Witam! Właśnie czytałem wątek: "Art. 53. punkt 7. konstytucji", gdy naszła mnie pewna myśl. Nasze (polskie) prawo nie jest precedensowe jak w USA. Jest to w miarę sztywna struktura (pomijam sprzeczność w różnych punktach i wielość interpretacji biorąc je za 'dobrodziejstwo inwentarza'). Odpowiedzią na prawne pytanie jest odnalezienie odpowiedniego miejsca lub miejsc w tej strukturze (nawet jeśli sobie przeczą). Za to płacimy prawnikom. Oczywiście później mają oni przed sądem wykazać, że to rzeczywiście to miejsce. Pytanie, czy nie dało by się wpisać tej struktury w program komputera jest retoryczne. Dałoby się. Pewnie wynikały by przy wyszukiwaniu przez program nieścisłości i pomyłki, ale przecież z możliwością poprawek w programie. W krótkim czasie statystycznie najczęstsze przypadki zapytań prawniczych zostałyby ogarnięte. Jakkolwiek potrzebny byłby nadzór nad tym programem przez wykwalifikowanych prawników, to niewątpliwie moloch prawniczy zostałby odchudzony. A ceny za najczęstsze sprawy prawne- ogarnięte w programie spadłyby niepomiernie. Taki program, to śmierć 'niepotrzebnej' części korporacji prawniczej. Która partia przed wyborami obieca, że jeśli wygra, to sfinansuje to dzieło z budżetu? Pozdrawiam |