Racjonalista - Strona głównaDo treści
CUDA- wierzyć czy nie?????????

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
28-12-2006 20:14bleble (5585 punktów)CUDA- wierzyć czy nie?????????
Słyszeliśmy juz wiele razy o roznych cudach (nawet teraz zdarza nam sie o tym slyszac). Nie mam pojecia jak to mozna wyjasnic...
Rozumiem ewentualnie objawienia (np. dzieci sobie ubzduraly lub zwidy)... a jesli chodzi o uzdrowienia to wydaje mi sie ze wystarczylo aby jedna osoba wkrecila wszystkim ze tam sie dzieja cuda i pod tym wplywem inny czloiek (chory) w to uwierzyl, a wiadomo ze pozytywne emocje wywoluja pozytywne enzymy wiec tak mozna tlumaczyc uzdrowienie...
Ale co w przypadku kiedy osoba jest psyhicznie chora i nie potrafi zrozumiec o co chodzi w tym swiecie a co dopiero uwierzyc ze cos moze sie zmienic (zeby powstaly pozytywne enzymy)...
Zastanawiam sie czy to nie sa jakies pola magnetyczne, ale przecież kazde takie miejsce jest badane...
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

movax (630 punktów)
>Słyszeliśmy juz wiele razy o roznych cudach (nawet teraz
>zdarza nam sie o tym slyszac). Nie mam pojecia jak to mozna
>wyjasnic...
>Rozumiem ewentualnie objawienia (np. dzieci sobie ubzduraly
>lub zwidy)... a jesli chodzi o uzdrowienia to wydaje mi sie
>ze wystarczylo aby jedna osoba wkrecila wszystkim ze tam
>sie dzieja cuda i pod tym wplywem inny czloiek (chory) w to
>uwierzyl, a wiadomo ze pozytywne emocje wywoluja pozytywne
>enzymy wiec tak mozna tlumaczyc uzdrowienie...
>Ale co w przypadku kiedy osoba jest psyhicznie chora i nie
>potrafi zrozumiec o co chodzi w tym swiecie a co dopiero
>uwierzyc ze cos moze sie zmienic (zeby powstaly pozytywne
>enzymy)...
>Zastanawiam sie czy to nie sa jakies pola magnetyczne, ale
>przecież kazde takie miejsce jest badane...

Czy mógłbyś podać choć jeden przypadek takiego zdarzenia?
Dobrze udokumentowany, w którym wykluczono wszystkie inne możliwości.

Większość przypadków cudów to chyba jednak dzieła szarlatanów, oszustów, albo pacjenci sami to tak nakreślają i nie bawią się w drążenie tematu.

Poza tym współczesna medycyna to nie koniec, nadal się rozwija i nie kontroluje ani nie zna wszystkich procesów. Człowiek to organizm niesłychanie skompilkowany, czasami zdarzają się niewyjaśnione uzdrowienia, ale zapewne mają one swoje racjonalne uzasadnienie którego nie udało się jednak zweryfikować, rozsądny lekarz, powie że to się zdarza i nie wie jak się stało. W świadomości ludzi uchodzi to właśnie za cuda.

Oczywiście wpływ dobrego samopoczucia psychicznego i wiary w wyzdrowienie jest znany. Jest jednak podbudowany raczej racjonalnymi mechanizmami.

Ja raczej bym nie wierzył w cuda. Oczywiście rzetelna ocena takich przypadków jest potrzebna. Aby jednak coś z tych badań wyciągnąć muszą być one powtarzalne, i znaleźć zespół czynników które to powodują. Jakoś się to nie udaje.
Volrath (3440 punktów)
Cuda mają to do siebie, że nie lubią się pokazywać w warunkach naukowego badania. Pod obserwacją znikają jak kwantowe stany splątane. Podobnie jest z mocami szarlatanów.
thesebas (54 punktów)
to zależy (jak zwykle) od tego jak definiujesz pojęcie/zjawisko cudu.. jeśli jest to coś co umyka dzisiejszej interpretacji naukowej.. to nie mam nic przeciwko temu (ale to nie jest chyba "wiara w cuda" a raczej po prostu "akceptacja zjawisk nie opisanych naukowo") jeśli jednak masz na myśli cuda będące przejawem działalności boskiej, pochodzące od inteligentnej istoty nadprzyrodzonej (tzn Ktoś sobie siedzi i wyznacza mniej czy bardziej przypadkowe osoby, bądź wybiera je wg jakiegoś niepojętego schematu oraz ten Ktoś 'powoduje' takie zjawiska - co za sobą pociąga deklaracje w istnienie tego Kogoś) to osobiście stanowczo to odrzucam..

jeśli wszystkie poza skończoną liczbą 'cudownych' zjawisk odrzucamy ze względu na ewidentny efekt działalności ludzkiej to oznacza ni mniej ni więcej tylko tyle, że tej skończonej ilości wydarzeń nie udało się udowodnić tego, że są efektem działalności ludzkiej.. ale chyba od razu nasuwa się wniosek - jeśli pewną ilość zjawisk można było sfabrykować - co więcej - ktoś (osoba bądź organizacja) podjęła kroki w kierunku aby sfabrykować takie zjawisko to oznacza że te niewyjaśnione również mogą być sfabrykowane przez te czy inne ktosie

ktoś mógłby powiedzieć "Hola! ale to nie wyklucza też działania Stwórcy!". odpowiadam zatem - jeśli Stwórca zajmuje się 'zjawiskami' które można sfabrykować to jest to tylko kolejny argument potwierdzający infantylność koncepcji takiego Stwórcy co, jak dla mnie, przemawiaja za jego nieistnieniem
Kloc (129 punktów)
>Słyszeliśmy juz wiele razy o roznych cudach (nawet teraz
>zdarza nam sie o tym slyszac). Nie mam pojecia jak to mozna
>wyjasnic...
>Rozumiem ewentualnie objawienia (np. dzieci sobie ubzduraly
>lub zwidy)... a jesli chodzi o uzdrowienia to wydaje mi sie
>ze wystarczylo aby jedna osoba wkrecila wszystkim ze tam
>sie dzieja cuda i pod tym wplywem inny czloiek (chory) w to
>uwierzyl, a wiadomo ze pozytywne emocje wywoluja pozytywne
>enzymy wiec tak mozna tlumaczyc uzdrowienie...
>Ale co w przypadku kiedy osoba jest psyhicznie chora i nie
>potrafi zrozumiec o co chodzi w tym swiecie a co dopiero
>uwierzyc ze cos moze sie zmienic (zeby powstaly pozytywne
>enzymy)...
>Zastanawiam sie czy to nie sa jakies pola magnetyczne, ale
>przecież kazde takie miejsce jest badane...

Cuda. Jedni w nie wierza, inni nie. Znam goscia, ktory mial wypadek. 9 lat jezdzi na wozku, spraw by wstal poprzez pozytywne enzymy, wywolujac u niego pozytywne emocje. Wiesz, to raczej niemozebne. Lekarze specjalisci zgodnie orzekli, ze do konca swego zycia pozostanie na wozku. Jest on wierzacym w Pana Jezusa Chrystusa, wierzy, ze On nadal uzdrawia i dokonuje cudow (cud a uzdrowienie to nie to samo), zaden czlowiek nie moze mu pomoc, wszystko, co mu pozostalo to wiara, ze Bog go uzdrowi, a raczej nie byloby to uzdrowienie, lecz cud, poniewaz gosc ma calkowicie zerwany rdzen kregowy. Czy powiesz mu, ze Boga nie ma, i ze cuda nie istnieja, a Jezus Chrystus to zwykly oszust? Cuda - tak jak mowilem, jedni w nie wierza, inni nie. Bog - dla jednych ON istnieje i jest widoczny, dla innych nie i nie moga go dostrzec. Przepraszam, ze nadmienilem o Bogu, wiem, ze dla was On nie istnieje. sorki..Mam nadzieje, ze nikogo nie obrazilem..
Thorvoy (6588 punktów)
Nie, Klocu, nikogo tym nie obrażasz.

Twojemu przyjacielowi nic nie pomoże, jeśli faktycznie ma zerwany rdzeń kręgowy i lepiej niech będzie tego świadom, zamiast modlić się codziennie o uzdrowienie, które nigdy nie nastąpi.

Jeśli nie przechrzani czasu na modły, może jeszcze mieć coś z życia. Codzienne litania o zdrowie tylko zmarnują Mu kawał życia, dając złudną nadzieję.
Kloc (129 punktów)
>Nie, Klocu, nikogo tym nie obrażasz.
.. to dobrze, bo choc pomylilem podobno fora, to jednak nie przeszkadza mi to, by byc wierzacym, nawet pomimo kpin tak wielu, lecz nie mowmy o mnie.
>Twojemu przyjacielowi nic nie pomoże, jeśli faktycznie ma zerwany rdzeń kręgowy i lepiej niech będzie tego świadom, zamiast modlić się codziennie o uzdrowienie, które nigdy nie nastąpi.
.. znasz takie powiedzenie "Nigdy nie mow, nigdy"
>Jeśli nie przechrzani czasu na modły, może jeszcze mieć coś z życia. Codzienne litania o zdrowie tylko zmarnują Mu kawał życia, dając złudną nadzieję.

.. to mu nie grozi, to, ze wierzy w cud uzdrowienia, nie znaczy, ze sie o nie codziennie modli. Pomodlil sie raz,teraz po prostu w nie wierzy. Zna opinie lekarzy, wie rowniez, na jakim poziomie jest nasza medycyna. Jezeli chodzi o neurochirurgie, czy neurologie, to wie wiecej niz nie jeden lekarz, ze nie wspomne juz o laikach. Po dwuch latach od wypadku bylo mu dane dotknac sie czegos nadnaturalnego (jak twierdzi), od tamtego czasu wierzy Bogu, bez wzgledu na to co mowia ludzie. Czy uwazasz ze jest glupi, poniewaz wierzy w Boga i moc uzdrowienia? Zna tego goscia tutaj prawie cale miasto, zawsze usmiechniety, nie uzala sie nad soba. Panstwo nie mialo dla niego pracy, wiec zalozyl wlasna firme, zrobil prawo jazdy, jest instruktorem nauki jazdy na wozku, mieszka sam i nikt mu nie pomaga, poniewaz nie pozwala na to, jest w 100% samowystarczalny. Jest o wiele aktywniejszy niz przed wypadkiem. Czy marnuje sobie zycie, poniewaz wierzy? Idz i powiedz mu ze nie ma czegos takiego jak Bog i Boskie uzdrowienie. Czy wiesz co by ci odpowiedzial? "Popatrz.. ani ty, ani caly swiat wraz ze swoja cala niewiara nie potraficie odebrac mi mojej wiary w mojego Pana Jezusa Chrystusa i w to, ze On nadal uzdrawia, a to, czy ty i inni w to wierza, czy nie, dla mnie jest bez znaczenia, poniewaz tu chodzi o mnie, nie o was, wiec pozwol ze nadal bede wierzyl w cuda." Miej wiecej tak by ci odpowiedzial. Czy to znaczy, ze jest glupi?
Kloc (129 punktów)
blad
Kloc (129 punktów)
blad
Grzegorz Kobyliński (1679 punktów)
>Czy powiesz mu, ze Boga nie ma, i ze cuda nie istnieja, a Jezus Chrystus to zwykly oszust?


Tak bym mu powiedział, a czy mi uwierzy to inna sprawa. Co do Jezusa to trochę nie tak. Nikt tu nie mówi, że Chrystus był oszustem. Jeśli w ogóle był. Problem jest bardzo podobny do tego czy rodzina ma powiedzieć choremu, że ten jest nieuleczalnie chory czy go okłamać. W pierwszym wypadku chory może stracić chęć do życia, załamać się i umrzeć wcześniej, a w drugim złem jest samo okłamanie najbliższej osoby w tak ważnej kwestii. Nie życzę nikomu aby stanął przed takim wyborem, ale jeśli by o mnie chodziło to wolałbym znać prawdę.
Kloc (129 punktów)
>>Czy powiesz mu, ze Boga nie ma, i ze cuda nie istnieja, a Jezus Chrystus to zwykly oszust?
>Tak bym mu powiedział, a czy mi uwierzy to inna sprawa. Co do Jezusa to trochę nie tak. Nikt tu nie mówi, że Chrystus był oszustem. Jeśli w ogóle był. Problem jest bardzo podobny do tego czy rodzina ma powiedzieć choremu, że ten jest nieuleczalnie chory czy go okłamać. W pierwszym wypadku chory może stracić chęć do życia, załamać się i umrzeć wcześniej, a w drugim złem jest samo okłamanie najbliższej osoby w tak ważnej kwestii. Nie życzę nikomu aby stanął przed takim wyborem, ale jeśli by o mnie chodziło to wolałbym znać prawdę.

.. on ja zna.
Kloc (129 punktów)
blad
Władek Lichacz (2050 punktów)
>...zaden czlowiek nie moze mu pomoc, wszystko, co mu pozostalo to wiara, ze Bog go uzdrowi, a raczej nie byloby to uzdrowienie, lecz cud, poniewaz gosc ma calkowicie zerwany rdzen kregowy. Czy powiesz mu, ze Boga nie ma, i ze cuda nie istnieja, a Jezus Chrystus to zwykly oszust?...

Pewnie nie wiesz, że nawet i w Polsce mamy psychologów!
Każdy dobry psycholog jest w stanie więcej dobrego dla niego zrobić niż Twój bóg. Jest wiele osób, które wolą znać prawdę - nawet najbardziej bolesną, niż być ciągle oszukiwanym. A to, że Ty nie umiesz jej w odpowiedni sposób przekazać to nie znaczy, że tak jest najlepiej. Jaki sens będzie miało jego dalsze życie, że ciągle będzie się oszukiwał i to przy wydatnej pomocy takich osób jak Ty?
Kloc (129 punktów)
>Pewnie nie wiesz, że nawet i w Polsce mamy psychologów!
.. powinieneś skorzystać
>Każdy dobry psycholog jest w stanie więcej dobrego dla niego zrobić niż Twój bóg. Jest wiele osób, które wolą znać prawdę - nawet najbardziej bolesną, niż być ciągle oszukiwanym.

On ją zna, a Twoje słowa tylko by go rozbawiły. Dla niego jesteś tylko zwykłym grzesznikiem nieznającym Boga, a z psychologii pewnie dał by Ci wykład
>A to, że Ty nie umiesz jej w odpowiedni sposób przekazać to nie znaczy, że tak jest najlepiej. Jaki sens będzie miało jego dalsze życie, że ciągle będzie się oszukiwał i to przy wydatnej pomocy takich osób jak Ty?

.. oooOOO głupoto ludzka, co za .. .... żyją na tym świecie !!! Kto Ci powiedział, że to ja mu coś powiedziałem o Bogu? Co Ci uczyniłem żeś tak na mnie naskoczył jak zgłodniały pies na kość? Wyrwałeś kilka słów z kontekstu i wmawiasz mi coś, czego nawet nie powiedziałem. Zastanów się zanim zaczniesz wypisywać bzdury, albo naucz się czytać. Do Twej wiadomości. Gość osiągnął więcej przez te 9 lat niż niektórzy przez całe życie. Po wypadku potrafił zaledwie poruszyć głową, teraz mieszka sam i w 100% jest samodzielny. Państwo nie chciało dać mu pracy, więc założył własną firmę, zrobił prawko, jest instruktorem techniki jazdy na wózku, o neurochirurgii, neurologii i psychologii wie nie mniej niż nie jeden lekarz. Zadziwiające jest to, że osiągnął to wbrew opinii lekarskiej. Lekarze specjaliści orzekli, że nigdy nie będzie samodzielny, a on teraz pomaga innym. Gdy leżał jakiś czas temu w szpitalu, to nawet lekarze prosili go by porozmawiał z pacjentami by pomógł im się pozbierać, a Ty chcesz gościa do psychologa posłać zabawne. Co do jego wiary w Boga. Na ile mi wiadomo Boga odnalazł 2 lata po wypadku, i nikt mu nic nie sugerował, miał osobiste przeżycie z Bogiem. Jakoś nie widzę by od tego czasu ciągle się modlił i "chodził" z złożonymi rękoma, lub marnował sobie życie, jak to niektórzy tutaj sugerują, wręcz przeciwnie jest bardziej aktywny i radosny niż wcześniej. Jeśli chcesz to zapytaj go, co go tak napędza? Jeśli chcesz, to go zapytam, czy Ci poświęci swój czas?
To dzięki niemu uwierzyłem.
Władek Lichacz (2050 punktów)
>.. powinieneś skorzystać

Skorzystałem wiele lat temu. Dla mnie wystarczył psycholog, dla Ciebie już nie.

>On ją zna, a Twoje słowa tylko by go rozbawiły.

To dobrze, że ma poczucie humoru.

>Dla niego jesteś tylko zwykłym grzesznikiem nieznającym Boga

A Ty dla mnie dorosłym człowiekiem, któremu do życia niezbędna jest jeszcze wiara w bajki.

>Co Ci uczyniłem żeś tak na mnie naskoczył jak zgłodniały pies na kość? Wyrwałeś kilka słów z kontekstu i wmawiasz mi coś, czego nawet nie powiedziałem. Zastanów się zanim zaczniesz wypisywać bzdury, albo naucz się czytać.

A co ja Tobie?
Nie wystarczy umieć czytać i pisać.

>a Ty chcesz gościa do psychologa posłać

Psycholog to nie psychiatra. To jego życie i zrobi jak zechce.

>zabawne.

Dla mnie nie.

>nikt mu nic nie sugerował, miał osobiste przeżycie z Bogiem.

Pokaż te zdanie dla psychiatry.

>Jeśli chcesz to zapytaj go, co go tak napędza? Jeśli chcesz, to go zapytam, czy Ci poświęci swój czas?

Dzięki, nie skorzystam. Ja za bardzo cenię swój czas.

>To dzięki niemu uwierzyłem.

A ja Tobie nie.
Kloc (129 punktów)

>Pokaż te zdanie dla psychiatry.
Pokaż to zdanie psychiatrze.
>Dzięki, nie skorzystam. Ja za bardzo cenię swój czas.
Właśnie widzę.
>A ja Tobie nie.
A czy do czegoś Cię zmuszam?
Władek Lichacz (2050 punktów)
>>Pokaż te zdanie dla psychiatry.
>Pokaż to zdanie psychiatrze.

Nie mam zamiaru brać udziału w pyskówce, dlatego Ci przypomnę:

>Kloc, dnia 29-12-2006 00:00 napisał, czyli Ty:
>zaden czlowiek nie moze mu pomoc, wszystko, co mu pozostalo to wiara, ze Bog go uzdrowi,

>Thorvoy, dnia 29-12-2006 00:53 napisał:
>Twojemu przyjacielowi nic nie pomoże, jeśli faktycznie ma zerwany rdzeń kręgowy i lepiej niech będzie tego świadom, zamiast modlić się codziennie o uzdrowienie, które nigdy nie nastąpi.

>Władek Lichacz, dnia 29-12-2006 16:53 napisał, czyli ja:
>Każdy dobry psycholog jest w stanie więcej dobrego dla niego zrobić niż Twój bóg.

Wyraziłem swoje własne zdanie na podstawie własnych doświadczeń życiowych. I do niczego nie namawiałem Twojego "przyjaciela".
Jeśli umiesz nie tylko czytać i pisać, ale także i myśleć to przeczytaj swoje posty co najmniej tyle razy ile je napisałeś, a zdziwisz się jak wiele razy obraziłeś.

>Ja za bardzo cenię swój czas.
>Właśnie widzę.
Zapisując się to tego forum liczyłem się z tym, że będą tu także tacy ludzie jak Ty.

>A czy do czegoś Cię zmuszam?
To dlaczego wysyłasz swoje .... na mój adres.
Kloc (129 punktów)

>Nie mam zamiaru brać udziału w pyskówce, dlatego Ci przypomnę:
>>Kloc, dnia 29-12-2006 00:00 napisał, czyli Ty:
>>zaden czlowiek nie moze mu pomoc, wszystko, co mu pozostalo to wiara, ze Bog go uzdrowi,

Zapomniales tylko dodac, ze to, co tutaj napisalem, to nie moje slowa, lecz mego przyjaciela, co jasno wynika z calosci, a Tyś je przypisal mnie. Stad cale nieporozumienie.
>A czy do czegoś Cię zmuszam?
>>To dlaczego wysyłasz swoje .... na mój adres.
Przepraszam, problemy z wgraniem odpowiedzi na forum.
Władek Lichacz (2050 punktów)
>Zapomniales tylko dodac, ze to, co tutaj napisalem, to nie moje slowa, lecz mego przyjaciela, co jasno wynika z calosci, a Tyś je przypisal mnie. Stad cale nieporozumienie.

Nie, niczego nie zapomniałem, a nawet dla pewności jeszcze raz przeczytałem:

>...zaden czlowiek nie moze mu pomoc, wszystko, co mu pozostalo to wiara, ze Bog go uzdrowi, a raczej nie byloby to uzdrowienie, lecz cud, poniewaz gosc ma calkowicie zerwany rdzen kregowy.

Nigdzie nie napisałeś, że to on powiedział. Twój post - Twoja wypowiedź.
Jeśli wypowiadasz się w czymiś imieniu to wyraźnie to podkreśl, a najlepiej zapytaj się danej osoby czy wyraża na to zgodę, tak nakazuje zwykła ludzka przyzwoitość. Wątpię, aby Twój przyjaciel był dumny z Twoich wypowiedzi o nim, ale ja mogę się mylić - bo to tylko i wyłącznie moje przypuszczenia.
Kloc (129 punktów)

>Nigdzie nie napisałeś, że to on powiedział. Twój post - Twoja wypowiedź.
>Jeśli wypowiadasz się w czymiś imieniu to wyraźnie to podkreśl,
Faktycznie można to źle zrozumieć, myślę, że powinno być tak.
Jest on wierzacym w Pana Jezusa Chrystusa, wierzy(on, bo to jego słowa), ze On nadal uzdrawia i dokonuje cudow (cud a uzdrowienie to nie to samo), i że zaden czlowiek nie moze mu pomoc, a wszystko, co mu pozostalo to wiara, ze Bog go uzdrowi,(teraz moja myśl) a raczej nie byloby to uzdrowienie, lecz cud, poniewaz gosc ma calkowicie zerwany rdzen kregowy.
> a najlepiej zapytaj się danej osoby czy wyraża na to zgodę, tak nakazuje zwykła ludzka przyzwoitość.
Czy na psychologii uczą by z góry oceniać kogoś, zapytaj nim wydasz o kimś swój osąd.
> Wątpię, aby Twój przyjaciel był dumny z Twoich wypowiedzi o nim, ale ja mogę się mylić - bo to tylko i wyłącznie moje przypuszczenia.
Wiesz, stwierdzil on, że zachowujecie się jak rasiści. Tępicie wierzących, a to przecież rasizm.
Kloc (129 punktów)

>>Każdy dobry psycholog jest w stanie więcej dobrego dla niego zrobić niż Twój bóg.
>Wyraziłem swoje własne zdanie na podstawie własnych doświadczeń życiowych. I do niczego nie namawiałem Twojego "przyjaciela".
Nikt Ci nie zarzuca, że kogoś do czegoś namawiałeś, tylko, że z góry założyłeś, że to ja jestem winien (i mnie podobni), tego, iż on uwierzył w Boga, choć całość tekstu mówi coś innego. Czytajcie uważniej, nie będzie niepotrzebnych nieporozumień.
>Jeśli umiesz nie tylko czytać i pisać, ale także i myśleć to przeczytaj swoje posty co najmniej tyle razy ile je napisałeś, a zdziwisz się jak wiele razy obraziłeś.
Obraziłem z rozmysłem, nie jestem typem wierzącego, który ciągle nadstawia drugi policzek. Każdy może mnie uderzyć, co wcale nie oznacza, że mu nie oddam.
Władek Lichacz (2050 punktów)
>Nikt Ci nie zarzuca, że kogoś do czegoś namawiałeś...

To przypomnę Ci:
>Kloc, dnia 29-12-2006 22:36 napisał: "a Ty chcesz gościa do psychologa posłać"

>Czytajcie uważniej, nie będzie niepotrzebnych nieporozumień.

Całkowicie popieram

>Obraziłem z rozmysłem, nie jestem typem wierzącego, który ciągle nadstawia drugi policzek. Każdy może mnie uderzyć, co wcale nie oznacza, że mu nie oddam.

Na forum wyrażam tylko i wyłącznie własne zdania i opinie.
Dzięki za chrześcijańskie...
To mój ostatni post na pańskie epistoły, panie Kloc.
Fajny nick, świetnie dobrany - po raz pierwszy zrobiłem to rozmyślnie.
Kloc (129 punktów)
to Twoje słowa:
>Każdy dobry psycholog jest w stanie więcej dobrego dla niego zrobić niż Twój bóg.
a to moje:
>>Kloc, dnia 29-12-2006 22:36 napisał: "a Ty chcesz gościa do psychologa posłać"
może i nierozmyślnie, lecz zasugerowałeś by go tam wysłać. Tak czy owak, nasz spór dotyczył innej kwestii
Thorvoy (6588 punktów)
>>Pewnie nie wiesz, że nawet i w Polsce mamy psychologów!
>.. powinieneś skorzystać

Na jakiej podstawie tak twierdzisz?

>>Każdy dobry psycholog jest w stanie więcej dobrego dla niego zrobić niż Twój bóg. Jest wiele osób, które wolą znać prawdę - nawet najbardziej bolesną, niż być ciągle oszukiwanym.
>On ją zna, a Twoje słowa tylko by go rozbawiły. Dla niego jesteś tylko zwykłym grzesznikiem nieznającym Boga, a z psychologii pewnie dał by Ci wykład

Jestem ciekaw tego wykładu.

Państwo nie chciało dać mu pracy, więc założył własną firmę, zrobił prawko, jest instruktorem techniki jazdy na wózku, o neurochirurgii, neurologii i psychologii wie nie mniej niż nie jeden lekarz. Zadziwiające jest to, że osiągnął to wbrew opinii lekarskiej. Lekarze specjaliści orzekli, że nigdy nie będzie samodzielny, a on teraz pomaga innym.

Motorycznie nie będzie samodzielny powyżej pewnych granic, które wyznacza Jego kalectwo.

> Gdy leżał jakiś czas temu w szpitalu, to nawet lekarze prosili go by porozmawiał z pacjentami by pomógł im się pozbierać, a Ty chcesz gościa do psychologa posłać zabawne. Co do jego wiary w Boga. Na ile mi wiadomo Boga odnalazł 2 lata po wypadku, i nikt mu nic nie sugerował, miał osobiste przeżycie z Bogiem.

Szkoda, taki fajny facet, a schizofrenik.

> Jakoś nie widzę by od tego czasu ciągle się modlił i "chodził" z złożonymi rękoma, lub marnował sobie życie, jak to niektórzy tutaj sugerują, wręcz przeciwnie jest bardziej aktywny i radosny niż wcześniej. Jeśli chcesz to zapytaj go, co go tak napędza? Jeśli chcesz, to go zapytam, czy Ci poświęci swój czas?
>To dzięki niemu uwierzyłem.

Wiesz, On potrzebował w coś wierzyć, bo z dnia na dzień stał się inwalidą. Ale Ty...?
Kloc (129 punktów)

>Wiesz, On potrzebował w coś wierzyć, bo z dnia na dzień stał się inwalidą. Ale Ty...?

Drogi Wojtku, inwalida z dnia na dzien, Boga poznal po 2 latach od wypadku, czytaj uwazniej, i gdybyś mu po wypadku zaczal mowic o Bogu, to by Cie wysmial, albo wyslal do psychiatry, lecz to przezycie go zmienilo
Thorvoy (6588 punktów)
>>Wiesz, On potrzebował w coś wierzyć, bo z dnia na dzień stał się inwalidą. Ale Ty...?
>Drogi Wojtku, inwalida z dnia na dzien, Boga poznal po 2 latach od wypadku, czytaj uwazniej [...]

Masz rację, moje niedopatrzenie. Przepraszam.

>[...] i gdybyś mu po wypadku zaczal mowic o Bogu, to by Cie wysmial, albo wyslal do psychiatry, lecz to przezycie go zmienilo

Po 2 latach? Trochę się naczekał. Jesteś pewien że przyczyną był ten wypadek?
Kloc (129 punktów)

>Po 2 latach? Trochę się naczekał. Jesteś pewien że przyczyną był ten wypadek?
Wojtku. Nie wypadek, przeżycie (w tym przypadku słowo "wypadek" odnosi się do wypadku samochodowego, które miało miejsce w 1997r., natomiast słowo "przeżycie" odnosi się do tego, co stało się 2 lata później), mam nadzieję, że tym razem nikt tego nie zinterpretuje błędnie. Co do Twego pytania, jeżeli chodziło Ci o "przeżycie", to tak, jestem pewien, że przyczyną jego zmiany było owo "przeżycie"
Thorvoy (6588 punktów)
Pola magnetyczne nie mają szczególnego wpływu na nasze organizmy.

Jeśli zdrowieją osoby takie jak mówisz, to pewnie dlatego że miały szczęście. Mówiąc inaczej- praktycznie w każdej chorobie znajdzie się przynajmniej jeden szczęśliwiec, który z niej wyjdzie i żadnego w tym cudu nie ma.
lipschitz (1674 punktów)
Naukowy sposób badania tak naprawdę niewiele różni się od zwyczajnego doświadczania faktów poprzez zmysły, można to ująć następująco: oko widzi ile widzi i widzi więcej używając mikroskopu lub teleskopu. Wspomagamy nasze zmysły, aby poszerzyć ich pole "widzenia". Nie możesz powiedzieć, że wierzysz, iż w mikroświecie żyją mikroludzie, gdyż jakikolwiek człowiek z mikroskopem udowodni ci, że nie ma tam nikogo takiego, powie zobacz i zobaczysz.

Pytanie jest w zasadzie bardzo proste - dlaczego cuda miałyby umykać przyrządom, które czynią nasze oczy doskonalszymi w obserwacji a nie umykałyby "gołym" oczom? Jeśli masz słaby wzrok, to okulary pomogą ci dostrzegać więcej szczegółów, ale zgodnie z logiką cudów - ludzie w okularach nie powinni ich widzieć.

Wspominam o tym, gdyż nauka nie potwierdziła jeszcze żadnego cudu, ale być może wszyscy naukowcy to okularnicy? Jaka więc byłaby przyczyna tego, że cuda umykają naukowcom, nawet tym wierzącym?

Cudów nie ma, to chyba najlepsze wyjaśnienie. Ale weźmy inny przykład. Milion ludzi zostało wyrzuconych z samolotów bez spadochronów. Szansa, że wszyscy zginą jest niewielka. Naukowiec powie - to byłby prawdziwy cud, gdyby wszyscy zginęli, człowiek wiary zaś powie, że tych 10 którzy przeżyli doświadczyło cudu. Podobnie z trefnymi uleczeniami - jeśli miliony chorych ludzi błaga swojego guru o cud ozdrowienia, to jest wręcz nierealne, aby wśród nich te kilka, kilkadziesiąt osób nie ozdrowiało, przeczyłoby to zdrowemu rozsądkowi, ozdrowieją także nie błagając.
Kiedy jednak ustanowimy warunki skrajnie nieprzychylne człowiekowi, np. wyekspediujemy milion ludzi w przestrzeń kosmiczną bez skafandrów, tlenu, możemy być pewni, że nie przeżyje nikt. I tak właśnie się zdarza, tego rodzaju testu cuda nie dotyczą. Nikt nie przeżyje w temperaturze 1000 C, wiara w Boga w niczym tu nie pomoże i lepiej, aby nikt nie próbował jej udawadniać w ten makabryczny sposób, ale oczywiście ludzie wiary mają na tym polu ogromne pole do popisu
thesebas (54 punktów)
ja powiem tak:
jeśli chodzi o 'cuda - zjawiska które zdarzają się mimo bardzo nikłego prawdopodobieństwa' czyli takie jak cudowne ozdrowienia, cudowne ocalenia, i inne niewiarygodne wydarzenia, to tak na dobrą sprawę nie ma nic nadzwyczajnego w tym że się co jakiś czas zdarzają.. wyobraźmy sobie, że zjawisko które może się wydarzyć (niezależnie jak rzadko - ale może) nie zdarza się nigdy - to dopiero byłby dowód na interwencję sił wyższych, prosta statystyka pokazuje,że zjawiska które mogą zdarzyć się raz na milion przypadków - zdarzają się mniej-więcej raz na milion przypadków, i to, że eksperci (np. lekarze) stwierdzają że coś się nie może zdarzyć to jest uproszczenie i zaokrąglenie - prościej jest powiedzieć że coś jest niemożliwe, niż powiedzieć ze w 999999 przypadkach na 1000000 coś się nie stanie..

nie chciałbym oczywiście mieszać biologii ze statystyką - absolutnie nie powiem że statystyka spowoduje, że jednej na 1e6 osób odrośnie amputowana kończyna, czy jedna na 100 osób przeżyje upadek z 10 piętra wieżowca (jako ciekawostka: szukaj.gaz(*)z piętra&x=0&y=0&szuk=gazeta) jednak wiele zjawisk które w powszechnym mniemaniu są niemożliwe - faktycznie są możliwe, i uważam za głupotę dziękczynienie Bogu za to że tak naprawdę po prostu przestrzega prawa które sam Światu nadał..

krótko podsumowując - ten obszar działalności Boga (gdzie przypisuję się Mu powodowanie zjawisk nieprawdopodobnych) przejęła Matematyka/statystyka, osobiste cudowne doświadczenia - psychologia/psychiatria.. a resztą to chyba powinien się zająć Wymiar Sprawiedliwości/kodeks karny (mam oczywiście na myśli oszustwa)
Kubik (129 punktów)
>Słyszeliśmy juz wiele razy o roznych cudach (nawet teraz
>zdarza nam sie o tym slyszac). Nie mam pojecia jak to mozna
>wyjasnic...
>Rozumiem ewentualnie objawienia (np. dzieci sobie ubzduraly
>lub zwidy)... a jesli chodzi o uzdrowienia to wydaje mi sie
>ze wystarczylo aby jedna osoba wkrecila wszystkim ze tam
>sie dzieja cuda i pod tym wplywem inny czloiek (chory) w to
>uwierzyl, a wiadomo ze pozytywne emocje wywoluja pozytywne
>enzymy wiec tak mozna tlumaczyc uzdrowienie...
>Ale co w przypadku kiedy osoba jest psyhicznie chora i nie
>potrafi zrozumiec o co chodzi w tym swiecie a co dopiero
>uwierzyc ze cos moze sie zmienic (zeby powstaly pozytywne
>enzymy)...
>Zastanawiam sie czy to nie sa jakies pola magnetyczne, ale
>przecież kazde takie miejsce jest badane...
Proponuje odwiedzenie tej strony

exodus.dekalog.pl/?action=p10

Pozdrawiam
Thorvoy (6588 punktów)
Nieżły przykład nawiedzeństwa i ludzkiej głupoty widzę pod podanym linkiem. Pytanie moje: w jakim celu go umieściłeś?
Klo... (129 punktów)
>Nieżły przykład nawiedzeństwa i ludzkiej głupoty widzę pod podanym linkiem. Pytanie moje: w jakim celu go umieściłeś?
To dla 'bleble', odnośnie tytułu niniejszego wątku "Cuda - wierzyć czy nie ???...". Niech sobie wyrobi własną opinię, czy wierzyć w cuda, czy nie. Jeżeli chcę mieć na coś własne zdanie, to staram się zbadać każde źródło, bez względu na to, jak fanatycznym wydaje się ono być. Konkretnie chodziło o te świadectwa; "Fiński chłopiec
wskrzeszony !,
Uzdrowienie króla
Anglii Jerzego VI"

Tak przy okazji, warto również wiedzieć, czym właściwie jest cud.?

Cud - w religiach określenie niecodziennego zjawiska lub zdarzenia, które będąc niezgodnym z powszechnie obowiązującymi prawami natury, uważane są za wyraz ingerencji Boga lub sił nadprzyrodzonych.

Wg różnych źródeł za sprawców cudów uchodzili założyciele religii, święci lub prorocy. Cudem nazywane jest np. czyjeś niewyjaśnione uleczenie się ze śmiertelnej choroby.
Hehehe
>Cud - w religiach określenie niecodziennego zjawiska lub zdarzenia, które będąc niezgodnym z powszechnie obowiązującymi prawami natury, uważane są za wyraz ingerencji Boga lub sił nadprzyrodzonych.
Niektórzy podobno zmartwychstali ale czy to aby z pewnościa niezgodne z prawami przyrody ? No to niech pokażą cud w którym np. facet upieczony i już w proszku zmartwychstaje-to od biedy chyba można by było uznać za cud a nie tzw. śmierć kliniczną .
hmmm..

>Niektórzy podobno zmartwychstali ale czy to aby z pewnościa niezgodne z prawami przyrody ? No to niech pokażą cud w którym np. facet upieczony i już w proszku zmartwychstaje-to od biedy chyba można by było uznać za cud a nie tzw. śmierć kliniczną .
to brzmi niczym wyzwanie na Golgocie "Zstap z krzyza a uwierzymy Ci"

Wróć do listy wątków działu Religie

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365