Racjonalista - Strona głównaDo treści
Traktat Lizboński wprowadza karę śmierci

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
10-03-2009 12:54Satyr (4285 punktów)Traktat Lizboński wprowadza karę śmierci
Ocena 6 na 6

"20 lutego 2008 roku w Niemieckim Parlamencie w Monachium odbyło się posiedzenie poświęcone Traktatowi Lizbońskiemu. Na spotkaniu tym profesor Schachtschneider z uniwersytetu w Nuremburgu wydobył na światło dzienne dotychczas przemilczany paragraf."

Reszta jest tu: www.wykop.(*)owadza-kare-smierci-w-calej-ue

Chodzi o to, że przepis, będący przypisem do przypisu do Traktatu Lizbońskiego wprowadza karę śmierci w wypadku wojny, zamieszek i przewrotów. Według wymienionego wyżej profesora przepis ten mógł zostać zidentyfikowany jedynie przez ekspertów (został celowo zamaskowany - jest przypisem do przypisu do traktatu).


O bełkotliwości i nieprzejrzystości TL była już mowa na forum, ale klauzula maskująca przepis wprowadzający karę śmierci to już lekka przesada.
Nie ma co - unijni decydenci korzystają ze sprawdzonych, stalinowskich wzorców. No bo przecież łatwo się rządzi kiedy obywatel nie jest w stanie poznać swoich praw, no nie?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów)
Podzielam Twój pogląd, że prawo unijne jest skrajnie zbiurokratyzowane, a tym samym zagmatwane. Nie uważam jednak, że jest to kolejny spisek i robi się to celowo, żeby unitów wpuścić w przysłowiowy kanał. Może powodem jest ponad 1000 osobowy parlament europejski. To przynajmniej o 500 za dużo. W takiej ciżbie posłów każdy usiłuje wtrącić (wpisać) do prawa swoje pięć groszy i wychodzą z tego potwory legislacyjne.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>W takiej ciżbie posłów każdy usiłuje wtrącić (wpisać) do prawa swoje pięć groszy i wychodzą z tego potwory legislacyjne.
Dobrze jest poznać przyczynę, ale rzecz nie w usprawiedliwianiu, chodzi raczej o zaradzenie złej sytuacji. Ujawnianie stanu faktycznego zwykle jest bezcenne.
.
10-03-2009 17:21 
 Ocena 2 na 2
Liss (2003 punktów)
>Podzielam Twój pogląd, że prawo unijne jest skrajnie zbiurokratyzowane, a tym samym zagmatwane.
To chyba nie jest pogląd.......
ollikm (2038 punktów)
(zablokowany)
W oryginale ten zapis brzmi "trochę" inaczej.
Co najważniejsze, nie "wprowadza" a "dopuszcza wprowadzenie" (Rożnica nader istotna). Dokładnie mówiąc umożliwia zawieszenie pewnych praw obywatelskich (w tym zakazu kary śmierci) w określonych sytuacjach wyjątkowych.
Zresztą podobne zapisy znajdują się w systemach prawnych większości państw (zarówno z UE jak i innych).
10-03-2009 17:02 
 Ocena 6 na 6
Satyr (4285 punktów)
>W oryginale ten zapis brzmi "trochę" inaczej.
>Co najważniejsze, nie "wprowadza" a "dopuszcza wprowadzenie" (Rożnica nader istotna).

Raczej nie jest to zbyt istotna różnica dla skazanego, czy karę śmierci wykona się w jego przypadku po uprzednim dopuszczeniu wprowadzenia i wprowadzeniu, czy samym tylko wprowadzeniu
Nie chodzi mi o samą karę, tylko o fakt, że przepis ją sankcjonujący jest tak zamaskowany, że przeciętny obywatel nie ma szans go zauważyć.

Można w UE mordować i nie bać się, że zostanie orzeczona kara śmierci, natomiast przeciwnie jest w wypadku "zamieszek".
plodzien (7378 punktów)
> www.wykop.(*)owadza-kare-smierci-w-calej-ue >

Nie wiem dlaczego i kto zakamuflował takie rozwiązania.
Rozróżnię tutaj dwie sprawy niezbyt klarownie przedstawione w artykule.
1. Pozbawienie życia w wyniku użycia siły w określonych sytuacjach:
a) w obronie jakiejkolwiek osoby przed bezprawną przemocą;
b) w celu wykonania zgodnego z prawem zatrzymania lub uniemożliwienia ucieczki osobie zatrzymanej zgodnie z prawem;
c) w działaniach podjętych zgodnie z prawem w celu stłumienia zamieszek lub powstania."

2. Kara śmierci, będąca eliminacją na podstawie wyroku sądowego.

Ad 1
Jest dopuszczalne i przewidziane już teraz (co dopiero mówić o wyjątkowych sytuacjach) w kodeksach wszystkich państw. Każdy ma prawo pozbawić życia drugiego człowieka w obronie siebie lub kogoś innego przed bezprawną napaścią.
Największe wątpliwości zapewne budzi podpunkt c, ale w praktyce przy tłumieniu powstania - siły wprowadzające spokój będą atakowane przez wrogie im i też uzbrojone formacje. Toteż oczywiste jest, że członkowie obu grup będą pozbawiać się życia wzajemnie. Nie tylko w obronie istniejącego porządku, ale też w obronie własnego życia.
Niezbywalnym prawem każdego państwa jest użycie siły z wszelkimi wynikającymi z tego konsekwencjami w obronie np. swojego terytorium przed zabiegami zmierzającym do jego oderwania. Już widzę jak francuscy żołnierze błagają na kolanach osiedlonych w Alzacji Niemców, chcących ją oderwać od Francji.
Ad 2
Wprowadzenie kary śmierci w czasie wojny jest rozwiązaniem rzeczowym, niezależnie od tego, jak okrutnie to zabrzmi. Jest zabezpieczeniem przed neurotycznym, emocjonalnym działaniem żandarmerii czy pozostałych żołnierzy.
Na przykład żandarm przyłapujący dywersanta na gorącym uczynku podkładania bomby będzie miał mniejszą pokusę "rozwalenia" go za przysłowiową stodołą, lub podczas "próby ucieczki" - mając świadomość, że jest instancja, która wymierzy mu sprawiedliwość. Proszę pamiętać, że nastroje w czasie działań wojennych mogą być i najczęściej są bardzo gorące.
Doprowadzenie takiego dywersanta przed oblicze sądu to już pewna zwłoka. No i sąd nie musi orzec kary śmierci. Krótko mówiąc - takie rozwiązania paradoksalnie działają na jego korzyść.
W czasie wojny zdarzają się tak wyjątkowe i nietypowe sytuacje, że zastosowanie kary eliminacyjnej musi być (moim zdaniem) przewidziane. Inna sprawa jak określić takie przypadki, żeby jakiś kraj nie pozwolił sobie na zbyt dużo.
Nie odkrywam Ameryki. Takie sytuacje miały miejsce chociażby w naszej historii. Gdy polska władza nie dysponowała więzieniami, bo była podziemna. Wówczas jedynym rozwiązaniem dla szczególnie szkodliwych osobników był wyrok śmierci.
To sprawy niezwykle trudne i myślę, że zamiast wstydliwie ukrywać problem w przypisach do przypisów - czymś bardziej konstruktywnym byłoby zastanowienie się nad przypadkami ograniczającymi dopuszczalność stosowania ks do absolutnego minimum.
11-03-2009 00:12 
 Ocena 3 na 5
jarcio (1198 punktów)
>Największe wątpliwości zapewne budzi podpunkt c, ale w praktyce przy tłumieniu powstania - siły wprowadzające spokój będą atakowane przez wrogie im i też uzbrojone formacje. Toteż oczywiste jest, że członkowie obu grup będą pozbawiać się życia wzajemnie.

To niewiarygodne, ale czytamy ten sam artykuł i widzimy zupełnie odmienne zjawiska. W tym artykule, w punkcie c, nie ma stwierdzeń typu "w czasie powstań giną ludzie" - bo to przecież bez sensu by było. Sens daje się sprowadzić do tego stwierdzenia: "w czasie zamieszek i powstania władza może mieć prawo do użycia siły nie wyłączając prawa do odebrania życia, jeśli będzie to absolutnie konieczne". Sens tego artykułu, czego euroutopiści nie są w stanie dojrzeć, jest w swojej wymowie totalitarny bowiem okazuje się, że nie można skazać na karę śmierci seryjnego gwałciciela czy pozbawionego wyrzutów sumienia zwyrodniałego mordercy, ale za to, jest furtka prawna, by jak w ZSRR czy III Rzeszy, walić z automatu do ludzi, którym władza akurat do gustu nie przypadła. Nikt tutaj z opinią społeczeństwa liczyć się nie musi.

Poza tym nie rozumiem tej twojej retoryki. Niby dlaczego to zawsze władza wprowadza spokój, ale nigdy nie robi tego społeczeństwo ? A może jest zupełnie na odwrót - to społeczeństwo chce spokoju, ale banda totalitarystów ma w tym interes by jednak "wrogów" nie słuchać ?
11-03-2009 21:32 
 Ocena 1 na 1
plodzien (7378 punktów)
>> Największe wątpliwości zapewne budzi podpunkt c, ale w praktyce przy tłumieniu powstania - siły wprowadzające spokój będą atakowane przez wrogie im i też uzbrojone formacje. Toteż oczywiste jest, że członkowie obu grup będą pozbawiać się życia wzajemnie. >
> To niewiarygodne, ale czytamy ten sam artykuł i widzimy zupełnie odmienne zjawiska. W tym artykule, w punkcie c, nie ma stwierdzeń typu "w czasie powstań giną ludzie" - bo to przecież bez sensu by było. Sens daje się sprowadzić do tego stwierdzenia: "w czasie zamieszek i powstania władza może mieć prawo do użycia siły nie wyłączając prawa do odebrania życia, jeśli będzie to absolutnie konieczne". >
Nawet chciałem być pomocny i przygotowałem Ci definicję powstania, w świetle której użycie siły przez władzę będzie niewybaczalną zbrodnią.

Powstanie - jedna z form rozwiązywania konfliktów z władzą podjęta przez ludność państwa, lub pewnego obszaru, przejawiająca się w spontanicznym lub celowym zgromadzeniu w celu wyrażenia niezadowolenia w stosunku do władzy poprzez:
- rzucanie w przedstawicieli władzy i sił porządkowych brukwią, ziemniakami lub zgniłymi jajami,
- wysuwanie w kierunku władzy środkowych palców i zbiorowym, rytmicznym okrzyku jednosylabowego (w l.p) lub dwusylabowego (w l.mn.).

> Poza tym nie rozumiem tej twojej retoryki. Niby dlaczego to zawsze władza wprowadza spokój, ale nigdy nie robi tego społeczeństwo ? >

Bo tak jest w państwach demokratycznych. Niezadowoleni - do zmiany władzy mają wybory. Nie powstanie.
15-03-2009 02:06 
 0 na 2
jarcio (1198 punktów)
>Bo tak jest w państwach demokratycznych. Niezadowoleni - do zmiany władzy mają wybory. Nie powstanie.

Jest istotna różnica między społeczeństwem demokratycznym, a państwem demokratycznym (a te pojęcia się dzisiaj nagminnie myli). Historycy w XIX wieku pisali o społeczeństwie demokratycznym w Ameryce, ale rządzonej w systemie republikańskim i federacyjnym. Władza dominuje w państwie demokratycznym, ale w społeczeństwie demokratycznym ma już o wiele mniej do powiedzenia bowiem tylko tutaj istnieje pole dla wyboru społecznego. Warto przypomnieć sobie lekcję historii niepodległej Ameryki; społeczeństwo to dzięki powstaniu przeciwko monarchii króla Jerzego, stworzyło do dziś niedościgniony wzorzec swobód obywatelskich i wiary we własne siły. Gdyby ówczesną Amerykę zasiedlali dzisiejsi Europejczycy i inni demokraci to, czekając na legalne decyzje zza wielkiej wody, do dzisiaj tkwiliby zgięci w pas przed tronem monarchy angielskiego.

Państwa demokratyczne nie są oparte na żadnym tam wyborze - tutaj wszystko jest nagminnie kontrolowane i to w najmniejszych szczegółach. Jedyny wybór jaki ludzie mają to taki czy zapiszą się do takiego OFE lub innego; dadzą w łapę lekarzowi by dojrzał nas w kolejce albo i nie dadzą. Natomiast już nikt nikogo o zdanie nie pyta czy w ogóle chce powierzyć państwu opiekę nad swoją emeryturą. Pomimo możliwości "wyboru" władzy z jakiś przyczyn od początku lat dziewięćdziesiątych rządzą te same mordy z propozycją, aby jeszcze bardziej sferę socjalną rozszerzyć. To doszło już do takiego absurdu, że powstała swoista konkurencja pseudorynkowa wśród urzędników; jedni urzędnicy zachęcają ludzi by wcześniej przechodzili na emerytury, a z kolei, drudzy kuszą ludzi by jednak pracowali dłużej. I to wszystko za publiczne pieniądze - tutaj oczywiście też nikt obywatela nie pyta o zdanie czy chce zapłacić podatki na obsługę takiego szaleństwa. Jak społeczeństwo nauczy się niewolniczej mentalności to ludzie zaczynają doceniać już sam fakt, że urzędnik uśmiechnął się w okienku przy rejestracji (bo rejestracja wolnym wyborem już nie jest i właściwie nikogo nie dziwi).
15-03-2009 12:24 
 Ocena 1 na 1
Satyr (4285 punktów)
> Niezadowoleni - do zmiany władzy mają wybory. Nie powstanie.

A jeśli jest ich za mało? No cóż, wtedy mają przerąbane.

Demokracja w obecnym kształcie jest po prostu dyktaturą większości. Co mi za różnica, czy jestem zniewolony przez polityków wybranych przez większość (a w istocie przez media, bo to one "ustalają" wyniki wyborów; pomyśl - gdyby w Polsce media mówiły tylko o rywalizacji np. Polskiej Partii Socjalistycznej i Polskiej Partii Narodowej, to stawiam dolary przeciw orzechom, że obydwie weszłyby do parlamentu z dużą ilością mandatów. Wybory to biznes, liczy się wizerunek tworzony przez media), czy przez np. dyktatora?

Jest tylko jedno wyjście: Konstytucja musi zawierać katalog wolności, które są nienaruszalne (może poza np. czasem wojny). Jeśli będzie tam zapisane, że np. podatki nie mogą przekraczać 10% dochodów (obecnie średnio 45% dochodów pożerają różne podatki), że mam absolutną wolność słowa i wybrania takiego stylu życia, jaki mi się podoba (dopóki nie krzywdzę innych ludzi), i jeśli tym podobne zasady będą bezwzględnie przestrzegane (praworządność to podstawa cywilizowanego ustroju), to dopiero wówczas będę się czuł wolnym człowiekiem. Bo cóż to za demokracja, jak obywatele nie mają prawa wyboru np. na co wydać swoje własne pieniądze?
Adam Michalik (153 punktów)
Cytat:
KOMENTARZ REDAKCJI

Niepokojące jest, że w przypadku próby obalenia dyktatora, albo zwykłych zamieszek, UE zezwala na zabijanie osób protestujących przeciwko polityce władzy. Niepokoi również fakt, że będzie można skazywać na śmierć za każdym razem, gdy władza będzie obawiała się wybuchu wojny.


No tak, bo w UE przecież mamy dyktatury, a jeżeli ich nie mamy, to z pewnością możemy się ich spodziewać! A w ogóle ten traktat chce zabrać nam, uczciwym obywatelom, prawo do prowadzenia "zwykłych zamieszek"! Niedoczekanie!

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365