Z tego co wiem, istnieje teoria, która mówi, że cały wszechświat mógł powstać w wyniku gigantycznej fluktuacji kwantowej. Iloczyn nieoznaczoności energii i czasu jest stały i nie może być większy od h kreślone, więc im wiecej energii "porzyczamy" od zasady nieoznaczoności, tym szybciej musimy oddać. Zatem jeżeli energia średnia wszechświata jest bliska zera, może on istnieć bardzo długo. Oznacza to, że mógł powstać drugi, bliźniaczy wszechświat o ujemnej energii. W pewnym sensie jest to coś z niczego... Jednak nie należy zapominać, że jest jeszcze -coś, które w sumie z coś daje prawie nic. W granicach zasady nieoznaczoności oczywiście.
|