 |
Jak działa małżeństwo na ludzi? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 24-08-2009 19:21 | mirka (403 punktów) | Jak działa małżeństwo na ludzi?
5 na 5 | Zaskakujące działanie małżeństwa na ludzi: Osoby pozostające w związku małżeńskim mają większą szansę na przeżycie choroby nowotworowej, podczas gdy rozpad związku bądź śmierć partnera utrudniają walkę z rakiem - informuje pismo "Cancer". Reszta do poczytania tutaj wiadomosci.onet.pl/2030713,16,item.html Mi osobiscie najbardziej podoba sie komentarz: Żaden wybór. Rak albo małżeństwo. Koniec taki sam po długich męczarniach. ( to chyba jakis rozwodnik napisał ) | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| stilgar (7322 punktów) | > Zaskakujące działanie małżeństwa na ludzi:> Osoby pozostające w związku małżeńskim mają większą szansę na przeżycie choroby nowotworowej,> podczas gdy rozpad związku bądź śmierć partnera utrudniają walkę z rakiem - informuje pismo> "Cancer".A jak ktoś po prostu jest singlem? > Rak albo małżeństwo. Koniec taki sam po długich męczarniach.> ( to chyba jakis rozwodnik napisał )Jakie "albo" ? Jest jeszcze trzecia droga - "żadna z tych opcji"  ( Opcję "obie" pominę milczeniem...)
|
|
 | | lontri (16088 punktów) | > A jak ktoś po prostu jest singlem?Najgorzej pod względem zdrowotnym wypadają rozwodnicy i wdowcy. Stali single są zaraz po małżonkach, czyli nie jest tak źle.  Ciekawe, gdzie w rankingu znajdują się małżonkowie duchowi? Podobno mniszki i mnisi cieszą się dobrym zdrowiem i długowiecznością?
BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
|
|
|  | | stilgar (7322 punktów) | > >A jak ktoś po prostu jest singlem?> Najgorzej pod względem zdrowotnym wypadają rozwodnicy i wdowcy.Stali single są zaraz po małżonkach, czyli nie jest tak źle.Ale single, z racji mniejszych wydatków ( nie obciąża ich żona ani dzieci ) mają więcej pieniędzy na ewentualne leczenie (albo na droższe, zdrowsze jedzenie), więc chyba po uwzględnieniu wszystkich czynników mogą przejść na pierwsze miejsce
|
|
| |  | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | > Ale single, z racji mniejszych wydatków ( nie obciąża ich żona ani dzieci ) mają więcej pieniędzy na ewentualne leczenie (albo na droższe, zdrowsze jedzenie), więc chyba po uwzględnieniu wszystkich czynników mogą przejść na pierwsze miejsce Skąd czerpiesz wiedzę o życiu singli? (Bo na pewno nie z rzeczywistości).
Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)
|
|
| | |  | | stilgar (7322 punktów) | >Skąd czerpiesz wiedzę o życiu singli? (Bo na pewno nie z rzeczywistości).
A co, coś źle mówię?
|
|
| | | |  | | lontri (16088 punktów) |
> A co, coś źle mówię?Próbowała/eś kiedyś wynająć "kawalerkę" w Warszawie? Stawki za wynajem ostro powyżej pensji minimalnej brutto. 
BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
|
|
| | | | |  | | stilgar (7322 punktów) | > >A co, coś źle mówię?> Próbowała/eś kiedyś wynająć "kawalerkę" w Warszawie? Stawki za wynajem ostro powyżej pensji minimalnej brutto.  Dlatego właśnie mieszkam w Lublinie
|
|
10 na 12 | Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów) | >Zaskakujące działanie małżeństwa na ludzi: >Osoby pozostające w związku małżeńskim mają większą szansę na przeżycie choroby nowotworowej, >podczas gdy rozpad związku bądź śmierć partnera utrudniają walkę z rakiem Zapomnieli dodać: szczęśliwe małżeństwo. Takie, w którym osoba chora może liczyć na miłość i wsparcie. Złe małżeństwo jest powodem dodatkowego stresu, a to na pewno wpływa negatywnie na walkę organizmu z nowotworem. > Mi osobiscie najbardziej podoba sie komentarz: > Żaden wybór. > Rak albo małżeństwo. Koniec taki sam po długich męczarniach. > ( to chyba jakis rozwodnik napisał ) Małżeństwo, które jest powodem męczarni należy jak najszybciej zakończyć. Jak można żyć pod jednym dachem z człowiekiem, którego nawet się nie lubi? Nigdy tego nie zrozumiem. Pieniądze, religia, "dobro dzieci", opinia środowiska... nic nie jest warte pozostawania w małżeństwie, które nie jest oparte - jeśli już nie na miłości - to przynajmniej na szacunku, lojalności i przywiązaniu.
|
|
 | 7 na 7 | plodzien (7378 punktów) | > Małżeństwo, które jest powodem męczarni należy jak najszybciej zakończyć. Jak można żyć pod jednym dachem z człowiekiem, którego nawet się nie lubi? Nigdy tego nie zrozumiem. > Chodzi o różne strategie, których przykłady czerpiemy obficie ze świata zwierząt i one dostarczają nam odpowiedzi i pozwalają zrozumieć rzeczy pozornie niezrozumiałe. 1. Seks w stadle zajęcy Zając w oczach ludzkich jest przerażającym brutalem. Chcąc posiąść małżonkę nie będzie jej przynosić kwiatuszków z diamentami rosy na pręcikach. Nie wtuli też delikatnie pyszczka w jej futerko pieszcząc czułe miejsca rozedrganym noskiem. Nie. Ten damski bokser chcąc dostać "swoje" okładać ją będzie po buzi oburącz z całej zajęczej siły. Zębów jej co prawda nie wybije, ale też któż byłby w stanie wybić takie duże? Lecz co ciekawsze - czułość w ludzkim rozumieniu pozostałaby niezrozumiała przez zajęczycę i ten fakt wywołać mógłby jej zdziwienie i przeszkodziłby w "dojściu do finału". Bo zajęczyca kieruje się zasadą: pewnie już mnie nie kocha bo mnie dzisiaj nie pobił. Jako na łące tako i wśród ludzi istnieją zające. I chociaż dla postronnych takie stadło może wyglądać przerażająco - to zdarza się i bywa trwałe. Bowiem zajęczyca z takimi upodobaniami nie szuka innego zająca, bo może trafić na delikatnego. Z kolei dla zająca zmiana zajęczycy też może okazać się ryzykowna, bo inna po pierwszym laniu może polecieć do lisa-policjanta. 2. Tani bilet na życie, czyli lwia strategia nierobienia niczego Lew to leniwy samiec, który lubi seks i żarcie, ale za polowaniem nie przepada. Pozostawia to lwicy. Jeśli więc uda się mu gdzieś zadomowić, to ma jedno i drugie bez kiwnięcia palcem. Chyba klasycznym przykładem jest Ferdek Kiepski. Jak już znalazł taką głupią, która z nim śpi i przynosi jedzenie i piwo - to choćby jej nawet nie lubił - będzie się jej trzymać kurczowo, bo inna wyrzuciłaby na zbity pysk takie ścierwo jak on. Ot co. Przecież istnieje jedność świata zwierzęcego.
|
|
 | 3 na 3 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Złe małżeństwo jest powodem dodatkowego stresu, a to na pewno wpływa negatywnie na walkę organizmu z nowotworem. No i mamy winnego porażki medycyny w dziedzinie onkologii! Po prostu pacjenci sami się do grobu wpędzają i lekarz nic tu nie poradzi. Podpowiem jeszcze, że inne nieuleczalne choroby także są zawinione przez samych pacjentów.
Co innego choroby uleczalne, które są prawdziwym tryumfem medycyny. (Bo przecież nikt przy zdrowych zmysłach nie powie, że lekarstwem na np. cukrzycę jest udane małżeństwo.) .
|
|
|  | 1 na 3 | Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów) |
>Co innego choroby uleczalne, które są prawdziwym tryumfem medycyny. (Bo przecież nikt przy zdrowych zmysłach nie powie, że lekarstwem na np. cukrzycę jest udane małżeństwo.) Lekarstwem na cukrzycę małżeństwo nie jest, ale troskliwa żona dbająca o prawidłową dietę męża albo kochający mąż wożący chorą żonę do lekarza i przypominający o wzięciu leków, może znacznie poprawić ogólny stan chorego i zapobiec rozwojowi choroby.
|
|
| |  | 3 na 3 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Lekarstwem na cukrzycę małżeństwo nie jest, ale troskliwa żona dbająca o prawidłową dietę męża albo kochający mąż wożący chorą żonę do lekarza i przypominający o wzięciu leków, może znacznie poprawić ogólny stan chorego i zapobiec rozwojowi choroby.Oczywiście (najważniejsze to wożenie do lekarza  ), a analiza danych zgromadzonych na przestrzeni lat wykazałaby ten związek skuteczności leczenia cukrzycy z małżeńskim pożyciem. Ale leczenie cukrzycy to wymierny sukces medycyny, a do sukcesu wspólnicy po co? Za to z rakiem nie idzie dobrze. Tu zatem odpowiedzialnych czy choćby podejrzanych musi być wielu, mamy więc: palenie, opalanie, naświetlanie, żywienie, ćpanie, stres, karmienie, rodzenie, telefonowanie, dziewictwo, celibat, profilaktyka, wdowieństwo i wreszcie - rozwodnictwo... .
|
|
| | |  | 8 na 8 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | Wybacz, Kolego, ale pieprzysz jak potłuczony. Gdybyś jeszcze wiedział co i o czym pieprzysz, to może byłoby całkiem nieźle. Od kiedy to cukrzyca jest chorobą uleczalną??? Masz jakieś dane na ten temat? Bo ja nie. I chyba żaden lekarz też nie. Nowotwory są jednak uleczalne i wyleczenia całkowite się zdarzają (sam jestem tego przykładem). Kiedy miałem nowotwór, dawano mi max. pół roku życia. Od 15-tu lat jestem wolny od tej choroby i mam się całkiem nieźle. Tymczasem w onkologii przyjmuje się jako datę graniczną całkowitego wyleczenia 5 lat bez wznowień i/lub przerzutów od momentu zaprzestania kuracji. I nie pieprz też o braku wpływu stanu emocjonalnego na procesy zdrowienia - ten jest zdiagnozowany i dokładnie opisany co najmniej od kilku stuleci; wystarczy poczytać. Opieka, spokój, poczucie bezpieczeństwa i własna chęć do życia - to podstawa skuteczności terapii. Oczywiście, są choroby, których rozwoju powstrzymać się nie da (właśnie np. cukrzyca!!!), ale można ich rozwój skutecznie spowolnić lub równie skutecznie przyspieszyć. Nawet nie jesteś śmieszny; jesteś żałosny, Osnowa.
PS. Przez czystą pomyłkę postawiłem Ci plusa, choć zasłużyłeś na limit dzienny minusów. Wyrównam to przy najbliższej okazji. Obiecuję.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | |  | | finerbijk (17282 punktów) | > Od kiedy to cukrzyca jest chorobą uleczalną??? Masz jakieś dane na ten temat? Bo ja nie. I chyba żaden lekarz też nie. Nieprawda, Kwaśniewski wyleczył Wałęsę z cukrzycy i wielu innych, mniej znanych jego dietą, w ich klinikach.
> I nie pieprz też o braku wpływu stanu emocjonalnego na procesy zdrowienia Tu tak, jest znaczny, może nawet decydujący.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | liliac (147340 punktów) | > > Od kiedy to cukrzyca jest chorobą uleczalną??? Masz jakieś dane na ten temat? Bo ja nie. I chyba żaden lekarz też nie.> Nieprawda, Kwaśniewski wyleczył Wałęsę z cukrzycy i wielu innych, mniej znanych jego dietą, w ich klinikach.Finer, dietą można pomóc pacjentowi we wczesnych stadiach niektórych odmian cukrzycy. Ale w skuteczność tzw. diety Kwaśniewskiego w tej kwestii pozwolę sobie- dyplomatycznie mówiąc- powątpiewać. Tu chodzi o nieco "zdrowszą" dietę raczej
|
|
| | | | | |  | | finerbijk (17282 punktów) | > Finer, dietą można pomóc pacjentowi we wczesnych stadiach niektórych odmian cukrzycy.> Ale w skuteczność tzw. diety Kwaśniewskiego w tej kwestii pozwolę sobie- dyplomatycznie mówiąc- powątpiewać. Tu chodzi o nieco "zdrowszą" dietę raczej  Nie było mnie przy tym. Sam nie stosuję, ale sam znam parę osób których ta dieta wyleczyła z różnych świństw, więc się opieram na tym, co wiem. Ale nie wiem po co by miał Wałęsa kłamać, że jest z tego wyleczony. Chyba, że jakiś spisek znowu
|
|
| | | | | | |  | 4 na 4 | liliac (147340 punktów) | > >Finer, dietą można pomóc pacjentowi we wczesnych stadiach niektórych odmian cukrzycy.> >Ale w skuteczność tzw. diety Kwaśniewskiego w tej kwestii pozwolę sobie- dyplomatycznie mówiąc- powątpiewać. Tu chodzi o nieco "zdrowszą" dietę raczej  > Nie było mnie przy tym. Sam nie stosuję, ale sam znam parę osób których ta dieta wyleczyła z różnych świństw, więc się opieram na tym, co wiem. Ale nie wiem po co by miał Wałęsa kłamać, że jest z tego wyleczony. Chyba, że jakiś spisek znowu  > Tam zaraz spisek  Ludzie mówią różne rzeczy nie zawsze z powodu spisku, często po prostu wierzą w to, co twierdzą. Sobie poczytaj o tej diecie artykuł  Efekty krótkofalowe bywają nawet cieawe, ale na dłuższą metę odradzam. Podejrzewa się, że ewentualne pozytywne efekty diety Kwaśniewskiego wynikają po prostu z faktu jej nieco ograniczonej kaloryczności, ale są zdrowsze sposoby na obnizenie tejże w diecie  Edit: I jeszcze jeden artykułznalazłam dla ciebie
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | finerbijk (17282 punktów) | Eee, ja tam nikomu nie wierzę, jak się sam nie przekonam, a koncerny farmaceutyczne mogą kupić profesorów w każdej ilości. Taki Kwaśniewski to dla nich wrzód na d...e. Gdybym nie znał tych osób, o których mówiłem, też bym był sceptyczny, ile tych cud diet już było. Dla mnie to by było zbyt upierdliwe ważyć wszystko, czy zaglądać w tabele przed każdym posiłkiem. Sam na drobne dolegliwości (ciężko nigdy nie chorowałem) stosuję od lat metodę silvy też wyśmiewaną przez niektórych, oczywiście tych, którzy znają tylko ze słyszenia. U mnie zawsze działa.
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>koncerny farmaceutyczne mogą kupić profesorów w każdej ilości. Taki Kwaśniewski to dla nich wrzód na d...e. Co do koncernów kupujących profesorów, zapewne w wielkim stopniu tak właśnie jest, dlatego przymykam oko na artykuły pisane na użytek pacjentów i zamyślam się nad pokazowym mimo katastrofalnej diety zdrowiem Eskimosów.
Ale może Eskimosi są tylko w bajkach?
Na posty ignorujące zalecenie §.14.3 Regulaminu Forum nie odpowiadam.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | liliac (147340 punktów) | >>koncerny farmaceutyczne mogą kupić profesorów w każdej ilości. Taki Kwaśniewski to dla nich wrzód na d...e. >Co do koncernów kupujących profesorów, zapewne w wielkim stopniu tak właśnie jest, dlatego przymykam oko na artykuły pisane na użytek pacjentów i zamyślam się nad pokazowym mimo katastrofalnej diety zdrowiem Eskimosów. >Ale może Eskimosi są tylko w bajkach? > Na posty ignorujące zalecenie §.14.3 Regulaminu Forum nie odpowiadam. >
O diecie Eskimosów wiele nie wiem, bo o temacie mam tylko ogólne pojęcie, ale z tez, które słyszałam przekonujące zdają się dwa koncepty- inne jednak nieco proporcje tłuszczów w ich pożywieniu (tłuszcz z ryby i foki różni się trochę od smalcu i słoniny); inne przystosowania metaboliczne- enzymatyczne i hormonalne (ale to li i jedynie zasłyszane i wymaga weryfikacji).
|
|
| | | | | | | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
>i zamyślam się nad pokazowym mimo katastrofalnej diety zdrowiem Eskimosów.
Zwłaszcza najwyższy na świecie wskaźnik zachorowań na raka płuc powinien zmuszać do myślenia.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Zwłaszcza najwyższy na świecie wskaźnik zachorowań na raka płuc powinien zmuszać do myślenia.A tyle było krzyku, że rak płuc to od papierosów. To co, palenie jako przyczyna raka płuca chwilowo odwołane?
Na posty ignorujące zalecenie §.14.3 Regulaminu Forum nie odpowiadam.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 3 | placownik (17853 punktów) |
> > Zwłaszcza najwyższy na świecie wskaźnik zachorowań na raka płuc powinien zmuszać do myślenia.> A tyle było krzyku, że rak płuc to od papierosów. To co, palenie jako przyczyna raka płuca chwilowo odwołane? Ależ skąd. Eskimosi kurzą jak szaleni. 58% kanadyjskich Eskimosów to nałogowi palacze. Co jednak w żaden sposób nie tłumaczy, dlaczego zapadają na gruźlicę 70 razy częściej, niż przeciętny Kanadyjczyk. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Eskimosi kurzą jak szaleni. 58% kanadyjskich Eskimosów to nałogowi palacze.Czyli jednak dieta Eskimosów jest ok. A tytoń im szkodzi nawet nie zjadany, bo to przecież roślina.  PS. Daję minus, bo pieprzysz jak potłuczony. I nie pieprz więcej, bo już tym tutaj pieprzeniem zasłużyłeś na dzienny limit minusów. Nie jesteś nawet śmieszny, jesteś żałosny, placowniku.I jak Ci się podoba?
Na posty ignorujące zalecenie §.14.3 Regulaminu Forum nie odpowiadam.
|
|
| | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
A chociaż objaśnili Ci za co?
Na posty ignorujące zalecenie § 14. 3. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
|
|
2 na 4 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Osoby pozostające w związku małżeńskim mają większą szansę na przeżycie choroby nowotworowej, podczas gdy rozpad związku bądź śmierć partnera utrudniają walkę z rakiem - informuje pismo "Cancer". No brawo! Znalazł się wreszcie winowajca lekarskich niepowodzeń! Bo nawet o ożenionych można będzie twierdzić, że za życia trwali w nieudanych związkach. .
|
|
| lontri (16088 punktów) |
Jak to działa? Dzięki małżeństwu czlowiek ma dwa razy więcej problemów niż miał będąc singlem, ale dzięki temu, że problemy te dzielą się w związku na dwoje, wydaje się, że jest ich połowę mniej. 
BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
|
|
 | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Dzięki małżeństwu czlowiek ma dwa razy więcej problemów... Te rewelacje dotyczą nowotworów, a nie problemów w ogóle. .
|
|
|  | 1 na 1 | lontri (16088 punktów) |
To był z mojej strony sarkazm, na Boga! 
BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
|
|
| |  | 1 na 3 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> To był z mojej strony sarkazm, na Boga!  A ja - na Boga! - zwracam uwagę, że swój sarkazm budujesz na nieuprawnionym uogólnieniu, przez co pseudonaukowej bzdurze nadajesz rangę oczywistości. A przecież lekarze z Indiana University nie twierdzą, że małżeństwo "leczy" problemy, w tym raka, oni twierdzą, że małżeństwo "leczy" raka. Skąd więc Twoje uogólnienie? Ano - sam odpowiem - z Twojego przeświadczenia, że nie może być ten odlekarski komunikat naukowym knotem. Co najwyżej - truizmem, i to tak zakorzenionym, że krążą już o tym dowcipy. .
|
|
| | |  | 1 na 1 | Matix (5786 punktów) | Aleś mu pojechał
|
|
| | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Aleś mu pojechałA nie chciałem  .
|
|
2 na 2 | Kasia (424 punktów) |
> podczas gdy rozpad związku bądź śmierć partnera utrudniają walkę z rakiem - informuje pismo>No zgadzam się z przedmówcami: szczęśliwe małżeństwo....tylko ile takich jest.....? Ilu ludzi "racjonalnie" je zawiera.....eh gdyby człowiek myślał to nie byłby rozwodnikiem...albo źle gdyby obydwoje myśleli.... musztarda po obiedzie....mogę ostrzec singli: MYŚLEC....powiedziała "panna z odzysku"
|
|
 | | Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów) | > >podczas gdy rozpad związku bądź śmierć partnera utrudniają walkę z rakiem - informuje pismo>No zgadzam się z przedmówcami: szczęśliwe małżeństwo....tylko ile takich jest.....?> Ilu ludzi "racjonalnie" je zawiera.....eh gdyby człowiek myślał to nie byłby rozwodnikiem...albo źle gdyby obydwoje myśleli....> musztarda po obiedzie....mogę ostrzec singli: MYŚLEC....powiedziała "panna z odzysku"  Ja znam całkiem sporo. Sama od 14 lat żyję w szczęśliwym małżeństwie, i kiedy je zawierałam absolutnie nie kierowałam się racjonalnymi przesłankami. Może miałam po prostu wyniesiony z domu instynkt odróżniania dobrego kandydata na męża do złego (moi rodzice są szczęśliwym małżeństwem od ponad 30 lat, moi dziadkowie od 60-ciu).
|
|
|  | | Beatus (2528 punktów) | Czytam sobie kolejno i spostrzegłam pewną prawidłowość. Jak tylko pozytywnie wypowiesz się na temat małżeństwa, dostajesz minusa. Czyżby ktoś był tu zazdrosny? Nie rozumiem o co chodzi.
|
|
 | | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> No zgadzam się z przedmówcami: szczęśliwe małżeństwo....tylko ile takich jest.....?Receptą na sukces jest odwzajemnione uczucie i szczerość, banalne "miłość Ci wszystko wybaczy". Ponadto wspólna kasa i prawda(brak kłamstwa). Bywa, że małżeństwo jest zwykłym kontraktem, że jest zawierane z rozsądku, wyrachowania bądź konieczności. Tacy ludzie są sobie obcy. Są również ludzie, którzy nie wiedzą, co to znaczy kochać/niezdolni do uczuć wyższych. > Ilu ludzi "racjonalnie" je zawiera.....Nie wolno zawierać małżeństwa racjonalnie, należy zaufać instynktowi/naturze. Rozum w tym przypadku bywa złym doradcą. Pozdrawiam - Zbyszek 
"Nie patrzeć na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne" (2 Koryntian 4:18).
|
|
|  | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | > Receptą na sukces jest... Istnienie recepty na sukces byłoby możliwe tylko u klonów.. > ... odwzajemnione uczucie... Wszystkie uczucia są indywidualne i ich odwzajemnianie jest tylko formą rewanżu, mniej lub bardziej ekwiwalentnego w odczuciu odbiorcy. Lecz masz rację, że rewanż na kanwie optymalnie (chemicznie) skalkulowanego popędu funkcjonuje raczej pod nazwą "odwzajemnione uczucie".  > ... i szczerość... W przyrodzie nie ma szczerości - jest interes. > ... banalne "miłość Ci wszystko wybaczy". Jasne, jeśli użyłeś "banału", jako synonimu hipokryzji, bo wybaczy tylko pod warunkiem, że to się opłaci.  > Ponadto wspólna kasa... To kwestia umowy partnerskiej. > ... i prawda(brak kłamstwa). Życie to jest swoista gra - w grze nie ma prawd, tylko wygrana, przegrana lub remis. W takim rozumieniu prawdą jest tylko istnienie gry. Partnerstwo jest remisem w relacjach emocjonalnych, a czas jego (partnerstwa) trwania zależy od bilansu zysków w tychże relacjach, zwanych grą. Stąd się wzięło pojęcie: gra wstępna.  > Bywa, że małżeństwo jest zwykłym kontraktem, że jest zawierane z rozsądku, wyrachowania bądź konieczności. Tacy ludzie są sobie obcy. Rozsądek bądź konieczność to inne nazwy wyrachowania. Wszystkie małżeństwa są zawierane z wyrachowania, bo wszyscy ludzie są sobie obcy. Każdy człowiek ma tylko siebie, tylko nie każdy o tym wie.  > Są również ludzie, którzy nie wiedzą, co to znaczy kochać/niezdolni do uczuć wyższych. To banalny stereotyp - znam inne nazwy egoizmu oraz hipokryzji. Ładna nazwa nie zmienia istoty popędu płciowego, ani zaburzeń w pracy mózgu temu popędowi podporządkowanych. > >Ilu ludzi "racjonalnie" je zawiera..... Zdecydowana większość osobników normalnych. > Nie wolno zawierać małżeństwa racjonalnie... Dobre.  > ... należy zaufać instynktowi/naturze. A co natura mówi o "wspólnej kasie"?  > Rozum w tym przypadku bywa złym doradcą. A wspólna kasa bierze się z miłości?  Miłego weekendu.
|
|
| Kuri23 (183 punktów) | Interesujące, chodzi chyba o tzw, chęć do życia, wsparcie drugiej osoby itd, organizm ludzki jeszcze w 100% nie został zbadany, ale kto wie może hormony szczęścia dają ludziom siłę do walki z rakiem?
|
|
2 na 2 | mirka (403 punktów) | W walce z chorobą, tym bardziej tak poważną jak rak ważna jest psychika. Jesli jest się w szczęśliwym związku (nie wazne czy małżeńskim czy innym) i ma sie wsparcie w drugiej osobie, jest się kochanym i kocha się to dużo łatwiej walczyc o zdrowie i życie.
Wierzę, że tam w górze jest coś, co czuwa nad nami. Niestety, jest to rząd. Woody Allen
|
|
 | 2 na 4 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Jesli jest się w szczęśliwym związku (nie wazne czy małżeńskim czy innym) i ma sie wsparcie w drugiej osobie, jest się kochanym i kocha się to dużo łatwiej walczyc o zdrowie i życie. A jeśli po upragnionym rozwodzie jest się wreszcie wolnym od uciążliwego partnera i z poczuciem odzyskanej wolności robi się plany na przyszłość i się czuje, że wreszcie ma się po co, a często też dla kogo żyć, to dopiero ma się znakomitą motywację by walczyć o zdrowie.
Ale przeważnie - czy w związku, czy po rozwodzie - jest średnio. .
|
|
4 na 4 | J.Szulc (5723 punktów) |
> Rak albo małżeństwo. Koniec taki sam po długich męczarniach.> ( to chyba jakis rozwodnik napisał )Natworzyło się teorii i teoryjek. Mam wrażenie, ze jesteście wszyscy bardzo pewni swoich twierdzeń. Tylko które z was czegoś takiego doświadczyło na "własnej skórze"? Owszem, dobrze jest, gdy w krytycznym momencie jest ktoś, na kogo można liczyć. Mam wrażenie ( poparte obserwacją), że nawet "singiel" podświadomie szuka kogoś bliskiego. Może to strach przed samotnością? Jeśli jednak delikwent sam w sobie nie potrafi znaleźć siły, żaden mąż, żona czy inny "dodatek" nie zdziałają nic. Zupełnie nic! A "działanie" małżeństwa? Co tu dużo mówić - w większości, to cyrk i teatr na użytek otoczenia. Chlubne wyjątki istnieją chyba tylko po to, żeby potwierdzać przeważającą "inną prawdę". Przypomnijcie sobie temat, gdy (czego nie życzę) zacznie i was dotyczyć... Pozdrawiam optymistycznie
|
|
3 na 3 | jkl; (5859 punktów) | Jak ktoś kopci papierochy przez pół życia to mu i harem nie pomoże.
Czy ci naukowcy uwzględnili różnicę "bycia w małżeństwie" od cech które temu sprzyjają? Może po prostu skuteczniej walczą z rakiem ludzie psychicznie stabilniejsi, łatwiej nawiązujący kontakty, optymiści- którzy przy okazji mają lepsze predyspozycje do małżeństwa?
|
|
Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) | |
|
| checkmate (1197 punktów) | Podobno niepalący umierają zdrowsi. A najzdrowsiejsi umierający to posiadacze dokumentu z USC. Czy na Różyckim da sie to kupić? Nie chcę stawić się na Sąd Ostateczny z marskością wątroby.
Elemele dutki...
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|