 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 22-01-2007 00:46 | jankowski (5 punktów) | Jest Bóg czy go nie ma? | Ostatnio doświadczyłem najgorszego z przeżycia tzn.zmarła mi bardzo bliska osoba/brat/.I tak z dnia na dzień przestałem wierzyć że On istnieje,chociaż tyle lat wierzyłem.Boga nie ma a jeśli jest to jest nienormalny-zabiera tych którzy na to nie zasługują,a nie widzi np. jakie świństwa wyczyniają księża. Zapraszam do polemiki tych którzy wierzą ze Bóg jest i w bajdy klech ufają.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Gosia (9452 punktów) | Odp: jest Bóg czy go nie ma? | >I tak z dnia na >dzień przestałem wieżyć że On istnieje,chociaż tyle lat >wieżyłem.Boga nie ma a jeśli jest to jest >nienormalny-zabiera tych którzy na to niezasługują,a nie >widzi np. jakie świństwa wyczyniają księża.
Bardzo Ci współczuję i nie są to tylko zdawkowe słowa.Wiem aż za dobrze jak boli utrata najbliższych.Jak trudno pogodzić się z faktem, że śmierć dotąd tak abstrakcyjna, staje się namacalna.Jak wielka ogarnia Cię rozpacz i do jakiej furii doprowadza poczucie całkowitej bezsiły.Jak irracjonalnie chcesz aby ktoś był za to odpowiedzialny, aby można było kogoś oskarżyć i wywrzeszczeć mu swoją rozpacz prosto w twarz.I ukarać za Twój ból.Choćby odmową wiary... Nie jest to dobry moment na zmianę światopoglądu.Rozpacz w końcu minie, spojrzysz wtedy bardziej trzeźwym umysłem na swoje życie i podjęte decyzje będą bardziej świadome i przemyślane.Teraz pozwól sobie na żałobę.
Serdecznie pozdrawiam.
|
|
| Kurylas Bartlomiej (87 punktów) | Odp: Jest Bóg czy go nie ma? | Moim zdaniem nie da się udowodnić istnienia boga, nie da się też udowodnić jego nieistnienia. To czy wierzymy w niego zależy tylko od nas, od naszej potrzeby lub jej braku wyznawania jakieś wiary. Ciężko jest znaleźć siebie w tym wyborze w skrajnych emocjach, do jakich należy opłakiwanie zmarłych bliskich osób, więc ja Ci radzę podobnie, poczekaj aż żal minie, wtedy przeanalizuj za i przeciw i wybierz sobie swoją drogę. Pozdrawiam Trzeba jednak pamiętać, że mamy wybór czy wierzymy czy nie, nie mamy wyboru czy istnieje czy nie.
...żyj tak, by umierając, nie powiedzieć, że nie potrafiłeś żyć...
|
|
| martines | Wiem co znaczy stracić bliską osobę, sam też otarłem się o śmierć. Szczerze Ci współczuję, mam nadzieję, że będziesz się trzymać. Myślę, że teraz jestem silny bo doświadczyłem bólu zarówno egzystencjalnego, jak i fizycznego. Jestem realistą, prawda o tym, że świat nadnaturalny czy nadprzyrodzony nie istnieje już mnie nie przeraża. Może Ciebie bolesne doświadczenia też wzmocnią- tego Ci życzę.
|
|
| Thorvoy (6588 punktów) | Z mojej strony najszczersze kondolencje.
Co do boga- niektórzy mogliby powiedzieć, że nie nam rozumieć jego wyroki, ale my tu raczej wychodzimy z założenia, że dzieje się tak, jak dziać się musi, bo jednoznacznej ingerencji żadnego bóstwa nie widać.
|
|
| Ojciec Dyrektor (1704 punktów) | Każdy zaślepiony katolik odpowiedziałby: "Zastanów się! Bóg na pewno miał w tym jakiś cel, tylko nie potrafisz tego zrozumieć". Ja odpowiem Ci wprost.Nie wiem czemu tak jest. Po śmierci mojej babci, która była święta praktycznie święta za życia, także zwątpiłem i wyrzuciłem nawet księdzu zdanie "I gdzie teraz jest Twój Bóg?" prosto w twarz. Odpowiedział zdaniem przytoczonym na samym początku. Współczuję i szczerze odpowiadam: Nie widzę żadnej logiki w tym, o czym tu rozmawiamy.
Pozdrawiam.
Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
|
|
1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Ostatnio doświadczyłem najgorszego z przeżycia >tzn.zmarła mi bardzo bliska osoba...
wyrazy współczucia.
ps. chyba zauważyłeś, że problem boga pojawia się wtedy, gdy ktoś cię wcześniej (najczęściej w dzieciństwie i bez możliwości oporu z twojej strony) w niego wmanewrował. osobiście uważam, że tak jak dzieci nie powinno się bić, tak też nie powinno się wrabiać je w jakąkolwiek religię. odrzuć więc swoja przeszłość. to jest klucz całej sprawy. jeśli nie zmyjesz kurzu świata kropelką rosy (prawda jaka jest piękna), nigdy nie odpowiesz sobie na to pytanie. bóg jest właśnie jednym z pyłków kurzu. co zaś do księży - cóż, to precyzyjna machina urabiania ludzi(również...drobnych księży!), ale na ich własne życzenie. jeśli chcesz - płać i korzystaj z ich usług. twój dialog z wiecznością nie zakłada żadnego pośrednika. a jeśli jest jakiś pośrednik - to nie jest to już twój dialog, tylko wspólne oszustwo, strata czasu. nikt za ciebie nie będzie oddychał, patrzył, cieszył się i płakał. myśląc o tym wszystkim nie należy zaczynać od słów. niestety cierpisz - to dobry początek aby zacząć od siebie, a nie od pytań o boga, czy też od kapłanów wszystkich religii razem wziętych.
|
|
 | | eimi (7 punktów) | Najdziwniejsze - przekonanie że Bóg miałaby się przejmować problemami życia/śmierci pojedynczych mięsnokostnych worków.
Wiele ciekawych argumentów można przytaczać za i przeciw istnieniu Boga, ale na pewno nie mogą to być jakieś osobiste traumy.
|
|
|  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | > Wiele ciekawych argumentów można przytaczać za i przeciw istnieniu Boga, ale na pewno nie mogą to być jakieś osobiste traumy.mylisz się. traumy, te zbiorowe (wojny, katastrofy naturalne), jak i indywidualne stanowiły i stanowić będą zawsze okazje do argumentowania za i przeciw istnieniu boga. przypomnę ci chociazby wielkie trzęsienie ziemi w lisbonie w 1755 roku, które w dniu wszystkich świętych zmiotło z powierzchni ziemi całe to miasto  wikipedia: "Trzęsienie ziemi nie tylko zniszczyło samo miasto, ale miało także swój oddźwięk społeczno -ideologiczny. Lizbona w owym czasie była katolicką stolicą państwa o wielkich tradycjach w budowie klasztorów i kościołów, w pełni zaangażowaną w ewangelizację swoich zamorskich kolonii. Fakt wystąpienia trzęsienia ziemi w Lizbonie i zniszczenia wielu ważnych obiektów sakralnych, właśnie w dzień świąteczny (Wszystkich Świętych) wzbudził wiele zainteresowania kwestiami polityki kościoła w całej Europie. Z punktu widzenia przeciętnego XVIII-wiecznego katolika, mieszkańca Europy, było to; bardzo trudne do zrozumienia, szokujące zrządzenie nadprzyrodzone.") podobne reperkusje miała i ma po dziś dzień ii wojna światowa (jej wpływ na ateistyczny egzystencjalizm chociażby). mozna przytoczyć wiele innych zdarzeń tego typu. rzecz jasna, jesli uczynisz z boga jedynie filozoficzną zasadę swego systemu filozofii, to trudno wymagać, aby taka zasada posłuszna była twoim modłom, aby odkupiła twoje grzechy i była wrażliwa na czyjeś nieszczęście (wariant ontoteologii arystotelesa ze wszystkimi późniejszymi przeróbkami). osobiście uważam, że jeśli w tej sprawie mozna argumentować za i przeciw, jest to spór jałowy. nie sądzę, aby moje i czyjekolwiek cierpienie (np. buddy czy jezusa) miało jakikolwiek wpływ na bieg dziejów kosmosu. mojemu cierpieniu nadaję taki sam status jak chmurze rozwiewanej przez wiatr. pozdrawiam
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|