Właśnie przeczytałem najnowszy artykuł pana Agnosiewicza "My, opozycja...". Oprócz interesujących i znamiennych faktów na temat popularności serwisu R. pośród internatów przy jednoczesnych manipulacjach portalu Onet mających na celu zbagatelizować i ośmieszyć "Racjonalistę", znalazłem we wspomnianym tekście dwa zdania, które mnie poruszyły. Cytuję: Chyba tylko nasz dalszy rozwój i nasi czytelnicy mogą pomóc przełamać opór ideologiczny... Dziś pilnie potrzeba, żeby ludzie niepoddający się państwowej i publicznej ideologii, jak dawniej opozycjoniści wobec komuny, pokazywali, że istnieją, że nie są nic nie znaczącym odchyleniem od normy, lecz wartościową grupą społeczną.
Od pewnego czasu zastanawia mnie właściwie brak "oficjalnej reprezentacji" wspomnianej grupy społecznej, a więc racjonalistów (o ile dobrze zrozumiałem, to ich miał na myśli autor?). Jest stowarzyszenie "Neutrum", jest partia APP "Racja" - czy jest coś jeszcze? Mnie żadna z tych organizacji nie odpowiada na tyle, abym zdecydował się przystąpić do którejś z nich. "Neutrum" zniechęca mnie deklarowaną dbałością o "równouprawnienie" różnych wyznań, co przecież stoi w jawnej sprzeczności z poglądami racjonalistycznymi, a więc antyreligijnymi. "Racja" jawi mi się jako ten "ateista w dresie" - li tylko organizacja antyklerykalna. Czy faktycznie racjonaliści, zwolennicy odseparowania państwa od wszelkich organizacji wyznaniowych, przeciwnicy obowiązywania Konkordatu itd. itp. są "zbieraniną" nie mającą.. |