Niektórzy (a zwłaszcza feministki) uważają bicie kobiet przez mężczyzn za dowód ich dyskryminacji. Rozumowanie takie jest dowodem kompletnego braku logiki w rozumowaniu. Jest wręcz przeciwnie! Bicie kobiet przez mężczyzn jest wyrazem ich równouprawnienia. No, bo pomyślmy... Skoro mężczyźni biją mężczyzn (w ciągu roku ofiarą pobicia, w tym ze skutkiem śmiertelnym, pada więcej mężczyzn niż kobiet) to czemu mieliby nie bić kobiet? Toż to dopiero byłaby dyskryminacja! Pozytywna wprawdzie, ale jednak. Niektórzy faceci tak mają, że biją. A jeżeli biją kobiety to nie dlatego, że uważają je za istoty niższe, tyko bo są one słabsze (silniejszych zresztą trudno bić, można co najwyżej bić się z nimi i to na ogół z kiepskim skutkiem). Z tego samego powodu biją dzieci, staruszków, itp. Jeżeli ktoś bije mężczyzn a kobiet nie tyka, to znaczy, że uważa iż są one inne. Może lepsze (nie bije z szacunku), może gorsze (nie bije z pogardy), ale INNE. W każdym razie NIE SĄ MU RÓWNE. Równi są jego kumple, z których niejednemu obił mordę i z których niejeden obił mordę jemu. Z przemocą wobec kobiet (i w ogóle kogokolwiek) należy oczywiście walczyć. Nie należy jednak szukać jej przyczyn tam gdzie ich nie ma, jak to czynią feministki.
|