 |
Chiny atakują! - Intrusion.Win.MSSQL.worm.Helkern! Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
| Napisano | Autor | Tytuł | | 27-05-2008 19:20 | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Chiny atakują! - Intrusion.Win.MSSQL.worm.Helkern! | Od parunastu tygodni Chińska Republika Ludowo Demokratyczna dostarcza mi niezłej zabawy. Otóż przynajmniej raz dziennie otrzymuję od programu antywirusowego komunikat o próbie włamania do mojego komputera przy pomocy świństewka jak w tytule wątku. Antywirus podaje numer IP, z którego nastąpił atak, sprawdzam sobie lokalizację tegoż IP i w 99.99% jest to terytorium Chin. Gdzie tu zabawa, spytacie? Ha! Dzięki specjalnym serwisom podającym lokalizację IP można zobaczyć mapkę regionu, w którym siedzi komputer-włamywacz, i to mapkę w postaci zdjęcia satelitarnego o dość dużej rozdzielczości. Pełno tam mają gór i jezior w tych Chinach... Jako komputerowy laik zastanawiam się czy antywirus podaje mi adres komputera, czy może tylko dostawcy usług internetowych, no ale czy w Chinach może być inny provider niż ichniejsze służby bezpieczeństwa?... | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 J.S. (4752 punktów) (zablokowany) | Bez obaw! Chiński robak jest pewnie tak samo badziewny jak większość ich produkcji
|
|
 | | Krzysiek (4 punktów) | Ja bardzo nie lubie kiedy ktos nie docenia mozliwosci i potegi Chin. Kraj ten bardzo szybko sie zmienia zarowno w kwestii gospodarki jak i kultury, a stare stereotypy traca zastosowanie. W ogole zauwazylem w Polsce bardzo duzo niecheci do Chin spowodowanej glownie nieswiadomoscia. Radzilbym sie przebudzic z tego letargu zanim bedzie za pozno.
|
|
|  | J.S. (4752 punktów) (zablokowany) | >W ogole zauwazylem w Polsce bardzo duzo niecheci do Chin spowodowanej glownie nieswiadomoscia. Radzilbym sie przebudzic z tego letargu zanim bedzie za pozno. > Niechęć jest chyba spowodowana głównie tonami badziewia chińskiej produkcji.
Czego mamy być świadomi? Brudu? Koszmarnych baraków z najnowocześniejszymi liniami produkcyjnymi w środku? Komunistycznej odmiany feudalizmu?
|
|
| Marian (5438 punktów) |
Heh, wystarczy zrezygnować z Windowsów i można zapomnieć o robakach i wirusach. Już od paru lat używam GNU/Linuksa i żadnych problemów nie mam. Nie słyszałem też o tego typu złośliwych programach na *BSD, MacOS X (który jest pochodną systemów *BSD), ani OpenSolaris. Tylko ten Windows jakiś felerny.
Pozdrawiam.
A rationalist is simply someone for whom it is more important to learn than to be proved right - Karl Popper
|
|
 | | webmaster (moderator) | Ilość zagrożeń dla danego programu jest proporcjonalna do jego popularności i złożoności oraz odwrotnie proporcjonalna do umiejętności jego użytkownika.
|
|
 | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Całkowicie bezpieczny komputer, to komputer niepodłączony do jakiejkolwiek sieci i nie ma znaczenia jaki system operacyjny zainstalujesz. Jak już wspomniał webmaster systemy Windows są najbardziej narażone na ataki sieciowe, ponieważ są to najbardziej rozpowszechnione systemy. Rozpowszechnianie robaków działających pod linuksem, MacOSem czy innym uniksem nie ma większego sensu skoro 90% komputerów chodzi pod Windows. Poza tym zauważ, że komputery domowe używane są przede wszystkim przez młodzież, głównie jako konsole do gier. Dopóki gry nie będą wychodzić w wersjach pod linuksy, dopóty Windows będzie zawsze na większości komputerów domowych. Chcesz czy nie - jesteś niszowym użytkownikiem komputera
|
|
|  | 1 na 1 | Piotr G. /Grim/ (288 punktów) | Ja jestem przykładem. Wybrałem laptop z Vista jedynie z tego powodu, żeby móc zagrać w grę, której premiery oczekiwałem z wypiekami przez parę miesięcy.  Jednakże jestem zaawansowanym użytkownikiem-amatorem i potrafię zapobiec większości możliwych katastrof. Czyszczenie komputera (wadliwe wpisy w rejestrze, duplikaty plików, stare "ciasteczka" itp.), defragmentacja dysków, skanowania Kasperskym- wszystko to pochłania setki godzin czasu obliczeniowego mojego komputera każdego roku. Pomyślcie, że tę moc można by poświęcić na rzecz wirtualnego składania białek.
And the man said: Let there be light.
|
|
|  | 1 na 1 | Marian (5438 punktów) | > Rozpowszechnianie robaków działających pod linuksem, MacOSem czy innym uniksem nie ma większego sensu skoro 90% komputerów chodzi pod Windows. Może w Polsce to jest 90%; dominuje u nas przesąd, że jeśli płaci się za coś to musi to być lepszy produkt, nawet jeśli formalnie się nie płaci, bo ma się pirata od kumpla. Fakt, że Windows wydaje się mimo wszystko dominującym systemem operacyjnym. Nie znam dokładnych statystyk, ale w USA Makówki cieszą się dość sporym powodzeniem (zwłaszcza w kategorii laptopów), a GNU/Linux i inne POSIXy również zyskują na popularności na desktopach (na serwerach dominują już od dość dawna, jak i na najpotężniejszych komputerach – top500.org), głównie zapewne dlatego, że Windows nie nadaje się zbytnio do poważniejszej pracy jako system wybitnie „developer hostile” (to moja subiektywna ocena, oczywiście). Warto wspomnieć, że rozwiązania Free Software i Open Source są również szczególnie popularne w krajach, gdzie oprogramowanie własnościowe jest ekonomicznie niedopuszczalnym luksusem (Afryka, Ameryka Południowa, Chiny, Indie), a także dlatego, że FLOSS (Free-Libre Open Source Software – jeśli ktoś nie wie) gwarantuje niezależność od dostarczyciela oprogramowania, co istotne np. w państwowej administracji. Ze względu na otwartość kodu źródłowego i łatwość przystosowania, Linux infiltruje także urządzenia typu embedded, jak telefony komórkowe, palmtopy, a podobno nawet telewizory i inne programowalne urządzenia AGD. Fakt, że ilość złośliwego oprogramowania na POSIXy jest wręcz bliska zera świadczy według mnie mimo wszystko również o wyższości założeń projektowych Uniksa (bądź co bądź, przetrwały ponad 30 lat); a także – większa liczba oczu przyglądających się kodowi jest w stanie wykryć więcej potencjalnych błędów (masywny „peer review"). Czas reakcji społeczności FLOSS jest także istotny; często patche są dostępne już po kilku godzinach od zgłoszenia bug reportu. To sprawia, że pisanie złośliwego oprogramowania na takie systemy nie jest tak łatwe, jak w przypadku Windowsa. POSIXy są systemami inherentnie wieloużytkownikowymi, typu „time-sharing”; złośliwy program musiałby się uruchomić z prawami superużytkownika, żeby narobić jakichś szkód a nawet, żeby się rozprzestrzeniać; zwykły użytkownik nie ma prawa zapisu do większości plików wykonywalnych. To jest oczywiście możliwe, ale nietrwywialne, bo trzeba wykorzystać lukę, której jeszcze nikt nie znalazł. Na Windowsie większość użytkowników pracuje z prawami administratora, więc to nie działa. Od czasów NT, Windows stara się zreplikować to rozwiązanie i również iść w kierunku modelu „time sharing”, ale raczej kiepsko mu to wychodzi. Czas reakcji w przypadku własnościowego oprogramowania również często pozostawia wiele do życzenia; użytkownik może oczekiwać pomocy wyłącznie od dostarczyciela oprogramowania (ha! jeśli ma legalną kopię  ), jako że tylko on posiada kod źródłowy, co stawia owego dostarczyciela w pozycji monopolisty. Po prostu: ze względu na rozproszony i otwarty model rozwoju, oprogramowanie FLOSS jest bardziej niezawodne. Trafiliście na entuzjastę Free Software  Pozdrawiam. A rationalist is simply someone for whom it is more important to learn than to be proved right - Karl Popper
|
|
| |  | | Głąbiński (3538 punktów) | >... dominuje u nas przesąd, że jeśli płaci się za coś to musi to być lepszy produkt W moim przypadku zadecydowało co innego. Zainstalowałem sobie wersję Linuxu (nazwę zagubiłem w niepamięci) i w ciągu kilku godzin przekonałem się, że albo muszę zająć się poważnie zgłębianiem wiedzy o tym programie, albo poprzestać na Windowsie, który jest dość idiotoodporny. Ponieważ jestem leniwy, zdecydowałem się na to drugie, chociaż wyciąganie pieniędzy z sakiewki było baaardzo bolesne.
Stach M. G.
|
|
| | |  | | Marian (5438 punktów) |
Tak czasem bywa z nauką nowych rzeczy. Niewątpliwie Linux jest inny i trzeba poświęcić sporo czasu na zaznajomienie się z nim, ale w moim przypadku była to bardzo opłacalna inwestycja. Zaczynałem skacząc od razu na głęboką wodę instalując Slackware'a nie mając zielonego pojęcia o POSIXach. W dzisiejszych czasach są jednak dystrybucje starające się wypełnić tą niszę i uczynić migrację mniej bolesną, jak Ubuntu. Instalowałem go już paru osobom i słyszałem od nich pozytywne opinie o nim (choć sam nie ufam binarnym dystrybucjom; wolę skustomizowane środowisko z własnoręcznie kompilowanym softem pod moją maszynę).
Pozdrawiam.
A rationalist is simply someone for whom it is more important to learn than to be proved right - Karl Popper
|
|
| | | |  | | IQ955 (2355 punktów) | >wolę skustomizowane środowisko z własnoręcznie kompilowanym softem pod moją maszynę). Brrrrrrrrrr... Ohyda!
A poważnie - noszę się z zamiarem zainstalowania jakiegoś Linuxa na oddzielnym dysku (mam wymienne - z szufladami). Nie boję się nowego oprogramowania, ani grzebania w komputerze. Od czego byłoby najlepiej zacząć? Jakie kryteria są najważniejsze? Szybkość, łatwośc migracji, prostota, kompatybilność etc? Zbieram na razie informacje od znajomych (i nieznajomych). Wolałbym od razu optymalnie zacząć niż tracić czas na przeróbki.
Pozdrowienia,
IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Marian (5438 punktów) |
Rzadko kiedy wychodzę poza swoje Gentoo, ponieważ okazało się, że ta dystrybucja najbardziej mi pasuje, więc może zacznę od niej. Gentoo jest dystrybucją źródłową; instalacja większości pakietów polega na skompilowaniu ich ze źródeł (jednakże większe pakiety, jak Firefox, czy OpenOffice można zainstalować z paczek binarnych – nie każdy lubi kompilować coś przez parę godzin), co ma zalety i wady. Można w łatwy sposób sprecyzować co chcemy, a czego nie będziemy potrzebować i dostosować w ten sposób system do siebie, ale taka instalacja jest czasochłonna. Na samo postawienie systemu trzeba poświęcić zwykle dzień, lub dwa, ale jest to według mnie doskonałe wprowadzenie do Linuksa. Zwłaszcza, że Gentoo posiada znakomitą dokumentację, również po polsku, która krok po kroku jest w stanie przeprowadzić przez ten proces nowego użytkownika. Gentoo zapewnia świetną kontrolę nad komputerem, ale to dystrybucja dla ludzi, którzy nie boją się ręcznie bawić z plikami konfiguracyjnymi i pracować w konsoli. Jednocześnie (w przeciwieństwie do Slackware'a) dostarcza wiele narzędzi do automatyzacji, które ułatwiają życie, jak mechanizm portage, który potrafi obliczyć zależności, automatycznie ściągnąć, skompilować zgodnie z preferencjami użytkownika i zainstalować pożądane pakiety. Wspomnianego Slackware'a nie polecam. Panuje powszechne przekonanie, że jeśli ktoś poradzi sobie ze Slackware'm to da sobie radę z każdą inną dystrybucją, jednak podejrzewam, że większość ludzi woli mieć system, który po prostu działa, zamiast godzinami ściągać i ręcznie instalować co się potrzebuje. Z tzw. „łatwych” dystrybucji chyba największą popularnością cieszy się obecnie Ubuntu. To system nastawiony na bycie przyjaznym dla użytkownika (ich slogan: „Linux for human beings") oferujący pełną gamę okienkowych narzędzi, w których można wszystko „wyklikać” w tym instalator własnościowych sterowników, który jest w stanie wykryć jakich sterowników potrzeba i zaproponować ich instalację. Instalacyjny krążek CD jest jednocześnie LiveCD, który pozwala pobawić się Linuksem bez jego faktycznej instalacji na dysku. Swego rodzaju pośrednimi rozwiązaniami są dystrybucje typu Debian, czy Fedora. Debian uchodzi za dystrybucję bardzo stabilną, w której wszystkie pakiety z repozytorium dobrze ze sobą współpracują. Powoduje to, że pakiety owe na ogół są dość stare, ale jeśli ktoś chce, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby zmienić repozytorium i korzystać z nowszych, choć nie zawsze stabilnych wersji. Fedora to dobry wybór dla ludzi, który lubią się bawić relatywnie nowym oprogramowaniem. Najnowsza Fedora pozwala się pobawić na przykład ostatnim „hitem sezonu” – KDE4, mimo że raczej średnio nadaje się ono do „produkcyjnej” pracy. Jest jeszcze sporo innych (mnóstwo) dystrybucji, ale ich raczej nie używałem. Różnorodność jest dość spora. Pozdrawiam. A rationalist is simply someone for whom it is more important to learn than to be proved right - Karl Popper
|
|
| | | | | |  | | Głąbiński (3538 punktów) | Skoro już tyle trudu poświęciłeś, poproszę Cię jeszcze o jedno objaśnienie: jedną z podstawowych trudności, jaką napotkałem, było wykorzystanie plików sporządzonych przy użyciu Windowsa. Głównie chodziło o teksty, w których, obok odzyskania formatowania (to możnaby sobie odpuścić), szczególną trudność sprawiało odtworzenie polskich znaków diakrytycznych (tzw. ogonków - ą, ć itd.), jednak zupełnie też nie mogłem pojąć, co zrobić z arkuszami kalkulacyjnymi i bazami danych (używam wyłącznie najprostszych, w formie tabeli przypominającej arkusz kalkulacyjny). Podobno są jakieś emulatory (nakładki na Linux'a?), których użycie powoduje, że środowisko Linux'a staje się identyczne z windowsowskim? Co możesz poradzić w sprawie tych trudności?
Stach M. G.
|
|
| | | | | | |  | | Marian (5438 punktów) | > jedną z podstawowych trudności, jaką napotkałem, było wykorzystanie plików sporządzonych przy użyciu Windowsa. Tutaj są dwa problemy. Pierwszy, to fakt, że Windows używa własnego schematu kodowania polskich czcionek (Windows-1250, znane również jako cp1250), zamiast standardu ISO-8859-2 (latin-2) zatwierdzonego przez Polski Komitet Normalizacyjny. Dobre edytory (jak KWrite, czy Kate ze środowiska KDE) radzą sobie z tym problemem oferując możliwość zmiany kodowania. Drugi problem to różnica w kodowaniu końca linii. Unix zawsze używał pojedynczego znaku LF, natomiast Windows używa dwóch znaków – CR+LF. Tutaj również dobre edytory sobie radzą pozwalając wybrać schemat kodowania końca linni. Jeśli chodzi o pakiety biurowe (arkusz kalkulacyjny, baza danych), to mamy do dyspozycji co najmniej dwa: OpenOffice i KOffice. Powinny sobie radzić z importowaniem plików zapisanych pod Windowsem. Z arkuszy kalkulacyjnych wartym wspomnienia jest Gnumeric, który kładzie nacisk m.in. na łatwość migracji z Excela. Podobno radzi sobie bardzo dobrze z importowaniem Excelowych plików jeśli nie używa się w nich VisualBasica (to ma się zmienić, ale nie tak szybko). > Podobno są jakieś emulatory (nakładki na Linux'a?), których użycie powoduje, że środowisko Linux'a staje się identyczne z windowsowskim? Jest Wine (choć nie jest emulatorem). To implementacja Windowsowego API, która umożliwia uruchamianie aplikacji z tego systemu w środowisku Linuksowym. Chodzą nawet plotki, że Wine jest bardziej kompatybilny z WinXP niż Vista. Przed chwilą zauważyłem, że Wine potrafi nawet działać w trybie kompatybilności z Vistą, choć spodziewam się, że nie ma jeszcze pełnej funkcjonalności. Pozdrawiam. A rationalist is simply someone for whom it is more important to learn than to be proved right - Karl Popper
|
|
| | | | | | |  | | sztejkat (4743 punktów) | >Skoro już tyle trudu poświęciłeś, poproszę Cię jeszcze o jedno objaśnienie: jedną z podstawowych trudności, jaką napotkałem, było wykorzystanie plików sporządzonych przy (...)
Przy użyciu Windowsa? Serio?
Chyba raczej konkretnej aplikacji.
Jeśli więc pracowałeś z oOffice - no problem. Jeśli zaś z czymś innym - będą kłopoty, póki dana aplikacja bądź nie zapisuje w formatach otwartych bądź nie będzie dostępna w wersji linuksowej.
>(...) Podobno są jakieś emulatory (nakładki na Linux'a?), których użycie powoduje, że środowisko Linux'a staje się identyczne z windowsowskim? Co możesz poradzić w sprawie tych trudności?
Wine.
Jeśli na dysku masz Windows, będzie potrafił z niego skorzystać. Dla mnie jednak nie specjalnie to chodzi (nie mam ani śladu po windows).
Tomasz Sztejka
|
|
| | | | | | | |  | | Głąbiński (3538 punktów) | >Przy użyciu Windowsa? Serio? >Chyba raczej konkretnej aplikacji.
Żadna aplikacja nie może funkcjonować bez "użycia" plików systemowych. Tak więc "używając" aplikacji "używamy" pośrednio zasobów systemu.
Stach M. G.
|
|
| | | | | |  | | IQ955 (2355 punktów) | > Pozdrawiam. Ja też i bardzo dziękuję za rzeczową i obszerną odpowiedź.
Pozdrowienia,
IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
| | | | |  | | sztejkat (4743 punktów) | W zasadzie najważniejsze pytanie jakie musisz sobie postawić to : czego chcesz od komputera?
Jeśli lubisz grzebać i robisz to dla przyjemności, Slack, Debian, Gentoo - trudne, bolesne, wymagające dużoooo czytania.
Jeśli do pracy - przy wyborze systemu operacyjnego kieruj się raczej wyborem oprogramowania na którym chcesz pracować a nie właściwościami systemu operacyjnego.
Jeśli tylko z ciekawości - dystrybucje live odpalane w prost z CD, bez konieczności instalacji na twardych dyskach. Knopix itp. Oferują pełne, zwykle działające bez zarzutu środowisko biurowo - multimedialne.
Od ładnych pięciu lat używam Debiana. I za każdym razem gdy nawalił (raptem z 5 razy) była to tylko i wyłącznie wina mojego grzebania. Do domu wystarcza w zupełności. Z XP korzystam w pracy. I szczerze mówiąc, różnica w zwyczajnym użytkowaniu jest symboliczna. W zarządzaniu natomiast linux, przynajmniej dla mnie, jest wiele łatwiejszy.
Tomasz Sztejka
|
|
| | | | | |  | | IQ955 (2355 punktów) | >W zasadzie najważniejsze pytanie jakie musisz sobie postawić to : czego chcesz od komputera? Oczywiście. Jak zawsze. Na tyle już dorosłem.
>Jeśli lubisz grzebać i robisz to dla przyjemności, >Jeśli do pracy >Jeśli tylko z ciekawości
Hmmm... Wszystko.
Co do grzebania, to kiedyś napisałem w assemblerze Z80 program do pomiaru częstotliwości tak wyśrubowany, że uwzgledniał liczbę cykli procesora - więc chyba już nic mi nie straszne.
Co do pracy - to mam, niestety, sporo pod Łindołsy (ot, dyskretny urok potworków językowych) i chyba nie będę mógł (a przynajmniej nie od razu) z nich zrezygnować.
Co do ciekawości - to (poza nią, oczywiście) raczej jakaś sympatia do programów Open Source. Wydają mi się uczciwsze i przyjemniejsze. Chętniej zapłaciłbym ludziom robiącym coś uczciwie i żądającym rozsądnej ceny, niż wyraźnie bandyckiemu Microsoftowi. Poza tym nie znoszę namolności, beserwiserstwa i głupiego bajeranctwa Okien.
Ponieważ mam w komputerze oddzielne dyski (w szufladach) - zrobię chyba po prostu tak, że na jednej szufladzie założę sobie "komputer linuksowy", a potem rozejrzę się - co dalej.
W każdym razie - dzięki za informacje.
Pozdrowienia,
IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
| |  | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | > Może w Polsce to jest 90%; dominuje u nas przesąd, że jeśli płaci się za coś to musi to być lepszy produkt, nawet jeśli formalnie się nie płaci, bo ma się pirata od kumpla. Fakt, że Windows wydaje się mimo wszystko dominującym systemem operacyjnym.Przyczyna dominacji Windowsów musi być inna niż fakt, że aby używać ich legalnie trzeba za nie zapłacić. Są przecież dystrybucje linuksa, za które też trzeba zapłacić, a mimo to linuks nie pokonał Windowsów w popularności. > Nie znam dokładnych statystyk, ale w USA Makówki cieszą się dość sporym powodzeniemSytuacja w USA nie odzwierciedla średniej sytuacji na świecie. USA to ojczyzna wszystkich systemów operacyjnych jakie kiedykolwiek miały i mają jakieś znaczenie użytkowe, to ojczyzna komputerów osobistych i w ogóle wszelakich. Apple przegrał z IBM i Microsoftem walkę o użytkownika masowego, bo nigdy nie zrobiło ruchu, który producentom PC-tów i Microsoftowi pozwoliło zawładnąć komputerowym światem "domowym". Od dziesiątków lat PC-ty produkować i składać może każdy, a "jabłuszek" nie "uwolniono". > a GNU/Linux i inne POSIXy również zyskują na popularności na desktopach (na serwerach dominują już od dość dawna, jak i na najpotężniejszych komputerach, głównie zapewne dlatego, że Windows nie nadaje się zbytnio do poważniejszej pracy jako system wybitnie „developer hostile” (to moja subiektywna ocena, oczywiście).Dla przejrzystości skupmy się na tym, o czym mowa, a więc na domowym i biurowym użytkowaniu komputerów. Serwery i superkomputery wojskowe czy naukowe, to inna bajka. > Fakt, że ilość złośliwego oprogramowania na POSIXy jest wręcz bliska zera świadczy według mnie mimo wszystko również o wyższości założeń projektowych Uniksa (bądź co bądź, przetrwały ponad 30 lat)Co ciekawe, przez te 30 lat rozwoju uniksa/linuksa, mimo tylu programistów zaangażowanych w rozwój tych systemów zarówno zawodowo jak i amatorsko, do dziś nie udało się sprawić, aby czcionki ekranowe pod linuksem nie były po prostu rozmazane. To niesamowite! Na pocieszenie pasjonatom linuksa pozostaje wiadomość, że pod Windows Vista wyglądają prawie równie obrzydliwie. > Czas reakcji społeczności FLOSS jest także istotny; często patche są dostępne już po kilku godzinach od zgłoszenia bug reportu.Praktycznie nie ma to żadnego znaczenia skoro i tak większość twórców złośliwego kodowania skupia się na systemach Microsoftu. > Na Windowsie większość użytkowników pracuje z prawami administratora, więc to nie działa.To jest ważna uwaga, przy czym rodzi się pytanie dlaczego Microsoft dopiero w Win Vista spróbował zmienić ten swój wieloletni błąd? Przecież głupców tam nie zatrudniają. > Trafiliście na entuzjastę Free Software Dało się zauważyć
|
|
| | |  | | Marian (5438 punktów) |
> Przyczyna dominacji Windowsów musi być inna niż fakt, że aby używać ich legalnie trzeba za nie zapłacić. Przyczyn jest pewnie wiele, ale ten przesąd wydaje się być dość upowszechniony. Jeśli ktoś nie jest ekspertem to dość często kieruje się ceną, a jeśli coś rozdają za darmo... Innym powodem może być zapewne ignorancja; ludzie często nie wiedzą, że istnieje alternatywa. Jeśli wszyscy wkoło używają Windowsów (oprócz paru nawiedzonych „odszczepieńców") to to musi być dobre. Trochę jak z religią  Może być też sporo innych powodów. Odrzucam powód, że Windows jest po prostu „tak dobry” bo go używałem  Nie jest. > Są przecież dystrybucje linuksa, za które też trzeba zapłacić [...] Nic o tym nie słyszałem. Licencja GPL, na której rozprowadzany jest Linux i większość FLOSS gwarantuje użytkownikowi prawo do redystrybucji tego oprogramowania. Wprawdzie rozprowadzanie za opłatą jest dozwolone, to w praktyce nie ma za bardzo sensu, bo każdy użytkownik, który kupiłby taką kopię mógłby zupełnie legalnie umieścić ją na swoim serwerze FTP i podzielić się nią z kimkolwiek. > Sytuacja w USA nie odzwierciedla średniej sytuacji na świecie. Zgadza się. Powątpiewam jedynie w te 90% wszystkim komputerów. GNU/Linux, czy inne systemy są w mniejszości, rzecz jasna, wątpię jedynie, czy jest to mniejszość tak przytłaczająca. > USA to ojczyzna wszystkich systemów operacyjnych [...] Ojczyzną Linuksa jest Finlandia  > Co ciekawe, przez te 30 lat rozwoju uniksa/linuksa, mimo tylu programistów zaangażowanych w rozwój tych systemów zarówno zawodowo jak i amatorsko, do dziś nie udało się sprawić, aby czcionki ekranowe pod linuksem nie były po prostu rozmazane. Nie wiem, czy dobrze rozumiem. Słyszałem kiedyś plotkę, że oprogramowanie FLOSS nie jest w stanie renderować czcionek przy pomocy zaawansowanych algorytmów antialiasingu, ponieważ jest to opatentowana technologia, której właścicielem jest bodaj Adobe. Za licencję na patent trzeba oczywiście zapłacić, a płaci się na ogół od liczby kopii; tylko, że kopii FLOSS policzyć nie sposób, bo każdy użytkownik może legalnie zrobić ich miliony. Fakt, że do niedawna jako przeglądarkę PDFów używałem niemal wyłącznie AcrobatReadera, ale obecnie Poppler (biblioteka do renderowania PDFów) radzi sobie tak dobrze, że osobiście nie widzę różnicy. > Praktycznie nie ma to żadnego znaczenia skoro i tak większość twórców złośliwego kodowania skupia się na systemach Microsoftu. Odpadają w przedbiegach i nawet nie próbują  (Tak na prawdę, to słyszałem o jednej próbie.) W każdym razie nawet gdyby wszyscy zaczęli używać Linuksa, to chyba gorzej jak na Win chyba już być nie może, a są powody, by uważać, że lepiej. W międzyczasie osobiście cieszę się pełną swobodą korzystania z komputera bez konieczności używania antywirusów, periodycznego skanowania dysku, itepe  Nie wróciłbym do Windowsów za żadne skarby. > To jest ważna uwaga, przy czym rodzi się pytanie dlaczego Microsoft dopiero w Win Vista spróbował zmienić ten swój wieloletni błąd? Przecież głupców tam nie zatrudniają. Jak już wspomniałem, próbują to zmienić już od Win NT. Od tej właśnie wersji istnieje możliwość pracy na nieuprzywilejowanym użytkowniku, ale w praktyce jest to tak niewygodne, że większość użytkowników z tego nie korzysta. Visty nigdy nie używałem, więc nie wiem, jak to tam wygląda, ale sądząc po fakcie, że nawet zaciekli Windowsowcy ją krytykują, to nie jest to chyba najlepszy kawałek oprogramowania. Pozdrawiam. A rationalist is simply someone for whom it is more important to learn than to be proved right - Karl Popper
|
|
| | | |  | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | > >Przyczyna dominacji Windowsów musi być inna niż fakt, że aby używać ich legalnie trzeba za nie zapłacić.> Przyczyn jest pewnie wiele, ale ten przesąd wydaje się być dość upowszechniony. Jeśli ktoś nie jest ekspertem to dość często kieruje się ceną, a jeśli coś rozdają za darmo...> Innym powodem może być zapewne ignorancja; ludzie często nie wiedzą, że istnieje alternatywa. Jeśli wszyscy wkoło używają Windowsów (oprócz paru nawiedzonych „odszczepieńców") to to musi być dobre. Trochę jak z religią Większość ludzi używa Windowsów, z czego ogromna rzesza instaluje "pirackie" wersje, więc argument o wybieraniu systemu, za który trzeba zapłacić jakoś nadal wydaje się chybiony. Ignorancja? Bardzo wątpię, gdyż o linuksie słyszała zapewne większość nastolatków i ludzi młodych, a ci stanowią większość użytkowników komputerów domowych. > Może być też sporo innych powodów. Odrzucam powód, że Windows jest po prostu „tak dobry” bo go używałem Nie jest.Owszem, jest. Zależy jak się zdefiniuje pojęcie "dobry". > >Są przecież dystrybucje linuksa, za które też trzeba zapłacić [...]> Nic o tym nie słyszałem.No to naprawdę się dziwię. A taki chociażby Corel Linux? A wersje "pudełkowe", za które trzeba płacić? > >USA to ojczyzna wszystkich systemów operacyjnych [...]> Ojczyzną Linuksa jest Finlandia A ja pisałem o systemach liczących się w zastosowaniach domowych. Jaki % systemów w komputerach domowych stanowi linuks? 1, 2 , 3%? > >Co ciekawe, przez te 30 lat rozwoju uniksa/linuksa, mimo tylu programistów zaangażowanych w rozwój tych systemów zarówno zawodowo jak i amatorsko, do dziś nie udało się sprawić, aby czcionki ekranowe pod linuksem nie były po prostu rozmazane.> Nie wiem, czy dobrze rozumiem. Słyszałem kiedyś plotkę, że oprogramowanie FLOSS nie jest w stanie renderować czcionek przy pomocy zaawansowanych algorytmów antialiasingu, ponieważ jest to opatentowana technologia, której właścicielem jest bodaj Adobe.Po prostu - czcionki jakie widzi użytkownik linuksa na ekranie monitora są nieostre, rozmazane, wyglądają jak rysowane ołówkiem. Być może tego nie zauważasz, bo używasz linuksa wyłącznie w trybie tekstowym. Twarde pytanie - skoro linuks jest tak dobry, że żadna wersja Windows się do niego nie umywa, to dlaczego Windows rulez, a linuks jest systemem niszowym (przypominam, nie rozmawiamy o serwerach).
|
|
| | | | |  | | Marian (5438 punktów) | > Większość ludzi używa Windowsów, z czego ogromna rzesza instaluje "pirackie" wersje, więc argument o wybieraniu systemu, za który trzeba zapłacić jakoś nadal wydaje się chybiony. Pisząc dominuje u nas przesąd, że jeśli płaci się za coś to musi to być lepszy produkt, nawet jeśli formalnie się nie płaci, bo ma się pirata od kumpla. miałem nadzieję uniknąć właśnie takiego błędnego zrozumienia. Chodzi oczywiście o cenę detaliczną („na pudełku"). Jeśli jakiś produkt w sklepie kosztuje 500 zł, ale ja jestem cwaniak i mogę mieć ten produkt za darmo, to wcale nie umniejsza to oceny wartości tego produktu. > Ignorancja? Bardzo wątpię, gdyż o linuksie słyszała zapewne większość nastolatków i ludzi młodych, a ci stanowią większość użytkowników komputerów domowych. Słyszeć a wiedzieć co to jest to dwie różne rzeczy. > >Może być też sporo innych powodów. Odrzucam powód, że Windows jest po prostu „tak dobry” bo go używałem Nie jest.> Owszem, jest. Zależy jak się zdefiniuje pojęcie "dobry". No cóż, to oczywiście moja subiektywna ocena. Po prostu niezbyt fajnie pracuje się na systemie, który co chwila domaga się restartu – nie ważne co w danej chwili robisz – nie potrafi wytrzymać nawet parę dni uptime'u (u mnie 18 dni nieprzerwanej pracy systemu to normalka), w dodatku po jednej z aktualizacji przestał w ogóle pytać, czy sobie życzę, aby dokonać aktualizacji, tylko bezczelnie ściąga i instaluje bez pozwolenia. To system, który traktuje swojego użytkownika jak niewolnika, a ja nie lubię być tak traktowany. W dodatku nie ma nawet porządnej konsoli. Może to drobiazgi, ale po prostu używając GNU/Linuksa mam wybór i większą kontrolę nad komputerem. Nie podoba mi się KDE? Wypróbuję Gnome'a albo Xfce. W ostateczności mogę nawet ściągnąć kod źródłowy i poprawić co mi się nie podoba, albo zatrudnić do tego innego programistę, który zrobi to za mnie (nie musiałem tego nigdy robić, przynajmniej nie w przypadku tak dużych projektów jak środowisko graficzne). > No to naprawdę się dziwię. A taki chociażby Corel Linux? A wersje "pudełkowe", za które trzeba płacić? Nie spodziewaj się, że ktoś Ci da za darmo ładne pudełko, ale mówimy o oprogramowaniu, nie pudełkach. Corel udostępniał swoją dystrybucję za darmo do ściągnięcia. Pewnie wydaje się niesamowitym, jak w ogóle można zarabiać, jeśli oddaje się za darmo swoją technologię? Otóż RedHat zauważył, że to co trzyma ich klientów, to właśnie kontrola nad technologią. RedHat sprzedaje tylko subskrypcje na pomoc techniczną. Mamy do czynienia z Wolnym Oprogramowaniem, a takie musi zapewniać użytkownikowi 4 podstawowe wolności: uruchamiania, modyfikowania, redystrybucji oraz rozpowszechniania wersji zmodyfikowanych. Jeśli chociaż jedna z tych wolności jest ograniczona, program jest nie-wolny, lub własnościowy. > >>USA to ojczyzna wszystkich systemów operacyjnych [...]> >Ojczyzną Linuksa jest Finlandia > A ja pisałem o systemach liczących się w zastosowaniach domowych. Wybacz, myślałem, że o wszystkich. Nie można powiedzieć, że Linux się nie liczy. Śmiało ustawiłbym go w kategorii popularności zaraz za Windowsem i MacOS. Zdecydowanie bije na głowę FreeBSD, NetBSD, OpenBSD, DragonflyBSD, OpenSolarisa, OS/2, AmigaOS czy RiscOS. To z pewnością najbardziej liczący się system wśród systemów FLOSS. > Jaki % systemów w komputerach domowych stanowi linuks? 1, 2 , 3%? Jak mówiłem, nie mam pojęcia. Biorąc jednak pod uwagę, że spora część moich kolegów i nauczycieli akademickich go używa (czwarta, może piąta część), częstotliwość konferencji na mojej uczelni (FreeCon, OpenCon, SecureCon, Software Freedom Day – wszystkie corocznie), liczbę ludzi pojawiających się na regularnych wykładach z serii OpenAcademy i LinuxAcademy oraz brak takich inicjatyw ze strony „Windowsowców”, nie sądzę, żeby to wszytko było organizowane przez i dla niewielkiej mniejszości. Z resztą, argument ilościowy nie robi na mnie większego wrażenia (miliony much...). Zawsze byłem w mniejszości – tak trafiłem na Racjonalistę.pl  > Po prostu - czcionki jakie widzi użytkownik linuksa na ekranie monitora są nieostre, rozmazane, wyglądają jak rysowane ołówkiem. Serio? Mam go właśnie przed sobą i nic takiego nie widzę... Mimo wszystko doedukowałem się trochę; po prostu używam biblioteki FreeType z tą właśnie opatentowaną technologią antialiasingu. Jak miło, że w Polsce nie obowiązują patenty na oprogramowanie  W każdym razie nie jest to problem Linuksa, tylko systemu patentowego. Rozmazane? Tak to wygląda u mnie (Evince/Poppler/FreeType vs. własnościowy Adobe Acrobat Reader):  Starałem się dobrać takie samo powiększenie dla porównania; nie jest aż tak źle. Tutaj można znaleźć parę starych zrzutów z mojego desktopu. Zrzuty z Windowsa niestety mają stratną kompresję. BTW: Używasz może przypadkiem Firefoxa? On też renderuje czcionki przy pomocy biblioteki FreeType. Rozmazane? > Twarde pytanie - skoro linuks jest tak dobry, że żadna wersja Windows się do niego nie umywa, to dlaczego Windows rulez, a linuks jest systemem niszowym (przypominam, nie rozmawiamy o serwerach). Tego właśnie nie wiem i tego chciałbym się dowiedzieć. Skoro racjonalizm jest taki dobry, to dlaczego mamy w Polsce tylu irracjonalistów? To chyba problemy tej samej kategorii. Pozdrawiam. A rationalist is simply someone for whom it is more important to learn than to be proved right - Karl Popper
|
|
| | | | | |  | | Marian (5438 punktów) | >Po prostu niezbyt fajnie pracuje się na systemie, który [...] Zapomniałem wspomnieć: praca bez wirtualnych pulpitów – koszmar!
A rationalist is simply someone for whom it is more important to learn than to be proved right - Karl Popper
|
|
| Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
Czytam wpisy tego wątku z zainteresowaniem, choć też z przestrachem. Większości wymienianych tu nazw, skrótów etc kompletnie nie rozumiem. W ogóle komputer jest dla mnie najpierw maszyną do pisania tekstów literackich, dopiero potem czymś innym.
Mam za sobą okres intensywnej walki z robalami, który omal mnie wykończył psychicznie. Uratował sprawę znajomy komputerowiec wysokiej, bo akademickiej klasy. Mój stary dysk po prostu wyrzucił, instalując sterylnie czysty. Dzięki niemu pracuję, mając następujące programy: Windows XP (okrojony wg potrzeb, np, bez Explorera, bez Windows Media Player etc), Worda 2000 (też bez zbędnych części), do tego NOD 32, SpyBoot, rozbudowany AdBlock, All Pleyer, Foobar, CCleaner i... żadnych już problemów od roku. Ani jednego robala! Owszem, wyświetlają mi się komunikaty, że pojawił się jakiś trojan czy inne świństwo, lecz pozbywam się tego jednym kliknięciem w odpowiednie pole komunikatu. Raz na miesiąc włączam SpyBoota i NODa, które nieodmiennie ogłaszają, że komputer jest wolny od infekcji. Co jasne, każdego dnia czyszczę pamięć CCleanerem, od czasu do czasu likwiduję nadmiar danych w Prefetchu Windowsa, robię defragmentację itp.
Rzecz jasna, biegam trochę po Internecie, choć nie za bardzo, za to swobodnie. Jak napisałem wyżej, od roku mam święty spokój.
Oby tak dalej! .
|
|
 | | Głąbiński (3538 punktów) | >... od roku mam święty spokój. Oby tak dalej! Wszystko dobre, co się dobrze kończy. A zaczęło się od niecnych Chińczyków ... zaiste dziwne są przemiany toku myślenia! Ale podsumowując, rezultat jest pozytywny. Szczególne podziękowania dla Mariana!
Stach M. G.
|
|
 | | krzat (123 punktów) | Myślę, że nieco zbyt gorliwie dbasz o swojego Windowsa, z pewnością nie potrzebuje takiego dopieszczania. Dodatkowo jeśli twój kolega zdecydował się wymienić dysk, to nie z powodu wirusów, ale jego fizycznego zużycia (i to też pewnie było źródłem problemów).
|
|
|  | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
>Myślę, że nieco zbyt gorliwie dbasz o swojego Windowsa, z pewnością nie potrzebuje takiego dopieszczania.
Trudno mi to ocenić, moja wiedza jest ograniczona. Po prostu postępuję zgodnie z zaleceniami.
> Dodatkowo jeśli twój kolega zdecydował się wymienić dysk, to nie z powodu wirusów, ale jego fizycznego zużycia (i to też pewnie było źródłem problemów).
Dysk był nieomal nowy, z pewnością nie zużyty. Kolega oznajmił, że warto go wymienić właśnie z powodu pozostałości po wirusach ("po zabitym robalu pozostaje trup"). Sądząc po natychmiastowych efektach, wiedział, co mówi i dlaczego. .
|
|
| sztejkat (4743 punktów) | >(...)Jako komputerowy laik zastanawiam się czy antywirus podaje mi adres komputera, czy może tylko >dostawcy usług internetowych, no ale czy w Chinach może być inny provider niż ichniejsze służby >bezpieczeństwa?...
IP identyfikuje komputer z dokładnością zależną od ogranizacji wewnętrznej dostawcy internetu oraz od zawartości bazy danych whois określającej przynależność poszczególnych IP.
W Polsce na przykład neostrada nadaje indywidualne IP każdemu przyłączonemu komputerowi, jednak bez udostępniania pełnych informacji o lokalizacji.
Mój dostawca, dla osób które nie wykupiły publicznego (indywidualnego) IP, łączy wszystkich swoich klientów pod jednym (lub kilkoma) numerami, bez możliwości rozróżnienia ich z zewnątrz.
Adres IP może też ulec zmianie w niektórych routerach (maszynach przełączających ruch internetowy), choć to chyba rzadkość. Możesz też połączyć się z komputerem i wykorzystać go dobrowolnie bądź nie do niecnej działaności - wówczas IP wskaże na tenże komputer.
Innymi słowy właściwa ścieżka postępowania polega na: - zarejestrowaniu IP skąd nastąpił atak oraz wszystkich innych dostępnych informacji (np. pełen nagłówek emaila); - użyciu polecenia whois IP do pozyskania fizycznych namiarów na administratora puli adresów; - skontaktowaniu się z nim przez email (zwykle adres abuse@... ) i podaniu zebranych detali; - w miarę możliwości zablokowanie połączeń z tego adresu do twojego komputera (ustawienie tzw. firewall'a);
Prawidłową reakcją administratora jest zidentyfikowanie źródła problemów i zaradzenie im w taki czy inny sposób. Administratorzy zwykle są zainteresowani takim działaniem, gdyż masowe występowanie ataków z zarządzanych przez nich sieci może doprowadzić do ich fizycznego bądź logicznego odcięcia, a w efekcie do upadku firmy.
Tomasz Sztejka
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|