Przeczytałem o oszustwie, jakiego biura podróży dokonują, podnosząc ceny już wykupionych wakacji. A jacyś palanci z Ochrony Konsumentów czy innej instytucji rzekomo reprezentującej interesy klientów, mówią bezczelnie, że jeżeli biura podróży potrafią udokumentować kalkulację, że wzrost ceny wakacji wynika np. ze wzrostu cen przylotów samolotem.
Amerykańscy rolnicy wymyślili już chyba ze 200 lat temu kontrakty terminowe zwane futures, specjalnie po to, żeby zawierać umowy na rok naprzód i nie tracić w przypadku nieprzewidzianych zmian cen czegoś innego, od czego zależy ich przyszłoroczny dochód. A nasi szemrani właściciele biur podróży niby nie potrafią się zabezpieczyć i oszukują swoich ciemnych klientów. A najgorsze jest to, że pracownicy Federacji Konsumentów czy jak to się nazywa nie znają nawet najprostszego mechanizmu umów futures, które zabezpieczają interesy takich biur podróży.
Niewtajemniczonym wyjaśnię, że futures to najprostszy rodzaj zabezpieczenia stałości dochodów na wypadek zmian kosztów. Zawiera się specjalną umowę z bankiem, że jeśli zyski będą większe niż przewidziano, to bank dostanie nadwyżkę, a jeśli mniejsze, to bank zapłaci różnicę. Dzisiaj mamy rozwinięty rynek futures na wszystko, gracze grają na fiutach nawet bez żadnego interesu, spekulują, grają jako arbitraż, a u nas, w dzikiej Polsce, ludzie z Biura Obrony Konsumentów nie rozumieją najprostszych mechanizmów w ekonomii. Co za głupota! |