 |
The Vicious Circle of the Polish Economy Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
| Napisano | Autor | Tytuł | | 02-06-2008 22:48 | darlove (2804 punktów) | The Vicious Circle of the Polish Economy | Witam Drogich Panstwa. Od razu mowie, ze nie uzywam polskich ogonkow, bo nie moge, choc nie bede sie wglebial dlaczego.
Siedzialem sobie dzisiaj i sluchalem Wiadomosci. I tam pani ladna, choc chyba Lisowa, wiec znow nie taka ladna, ale powiedzmy, ze ujdzie, opowiadala o tym, ze inflacja jest duza, ze wprawdzie Polacy dostali, czy tam dostaja, podwyzki, ale zywnosc poszla do gory, energia idzie w strasznym tempie i tym podobne fakty.
I tak sobie pomyslalem w prostocie mojego serca i skomplikowaniu mojej istoty szarej: Skoro wzrost plac powoduje (troszeczke opozniony) wzrost cen towarow i uslug, to przeciez mamy tutaj do czynienia z tzw. kolem Macieja. No bo na poczatku bylo zle - ludzie malo zarabiali. Potem czesc uciekla z tej krainy szczesliwosci, wiec zaczal sie niedobor pracownikow na rynku, co wymusilo podwyzki plac. Nie trwala ta szczesliwosc, jesli w ogole tak mozna to nazwac, dlugo, bowiem dzisiaj slysze, ze inflacja prawie galopuje, wiec wychodzi na to, ze podwyzka zostanie zjedzona przez inflacje i... jestesmy w punkcie wyjscia (prawie, jesli nie liczyc straconych zasobow ludzkich, czyli najwiekszego skarbu, jaki moze posiadac jakiekolwiek spoleczenstwo).
I teraz tak sobie mysle, jak to jest mozliwe, ze w Anglii jest srednio rzecz biorac 100 razy lepiej niz w Polsce, choc tez maja inflacje, bezrobocie i inne standardowe bolaczki. Jak to mozliwe, ze tam zwykly czlowiek - jesli ma prace - zyje, a nie wegetuje; ze nie musi sie martwic, co do gara wlozyc; ze moze sobie z wyplaty takze troche kasy odlozyc...
Dlaczego nie jest to mozliwe w Polsce??? Czy tu chodzi tylko o twarda ekonomie, czy moze jeszcze jakies "magiczne" moce w tym polskim chlewiku palce maczaja... tak sobie zadaje pytania... | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | aries (252 punktów) | Celna diagnoza co do tej inflacyjnej kwadratury kola.A co do Anglii, to ona nie miala zbawiennego systemu socjalistycznego z wiadomymi skutkami. Miala za to Plan Marshalla i wolny rynek.Niedawno splacono ostatnia rate tego powojennego dlugu. Polska Planu odbudowy nie miala/ Stalin nie pozwolil/ a do dzisiaj placimy gierkowskie dlugi.
|
|
1 na 1 | jarcio (1198 punktów) | >I tam pani opowiadala o tym, ze inflacja jest duza, ze wprawdzie Polacy >dostali, czy tam dostaja, podwyzki, ale zywnosc poszla do gory, energia idzie w strasznym tempie i >tym podobne fakty.
Bo rzecz polega na tym iż pieniądze nie stanowią o bogactwie. Pieniądze to tylko sterty papieru jakie umownie zgodziliśmy się traktować jako środki wymiany co by nie trzeba było taszczyć na barach biurka, gdy chcemy kupić komputer. Pieniędze można drukować do woli. Nie wydrukuje się natomiast usług, dróg, mieszkań, surowców, pracwoników, technologii itd - a właśnie tego nam brakuje. I choć podwyżki papierów są zauważalne to wzrost produkcji odnotować trudniej - dróg wciąż brak, żywność idzie na biopaliwa, a i jej produkcja jest ograniczona unijnymi limitami, itp. Tak więc, gdy paniusia w telewizorni stara się nas przekonać iż jesteśmy bogatszym społeczeństwem bowiem średnio dostajemy więcej papierków to należy paniusie zignorować bo głupie to to i nie wie o czym mówi.
>Skoro wzrost >plac powoduje wzrost cen towarow i uslug, to przeciez mamy tutaj do czynienia >z tzw. kolem Macieja.
Wzrost płac nie powoduje wzrostu cen towarów. Ceny rosną, gdy spada wartość pieniądza, drożeje produkcja albo towar jest mniej dostępny a popyt duży - i pewnie jeszcze inne czynniki na to wpływają.
>Dlaczego nie jest to mozliwe w Polsce???
Bo w Polsce rządzą idioci dla idiotów. Część Polaków raduje się, gdy komuś uda się dokopać Kaczyńskiemu, a część raduje się, gdy można zgnoić Tuska. Inni wyborcy z kolei liczą na to iż zdejmie się krzyże ze ścian w urzedach, doprowadzi do równouprawnienia zwierząt i roślin czy będzie się legalnie wykonywać aborcję. A w miedzyczasie złowieszczy temu bogatemu, kapitalistycznemu wyzyskiwaczowi, któremu się powiodło lepiej aniżeli tym od krzyży, Tuska i Kaczyńskiego. Dlatego w Polsce nie jest to możliwe.
|
|
 | | darlove (2804 punktów) | >Wzrost płac nie powoduje wzrostu cen towarów. Ceny rosną, gdy spada wartość pieniądza, drożeje produkcja albo towar jest mniej dostępny a popyt duży - i pewnie jeszcze inne czynniki na to wpływają.
Skoro wzrost plac powoduje zwiekszenie wolnych srodkow do dyspozycji danej jednostki po zospokojeniu podstawowych potrzeb, to nagle na rynku pojawia sie duzo wolnego pieniadza, co z kolei przeklada sie na wzrost popytu na wszystkie dobra, a to z kolei - zgodnie z odwiecznym prawem ekonomii - powoduje presje inflacyjna i WZROST CEN. Czy to nazwiesz deprecjacja waluty, czy wzrostem cen - na jedno wychodzi, rozni sie punkt widzenia. Dlatego nie jest bledem powiedziec, ze "Wzrost plac powoduje wzrost cen towarow". To tak gwoli scislosci.
Wiem, ze nic nie wiem. - Najmadrzejsze wypowiedziane zdanie w historii swiata.
|
|
|  | | placownik (17853 punktów) |
>co z kolei przeklada sie na wzrost popytu na wszystkie dobra, a to z kolei - zgodnie z odwiecznym prawem ekonomii - powoduje presje inflacyjna i WZROST CEN.
Apologeci wolnego rynku stale wkładają nam do głowy, że wzrost popytu powoduje wzrost podaży. Dlaczego nie chcemy w to uwierzyć?
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| |  | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >Apologeci wolnego rynku stale wkładają nam do głowy, że wzrost popytu powoduje wzrost podaży. Dlaczego nie chcemy w to uwierzyć? Nie wierzymy w to, bo obserwujemy, że wzrost popytu na jakieś dobro wywołuje przede wszystkim wzrost ceny tego dobra. Widzimy też, że jeśli rośnie podaż, to przy rosnącej cenie. Teoria ekonomii swoje, a rynek rządzi się wyłącznie jednym prawem - w jak najkrótszym czasie zarobić jak najwięcej.
|
|
| | |  | | sztejkat (4743 punktów) | Nie mogę się z Tobą zgodzić - zwykle w pierwszej fazie wzrost popytu powoduje intensywny wzrost produkcji bez wzrostu cen przynajmniej u jednego z producentów. To z kolei zabiera fragment rynku innym producentom, którzy zostają zmuszeni do podjęcia działań mających na celu podniesienie własnego udziału w rynku. Najczęściej poprzez obniżenie własnych cen przy równoczesnym wzroście produkcji.
Mechanizm ten możemy dobrze obserwować w dziedzinie elektroniki domowej.
Gdy produkcja zbliża się do granicy opłacalności producent stara się wyskoczyć ze strefy gęstej konkurencji poprzez na przykład zaoferowanie nowej odmiany produktu (także poprzez obniżenie jego jakości). Dzięki temu, że nowa odmiana jest, no, nowa, konkurencja w jej zakresie jest mniej gęsta a więc można ceny ustawić na bardziej zyskownym poziomie.
Oba wspomniane mechanizmy zawodzą w przynajmniej trzech sytuacjach:
- gdy produkt jest produktem niezbędnym do życia (podstawowa żywność) lub produkcji (paliwa);
- gdy rynek jest zbyt rozdrobniony lub zbyt zdominowany by pierwszy z opisanych powyżej manewrów (wzrost produkcji jednego z producentów) miał znaczący wpływ na układ sił;
- oferowany produkt jest "prosty" w sensie takim, że ponad 90% jego ceny stanowi cena surowców weń włożonych i ani zmiana technologii ani skali produkcji nie ma znaczącego odbicia w cenie;
W pierwszych dwu wypadkach ceny można podnosić niemalże bezkarnie gdyż udział w rynku jest niejako gwarantowany.
W ostatnim producent ma minimalny wpływ na cenę końcową więc podział rynku ustawia się w sposób naturalny według podziału dostępności surowców.
Osobiście obserwuję trzy trendy: - obniżenie cen na rynku "przedmiotów zbytkowych" czyli wszystkiego co do życia niezbędne nie jest; - wzrost cen z grupy produktów niezbędnych; - obniżenie jakości wszystkich jak leci;
Tomasz Sztejka
|
|
 | 2 na 2 J.S. (4752 punktów) (zablokowany) | > Pieniędze można drukować do woli.Niby można, ale jak złapią to zamykają
|
|
1 na 1 | lipschitz (1674 punktów) | Większość rozwiniętych krajów od wieków prowadziło agresywną politykę kolonizowania lub podbijania, w końcu całe Stany Zjednoczone to efekt właśnie tej agresywnej działalności. Potencjał rozwojowy, jaki na przykład dawały Wielkiej Brytanii Indie jest przeogromny, tania siła robocza, tanie surowce. Miał więc ten kraj w erze początków rozwoju technologicznego ogromne wpływy, dzięki czemu pewnie w dużej mierze ten rozwój był możliwy. A to znowu tworzyło tradycję i kulturę prowadzenia różnego rodzaju badań, tworzyło metody, także sposoby prowadzenia finansów, bankowości, zarządzania itd.
Polska nie była tego rodzaju krajem, być może dlatego, że po prostu była na to za słaba, w każdym bądź razie sprawy toczyły się tutaj innym rytmem a w okresie dynamicznego rozwoju nauki Polski po prostu nie było na mapie świata.
Dlatego też ten dzisiaj ułożony Zachód, wzór kultury dla innych, dla mnie wzorem nie jest i w tej mierze cieszy mnie akurat, że żyję w kraju, który aż takiej tradycji podbojów nie ma.
Myślę, że to, w jaki sposób zachód funkcjonował przez stulecia, ma dzisiaj odbicie w ekonomii, jest agresywna, właśnie o kolonialnym zabarwieniu, czyli nadal oparta o tanią siłę roboczą i tanie surowce. Zyski potężnych korporacji, które działają u nas nie są przecież w całości lokowane w Polsce, a zdarza się, że zostaje tylko to, co pracujący dostają w formie zarobków i co odprowadzane jest na ZUS, gdyż firmy są zwalniane z podatków, mają także wypracowane sposoby legalnego ich unikania lub zaniżania. Prawdziwy kapitał trafia tam, skąd pochodzą przedsiębiorcy, czyli na przykład do Anglii.
I tego musielibyśmy się od nich nauczyć i się uczymy, co także zbytnio mi się nie podoba, gdyż jest w tym coś z gruntu nieuczciwego, coś co sprawia, że zaczynamy patrzeć na innych nie jak na ludzi, ale jak na źródło potencjalnego zysku. Wiem, że powoli takie podejście staje się normą, ale nie zmienia to charakteru samych działań, cały czas są dokładnie tym, czym są, czasem skrajną nieuczciwością.
Na pewno, jeśli uda nam się wykorzystać innych do własnych celów, życie stanie się wygodne a społeczeństwa nie niepokojone problemami ekonomicznymi będą spokojniejsze, kulturalniejsze, mogą imponować. Mnie jednak imponują ludzie, którzy wszystko robią na własny koszt, nie szukają ułomności gdzie indziej, aby zrobić z niej użytek. Będę się cieszył, jeśli moje społeczeństwo, choć być może skromne, ale będzie umiało tworzyć dobrobyt własną pracą i nikt nie będzie mógł zarzucić, że mamy co mamy, bo zatrudnialiśmy dzieci w krajach trzeciego świata wypłacając im dziesięć dolarów tygodniówki.
Oczywiście marzę, reguły są inne, a nasze tak zwane rządy cały czas dbają poprzez różnego rodzaju ograniczenia i biurokrację o tanią siłę roboczą dla zagranicznych firm. Można się pytać, dlaczego w tak bogatej Anglii jej obywatel z dnia na dzień może założyć firmę i nie martwić się o różnego rodzaju podatki zanim nie osiągnie przyzwoitych dochodów, a w Polsce, biednej, jest zupełnie inaczej? Tam praktycznie możemy w ciągu 10 lat założyć 20 biznesów, które zbankrutują i kontynuować swoją pomysłowość w następnej dziesięcioleciu, aż w końcu nam się uda. U nas zaś nieudany biznes to najczęściej długi na wiele lat i trauma przed kolejnym takim krokiem. Dlatego Anglik otworzy w końcu swoją firmę i przyjedzie tu, lub gdzieś indziej, by zatrudnić Kowalskiego, który także mógł mieć firmę, ale ryzyko było ogromne lub właśnie tonie w długach.
Czy nasze władze tego nie widzą? Widzą z pewnością, ale najpewniej odpowiada im ten ekonomiczny styl i liczą, że z czasem nauczymy się tej agresywnej ekonomii i przestaniemy być tanią siłą roboczą. Tak zapewne się stanie. Tylko co się stanie, kiedy już wszyscy się tego nauczą?
|
|
 | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> z czasem nauczymy się tej agresywnej ekonomii i przestaniemy być tanią siłą roboczą. Tak zapewne się stanie. Tylko co się stanie, kiedy już wszyscy się tego nauczą? Najbystrzejsi nauczą się wyrafinowanych machinacji finansowych, dostosują prawo do swoich potrzeb (czyt. przekrętów), podporządkują sobie biedniejszych - gdzie jedni są bogatsi, drudzy są biedniejsi - i nadal będą górą. Nadal, bo to będą ci sami krezusi, gdyż pieniądz robi pieniądz. I nawet jak zdarzy się wojna, bogacze pozostaną nietknięci. .
Niech ustrój forum powiadamia mnie o odpowiedziach i głosach.
|
|
2 na 2 barycki (7788 punktów) (zablokowany) | >Dlaczego nie jest to mozliwe w Polsce??? > Przez nich. My niewinne są. Adam Barycki
|
|
1 na 1 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | > Od razu mowie, ze nie uzywam polskich ogonkow, bo nie moge, choc nie bede sie wglebial dlaczego.Ciekawe jaka jest przyczyna nieużywania polskich czcionek. Przychodzi mi do głowy tylko jedno rozwiązanie - używanie ekstremalnie egotycznego edytora tekstu napisanego pod system zupełnie niekompatybilny z Windows, Linux czy MacOS... lub brak klawisza "Prawy-Alt" w klawiaturze
|
|
 | | Krzysiek (4 punktów) | A mi przychodzi do glowy inna przyczyna - autor pracuje w UK i na swoim angielskim laptopie nie ma ustawionej polskiej klawiatury. Wiec podpowiem - w angielskim windowsie mozna sie przelaczyc na polski uklad klawiatury (patrz panel sterowania). Pojawiaja sie tylko male niedogodnosci np " w miejscu @.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|