Z portalu ONET artykuł
Chrystus cierpiał bardziej niż ukazano w "Pasji"?Chrystus mógł przeżywać na krzyżu znacznie okrutniejsze męki, niż to ukazano w filmie "Pasja". Ślady cierpienia zachowały się na Całunie Turyńskim.
Jest bardzo prawdopodobne, że odbity na nim wizerunek naprawdę przedstawia ciało Jezusa z Nazaretu - uważa dr inż. Wojciech Szaraniec.
Szaraniec, z wykształcenia elektronik, w przeszłości przez szesnaście lat pracownik naukowy Politechniki Warszawskiej, a także uczestnik prac badawczych w amerykańskim Wright State University w Dayton w stanie Ohio, od ponad 20 lat pasjonuje się tajemnicą Całunu Turyńskiego. Nie prowadzi własnych badań, lecz zbiera i analizuje ukazujące się na świecie naukowe publikacje dotyczące tego płótna.
Wydawać się może, że Mel Gibson przedstawił zbyt drastyczną wizję zdarzeń na Golgocie. Tymczasem z prowadzonych od lat naukowych badań coraz wyraźniej wynika, że Chrystus cierpiał na krzyżu męki znacznie bardziej potworne niż ukazano w filmie - mówi Szaraniec. Ich przebieg "zarejestrowany" został na Całunie Turyńskim, tkaninie pogrzebowej, w którą, jak głosi tradycja, owinięto po śmierci ciało Jezusa. Odbił się na niej wizerunek brodatego mężczyzny w wieku powyżej 30 lat, liczącego ok. 180 cm wzrostu i ok. 80 kg wagi, biczowanego i ukrzyżowanego.
"W filmie Gibsona ukrzyżowany Chrystus ma gwoździe wbite w środek dłoni. Tak nie mogło być. Dowiódł tego już w latach trzydziestych XX wieku francuski chirurg Pierre Barbet" - mówi Szaraniec. Barbet, zainspirowany zdjęciami Całunu Turyńskiego, przeprowadził serię eksperymentów. Stwierdził, że gwoździe wbite w dłonie nie utrzymają ciężaru ciała. Dłonie rozerwą się, a ciało spadnie. W przypadku przebicia przegubu, wiązania poprzeczne nadgarstka są w stanie utrzymać ciężar ciała.
Na odbiciu dłoni na płótnie widoczne jest, że gwóźdź rozepchnął kości nadgarstka. Spowodował napięcie ścięgien i przegięcie kciuka do środka dłoni. Tak wbity gwóźdź powodował ucisk lub przerwanie nerwu pośrodkowego, kontrolującego ruchy całej dłoni. "Ból, jaki pochodzi od uciśnięcia tego nerwu, jest niewyobrażalny" - mówi Szaraniec.
Co więcej, człowiek zawieszony na krzyżu za ręce dusi się, gdyż klatka piersiowa jest nienaturalnie uniesiona i płuca nie mogą w normalny sposób dostarczać organizmowi tlenu. "Udowodniły to badania Całunu pod kątem historycznym, medycznym i fizycznym, prowadzone w latach siedemdziesiątych przez Giulia M. Ricciego" - mówi Szaraniec.
Kiedy skazaniec dusił się w taki sposób na krzyżu, usiłował zaczerpnąć do płuc powietrza, podnosząc się na nogach. Każdy ruch wywoływał wówczas potworny ból wykręconych nóg. Prawą stopę przy krzyżowaniu wykręcono w kostce, lewe kolano było rozbite od upadków na kamienie. Bolały także przebite nadgarstki. Człowiek z Całunu próbował się ratować właśnie w taki sposób. Dowód i tym razem znajduje się na płótnie.
"Przyglądając się odbiciu rąk tego człowieka, widzimy zmianę kierunku spływania krwi po przedramieniu" - mówi Szaraniec. Widzimy także, że kąt uniesienia rąk zmieniał się od 55 do 65 stopni. Człowiek z Całunu usiłował podnosić się na krzyżu. Taki przebieg zdarzeń wynika z badań odbicia człowieka na Całunie, jakie przeprowadził w latach 80. E. Wayne Massey z Duke University Medical Center w Durham, a następnie - w latach 90. - Robert Bucklin.
Konanie w tak straszliwych mękach mogło trwać nawet kilka dni. Chyba, że uderzeniem włóczni łamano ukrzyżowanemu nogi. Wówczas podnosić się nie mógł i szybko umierał w wyniku uduszenia. Ale człowiek z Całunu nie ma złamanych nóg. Ma natomiast ranę w boku, dokładnie odpowiadającą grotowi włóczni rzymskiej.
"Nie ma i nigdy nie będzie dowodów na to, że przechowywane w Turynie płótno jest całunem grzebalnym Jezusa z Nazaretu" - mówi Szaraniec. Metodą działań matematycznych obliczono jednak, jakie jest prawdopodobieństwo, że człowiek z Całunu to Chrystus. Wzięto pod uwagę wszystkie cechy szczególne dotyczące śmierci człowieka z Całunu, a następnie porównano je z podobnymi egzekucjami przeprowadzanymi w I w. n.e. oraz z przekazem biblijnym.
"Obliczono, że prawdopodobieństwo, iż człowiek z całunu nie był Jezusem z Nazaretu wynosi jeden na miliard" - mówi Szaraniec. Wynik ten, zawarty w pracy pt. "Mathematical Probability Calculus Applied to the Study of Its Authentiticity", podał Fernandes Lagrifa podczas sympozjum zorganizowanego w Turynie w 1998 r.Artykuł pochodzi z tego miejsca:
info.onet.pl/934209,16,item.html