Są już dane - w US i Kanadzie wygrał bezapelacyjnie Kaczyński, na wyspach wygrał w cuglach Komorowski.
Czy kogoś te wyniki zaskoczyły? Bez wątpienia w USA głosują głównie Polacy, którzy raczej do Polski nie wrócą. Dla których Polska to kiełbasa, bigos, krakowianki w powiewających w tańcu spódnicach, a przede wszystkim powstania, Katyń, walka z komuną, ks. Popiełuszko, papież i cała reszta narodowej martyrologii. I oczywiście ojciec Rydzyk.
Na wyspach - ludzie którzy chcą i planują do Polski wrócić. Młoda emigracja, pragmatyczna, otwarta na świat (wrzucenie kogoś w kulturowy tygiel jakim jest np. Londyn bardzo otwiera umysł, nawet jak się tylko stoi za barem). Ludzie, których razu obyczajowość polskiej pisowskiej prawicy. Może i Polacy na wyspach zapełnili świecące pustkami kościoły, ale jednocześnie Polki podbiły statystyki aborcji. To nie jest elektorat słuchający Radia Maryja i przychodzący na odczyty Jerzego Roberta Nowaka.
Oczywiście uogólniam, ale tylko trochę. Wyniki wczorajszych wyborów, ale także ostatnich wyborów parlamentarnych mówią same za siebie.
I po raz kolejny zastanawiam się czy nie potrzebne byłoby jakieś ograniczenie w głosowaniu dla polonusów. Nie mam propozycji jakie, ale nie podoba mi się, że ktoś, kto w Polsce bywa raz na 5 lat na wakacjach i ma tutaj tylko dalsza rodzinę, może decydować o tym kto i jak będzie rządził Polską, skoro nawet nie planuje pod tymi rządami żyć, pracować, wychowywać dzieci.
Emigrantów którzy chcą głosować powinno łączyć z.. |