Racjonalista - Strona głównaDo treści
Die Welt a JPII

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
04-04-2007 19:33Crown (78 punktów)Die Welt a JPII
Dla tych którzy jeszcze nie słyszeli: w Polsce rozpętała się burza na temat satyrycznego artykułu o Janie Pawle II.

www.welt.d(*)._wirkte_noch_mehr_Wunder.html

Pytanie - jak z tej sytuacji wybroniła się społeczność polska? Ano po komentarzach już widać, że się nie popisali. Po raz kolejny doszedłem do wniosku, że Polska nie jest jeszcze przygotowana na prawdziwą wolność słowa (zresztą, co tu dużo mówić, nigdy jeszcze takowej u nas nie było).

Ja rozumiem, że to dla wielu Polaków świętość. Abstrahując teraz od sensu takiej postawy, chciałem zapytać - co w tym artykule jest niezręcznego lub obraźliwego? Przeczytałem kilka razy, ale nic zdrożnego tam nie widzę. Satyra to satyra - ona rządzi się innymi prawami. Ciekawe, co polscy komentatorzy zrobiliby, gdyby "South Park", albo "Family Guy" puszczano na kanałach telewizyjnych bardziej dostępnych dla szerszej publiki. Chyba rozpalonoby stosy...

Pozdrawiam, zbulwersowany bardzo. Ale nie artykułem, tylko reakcją komentujących go Polaków.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

APawłowski (1150 punktów)
Niestety, niemal cała Polska uwierzyła w papieską nieomylność. Bezkrytycznie podchodzimy do naszych bohaterów i wielbimy ich bez żadnego zastanawiania się nad przyczyną ich świętości. Tak przez aklamację. Ciekawi mnie jedno. Dlaczego można spokojnie żartować z prezydenta, premiera, kilku ministrów a nie można z JP II? Mało tego, dowcipów o Bogu jest mnóstwo i nic się nie dzieje a jak coś na temat naszego JP II, to obraza uczuć narodowych od razu. To jakieś narodowe szaleństwo. Nawet nikt się nie odważy choć na odrobinę polemiki podjąć ze słowami K. Wojtyły. Dzisiejszy dzień spędziłem w samochodzie, jedyne co słyszałem w radio to dytyramby na cześć i wkładanie w osobę JP II cudów dokonanych miej lub bardziej bezpośrednio i to z argumentacją tak karkołomną że aż się głowie nie mieści. Normalnie Jan Paweł II stał się siłą sprawczą wszelakiego wspaniałego na tym padole ziemskim i nic lepszego już się stać nie może. Rozumiem że był człowiekiem w świecie istotnym, ale czy aż tak bardzo? Ale naród potrzebuje swoich bohaterów. Z tego powodu boję się o A. Małysza.
mefta (480 punktów)
Dziś dzieci w związku z obchodzoną nadal rocznicą śmierci (sic!)w szkole "przyniołsy" na zajęcia pisoenkę, która wymyśliła pani od polskiego. Piosenka jak piosenka tyle, że refren zaczyna sie tak: "nie ma lepszego od jana pawla 2" mlodia kojarzyła mi się z jakimś hitem ale z jakim juz nie byłam sobie w stanie tego przypomnieć. Zapytałam więc dzieci czemu słowa takie a nie inne zgodnie z "prawdą " przekazaną przez nauczycielką jp2 uzdrowił wiele ludzi i pomógł Polakom przetrwać wojnę (?!?). Opadając z sił przeszłam do zajęć i zamiast zaplanowanej"dramy" był dramat.
pozdrawiam

Niezgłębione są pokłady ludzkiej niekumacji...
kszan (559 punktów)
>Normalnie Jan Paweł II stał się siłą sprawczą wszelakiego wspaniałego na tym padole ziemskim i nic lepszego już się stać nie może. Rozumiem że był człowiekiem w świecie istotnym, ale czy aż tak bardzo? Ale naród potrzebuje swoich bohaterów. Z tego powodu boję się o A. Małysza.
Na wielkiej wyspie gazety nie tak dawno rozpisywały się o prawie nadprzyrodzonych zdolnościach małżeństwa Beckhamów, w kręgach zblizonych do piłki nożnej Ronaldinho jest prawie bogiem. W Argentynie Boski Diego ma swoje ołtarze. W Stanach jek wiadomo Król Elvis Żyje i daje potajemne koncerty... Przykładów uwielbienia i oddawania czci przez miliony jest co roku na świecie mnóstwo i Polska nie jest na tym tle niczym dziwnym. Poza tym jeżeli chodzi o JP II to naprawdę są tylko powody do dumy z tego, że był Polakiem.
Thorvoy (6588 punktów)
A to faktycznie można było zwariować. Gdzie człowiek nie splunął, tam mówiło się o rocznicy śmierci papy. Naturalnie większość artykułów na Onecie poświęcono również temu zagadnieniu. Szaleństwo.
mefta (480 punktów)
Trybuna postawiła sie okoniem i nie zamieściła najmniejszej wzmianki o rocznicy co wzburzyło środowisko medialne
pozdrawiam

Niezgłębione są pokłady ludzkiej niekumacji...
Thorvoy (6588 punktów)
Trybuna... a reszta?
mefta (480 punktów)
>Trybuna... a reszta?
No niestety reszta jednak musiała ukoić swój ból poprzez wspominanie czy też dodawanie gadżetów ewentualnie łoić audycje naokrągło. Ja tam nic nie mam do katolików ale taka propaganda to lekka przesada.Niedługo okaże się, że jp2 będzie bardziej świety niż ukrzyżowany J. lub jego ojciec. Ale co tam niech będzie jak niebiosa nakazują

Niezgłębione są pokłady ludzkiej niekumacji...
Thorvoy (6588 punktów)
Gdybym był katolikiem, obdarzyłbym Trybunę szczególnym szacunkiem, gdyż jako jedyna nie próbowała usilnie zarobić na ogólnoreligijnym nieszczęściu.
mefta (480 punktów)
Niestety właśnie wśród katolików wywołało to zgorszenie. No ale może na tym polega ta cała maskarada.

Niezgłębione są pokłady ludzkiej niekumacji...
Cyngiel (438 punktów)
>Trybuna... a reszta?
NOWY TARG. Burmistrz jest burmistrzem wszystkich mieszkańców, także tych, którzy nie reprezentują tych wartości, co większość z nas. Dlatego to nie miasto powinno być organizatorem uroczystości kościelnych - powiedział na dzisiejszej konferencji prasowej burmistrz Marek Fryźlewicz odnosząc się do listu mieszkańców, w którym wyrazili oni swoje rozczarowanie faktem, że w II rocznicę śmierci Jana Pawła II władze miasta nie zorganizowały rocznicowych uroczystości.

- Inicjatywa powinna wyjść od dołu. Takiej inicjatywy nie było. Nie robimy niczego na pokaz - mówił.

- Większość imprez, które odbywają się w mieście, to inicjatywy oddolne - dodał.

List otwarty do burmistrza i nowotarskich proboszczów w tekście pt. "Nowy Targ zapomniał o Ojcu Świętym Janie Pawle II w drugą rocznicę Jego śmierci?"
mefta (480 punktów)
Oj to chyba burmistrz będzie mógł już tylko marzyć o kolejnej kadencji

Niezgłębione są pokłady ludzkiej niekumacji...
Thorvoy (6588 punktów)
Oj, chyba tak. A szkoda, bo wydaje się rozsądny.
mefta (480 punktów)
Niestety dzisiaj rozsądny coraz częściej znaczy wróg państwowy.

Niezgłębione są pokłady ludzkiej niekumacji...
Thorvoy (6588 punktów)
Dlatego chyba jeszcze żaden ze znaczących polityków nie zdeklarował się publicznie jako ateista.
mefta (480 punktów)
Teraz to już w ogóle będzie masakra jak matka boska trybunalska zostanie patronka parlamentu IV RP a dzieci pewnie będą miały mundurki na wzór komży.

Niezgłębione są pokłady ludzkiej niekumacji...
Thorvoy (6588 punktów)
Habit wydaje się najodpowiedniejszy. Skromny, w ładnym kolorze...
Thorvoy (6588 punktów)
Nowemu Targowi szczerze gratuluję burmistrza.

Dzięki za informację.
Cyngiel (438 punktów)

Burmistrz pochodzi z bardzo katolickiej rodziny. Jest głęboko praktykującym katolikiem. Jego dwaj bracia są księżmi. Od ponad 2 kadencji wybierany na to stanowisku w 1 turze, ale jak sam twierdzi jest burmistrzem wszystkich nowotarżan.
Thorvoy (6588 punktów)
Łał. To dopiero godne podziwu!
placownik (17853 punktów)

>Satyra to satyra - ona rządzi się innymi prawami.

   Zwłaszcza niemiecka satyra okolicznościowa. Uświetniająca rocznicę śmierci wyśmiewanej osoby i szydząca z choroby, która stała się przyczyną jej śmierci. Po prostu beczka śmiechu!

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Crown (78 punktów)
Sprawdzałem jedynie tekst i pierwszy obrazek, natomiast nie zauważyłem innych obrazków. Rzeczywiście, wyśmiewanie się z choroby to draństwo. Ten fragment powinien nie przejść przez korektę, a nawet jeżeli już ktoś popełnił błąd, teraz powinien zostać usunięty.

Natomiast sam artykuł jest bardzo nierówny. Obok wspomnianego chamskiego wręcz fragmentu jest także fragment całkiem zabawny (z początku artykułu, o Fidelu Castro i łączu internetowym), jak również fragmenty nie wzbudzające ani uczuć negatywnych czy pozytywnych.

Artykuł ten "uświetnił" nie rocznicę śmierci, co bardziej koniec etapu diecezjalnego beatyfikacji. I właściwie o to w nim chodzi. Autorzy (dość miernie im to wyszło, ale jednak) utrafili w bardzo czuły punkt. Poza nieprzyjemnym fragmentem na temat choroby Parkinsona, zaatakowali przede wszystkim nie samego Jana Pawła II, ale skłonność do czynienia cudów, która jest mu przypisywana, jak również dziwną biurokrację dotyczącą samego procesu.

Czyż nie jest bowiem prawdą, że w Polsce osiąga to właśnie granice absurdu? Czyż nie jest prawdą, że to co obserwujemy, to niekontrolowany kult jednostki? Nie jest prawdą, że do tego przyczyniają się polskie media, zarówno publiczne jak i prywatne, nakręcając tą swoistą spiralę?

Nie mam nic przeciwko Janu Pawłowi II. Nie zgadzałem się z nim w wielu kwestiachale to nie znaczy, że można go obrażać tekstem o chorobie Parkinsona. Ten artykuł był jednak nakierowany głównie na to, o czym pisałem powyżej.

EDIT:
Dodatkowo, ten temat nie miał być o artykule. Chciałem jedynie zwrócić uwagę na reakcję wielu Polaków komentujących go. Ale już niestety zeszliśmy na offtopic.
kszan (559 punktów)
Poziom żartów - szczególnie tego o igrzyskach paraolimpijskich, świadczy o poziomie intelektualnym autora i oczywiście "Die Welt". Z drugiej strony - rzeczywiście zamiast pałać oburzeniem i nabzdyczać sie (cytat za prof. Bartoszewskim)wystarczyło wydać tylko taki, krótki komentarz.
Swoją drogą ciekawe jaka byłaby reakcja niemieckich mediów i kościoła, gdyby w polskiej gazecie ukazał sie podobny cykl żartów na temat BXVI? To byłby prawdziwy test "wolności słowa" (cudzysłów jak najbardziej celowo) w starej UE.
APawłowski (1150 punktów)
>Poziom żartów - szczególnie tego o igrzyskach paraolimpijskich, świadczy o poziomie intelektualnym autora i oczywiście "Die Welt".
Niemcy mają takie dziwne, w naszym pojęciu, poczucie humoru, zaśmiewają się do rozpuku jak się ktoś z kimś okłada po mordach, ale za diabła nie zrozumieją żadnego dowcipu o bacy. Moim zdaniem mniejsze poczucie humoru mają jedynie Japończycy, dla których szczytem dowcipu jest sepuku. Nie mam zamiaru umniejszać żadnemu narodowi z powodu odmiennych powodów do śmiechu, ale właśnie z tego powodu może wynikać cały ten galimatias, pewno zupełnie niepotrzebny.
Thorvoy (6588 punktów)
Dziękuję za poprawienie humoru. Plusik ode mnie.
Andrzej Bogusławski (52274 punktów)
@@@

To może zamiast się nabzdyczać spróbować się zrewanżować, a jeszcze zrobić to na wyższym poziomie i kutury i humoru.

Nie bawią mnie niemieckie dowcipy, ale żenują mnie polskie reakcje na nie.


Wiekszego dystansu do własnych idoli.

.
Thorvoy (6588 punktów)
Chyba nie ciskaliby się mocno, bo są Niemcami, a nie "95% katolickimi" Polakami, którzy czczą papieża bardziej niż samego boga.
Cieślański (994 punktów)Cud pojednania?
Merci beaucoup!
NEPLA KAUEM POPA PIEJO'U

Największym cudem będzie narodowe pojednanie, kiedy po wyniesieniu na ołtarze, nieboszczyk Wojtyłek, najprzedniejszym agentem PSS-PRL (polskich służb specjalnych Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej), -się okaże.
Boski Jerzusiu, przyjacielu pasterzy w kieckach,
(których panami rzyci, żyjącymi w "drugiej Japonii", uczyniła postponowana niesłusznie przez kaczystów, Władza Radziecka),
O'take pojednanie, ciebie prosimy, wyr*chaj nas wsr*nie.

Nie da się ukryć, że potencjalne ujawnienie (teoretycznie, dość prawdopodobnej współpracy Wojtyłka ze służbami PRL), po jego wyniesieniu na ołtarze, zmusi kościół do radykalnego przewartościowania oceny współpracy swych urzędników a także wiernych, w kierunku pochwalnym i uświęcającym.
Byłoby to typowe (choć co prawda obarczone grzechem śmiertelnym relatywizmu moralnego) postępowanie hierarchi kościelnej, zapewniającej jej wielowiekowe trwanie w eksploatacji wykreowanych autorytetów religijności kolaboracyjno-wzbogacającej.
Jeśli jest nadzieja, to znajdzie się i papier.
Przecież przed zgonem, ponoć Lolek stwierdził, że przeprasza rodaków, więc chyba miał ważny powód, inaczej takie przeprosiny nie warte byłyby funta kłaków.
Dla mnie, co prawda, jakby co, byłby to powód do dumy, (że ktoś dla dobra ojczyzny donosił), a nie przedśmiertnego kajania się, no ale' stare przysłowie wiewiórek głosi; "jak sobie pościelisz, tak się wybielisz".

Tymczasem, od 17 lat, miliony byłych i aktualnych konfidentów i ich rodzin, (w tym klechów) żyje w zakłamanym zaszczuciu i strachu przed ujawnieniem;
(potępianej przez nawiedzonych przyd*pasów J.K.Ocijebusa i L.K.Retyzenta, a legalnej wówczas i zgodnej z ówczesnym prawem),
współpracy ze służbami tajnymi i władzami jawnymi Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej.
Zaszczuci strachem współpracownicy (ko-laboranci), sami zmuszeni są do kamuflująco-oficjalnego głoszenia, rozpowszechniania i uwiarygadniania kaczystowskiej ideologii potępiania współpracy z władzami PRL.
Nic więc w tym dziwnego, że ci z pozoru pro-lustracyjni entuzjaści, najwyżej postawieni w hierarchi władzy prawicowej i kościelnej, bogobojni i święci, jak przyjdzie co do czego i im się zajrzy w papiery, -to regularni ko-laboranci i konfidenci.

Lecz w ich sercach tęsknota za poczuciem bezpieczeństwa socjalnego i egzystencjonalnego, jakiego doświadczyli w czasach realnego socjalizmu, coraz bardziej będzie ich skłaniać do polubienia Lewicy, która nie opluwa ich legalnej współpracy i służby Ludowej Ojczyźnie.
To dopiero będzie cud.
Bo czymże jest innym tęsknota nawet takich oszołomów jak Piłków i Giertychów itd, do masowej prokreacji narodowej, jak nie sentymentem za wyżem demograficznym z czasów rządów pana Generała Wojciecha Jaruzelskiego.
Fakt, że niektórzy z nich mogą kapować teraz dla CIA'migos po ukończeniu uczelni łojJerzuickich w h'Ammeryce.
Ale w polityce, jak to w polityce, piłka jest okrągła a bramki są trzy.

Oni wręcz tęsknią za tolerancją obyczajowo-polityczną panującą w zjednoczonej i cywilizowanej Europie.
Miliony rodaków nieboszczyka, stadnie pomawianego o czynienie domniemanych cudów, żyje w pozornym konflikcie udawanej nienawiści do dawnych oficerów prowadzących ich rodziców i księży, a rzeczywistych kreatorów ich kariery rodzinnej i powodzenia materialnego w kapitalistycznej ojczyźnie.
Oni potrzebują ujawnienia Lolkowej współpracy jak zbawienia, (prawdziwej lub wydumanej, bo korzystnej dla przyszłości zgody narodowej, a dla skaczyzowanej historii bez znaczenia).

Ale pomalu, panno Lolu, pośpiech jest złym doradcą.
Ujawnienie przedwczesne, (takiej potencjalnie rozważanej), kombatancji służebnej Dżepetfu wobec PRL'u, mogłoby zagrozić obwołaniu go śniętym, lub opóźnić jego wyniesienie na ołtarze.
Co gorsza, w sumie mogłoby tym samym przedłużyć nerwowy i stresujący pro-zawałowo taniec na linie lustracyjnych oskarżeń, podtrzymujących kaczystowskiej małpie brzytwę w łapie.
Dlatego prawdopodobnie obie ostrony współpracy, emeryci prowadzący i zwerbowani agenci, w takim domniemanym przypadku zrobiliby wszystko aby utrzymać prawdę w tajemnicy odpowiednio długo a jednocześnie przyspieszyć uznanie zmarłego za legalnego śniętego.
Niepokojąco zaś wygląda, proszę Jupitfu-fanów, kaczystowski nałóg wycieczek K.artoflaków do Watykanu, który jak praktyka wykazuje, wiąże się na ogół z dostarczaniem tam t(a)eczek współpracy na wysoko postawionych kapłanów.
Tfuj!, na psa urok, jeszcze się (nie daj panie boże), przed kampanią wyborczą okaże, że to K.artofle są główną przyczyną (powodowanych lustracyjnymi pomówieniami) opóźnień w ekspresowym harmonogramie wyniesienia nałogowego kremófkożercy z Wadowic na ołtarze.

My ateiści, spotykając się z obecnym cudo-kreaturalnym wodolejstwem, myślimy prosto i czysto;
" bóg jest oszustwem a religia złodziejstwem".
Ale w IV Relegijności Pomrocznej, (nie ma na to innej rady), tak sformułowana prawda, kiedy się nią zainteresuje politolog realista, okazuje się być nieco bardziej zawikłaną "w układy".

Dotychczasowe afery teczkowe wszelkie, skłaniają nas do podejrzeń, że wzajemne uzależnienie kościoła i służb tajnych, mogło być w czasach Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, zniewalająco wielkie.
Zaprawdę nie trzeba geniuszem się urodzić, aby znając przywary typowych polskich klechów, nie zdawać sobie sprawy, że oficerowie werbujący, mieli wiele podstaw, aby do współpracy ich nie zmuszać, lecz wręcz pieścić klesze nałogi, uprzedzenia oraz kompleksy i obietnicami kariery uwodzić.

Mnóstwo księży, (w większości wywodzących się z rodzin chłopskich), pamiętało międzywojenną biedę i masowe umieranie z głodu "bezrolnych" ludzi na wsi polskiej, pod rządami sanacyjnej dyktatury.
Pamiętali masowe więzienie członków opozycji politycznej, pacyfikacje i rozstrzelanie strajków chłopskich na ziemiach wschodnich przeprowadzane przez sanacyjną armię.
Pamiętali też analfabetyzm i dziesięciokrotnie większą umieralność niemowląt.
C.d.n


bóg jest oszustwem
Cieślański (994 punktów)Odp: Cud pojednania? cz.2
C. d Cudu pojednania.

Pamiętali zakazy wstępu do dziedzicowskiego lasu i zbrodnie bratobójczej walki w Warszawie, okupione licznymi ofiarami śmiertelnymi w czasie zamachu majowego dokonanego pod wodzą Pił-suczkiego.
Pamiętali, że pierwsze obozy koncentracyjne na ziemiach polskich organizowała armia sanacyjna w okresie międzywojenym.
Dopiero jednak po wojnie mogli się dowiedzieć, że przedwojenne sanacyjne służby specjalne testowały broń biologiczną uśmiercając więźniów politycznych.

Po wojnie systematycznie widzieli, jak dobrze zaczyna się powodzić ich rodzicom, na ziemi przydzielonej przez socjalistyczne państwo, w wyniku komunistycznej reformy rolnej.
Ich bracia i siostry, kończyli wyższe studia i zostawali profesorami na uczelniach państwowych.
W gierkowskich latach siedemdziesiątych, ksiądz mający rodzinę na wsi, nie musiał wcale kłamać, lub współpracować z mafią w bezcłowym przemycie aut zagranicznych i dzieł sztuki, ani kraść funduszy parafialnych, aby twierdzić, że samochód kupili mu rodzice -rolnicy.
W tamtych czasach rodzice rzeczywiście mogli mu autko sprezentować

Mnóstwo starszych księży, i dostojników kościelnych było też zaprawionych w konfidencjonalnej współpracy z władzami zarówno zaborczymi przed 1918 rokiem jak i międzywojenną dyktaturą wojskową.
Aż się prosi aby zdemistyfikować uślicznione przypuszczenie te, (które uśniętojebliwionym oderwaniem od realiów historycznych razi), jakoby kośćcioł kakulicki w Polsce był mniej zinfiltrowany i uzależniony od służb tajnich PRL'u, niż eNeRDowscy pastorowie -ze Stasi a radzieccy popi -z KGB.
Biorąc pod uwagę pandemiczną liczbę wyjeżdzających we wszystkie strony świata polskich księży, można też przypuszczać, że pragmatyzm Polskiego Wywiadu PRL, nad socjalistyczną niechęcią do wspierania relegijnej ciemnoty, po prostu zwyciężył.

Klesza skłonność do noszenia damskich strojów, nasuwa wniosek niebanalny, że spora ilość zawerbowań mogła być nieprzymuszona jakimkolwiek szantażem obyczajowo-kryminalnym.
Można przypuszczać, że w stosunkach "konfident-werbujący", na podjęcie współpracy, wpływ decydujący mógł mieć jedynie wymiar przyjacielsko-homoseksualny, notabene tak bardzo PiSdzielnych homofobów -niezdrowo podniecający.
Nawet w purytańskiej hAmeryce, panował niewyobrażalnie tolerancyjny dla odmienności płciowych raj, w Hooverseksualnym eFBiIaj.
Nic więc dziwnego proszę kleszych fanów, że szefowie amerykańskich służb specjalnych, tak bardzo lubili potajemne wycieczki lotnicze, na randki z arcypasterzami Vatykanu.

W świetle powyższych przypuszczeń i gdybania teoretycznego, dla każdego rozsądnego wiernego, "powinno być jasnym jak Słońce", że księży kapusiów w polskim fanatyzmie zakłamanym, -mogły być śliczne tysiące.
Pomimo, że niedowartościowani księża młodsi, w walce o stanowiska kuriewne, co i ruś, puszczają na starszych hierarchów lustracyjną farbę,
to nie da się ukryć, że z racji pragmatyki ponadpokoleniowego pielęgnowania agentury, każdemu wywiadowi na świecie trudno się byłoby rozstać z tym opartym na sakramencie autodonosicielstwa we spowiedzi, -prowatykańskim garbem.
Dla tego zapewne ani lewicowi ministrowie, ani szkoleni w hAmeryce prawicowo-prolustarcyjni naśladowcy Ramba, nie zarydzykowaliby pozbycia się ze służby, całej tej domniemanej a bogobojnej agentury i tego całego przesyconego biznesowymi machlojkami i prywatą, -relegijnego szamba.

Cała ideologia zawłaszczania władzy uprawiana przez kaczystów, opiera się na sztucznym nakręcaniu nienawiści do ludzi oskarżanych o współpracę ze służbami PRL i socjalistów.
Tak więc przy całym cyrku kościelno-lustracyjnego zakłamania głoszonego z ambony, mogą dzisiaj istnieć dziesiątki tysięcy negatywną lustracyją zaagrożonych (i miliony ich rodzin, a na pewno wielu), którzy przepracowali legalnie i oficjalnie dla służb PRL'u.
Może więc, dla tego wszyscy w mediach sądzą, bez chwili zastanowienia, że zmyślane obecnie na potęgę cuda, są jakoś tam potrzebne do narodowego pojednania i wzajemnego urojonych win wybaczenia.
A nuż się uda?
Wszak w historii kościelnej kolaboracji i przebaczeń różne już były dziwne i niewiarygodne cuda.

Mimo, że jestem mało wiarygodny jako ateista i jako karzeł antyklerykalizmu zapluty, to muszę zgodnie z prawdę stwierdzić, że taki insynuowany przeze mnie, cud pojednania narodowego w razie ewentualnego zlustrowania Karolka W.spółpracującego, miałby wszelkie wymagane prawem watykańskim atrybuty cudu świętego.

1. Według socjologicznych analiz, złagodzenie kościelnego potępienia dla księży kapusiów, miałoby wszelkie cechy; relegijnego "nawrócenia" (i sympatii), a zaszłego po śmierci domniemanego świętego, na pozornie znienawidzony i krytykowany dotąd powszechnie w kręgach katolickich -SOCJALIZM.

2. A wiadomo, że nawrócenie na Socjalizm, (pomimo wykazywanego notorycznie przez Vatykan, wobec Socjalizmu, "pochwał i uznania -skapstwa"), skutkuje drugim atrybutem pośmiertnego cudu, czyli powszechną w czasach PeeReLowskiego wyżu demograficznego "łaską potomstwa".

3. Trzecim atrybutem cudu, mający wymiar niemały, byłoby domniemane uświęcenie przez kościół współpracy kapłanów ze służbami PRL'u, które by w społeczeństwie polskim sztucznie utworzone przez lustracyjnych oszołomów podziały, -zasypały.
Nawet moja ciotka, ze zmarciniałego Gorzowa, zdewotyzowana Renia, twierdzi, że takie zasypanie polityczno-ideologicznych podziałów przez kościelną pochwałę kolaboracji, miałoby znamiona polityczno-społecznych stosunków -"uzdrowienia".

4. Innymi słowy w lepkich rękach pana bozi, (a według ateistów we zrządzeniu przypadkowego losu),leży czwarty atrybut pośmiertnego cudu, czyli powszechne i uświęcone wiarą katolicką "zmartwychwstanie"; pochwały ko-laboracji (czyli współpracy) z legalnymi władzami i szpiegowskiego etosu.

Módlmy się więc wszyscy łatwowierni wierni, o łaskę szybkiego dla Lolka -na ołtarze wyniesienia, bo tylko jego rychła, spodziewana po tym lustracyja, zbawi i wyzwoli wszystkich współpracowujących księży i cywilów, od kaczystowsko-ziemniaczanego potępienia.

bóg jest oszustwe
APawłowski (1150 punktów)
A czy mocno by stracił na znaczeniu powyższy tekst gdyby pozbawić go tych trochę mało kulturalnych zwrotów? Dość trudno w pewnych miejscach dotrzeć do meritum, już nie wiem co jest ważniejsze wątek czy inwektywy?
J.Szulc (5723 punktów)
Tekst jadem bijący na kilometr!
Męczą mnie te ciągłe rozliczenia, tym bardziej nie do końca związane z tematem TEJ DYSKUSJI.
SZANOWNY PAN CIEŚLAŃSKI pomylił trybuny chyba?
Do Karola Wojtyły, czy Jana Pawła II mam szacunek, jako do człowieka. Owszem, stał się osobą publiczną, więc tym bardziej został "wystawiony" do niewybrednych żartów ludzi o niskiej kulturze. To już (niestety!!!) codzienność. Głupi i niskich lotów żart z choroby, to już co najmniej chamstwo.
Chciałoby sie powiedzieć: a czego można spodziewać się po Niemcach?

---
Cieślański (994 punktów)
Troszku mnie anachronizmem kulturalnym, tę zgięta w bogobojny pałąk myśl, uderza, jakoby społeczeństwo polskie, w ogóle "musiało się wybraniać" od dowcipów na temat jakiegokolwiek papieża.
Poza tym, takie ściłe trzymanie się wydumanego i narzuconego przez post startowy tematu, to tak, jakby dobrowolnie położyć w dyskusji "głowę pod topór, katu".

Od myślenia, co też miałby oznaczać w naszej Potatoe Republik of Bolanda, termin "prawdziwa wolność słowa", rozbolały mnie korzonki nerwowe i głowa.
A jak wiadomo, tu się popiszę wiedzą znachorską dla przykładu, bóle korzonków łagodzi się za pomocą podgrzewania temperatury skóry i nacierania maścią ze żmijowego jadu.

Śmieszy mnie również ta myśl szalona,że w dwa lata po zejściu ponoć genialnego w wielu dziedzinach denata, można go jeszcze obrazić, żartując w języku niemieckim (chócby i po warcholsku) na temat jego choroby Parkinsona, kiedy większość jego łatwowiernych i nie obeznanych z obcymi językami rodaków, nie potrafi gadać dobrze nawet po polsku.
Powiem prosto z mostu, kosztowne ("idące" w miliony euro) sztuczne podtrzymywanie chorego papy przy życiu,
a jego prawdopodobnie silnie zagenturalizowanego "dworu" przy watykańskim koryciu, o czym napisał Jerzy Urban nie bez racji, było główną przyczyną prowokującą dowcipnisiów do ośmieszania i szydzenia z całej zaistniałej wówczas sytuacji.

Nie wiem, czy intelektualistom idealistom zniesmaczonych do mego pysznego postu, przekonać mi się uda, ale jeden z panów ośmielił się sugerować, że wspomniany artykuł humorystyczny w "De walcię" ponoć słusznie krytykował beatifikacyjne epatowanie ciemnogrodziańskiej wiary w cuda.
Trzeba bowiem być ofiarą intelektualnego niefartu, lub neuronalnego pomoru, aby w dwudziestm pierwszym wieku, w ogóle dyskutować nad ograniczeniami wolności słowa, stygmatyzowanymi tzw. kategoryzowaniem "poziomu żartów".
A już szczytem dezinformacyjnego nietaktu, sprowadzającym poziom dyskusji do upolitycznionego prokuratorsko zera, jest powszechne przemilczanie, że dowcipy owe poblikowane są w witrynie Springera, wydawcy jawnie pro-kartoflanego Dziennika i Faktu.

Poza tym, jeszcze taka myśl mnie trapi, że wyśmiewanie się z choroby i śmierci jako takiej, nosi wszelkie znamiona relaksującej i odstresowującej psychoterapii.
Obniżanie się odpornosci układu imunologicznego, większa zachorowalność na wszelkie choroby małe i wielkie oraz częstsze zgonym nieodłącznie wiążą się ze stresem.
Tu mi się, tak jakoś, skojarzyło wesoło, że kto w dzisiejszym świecie nie potrafi żartować ze wszystkiego i na każdy temat wokoło, ten ewolucyjnie przepada z kretesem.
Każdy w końcu umiera, "w morde Jerza" na jakieś choroby, więc warto czasem spojrzeć bardziej freewolnie, bez zbytniego "laserunku" na medialnie eksploatowaną agonię papieża, nie jako na domniemaną relegijnym fanatyzmem wybitną kulturanie jednostkę, lecz jako na jednego z nas, czyli typowego przedstawiciela ludzkiego gatunku.

Czyli generalnie, naśmiewanie się z chorób śmiertelnych jakiegokolwiek "homo'meiniego sapiącego", (patrząc na temat realnie) nosi znamiona zabiegu każde ludzkie życie przedłużającego, wszak każdy z nas w końcu "w kalendarz walnie".
Również autoironia ciężko chorych osób, niesie bogosławioną ulgę w cierpieniu, czemu zaprzeczyć nie sposób.
Bo czymże jest, dla ateisty, jak nie odrobiną leczniczego auto-ironizmu, naśmiewanie się w kaczystowskich czasach, z histerycznej atencji dla kultu jednostki 99 procent przedstawicieli katolickiego fanatyzmu.
Wszyscy znamy z histori obozowych i okupacyjnych wspomnień, ten urok nieodparty, powodujący zdrowy śmiech, jaki niosą "czarne żarty" polegające na, -wszelkich śmiertelnych zagrożeń i wynaturzeń, ośmieszeniu.
Ty tyle.
W każdym razie, taki mi pomysł zaświtał do głowy, że chciałbym aby zawsze moje posty ziały uzdrowieńczy jadem żmijowym na cały kilometr a nawet na milę, (na trzeźwo lub "na gazie").
PZDR, Jerzuś Błazien

bóg jest oszustwem
APawłowski (1150 punktów)
Kiedyś denerwował mnie cały blichtr i czary mary jakie towarzyszyły wszystkiemu co z technologią katolicką wyprawia watykańska nomenklatura. Teraz jedynie pusty śmiech i odrobina współczucia powstaje jak widzę całą tą sztuczność i kiczowatą otoczkę której celem jest stłamszenie woli wiernego. Ale nigdy bym sobie nie pozwolił na żarty z choroby jakiegokolwiek człowieka, nawet wroga. Mogę oczywiście pożartować z chorym, ale to jedynie w celu poprawy jego samopoczucia, ale nigdy złośliwie oni w sposób obraźliwy. Fakt, doszukiwanie się cudów jakie to miał generować osobą własną JPII jest samo w sobie śmieszną sprawą a podpowiedzenie nowego objawu cudu może znacznie przyspieszyć proces kanonizacji. Ja mam jeszcze jeden cud, osobiście mnie oraz JPII dotyczący. A więc podczas wizyty JPII w Gliwicach, udało mi się cudem przez to miasto przejechać, pomimo że droga nr 4, zamieniona została na ten czas w parking.
Thorvoy (6588 punktów)
Zgadzam się. Naśmiewanie się z choroby to, jak mawiali ziomale, kiedy ich slang nie sięgał jeszcze całkowicie dna: przegięcie pały.
J.Szulc (5723 punktów)
Strasznie dużo piszesz, Jerzusiu. Pokusiłam się o bardzo dokładne przeczytanie, ha - takie ze zrozumieniem, albo chociaż jego próbą.
Nie powiem, pisać to Ty umiesz, i tu chylę czoła.
Dalej jednak nie zgadzam sie z żartami z choroby.
I nie ważne, czy człowiek żyje jeszcze, czy już nie.
Odnoszę to bardzo do siebie i swoich problemów. Nie chciałabym trafić w życiu na kogoś, kto potraktowałby mnie podobnie...nawet, jeśli byłby erudytą najzacniejszego gatunku.
Nie chce mi sie wierzyć, że ktoś, kto tak pięknie pisze po polsku, pod tą skorupą arogancji, nie miał choćby ziarenka ludzkich uczuć.
Dobrze, że Cię nie znam....

---
Cieślański (994 punktów)
>Odnoszę to bardzo do siebie i swoich problemów. Nie chciałabym trafić w życiu na kogoś, kto potraktowałby mnie podobnie...

Czyżbyś wierzyła, J.Szulc -zawsze nadzwyczaj atrakcyjna i szalenie miła, w życie pozagrobowe i pozagrobową możliwość korzystania z ziemskiego internetu?
Nawet jeśli założyć możliwość takową, to Ty się błędnie wczuwasz we własną sytuację życiową, którą jakiś nikomu nie znany Jerzuś, miałby nie wiadomo po co i bez konkretnego powodu, po Twojej śmierci wykpiwać.
Natomiast, w opanowanej epidemią HIV Afryce, istnieją całe narody, które do żalów względem papcia mogą mieć całkiem uzasadnione, merytoryczne powody.

Z drugiej zaś strony takie obrażanie się za trupa i współczucie połączone z procesami sądowymi, to dla tutejszych łatwowiernych wiernych chleb powszedni, ale dla mnie to jest mieszanie materialnej rzeczywistości z eteryczną materią religijnej bredni

Na początek wczuj się w sytuację, której dotyczy wątek.
Ja za 30 lat takiego życia w watykańskim przepychu, jak miał ten gościu z akwarium na kółkach, nie miałbym do nikogo pretensji, że ktokolwiek (dwa lata po moim zgonie), dworuje ze mnie sobie, na mój temat kpi, lub nawet plecie w internecie.
A warto pamiętać, że "Akwarium", to również tytuł radzieckiej powieści szpiegowskiej i filmu nakręconego na jej podstawie, (nie ma co kręcić nosem, bo), z samym z Januszem Gajosem.

Zresztą, w 1996 roku, (jak wskazuje podpis pod rozpatrywaną "De walciową" fotką) choroba jeszcze nie była widoczna i panu papieżowi, walka z prezerwatywami, teologią wyzwolenia, antykoncepcją oraz aborcją przechodziła przez usta dość radośnie, lekuchno i słodko.
A ta świta znakomita?
I to własne państewko, co ma najemną szwajcarską armię i rzymskie gołębie, które bombardują krewko "orderami z nieba" wszystkich wielbicieli moich, na placu śniętego Pietrka, -solidanie?
Te lotnicze ekskursje po całym świecie, do miejsc gdzie ludzie milionAmi padają na twarz i na kolana, gdy Jerzuś Papa II, swoje androny plecie?
Czy nie chciałabyś w zamian za odrobinę prześmiewczej acz pośmiertnej krytyki, aby w czasie każdej twojej zagranicznej wycieczki, oprócz ochów i achów, liczonych w setkach tysięcy twoich zakochanych w Tobie fanów, towarzyszyło Ci zawsze tych czternastu chroniących akwarium, eleganckich i przystojnych panów, a może nawet gachów?
Aż się pomyśleć boję, do czego może być zdolna kobieta, za te same, kosztowne, podobne do sukni ślubnych papa-baskie stroje.
A ileż radości, mogłoby Ci sprawić jako J.Szulc Papie, posiadanie własnej kliniki dla nieograniczonego czasowo i materialnie podtrzymania życia i stymulowanej hormonami młodości?
A pomyśl tylko teoretycznie, mon'Ami, jakie byś miała boskie sny kolorowe, zasypiając w pałacowym łożku z baldahimem i nie zmordowanie wibrującą dłonią pomiędzy udami?
Lekarze twierdzą, że radość duszy ponoć dodaje werwy ciału, więc jak tu nie chcieć być PapaJerzem, kiedy miliony są gotowe śmiać się i cieszyć z każdego, wypyszczonego przezeń kawału?

A przecież według teoryji katolickiego piekła i nieba, to nie wszystko, bo jakbym tam trafił jako papież, to ichniejszy pan bóg sprawiedliwy przypomniałby mi wszystkie głupstwa moje i moich podwładnych zbrodnie, dokładnie jak trzeba.
Więc chyba teraz, "w czym rzecz z tą pośmiertną krytyką" mniej więcej łapiesz?

I tu nie chodzi wcale o chrześcijańskie nadstawianie policzka, tylko te odroczone w czasie, miliony przedwczesnych zgonów zarażonych wirusem AIDS mieszkańców Afryki, które jako pan Jerzuś Papa II, -syn Jerzego, misjonarskimi zakazami używania prezerwatyw zaordynowałem im "w białych rękawiczkach".
I musiałbym być nieźle zakręcony, żeby przynajmniej po własnej śmierci nie zrozumieć, że wielu z żyjących na ziemi, może mieć święte prawo być na mnie, co nieco wkurzonym.
I wcale z takiej perspektywy, "łaski wybaczenia" wobec zamachowca Ali Agczy, nie uważałbym już za rzecz cudownie doniosłą, bo po racjonalnym rachunku sumienia w piekle, zrozumiałbym jako Jerzuś Papa II, że na takie postępowanie papieskie wobec moich braci z Afryki, też by mnie wystrzałowo poniosło.
PZDR, Jerzuś Papkin Drugi.

bóg jest oszustwem
J.Szulc (5723 punktów)
Zdaję sobie doskonale sprawę, że nie jesteś zupą pomidorową, i że wcale nie trzeba Cię lubić. Więc Cię nie lubię. Cały czas podziwiam jednak Twoją elokwencję.
Nikt się tu na Ciebie nie obraża, Drogi Mój (nie poczytuj tego, proszę, za spoufalanie). Jesteś najzwyczajniej w świecie wulgarny. Nie rozumiem jednak, dlaczego?
Domyślam, że za chwile "obdarzysz" mnie następnym elaboratem.
Skąd ta łaska, Panie?
Albo nie, "walniesz" inny, nie mniej "brudny" tekst, tylko dlatego, że Cię nie zignorowałam.
Mam nadzieję, że czujesz się przez to choć trochę "większy" w swoich oczach... bo to chyba jest poczucie misji, czy jak to nazwać?
W ten sposób raczej nikomu nie otworzysz oczu.
I dalej Cię pozdrawiam.

---
Cieślański (994 punktów)
Zupę pomidorową lubię.
Znam wiele kwękających bab ale tej Eli Kwencji nie miałem przyjemności.
Skrobiąc "o obrażaniu się" miałem na myśli proces pani Nieznalskiej a nie kogokolwiek na tutejszym szacownym forum.
Przejrzałem wszystkie twoje posty.
Jesteś wporzo.
Odwalasz kawał dobrej roboty.
Mam wrażenie, że twoje na forum objawienie, (co mi się najbardziej spodobało) radykalnie ilość nawiedzonych religijnie ewangelizatorów, do niezbędnego minimum zredukowało.
Proponuję milczący rozejm.
Dalszy wzajemny dyskurs mógłby zaszkodzić atmosferze na forum.
Szkoda, że ta miłość tak szybko się skończyła.
Może to i dobrze.
Nie mogę się doliczyć kasy na alimenty dla kobiet, które się we mnie zad(ł)użyły, wysyłając na starcie w moim kierunku takie z pozoru wojownicze i odpychające sygnały.
Papa całuski.
PZDR, Jerzuś II Wspaniały.

bóg jest oszustwem
J.Szulc (5723 punktów)
A jednak potrafisz inaczej...?
Miła odmiana. Dobrze zobaczyć człowieka pod tą (chyba) maską) . Czy ktoś tu mówi o Miłości? Chyba do dyskusji. Nie śmiem nawet patrzeć w Twoją stronę, jeśli chodzi o zajadłość w przepychaniu swoich racji.
A alimenty..? No, co Ty! Daruj sobie.
Bardzo chętnie podyskutuję z Tobą, nie zapominaj jednak (proszę) o kulturze dyskusji.
Nie rozumiem jednak zdania, że "dalszy dyskurs mógłby zaszkodzić atmosferze na forum". Mogę prosić o oświecenie ośmieszonej (co prawda, "przez kwiatki") kwękającej baby?
Chyba, że to zaszkodzi atmosferze tego forum.
I jeszcze całuski dostałam....... szok!!!

---
Cieślański (994 punktów)
Rozumiem, że wątek przewodni służy szerokiej eksploracji tematu poczucia humoru z uwzględnieniem czynników kulturowych wszystkich znanych nam nacji, jakie nam tylko przychodzą do głowy.
Zakładam więc "z góry", (chóć mam pewne obawy tak między prawdą o bogiem), że prezentacja określonego stylu nie spotka się z modnym ostatnio nałogiem ślepej kaczo-cenzury.

Prezentacja nr.1
Uwaga, (J.Szulc), to jest żart.
A więc oczywiście, wczuwając się w potencjalną sytuację, tu już tom razom, lepiej przezornie nie odbierajcie tego Towarzyszko tak osobiście.

"Nie chce mi się z Wami gadać".
Wasze zwersalizowane poprawnością komplimenty i spoufalalskie głaski, szkodliwie pacyfikują moją ciętą gębę, przez co mój pieprzny styl walki oralnej staje się mdły i płaski.
Aż z żalu, serce mnie boli, że ktoś Was tak mało elastycznie i na jedno kopyto, w narzucaniu poprawności wyszkolił.
Jeśli sam Thorvoy, (oprócz traktycznie , "give pardon'skiego" wyłożenia się przed Wami, z łapkami do góry na grzbiecie), nie wynalazł dotąd żadnej skutecznej opończy na te kobiece trick'i, to ja już wolę nawiać do purytańskiej hAmeryki.
I proszę mi "nie wyjeżdżać" z polską gramatyką tu, bo po angielsku Ty i Wy jedno i to samo słowo, czyli You.

>Bardzo chętnie podyskutuję z Tobą......
Czy ta ponadczasowo baska złośliwość nigdy się nieskończy?
No co Ty?, "Stara"!?
Tłumacząc dalej jak dziecku, "na fali";
-składając propozyję milczącego rozejmu miałem dokładnie na myśli, (bo według książki "Płeć mózgu", to będzie dla kobiety najsroższa kara), że w ogółe już nigdy nie będziemy się do siebie na wzajem odzywali.
Najwyżej, jak się spotkamy to Cię bezgłośnie przytulę, bo te Twoje zaloty doprawdy, czyta się żałośnie.

Albowiem moim pierwszym przykazaniem Jerzusia, jest unikanie kobiet, które na forum obiecują męskim Nick'om "rozgryzanie".
"Och, Ela", z dwojga złego, wolę "kobiety modliszki, atrakcyjnie wysysające", nawet jeśli ostatecznie kończy się to osuszeniem mojego portfela.
Przecież to powinno być jasne jak Słońce.
Reszta jest milczeniem....
Aaa, jeszcze se przypomniałem te wydumaną przez starożytnych filozofów uprzedzonych do kobiet, -"seksistowską ramotę", że ponoć "milczenie jest złotem".

Ps.
Nie wiem jak Was, ale na wiejskich weselach, mój dowcip kładł ludzi pokotem, chóć nie pokończyłem wszystkich (wymaganych do zaszczutego, pardon zaszczytnego tytułu inteligenta), -klas.
Pomimo, że nie jestem obeznany w tematyce dowcipów dotyczących VIP'ów, jak na ten przykład taki Piotr Zelt, to wyrażam pełne uznacie dla prawicowo-chrześcijańskich trefnisiów ze springerowskiego Die Welt.

Czy zauważyliście, że w temacie krytycznych komentarzy z "polskiej ulicy" "die Welt" powołuje się na prokaczystowski Dziennik i Fakt, również springerowski?
Ciekawe, czy wiedzą o tym niemiecko-języczni czytelnicy?
Co prawda nie dorównuję inteligencją "Campbel Naomi" ale tak se pomyślałem, że może ktoś ich uświadomi i tamtejszą dyskusję uśliczni?
Natomiast w temacie osobistych porównań, (bardziej przyjemnych), dyskutowałbym co do urody, bo też się czuję trochę ciemny ale za to dosyć młody.
No i teraz Jerzuś drżący i spocony, w głowę "poczyna", sekskjuzemła, pardon, zachodzi, -dumając nad pytaniem "zaszkodzi, czy nie zaszkodzi?".
PZDR, Jerzuś II Śliczny


bóg jest oszustwem
J.Szulc (5723 punktów)
Dobra, Jerzusiu II Śliczny, skoro tak dobrze Ci idzie szufladkowanie, rób to dalej.
Jeśli coś odnosi się do tego, co napisałam, to jak nie zabrać głosu? Babskie? Płytkie? I bardzo dobrze!"Czy ta ponadczasowo baska złośliwość nigdy się nieskończy? "Owszem. Mówisz - masz.
"No co Ty?, "Stara"!?
Tłumacząc dalej jak dziecku, "na fali";
-składając propozyję milczącego rozejmu miałem dokładnie na myśli, (bo według książki "Płeć mózgu", to będzie dla kobiety najsroższa kara), że w ogółe już nigdy nie będziemy się do siebie na wzajem odzywali.
Najwyżej, jak się spotkamy to Cię bezgłośnie przytulę, bo te Twoje zaloty doprawdy, czyta się żałośnie."
Masz jakieś dziwne pojęcie o zalotach... cóż. Fajnie, że wiesz lepiej ode mnie, co myślę. Klasyczne.
Faktycznie, nie chce mi się z Tobą gadać, więc poczytam, co też takiego ekscytującego masz do powiedzenia. Czasem lepiej nie kruszyć kopii bez potrzeby. Sam (jak widać) bawisz się najlepiej. Z okazji więc Wielkich Świąt, w prezencie, pozwolę Ci cieszyć się spokojem, bo chyba o to Ci chodziło.

I niech MOC będzie z Tobą!
Co mi tam.

---
Thorvoy (6588 punktów)
>Jeśli sam Thorvoy, (oprócz traktycznie , "give pardon'skiego" wyłożenia się przed Wami, z łapkami do góry na grzbiecie), nie wynalazł dotąd żadnej skutecznej opończy na te kobiece trick'i, to ja już wolę nawiać do purytańskiej hAmeryki.

Czuję się doceniony.

Mimo wszystko uważam, że "poprawność polityczna" czasem się przydaje. Uważam, że zbyt często popada się w przesadę, ale myślę, że nie nabijałbym się tak, nawet gdyby chodziło o samego Adolfa H. z bardzo prostej przyczyny: moje wypociny mógłby czytać ktoś, dotknięty chorobą, z której się wyśmiewam. Sam nie czułbym się dobrze, gdyby, nazwijmy to opatrzność, poczęstowała mnie potomstwem z zespołem Downa, a ktoś swym dowcipkowaniem nt. innej osoby przypominał mi w niewyszukany sposób, jak paskudna jest to przypadłość.

Zgadzam się z Tobą, zazwyczaj nawet ze stylem satyry, którą prezentujesz. ALE do drugiego miewam czasem zastrzeżenia.

Możliwe, że się starzeję.

Pozdrawiam.
Cieślański (994 punktów)
>Sam nie czułbym się dobrze, gdyby, nazwijmy to opatrzność, poczęstowała mnie potomstwem z zespołem Downa,...

Co oczywiście nie umniejsza świadomości faktu,
(tom, o dziwo, razom nie chciałbym się wykazać nawet odrobiną nietaktu),
że moża zmiejszyć prawdopodobienstwo wystąpienia takiej przypadłości, na drodze:
- badań genetycznych,
- badań prenatalnych,
- preselekcji jaj na drodze sztucznego zapłodniena,
- aborcji ze względu na stan zdrowia,
- i wreszcie prenatalnego, leczenia płodu.
Po za tym, najmniejsze prawdopodobieństwo wystąpienia choroby Downa, jest silnie skorelowane z zaściem w ciążę poniżej lat 24, czyli za młodu.
Rzecz jasna, do takich medycznych możliwośći, dostęp ograniczony z racji ideologicznych, mają przedstawiciele pewnych religijnych zbiorowości.
No, a w temacie kolczastych dowcipków Jerza, ta okoliczność ściśle się wiąże z wątpliwymi (naukowo i moralnie) dokonaniami i nauczaniem, krytykowanego za pomocą żartów, pana papieża.

>a ktoś swym dowcipkowaniem nt. innej osoby przypominał mi w niewyszukany sposób, jak paskudna jest to przypadłość.

Ja jednak nadal będę uważać, że jest to przewrażliwienie zbyt duże, takie fundamentalistyczne przekonanie, że w obecności rodziny powieszonego, należy uważać za gruby nietakt lub prostackie grubiaństwo, wszystkie trudne do uniknięcia w gospodarstwie domowym, rozmowy o jakimkolwiek o sznurze.
Chociaż, z drugie strony to jakieś wytłumaczenie jest, dlaczego wymyślono wszelkie narzędzia dla samotnych majsterkowiczów typu "wireless".


bóg jest oszustwem
Thorvoy (6588 punktów)
>>Sam nie czułbym się dobrze, gdyby, nazwijmy to opatrzność, poczęstowała mnie potomstwem z zespołem Downa,...
>Co oczywiście nie umniejsza świadomości faktu,
>(tom, o dziwo, razom nie chciałbym się wykazać nawet odrobiną nietaktu),
>że moża zmiejszyć prawdopodobienstwo wystąpienia takiej przypadłości, na drodze:
>- badań genetycznych,
>- badań prenatalnych,
>- preselekcji jaj na drodze sztucznego zapłodniena,
>- aborcji ze względu na stan zdrowia,
>- i wreszcie prenatalnego, leczenia płodu.

No tak, ale załóżmy że z innych przyczyn, niż religijne, nie chciałbym przerywać tej ciąży. A jak wyleczysz trisomię?

>Po za tym, najmniejsze prawdopodobieństwo wystąpienia choroby Downa, jest silnie skorelowane z zaściem w ciążę poniżej lat 24, czyli za młodu.

Albo po 30, czyli na starosc.

>No, a w temacie kolczastych dowcipków Jerza, ta okoliczność ściśle się wiąże z wątpliwymi (naukowo i moralnie) dokonaniami i nauczaniem, krytykowanego za pomocą żartów, pana papieża.

Jednym z jego najdoskonalszych zartow bylo kichniecie na ostatniej pielgrzymce do Polski.
Cieślański (994 punktów)
>No tak, ale załóżmy że z innych przyczyn, niż religijne, nie chciałbym przerywać tej ciąży.
No właśnie, a mógłbyś sam, jako myślący człowiek, jakiekolwiek, takie zdroworosądkowe powody wymienić?
Oprócz chęci zdobycia nagrody za urodzenie dziecka przez mężczyznę?
Na przykład, instynktowną chęć posiadania własnego potomka, choćby chorego, bez uwzględnienia JEGO cierpienia?
Aleście mi namieszali w głowie.
Jakbym był normalny to pewnie stwierdziłbym że nie ma sensu taka dyskusja z "dziwnymi tezami".
No bo, co to ma do podpisu pod zdjęciem, na którym papa w akwarium na kółkach "posuwa" po bieżni stadionowej, wyprzedzając o jakieś dobre kilkanaście metrów widoczny na drugim planie (u góry obrazka) tłumek kościelnych dostojników?

bóg jest oszustwem
Thorvoy (6588 punktów)
>>No tak, ale załóżmy że z innych przyczyn, niż religijne, nie chciałbym przerywać tej ciąży.
>No właśnie, a mógłbyś sam, jako myślący człowiek, jakiekolwiek, takie zdroworosądkowe powody wymienić?

A umiesz wymienić zdroworozsądkowe przyczyny masochizmu?


>No bo, co to ma do podpisu pod zdjęciem, na którym papa w akwarium na kółkach "posuwa" po bieżni stadionowej, wyprzedzając o jakieś dobre kilkanaście metrów widoczny na drugim planie (u góry obrazka) tłumek kościelnych dostojników?

Tak jakoś wyszło.
Thorvoy (6588 punktów)
Nawet ja nie toleruję Twojej bezpośredniości w wyrażaniu niektórych uczuć, oraz pewnych poglądów, dotyczących przekraczanych granich, ale jakoś ciężko mi Cię nie lubić- za Twój styl.

Pozdrawiam.
Brunhilda Jasnogórska (328 punktów)
Podejrzewam, iż jest to kwestia wychowania. 3/4 życia spędzam z ludźmi wychowanymi w diametralnie różnych od naszego kregach kulturowych i już dawno zauważyłam, że z jednej strony jest bardzo łatwo kogoś obrazić niewinnymi niby żartami, a z drugiej strony trzeba się trochę postarać, żeby przyswoić sobie poczucie humoru brytyjczyków (nie tak przecież od nas odległych) na ten przykład. A kluczem do sukcesu wydaje mi sie być zdolność do dystansowania się do swojej własnej osoby. Przerośnięta empatia czasami nie pozwala zrozumieć innych osób. Zdystansowanie się do siebie i własnego widzimisię ułatwia rozumienie innych.

A propos parkinsona: 3 tygodnie temu w szalenie trudnych warunkach klimatycznych (95% wilgotności, 50-60 deg C) przyszło mi współpracować z 65-cioletnim szkotem z zaawansowanym parkinsonem. Facet wysiadał, wszyscy byli wykończeni, ale on szczególnie i ze względu na wiek, i ze względu na chorobę. Najprostsze czynności sprawiały mu mnóstwo problemów. Właściwie trudno było się dopatrzeć jakiejkolwiek koordynacji w ruchach jego rąk (to jego trzęsące się bez ładu i sładu ręce przykuwały uwagę otoczenia). Wszyscy obchodzili sie z nim jak z jajkiem, wszyscy widzieli, co się z nim dzieje, a jednak w temacie jego choroby panowała zmowa milczenia. Nikt nie poruszył tej kwesti nawet jednym słowem do momentu, kiedy pewnego razu oświadczył wszem i wobec, że musi iść się wysikać. Kiedy wyszedł z toalety na jego ustach gościł błogi uśmiech, a on jowialnie oświadczył wszystkim iż jedną z nielicznych zalet jego "wibrujących" dłoni jest to, że po każdym sikaniu wychodzi z toalety bardzo szczęśliwy. Został uchonorowany za to salwą śmiechu (zwłaszcza męskie grono doceniło dowcip) i od tego momentu zaczęto go wreszcie traktować jak człowieka, a nie "trędowatą" kalekę.

Pamiętam też, jak 15 lat temu moja ciocia umierała na nowotwór złośliwy. Miała 32 lata, tyle ile ja teraz. Odwiedzaliśmy ją rodzinnie w szpitalu onkologicznym, w którym była naświatlana. Pamietam, że kiedy wraz z innymi pacjentami żartowała niewybrednie na temat raczyska, naświetlań i samopoczucia po chemii, cała moja rodzinka była wstrząśnięta i wręcz oburzona. Nie docierało do nich, że czasami sytuacja może być tak tragiczna, że nie pozostaje nic oprócz ironii i śmiechu - bez nich człowiek musiałby się już chyba tylko położyć i czekać na rychłą wizytę kostuchy.
Vitek (9 punktów)Odp: Die Welt a JPII
Nie mam nic przeciwko żartom z instytucji papieża, czy z samego JP2, ale bardzo nie podobały mi się żarty dotyczące jego choroby. Uważam, że nie jest to temat dla satyryków. Die Welt osiągnąłby owiele lepszy efekt, ograniczając się do dowcipów z papiezem i Fidelem itp.

Wolność jest najważniejszą wartością.
Crown (78 punktów)
Eh, tak to jest jak ktoś nie zauważy odnośnika "weiter" (zwłaszcza po kilkukrotnej lekturze, jednak gapa ze mnie!). Masz absolutną rację, wyśmiewanie się z choroby nie jest chlubą (jak to określiłem powyżej, bardziej przypomina to chamstwo).
Huzarski (178 punktów)
>Eh, tak to jest jak ktoś nie zauważy odnośnika "weiter" (zwłaszcza po kilkukrotnej lekturze, jednak gapa ze mnie!). Masz absolutną rację, wyśmiewanie się z choroby nie jest chlubą (jak to określiłem powyżej, bardziej przypomina to chamstwo).

A ja proszę o odrobine wyrozumiałości dla ignorantów nie znających języka niemieckiego: w którym miejscu tekst nabija się z choroby Dżej Pi Tu?

pozdrawiam.
kszan (559 punktów)
>A ja proszę o odrobine wyrozumiałości dla ignorantów nie znających języka niemieckiego: w którym miejscu tekst nabija się z choroby Dżej Pi Tu?

Die Goldmedaille, die Johannes Paul bei den Paralympics 1996 in Port Parkinson gewann, gilt als sportliches Wunder. Der Papst setzte sich beim 100-Meter-Schieben souverän gegen namhafte Prothesen- und Würdenträger aus aller Welt durch.

Jest to podpis pod zdjęciem JPII jadącego w PapaMobile przez stadion.
Tu właśnie Die Welt nabija się z chorby JPII, nie mówiąc o igrzyskach paraolimpijskich
Huzarski (178 punktów)
widzę literki pod zdjęciem, proszę o ich tłumaczenie.

pozdr.
kszan (559 punktów)
>widzę literki pod zdjęciem, proszę o ich tłumaczenie.
>pozdr.
Złoty medal zdobyty przez Jana Pawła II na Igrzyskach Paraolimpijskich 1996 w Port Parkinson uważany jest za cud sportowy. Papież dominował na bieżni na dystansie 100m mając za przeciwników renomowanych użytkowników protez i dygnitarzy z całego świata.

Przepraszam za styl tłumaczenia, nie jestem tłumaczem.
NAzwy nieistniejącego miasta Port Parkinson nie ma sensu tłumaczyć. Kontekst jednoznaczny. Czegoś jeszcze nie rozumiesz?
APawłowski (1150 punktów)
Czyli media mają lepszych (czytaj - bardziej dyspozycyjnych) tłumaczy?
Znowu ktoś pianę z mózgów narodowi robi. Okazuje się że już nie jest ważna sama informacja, ważniejszy jest komentarz i sposób przyrządzania. O prawdzie i rzetelności to już chyba nikt nie pamięta.
kszan (559 punktów)
>Czyli media mają lepszych (czytaj - bardziej dyspozycyjnych) tłumaczy?
>Znowu ktoś pianę z mózgów narodowi robi. Okazuje się że już nie jest ważna sama informacja, ważniejszy jest komentarz i sposób przyrządzania. O prawdzie i rzetelności to już chyba nikt nie pamięta.
Nie rozumiem?
Coś nie tak z tłumaczeniem?
APawłowski (1150 punktów)
>Nie rozumiem?
>Coś nie tak z tłumaczeniem?
Oczywiście że coś nie tak. Śmiem przypuszczać, bo język ów jest mi obcy, że Pańskie tłumaczenie jest po prostu najnormalniej poprawne. To raczej w mediach zastosowano nie tłumaczenie a wytłumaczenie nadające informacji jednoznaczny wydźwięk. W efekcie Niemcy dziwą się okropnie o co tym Polakom chodzi a my chcemy iść na wojnę w obronie naszych świętości.
Niedawno podobny przypadek-wpadkę miał Onet. Zapodali że w szkockich szpitalach personel otrzymał instrukcję, według której nie powinni się zwracać do rodziców dzieci używając słów: mama, tata. A to ze względu na to, że mogą się trafiać homoseksualni rodzice dzieci i może im, tym homoseksualnym rodzicom, być przykro. Taka sobie poprawność polityczna. Prawda okazała się nie do końca taka. Instrukcja, owszem była, ale nie tyczyła niezwracania się per mama, tata do rodziców homoseksualnych właśnie. Tłumacząc tekst zastosowano oczywiście metodę na skróty, tak aby był news a prawda okazała się jedynie prawdopodobna inaczej.
kszan (559 punktów)
Być może to ja źle zrozumiałem "satyrę"
Nie jestem native speakerem, po niemiecku mówię w tzw. stopniu komunikatywnym co sprowadza sie do tego, że umiem zamówić piwo i pogadać z infolinią jak chcę kupić bilet lotniczy albo zarezerwowć hotel. Może to tak zwany niuans i gra półsłówek w języku Goethego. Ale jakbym nie czytał to mi wychodzi jednak żenada. Czy jest tu może ktoś kto zna niemiecki na tyle zeby obalić lub potwierdzić moją wersję?

Co do Szkocji to na forum racjonalisty była dyskusja na poziomie "english proficiency" na temat tego artykułu i zdania były mocno podzielone. Ktoś zacytował oryginał i wychodziło że jednak do wszystkich rodziców nie należy mówić mama/tata a nie tylko do homoseksualnych. Też żenua
Cieślański (994 punktów)
>NAzwy nieistniejącego miasta Port Parkinson nie ma sensu tłumaczyć. Kontekst jednoznaczny. Czegoś jeszcze nie rozumiesz?

Najprościej jest wpisać w google; Port Parkinson.
Wspólne występowanie słow Parkinson i Port nie jest rzadkie w sieci internetowej.
Znajdziemy więc; "The North Port Parkinson's Support Group",
Na stronach University of Miami można znaleźć sformułowania typu; "port Parkinson's disease programs"
Port to może być też (i jest) skrót od; Patient Outcomes Research Team (PORT)
patrz;The Schizophrenia Patient Outcomes Research Team (PORT) Treatment Recommendations
To by nawet pasowało.
Springerowski Dziennik pisze w Polsce o springerowskim Die Welt" w Niemczech;
>Dowcipy w wyjątkowo złym guście.2007-04-04 21:37
>Niemiecka gazeta obraża Jana Pawła II
>Niemiecki dziennik "Die Welt" drwi z Jana Pawła II i z procesu beatyfikacyjnego zmarłego papieża. Na swojej stronie internetowej gazeta szydzi, że papież zdobył złoty medal na paraolimpiadzie w Port Parkinson.
Czyżby Springer sam nakręcał ten cyrk, znając nasze narodowe oszołomstwo?
Może ktośby tę myśl podsunął Jarkowi, bo na chyżość K.oJarzenia "faktów" przez umysłu pana Bredzidenta, bym nie liczył.
Jakby się udało to mielibyśmy ubaw po pachy, przez całe święta.

bóg jest oszustwem
kszan (559 punktów)
>Wspólne występowanie słow Parkinson i Port nie jest rzadkie w sieci internetowej.
>Znajdziemy więc; "The North Port Parkinson's Support Group",
North Port jest miastem a Parkinson's Support Group grupą wsparcia dal chorych na chorobe Parkinsona. Zły przykład wspólnego występowania.
Paul (408 punktów)
>Nie mam nic przeciwko żartom z instytucji papieża
Krötka pamiec kaze sie Wam rozczulac . Ja jednak widze to troszke inaczej. To raczej rola w jakej ten schorowany czlowiek sie znalazl jest wyszydzana. Lepiej möwiäc, rola w jakä sam sie wpakowal . To nie wypada, aby ktokolwiek w takim ciezkim stadium choroby czymkolwiek kierowal - nawet kosciolem ! Ja uwazam ze na krytyke zasluzyl. Bo w ten sposöb krytykujemy zatwardzaly i konserwatywny KK. Pozdrawiam.
Thorvoy (6588 punktów)
Zgadzam się, chociaż nabijanie się z czyjejś choroby nie przypadło mi jakoś do gustu. Ot, subtelność niemieckiego poczucia humoru.
J.Szulc (5723 punktów)
Piękne słowo "subtelność' w odniesieniu do grubiaństwa.
Muszę jednak każdego z Was, obecnych na Forum, jakoś bardziej rozgryźć.

---
Robert F. (59 punktów)
>Piękne słowo "subtelność' w odniesieniu do grubiaństwa.
>Muszę jednak każdego z Was, obecnych na Forum, jakoś bardziej rozgryźć.
>
---


Nie widzę powodu, by kogokolwiek ze sfery publicznej immunizować na satyrę. Wojtyła to tylko facet który zrobił karierę w swoim fachu. Nie przepadam za prawicowym koncernem Springera, ale w tym przypadku odwalił dobrą robotę. Czy nie dziwi was cała ta szopka z poszukiwaniem dowodów świętości (np. uzdrowień)? Dorośli ludzie opowiadają na forum bajki z poważna miną i zadowolona publika klaszcze. Ale ciemnogród!!!
J.Szulc (5723 punktów)
Nie musisz klaskać, bo nikt tu tego nie wymaga. Raczej mamy tu prawo do wyrażania swoich opinii, czasem do korygowania swoich zapatrywań. W większości piszą tu ludzie mądrzy, ale przy tym również grzeczni(co świadczy o kulturze, a ta w dyskusji jest równie warta, co znajomość, nawet pobieżna, tematu).
Nie musisz się zgadzać, ale dlaczego zaraz "ciemnogród"?


---
Cieślański (994 punktów)
>ale dlaczego zaraz "ciemnogród"?
Przepraszam, że nie mogę się powstrzymać i tą kolejną razą, ale ze względu na skutki społeczne, intelektualne i zdrowotne, wszelkie znaki na ziemi i niebie wskazują, wskazują, wskazują, że ciemnogród jednak jest "zarazą".

bóg jest oszustwem
J.Szulc (5723 punktów)
Szanowny imć Jerzusiu - bez komentarza. Podtrzymuję swoje wypowiedzi skierowane do Ciebie.

---
kszan (559 punktów)
>Nie przepadam za prawicowym koncernem Springera, ale w tym przypadku odwalił dobrą robotę.
Na czym ma niby polegać ta dobra robota? Moim zdaniem jest to wyjątkowa fuszerka. Zamiast napisać rzeczowy artykuł na temat wyświęcania na siłe (wymaga pracy np. zapoznania się z przypadkami cudownych ozdrowień, pewnie trzeba by również zapytać kilku specjalistów o bardziej "ziemskie" możliwości wyzdrowienia - no generalnie być dziennikarzem) najlepiej było nic nie robić tylko walnąć wyjątkowo prostacki podpis pod zdjęciem i proszę - mamy niusa i coś w stylu międzynarodowego skandalu.
Thorvoy (6588 punktów)
Co okazało się na tyle celne, że teraz o tym dyskutujemy. Nieważne, jak się o nas mówi, ważne że się mówi- z tego założenia wychodzą co niektórzy, dzięki czemu stają się sławni, a dalej- bogaci.
kszan (559 punktów)
>Co okazało się na tyle celne, że teraz o tym dyskutujemy. Nieważne, jak się o nas mówi, ważne że się mówi- z tego założenia wychodzą co niektórzy, dzięki czemu stają się sławni, a dalej- bogaci.
To prawda, wielu (łącznie ze mną) obejrzłao stronę Die Welt i reklamy na niej zamieszczone, moze ktoś coś kupi... i PKB do góry.
Kiedyś Gazeta Wyborcza zamieściła wyjątkowo zmanipulowany artykuł - juz nawet nie pamiętam o czym on był, i wtedy postanowiłem nie kupować GW. To pewnie zaniedługo będzie 10 lat i jestem twardy - czytam tylko w McDonalds . To chyba najlepszy sposób na tego typu zachowania. Dzisiaj w onecie przeczytałem, ze HP w dość perfidny sposób wylało kobietę w ciąży z pracy - szkoda takie dobre drukarki robili...
Thorvoy (6588 punktów)
Ja się w takie bojkoty raczej nie bawię. Wyjątkiem są produkty, których reklamy wydają się być skierowane w stronę zdziecinniałych idiotów- tych staram się unikać.
Thorvoy (6588 punktów)
Nie mów, że nie dostrzegłaś ziejącego z przytoczonego słowa sarkazmu.
J.Szulc (5723 punktów)
Mogłam się tego sarkazmu domyślać, ale jak pisałam, staram się jakoś Was "poznawać", tych częściej piszących.
Ha! Takie portrety psychologiczne (dobre, co?).
Jestem tu od niedawna, a zawsze lubiłam wiedzieć, z kim mam do czynienia. Nic tak nie określa człowieka, jak jego podejście to dyskusji - bynajmniej moim zdaniem.
Znasz przecież słowo "prowokacja", prawda?
Zauważ tylko (o co bardzo proszę!), że prowokacja, to w tym wypadku nie prowokatorstwo.
Mogę minkę? Proszę....

---
Thorvoy (6588 punktów)
>Mogłam się tego sarkazmu domyślać, ale jak pisałam, staram się jakoś Was "poznawać", tych częściej piszących.
>Ha! Takie portrety psychologiczne (dobre, co?).
>Jestem tu od niedawna, a zawsze lubiłam wiedzieć, z kim mam do czynienia. Nic tak nie określa człowieka, jak jego podejście to dyskusji - bynajmniej moim zdaniem.
>Znasz przecież słowo "prowokacja", prawda?

Mam nadzieję, że taką prowokacją było Twoje kolejne "bynajmniej", użyte w niezupełnie właściwy sposób. Chyba, że chcesz przekonać mnie, że to, o czym mówisz, w rzeczywistości nie jest Twoją opinią.

>Zauważ tylko (o co bardzo proszę!), że prowokacja, to w tym wypadku nie prowokatorstwo.

Rozumiem.

>Mogę minkę? Proszę....

Żeby mi to było przedostatni raz!

Pozdrawiam.
J.Szulc (5723 punktów)
Biję się w pierś moją skołataną!
Przepraszam "forumowiczów" i Szanownego Moderatora za niereformowalność postawy! To już chyba wdrukowanie!! Na przyszłość obiecuję poprawę! Zgoda?
Co do emotikona, to sam przyznaj - fajnie czasem na cwaną gębę popatrzeć, prawda?
Więc "dlaczemu" przedostatni raz?

---
Thorvoy (6588 punktów)
>Co do emotikona, to sam przyznaj - fajnie czasem na cwaną gębę popatrzeć, prawda?

Nie lubię cwaniaczków.

>Więc "dlaczemu" przedostatni raz?

A ktoś tak gdzieś kiedyś mówił. Spodobało mi się, chociaż głupie.

Pozdrawiam.
J.Szulc (5723 punktów)
>>Co do emotikona, to sam przyznaj - fajnie czasem na cwaną gębę popatrzeć, prawda?
Chodziło mi jedynie o emotikon, jako tę "cwaną" gębę.

'Cwaniakowania", i to najwyższych lotów, mam już chyba także dość.

---
Thorvoy (6588 punktów)
>>>Co do emotikona, to sam przyznaj - fajnie czasem na cwaną gębę popatrzeć, prawda?
>Chodziło mi jedynie o emotikon, jako tę "cwaną" gębę.

Przecież wiem. Gdybym postawił jakąś emotikonkę, dla Ciebie chyba też byłoby to oczywiste. Naprawdę próbuję się oduczyć klepania tych głupich emotek, bo odnoszę wrażenie, że psują mowę pisaną.

>'Cwaniakowania", i to najwyższych lotów, mam już chyba także dość.

Kto nie ma...?
J.Szulc (5723 punktów)
W każdym razie przyznaję Ci rację, co do mowy polskiej, przestaję ją zubażać. Dodam jeszcze szczyptę kultury, odrobinę dobrego smaku, przyprawię szacunkiem dla osoby, z którą rozmawiam.
Mam nadzieję, że wyjdzie z tego dyskusja z mądrymi przemyśleniami, a nie zakalec, o który od jakiegoś czasu sie potykam. Wiesz, o "czym" mówię, prawda?
Ukłon za kulturę dla Ciebie.

---
Thorvoy (6588 punktów)
>[...] Wiesz, o "czym" mówię, prawda?

Wiem.

>Ukłon za kulturę dla Ciebie.

Dziękuję, dziękuję.
Cieślański (994 punktów)
Wszyscy wiemy.
Thorvoy, mam u ciebie plusika.
Z powyższych postów bowiem wynika, że udało mi się wreszcie zagonić tę atrakcyjną Sikoreczkę do twojego kurnika, tzn. pod twoje opiekuńcze skrzydła.
A muszę przyznać, że mnie też już ta "post'na gonitwa nieco zbrzydła.
Wiesz o czym mówię.
O tym, że w tym roku dziadek Mróz przyniesie mi worek zgrzewwek piwa zamiast zwyczajowych rózg.

bóg jest oszustwem
Thorvoy (6588 punktów)
Chyba warto przerwać już te pyskówki, nie uważasz?
Cieślański (994 punktów)
Oczywiście, że masz rację.
I tak dobrze, że się nie uganialiśmy z J.Szulc po całym forum zaśmiecając wszystkie tematy wzajemnym podszczypywaniem.
Ja sobie już wybaczyłem, bo działo się to w temacie rozważającym naturę krotochwili polityczno-ideologicznych, a więc na forunm Racjonalisty, w wątku od początku, jak najbardziej sposobym do żartów w okolicy wielkiego piątku.
Można powiedzieć, że teraz żałuję niezmiernie, że nie działo się to w sobotę, co to we w nią religijnisie czczą kolce i ciernie.
Czuję się jednak, jako zakalec z małego miasta, zraniony, więc rzuczam klatwę na wszystkie jej wypieki świąteczne i ciasta.
A wszystkim innym, którzy mnie mają za czarną owcę niech się przypalą makowce.
I żeby im w czasie wiekanocnej spowiedzi, ksiądz chuchał alkoholem i zupełnie bredził.


bóg jest oszustwem
Thorvoy (6588 punktów)
>I żeby im w czasie wiekanocnej spowiedzi, ksiądz chuchał alkocholem i zupełnie bredził.

W tym przypadku nawet nie musisz specjalnie starać się ze swoją klątwą.
J.Szulc (5723 punktów)
Zabawa w najlepsze. Muszę przyznać, ze ta nieśmiałość bijąca z Twojego postu jest wzruszająca. Pan Jerzuś w iście barbarzyńskim stylu ciosze mi kołki na głowie i nie znalazł się nikt z panów mężczyzn, żeby przerwać to wcześniej. Klątwami za mną ciska, i nie ma nikogo przy starszej kobiecinie ze wsi... no, dziękuję Wam - orły, sokoły, herosy!
Wybacz, Thorvoy, że "dopisuję się" do Twojego postu.
Można się szczerze ubawić patrząc, jak co niektórzy toczą prawie pianę.
Czekam na inny ciekawy temat.

Smacznych spalonych wypieków...

---
Thorvoy (6588 punktów)
>Zabawa w najlepsze. Muszę przyznać, ze ta nieśmiałość bijąca z Twojego postu jest wzruszająca.

Jeśli liczyłaś na bardziej impulsywną reakcję z mojej strony, to przepraszam, że Cię zawiodłem.

> Pan Jerzuś w iście barbarzyńskim stylu ciosze mi kołki na głowie i nie znalazł się nikt z panów mężczyzn, żeby przerwać to wcześniej. Klątwami za mną ciska, i nie ma nikogo przy starszej kobiecinie ze wsi... no, dziękuję Wam - orły, sokoły, herosy!

Starszej...?

>Wybacz, Thorvoy, że "dopisuję się" do Twojego postu.

Wybaczam.

>Można się szczerze ubawić patrząc, jak co niektórzy toczą prawie pianę.

Można, acz nie zawsze to bawi.

>Czekam na inny ciekawy temat.

Ja też, ale nie odpowiem na niego w przeciągu najbliższych paru dni, bo na święta (tak, tak!) jadę do domu, w którym nieznane jest pojęcie globalnej wioski. Inaczej mówiąc- nie ma tam łącza internetowego.

>Smacznych spalonych wypieków...

A dziękuję, chociaż wolę niedopieczone.

Pozdrawiam.
J.Szulc (5723 punktów)

>>Czekam na inny ciekawy temat.
>Ja też, ale nie odpowiem na niego w przeciągu najbliższych paru dni, bo na święta (tak, tak!) jadę do domu, w którym nieznane jest pojęcie globalnej wioski. Inaczej mówiąc- nie ma tam łącza internetowego.
Mnie też nie będzie, i to nawet dłużej. Z tego powodu tak mnie "ugryzło" naśmiewanie się z choroby.

>>Smacznych spalonych wypieków...
>A dziękuję, chociaż wolę niedopieczone.

To było na marginesie tych klątw, rzucanych na mnie. Ja się z tego najserdeczniej śmiałam. Polecam. Dobra gimnastyka dla przepony. I tu uśmiech, zauważ - bez emotikona.

I w niczym starszej kobiety ze wsi nie zawiodłeś.
Miłego pobytu w domu.
Do miłego... po Świętach.


---
Thorvoy (6588 punktów)
>>>Smacznych spalonych wypieków...
>>A dziękuję, chociaż wolę niedopieczone.
>To było na marginesie tych klątw, rzucanych na mnie. Ja się z tego najserdeczniej śmiałam.

I bardzo dobrze. Śmiech to zdrowie.

> Polecam. Dobra gimnastyka dla przepony.

Ja niestety łatwo dostaję przy tym ataku astmy, więc nie mogę przeginać.

> I tu uśmiech, zauważ - bez emotikona.

Cieszę się.

>I w niczym starszej kobiety ze wsi nie zawiodłeś.

Starszej- od kogo?

>Miłego pobytu w domu.

Dziękuję. Powiedziałbym, że wzajemnie, ale już po świętach już jest, więc trochę tak jakby nie na miejscu...

Pozdrawiam.
Cieślański (994 punktów)
>Znasz przecież słowo "prowokacja", prawda?
Prowokacja??
W czyich ja to ustach słyszę i to w jakim kontekście?
Rozumiem, grubiaństwo, wulgarny, ale prowokacja??, która w dodatku nie jest "prońciepaniewłoże" prowokatorstwem?
Ty się chyba rzeczywiscie "zabujałaś" w tym forum.


bóg jest oszustwem
J.Szulc (5723 punktów)
Miał być rozejm, bezsłowny. Nie możesz sobie odpuścić?
Bawi Cię to?
Wspaniale!
Podtrzymuję moją wcześniejszą decyzję, co do Ciebie.
"Nie chce mi się z Tobą gadać".

---

Długo musisz zbierać siły, czy może brakuje Ci jadu?
Cieślański (994 punktów)
Nie mogę sobie odpuścić, bo nie jestem nosicielem czarnych kiecek, pardon, spowiednikiem katolikiem.
>Podtrzymuję moją wcześniejszą decyzję, co do Ciebie.
>"Nie chce mi się z Tobą gadać".
Ależ Kochanie, to była "nasza wspólna" decyzja, na co wskazuje chronologia postów.
Trochę mnie jednak niepokoi to nazbyt przedłużające się i rozciągnięte w czasie "rozstawanie".
Przypomnij sobie i bądź uczciwa wobec samej siebie, w tej kwestii, po prostu.
Pomijając radykalnie różny stosunek do kultu jednostki pewnych przedstawicieli katolickiego kleru, to w sumie nie rozumiem dlaczego nie zaprzyjaźniliśmy ze sobą, przy takiej wysokiej zgodności decyzyjnej, wskazującej na uroczo urzekające podobieństwa naszych charakterów.
A z drugiej strony, pomimo, że się już do siebie nie odzywamy, to jednak w konkretnych sytuacjach na forum, nie wykluczam, że jeśli Ty będziesz przesadzać z pouczeniami kogokolwiek, to mnie też "bedzie ciagło" by Ciebie pouczać.
>Długo musisz zbierać siły, czy może brakuje Ci jadu?
Mhhhhhh?!
S.(uper).eskatra.(kt).
To może na ludowo?
"Jadu goście jadu kiele mego sadu,
doma nie zajadu bo nimum posagu."

bóg jest oszustwem
placownik (17853 punktów)

   Dla równowagi - kalendarz papieski z Benedyktem XVI - wersja wesołków z WELT ONLINE.

www.welt.d(*)t_dem_Vatikan_durchs_Jahr.html

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Thorvoy (6588 punktów)
Urocze, doprawdy.
kszan (559 punktów)
Wygląda na to, że chłopaki starają się jakoś wypić to piwo, które sobie nawarzyli i teraz chcą pokazać, że z papieża Niemca tez sie można śmiać. Poziom żartów niestety ten sam. I zrobią wszystko byle nie powiedzieć sorry to była jednak gafa. Niektórzy tak mają.
Cieślański (994 punktów)
>... sorry to była jednak gafa. Niektórzy tak mają....
Miło mi, że się zgadzamy.
Też uważam, że ta Gaffa w białym chałacie wyglądała "sorry".
Przykro mi, jest, "sorry", jednak, że osoba o takiej znajomości angielskiego słownictwa na poziomie profesional perfect, używa publicznie na forum, na określenie tych stosowanych do siedzenia i wabienia, wspaniale zaokrąglonych części świątyni ludzkiej duszy, słów powszechnie uważanych za wulgarne.
Dup-rawdy wstyd mi za ciebie, kszan.
Wygląda NATO, że wszystkie te encykliki JotPeDwa, nie wszystkich religijnisiów oderwały od ciemnogrodzkiego DNA.
Wykorzystując w internecie system binarny, sam chyba w zacietrzewieniu ewangelizacyjnym nie zauważasz, że tfuj propagandowy spryt i język, jest nieco vulva'rny.
Ten typ, tak ma.

bóg jest oszustwem

mefta (480 punktów)
Szanowny Panie Cieślanski mam wrażenie, że powinien Pan pisać do jakiegos wydawnictwa w celu "wypisania się". Może i te posty mają jakąś wartość, ale niestety nie potrafie odnaleźć w nich niczego ponieważ są... za długie!!! Może by tak mniej a bardziej treściwie chętnie bym poczytała
pozdrawiam

Niezgłębione są pokłady ludzkiej niekumacji...
kszan (559 punktów)
Przepraszam o co chodzi?
Przykro mi ale nie rozumiem Twojej wypowiedzi. Może po polsku, bez udziwnień i jaśniej.
Co prawda też sie zagalopowałem z tym sorry ale jeżeli już tak wplatamy te angielskie i inne słówka to o co ciebie kaman Cieśliński?
sukkubus
Witam serdecznie,

ważne pytanie padło w pierwszej wypowiedzi:

>Pytanie - jak z tej sytuacji wybroniła się społeczność
>polska? Ano po komentarzach już widać, że się nie popisali.
>Po raz kolejny doszedłem do wniosku, że Polska nie jest
>jeszcze przygotowana na prawdziwą wolność słowa (zresztą,
>co tu dużo mówić, nigdy jeszcze takowej u nas nie było).

Cała dyskusja zamyka się uparcie wokół gustów, a jak by nie było, wolnośc słowa gustom podlegać nie może, bo to skrajne barbarzyństwo.

Mamy więc naród (Niemców) wielbiący humor kloaczny i uproszczony, który w opinii niektórych zgwałcił dobry smak w dyskusji o papieżu. Mają prawo bronić się wolnością słowa, gdyż nie skalali się kłamstwem, które nosiłoby znamiona wiarygodności i powagi. Kropka. Jeśli jednak obrazili gusta, to jak im odpowiedzieć?
Można ex catedra jako autorytet urażony skomentować poziom dowcipu, ale czy to w jakikolwiek sposób na autorów podziała?
Czy nie jest tak, że gdy się na prześmiewcę obrażamy, to dostarczamy mu materiału do żartów?

Czy to jest skłonnośc czysto polska, żeby podejmowac działania kompletnie nieskuteczne, ale jakże moralnie uświęcone? Czy osoba, która się święcie oburza na poziom dowcipu, choć jej oburzenie na eliminację takich dowcipów nie wpłynie zupełnie, nie jest w swym postępowaniu bardziej idealistyczna, ideologiczna, niepraktyczna i zacietrzewiona, niż religijni fanatycy?

Jakie działnie lub słowa, mogłyby realnie wpłynąć na braci Niemców i od niesmacznych dowcipów na temat JPII ich odwieść? Po co to całe oburzenie, skoro w kontekście zdarzeń staje się jeszcze zabawniejsze niż sam żart?

Podobno z głupcem lepiej nie rozmawiać, może zatem nei odpowiadać wcale?
Co można ZROBIĆ, żeby takich dowcipów nie było wiecej, bo że się nie spodobały, to już autorom wyjaśniono, ale co dalej?
Na razie autorzy liczą kasę zarobioną na skandalu, zwolennicy wolności słowa popadają w przerażenie, obserwując motłoch z widłami, a ludzie o wyrobionym guście mamroczą inkantacje o tym gdzie świat zmierza.
Polak niepraktyczny?

Pozdrawiam,

sukkubus
Cieślański (994 punktów)
Aby w powyższym temacie dopuszczalności krotochwilenia, (obstając za springerowskim die Welciem), określić się ostatecznie i zakończyć jałowe dyskusje, (ponad wątpliwość wszelką), postanowiłem się zapytać publicznie czy;
Primo-"A zaliż, kościół mógłbyć w PRL, jedną wielką donosicielką?
Secundo;
znając dotychczasowo ślepy zapał lustracyjno-kaczystowski, dręczą mnie obawy, czy według ciemnych reguł najnowszej spapranej przez ptasią grupę ustawy; "Wojtyłek też "zostanie" agentem?"

PiS-maniacy wszędzie wietrzą spiski, układy, agentów i współpracowników Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej.
Zrelatywizowaną moralnie propagandę i metodykę zawłaszczania totalitarnej władzy opierają na fanatycznym tropieniu domniemanych kapusiów.
Z praktyki kaczo-polskiej polityki, jasno wynika, że lutra-mamniacy czynią tak przy czynnym poparciu polskojęzycznych wyrobników pióra ze springerowskiego Faktu i Dziennika.
Chóć czasem ćwierkną jakieś wróble, że PiS-rządzący nawiedzeńcy, też uchwalają prawne buble.

Wypominają Tuskowi dziadka, ale sami kryją wstydliwie związki własnych tatusiów z Polską Zjednoczoną Partią Robotniczą i Służbami PRL.
"Ruchnęli" z tronu nawet Wielgusa, mimo, że tamten popierał radio co ma mordę, bo użytkowa (utylitarna) koniunkturalność wiary, szczególnie znamionuje tę PiS-"detektywistyczną" hordę.
Z jednej strony ojcu Muchomorkowi, (który nie wiadomo komu "spowiadał się" podczas działalności w Niemczech), -ciągną rurę, a z drugiej "sypią", jak proboszcz ministrantów, pardon, "łagiewnicką agenturę."

Odwróceni maminsynkowie pierwszych sekretarzy, czasem pułkowników Ludowego Wojska Polskiego, tudzież nieślubne dzieci oficerów Służby Bezpieczeństwa, to dzisiejsza antykomunistyczna elyyta PiS-zdolnych "popaprańców lustracyjnego horroru" i IPeeN'owskiego bezeceństwa.
Z mojego punktu widzenia takie pokrewieństwo to zaleta, powód do dumy i dobrego humoru, ale młodzieńcy "zez" PiSiałej partyji, PiSioczą na historię swoich ojców ile wlezie, nie zważając na pamięć tych, co ich zmajstrowali.

A popaprać, jak wiemy z dzieciństwa, to znaczy ubrudzić, najlepiej przeciwników politycznych.
Jak ktoś robił PiSiu w majtochy to się go wychowawczo tytułowało; sikucińki.
Jak kto lubił paprać i brudzić wszystko wokół siebie w piaskownicy, (łącznie ze słownictwem) to go wołali; brudziński.
Taka to kaczystowska dydaktyka; rodem -z podwórka, finezyją -z kurnika.

Ksenofobia, homofobia, nietolerancja, fanatyzm i relegejność PiS-(mło)dzieńców ma "korzonki" w syndromie nie dopieszczonej seksualnie mamusi, czyli PeeReLowskiego oficjela -żonki.
Tatusiowie maminsynków musieli być w pracy dłużej niż 8 godzin na dobę.
A z racji specyfiki uwarukowań politycznych oraz pełnionych funkcji, nie wolno było im plotkować z połowicą o tym, co robią, gdy ich nie ma w domu.
Naturalną reakcją niedo....kochanej kobiety, w takich warunkach, jest podejrzliwość, niepokój i wychowywanie dziatwy maminsynkowej w atmosferze domysłów chorej wyobraźni i teori sPiSkowej.
Niespokojne i nie zaspokojone Mamuśki popychały PiS-dziatwę w kościelne sfery relegijnego pedofilstwa, by zemścić się na mężach, (co w skali trudności "podkładania świni", było dosyć łatwe).
Bo pobożność urzędników, w ówczesnych czasach, brzydko kojarzyła się tamtej władzy; czyli z ciemnotą, zacofaniem i zabobonami a nie z politycznymi profitami.
No i żeby chłopcy poczuli pociąg do osoby w sukience.
Dlaczego na ten przykład?
Bo jak dwa jednopłciowe płody, (przyszłe, IV Religejnej Pomrocznej, pociągowe konie), spędzają razem przytuleni 9 miesięcy w damskim łonie, to nie ma takiego, coby "w końcu" nie poczuł pociągu, "jeden do drugiego".
Zwłaszcza, jeśli się okaże, prońciupcianieboże, że ktoś w rodzinie był kolejorzem.

W ich postępowaniu przewija się mroczny syndrom komleksu Edypa.
A jak się, który bardziej stara to nawet syndrom pociągu wołoszczyznowego Edgara.
W tym szaleństwie jest jednak i PiS-dziarska metoda i PiS-dzielna moralność.
Dwulicowa Moralność, finansowo ubogaconego rządową pensyją -PiS-"dzianego" Kalego i relegijna metoda zapewniająca eliminację przeciwników politycznych.
Bo, relego to po łacinie znaczy "usuwać".
Nie da się ukryć, że większość oblubieńców partyjnych pan Jarka K.(ocijebusa), specjalistów od propagandowego zawracania kota ogonem to, to, to, to typowi nawiedzeńcy i poje-Busie.
Kiedy im trzeba, to podejrzanych o agenturę własnych ustawionych więc PiS-"dzianych" i ustosunkowanych członków wybielą, ustami i solidarnością członków.
Kiedy im kto z opozycji podpadnie, to sprokurują fałszywe pomówienia i procesy.
Jeden taki spasiony kurd-Opel, to nawet Szwagierkę "insynuował" o niepoczytalność, sugerując, że podPiSała coś, czego ze zrozumieniem nie przeczytała.
I jakby było mało tego, to jeszcze zrobił wicepremierami; zmelaminowanego naskórkowo molestanta bez matury oraz koniołbego kłamcę jasnogórskiego.

Poręcznym zbiegiem okliczności, dla totalitarnych ciągotek, PiS-radykalnej lustracji -nawiedzonych fanów, "agentura łagiewnicka" rzuca cień podejrzeń na "całą polską mafię z Vatykanu".
Wiadomo jednak, że utylitarnej lustracji "diabeł siedzi", w zawiłej materii "tajemnicy spowiedzi", czyli drażliwy dylemat ten; "co na wieszch wyciągną a co pod dywan schowają", dysPiSycyjni histerycy z IPN.

Więc nawet doskonały językowo, resortowy rzecznik Biedziak, nie potrafiłby dzisiaj wydać jednoznacznej opini, czy "DRUGI", o księżach agentach w swoim otoczeniu wiedział, czy nie wiedzał?
Nie wiemy również moi mili, czy zausznik Dziwisz "krył", czy nie krył księży pedofili.
Najbardziej wiernych jednak złość, budzący gorąc w strefie osierdzia, "co do intencji eminencji", zdefiniowany brak pewności; czy "krył" ich z chrześcijaniskiego miłosierdzia, czy też dla jakiejś inszej przyjemności.

I jak to wpłynie proszę koleżeństwa na zdrowie psychiczne naszego społeczeństwa?
C.d.n


bóg jest oszustwem
Cieślański (994 punktów)
C.d.
Po totalnym przejęciu wszystkich instytucji władzy w kraju, PiS-demokraci będą chcieli przejąć całkowitą kontrolę nad biznesem i aparatem propagandy czarnosukienkowej braci.
Szantaż teczkowy do przejęcia władzy nad klerem, to nic trudnego jeśli ma się "pod sobą" porywczego ministerka zwanego zerem.
Któremu nikt nie będzie mu mędził, wypyszczając w wielkanocne orędzie, jakoby po PiS-chrzęścijańsku to było nie "fair", tak rzucać księży kolaborantów na żer PiS-dzielnych zer.
Nie chciałbym zagłębiać się w labirynt rozważań i sprzeczek, "jakoby Służba Bezpieczeństwa, swym najważniejszym agentom na Vatykanie, w trosce o poufność źródła, nie zakładała teczek".
Wierzę jednak, że w walce o pełnię totalitarnej władzy z episkopatem, "jakby co do czego", kaczyści nie zawahają się sprokurować pomówień, lub nawet całej teczki, na DRUGIEGO.
Jak wykazuje cisza nad Wielgusem, taki prawdziwy lub sprokurowany w PiS-dogodnym momencie dowód współpracy, naprawdę mocnym argumentem w walce nad ciemnymi umysłami łatwowiernych wiernych, -się okaże, dopiero po, a nie przed, wyniesieniem "DRUGIEGO" na ołtarze.

I taka myśl mnie naszła święta, jak to by było miło, proszę fanów,
gdyby się nagle okazało, że NAJWIĘCEJ, w Polsce, to mamy, (ja cię kręcę) nie bocianów,
tylko pomników naszego najlepszego agenta WzW (Wojtyłka z Watykanu).
Ps.
Aby temat zakończyć definitywnie i dać odpór próbom odwracania kota Busia ogonem, tudzież innych walczących z demokratyczną satyrą fanatycznych wybiegów, odsyłam szczególnie spragnionych krotochwilowej fantazyji do starego wątku
link;
pt. Papież z zagłębia sz.piegów?


bóg jest oszustwem
von Kalckstein (164 punktów)
(zablokowany)
Osobiście nie rozumiem tego całego oburzenia. Niemiecki poziom żartów nie był jakiś tragiczny. Sam mieszkam w Niemczech,mój ojciec jest Niemcem. Tam wyśmiewanie danych grup społecznych, ludzi jest całkowicie normalne. Osoby publiczne muszą liczyć się z wyśmianiem.Istnieją dowcipy o Bogu, więc o papieżu chyba też mogą być?
kszan (559 punktów)
>Osobiście nie rozumiem tego całego oburzenia. Niemiecki poziom żartów nie był jakiś tragiczny. Sam mieszkam w Niemczech,mój ojciec jest Niemcem. Tam wyśmiewanie danych grup społecznych, ludzi jest całkowicie normalne. Osoby publiczne muszą liczyć się z wyśmianiem.Istnieją dowcipy o Bogu, więc o papieżu chyba też mogą być?

Nie zgadzam się. Żart z biegiem na 100m był żenujący. Na dodatek napisany w odpowiedniu naszego "Dizennika" a nie w jakiejś bulwarówce. Gdyby ten kawał opowiadał podchmielony jegomosć innemu w knajpie to generalnie może by przeszło, ich sprawa. Można wyśmiewac osoby publiczne, ale kpienie z kalectwa czy ciężkiej choroby to naprawdę obciach.
von Kalckstein (164 punktów)
(zablokowany)
Z tym muszę się zgodzić - kpienie z kalectwa lub choroby jakiejś osoby to naprawdę przegięcie wszystkich norm. Jednak nie wszystkie żart prezentowane w Die Welt były w tym stylu.
Thorvoy (6588 punktów)
Publiczne nabijanie się z kalectwa jest poniżej wszelkiej krytyki i w tym przypadku jestem skłonny bronić nawet wrogów.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365