Racjonalista - Strona głównaDo treści
Pesymizm - optymizm

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
11-11-2006 14:52Beatus (2528 punktów)Pesymizm - optymizm
Człowiek już tak ma, że o ile żywi jakieś przekonanie cieszy się ogromnie, gdy uda mu się znaleźć gdzieś w świecie potwierdzenie jego prawdziwości. Nic więc dziwnego, że rzuciła mi się w oczy notka publikowana w październikowym wydaniu "Wiedzy i życia". Co tam donoszą?
Uczona z Uniwersity of Wisconsin-Madison wykazała, że wystarczy oczekiwać przykrej sytuacji, aby potem zapamiętać ją szczególnie wyraźnie. Takie oczekiwanie uaktywnia obszary zaangażowane w tworzenie wspomnień - hipokamp i ciała migdałowate. Świadczy to o silnym wpływie oczekiwań na zapamiętywanie. Jeśli ktoś spodziewa się, że rozmowa kwalifikacyjna o pracę wyjdzie niepomyślnie, to im bardziej się jej obawia, tym lepiej zapamięta jej przebieg, a w szczególności każde potknięcie i niezręczność. Tworzy się wówczas coś w rodzaju błędnego koła. Każda kolejna rozmowa o pracę wydaje się gorsza od poprzedniej i na zasadzie samospełniającej się przepowiedni jest gorsza. Sprawia to, że pamięć porażki jest jeszcze silniejsza, a strach przed kolejną rozmową coraz większy.
Jakie mogą być rezultaty takiego stanu rzeczy? Wyobrażam sobie, że zwiększająca się szansa delikwenta na długotrwałe bezrobocie. Do tego poczucie, że jest się niedojdą, nieudacznikiem itp.
Czy mechanizm działa w drugą stronę nie napisali. Logicznie jednak spodziewam się, że tak. Jeśli więc spodziewamy się, że wszystko pójdzie dobrze, powinna być większa szansa na utrwalenie się tych fragmentów rozmowy, które wypadły korzystnie. Może i przekonanie typu, no coś tam poszło nie tak, pewnie potrzebowali trochę kogoś innego, albo rozmówca coś błędnie zrozumiał. No ale generalnie jestem ok. Następnym razem dostanę pracę.
I co na to pesymiści?
Pozdrawiam
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

IQ955 (2355 punktów)
>I co na to pesymiści?
Jeśli chodzi o mnie - to już sporo wiesz.
Natomiast co sądził na ten temat Sławomir Mrożek możesz znaleźć w eseju "Pesymista, optymista" w zbiorku "Małe listy"

P.S. Serdecznie polecem cały ten zbiorek - jedną z moich ulubionych lektur.


Pozdrowienia,

IQ955. [Marek Czeszek]
Jarek (418 punktów)
Kto to jest optymista ? niedoinformowany pesymista.
Beatus (2528 punktów)
>Kto to jest optymista ? niedoinformowany pesymista.
Zgodnie z moją wiedzą jest tak:
Za emocjonalny stosunek człowieka do określonej sytuacji odpowiadają płaty czołowe. Znakomita większość informacji, które zbieramy jest filtrowana nie tylko przez korę mózgową, która to w dużym uproszczeniu jest naszym rozumem, ale trafiają też do owych płatów. Jedne z płatów jest odpowiedzialny za pozytywne, więc optymistyczne widzenie świata, drugi odwrotnie za pesymistyczne.
Sytuacją idealną jest, gdy ścieżki dostępu do obu płatów są w równym stopniu dostępne. Wtedy jedna i ta sama sytuacja w trakcie jej rozpoznania, jak i przetwarzania widziana jest w obu barwach. Dzięki temu mózg otrzymuje pełną gamę możliwych implikacji i wówczas już przy pomocy tzw. rozsądku, np. większe lub mniejsze prawdopodobieństwo obrabia informacje. W takim układzie umiejętność przewidywania skutków jak i poszukiwania przyczyn ma największą szansę na sprawdzalność. To się właśnie psychologicznie nazywa racjonalizm.
W rzeczywistości rzadko spotkać można taką harmonię. Większość ludzi ma skłonność do widzenia świata optymistycznie lub pesymistycznie, z różnym nasileniem. Ponoć świadczy to o większej lub mniejszej drożności dopływu danych do płatów czołowych. I faktycznie w tym świetle optymista jest niedoinformowanym pesymistą, a pesymista niedoinformowanym optymistom. Na przykładzie - określona sytuacja może być przyczyną 10 rodzaji konsekwencji. 5 z nich jest pomyślnych i 5 niepomyślnych. Racjonalista widzi wszystkie 10.
Pesymista 5 złych i 2 dobre. Z powodu zakłócenia właściwego rozpoznania pesymista otrzymuje nie pełne dane i wyciąga błędny wniosek, że jest większa szansa na niepowodzenie. To samo tyczy się optymisty. Osoba w silnej depresji może w ogóle nie widzieć opcji pozytywnych i świat jawi jej się jako dążący do nieuniknionej katastrofy. Z kolei niepoprawny optymista, który nie widzi zagrożeń, będzie miał duże szanse zginąć młodo.
Te informacje zasięgnęłam z książki dotyczącej inteligencji emocjonalnej. Czytałam ją już kilka lat temu. Nauka ciągle idzie do przodu. Być może jakieś jej odkrycia zmieniły lub skorygowały te ustalenia. Jeśli tak jest, proszę o korektę.
Pozdrawiam
IQ955 (2355 punktów)
Odłożywszy na razie na bok sprawy mózgu i "inteligencji emocjonalnej" (która mnie osobiście pachnie flogistonem) powiedziałbym tyle:

Esej Mrożka zaproponowałem Ci nieprzypadkowo. Mówi on bowiem o tym, że pytanie o optymizm/pesymizm jest raczej głupie (cały mój post NIE zawiera złośliwości). Głupie w tym sensie, że człowiek może być raz optymistą, a innym razem pesymistą, zależnie od tego, co mu się przydarza, albo też w jednej sferze optymistą, a w innej pesymistą. Sam moge powiedzieć, że w pewnych sprawach wykazuję zwierzęcy wprost optymizm; w innych - mogę służyć za kliniczny przypadek depresji. Byłbym więc raczej kłopotem dla tej Twojej pani naukowiec. Nawiasem mówiąc tego rodzaju badania nad "inteligencją seksualną" oraz "wpływem marchewki na sukcesy giełdowe" budzą moją nieco paranoiczną podejrzliwość. Wiesz, jak to jest - publish or perish.

Niewykluczone, że jest jakaś tendencja jakoś "wbudowana" w chemię mózgu. Wells zresztą napisał gdzieś trafnie, że są ludzie, których organizm przestał wytwarzać soki nadziei, że mają "wyschniety gruczołek optymizmu".

Nie można jednak lekceważyć historii życia. Jak długo człowiek żyjący w niesprzyjającym środowisku i ponoszący klęskę za klęską może hodować swój optymizm? Co będzie z delikwenta obdarzonego najlepszym optymistycznym mózgiem w ciele kaleki, albo wychowanego jako niechciane dziecko etc.? Może być chyba bardzo różnie.

Zgodziłbym się więc, że opty(pesy)mizm jest to jakaś tam (nie wiem jaka - pewnie u różnych - różna) proporcja cech wrodzonych (odziedziczonych), wychowania w wieku dziecięcym (to wydaje mi się bardzo ważne) oraz historii życia. A tą ostatnią w znacznym stopniu kształtuje po prostu też i przypadek.

A tak w ogóle, to po co Ci ta wiedza?

Pozdrowienia,

IQ955. [Marek Czeszek]
Beatus (2528 punktów)
>Odłożywszy na razie na bok sprawy mózgu i "inteligencji emocjonalnej" (która mnie osobiście pachnie flogistonem) powiedziałbym tyle:
No co ty, fajna idea. Co ważniejsze, działa.
>Esej Mrożka zaproponowałem Ci nieprzypadkowo. Mówi on bowiem o tym, że pytanie o optymizm/pesymizm jest raczej głupie (cały mój post NIE zawiera złośliwości).
Wiem, że nie jesteś złośliwy, ale nie zgadzam się z Mrożkiem. Cóż, tak głupio się składa, że należę do teistów, którzy bardziej wierzą naukowcom niż artystom.
Teoria o której pisałam, również wyjaśnia zmiany w sferze optymizm - pesymizm. Mózg ludzki wciąż jest do końca nie zbadany, nie tylko dlatego, że nie znamy funkcji wszystkich elementów. Przede wszystkim dlatego, że nie jest to konstrukcja jednolita, zawsze działająca w ten sam, czy też podobny sposób. To czy i jak zdobywane informacje docierają do płatów skroniowych zależy od wielu czynników. Jest jakaś tam wrodzona dyspozycja, ale potem zaczyna się samo życie. Połączenia te (będzie artystycznie) niczym leśne ścieżki, zarastają gdy nikt po nich nie uczęszcza, stają się zaś traktami, gdy często ktoś tamtędy chodzi. To, że w niektórych sprawach wykazujemy optymizm, w innych pesymizm wynika z naszej indywidualnej historii. Stereotypowy okularnik, przed nadchodzącym egzaminem nie będzie miał czarnych myśli, wręcz przeciwnie będzie niemal pewien, że go zda. Zupełnie inne skojarzenia i inną ocenę możliwej porażki lub sukcesu, zafunduje mu doświadczenie w momencie, gdy zechce wybrać się na randkę. Generalnie, nawet największy optymista traktowany szeregiem masakrycznych katastrof, wcześniej czy później zacznie przychylać się ku pesymizmowi. No chyba, że ma uszkodzony płat odpowiadający za tę interpretację.
Przystosowywanie się mózgu do naszej indywidualnej historii ma też zalety rehabilitacyjne. Można działając celowo, zwiększyć drożność przepływu informacji do określonego płata skroniowego. Np. to ćwiczenie, które proponowałam ci wcześniej. Masz już 5 negatywnych rozwiązań, to teraz wymyśl 5 pozytywnych. Po pewnym czasie zaczynają wymyślać się same i nie trzeba się już zmuszać.
>Niewykluczone, że jest jakaś tendencja jakoś "wbudowana" w chemię mózgu. Wells zresztą napisał gdzieś trafnie, że są ludzie, których organizm przestał wytwarzać soki nadziei, że mają "wyschniety gruczołek optymizmu".
To ci, którym życie dokopało.
>Nie można jednak lekceważyć historii życia. Jak długo człowiek żyjący w niesprzyjającym środowisku i ponoszący klęskę za klęską może hodować swój optymizm?
Zależy jak wcześniej ten optymizm był ugruntowany, no i generalnie tak jak wcześniej pisałam.
>Co będzie z delikwenta obdarzonego najlepszym optymistycznym mózgiem w ciele kaleki,
Znam takie przypadki, akurat dwa. Lubię obie te osoby stawiać za przykład, tym którzy użalają się, że np. ich niepowodzenia sercowe wynikają z jakiejś niewielkiej anomalii fizycznej.
>albo wychowanego jako niechciane dziecko etc.?
Tak, to jest poważna spawa. No bo "po co niekochanym miłość" jak śpiewała R. Przemyk.
>Zgodziłbym się więc, że opty(pesy)mizm jest to jakaś tam (nie wiem jaka - pewnie u różnych - różna) proporcja cech wrodzonych (odziedziczonych), wychowania w wieku dziecięcym (to wydaje mi się bardzo ważne) oraz historii życia. A tą ostatnią w znacznym stopniu kształtuje po prostu też i przypadek.
I ja się z tym zgadzam. Z wrodzonej przekory, mądrego wychowania i historii indywidualnej - wolę mieć na coś wpływ niż to jedynie obserwować. Jeśli wiedza daje mi szanse korekty tego co mi się nie podoba, uważam ją za pożyteczną.
>A tak w ogóle, to po co Ci ta wiedza?
A nie wiem, czasem jak widzę literki, to nie mogę się opanować i czytam.
Pozdrawiam

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365