszczędzisz sobie cierpień.
|
|
| | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >Dla mnie samego jest całkiem istotne. Jeśli uważasz że nie ma czego żałować, zastrzel się już teraz, oszczędzisz sobie cierpień.
Jak zwykle nadinterpretacja i pomyłka. 1. Nie należy sobie odbierać życia i iść na łatwiznę. 2. Owszem, uważam że nie ma czego żałować jeśli wykorzysta się dany nam czas. 3. Samobójstwo w wielu religiach uważane jest za czyn godny potępienia dlatego ludzie odbierający sobie życie idą do piekła. 4. Popełniając samobójstwo wyrażamy pewną niechęć wobec życia a powinniśmy dążyć do równowagi umysłu wyzbycia się wszelkich pragnień. 5. Odbierając sobie życie przed osiagnięciem oświecenia jest bezsensowne, gdyż zbieramy tylko złą karmę i przyczyniamy się do ,,napędzania,, samsary.
|
|
| | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > 1. Nie należy sobie odbierać życia i iść na łatwiznę.A to dlaczego, skoro i tak Ci tego życia nie szkoda? > 2. Owszem, uważam że nie ma czego żałować jeśli wykorzysta się dany nam czas.A jeśli chciałoby się go wykorzystać więcej? > 3. Samobójstwo w wielu religiach uważane jest za czyn godny potępienia dlatego ludzie odbierający sobie życie idą do piekła.Od wszelkich religii tutaj abstrahujemy. Chyba że się mylę...? > 4. Popełniając samobójstwo wyrażamy pewną niechęć wobec życia a powinniśmy dążyć do równowagi umysłu wyzbycia się wszelkich pragnień.Hmm, jaką filozofię wyznajesz? > 5. Odbierając sobie życie przed osiagnięciem oświecenia jest bezsensowne, gdyż zbieramy tylko złą karmę i przyczyniamy się do ,,napędzania,, samsary.Aaa, reinkarnator.  Nie wiem w takim razie po co, ze swoimi poglądami występujesz na tym forum. Tu nie uświadczysz zbyt wielu ludzi wierzących w przejście z życia do życia. Tym samym wszelka dyskusja o sensie życia, która została rozpoczęta, powinna zostać zakończona.
|
|
| | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >A to dlaczego, skoro i tak Ci tego życia nie szkoda? dlatego, że człowiek powinien brać to co otrzymał i nie upominać się o nic więcej. Należy zaakceptowac koleje losu a nie starac się je wyprzedzić.
>A jeśli chciałoby się go wykorzystać więcej? Buddzie czas życia całkowicie wystarczył, nie rozumiem dlaczego nam ma go nie starczyć.
>Od wszelkich religii tutaj abstrahujemy. Dlaczego?
>Hmm, jaką filozofię wyznajesz? Swoją własną.
>Aaa, reinkarnator. Obawiam się że nie ma takiego słowa REINKARNATORZE!
>Nie wiem w takim razie po co, ze swoimi poglądami występujesz na tym forum. Bo chce pogadać, nauczyć się, zrozumieć i poznać. Ty występujesz chyba tylko po to by się powykłócać i nie przyznać do błędu.
>Tu nie uświadczysz zbyt wielu ludzi wierzących w przejście z życia do życia. 1. Skąd możesz to wiedzieć? 2. A nawet jeśli to co z tego?
>Tym samym wszelka dyskusja o sensie życia, która została rozpoczęta, powinna zostać zakończona. To twoje subiektywne zdanie.
|
|
| | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>Hmm, jaką filozofię wyznajesz? >Swoją własną. >>Aaa, reinkarnator. >Obawiam się że nie ma takiego słowa REINKARNATORZE!
Jest, nawet jak sobie na Google wklepiesz, to Ci się trochę stron pojawi.
>>Nie wiem w takim razie po co, ze swoimi poglądami występujesz na tym forum. >Bo chce pogadać, nauczyć się, zrozumieć i poznać. Ty występujesz chyba tylko po to by się powykłócać i nie przyznać do błędu.
Przepraszam, przyznaję się do błędu, nie będę się kłócił.
Na to liczyłeś?
No way.
Zaprezentowane przez Ciebie poglądy są niespójne, nie mają solidnych podstaw; nie ma o czym dyskutować. Ty nie próbujesz "nauczyć się, zrozumieć", tylko wychodzisz od razu ze swoim punktem widzenia, jakby został Ci on objawiony.
>>Tu nie uświadczysz zbyt wielu ludzi wierzących w przejście z życia do życia. >1. Skąd możesz to wiedzieć? >2. A nawet jeśli to co z tego?
1. Bo trochę dłużej siedzę na tym forum. 2. To, że nie ma sensu byś tłumaczył tym ludziom sensu istnienia przez pryzmat swojego poglądu, którego oni nie podzielają, a niekiedy wręcz przeciwnie.
>>Tym samym wszelka dyskusja o sensie życia, która została rozpoczęta, powinna zostać zakończona. >To twoje subiektywne zdanie.
Nie sposób odmówić Ci racji.
|
|
| | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >Zaprezentowane przez Ciebie poglądy są niespójne, nie mają solidnych podstaw; Są bardziej spójne i mają solidniejsze podstawy od twoich. W takim razie rzeczywiście >nie ma o czym dyskutować.
>1. Bo trochę dłużej siedzę na tym forum. Nie rozumiesz pytania : Skąd możesz to wiedzieć?
>2. To, że nie ma sensu byś tłumaczył tym ludziom sensu istnienia przez pryzmat swojego poglądu, którego oni nie podzielają, a niekiedy wręcz przeciwnie. Zawsze jednak mogą się czegoś nauczyć ( i ja także ).
|
|
| | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>Zaprezentowane przez Ciebie poglądy są niespójne, nie mają solidnych podstaw; >Są bardziej spójne i mają solidniejsze podstawy od twoich. W takim razie rzeczywiście >>nie ma o czym dyskutować.
Dobra, podaj swoje argumenty, ja odpowiem Ci swoimi kontrargumentami. Tylko dlatego sam nie zacznę, ponieważ nawet nie wiem od którego mógłbym, a mam ich całkiem sporo. Ponieważ wiele z nich przedstawiałem (niejednokrotnie zresztą) na tym forum (i nie tylko), nie chciałbym popaść w zbędne powtarzalnictwo.
>>1. Bo trochę dłużej siedzę na tym forum. >Nie rozumiesz pytania : Skąd możesz to wiedzieć?
Że raczej nie uświadczysz tu takich ludzi jak Ty? Właśnie z takiego powodu, jaki przedstawiłem. Nie wiem, doprawdy, jakiej odpowiedzi oczekujesz.
>>2. To, że nie ma sensu byś tłumaczył tym ludziom sensu istnienia przez pryzmat swojego poglądu, którego oni nie podzielają, a niekiedy wręcz przeciwnie. >Zawsze jednak mogą się czegoś nauczyć ( i ja także ).
Jeśli będziemy tylko prawić kazania, nikt się niczego nie nauczy. Jeśli podeprzesz swoje stanowisko solidnymi argumentami, wtedy mamy o czym rozmawiać.
|
|
| |  | | truthsearcher (437 punktów) | >To bardzo smutne, uświadomić sobie że koniec tego życia jest końcem wszyskiego. >Dla mnie jest to smutne, albowiem chciałbym zobaczyć i poznać znacznie więcej, niż pozwoli mi na to ograniczony biologicznie wiek. Dobrze mi z tym życiem i nie chcę się z nim rozstawać. Dlatego to jest smutne.
Koniec życia jest smutny gdy nie uświadamiamy sobie kilku prawd: a) że nasz smutek niczego nie zmieni więc nie warto się smucić b) tak po prostu musi być, człowiek musi kiedyś umrzeć i trzeba do tego podejść ze stoickim spokojem c) trzeba zaakceptować ludzki los d) śmierć podkreśla wartość życia e) trzeba życie wykorzystać f) życie jest wartością choć nieco znikomą ( wiem, nieco koliduje to z pkt. d ale już wyjaśniam): są pewne wartości cenniejsze niż życie, natomiast pkt d ukazuje tylko marność śmierci. g) nie należy sobie odbierać życia ( dlaczego już pisałem, nie chciałbym się powtarzać )
Odsyłam również do poczytania co nieco na temat śmierci wielkich mędrców, proszę porównać Sokratesa i Schopenhauera ( sorry za pisownię nie sprawdzałem).
|
|
| | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > a) że nasz smutek niczego nie zmieni więc nie warto się smucićA jednak stanowcza większość ludzi racjonalnych płacze na pogrzebach swych bliskich, chociaż wie że niczego to nie zmieni. > b) tak po prostu musi być, człowiek musi kiedyś umrzeć i trzeba do tego podejść ze stoickim spokojemNie ma rady. Nie przeszkadza mi to jednak się smucić. > c) trzeba zaakceptować ludzki losA mamy inne wyjście? > d) śmierć podkreśla wartość życiaWolałbym, żeby coś innego ją podkreślało. > e) trzeba życie wykorzystaćZgadzam się. > f) życie jest wartością choć nieco znikomą ( wiem, nieco koliduje to z pkt. d ale już wyjaśniam): są pewne wartości cenniejsze niż życie, natomiast pkt d ukazuje tylko marność śmierci.Naprawdę ukazuje? Ja tam w śmierci widzę potężną siłę, która niszczy dorobek wielu lat istnienia. > g) nie należy sobie odbierać życia ( dlaczego już pisałem, nie chciałbym się powtarzać )Dobrze, nie powtarzaj się.  > Odsyłam również do poczytania co nieco na temat śmierci wielkich mędrców, proszę porównać Sokratesa i Schopenhauera ( sorry za pisownię nie sprawdzałem).Nie wiem jak Schopenhauer. Sokrates odszedł dumnie i- podobno- bez strachu. Co z tego? Ja nie jestem jednym z nich. Dla mnie życie to nałóg, z którym nie potrafię zerwać, zwłaszcza że bardzo wcześnie zacząłem.
|
|
| | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >A jednak stanowcza większość ludzi racjonalnych płacze na pogrzebach swych bliskich, chociaż wie że niczego to nie zmieni. Powtórzę za Lukrecjuszem: ,,Pozwólmy łzom płynąć lecz nie nakazujmy im tego.. Niech się wylewa ich tyle ile wyciśnie uczucie, nie tyle, ile żąda chęć naśladowania.
>>c) trzeba zaakceptować ludzki los >A mamy inne wyjście? Nie.
>>d) śmierć podkreśla wartość życia >Wolałbym, żeby coś innego ją podkreślało. Nie do mnie zażalenia.
>Naprawdę ukazuje? Ja tam w śmierci widzę potężną siłę, która niszczy dorobek wielu lat istnienia. Co to za dorobek?
>Nie wiem jak Schopenhauer. Głosił on że życie nie jest nic warte a gdy miał szansę je zakończyć, w mieście gdzie przebywał wybuchła epidemia dżumy po prostu stchórzył.
>Dla mnie życie to nałóg, z którym nie potrafię zerwać, zwłaszcza że bardzo wcześnie zacząłem. Więc masz jeszcze czas pogodzić się z losem.
|
|
| | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>A jednak stanowcza większość ludzi racjonalnych płacze na pogrzebach swych bliskich, chociaż wie że niczego to nie zmieni. >Powtórzę za Lukrecjuszem: ,,Pozwólmy łzom płynąć lecz nie nakazujmy im tego.. Niech się wylewa ich tyle ile wyciśnie uczucie, nie tyle, ile żąda chęć naśladowania.
A czy o czymś takim była w ogóle mowa?
>>>c) trzeba zaakceptować ludzki los >>A mamy inne wyjście? >Nie.
Więc nadal nie wiem po co się nad tym rozwodzić.
>>>d) śmierć podkreśla wartość życia >>Wolałbym, żeby coś innego ją podkreślało. >Nie do mnie zażalenia.
Tak tylko powiedziałem.
>>Naprawdę ukazuje? Ja tam w śmierci widzę potężną siłę, która niszczy dorobek wielu lat istnienia. >Co to za dorobek?
KAŻDY.
>>Nie wiem jak Schopenhauer. >Głosił on że życie nie jest nic warte a gdy miał szansę je zakończyć, w mieście gdzie przebywał wybuchła epidemia dżumy po prostu stchórzył.
Aha, czyli w gruncie rzeczy rozsądny człowiek.
>>Dla mnie życie to nałóg, z którym nie potrafię zerwać, zwłaszcza że bardzo wcześnie zacząłem. >Więc masz jeszcze czas pogodzić się z losem.
Wybacz, nie mam zamiaru tracić życia na godzenie się z jego końcem.
|
|
| | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >A czy o czymś takim była w ogóle mowa? Jak można z tobą dyskutowac jak nie pamiętasz co pisałeś w ostatnim poście.
>>>Naprawdę ukazuje? Ja tam w śmierci widzę potężną siłę, która niszczy dorobek wielu lat istnienia. >>Co to za dorobek? >KAŻDY. Każdy czyli żaden. Mówić o wszystkim to tyle co mówić o niczym.
>Aha, czyli w gruncie rzeczy rozsądny człowiek. Jeśli rozsądek kojarzy ci sie z tchórzostwem, obłudą, hipokryzją ... Przy okazji obrażasz tym samym Sokratesa ( według delfickiej wyroczni) - najmądrzejszego człowieka.
>Wybacz, nie mam zamiaru tracić życia na godzenie się z jego końcem. Kto tu mówi na traceniu życia?
|
|
| | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > >A czy o czymś takim była w ogóle mowa?> Jak można z tobą dyskutowac jak nie pamiętasz co pisałeś w ostatnim poście.Na pewno nie o tym, do czego odnosi się zaprezentowany przez Ciebie cytat. > >>>Naprawdę ukazuje? Ja tam w śmierci widzę potężną siłę, która niszczy dorobek wielu lat istnienia.> >>Co to za dorobek?> >KAŻDY.> Każdy czyli żaden. Mówić o wszystkim to tyle co mówić o niczym.Skoro rozmawiamy o każdej jednej śmierci, mogę też mówić o każdym jednym dorobku życia. > >Aha, czyli w gruncie rzeczy rozsądny człowiek.> Jeśli rozsądek kojarzy ci sie z tchórzostwem, obłudą, hipokryzją ...Obawiam się, że czasem tchórzostwo, obłuda i hipokryzja SĄ rozsądne. Czy Ci się to podoba, czy nie. > Przy okazji obrażasz tym samym Sokratesa ( według delfickiej wyroczni) - najmądrzejszego człowieka.Facet nie żyje, więc nie ma komu się obrażać. > Kto tu mówi na traceniu życia?Nie ja. Bo nie mam zamiaru.
|
|
| | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | > >>A czy o czymś takim była w ogóle mowa?> >Jak można z tobą dyskutowac jak nie pamiętasz co pisałeś w ostatnim poście.> Na pewno nie o tym, do czego odnosi się zaprezentowany przez Ciebie cytat.> A jednak stanowcza większość ludzi racjonalnych płacze na pogrzebach swych bliskich, chociaż wie że niczego to nie zmieni.Wspominasz tu o płaczu a ja przytaczam odpowiedni cytat Lukrecjusza. Czego w tym nie rozumiesz? > Skoro rozmawiamy o każdej jednej śmierci, mogę też mówić o każdym jednym dorobku życia.W sumie racja, śmierć kazda jedna jest w sumie podobna i dorobek życia jest w sumie podobny, czyli mizerny. > Obawiam się, że czasem tchórzostwo, obłuda i hipokryzja SĄ rozsądne. Czy Ci się to podoba, czy nie.Oczywiście że mi się to nie podoba, to nie jest rozsądek lecz głupota. > >Przy okazji obrażasz tym samym Sokratesa ( według delfickiej wyroczni) - najmądrzejszego człowieka.> Facet nie żyje, więc nie ma komu się obrażać.Co nie zmienia faktu że go obrażasz. > >Kto tu mówi na traceniu życia?> Nie ja. Bo nie mam zamiaru.  > Wybacz, nie mam zamiaru tracić życia na godzenie się z jego końcem.Twoje słowa.
|
|
| | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > Wspominasz tu o płaczu a ja przytaczam odpowiedni cytat Lukrecjusza. Czego w tym nie rozumiesz?Związku z tematem dyskusji. Mniejsza o to. > >Obawiam się, że czasem tchórzostwo, obłuda i hipokryzja SĄ rozsądne. Czy Ci się to podoba, czy nie.> Oczywiście że mi się to nie podoba, to nie jest rozsądek lecz głupota.Głupotą jest ucieczka z pola walki? A jeśli masz pewność że zginiesz? Będziesz walczyć dalej w imię niesprecyzowanego honoru? Dla mnie to całkiem rozsądne. > >>Przy okazji obrażasz tym samym Sokratesa ( według delfickiej wyroczni) - najmądrzejszego człowieka.> >Facet nie żyje, więc nie ma komu się obrażać.> Co nie zmienia faktu że go obrażasz.Co ja Ci na to poradzę. > >>Kto tu mówi na traceniu życia?> >Nie ja. Bo nie mam zamiaru.  > >Wybacz, nie mam zamiaru tracić życia na godzenie się z jego końcem.> Twoje słowa.Faktycznie. No i...? Widzisz tam coś sprzecznego?
|
|
| | | | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | > Głupotą jest ucieczka z pola walki?Jeśli wcześniej głosiło się najwyższą cnotę jako nieuciekanie z pola walki to tak. > A jeśli masz pewność że zginiesz?Trudno. Walczysz póki możesz. Tak jak z życiem i tak masz pewność że zginiesz a jednak walczysz. > Będziesz walczyć dalej w imię niesprecyzowanego honoru?Co oznacza termin niesprecyzowany honor. > Dla mnie to całkiem rozsądne.Co takiego? Walka do upadłego? Dla mnie też. > >>>Kto tu mówi na traceniu życia?> >>Nie ja. Bo nie mam zamiaru.  > >>Wybacz, nie mam zamiaru tracić życia na godzenie się z jego końcem.> >Twoje słowa.> Faktycznie. No i...? Widzisz tam coś sprzecznego?Nie tylko niekonsekwencję twoich wypowiedzi.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > >Głupotą jest ucieczka z pola walki?> Jeśli wcześniej głosiło się najwyższą cnotę jako nieuciekanie z pola walki to tak.A jeśli NIE? Dla obserwatora tchórzostwo nadal pozostaje tchórzostwem. > >A jeśli masz pewność że zginiesz?> Trudno. Walczysz póki możesz. Tak jak z życiem i tak masz pewność że zginiesz a jednak walczysz.Ale nie walczę o nieśmiertelność, bo wiem że nie wygram. Walczysz póki możesz? A jeśli na przykład głęboko mam tę wojnę, bo nie z własnej woli się w niej znalazłem? Dlaczego nie mam prawa stchórzyć? > >Będziesz walczyć dalej w imię niesprecyzowanego honoru?> Co oznacza termin niesprecyzowany honor.Mógłbyś używać pytajników? Nie wiem, czy odpowiednio się wyraziłem. Miałem na myśli fakt, że definicja honoru jest jest dyskusyjna; co jednemu wydaje się cnotą, niekoniecznie musi się nią innemu. Dla jednych polec na polu bitwy jest najwspanialszą i najbardziej honorową rzeczą na świecie, dla drugich z honorem nie ma to nic wspólnego, dla trzecich jeszcze jest to szczyt głupoty. > > Dla mnie to całkiem rozsądne.> Co takiego? Walka do upadłego? Dla mnie też.Tylko, jeśli nie ma innego wyjścia, a poddanie się automatycznie oznacza śmierć. > >>>>Kto tu mówi na traceniu życia?> >>>Nie ja. Bo nie mam zamiaru.  > >>>Wybacz, nie mam zamiaru tracić życia na godzenie się z jego końcem.> >>Twoje słowa.> >Faktycznie. No i...? Widzisz tam coś sprzecznego?> Nie tylko niekonsekwencję twoich wypowiedzi.W KTÓRYM MIEJSCU widzisz niekonsekwencję? Ja jej jakoś nie zauważam.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >Ale nie walczę o nieśmiertelność, bo wiem że nie wygram. Walczysz póki możesz? A jeśli na przykład głęboko mam tę wojnę, bo nie z własnej woli się w niej znalazłem? To nie walcz, od razu strzel sobie w głowę.
>Dlaczego nie mam prawa stchórzyć? Masz, ale według mnie to głupota.
>>> Dla mnie to całkiem rozsądne. >>Co takiego? Walka do upadłego? Dla mnie też. >Tylko, jeśli nie ma innego wyjścia, Zawsze jest inne wyjście.
>a poddanie się automatycznie oznacza śmierć. To tak jak w życiu.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>Ale nie walczę o nieśmiertelność, bo wiem że nie wygram. Walczysz póki możesz? A jeśli na przykład głęboko mam tę wojnę, bo nie z własnej woli się w niej znalazłem? >To nie walcz, od razu strzel sobie w głowę.
A to dlaczego? Dlaczego mam sobie strzelać honorowo w łeb, jeśli mogę niehonorowo uciec? I PRZEŻYĆ.
>Masz, ale według mnie to głupota.
Tchórzostwo to głupota. Co głupiego w nim widzisz?
>>Tylko, jeśli nie ma innego wyjścia, >Zawsze jest inne wyjście.
Masz więcej niż 15 lat?
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >A to dlaczego? Dlaczego mam sobie strzelać honorowo w łeb, jeśli mogę niehonorowo uciec? I PRZEŻYĆ. Co to za życie. Pozwól że jeszcze raz przytoczeprzykład Sokratesa. Choć miał możliwość obrony, mógł nawet zachowac życię ceną wygnania z miasta itd. to jednak pozostał wierny ideałom, umarł z godnością. Tak zachowują się mędrcy. Opcja przez ciebie przedstawiona nie odróżnia nas ludzi niczym od zwierząt, które nie znaja pojęcia honor, odwaga, męstwo.
>Masz więcej niż 15 lat? Tak.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>A to dlaczego? Dlaczego mam sobie strzelać honorowo w łeb, jeśli mogę niehonorowo uciec? I PRZEŻYĆ. >Co to za życie.
Długie.
> Pozwól że jeszcze raz przytoczeprzykład Sokratesa. Choć miał możliwość obrony, mógł nawet zachowac życię ceną wygnania z miasta itd. to jednak pozostał wierny ideałom, umarł z godnością. Tak zachowują się mędrcy.
Albo ludzie wyjątkowo skrzywieni przez swoją dumę.
> Opcja przez ciebie przedstawiona nie odróżnia nas ludzi niczym od zwierząt, które nie znaja pojęcia honor, odwaga, męstwo.
Z odwagą bym uważał. Męstwo jest pochodną odwagi.
Honoru jako takiego nie stwierdzono. I co z tego? Bogów też nie mają.
>>Masz więcej niż 15 lat? >Tak.
Skoro tak mówisz.
Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >Długie. Wolę zyć krótko i być zadowolony z życia niż żyć długo w pohańbieniu.
>Albo ludzie wyjątkowo skrzywieni przez swoją dumę. Dumę czego?
>Honoru jako takiego nie stwierdzono. To znaczy kto nie stwierdził? Ty?
>I co z tego? To z tego że stajemy się tak niskimi bytami jak choćby szczury.
Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>Długie. >Wolę zyć krótko i być zadowolony z życia niż żyć długo w pohańbieniu.
Dla mnie to żadna hańba spierniczyć z wojny, o którą się nie prosiłem.
>>Albo ludzie wyjątkowo skrzywieni przez swoją dumę. >Dumę czego?
Po prostu dumę. Dumę dumy, rozumiesz.
>>Honoru jako takiego nie stwierdzono. >To znaczy kto nie stwierdził? Ty?
A Ty stwierdziłeś? Z tego co widziałem sam go u zwierząt negujesz.
>>I co z tego? >To z tego że stajemy się tak niskimi bytami jak choćby szczury.
Źle Ci z tego powodu? Czy cały honor jest Ci potrzebny po to, żebyś czuł się ponad wszystko inne, co żyje na tym świecie?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >Dla mnie to żadna hańba spierniczyć z wojny, o którą się nie prosiłem. Nie ważnme czy prosiłeś czy nie, to po prostu hańba. Zostawić tych wszystkich co dalej walczą. Zawieść tych co na ciebie liczą.
>Po prostu dumę. Dumę dumy, rozumiesz. Ok niech będzie.
>A Ty stwierdziłeś? Z tego co widziałem sam go u zwierząt negujesz. U zwierząt niższego rzędu go raczj nie stwierdzam ( np. u konika polnego) ale uczłowieka już tak.
>Źle Ci z tego powodu? Zdecydowanie. Chyba nie chciałbyś być traktowany na rowni z psem. Prawda?
>Czy cały honor jest Ci potrzebny po to, żebyś czuł się ponad wszystko inne, co żyje na tym świecie? Nie nie temu służy honor.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Nie ważnme czy prosiłeś czy nie, to po prostu hańba. Zostawić tych wszystkich co dalej walczą. Zawieść tych co na ciebie liczą.
Ok, jedź do Afryki wziąć udział w jakichś krwawych plemiennych starciach. Obojętnie jakich. Którejś ze stron z pewnością przydałaby się Twoja pomoc. Liczę na Ciebie.
>>A Ty stwierdziłeś? Z tego co widziałem sam go u zwierząt negujesz. >U zwierząt niższego rzędu go raczj nie stwierdzam ( np. u konika polnego) ale uczłowieka już tak.
No i OK. Przecież tego nie neguję.
>>Źle Ci z tego powodu? >Zdecydowanie. Chyba nie chciałbyś być traktowany na rowni z psem. Prawda?
To zależy. Jeśli ludzie zaczęliby pluć na kij, a potem mi go rzucać, żebym przyniósł go z powrotem, to raczej nie odpowiadałby mi taki stan rzeczy. Nie odpowiada mi też zapach przysmaków w postaci suszonych świńskich uszu i ogonów, więc nie liczę że ze smakiem będzie lepiej.
Nawiasem mówiąc: czy trzeba być nieziemsko honorowym, by być człowiekiem i jako człowiek być traktowanym?
>>Czy cały honor jest Ci potrzebny po to, żebyś czuł się ponad wszystko inne, co żyje na tym świecie? >Nie nie temu służy honor.
A jednak tak wynikałoby z Twoich wypowiedzi. Jeśli się mylę, powiedz mi: CZEMU służy honor? Honor, który nie pozwalałby mi zwiać z pola walki i prowadzić spokojnego (i długiego, takoż szczęśliwego) życia dezertera?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >Nawiasem mówiąc: czy trzeba być nieziemsko honorowym, by być człowiekiem i jako człowiek być traktowanym? Według mnie skrót odpowiedzi wygląda tak: Jeśli człowiek nie jest honorowy wtedy stajhe się tylko cieniem człowieka. Honor to jedna z tych cech która odróznia nas od szczura.
>Jeśli się mylę, powiedz mi: CZEMU służy honor? Honor, który nie pozwalałby mi zwiać z pola walki i prowadzić spokojnego (i długiego, takoż szczęśliwego) życia dezertera? Jeśli możesz wieść tak pohańbione życie i jeszcze być szczęsliwy to chyba nie byłeś na żadnej wojnie. Honor służy temu by chołbić ( nie wiem czy to odpowiednie słowo) swoim ideałom. Jeśli uciekasz z pola bitwy jakim ideałom ,,służysz''? Tchórzostwu? Naprawdę nie ciężko ci z tym żyć? Nie ciężko jest żyć z przekonaniem że jest się tchórzem. że zawiodłeś ludzi. że może gdybyś został ktoś by się uratował?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>Nawiasem mówiąc: czy trzeba być nieziemsko honorowym, by być człowiekiem i jako człowiek być traktowanym? >Według mnie skrót odpowiedzi wygląda tak: Jeśli człowiek nie jest honorowy wtedy stajhe się tylko cieniem człowieka. Honor to jedna z tych cech która odróznia nas od szczura.
A wnętrzności, owłosienie i takie tam to jedne z tych cech, które upodabniają. Zanegujesz swoją zwierzęcość?
>Jeśli możesz wieść tak pohańbione życie i jeszcze być szczęsliwy to chyba nie byłeś na żadnej wojnie.
No jakoś tak nie miałem okazji. Przepraszam.
> Honor służy temu by chołbić ( nie wiem czy to odpowiednie słowo) [...]
Nawet takiego nie znam.
>[...] swoim ideałom. Jeśli uciekasz z pola bitwy jakim ideałom ,,służysz''? Tchórzostwu?
Nie mam zamiaru walczyć o ideały, które nie są moimi. Jeśli wcielą mnie do woja, bym walczył za ojczyznę, ja to chrzanię, na dzień dzisiejszy mam bowiem swoją ojczyznę głęboko; gdybym mógł wybierać, urodziłbym się gdzie indziej.
> Naprawdę nie ciężko ci z tym żyć?
Nie. Ciężej byłoby mi żyć bez kończyn, które straciłbym na wojnie.
>Nie ciężko jest żyć z przekonaniem że jest się tchórzem. że zawiodłeś ludzi. że może gdybyś został ktoś by się uratował?
Jeśli ten ktoś sam się pchał na wojnę, jego sprawa. Jeśli został zmuszony, mógł postąpić tak jak postąpiłbym ja.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >>[...] swoim ideałom. Jeśli uciekasz z pola bitwy jakim ideałom ,,służysz''? Tchórzostwu? >Nie mam zamiaru walczyć o ideały, które nie są moimi. to walcz o takie, które są.
>Jeśli wcielą mnie do woja, bym walczył za ojczyznę, ja to chrzanię, na dzień dzisiejszy mam bowiem swoją ojczyznę głęboko; I bardzo dobrze. Ja też bym nie walczył o kawałek ziemii ogrodzonej jakąś linią.
>gdybym mógł wybierać, urodziłbym się gdzie indziej. Ja tak samo.
>> Naprawdę nie ciężko ci z tym żyć? >Nie. Ciężej byłoby mi żyć bez kończyn, które straciłbym na wojnie. To zrozumiałe. Osobiście bardzo współuję wojennym kalekom i nie wyobrażam sobie cierpienia jakiego doznały. Jednocześnie podziwiam ich odwagę, męstwo, honor poświęcenie. Jestem pewien, że wiedzą oni, iż poświęcili się w imię pewnych bezcennych wartości. że dzięki ich poświęceniu armia przeciwnika nie zmasakruje kolejnej wioski, gwałcąc i kalecząc jednocześnie mieszkającą, nieszkodliwą ludność. Dzięki tym wartościom, jakimi odznaczyli się żołnierze zostaną oni zapamiętani. Staną się ludzmi honoru, ludzmi którzy znaczą wiele. Jeśli uciekłbyś z pola walki nie miałbyś wyrzutów sumienia, że twoi koledzy zginęli bo im nie pomogłeś? Honor, męstwo, odwaga, mądrość to te cechy które czynią gatunek ludzki wyjątkowym. Nie ważne czy istnieje życie pośmiertne czy nie. To wartości które stanowią niejako esencję człowieczeństwa.
To co piszę nie tyczy się oczywiście wojny w sensie politycznym ( może poza małym fragmentem). Ale czy gdybyś walczył o wolność, szczęście czy dobrobyt dla swojej rodziny czy choćby dla siebie nie byłbyś w stanie poświęcić się?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >to walcz o takie, które są.
O takie walczę. Nie kosztem swojego życia, bo to dla mnie najwyższa wartość.
>>Jeśli wcielą mnie do woja, bym walczył za ojczyznę, ja to chrzanię, na dzień dzisiejszy mam bowiem swoją ojczyznę głęboko; >I bardzo dobrze. Ja też bym nie walczył o kawałek ziemii ogrodzonej jakąś linią.
Bardzo mnie cieszy taka postawa u innych. Dotychczas (w prawdziwym życiu, nie na łamach Racjonalisty) spotykałem się tylko z oburzeniem ("Jak możesz nie kochać swojej ojczyzny!?")
>>Nie. Ciężej byłoby mi żyć bez kończyn, które straciłbym na wojnie. >To zrozumiałe. Osobiście bardzo współuję wojennym kalekom i nie wyobrażam sobie cierpienia jakiego doznały. Jednocześnie podziwiam ich odwagę, męstwo, honor poświęcenie.
Tylko że qpa im przyjdzie z Twojego i innych podziwu.
>Jestem pewien, że wiedzą oni, iż poświęcili się w imię pewnych bezcennych wartości. że dzięki ich poświęceniu armia przeciwnika nie zmasakruje kolejnej wioski, gwałcąc i kalecząc jednocześnie mieszkającą, nieszkodliwą ludność.
Z pewnością wiedzą. I nie mają kończyn.
>Dzięki tym wartościom, jakimi odznaczyli się żołnierze zostaną oni zapamiętani. Staną się ludzmi honoru, ludzmi którzy znaczą wiele.
I którzy nie mają kończyn.
>Jeśli uciekłbyś z pola walki nie miałbyś wyrzutów sumienia, że twoi koledzy zginęli bo im nie pomogłeś?
Miałbym. Szybko pocieszyłbym się faktem że nie podzieliłem ich losu.
>Honor, męstwo, odwaga, mądrość to te cechy które czynią gatunek ludzki wyjątkowym. Nie ważne czy istnieje życie pośmiertne czy nie. To wartości które stanowią niejako esencję człowieczeństwa.
Ależ owszem, ważne. Nie interesuje mnie esencja człowieczeństwa, etyka taka i siaka, kiedy wiem że mogę zginąć. Co z tego że ktoś mnie zapamięta, skoro ja, jako trup, nie będę miał z tego najmniejszej satysfakcji?
>To co piszę nie tyczy się oczywiście wojny w sensie politycznym ( może poza małym fragmentem). Ale czy gdybyś walczył o wolność, szczęście czy dobrobyt dla swojej rodziny czy choćby dla siebie nie byłbyś w stanie poświęcić się?
W jakimś stopniu na pewno. Czy oddałbym za to życie? Zależy o co dokładnie i dla kogo miałbym walczyć. Generalnie jestem przeciwny honorowemu pakowaniu się w paszczę śmierci, ale kto wie, może na starość mi się odmieni.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >O takie walczę. Nie kosztem swojego życia, bo to dla mnie najwyższa wartość. Tak po prostu samo życie nawet gdy jest pasmem nieszczęść?
>Ależ owszem, ważne. Nie interesuje mnie esencja człowieczeństwa, etyka taka i siaka, kiedy wiem że mogę zginąć. Co z tego że ktoś mnie zapamięta, skoro ja, jako trup, nie będę miał z tego najmniejszej satysfakcji? Po pierwsze nie możesz mieć 100 % pewności. Po drugie przyczynisz się do lepszego bytowania innych.
>W jakimś stopniu na pewno. Czy oddałbym za to życie? Zależy o co dokładnie i dla kogo miałbym walczyć. Dla rodziny najbliższych...
>Generalnie jestem przeciwny honorowemu pakowaniu się w paszczę śmierci, ale kto wie, może na starość mi się odmieni. Miejmy nadzieję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Tak po prostu samo życie nawet gdy jest pasmem nieszczęść?
To zależy od nieszczęść.
>>Ależ owszem, ważne. Nie interesuje mnie esencja człowieczeństwa, etyka taka i siaka, kiedy wiem że mogę zginąć. Co z tego że ktoś mnie zapamięta, skoro ja, jako trup, nie będę miał z tego najmniejszej satysfakcji? >Po pierwsze nie możesz mieć 100 % pewności. Po drugie przyczynisz się do lepszego bytowania innych.
Nie zauważyłeś do tej pory że rozmawiasz z egoistą?
>>W jakimś stopniu na pewno. Czy oddałbym za to życie? Zależy o co dokładnie i dla kogo miałbym walczyć. >Dla rodziny najbliższych...
Wtedy może. Nie dlatego że jestem dzielny, ale wiem że po utracie najbliższych wpadłbym w taką deprechę, że niewykluczone iż skończyłoby się moim samobójstwem.
>>Generalnie jestem przeciwny honorowemu pakowaniu się w paszczę śmierci, ale kto wie, może na starość mi się odmieni. >Miejmy nadzieję.
Oby nie. Chcę żyć długo.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >To zależy od nieszczęść. Wyobraź sobie najokropniejsze jakie cię mogą spotkać! ( oczywiście Ci ich NIE życzę)
>>Dla rodziny najbliższych... >Wtedy może. Nie dlatego że jestem dzielny, ale wiem że po utracie najbliższych wpadłbym w taką deprechę, że niewykluczone iż skończyłoby się moim samobójstwem. To już pierwszy krok. Robimy postępy...
>Oby nie. Chcę żyć długo. Nawet w największym nieszczęściu?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>To zależy od nieszczęść. >Wyobraź sobie najokropniejsze jakie cię mogą spotkać! ( oczywiście Ci ich NIE życzę)
Wtedy prawdopodobnie przyjąłbym Twoją postawę. DOPIERO wtedy. Pamiętaj, nie z powodu wrodzonej odwagi, a przekonania że bez mojej interwencji moje życie i tak się zawali.
>>Wtedy może. Nie dlatego że jestem dzielny, ale wiem że po utracie najbliższych wpadłbym w taką deprechę, że niewykluczone iż skończyłoby się moim samobójstwem. >To już pierwszy krok. Robimy postępy...
Żadne postępy. Myślę tak od bardzo dawna i nadal daleki jestem od ginięcia za ojczyznę i inne kretyńskie wartości.
>>Oby nie. Chcę żyć długo. >Nawet w największym nieszczęściu?
Tu już mógłbym się zastanawiać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >Wtedy prawdopodobnie przyjąłbym Twoją postawę. Miło mi to słyszeć.
>Pamiętaj, nie z powodu wrodzonej odwagi, a przekonania że bez mojej interwencji moje życie i tak się zawali. Czyli desperacja?
>Żadne postępy. Myślę tak od bardzo dawna i nadal daleki jestem od ginięcia za ojczyznę Ja też.
> i inne kretyńskie wartości. szczęście rodziny nazywasz kretyńskimi wartościami? Duży błąd.
>>>Oby nie. Chcę żyć długo. >>Nawet w największym nieszczęściu? >Tu już mógłbym się zastanawiać. Po raz kolejny miło mi to słyszeć.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>Wtedy prawdopodobnie przyjąłbym Twoją postawę. >Miło mi to słyszeć.
Skoro tak mówisz.
>>Pamiętaj, nie z powodu wrodzonej odwagi, a przekonania że bez mojej interwencji moje życie i tak się zawali. >Czyli desperacja?
Tak.
>>Żadne postępy. Myślę tak od bardzo dawna i nadal daleki jestem od ginięcia za ojczyznę >Ja też.
Tyle dobrego.
>> i inne kretyńskie wartości. >szczęście rodziny nazywasz kretyńskimi wartościami? Duży błąd.
Szczęście rodziny nie. Jest masa innych niż patriotyczne kretyńskich wartości, za które ludzie dają się zabić. >
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >>szczęście rodziny nazywasz kretyńskimi wartościami? Duży błąd. >Szczęście rodziny nie. Jest masa innych niż patriotyczne kretyńskich wartości, za które ludzie dają się zabić.
Za te ,,inne'' wartości czasami warto być gotowym na największe poświecenia.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Jak już wspominałem, wszystko zależy od tego JAKIE DLA KOGO by one były.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >Jak już wspominałem, wszystko zależy od tego JAKIE DLA KOGO by one były. Po częsci racja, ale trochę za dużo tu relatywizmu. Uważam, że szczęście powinno być dla wszystkich najwyższą wartością.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Nie obejdzie się bez relatywizmu. Dlaczego? Bo teraz trzeba sobie przemyśleć o JAKIM wielkie szczęście możemy walczyć, ryzykując swoje życie (abstrahując już od indywidualnego pojęcia szczęścia).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >Nie obejdzie się bez relatywizmu. Dlaczego? Bo teraz trzeba sobie przemyśleć o JAKIM wielkie szczęście możemy walczyć, ryzykując swoje życie (abstrahując już od indywidualnego pojęcia szczęścia). Nie zgodzę się tu z Epikurem bo samo życie, istnienie tak wielce przesiąknięte cierpieniem to raczej szczęściem nie jest. Bliżej mi do Arystypa, choć szczęście nie jest całkowicie zmyslowe i nie oznacza wewnętrznego ruchu ale pewien stan.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>Nie obejdzie się bez relatywizmu. Dlaczego? Bo teraz trzeba sobie przemyśleć o JAKIM wielkie szczęście możemy walczyć, ryzykując swoje życie (abstrahując już od indywidualnego pojęcia szczęścia).
Psiakrew. Niewyspanie robi swoje. Powinno być oczywiście "[...] o jakiE wielkie szczęście [...]"
>Nie zgodzę się tu z Epikurem bo samo życie, istnienie tak wielce przesiąknięte cierpieniem to raczej szczęściem nie jest. Bliżej mi do Arystypa, choć szczęście nie jest całkowicie zmyslowe i nie oznacza wewnętrznego ruchu ale pewien stan.
Ja zaś powiem Ci że w tych sprawach zgadzam się wyłącznie sam z sobą. Życie jest dla mnie szczęściem, albowiem szczęście mnie podczas jego trwania spotyka (nie tylko ono, ale jednak). Przestanie nim być, jeśli nastąpi przewaga nieszczęść nad szczęściem i- co ważne- perspektywami na przyszłość.
Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >Psiakrew. Niewyspanie robi swoje. Powinno być oczywiście "[...] o jakiE wielkie szczęście [...]" Znam to uczucie.
>Ja zaś powiem Ci że w tych sprawach zgadzam się wyłącznie sam z sobą. Życie jest dla mnie szczęściem, albowiem szczęście mnie podczas jego trwania spotyka Jak może być szczęściem skoro szczęscie Cię podczas niego spotyka? Nie uważasz tego za nieco nielogiczne? życie nie jest szczęściem aczkolwiek doświadczamy w nim jego namiastki.
Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > Jak może być szczęściem skoro szczęscie Cię podczas niego spotyka? Nie uważasz tego za nieco nielogiczne?To tak jakbym powiedział że szczęściem dla mnie jest mój związek. Bywają w nim chwile szczęścia, rzadsze chwile goryczy, ostatecznie sam ten związek uważam za szczęście. Szczęście, zawierające szczęścia.  > życie nie jest szczęściem aczkolwiek doświadczamy w nim jego namiastki.To już chyba zależy od tego jak sobie szczęście zdefiniujemy. Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >To tak jakbym powiedział że szczęściem dla mnie jest mój związek. Związek to związek. Wywołuje on stan umysłu który nazywamy szczęściem.
Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | A, w taki sposób.  Ok, w takim razie szczęście w życiu jest dla mnie najważniejsze.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | > A, w taki sposób.  > Ok, w takim razie szczęście w życiu jest dla mnie najważniejsze.Nareszcie jakaś zgodność a już zaczynałem się martwić
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > Nareszcie jakaś zgodność a już zaczynałem się martwić  A ja własnie zaczynam. Żartuję.
|
|
| sininen (72 punktów) |
Jeżeli człowiek jest tak potężnym mechanizmem, pomyśl sobie o ile potężniejsza jest nasza mała planeta - trochę więcej szacunku dla reszty świata.
>Gdyby nie my nikt nie czułby, >przeżywał ,wspominał,widział ,słyszał.
nie tylko człowiek czuje, przeżywa itd. Nie tylko my mamy świadomość.
|
|
 | | włodarczyk (87 punktów) | >Jeżeli człowiek jest tak potężnym mechanizmem, pomyśl sobie o ile potężniejsza jest nasza mała planeta - trochę więcej szacunku dla reszty świata. A pomyśl sobie co czuje drzewo , samochód , krzak.Odpowiedż brzmi NIC.Pomyśl , że nasz świat jest jednym z wielu równie dobrych światów.Uważamy go za dobry bo wydaje się być jedyny. A może wcale taki dobry nie jest.Może to tylko "symulacja". Przecież to co czujesz, widzisz ,słyszysz nie musi naprawdę istnieć.Moż to tylko złudzenia kończonce się w chwili śmierci.
|
|
|  | | sininen |
I tu się muszę przyczepić - drzewo owszem, czuje. Możliwe, że nasze życie jest snem, ale powstałym chyba raczej na skutek interakcji świadomości lub czegoś, co nazywamy życiem, wszystkiego co żyje, a gdy sen się skończy poznamy rzeczywistość  lub znowu przyjdzie się nam obudzić.
|
|
| |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Drzewo nie posiada komórek nerwowych. Drzewo nie czuje.
Przykro że musiałem Cię rozczarować.
|
|
| | |  | | sininen (72 punktów) | > Drzewo nie posiada komórek nerwowych. Drzewo nie czuje.> Przykro że musiałem Cię rozczarować.drzewo ma do tego " alternatywne " rozwiązanie. taka inna forma układu nerwowego
|
|
| | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Nie ma żadnej innej formy. Systema nervosum jest, albo nie ma. Jeśli brak- nie ma mowy o jakimkolwiek czuciu.
|
|
| | | | |  | | sininen |
hmm, zależy co dokładnie masz na myśli: czy zdolność do odbierania i przekazywania informacji, odbierania bodźców i reagowanie na nie, porozumiewanie się z otoczeniem? To chyba już pewien początek, prawda?
|
|
| | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Co innego układ nerwowy, co innego reakcje na bodźce. Wiem co mówię. Naprawdę.
|
|
| | | | | | |  | | sininen (72 punktów) | >Co innego układ nerwowy, co innego reakcje na bodźce. Wiem co mówię. Naprawdę.
wiem, to nie to samo, ale i tak drzewa czy krzaczka do samochodu czy budynku przyrównać się nie da. Wiem, że rośliny nie odczuwają, ale "wiedzą", co się w ich organizmie dzieje i na to reagują, choć ma to wszystko zupełnie inny charakter niż w organizmach zwierzęcych, nie ma mowy o żadnej świadomości - przynajmniej teraz, póki rozumiemy ją tak jak ją rozumiemy - uczuciach, świadomości istnienia, centralnej kontroli itp.
|
|
| | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Tak, czy inaczej, drzewka nie mają świadomości, więc nie ma też o czym dyskutować.
|
|
| Thorvoy (6588 punktów) | >A co do życia po życiu czy nie wydaje wam się , że taki potężny >mechanizm jak człowiek (kochający ,myślący , wrażliwy) nie >może po śmierci tak po prostu zniknąć.
A dlaczego nie? Ludzie umierają i rozsypują się w proch. Dowiedzione empirycznie.
>Ciało umiera ,ale my >to nie tylko ciało.Uczucia czy są tylko sprawą mózgu.Może >mózg i umysł to co innego.
Pokaż mi kogoś z umysłem, ale bez mózgu. Dostaniesz Nobla, a ja oddam Ci cały swój majątek.
>Czyż ciało to nie tylko nasza własnośc.gdy boli nas noga nie mówimy ,"ale bolę" tylko >"noga mnie boli".Czy na pewno umieramy?
A gdy boli nas wszystko, mówimy: "boli mnie wszystko". Kiedy umierasz, umierasz cały, chyba że masz gangrenę i tylko stracisz obumarłą rękę, albo nogę,.
|
|
 | | sininen |
> A dlaczego nie? Ludzie umierają i rozsypują się w proch. Dowiedzione empirycznie.No niezupełnie - zostają pracowicie i dokładnie rozłożeni i wbudowani w resztę świata  czyli część staje się fragmentem 'nic nie czującego' drzewa, część agregatu glebowego, trochę ściekiem, trochę sie ulatnia w powietrze - więc nie znikamy - nic w przyrodzie nie ginie i nie znika tak po prostu  Wiem, że czepiam się bzdet. Tylko o nich się najczęściej zapomina.
|
|
|  | | Thorvoy (6588 punktów) | Nie mówię przecież że ten proch w czarodziejski sposób znika.
|
|
| |  | | sininen | oj wiem
|
|
| | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | No to nie czepiaj się już bzdetów.
|
|
| Ollofeli (5 punktów) | (Ciało umiera ,ale my to nie tylko ciało.Uczucia czy są tylko sprawą mózgu.Może mózg i umysł to co innego.)
Tą kwestie widzę w pewnym fragnencie jasno w innym mniej. Nasz umysł w chwili funkcjonowania naszego ciała zależy od biologicznej materii zwanej Mózgiem, bo przecież uderz się w głowę i uszkodź sobie mózg i Twój umysł się zmieni... ale z drugiej strony trudno podać odpowiedź, że to co jest świadomością i uczuciem nie może istnieć w jakimś oddzielnym wymiarze - jakby odseparowanym od materii. A jakie prawa działają w tym teoretycznym wymiarze jeśli wogóle - to inna historia.
|
|
 | | Thorvoy (6588 punktów) | Jeśli istnieją w innym wymiarze, to już nie jest w tym momencie Twoja świadomość.
|
|
| truthsearcher (437 punktów) | >Jak wam się wydaje. Czyż otaczjący nas świat mógłby >istnieć samoistnie czyli bez nas.Czyż jedynym sensem >istnienia naszego świata fizycznego nie jest odbieranie go >przez samych ludzi. Wydaje mi się, że piszesz tu o idealiźmie subiektywnym ( przedstwaicielem był m .in. Berkley). Mówisz, że aby coś istniało musi być postrzegane- Berkley wyraził to w słowach esse = percipi . Ale można wyobrazić sobie sytuację gdy jesteśmy zamknięci w pokoju i wtedy nikt nas nie postrzega! Ani stół ani ściany . Nikt. Wniosek : nie istniejemy! A jednak zgodnie z Kartezjuszem : Myślę, więc jestem. Dochodzimy do wniosku, że może to Bóg nas postrzega. Tym samym obalamy idealizm subiektywny bo wprowadzając Boga istotę postrzegającą niejako wszystko wprowadzamy idealizm obiektywny ( platonizm ).
>Może >mózg i umysł to co innego. Popieram choć nie będę argumentował bo to w dużej mierze kwestia wiary.
|
|
| Lanu (47 punktów) | Początek z Berekleya, ale się zgodzę. Przedmiot nie istnieje bez podmiotu, chociaż to nie jest wystarczający argument. Można by wysnuć tezę nihilistyczną i subiektywistyczną: istnieje tylko to co postrzegam w danej chwili. Wydawać by się mogło, że z tego założenia wynika, iż nic nie istnieje, lecz trzeba się zastanowić nad sprawą zasadniczą: co rozumiemy jako istniejące? I odpowiedź jest równie prosta jak pytanie. To co widzimy, smakujemy, dotykamy to właśnie istnieje.Wniosek jaki podałeś Ty (i nie tylko) jest po prostu tautologiczny i nic nie zmienia, ale to robi z niego jeszcze bardziej dobitny. <<< Polecam Traktat o naturze ludzkiego poznania G.Berekleya ...Chyba, że znasz... >>>
|
|
 | | truthsearcher (437 punktów) | > Można by wysnuć tezę nihilistyczną i subiektywistyczną: istnieje tylko to co postrzegam w danej chwili. Wydawać by się mogło, że z tego założenia wynika, iż nic nie istnieje, Dlaczego? Z twojego założenia wynika, że skoro niec nie istnieje to nie istnieje także to co postrzga, choć zgodnie z Kartezjuszem : Myślę, więc jestem. Twoja teza jest sprzeczna. Polecam ..Rozprawę o metodzie...
>lecz trzeba się zastanowić nad sprawą zasadniczą: co rozumiemy jako istniejące? Według Berkleya? esse=percipi Istniec=być postrzeganym
>To co widzimy, smakujemy, dotykamy to właśnie istnieje. No tak ale jak postrzegamy siebie? Np. swój umysł czy tak abstrakcyjne rzeczy jak "wewnętrzne ja".
>Wniosek jaki podałeś Ty (i nie tylko) jest po prostu tautologiczny i nic nie zmienia, Tu się nie zgodzę.
>ale to robi z niego jeszcze bardziej dobitny. Chyba o to chodzi we wnioskach?
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|