Na moim wydziale miały ostatnio miejsce dość nieprzyjemne zdarzenia. Odbyły się wybory reprezentantów studentów w Radzie Wydziału, na które przyszło kilkanaście osób. Przyczyny były różne: kiepskie rozreklamowanie wyborów, tragiczna godzina (18 - wtedy większość z nas już dawno jest w domach i mało komu chciało się wracać na wydział), brak zrozumienia rangi tego wydarzenia, powszechny brak jakiejkolwiek wiedzy na temat struktur wydziału, nasz brak postawy obywatelskiej i jakiegokolwiek zaangażowania w sprawy uniwersytetu. W wyniku naszej niefrasobliwości kilkanaście osób wybrało reprezentantów studentów (w praktyce reprezentanci sami się wybrali), którzy mieli 1/4 głosów w tegorocznych wyborach na dziekana. Studenci z Rady Wydziału w wyborach na dziekana zagłosowali zgodnie z własnym sumieniem, ale wbrew woli większości studentów (opinię studentów znam dzięki głosowaniu, którego studenci z Rady Wydziału nie chcieli, ale które na nich wymusiliśmy w czasie spotkania studentów z ich przedstawicielami - przedstawiciele mówią, że nie jest ważne, bo nie wszyscy pojawili się na tym spotkaniu).
Pojawiają się głosy, że wybory specjalnie zostały przeprowadzone w takiej nie innej formie - było to korzystne dla jednej z kandydatek, ale nie można traktować tego do końca poważnie, bo nie ma dowodów. Nie cofniemy czasu - mamy takiego nie innego dziekana, mamy nadzieję, że okaże się dobry i poprowadzi nasz wydział w dobrym kierunku. Dla mnie priorytetem stało się teraz zapobieganie podobnym.. |