Motywem przewodnim tego wątku będzie symetria, a konkretniej jej brak.
Zginął prezydent wraz z niemal setką osób. Wydarzenie samo w sobie straszne, jednak ze względu na społeczne funkcje ofiar, zyskało ono dodatkowy wymiar - "narodowościowy". I ten dodatkowy wymiar okazuje się niezwykle konfliktogenny - z jednej strony, część osób doświadcza wzruszeń i smutku, z drugiej, niektórzy odczuwają rozdrażnienie wywołane reakcjami tych pierwszych. Jeszcze inni, nieliczni, stroją sobie z całej sytuacji żarty, albo deklarują, że ich to w ogóle nie obchodzi.
Jeśli chodzi o kontestatorów na racjonaliście.pl, to użytkownikom (1)nie podoba się, że całe wydarzenie nazywane jest "największą tragedią", (2) kwestionują nazwanie zmarłych elitą, (3) krytykują szczerość powszechnej żałoby lub w ogóle jej potrzebność, (4) oburzają się na brak lub niechęć do racjonalnej analizy konsekwencji oraz (5) żartują sobie z ludzi wierzących i KK. Zaznaczam, że chodzi mi wyłącznie o kontestatorów.
1. Według racjonalistów wypadek nie jest "największą tragedią", bo były przecież tragedie większe - tak uważa na przykład Pan Zbysław Śmigielski, i jako przykład większych tragedii podaje Powstanie Warszawskie. Gdy jednak przywołać wypowiedź premiera Tuska, w której stwierdził on, że tragedia ta jest największą "w powojennej historii Polski", większość osób zgadza się z takim ujęciem tematu. Moim zdaniem taka licytacja sama w sobie jest czymś niedorzecznym i niestosownym, jednak można prowokacyjnie zapytać: jakie.. |