 |
Objawienie Jezusa Chrystusa prawda czy mit? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 19-12-2006 02:08 | Kloc (129 punktów) | Objawienie Jezusa Chrystusa prawda czy mit? | Obj. 1, 1-3: "Objawienie Jezusa Chrystusa, które mu dał Bóg, aby ukazać sługom swoim to, co ma się stać wkrótce; to też wyjawił On za pośrednictwem zesłanego anioła swojego słudze swemu Janowi, Który dał świadectwo Słowu Bożemu i zwiastowaniu Jezusa Chrystusa, wszystkiemu, co w widzeniu oglądał. Błogosławiony ten, który czyta i ci, którzy słuchają słów proroctwa i zachowują to, co w nim jest napisane, czas bowiem jest bliski." Pisarzem (nie autorem) tej Księgi, jest św. Jan, teolog. Historycy zgadzają się z tym, że ostatnią część swego życia spędził w Efezie, chociaż podczas pisania tej Księgi był na wyspie Patmos. Nie jest to biografia Jana, lecz Objawienie Jezusa Chrystusa w przyszłych wiekach Kościoła. W trzecim wierszu jest nazwana proroctwem, a tym też w rzeczywistości jest. Zazwyczaj ta Księga jest określana terminem Objawienie św. Jana, ale to nie jest poprawne. Jest to Objawienie Jezusa Chrystusa, które było dane Janowi dla chrześcijan we wszystkich wiekach. Jest to jedyna Księga w całej Biblii, która była napisana przez samego Jezusa Chrystusa, dzięki temu, że się osobiście ukazał pisarzowi. Jest to ostatnia Księga Biblii, pomimo tego podaje nam początek i koniec czasu głoszenia ewangelii. Otóż, greckie słowo dla objawienia brzmi Apokalypsa, co oznacza "odsłonięcie". To odsłonięcie jest doskonale przedstawione na przykładzie rzeźbiarza, który odsłania swój posąg, wystawiając go na pokaz przed widzami. Jest to odsłonięcie, które objawia to, co przedtem było ukryte. Otóż, to odsłonięcie jest nie tylko Objawieniem Osoby Chrystusa, lecz OBJAWIENIEM JEGO PRZYSZŁEGO DZIEŁA W NADCHODZĄCYCH SIEDMIU WIEKACH KOŚCIOŁA. Znaczenie duchowego objawienia dla prawdziwego wierzącego nie może zostać nigdy podkreślone zbyt mocno. Objawienie znaczy coś więcej, niż sobie, być może, uświadamiacie. Nie mówię teraz o Księdze Objawienia i o was. Mówię o objawieniu OGÓLNIE. Ono ma dla Kościoła ogromne znaczenie. Czy przypominacie sobie, jak w ew. Mat. 16 Jezus zadał uczniom następujące pytanie: "Za kogo ludzie uważają Mnie, Syna człowieczego? A oni odpowiedzieli: Jedni za Jana Chrzciciela inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza, albo za jednego z proroków. A On im rzekł: A wy za kogo mnie uważacie? A odpowiadając Szymon Piotr rzekł: Tyś jest Chrystus, Syn Boga Żywego. A Jezus odpowiadając rzekł mu: Błogosławiony jesteś Szymonie, synu Jonasza, bo nie ciało i krew objawiły ci to, lecz Ojciec mój, który jest w niebiesiech. A Ja ci powiadam, że ty jesteś Piotr, i na tej opoce zbuduję mój kościół, a bramy piekielne nie przemogą go." Rzymscy katolicy mówią, że Kościół został zbudowany na Piotrze. Otóż, to jest naprawdę cielesne. Jak by mógł Bóg zbudować Kościół na człowieku, który był tak chwiejny, że się zaparł Pana Jezusa, i zaklinał się przy tym? Bóg nie może zbudować Swego Kościoła na żadnym człowieku, który jest narodzony w grzechu. Nie był to również jakiś kamień, który tam leżał, jakoby Bóg poświęcił ziemię na tym miejscu. Nie jest tak, jak mówią protestanci, że Kościół został zbudowany na Jezusie. Było to OBJAWIENIE. Czytajcie to tak, jak to jest napisane: "Ciało i krew nie OBJAWIŁY ci tego, ALE OBJAWIŁ CI TO MÓJ OJCIEC, a NA TEJ SKALE (OBJAWIENIU) ZBUDUJĘ MÓJ KOŚCIÓŁ." Kościół jest zbudowany na objawieniu, na tym: "Tak mówi Pan". I jak ktoś może zaprzeczyć, że Jezus Chrystus nie jest Bogiem, albo, że jest tylko mitem..? exodus.dekalog.pl/?action=lk | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| JATO (2644 punktów) | A Bhavad Gitę Acan czytał? Innym z kolei objawił się Kriszna. To dlaczego Acan jego nie uznajesz za Boga lecz za pogański wymysł. Wszytsko zależy od przyjętych założeń. 
Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
|
|
 | | Kloc (129 punktów) | Ludzie mają wielu "bogów i proroków", lecz zauważ Waść, że oni wszyscy pomarli a ich kości leżą tam gdzie ich pochowano aż do dzisiejszego dnia. Natomiast grób Jezusa jest pusty, ponieważ On wstał z martwych i żyje. Jezus został potwierdzony poprzez znaki, cuda i manifestację słowa, że Bóg był w nim. Widziałem jak Duch Święty uzdrawia, objawia ludziom myśli ich serca, pokaż mi Waść gdzie czynią to inni "bogowie".?
|
|
|  | | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | @@@
>Widziałem jak Duch Święty uzdrawia, objawia ludziom myśli ich serca, pokaż mi Waść gdzie czynią to inni "bogowie".? Byłem z odwiedzinami w pewnym domu. Widziałem tam wielu ludzi, którzy rozmawiali z tymi, których ja nie widziałem. Osoba, którą odwiedziłem rozmawiała z Matką Boską i ta Matka Boska była dla niej bardziej rzeczywista od całej otaczającej ją rzeczywistości. Dziś już Matki Boskiej nie ogląda, ale nadal jest pewna, że wówczas z nią rozmawiała. Czy jest jakikolwiek sens ją przekonywać, że to były tylko zwidy? Z wiarą nie ma dyskusji. Pan widział! Ja wierzę w to, że Pan widział, tylko dla mnie z tego nic nie wynika, co najwyżej ciekawość jak bym sam zareagował gdybym "zobaczył", a przecież jest to możliwe.
***
|
|
| |  | | Kloc (129 punktów) | >Byłem z odwiedzinami w pewnym domu. Widziałem tam wielu ludzi, którzy rozmawiali z tymi, których ja nie widziałem. Osoba, którą odwiedziłem rozmawiała z Matką Boską..
Ja nie wątpię, w to, że ktoś miał wizje, lecz czy pochodziła ona od Boga, to już inna sprawa.Jeżeli Bóg chce coś przekazać ludowi, to On to uczuni tak jak czynił to zawsze. On nie będzie wysyłał Marii, św. Bonifacego, czy jakiegokolwiek innego zmarłego człowieka, bo zaprzeczał by samemu sobie. On ma od tego Aniołów. I jeszcze jedno, ten Anioł nie może powiedzieć nic, co byłoby w sprzeczności do Pisma Świętego. Jeżeli jest to coś, co się w zupełności pokrywa z Pismem Św., to wtedy wiem, że jest to od Boga.
|
|
| | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Ja nie wątpię, w to, że ktoś miał wizje, lecz czy pochodziła ona od Boga, to już inna sprawa.
A skąd wiesz, która pochodzi od boga, a która nie?
>Jeżeli Bóg chce coś przekazać ludowi, to On to uczuni tak jak czynił to zawsze.
Czyli jak? NIE OBJAWIAJĄC SIĘ, dając tym samym najlepszy dowód na swoje istnienie? ROTFL.
> On nie będzie wysyłał Marii, św. Bonifacego, czy jakiegokolwiek innego zmarłego człowieka, bo zaprzeczał by samemu sobie. On ma od tego Aniołów.
Których wszak widujemy bez przerwy.
> I jeszcze jedno, ten Anioł nie może powiedzieć nic, co było by w sprzeczności do Pisma Świętego. Jeżeli jest to coś, co się w zupełności pokrywa z Pismem Św., to wtedy wiem, że jest to od Boga.
Znaczy... rozmawiałeś z aniołami?
|
|
| | | |  | | Yrrah | >>Ja nie wątpię, w to, że ktoś miał wizje, lecz czy pochodziła ona od Boga, to już inna sprawa. >A skąd wiesz, która pochodzi od boga, a która nie?
Jako zagorzałego ateistę który neguje wszystkie pozytywne dowody i podważa istnienie świadków niewspominając o ich relacjach, na pewno zainteresuje cię fakt istnienia siostry zakonnej (mam o niej książkę ze zdjęciami, które wcale nie giną w mrokach dziejów:P) która też miała objawienia, stygmaty itd. Pomijając sam fakt tego że niektórzy nie widzą tego że dzisiaj dzieją się cuda i zaprzeczają że mogły się dziać kiedyś, chciałbym napisać o tym, że potrafiła ona odróżnić kiedy przychodzi do niej Jezus, a kiedy Szatan, który przybierał ten sam wygląd. Rozpoznawała to po treści objawienia. Jeżeli zachęcał ją do grzechu, do opuszczenia zakonu, albo do nie mówienia o objawieniach spowiednikowi ("Nie jest to grzech więc nie musisz tego mówić" - argumentował) znaczy że nie był to Jezus. Niestety siostra Maria F. Kozłowska o tym nie wiedziała i kiedy przyszedł do niej "Jezus", namącił jej w głowie i tak powstał Starokatolicki Kościół Mariawitów.
|
|
| | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > Jako zagorzałego ateistę który neguje wszystkie pozytywne dowody i podważa istnienie świadków niewspominając o ich relacjach, na pewno zainteresuje cię fakt istnienia siostry zakonnej (mam o niej książkę ze zdjęciami, które wcale nie giną w mrokach dziejów:P) która też miała objawienia, stygmaty itd.Też Ci mogę zrobić zdjęcia, jak mam objawienia i stygmaty. Podziurawić sobie zardzewiałym gwoździem kończyny każdy masochista potrafi, a i okłamać innych, ludziom przychodzi też z niewielkimi trudnościami. > Pomijając sam fakt tego że niektórzy nie widzą tego że dzisiaj dzieją się cuda i zaprzeczają że mogły się dziać kiedyś [...]Nie pomijaj. POKAŻ te cuda. To właśnie jest najważniejsze. > [...] chciałbym napisać o tym, że potrafiła ona odróżnić kiedy przychodzi do niej Jezus, a kiedy Szatan, który przybierał ten sam wygląd. Rozpoznawała to po treści objawienia. Jeżeli zachęcał ją do grzechu, do opuszczenia zakonu, albo do nie mówienia o objawieniach spowiednikowi ("Nie jest to grzech więc nie musisz tego mówić" - argumentował) znaczy że nie był to Jezus.Zabawna sprawa, a może bóg naprawdę nie chciał, by mówiła spowiednikowi o objawieniach? Wszak niezbadane są boskie wyroki, ścieżki Jego i inne takie pierdoły. Może źle odróżniała? > Niestety siostra Maria F. Kozłowska o tym nie wiedziała i kiedy przyszedł do niej "Jezus", namącił jej w głowie i tak powstał Starokatolicki Kościół Mariawitów.Nasz KrK od dawna jest Kościołem Maryitów. Podobne.
|
|
|  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Ludzie mają wielu "bogów i proroków", lecz zauważ Waść, że oni wszyscy pomarli a ich kości leżą tam gdzie ich pochowano aż do dzisiejszego dnia. Natomiast grób Jezusa jest pusty, ponieważ On wstał z martwych i żyje.
Przede mną leży puste pudełko! To znak, że istnieje krasnoludek, bo kiedyś wierzyłem że żyje w tym pudełku. Teraz kiedy je otworzyłem, widzę że jest puste, co oznaczać może tylko jedno: krasnoludek jednak istnieje, a w dodatku się przeprowadził.
|
|
| |  | | Kloc (129 punktów) | > krasnoludek jednak istnieje, a w dodatku się przeprowadził.Jakoś mnie to nie dziwi, też bym się wyprowadzł. On po prostu nie mógł z tobą dłużej wytrzymać
|
|
| | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Żarty żartami, ale widzisz chyba pewną niedorzeczność, prawda? Jednak ten sposób rozumowania jest równocenny z Twoim.
|
|
| | | |  | | Kloc (129 punktów) | >Żarty żartami, ale widzisz chyba pewną niedorzeczność, prawda? Jednak ten sposób rozumowania jest równocenny z Twoim.
Nie nie, nie porównuj mego rozumowania z twoim. Daleko mi do ciebie i twego toku myślenia. On się wyprowadził, bo miał dosyć takiego rozumowania. I wcale mu się nie dziwię.
|
|
| | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Czyli wierzysz w krasnoludka?
|
|
| |  | | Jack Koorsky | Brak czegoś jest najlepszym dowodem na istnienie tego czegoś.
|
|
| | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | I doskonałym dowodem na to, jak świetnie się kryje!
|
|
|  | | JATO (2644 punktów) | Krisna nie jest (nie był) prorokiem lecz według wyznawców Bogiem - nie ma grobu (pustego czy pełnego). Paralele miedzy nim a Chrystusem są uderzające. Tyle i pozdrawiam. JATO
Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
|
|
| zenek | >I jak ktoś może zaprzeczyć, że Jezus Chrystus nie jest >Bogiem, albo, że jest tylko mitem..?
Nie widzę związku powyższego z całością tekstu. Możesz precyzyjnie pokazać co w Twojej wypowiedzi dowodzi, że Jezus Chrystus jest Bogiem oraz, że nie jest postacią mityczną?
|
|
 | | Kloc (129 punktów) | I jak ktoś może..?
>Nie widzę związku powyższego z całością tekstu. Możesz precyzyjnie pokazać co w Twojej wypowiedzi dowodzi, że Jezus Chrystus jest Bogiem oraz, że nie jest postacią mityczną?
Przepraszam. Tam powinno być - "I jak ktoś, po przeczytaniu Biblii, może zaprzeczyć, że Jezus Chrystus nie jest Bogiem, albo, że jest tylko mitem.
|
|
|  | | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | @@@
>Przepraszam. Tam powinno być - "I jak ktoś, po przeczytaniu Biblii, może zaprzeczyć, że Jezus Chrystus nie jest Bogiem, albo, że jest tylko mitem. Czytałem Biblię, nawet kilka razy, jestem zachwycony tym zbiorem, ale nie znalazłem tam żadnej przesłanki - o dowodach już nie mówię - wskazującej na możliwość istnienia jakichkolwiek sił nadnaturalnych. Nie przecząc możliwości faktycznego życia kilku różnych postaci składających się na postać ewangelicznego Jezusa, należy uznać, że Jezus Chrystus jest religijnym mitem. Podobnym do wielu innych, też na wpół historycznych postaci.
Przepraszam, ale Pan źle trafił, to forum racjonalistów i chcąc przekonać, należy przedstawiać argumenty rozumowe. Tu sama wiara, nawet ta najgłębsza i najszczersza nie wystarcza. Niech Pana, w jego intektualnym rozwoju Bóg dalej prowadzi. Ma Pan szanse zajść daleko!
***
|
|
| |  | | Kloc (129 punktów) | >Przepraszam, ale Pan źle trafił, to forum racjonalistów i chcąc przekonać, należy przedstawiać argumenty rozumowe. Tu sama wiara, nawet ta najgłębsza i najszczersza nie wystarcza. > W tym cały problem, Biblia jest dla wierzących, a nie dla niewierzących. Gdybyś Waść mógł wyjaśnić Boga, lub pojąć go swym rozumem, to On, nie byłby już Bogiem. Jaki z tego wniosek ? Boga musimy przyjąć na wiarę, a nie na rozum. Co do sił nadnaturalnych, to widzę je każdego dnia; w przyrodzie, w gwiazdach, czy w prostym źdźble trawy.
Wyjaśnij mi prosze rozumowo, co sprawia, że Ziemia wisi w próżni kosmicznej i obraca się wokół własnej osi z dokładnością co do joty każdego dnia. Jeżeli nie ma w tym nic nadnaturalnego, to zrób to samo z piłką.
Siły nadnaturalne w Biblii.. "płonący krzak, słup ognia, wskrzeszenie Łazarza, nakarmienie kilku tysięcy ludzi przez Jezusa, mury Jeryha,zacienienie Marii przez Ducha Św., Morze Czerwone, wylanie Ducha Św. na uczniów w dniu 50-tym.. itd."
I Pan twierdzi, że w Biblii nie ma nic, co by wskazywało na to nadnaturalne. Pozwoli Pan że Pana zacytuję; "Niech Pana, w jego intektualnym rozwoju Bóg dalej prowadzi. Ma Pan szanse zajść daleko!"
Ja nikogo nie chcę przekonywać, że Bóg istnieje, i że Jezus Chrystus jest żywy, ja po prostu stwierdziłem fakt. A kto, i co z tym zrobi, to już jego problem, nie mój. Pozdrawiam..
|
|
| | |  | | TDec | Piłka i ty (czy ja, czy racjonaliści) rządzą się takimi samymi prawami jak Ziemia i Słońce - kwestia mas i proporcjonalnej do nich siły. Ale co do natury tej siły - fakt, żaden z racjonalistów nie może chyba tego wyjasnić. I w tym sensie to są siły ponadnaturalne. Tyle że co wtedy będzie jeszcze naturalne....
|
|
| | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Wyjaśnij mi prosze rozumowo, co sprawia, że ziemia wisi w prużni kosmicznej i obraca się wokół własnej osi z dokładnością co do joty każdego dnia. Jeżeli nie ma w tym nic nadnaturalnego, to zrób to samo z piłką.
To wynika z natury świata, która niekoniecznie jest dziełem boga.
Nie jest też taka dokładna. Każda doba jest krótsza o ułamek sekundy od poprzedniej, do każdego roku dodaje się też coś koło 1 sekundy.
Wyjaśnij mi proszę rozumowo, co sprawia że żarówka świeci i oświetla płaszczyznę z równomiernym rozproszeniem? To nie może być przeca! ŻARÓWKĘ WYNALAZŁ BÓG!
>Siły nadnaturalne w Biblii.. "płonący krzak, słup ognia, wskrzeszenie Łazarza, nakarmienie kilku tysięcy ludzi przez Jezusa, mury Jeryha,zacienienie Marii przez Ducha Św., morze Czerwone, wylanie Ducha Św. na uczniów w dniu 50-tym.. itd."
Nie wierz we wszystko co przeczytasz.
>Ja nikogo nie chcę przekonywać, że Bóg istnieje, i że Jezus Chrystus jest żywy, ja po prostu stwierdziłem fakt.
Fakt? Pokaż nam najpierw ten fakt. Jeśli nie umiesz, zamilknij. Zabawne, że tak wielu Tobie podobnych też mówi o FAKCIE*, ale o ukazanie go jeszcze nikt się nie pokusił.
> A kto, i co z tym zrobi, to już jego problem, nie mój. Pozdrawiam..
No i fajnie. Pozdrawiam.
* Kiedy bywałem u protestantów, szczególnie dobijały mnie wołania ze sceny: "bóg jest BARDZIEJ realny, niż osoba, obok której siedzisz". Nie ma to jak wybiórcze zidiocenie.
|
|
| | | |  | | Kloc (129 punktów) | >* Kiedy bywałem u protestantów, szczególnie dobijały mnie wołania ze sceny: "bóg jest BARDZIEJ realny, niż osoba, obok której siedzisz". Nie ma to jak wybiórcze zidiocenie.
Widzę, że ludzie, którym brak argumentów, nie potrafią nic więcej, jak tylko się rzucać i obrażać innych. Nie ma to jak brak manier.
|
|
| | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Brak argumentów?
Synku, odniosłeś się tylko do jednego fragmentu mojego postu, w którym wyraziłem swoją prywatną opinię na temat głupot wygadywanych przez ludzi, a resztę pominąłeś.
Takim jak Tobie można dowodami łeb zasypać i dostarczyć argumentów, których siła powaliłaby słonia, ale Ty dalej będziesz miał na łebku swój ciężkozbrojny hełm "Virtual Reality".
1. Nie polemizujesz z moimi stwierdzeniami. 2. Nie obalasz moich argumentów. 3 ... w zasadzie nawet się do nich nie odnosisz. 4. Popełniasz tragiczne błędy w swoim rozumowaniu, chociażby wierząc że przekonasz ateistę do wiary za pomocą książki, w której treść ten nie wierzy. 5. Twoje spektrum postrzegania świata nie wychodzi poza Biblię.
Jeśli nie chcesz wyjść na bęcwała:
1. Nie udzielaj się więcej na forum, albo: 2. Zacznij polemizować. 3. Nie podpieraj się w dyskusji podmiotami poglądu, którego bronisz, bo wychodzi błędne koło. 4. Zrozum że Twój dotychczasowy sposób myślenia jest błędny z punktu widzenia logiki. Jeśli nie uznajesz logiki, patrz: punkt 1.
|
|
| | | | | |  | | Kloc (129 punktów) |
> 1. Nie polemizujesz z moimi stwierdzeniami.Po co. I o czym ? Bajki braci Grim czytałem,Władce Pierścieni oglądałem, a w krasnoludki nie wierzę. Więc o czym mam tu polemizować..
|
|
| | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > >1. Nie polemizujesz z moimi stwierdzeniami.> Po co. I o czym ?O każdej z odpowiedzi, jakie Ci udzieliłem. Chyba że się z nimi zgadzasz, ale w takim przypadku musiałbyś zmienić poglądy, których jednak nadal bronisz. > Bajki braci Grim czytałem,Władce Pierścieni oglądałem, a w krasnoludki nie wierzę. Więc o czym mam tu polemizować.. Chyba faktycznie...
|
|
| | |  | | jaskier (52 punktów) | Jest przecież napisane: I Bóg stworzył człowieka na obraz i podobieństwo swoje. Czyli co: albo mamy mózg aby myśleć racjonalnie i tworzyć sobie jakiś obraz świata, albo Bóg ma taki sam umysł jak Pan i potrafi tylko wierzyć w swoją wszechmoc, ale nie potrafi tak naprawdę nic stworzyć. przepraszam, ale te wszystkie pseudodowody, które Pan przytacza pozbawione są jakiejkolwiek logiki. Pozdrawiam
|
|
| | | |  | | Kloc (129 punktów) | >Czyli co: albo mamy mózg aby myśleć racjonalnie i tworzyć sobie jakiś obraz świata, albo Bóg ma taki sam umysł jak Pan i potrafi tylko wierzyć w swoją wszechmoc, ale nie potrafi tak naprawdę nic stworzyć.
.."tworzyć" - człowiek nie potrafi nic stworzyć, za to wie jak wszystko wypaczyć.
|
|
| | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Nadal nie odnosisz się do postawionego pytania.
Za to też dostanę negatywa?
|
|
| | |  | | placownik (17853 punktów) |
>Wyjaśnij mi prosze rozumowo, co sprawia, że Ziemia wisi w próżni kosmicznej i obraca się wokół własnej osi z dokładnością co do joty każdego dnia.
Wyjaśnij mi proszę w jaki sposób studia nad Biblią mogły doprowadzić Cię do tak absurdalnych twierdzeń?
Czy nie wiecie tego? Czyście nie słyszeli? Czy wam nie głoszono od początku? Czyście nie pojęli utworzenia ziemi? Ten, co mieszka nad kręgiem ziemi, której mieszkańcy są jak szarańcza, On rozciągnął niebiosa jak tkaninę i rozpiął je jak namiot mieszkalny (Iz 40, 21-22)
Czyż można jeszcze prościej?
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | |  | | Kloc (129 punktów) | >>Wyjaśnij mi prosze rozumowo, co sprawia, że Ziemia wisi w próżni kosmicznej i obraca się wokół własnej osi z dokładnością co do joty każdego dnia. > Wyjaśnij mi proszę w jaki sposób studia nad Biblią mogły doprowadzić Cię do tak absurdalnych twierdzeń? >Czy nie wiecie tego? Czyście nie słyszeli? Czy wam nie głoszono od początku? Czyście nie pojęli utworzenia ziemi? >Ten, co mieszka nad kręgiem ziemi, której mieszkańcy są jak szarańcza, On rozciągnął niebiosa jak tkaninę i rozpiął je jak namiot mieszkalny (Iz 40, 21-22) > Czyż można jeszcze prościej? > Pozdrawiam > Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Wiem, że tak jest najprościej, lecz uparli się by nie cytować Pisma.
|
|
| | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Chyba nie zrozumiałeś ironii.
|
|
| | |  | | AstralStorm (558 punktów) | > W tym cały problem, Biblia jest dla wierzących, a nie dla niewierzących. Gdybyś Waść mógł wyjaśnić Boga, lub pojąć go swym rozumem, to On, nie byłby już Bogiem. Jaki z tego wniosek ? Boga musimy przyjąć na wiarę, a nie na rozum. Co do sił nadnaturalnych, to widzę je każdego dnia; w przyrodzie, w gwiazdach, czy w prostym źdźble trawy.A może wydaje się tobie, że widzisz? Skąd WIESZ, że widzisz? Czy rozum ci to podpowiada? Zmysły? Czy może jest to jakieś "objawienie", które "słyszysz" na opak? Zresztą, wprowadzając słowo Bóg postulujesz, że rozumiesz o czym mówisz. Khem. > Wyjaśnij mi prosze rozumowo, co sprawia, że Ziemia wisi w próżni kosmicznej i obraca się wokół własnej osi z dokładnością co do joty każdego dnia. Jeżeli nie ma w tym nic nadnaturalnego, to zrób to samo z piłką.Da się. Widziałeś kiedyś bączka, takiego do kręcenia? Z piłką też tak się da, niektórzy na palcu potrafią kręcić. Można i bez palca, tylko grawitacja ściągnie na ziemię. Można też napędzać np. strumieniem powietrza. Nie mówiąc już o innego rodzaju żyroskopach... Tarcie powoduje, że ciało przestaje się obracać - w próżni jest ono znikome - ale Ziemia i tak obraca się coraz wolniej w wyniku tarcia atmosfery o masy górskie. Poszukaj informacji dot. momentu pędu i momentu obrotowego. Tak, musiał się skądś wziąć, częściowo wiemy skąd, ale nie do końca. Nauka nie uzurpuje sobie prawa do twierdzenia że wie, kiedy w rzeczywistości nie wie. > Siły nadnaturalne w Biblii.. "płonący krzak, słup ognia, wskrzeszenie Łazarza, nakarmienie kilku tysięcy ludzi przez Jezusa, mury Jeryha,zacienienie Marii przez Ducha Św., Morze Czerwone, wylanie Ducha Św. na uczniów w dniu 50-tym.. itd."Które nie musiały być prawdziwe.  "Teraz będę kłamał: to co piszę, to najszczersza prawda" > Ja nikogo nie chcę przekonywać, że Bóg istnieje, i że Jezus Chrystus jest żywy, ja po prostu stwierdziłem fakt."Fakt" bez dowodów faktyczności (zajścia i istnienia) faktem nie jest, jest oszustwem.
|
|
| | | |  | | Yrrah | > Tarcie powoduje, że ciało przestaje się obracać - w próżni jest ono znikome - ale Ziemia i tak obraca się coraz wolniej w wyniku tarcia atmosfery o masy górskie.Nie sądzisz że atmosfera obraca się razem z górami? Chyba że stoi w miejscu a tylko góry się obracają... To działanie grawitacji księżyca, gdyby go nie było dziś Ziemia obracała by się 3 razy szybciej. Pozwól że odpowiem Twoim cytatem: > Poszukaj informacji dot. momentu pędu i momentu obrotowego.I jeszcze jedno: > "Fakt" bez dowodów faktyczności (zajścia i istnienia) faktem nie jest, jest oszustwem.Dowody autentyczności są, jak ktoś nie chce uznać historycznego istnienia choćby np. św. Łukasza i kilku innych autorów, a razem z nimi historycznie potwierdzonych wydarzeń opisanych przez nich w Biblii, której historia jest osadzona w konkretnych realiach historycznych(Piłat, Herod, Tyberiusz, Annasz, Kajfasz, Zeloci) to nie uzna istnienia Jezusa który jest w niej opisany. Co to za racjonalizm co odrzuca dowody "za", a widzi tylko "przeciw"? Autentyczność Chrystusa można bardzo łatwo potwierdzić pozabibllijnymi dowodami historycznymi. Możemy prześledzić historię chrześcijaństwa wstecz: 1. Kościół (czyli zwykli ludzie a nie księża jak twierdzą niektórzy) istnieje dzisiaj, owszem mógł się wziąć z nikąd, ale: 2. Cała historia od np. upadku Rzymu, czyli całe średniowiecze itd. aż do dzisiaj jest opisana, odrzucanie tego typu dowodów to kopanie sobie grobu. Kościół istniał przez cały ten czas, ba miał niemały wkład w historię (i bynajmniej nie mówię tu o rewelacjach typu spalenie 5 milionów "czarownic", bo wyroki śmierci zapadały ledwie w 1.5% spraw, są na to akta obu Inkwizycji, które wcale nie są tajne, po prostu nie każdy może mieć do nich dostęp). 3. Pierwsze sobory powszechne które nadały Kościołowi prawie dzisiejsze kształty, są potwierdzone historycznie. Podstwowym dowodem jest to że mamy Biblię taką jaką mamy (A co, księgi same się wybrały? Myślicie że są tylko 4 ewangelie? Jest ich kilkadziesiąt, choćby Judasza której "odkrycie" nie było dla ludzi znających się na rzeczy sensacją). 4. Prześladowanie chrześcijan i dowody historyczne na istnienie "niebezpiecznej sekty" z pierwszych wieków, pisane przez niezależnych, Rzymskich autorów dowodzą istnienia chrześcijan. 5. Chrześcijanie pierwotnego Kościoła: Apostołowie i ich uczniowie czyli kilkadziesiąt osób, które podróżowały po całym znanym świecie. Historyczne dowody ich obecności np. w Rzymie czy Grecji zbiegają się z relacją Dziejów Apostolskich. Przypadek, Mistyfikacja, Spisek Masonów i Różokrzyżowców, czy Kosmici ?  6. Jak ktoś odrzuca historyczne dowody istnienia postaci opisanych w Biblii i np. to że analiza naukowa potwierdziła że 14 listów św. Pawła zostało napisanych przez niego bo to ten sam styl, i taka sama znajomość Greki to bardzo mi przykro za taki racjonalizm. 7. Jak nie było św. Pawła to kto je napisał?  8. Św. Paweł był sądzony przed Rzymskim trybunałem jako Rzymianin, jego historia, potwierdzana przez różne niezależne źródła, choćby ślady jego obecności w miejscach opsanych przez Dzieje Apostolskie (patrz punkt 5), jak i inne postaci które pojawiają się w wielu niezależnych od siebie miejscach tekstów nie tylko biblijnych dowodzi że musiały istnieć. 9. Świadectwo pierwszych męczenników: Apostołowie nie daliby się zabić za coś czego nie było. Oni i ich uczniowie wyparli by się bardzo łatwo tego co mówią jeśli byłaby to nieprawda: "Jak mamy milczeć wobec tego cośmy widzieli i słyszeli?" odpowiada zdumiony apostoł gdy Sanhedryn każe mu nie głosić przewrotnych nauk, poczym pozwala się biczować, wsadzić do więzienia, a niektórzy nawet ukamienować. 10. Postać Jezusa jest wspólnym mianownikiem łączącym Apostołów, Sanhedryn, i lud. Sanhedryn wiedział o Jezusie, lud się nawrócił bo większość ludzi miała styczność z Jezusem, więc nie zdziwiło ich że zmartwychwstał bo widzieli jego cuda. Także Kapłani i starsi Rady przyjmowali chrzest bo znali proroctwa mówiące o mesjaszu, a że mieli łeb na karku i potrafili kojarzyć fakty to widzieli że w tym co się stało wszystko się spełniło. 11. Jeśli nie było Apostołów i ludzi których chrzcili to skąd wziął się Kościół? 12. jeśli nie było Jezusa, to skąd wzięli się Apostołowie i ci ludzie? Ale jak ktoś nie wierzy w nic nadprzyrodzonego to jak mu mówić o Jezusie? Bez Starego testamentu przyjście mesjasza traci sens, bo jak uwierzyć w wypełnienie proroctw jeśli się odrzuca możliwość widzenia przyszłości? Czy to nie jest proste? Jak ktoś chce polemizować to niech najpierw poczyta całość porządnie i się zastanowi, bo nie chcę tłumaczyć oczywistych rzeczy.
|
|
| | | | |  | | AstralStorm (558 punktów) | >>Tarcie powoduje, że ciało przestaje się obracać - w próżni jest ono znikome - ale Ziemia i tak obraca się coraz wolniej w wyniku tarcia atmosfery o masy górskie. >Nie sądzisz że atmosfera obraca się razem z górami? Chyba że stoi w miejscu a tylko góry się obracają...
Nie. Atmosfera obraca się, ale występują turbulencje. (patrz lepkość) Wiatr jest tego efektem m.in., obszary wysokiego i niskiego ciśnienia też. Dodajmy jeszcze "pseudosiłę" Coriolisa.
Do tego Ziemia nie jest idealną kulą, atmosfera jest cieńsza przy równiku.
>To działanie grawitacji księżyca, gdyby go nie było dziś Ziemia obracała by się 3 razy szybciej.
Niestety, nie. Księżyc wprawdzie przyciąga gaz, ale możesz sobie przeliczyć, która siła jest większa (na atmosferę): Coriolisa czy przyciągania Księżyca. Możesz też policzyć lepkość tego gazu, uwzględnić przepływ nagrzanych i schłodzonych mas powietrza, wody, etc.
Meteorolog mógłby powiedzieć dużo więcej. To nie jest moja specjalność.
|
|
| | | | |  | | AstralStorm (558 punktów) | > Dowody autentyczności są, jak ktoś nie chce uznać historycznego istnienia choćby np. św. Łukasza i kilku innych autorów, a razem z nimi historycznie potwierdzonych wydarzeń opisanych przez nich w Biblii, której historia jest osadzona w konkretnych realiach historycznych(Piłat, Herod, Tyberiusz, Annasz, Kajfasz, Zeloci) to nie uzna istnienia Jezusa który jest w niej opisany.To nie szkodzi. Nie świadczy to, że jest to dokładna historia życia kogokolwiek. Poza tym Kościół odcina się od zapisów skazanych Sanhedrynu, w których występuje niejaki Jeszue. Bo się nie podobają. (tzn. za mało boski był) (patrz wyżej) > Co to za racjonalizm co odrzuca dowody "za", a widzi tylko "przeciw"?Nie, KRk tak robi. :> Ja jedynie twierdzę, że Jezus nie był aż tak wielki, jak go malują. (podobnie jak Mahomet czy Konfucjusz) Czyli że postać opisana w Biblii nie istnieje. > Autentyczność Chrystusa można bardzo łatwo potwierdzić pozabibllijnymi dowodami historycznymi.Nie wiemy kto to był, nie ma dokładnego źródła zewnętrznego. Istniał pewnie jakiś model tej postaci, ale tak wiele jej domalowano... Daj cytat, skoro to takie łatwe. Tyberiusz może być, protokoły Sanhedrynu, inni. Cokolwiek, byle nie Biblia. > 2. Cała historia od np. upadku Rzymu, czyli całe średniowiecze itd. aż do dzisiaj jest opisana, odrzucanie tego typu dowodów to kopanie sobie grobu.Proszę o źródła, a nie o stwierdzenie "jest opisana". > Kościół istniał przez cały ten czas, ba miał niemały wkład w historięKościół miał świetny interes w tym, aby źródła fałszować, także. A podrabianie relikwii i inne smrody? > 3. Pierwsze sobory powszechne które nadały Kościołowi prawie dzisiejsze kształty, są potwierdzone historycznie.Co? "Prawie dzisiejsze kształty"? Sugeruję się douczyć z historii. W pierwszym z brzegu podręczniku opisane są przemiany. Pierwsze sekty chrześcijańskie były ahierarchiczne... (jeśli wierzyć opisom biblijnym - nie muszą być przecież prawdziwe!) Nie wiem jak to pasuje do hierarchicznego KRk. > Podstwowym dowodem jest to że mamy Biblię taką jaką mamy (A co, księgi same się wybrały? Myślicie że są tylko 4 ewangelie? Jest ich kilkadziesiąt, choćby Judasza której "odkrycie" nie było dla ludzi znających się na rzeczy sensacją).Która prawdopodobnie jest za nowa. (tzn. nie została spisana przez naocznego świadka, tylko przez gnostyków) Ale i ewangelie nie są bez skazy - były przez lata zmieniane i interpretowane na setki sposobów. > 4. Prześladowanie chrześcijan i dowody historyczne na istnienie "niebezpiecznej sekty" z pierwszych wieków, pisane przez niezależnych, Rzymskich autorów dowodzą istnienia chrześcijan.Istnienia chrześcijan, nie postaci o imieniu Jezus i przydomku Chrystus. > 5. Chrześcijanie pierwotnego Kościoła: Apostołowie i ich uczniowie czyli kilkadziesiąt osób, które podróżowały po całym znanym świecie. Historyczne dowody ich obecności[...]Których nie podajesz. Proszę. O. Bibliografię. Ja też mogę pisać książkę opisującą moje podróże do Afryki w celu nawracania na religię, którą wymyślałem przez pół roku.  Nawet i ślady zostawię. > 6. Jak ktoś odrzuca historyczne dowody istnienia postaci opisanych w Biblii i np. to że analiza naukowa potwierdziła że 14 listów św. Pawła zostało napisanych przez niego bo to ten sam styl, i taka sama znajomość Greki to bardzo mi przykro za taki racjonalizm.> 7. Jak nie było św. Pawła to kto je napisał? To nic nie mówi o istnieniu J.Ch. > 8. Św. Paweł był sądzony przed Rzymskim trybunałem jako Rzymianin, jego historia, potwierdzana przez różne niezależne źródła,Przechodzę na styl Wikipedii: [citation needed] > choćby ślady jego obecności w miejscach opsanych przez Dzieje Apostolskie (patrz punkt 5),[citation needed] (nie z Dz. A., tylko źródeł potwierdzających jego obecność w tych miejscach) > jak i inne postaci które pojawiają się w wielu niezależnych od siebie miejscach tekstów nie tylko biblijnych dowodzi że musiały istnieć.[citation needed] > 9. Świadectwo pierwszych męczenników: Apostołowie nie daliby się zabić za coś czego nie było.[...]Nie doceniasz fanatyków. Por. współcześni muzułmanie. Zresztą większość z nich zbyt wiele do gadania nie miała. Byli po prostu łapani i katowani. > 10. Postać Jezusa jest wspólnym mianownikiem łączącym Apostołów, Sanhedryn, i lud. Sanhedryn wiedział o Jezusie, lud się nawrócił bo większość ludzi miała styczność z Jezusem, więc nie zdziwiło ich że zmartwychwstał bo widzieli jego cuda.[...]Sanhedryn wiedział o kilku osobach pasujących do profilu Jezusa. (wcześniej było wspomniane) Cudotwórców różnych też wtedy było wielu. Nie znaczy to, że zmartwychwstanie jest gdzieś potwierdzone poza pismami redagowanymi przez osobę zwaną św. Pawłem. > 11. Jeśli nie było Apostołów i ludzi których chrzcili to skąd wziął się Kościół?Byli, nie potwierdza to istnienia J. Ch. Nie potwierdza to też związanych z nimi zjawisk nadprzyrodzonych. > 12. jeśli nie było Jezusa, to skąd wzięli się Apostołowie i ci ludzie?Może był jakiś rewolucjonista zwany np. Jeszue, którego wizerunek potem podkolorowano dodając różne cuda? > Bez Starego testamentu przyjście mesjasza traci sens, bo jak uwierzyć w wypełnienie proroctw jeśli się odrzuca możliwość widzenia przyszłości?Ehh... [citation needed] Dawać mi tu te proroctwa. I to nie te o baranku, bo baranów to było wiele. Poza tym potwierdzenie tych zajść w źródłach zewnętrznych poproszę. > Czy to nie jest proste?Nie. Jest dziurawe jak szwajcarski ser. Pokręcone jak sprężyna. > Jak ktoś chce polemizować to niech najpierw poczyta całość porządnie i się zastanowi, bo nie chcę tłumaczyć oczywistych rzeczy.A ja sugeruję ułatwić nam życie i powklejać wypowiedzi z tych niezależnych źródeł, a nie udawać, że one istnieją. Wystarczą tytuły, autorzy i rozdziały/strony.
|
|
| | | | | |  | | Grunberg (18 punktów) |
nie ma sporu o historycznosc Jezusa- bo tu i Tacyt pisal i Józef Flawiusz-o co kłotnia wiec?
|
|
| | | | |  | | Kloc (129 punktów) |
>Jak ktoś chce polemizować to niech najpierw poczyta całość porządnie i się zastanowi, bo nie chcę tłumaczyć oczywistych rzeczy.
Oczywistych dla racjonalnie patrzących, lecz jeśli ktoś na siłę chce być ślepym, jego sprawa. Zaprzeczać istnieniu Boga, to tak jakby zamknąć się w piwnicy i twierdzić, że słońce nie istnieje.
|
|
| | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Ależ drogi Klocu, jeśli nie umiesz wyprowadzić nikogo z tej piwnicy, a nawet Ty sam nigdy nie opuściłeś jej, by móc zobaczyć swoje słońce, nie dziw się sceptycznym postawom. Może okazać się że ta alegoryczna piwnica jest jedynym światem, w którym możemy egzystować i poza którym nie ma Słońca Obiecanego.
Uprzedzając Twoje zarzuty: wierzę w Słońce, ale tutaj zostało ono przedstawione jako metafora boga, którego istnienie jest kwestią sporną.
|
|
| | | | | | |  | | Grunberg (18 punktów) | >Ależ drogi Klocu, jeśli nie umiesz wyprowadzić nikogo z tej piwnicy, a nawet Ty sam nigdy nie opuściłeś jej, by móc zobaczyć swoje słońce, nie dziw się sceptycznym postawom. Może okazać się że ta alegoryczna piwnica jest jedynym światem, w którym możemy egzystować i poza którym nie ma Słońca Obiecanego. >Uprzedzając Twoje zarzuty: wierzę w Słońce, ale tutaj zostało ono przedstawione jako metafora boga, którego istnienie jest kwestią sporną.
kwestia sporna jest czy ma Pan mozg panie thorvoy!!!
dlaczego? poniewaz nie dotknal Pan mozgu,Pan nie czuje go nawet,nie powachal-czyli naukowymi narzedziami poznania Pan nie poznal!! neurolog moze Panu powiedziec: MA PAN MOZG a Pan moze to tylko i wylacznie uwierzyc uwierzyc w mozg-cos nieracjonalnego dla Pana nie ma Pan mozgu-kazdy ateista-racjonalista w tym swietle tez nie ma mozgu
oto prawda Panie niewygodna
Zygmunt
|
|
| | | | | | | |  | | Grunberg (18 punktów) |
kwestia sporna jest czy ma Pan mozg panie thorvoy!!! dlaczego? poniewaz nie dotknal Pan mozgu,Pan nie czuje go nawet,nie powachal-czyli naukowymi narzedziami poznania Pan nie poznal!! neurolog moze Panu powiedziec: MA PAN MOZG a Pan moze to tylko i wylacznie uwierzyc lub nie! uwierzyc w mozg-to cos nieracjonalnego dla Pana jako ateisty niczym bogi zabobonne i legendy wierzacy wierza ze bostwo im mozg stworzylo nie ma Pan mozgu-kazdy ateista-racjonalista w tym swietle tez nie ma mozgu oto prawda Panie niewygodna Zygmunt
|
|
| | | | | | | | |  | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >kwestia sporna jest czy ma Pan mozg panie thorvoy!!!
Zapewne mniej sporna niż jakość twojego mózgu (przyjmuję, że obaj go macie). Bo: Nie powinienem w ogóle odpowiać na tego typu posty i, zazwyczaj, tego nie robię. W tym wypadku zrobię wyjątek. Jedynie po to, aby wykazać że:
Przede wszystkim jesteś kłamcą. Nie można potwierdzić Twego doktoratu (brak źródeł); nie można potwierdzić Twojej obecności na żadnym z amerykańskich uniwerystetów (zadałem sobie ten trud). O innych koneksjach przez ciebie wymienianych lepiej nie mówić (jak to sprawdzić?). I już tu powinienem zakończyć dialog. Rodzi się jednak pytanie: o co tak naprawdę Ci chodzi? O psychiczny szantaż wobec ludzi na tyle młodych, by nie być w stanie oprzeć się pokusie podjęcia dyskusji z "autorytetem"? O uwierzytelnienie własnych kłamstw? (Głównie przed sobą samym.) O autodowartościowanie?" A może to tylko demencja starcza? O ile wiek, który podałeś jest prawdziwszy od Twojego "doktoratu". Twierdzisz, że tylko wiara tworzy kulturę. Ale nie raczysz nawet przybliżyć tej wiary "jedynie prawdziwej". Mogę domniemywać, że jest to wiara jakakolwiek. I pewnie tak właśnie myślisz. Ale dalej twiedzisz, że jesteś Żydem okaleczonym przez historię. Dlaczego zatem nie promujesz swojej religii lecz dowolną, aby tylko była religią? Pomijam fakt, że Twoje posty są głoszeniem totalnych bzdur. Czemu ma to służyć? Deprecjacji żydostwa, które w naszym społeczeństwie i tak nie ma dobrych konotacji? Gratuluję poczucia przynależności etnicznej i kulturowej. Opanowałeś większość działów tego forum - jesteś zadowolony? Cieszy Cię, że zdecydowana większość uczestników tego forum uważa Cię za trolla, którego się nie "karmi" czyli się z nim nie dyskutuje? Jeśli podejmiesz jeszcze jakąkolwiek dyskusję w jakimkolwiek dziale na tym samym poziomie, to - obiecuję Ci, że będę pierwszym wnioskującym o wywalenie Cię z tego forum na śmietnik. Bez prawa powrotu! I dopnę swego, wierz mi.
Zamiast tradycyjnych pozdraowiń zacytuję Sokratesa: "Jesteś zbyt brudny, abym na Ciebie pluł".
Przy okazji - apeluję do wszystkich uczestników forum - nie karmcie trolla, nie podejmujcie dyskusji z tym "panem". Może się wyniesie tam, gdzie jego miejsce.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | |  | | Yrrah | Popieram
|
|
| |  | | TDec | Pewnie - szanowny racjonalisto - nie podajesz żadnych rozstrzygających argumentów na poparcie swich tez (mit, postacie półhistoryczne itd itp) tylko dlatego że przedmówca również takowych nie podał...
pozdrawiam
TDec
|
|
| | |  | | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | @@@
>Pewnie - szanowny racjonalisto - nie podajesz żadnych rozstrzygających argumentów na poparcie swich tez (mit, postacie półhistoryczne itd itp) tylko dlatego że przedmówca również takowych nie podał... Nie, nie dlatego, tylko dlatego, iż na ten temat jest ogromna literatura. Nawet tu na stronach /racjonalisty.pl/ można przeczytać kilkadziesiąt poważnych artykułów.
To nie ja twierdzę, że Jezus jako człowiek istniał naprawdę i dlatego też, to nie ja muszę przedstawiać na to dowody. Ciężar dowodu spoczywa na twierdzącym, a nie na przeczącym.
Przeczytałem wiele poważnych lektur i nigdzie przekonywujących dowodów na historycznie istnienie dokładnie takiej postaci, jak Jezus nie znalazłem. Nie twierdzę, że znam wszystko, więc proszę o dowody na historyczność Jezusa. Natomiast znane jest kilkanaście postaci, których żywot w dużych elementach przypomina, to co zostało zapisane o Jezusie Chrystusie w Ewangeliach.
Wielce Szanowny Irracjonalisto lub jak Pan woli Teisto, czy Fideisto. Ja nic nie twierdzę, ja tylko jako sceptyk bardzo wątpię, a to Pańska "Prawda" jest na bardzo kruchych empiryczno-racjonalnych podstawach.
Zaś o czyjejś "wierze" nie mogę dyskutować. Każdemu wolno wierzyć, w to co mu się żywnie podoba, a z wiarą nie ma dyskusji.
PS. Proszę o przeczytanie sobie o definicjach rozumienia "mitu". Rozumiem ten termin podobnie jak Eliade, Kołakowski i jeszcze kilku innych myślicieli wierzących w Boga, ale niekoniecznie w to co katecheta powie.
Serdecznie pozdrawiam.
***
|
|
| | | |  | | TDec |
Z tymi poważnymi artykułami to proszę nie przesadzać. Owszem zdarzają się: autorzy w rozumny, nie zaślepiony nienawiścią do KK, ważą temat. Niestety więcej (przynajmniej z tych które przeczytałem - do niektórych się odniosłem) jest tych mniej poważnych. Spróbuję podać linki...
Ogromna literatura - równie poważna - istnieje na poparcie tez przeciwnych do tych, które Pan głosi.
Ja nie twierdzę że Jezus jest postacią historyczną (może z lenistwa - być może za mało przeczytałem 'poważnych lektur": moja wina), choć skłaniam się do przyjęcia iż jednak istniał (prawdopodobieństwo w nauce też ma swoje zastosowanie) - resztę dopełnia wiara, za to Pan TWIERDZI że Jesus to postać półhistoryczna (podobnie jak wiele innych postaci. Twierdzenie wymaga w nauce dowodu. Kloc twierdzi to, Pan tamto - obaj nie podajecie dowodu. Oczywiście nie wymagam tego od was...bo cóż ja mogę..
Znanych jest kilkanaście postaci... - tak, słyszałem... I co?
"Pańska "Prawda" jest na bardzo kruchych empiryczno-racjonalnych podstawach" - Jaka Moja "Prawda"?
"...ale niekoniecznie w to co katecheta powie" - to chyba nie prztyczek w mój nos?
Pozdrawiam
TDec
|
|
| | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | @@@
Mam problem ze zrozumieniem podniesionych przez Pana tu kwestii i wynikającym stąd problemem merytorycznego ustosunkowania się do nich. Co to znaczy autorzy zaślepieni nienawiścią do Kościoła katolickiego? Ja czytam głównie książki, czy Zygmunta Poniatowskiego i Józefa Kellera mogę czytać? Czy tylko Annę Świderkównę i Zenona Ziółkowskiego? A może tylko bpa Kazimierza Romaniuka? W Internecie możemy spotkać wszystko, od Kloca do Hellera, dlatego napisałem "poważnych". Wybór zależny jest też od inteligencji czytającego.
>Ogromna literatura - równie poważna - istnieje na poparcie tez przeciwnych do tych, które Pan głosi. Bardzo proszę o bibliografię, gdyż nie znam ani jednego dzieła, które udowodniłoby historyczność ewangelicznej postaci Jezusa. Zresztą Jezusa której Ewangelii, bo w każdej jest trochę inny, a dla nauki zapisy apokryficzne są równoprawomocne.
>Ja nie twierdzę że Jezus jest postacią historyczną (może z lenistwa - być może za mało przeczytałem 'poważnych lektur": moja wina), choć skłaniam się do przyjęcia iż jednak istniał (prawdopodobieństwo w nauce też ma swoje zastosowanie) - resztę dopełnia wiara, za to Pan TWIERDZI że Jesus to postać półhistoryczna (podobnie jak wiele innych postaci. Bardzo proszę o odwołanie się do miejsca, gdzie tak TWIERDZIŁEM? Wyżej napisałem: Nie przecząc możliwości faktycznego życia kilku różnych postaci składających się na postać ewangelicznego Jezusa, należy uznać, że Jezus Chrystus jest religijnym mitem. Podobnym do wielu innych, też na wpółhistorycznych postaci.
Tak, jak już zauważyłem nie bardzo Pan rozumie, co w religioznawstwie oznacza termin "mit". A może twierdzi Pan, że Ewangelie są historycznym źródłem, napisanym pod boskie dyktando?
A że Jezus historyczny nie jest dowodowo tak pewnym faktem, jak niektórym się to wydaje, to może warto zajrzeć do książeczki Księdza Józefa Kudasiewicza "Jezus historii a Chrystus wiary". Ja też za mało przeczytałem poważnych lektur, bo cóż to znaczy kilkadziesiąt pozycji, ale nie czytałem tylko tych zaślepionych miłością do KK, choć tych też nie wykluczyłem.
Polecam - może niezbyt może "poważny" - ale dobrze oddający to wszystko o co mi w moim poście chodziło artykuł Andrzeja B. Izdebskiego pt. "Księga nad księgami". /www.racjonalista.pl/kk.php/s,4937/
Poniżej parę wyimków:
Tło, na którym rozwijała się religia Nowego Testamentu możemy w dużym stopniu odtworzyć dzięki okryciom w Qumran i to niezależnie od wpływu, jaki miała postać "Nauczyciela Sprawiedliwości" na ewangeliczny obraz Jezusa Chrystusa. Argument prof. dra hab. Michała Wojciechowskiego, że opisane tam postaci nie mogą mieć związku z postaciami ewangelicznymi, dlatego "że rękopisy pochodzą przecież sprzed czasów Jezusa!" (dowodzi tego i ich treść, i styl pisma, i badania na zawartość węgla C14) - z punktu widzenia nauki jest żenująco śmieszny. Zaś z punktu widzenia wiary nieważnym jest, na ile prawdziwe są poszczególne zdarzenia z życia Jezusa - istotne, że Ewangelie jako całość niosą nam prawdę, a Jezus Chrystus jest Bogiem. (...)
Kształtowanie kształtu Tak naprawdę zasadniczym pytaniem jest to, czy i w jakim zakresie Biblia jest księgą świętą? Czy każda litera, każde słowo, każde zdanie, każda opowieść w niej zawarte są święte? Czy jest księgą objawioną, integralną i nieomylną, albowiem stanowią ją teksty podyktowane przez Boga? Czy też jest tylko dokumentem zapisanym przez ludzi - posiadających określoną wiedzę i ludzkie słabości - choć pod bezpośrednim natchnieniem Boga? Na ile jest dokumentem spójnym, a na ile jest to "raczej 'księgozbiór', cała 'biblioteka', która narastała z wolna przez prawie tysiąc lat (...), a zawiera dzieła reprezentujące najprzeróżniejsze gatunki i formy literackie".
Napisało ją - w wyniku potrzeby serca i umysłu - wielu autorów o różnych poglądach, żyjących w różnych czasach i piszących pod wpływem różnych środowisk. Pisana była bezpośrednio, na podstawie własnych przemyśleń i przeżyć, a także na podstawie przeczytanych lub zasłyszanych opowieści innych, które po dokonaniu selekcji i odpowiedniej kompilacji tekstów dla podniesienia morale odbiorców włączano do zbioru. Powstawała w procesie kolejnych redakcji oraz włączeń i wyłączeń poszczególnych jej elementów w określone zbiory. Uwarunkowana społecznie i politycznie. Podporządkowana propagandzie religijnej bądź dynastycznej. Permanentnie kształtowana, zmieniała się wraz z kolejnym przepisywaniem przez bogobojnych - pełnych najlepszych intencji - pisarzy (najczęściej kapłanów). Każdy z jej tekstów ma za sobą długą historię. Wybrane łączono w kanony ksiąg natchnionych, a część odrzucano. (...)
Ewangelie tworzono do II w. n. e. A od kiedy? Bibliści piszą, że od drugiej połowy I w., ale czy jest to początek intelektualnej pracy nad ideami chrześcijaństwa? W 1897 znaleziono rękopis damasceński, w którym być może mówi się o Jezusie, a na pewno o kimś podobnym. W Qumram odkryto zapisane zwoje z najstarszymi zachowanymi kopiami hebrajskich ksiąg Starego Testamentu oraz nieznane dotąd religijne teksty żydowskie z około II wieku p.n.e., (ukryte w grotach przed 68 r. n.e.). Odkrycie ważne dla badań nad Starym Testamentem, gdyż wyrażone w nich poglądy dalekie są od żydowskiej ortodoksji i dowodzą dużego pluralizmu religijnego przed epoką rabinów, ale jeszcze ważniejsze dla badań nad Nowym Testamentem, gdyż pochodząc z czasów wcześniejszych niż ewangeliczne wydarzenia, rzucają światło nie tylko na historię Żydów w tej epoce, ale także na początki chrześcijaństwa. Rękopisy wykazują, że idee kojarzone z chrześcijaństwem są wspólne różnym prądom religii żydowskiej tej epoki. Wspólnota żyjąca w Qumram, żyjąca wiele lat przed Jezusem reprezentuje podobną religijność, toczy podobne spory, posługuje się podobnymi wyrażeniami oraz ideami, i w podobny sposób objaśnia święte pisma.Tak jak ich poprzednicy, wierzący myśliciele tamtych czasów, piszą, przepisują, dopisują, tworzą.
Serdecznie pozdrawiam.
***
|
|
| |  | | Bielo (4 punktów) | >@@@ >>Przepraszam. Tam powinno być - "I jak ktoś, po przeczytaniu Biblii, może zaprzeczyć, że Jezus Chrystus nie jest Bogiem, albo, że jest tylko mitem. >Czytałem Biblię, nawet kilka razy, jestem zachwycony tym zbiorem, ale nie znalazłem tam żadnej przesłanki - o dowodach już nie mówię - wskazującej na możliwość istnienia jakichkolwiek sił nadnaturalnych. Przepraszam ale biblia jest księgą, którą się powinno czytać w sposób inny niż zwykłą książkę. W tej księdze jest prawda ponadczasowa. Zwykłe przeczytanie (przejrzenie) jej nic nie da. Biblię czytają nawet ateiści i uwierz mi nawet oni (choć nie wszyscy) dostrzegają wyjątkowość tej książki. Wg mnie aby przeczytać biblię trzeba do niej odpowiednio podejść.
|
|
| | |  | | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) |
@@@
>Przepraszam ale biblia jest księgą, którą się powinno czytać w sposób inny niż zwykłą książkę. W tej księdze jest prawda ponadczasowa. Zwykłe przeczytanie (przejrzenie) jej nic nie da. >Wg mnie aby przeczytać biblię trzeba do niej odpowiednio podejść. Zgadza się bp Romaniuk poleca: "Przed samą lekturą (...) Nie omieszkać poprosić o światło Ducha Świętego niezbędne do właściwego zrozumienia Słowa Bożego". Następnie biskup podaje dwie stosowne modlitwy, które należy zmówić przed i po lekturze Biblii. Zastrzega także, aby przy tym pamiętać, że "najbardziej mądre hipotezy uczonych - muszą być konfrontowane z owym urzędem nieomylnego nauczania Kościoła".
>Biblię czytają nawet ateiści i uwierz mi nawet oni (choć nie wszyscy) dostrzegają wyjątkowość tej książki. Nie wiem co i po co czytają ateiści, natomiast racjonaliści w ogóle czytają sporo, głównie książek, a nie postów w Internecie, ale zanim podejmą z kimś polemikę, starają się przeczytać przynajmniej to, co polemista w tej dyskusji (na tym wątku) już powiedział. Zaś część teistów musi klepać swoją mantrę bez samodzielnego zastanowienia się nad jej sensem. Czyżby Pan do nich też należał?
Życzę swobody myślenia przy czytaniu wszystkiego - nawet Pisma Świętego.
|
|
|  | | Thorvoy (6588 punktów) | Tak, jak ktoś po przeczytaniu któregoś z dzieł fantastycznych może nie wierzyć w istnienie czarownic, magów i goblinów.
|
|
 | | ugaguga (134 punktów) |
> Nie widzę związku powyższego z całością tekstu. Możesz precyzyjnie pokazać co w Twojej wypowiedzi dowodzi, że Jezus Chrystus jest Bogiem oraz, że nie jest postacią mityczną?Po co dowody ? Przecież niebawem wszyscy ujrzymy Go na koronacji. fakty.inte(*)anie-krolem-polski,849468,2943
|
|
|  | | Thorvoy (6588 punktów) | O w mordę, załamka!
|
|
|  | | Kloc (129 punktów) | > >Nie widzę związku powyższego z całością tekstu. Możesz precyzyjnie pokazać co w Twojej wypowiedzi dowodzi, że Jezus Chrystus jest Bogiem oraz, że nie jest postacią mityczną?> Po co dowody ? Przecież niebawem wszyscy ujrzymy Go na koronacji.> fakty.inte(*)anie-krolem-polski,849468,2943śmieszne, szalenie
|
|
| |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > śmieszne, szalenie  Nie. Nie śmieszne.
|
|
| | |  | | Kloc (129 punktów) | > >śmieszne, szalenie  > Nie. Nie śmieszne.> .. nie załapałeś ironii..
|
|
| | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Nie załapałeś intencji.
|
|
| Kloc (129 punktów) | Nie widzę związku powyższego z całością tekstu. Możesz precyzyjnie pokazać co w Twojej wypowiedzi dowodzi, że Jezus Chrystus jest Bogiem oraz, że nie jest postacią mityczną?Przepraszam. Tam powinno być - "I jak ktoś, po przeczytaniu Biblii, może zaprzeczyć, że Jezus Chrystus nie jest Bogiem, albo, że jest tylko mitem.? Przecież cała Biblia "mówi" o Boskości Jezusa Chrystusa. O tym, że On był bogiem. Ew. Jana 1: 1-18 O kim to Jan mówi w 1:10. "Na świecie był, a świat przezeń uczyniony jest; ale go świat nie poznał."Następnie w 1:15 "Jan świadczył o nim, i wołał,mówiąc: Tenci był, o którymem powiadał: Który po mnie przyszedłszy, uprzedził mię; bo pierwej był niż ja." Jak Jan mógł by powiedzieć o jakimś człowieku, że stworzył świat, oraz, że ten ktoś był na świecie przed nim. Przecież Jan urodził się ok. pół roku przed Jezusem. Jan nie patrzył się na to cielesne, lecz na to, co kryje się za tą cielesną powłoką, i on wiedział, że to był Bóg w Jezusie. Jest wiele miejsc Pisma, które mówią o tym, że Jezus jest Bogiem, sprawdźcie sobie sami. Co do mitu.. Jeśli był ON Bogiem wtedy, to jest nim i teraz, i jutro też nim będzie. Więc jak może być mitem, skoro jest prawdziwy. Żydów 13:8 "Jezus Chrystus, ten sam, wczoraj, dziś, i na wieki".
|
|
 | | Sir Valeq (379 punktów) | Pokaż mi zatem teraz dlaczego powinienem wierzyć słowom napisanym przez owego Jana bardziej niż braciom Grimm? Nie interesują mnie odpowiedzi w stylu "bo tak", ale coś sensownego i miłego dla rozumu.
--------- "We cannot all be masters." - William Shakespeare artofcreation.strefa.pl
|
|
|  | | TDec | Chocby dlatego że jeslibyś zapytał braci Grimm czy to o czym napisali uwazają za fakt, czy tylko za wymysł ich twórczej artystycznej wyobraźni, to by pewnie odpowiedzieli że to drugie, natomiast gdybyś zapytał autorów ewangelii, czy to o czym napisali uważają za fakt, to by pewnie odpowiedzieli że tak.
Żeby było śmieszniej, to ani jednych ani drugich już o nic nie możesz zapytać.
Pozdrawiam TDec
|
|
| |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > [...] natomiast gdybyś zapytał autorów ewangelii, czy to o czym napisali uważają za fakt, to by pewnie odpowiedzieli że tak.
Nie wziąłeś pod uwagi dwóch rzeczy:
a) niektórzy miewają urojenia b) ludzie potrafią kłamać
Jeśli napiszę książeczkę o różowych stworkach i wbrew rzeczywistości będę twierdził że one naprawdę są wśród nas, uwierzysz że tak jest naprawdę?
>Żeby było śmieszniej, to ani jednych ani drugich już o nic nie możesz zapytać.
Ani przebadać psychologicznie. Szkoda.
|
|
| | |  | | TDec |
>Ani przebadać psychologicznie. Szkoda.
Otóż to. Ja też wyrażam tez żal.
TDec
|
|
| | | |  | | Sir Valeq (379 punktów) | > >Ani przebadać psychologicznie. Szkoda.> Otóż to. Ja też wyrażam tez żal.> TDec> Wiemy już co nas smuci. Fajnie. Ja jednak nadal czekam na odpowiedź, bo jak widać wyżej pierwsza Twoja odopwiedź jest łatwa do obalenia.
--------- "We cannot all be masters." - William Shakespeare artofcreation.strefa.pl
|
|
| | | | |  | | TDec |
>>Wiemy już co nas smuci. Fajnie. Ja jednak nadal czekam na odpowiedź, bo jak widać wyżej pierwsza Twoja odopwiedź jest łatwa do obalenia.
Was , racjonalistów, cieszy (takie mam wrażenie - nie tylko w rozmowie z Tobą ale z innymi bywalcami Racjonalisty.pl) to że można obalić czyjąś tezę (złaszcza jeżeli jest to teza nie-Racjonalisty), a nie to że zbliżamy się do prawdy lub mamy szczere intencje zbliżenia się do niej, choćby kosztem obalenia własnych tez. Moja wypowiedź na pewno nie wyczerpuje tematu - po prostu podałem jedną z przesłanek PRZYJĘCIA jakiejś postawy wobec porównywania baśni Grimmów i ewangelii. To Ty w swojej wypowiedzi nie wziąłeś tego co powiedziałem pod uwagę, nie mówiąc o tym że, jak się zdaje , nie rozważałeś w ogóle kłamstwa czy urojeń. Innymi słowy: nie czuję zatem żeby moja "wypowiedź" była obalona, lub w ogóle obalalna (co prawda trochę nieszczęśliwie użyłem słowa "choćby" sugerującego podanie warunku koniecznego i wystarczającego, co wskazywałoby na brak dyscypliny językowej - ale to przecież tylko luźna dyskusja). Twoja ją rozwija i tyle.
Owszem, ja również nie wziąłem expresis verbis pod uwagę kwestii urojeń czy kłamstwa, ale oczywiście że należy je brać pod uwagę - to są te następne przesłanki. Mówiąc: "pewnie odpowiedzieliby" (tj. bracia Grimm lub autorzy ewangelii) założyłem że odpowiedzieliby zgodnie ze swoim przekonaniem. Takie założenie w sytuacji kiedy nie mogę ani jednych ani drugich przebadać psychologicznie jest chyba najbardziej wskazane. Nie mogę z góry zakładać że jedni albo drudzy kłamią. Inną kwestią są urojenia lub wmówienie sobie czegoś - tu przydałby się psycholog i psychiatra. Ale to jest niemożliwe. Zatem jesli nie wystarcza nam wiara, to poszukujemy innych przesłanek na poparcie lub obalenie. NIGDY jednak nie znajdziemy dowodów na poparcie lub obalenie poruszanych kwestii - takie jest moje przekonanie oparte na zdrowym rozsądku. A przesłanki mogą skłaniać do przyjęcia danych tez za prawdę - nie wystraczą jednak do stwierdzenia co jest prawdą w tych kwestiach.
A co do Twoich różowych stworków: nie uwierzę (nie jesteś wiarygodny, zwłaszcza wziąwszy pod uwagę okoliczności); natomiast gdyby coraz więcej ludzi twiedziło o istnieniu tych stworków, a badania psychologiczne potwierdziłyby zdrowie tych ludzi, to - skoro oni widzą i jest to powszechne - zastanawiałbym się czy ja też mogę je zobaczyć. Innymi słowy przyjąłbym ("roboczo") że istnieją po to by ich szukać (przekonać się "na własne oczy"). Jeśli bym ich nie znalazł - to bym przyjął jedną z dwóch następnych tez: ludzie mają urojenia na masową skalę lub ja mam urojenia. Jaką opcję ty byś wybrał?
Pozdrawiam
TDec
|
|
| | | | | |  | | Sir Valeq (379 punktów) | Primo, rozmawiałeś tu z dwiema osobami, nie jedną.  > Was , racjonalistów, cieszy (takie mam wrażenie - nie tylko w rozmowie z Tobą ale z innymi bywalcami Racjonalisty.pl) to że można obalić czyjąś tezę (złaszcza jeżeli jest to teza nie-Racjonalisty), a nie to że zbliżamy się do prawdy lub mamy szczere intencje zbliżenia się do niej, choćby kosztem obalenia własnych tez.Ehh, źle nas, widzisz, rozumiesz. My z chęcią obalimy wszystkie swoje tezy, wyrzucimy do kosza teorię ewolucji i WW, kiedy tylko jakaś inna wyda nam się lepiej osadzona na naukowych dowodach i bardzej prawdopodobna. Jednak tezy religijne takie nie są. > NIGDY jednak nie znajdziemy dowodów na poparcie lub obalenie poruszanych kwestii - takie jest moje przekonanie oparte na zdrowym rozsądku. A przesłanki mogą skłaniać do przyjęcia danych tez za prawdę - nie wystraczą jednak do stwierdzenia co jest prawdą w tych kwestiach.Jeśli dziś zbierze się grupka ludzi, ze mną i Thorvoyem na przykład na czele i napiszemy sobie książkę, że Latający Potwór Spaghetti na spółkę z Niebiańskim Czajniczkiem pociągają za sznurki na tym świecie, to wszyscy uznają to za bajkę. A to dlatego, że ich poziom wiedzy jest w naszych czasach wystarczający, by tak zrobić. Zdarzyło się jednak, że dwa (czy ileś tam) tysiące lat temu też kilka osób napisało podobną książkę, która zdawała się tłumaczyć to, czego ludzie nie wiedzieli. Spodobała się więc leniwym w kwestii myślenia ludziom i przyjęła. Szczerze powiedz: czy gdyby Stary i Nowy Testament ktoś napisał dopiero dziś, z obecnym stanem wiedzy, w świecie pełnym jakichś, nie ważne jakich, pogańskich religii, to czy ludzie Ci zostaliby pierwszymi guru sekty, która opanowałaby potem ćwierć świata?
--------- "We cannot all be masters." - William Shakespeare artofcreation.strefa.pl
|
|
| | | | | | |  | | TDec | Na Racjonaliście rozmawiałem z wieloma osobami. Co do obalania tez i płynacej z tego radości: oczywiście to tylko moje wrażenie po lekturze niektórych artykułów takich autorów jak Przepieździecki, Agnosiewicz czy Chorąży (polecam zwłaszcza polemikę tego ostatniego z niejakim Lewandowskim a propos artykułu o Ur Chaldejskim, a i moje komentarze do niektórych, polecam polemiką Wuja Zbója z Agnosiewiczem), a także uczestników dyskusji w komentarzach (polecam moją dyskusję z niejakim Grgh, który wyraźnie zmęczony na koniec powiedział m.in. "Nie interesuje mnie kto i dlaczego miałby rację" www.racjonalista.pl/index.php/s,35/d,4823). Chcesz abym odpowiadał na twoje pytania (np. o różowe stworki) a sam nie odpowiadasz... Owszem, tezy religijne nie są i nie mogą być dyskutowalne dostępnymi metodami naukowymi/rozumowymi/zmysłowymi (mówię "dostępnymi" bo jestem przekonany, że jeżeli "świat nadnaturalny" istnieje to jest on spójny z "naszym światem"). Ale można z niektórymi twierdzeniami i argumentami Racjonalistów.pl (choćby z gatunku różowe stworki, Niebiański Czajniczek itp), które dotyczą w jakiś sposób religii dyskutować, podważać je na gruncie logiki i rozumu a nie wiary (co też staram się czynić niniejszym). > A to dlatego, że ich poziom wiedzy jest w naszych czasach wystarczający, by tak zrobić.Poziom wiedzy (co trzeba interpretować jako wnioskowanie na podstawie dotychczasowych doświadczeń) był równie dostępny w czasach współczesnych bohaterom ewangelii - a mimo wszystko znalazło się wielu którzy uwierzyli "znakom" jakie miały towarzyszyć niektórym wydarzeniom z NT i jest ich ciągle wielu. Nie zdziwiłbym się że nie zyskałbyś wiary pisząc "ewangelię" o czajniczku i twierdząc że historia jest prawdziwa - należy przypuszczać (zgodnie ze zdrowym rozsądkiem) że nie towarzyszyłyby temu pewne znaki, a które wspomina NW. Myśle, że te znaki miały pierwotnie największe znaczenie dla tego że z biegiem lat chrześcijaństwo nieprzerwanie trwa. Nie bez znaczenia jest oczywiście sama idea i filozofia chrześcijaństwa, moim zdaniem najsensowniejsza z tak wielkiego zbioru dostępnych. Oczywiście dziś nie mozemy potwierdzić ani obalić na zasadzie dowodu wystąpienia bądź nie tych znaków. Gdyby jednak, Twojej historii o czajniczku towarzyszyły te "znaki" i nie byłyby tylko iluzjonistycznymi sztuczkami to wielu rozważyloby ewentualność prawdziwości tego co byś głosił. Zupełnie inną kwestią jest wyjasnianie "tego" świata opowieściami religijnymi. Tyle że dla chrześcijanina wniosek/teza na zasadzie wiary z (jeżeli chodzi o "pociąganie sznureczków") Księgi Rodzaju jest jeden: Bóg jest sprawcą świata, nie orzeka zaś w jaka była droga tego sprawiania. Chodzi o ideę: świadomość jest pierwotna w stosunku do materii, a nie odwrotnie. Dlatego teoria ewolucji i wielkiego wybuchu nie może być sprzeczna z tą tezą i odwrotnie. Chodzi więc w naszej dyskusji nie o to czy religia i jej pisma wyjaśniają ten świat w sensie materialistycznym, fizykalnym, ale także psychologicznym i socjologicznym ludzkości, ale o to czy wasze argumenty w rodzaju czajniczka czy baśni braci Grimm mają moc obalającą rostrzygająco w kwestii prawdziwości idei świadomość>materia lub materia>świadomość. Moim zdaniem nie mają - a opieram się na wnioskowaniu rozumowym, a nie na przyjęciu: moja wiara jest prawdziwa więc wasze argumenty nie mogą być prawdziwe. Pozdrawiam TDec
|
|
| | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Was , racjonalistów, cieszy (takie mam wrażenie - nie tylko w rozmowie z Tobą ale z innymi bywalcami Racjonalisty.pl) to że można obalić czyjąś tezę (złaszcza jeżeli jest to teza nie-Racjonalisty), a nie to że zbliżamy się do prawdy lub mamy szczere intencje zbliżenia się do niej, choćby kosztem obalenia własnych tez.
Chyba żartujesz! Gdyby nie moje otwarcie na inne poglądy, nadal byłbym chodzącym do kościółka grzecznym chłopcem, którego największym marzeniem byłoby wstąpienie do LPR-u.
>To Ty w swojej wypowiedzi nie wziąłeś tego co powiedziałem pod uwagę, nie mówiąc o tym że, jak się zdaje , nie rozważałeś w ogóle kłamstwa czy urojeń.
Znaczy na jakiej płaszczyźnie trzeba byłoby je rozważać? Sprecyzuj troszkę.
> Nie mogę z góry zakładać że jedni albo drudzy kłamią.
Chyba że treści przez nich głoszone sprzeczne są ze zdrowym rozsądkiem.
> Inną kwestią są urojenia lub wmówienie sobie czegoś - tu przydałby się psycholog i psychiatra. Ale to jest niemożliwe. Zatem jesli nie wystarcza nam wiara, to poszukujemy innych przesłanek na poparcie lub obalenie. NIGDY jednak nie znajdziemy dowodów na poparcie lub obalenie poruszanych kwestii - takie jest moje przekonanie oparte na zdrowym rozsądku.
Ależ przeciwnie. Racjonalistom udało się znaleźć całą masę SPRZECZNOŚCI w Biblii, z których podanie tylko jednego wystarczyłoby zdrowemu na umyśle człowiekowi, żeby zastanowił się nad wiarygodnością lektury swojego życia. Niestety umysły teistów są zamulone.
> A przesłanki mogą skłaniać do przyjęcia danych tez za prawdę - nie wystraczą jednak do stwierdzenia co jest prawdą w tych kwestiach.
Przesłankami są wyłącznie powstałe wiele setek lat temu teksty, które są równie wiarygodne co zapiski dotyczące Horusa i Ra (jeszcze starsze, co powinno- idąc tokiem myślenia większości chrześcijan- dodawać im wiarygodności).
>A co do Twoich różowych stworków: nie uwierzę (nie jesteś wiarygodny, zwłaszcza wziąwszy pod uwagę okoliczności); [...]
No dobra, ale okoliczności odstawmy na bok. Mówimy o założeniu, w którym nie wiesz że moja różowostworkowa nauka jest jeno próbą przeprowadzenia psychologicznego testu.
> [...] natomiast gdyby coraz więcej ludzi twiedziło o istnieniu tych stworków, a badania psychologiczne potwierdziłyby zdrowie tych ludzi, to - skoro oni widzą i jest to powszechne - zastanawiałbym się czy ja też mogę je zobaczyć. Innymi słowy przyjąłbym ("roboczo") że istnieją po to by ich szukać (przekonać się "na własne oczy").
Naprawdę?!
To znaczy, że każdego dnia kontemplujesz bóstwa wszystkich religii na świecie, które wyznaje więcej, niż- powiedzmy- 1000 ludzi? Naturalnie przyjmujesz "roboczo" to co napisałeś i szukasz drogi w każdym z tych wyznań?
Uważaj, bo uwierzę.
> Jeśli bym ich nie znalazł - to bym przyjął jedną z dwóch następnych tez: ludzie mają urojenia na masową skalę lub ja mam urojenia. Jaką opcję ty byś wybrał?
Jak się zapewne domyślasz- pierwszą. Uprzedzając możliwy argument: gdybyś chciał powiedzieć że tak wielu ludzi (czyli światowa populacja chrześcijan) nie może mieć urojeń, ja pytam: "czy w takim razie urojenia może mieć cała, liczebniejsza od chrześcijan, reszta świata"? Albo jedna, albo druga opcja. Którą Ty byś wybrał?
|
|
| | | | | | |  | | TDec | W zasadzie z kimś kto posługuje się tendencyjnymi odzywkami w stylu: "Gdyby nie moje otwarcie na inne poglądy, nadal byłbym chodzącym do kościółka grzecznym chłopcem, którego największym marzeniem byłoby wstąpienie do LPR-u" nie powinienem rozmawiać, a co dopiero dyskutowac merytorycznie. Nie wiem czy masz świadomość, ale takimi odzywkami udowadniasz że nie jesteś otwarty na poglądy/światopoglądy innych ludzi. Twój tekst jest emocjonalny, co może być dopuszczalne ale nie w dyskusji merytorycznej na rozumne argumenty. Od tych emocji już niedaleko od wrogości, i wcale cię nie usprawiedliwia podobna postawa wielu ludzi KK czy polityków LPR.
Zdaje sie że nie wychwyciłeś mojego podkreślenia róznicy między dowodem a przesłanką. Możesz wymienić te sprzeczności, to spróbujemy logicznie je rozważyć i sklasyfikować czym są te sprzeczności i czego one dowodzą.
Co do psychologicznego testu, któremu poddałem się zgodnie z jego założeniami wybranymi przez autora: znów czytałeś nieuważnie i nie zauważyłeś że napisałem: "skoro oni widzą i jest to powszechne". Podkreśliłem więc że chodzi o okoliczności ("zwidy" a nie tylko wiara że ktoś kiedyś miał "zwidy") które towarzyszą na co dzień ludziom wokół mnie w obecnych czasach. Wtedy bym miał do wyboru właśnie te dwie podane przeze mnie opcje. Innymi słowy nie rozważam tu filozofii i wiar w bóstwa które mogły dawać o sobie znać kiedyś, ale o powszechne świadectwa ludzi że widzą teraz to "dawanie o sobie znać".
Tak więc światowa populacja chrześcijan nie ma obecnie masowych urojeń/zwid a co najwyżej wierzy że ktoś kiedyś doświadczył czegoś co mogło być tylko urojeniem/zwidą. A tego się nie da dzisiaj sprawdzić.
TDec
|
|
| | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >W zasadzie z kimś kto posługuje się tendencyjnymi odzywkami w stylu: "Gdyby nie moje otwarcie na inne poglądy, nadal byłbym chodzącym do kościółka grzecznym chłopcem, którego największym marzeniem byłoby wstąpienie do LPR-u"
Jeśli obrażają Cię, albo nie wnoszą niczego do dyskusji, możesz z czystym sumieniem odpuścić sobie polemikę. Jestem tendencyjny, tendencyjny też będę, a co przekazać chciałem, chyba rozumiesz.
> nie powinienem rozmawiać, a co dopiero dyskutowac merytorycznie.
Co do dyskusji merytorycznej, możesz ją sobie odpuścić, jeśli merytoryka z mojej strony jest na poziomie zerowym. W przeciwnym razie dajesz za wygraną.
> Nie wiem czy masz świadomość, ale takimi odzywkami udowadniasz że nie jesteś otwarty na poglądy/światopoglądy innych ludzi.
Jestem bardzo otwarty. Kiedyś, będąc dzieciaczkiem, tak samo nie mogłem uwierzyć w to że istnieją źli ludzie, którzy, uwaga, nie wierzą w boga! Byłem w stanie wyśmiewać ich tak samo, jak obecnie sam jestem wyśmiewany przez tych, którym nie stało wyobraźni, by przejść przez etap, przez który ja przeszedłem.
> Twój tekst jest emocjonalny, co może być dopuszczalne ale nie w dyskusji merytorycznej na rozumne argumenty. Od tych emocji już niedaleko od wrogości, i wcale cię nie usprawiedliwia podobna postawa wielu ludzi KK czy polityków LPR.
Ależ ja się nie usprawiedliwiam. Nie musisz mówić, że od moich emocji niedaleko już do wrogości, ponieważ on wrogość wyrażają. Tak, jestem wrogiem teistycznego ogłupiania, a w szczególności wszędobylskiego KrK, który rozpanoszył się w naszym kraju tak, jak w żadnym normalnym by mu na to nie pozwolono.
>Zdaje sie że nie wychwyciłeś mojego podkreślenia róznicy między dowodem a przesłanką. Możesz wymienić te sprzeczności, to spróbujemy logicznie je rozważyć i sklasyfikować czym są te sprzeczności i czego one dowodzą.
Parę zostało już przedstawionych w wątku, część masz na Racjonaliście.pl w artykułach (zdaje się że dział Biblia, dalej- sprzeczności biblijne nowo- i starotestamentowe). Nie wspomnę już o najbardziej charakterystycznych, jak stworzenie świata, czy pojęcie boskiej wszechmocy, a także wszechwiedzy w konfrontacji z wolną wolą człowieka.
>Co do psychologicznego testu, któremu poddałem się zgodnie z jego założeniami wybranymi przez autora: znów czytałeś nieuważnie i nie zauważyłeś że napisałem: "skoro oni widzą i jest to powszechne". Podkreśliłem więc że chodzi o okoliczności ("zwidy" a nie tylko wiara że ktoś kiedyś miał "zwidy") które towarzyszą na co dzień ludziom wokół mnie w obecnych czasach. Wtedy bym miał do wyboru właśnie te dwie podane przeze mnie opcje. Innymi słowy nie rozważam tu filozofii i wiar w bóstwa które mogły dawać o sobie znać kiedyś, ale o powszechne świadectwa ludzi że widzą teraz to "dawanie o sobie znać". >Tak więc światowa populacja chrześcijan nie ma obecnie masowych urojeń/zwid a co najwyżej wierzy że ktoś kiedyś doświadczył czegoś co mogło być tylko urojeniem/zwidą. A tego się nie da dzisiaj sprawdzić.
A skoro się nie da, nie ma podstaw by wierzyć, zwłaszcza jeśli wokól tyle innych religii.
|
|
| | | | | | | | |  | | TDec | ...nie bardziej niż nie ma podstaw by nie wierzyć.
Jesli masz na myśli sprzeczności w rodzaju "jeśli bóg jest wszechmogący to może stworzyć kamień którego nie może podnieść" no to cie przepraszam. To filozofia dla ubogich...intelektualnie.
Co do wrogości. Dobrze chociaż że jesteś szczery. Współczuję - złe emocje nie prowadzą do niczego dobrego. Mam nadzieję że Ty i Tobie podobni nie zgotują mi i mi podobnym jakiegoś holokaustu w przyszłości, jeśli ta wrogość przybierze monstrualne rozmiary.
Pozdrawiam
TDec
|
|
| | | | | | | | | |  | | AstralStorm (558 punktów) | >...nie bardziej niż nie ma podstaw by nie wierzyć.
Są, jeśli wierzysz własnym zmysłom.
>Jesli masz na myśli sprzeczności w rodzaju "jeśli bóg jest wszechmogący to może stworzyć kamień którego nie może podnieść" no to cie przepraszam. >To filozofia dla ubogich...intelektualnie.
To akurat słabe. Są ciekawsze rzeczy, typu "wolna wola, a wszechmoc i wszechwiedza Boska".
Zagwozdka: Skoro Bóg wie wszystko, to co zmienia wolna wola? W jakim sensie jest ona zatem wolna? Bóg przecież i tak wie, jaką ścieżkę wybierzesz...
Nie mówiąc o absurdzie wysyłania syna na śmierć w celu odpuszczenia grzechów. Czy to miał być jakiś symbol? Przecież skoro Bóg jest wszechwiedzący, to wiedział, co syn zrobi, jaki będzie tego skutek (mizerny jak narazie).
>Co do wrogości. Dobrze chociaż że jesteś szczery. Współczuję - złe emocje nie prowadzą do niczego dobrego. Mam nadzieję że Ty i Tobie podobni nie zgotują mi i mi podobnym jakiegoś holokaustu w przyszłości, jeśli ta wrogość przybierze monstrualne rozmiary.
Prędzej to właśnie niektórzy wyznawcy KRk (i np. nacjonalizmu) mogą zgotować mord na niewinnych.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | TDec | W kwestii wiary w to co mówi Biblia: tak kwestia sprowadza się do kwestii czy wierze co do zasady autorom pism (np. ewangelii). Tej kwestii nie da się obecnie zbadać zmysłami (np. badając ich psychologicznie, niemożność uczestniczenia w wydarzeniach których mieli być świadkami, wreszcie niemożność "przesłuchania" innych świadków), co najwyżej ustalać pewne przesłanki i na ich podstawie wypracować sobie pewne nastawienie. Tylko że przesłanki - w przeciwieństwie do dowodów - można czasem różnie interpretować i różnie ważyć.
Co do filozofii dla ubogich: o wszechmocy już mówiłem, a wobec tego że nie konkretyzujesz problemu na tym poprzestanę. Co do wszechwiedzy i wolnej woli: Twój argument wydaje mi się być również z gatunku filozofii dla ubogich intelektualnie. Nie twierdzę że Ty jesteś ubogi intelektualnie, domyślam się jednak że przejąłeś argumenty tego typu od kogoś bez zbytniego zastanowienia i przyjąłeś za swoje bo tak było ci wygodniej (ze względów emocjonalnych: np. nienawidzisz "czarnych"). Proponuję eksperyment myślowy: załóżmy, że mam wehikuł czasu i przenoszę sie do przyszłości. Widzę jakie podejmujesz decyzje w przyszłości, potem wracam do obecnych czasów z tą wiedzą. Czy to ze wiem jakie podejmiesz decyzje ogranicza w jakiś sposób twoją wolną wolę? Zdaje się wiec że pomyliłeś kwestie wiedzy i wpływania/manipulowania. Ja nie orzekam co Bóg wie, co najwyżej wierzę, jednak z punktu widzenia logicznego podniesiony przez ciebie argument wydaje się nielogiczny.
Z tym skutkiem śmierci krzyżowej w powiązaniu z wszechwiedzą nie bardzo rozumiem, o co Ci chodzi...
Co do mordów na tle ideologicznym i wrogości: czy wrogość i nienawiść szowinistów nacjonalistycznych i co niektórych "katolików" czy "chrześcijan" jest gorsza bądź lepsza od wrogości i nienawiści ateistów? Jeśli nie, to o co chodzi z tym "prędzej"?
Pozdrawiam
TDec
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | AstralStorm (558 punktów) | >Tylko że przesłanki - w przeciwieństwie do dowodów - można czasem różnie interpretować i różnie ważyć.
Można, ale niestety przesłanki przeciw istnieniu osoby opisywanej w Biblii w takiej dokładnie postaci są słabe i jest ich mało.
Dawanie jednej przesłance wagi niezaprzeczalnego stwierdzenia prawdy wydaje się nielogiczne.
>Co do filozofii dla ubogich: o wszechmocy już mówiłem, a wobec tego że nie konkretyzujesz problemu na tym poprzestanę. Co do wszechwiedzy i wolnej woli: Twój argument wydaje mi się być również z gatunku filozofii dla ubogich intelektualnie. Nie twierdzę że Ty jesteś ubogi intelektualnie, domyślam się jednak że przejąłeś argumenty tego typu od kogoś bez zbytniego zastanowienia i przyjąłeś za swoje bo tak było ci wygodniej (ze względów emocjonalnych: np. nienawidzisz "czarnych").
Hmm, nie. Właśnie i tu się mylisz. Po prostu przeczytałem księgę parę razy i stwierdziłem, że wprawdzie ładne, ale niespójne. Do księży (za wyjątkiem jednego, bardzo znanego) nic nie mam. Czyżby to było takie rzadkie?
>Proponuję eksperyment myślowy: załóżmy, że mam wehikuł czasu i przenoszę sie do przyszłości. Widzę jakie podejmujesz decyzje w przyszłości, potem wracam do obecnych czasów z tą wiedzą. Czy to ze wiem jakie podejmiesz decyzje ogranicza w jakiś sposób twoją wolną wolę?
Nie. Natomiast gdybyś miał tą wszechwiedzę i wszechmoc polegającą na uniemożliwieniu jawnie złej decyzji... Zabawnie wygląda _samo_ograniczenie wszechmocy względem woli. Jaki ma cel, poza "bo tak"?
Może trochę cynicznie: "a niech się pomęczy z tą wolną wolą"? Ew. "bo musi być podobny do mnie" - pytanie rodzi pytanie.
>[...]Z tym skutkiem śmierci krzyżowej w powiązaniu z wszechwiedzą nie bardzo rozumiem, o co Ci chodzi...
Po co dopuszczać do mordu, cierpienia, etc., skoro skutki są znane?
>Co do mordów na tle ideologicznym i wrogości: czy wrogość i nienawiść szowinistów nacjonalistycznych i co niektórych "katolików" czy "chrześcijan" jest gorsza bądź lepsza od wrogości i nienawiści ateistów? Jeśli nie, to o co chodzi z tym "prędzej"?
Prędzej, bo niektórzy tacy katolicy mają obecnie władzę i nie zawahają się jej użyć.
Akurat w Polsce nacjonalizm jest powiązany z katolicyzmem i ze stosowaniem przemocy.
Oczywiście zawsze mogą się znaleźć i tacy ateiści... nie popieram.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | TDec | >Dawanie jednej przesłance wagi niezaprzeczalnego stwierdzenia prawdy wydaje się nielogiczne.
Zgadza się. Ja też tak uważam i o tym mówię - ciesze się ze doszliśmy w tej kwestii do porozumienia. Po prostu wybrałem coś kierując się pewnymi przesłankami (może nie najsilniejszymi) - moje prawo. Ty wybrałeś coś zgoła odwrotnego - twoje prawo. Nie masz możliwości przekonać mnie że dokonałem niezprzeczalnie błędnego wyboru, ja również nie mam mozliwości przekonać Ciebie, ze dokonałeś niezaprzeczalnie błędnego wyboru. Rozmawiam z Tobą tylko po to, żeby ci to uświadomić.
Ok, to był tylko mówj domysł. Spotkałem takich "racjonalistów" którzy na widok kościoła rzucali: "jak ja nienawidzę czarnych!"
>Nie. Natomiast gdybyś miał tą wszechwiedzę i wszechmoc polegającą na uniemożliwieniu jawnie złej decyzji... >Zabawnie wygląda _samo_ograniczenie wszechmocy względem woli. >Jaki ma cel, poza "bo tak"?
No cóż. Albo, albo. Jakby miało być odwrotnie to też byś pewnie zadał pytanie: "Jaki ma cel, poza "bo tak"?" Jaki ma cel zadawanie takich pytań, poza "bo tak"? Ja wolę być wolny we własnych wyborach bez względu na konsekwencje.
>Po co dopuszczać do mordu, cierpienia, etc., skoro skutki są znane?
Jakie skutki? Szczerze mówiąc ja też nie do końca rozumiem mechanizmu "ekonomii zbawienia". Ale skoro nie rozumiem do końca to znaczy że te sprawy nie miały miejsca i nie mają sensu? Wielu rzeczy nie rozumiem na tym świecie, ale zdrowy rozsądek każe mi się z ich istnieniem godzić.
Wskaż takiego polityka i powiedz dlaczego do tej pory nie zawahał sie tej władzy użyć. (użyć w jakim sensie: mordów, prześladowań?)
TDec
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | AstralStorm (558 punktów) | > No cóż. Albo, albo. Jakby miało być odwrotnie to też byś pewnie zadał pytanie: "Jaki ma cel, poza "bo tak"?" Jaki ma cel zadawanie takich pytań, poza "bo tak"? Ja wolę być wolny we własnych wyborach bez względu na konsekwencje.Widać myślimy podobnie, bo przez cały dzień zadawałem sobie pytanie: "Dlaczego ciągle muszę zadawać tyle pytań?" Lepsze niż koany. Nawet dodanie stwierdzenia, że nie muszę, nie dało odpowiedzi. Bo jednak jakiś pęd ku odpowiedzi jest. (szereg setek innych pytań nie pomaga) Trudno mi odpowiedzieć inaczej niż "bo tak"... Widać taka moja natura, że lubię pytać i dociekać. Dlatego nie jestem zbyt dobrym materiałem na wiernego.  Może właśnie to są te pytania, których zadawać się nie powinno. > >Po co dopuszczać do mordu, cierpienia, etc., skoro skutki są znane?> Jakie skutki? Szczerze mówiąc ja też nie dokońca rozumiem mechanizmu "ekonomii zbawienia". Ale skoro nie rozumiem do końca to znaczy że te sprawy nie miały miejsca i nie mają sensu?Właśnie, masz rację. W perspektywie Boga jeden tysiąc lat czy dwa znaczenia mieć nie muszą. Świetny wykręt. Sprawy mogły mieć miejsce, ale nie tak jak zapisano, i wcale nie takie znaczenie, jakie się im przypisuje. > Wskaż takiego polityka i powiedz dlaczego do tej pory nie zawahał sie tej władzy użyć. (użyć w jakim sensie: mordów, prześladowań?)Byli tacy. (Hitler, Stalin) Obecni są mądrzejsi lub mają zbyt ograniczoną władzę. (Giertych, Wierzejski, Rydzyk)
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Dobra, teraz odniosę się do Twojego "wehikułu czasu".
>Proponuję eksperyment myślowy: załóżmy, że mam wehikuł czasu i przenoszę sie do przyszłości. Widzę jakie podejmujesz decyzje w przyszłości, potem wracam do obecnych czasów z tą wiedzą. Czy to ze wiem jakie podejmiesz decyzje ogranicza w jakiś sposób twoją wolną wolę? Zdaje się wiec że pomyliłeś kwestie wiedzy i wpływania/manipulowania. Ja nie orzekam co Bóg wie, co najwyżej wierzę, jednak z punktu widzenia logicznego podniesiony przez ciebie argument wydaje się nielogiczny.
Zapomniałeś o podstawowej sprawie: bóg, jako istota, której podobno zależy na szczęściu swoich owieczek, powinien o nie zadbać, wiedząc że część z nich skazana jest na potępienie. Pamiętaj też, że z nieograniczoną mocą, jaką przypisują mu teiści, jest w stanie wpłynąć na przebieg wydarzeń.
Najogólniej: ponieważ w myśl teizmu jesteśmy częścią boskiego planu, wolna wola nie ma racji bytu.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | TDec | Choc "krzyczałeś" że nie odnosze się do postawionych przez ciebie kwestii merytorycznie (podobno), to sam się nie odnosisz w ten sposób do moich - zamiast tego dobudowujesz w odpowiedzi następne problemy luźno powiązane z poprzednimi.
Kwestia była: wszechwiedza i wolna wola - wydaje mi sie że wyjasniłem ich niesprzeczność - ty nie odpowiadasz czy sie z tym zgadzasz czy nie (w drugim przypadku należałoby podać dlaczego nie), czym innym jest natomiast sprawa: "wtrącać się do ich życia i wpływac na ich decyzje, manipulować nimi łamiąc prawo wolnej woli człowieka i samemu zawsze zdecydować co jest dla nich najlepsze czy też pozwalać im na podejmowanie decyzji ze wszystkimi jego konsekwencjami?" Albo, albo. Ja wolałbym być wolny w swoich wyborach ze wszystkimi konsekwencjami, wiedząc przy tym co jest dobre a co złe.
"boski plan" - co to za wyrażenia? Dosyć niekonkretne.
TDec
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Kwestia była: wszechwiedza i wolna wola - wydaje mi sie że wyjasniłem ich niesprzeczność - ty nie odpowiadasz czy sie z tym zgadzasz czy nie (w drugim przypadku należałoby podać dlaczego nie), czym innym jest natomiast sprawa: "wtrącać się do ich życia i wpływac na ich decyzje, manipulować nimi łamiąc prawo wolnej woli człowieka i samemu zawsze zdecydować co jest dla nich najlepsze czy też pozwalać im na podejmowanie decyzji ze wszystkimi jego konsekwencjami?"
Nie zaczynaj bawić się ze mną w domyślne szczegóły, których się czepiasz, bo ja potrafię być naprawdę upierdliwy pod tym względem.
Sama wszechwiedza nie kłóci się z wolną wolą. Z tym stwierdzeniem się zgadzam. W porządku?
Problem w tym że wszechwiedza boga jest w danym kontekście nierozerwalnie połączona bezpośrednio z jego możliwościami, a pośrednio z wtrącaniem się w życie ludzi i wpływaniem na ich decyzje.
> Albo, albo. Ja wolałbym być wolny w swoich wyborach ze wszystkimi konsekwencjami, wiedząc przy tym co jest dobre a co złe.
Nie wątpię że wolałbyś. Aha, świat nie jest czarno-biały. Nie ma rzeczy doskonale dobrych i doskonale złych.
>"boski plan" - co to za wyrażenia?
Chrześcijańskie.
> Dosyć niekonkretne.
Zgadzam się.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | TDec | Jak nam się znudzi nasza wzajemna upierdliwość to przestaniemy rozmawiać...życząc sobie wszystkiego dobrego.
>wszechwiedza boga jest w danym kontekście nierozerwalnie połączona bezpośrednio z jego możliwościami
...i jaki w tym problem? oprócz tego o którym mówiłem: albo, albo.Albo chcemy wolności albo jej nie chcemy. JA uważam że wolność jest jedną z podstawowych jeżeli nie najważniejszych wartości ludzkich.
>>"boski plan" - co to za wyrażenia?
Chrześcijańskie.
> Dosyć niekonkretne. >Zgadzam się.
Ok. Będę konkretniejszy. Lepiej nie używać skrótów myślowychc-zwłaszcza o tej porze. Co miałeś na myśli mówiąc "boski plan" w kontekście wolnej woli? Bo jak omnipotencję i wszechwiedzę do wolnej woli to już to wałkowaliśmy i nie zamierzam się powtarzać.
W nawiązaniu jednak do powyższego: >bóg, jako istota, której podobno zależy na szczęściu swoich owieczek, powinien o nie zadbać, wiedząc że część z nich skazana jest na potępienie. Pamiętaj też, że z nieograniczoną mocą, jaką przypisują mu teiści, jest w stanie wpłynąć na przebieg wydarzeń.
Podobnie jak Ty powyżej myśleli niektórzy przedstawiciele KK w średniowieczu: w imię uratowania od wiecznego potepienia wsadźmy se w d... wolność i nawracajmy siłą (łamiąc tym samym prawo wolności i miłości bliźniego - podstawowych wartości chrześcijaństwa). Teraz tamte błedy KK są dowodem koronnym dla różnej maści racjonalistów na zło KK i samego chrześcijaństwa (sic! - por. przemyslenia niejakiego prof. Paradowskiego). A tu taki klops: Ty mieniąc się racjonalistą używasz podobnych argumentów i to dla udowodnienie sprzeczności idei Boga. Zdecydujcie się wreszcie Racjonaliści!
Wybacz nerwy, ale mam ograniczoną cierpliwość.
Pozdrawiam
TDec
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > Jak nam się znudzi nasza wzajemna upierdliwość to przestaniemy rozmawiać...życząc sobie wszystkiego dobrego.Ja chciałbym jej uniknąć, np. nie czepiając się nieuściślenia problemu ze wszystkimi jego oczywistymi, występującymi w domyśle aspektami. > >wszechwiedza boga jest w danym kontekście nierozerwalnie połączona bezpośrednio z jego możliwościami> ...i jaki w tym problem? oprócz tego o którym mówiłem: albo, albo.Albo chcemy wolności albo jej nie chcemy. JA uważam że wolność jest jedną z podstawowych jeżeli nie najważniejszych wartości ludzkich.Zgadzam się. Wszechwiedza i moc boga, pozwalająca mu mieć wpływ na nasze losy kłóci się z wolną wolą, bowiem oznacza że jesteśmy przez Najwyższego zdeterminowani. > >>"boski plan" - co to za wyrażenia?> Chrześcijańskie.> > Dosyć niekonkretne.> >Zgadzam się.> Ok. Będę konkretniejszy. Lepiej nie używać skrótów myślowychc-zwłaszcza o tej porze.Zgadzam się, zwłaszcza po nieprzespanych 42 godzinach, tak jak ma to miejsce w moim przypadku w tej chwili.  > Co miałeś na myśli mówiąc "boski plan" w kontekście wolnej woli? Bo jak omnipotencję i wszechwiedzę do wolnej woli to już to wałkowaliśmy i nie zamierzam się powtarzać.Już tłumaczę. Wielu chrześcijan, których w życiu spotkałem, twierdziło że jesteśmy częścią boskiego planu, co było w przerabianych kontekstach wyraźnym przełożeniem określenia wszechwiedzy boga. Trochę to źle wygląda niestety, kiedy dojdziemy do wniosku, iż bóg, znając każdy ruch każdej najmniejszej cząstki we wszechświecie, stworzył świat właśnie taki, a nie inny. Wniosek nasuwa się oczywisty: jeśli na świecie jest zło, to tylko dlatego że bóg stworzył świat tak, by ono zaistniało. Stworzył je CELOWO. > Podobnie jak Ty powyżej myśleli niektórzy przedstawiciele KK w średniowieczu: w imię uratowania od wiecznego potepienia wsadźmy se w d... wolność i nawracajmy siłą (łamiąc tym samym prawo wolności i miłości bliźniego - podstawowych wartości chrześcijaństwa). Teraz tamte błedy KK są dowodem koronnym dla różnej maści racjonalistów na zło KK i samego chrześcijaństwa (sic! - por. przemyslenia niejakiego prof. Paradowskiego). A tu taki klops: Ty mieniąc się racjonalistą używasz podobnych argumentów i to dla udowodnienie sprzeczności idei Boga. Zdecydujcie się wreszcie Racjonaliści!Podobnych argumentów? Nie jestem jakoś w stanie dostrzec podobieństwa między tym co twierdzę o bogu, a tym, jakich argumentów używam. Możesz trochę uściślić? > Wybacz nerwy, ale mam ograniczoną cierpliwość.(po niechrześcjańsku) Wybaczam. > Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | TDec | >Stworzył je CELOWO.
Zło jest skutkiem "prawa" wolnej woli. Owszem, jeśli Bóg jest wszechwiedzący to pewnie przewidział że nastąpi taki skutek. A więc powracamy do punktu wyjścia: "dać im wolność czy nie?"
>Podobnych argumentów? Nie jestem jakoś w stanie dostrzec podobieństwa między tym co twierdzę o bogu, a tym, jakich argumentów używam. Możesz trochę uściślić?
Pewnie dlatego że nie spałeś 42 godz. Proponuję zatem że byś prześledził jeszcze raz tok naszej dyskusji (ale najpierw się wyśpij),a wtedy niechybnie dostrzeżesz te podobieństwa. Dobranoc
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > Pewnie dlatego że nie spałeś 42 godz.Teraz już jakieś 43, ale jeszcze się trzymam. Jak się walnę, to do wieczora nie wstanę.  > Proponuję zatem że byś prześledził jeszcze raz tok naszej dyskusji (ale najpierw się wyśpij),a wtedy niechybnie dostrzeżesz te podobieństwa. DobranocObaczym. Dobranoc.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | AstralStorm (558 punktów) | > Zło jest skutkiem "prawa" wolnej woli. Owszem, jeśli Bóg jest wszechwiedzący to pewnie przewidział że nastąpi taki skutek. A więc powracamy do punktu wyjścia: "dać im wolność czy nie?"Ależ skąd miało się wziąć zło niby, skoro ex definitio człowiek jako twór Boży jest dobry? Węża chcesz angażować i całą tą mitologię Szatana? (ale rodzi to pytanie: czemu twór Boży, anioł, miałby się zwrócić przeciw Bogu? Bo tak?  )
|
|
| | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >...nie bardziej niż nie ma podstaw by nie wierzyć.
Przeciwnie. Nie ma lepszej podstawy, by nie wierzyć, niż nienamacalność przedmiotu wiary.
>Jesli masz na myśli sprzeczności w rodzaju "jeśli bóg jest wszechmogący to może stworzyć kamień którego nie może podnieść" no to cie przepraszam. To filozofia dla ubogich...intelektualnie.
Ta filozofia dla ubogich intelektualnie widocznie Cię przerasta, skoro nie umiesz rozwiązać postawionego problemu. Na tym już kończysz, czy może jednak odniesiesz się jeszcze do sprawy wszechmocy? Jeśli masz zamiar w ten sposób mnie zbywać, nie licz na poważne traktowanie z mojej strony. Jeśli jeszcze nie zauważyłeś, ja odnoszę się merytorycznie do każdego zadanego przez Ciebie problemu. Tego samego oczekuję też od Ciebie.
W przeciwnym razie zmień forum.
>Co do wrogości. Dobrze chociaż że jesteś szczery. Współczuję - złe emocje nie prowadzą do niczego dobrego.
Nie?
Wyobraź sobie że Twoją ulicą rządzi gang chuliganów. Biją Cię za każdym razem, kiedy masz pecha znaleźć się w ich pobliżu, a nawet jeśli ich unikasz, oberwiesz zawsze jakimś rzuconym kamieniem.
Możesz podejść do gnojków i stłuc ich na kwaśne jabłko (zakładając że masz taką możliwość), względnie zawołać policję i wnieść stosowne oskarżenie.
To jest efekt złych i zupełnie niechrześcijańskich emocji, dzięki któremu na długi czas, jeśli nie na wieki wieków, będziesz miał na swojej ulicy święty spokój.
Możesz też codziennie nadstawiać im zadek do tłuczenia i nowotestamentową myślą się kierując, prosić o ponowne obicie twarzy, zanim złamany ząb przestanie Cię boleć.
To jest efekt dobrych, chrześcijańskich emocji, przez które przedwcześnie stracisz zdrowie Ty i wszyscy inni (możliwe że i Twoja rodzina), których chuligani będą gnoić, dopóki im się nie znudzi.
> Mam nadzieję że Ty i Tobie podobni nie zgotują mi i mi podobnym jakiegoś holokaustu w przyszłości, jeśli ta wrogość przybierze monstrualne rozmiary.
W imię ateizmu* jeszcze nikt nie dokonywał mordów. Ilu zginęło w imię boga- nie zliczysz, choćbyś do końca życia liczył. Zaprzeczysz? Czy może nie wierzysz w wojny krzyżowe, noc św. Bartłomieja, pogrom Templariuszy, wojny husyckie, czy Inkwizycję, uznając je za efekt długoletniej pracy wyobraźni przekornych ateistycznych spiskowców?
* Nie mylić z ateistyczną ideologią.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | TDec | Odpowiadam Ci tylko dlatego, że zależy mi na tym, abyś nie miał "spaczonego" poglądu na wierzących i członków KK. Nie wszyscy są ideologami (podobnie jak nie wszyscy ateiści nimi są) którzy bezmyślnie kierują się emocjami błędnie usprawiedliwianymi tezami religijnymi.
Gdyby przedmiot wiary był "namacalny", nie byłby przedmiotem wiary a wiedzy.
Dla mnie problem: "jeśli bóg jest wszechmogący to może stworzyć kamień którego nie może podnieść" nie jest podstawowym problemem, również na gruncie logiki i zdrowego rozsądku, a nie tylko wiary. Ale dobrze, skoro chcesz to dla ciebie odniosę się do niego abstrahując od prostackości tego problemu: otóż powyższy model logiczny (tj. "Bóg wszechmogący" i "kamień którego nie może podnieść") jest nielogiczny w założeniach. Jeśli przyjmujesz sprzeczne co do zasady założenia do budowy modelu logicznego ( a każdy model logiczny wymaga jakichś założeń) to nie dziw się że wniosek z tego modelu jest sprzeczny z założeniami. Zatem nie udowadniasz nieprawdziwości modelu ani założeń jesli budujesz ten model w oparciu o sprzeczne ze sobą założenia. Innymi słowy rzeczony kamien NIE ISTNIEJE w sensie logicznym i teoretycznym ( przy założeniu że Bóg jest i że jest wszechmogący). Na marginesie: chrzescijanie wierzą że Bóg jest ograniczony przez zasady i prawo które sam ustanowił, np. wolną wolę ludzi.
Co do wolnej woli i wszechwiedzy: patrz wyżej do mojego postu o "eksperymencie z wehikułem czasu".
Nie odbieram ci prawa do obrony przed atakami chuliganów czy kogokolwiek, Biblia też tego prawa ci nie odbiera. Zbyt płytko i tendencyjnie, jak na mój gust, odbierasz i rozumiesz fragment o "nadstawianiu policzka".
Co do zbrodni na tle ideologicznym to odpowiem pytaniem: dlaczego rozróżniasz ateizm od ideologii ateistycznej (słusznie moim zdaniem - ateista też może i powoinien się kierować zasadą miłości bliźniego, ideolog działa w zaślepieniu co najczęściej kończy się źle), a jednocześnie nie chcesz odróżnić chrześcijanstwa od fundamentalnej ideologii nawiązującej do chrześcijaństwa?
Pozdrawiam
TDec
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | TDec | P.S....miało być: '"fundamentalistycznej..."
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | AstralStorm (558 punktów) | > Dla mnie problem: "jeśli bóg jest wszechmogący to może stworzyć kamień którego nie może podnieść" nie jest podstawowym problemem, również na gruncie logiki i zdrowego rozsądku, a nie tylko wiary. Ale dobrze, skoro chcesz to dla ciebie odniosę się do niego abstrahując od prostackości tego problemu: otóż powyższy model logiczny (tj. "Bóg wszechmogący" i "kamień którego nie może podnieść") jest nielogiczny w założeniach. Jeśli przyjmujesz sprzeczne co do zasady założenia do budowy modelu logicznego ( a każdy model logiczny wymaga jakichś założeń) to nie dziw się że wniosek z tego modelu jest sprzeczny z założeniami.Ależ jeśli model jest spójny, nie da się postawić nielogicznych założeń.  > Zatem nie udowadniasz nieprawdziwości modelu ani założeń jesli budujesz ten model w oparciu o sprzeczne ze sobą założenia.Oczywiście, że nie. Udowadniasz niespójność modelu, nie jego fałsz. Niespójność modelu jest jedną z przesłanek jego fałszywości. Może czegoś o tej "wszechmocy" nie wiemy, a może taki kamień nie może istnieć?  > Innymi słowy rzeczony kamien NIE ISTNIEJE w sensie logicznym i teoretycznym ( przy założeniu że Bóg jest i że jest wszechmogący).Lub przy założeniu, że Boga nie ma. Ew. że Bóg wszechmogący nie jest. > Na marginesie: chrzescijanie wierzą że Bóg jest ograniczony przez zasady i prawo które sam ustanowił, np. wolną wolę ludzi.Samoograniczenie nie wyklucza potencjalnego działania wbrew samodzielnie ustalonym zasadom. > Co do zbrodni na tle ideologicznym to odpowiem pytaniem: dlaczego rozróżniasz ateizm od ideologii ateistycznej (słusznie moim zdaniem - ateista też może i powoinien się kierować zasadą miłości bliźniego, ideolog działa w zaślepieniu co najczęściej kończy się źle), a jednocześnie nie chcesz odróżnić chrześcijanstwa od fundamentalnej ideologii nawiązującej do chrześcijaństwa?Rozprawa "Chrześcijaństwo, a katolicyzm" już wielokrotnie była tutaj analizowana. Ogólnie wszystko rozbija się o to, że człowiek idealnym nie jest. Co nie znaczy, że lepszym być nie może.  Tylko ie wiemy, czy ten model jest lepszy czy może naturaly, a może setka innych.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | TDec | >Ależ jeśli model jest spójny, nie da się postawić nielogicznych założeń
Nie, nie. Poprawny logicznie model budujesz w oparciu o założenia a nie odwrotnie: I. założenie - Bóg jest i jest wszechmogący wniosek - nie stnieje (nawet w sensie teoretyczno-logicznym) kamień którego nie mógłby podnieść - bo: nie można stworzyć czegoś, co nie może istnieć z przyczyn zasadniczych
II. założenie - Bóg jest i nie jest wszechmogący wniosek - może istnieć (nie tylko teoretycznie) kamień którego Bóg stworzył, ale którego już nie może podnieść (bo akurat w tym zakresie może nie być wszechmogący)
Model I i II są wg mnie poprawne, bo w oparciu o założenia wnioskuje sie. Modele te sa logiczne choć moga być niespojne (wniosek wypływający z założenia jest z założeniem sprzeczny).
Ale gdy zakładasz posługujac się rozumowaniem logicznym jednocześnie ze Bóg jest wszechmogący a jednocześnie że nie jest wszechmogący - to jest to jednak nielogiczne. Pierwotne założenie (nie ujawnione explicite) jednak jest w tych przypadkach następujące: "Bóg jest ograniczony prawami logiki" czyli: byt wszechmogący nie może zrobić tego, co jest logicznie niemożliwe. Ale gdybyśmy przyjęli że Bóg nie jest ograniczony prawami logiki to moglibyśmy stworzyć następujące wnioskowanie/model, które już jawnie nie ma cienia sprzeczności:
- Istota wszechmogąca może zrobić to, co jest logicznie niemożliwe. - Istota taka tworzy kamień, którego nie może podnieść. - Istota ta podnosi ten kamień.
>Samoograniczenie nie wyklucza potencjalnego działania wbrew samodzielnie ustalonym zasadom.
Tak.
>Ogólnie wszystko rozbija się o to, że człowiek idealnym nie jest. Co nie znaczy, że lepszym być nie może.]
Tak
Widze że jak do tej pory, poza kwestią wszechmocy, Udaje nam się zgodzić ze sobą.
Pozdrawiam
TDec
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | AstralStorm (558 punktów) | > I. założenie - Bóg jest i jest wszechmogący> wniosek - nie stnieje (nawet w sensie teoretyczno-logicznym) kamień którego nie mógłby podnieść - bo: nie można stworzyć czegoś, co nie może istnieć z przyczyn zasadniczychPrzyczyną zasadniczą jest co? Sprzeczność logiczna? Jeszcze nie zaobserwowano zjawisk sprzecznych logicznie, więc nie ma argumentu na poparcie tej tezy. > II. założenie - Bóg jest i nie jest wszechmogący> wniosek - może istnieć (nie tylko teoretycznie) kamień którego Bóg stworzył, ale którego już nie może podnieść (bo akurat w tym zakresie może nie być wszechmogący)> Model I i II są wg mnie poprawne, bo w oparciu o założenia wnioskuje sie. Modele te sa logiczne choć moga być niespojne (wniosek wypływający z założenia jest z założeniem sprzeczny).Model III: Boga nie ma. Model IV: Bóg czasem jest, czasem nie jest wszechmogący - nie jest wszechwiedzący i nie wie, kiedy ten czas nastaje. ... Model MMVII: Bóg czasem jest, a czasem go nie ma i nie wiemy kiedy.  > Ale gdy zakładasz posługujac się rozumowaniem logicznym jednocześnie ze Bóg jest wszechmogący a jednocześnie że nie jest wszechmogący - to jest to jednak nielogiczne. Pierwotne założenie (nie ujawnione explicite) jednak jest w tych przypadkach następujące: "Bóg jest ograniczony prawami logiki" czyli: byt wszechmogący nie może zrobić tego, co jest logicznie niemożliwe.Zgadza się, bez tego założenia dowolne wnioskowanie na temat Boga jest niemożliwe, zatem wierzący mówiąc o tej istocie popełniają automatycznie błąd logiczny. > Ale gdybyśmy przyjęli że Bóg nie jest ograniczony prawami logiki to moglibyśmy stworzyć następujące wnioskowanie/model, które już jawnie nie ma cienia sprzeczności:> - Istota wszechmogąca może zrobić to, co jest logicznie niemożliwe.> - Istota taka tworzy kamień, którego nie może podnieść.Skąd wie, że nie może, póki nie spróbowała? Tutaj musisz koniecznie wprowadzić do modelu wszechwiedzę, bo nie jest pełen. > - Istota ta podnosi ten kamień.Ergo, kamień nie jest niemożliwy do podniesienia, zatem istota ta nie sfalsyfikowała logiki. Model MMVI: Bóg jednocześnie może podnieść i nie może podnieść kamienia, którego nie może podnieść. Coś jak kot Schrödingera. Czego to dowodzi? Tego, że jest n+1 możliwych sposobów obejścia danego problemu. Nie dowodzi to, że warto problem sobie tak obejść.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | TDec | ...jeszcze jedno: co to za rozróżnienie na chrzescijanstwo i katolicyzm w analogii do chrześcijaństwa i fundamentalistycznych ideologów nawiązujących do chrześcijaństwa? Nie widzę tu anologii, a jestem katolikiem i nie uwazam siebie i mi podobnych za fundamentalistycznych ideologów. Dobrzy i źli ludzie moga być w każdej grupie (poza takimi, które z zasady są "złe", a zasadą katolicyzmu i w ogóle chrześcijanstwa jest miłość) niezależnie od narodowości, czy światopoglądu (wierzący/niewierzący).
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | AstralStorm (558 punktów) | >...jeszcze jedno: co to za rozróżnienie na chrzescijanstwo i katolicyzm w analogii do chrześcijaństwa i fundamentalistycznych ideologów nawiązujących do chrześcijaństwa?
Racja... takie zboczenie związane z jedynym słusznym miłościwie nam panującym wariantem chrześcijaństwa.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > Odpowiadam Ci tylko dlatego, że zależy mi na tym, abyś nie miał "spaczonego" poglądu na wierzących i członków KK. Nie wszyscy są ideologami (podobnie jak nie wszyscy ateiści nimi są) którzy bezmyślnie kierują się emocjami błędnie usprawiedliwianymi tezami religijnymi.W porządku, lecim dalej. > Gdyby przedmiot wiary był "namacalny", nie byłby przedmiotem wiary a wiedzy.Jeśli przedmiot wiary nie ma namacalnych podstaw wiary w niego, jest zwycajnie niewiarygodny. > Dla mnie problem: "jeśli bóg jest wszechmogący to może stworzyć kamień którego nie może podnieść" nie jest podstawowym problemem, również na gruncie logiki i zdrowego rozsądku, a nie tylko wiary.Nie jest podstawowy, ale całkiem ciekawy. > Ale dobrze, skoro chcesz to dla ciebie odniosę się do niego abstrahując od prostackości tego problemu: [...]Nie darowałbyś sobie, gdybyś tego nie powiedział.  > [...] otóż powyższy model logiczny (tj. "Bóg wszechmogący" i "kamień którego nie może podnieść") jest nielogiczny w założeniach. Jeśli przyjmujesz sprzeczne co do zasady założenia do budowy modelu logicznego ( a każdy model logiczny wymaga jakichś założeń) to nie dziw się że wniosek z tego modelu jest sprzeczny z założeniami. Zatem nie udowadniasz nieprawdziwości modelu ani założeń jesli budujesz ten model w oparciu o sprzeczne ze sobą założenia. Innymi słowy rzeczony kamien NIE ISTNIEJE w sensie logicznym i teoretycznym ( przy założeniu że Bóg jest i że jest wszechmogący).Dlaczego NIE istnieje, skoro bóg powinien być w stanie go stworzyć? To nie błędne założenie, a nierozwiazywalny paradoks (wiem, masło maślane ;P). Gdzie widzisz nielogiczność w założeniu, że taki kamień mógłby istnieć? Idąc dokładnie tą samą drogą, musiałbyś przyjąć że bóg nie jest wszechmogący. > Na marginesie: chrzescijanie wierzą że Bóg jest ograniczony przez zasady i prawo które sam ustanowił, np. wolną wolę ludzi.A to już pierwsze słyszę. Z drugiej strony zawsze może te zasady złamać, czyż nie? W przeciwnym razie znów nie ma mowy o wszechmocy. > Co do wolnej woli i wszechwiedzy: patrz wyżej do mojego postu o "eksperymencie z wehikułem czasu".Zaraz zajrzę. > Nie odbieram ci prawa do obrony przed atakami chuliganów czy kogokolwiek, Biblia też tego prawa ci nie odbiera. Zbyt płytko i tendencyjnie, jak na mój gust, odbierasz i rozumiesz fragment o "nadstawianiu policzka".Sam fragment jest nader tendencyjny. > Co do zbrodni na tle ideologicznym to odpowiem pytaniem: dlaczego rozróżniasz ateizm od ideologii ateistycznej (słusznie moim zdaniem - ateista też może i powoinien się kierować zasadą miłości bliźniego, ideolog działa w zaślepieniu co najczęściej kończy się źle), a jednocześnie nie chcesz odróżnić chrześcijanstwa od fundamentalnej ideologii nawiązującej do chrześcijaństwa?Ponieważ ideologia chrześcijańska z założenia bazuje na myśli chrześcijańskiej. W ideologia ateistycznej, ateizm nie jest podstawą ideologii, a wyłącznie jej częścią. Innymi słowy: ideologia teistyczna prowadzona jest z myślą "dla bożej chwały", z kolei priorytetem ateistycznej nie jest szerzenie ateizmu samo w sobie. Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | TDec | "namacalny" rozumiem na uzytek tej dyskusji jako dający się poznać zmysłami,a więc dający wiedzę. Podstawami do mojej wiary są przesłanki, o których mówiłem gdzieś wyżej - nie uważam ich oczywiście za "namacalne" dowody. Poza tym jest coś więcej - ale nie z toba o tym rozmowa... > Nie darowałbyś sobie, gdybyś tego nie powiedział.  . Sorka. ALe naprawdę dla mnie takie argumentowanie na poparcie tezy że idea Boga jest niespójna i wewnetrznie sprzeczna jest co najmniej śmieszne. Jak masz ochotę to oceń mój post (któryś z kolei) w którym rozwijam ten problem... > Gdzie widzisz nielogiczność w założeniu, że taki kamień mógłby istnieć?Nielogiczność widzę w jednoczesnym przyjmowaniu dwóch sprzecznych ze sobą założeń do budowania jednego modelu logicznego, zakładaniu że Bóg jest wszechmogący i że jednocześnie nie jest wszechmogący...Próbowałem to wyjaśnić j.w. > A to już pierwsze słyszę.Nie dziwię się. Ograniczony w sensie że jest niejako niewolnikiem ustanowionego przez siebie prawa - ale tylko dlatego ze tak chce. Taka jest wiara chrześcijan. > Sam fragment jest nader tendencyjnyMój fragment czy ten o "nadstawianu policzka"  ? > W ideologia ateistycznej, ateizm nie jest podstawą ideologii, a wyłącznie jej częścią.Ale równie dobrze może być podstawą. Gwarantujesz że zawsze będzie tak jak mówisz? Co jest podstawą ideologii ateistycznej? > priorytetem ateistycznej nie jest szerzenie ateizmu samo w sobie. Czyżby? -"Oryginał: www.racjonalista.pl/kk.php/d,3propagowanie wolnomyślicielskiej postawy światopoglądowej, w opozycji do postawy religijnej" - Autor tekstu: Andrzej Rusław Nowicki; Oryginał: www.racjonalista.pl/kk.php/s,4823[racjonalizm, ale pewnie i ateizm] zmierza do wyeliminowania tego co nierozumne nie tylko ze świadomości społecznej, ale także z życia. Na przykład wojen." - ale także i religii jako nierozumnosci: odsyłam do całości - Autor tekstu: Andrzej Rusław Nowicki; Oryginał: www.racjonalista.pl/kk.php/s,4823powrócić do hasła ruchu laickiego z lat 1956-1958, żeby występować jawnie, "z otwartą przyłbicą". Powinny wrócić do obiegu takie słowa jak "wolnomyśliciel", "ateista", "krzewienie" kultury świeckiej." - Autor tekstu: Edward Piszczałka; Oryginał: www.racjonalista.pl/kk.php/s,3588Kościół [prawdosławny] jest przeciwny urządzaniu naszego życia wnoszeniem doń i utrzymując w nim systemowe kłopotackie [czyt.: religijne] tego cechy, kłopotacką działalnością naukową, edukacyjną, publicystyczną, polityczną, państwową, międzynarodową, gospodarczą, społeczną" - "Na pohybel katolictwu" - jedna z "pozycji" książkowych racjonalisty.pl - Autor tekstu: Jaap van Heerden, Paul Jan de Wint; Oryginał: www.racjonalista.pl/kk.php/s,4446Na początku czerwca tego roku holenderska stacja telewizyjna VPRO w ramach programów edukacyjnych RVU nadała program "Bóg nie istnieje" autorstwa Paula van de Winta i Roba Muntza. Program ten składał się z sześciu odcinków, w których Paul Jan van de Wint rozmawiał z sześcioma znanymi holenderskimi naukowcami o niebezpieczeństwie, funkcji i absurdzie wiary." I moge tak w nieskończoność.... TDec
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > . Sorka. ALe naprawdę dla mnie takie argumentowanie na poparcie tezy że idea Boga jest niespójna i wewnetrznie sprzeczna jest co najmniej śmieszne.Argumentowanie tezy o niespójności z pomocą przedstawienia Ci tej niespójności jest dla Ciebie śmieszne? Chwilami wątpię, czy z takimi jak Ty można w ogóle dyskutować. > >Gdzie widzisz nielogiczność w założeniu, że taki kamień mógłby istnieć?> Nielogiczność widzę w jednoczesnym przyjmowaniu dwóch sprzecznych ze sobą założeń do budowania jednego modelu logicznego, zakładaniu że Bóg jest wszechmogący i że jednocześnie nie jest wszechmogący...Próbowałem to wyjaśnić j.w.To nie podwójny zakład, a paradoks. Wszechmoc musi oznaczać również umiejętność pozbawienia się wszechmocy. Jak dotąd nie ma sprzecznych założeń. Bóg pozbawiony wszechmocy nie może do niej wrócić, stąd wniosek że nie jest wszech(a więc zarówno w czasie jak i przestrzeni)mocny. > >A to już pierwsze słyszę.> Nie dziwię się. Ograniczony w sensie że jest niejako niewolnikiem ustanowionego przez siebie prawa - ale tylko dlatego ze tak chce. Taka jest wiara chrześcijan.Dobra, wierzę Ci na słowo. > >Sam fragment jest nader tendencyjny> Mój fragment czy ten o "nadstawianu policzka" ?Ten o nadstawianiu policzka. > >W ideologia ateistycznej, ateizm nie jest podstawą ideologii, a wyłącznie jej częścią.> Ale równie dobrze może być podstawą. Gwarantujesz że zawsze będzie tak jak mówisz? Co jest podstawą ideologii ateistycznej?Oj, ideologia ateistyczna ZAKŁADA ateizm. Religijna wychodzi z teizmu. Ideologia ateistyczna to np. bolszewicki komunizm, za którego ginęli ludzie, ale nie w imię ateizmu, z którym ideologia była powiązana, a polityki wobec obywateli. > >priorytetem ateistycznej nie jest szerzenie ateizmu samo w sobie.> Czyżby?> -"Oryginał: www.racjonalista.pl/kk.php/d,3> propagowanie wolnomyślicielskiej postawy światopoglądowej, w opozycji do postawy religijnej"Trochę rozwarstwiamy pojęcie ideologii teistycznej/ateistycznej. Może spróbuję w ten sposób: KAŻDA ideologia teistyczna opiera się na modelu zgodnym z założeniami określonej religii, a więc praktycznie zawsze wymuszającym swoje poglądy. Ideologia ateistyczna NIE MUSI być prowadzona w myśl szerzenia ateizmu. > Na początku czerwca tego roku holenderska stacja telewizyjna VPRO w ramach programów edukacyjnych RVU nadała program "Bóg nie istnieje" autorstwa Paula van de Winta i Roba Muntza. Program ten składał się z sześciu odcinków, w których Paul Jan van de Wint rozmawiał z sześcioma znanymi holenderskimi naukowcami o niebezpieczeństwie, funkcji i absurdzie wiary."Eh, kiedy będziemy mogli mieć, jak Holendrzy, wolną telewizję?  > I moge tak w nieskończoność....Ano możesz. Odniesienie masz dwa akapity wyżej.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | TDec | >To nie podwójny zakład, a paradoks.
Oczywiście że odczuwam intuicyjnie ten paradoks. Dlatego starałem się go wyjasnić. Ponieważ z twojej wypowiedzi wnoszę że jednak nie sięgnąłeś do mojego postu - kopiuję jego fragment: Pierwotne założenie (nie ujawnione explicite) jednak jest w tych przypadkach następujące: "Bóg jest ograniczony prawami logiki" czyli: byt wszechmogący nie może zrobić tego, co jest logicznie niemożliwe. Ale gdybyśmy przyjęli że Bóg nie jest ograniczony prawami logiki to moglibyśmy stworzyć następujące wnioskowanie/model, które już jawnie nie ma cienia sprzeczności/paradoksu:
- Istota wszechmogąca może zrobić to, co jest logicznie niemożliwe. - Istota taka tworzy kamień, którego nie może podnieść. - Istota ta podnosi ten kamień.
>Trochę rozwarstwiamy pojęcie ideologii teistycznej/ateistycznej. Nie musisz rozwrstwiać. Rozumiem rozróżnienie, jednak nie widzę powodów aby inaczej traktować pod tym względem ateizm i chrześcijaństwo.
>bolszewicki komunizm, za którego ginęli ludzie, ale nie w imię ateizmu, z którym ideologia była powiązana, a polityki wobec obywateli.
Na zasadzie analogii:fundamentalizm chrześcijański, za którego ginęli ludzie, ale nie w imię chrześcijanstwa (czyli wiary, miłości, wolności), z którym fundamentalizm był powiązany, a polityki ludzi Kościoła wobec niewiernych. proste?
>KAŻDA ideologia teistyczna opiera się na modelu zgodnym z założeniami określonej religii, a więc praktycznie zawsze wymuszającym swoje poglądy.
Założeniami chrześcijaństwa jest wolność i miłość - ideologia funamentalistyczna nawiązująca do chrześcijaństwa która wymusza pewne zachowania łamie tym samym założenia chrześcijaństwa, a wiec nie jest zgodna z tymi założeniami. Twoje powyższe zdanie swiadczy poprostu o twojej nieznajomości zasad chrześcijanstwa.
>Ideologia ateistyczna NIE MUSI być prowadzona w myśl szerzenia ateizmu.
Zgadzam się. Zgadzam się również z intencją twojego "rozwarstwiania" a mianowicie że religia, w tym chrześcijaństwo zakłada szerzenie wiary, jednak nie łamiąc swoich zasad. Czym innym jest jednak wymuszanie zakładające likwidację wolności, co jest sprzeczne z zasadą chrześcijaństwa.
>Eh, kiedy będziemy mogli mieć, jak Holendrzy, wolną telewizję?
Rozumiem że chcesz mnie podrażnić. Wolność jest podstawową wartością, ale wolnośc można niewłaściwie wykorzystywać, np. do szerzenia kłamstwa (religia nie jest bardziej niebezpieczna niż ateizm - wszystko zależy od ludzi. Oczywiście można sobie wyobrazić religię która co do zasady wyznaje gwałt i przemoc, tyle że jak donosi racjonalista.pl holenderska TV zdaje sie wałkować przede wszystkim temat chrześcijanstwa), pogardy dla niektórych grup społecznych (w stylu: wiara to absurd wiec jesli trwacie przy niej to musicie być półgłówkami) - nie wszystko to musi być przestępstwem, ale większość dawno przekroczyla granicę dobrego smaku, łamiac zasady tolerancji, taktu, etyki, rzetelności, szacunku dla innych poglądów. Takiej chcesz TV?
TDec
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Oczywiście że odczuwam intuicyjnie ten paradoks. Dlatego starałem się go wyjasnić. Ponieważ z twojej wypowiedzi wnoszę że jednak nie sięgnąłeś do mojego postu - kopiuję jego fragment: >Pierwotne założenie (nie ujawnione explicite) jednak jest w tych przypadkach następujące: "Bóg jest ograniczony prawami logiki" czyli: byt wszechmogący nie może zrobić tego, co jest logicznie niemożliwe.
I tutaj wchodzimy już w zupełnie inny wymiar.
Jeśli bóg nie jest ograniczony prawami logiki, to nawet przyznając mu poza naszą logiką prawo do wszechmocy, nie możemy oczekiwać od niego że wynagrodzi nas za złe uczynki, za dobre wynagrodzi i tak dalej... Dlaczego? Ponieważ w tym momencie jest zupełnie nieprzewidywalny.
>>Trochę rozwarstwiamy pojęcie ideologii teistycznej/ateistycznej. > Nie musisz rozwrstwiać. Rozumiem rozróżnienie, jednak nie widzę powodów aby inaczej traktować pod tym względem ateizm i chrześcijaństwo.
Pamiętaj że ateizm sam w sobie nie jest poglądem, a jego brakiem. "Wojujący ateizm" na szerszą skalę to stosunkowo młody wynalazek, który powstał jako odpowiedź na próby zdominowania społeczeństwa przez teizm.
>>bolszewicki komunizm, za którego ginęli ludzie, ale nie w imię ateizmu, z którym ideologia była powiązana, a polityki wobec obywateli. >Na zasadzie analogii:fundamentalizm chrześcijański, za którego ginęli ludzie, ale nie w imię chrześcijanstwa (czyli wiary, miłości, wolności), z którym fundamentalizm był powiązany, a polityki ludzi Kościoła wobec niewiernych.
Tylko że:
1. Polityka teistyczna jest wynikiem założeń ideologii.
2. Polityka ateistyczna (nie licząc przypadków antyteizmu) już nie.
>proste?
Jak świderek.
>Założeniami chrześcijaństwa jest wolność i miłość - ideologia funamentalistyczna nawiązująca do chrześcijaństwa która wymusza pewne zachowania łamie tym samym założenia chrześcijaństwa, a wiec nie jest zgodna z tymi założeniami. Twoje powyższe zdanie swiadczy poprostu o twojej nieznajomości zasad chrześcijanstwa.
Oj, chrześcijaństwo nie jest takie piękne. Mówiąc o wolności i miłości zapominasz o nietolerancji dla innowierców. Fundamentalizm z kolei chyba jedyną drogą do właściwego układania świata w myśl swojej religii tak, by uniknąć hipokryzji.
>>Ideologia ateistyczna NIE MUSI być prowadzona w myśl szerzenia ateizmu. >Zgadzam się. Zgadzam się również z intencją twojego "rozwarstwiania" a mianowicie że religia, w tym chrześcijaństwo zakłada szerzenie wiary, jednak nie łamiąc swoich zasad. Czym innym jest jednak wymuszanie zakładające likwidację wolności, co jest sprzeczne z zasadą chrześcijaństwa.
Oj, nie zgodzę się. Biblijna wolność dla innowiercy polega na tym, że zgodnie ze swoją wolną wolą możesz wybrać: wierzysz w Jahwe, albo nie, ale jeśli wybierzesz bramkę nr 2, zostaniesz ukamienowany.
>>Eh, kiedy będziemy mogli mieć, jak Holendrzy, wolną telewizję? >Rozumiem że chcesz mnie podrażnić.
Rozumiem, że uważasz naszą TV za wolną i neutralną światopoglądowo.
> Wolność jest podstawową wartością, ale wolnośc można niewłaściwie wykorzystywać, np. do szerzenia kłamstwa [...]
Co doskonale sprawdza się w przypadku katolickiej propagandy, serwowanej nam przez TVP.
>[...] (religia nie jest bardziej niebezpieczna niż ateizm - wszystko zależy od ludzi.
Jestem blisko zgodzenia się z Tobą.
> Oczywiście można sobie wyobrazić religię która co do zasady wyznaje gwałt i przemoc, tyle że jak donosi racjonalista.pl holenderska TV zdaje sie wałkować przede wszystkim temat chrześcijanstwa), pogardy dla niektórych grup społecznych (w stylu: wiara to absurd wiec jesli trwacie przy niej to musicie być półgłówkami) - nie wszystko to musi być przestępstwem, ale większość dawno przekroczyla granicę dobrego smaku, łamiac zasady tolerancji, taktu, etyki, rzetelności, szacunku dla innych poglądów. Takiej chcesz TV?
Wolę taką, niż politycznie poprawną i do bólu jednostronną.
Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | |  | | heysel (225 punktów) | > Racjonalistom udało się znaleźć całą masę >SPRZECZNOŚCI w Biblii, z których podanie tylko> jednego wystarczyłoby zdrowemu na umyśle >człowiekowi, żeby zastanowił się nad wiarygodnością >lektury swojego życia. Niestety umysły teistów są >zamulone.Ja tylko tak offtopowo co do tych sprzeczności. Owszem, jest ich pełno, ale tylko przy całkowicie literalnym odczycie. Przy dodatkowym założeniu, że Biblia jest opisem całościowym i zamkniętym (nie potrzebującym żadnego uzupełnienia, żadnych dopowiedzeń) to przy niektórych fragmentach można rzeczywiście ryczeć ze śmiechu, że jest to opis prawdziwych wydarzeń. Problem pojawia się jeśli dopuścić alegoryczny odczyt. O co chodzi ? Mały przykład: "Anioły spotkały się z gwiazdami". Przy literalnym odczycie tego zdania, nie znając kontekstu wypowiedzi, co znaczą anioły, gwiazdy w tym zdaniu, wychodzi na to, że to jakiś bełkot. Ale wystarczy znać kontekst wypowiedzi i znaczenie słów i można to odczytać jako: "Krytycy filmowi spotkali się z aktorami". Dalej jeśli dopuścić możliwość, że Biblia nie mówi wszystkiego, to też wiele paradoksów zniknie, bo wynikać będą one z nieznajomości całości, a tylko fragmentów informacji. Kolejne założenie jakie można postawić to potraktowanie Biblii nie jako suche opisu, samych faktów spisanych w ten czy inny sposób, a raczej poematu, poetyckiego opisu, czasem wierszem przekazanej zupełnie innej treści niż się na początku wydaje. Można też wziąć poprawkę na czasy, w których powstawała i to przez kogo była tworzona. Ludzie mogli widzieć coś niezwykłego i nie znając słów by to bezpośrednio opisać używali porównań i przenośni. Po przyjęciu tych założeń sprzeczności w Biblii będzie już raczej mało. Prawdziwe zarzuty wtedy dotyczą raczej tego co ona przekazuje, a nie w jaki sposób to robi. Te zarzuty częściowo można zbić poprzez przyjęcie, że jest to tekst skierowany bezpośrednio do poszczególnych osób, a nie do jakiejś grupy. I kolejne założenie, że jest to przekaz doskonały, ale spisany w niedoskonałym języku ludzkim i przez niedoskonałe istoty ludzkie. Z tego mogło by wynikać, że ludzie mogli nie zrozumieć przekazu i przez to miejscami Biblia wręcz emanuje nienawiścią i jadowitą miłością. Przy takim podejściu odejmując miejscami antropomorfizację Biblia przekazuje raczej klarowną idee i wiele się do niej przyczepić nie można. Inna sprawa, że się w nią nie wierzy  . Inna sprawa, że wszystko co tu napisałem można wykorzystać także przeciwko Biblii i to w bardzo prosty sposób.
|
|
| | | | | | | |  | | AstralStorm (558 punktów) | > >Racjonalistom udało się znaleźć całą masę >SPRZECZNOŚCI w Biblii, z których podanie tylko> >jednego wystarczyłoby zdrowemu na umyśle >człowiekowi, żeby zastanowił się nad wiarygodnością >lektury swojego życia. Niestety umysły teistów są >zamulone.> Ja tylko tak offtopowo co do tych sprzeczności. Owszem, jest ich pełno, ale tylko przy całkowicie literalnym odczycie.Dobra: "Nie ma mnie." Przeczytaj to metaforycznie.  A teraz: "Jestem, który jestem." Metaforycznie to czyta się poezję, a nie dowody. Jeśli Biblię czytasz metaforycznie, automatycznie odrzucasz jej moc dowodową. Po prostu wtedy możesz narzucić taką interpretację, która sprawi, że będzie ona dowodem wielu rzeczy. (np. tego, że Ziemia jest płaska)
|
|
| | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Jeśli Biblię czytasz metaforycznie, automatycznie odrzucasz jej moc dowodową. Po prostu wtedy możesz narzucić taką interpretację, która sprawi, że będzie ona dowodem wielu rzeczy. >(np. tego, że Ziemia jest płaska)
Albo okrągła, nawet jeśli w świętej księdze stoi jak byk, że jest płaska.
|
|
 | | Thorvoy (6588 punktów) | > Przepraszam. Tam powinno być - "I jak ktoś, po przeczytaniu Biblii, może zaprzeczyć, że Jezus Chrystus nie jest Bogiem, albo, że jest tylko mitem.? Przecież cała Biblia "mówi" o Boskości Jezusa Chrystusa. O tym, że On był bogiem.Ale my nie wierzymy Biblii, więc do kogo ta mowa? > Ew. Jana 1: 1-18 O kim to Jan mówi w 1:10. "Na świecie był, a świat przezeń uczyniony jest; ale go świat nie poznał."Następnie w 1:15 "Jan świadczył o nim, i wołał,mówiąc: Tenci był, o którymem powiadał: Który po mnie przyszedłszy, uprzedził mię; bo pierwej był niż ja."Jak wyżej. > Jak Jan mógł by powiedzieć o jakimś człowieku, że stworzył świat, oraz, że ten ktoś był na świecie przed nim. Przecież Jan urodził się ok. pół roku przed Jezusem. Jan nie patrzył się na to cielesne, lecz na to, co kryje się za tą cielesną powłoką, i on wiedział, że to był Bóg w Jezusie.Bo był równie naiwny, co dzisiaj np. większość Polaków? > Jest wiele miejsc Pisma, które mówią o tym, że jezus jest Bogiem, sprawdźcie sobie sami.A we Władcy Pierścieni jest wiele miejsc, które mówią o tym, że krasnoludy stworzyły pierścień, dzięki któremu można być niewidzialnym. Sprawdź sobie sam i zacznij szukać pierścienia. > Co do mitu.. Jeśli był ON Bogiem wtedy, to jest nim i teraz, i jutro też nim będzie. Więc jak może być mitem, skoro jest prawdziwy. Żydów 13:8 "Jezus Chrystus, ten sam, wczoraj, dziś, i na wieki".  Twoim problemem jest brak zrozumienia dla prostego faktu: MY NIE WIERZYMY W TO CO GŁOSI BIBLIA. Jeśli chcesz udowodnić nam istnienie boga, to z pewnością nie posługując się wyjątkami z literackiego podmiotu swojej wiary. Innymi słowy: nie cytuj nam tu więcej Biblii, bo niczego tym nie zyskasz, nie licząc racjonalistycznego szlochu, powodowanego bezsilnością wobec Zakutołbizmu Powszechnego.
|
|
|  | | Sir Valeq (379 punktów) | > A we Władcy Pierścieni jest wiele miejsc, które mówią o tym, że krasnoludy stworzyły pierścień, dzięki któremu można być niewidzialnym. Sprawdź sobie sam i zacznij szukać pierścienia.Przepraszam za offtopic, ale muszę sprostować.  Jedyny Pierścień wykuł sam Sauron, podczas gdy resztę pierścieni władzy wykonał elfi kowal Celebrimor. :>
--------- "We cannot all be masters." - William Shakespeare artofcreation.strefa.pl
|
|
| |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Oj, przepraszam. Dawno nie czytałem i pobrzdąkało mi się.
Moja argumentacja legła w gruzach. ;]
|
|
| | |  | | Sir Valeq (379 punktów) | > Oj, przepraszam. Dawno nie czytałem i pobrzdąkało mi się.> Moja argumentacja legła w gruzach. ;]Tak, a to oznacza, że Bóg istnieje i świat powstał w 7 dni. A wszystko przez krasnoludy. 
--------- "We cannot all be masters." - William Shakespeare artofcreation.strefa.pl
|
|
| Thorvoy (6588 punktów) | Świetnie, kolejny geniusz, który raczy nas cytatami z Biblii, próbując udowodnić istnienie boga na zasadzie: bóg istnieje, ponieważ w Biblii jest napisane że istnieje.
Daj sobie spokój, zmień forum, albo wyjdź do nas z czymś bardziej oryginalnym.
|
|
 | | Kloc (129 punktów) | >Świetnie, kolejny geniusz, który raczy nas cytatami z Biblii, próbując udowodnić istnienie boga na zasadzie: bóg istnieje, ponieważ w Biblii jest napisane że istnieje. >Daj sobie spokój, zmień forum, albo wyjdź do nas z czymś bardziej oryginalnym.
Wszystko co nas otacza, jest dowodem, że Bóg istnieje. Nawet gdybym nigdy nie widzał Biblii na oczy, to i tak jest dla mnie oczywiste, że jest Ktoś, kto to wszystko stworzył.
Skoro jesteś taki mądry, to udowodnij mi, że Bóg nie istnieje, a ja będę wierzyć w to razem z tobą..
|
|
|  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Wszystko co nas otacza, jest dowodem, że Bóg istnieje.
To co istnieje jest dowodem tylko i wyłącznie na własne istnienie.
> Nawet gdybym nigdy nie widzał Biblii na oczy, to i tak jest dla mnie oczywiste, że jest Ktoś, kto to wszystko stworzył.
Dla innych było oczywiste że grzmoty są dziełem Thora, a zarazy powodowane są przez demony, bo nikt nie umiał sobie wyobrazić małych żyjącek, zwanych dziś bakteriami, albo półżywych (to dopiero abstrakcja!) maleństw, zwanych wirusami.
>Skoro jesteś taki mądry, to udowodnij mi, że Bóg nie istnieje, a ja będę wierzyć w to razem z tobą..
To Ty postulujesz istnienie niewidzialnego, więc na Tobie spoczywa ciężar dowodu. Nie będę udowadniał nieistnienia boga tak, jak nie będę udowadniał nieistnienia He-mana, ani jednorożców, ponieważ jest to niemożliwe.
Albo umówmy się: jeśli udowodnisz mi nieistnienie popularnego już w gronie Racjonalistów "Niebiańskiego Czajniczka", ja zgodzę się podjąć trud udowodnienia Ci nieistnienia boga. Pasuje?
|
|
| |  | | Kloc (129 punktów) | >Dla innych było oczywiste że grzmoty są dziełem Thora, a zarazy powodowane są przez demony, bo nikt nie umiał sobie wyobrazić małych żyjącek, zwanych dziś bakteriami, albo półżywych (to dopiero abstrakcja!) maleństw, zwanych wirusami. >To Ty postulujesz istnienie niewidzialnego, więc na Tobie spoczywa ciężar dowodu. Nie będę udowadniał nieistnienia boga tak, jak nie będę udowadniał nieistnienia He-mana, ani jednorożców, ponieważ jest to niemożliwe. >Albo umówmy się: jeśli udowodnisz mi nieistnienie popularnego już w gronie Racjonalistów "Niebiańskiego Czajniczka", ja zgodzę się podjąć trud udowodnienia Ci nieistnienia boga. Pasuje?
Bez urazy, ale nawet gdyby sam Jezus kopnął cię w tą ignorancką d..ę, to i tak byś w niego nie uwierzył. Wracaj do swych thorów,hi-menów i innych bajek.Władca pierścieni.. z kim ja gadam.. z dzieckiem..
|
|
| | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > >Albo umówmy się: jeśli udowodnisz mi nieistnienie popularnego już w gronie Racjonalistów "Niebiańskiego Czajniczka", ja zgodzę się podjąć trud udowodnienia Ci nieistnienia boga. Pasuje?> Bez urazy, ale nawet gdyby sam Jezus kopnął cię w tą ignorancką d..ę, to i tak byś w niego nie uwierzył.To może niech mnie najpierw kopnie, a potem pogadamy? Potrafisz sprawić, żeby mnie osobiście kopnął? > Wracaj do swych thorów,hi-menów i innych bajek.Władca pierścieni.. z kim ja gadam.. z dzieckiem..Z kim ja dyskutuję? Z zakutą pałą, który nie rozumie w jakim celu odwołuję się do fikcyjnych postaci. Synku (mogę tak ci mówić? Wszak takiego poziomu mógłbym oczekiwać od swojego dziecka, które dziś mogłoby mieć jakieś 3-4 lata, gdybym się lepiej postarał  , jesteś przykładem braku zrozumienia podstawowych zasad dyskusji i właściwie wszystkiego innego też. Nie odpowiadasz na moje argumenty. Trudność sprawia Ci jakakolwiek abstrakcja w rodzaju wyśmianych przez Ciebie fantastycznych postaci. Nie potrafisz zrozumieć że np. cytat "życie jest jak pudełko czekoladek" nie miało na celu pokazania zamiłowania jego autora do bombonierek. Umówmy się: kończysz swoją wizytę tutaj, albo zaczynasz normalnie dyskutować, nie sprawiając że każdemu czytającemu zaczyna się nóż w kieszeni otwierać. Pozdrawiam.
|
|
| | | |  | | heysel (225 punktów) | To może niech mnie najpierw kopnie, a potem pogadamy? Potrafisz sprawić, żeby mnie osobiście kopnął?Ujjj, nie wywołuj wilka z lasu. A nuż czyta to forum... Umówmy się: kończysz swoją wizytę tutaj, albo zaczynasz normalnie dyskutować, nie sprawiając że każdemu czytającemu zaczyna się nóż w kieszeni otwierać.Czemu miałby kończyć. Na dworze smutno i szaro, w telewizji nic nie ma, wchodzę na forum Racjonalisty, pierwszy temat z brzegu, przewijam na dól, czytam i zaczynam rechotać...
|
|
| | | |  | | Kloc (129 punktów) | > Z kim ja dyskutuję? Z zakutą pałą, który nie rozumie w jakim celu odwołuję się do fikcyjnych postaci.Ja się odwoływałem do prawdziwych postaci i nie mogłeś tego zrozumieć, więc po co mam Cię traktować poważnie. > Synku (mogę tak ci mówić? Wszak takiego poziomu mógłbym oczekiwać od swojego dziecka, które dziś mogłoby mieć jakieś 3-4 lata, gdybym się lepiej postarał ..Współczuję. Krasnoludek się wyprowadził, dzieci nie masz.. właśnie, może gdybyś się lepiej postarał  Może gdybyś się lepiej postarał.. może wtedy byś zrozumiał wiele rzeczy.. może.. "synku" Pozdrawiam
|
|
| | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > >Z kim ja dyskutuję? Z zakutą pałą, który nie rozumie w jakim celu odwołuję się do fikcyjnych postaci.> Ja się odwoływałem do prawdziwych postaci i nie mogłeś tego zrozumieć, więc po co mam Cię traktować poważnie.Odwoływałem się do fikcyjnych postaci w pewnym określonym celu, czego nie mogłeś zrozumieć, dlatego to ja mogę nie traktować Cię poważnie, jako rozmówcy. > >Synku (mogę tak ci mówić? Wszak takiego poziomu mógłbym oczekiwać od swojego dziecka, które dziś mogłoby mieć jakieś 3-4 lata, gdybym się lepiej postarał ..> Współczuję. Krasnoludek się wyprowadził, dzieci nie masz.. właśnie, może gdybyś się lepiej postarał  Ale kontrargumentów nadal nie przedstawiłeś. > Może gdybyś się lepiej postarał.. może wtedy byś zrozumiał wiele rzeczy.. może.. "synku"To samo mogę odnieść do Ciebie. Koniec przytyków, bo tym sposobem do niczego nie dojdziemy. W punktach wypisałem Ci, jakie warunki muszą spełniać Twoje wypowiedzi i dlaczego. Nie stosujesz się do nich- udzielaj się na forach chrześcijańskich.
|
|
| | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Klocowi muszę pogratulować oddanie na mnie w sumie chyba 6 głosów negatywnych. I co, wyżył się waść? Widać, tylko na tyle Cię stać w dyskusji. Co ciekawe, dostałem też negatywa w poście, w którym powiedziałem że przytykom osobistym dość.
Klocom już dziękujemy. Ledwo wbił się na forum, a nie dość że nie prowadzi rzeczowej dyskusji, to jeszcze wali negatywy gdzie popadnie.
Do poziomu Kloca, by nawstawiać mu negatywów za każdy post, się nie zniżę, albowiem jakoś tak się przyjęło że negatywy daje się za ewidentnie chamskie i głupie teksty, którym moje (tak jak i jeszcze samego Kloca) jeszcze do pięt nie dorastają.
Mam nadzieję że dobrze się bawisz, KLOCU.
|
|
| | | | | | |  | | Kloc (129 punktów) | >Klocowi muszę pogratulować oddanie na mnie w sumie chyba 6 głosów negatywnych. I co, wyżył się waść? Widać, tylko na tyle Cię stać w dyskusji. Co ciekawe, dostałem też negatywa w poście, w którym powiedziałem że przytykom osobistym dość. >Klocom już dziękujemy. Ledwo wbił się na forum, a nie dość że nie prowadzi rzeczowej dyskusji, to jeszcze wali negatywy gdzie popadnie. >Do poziomu Kloca, by nawstawiać mu negatywów za każdy post, się nie zniżę, albowiem jakoś tak się przyjęło że negatywy daje się za ewidentnie chamskie i głupie teksty, którym moje (tak jak i jeszcze samego Kloca) jeszcze do pięt nie dorastają.
To prawda odreagowałem. Niestety dla mnie Twoje wypowiedzi były chamskie i głupie.Przepraszam, lecz sam się o to prosiłeś.
|
|
| | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | A dla mnie Twoje tylko (do czasu) głupie. Tylko że ja Ci negatywów nie wstawiałem, mój Ty nadstawiający drugi policzek chrześcijaninie.
|
|
| | | | | | | | |  | | Kloc (129 punktów) | > A dla mnie Twoje tylko (do czasu) głupie.A co, teraz są już tylko beznadziejne ?
|
|
| | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Tak bym mniej więcej odrzekł, ale nie chcę dostać kolejnego negatywa.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Kloc (129 punktów) | > Tak bym mniej więcej odrzekł, ale nie chcę dostać kolejnego negatywa.Czyżbyś się bał?
|
|
| | |  | | Volrath (3440 punktów) | Prosiłbym, jako moderator, o nie używanie obraźliwych zwrotów w rodzaju "kopnął cię w tą ignorancką d..ę" itp. - bo zaczniemy kasować Twoje posty zawierające tego typu stwierdzenia. Zalecam czytanie regulaminu. Nie bardzo rozumiem co Cię obraża w poście www.racjonalista.pl/forum.php/s,67148#w67195 (ta odrobina ironii?). Ale na pewno sam nie zachowujesz się lepiej jak chodzi o kulturę dyskusji (a zaryzykowałbym twierdzenie, że gorzej). Thorvoya też proszę o to samo (nie używanie "Z zakutą pałą" itp.). Widzę, że Kloc prowokuje i używa także "argumentów" ad-personam, ale to nie znaczy, że najlepiej jest odpowiadać mu w analogicznym stylu. Po co w bezsensowny sposób eskalować tu emocjonalny konflikt wywołany różnicą poglądów - zamiast normalnie dyskutować?
|
|
| | | |  | | Kloc (129 punktów) | > Prosiłbym, jako moderator, o nie używanie obraźliwych zwrotów w rodzaju "kopnął cię w tą ignorancką d..ę" itp. - bo zaczniemy kasować Twoje posty zawierające tego typu stwierdzenia.> Zalecam czytanie regulaminu.> Nie bardzo rozumiem co Cię obraża w poście www.racjonalista.pl/forum.php/s,67148#w67195 (ta odrobina ironii?). Ale na pewno sam nie zachowujesz się lepiej jak chodzi o kulturę dyskusji (a zaryzykowałbym twierdzenie, że gorzej).> Thorvoya też proszę o to samo (nie używanie "Z zakutą pałą" itp.). Widzę, że Kloc prowokuje i używa także "argumentów" ad-personam, ale to nie znaczy, że najlepiej jest odpowiadać mu w analogicznym stylu.> Po co w bezsensowny sposób eskalować tu emocjonalny konflikt wywołany różnicą poglądów - zamiast normalnie dyskutować?Najmocniej przepraszam za tę "ignorancką d..ę", zachowałem się nietaktownie, raz jeszcze przepraszam. To nie "zakuta pała" tak mnie ruszyła, lecz nazwanie mnie "synku". Zresztą mniejsza z tym. Moja wina, przepraszam.
|
|
| | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Ale negatywów to mi nawstawiałeś, a jak!
|
|
| | | | | |  | | Kloc (129 punktów) | > Ale negatywów to mi nawstawiałeś, a jak!Będziesz mieć na zapas
|
|
| | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Doprawdy pod wrażeniem Twego poczucia humoru jestem.
U-ha, ha! Jakże się śmiejemy.
|
|
|  | | heysel (225 punktów) | Wszystko co nas otacza, jest dowodem, że Bóg istnieje. Napisz swoją drogę wnioskowania, która prowadzi do tego stwierdzenia. to i tak jest dla mnie oczywiste, że jest Ktoś, kto to wszystko stworzył. Stare, nieuprawniona antropomorfizacja świata.
|
|
| |  | | Kloc (129 punktów) | Na przykład człowiek, czy uważasz, że jest dziełem przypadku, czy jak kto woli ewolucji. To proste, kiedy patrze na świat, który mnie otacza, to zdaję sobie sprawę, że nie jest on dzełem przypadku, że stoi za tym jakaś inteligencja, która to wszystko stworzyła. Być może kogoś to śmieszy, lecz ja tak to postrzegam.
Pozdrawiam..
|
|
| | |  | | michal (156 punktów) | > Na przykład człowiek, czy uwarzasz, że jest dziełem przypadku, czy jak kto woli ewolucji. To proste, kiedy patrze na świat, który mnie otacza, to zdaję sobie sprawę, że nie jest on dzełem przypadku, że stoi za tym jakaś inteligencja, która to wszystko stworzyła. Być może kogoś to śmieszy, lecz ja tak to postrzegam.Podczas czytania kolejnych postów nasunęła mi się tego typu sentencja : " Z jednego kwiatka na drugi, trochę tu, trochę tam, Gucio za Mają , Maja za Guciem " .  Nieprawdaż, że pięknie brzmi ? Mały żarcik dla ostudzenia emocji. Proponuję użytkownikowi "Kloc" kilkukrotne przeczytanie całego wątku, może dojdzie wreszcie do wniosku ( patrz wyżej ), jaki moim zdaniem wysuwa się z tej dyskusji. Pozdrawiam i życzę wytrwałości. P.S Polecam też przed snem jakąś pozycje z działu logika. Najlepiej, żeby nie była to Biblia.
|
|
| | |  | | heysel (225 punktów) | Na przykład człowiek, czy uwarzasz, że jest dziełem przypadku, czy jak kto woli ewolucji. Nieuprawnione jest stawianie znaku równości pomiędzy ewolucją a przypadkiem. Doprecyzuj pojęcie "dzieło przypadku" bo można je opatrznie zrozumieć. Doprecyzuj o jakie pojęcie ewolucji chodzi, biologiczne czy filozoficzne. Doprecyzuj pojęcie człowiek, chodzi Ci o gatunek biologiczny, czy o pojęcie jakie występuje w chrześcijaństwie. I mała rada: precyzyjnie wyrażaj to co chcesz powiedzieć, niebezpiecznie jest zostawiać zbyt duże pole interpretacji. To proste, kiedy patrze na świat, który mnie otacza, to zdaję sobie sprawę, że nie jest on dzełem przypadku, że stoi za tym jakaś inteligencja, która to wszystko stworzyła. Ale tu wkraczamy w obszar metafizyki Twojego światopoglądu. Obserwując świat, zbierając o nim informacje, dokonałeś osądu zdobytej suchej wiedzy i postawiłeś tezę. To Twój prywatny, subiektywny osąd. Oczywiście masz pełne prawo tak twierdzić i nikt nie jest w stanie Ci udowodnić, że się mylisz. Ale też Ty nie możesz swojego osądu w żaden sposób udowodnić. Dlatego napisanie, że "Wszystko co nas otacza, jest dowodem, że Bóg istnieje." jest niepoprawnym stwierdzeniem. Prawidłowo powinno to brzmieć "Wszystko co nas otacza, jest dla mnie dowodem, że Bóg istnieje.". Poza tym skoro piszesz, że "to proste" to podaj mi chociaż jeden solidny argument (nie dowód, bo tego nie jesteś w stanie podać) na poparcie Twojego "zdaję sobie sprawę".
|
|
| | | |  | | Kloc (129 punktów) | Dzieło przypadku biologiczne. Chodziło mi o to, w jaki sposób zbudowane jest ciało ludzkie. Czy coś tak perfekcyjnego mogło powstać samo z siebie, bez ingerencji jakiejś wyższej inteligencji? Te wszystkie nerwy, mięśnie, zwoje mózgowe, itd. Wybacz, ale łatwiej mi uwierzyć w to, że ktoś to stworzył. To, że czegoś nie widać, nie oznacza jeszcze, że to nie istnieje. Myśli też nie można zobaczyć, czy dotknąć, ale wiesz, że istnieją, bo je posiadasz. Nie możesz mi pokazać myśli, tylko efekty czyjegoś myślenia, a tak samo jest z Bogiem. Nie potrafię Ci podać takich dowodów, o jakie prosisz, pomimo to, wiem, że On istnieje. Kiedy jedziesz samochodem, to jedziesz czyjąś zamanifestowaną myślą? Przecież nie mówisz "ten samochód zrobił się sam", tam było potrzeba wielu ludzi, by go skonstruować, ktoś ten samochód musiał wpierw wymyślić i wierzyć w to, że potrafi tego dokonać.
Popatrz, kiedy patrzysz na samochód, to nie poddajesz w wątpliwość tego, że ma on swego projektanta, czy nie możesz w ten sam sposób spojrzeć na ciało ludzkie, czy coś mniej złożonego, jak na przykład: drzewo czy trawa. Dla mnie o wiele łatwiej jest wierzyć w istnienie Boga aniżeli w niego nie wierzyć. Pozdrawiam
|
|
| | | | |  | | Sir Valeq (379 punktów) | Przed kontynuacją dyskusji zapoznaj się chociaż z podstawami biologii. 1. Ciało ludzkie dalekie jest od perfekcji. Jeśli faktycznie "ktoś" je zaprojektował, to jest to partacz, jakich mało i miałbym do niego wiele pretensji, gdybym go spotkał. 2. Porównywanie samochodu (czy lubianego przez kreacjonistów Boeinga 747 zrobionego przez wiatr ze złomu) z żywymi istotami jest zupełnie nie na miejscu. > Dla mnie o wiele łatwiej jest wierzyć w istnienie Boga aniżeli w niego nie wierzyć.Jasne. Na szczęście żyli i żyją ludzie, którzy niektóre rzeczy woleli wytłumaczyć sami, zamiast dla każdego problemu znajdować rozwiązanie jedyne i ostateczne w postaci osobowego boga. UPDATE: wolę, abyś odpowiedział, zamiast przyznawać mi za ten post negatywny punkt. Mam nadzieję, że Cię na to stać.
--------- "We cannot all be masters." - William Shakespeare artofcreation.strefa.pl
|
|
| | | | | |  | | Kloc (129 punktów) | Nie załapałeś tego co chciałem przez to przekazać..
|
|
| | | | | | |  | | Sir Valeq (379 punktów) | > Nie załapałeś tego co chciałem przez to przekazać..Próbuj więc dalej, przekazuj! Wyjaśnij.
--------- "We cannot all be masters." - William Shakespeare artofcreation.strefa.pl
|
|
| | | | | | | |  | | Kloc (129 punktów) | >>Nie załapałeś tego co chciałem przez to przekazać.. >Próbuj więc dalej, przekazuj! Wyjaśnij.
Porównanie miało tylko jeden cel, a mianowicie, kiedy patrzysz na komputer to wiesz, że ktoś go zaprojektował, i wiesz, że był to człowiek, gdy patrzysz na kwiat, to czy nie uważasz, że i on potrzebował projektanta ?
|
|
| | | | | | | | |  | | Sir Valeq (379 punktów) | > >>Nie załapałeś tego co chciałem przez to przekazać..> >Próbuj więc dalej, przekazuj! Wyjaśnij.> Porównanie miało tylko jeden cel, a mianowicie, kiedy patrzysz na komputer to wiesz, że ktoś go zaprojektował, i wiesz, że był to człowiek, gdy patrzysz na kwiat, to czy nie uważasz, że i on potrzebował projektanta ?Nie. A to dlatego, jak napisałem, że takie porównanie jest bez sensu. Komputer powstał (mniej więcej) w takiej formie, jak jest obecnie. Kwiatek był kiedyś glonem, jeszcze wcześniej bakterią, a zupełnie na początku zupą substancji organicznych.
--------- "We cannot all be masters." - William Shakespeare artofcreation.strefa.pl
|
|
| | | | | | | | | |  | | Kloc (129 punktów) | >>>>Nie załapałeś tego co chciałem przez to przekazać.. >>>Próbuj więc dalej, przekazuj! Wyjaśnij. >>Porównanie miało tylko jeden cel, a mianowicie, kiedy patrzysz na komputer to wiesz, że ktoś go zaprojektował, i wiesz, że był to człowiek, gdy patrzysz na kwiat, to czy nie uważasz, że i on potrzebował projektanta ? >Nie. A to dlatego, jak napisałem, że takie porównanie jest bez sensu. Komputer powstał (mniej więcej) w takiej formie, jak jest obecnie. Kwiatek był kiedyś glonem, jeszcze wcześniej bakterią, a zupełnie na początku zupą substancji organicznych.
wiesz z tym komputerem to nie tak do końca jest jak twierdzisz, "pradziadkiem" komputera jest zdaje się liczydło..
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Które zrodziło się z umiejętności liczenia na palcach, które to zrodziło się z koncepcji matematycznej, uwzględniającej sumowanie przedmiotów, która zrodziła się z ewolucyjnej potrzeby porządkowania obiektów... i tak dalej.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Kloc (129 punktów) | >Które zrodziło się z umiejętności liczenia na palcach, które to zrodziło się z koncepcji matematycznej, uwzględniającej sumowanie przedmiotów, która zrodziła się z ewolucyjnej potrzeby porządkowania obiektów... i tak dalej.
.. hmm.. A podobno >Komputer powstał (mniej więcej) w takiej formie, jak jest obecnie.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | To nie ja pisałem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Kloc (129 punktów) | > To nie ja pisałem.  A to poniżej.. > Komputer wywodzi się mniej więcej z czegoś na modłę wielkiego kalkulatora. Kwiatek z tego samego co my. Gdzie tu miejsce na przypadkowe tych przedmiotów czegoś w obecnej formie, tak jak byś sobie tego życzył?Tylko negatywa mi nie wstaw. Pewnikiem krasnoludki
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Pozwolisz że zacytuję fragment, do którego się odnosisz:
>Komputer powstał (mniej więcej) w takiej formie, jak jest obecnie.
To nie mój tekst.
>Komputer wywodzi się mniej więcej z czegoś na modłę wielkiego kalkulatora.
To jest mój tekst.
Ciekawe kto sprawił że nie zorientowałeś się w swojej pomyłce? Pewnikiem bóg.
|
|
| | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>>Nie załapałeś tego co chciałem przez to przekazać.. >>Próbuj więc dalej, przekazuj! Wyjaśnij. >Porównanie miało tylko jeden cel, a mianowicie, kiedy patrzysz na komputer to wiesz, że ktoś go zaprojektował, i wiesz, że był to człowiek, gdy patrzysz na kwiat, to czy nie uważasz, że i on potrzebował projektanta ?
Komputer wywodzi się mniej więcej z czegoś na modłę wielkiego kalkulatora. Kwiatek z tego samego co my. Gdzie tu miejsce na przypadkowe tych przedmiotów czegoś w obecnej formie, tak jak byś sobie tego życzył?
Tylko negatywa mi nie wstaw.
|
|
| | | | | | | | |  | | heysel (225 punktów) | Porównanie miało tylko jeden cel, a mianowicie, kiedy patrzysz na komputer to wiesz, że ktoś go zaprojektował, i wiesz, że był to człowiek, gdy patrzysz na kwiat, to czy nie uważasz, że i on potrzebował projektanta ? Podaj uzasadnienie dla stosowania takiej analogii. Pokaż, że takie myślenie nie jest antropomorfizacją świata.
|
|
| | | | | | | | |  | | Pan Tau (1237 punktów) | >Porównanie miało tylko jeden cel, a mianowicie, kiedy patrzysz na komputer to wiesz, że ktoś go zaprojektował, i wiesz, że był to człowiek, gdy patrzysz na kwiat, to czy nie uważasz, że i on potrzebował projektanta ?
A co według Ciebie świadczy o tym, że kwiat (niezależnie jaki) musiał być przez kogoś zaprojektowany ?
|
|
| | | | | | | | |  | | Volrath (3440 punktów) | Załóżmy, że jest projektant kwiatka. Czy nie sądzisz, że został on zaprojektowany (ten projektant)? A jego projektant? I tak dalej?
Jeśli zaprzeczysz to nie zależnie od powodu przeczysz jednocześnie twierdzeniu, że coś złożonego musi mieć swojego projektanta. Bo twierdzisz, że jest coś takiego, co nie musi (nie ważne czym jest i dlaczego nie musi).
Logiczną konsekwencją twierdzenia, że wszystko, co złożone, musi mieć projektanta jest nieskończony ciąg projektantów z których każdy ma kolejnego, który go zaprojektował.
Poza tym nie podałeś dowodu na twierdzenie, że kwiatek czy jakaś inna złożona rzecz musi mieć projektanta. Dlatego, że jest złożona? Można pokazać w naturze procesy, które powodują wzrost złożoności i to nie procesy świadome. Przy czym nie są to zwykle procesy nagłe, na przykład ewolucja idzie małymi kroczkami. Gdyby to nie działało (a można matematycznie pokazać, że ma to sens), to prawdopodobnie nie działałyby wzorowane na tym procesie ewolucyjne techniki komputerowe (programowanie ewolucyjne, ewolucyjne algorytmy itp.). Trudno byłoby opracować działającą technologię na podstawie procesu, który nie działa, nie ma miejsca.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Kloc (129 punktów) | >Załóżmy, że jest projektant kwiatka. >Czy nie sądzisz, że został on zaprojektowany (ten projektant)? >A jego projektant? I tak dalej?
Umysł ludzki nie jest w stanie wyjaśnić Boga, dlatego to On jest Bogiem, nie my.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Sir Valeq (379 punktów) | > >Załóżmy, że jest projektant kwiatka.> >Czy nie sądzisz, że został on zaprojektowany (ten projektant)?> >A jego projektant? I tak dalej?> Umysł ludzki nie jest w stanie wyjaśnić Boga, dlatego to On jest Bogiem, nie my.To, przepraszam, ale czym Ty się kierujesz w myśleniu o nim? Prawym nadgarstkiem czy może śledzioną? Jeśli ma być niepojęty, to czemu w ogóle o nim mówimy?
--------- "We cannot all be masters." - William Shakespeare artofcreation.strefa.pl
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Kloc (129 punktów) | >>>Załóżmy, że jest projektant kwiatka. >>>Czy nie sądzisz, że został on zaprojektowany (ten projektant)? >>>A jego projektant? I tak dalej? >>Umysł ludzki nie jest w stanie wyjaśnić Boga, dlatego to On jest Bogiem, nie my. >To, przepraszam, ale czym Ty się kierujesz w myśleniu o nim? Prawym nadgarstkiem czy może śledzioną? Jeśli ma być niepojęty, to czemu w ogóle o nim mówimy?
sercem
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Serce nie jest od myślenia. To tylko kawał mięśnia, który pompuje krew.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Już mnie Sir Valeq uprzedził, ale właśnie podajesz jeden z kolejnych sprzecznych argumentów teistów: mówisz o bogu, jednocześnie określając go jako niepojętego.
Mówisz o nim: "miłosierny, sprawiedliwy", a zaraz potem dodajesz: "i niepojęty". Jak może być niepojęte coś, czemu przypisujesz jakiekolwiek cechy?
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Volrath (3440 punktów) | Tutaj zgadzam się w pełni z Thorvoyem - skoro jest nie pojęty, to nie można mu nadać żadnych cech (nie można powiedzieć, że jest miłosierny, dobry, wszechwiedzący itd. - bo nie pojęty znaczy tyle, że nie można go objąć przy pomocy pojęć). A więc sprzeczne ze sobą jest określanie go nie pojętym i jednocześnie opisywanie go przy pomocy ludzkich pojęć.
|
|
| | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | O, też dostałeś negatywa?
Widać, Kloce już tak mają.
|
|
| | | | | | |  | | enfant (64444 punktów) | >O, też dostałeś negatywa? >Widać, Kloce już tak mają.
Ejże! Po coś te negatywy tutaj są!
|
|
| | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Szaleć to szaleć.
|
|
| | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Geez, zwariował waść?
Już bez przesady z tymi negatywami!
|
|
| | | | |  | | heysel (225 punktów) | Chodziło mi o to, w jaki sposób zbudowane jest ciało ludzkie. Czy coś tak perfekcyjnego mogło powstać samo z siebie, bez ingerencji jakiejś wyższej inteligencji? A dlaczego by nie mogło ? Znowu antropomorfizacja świata. Ciało ludzkie nie jest perfekcyjnie. Wybacz, ale łatwiej mi uwierzyć w to, że ktoś to stworzył. Jak już pisałem masz do tego pełne prawo. To, że czegoś nie widać, nie oznacza jeszcze, że to nie istnieje. Ale nie oznacza także, że istnieje. Myśli też nie można zobaczyć, czy dotknąć, ale wiesz, że istnieją, bo je posiadasz. Myśl jest pojęciem abstrakcyjnym. Zobaczyłeś, widziałeś, dotknąłeś pole tensora naprężeń ciała stałego ? Nie potrafię Ci podać takich dowodów, o jakie prosisz, argument - fakt lub twierdzenie przytaczane dla uzasadnienia lub obalenia jakichś tez lub decyzji; zdanie będące przesłanką dowodu, przesłanka - zdanie stanowiące punkt wyjścia wnioskowania, dowód - okoliczność lub rzecz dowodząca czegoś, świadcząca o czymś; skończony ciąg zdań uzasadniający prawdziwość danego twierdzenia, Teraz widzisz różnicę pomiędzy dowodem a argumentem ? A ja proszę Cię o jeden solidny argument (solidny= nie będący antropomorfizacją). pomimo to, wiem, że On istnieje. Skoro wiesz, to znaczy, że posiadasz dowody (nawet nie argumenty). Jeśli nie to wierzysz. Istnieje tez inna możliwość, wiesz, ale bazujesz na dowodach zdolnych przekonać tylko Ciebie, także nikogo innego poza samym sobą nie przekonasz, że wiesz. Kiedy jedziesz samochodem, to jedziesz czyjąś zamanifestowaną myślą? Wybacz, ale kompletnie nie wiem o co Ci chodzi... Przecież nie mówisz "ten samochód zrobił się sam", tam było potrzeba wielu ludzi, by go skonstruować, ktoś ten samochód musiał wpierw wymyślić i wierzyć w to, że potrafi tego dokonać. No i ? Jaki z tego morał ? Popatrz, kiedy patrzysz na samochód, to nie poddajesz w wątpliwość tego, że ma on swego projektanta, Nie podaję w wątpliwość istnienie projektanta samochodu, bo istnienie tego projektanta możliwe jest do udowodnienia. Mało tego mogę udowodnić istnienie tego projektanta w sposób empiryczny bezpośredni. czy nie możesz w ten sam sposób spojrzeć na ciało ludzkie, Stary argument kreacjonistów. Najpierw podaj uzasadnienie dla takiego spojrzenia. Uzasadnione jest tylko stwierdzenie: .Poza tym jakim prawem mogę się doszukiwać analogii w powstaniu samochodu, a powstaniu człowieka ? Nawet nie widzę możliwości jakiejkolwiek analogii pomiędzy oboma procesami. W przypadku samochodu proces jego powstawania jest empirycznie weryfikowalny. Można go naocznie prześledzić. Można bezpośrednio poznać konstruktora. W przypadku powstania człowieka dysponujemy dowodami bezpośrednimi, pośrednimi i teorią, która łączy je w całość. Jest wiele dziur, wiele niedomówień, ale to nie uprawnia mnie do wpychania w nie swoich wyobrażeń. To co proponujesz to antropomorfizacja świata, bardzo poważny błąd. Świat nie jest taki jak Ty chcesz. To, że dany proces jest nie do wyobrażenia dla Ciebie, nie znaczy, że nie zachodzi w rzeczywistości. Dla mnie o wiele łatwiej jest wierzyć w istnienie Boga aniżeli w niego nie wierzyć. Ależ ja do tego nic nie mam, tylko skoro pojawiasz się na forum, gdzie raczej dominuje niewiara i zakładasz taki watek jak to znaczy, że potrafisz broniś zasadności swej wiary.
|
|
| | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Dzieło przypadku biologiczne. Chodziło mi o to, w jaki sposób zbudowane jest ciało ludzkie. Czy coś tak perfekcyjnego mogło powstać samo z siebie, bez ingerencji jakiejś wyższej inteligencji?
Nie powstało samo z siebie W TEJ POSTACI.
EWOLUOWAŁO.
Kiedyś było jednokomórkowcem, ale zrobiło sobie upgrade, bo cecha ulepszania się gatunku z czasem jest podstawą warunkiem ewolucji.
> Te wszystkie nerwy, mięśnie, zwoje mózgowe, itd. Wybacz, ale łatwiej mi uwierzyć w to, że ktoś to stworzył.
No właśnie: ŁATWIEJ CI UWIERZYĆ. A mi łatwiej uwierzyć że komputer zasilany jest przez małe demony, a nie jakiś tam prąd elektryczny, którego właściwości trzeba już zrozumieć.
> To, że czegoś nie widać, nie oznacza jeszcze, że to nie istnieje.
Masz rację, ale tylko w przypadku bytów w ogóle. Jeśli bytu (meta)fizycznego nie widać, albo efekt jego rzekomej działalności jest niemierzalny, tak naprawdę on nie istnieje.
> Myśli też nie można zobaczyć, czy dotknąć, ale wiesz, że istnieją, bo je posiadasz. Nie możesz mi pokazać myśli, tylko efekty czyjegoś myślenia, a tak samo jest z Bogiem.
Właśnie: efekty czyjegoś myślenia można zweryfikować. Działalności bóstwa już nie.
> Nie potrafię Ci podać takich dowodów, o jakie prosisz, pomimo to, wiem, że On istnieje.
Wierzysz że istnieje.
> Kiedy jedziesz samochodem, to jedziesz czyjąś zamanifestowaną myślą? Przecież nie mówisz "ten samochód zrobił się sam", tam było potrzeba wielu ludzi, by go skonstruować, ktoś ten samochód musiał wpierw wymyślić i wierzyć w to, że potrafi tego dokonać.
Ale w samochód już wierzyć nie musisz.
>Popatrz, kiedy patrzysz na samochód, to nie poddajesz w wątpliwość tego, że ma on swego projektanta, czy nie możesz w ten sam sposób spojrzeć na ciało ludzkie, czy coś mniej złożonego, jak na przykład: drzewo czy trawa. Dla mnie o wiele łatwiej jest wierzyć w istnienie Boga aniżeli w niego nie wierzyć.
Jak się już rzekło, to że Tobie jest łatwiej wierzyć w boga, wcale nie znaczy że on istnieje.
|
|
| | | | | |  | | heysel (225 punktów) | bo cecha ulepszania się gatunku z czasem jest podstawą warunkiem ewolucji. Chyba raczej wynikiem ewolucji... A sformułowanie ulepszanie się gatunku jest jakieś dziwne... Masz rację, ale tylko w przypadku bytów w ogóle. Jeśli bytu (meta)fizycznego nie widać, albo efekt jego rzekomej działalności jest niemierzalny, tak naprawdę on nie istnieje. Coś mi się zdaje, że Kloc jak się tylko postara to nie zostawi "kamienia na kamieniu" w tym stwierdzeniu.
|
|
| | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >bo cecha ulepszania się gatunku z czasem jest podstawą warunkiem ewolucji. >Chyba raczej wynikiem ewolucji... A sformułowanie ulepszanie się gatunku jest jakieś dziwne...
Yhh... niechcący nie wymazałem jednego słowa. Miało być tylko "podstawą". Chciałem jakoś w prosty sposób unaocznić zależność poprawiania cech od mijającego czasu, jako tego, czym ewolucja w istocie jest.
>Masz rację, ale tylko w przypadku bytów w ogóle. Jeśli bytu (meta)fizycznego nie widać, albo efekt jego rzekomej działalności jest niemierzalny, tak naprawdę on nie istnieje. >Coś mi się zdaje, że Kloc jak się tylko postara to nie zostawi "kamienia na kamieniu" w tym stwierdzeniu.
Pewnie nie.
|
|
| | | | |  | | Drobner | >... ciało ludzkie. Czy coś tak perfekcyjnego mogło powstać samo z siebie, bez ingerencji jakiejś wyższej inteligencji? Te wszystkie nerwy, mięśnie, zwoje mózgowe, itd. Wybacz, ale łatwiej mi uwierzyć w to, że ktoś to stworzył. 1. Taki pogląd rzeczywiście jest łatwiejszy do 'uwierzenia'. 2. Nie dostarcza on jednak wiedzy JAK to sie zdarzyło. 3. Pogląd taki KOŃCZY, ZABIJA naturalną ciekawość człowieka dotyczącą tego, JAK to się stało? Owa koncepcja 'stworzenia' głównie to ma na celu. Jak widać Tobie to wystarczyło... 4. Ludziom - ciekawskim z natury (p. Rdz 3), chcącym wiedzieć JAK się to dokonało, nie wystarcza informacja ŻE to się dokonało. 5. Szukają (nie zaspokajając się zdawkową informacją). 6. Powoli - jak to zwykle u ludzi - znajdują. I znajdą. 7. Tymczasem mówią: NIE WIEMY! I raczej to jest prawda!
8. A Wy - nic nie wiedząc, jeno wierząc - WIELKIM GŁOSEM MÓWICIE: MY WIEMY, MY ZNAMY PRAWDĘ!.
W tej kwestii niech KAŻDY odpowie sobie na pytanie : KTO KŁAMIE? Przyrodnicy, badający świat? Czy teolodzy, nie badający niczego, prócz zbioru tekstów sprzed dwóch tysięcy lat? Czy też ich religijno - kościelni 'pogrobowcy' - którzy nie uczestnicząc w badaniu żadnego aspektu świata (bo to 'trudniejsze'), o TYM swiecie głoszą 'prawdy' jakoby ostateczne?
Nie pozdrawiam: Drobner, który musiał wyewoluować. Takiego bezbożnego Drobnera żaden bóg nie mógłby stworzyć... Bo i po co! A zwłaszcza JAK?....... Tym samym będąc dowodem, na istnienie życia, nie stworzonego przez kogokolwiek.
|
|
|  | | DawidKarolkievitz (984 punktów) |
>Skoro jesteś taki mądry, to udowodnij mi, że Bóg nie istnieje, a ja będę wierzyć w to razem z tobą..
Przedstaw dowód a wtedy my, jeśli to możliwe, wykażemy wewnętrzną logiczną niespójność- co wskazywałoby na fałszywośc dowodu i nieistnienie zjawiska na który ten dowód wskazuje. Jeśli ta niespójność nie zaistniałaby pozostałoby nam w pokorze przyjąć dowód gdyż z faktami nikt przy zdrowych zmysłach nie dyskutuje. Zatem czekamy na dowód
Każdy ma takiego boga na jakiego go stać. Prosty umysł posiada tą wizje nieskomplikowaną, występują tu wyraźne kontrasty, skomplikowany umysł posiada ta wizję wielowymiarową, złożoną- w swej wiedzy dotyczacej faktów potrafi te fakty zinterpretować na korzyść. Zauważ, że nie istnieje jednoznaczna definicja boga , która istniałaby gdy ten istniał w rzeczywistości ( fakt manifestuje swe istnienie raczej jednoznacznie- nie zostawia miejsca na dowolną interpretację a jeśli już to istota jego jestestwa pozostaje niezmienna ). Zatem bóg istnieje tylko w myśli i pozostaje tobie jedynie w niego wierzyć w sposób irracjonalistyczny (fideizm). Sprzeciwiam się próbom narzucenia swej wizji boga innym i próbom przeprowadzenia boga z myśli w rzeczywistość ( mówicie, że bóg nie potrzebuje manifestować swego istnienia a manifestował je w starym i nowym testamencie w sposób ewidentny- palił krzaki i pozwalał im przemawiać ludzkim głosem, wysyłał swoich ludzi w ognistych rydwanach na ziemię, pozwolił mesjaszowi chodzić po wodzie, uzdrawiać, wskrzeszać, przemieniać, powstawać z martwych. Dlaczego uważacie, że pytania o dowody na jego istnienie teraz są nie na miejscu? Robił to kiedyś nie pozostawiając miejsca na dowolną tego interpretację niech zrobi to teraz- Da jednoznaczny dowód nie w postaci tęczy czy wizerunku swiętej rodziny na szybie u sąsiada ).
Oczekuję szacunku dla siebie i mi podobnych- dla nas dla których życie godne i satysfakcjonujące jest możliwe bez idei boga, dla nas- dla których fakt jest jedynym słusznym punktem zaczepienia w chaosie rzeczywistości, dla których brak odpowiedzi jest zachętą do zadawania kolejnych pytań.
Szukałeś kiedyś odpowiedzi, zadałeś sobie kiedyś trud zrozumienia, na poziomie tobie to umożliwiającym, złożoności zjawisk i ich wzajemnych korelacji? Czy zastanawiałeś się kiedyś nad tym ,że niewłaściwa kolejność zadawanych przez ciebie pytań, na własne życzenie, uniemożliwia ci zrozumienie odpowiedzi? Chyba nie. Czy wiesz ,że gdyby ten świat choć trochę różniłby się od tego jaki zastaliśmy nie byłoby tych którzy zadawaliby te pytania?( Hawkins) Liczę na odpowiedź. Doświadczenie nauczyło mnie jednak, że odpowiadacie jedynie wtedy gdy poczujecie się urażeni i często patologicznie pomijacie konkretne argumenty kontrdyskutanta czepiając się jedynie gry słów. Zapominacie, że zasłaniając się obrazą uczuć religijnych dość często w odpowiedzi obrażacie nasze poczucie estetyki. Karolkiewicz
"nie jest źle myśleć, że istnieje jakiś układ, niebezpiecznie jest uważać, że nie istnieje żaden" Karolkiewicz
|
|
| |  | | bogo141 (113 punktów) | Prawda to pojęcie względne. Jako historyk mogę na ten temat wiele powiedzieć. Czy istnieją dowody na isnienie Boga ? A może poszukajmy dowodów na jego niie istnienie. Dodam tylko że nie widzę ani tych pierwszych , ani tych drugich.
|
|
| | |  | | Sir Valeq (379 punktów) | > Prawda to pojęcie względne. Jako historyk mogę na ten temat wiele powiedzieć.Co innego prawda wysnuwana z subiektywnych opinii, co innego z suchych faktów. > Czy istnieją dowody na isnienie Boga ? A może poszukajmy dowodów na jego niie istnienie.> Dodam tylko że nie widzę ani tych pierwszych , ani tych drugich.Dlatego naukowiec może być jedynie agnostykiem wobec wszelkich bóstw (opiera się na prawdzie z naukowych faktów). Jednak wierzący są tu o wiele "gorsi", gdyż są pewni istnienia swojego, a jednocześnie nieistnienia wszystkich innych (opierają się na prawdzie objawionech, czyli, przepraszam, nic nie wartej). No i nie zapominajmy, że ciężar dowodu spada na tego, kto postuluje istnienie jakiegoś bytu.
--------- "We cannot all be masters." - William Shakespeare artofcreation.strefa.pl
|
|
| | | |  | | bogo141 (113 punktów) | > >Prawda to pojęcie względne. Jako historyk mogę na ten temat wiele powiedzieć.> Co innego prawda wysnuwana z subiektywnych opinii, co innego z suchych faktów.Albo też naginać prawdę do swoich celów.Tylko powstaje wówczas pytanie : Czy to jest jeszcze prawdą? > >Czy istnieją dowody na isnienie Boga ? A może poszukajmy dowodów na jego niie istnienie.> >Dodam tylko że nie widzę ani tych pierwszych , ani tych drugich.> Dlatego naukowiec może być jedynie agnostykiem wobec wszelkich bóstw (opiera się na prawdzie z naukowych faktów). Jednak wierzący są tu o wiele "gorsi", gdyż są pewni istnienia swojego, a jednocześnie nieistnienia wszystkich innych (opierają się na prawdzie objawionech, czyli, przepraszam, nic nie wartej).Zgadzam się z szanownym kolęgą.Naukowiec ma , ogólnie mówiąc, przerąbane.Szuka tam gdzie nie powinien , a wnioski czasami są zaskakujące. > No i nie zapominajmy, że ciężar dowodu spada na tego, kto postuluje istnienie jakiegoś bytu.No i udowodnił.O jakiś tęczach pisał i plamach na oknie sąsiada.Koszmar > ---------> "We cannot all be masters." - William Shakespeare> artofcreation.strefa.pl
|
|
| |  | | Kloc (129 punktów) | .. uzdrawiać, wskrzeszać, przemieniać, powstawać z martwych. Dlaczego uważacie, że pytania o dowody na jego istnienie teraz są nie na miejscu? Robił to kiedyś nie pozostawiając miejsca na dowolną tego interpretację niech zrobi to teraz- Da jednoznaczny dowód nie w postaci tęczy czy wizerunku swiętej rodziny na szybie u sąsiada ). A kto powiedział, że On tego teraz nie czyni. Chcecie dowodów, proszę bardzo. Pod tymi linkami znajdziecie dowody czy On dziś czyni te same dzieła, które czynił kiedyś. exodus.dekalog.pl/?action=lkWilliam Marrion Branham - człowiek posłany przez Boga ( jezus.zapraszamy.pl) Siedem wieków Kościoła - wykład w wersji audio i txt ( audio7wk.zapraszamy.pl) Pozdrawiam
|
|
| | |  | | bogo141 (113 punktów) | > .. uzdrawiać, wskrzeszać, przemieniać, powstawać z martwych. Dlaczego uważacie, że pytania o dowody na jego istnienie teraz są nie na miejscu? Robił to kiedyś nie pozostawiając miejsca na dowolną tego interpretację niech zrobi to teraz- Da jednoznaczny dowód nie w postaci tęczy czy wizerunku swiętej rodziny na szybie u sąsiada ).Jaja sobie robisz ? Dowód w postaci tęczy czy wizerunku na szybie sąsiada?Normalnie mnie zamroczyło. > A kto powiedział, że On tego teraz nie czyni. Chcecie dowodów, proszę bardzo.Może i czyni.Tylko ja tego nie widzę. > Pod tymi linkami znajdziecie dowody czy On dziś czyni te same dzieła, które czynił kiedyś.> exodus.dekalog.pl/?action=lk> William Marrion Branham - człowiek posłany przez Boga> (jezus.zapraszamy.pl)> Siedem wieków Kościoła - wykład w wersji audio i txt> (audio7wk.zapraszamy.pl)No tak.Zwaliło mnie z nóg.Nie cierpię takich wywodów.Te kazania mnie usypiają.Niestety nie jetem teologiem , a historykiem . Mam pecha. > PozdrawiamTeż pozdrawiam
|
|
| | | |  | | DawidKarolkievitz (984 punktów) |
> Jaja sobie robisz ? Dowód w postaci tęczy czy wizerunku na szybie sąsiada?Normalnie mnie zamroczyło.Nie zrozumiałes sensu wypowiedzi... a niby historyk 
"nie jest źle myśleć, że istnieje jakiś układ, niebezpiecznie jest uważać, że nie istnieje żaden" Karolkiewicz
|
|
| | | | |  | | bogo141 (113 punktów) | > >Jaja sobie robisz ? Dowód w postaci tęczy czy wizerunku na szybie sąsiada?Normalnie mnie zamroczyło.> Nie zrozumiałes sensu wypowiedzi... a niby historyk  Nie rozumiem.Jestem ciemniak i jednocześnie niby historyk > "nie jest źle myśleć, że istnieje jakiś układ,> niebezpiecznie jest uważać,> że nie istnieje żaden"> Karolkiewicz
|
|
| | | | | |  | | DawidKarolkievitz (984 punktów) |
>> "nie jest źle myśleć, że istnieje jakiś układ, >> niebezpiecznie jest uważać, >>że nie istnieje żaden" >>Karolkiewicz
Celowo czy przez pomyłkę umieściłeś w stopce mój cytat?
"nie jest źle myśleć, że istnieje jakiś układ, niebezpiecznie jest uważać, że nie istnieje żaden" Karolkiewicz
|
|
| | | | | | |  | | bogo141 (113 punktów) | >Celowo czy przez pomyłkę umieściłeś w stopce mój cytat? > "nie jest źle myśleć, że istnieje jakiś układ, > niebezpiecznie jest uważać, >że nie istnieje żaden" >Karolkiewicz Przez pomyłkę.Nie było to celowo.Kolega chyba się nie obraził?
|
|
| | | | | | | |  | | DawidKarolkievitz (984 punktów) |
> Kolega chyba się nie obraził?rąsia rąsia 
"nie jest źle myśleć, że istnieje jakiś układ, niebezpiecznie jest uważać, że nie istnieje żaden" Karolkiewicz
|
|
| | | | |  | | bogo141 (113 punktów) | > >Jaja sobie robisz ? Dowód w postaci tęczy czy wizerunku na szybie sąsiada?Normalnie mnie zamroczyło.> Nie zrozumiałes sensu wypowiedzi... a niby historyk  fFaktycznie nie zrozumiałem. Na usprawiedliwienie dodam że dopiero teraz założyłem okulary.Cóż rozumicie chciałem się odmłodzić.Przepraszam autora postu za złe wnioski!!!!! > "nie jest źle myśleć, że istnieje jakiś układ,> niebezpiecznie jest uważać,> że nie istnieje żaden"> Karolkiewicz
|
|
| | | |  | | Kloc (129 punktów) | > >.. uzdrawiać, wskrzeszać, przemieniać, powstawać z martwych. Dlaczego uważacie, że pytania o dowody na jego istnienie teraz są nie na miejscu? Robił to kiedyś nie pozostawiając miejsca na dowolną tego interpretację niech zrobi to teraz- Da jednoznaczny dowód nie w postaci tęczy czy wizerunku swiętej rodziny na szybie u sąsiada ).> Jaja sobie robisz ? Dowód w postaci tęczy czy wizerunku na szybie sąsiada?Normalnie mnie zamroczyło.> >A kto powiedział, że On tego teraz nie czyni. Chcecie dowodów, proszę bardzo.> Może i czyni.Tylko ja tego nie widzę.> >Pod tymi linkami znajdziecie dowody czy On dziś czyni te same dzieła, które czynił kiedyś.> >exodus.dekalog.pl/?action=lk> >William Marrion Branham - człowiek posłany przez Boga> >(jezus.zapraszamy.pl)> >Siedem wieków Kościoła - wykład w wersji audio i txt> >(audio7wk.zapraszamy.pl)> No tak.Zwaliło mnie z nóg.Nie cierpię takich wywodów.Te kazania mnie usypiają.Niestety nie jetem teologiem , a historykiem . Mam pecha.> >Pozdrawiam> Też pozdrawiamOoj ! Chyba coś źle przeczytałeś.
|
|
|  | | jaskier (52 punktów) |
>Wszystko co nas otacza, jest dowodem, że Bóg istnieje. Nawet gdybym nigdy nie widzał Biblii na oczy, to i tak jest dla mnie oczywiste, że jest Ktoś, kto to wszystko stworzył. >Skoro jesteś taki mądry, to udowodnij mi, że Bóg nie istnieje, a ja będę wierzyć w to razem z tobą.. W kółko Macieju. To kto stworzył Boga. Jeżeli wszystko co istnieje musi mieć swoją praprzyczynę to idąc tym tokiem rozumowania dalej Bóg też musi mieć swoją praprzyczynę
|
|
| Marcinlet |
Mam pytanie offtopicowe, czy pogrubienie słów otwierających każdy akapit oznacza jakiś szyfr? Obj. 1, 1-3: Pisarzem Zazwyczaj Jest Otóż Znaczenie Nie mówię
Pytam poważnie.
|
|
 | | Kloc (129 punktów) | > Mam pytanie offtopicowe, czy pogrubienie słów otwierających każdy akapit oznacza jakiś szyfr?> Obj. 1, 1-3:> Pisarzem> Zazwyczaj> Jest> Otóż> Znaczenie> Nie mówię> Pytam poważnie.Nie
|
|
|  | | JHWH | Drogi Klocu. Jezeli wierzysz w Boga i natchnione przez niego Pismo, to za pomoca tego Pisma mogę Ci dowieść, że Bóg Twój jest krętaczem i oszustem, dzieciobójcą, Duch Święty zabija dla pieniędzy tak samo jak za pieniądze Judasz wydał Jezusa, Bóg nie jest wszechwiedzący. Pragniesz tego?
Swoją drogą szkoda, że nie można tego wszystkiego sprowadzić do wskazania pojedyńczego punktu nieciągłości.
|
|
| |  | | Kloc (129 punktów) | >Drogi Klocu. Jezeli wierzysz w Boga i natchnione przez niego Pismo, to za pomoca tego Pisma mogę Ci dowieść, że Bóg Twój jest krętaczem i oszustem, dzieciobójcą, Duch Święty zabija dla pieniędzy tak samo jak za pieniądze Judasz wydał Jezusa, Bóg nie jest wszechwiedzący. Pragniesz tego? >Swoją drogą szkoda, że nie można tego wszystkiego sprowadzić do wskazania pojedyńczego punktu nieciągłości.
Dzięki, nie skorzystam, bo i tak nie jesteś w stanie dowieść mi czegoś, czego Biblia nie mówi.
|
|
| | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Ależ owszem mówi, Ty jednak oczywiście idziesz w zaparte.
Jesteś ślepy, drogi Klocu i nie chcesz widzieć. Twój mały świat ogranicza się do zbioru przesądów, kilku mniej, lub bardziej prawdziwych historyjek i masy absurdów, zawartych w jednej książce, której niewygodnych aspektów nauczyłeś się już nie dostrzegać.
Oczywiście, gdby Twój rozmówca podał Ci odpowiednie fragmenty jak na tacy, rzuciłbyś na nie okiem, mrugnął, w mózgu zaświeciłaby Ci się kontrolka z napisem "nie przyjmuj do wiadomości" i powiedziałbyś: "to przecież nieprawda!".
Niestety tacy jak Ty, jeśli chodzi o ich wiarę, potrafiliby powiedzieć że niebo jest różowe, psy latają z pomocą płetwy ogonowej, a podatki w Polsce mamy niskie.
|
|
| bogo141 (113 punktów) | Czy o Jezusie wspomionają wiarygodne źródła pozachrześcijańskie tamtego okresu ? Najbardziej wiarygodnym , powinien być Filon z Aleksandrii, który żył w tych czasach w Palestynie (zmarł w 45 n.e.), ale o chrześcijanach ani nazarejczykach nie słyszał. O Jezusie pisze Flawiusz w latach 70-94 n.e. (a więc wiele lat po). W "Dawnych Dziejach Izraela" podaje dokładnie: "W owym czasie pojawił się Jezus, człowiek wielkiej mądrości, jeżli go w ogóle można nazwać człowiekiem. Czynił cuda i nauczał ludzi, którzy chętnie przyjmowali prawdę, tak pozyskał dla siebie wielu Żydów i Greków. Był on Chrystusem. Gdy najprzedniejsi w państwie wydali Jezusa, a Piłat go ukrzyżował, ci, którzy go pierwsi umiłowali, nie wyrzekli się go. Na trzeci dzień ukazał im się znowu żywy, o czym, podobnie jak i o tysiącu innych cudów, świadczą jego wyznawcy-chrześcijanie, od niego wywodzący swą nazwę". Tekst ten, nazywany "Testimonium Flavianum" i jego wiarygodność jest bardzo wątpliwa. Mało prawdopodobne żeby Flawiusz podawał, że Jezus był Mesjaszem, czynił cuda i zmartwychwstał, bo to oznaczałoby, że był chrzecijaninem, a nie był nim z pewnością. Poza tym aż do III wieku nikt z pisarzy chrześcijańskich nie wspomina o tym zapisku, wręcz przeciwnie, Orygenes (zm. 254) zarzuca Flawiuszowi, że nie uznał mesjańskiego charakteru Jezusa. "Roczniki" Tacyta datuje się na 109-116 rok, zaś dzieła Swetoniusza na 120 rok. Obaj pisali o chrześcijanach, podając jedynie, że wywodzą się od Jezusa, którego uważają za mesjasza. Źródła żydowskie, tj. kroniki talmudyczne wymieniają kilka osób które można kojarzyć z Jezusem, a którzy zostali straceni z woli Sanhedrynu, ale żaden z tych przekazów nie potwierdza wersji ewangelicznej, a i Kościół odcina się od nich twierdząc, że dotyczą kogoś innego. Naukowcy zazwyczaj wyodrębniają dwie postacie wzmiankowane w Talmudzie: jeden, imieniem Jeszu, syn Pandiry, żył ok. 80 roku p.n.e., drugi, Ben Stada ok. 100 n.e. Nieobecność postaci Jezusa we współczesnych mu dokumentach świadczy o tym, że za życia nie odgrywał większej roli i nikt prócz jego uczniów go nie zauważył.
|
|
 | | Kloc (129 punktów) | Powiem to tak. Biblia jest dla ludzi wierzących a nie dla niewierzących. Jezus powiedział "Niech każde słowo ludzkie będzie kłamstwem, a moje prawdą", następnie "Niebo i ziemia przeminą, lecz moje Słowo nie przeminie", komu więc będę wierzyć? Ludziom, czy temu, co powiedział Chrystus? Dla mnie Słowo Boże jest absolutem. I tak każdy z nas, na końcu swej drogi, będzie musiał stanąć przed swym Stwórcą. Wówczas się okaże, kto ma rację.
Kto z was miał przeżycie z Duchem Świętym? Czy dlatego, że nie było wam dane "dotknięcie się Go", możecie twierdzić, że On nie istnieje?
Dalsza debata jest raczej bezcelowa, ponieważ niewierzący wierzą w swą niewiarę, i to jest wszystko co posiadają. Natomiast wierzący wierzą w Jezusa i w to, że w Nim, będą mieć życie wieczne.
|
|
|  | | Baryluk (630 punktów) | >Powiem to tak. Biblia jest dla ludzi wierzących a nie dla niewierzących. Skoro tak twierdzisz, to jak zamierzałeś przy pomocy Bibli przekonać osoby niewierzące?
>Jezus powiedział "Niech każde słowo ludzkie będzie kłamstwem, a moje prawdą", następnie "Niebo i ziemia przeminą, lecz moje Słowo nie przeminie", komu więc będę wierzyć? Ludziom, czy temu, co powiedział Chrystus?
Na podstawie poprzedniego akapitu wnioskuje, iż ten wycinek z Bibli nie jest wystarczającym argumentem dla niewierzących (każdy mógł sobie tak powiedzieć i to spisać). Niektórzy co do ostatniego pytania odpowiedzą zapewne: A co za różnica?
> Dla mnie Słowo Boże jest absolutem. Dla mnie też. Lecz dla mnie Słowo Boże nie istnieje, a z pewnością nie jest nią Biblia.
>I tak każdy z nas, na końcu swej drogi, będzie musiał stanąć przed swym Stwórcą. Wówczas się okaże, kto ma rację. Może masz raacje i się przekonamy. Lecz jak widać w tej chwili nie jesteś nam w stanie tego udowodnić.
>Kto z was miał przeżycie z Duchem Świętym? Czy dlatego, że nie było wam dane "dotknięcie się Go", możecie twierdzić, że On nie istnieje?
Nikt z tutaj obecnych nie twierdził że potrafi udowodnić iż On nie istnieje. Proszę się dokształcić z logiki.
>Dalsza debata jest raczej bezcelowa, ponieważ niewierzący wierzą w swą niewiarę, i to jest wszystko co posiadają.
A nieprawda. Niewierzący (do których ja się zaliczam) posiadają mnóstwo. W/g mnie posiadają więcej niż wierzący - dociekają istoty, a nie zadowalają się zdawkowywmi pseudowyjaśnieniami.
>Natomiast wierzący wierzą w Jezusa i w to, że w Nim, będą mieć życie wieczne.
Cieszymy się z waszej wiary. Nam nie została ona objawiona.
|
|
|  | | szukacz | >. Natomiast wierzący wierzą w Jezusa i w to, że w Nim, będą mieć życie wieczne. Wierzący niekoniecznie wierzą w Jezusa. Wierzą np. w swojego guru. Liczbę sekt chrześcijańskich ocenia się na około 20000. Stworzonych Bogów można także liczyć na tysiące. Odpowiedz sobie na pytanie dlaczego? Czym jest religia? Cechą nauki jest jej globalny charakter. Twierdzenie Pitagorasa jest jednakowo traktowane w Moskwie, Rzymie i Pekinie. Religie mają charakter lokalny, epidemiczny, charakterystyczny dla wielu zjawisk społecznych subiektywnych. Charakterystyczny także dla epidemii wirusowych.
|
|
|  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Powiem to tak. Biblia jest dla ludzi wierzących a nie dla niewierzących.
Więc po co ją nam cytujesz? Albo pójdę jeszcze dalej- po co w ogóle się tu udzielasz?
> Jezus powiedział "Niech każde słowo ludzkie będzie kłamstwem, a moje prawdą".
Coś w rodzaju paradoksu Chińczyka.
Ty teraz twierdzisz że prawdą są słowa "niech każde słowo ludzkie będzie kłamstwem, a moje prawdą", ale ponieważ Twoje słowo w myśl stwierdzenia Jezusa jest kłamstwem, sens zdania obraca się na niekorzyść Jezusa, bowiem w tym momencie wychodzi na to że On kłamie, a ludzie mówią prawdę. Faktycznym znaczeniem słów Jezusa okazuje się "niech każde słowo moje będzie kłamstwem, a ludzkie prawdą". Tylko teraz jeśli Jezus kłamie, kłamie też o swoim kłamstwie, więc mówi prawdę i wracamy do punktu wyjścia.
Poszukać Ci więcej logicznych sprzeczności Twojej religii, czy nadal sam będziesz mi je podrzucał?
> następnie "Niebo i ziemia przeminą, lecz moje Słowo nie przeminie", komu więc będę wierzyć? Ludziom, czy temu, co powiedział Chrystus?
O tak, zastanów się, biorąc pod uwagę to, co napisałem wyżej.
> Dla mnie Słowo Boże jest absolutem. I tak każdy z nas, na końcu swej drogi, będzie musiał stanąć przed swym Stwórcą. Wówczas się okaże, kto ma rację.
Hehehe! Jak w starym dowcipie! Jeśli któreś z nas wcześniej umrze, to ja wyjeżdżam do Francji.
Przemyśl jeszcze raz to, co napisałeś, biorąc pod uwagę że Stwórca niekoniecznie musi istnieć, to może zrozumiesz, dlaczego się z Ciebie nabijam.
>Kto z was miał przeżycie z Duchem Świętym? Czy dlatego, że nie było wam dane "dotknięcie się Go", możecie twierdzić, że On nie istnieje?
Bravo, bravissimo! Właśnie dlatego!
>Dalsza debata jest raczej bezcelowa, ponieważ niewierzący wierzą w swą niewiarę, i to jest wszystko co posiadają.
W niewiarę się nie wierzy, tak jak nie wierzy się w wiarę. Wiara i niewiara to byt i określenie na jego brak.
> Natomiast wierzący wierzą w Jezusa i w to, że w Nim, będą mieć życie wieczne.
Niech więc wierzą dyskretnie, jeśli nie chcą żeby bardziej rozgarnięte społeczeństwo wkurzyło się i wybiło co do nogi najważniejszych przedstawicieli polskiej Prawicy.
Naprawdę, może nie przeszkadzałoby mi tak bardzo wszechobecne skatoliczenie, gdyby nie to, że pcha się ono do mnie drzwiami i oknami.
|
|
| |  | | Kloc (129 punktów) | >Naprawdę, może nie przeszkadzałoby mi tak bardzo wszechobecne skatoliczenie, gdyby nie to, że pcha się ono do mnie drzwiami i oknami.
A kto powiedzał, że Biblia ma coś wspólnego z kościołem katolickim, czy jakimś innym kościołem. Kościoły i ich systemy nauczania, opierają swą wiarę na dogmatach (zwłaszcza KK), nie zaś na Słowie Bożym. Chyba jasno się wyraziłem. Wierzę w Biblię, nie zaś w dogmaty kościelne. i ich dziwne tradycje.
|
|
| | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Zabawna sprawa, że bóg, puszczając w obieg Biblię, nie przewidział, jak wielu ludzi ją wypaczy, jak niewielu będzie miał WŁAŚCIWYCH wyznawców...
|
|
| | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > A kto powiedzał, że Biblia ma coś wspulnego z kościołem katolickim, czy jakimś innym kościołem. Kościoły i ich systemy nauczania, opierają swą wiarę na dogmatach (zwłaszcza KK), nie zaś na Słowie Bożym. Chyba jasno się wyraziłem. Wierzę w Biblię, nie zaś w dogmaty kościelne. i ich dziwne tradycje.OK, może Ty. Większość naszych rodaków jednak wierzy w Kościół, którego podstawą, ja by nie patrzeć, nie jest "Upiór w Operze", "Biochemia Harpera", czy "Vil du laere norsk"*, a właśnie BIBLIA. Aha, pisze się "wspólnego". Wstydziłbyś się, takie byki strzelać. W tym wieku! Psuje to Twój post o tyle, że zwykle piszesz bardzo poprawnie, co mi się u Ciebie bardzo podobało, a tu taki zonk. Wiem, ze odbiegam od tematu, ale na ortografię jestem nieludzko wyczulony. Nie przejmuj się, nie jesteś jedyny, któremu zwracam w ten sposób uwagę. Pozdtrawiam. * Posiłkowałem się losowo zawartością swojego regału.
|
|
| | | |  | | Kloc (129 punktów) | >Aha, pisze się "wspólnego". Wstydziłbyś się, takie byki strzelać. W tym wieku! Psuje to Twój post o tyle, że zwykle piszesz bardzo poprawnie, co mi się u Ciebie bardzo podobało, a tu taki zonk.
.. każdemu może się zdarzyć
>Pozdtrawiam.
.. czyż nie?
Pozdrawiam
|
|
| | | | |  | | heysel (225 punktów) | > >Pozdtrawiam.> .. czyż nie?Tyle, że to raczej literówka, a nie błąd ortograficzny jak u Ciebie.
|
|
| | | | | |  | | Kloc (129 punktów) | > >>Pozdtrawiam.> >.. czyż nie?> Tyle, że to raczej literówka, a nie błąd ortograficzny jak u Ciebie.  .. co nie zmienia faktu, że i Tobie może się zdarzyć
|
|
| | | | | | |  | | heysel (225 punktów) | > .. co nie zmienia faktu, że i Tobie może się zdarzyć  Marne szanse, firefox 2.0 z wbudowanym słownikiem języka polskiego.
|
|
| | | | | | | |  | | Kloc (129 punktów) | > >.. co nie zmienia faktu, że i Tobie może się zdarzyć  > Marne szanse, firefox 2.0 z wbudowanym słownikiem języka polskiego... no widzisz, gdyby nie ten firefox, to miałbyś orty i literówki, a tak masz tylko literówki
|
|
| | | | | | | | |  | | heysel (225 punktów) | > a tak masz tylko literówki  Podkreśla na czerwono i orty i literówki.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Kloc (129 punktów) | > >a tak masz tylko literówki  > Podkreśla na czerwono i orty i literówki.  znaczy niedbalstwo
|
|
| | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Ja Ci dam "zdaŻyć"!  Pozdrawiam.
|
|
| |  | | Kloc (129 punktów) | >> Jezus powiedział "Niech każde słowo ludzkie będzie kłamstwem, a moje prawdą". >Coś w rodzaju paradoksu Chińczyka. >Ty teraz twierdzisz że prawdą są słowa "niech każde słowo ludzkie będzie kłamstwem, a moje prawdą", ale ponieważ Twoje słowo w myśl stwierdzenia Jezusa jest kłamstwem, sens zdania obraca się na niekorzyść Jezusa, bowiem w tym momencie wychodzi na to że On kłamie, a ludzie mówią prawdę. Faktycznym znaczeniem słów Jezusa okazuje się "niech każde słowo moje będzie kłamstwem, a ludzkie prawdą". Tylko teraz jeśli Jezus kłamie, kłamie też o swoim kłamstwie, więc mówi prawdę i wracamy do punktu wyjścia.
Mógłbyś nazwać Jezusa kłamcą, gdyby był człowiekiem. Lecz jeśli Jezus jest Bogiem, to czyż jego słowa można nazwać kłamstwem?
|
|
| | |  | | heysel (225 punktów) | Lecz jeśli Jezus jest Bogiem, to czyż jego słowa można nazwać kłamstwem? A co to Bóg nie może kłamać ?
|
|
| | | |  | | Kloc (129 punktów) | >Lecz jeśli Jezus jest Bogiem, to czyż jego słowa można nazwać kłamstwem? >A co to Bóg nie może kłamać ?
Nie, bo był by podobny mnie, czy Tobie.
|
|
| | | | |  | | heysel (225 punktów) | Nie, bo był by podobny mnie, czy Tobie. Czyli jest coś czego nie może ? Jeżeli tak, to coś nie tak z jego boskością. Poza tym dalej nie przedstawiłeś żadnych argumentów na poparcie swojego światopoglądu.
|
|
| | | | | |  | | Kloc (129 punktów) | >Nie, bo był by podobny mnie, czy Tobie. >Czyli jest coś czego nie może ? Jeżeli tak, to coś nie tak z jego boskością. Poza tym dalej nie przedstawiłeś żadnych argumentów na poparcie swojego światopoglądu. >
Nawet gdyby świat powstał na drodze ewolucji, to stanowiłoby to tylko dodatkowy dowód na istnienie Boga. Ewolucja oznacza przemianę, rozwój a nie ruinę i degenerację. Wiemy dobrze z doświadczenia, że jeśli coś nie jest doglądane, jeśli o coś się nie troszczymy, to może się to zniszczyć, zestarzeć, zepsuć. Przypomnijmy sobie, jak wygląda ogród, którym nikt się nie zajmuje. Nie ma w nim śladów piękna, porządku. Zarośnie trawą i chwastami. Popatrzmy też na domy, które przed tysiącami lat były czyimś mieszkaniem. Pozostawione bez opieki zamieniają się w ruiny. Jeśli coś się doskonali i rozwija, to dowodzi istnienia kogoś, kto czuwa nad tym rozwojem. Jeśli zatem świat rozwija się według określonych praw, to widocznie istnieje Ktoś, kto określił prawa rozwoju i doskonalenia się.
|
|
| | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>Nawet gdyby świat powstał na drodze ewolucji, to stanowiłoby to tylko dodatkowy dowód na istnienie Boga. Ewolucja oznacza przemianę, rozwój a nie ruinę i degenerację.
Gdyby oznaczała degenerację, można byłoby wymyślić boga, który jest jej ucieleśnieniem i tym samym też oznaczałoby to jego istnienie. Innymi słowy, do jakiej sytuacji by się nie odwoływać, zawsze można znaleźć sobie boga o cechach powiązanych z wizją rzeczywistości.
Twoje myślenie nie wykracza poza pewien zamknięty schemat, który w odniesieniu do rzeczywistości jest zwyczajnie błędny.
> Wiemy dobrze z doświadczenia, że jeśli coś nie jest doglądane, jeśli o coś się nie troszczymy, to może się to zniszczyć, zestarzeć, zepsuć.
No i niszczy się, starzeje i psuje. Wcześniej czy później.
> Przypomnijmy sobie, jak wygląda ogród, którym nikt się nie zajmuje. Nie ma w nim śladów piękna, porządku. Zarośnie trawą i chwastami.
Dla Ciebie taki ogród jest nieporządny, ale z punktu widzenia natury jest optymalną (bo bez ludzkiej ingerencji) organizacją ekosystemu. Wystarczy nie mierzyć natury swoją miarą i nagle cały ten umowny porządek nie jest już taki oczywisty.
> Popatrzmy też na domy, które przed tysiącami lat były czyimś mieszkaniem. Pozostawione bez opieki zamieniają się w ruiny.
Jak wyżej. Dla Ciebie to ruina, ale dla wielu pajączków, gloników i grzybków doskonała nisza, w której mogą się rozwijać.
> Jeśli coś się doskonali i rozwija, to dowodzi istnienia kogoś, kto czuwa nad tym rozwojem. Jeśli zatem świat rozwija się według określonych praw, to widocznie istnieje Ktoś, kto określił prawa rozwoju i doskonalenia się.
Po dodaniu do Twojej wypowiedzi umowności postrzegania ładu, powyższy wniosek jest pozbawiony sensu.
Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | |  | | heysel (225 punktów) | Nawet gdyby świat powstał na drodze ewolucji, to stanowiłoby to tylko dodatkowy dowód na istnienie Boga. Co najwyżej argument (znowu kłaniają się definicje), a to i tak małej mocy, skoro może być wykorzystany przeciwko istnieniu Boga. Co do reszty to znowu antropomorfizacja świata, nadal nie przedstawiłeś niczego na poparcie swojego światopoglądu.
|
|
| | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>A co to Bóg nie może kłamać ? >Nie, bo był by podobny mnie, czy Tobie.
A podobno na jego podobieństwo jesteśmy stworzeni. I kłamiemy.
Druga sprawa: NIE MOŻE? Przecież podobno może wszystko.
Sprzeczność za sprzecznością, drogi Klocu.
|
|
| | | | | |  | | Kloc (129 punktów) | >>>A co to Bóg nie może kłamać ? >>Nie, bo był by podobny mnie, czy Tobie. >A podobno na jego podobieństwo jesteśmy stworzeni. I kłamiemy.
.. na Jego podobieństwo, nie oznacza, że tacy jak On
>Druga sprawa: NIE MOŻE? Przecież podobno może wszystko. >Sprzeczność za sprzecznością, drogi Klocu.
Jakoś brak logiki w Twj wypowiedzi, a którą tak bardzo się zasłaniasz..
|
|
| | | | | | |  | | heysel (225 punktów) | Jakoś brak logiki w Twj wypowiedzi, a którą tak bardzo się zasłaniasz.. Raczej w Twojej. Gdybyś napisał, że Bóg nie chce kłamać, nie ma zamiaru kłamać lub coś podobnego to by się nikt nie przyczepił.
|
|
| | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Nie podpowiadać adwersarzom!
|
|
| | | | | | | | |  | | heysel (225 punktów) | Ups, wypsneło mi się. Ale w sumie to trochę śmieszne jak chrześcijanin wierzący w osobowego Boga nie jest w stanie wykorzystać tego i traktuje swoje bóstwo jak bezosobowe.
|
|
| | | | | | | |  | | Kloc (129 punktów) | >Jakoś brak logiki w Twej wypowiedzi, a którą tak bardzo się zasłaniasz.. >Raczej w Twojej. Gdybyś napisał, że Bóg nie chce kłamać, nie ma zamiaru kłamać lub coś podobnego to by się nikt nie przyczepił.
Nie może, bo przeczyłby samemu sobie.
|
|
| | | | | | | | |  | | heysel (225 punktów) | >Nie może, bo przeczyłby samemu sobie. To coś nie tak z jego wszechmocą. Chyba zapominasz, że wg chrześcijaństwa Twój Bóg jest osobowy i ma także wolną wolę. W takim wypadku może kłamać, jeśli tylko zechciałby, ale tego nie robi, bo nie chce, bo tak zadecydował. Jego decyzją jest nie kłamać ludziom. A jeżeli twierdzisz tak z powodu chrześcijańskiej tezy "Bóg jest prawdą" tzn. tylko, że nie rozumiesz nawet tego w co wierzysz.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Kloc (129 punktów) | >>Nie może, bo przeczyłby samemu sobie. >To coś nie tak z jego wszechmocą. >Chyba zapominasz, że wg chrześcijaństwa Twój Bóg jest osobowy i ma także wolną wolę. W takim wypadku może kłamać, jeśli tylko zechciałby, ale tego nie robi, bo nie chce, bo tak zadecydował. Jego decyzją jest nie kłamać ludziom. A jeżeli twierdzisz tak z powodu chrześcijańskiej tezy "Bóg jest prawdą" tzn. tylko, że nie rozumiesz nawet tego w co wierzysz. >
Nie "zadecydował", -logika, po co miałby to robić?
|
|
| | | | | | | | | | |  | | heysel (225 punktów) | >>Nie "zadecydował", -logika, po co miałby to robić? A skąd mam wiedzieć jakimi drogami wędrują jego myśli. Ważne, że ma możliwość kłamać, to dlaczego tego nie robi to już inna sprawa. To ja się zapytam: A gdyby chciał skłamać (powód nie ważny) ? To co, wg Ciebie nie mógłby ? W jaki sposób miałby zaprzeczyć samemu sobie ?
|
|
| | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Nie pierwszy raz.
|
|
| | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>>>A co to Bóg nie może kłamać ? >>>Nie, bo był by podobny mnie, czy Tobie. >>A podobno na jego podobieństwo jesteśmy stworzeni. I kłamiemy. >.. na Jego podobieństwo, nie oznacza, że tacy jak On
To znaczy PODOBNI.
Dobra. W czym więc jesteśmy podobni? W jaki sposób niedoskonałe stworzenie może być podobne do stworzenia doskonałego (abstrahując nawet od wewnętrznej sprzeczności tego określenia)?
W jaki sposób zbiór ograniczony może być podobny do nieograniczonego?
Kolejna sprzeczność.
>>Druga sprawa: NIE MOŻE? Przecież podobno może wszystko. >>Sprzeczność za sprzecznością, drogi Klocu. >Jakoś brak logiki w Twj wypowiedzi, a którą tak bardzo się zasłaniasz..
Nie odniosłeś się merytorycznie do problemu.
Jeśli zarzucasz mi brak logiki- wykaż go. Uzasadnij swoje zdanie w sposób inny, niż twierdząc "bo tak wcale nie jest i kropka", albo nie dziw się że pozwoliłem sobie nazwać Cię synkiem.
|
|
| | | | | | | |  | | heysel (225 punktów) | >pozwoliłem sobie nazwać Cię synkiem. Jak popatrzeć się na wiek to Kloc jest starszy, więc nazwanie go synkiem jest trochę nie na miejscu. To tylko taki offtop.
|
|
| | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Za sprawą Wszechmocnego Boga Prawdziwego mogą się narodzić dzieci starsze od swoich rodziców. Wszak dla Najwyższego nic nie jest niemożliwe.
|
|
| | | | | | | | |  | | Kloc (129 punktów) | >>pozwoliłem sobie nazwać Cię synkiem. >Jak popatrzeć się na wiek to Kloc jest starszy, więc nazwanie go synkiem jest trochę nie na miejscu. To tylko taki offtop.
Tutaj kłania się kultura osobista, a raczej jej brak..
|
|
| | | | | | | | | |  | | heysel (225 punktów) | >Tutaj kłania się kultura osobista, a raczej jej brak.. Którą Ty też się w paru miejscach nie popisałeś.
|
|
| | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Mógłbyś nazwać Jezusa kłamcą, gdyby był człowiekiem. Lecz jeśli Jezus jest Bogiem, to czyż jego słowa można nazwać kłamstwem?
A czy boskość wyklucza umiejętność kłamania?
Pamiętajmy też że był na pół człowiekiem, na pół bogiem. Kłamał połowicznie? Pół kłamstwa, to całe kłamstwo, jak mawia stare przysłowie.
|
|
| | | |  | | Kloc (129 punktów) | >A czy boskość wyklucza umiejętność kłamania?
A w jakim celu miałby kłamać, będąc Bogiem -logika
>Pamiętajmy też że był na pół człowiekiem, na pół bogiem. Kłamał połowicznie? Pół kłamstwa, to całe kłamstwo, jak mawia stare przysłowie.
Więc jednak wierzysz w Boga.
|
|
| | | | |  | | heysel (225 punktów) | >A w jakim celu miałby kłamać, będąc Bogiem -logika To, że nie ma po co kłamać nie znaczy, że nie może kłamać. Rozróżnij w końcu czy masz na myśli jego cechy, możliwości czy postawy.
|
|
| | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>A czy boskość wyklucza umiejętność kłamania? >A w jakim celu miałby kłamać, będąc Bogiem -logika
Niezbadane są jego ścieżki. Jeśli jest choć w połowie tak niepojęty jak mówisz, może ma w okłamywaniu nas jakiś cel.
>>Pamiętajmy też że był na pół człowiekiem, na pół bogiem. Kłamał połowicznie? Pół kłamstwa, to całe kłamstwo, jak mawia stare przysłowie. >Więc jednak wierzysz w Boga.
Oj, przestań. Przedstawiam argument, dostosowując się do Twoich założeń. Nie udawaj że tego nie zrozumiałeś. Tego typu niemądre teksty w podobnych sytuacjach cechowały moich protestanckich rozmówców i mam już ich naprawdę po dziurki w nosie.
|
|
| |  | | Kloc (129 punktów) | >>Kto z was miał przeżycie z Duchem Świętym? Czy dlatego, że nie było wam dane "dotknięcie się Go", możecie twierdzić, że On nie istnieje?
>Bravo, bravissimo! Właśnie dlatego!
Wczoraj jadłem jabłko. Czy wiesz jaki miało smak.?
|
|
| | |  | | heysel (225 punktów) | >>>Kto z was miał przeżycie z Duchem Świętym? Czy dlatego, że nie było wam dane "dotknięcie się Go", możecie twierdzić, że On nie istnieje? >>Bravo, bravissimo! Właśnie dlatego! >Wczoraj jadłem jabłko. Czy wiesz jaki miało smak.? Nom, widzę pierwszy raz dobrze zastosowana przez ciebie analogia.
|
|
| | | |  | | Kloc (129 punktów) | >>>>Kto z was miał przeżycie z Duchem Świętym? Czy dlatego, że nie było wam dane "dotknięcie się Go", możecie twierdzić, że On nie istnieje? >>>Bravo, bravissimo! Właśnie dlatego! >>Wczoraj jadłem jabłko. Czy wiesz jaki miało smak.? >Nom, widzę pierwszy raz dobrze zastosowana przez ciebie analogia.
szybko się ucze..
|
|
| | | | |  | | heysel (225 punktów) | szybko się ucze..Widzę
|
|
| | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Widz e.
|
|
| | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Wczoraj jadłem jabłko. Czy wiesz jaki miało smak.?
Nie, tylko Ty wiesz jaki miało smak. O ile naprawdę je jadłeś, a nie wydawało Ci się że jadłeś. Wystarczająca silna sugestia potrafi sprawić, że będziesz czuł smak jabłka, chrupiąc surowy kartofel.
|
|
| | | |  | | Kloc (129 punktów) | > >Wczoraj jadłem jabłko. Czy wiesz jaki miało smak.?> Nie, tylko Ty wiesz jaki miało smak.Tak właśnie myślałem  > O ile naprawdę je jadłeś, a nie wydawało Ci się że jadłeś.Wiem co jem.. > Wystarczająca silna sugestia potrafi sprawić, że będziesz czuł smak jabłka, chrupiąc surowy kartofel... udowodnij, lecz szczerze wątpię, że potrafisz..
|
|
| | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>Wystarczająca silna sugestia potrafi sprawić, że będziesz czuł smak jabłka, chrupiąc surowy kartofel. >.. udowodnij, lecz szczerze wątpię, że potrafisz..
Udaj się do jakiegoś instytutu, zajmującego się badaniami neurologicznymi, albo poddaj się całkowicie wpływom ciekawej sekty (chociaż dokładnie takiej, która akurat za istotne uważa transmutację organoleptyczną ziemniaka w jabłko, raczej nie znam; może dlatego że przykład podałem prosto ze swojej wyobraźni).
|
|
| | | | | |  | | Kloc (129 punktów) | >>>Wystarczająca silna sugestia potrafi sprawić, że będziesz czuł smak jabłka, chrupiąc surowy kartofel. >>.. udowodnij, lecz szczerze wątpię, że potrafisz.. >Udaj się do jakiegoś instytutu, zajmującego się badaniami neurologicznymi, albo poddaj się całkowicie wpływom ciekawej sekty (chociaż dokładnie takiej, która akurat za istotne uważa transmutację organoleptyczną ziemniaka w jabłko, raczej nie znam; może dlatego że przykład podałem prosto ze swojej wyobraźni).
Podaj taki instytut, lub sektę
|
|
| | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Instytut znajdź sobie w internecie. Neurologia jest dość popularną dziedziną, której niejedną katedrę już poświęcono.
Co do sekty- wystarczy znaleźć sobie jakąś grupkę gnostyków i UWIERZYĆ w to co mówią. Bez Twojej wiary konieczne do przedstawienia Ci moich racji placebo pozbawione jest racji bytu.
|
|
| |  | | Kloc (129 punktów) | >>Kto z was miał przeżycie z Duchem Świętym? Czy dlatego, że nie było wam dane "dotknięcie się Go", możecie twierdzić, że On nie istnieje? >Bravo, bravissimo! Właśnie dlatego!
Uzdrowienie uszkodzonego kręgosłupa
Załączam w swoim świadectwie dwie adnotacje od moich lekarzy, którzy leczyli mój kręgosłup, zanim otrzymałam Boskie uzdrowienie na zgromadzeniu brata Branhama w Parku Maranatha. Kiedy otrzymałam to cudowne Boże uzdrowienie, lekarze ci mnie zbadali i byli bardzo zaskoczeni, kiedy stwierdzili, że jestem zupełnie uzdrowiona. Przygotowywaliśmy się do niebezpiecznej operacji kręgosłupa.
Uzdrowienie otrzymałam 11 października 1951 roku. Chorowałam dokładnie rok i byłam poddawana różnym terapiom. Kiedy brat Branham zwrócił się do mnie, zaraz potem byłam pewna, że jestem uzdrowiona. Brat Branham powiedział mi, że rok wcześniej miałam wypadek, powiedział też dokładnie, jak się czułam. Powiedział, że wie, iż mam mocną wiarę i Bóg mnie uzdrowi. Zostałam natychmiast uzdrowiona.
Rok wcześniej poślizgnęłam się na gładkiej cementowej podłodze w naszej kuchni i złamałam małą kość w dolnym końcu rdzenia kręgowego. W wyniku tego wypadku kiedy siedziałam lub leżałam a potem chciałam wstać, robiło mi to wielką trudność. Prawie przez cały czas bardzo bolał mnie krzyż, i było to niewygodne w szkole, bo nie potrafiłam dłużej ani siedzieć, ani stać. Moje uzdrowienie wzmocniło we mnie wiarę, rodzina jest wdzięczna, a ja nieustannie opowiadam o cudownej Bożej mocy.
Mam zdjęcia rentgenowskie złamanej kości i chętnie je wam przyślę, jeśli chcecie.
H. J. N.
***
Uwolnienie z raka osoby znajdującej się na widowni
Pragnę złożyć krótkie świadectwo. Jezus spotkał się ze mną w cudowny sposób. Cierpiałem na chorobę raka i lekarze robili, co mogli. Byłem operowany, lecz mój stan się pogorszył, aż rak zaatakował organy wewnętrzne. Spędzałem bezsenne noce, wiedząc, że daremnym było szukanie pomocy u człowieka, wzywałem więc o pomoc Boga.
Bóg do mnie przemówił i wyciągnąłem swą rękę wiary, i podziękowałem Panu Bogu. On usłyszał mnie i odpowiedział mi zaraz, kiedy byłem tam na swoim miejscu. Zacząłem wychwalać Pana Boga, a wszyscy byli zdumieni tym, co Jezus uczynił.
Dzięki Bogu za to, że mamy tak cudownego Zbawiciela. Tego wieczora Jezus zjawił się mi na krzyżu, i przemówił do mnie łagodny głos. On wisiał na krzyżu nie tylko za nasze grzechy, ale także za nasze niemoce.
Niech będą dzięki Jezusowi, który natychmiast zabrał ode mnie moje niemoce, tak samo jak zgładził moje grzechy.
J. K.
***
Rak zniknął
Pragnę niniejszym złożyć świadectwo o cudownej mocy krwi naszego drogiego Pana Jezusa Chrystusa. Jemu wszelka cześć i chwała na wieki wieków!
Jezus uzdrowił mnie z raka podczas usługi naszego brata Branhama.
Możecie przyjechać i się przekonać. Posiadam zdjęcia rentgenowskie i oświadczenie lekarza. Chwała Jego imieniu!
N. J. O.
***
Skończył się ból w żołądku
W niedzielę po południu, kiedy brat Branham był w okolicach Olando, otrzymałem uzdrowienie. Przez wiele lat bardzo kłuło mnie w żołądku. Na końcu zgromadzenia brat Branham polecił nam włożyć ręce na siebie nawzajem i wierzyć w uzdrowienie. Zrobiłem to i, chwała Bogu, zostałem uzdrowiony. Od tego czasu nigdy już nie czułem bólu w żołądku, a mija już blisko 3 miesiące. Chwała Panu Bogu.
R. P.
***
Lewa strona twarzy kiedyś zupełnie sparaliżowana
Piszę ten list jako świadectwo o tym, jak Bóg uzdrowił mą twarz z zupełnego paraliżu jednej strony. Nie potrafiłem poruszyć żadnym z mięśni prawej strony twarzy i szyi. To nazywa się "paraliżem Bella".
Byłem u lekarza 3 tygodnie przed waszym planowanym przyjazdem do Południowej Afryki. Ponieważ pracuję w Służbie Komunalnej, musiałem pójść na zwolnienie lekarskie i posłano mnie do szpitala na codzienne masaże i terapię elektryczną. Leczenie to trwało 2 tygodnie, nie przyniosło jednak żadnych rezultatów. Potem przepisano mi pewne kapsułki, które przynosiły dobre efekty w innych przypadkach, bo teraz uważa się, że paraliż ten powoduje jakiś wirus.
Było to tuż przed Twoją kampanią uzdrowieniową, która rozpoczęła się w Parku Maranatha. Nie brałem tych kapsułek, oczekiwałem bowiem, że Pan Bóg mnie uzdrowi. Prosiłem Pana Boga, by zechciał łaskawie mnie dotknąć, bo po czterech dniach musiałem poinformować szpital o działaniu kapsułek, których przecież nie przyjmowałem. To był czwartek. W piątek poszliśmy na oba zgromadzenia, a także w sobotę. W sobotę wieczorem czułem się wewnątrz lepiej, ale twarz była ciągle sparaliżowana. W niedzielę przypomniałem Panu Bogu, że w poniedziałek muszę poinformować szpital w sprawie tych kapsułek, których nie brałem. Modliło się o to także wielu moich przyjaciół. W niedzielę byliśmy na wszystkich zgromadzeniach i za każdym razem, kiedy była modlitwa za wszystkich zgromadzonych, ciągle przyjmowałem od Pana Boga swoje uzdrowienie. W niedzielę wieczorem mogłem uśmiechać się obydwiema stronami twarzy, także stan innych mięśni zaczął się poprawiać. W poniedziałek rano mogłem zadzwonić do szpitala i powiedzieć, że Pan Bóg mnie dotknął i że nie będę się już leczył, i przyjdę na kontrolę zaraz po zakończeniu zgromadzeń. Kiedy przyszedłem do szpitala, wszyscy, lekarz i pielęgniarki, byli bardzo zaskoczeni moim stanem zdrowia, a lekarz napisał w swoim oświadczeniu, że jestem zdrowy.
J. P. P.
|
|
| | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Szkoda że nie zbiera się świadectw samoistnych uzdrowień ludzi, którzy wcale się o nie nie modlili, ani tego, że nie uwzględniasz tych, którzy w podobnych sytuacjach modlili się do innych bogów. Okazałoby się że i tych jest całkiem sporo.
Wiesz co jest faktem? Że wszystkim rządzi statystyka. Niektóre organizmy potrafią zwalczyć raka, inne nie. Większość modlących się o wyzdrowienie z poważnej choroby NIE zdrowieje, dzieje się tak wyłącznie w znikomej ilości przypadków. Obawiam się że medycyna umie wyjaśnić opisane zjawiska, albo nauczy się je wyjaśniać już wkrótce (jest na całkiem dobrej drodze).
Warto, byś przemyślał tekst, który bardzo mi się spodobał. Pewna osoba po powrocie z Lourdes (swoistej Mekce dla potrzebujących uzdrowienia) stwierdziła że widziała co prawda na miejscu wiele pozostawionych kul i lasek, ale nie uwierzy, dopóki nie ujrzy choć jednej PROTEZY.
Tak, mój drogi. Jeśli komuś odrośnie kończyna/głowa, wtedy i ja uwierzę w boską interwencję. Warunek- musi być to DOBRZE UDOKUMENTOWANE.
|
|
| | | |  | | Kloc (129 punktów) | > Szkoda że nie zbiera się świadectw samoistnych uzdrowień ludzi, którzy wcale się o nie nie modlili, ani tego, że nie uwzględniasz tych, którzy w podobnych sytuacjach modlili się do innych bogów. Okazałoby się że i tych jest całkiem sporo.> Wiesz co jest faktem? Że wszystkim rządzi statystyka. Niektóre organizmy potrafią zwalczyć raka, inne nie. Większość modlących się o wyzdrowienie z poważnej choroby NIE zdrowieje, dzieje się tak wyłącznie w znikomej ilości przypadków. Obawiam się że medycyna umie wyjaśnić opisane zjawiska, albo nauczy się je wyjaśniać już wkrótce (jest na całkiem dobrej drodze).> Warto, byś przemyślał tekst, który bardzo mi się spodobał. Pewna osoba po powrocie z Lourdes (swoistej Mekce dla potrzebujących uzdrowienia) stwierdziła że widziała co prawda na miejscu wiele pozostawionych kul i lasek, ale nie uwierzy, dopóki nie ujrzy choć jednej PROTEZY.> Tak, mój drogi. Jeśli komuś odrośnie kończyna/głowa, wtedy i ja uwierzę w boską interwencję. Warunek- musi być to DOBRZE UDOKUMENTOWANE.Tu znajdziesz jezus.zapraszamy.pl/
|
|
| | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Misiu mój Ty kolorowy, tam nie ma żadnej dokumentacji, a takimi "świadectwami" to ja rzygam za każdym razem, kiedy takowe czytam/słyszę.
Proszę o rzetelną dokumentację, a nie historyjki, których setki można zmyślić na poczekaniu.
|
|
| | | | | |  | | heysel (225 punktów) | >Proszę o rzetelną dokumentację, Właśnie miałem o to samo poprosić.
|
|
| | | | | | |  | | Kloc (129 punktów) | > >Proszę o rzetelną dokumentację,> Właśnie miałem o to samo poprosić.Bóg uzdrowił moją nogę ! Pod koniec listopada 2001 r. pomagałam przy przecinaniu drzewa na opał. W pewnej chwili spory kawałek drewna spadł na moją prawą nogę, miażdżąc duży palec. Palec był obrzęknięty, rozcięty i jak się okazało na pogotowiu - kość była potrzaskana a palec nadawał się do amputacji. Chirurg oglądając zdjęcie RTG kości palca stwierdził, że konieczna jest niezwłoczna amputacja. Ponieważ czytałam już wcześniej Biblię i słyszałam, że Bóg ciągle jeszcze uzdrawia, dlatego nie zgodziłam się na zabieg, wierząc, że Bóg może w jakiś sposób uzdrowić moją nogę. Lekarz był z tego powodu zdenerwowany i stwierdził, że i tak później wrócę do szpitala na amputację. Dlatego nawet nie chciał zszyć rozcięcia na chorym palcu, pomimo tego, że palec krwawił. W takim stanie wróciłam do domu, modląc się i wierząc Bogu. W tym samym czasie miałam możliwość pojechać na jedno ze zgromadzeń modlitewnych w Koszalinie, gdzie modlono się za moją nogę. Odczułam tak, jakby prąd przeszedł od mojej głowy w dół, aż do chorej nogi i ból, który mi towarzyszył zaraz ustał. W ciągu następnych 3 tygodni, pomimo powracającego jeszcze bólu, palec z fioletowego zrobił się biały, a opuchlizna zupełnie zeszła. Ten sam chirurg, kiedy zobaczył drugie zdjęcie RTG i mój normalny już palec, aż zaniemówił z wrażenia i nie mógł uwierzyć w to, co się stało. Odpowiedziałam lekarzowi, że to Bóg uzdrowił moją nogę . Minęło już od tego czasu wiele miesięcy, a ja wciąż cieszę się dobrym zdrowiem, a mój palec jest zupełnie zdrowy. Jeśli kogoś interesowałoby moje świadectwo, chętnie odpowiem na każdy list. Mój adres pozostaje do wiadomości wydawcy. Świadectwo pochodzi z biuletynu "ZGROMADZENIA EWANGELIZACYJNE", luty 2003 Dariusz Zatorski Skr. Poczt. 31 75-640 Koszalin Email: lp.teno.atzcop@ainezdamorgz
|
|
| | | | | | | |  | | heysel (225 punktów) | Przecież prośba była o dokumentacje, a nie kolejną historykę. Jeżeli przedstawiasz jakieś zdarzenie to Ty powinieneś dostarczyć dowody potwierdzające jego zajście, a nie że to ktoś za Ciebie ma sobie szukać potwierdzenia tego co piszesz.
|
|
| | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Nie wiem, czy zrozumiałeś, więc spróbuję jeszcze raz:
"Świadectwa" nie są wiarygodną dokumentacją. W przeciwnym razie musielibyśmy wierzyć w każde opisywane lądowanie ufo i spotkania III-go stopnia z Yeti.
Na stronie, którą podałeś, jest cała masa takich "świadectw". Myślisz że odrzuciłem je dlatego, żebyś przytoczył kolejne?
Potężny jest Zielony Ogórek!
Dnia 21 XII 2006 wpadłem pod kosiarkę elektryczną. Obcięła mi głowę i poszatkowała mózg na drobne kawałeczki, które prawdopodobnie spożyły bezpańskie psy, kręcące się w pobliżu miejsca zdarzenia.
Ponieważ zawsze byłem człowiekiem wielkiej wiary i każdego dnia kontemplowałem Zielonego Ogórka w aspekcie korniszonowym, tuż przed utratą świadomości zdązyłem szepnąć: "nie daj mi umrzeć, Wielki Ogórku, zbyt wiele mam jeszcze na tym świecie do zrobienia".
Moja prośba została wysłuchana. Obudziłem się metr od kosiarki, minutę po przypadkowej amputacji, czując jak wypełnia mnie moc Warzywa Jedynego. Moja głowa odrosła, nie pozostawiając nawet najmniejszej blizny w miejscu przecięcia. Kątem regenerującego się cudownie oka zauważyłem jeszcze, jak wiewiórka porywa moje leżące przy krawężniku ucho, by na drzewie podzielić się nim z młodymi, nieświadomymi jeszcze tego, że podstawą ich bytowania są w rzeczywistości orzeszki.
Kosiarka została obmyta przez spadający kwaśny deszcz tak, że nie pozostał na niej nawet kawałek tkanki, a lakier zaczął się łuszczyć na obudowie w sposób jednoznacznie świadczący o działalności Ogórka. Wstałem i pobiegłem w miasto, głosić nowinę.
Kiedy opowiedziałem o zdarzeniu znajomym, wyśmiali mnie. Ja jednak daję moje świadectwo Tobie, wierząc że i Ty poznasz kiedyś łaskę Najświętszego. Czy po takich wydarzeniach odrzucisz Tego, który zaprasza Cię do Wielkiego Tzatziki?
Chwalmy Zieleninę.
|
|
| | | | | | | | |  | | Kloc (129 punktów) | > Nie wiem, czy zrozumiałeś, więc spróbuję jeszcze raz:> "Świadectwa" nie są wiarygodną dokumentacją. W przeciwnym razie musielibyśmy wierzyć w każde opisywane lądowanie ufo i spotkania III-go stopnia z Yeti.> Na stronie, którą podałeś, jest cała masa takich "świadectw". Myślisz że odrzuciłem je dlatego, żebyś przytoczył kolejne?Są tam również adresy do tych osób, a te osoby mają odpowiednią dokumentację. Skontaktuj się z nimi, pewnie chętnie Ci ją udostępnią. Przepraszam, myślałem, że sam na to wpadniesz.. hmm.. myliłem się  > > Potężny jest Zielony Ogórek!> Dnia 21 XII 2006 wpadłem pod kosiarkę elektryczną. Obcięła mi głowę i poszatkowała mózg na drobne kawałeczki, które prawdopodobnie spożyły bezpańskie psy, kręcące się w pobliżu miejsca zdarzenia.> Ponieważ zawsze byłem człowiekiem wielkiej wiary i każdego dnia kontemplowałem Zielonego Ogórka w aspekcie korniszonowym, tuż przed utratą świadomości zdązyłem szepnąć: "nie daj mi umrzeć, Wielki Ogórku, zbyt wiele mam jeszcze na tym świecie do zrobienia".> Moja prośba została wysłuchana. Obudziłem się metr od kosiarki, minutę po przypadkowej amputacji, czując jak wypełnia mnie moc Warzywa Jedynego. Moja głowa odrosła, nie pozostawiając nawet najmniejszej blizny w miejscu przecięcia. Kątem regenerującego się cudownie oka zauważyłem jeszcze, jak wiewiórka porywa moje leżące przy krawężniku ucho, by na drzewie podzielić się nim z młodymi, nieświadomymi jeszcze tego, że podstawą ich bytowania są w rzeczywistości orzeszki.> Kosiarka została obmyta przez spadający kwaśny deszcz tak, że nie pozostał na niej nawet kawałek tkanki, a lakier zaczął się łuszczyć na obudowie w sposób jednoznacznie świadczący o działalności Ogórka. Wstałem i pobiegłem w miasto, głosić nowinę.> Kiedy opowiedziałem o zdarzeniu znajomym, wyśmiali mnie. Ja jednak daję moje świadectwo Tobie, wierząc że i Ty poznasz kiedyś łaskę Najświętszego. Czy po takich wydarzeniach odrzucisz Tego, który zaprasza Cię do Wielkiego Tzatziki?> Chwalmy Zieleninę... udokumentuj, skoro przytrafiło się to Tobie, to pewnie masz jakieś zdjęcia, opinia lekarza? Widzisz.. Oni takowe dokumenty posiadają, Ty nie. Czy widzisz teraz różnicę?
|
|
| | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > Są tam również adresy do tych osób, a te osoby mają odpowiednią dokumentację. Skontaktuj się z nimi, pewnie chętnie Ci ją udostępnią. Przepraszam, myślałem, że sam na to wpadniesz.. hmm.. myliłem się  Niezła sprawa, jeśli faktycznie mają do zaoferowania dokumentację. > .. udokumentuj, skoro przytrafiło się to Tobie, to pewnie masz jakieś zdjęcia, opinia lekarza?Niestety, nie robiłem zdjęć podczas obcinania sobie głowy. Myślałem że sam na to wpadniesz... hmm... myliłem się. Lekarz powiedział że jestem nienormalny i poza chorobą psychiczną nie mam czego orzekać, albowiem moja głowa jest nienaruszona i w stanie, który nie wskazywałby na jakikolwiek wypadek. Niech żyje Wszechmocny Konserwowy! > Widzisz.. Oni takowe dokumenty posiadają, Ty nie. Czy widzisz teraz różnicę?Ciekawa sprawa że trzeba się tych dokumentów doszukiwać i dopytywać o nie. Przecież gdyby były dostępne dla wszystkich zainteresowanych (tak, jak masa "świadectw" na różnych chrześcijańskich stronach), znacznie więcej sceptyków nawróciłoby się na wiarę cudownie uzdrowionych. Obawiam się że jedyne czego mogę oczekiwać, to dokumenty, które najwyżej są świadectwem błędu lekarzy, albo wykazujące poprawę stanu zdrowia lekarskie karte, które- jak już kiedyś wspomniałem- nie są dla mnie wyznacznikiem działalności bożej, ponieważ każdy z nas może mieć szczęście wyjść z bedznadziejnej- wydawałoby się- sytuacji. Ujmę to w prosty sposób: Dane liczbowe są zmyślone na potrzeby zobrazowania argumentacji
Ludzie lekko chorzy- zdrowieje 99%. Ludzie trochę bardziej chorzy- zdrowieje 90%. Ludzie średnio chorzy- zdrowieje 70%. Ludzie poważniej chorzy- zdrowieje 50 %. Ludzie ciężko chorzy- zdrowieje 30 %. Ludzie bardzo ciężko chorzy- zdrowieje 10%. Ludzie beznadziejnie chorzy- zdrowieje 1%.
W każdej z powyższych grup człowiek ma szansę wyleczyć się z choroby, przy czym szansa ta maleje z postępem choroby.
Jeśli wyzdrowieje 1 na 100 beznadziejnie chorych, nie widzę w tym ręki boga. Dlaczego bowiem pozostałe 99% musi mieć przekichane? Dlaczego większe szanse na przeżycie mają nieco mniej chorzy? Czy są uprzywilejowani przez boga? Czy ludzie lekko chorzy, albo zdrowi są boskimi faworytami, skoro spośród tych taki odsetek przeżywa, jaki w przypadku ciężkich chorób umiera?
Po prostu z ciężkich chorób MOŻNA się wyleczyć, choć szanse są na to bardzo małe. Czysta i podparta logiką (to chyba oczywiste że im zdrowszy człowiek, tym większe ma szanse na przeżycie) statystyka. O cudach można byłoby mówić, gdyby nagle proporcje się zmieniły i zapanowałaby zasada że z najcięższych chorób ludzie nagle wszyscy zaczynają wychodzić bez szwanku, a na epidemię kataru umierają całe państwa.
Póki co, boga nie stwierdzono.
|
|
| | |  | | szukacz | Kiedy przyszedłem do szpitala, wszyscy, lekarz i pielęgniarki, byli bardzo zaskoczeni moim stanem zdrowia, a lekarz napisał w swoim oświadczeniu, że jestem zdrowy. > J. P. P. Piszesz kronikę błędów lekarskich? Ja miałem zawroty głowy i szum w uszach. Jeden specjalista powiedział, że tak mi już zostanie do końca życia. Inny po wykonaniu zdjęcia R. powiedział, że konieczna jest operacja. Choroba minęła po dwóch tygodniach. Innym razem USG wykazało u mnie guza na nerce. Mam jeszcze te zdjęcia. Następne badanie nie wykazało istnienia guza.
|
|
| | |  | | placownik (17853 punktów) |
Warto nieco poczytać o Williamie Branhamie na portalu sekty.net . Portal prowadzony jest przez dominikanów, dlatego nie znajdziemy tam bezpośrednich prób podważania wiarygodności uzdrowień jego autorstwa. Tym niemniej poczytać warto. Można się dowiedzieć o jego przepowiedni końca świata, który miał się nam wszystkim przydarzyć w 1977 roku. Ciekawa dla niektórych może też okazać się jego opinia o kobietach : "Każdy grzech jaki kiedykolwiek pojawił się na świecie, był spowodowany przez kobietę - jest to najniższe ze wszystkich stworzeń na ziemi." Zapraszam do zapoznania się z tym klasycznym przykładem amerykańskiego biznesu religijnego. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | |  | | Kloc (129 punktów) | > Warto nieco poczytać o Williamie Branhamie na portalu sekty.net . Portal prowadzony jest przez dominikanów, dlatego nie znajdziemy tam bezpośrednich prób podważania wiarygodności uzdrowień jego autorstwa. Tym niemniej poczytać warto.poczytam... > Można się dowiedzieć o jego przepowiedni końca świata, który miał się nam wszystkim przydarzyć w 1977 roku.Kłamstwo.. br Branham nigdy czegoś takiego nie powiedział > Ciekawa dla niektórych może też okazać się jego opinia o kobietach : "Każdy grzech jaki kiedykolwiek pojawił się na świecie, był spowodowany przez kobietę "Prawda. Gdyby kobieta nie dała się zwieść szatanowi w ogrodzie Eden, nic by się nie wydarzyło > - jest to najniższe ze wszystkich stworzeń na ziemi.Zgadza się. Bóg stworzył wszystkiego po dwojgu (samiec, samica), lecz nie człowieka. Kobieta została stworzona z żebra Adama. Tę odpowiedź mogą zaakceptować tylko wierzący Biblii
|
|
| | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>Ciekawa dla niektórych może też okazać się jego opinia o kobietach : "Każdy grzech jaki kiedykolwiek pojawił się na świecie, był spowodowany przez kobietę "
>Prawda. Gdyby kobieta nie dała się zwieść szatanowi w ogrodzie Eden, nic by się nie wydarzyło
Nie jest to tak jednoznaczne w swej wymowie, a brzmi- sam przyznasz- dość tendencyjnie.
>>- jest to najniższe ze wszystkich stworzeń na ziemi. >Zgadza się.
Hm...
> Bóg stworzył wszystkiego po dwojgu (samiec, samica), lecz nie człowieka. Kobieta została stworzona z żebra Adama. >Tę odpowiedź mogą zaakceptować tylko wierzący Biblii
Przynajmniej już wiemy że prawdziwy chrześcijanin musi być męskim szowinistą. Żal mi wszystkich kobiet, których częścią życia jesteś.
|
|
| | | | | |  | | Kloc (129 punktów) | > > Bóg stworzył wszystkiego po dwojgu (samiec, samica), lecz nie człowieka. Kobieta została stworzona z żebra Adama.> >Tę odpowiedź mogą zaakceptować tylko wierzący Biblii> Przynajmniej już wiemy że prawdziwy chrześcijanin musi być męskim szowinistą.To Ty tak twierdzisz, nie ja. Opuszczam ten portal, znalazłem lepszy. Placownik dzięki. Tylko nie płaczcie z tęsknoty  Pozdrawiam..
|
|
| | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > >Przynajmniej już wiemy że prawdziwy chrześcijanin musi być męskim szowinistą.> To Ty tak twierdzisz, nie ja.To wychodzi z założeń Twojej religii. Chyba że jesteś hipokrytą w tym względzie. > Opuszczam ten portal, znalazłem lepszy.Możesz podać adres. > Placownik dzięki. Tylko nie płaczcie z tęsknoty  Wpadnij jeszcze czasem.  > Pozdrawiam..Pozdrawiam również.
|
|
| | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | * > +++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++> Opuszczam ten portal, znalazłem lepszy. Placownik dzięki. Tylko nie płaczcie z tęsknoty  > +++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++Zrozumiałe wokół "same lepsze". Ten portal dla Kloca był najgorszym. On ma umysł ścisły, tak ścisły, iż nic już więcej w nim zmieścić się nie może, a tu aż tyle otwartych umysłów wolnomyślicieli! Nie chcą w nic - nawet w oczywistą wielkość Wszechmocnego Boga, potwierdzonego w Świętej Księdze - wierzyć bez empiryczno-racjonalnych argumentów. Zadufani w ludzką mądrość głupcy. Każą książki czytać i samodzielnie myśleć. Obrzydliwe bagno racjonalistów!*** >
|
|
| | | | | | | |  | | Kloc (129 punktów) | > *> >+++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++> >Opuszczam ten portal, znalazłem lepszy. Placownik dzięki. Tylko nie płaczcie z tęsknoty  > >+++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++> Zrozumiałe wokół "same lepsze". Ten portal dla Kloca był najgorszym. On ma umysł ścisły, tak ścisły, iż nic już więcej w nim zmieścić się nie może, a tu aż tyle otwartych umysłów wolnomyślicieli!> Nie chcą w nic - nawet w oczywistą wielkość Wszechmocnego Boga, potwierdzonego w Świętej Księdze - wierzyć bez empiryczno-racjonalnych argumentów.> Zadufani w ludzką mądrość głupcy. Każą książki czytać i samodzielnie myśleć.> Obrzydliwe bagno racjonalistów!> ***> >.. lepszy, pod względem znajomości Słowa Bożego, a raczej ludzi, którzy w Biblię wierzą..
|
|
| | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >.. lepszy, pod względem znajomości Słowa Bożego, a raczej ludzi, którzy w Biblię wierzą..
Inaczej mówiąc, trafiłeś na swoich i znalazłeś sobie kółeczko wzajemnej adoracji, w którym nikt nie będzie negował istnienia boga, a pokłócić możesz się wyłącznie o interpretację wiary w niego.
Nawiasem mówiąc: znalezienia jak wielu wierzących Biblii ludzi spodziewałeś się tutaj? Choćby dziesięciu? To jest racjonalista.pl, a nie katolik.pl, chrzescijanin.pl, czy gnostyk.pl.
|
|
| | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | > *+++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++ > Opuszczam ten portal, znalazłem lepszy. Placownik dzięki. Tylko nie płaczcie z tęsknoty  > .. znalazłem lepszy, pod względem znajomości Słowa Bożego, a raczej ludzi, którzy w Biblię wierzą.Nie tak jak ci jajogłowi, którzy wiedzą, że "ksiąg świętych" znanych jest ponad setkę w ponad dwudziestu religiach świata. Że Biblia to nie jedna księga, a dzieła zbierane, zebrane w jednym lub dwu tomach. Którzy wiedzą, że Tanach i Stary Testament, mimo że święte i na ten sam temat, to zawierają spore różnice. A najgorsze to to, że dużo i ze zrozumieniem czytają. I tak dalej..... ***
|
|
| | | | | | |  | | heysel (225 punktów) | >Opuszczam ten portal, znalazłem lepszy. Na koniec należą Ci się gratulacje za ten wątek z ponad 240 postami.
|
|
| | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | A jeszcze trochę pewnie dojdzie. Pamiętajmy że posty te nie pojawiały się też miesiącami. Póltora tygodnia wystarczyło na osiągnięcie takiego wyniku, co jest naprawdę ewenementem na tym forum. Nie chodzi tu o to, by bić jakieś rekordy, ale ciekaw jestem ile postów znajdzie się w niniejszym wątku, zanim zostanie on zamknięty.
|
|
| | | | | | | | |  | | Kloc (129 punktów) | > Póltora tygodnia wystarczyło na osiągnięcie takiego wyniku, co jest naprawdę ewenementem na tym forum.Widzę, że z liczeniem troszeczkę gorzej niźli z ortografią. Wątek dodano 19-XII., więc skąd te półtora tygodnia? Bez urazy.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Skąd mi się to "tora" wzięło, to sam nie wiem.
Miało być PÓŁ. Przepraszam.
|
|
| | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
> >Można się dowiedzieć o jego przepowiedni końca świata, który miał się nam wszystkim przydarzyć w 1977 roku.> Kłamstwo.. br Branham nigdy czegoś takiego nie powiedział Czyżby? "322-4 Based on these seven visions, along with the rapid changes which have swept the world in the last fifty years, I PREDICT (I do not prophesy) that these visions will have all come to pass by 1977. And though many may feel that this is an irresponsible statement in view of the fact that Jesus said that 'no man knoweth the day nor the hour.' I still maintain this prediction after thirty years because, Jesus did NOT say no man could know the year, month or week in which His coming was to be completed. So I repeat, I sincerely believe and maintain as a private student of the Word, along with Divine inspiration that 1977 ought to terminate the world systems and usher in the millennium" Powyższy cytat pochodzi z mętniackiego dziełka autorstwa Williama Branhama pt. An Exposition Of The Seven Church Ages . Bóg jeden wie ile na nim zarobił jego wydawca, bo cieszyło się, i zapewne cieszy nadal, sporym powodzeniem. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >"I PREDICT (I do not prophesy)."
Nie wiem niestety które słowo w angielskim jest "mocniejsze", prophecy czy prediction. Jeśli prophecy, wtedy już mamy coś na obronę cytowanego pana z USA. Tak, czy inaczej, przewidywania miał błędne.
|
|
| | | | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
>>"I PREDICT (I do not prophesy)." >Nie wiem niestety które słowo w angielskim jest "mocniejsze", prophecy czy prediction. Jeśli prophecy, wtedy już mamy coś na obronę cytowanego pana z USA. Tak, czy inaczej, przewidywania miał błędne.
Prophesy jest w tym kontekście silniejsze. To proroctwo. Nie bez powodu źródła katolickie przytaczają na ogół ten cytat w formie okrojonej. Co nie zmienia faktu, że jest to mętniactwo czystej wody.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > Prophesy jest w tym kontekście silniejsze. To proroctwo.
Nie musiałeś mi tłumaczyć, naprawdę. Sęk w tym, że różnice między proroctwem a przepowiednią są dla osoby, nie będącej językoznawcą, żadne.
> Nie bez powodu źródła katolickie przytaczają na ogół ten cytat w formie okrojonej.
Domyślam się.
> Co nie zmienia faktu, że jest to mętniactwo czystej wody.
Zgadzam się w zupełności.
|
|
|  | | DawidKarolkievitz (984 punktów) |
>Kto z was miał przeżycie z Duchem Świętym? Nie, jestem heteroseksualny
"nie jest źle myśleć, że istnieje jakiś układ, niebezpiecznie jest uważać, że nie istnieje żaden" Karolkiewicz
|
|
| nieobecny | Całość twojego rozumowania da się streścić jednym zdaniem:
"Bóg istnieje, bo jest autorem Biblii, w której jest napisane, że Bóg istnieje."
A tak na marginesie - umiesz podać powód, dla którego spośród wielu "świętych ksiąg" wybrałeś sobie akurat Biblię?
|
|
 | -1 na 1 | Kloc (129 punktów) | >A tak na marginesie - umiesz podać powód, dla którego spośród wielu "świętych ksiąg" wybrałeś sobie akurat Biblię? > Podaj mi choć jedną "świętą księgę", prócz Biblii.
|
|
|  | 1 na 1 | Thorvoy (6588 punktów) | Koran? Wedy?
Ponieważ nie jestem religoznawcą, inne jakoś nie przychodzą mi do głowy, niemniej większość uznanych religii święte księgi posiada. Może poza taoizmem.
|
|
 | -1 na 1 | Kloc (129 punktów) | >Całość twojego rozumowania da się streścić jednym zdaniem: >"Bóg istnieje, bo jest autorem Biblii, w której jest napisane, że Bóg istnieje."
Gdyby Bóg nie istniał, trudno byłoby wytłumaczyć fakt, że człowiek, istota rozumna, ciągle dąży do Niego, czego przejawem są rozpowszechnione w świecie religie. W Boga wierzą ludzie prości i uczeni. Religie są przejawem stałego poszukiwania Boga przez człowieka. To poszukiwanie przybierało i przybiera różne formy. Ujawnia się ono w różnych wierzeniach i aktach religijnych, takich jak modlitwy, ofiary, kulty, medytacje itp. Nieraz człowiek błądzi w swoim poszukiwaniu Istoty Najwyższej i wstępuje do jakiejś sekty. Niemniej i ta pomyłka odkrywa przed nami zakorzeniony w głębi duszy ludzkiej głód Absolutu. Powszechność występowania religii rodzi pytania: Dlaczego tak jest? Czy może ludzkość mylić się i szukać, i tęsknić za Kimś, kogo nie ma? Nie, to niemożliwe. Bóg nie tylko istnieje, ale - jak czytamy w Dziejach Apostolskich -w rzeczywistości jest "niedaleko od każdego z nas. Bo w Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy" (Dz 17, 26-28).
|
|
|  | 1 na 1 | Thorvoy (6588 punktów) | > Gdyby Bóg nie istniał, trudno byłoby wytłumaczyć fakt, że człowiek, istota rozumna, ciągle dąży do Niego, czego przejawem są rozpowszechnione w świecie religie.
Gdyby ideały, jako byty rzeczywiste, nie istniały, ciężko byłoby wytłumaczyć fakt, że człowiek do nich dąży. A jednak nic nie jest idealne.
> W Boga wierzą ludzie prości i uczeni.
Przeważnie prości.
> Religie są przejawem stałego poszukiwania Boga przez człowieka.
A poszukiwanie boga jest przejawem poszukiwania odpowiedzi na pytania, których znaczną część odnaleźliśmy jednak NIE w bogu.
> To poszukiwanie przybierało i przybiera różne formy. Ujawnia się ono w różnych wierzeniach i aktach religijnych, takich jak modlitwy, ofiary, kulty, medytacje itp. Nieraz człowiek błądzi w swoim poszukiwaniu Istoty Najwyższej i wstępuje do jakiejś sekty. Niemniej i ta pomyłka odkrywa przed nami zakorzeniony w głębi duszy ludzkiej głód Absolutu.
Ale wynika to z tego j.w.
> Powszechność występowania religii rodzi pytania: Dlaczego tak jest?
Stąd że człowiek nie wie skąd biorą się pioruny, albo jak wygląda Ziemia i wymyśla sobie najprzeróżniejsze rzeczy, które później okazują się blagą.
>Czy może ludzkość mylić się i szukać, i tęsknić za Kimś, kogo nie ma? Nie, to niemożliwe.
A jednak.
> Bóg nie tylko istnieje, ale - jak czytamy w Dziejach Apostolskich -w rzeczywistości jest "niedaleko od każdego z nas. Bo w Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy" (Dz 17, 26-28).
Ale ponieważ Biblii Twoi dyskutanci nie wierzą, mogłeś sobie darować powyższy cytat.
Pozdrawiam.
|
|
| |  | | Kloc (129 punktów) |
>> Bóg nie tylko istnieje, ale - jak czytamy w Dziejach Apostolskich -w rzeczywistości jest "niedaleko od każdego z nas. Bo w Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy" (Dz 17, 26-28). >Ale ponieważ Biblii Twoi dyskutanci nie wierzą, mogłeś sobie darować powyższy cytat. >Pozdrawiam.
Ty nie wierzysz Biblii, tylko nauce. Nauka dziś mówi jedno, a jutro coś całkiem innego.Nauka ciągle coś udowadnia, by po chwili temu zaprzeczyć.Biblia się nie zmienia, ona ciągle mówi to samo.
|
|
| | |  | | heysel (225 punktów) | Ty nie wierzysz Biblii, tylko nauce. Cóż, jak widzę kolejny potworek. Nie wiem co to znaczy "wierzyć nauce". Nauka dziś mówi jedno, a jutro coś całkiem innego.Nauka ciągle coś udowadnia, by po chwili temu zaprzeczyć. Poczytaj lepiej o metodzie naukowej i czym jest sama nauka, nie będziesz wtedy wypisywał takich głupot. Biblia się nie zmienia, ona ciągle mówi to samo. Ale już interpretacji Biblii to bez liku. I co jakaś denominacja chrześcijańska to inne rozumienie tych samych słów.
|
|
| | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Nic dodać, nic ująć.
|
|
| | | |  | | Kloc (129 punktów) | >Ty nie wierzysz Biblii, tylko nauce. >Cóż, jak widzę kolejny potworek. Nie wiem co to znaczy "wierzyć nauce". >Nauka dziś mówi jedno, a jutro coś całkiem innego.Nauka ciągle coś udowadnia, by po chwili temu zaprzeczyć. >Poczytaj lepiej o metodzie naukowej i czym jest sama nauka, nie będziesz wtedy wypisywał takich głupot. >Biblia się nie zmienia, ona ciągle mówi to samo. >Ale już interpretacji Biblii to bez liku. I co jakaś denominacja chrześcijańska to inne rozumienie tych samych słów.
sam już nie potrafisz sobie przeczytać, że posiłkujesz się tym co mówi jakaś denominacja.Czy Ty masz na coś własne zdanie, czy zawsze myślą za Ciebie inni?
|
|
| | | | |  | | heysel (225 punktów) | sam już nie potrafisz sobie przeczytać, że posiłkujesz się tym co mówi jakaś denominacja.Czy Ty masz na coś własne zdanie, czy zawsze myślą za Ciebie inni? Eeeeeeee, ktoś tu chyba nie zrozumiał tego co napisałem. Jeszcze raz przeczytaj mój post i odnieś go do kontekstu swojej wypowiedzi. Tylko stwierdziłem, że jest wiele interpretacji Biblii, tak literalnych jak i alegorycznych. I cały czas czytasz moje zdanie na temat tego co piszesz. Szczerze mówiąc to nie wiem czy śmiać się czy płakać...
|
|
|  | | heysel (225 punktów) | Gdyby Bóg nie istniał, trudno byłoby wytłumaczyć fakt, że człowiek, istota rozumna, ciągle dąży do Niego, czego przejawem są rozpowszechnione w świecie religie. Nie we wszystkich religiach przedmiotem kultu są istoty boskie. W Boga wierzą ludzie prości i uczeni. Tyle, że Bóg uczonych to zwykle zupełnie inna istota niż Bóg prostych ludzi. Religie są przejawem stałego poszukiwania Boga przez człowieka. Nie wszystkie. Niemniej i ta pomyłka odkrywa przed nami zakorzeniony w głębi duszy ludzkiej głód Absolutu. Tyle, że absolut to ajczęściej byt bezosobowy. Czy może ludzkość mylić się i szukać, i tęsknić za Kimś, kogo nie ma? Nie, to niemożliwe. Dlaczego jest niemożliwe aby ludzkość w tym przypadku się nie myliła ? Bóg nie tylko istnieje, ale - jak czytamy w Dziejach Apostolskich -w rzeczywistości jest "niedaleko od każdego z nas. Bo w Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy" (Dz 17, 26-28). Czyli co, panteizm ?
|
|
| |  | | Zyga (1539 punktów) | Przepraszam ale czy możesz cytować w "normalny" sposób?
|
|
| Marcinlet | Co do tzw. dowodu z projektu...
www.teologia.pl/m_k/zag01b.htm#aa "Dowody na istnienie Boga
Istnienie Boga to nie wymysł ludzkiego rozumu. Nasz Stwórca istnieje naprawdę. Wszystko, co nas otacza, mówi nam o Bogu: kosmos, jego piękno i ład, a także najgłębsze pragnienia i tęsknoty człowieka. Rozważmy dokładniej tak zwane dowody na istnienie Boga.
1. W jakim znaczeniu świat dowodzi istnienia Boga? (Rz 1,18-21; Ps 14,1; KKK 31-35)
Św. Grzegorz z Nyssy stwierdza: "Racje rozumowe prowadzą do tego, że ktoś widząc ubranie, uzna istnienie tkacza, patrząc na okręt, pojmie, że jest budowniczy..." (cyt. za: W. Granat)(1). Otaczające nas widzialne byty, a przede wszystkim istniejący w przyrodzie ład świadczy, że wszystko zostało stworzone przez Istotę Rozumną, która ustaliła prawa rządzące światem i jego rozwojem. "Piękno tego, co istnieje - powie św. Augustyn - jest jakby wyzwaniem. Kto uczynił całe to piękno poddane zmianom, jeśli nie Piękny, nie podlegający żadnej zmianie?" (Św. Augustyn)(2) Dla nas zetknięcie się z porządkiem w życiu codziennym stanowi dowód na działanie jakiejś istoty rozumnej. I tak np. gdy wejdziemy do uporządkowanego i przyozdobionego pokoju, pomyślimy z pewnością, że panujący tam ład jest wynikiem świadomego działania kogoś, kto tam mieszka lub przebywał. Podobnie jest ze światem. Jego piękno i porządek mówi nam, że istnieje Ktoś, kto jest Samym Pięknem, Najwyższą Mądrością, Istotą Wszechmocną."
Oczywiście takie rozumowanie zawiera szereg błędów. Przede wszystkim dlaczego mamy porównywać świat do mechanizmu, np. skonstruowanego przez kogoś zegarka, a nie do organizmu, np. grzyba, który gdzieś tam sam sobie wyrósł w lesie? Mamy tu także błąd rozumowanai przez analogię. Z faktu, że każdy dom został przze kogoś zbudowany (oprócz jaskiń, które nie zostały przez nikogo skonstruowane)nie wynika, że cały Wszechświat został zbudowany. To, że każdy człowiek ma matkę nie znaczy, że cała ludzkość taką matkę posiada.
Dowód z projektu zakłada, że wszechświat jest uporzadkowany niezależnie od naszych umysłów. Zdaniem Kanta jednak taki ład narzucilibyśmy każdemu światu w jakim byśmy żyli. Może być tak, że świat jest obiektywnie chaotyczny, ale my sami sobie go porządkujemy za pomocą kategorii czasu, przestrzeni, przyczyny i skutku by móc w takim świecie egzystować i porozumiewać się. Tak więc ład byłby tu tworzony, a nie odkrywany.
Swoje zarzuty wobec przeciwko dowodowi z projektu przeprowadził też David Hume. Np. jeśli rzeczywiście istnieje jakiś projektodawca wszechświata to mamy prawo zapytać się, kto go z kolei zaprojektował. Jeśli świat materialny opiera się na świecie idealnym, to ten z kolei opiera się na innym i tak w nieskończoność. Jeśli uporządkowanie świata tłumaczymy Bogiem, to czym w takim razie wyjaśnimy uporządkowanie samego Boga? Nie możemy też nigdy przypisywać przyczynie jakichkolwiek cech oprócz tych, które wystarczają do wywołania skutku. Tak więc jeśli mamy projekt to możemy tylko wnioskować o istnieniu jakiegoś bytu, który ten projekt stworzył, ale już nie jakiegoś konkretnego Boga. Inny zarzut Hume'a jest taki: Skoro ciągle obserwuję dwie rzeczy istniejące razem, to gdy kolejny raz zobaczę jedną z nich przez przyzwyczajenie mogę wnioskować, że jest też gdzieś druga. Tak jednak zwolennicy dowodu z projektu nie mogą rozumować. Jeśli uznajemy istnienie budowniczych domów, bo tak nam mówi codzienne doświadczenie, to analogicznie musielibyśmy doświadczyć stworzenia wszechświata, żeby mówić, że go ktoś zaprojektował. Doświadczamy tylko jednego świata, tak więc nie możemy mówić o wnioskowaniu przez przyzwyczajenie. Hume pytał też, czemu nie uznać, że bogowie są bytami cielesnymi, mają oczy, nos, usta, oczy. Zwolennicy dowodu z projektu porównują wszechświat do ludzkich maszyn. Dlaczego więc nie mamy tak samo porównać boskiego Projektanta do zwykłych ludzi - budowniczych? Aby coś zbudować trzeba przecież mieć ciało, zwłaszcza ręce. Czy zatem Bóg jest cielesny? Dalej, jeśli jedni ludzie budują domy, inni samochody, jeszcze inni komputery to tak samo przze analogię powinniśmy uznać, że jedni bogowie są odpowiedzialni za istnienie ludzi, inni za istnienie zwierząt, drzew itp i współpracują między sobą w ich budowaniu. Hume wspominał też o wspomnianej przeze mnie wcześniej analogii z żywym organizmem, o tym, że porządek w świecie może być rezultatem przypadku, a także, iż jest na świecie dużo przejawów braku porządku.
|
|
 | | orzeszek (18 punktów) | Witam serdecznie, Stosunko nieczęsto wypowiadam się publicznie, dzisiaj jednak oczy przecieram ze zdumienia...oto na forum racjonalisty mamy do czynienia z próbą "ewangelizacji" przez jednego z dyskutantów. Był kiedyś wątek w którym próbowałem "bronić" zdanie teistów...ok, ale tutaj zwątpiłem przy kompletnym braku jakiejkolwiek logiki dowodowej Pana Kloca...cały tzw. "dowód" sprowadza się de facto do stwierdzenia "bo tak mówi Biblia" hmm... Moim zdaniem Kloc daje wręcz argumenty (pośrednio) na nielogiczność swoich wypowiedzi. Bo faktycznie nie odniósł się do żadnego argumentu np. Thorvoya - jednym słowem ..to nie to miejsce, nie to forum. Radzę Panu Klocowi zmienić forum...tutaj nie ma chyba jednak miejsca na tak beznadziejną dyskusję...gdybym widział chociaż jeden rzeczowy argument Pana Kloca...niestety... No bo " z wiarą się nie dyskutuje" - jakież to przykre ...żałosne wręcz...argument "bo coś tam wyczytałem w książce..." Pan wybaczy - Panie Kloc... A wszystkich racjonalistów bardzo seredcznie pozdrawiam
|
|
|  | | orzeszek (18 punktów) | Jeszcze jedno mnie tutaj zaciekawiło - otóż zdaniem Pana Kloca ( w jednej z wypowiedzi) ..."Biblia jest jedyną świętą księgą"... Z pełnym szacunkiem dla tej księgi i jej wyznawców, ale mam jednak nadzieję, że przed tym stwierdzeniem zapoznał się Pan chociażby z kilkoma księgami, a jest ich bez liku, zależnie od miejsca geograficznego czy czasu historycznego. Skąd Pan wie, że np. Rygwedy nie sa"święte", a Biblia jest...że Koran nie jest a Biblia jest...że Bhagawatgita nie jest a Biblia jest, że Avesta nie jest a Biblia jest...itd...itd...itp...itp...aby jednej pozycji odmówić miana "świętości", a drugiej owo miano przyznać, należałoby pewnie zapoznać się z obydwoma, nieprawdaż...??? Ponadto - nakrwawsze wojny odbywały się najczęściej w imię Boga, chociazby wyprawy krzyzowe, czy póżniejsze wojny z epoki reformacji... No tak, ale co w tym złego - ot, jedną wioskę spalili katolicy, drugą husyci...paradoksalnie opierający sie na tej samej "świętej księdze" Problem w tym, że wszelkie postawy zakładajace absolutną swoją rację, a negujące inny ogląd świata wcześniej czy póżniej prowadzą do narodzina takich "demonów", jak nietolerancja, prześladowań, podziałów na lepszych i gorszych, mądrzejszych i głupszych... Niestety, Pan , Panie Kloc, jest klasycznym przykładem takiej postawy. Nie na tym polega idea wolności myśli... Oczywiście, gdyby Pan dla odmiany założył, że oto (hipotetycznie) jest pan ateistą i ma Pan "jedyną rację" - Pana postawa byłaby "tej samej klasy". Ja nie atakuję tutaj Pana Kloca, jedynie na Jego przykładzie pokazuję zagrożenia takich podziałów... Inna sprawa, że jeżeli już używa Pan jakichś tam stwierdzeń - to do Pana należy ich uzasadnienie i to Pan powinien przedstawić argumentację...a nie wymagać jej od swoich adwersarzy  A w istocie poza stwierdzenie, iż to jedynie Biblia mówi prawdę nic się od Pana nie dowiedzieliśmy...w tym kontekście Pana teza jest zwykłym "frazesem" Pozdrawiam i życzę miłej nocy
|
|
| |  | | Kloc (129 punktów) | >Jeszcze jedno mnie tutaj zaciekawiło - otóż zdaniem Pana Kloca ( w jednej z wypowiedzi) ..."Biblia jest jedyną świętą księgą"... >Z pełnym szacunkiem dla tej księgi i jej wyznawców, ale mam jednak nadzieję, że przed tym stwierdzeniem zapoznał się Pan chociażby z kilkoma księgami, a jest ich bez liku, zależnie od miejsca geograficznego czy czasu historycznego.
Zapoznać, tak, tylko z, kilkoma, lecz czy je czytałem, nie. Czytałem natomiast wypowiedzi ludzi, którzy byli wyznawcami tychże "świętych ksiąg", i nie tylko tych. Ludzie ci po poznaniu Ducha Św. odeszli od swych wyznań, nawracając się do Pana Jezusa Chrystusa, zaprzeczając tym samym "świętości" ksiąg, w które wcześniej wierzyli. Natomiast nie słyszałem o takim przypadku, by ktoś, kto jest prawdziwie znowuzrodzony z Ducha Św., odstąpił od Słowa Bożego, i przeszedł na inne wyznanie. Dla niektórych już samo to, jest wystarczającym dowodem na zaprzeczenie owych "św. ksiąg". Mam nadzieję, że dostrzegasz logikę w powyższej wypowiedzi, mój drogi orzeszku.
|
|
| | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Zapoznać, tak, tylko z, kilkoma, lecz czy je czytałem, nie. Czytałem natomiast wypowiedzi ludzi, którzy byli wyznawcami tychże "świętych ksiąg", i nie tylko tych. Ludzie ci po poznaniu Ducha Św. odeszli od swych wyznań, nawracając się do Pana Jezusa Chrystusa, zaprzeczając tym samym "świętości" ksiąg, w które wcześniej wierzyli. Natomiast nie słyszałem o takim przypadku, by ktoś, kto jest prawdziwie znowuzrodzony z Ducha Św., odstąpił od Słowa Bożego, i przeszedł na inne wyznanie.
No to bardzo ciekawie, bo ja słyszałem o bardzo wielu przechrzczonych na inną wiarę. Powiem więcej: ja byłem bardzo wierzącym dzieckiem, teraz nie wierzę. Idąc śladem Twojego rozumowania, postępowanie takich ludzi jak ja, powinno zaprzeczać również świętości Twojej księgi.
> Dla niektórych już samo to, jest wystarczającym dowodem na zaprzeczenie owych "św. ksiąg".
Dla chrześcijan, znaczy, ale oni nie mają wielkich wymagań, jeśli chodzi o dowody.
Źle powiedziane. Nie mają ich wcale.
> Mam nadzieję, że dostrzegasz logikę w powyższej wypowiedzi, mój drogi orzeszku.
Jakaś tam jest, ale można wykorzystać ją w drugą stronę, więc przydała Ci się za bardzo.
|
|
| | | |  | | Kloc (129 punktów) | >>Zapoznać, tak, tylko z, kilkoma, lecz czy je czytałem, nie. Czytałem natomiast wypowiedzi ludzi, którzy byli wyznawcami tychże "świętych ksiąg", i nie tylko tych. Ludzie ci po poznaniu Ducha Św. odeszli od swych wyznań, nawracając się do Pana Jezusa Chrystusa, zaprzeczając tym samym "świętości" ksiąg, w które wcześniej wierzyli. Natomiast nie słyszałem o takim przypadku, by ktoś, kto jest prawdziwie znowuzrodzony z Ducha Św., odstąpił od Słowa Bożego, i przeszedł na inne wyznanie. >No to bardzo ciekawie, bo ja słyszałem o bardzo wielu przechrzczonych na inną wiarę. Powiem więcej: ja byłem bardzo wierzącym dzieckiem,
.. wierzącym intelektualnie, Twoja wiara opierała się na tym, czego byłeś uczony, nie zaś na osobistym przeżyciu z Bogiem. >teraz nie wierzę. .. jak wyżej..> Mam nadzieję, że dostrzegasz logikę w powyższej wypowiedzi, mój drogi orzeszku. >Jakaś tam jest, ale można wykorzystać ją w drugą stronę, więc przydała Ci się za bardzo.
.. czytaj to tak, jak to napisałem
|
|
| | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Powiem więcej: ja byłem bardzo wierzącym dzieckiem, >.. wierzącym intelektualnie.
O ile można tak nazwać wiarę dziecka, któremu wpajano od maleńkości że to prawda najświętsza.
> Twoja wiara opierała się na tym, czego byłeś uczony, nie zaś na osobistym przeżyciu z Bogiem.
To, czego byłem uczony sprawiało, że wydawało mi się iż faktycznie przeżywam w sobie obecność boga. Sugestia bywa naprawdę potężną siłą.
>>teraz nie wierzę. >.. jak wyżej..
Jak wyżej. I jeszcze wcześniej.
> Mam nadzieję, że dostrzegasz logikę w powyższej wypowiedzi, mój drogi orzeszku. >>Jakaś tam jest, ale można wykorzystać ją w drugą stronę, więc przydała Ci się za bardzo. >.. czytaj to tak, jak to napisałem
I znów jak wyżej.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|