Racjonalista - Strona głównaDo treści
List w sprawie GMO do premiera

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
16-05-2008 19:38stilgar (7322 punktów)List w sprawie GMO do premiera
0 na 2
gmo.icm.edu.pl/

Pod tym adresem mozna sie podpisac i zaprotestowac przeciwko ograniczeniom upraw GMO.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Pabloss (4221 punktów)
Również jako osoba mająca bezpośredni kontakt z roślinami GM popieram dopisanie się do listy. Jak widzicie jeszcze żyję więc nie jest to aż tak toksyczne jak głosi PiS i pokrewne mu "elity". Bez GMO nasze rolnictwo nie ma szans konkurować z zachodem, a prawda jest taka że produkty modyfikowane wcinamy tak często, że aż trudno powiedziec kiedy jakiegoś zmodyfikowanego składnika nie przyjmujemy do organizmu. Po prostu modyfikacje genetyczne codziennie nas zalewają począwszy od roślin ozdobnych, poprzez rośliny użytkowe a na zwierzętach skończywszy i jakoś nikt nie świeci w ciemnościach ani nie leży sztywny na cmentarzu.
bozena (120 punktów)
(zablokowany)
Żywność genetycznie zmodyfikowana zalewa nasze hipermarkety. Naiwni konsumenci mało co orgazmu nie dostaną podziwiając piękne błyszczące jabłuszka, pomidorki i ogóreczki, a nie wiedzą, że pochodza one z Zachodu, gdzie większość roślin uprawnych ma zmodyfikowane pewne cechy.
stilgar (7322 punktów)
>Żywność genetycznie zmodyfikowana zalewa nasze hipermarkety. Naiwni konsumenci mało co orgazmu nie dostaną podziwiając piękne błyszczące jabłuszka, pomidorki i ogóreczki, a nie wiedzą, że pochodza one z Zachodu, gdzie większość roślin uprawnych ma zmodyfikowane pewne cechy.
>

Nawet, jesliby tak bylo, to zle?

A naprawde, to tak nie ma, gdyz wszystkie towary zawierajace GMO musza miec oznaczenie naa opakowaniu. Szczerze mowiac, jeszce go nie widzialem, za to coraz czesciej widze logo "GMO Free"...
17-05-2008 21:19 
 Ocena 4 na 6
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>to zle?
>
Nie ważne czy źle, ważne, że grzesznie, bo nienaturalnie. Narusza prządek boży i tym prowadzi do śmierci, kto wie czy nie bardziej od prezerwatywy.
Adam Barycki
Brutus (88 punktów)
Jak ma Pan pisać bez sensu tylko dla jaj to proszę sobie odpuścić. Fora z żartami są na innych portalach.
19-05-2008 12:20 
 Ocena 7 na 7
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>Fora z żartami są na innych portalach.
>
Będzie poważnie. Jedzona żywność genetycznie modyfikowana podlega procesowi trawienia, a trawienie rozkłada ją na związki proste, które nie zawierają DNA, a więc genów i bez nich wchłaniane, i przetwarzane są przez organizm. Poinformuję też Pana, że gen nie jest inną substancją chemiczną niż każde inne białko, różnice między genami polegają tylko na ich układzie w strukturze DNA. Jakikolwiek gen Pan połkniesz, to on jest tak samo przyswajany przez organizm jak każdy inny, a jeść oprócz genów nic innego nie potrafimy. Kiedyś ludzie bali się duchów, dzisiaj boją się genów, Pan masz prawo się bać, a ja mam prawo się z Pana śmiać, a nawet robić sobie jaja.
Adam Barycki
salek (4701 punktów)
Kłopot tylko polega na tym, że przyswajając przyswajamy zarówno geny, jak i substancje zsyntetyzowane za pomocą opisu w genomie. Wszystko co spożywamy i jest pochodzenia naturalnego jest zsyntetyzowane za pomocą takich 'genowych' opisów. Niektóre z tych substancji niespotykanych nigdzie indziej poza organizmem tym wyposażonym w zmodyfikowany genom mogą być zarówno substancjami prostymi, jak i aktywnymi w organiźmie. Nikt nie zagwarantuje, że zmiana jednej części opisu nie spowoduje całej lawiny zmian, które spowodują ze roślina, oprócz odporności na mączniaka nabędzie również na przykład umiejętności produkcji super-DDT, będącego substancją prostą, aktywującą się w stężeniach akumulowanych w dziesięciolecia i - na razie - niewykrywalną, bo - podobnie jak z penicyliną w latach 40-tych - nigdy nie mieliśmy z nią styczności.
Faktem jest, że geny dziś przejęły rolę duchów. Ludzie lubią się straszyć
19-05-2008 23:04 
 Ocena 4 na 4
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>mogą być zarówno substancjami prostymi, jak i aktywnymi w organiźmie.
>
Nikt nam też nie zagwarantuje, że równie szkodliwa dla organizmu substancja nie zostanie zsyntetyzowana przez zmienione geny w procesie naturalnym czy hodowlanym (krzyżówki).
"Naturalne" rolnictwo nie jest wstanie wyżywić obecnej populacji, więc dyskusja nad modyfikacja genetyczną jest bezprzedmiotowa, chyba, że zlikwidujemy cztery miliardy ludzi.
Na razie jest jeszcze trochę żywności naturalnej i ja egoista z niej mogę korzystać tylko dlatego, że inni jedzą produkcję przemysłową. Dlatego jestem zwolennikiem modyfikacji genetycznych, żeby naturalnej żywności starczało dla mnie.
Adam Barycki
salek (4701 punktów)
>Nikt nam też nie zagwarantuje, że równie szkodliwa dla organizmu substancja nie zostanie zsyntetyzowana przez zmienione geny w procesie naturalnym czy hodowlanym (krzyżówki).
Nie twierdzę, że tak nie jest. Wykształcenie nowego mechanizmu przystosowawczego w naturze zajmuje jednak całe pokolenia - 'inni gracze' mają czas 'przetestować zmianę'. Poza tym w hodowli rewolucyjnych zmian nie da się uzyskać, więc ryzyka wielkiej wpadki praktycznie nie ma.

>"Naturalne" rolnictwo nie jest wstanie wyżywić obecnej populacji, więc dyskusja nad modyfikacja genetyczną jest bezprzedmiotowa, chyba, że zlikwidujemy cztery miliardy ludzi.
Z tego co wiem, nie jest problemem wyprodukować wystarczająco dużo żywności. Problem polega raczej na jej wysokim koszcie. GMO być może obniży te koszta - ale czy wystarczająco? No i produkcja żywności ma konkurencję w postaci produkcji biopaliw. W tym drugim przypadku GMO mogłyby być błogosławieństwem.
Brutus (88 punktów)
Oczywiście, że muszą być oznakowane ale prawo sobie a życie sobie.
W Polsce zobacz sobie w szklarniach produkcyjnych jakie pomidorki uprawiają - daję łeb urwać, że nie robią sadzonek z naszych krajowych nasion lecz aż sprowadzanych z zagranicy. Jak przeczytasz ulotki reklamowe np: holenderskich firm nasiennych to wyczytasz, że po wysianiu takich nasion roślina jest odporna na mączniaka, zgniliznę, pękanie owoców itd...., a ponadto owoce długo się przechowują i nie zawierają pustych komór nasiennych. Myslisz, że to natura????? Ależ Cio konsumenci są naiwni skoro jeszcze w bajki wierzą.
19-05-2008 12:57 
 Ocena 6 na 6
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>Myslisz, że to natura????? Ależ Cio konsumenci są naiwni skoro jeszcze w bajki wierzą.
>
Proszę podać przykład rośliny hodowlanej, którą stworzyła natura. Ja nie znam takiej, wszystkie które są, są wynikiem selekcji i krzyżówek, a więc zmiany genetycznej. Chyba, że Pan jadasz igliwie i liście dzikich drzew.
Na tym kończę z powagą, powrócę do niej, kiedy w innym wątku zacznie Pan projektować mosty, według tego, co się Panu wydaje.
Adam Barycki
20-05-2008 15:08 
 Ocena 2 na 4
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)
>Jak przeczytasz ulotki reklamowe np: holenderskich firm nasiennych to wyczytasz, że po wysianiu takich nasion roślina jest odporna na mączniaka, zgniliznę, pękanie owoców itd...., a ponadto owoce długo się przechowują i nie zawierają pustych komór nasiennych.
To lepiej pryskać : Decis 2,5EC, Miedzian 50WP, Topsin M500SC, Nimrod 250EC?
A później, jak smakuje...
Sama natura...

Podobnie z energetyką jądrową. Wystarczył Czarnobyl, by przekonać Polaków, że to zagrożenie.
A lobby górnicze się cieszy... i truje środowisko, przyczynia się do ocieplenia klimatu.
Tymczasem mądrzejsi już dawno postawili na czystą i tanią energię jądrową. Wokół pełno tego "zagrożenia". I gdzie te awarie, pytam?
Teraz grozi nam deficyt energii elektrycznej. I kogo za to winić? Społeczeństwo? A może polityków, którzy doraźne interesy przedkładali nad racjonalne rozwiązania?
Przyjdzie słono zapłacić za tę "ekologię"...

Pozdrawiam - Zbyszek


Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie...
@ffe? (3233 punktów)
>gmo.icm.edu.pl/
>Pod tym adresem mozna sie podpisac i zaprotestowac przeciwko ograniczeniom upraw GMO.

No, niech tam, choć głupio mi sie wpychać między profesory, doktory, studenty, studenty-profesory i "stażysty poddoktoranckie" nawet.

A sueno de la razon produce automatica secretaria
zlomierz (124 punktów)
>>gmo.icm.edu.pl/
>>Pod tym adresem mozna sie podpisac i zaprotestowac przeciwko ograniczeniom upraw GMO.
>No, niech tam, choć głupio mi sie wpychać między profesory, doktory, studenty, studenty-profesory i "stażysty poddoktoranckie" nawet.
>
A sueno de la razon produce automatica secretaria


GMO nie jest zagrożeniem jak krzyczą
ale właśnie brak GMO może być szansą
a wszystko dzięki lękom
najlepiej wszystkich dookolola nastraszyć jaka jest groźna żywność GMO
ui jesdnocześnie przekonać żer jedynym wolnym rejonem jest wlasny
i wtedy można żywność gorszą jakościowo sprzedać drożej

nie mam nic przeciw gotowym produktom ale wpuszczenie upraw zabije wielką szansę dla exportu

po co nam 5 krotnie wyższe plony jak te co mamy będziemy mogli sprzedać 10 krotnie drożej?

brak upraw GMO w Polsce może być doskonałym środkiem marketingowym.

co jesze - to gorsze się sprzeda drożej... już mi w pamięci utkwily owoce w sklepie ze zdrową żywnością... wszystko conajwyżej na dżem moglo się nadawać
a skąd inąd wiem wlasne drzewko niepryskane wszystko czyste i ledwie kilka procent jest takich jak byly wszystkie (znacznie droższe niż normalnie)
LEGION. (3161 punktów)
Cytat:
gmo.icm.edu.pl/
Pod tym adresem mozna sie podpisac i zaprotestowac przeciwko ograniczeniom upraw GMO.

Popieram, ale jak widzę, to lista dla mgr+, jak dobrze pójdzie, to się za rok dopiszę.
I jak widzę z błędem w dodatku, bo w opcjach rubryki "tytuł naukowy" jest mgr i mgr inż.

Jędrzej, Maciej, Roman - Hmmm... Tak! To ewidentnie obala teorię ewolucji
stilgar (7322 punktów)
> Cytat:
gmo.icm.edu.pl/
>Pod tym adresem mozna sie podpisac i zaprotestowac przeciwko ograniczeniom upraw GMO.

>Popieram, ale jak widzę, to lista dla mgr+, jak dobrze pójdzie, to się za rok dopiszę.
>I jak widzę z błędem w dodatku, bo w opcjach rubryki "tytuł naukowy" jest mgr i mgr inż.
>
Jędrzej, Maciej, Roman - Hmmm... Tak! To ewidentnie obala teorię ewolucji

>

Jaki blad jest w "mgr" czy "mgr inz." ?

A co do profesorow - widzialem tez sporo wpisow pt. "student" i sam tez sie tak wpisalem
17-05-2008 07:13 
 Ocena 1 na 1
LEGION. (3161 punktów)
Cytat:
Jaki blad jest w "mgr" czy "mgr inz." ?

Oba, bo to tytuły zawodowe, nie naukowe.
Cytat:
A co do profesorow - widzialem tez sporo wpisow pt. "student" i sam tez sie tak wpisalem

   No, wpisać się można. Ale po co? Listy takie mają być podpisane przez jakichś "autorytetów" - taki ich sens. Mają swoimi tytułami i stopniami potwierdzić, że GMO jest nieszkodliwe.
    Dopisywanie tutaj Pana Stefka spod monopolowego, Krzysia z 7c, czy Kaśki z pierwszego roku psychologii ma, hmmm... no średnią moc przekonywania.
   Czym innym jest stwierdzenie: prof.X z wydziału biotechnologii UW twierdzi, że GMO jest OK. Czym innym jest stwierdzenie: Kryśka z trzeciego roku też uważa, że GMO jest OK.
Jakbym dostał taką listę to insztalator czy "student" raczej odbierałby jej powagę.

Jędrzej, Maciej, Roman - Hmmm... Tak! To ewidentnie obala teorię ewolucji
stilgar (7322 punktów)
Szczerze mowiac, to kto jest na takich listach wpisany, jest zupelnie bez znacznia - wpisane nazwiska sa zupelnie niewiarygodne (oprocz oczywiscie znanych osobistosci)

Praktycznie jedyna rzecz, jaka sie w takim czyms liczy, to grubosc wydruku. Im grubsza ksiazeczka z tego wyjdzie, tym lepiej - lepiej oddzialuje na wyobraznie politykow, gdy widzi spis potencjalnych wyborcow...

Byl kiedys artykul w serwisie vagla na ten temat, jak bede mial czas, to poszukam.
17-05-2008 14:04 
 Ocena 2 na 2
sagittarius (1132 punktów)
(zablokowany)
>Listy takie mają być podpisane przez jakichś "autorytetów" - taki ich sens. Mają swoimi tytułami i stopniami potwierdzić, że GMO jest nieszkodliwe.
Mają przede wszystkim stworzyć przekonujące lobby.
>Dopisywanie tutaj Pana Stefka spod monopolowego, Krzysia z 7c, czy Kaśki z pierwszego roku psychologii ma, hmmm... no średnią moc przekonywania.
A na pewno nie ma mocy przekonania polityka.
Pamiętam, jak nas "profesory" przekonywały, żeby przestać jeść masło od krowy, a zacząć jeść margarynę. Prosto z fabryki.
stilgar (7322 punktów)
>>Listy takie mają być podpisane przez jakichś "autorytetów" - taki ich sens. Mają swoimi tytułami i stopniami potwierdzić, że GMO jest nieszkodliwe.
>Mają przede wszystkim stworzyć przekonujące lobby.
>>Dopisywanie tutaj Pana Stefka spod monopolowego, Krzysia z 7c, czy Kaśki z pierwszego roku psychologii ma, hmmm... no średnią moc przekonywania.
>A na pewno nie ma mocy przekonania polityka.

Mysle, ze gdyby pod tym listem podpisalo sie milion informatykow, ekspedientek, kibicow i emerytow, to mialoby to ogromna moc przekonywania politykow - popatrz, jaki to elektorat

>Pamiętam, jak nas "profesory" przekonywały, żeby przestać jeść masło od krowy, a zacząć jeść margarynę. Prosto z fabryki.

Z tego co wiem, krowa daje mleko, nie maslo...
To, czy powinno sie jesc maslo czy margaryne, zalezy od indywidualnych cech, ale nie bede sie w to zaglebial, to nie jest tematem tego watku.
17-05-2008 19:49 
 Ocena 3 na 3
sagittarius (1132 punktów)
(zablokowany)
>Mysle, ze gdyby pod tym listem podpisalo sie milion informatykow, ekspedientek, kibicow i emerytow, to mialoby to ogromna moc przekonywania politykow - popatrz, jaki to elektorat

W mojej wypowiedzi słowem kluczem jest słowo lobby.

>Z tego co wiem, krowa daje mleko, nie maslo...

Moja pomyłka.

>To, czy powinno sie jesc maslo czy margaryne, zalezy od indywidualnych cech

Wybór należy do nas, ale jeśli ktoś Pana przekonuje o wyższości margaryny nad masłem, to Pan z czasem ulegnie.
17-05-2008 20:44 
 Ocena 2 na 2
Jakub Piątkowski (146 punktów)

>Pamiętam, jak nas "profesory" przekonywały, żeby przestać jeść masło od krowy, a zacząć jeść margarynę. Prosto z fabryki.

Nie sądzę, żeby analogia była trafna. Wiele osób wpisanych na liście nie ma żadnych "interesów" związanych z GMO rolniczym. Chodzi raczej o to, ze każdego genetyka (od studenta po profesora) szlag jasny trafia, gdy czyta bzdury wypisywane przez ludzi pokroju min. Nowickiego bądź pana Muskata z Greenpeace. Zwłaszcza, że straszenie społeczeństwa "genami", "nienaturalną żywnością" (jakby jakakolwiek roślina uprawna była jeszcze "naturalna") ect., prowadzi do eskalacji fobii, które w dalszej perspektywie mogą zaszkodzić zastosowaniu metod inżynierii genetycznej również w innych dziedzinach (np. medycynie). Pragnę przypomnieć, że za poprzedniej ekipy Ministerstwo Środowiska chciało zakazać jakiegokolwiek GMO i produktów z niego pochodzących na terenie Polski (czyli żegnaj Biotonie, ludzka insulino, hormonie wzrostu itd.). Gdyby to przeszło, cukrzycy musieliby kupować insulinę z przemytu. Już nie wspomnę o absurdalnej konieczności zgłaszania do ministerstwa każdej modyfikacji genetycznej wykonanej w laboratorium...
17-05-2008 20:54 
 Ocena 1 na 1
sagittarius (1132 punktów)
(zablokowany)
>Nie sądzę, żeby analogia była trafna.
Nie bardzo mi na takiej zależało.
>Wiele osób wpisanych na liście nie ma żadnych "interesów" związanych z GMO rolniczym.
Żadna nie powinna mieć. W przeciwnym wypadku od razu wietrzę lobby.
>Chodzi raczej o to, ze każdego genetyka (od studenta po profesora) szlag jasny trafia, gdy czyta bzdury wypisywane przez ludzi pokroju min. Nowickiego bądź pana Muskata z Greenpeace.
A czyja to wina, że badania genetyczne mają kiepski PR?
>Zwłaszcza, że straszenie społeczeństwa "genami", "nienaturalną żywnością" (jakby jakakolwiek roślina uprawna była jeszcze "naturalna") ect., prowadzi do eskalacji fobii,
Tęsknię za arbuzem z pestkami.
>które w dalszej perspektywie mogą zaszkodzić zastosowaniu metod inżynierii genetycznej również w innych dziedzinach (np. medycynie)
Tutaj się zgodzę.
Jakub Piątkowski (146 punktów)
>A czyja to wina, że badania genetyczne mają kiepski PR?

Środowisko naukowe ponosi niemałą winę - tutaj się zgodzę. Ten list jest właśnie krokiem w stronę nadgonienia zaniedbań. Inna rzecz, że straszenie inżynierią genetyczną stało się jednym z ulubionych tematów nie tylko Greenpeace ale również twórców kultury popularnej (vide "Jestem legendą"). W konfrontacji z Holywood nawet najlepiej zorganizowane środowisko naukowe (a polskie do takich nie należy) jest na przegranej pozycji...
lipschitz (1674 punktów)
Chyba nawet nie chodzi o to, czy ta żywność jest zdrowa, czy nie jest, gdyż nawet jeśli nie jest, to przy tak zdewastowanym środowisku i negatywnych skutkach dla naszych organizmów tego nie zauważymy. Znamy się znakomicie na chorobach, ale o zdrowiu niewiele wiemy, by się czegoś dowiedzieć musimy obserwować dziko żyjące stworzenia. A swoją drogą byłoby ciekawe ujrzeć jak ciała tych dzikich zwierząt przeobrażałyby się, gdyby przyszło im zjadać wyłącznie genetycznie zmodyfikowany pokarm, bo chyba raczej trudno zakładać, że byłyby to nadal te same organizmy, które obserwujemy dzisiaj. W tym wypadku badania możemy jedynie przeprowadzić na ludziach, ale brak nam wzorca zdrowego, ludzkiego organizmu.

Chodzi raczej o to, czy chcemy żyć w świecie, w którym niemal wszystko, włącznie z powietrzem, wodą, pokarmem, ciałem ma być zmanipulowane i przetworzone przez człowieka, czy to będzie jeszcze w ogóle środowisko nadające się do życia, czy już tylko jedna, gigantyczna maszyneria, kontrolowana przez miliony inżynierów różnego rodzaju i polityków twierdzących, że inaczej żyć nie da rady? Czy naprawdę wierzymy w to, że mechanizm, który od zawsze funkcjonował sprawnie bez niczyjej pomocy, będzie lepszym, gdy pełną kontrolę nad nim przejmie człowiek? Pewnie przywykniemy, tak jak przywyknęliśmy do próchnicy i regularnych wizyt u dentysty, jak do brudnej rzeki i oczyszczalni ścieków, hałasu i plastikowych okien, nadwagi i specjalisty od jej likwidowania - grzechu i spowiednika, czyściciela.

Moglibyśmy wszystko zrobić inaczej, ale robimy w ten właśnie sposób, bo on tak naprawdę nie wymaga od nas niczego, nie musimy zmieniać trybu życia, nawyków, przyzwyczajeń, świat zapewnia nam niezmienność, ma na to tysiące środków, na kaca środki przeciwbólowe, na nadwagę zabieg usuwający tłuszcz, na problem głodu zmodyfikowaną żywność. "Grzeszymy" i możemy się "wyspowiadać", wlać do rzeki tony środków tak zwanej czystości i przefiltrować to potem w oczyszczalni. Możemy spokojnie być nadal tak samo głupi, jak zawsze, bo znaleźliśmy sposób, by móc być głupi wiecznie.

Nauka i różne technologie się rozwijają, w dużej mierze za sprawą naszego nierozsądnego sposobu życia, naszej niezdolności do przemieniania się, do tego, by dojrzewać. Według mnie to nie jest rozwój, człowiek nie rozwija się ani trochę, znalazł i znajduje nowe sposoby, by to się nie zdarzyło. Dlatego według mnie nic dobrego z tej ucieczki od samego siebie nie wyniknie.

Nie protestuję przed GMO, to jest jakby bez znaczenia przy braku działań, które rzeczywiście inspirowałyby do przyjrzenia się samym sobie.
17-05-2008 09:25 
 Ocena 1 na 1
stilgar (7322 punktów)
>Chyba nawet nie chodzi o to, czy ta żywność jest zdrowa, czy nie jest, gdyż nawet jeśli nie jest, to przy tak zdewastowanym środowisku i negatywnych skutkach dla naszych organizmów tego nie zauważymy. Znamy się znakomicie na chorobach, ale o zdrowiu niewiele wiemy, by się czegoś dowiedzieć musimy obserwować dziko żyjące stworzenia. A swoją drogą byłoby ciekawe ujrzeć jak ciała tych dzikich zwierząt przeobrażałyby się, gdyby przyszło im zjadać wyłącznie genetycznie zmodyfikowany pokarm, bo chyba raczej trudno zakładać, że byłyby to nadal te same organizmy, które obserwujemy dzisiaj. W tym wypadku badania możemy jedynie przeprowadzić na ludziach, ale brak nam wzorca zdrowego, ludzkiego organizmu.

A co mialoby sie zmieniac w dzikich zwierzetach karmionych GMO? Przeciez geny i tak sa trawione, wiec jedyna szkodliwosc tych modyfikowanych organizmow moglaby polegac na tym, ze sa zbyt tluste albo maja za malo witamin...

>Chodzi raczej o to, czy chcemy żyć w świecie, w którym niemal wszystko, włącznie z powietrzem, wodą, pokarmem, ciałem ma być zmanipulowane i przetworzone przez człowieka, czy to będzie jeszcze w ogóle środowisko nadające się do życia, czy już tylko jedna, gigantyczna maszyneria, kontrolowana przez miliony inżynierów różnego rodzaju i polityków twierdzących, że inaczej żyć nie da rady?

Czy tego chcemy, czy nie, sama nasza obecnosc na tej planecie ja zmienia

> Czy naprawdę wierzymy w to, że mechanizm, który od zawsze funkcjonował sprawnie bez niczyjej pomocy, będzie lepszym, gdy pełną kontrolę nad nim przejmie człowiek? Pewnie przywykniemy, tak jak przywyknęliśmy do próchnicy i regularnych wizyt u dentysty, jak do brudnej rzeki i oczyszczalni ścieków, hałasu i plastikowych okien, nadwagi i specjalisty od jej likwidowania - grzechu i spowiednika, czyściciela.

Chcesz powiedziec, ze kiedys ludzie nie chorowali na prochnice?

>Moglibyśmy wszystko zrobić inaczej, ale robimy w ten właśnie sposób, bo on tak naprawdę nie wymaga od nas niczego, nie musimy zmieniać trybu życia, nawyków, przyzwyczajeń, świat zapewnia nam niezmienność, ma na to tysiące środków, na kaca środki przeciwbólowe, na nadwagę zabieg usuwający tłuszcz, na problem głodu zmodyfikowaną żywność.

GMO nie jest srodkiem na problem glodu, czy srodkiem na cokolwiek innego. Do tej pory jedynymi sposobami modyfikowania organizmow byly krzyzowki lub napromieniowywanie - pierwsze zbyt wolne, drugie zbyt losowe. GMO daje metode szybka i pewna. Tylko taka jest roznica. Nie stoi za tym zadna ideologia walczenia z glodem czy innym problemem ludzkosci...
lipschitz (1674 punktów)
Nie wiem, co miałoby się zmieniać w organizmach dzikich zwierząt, wiem natomiast, że pokarm wpływa na to, jak funkcjonuje i ewoluuje organizm. Jeśli twierdzisz, że nie byłoby żadnej zmiany możesz taki sąd wyrazić.

"Czy tego chcemy, czy nie...". Owszem, ale wnioski wynikające z tego stwierdzenia mogą być dowolne, na przykład takie, że prościej i taniej będzie zmienić nawyki, niż wybudować kolejną, kosztowną oczyszczalnię ścieków.

Kiedyś ludzie wyrzucali odpady na ulicę więc zapadali również na poważniejsze choroby niż próchnica. Ale chyba nie chcesz dowodzić, że próchnica jest naturalnym skutkiem ewolucji? Choroba cywilizacyjna to chyba właściwe określenie dla próchnicy.

Do ostatniej kwestii odniosę się tak - wobec tego po co GMO, po co ten trud?
18-05-2008 16:28 
 Ocena 1 na 1
Jakub Piątkowski (146 punktów)
>Nie wiem, co miałoby się zmieniać w organizmach dzikich zwierząt, wiem natomiast, że pokarm wpływa na to, jak funkcjonuje i ewoluuje organizm. Jeśli twierdzisz, że nie byłoby żadnej zmiany możesz taki sąd wyrazić.

Owszem - z jednym zastrzeżeniem. Jeżeli dokonasz modyfikacji nie mającej znaczącego wpływu na wartość odżywczą rośliny (np. wprowadzając gen odporności na owady lub herbicydy), nie zaobserwujesz różnicy między zwierzętami karmionymi odmianą modyfikowaną i wyjściową. Pod tym względem modyfikacje genetyczne powinno się rozważać na poziomie uzyskanego fenotypu i składu odżywczego, tak samo jak odmiany uzyskane drogą bardziej tradycyjną.
krutki (1550 punktów)
>Czy naprawdę wierzymy w to, że mechanizm, który od zawsze funkcjonował sprawnie bez niczyjej pomocy, będzie lepszym, gdy pełną kontrolę nad nim przejmie człowiek?

   Daję plusa za ciekawą, bo nieco refleksyjną, zdystansowaną wypowiedź. Ale co dalej? Mielibyśmy poddać się owemu mechanizmowi, nie wpływając na przyrodę? To znaczy, że sam pozostawiony sobie, zrobiłby to lepiej? Tylko co to znaczy lepiej? Czy nie jesteśmy jednym z wytworów tego mechanizmu? Myślę, że pisząc "kontrola" za bardzo przesiąknięci jesteśmy myśleniem, że przejmujemy stery natury. Moim zdaniem, nawet jeśli wszystko wskazuje na to, że tak jest, to tylko złudzenie. Uważam, że "narodziny" naszego układu nerwowego, a co za tym idzie, świadomości trzeba traktować jako wytwór autoregulacji owego mechanizmu całkowicie mu podlegający i od niego zależny. Jeśli okaże się (cokolwiek to znaczy), że człowiek "nie pasuje" do tej układanki, prędzej czy później zostaniemy odrzuceni z tej gry. Póki co mamy trochę czasu by pomartwić się o przyszłość naszych genów (choć rzeczywiście zapewne jest na odwrót ).

Pozdrawiam

Paweł


Everybody knows that you are insane
lipschitz (1674 punktów)
Raczej chodziło mi o naszą niezmienność i wygodnictwo, które sprawiają, że musimy rozwijać naukę. Kiedy milion ludzi nie zamierza zmienić swoich bałaganiarskich nawyków, wtedy pomagamy im poprzez naukę, aby mogli to czynić nadal. W zasadzie niewiele więcej miałem do powiedzenia i być może niepotrzebnie aż tak rozwinąłem wątek

Pozdrawiam
17-05-2008 20:26 
 Ocena 2 na 2
Jakub Piątkowski (146 punktów)

>Chodzi raczej o to, czy chcemy żyć w świecie, w którym niemal wszystko, włącznie z powietrzem, wodą, pokarmem, ciałem ma być zmanipulowane i przetworzone przez człowieka, czy to będzie jeszcze w ogóle środowisko nadające się do życia, czy już tylko jedna, gigantyczna maszyneria, kontrolowana przez miliony inżynierów różnego rodzaju i polityków twierdzących, że inaczej żyć nie da rady? Czy naprawdę wierzymy w to, że mechanizm, który od zawsze funkcjonował sprawnie bez niczyjej pomocy, będzie lepszym, gdy pełną kontrolę nad nim przejmie człowiek? Pewnie przywykniemy, tak jak przywyknęliśmy do próchnicy i regularnych wizyt u dentysty, jak do brudnej rzeki i oczyszczalni ścieków, hałasu i plastikowych okien, nadwagi i specjalisty od jej likwidowania - grzechu i spowiednika, czyściciela.

Z całym szacunkiem, ale czy zdajesz sobie sprawę, że gdyby nie owo "kontrolowanie" natury, ludzie żyliby pewnie średnio dwa razy krócej, a walka o przetrwanie nie dawałaby Ci czasu na tego rodzaju refleksje?
17-05-2008 20:34 
 Ocena 3 na 3
sagittarius (1132 punktów)
(zablokowany)
>Z całym szacunkiem, ale czy zdajesz sobie sprawę, że gdyby nie owo "kontrolowanie" natury, ludzie żyliby pewnie średnio dwa razy krócej, a walka o przetrwanie nie dawałaby Ci czasu na tego rodzaju refleksje?
Ludzkość niech przestanie kontrolować naturę, a zacznie kontrolować liczbę urodzeń. I to bezwzględnie, bo jak tak dalej pójdzie, to będziemy musieli z braku możliwości wykarmienia nas przez planetę, pożerać sami siebie.
lipschitz (1674 punktów)
Wspomniałem o tym przed chwilą - jeśli odpady lądowały na ulicy, a za cnotę uważało się unikanie kąpieli, to trudno zakładać długą średnią życia. Poprawę tego stanu rzeczy zapewniały proste działanie, niekoniecznie skomplikowana nauka.

Nie chcę jednak sugerować, że możemy obejść się bez nauki, gdyż już sam fakt skojarzenia swędzenia z brudem i chorobami ma naukowe, racjonalne i rozumne podstawy.
placownik (17853 punktów)

   Opinie specjalistów od żywienia na temat szkodliwości takich czy innych produktów są zmienne jak kursy akcji na giełdzie. W przypadku MGO wzorcem może być kurs akcji firmy MONSANTO. Otwartym pytaniem pozostaje, czy kurs ten jest zależny od opinii żywieniowców na temat szkodliwości MGO, czy raczej odwrotnie.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
17-05-2008 21:04 
 Ocena 1 na 1
Jakub Piątkowski (146 punktów)
>   Opinie specjalistów od żywienia na temat szkodliwości takich czy innych produktów są zmienne jak kursy akcji na giełdzie. W przypadku MGO wzorcem może być kurs akcji firmy MONSANTO. Otwartym pytaniem pozostaje, czy kurs ten jest zależny od opinii żywieniowców na temat szkodliwości MGO, czy raczej odwrotnie.

Większość wpisanych to nie żywieniowcy a biolodzy (w dużej części genetycy). Przyznam szczerze, że na kwestiach żywieniowych się nie znam. Większość zastrzeżeń odnośnie GMO nie jest jednak związanych z pożywnością, ale z lękiem przed "jedzeniem genów". Lęk ten jest absurdalny. I przy okazji - opinie większości naukowców odnośnie szkodliwości GMO dla ludzkiego zdrowia (z samego faktu bycia GMO) ostatnimi czasy się raczej nie zmieniały. Na dzień dzisiejszy nie ma żadnych (piszę to z pełną odpowiedzialnością) potwierdzonych oraz istotnych statystycznie dowodów na szkodliwość roślin GMO. Co chwila pojawiają się różne "doniesienia", ale na doniesieniach się kończy. Nie było natomiast jeszcze żadnej poważnej publikacji w znaczącym czasopiśmie biomedycznym która przedstawiałaby nawet hipotetyczny model tłumaczący na czym owa szkodliwość miałaby polegać...
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>gmo.icm.edu.pl/
>Pod tym adresem mozna sie podpisac i zaprotestowac przeciwko ograniczeniom upraw GMO.

Nawet chciałam podpisać ale konstrukcja strony sugeruje, że to wystąpienie tylko i wyłącznie środowiska naukowego. Ja sie nie czuję magistrem, ja się czuję przedsiębiorcą i obywatelem.
Nie wiem czy to było zamierzone ale wydźwięk jest jednoznaczny - "nie pchaj się między profesory".

To sie nie pcham...

Maddy


"Wizards don't believe in gods in the same way that most people
don't find it necessary to believe in, say, tables."
Terry Pratchett "Reaper Man"
Brutus (88 punktów)
Współczuję tym racjonalistom, którzy chcą się wpisać na listę lecz uznają, że to za wysokie progi jak na ich nogi więc tego nie czynią. Po to jest lista tworzona publicznie, żeby obok tych profesorów mógł się opowiedzieć każdy Kowalski. Koszmar - jeśli tak się zachowujecie w życiu to nie dziwię się dlaczego siedziecie tak w ukryciu i pyszczycie tylko na forach. Ci co tak piszą niech przyjmą moje wyrazy współczucia - daleko z taką mentalnością nie zajdziecie.
19-05-2008 13:14 
 Ocena 4 na 4
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>Współczuję tym racjonalistom, którzy chcą się wpisać na listę lecz uznają, że to za wysokie progi jak na ich nogi więc tego nie czynią.
>
Na każdy temat wypowiadają się tylko idioci, jak widać, wśród racjonalistów ich nie ma.
>
>żeby obok tych profesorów mógł się opowiedzieć każdy Kowalski
>
Nie każdy, tylko tak jak Pan, obdarzony przez boga prawda objawioną.
Adam Barycki
bozena (120 punktów)
(zablokowany)
Na każdy temat wypowiadają się tylko idioci, jak widać, wśród racjonalistów ich nie ma.

A jest Pan pewien??? ja bym raczej głowy za to nie dawała, zwłaszcza po przestudiowaniu kilkuset postów tychże racjonalistów.
19-05-2008 14:40 
 Ocena 5 na 5
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)

>A jest Pan pewien??? ja bym raczej głowy za to nie dawała, zwłaszcza po przestudiowaniu kilkuset postów tychże racjonalistów.
>
Tak. Jeśli Pani Brutusa uznała za racjonalistę, to nie dziwię się Pani analizie.
Adam Barycki

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365