Śledząc wątek "Paradoksy matematyczne" oraz następne, powstałe z jego inspiracji, doszedłem do wniosku, że założę własny o podobnym temacie z podaniem prawidłowej odpowiedzi (nareszcie!

) na inicjujące dyskusję pytanie "Faroda".
Własny, bo będę mógł- za światłym przykładem przedwątkowiczów- usuwać niepochlebne czyli niemerytoryczne wpisy i minusy.
Otóż w tamtych wątkach uczestnicy zaczęli od gadania: czy się opłaca zamienić bramki i dlaczego/czy prawdopodobieństwo wygranej wzrasta/maleje/ jest stałe w zależności od zamiany tych bramek lub nie, oraz czy wynosi 2/3; 1/3, lub wręcz pół na pół.
Nie wtrącałem się, bo dyskutują tam ludzie wykształceni i utytułowani w naukach ścisłych (i nie tylko), a ja z wykształcenia jestem nikim w kierunku wybitnie humanitarno- budowlanym (mieszkaniówka), swoim tytułem mogę zaimponować wyłącznie chłopakom pod kioskiem, i to jedynie po uprzednim postawieniu piwa.
Nie wspominając, żem z matematyki głąb.
W dyskusji padały argumenty przeróżne: od matematyki po statystykę, łopatologię stosowaną przed i po zdjęciu okularów, wiwisekcję CV dyskutantów z naciskiem na pogróżki socjotechniczne, oraz wiele innych, aż dziw, że nikt nie zauważył związku między bramkami a dietą pingwinów w Niepokalanowie... ale doczekałem się - w końcu padły argumenty psychologiczne!
No, Juruś - pomyślałem - w manipulacji zawsze byłeś dobry (vide: budowlaniec) więc do bud... tfu, do dzieła!
Rozwiązanie zagadki zajęło mi 6 sekund w tym 4,5 na zamieszanie kawy - to dane..