 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 06-01-2007 17:35 | Kornowski (835 punktów) | Religia rzecz męska | Większość religii to religie patriarchalne, w których główną rolę pełni mężczyzna. Tylko on może zostać księdzem, kapłanem, czy mułłą, natomiast kobieta niemal zawsze pełni drugoplanową, o ile nie marginalną rolę. Czy wam też ciężko uwierzyć, aby istota zdolna do stworzenia całego świata była seksistą? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| bleble (5585 punktów) | >Większość religii to religie patriarchalne, w których >główną rolę pełni mężczyzna. Tylko on może zostać księdzem, >kapłanem, czy mułłą, natomiast kobieta niemal zawsze pełni >drugoplanową, o ile nie marginalną rolę. >Czy wam też ciężko uwierzyć, aby istota zdolna do >stworzenia całego świata była seksistą?
No wlasnie. Tez tego nie rozumiem i to jest dla mnie jeden z dowodow nieistnienia Boga, bo przecież gdyby istnial to jego idealem byloby: KOBIETA + MEZCZYZNA = JEDNOSC A tak nie jest w kosciele. Przecież czy mezczyzna jest lepszy od kobiety??? Nie mozna ich wyodrebniac... To jest porabane chyba ze ktos wyjasni mi jakis racjonalny powod takiego stosunku kosciola do kobiet Pozdrowionka
|
|
 | | Kornowski (835 punktów) | >dla mnie jeden z dowodow nieistnienia Boga
Jak dla mnie jest to raczej dowód na ludzkie pochodzenie religii, które objawiają typowo ludzkie słabości. Nie kwestionuje to jednak istnienia boga, tak samo jak zapałka, która nie przewodzi prądu wcale nie oznacza iż w gniazdku nie ma napięcia.
Swoją drogą zakładając że jednak istnieje i człowiek faktycznie jest jego finalnym dziełem, to dlaczego ma tyle niedoróbek? Może jesteśmy jednak dopiero półproduktem któremu za dużo się wydaje?
|
|
|  | | bleble (5585 punktów) | >Swoją drogą zakładając że jednak istnieje i człowiek faktycznie jest jego finalnym dziełem, to dlaczego ma tyle niedoróbek? Może jesteśmy jednak dopiero półproduktem któremu za dużo się wydaje? Przecierz za czasow Chrystusa nie bylo pełnouprawnienia, troche pozniej kiedy powstawal kosciol przyjeto mezczyzn za tę ważniejszą część kościoła. A tam kobiety nie mogły już wywalczyć pełnouprawnienia, ponieważ było już na to za późno
|
|
 | | skaranie boskie (2 punktów) | >>Większość religii to religie patriarchalne, w których >>główną rolę pełni mężczyzna. Tylko on może zostać księdzem, >>kapłanem, czy mułłą, natomiast kobieta niemal zawsze pełni >>drugoplanową, o ile nie marginalną rolę. >>Czy wam też ciężko uwierzyć, aby istota zdolna do >>stworzenia całego świata była seksistą? >No wlasnie. Tez tego nie rozumiem i to jest dla mnie jeden z dowodow nieistnienia Boga, bo przecież gdyby istnial to jego idealem byloby: KOBIETA + MEZCZYZNA = JEDNOSC >A tak nie jest w kosciele. Przecież czy mezczyzna jest lepszy od kobiety??? Nie mozna ich wyodrebniac... To jest porabane chyba ze ktos wyjasni mi jakis racjonalny powod takiego stosunku kosciola do kobiet >Pozdrowionka > jak to nieistnienia?a czy religie wywodzace sie z judaizmu mają monopol na boga?I czy w ogóle trzeba religii,zeby mógł zaistnieć bóg?Nie upieram sie tu przy teizmie. A opcja "on +ona=jednosc" (w duzym uproszczeniu) to cos z rownania jang +jing...A poza tym w zadnej religii nie ma boga.To chyba oczywiste.Bog,jesli jest,pojawia sie zawsze tam gdzie chce,nie zas tam gdzie chcieliby go umiescic "jego" urzednicy. A stosunek kosciola do kobiet? No coz? Kon jaki jest kazdy widzi...Podobnie jak zwierzeciem powoduje nim strach.Strach przed utrata pozycji i wladzy.Chyba Dan Brown byl bliski wyjasnienia tej zagadki.Moze to poczatek apokaliptycznego upadku bestii?Jak mawia pewien moj znajomy - poziwiom,uwidim...
|
|
|  | | Kornowski (835 punktów) | > zadnej religii nie ma boga.To chyba oczywiste.Bog,jesli jest,pojawia sie zawsze tam gdzie chce,nie zas tam gdzie chcieliby go umiescic "jego" urzednicy.
Uważam, że jeśli bóg istnieje, to nie ma go w kościołach, lecz ukrywa się gdzieś za przecinkiem liczby Pi.
Jednak to co jest oczywiste dla nas, jest sprzeczne z poglądami większości religii.
|
|
| Maliński (102 punktów) | >Czy wam też ciężko uwierzyć, aby istota zdolna do >stworzenia całego świata była seksistą?
Ani trochę,bo na jakiej niby podstawie miałbym twierdzić o przymiotach stwórcy(zakładając istnienie takowego)? Skąd mam wiedzieć,że np.: nie wyżywa się za docinki swojej boskiej ex?
Absurd.
|
|
| quasar (219 punktów) | >Większość religii to religie patriarchalne, w których >główną rolę pełni mężczyzna. Tylko on może zostać księdzem, >kapłanem, czy mułłą, natomiast kobieta niemal zawsze pełni >drugoplanową, o ile nie marginalną rolę. >Czy wam też ciężko uwierzyć, aby istota zdolna do >stworzenia całego świata była seksistą? Wolę nie myśleć co by było gdyby dewotki wpuścić na ambony - totalny fanatyzm i wariactwo. Przypomina mi się wypowiedź jednego księdza który wprost powiedział, że kobiety przesadzają w sprawach wiary. Normalny człowiek przychodzi do kościoła posłuchać kazania raz w tygodniu a tu taka babcia biega co dzień i jak się modli to Jezus się do niej z krzyża uśmiechnie albo pomacha. Obłęd. Gdy mówimy "moherowy beret" to z czym się on kojarzy?
|
|
 | | Kornowski (835 punktów) | My mężczyźni wcale nie jesteśmy lepsi. Wyprawy krzywże, inkwizycja, dżihad, zamachy terrorystyczne, milicje obyczajowe, licze...
Zwróciłeś jednak uwagę na bardzo ważny fakt, iż mężczyźni i kobiety podchodzą nieco inaczej do religii. Kobiety są bardziej emocjonalne, a mężczyźni formalni. Tym niemniej wynika z tego iż religia jest wytworem ludzkim, a nie czymś danym od boga.
|
|
| martines | >Czy wam też ciężko uwierzyć, aby istota zdolna do >stworzenia całego świata była seksistą?
Ciężko mi w ogóle uwierzyć w to, by istniał jakikolwiek bóg. Ten cały patriarchalizm religii jest po prostu ludzkim wymysłem. Teiści mówią, że bóg nie jest ani kobietą, ani mężczyzną, więc to jakiś absurd, że tylko facetom wolno sprawować "bożą posługę".
|
|
| Beatus (2528 punktów) | > Większość religii to religie patriarchalne, w których> główną rolę pełni mężczyzna.Większość współczesnych religii. Matriarchat tez miał swój czas przewagi. Niektórzy religioznawcy twierdzą nawet, że początkiem religijności był matriarchat. > Tylko on może zostać księdzem,> kapłanem, czy mułłą, natomiast kobieta niemal zawsze pełni> drugoplanową, o ile nie marginalną rolę.Przyczyny wiązania określonej płci z określonymi rolami w religii szukałabym w charakterze kultury z której wywodzi się ta właśnie religia. Basen morza Śródziemnego do dziś charakteryzuje się większym podziałem płci niż np. na północy Europy. Poniżej pisałeś też, że religijność kobieca jest bardziej emocjonalna, męska instytucjonalna. Czytałam gdzieś i jestem skłonna z tym się zgodzić, że trwałość, powszechność i szybką ekspansję chrześcijaństwo w dużej mierze zawdzięcza organizacji, hierarchiczności, generalnie instytucjonalizmowi, a nie jakiejś nadzwyczajnej prawdzie, którą głosi. > Czy wam też ciężko uwierzyć, aby istota zdolna do> stworzenia całego świata była seksistą?Sam fakt, ze religii jest tak wiele i tak rozmaicie przedstawiają bogów, świadczy o tym, ze żadna z nich nie może mieć monopolu na prawdę o rzeczywistości transcendentnej. Z drugiej strony trwałość i powszechność religii skłania do przypuszczenia, że coś ponadczasowo ważnego dla człowieka musi się w tym zawierać. Wracając do chrześcijaństwa - ale jak odsiać zborze od plew  Pozdrawiam
|
|
 | | Kornowski (835 punktów) | >trwałość, powszechność i szybką ekspansję chrześcijaństwo w dużej mierze zawdzięcza organizacji
Na pewno jest w tym sporo prawdy, choć nie należy nie doceniać monoteizmu. Lepiej mieć jednego boga ale porządnego zamiast wielu takich sobie.
>trwałość i powszechność religii skłania do przypuszczenia, że coś ponadczasowo ważnego dla człowieka musi się w tym zawierać Z jednej strony jest to potrzeba wytłumaczenia sobie czegoś niezrozumiałego, z drugiej rozwiązania nierozstrzygalnych dylematów typu: "co się dzieje po śmierci" czy "jaki jest sens ziemskiej egzystencji".
Pamiętam jak kiedyś droczyliśmy się z kumplem (katolik) na tematy wiary. Pamiętam dwa moje argumenty: "Skąd wiesz że Twoja religia jest prawdziwa" i "skąd wiesz, że nie czcisz diabła podszywającego się pod boga". Buziaki
|
|
|  | | Beatus (2528 punktów) | > Na pewno jest w tym sporo prawdy, choć nie należy nie doceniać monoteizmu. Lepiej mieć jednego boga ale porządnego zamiast wielu takich sobie.Monoteizm? Chyba z nazwy jeśli poważnie traktujemy kult świętych.  > >trwałość i powszechność religii skłania do przypuszczenia, że coś ponadczasowo ważnego dla człowieka musi się w tym zawierać> Z jednej strony jest to potrzeba wytłumaczenia sobie czegoś niezrozumiałego, z drugiej rozwiązania nierozstrzygalnych dylematów typu: "co się dzieje po śmierci" czy "jaki jest sens ziemskiej egzystencji".I już? To jest ostateczna odpowiedz? Przecież nauki też dają odpowiedzi na takie pytania, a jednak religijność trwa. Jest też kult, gestu o charakterze religijnym. Nie wydaje mi się aby miały uboczny charakter. Są czymś więcej. > Pamiętam jak kiedyś droczyliśmy się z kumplem (katolik) na tematy wiary. Pamiętam dwa moje argumenty: "Skąd wiesz że Twoja religia jest prawdziwa"Wewnętrzne poczucie oczywistości i prawdziwości. > i "skąd wiesz, że nie czcisz diabła podszywającego się pod boga".Sumienie pozwala odróżniać dobro od zła, Boga od diabła. > BuziakiCo?
|
|
| |  | | Kornowski (835 punktów) | Początkowo chrześcijaństwo było religią monoteistyczną bez kultu świętych, której wyznawcy nie obchodzili się ani gwiazdki ani wielkanocy. Być może sukces chrześcijaństwa wynika ze zdolności do przystosowania się do zastanej rzeczywistości i obrzędów. Zbieżność nazw diabłów a z nazwami z panteonu bogów nie jest przypadkowa, tak samo jak podobne brzmienie słów: Wielkanoc (Easter) i Isztar
>>"Skąd wiesz że Twoja religia jest prawdziwa" >Wewnętrzne poczucie oczywistości i prawdziwości. Wszyscy, zarówno buddyści, muzułmanie, scjentolodzy czy animaliści, mają owo "poczucie oczywistości i prawdziwości", a przecież jeśli jeden człowiek mówi, "skręć w lewo" a drugi "skręć w prawo" to oboje nie mogą mieć racji. Choćby nie wiem jak byli pewni swego conajmniej jeden z nich musi się mylić.
>>"skąd wiesz, że nie czcisz diabła podszywającego się pod boga". >Sumienie pozwala odróżniać dobro od zła, Boga od diabła. Sumienie faktycznie pozwala odróżnić dobro od zła, ale są to pojęcia dość indywidualne. Przykładowo wielu hitlerowskich zbrodniarzy było gorliwymi katolikami, przekonanymi, o słuszności ludobójstwa, w którym uczestniczyli. Religia (sprawnie wykorzystywana przez propagandę) wręcz pomagała oprawcom odgrodzić się od swoich ofiar, i zagłuszyć sumienie.
Pozdrawiam i życzę dobrej nocy/dnia
|
|
| | |  | | Beatus (2528 punktów) | Podsumowując popularność i trwałość chrześcijaństwa nie zawiera się w jednej przyczynie. Częściowo było i jest odpowiednią doktryną w odpowiednim czasie, ci którzy znaleźli się u steru potrafili zadbać i o instytucje i o umiejętne przejęcie lub dyskredytacje innych wyznań, itd. To mądra religia. Chyba powinnam zaznaczyć wcześniej, to co napisałam poniżej nie jest moją opinią. To po prostu typowe odpowiedzi na podane przez ciebie wątpliwości. >>>"Skąd wiesz że Twoja religia jest prawdziwa" >>Wewnętrzne poczucie oczywistości i prawdziwości. >Wszyscy, zarówno buddyści, muzułmanie, scjentolodzy czy animaliści, pozwól, że dodam - racjonaliści, empiryści, materialiści > mają owo "poczucie oczywistości i prawdziwości", a przecież jeśli jeden człowiek mówi, "skręć w lewo" a drugi "skręć w prawo" to oboje nie mogą mieć racji. Choćby nie wiem jak byli pewni swego conajmniej jeden z nich musi się mylić. Niekoniecznie. Istnieje możliwość, że obydwaj mają rację lub obydwaj się mylą. Prosty przykład. Dwoje ludzi, jedna góra, dwie ścieżki. Xiński uważa, że lepiej iść w prawo, Yeksiński, że w lewo. Zetkowski baranieje w przekonaniu, że tylko jeden wejdzie na szczyt. Tym czasem obie drogi prowadzą w to samo miejsce. Jedna jest krótsza ale wymaga siły i kondycji. Druga jest dłuższa ale można pokonać ją nawet o lasce. Sądzę, że stosuje się to do wielu celów i dróg. Może być oczywiście tak, że obie wiodą w przepaść. >>>"skąd wiesz, że nie czcisz diabła podszywającego się pod boga". >>Sumienie pozwala odróżniać dobro od zła, Boga od diabła. >Sumienie faktycznie pozwala odróżnić dobro od zła, ale są to pojęcia dość indywidualne. Przykładowo wielu hitlerowskich zbrodniarzy było gorliwymi katolikami, przekonanymi, o słuszności ludobójstwa, w którym uczestniczyli. Religia (sprawnie wykorzystywana przez propagandę) wręcz pomagała oprawcom odgrodzić się od swoich ofiar, i zagłuszyć sumienie. Etyka chrześcijańska na wyjaśnienie takich anomalii używa pojęcia "degradacja sumienia". Dość prosta sprawa. Jak się człowiek opatrzy, przyzwyczai, otrzyma przyzwolenie, potem sam sobie da przyzwolenie to i diabła oswoi. Stąd też bierze się upór kościoła aby nie zmieniać za wiele w prawach i przykazaniach. Pozdrawiam
|
|
| | | |  | | placownik (17853 punktów) |
>To mądra religia.
To religia świetnie sprawdająca się w roli religii panującej, państwowej. Dawała ukojenie niewolnikom, feudalnym chłopom, a później (nawet całkiem niedawno) robotnikom. Jej zinstytucjonalizowane struktury przez wieki były dostarczycielem wykształconych kadr zarządzających. Dostarczała również wygodnych uzasadnień dla dokonywanych podbojów. Drugiej takiej już nie będzie!
Aż dziw bierze, że Faraon ostał się jeszcze jako lektura szkolna.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | |  | | Beatus (2528 punktów) | Kto wie, kto wie. Islam ma niezły potencjał. Potrzebny byłby tylko jakiś dobry reformator. Gdyby zrobili porządek z kilkoma sprawami i dostosowali całość nieco do współczesności, mogliby sporo zdziałać. Korzystając choćby z kryzysu chrześcijaństwa i jednocześnie bazując na wspólnocie korzeni. Pozdrawiam
|
|
| | | | | |  | | Kornowski (835 punktów) | Jak na razie Islam stawia sprawę religii dosłownie i w przenośni na ostrzu noża.
Ekspansja nieźle im idzie, chociaż w przeciwieństwie do chrześcijaństwa ani nie potrafią się dostosować do rzeczywistości, ani nie są zinstytucjonalizowani, ba nie mają nawet lidera koordynującego ich działania.
PS Piszę globalnie, a nie o konkretnych osobach.
|
|
| | | |  | | Kornowski (835 punktów) | Nie będę dyskutować, bo za bardzo brniemy w offtopic.
Celem tej uruchomienia tej dyskusji było zwrócenie uwagi na fakt, że znaczna większość religii (nie tylko monoteistycznych) to religie, w których kobieta jest postacią drugoplanową, oraz zastanowienie się nad przyczyną tego stanu rzeczy.
Pozdrawiam ponownie
|
|
| | | | |  | | Beatus (2528 punktów) | > Nie będę dyskutować, bo za bardzo brniemy w offtopic.> Celem tej uruchomienia tej dyskusji było zwrócenie uwagi na fakt, że znaczna większość religii (nie tylko monoteistycznych) to religie, w których kobieta jest postacią drugoplanową, oraz zastanowienie się nad przyczyną tego stanu rzeczy.Jak wcześniej pisałam przyczyna, moim zdaniem, leży w klimacie kulturowym w którym powstała określona religia. Bardziej interesujące wydają mi się skutki takiego stanu rzeczy. No ale, zastanówmy się nad możliwościami. Jakikolwiek Bóg, o ile istnieje, powinien być z "czystej pneumy" Płciowość zaś wydaje się mieć podstawy czysto materialne. Owszem mówimy o czymś takim jak płeć psychologiczna. Warto jednak zauważyć, że psychika kształtowana jest w dużej mierze przez uwarunkowania materialne. Drugie źródło to socjalizacja. Większość społeczeństw dokonuje podziału ról i kompetencji ze względu na płeć, nic dziwnego że ma to odzwierciedlenie w postrzeganiu własnego ja. Co ciekawe, mimo tych wszystkich warunków powstawania struktury psychicznej człowieka, z badań wynika, że płeć fizyczna, a nawet preferencje seksualne wcale nie idą w parze z płcią psychologiczną. Wracając do kwestii płci w religiach. Owa Wieczna Pneuma nie powinna być płciowa. Jako taka nie powinna mieć płciowych preferencji. Religie i religijność są nieodłącznie związane z określonymi symbolami, prawdami, znaczeniami. Można by więc przypuszczać, że sedno tego co stanowi o religijności ma charakter bardziej męski niż żeński. Jednak czy jest tak naprawdę? Wieczność, pojęcie jak najbardziej pasujące do religii, jest kojarzona z męskością. W bliskim związku z wiecznością pozostaje niezmienność, więc chyba warto przyjrzeć się jednocześnie obu tym terminom. Do sfery tzw. męskości należy: siła, trwałość, jednoznaczność, itp. Są to psychologicznie, kulturowo i religijnie cechy typowo męskie. Czy jednak wieczność nie ma nic wspólnego z kobiecością. Okazuje się, że ma tylko dochodzi do tego nieco inną drogą. Do typowo kobiecych cech zalicza się: zmienność, narodziny, śmierć, wieloznaczność. Okazuje się, że do wieczności można "dotrzeć" równie dobrze po przez wizerunek rzeczywistości jako niezmiennej, trwałej, zawsze takiej samej, jak i przez inny wizerunek, rzeczywistości dynamicznej, wciąż zmieniającej się ale podległej nieustannemu kołowrotowi narodzin i śmierci. Oba scenariusze występują w religiach. Brak jednoznacznego przyporządkowania religijności do płci można wykazać też na wiele innych sposobów. Zahaczyłam o ten temat tutaj - www.racjonalista.pl/kk.php/s,3499 Jeśli masz ochotę przeczytaj, ale ostrzegam nie bardzo jest tam coś o KK, chrześcijaństwie, a nawet monoteizmie. Co więc jeszcze może wypływać na kształt religii? Jeśli nie Bóg, jeśli nie jakiś religijny zmysł w człowieku no to już tylko kultura. Tak więc drogą eliminacji, za wyolbrzymianie roli mężczyzny i pomniejszanie kobiety, we współczesnych nam religiach, obarczam dawne kultury w których te religie powstały. Co do płciowości w religii, niezmiennie bawi mnie fragment, który przeczytałam u Campbela, "no i czytamy proszę państwa w Bibli >łono Abrahama<. Ja pytam, a gdzie ten Abraham miał łono? Jakie łono? Jakiego Abrahama?" (cytat nie dosłowny) Campbel uważa, że w chrześcijaństwie można znaleźć ślady dawnych religii matriarchalnych, owo "łono" jest jednym z nich. Pozdrawiam
|
|
| przechodzień | > Większość religii to religie patriarchalne, w których> główną rolę pełni mężczyzna. Tylko on może zostać księdzem,> kapłanem, czy mułłą, natomiast kobieta niemal zawsze pełni> drugoplanową, o ile nie marginalną rolę.> Czy wam też ciężko uwierzyć, aby istota zdolna do> stworzenia całego świata była seksistą?Jak na niewierzacych w istnienie Boga, strasznie duzo o nim gadacie  Jezeli dla mnie cos nie istnieje, to nie zawracam sobie tym glowy.
|
|
 | | Beatus (2528 punktów) | > Jak na niewierzacych w istnienie Boga, strasznie duzo o nim gadacie Jezeli dla mnie cos nie istnieje, to nie zawracam sobie tym glowy. 1.Nieznajomość wroga szkodzi 2.Religia jest zjawiskiem społecznym i jako takie istnieje, ma szeroki wpływ na człowieka, jest więc godna zainteresowania także ateistów 3.Obecny stan ludzkiej kultury jest w dużej mierze warunkowany historią idei, także religijnych, interesując się historią niesposób ten temat pomijać 4.Wiedza o charakterze religioznawczym pozwala lepiej rozumieć postępowanie i zachowanie osób religijnych. Ci stanowią większość. Ułatwia to funkcjonowanie w społeczeństwie. 5.Ja akurat wierzę w Boga i nie jestem taką znów osobliwością na tym forum. Pozdrawiam
|
|
|  | | Kornowski (835 punktów) | > Nieznajomość wroga szkodziJa jestem wrogiem tylko tych religii, które są wyjątkowo szkodliwe. Fanatyzmu (nie tylko religijnego zresztą) i przymusu też nie lubię. Co do pozostałych punktów zgadzam się w 100%. Religie są tak powszechne, że dziwne byłoby gdyby się nimi nie interesować i od naukowej strony. Plusik za zgodność poglądów  Również pozdrawiam
|
|
|  | | Przechodzień | >1.Nieznajomość wroga szkodzi >2.Religia jest zjawiskiem społecznym i jako takie istnieje, ma szeroki wpływ na człowieka, jest więc godna zainteresowania także ateistów na racjonaliscie raczej wysmiewaja wierzacych ireligie, nie zas dyskutuja w normalny sposob. >3.Obecny stan ludzkiej kultury jest w dużej mierze warunkowany historią idei, także religijnych, interesując się historią niesposób ten temat pomijać >4.Wiedza o charakterze religioznawczym pozwala lepiej rozumieć postępowanie i zachowanie osób religijnych. Ci stanowią większość. Ułatwia to funkcjonowanie w społeczeństwie. >5.Ja akurat wierzę w Boga i nie jestem taką znów osobliwością na tym forum. tez jestem wierzacym i jestem z tego dumny. niestety na racjonaliscie, ateisci potrafia sie tylko wysmiewac z Boga (wiekszosc) , i niejednokrotnie nawet nie wiedza o czym mowia. Pozdrawiam.
|
|
| |  | | Kornowski (835 punktów) | >na racjonaliscie raczej wysmiewaja wierzacych ireligie, Zbyt generalizujesz, choć nie przeczę zdarzają nawet wulgaryzmy pod adresem osób wierzących czy osób posiadających inne poglądy. Jednak dzięki postawie większości użytkowników tego forum, oraz pracy moderatorów takie sytuacje należą do rzadkości. >ateisci potrafia sie tylko wysmiewac z Boga (wiekszosc) , i niejednokrotnie nawet nie wiedza o czym mowia. Poprzez analogię można by wysunąć (również fałszujące obraz rzeczywistości) stwierdzenie, że wierzący potrafią tylko prześladować niewierzących, i niejednokrotnie nawet nie wie w co wierzy.
Tymczasem Beatus, na której wiadomość odpowiedziałem jest osobą wierzącą, która (dobrowolnie) udzielając się na tym forum zyskała uznanie również wśród ateistów i agnostyków.
|
|
| | |  | | Przechodzień | >Poprzez analogię można by wysunąć (również fałszujące obraz rzeczywistości) stwierdzenie, że wierzący potrafią tylko prześladować niewierzących, i niejednokrotnie nawet nie wie w co wierzy. > Prawdziwie wierzący nie prześladuje innych. Prześladowanie to domena raczej tych, tak zwanych, wierzących. Czego między innymi pięknym przykładem jest k. katolicki. Mowa o całym systemie, nie zaś o jednostkach. Winą winni być obarczeni "nauczyciele" którzy uczą przewrotności, po to by czerpać korzyści materialne. Za kazalnicą powinien stać ktoś, kto ma powołanie, nie zaś ktoś, kto myśli tylko o swej "kieszeni". Masz rację, tak zwani wierzący są gorsi od niewierzących. Pozdrawiam.
|
|
| |  | | Beatus (2528 punktów) | > na racjonaliście raczej wyśmiewają wierzących i religie, nie zas dyskutuja w normalny sposob.No nie jest to kółko wzajemnej adoracji. Myślę, że pewna doza kontrolowanej agresji i spora odporność psychiczna są niezbędnymi elementami aby popisać tu dłużej niż pół roku. Wyśmiewanie kogoś za to, że jest wierzący lub niewierzący jest zajęciem głupawym i bezproduktywnym. Jeśli kogoś to bawi, po prostu nie dyskutuj z nim i już. Jednak prawdę mówiąc na forach zorientowanych pro religijnie, też nie bardzo da się podyskutować o religii w sposób, który mnie by interesował. Problematyka religioznawcza, filozoficzna czy choćby kulturoznawcza raczej tam nie występuje. A szkoda. > tez jestem wierzacym i jestem z tego dumny. niestety na racjonaliscie, ateisci potrafia sie tylko wysmiewac z Boga (wiekszosc) , i niejednokrotnie nawet nie wiedza o czym mowia.No to po co dyskutujesz z ślepymi o kolorach. Jest przecież wiele interesujących tematów, na temat których ateista z teistą może pogawędzić przy obopólnej korzyści. No ale, jeśli ktoś będzie cię wyśmiewał, tylko i wyłącznie za wybór między teizmem, a ateizmem możesz liczyć na moją pomoc. Ponoć w kupie raźniej
|
|
| | |  | | Przechodzień | > No nie jest to kółko wzajemnej adoracji. Myślę, że pewna doza kontrolowanej agresji i spora odporność psychiczna są niezbędnymi elementami aby popisać tu dłużej niż pół roku. Wyśmiewanie kogoś za to, że jest wierzący lub niewierzący jest zajęciem głupawym i bezproduktywnym. Jeśli kogoś to bawi, po prostu nie dyskutuj z nim i już.> Jednak prawdę mówiąc na forach zorientowanych pro religijnie, też nie bardzo da się podyskutować o religii w sposób, który mnie by interesował. Problematyka religioznawcza, filozoficzna czy choćby kulturoznawcza raczej tam nie występuje. A szkoda.> ... po co dyskutujesz z ślepymi o kolorach. Jest przecież wiele interesujących tematów, na temat których ateista z teistą może pogawędzić przy obopólnej korzyści.> No ale, jeśli ktoś będzie cię wyśmiewał, tylko i wyłącznie za wybór między teizmem, a ateizmem możesz liczyć na moją pomoc. Ponoć w kupie raźniej > Psychicznie jestem uodporniony na bezmyślną głupotę prześmiewców. To, że ktoś mnie wyśmiewa, dlatego, bo wierzę w Pana Jezusa Chrystusa, to jego problem. Osobiście bardzo lubię następujący cytat "Jestem głupcem dla Chrystusa, czyim głupcem jesteś ty." To stwierdzenie zamyka usta naśmiewcom. I choć na brak przyjaciół (zarówno, po jednej, jak i po drugiej stronie) nie narzekam, to powiem ci, że jest mi niezmiernie miło, mogąc "widzieć" kogoś, kto potrafi normalnie rozmawiać. Wierzę, że jeszcze będziemy mieć okazję, by zamienić ze sobą kilka słów. Pozdrawiam.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|