 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 20-08-2004 13:01 | Karol | Kuklinski | W wypowiedziach na temat polskiego superszpiega nie zauwazono, ze pomimo iz "okazja czyni zlodzieja" to takim, daje sie tez okazje celowo a potem szantazuje. Wiedzac co nieco o sposobach werbowania szpiegow, nie mam watpliwosci, ze w taki oto sposob "wzieto" Kuklinskiego i jestem przekonany, ze ten czlowiek zostal "bohaterem" wbrew swojej woli..., poprostu bal sie wlasnych przelozonych bo wpadl i byl szantazowany przez CIA. Dlatego zgodzil sie na wspolprace. |
| leo_z (58 punktów) | >Wiedzac co nieco o sposobach werbowania szpiegow, nie mam watpliwosci, ze w taki oto sposob "wzieto" Kuklinskiego i jestem przekonany, ze ten czlowiek zostal "bohaterem" wbrew swojej woli..., poprostu bal sie wlasnych przelozonych bo wpadl i byl szantazowany przez CIA. Dlatego zgodzil sie na wspolprace.
Jeżeli jest wiadomym Tobie coś niecoś na temat werbowania szpiegów, to jest też wiadomym, że tych kryterium werbunku jest kilka. Jednym z nich jest werbunek w oparciu o wykorzystanie u werbowanego poczucia patriotyzmu i działania dla dobra kraju (ojczyzny)
|
|
 | | D. D. | >Jeżeli jest wiadomym Tobie coś niecoś na temat werbowania szpiegów, to jest też wiadomym, że tych kryterium werbunku jest kilka. Jednym z nich jest werbunek w oparciu o wykorzystanie u werbowanego poczucia patriotyzmu i działania dla dobra kraju (ojczyzny)
Niezależnie od motywów na każdego trzeba coś mieć.
|
|
|  | | slider (8 punktów) | kochany Leo - "patriotyzm"? Hmmmm Czy patriotą można nazwać kogoś, kto - niezależnie od pobudek - wystawia swoich pobratyńców (w tym także wielu patriotów) na pewną śmierć? Patriotyzm na nieszczęście nasze jest stopniowalny. Wg niektórych wg zasady surwiwalizmu. To jest właśnie największe nieszczęście oceny moralnej. Jeśli dziś Polska znalazła się w strefie wpływów USA, a w państwie czy też w jego porządkowych organach znajdzie się ktos kto będzie chciał zdradzić interes kraju na rzecz - powiedzmy Republiki Wietnamu - to czy będzie ta osoba zdrajcą dziś? Odpowiedź jest jednoznaczna. Poza tym - idąc dalej -służba mundurowa - jak sama nazwa wskazuje - jest służbą. Wartościom, jak i przełożonym. Żołnież ma przede wszystkim wykonywać rozkazy, wierząc, ba będąc pewnym, że jego przełożeni po pierwsze technicznie wiedzą co mają robic, a po drugie, że służą oni Ojczyźnie (jakakolwiek by ona nie byłą i w czyichkolwiek interesach nie prowadziłaby polityki). Z drugiej strony to samo powinno dotyczyć kadry oficerskiej. Natomiast kiedy jeden z oficerów rejteruje, co więcej zdradza plany i to nie byle jakie, ale takie od których zależy istnienie wojska jako całości - cóż nie jest to czyn bohaterski - to po prostu zdrada. Opisując rzecz obrazowo - to tak, jakby Kukliński stanął za każdym polskim (choć nie tylko) żołnierzem z bronią gotową do użycia, a wycelowaną w tył potylicy i tylko czekał na rozkaz ataku (niezależnie z które strony - efekt byłby identyczny).
Dlatego zdecydowana część oficerów nie tylko byłego LWP, ale i dzisiejszej kadry - która jest świadoma i rozumie co oznacza tajemnica wojskowa (nie tylko państwowa) nie zabardzo przepada za postawą, jaką pan Kukliński w swoim czasie ukazał.
Jako szeregowy przeniesiony do rezerwy powiem - cóż kiedy człowiekowi nie brak dóbr i pieniędzy, skoro nie ma się honoru.
PS refleksja z ostatniej chwili - bóg - honor - ojczyzna. to, boga nie ma wiemy, to że ojczyzny Kukliński nie miał (no chyba że pieniądz - ale ten nie zna wyznania i ojczyzny) a i honoru też mu brakowało ... choć z drugiej strony - czy Kukliński był Polakiem? To zależy - jak katolik - to Polak!
|
|
| |  | | leo_z | >kochany Leo - "patriotyzm"? Hmmmm >Czy patriotą można nazwać kogoś, kto - niezależnie od pobudek - wystawia swoich pobratyńców (w tym także wielu patriotów) na pewną śmierć? >Patriotyzm na nieszczęście nasze jest stopniowalny. Wg niektórych wg zasady surwiwalizmu. To jest właśnie największe nieszczęście oceny moralnej. Jeśli dziś Polska znalazła się w strefie wpływów USA, a w państwie czy też w jego porządkowych organach znajdzie się ktos kto będzie chciał zdradzić interes kraju na rzecz - powiedzmy Republiki Wietnamu - to czy będzie ta osoba zdrajcą dziś? Odpowiedź jest jednoznaczna. >Poza tym - idąc dalej -służba mundurowa - jak sama nazwa wskazuje - jest służbą. Wartościom, jak i przełożonym. Żołnież ma przede wszystkim wykonywać rozkazy, wierząc, ba będąc pewnym, że jego przełożeni po pierwsze technicznie wiedzą co mają robic, a po drugie, że służą oni Ojczyźnie (jakakolwiek by ona nie byłą i w czyichkolwiek interesach nie prowadziłaby polityki). >Z drugiej strony to samo powinno dotyczyć kadry oficerskiej. >Natomiast kiedy jeden z oficerów rejteruje, co więcej zdradza plany i to nie byle jakie, ale takie od których zależy istnienie wojska jako całości - cóż nie jest to czyn bohaterski - to po prostu zdrada. >Opisując rzecz obrazowo - to tak, jakby Kukliński stanął za każdym polskim (choć nie tylko) żołnierzem z bronią gotową do użycia, a wycelowaną w tył potylicy i tylko czekał na rozkaz ataku (niezależnie z które strony - efekt byłby identyczny). > >Dlatego zdecydowana część oficerów nie tylko byłego LWP, ale i dzisiejszej kadry - która jest świadoma i rozumie co oznacza tajemnica wojskowa (nie tylko państwowa) nie zabardzo przepada za postawą, jaką pan Kukliński w swoim czasie ukazał. > >Jako szeregowy przeniesiony do rezerwy powiem - cóż kiedy człowiekowi nie brak dóbr i pieniędzy, skoro nie ma się honoru. > >PS >refleksja z ostatniej chwili - bóg - honor - ojczyzna. >to, boga nie ma wiemy, >to że ojczyzny Kukliński nie miał (no chyba że pieniądz - ale ten nie zna wyznania i ojczyzny) >a i honoru też mu brakowało ... >choć z drugiej strony - czy Kukliński był Polakiem? To zależy - jak katolik - to Polak!
|
|
| | |  | | leo_z | coś się pokiełbasiło  . Drugie podejście  > kochany Leo - "patriotyzm"? Hmmmmto nie jest mój wymysł, tylko faktyczna określona stosowną instrukcją przesłanka wykorzystywana do pozyskania osoby współpracującej. Dopóki nie ma jednoznacznego dowodu, że Kukliński postąpił z takich a nie innych przesłanek, twierdzenie, że jest sprzedawczykiem czy też bohaterem jest wyrażaniem tylko swojej, prywatnej oceny w oparciu o mniej lub bardziej umotywowane swoje przeświadczenia. Co do Kuklińskiego, to wypowiadałem się na jego temat w poprzednim wątku zdrajca... czy na pewno i wskazywałem na subiektywizm każdej oceny tej postaci. Dla mnie osobiście wykładnikiem do oceny postępowania Kuklińskiego jest dzień dzisiejszy i z punktu widzenia dnia dzisiejszego nie mogę go nazwać zdrajcą.
|
|
| |  | | leo_z | >Żołnież ma przede wszystkim wykonywać rozkazy, wierząc, ba będąc pewnym, że jego przełożeni po pierwsze technicznie wiedzą co mają robic, a po drugie, że służą oni Ojczyźnie (jakakolwiek by ona nie byłą i w czyichkolwiek interesach nie prowadziłaby polityki).
Jeżeli tak twierdzisz, to określ jednoznacznie jak nazwać tych żołnierzy z grudnia 1970, którzy odmówili strzelania do robotników. Oni otrzymali wyraźny rozkaz, ale się jemu przeciwstawili. Zgodnie z Twoją logiką to zdrajcy
|
|
| | |  | | slider (8 punktów) | Leo - z wojskowego punktu widzenia jest to dezercja. Każde niewykonanie rozkazu dowódcy jest zdradąi w warunkach wojennych karane jest wyrokiem śmierci, wykonywanym bezwzględnie.
|
|
| | | |  | | leo_z | >Leo - z wojskowego punktu widzenia jest to dezercja. Każde niewykonanie rozkazu dowódcy jest zdradąi w warunkach wojennych karane jest wyrokiem śmierci, wykonywanym bezwzględnie. W warunkach wojennych są - nazwijmy to, inne reguły gry. Defetyzm czy zdrada ma wtedy inny wymiar, nasze jednostkowe prawa są podporządkowane "wojnie" i przez to mocno ograniczone. Co innego gdy narzucona, obca ideologia jest wyznacznikiem nakazów dla naszego zachowania. Jeżeli się nie utożsamiam z tą ideologią - np. poprzez wychowanie, światopogląd itp. i wyrażam to w jakichś sposób, zdrajcą jestem tylko w oczach "utrwalaczy" obcego mi systemu.
|
|
| | | | |  | | slider (8 punktów) | Wojna to dyplomacja innymi środkami - tak na prawdę to dyplomacja jest prowadzeniem wojny innymi środkami. W wojsku cały czas panuje atmosfera prowadzonej wojny. Nikogo niie interesuje tam "Twoje" zdanie. Żeołnierz nie ma zdania. Żołnierz nie mysłi! Żołnierz ma wykonywać rozkazy! (nie chcę obrazić czyjegokolwiek honoru czy też przemyśleń i postaw w tej materii, ale tak właśnie jest). Po co komu stado żołnierzy złożone z filozofów - najlepiej jeszcze z Sartrem pod pachą. Czy będą oni zgodnie i bez zbędnych pytań zabijać wroga? Nie sądzę. Jeżeli masz swoje zdanie - i co najważniejsze - jest one odmienne od zania przełożonych stajesz się automatycznie wrogiem dyscypliny. Przełożony ZAWSZE ma rację - z samego choćby tytułu bycia przełożonym. Tobie pozostaje jedynie podporządkowanie się. Po to właśnie jest sąd wojenny. Stad właśnie zachowania odstępstw od wykonania rozkazu nazywane są zdradą (ze strony zaś potencjalnych ofiar - bohaterstwem). - to na marginesie zasad funkcjonowania wojska. Jeśli interesują CIę sprawy regulaminowe proszę o kontakt na maila (nie chcę upubliczniać adresu z regulaminami, bo go ściągną). PS - nawiązując do utrwalania obcego Ci systemu - wojsko ma pełnić również rolę socjalizacyjną - a w takich wypadkach - resocjalizacyjną. Wstępując do wojska nie czynisz tego samowolnie (szczególnie w przypadkach, kiedy siły porządkowe stoja na straży "obcego Ci systemu"). Do wojska ochotniczo idą Ci, którzy utożsaiają się z celami i ideologią państwa (nawet jeśli cele, a ideologia w szczególności, zawierają element fałszywości - nie tylko w kategorii świadomości fałszywej, ale po prostu pragmatycznej).
Pozdrawiam
|
|
| | | | | |  | | leo_z | Nie neguję, że wojsko wymaga znacznej unifikacji postaw i zachowań. Twierdzę jedynie, że w czasie grudnia 1970 roku, ówczesnych wystąpień robotniczych nie można podciągnąć pod działania wojenne. Na tyle, na ile pamiętam regulamin wojskowy (lata 70-te) to zawierał on możliwość odstępstwa od bezwarunkowego wykonania rozkazu (nie mówię o warunkach wojny). Ps. Znany mi jest przypadek odmowy wykonania rozkazu przez oficera LWP w trakcie pacyfikacji kopalni Wujek. Grożono mu "rozstrzelaniem" lecz odmówił wykonania nielogicznego rozkazu. Zakończyło się wyrzuceniem z wojska i długoletnim rozstrojem nerwowym. Czy nie jest to dowodem, że do podobnych czynów (odmowa wykonania rozkazu) z uwagi na możliwe implikacje polityczne, zastosowano różne rozwiązania.
|
|
| | | | | | |  | | slider (8 punktów) | Leo - powiem bez pardonu - a co to ma do rzeczy w sprawie Kuklińskiego? Nie można pod żadnym względem porównać odmowy wykonania rozkazu (na każdym szczeblu) od (napiszę to najbardziej poprawnie politycznie jak tylko potrafię) UJAWNIENIA TAJEMNICY PAŃSTWOWEJ. Jednak czym innym jest omowa strzelania do jakiejkolwiek grupy strajkującej (czy nawet do członków obcego narodu czy armii w warunkach wojennych) od UJAWNIENIA najbardziej strzeżonych informacji Sztabu Generalnego. Jeżeli dowódca, który całe życie spędził na poligonie daje rozkaz do strzelania w ziemię podczas pacyfikacji, to jest to błąd w sztuce czy głupota? To przykład z najnowszej historii Polski. Dla generała strzał w ziemię na poligonie oznacza wystrzał, a kula zatrzymuje sięw przeszkodzie, jaką jest grunt (ziemia). W mieście, gdzie ulice są brukowane poza wystrzałem dochodzi dodatkowy skutek - mianowicie pocisk rykoszetem leci dalej powodując spustoszenie po drugiej stronie. W tym momencie niewykonanie rozkazu jest słuszne - ale przecież nie tego uczy wojsko. Padł rozkaz i został wykonany.
Nie była to żadna tajemnica wojskowa, sztabowa, a tym bardziej państwowa. To, że po Poznaniem jest rozlewnia gazu (jak pod każdym miastem niemalże) stanowiło tajemnicę państwową z zakazem fotografowania włącznie. Ujawnienie jej nie powodowało nic poza naniesieniem takiego obiektu na mapy sztabowe przeciwnika. To była tylko potencjalna możliwość działania. Inaczej jest bowiem w wypadku kiedy przekazujemy plany dwojakiego rodzaju: plany ataku i obrony - w których poza ruchami wojska i jego logistyki mamy także opisane przewidywane ruchy ludności i jej zabezpieczenia. Między innymi takie plany udostenił Kukliński. W ocenie taktyki wojskowej poszło się j... 35 lat pracy całych sztabów (to czy wojna byłaby słuszna czy nie zostawmy na boku - mówimy potencjalnie, tak jakby te zagrożenie istniało - i to z każdej strony). Kontynuując - plany ruchów wojsk, oraz ludnosci cywilnej dają przeciwnikowi klosalną przewagę - mianowicie możliwość bezbłędnego znalezienia i zlikwidowania oddziałów wroga. Nie trzeba go szukać gdzie w razie działań przeniosą sięjednostki i gdzie znajdzie się zabezpieczenie - skoro tą informacją się dysponuje i należy ją bezwzględnie wykorzystać. W takim razie likwidacja - o przepraszam - pokonanie wojsk polskich (jako oddziałów UW) trwałaby niezwykle krótko. Reasumując to co zrobił Kuklińskim nie było uderzeniem w system - to była zdrada państwa i narodu.
|
|
| | | | | | | |  | | leo_z | >Leo - powiem bez pardonu - a co to ma do rzeczy w sprawie Kuklińskiego? Tyle co Twoje posty o nadrzędności rozkazu (określonej doktryny wojskowej) - niewiele >Reasumując to co zrobił Kuklińskim nie było uderzeniem w system - to była zdrada państwa i narodu. Wszystko by było w porządku gdybyś doprecyzował np. Moim zdaniem to co zrobił Kukliński... itd. Wtedy jest to Twój pogląd na sprawę, ja mam swój pogląd na sprawę i nikt nikogo nie musi do niczego przekonywać. Jeżeli piszesz uogólniając, musisz się liczyć, że ktoś ma inny pogląd - mniej lub bardziej uprawniony. Ja ze swej strony przytaczałem argumentację, która mnie przekonuje, Ty robiłeś to ze swojego punktu widzenia i Twoja argumentacja, choć dla mnie zrozumiała wcale mnie nie przekonała. Ps. Pewne oceny z punktu czasu wyglądają inaczej niż z punktu odniesienia - odniesienia dla każdego z nas w jakiś tam sposób subiektywnego.
|
|
| | | | | | | | |  | | slider (8 punktów) | Leo - dobrze wiesz, że z Kuklińskim jest tak jak z kalafiorem. TO znaczy - jest biały i nie każdy go lubi. Poza tym - to co anpisałem w pierwszym poscie - czyli jego ocenie w środowisku mundurowych to prawda. Co innego natomiast, że te opinie i oceny są zgodne z moimi osobistymi (lub odwrotnie). Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | |  | | leo_z | > Leo - dobrze wiesz, że z Kuklińskim jest tak jak z kalafiorem. TO znaczy - jest biały i nie każdy go lubi.To chyba ironia losu... kalafiorek + masełko = mniam!!.  > Poza tym - to co anpisałem w pierwszym poscie - czyli jego ocenie w środowisku mundurowych to prawda.W żadnym wypadku nie negowałem tego, że w środowisku wojskowym jest (może być) odbierany negatywnie. Etyka żołnierska ma swoje zasady, których naruszenie bywa jednoznacznie potępiane i jest to zrozumiałe. > Co innego natomiast, że te opinie i oceny są zgodne z moimi osobistymi (lub odwrotnie).Dla mnie etyka żołnierska to jedno - drugie, to postrzeganie tego czynu historycznie, z pozycji dzisiejszej Polski i moich, określonych przekonań.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | slider (8 punktów) | Czyżby wkradł nam siętutaj relatywizm?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | leo_z | > Czyżby wkradł nam siętutaj relatywizm?skoro jest subiektywizm oceny, musi być i relatywizm
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | slider (8 punktów) | Ale, Leo, zobacz na jedną rzecz subiektywizm dzieli od relatywizmu jedna znacząca rónica. O ile sąd subiektywny możemy przypisać grupie lub jednostce - to jest on stały 9bynajmniej w założeniu). Co do relatywizmu mamy tu do czynienia ze zmianą sąu ze wszględu na panujące warunki. Relatywizm oczywiście pojmowany jest najczęściej w kategorii pejoratywnej. Nie da siejednak ukryć, że istnieje pewna różnica pomiędzy zmianą sądu i oceny, takze pod względem zmieniających się warunków czy ilości i jakości informacji, a postawą w której sąd i ocena zależy od poczucia własnego miejsca w strukturze społecznej. Relatywizm zawiera ten właśnie czynnik, że zmiana oceny czy sądu nie jest wcale powodowana wewnętrzym, racjonalnym osądem, ale zmienia sie dlatego, że tego wymaga "wyczucie czasu i miejsca" w jakim oceniający się znalazł.
PS zapraszam na wódeczkę przy okazji pobytu w Zielonej Górze
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | leo_z (935 punktów) | > Ale, Leo, zobacz na jedną rzecz subiektywizm dzieli od relatywizmu jedna znacząca rónica. O ile sąd subiektywny możemy przypisać grupie lub jednostce - to jest on stały 9bynajmniej w założeniu). Co do relatywizmu mamy tu do czynienia ze zmianą sąu ze wszględu na panujące warunki. Relatywizm oczywiście pojmowany jest najczęściej w kategorii pejoratywnej. Nie da siejednak ukryć, że istnieje pewna różnica pomiędzy zmianą sądu i oceny, takze pod względem zmieniających się warunków czy ilości i jakości informacji, a postawą w której sąd i ocena zależy od poczucia własnego miejsca w strukturze społecznej. Relatywizm zawiera ten właśnie czynnik, że zmiana oceny czy sądu nie jest wcale powodowana wewnętrzym, racjonalnym osądem, ale zmienia sie dlatego, że tego wymaga "wyczucie czasu i miejsca" w jakim oceniający się znalazł.A tak ładnie zaczynało się układać... :*) Trudno mi się zgodzić na tak wyraźne różnicowanie w ocenie pojęciowej. Według mnie subiektywizm podobnie jak relatywizm są uwarunkowane względnością naszej oceny i nie tyle jest istotna zmiana warunkująca poznanie, co nasz wzorzec ocenowy. W tym przypadku nie jest istotna zmiana sama w sobie, ale ocena tej zmiany zgodna z posiadanym wzorcem. Co do pejoratywności oceny to i subiektywizm również jest na nią narażony. Widocznie górą biorą w nas cechy stadne i stąd postrzeganie pejoratywności w ocenach jednostkowym. > PS zapraszam na wódeczkę przy okazji pobytu w Zielonej Górzetutaj pełna zgodność
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Kanapon | Przysięga którą składał Kukliński...
Zdrajcą jest ten kto wydaje kogoś lub coś osobie niepowołanej lub nieprzyjacielowi. Szpiegiem jest z kolei osoba przekazująca (wywiadowi obcego państwa) wiadomości lub dokumenty objęte tajemnicą. W przypadku płk Kuklińskiego pojawia się pytanie czy będąc szpiegiem był w związku z tym zdrajcą. Wg mnie, biorąc pod uwagę ryzyko jakiego się podjął oraz cel jaki przyświecał jego działaniom można go uznawać za co najmniej patriotę a więc kogoś kochającego swą ojczyznę i będącego gotowym na to by się dlań poświęcić. Wg mnie poprawniejszą antynomią od bohater-zdrajca byłoby właśnie zdrajca-patriota albowiem bohaterem (bez przymiotników) można być w każdej z wymienionych postaw, natomiast patriotą i zdrajcą raczej jednoczesnie być nie mozna...
By rozstrzygnąc problem zdrady i szpiegostwa można zajrzeć do składanych przez żołnierzy prl przysiąg... W wieku 17 lat Ryszard Kukliński wstąpił do wojska. Ponieważ urodził się w 13.06.1930 przysięgę składał najprawdopodobniej według tekstu Dz.U.47.52.267 - Ustawa z dnia 3 lipca 1947 r. o rocie przysięgi Wojska Polskiego (Dz. U. z dnia 8 sierpnia 1947 r. - od tego dnia obowiązywała):
"Przysięgam uroczyście Narodowi Polskiemu: walczyć do ostatniego tchu w obronie Ojczyzny wyzwolonej z przemocy niemieckiej i niezłomnie strzec wolności, niepodległości i mocy Rzeczypospolitej Polskiej. Przysięgam wypełniać rzetelnie i sumiennie obowiązki żołnierza, wykonywać wiernie rozkazy przełożonych, przestrzegać ściśle regulaminów i dochować tajemnicy wojskowej. Przysięgam służyć ze wszystkich sił Rzeczypospolitej Polskiej, bronić niezłomnie Jej ustroju demokratycznego i dochować wierności Prezydentowi Rzeczypospolitej. Przysięgam stać nieugięcie na straży praw Ludu Polskiego, mieć wszystkich obywateli w równym poszanowaniu i nigdy nie splamić godności Polaka.. Tak mi dopomóż Bóg".
Jeśli jednak racjonalnie przyjmiemy że żołnierza (zwłaszcza zawodowego w służbie czynnej) obowiązuje aktualna wersja przysięgi, to w momencie zdrady (rok 1967) obowiązywała ta z Dz.U.52.46.310 USTAWA z dnia 22 listopada 1952 r. o przysiędze wojskowej. (Dz. U. z dnia 1 grudnia 1952 r.)
"Ja, obywatel Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, stając w szeregach Wojska Polskiego, przysięgam Narodowi Polskiemu być uczciwym, zdyscyplinowanym, mężnym i czujnym żołnierzem, wykonywać dokładnie rozkazy przełożonych i przepisy regulaminów, dochować ściśle tajemnicy wojskowej i państwowej, nie splamić nigdy honoru i godności żołnierza polskiego. Przysięgam służyć ze wszystkich sił Ojczyźnie, bronić niezłomnie praw ludu pracującego, zawarowanych w Konstytucji, stać nieugięcie na straży władzy ludowej, dochować wierności Rządowi Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Przysięgam strzec niezłomnie wolności, niepodległości i granic Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej przed zakusami imperializmu, stać nieugięcie na straży pokoju w braterskim przymierzu z Armią Radziecką i innymi sojuszniczymi armiami i w razie potrzeby nie szczędząc krwi ani życia mężnie walczyć w obronie Ojczyzny, o świętą sprawę niepodległości, wolności i szczęścia ludu. Gdybym nie bacząc na tę moją uroczystą przysięgę obowiązek wierności wobec Ojczyzny złamał, niechaj mnie dosięgnie surowa ręka sprawiedliwości ludowej".
Ta rota obowiązywała aż do czerwca 1988 roku kiedy to ostatecznie znika z jej teksu armia sąsiedniego mocarstwa.
Może więc jednak Kukliński miał i mógł mieć uzasadniony i usprawiedliwiony problem z dochowaniem wierności tak zapisanym obowiązkom żołnierza, zwłaszcza widząc do jakich poczynań armia, której był żołnierzem była używana. I tu nie ma nic do rzeczy kiedy do niej wstąpił i dlaczego doń wstąpił. Będąc w niej przekonał się jak funkcjonuje ten atrybut naszej "niepodległości" którego stał się trybikiem. Przekonał się i podjął decyzję jaką podjął....
Pozdr.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Kanapon | Powyższe teksty ilustrują w jakim kierunku rozwijał się prl, czyli ścisłej zależności (w tym wypadku militarnej) od ZSSR. Zwróćmy uwagę iż w pierwszym tekście na pierwszym planie pozostaje wolność i niepodległość naszego kraju. Natomiast w tekście kolejnym te słowa następują dopiero już w niepokojąco bliskiej koligacji z Armią Czwerwoną a w czwartym dopiero po litanii rzeczy które powinny wyikać z postępowania majacego chronić wartość naczelną. Trudno mi wytłumaczyć fakt iż ponad będącą nią wolność i niepodległość wyniesiono (wbrew pozorom kolejność zdań i ich układ nie są bez znaczenia w aktach prawnych) tu uczciwość, mężność, czujność, bezwzględne posłuszeństwo, tajemnice, honor, godność, prawa ludu pracującego, władzę ludową i rząd prlu. Na dodatek wolność i niepodległość od razu ograniczono do wolności i niepodległości od imperializmu (w domyśle zapewne zachodniego) wyłanczając zeń oczywiście armię wielkiego brata (który był przcież azjatyckim imperium a jego naczelną zasadą był rozwój kosztem sąsiadów) i jego zauszników.
W przysiędze wojskowej z 1944 i 1947 pojawia się nawet zwrot "Tak mi dopomoż Bóg!". Później komuniści na wszelki wypadek chyba zwrot ów wykreślili. Celem tego działania było zapewne pozbawienie jakichkolwiek wątpliwości przyszłych strażników ustroju co do właściwego postępowania. Ja bynamniej nie jestem zwolennikiem umieszczania na sztandarach BOGA obok HONORU i OJCZYZNY. Nie jestem bo uważam że na polu bitwy Boga nie ma, a jeśli już to jest jedynie Jego smutek. Bóg jest ponad nasze wszystkie bitwy, honory i ojczyzny, bo Jest po prostu ponad wszystko co Sam stworzył a także i to co zbudował i nawarzył sobie sam człowiek. Komuniści widzieli jednak zagrożenie bo Boga można utożsamiać z prawem moralnym zakazjącym określonych niegodnych poczynań wobec bliźnich...
Generalnie wojsko jest tylko zuniformizowaną korporacją mająca służyć państwu z którego obywateli je stworzono. Jest atrybutem jego mocy, niezależności, ale nigdy nie powinno ono samo i jego regulacje stawać ponad nim, bo wówczas mamy stan wojenny, junty wojskowe a chwały niewiele. Tymczasem roty przysięgi cichaczem stawiają na wojsko kosztem państwa (albo kosztem obywateli, narodu), niejako zasłaniając to co powinno być tu najwazniejsze a więc wolnośc i niepodległość Rzeczypospolitej. Ten frapujący zabieg ma w dodatku miejsce w obliczu faktycznej zależności tego państwa (wówczas było to najsilniejsze własnie w wojsku - ministrem obrony narodowej do 1956 był wszakże Rosjanin a i kadra oficerska był "polska" jedynie z pochodzenia) wobec potężnego sąsiada.
Przy sprytnej argumentacji można by nawet próbować dowieść iż to płk. Kukliński był wierny przysiędze jaką sam składał w 1947, natomiast problem z dbaniem o wolność i niepodległość własnego kraju miała większość wyższych oficerów prl. Ci starsi wiekiem skladali najpewniej podobnie brzmiącą przysięgę PKWN ale co do joty to stosowali się do brzmień czasów stalinizmu. Jakiż to np. zapis uzasadniał użycie wojska do tłumienia zamieszek w sposób z roku 1956, 1970, a nawet 1981 bo i wówczas uczyniono to wbrew konstytucji. Coś mi się wydaje że to niezgodne z przysięgą wojskową, która nakazuje m.in nie splamić żołnierskiego honoru i godności a które to wg mnie stoją niżej od wolności i niepodległości ale już wyżej od ślepego posłuszeństwa, dochowania tajemnicy, ludu pracującego, sojuszników, etc...
I mi wydaje sie, iż żadna przysięga nie zwalnia od myślenia. W ostatecznej rozterce zostaje w nas pytanie sumienia czy i jak nalezy postąpić, i jak się odnieść przy tym do własnego honoru, poczucia obowiązku i wartości podstawowych do jakich należy m.in niepodległośc własnej ojczyzny. Nadal myślę, że niearczy tylko dochować przysięgi by być w porządku. Wszak nie tylko Kukliński złamał przysięgę, choć sam fakt iz czynili to inni niczego tu oczywiście nie usprawiedliwia. Kim byliby jednak wspomiani Waszyngton, powstańcy listopadowi, Pułaski i Kościuszko, czy wielu z marsząłków Napoleona gdyby nie uczynili podobnie...
Pozdrawiam serdecznie Kanapon
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|