 |
Jeżeli jest życie tylko na Ziemi to jaki jest jego sens ? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 20-04-2008 15:48 | Brodka (49 punktów) | Jeżeli jest życie tylko na Ziemi to jaki jest jego sens ? | Witam wszystkich serdecznie. Pragnę stworzyc książkę o ważnych i ciekawych informacjach w sprawie kościoła katolickiego. Chciałbym przybliżyc ludziom poglądy ludzi wierzących i ateistów. Dlatego właśnie zakładam ten wątek , ponieważ udzielając odpowiedzi w moich tropach będziecie mieli udział w tworzeniu książki o tematach związanych z KK. Zapraszam do udziału w dyskusji na trzeci temat: Jeżeli jest życie tylko na Ziemi to jaki jest jego sens ? P.S. Prosiłbym o rozbudowane wypowiedzi. Na pewno zakładam wątek, który już występował w tym portalu, ale pisząc na tym wyrażacie zgodę na zamieszczenie w książce swoich wypowiedzi. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| avenger (463 punktów) | Zapytaj się o to Boga,może zadzwoń do niego przez złoty telefon Andiego Warchola,bo ja nie wiem.
|
|
| Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) | Witam.
>Jeżeli jest życie tylko na Ziemi to jaki jest jego sens ? Po pierwsze należałoby zdefiniować pojęcie sensu. Dla mnie jest to synonim wyrazu cel. Jeżeli więc zapytamy o cel życia, to bardzo podoba mi się definicja, że celem życia jest śmierć - powrót do stanu materii nieożywionej. Chyba trudno się nie zgodzić.
Inna sprawa, jeżeli zapytamy o cel życia konkretnej osoby. Tutaj odpowiedzi będą zależały m.in. od światopoglądu osoby, którą o to zapytasz. Osoba wierząca w boga odpowie, że celem jej życia doczesnego jest dążenie do życia wiecznego. W związku z tym w życiu należy postępować tak, by dostąpić tego zaszczytu.
Co ciekawe, w tym miejscu ateista zgadza się z wierzącym. Dla ateisty celem jego życia jest dążenie do nieśmiertelności i osiąga tę nieśmiertelność poprzez przekazanie swoich genów w przyszłość i poprzez pamięć potomków o nim.
Wydawałoby się, że ateista nie musi być w życiu człowiekiem prawym - może być draniem, pozbawionym uczuć wyższych, człowiekiem niemoralnym i złym.
A jednak, jak sądzę jest inaczej. Będąc na tym forum od czterech miesięcy przekonałem się, że gdyby odrzucić wiarę, jako kryterium różniące ateistów od teistów, to moglibyśmy podać sobie dłonie. Oczywiście mam na myśli wierzących, którzy żyją w zgodzie z zasadami Biblii. O innych szkoda nawet pisać...
Pozdrawiam - Zbyszek
Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie...
|
|
 | 1 na 1 | radek (767 punktów) | >Co ciekawe, w tym miejscu ateista zgadza się z wierzącym. Dla ateisty celem jego życia jest >dążenie do nieśmiertelności i osiąga tę nieśmiertelność poprzez przekazanie swoich genów >w przyszłość i poprzez pamięć >potomków o nim.
Tu sie pan zagalopowal panie Zbyszku, bo ja jestem ateista i nie jest moim celem przekazanie genow do kolejnego pokolenia. Powiem wiecej nie jest to celem genow, ktorych jestem fenotypem, bo one sa zwyklym zwiazkiem chemicznym i nie moga miec celu, tak jak kwas solny czy zasada fosforowa nie ma celu. Proces przekazywania genow do kolejnego pokolenia do proces fizyczno-chemiczy i on sie po prostu dzieje. Tak jak np slonce emituje promieniowanie elektromagnetyczne. >Wydawałoby się, że ateista nie musi być w życiu człowiekiem prawym - może być draniem, >pozbawionym uczuć >wyższych, człowiekiem niemoralnym i złym. >A jednak, jak sądzę jest inaczej. Będąc na tym forum od czterech miesięcy przekonałem się, że gdyby odrzucić >wiarę, jako kryterium różniące ateistów od teistów, to moglibyśmy podać sobie dłonie.
Panie Zbyszku system moralny jakim sie kierujemy nie musi pochodzic z religi. Religie swiata juz dawno udowodnily, ze czynia wiecej zlego niz dobrego. System moralny to konsensus spoleczy i nie musi sie wiazac z wiara w rzeczy nieprawdziwe.
>Oczywiście mam na myśli wierzących, którzy żyją w zgodzie z zasadami Biblii. >O innych szkoda nawet pisać... > Pozdrawiam - Zbyszek > Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie...
Pozdrawiam
|
|
|  | | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) | Witam i proszę zwracać się do mnie per Ty. > Tu sie pan zagalopowal panie Zbyszku, bo ja jestem ateista i nie jest moim celem przekazanie genow do kolejnego pokolenia.Nie chcesz mieć dzieci? Twoja sprawa. Ja też jestem ateistą - może przesadziłem, mówiąc w imieniu wszystkich ateistów. Wydawało mi się po prostu, że ludzie pragną mieć dzieci - stąd to przekazywanie genów. Nieśmiertelność, bo moje geny będą w moich potomkach. Będę również nieśmiertelny w pamięci moich potomków. Tylko tyle i aż tyle. Potraktuj to jako metaforę. > Powiem wiecej nie jest to celem genow, ktorych jestem fenotypem, bo one sa zwyklym zwiazkiem chemicznym i nie moga miec celu, tak jak kwas solny czy zasada fosforowa nie ma celu. Proces przekazywania genow do kolejnego pokolenia do proces fizyczno-chemiczy i on sie po prostu dzieje. Tak jak np slonce emituje promieniowanie elektromagnetyczne.To wiem. > >Wydawałoby się, że ateista nie musi być w życiu człowiekiem prawym - może być draniem, >pozbawionym uczuć >wyższych, człowiekiem niemoralnym i złym.> >A jednak, jak sądzę jest inaczej. Będąc na tym forum od czterech miesięcy przekonałem się, że gdyby odrzucić >wiarę, jako kryterium różniące ateistów od teistów, to moglibyśmy podać sobie dłonie.> Panie Zbyszku system moralny jakim sie kierujemy nie musi pochodzic z religi.Jak najbardziej się zgadzam - wcale tego nie sugerowałem. > Religie swiata juz dawno udowodnily, ze czynia wiecej zlego niz dobrego. System moralny to konsensus spoleczy i nie musi sie wiazac z wiara w rzeczy nieprawdziwe.Również się z tym zgadzam. Chodziło mi o to, że różni nas od wierzących(tylko i aż) kwestia wiary. Gdyby tę różnicę odrzucić, mógłbym podpisać się pod tym, co jest zapisane w Biblii. Pewnie jak większość osób na tym forum... Co Ty na to? Pozdrawiam - Zbyszek P.S: Przekonuje mnie to, co napisał dokowski Cytat:Sądzę, że ateiści są najlepszymi ludźmi. Uważam jednak, że wierzący, żyjący w zgodzie ze Słowem Bożym nie są gorsi od nas.
Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie...
|
|
| |  | | radek (767 punktów) | > Nie chcesz mieć dzieci? Twoja sprawa.Mozna przekazac geny do kolejnego pokolenia nie posiadajac dzieci, np bank spermy plus pare malych oszustw i jakie bylo by to efektywne  > Ja też jestem ateistą - może przesadziłem, mówiąc w imieniu wszystkich ateistów. >Wydawało mi się po prostu, że >ludzie pragną mieć dzieci - stąd to przekazywanie genów.Trzeba uwazac z tymi zalozeniami, bo mozna sie przejechac, kazdy jest inny i kazdy moze miec swoj wlasny cel. Mozna tez miec wiele celow i odpowiednio nadac im priorytety. > Chodziło mi o to, że różni nas od wierzących(tylko i aż) kwestia wiary.Rozni nas podejscie do zycia. Stosujac podejescie, ze tak je okresle "religijne" nie mozemy sprzeciwiac sie dogmatom religi (zawsze nieprawdziwym) i jestesmy zmuszani do ich akceptacji na wiare. Jezeli tego nie zrobimy to jestesmy pietnowani, karani lub wykluczania z grupy. Takie relacja powoduje, ze jestemy podatni na pranie mozgu. Wiekszosc ludzi na tej planecie wierzy w roznego rodzaju bajki zwiazane z ich religia. Wiara w niepokalane poczecie jest przeciez rownie idiotyczna jak w Zeusa pedzacego po niebie w rydwanie. Z tym ze, ci ludzie, ktorzy maja przeprane w okreslonym kierunku mozgi nie widza takich rzeczy w kwestiach , ktorych pranie dotyczylo. > Gdyby tę różnicę odrzucić, mógłbym podpisać się pod tym, co jest zapisane w Biblii.> Pewnie jak większość osób na tym forum...> Co Ty na to?Oj, nie jestem tego taki pewny. Stary Testament to istna rzez, Nowy jest troche lagodniejszy, ale i tam jest wiele przykladow, z ktorymi sie nie zgadzam. > P.S: Przekonuje mnie to, co napisał dokowski Cytat:Sądzę, że ateiści są najlepszymi ludźmi. > Uważam jednak, że wierzący, żyjący w zgodzie ze Słowem Bożym> nie są gorsi od nas.To czy jestes ateista nie swiadczy o tym czy jestes dobry czy zly. Ateista to tylko slowo, okreslajace osobe, ktora twierdzi, ze bog nie istnieje. Tylko tyle i az tyle. Sa zarowno zli ateisci jak i zli ludzie wierzacy. Ocena jesli potrzebna powinna byc wystawiana indywidualnie.
|
|
|  | | salek (4701 punktów) | >[...] nie jest moim celem przekazanie genow do kolejnego pokolenia.
Intrygujące. Zastanawia mnie tylko skąd pewność co do celu powołania waszmości na ten łez padół.
|
|
| |  | | radek (767 punktów) | >>[...] nie jest moim celem przekazanie genow do kolejnego pokolenia. >Intrygujące. Zastanawia mnie tylko skąd pewność co do celu powołania waszmości na ten łez padół.
No wlasnie nie ma celu. Czy jak pada deszcz to po to zeby rosly roslinki? Nie. Napierw pada deszcz, a dlatego, ze pada to roslinki ewentualnie moga rosna. Acha i sloneczko tez jest potrzebne. A moze sloneczko swieci zeby roslinki mogly rosnac? No chyba nie, bo w paru innych ukladach tez sloneczka swieca i roslinek tam nie uswiadczylismy.
|
|
| | |  | | salek (4701 punktów) | >>>[...] nie jest moim celem przekazanie genow do kolejnego pokolenia. >>Intrygujące. Zastanawia mnie tylko skąd pewność co do celu powołania waszmości na ten łez padół. >No wlasnie nie ma celu. No właśnie nie o to pytałem. No ale skoro już zacząłeś..
>Czy jak pada deszcz to po to zeby rosly roslinki? Nie. Napierw pada deszcz, a dlatego, ze pada to roslinki ewentualnie moga rosna. >Acha i sloneczko tez jest potrzebne. A moze sloneczko swieci zeby roslinki mogly rosnac? No chyba nie, bo w paru innych ukladach tez sloneczka swieca i roslinek tam nie uswiadczylismy. No dobrze, w tym sie zgadzamy. Tylko co dalej? Załóżmy że jednak pod jakimś słoneczkiem roślinka się jednak pojawiła. Czy ta roślinka może mówić o celu? Cóż może być celem takiej roślinki?
|
|
| | | |  | | radek (767 punktów) | > No dobrze, w tym sie zgadzamy. Tylko co dalej? Załóżmy że jednak pod jakimś słoneczkiem roślinka się jednak >pojawiła. Czy ta roślinka może mówić o celu? Cóż może być celem takiej roślinki?Roslinka nie ma systemu nerwowego wiec nawet sobie nie moze pomarzyc o jakims celu. Ty natomiast go masz wiec mozesz sobie nadac jakis cel, na okreslony okres nie dluzszy niz twoje zycie, bo po smierci nie bedzie mogl go realizowac, co chyba jest oczywiste. Twoj cel musi byc zgodny z programem, ktory realizujesz, a ktory uwarunkowany jest genetycznie tzn musisz oddychac, spac, przyjmowac pokarm itd itd jezeli jakis twoj cel spowoduje uniemozliwienie realizacji tego programu ten twoj cel nie zostanie zrealizowany z oczywistych powodow. Program mozesz "oszukiwac" z wiekszym lub mniejszym powodzeniem nie oznacza to, ze twoje istnienie ma jakis inny wiekszy cel, czy sens niz zycie roslinki, czy kopla deszczu. Jestes zwiazkeim chemicznym tak jak roslinka, czy kropla deszczu. Cel i sens swojego zycia nadajesz sobie sam. Przed twoimi narodzinami i po twojej smierci cel i sens twojego zycia jest zaden. Cel ci jest potrzebny za zycia bo tak dziala twoj mozg. Bez celu mozesz popasc w chorobe psychiczna, ktora moze prowadzic nawet do smierci. Nie ma sie co martwic zapewne jakis cel masz, a jak nie to cos znajdzesz  Nie mozna jednak twierdzic, ze pojawiles sie na swiecie zeby cos zrealizowac, pojawiles sie przez przypadek jak kazdy z nas.
|
|
| | | | |  | | salek (4701 punktów) | Nie rozumiemy się. Cel który mógłbym sobie postawić to coś innego niż cel, który zostałby przede mną postawiony - a tak chyba należy rozumieć poszukiwanie tzw. sensu życia, nieprawdaż? Roślinka nie może stawiać sobie własnych celów (ale kot też - a ma system nerwowy) - ale może realizować te które zostaną przed nią postawione. Podobnie zresztą jak młotek. Czymże różnimy się pod tym względem od roślinki czy młotka? To też 'tylko związki chemiczne' - chociaż mitochondria z błoną komórkową nie tworzą związku chemicznego (o wyższych warstwach organizacji organizmu nie wspominając), więc ja, kot czy roślinka nie są związkami chemicznymi.
Oczywiście możesz twierdzić, że nie masz celu. Ja też - że jestem przystojną blondynką i nie mam nic wspólnego z małpami. Sensu w obu stwierdzeniach jest tyle samo.
|
|
| | | | | |  | | radek (767 punktów) | >Nie rozumiemy się. Cel który mógłbym sobie postawić to coś innego niż cel, który zostałby przede mną postawiony - a tak chyba należy rozumieć poszukiwanie tzw. sensu życia, nieprawdaż? Roślinka nie może stawiać sobie własnych celów (ale kot też - a ma system nerwowy) - ale może realizować te które zostaną przed nią postawione. Podobnie zresztą jak młotek. Czymże różnimy się pod tym względem od roślinki czy młotka? To też 'tylko związki chemiczne' - chociaż mitochondria z błoną komórkową nie tworzą związku chemicznego (o wyższych warstwach organizacji organizmu nie wspominając), więc ja, kot czy roślinka nie są związkami chemicznymi. >Oczywiście możesz twierdzić, że nie masz celu. Ja też - że jestem przystojną blondynką i nie mam nic wspólnego z >małpami. Sensu w obu stwierdzeniach jest tyle samo.
Skad wiesz,ze kot nie moze sobie stawiac celow? Czy jak idzie na polowanie to nie jest jego celem upolowanie zdobyczy. Przeceniasz ludzi i nie doceniasz zwierzat. To, ze osobnik moze nadawac cel sowim dzialaniom wcale nie przeczy, ze jest zwiazkiem chemicznym.
|
|
| | | | | | |  | | salek (4701 punktów) | >Skad wiesz,ze kot nie moze sobie stawiac celow? Czy jak idzie na polowanie to nie jest jego celem upolowanie zdobyczy. Przeceniasz ludzi i nie doceniasz zwierzat. To, ze osobnik moze nadawac cel sowim dzialaniom wcale nie przeczy, ze jest zwiazkiem chemicznym. Jeżeli przeprowadzenie stosunkowo prostej procedury jest realizacją celu - masz rację. Jednak nadal uważam że lot na Księżyc jest czymś innym niż doraźne zdobywanie pożywienia. Jesteś pewny, że w dwóch pozostałych kwestiach przemyślałeś wypowiedź?
|
|
| | | | | | | |  | | radek (767 punktów) | >>Skad wiesz,ze kot nie moze sobie stawiac celow? Czy jak idzie na polowanie to nie jest jego celem upolowanie zdobyczy. Przeceniasz ludzi i nie doceniasz zwierzat. To, ze osobnik moze nadawac cel sowim dzialaniom wcale nie przeczy, ze jest zwiazkiem chemicznym. >Jeżeli przeprowadzenie stosunkowo prostej procedury jest realizacją celu - masz rację. Jednak nadal uważam że lot na Księżyc jest czymś innym niż doraźne zdobywanie pożywienia. >Jesteś pewny, że w dwóch pozostałych kwestiach przemyślałeś wypowiedź?
Podaj jakie sa wedlug ciebie roznice. Na przykladach bedzie latwiej to wyjasnic
|
|
| | | | | | | | |  | | salek (4701 punktów) | Nie nazwałbym celem czynności służącej zaspokojeniu bieżącej potrzeby. Zdobywanie pożywienia jest takową, lot na Księżyc - nie. Nie ma to nic wspólnego z różnicą pomiędzy stawianiem celów sobie, a realizacją celów postawionych przed sobą.
|
|
| | | | | | | | | |  | | radek (767 punktów) | >Nie nazwałbym celem czynności służącej zaspokojeniu bieżącej potrzeby. Zdobywanie pożywienia jest takową, lot na Księżyc - nie. Nie ma to nic wspólnego z różnicą pomiędzy stawianiem celów sobie, a realizacją celów >postawionych przed sobą.
Lot na ksiezyc to ekspansja, a raczej (na razie) proba ekspancji podyktowana ciekawoscia. Koty tez na poczatku probowaly ekspancji, a nastepnie zasiedlaly inne tereny. Jezeli chodzi o pozywinie, czlowiek poluje, jak np koty lub uprawia, czy hoduje w celu uzyskania pozywienia jak np mrowki. Celem kota moze byc rozpoznanie nowego terenu i wcale nie musi to byc zaspakajanie biezacej potrzeby, a zwykla ciekawosc
|
|
| | | | | | | | | | |  | | salek (4701 punktów) | Zaspokojenie ciekawości, podobnie jak i potrzeby trudno nazwać celem.
|
|
 | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >...pojęcie sensu. Dla mnie jest to synonim wyrazu cel. >Jeżeli więc zapytamy o cel życia, to bardzo podoba mi się definicja, że celem życia jest śmierć ...
Zostawmy definicję sensu. Niech wystarczy tylko jakieś jej przybliżenie. Sens to przede wsazystkim struktura. Nadac czemus sens, to ukazać to w kontekście, którego zasięg zależy od róznych potrzeb. Mówić że sensem (celem) życia jest śmierć, to zredukować, spłaszczyć myślenie o życiu do jednego wymiaru, to po prostu przestac myśleć. Życie przebiega w wielu kontekstach, jest uwikłane po prostu w cały wszechświat. Stanowi nieustającą metamorfozę, w której jeden moment odzielony jest od drugiego śmiercią: nie sposób odzielić jej od życia. Śmierć nie cztuje na nas gdzieś w przyszłości, jak chce potoczny a nawet filozoficzny umysł. Jest aspektem życia. Jeśli pytasz o sens, to pytaj o strukturę, w której pulsuje ta jedność.
|
|
3 na 3 | laszka (296 punktów) | >Jeżeli jest życie tylko na Ziemi to jaki jest jego sens ?
Po pierwsze, nie wiadomo, czy życie jest tylko na Ziemi. A druga sprawa, to czy nasze życie musi mieć jakikolwiek wyższy sens? Nie można założyć, że żyjemy tak po prostu. Ewolucja zaprowadziła nas do takiej formy, jaką mamy obecnie i tyle. Po co formułować tezy, że jesteśmy "czymś" wyjątkowym? Sami nadajemy sens naszemu istnieniu, i sami wywyższamy się spośród innych istot. Moim zdaniem, w naszym życiu za dużo jest samozachwytu nad naszą doskonałością. Jesteśmy jedynie małym epizodem w historii Ziemi, niestety bardzo destruktywnym i pewnego dnia planeta się od nas wyzwoli. Nie ma w tym niczego wyjątkowego. A nasze istnienie, ma taki sam sens, jak istnienie zwierząt czy roślin. Chociaż może nawet mniejszy.
|
|
 | 1 na 1 | sztejkat (4743 punktów) | >(...)Nie można założyć, że żyjemy tak po prostu. Ewolucja zaprowadziła nas do takiej formy, jaką mamy obecnie i tyle. Po co formułować tezy, że jesteśmy "czymś" wyjątkowym? Sami nadajemy sens (...)
Dokładnie.
Nie rozumiem tego ciągłego poszukiwania "sensu" w egzystencji.
Och, rozumiem podstawy psychologiczne i emocjonalne takich poszukiwań, nie rozumiem jednak, dlaczego co niektórzy ciągle i bezskutecznie szukają czegoś, czego, biorąc pod uwagę bezowocność poszukiwań, zdaje się nie ma.
Czy stwierdzenie: "świat jest przypadkowy" jest naprawdę takie złe?
Tomasz Sztejka
|
|
|  | | salek (4701 punktów) | Nie jest złe, chyba że jedyną alternatywą dla 'sens musi być' jest 'trzeba sobie w łeb strzelić'.
|
|
 | | Bartosz (135 punktów) | > >Jeżeli jest życie tylko na Ziemi to jaki jest jego sens ?> Po pierwsze, nie wiadomo, czy życie jest tylko na Ziemi. A druga sprawa, to czy nasze życie musi mieć jakikolwiek wyższy sens? Nie można założyć, że żyjemy tak po prostu. Ewolucja zaprowadziła nas do takiej formy, jaką mamy obecnie i tyle. Po co formułować tezy, że jesteśmy "czymś" wyjątkowym? Sami nadajemy sens naszemu istnieniu, i sami wywyższamy się spośród innych istot. Moim zdaniem, w naszym życiu za dużo jest samozachwytu nad naszą doskonałością. Jesteśmy jedynie małym epizodem w historii Ziemi, niestety bardzo destruktywnym i pewnego dnia planeta się od nas wyzwoli. Nie ma w tym niczego wyjątkowego. A nasze istnienie, ma taki sam sens, jak istnienie zwierząt czy roślin. Chociaż może nawet mniejszy.Zgadzam się z tobą w 110%
|
|
| Kelly (2051 punktów) | > Jeżeli jest życie tylko na Ziemi to jaki jest jego sens ?Sens życia, sens życia... Hmmm... Może możliwość siedzenia sobie na forach i czytania różnych błyskotliwych wypowiedzi?
|
|
| Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | Czy dużo jeszcze podobnych dylematów (rozdziałów "książki"?) masz w zanadrzu?
fides ex necessitate esse non debet
|
|
1 na 1 | Michał Rostecki (83 punktów) | Brodka:Jeżeli jest życie tylko na Ziemi to jaki jest jego sens ? Odpowiedź jest prostsza, niż wydaje się wielu osobom. Mianowicie sens życia nadajemy sami dla siebie, indywidualnie. Jeżeli chcę zostać informatykiem, to sensem mojego życia jest świadczenie usług informatycznych - i tak jest z każdym zawodem, każdym planem życiowym, a nawet każdą ambicją, bo te wszystkie rzeczy kształtują cele naszego życia. No a poza tym to, o czym inni już wspomnieli - prokreacja, ale niektórzy mogą nie uznać takiej interpretacji "sensu życia".
|
|
 | 2 na 2 barycki (7788 punktów) (zablokowany) |
>Odpowiedź jest prostsza, niż wydaje się wielu osobom. > A jeżeli znudzi się informatyka i zechce Pan zostać szewcem? Przecież wiadomo, że szewstwo nie ma sensu, bo nikt butów nie naprawia. Prokreacja? A co z takimi jak ja, mogę, ale nie chce mi się. Adam Barycki
|
|
3 na 3 barycki (7788 punktów) (zablokowany) | >Jeżeli jest życie tylko na Ziemi to jaki jest jego sens ? >ale pisząc na tym wyrażacie zgodę na zamieszczenie w książce swoich wypowiedzi. > Sensu nie ma żadanego. Odkąd przeprowadziłem się na księżyc, żyję sensowniej. Nie mogę wyrazić zgody na publikacje mojego tekstu, ponieważ mój tam pobyt jest na razie objęty tajemnicą. Adam Barycki
|
|
2 na 2 | radek (767 punktów) | Taki jak wiatru w polu, czyli zaden. Przypisywanie przez czlowieka zdarzeniom sensu wynika ze sposobu w jaki ewoluowalismy jako gatunek. Tak jak ty smiejesz sie z plemion Amazoni, ze przypisuja oni jakis duchowy sens zdarzeniu, w ktorym ich zwierzeta zdychaja z powodu choroby i traktuja to jako kare boska i skladaja ofiare z kolejnych, tak naukowcy smieja sie z ludzi religijnych, przypisujacyh wlasnemu zyciu jakis wiekszy sens po smierci. Wszystko zalezy od stopnia wiedzy naukowej. Sens swojemu zyciu musisz nadac sama. Najgorsze jest jednak, ze za sens swojego zycia moszesz przyjac zycie po smierci, ktorego nie ma, czyli twoj sens zycia okazuje sie nie miec senu.
|
|
| Elwis (32 punktów) | > Jeżeli jest życie tylko na Ziemi to jaki jest jego sens ?Nie rozumiem trochę co ma jedno do drugiego, dlatego rozpatrzę te dwie kwestie osobno. Czy jest życie poza Ziemią? Media pokroju Discovery Channel próbują nas przekonać, że jest to wysoce prawdopodobne. Pozwalam sobie mieć inne zdanie. Pomyślmy o tym na trzeźwo. Jakie są szanse na powstanie życia. Wydawałoby się, że całkiem duże, biorąc pod uwagę rozległość wszechświata. Trzeba jednak spojrzeć na niezwykłość form życia zamieszkujących tę planetę. Ograniczając się do nauki musimy założyć, że pierwsze formy życia powstały na drodze prostych reakcji chemicznych. Każdy wie jak skomplikowane cząsteczki tworzą nasze ciało. Również przez przypadek stało się tak, że ciało tworzy białka masowo podczas, gdy człowiekowi na zsyntezowanie takich białek potrzeba dwóch tygodni. Również mózg powstał przez przypadek - narząd którego nawet inteligentna istota na przestrzeni lat poświęconych na badania nie zgłębił jeszcze do końca zasad działania tego czegoś co powstało przecież przez przypadek. Na dodatek muszą też zaistnieć sprzyjające warunki, by powstało życie, a te z tego co wiem nie są tak bardzo powszechne we wszechświecie. Dlatego zakładam, że prawdopodobnie w tej chwili we wszechświecie nie ma innych istot rozumnych - może istniały, może się rozwijają jakieś prymitywne formy życia, ale teraz prawdopodobnie nie ma innej inteligencji. Trzeba zdać sobie sprawę, że cywilizacje upadają, nasza też powoli upada, więc szanse maleją. Jeśli chodzi o sens życia, nie mam zbyt sprecyzowanej wizji. Żyję na Ziemii, nie dochodzę, czy żyję przez przypadek, czy stworzył mnie Bóg, bo zdaję sobie sprawę, że nie jestem w stanie się tego dowiedzieć. Z jednej strony fascynuje mnie porządek jaki panuje na świecie, że nie wspomnę o wpływie niektórych substancji, czy choćby specyficznie poukładanych fal dźwiękowych na mózg. To sprawia, że ciężko mi przyjąć, że nie ma wyższych sił na świecie. Z drugiej strony wiem, że mózg nie myśli obiektywnie, więc te argumenty są tak naprawdę nieistotne. Co w związku z tym? Dostałem dużo od świata, mądrość kontemplację, zabawę, bliskość z naturą - to wszystko uwielbiam i pragnę móc się tym cieszyć do końca. Ponadto nie chcę zabierać tej możliwości innym, więc poza dobrym wykożystaniem swojego życia chciałbym też przyczynić się do tego, żeby więcej ludzi zobaczyła, jaki piękny jest ten świat i odeszła trochę od kieratu w stronę szczęścia. Czy to dużo? Nie wydaje mi się
|
|
 | | radek (767 punktów) | >Nie rozumiem trochę co ma jedno do drugiego, dlatego rozpatrzę te dwie kwestie osobno. Czy jest życie poza Ziemią? Media pokroju Discovery Channel próbują nas przekonać, że jest to wysoce prawdopodobne. Pozwalam sobie mieć inne zdanie. Pomyślmy o tym na trzeźwo. Jakie są szanse na powstanie życia. Wydawałoby się, że całkiem duże, biorąc pod uwagę rozległość wszechświata. Trzeba jednak spojrzeć na niezwykłość form życia >zamieszkujących tę planetę.
Zanim zaczniesz analizowac za i przeciw radze zapoznac sie z definicja, co to zycie.
>Ograniczając się do nauki musimy założyć, że pierwsze formy życia powstały na drodze prostych reakcji >chemicznych. Każdy wie jak skomplikowane cząsteczki tworzą nasze ciało. Również przez przypadek stało się tak, że >ciało tworzy białka masowo podczas, gdy człowiekowi na zsyntezowanie takich białek potrzeba dwóch tygodni.
Zycie nie musi operac sie o wegiel i fosfor, jak powyzej polecam zapoznac sie z definicja co to jest zycie
>Również mózg powstał przez przypadek - narząd którego nawet inteligentna istota na przestrzeni lat poświęconych >na badania nie zgłębił jeszcze do końca zasad działania tego czegoś co powstało przecież przez przypadek.
Wszystko dookola ciebie powstalo przez przypadek.
>Na dodatek muszą też zaistnieć sprzyjające warunki, by powstało życie, a te z tego co wiem nie są tak bardzo >powszechne we wszechświecie. Dlatego zakładam, że prawdopodobnie w tej chwili we wszechświecie nie ma >innych istot rozumnych A ja zakladam, ze jutro pani Jola zalozy czerwone majteczki. I jakie to m znaczenie? Zadne.
>- może istniały, może się rozwijają jakieś prymitywne formy życia, ale teraz >prawdopodobnie nie ma innej i>nteligencji. Trzeba zdać sobie sprawę, że cywilizacje upadają, nasza też powoli >upada, więc szanse maleją.
Inteligencja moze sie albo tworzyc albo ginac albo trwac, szanse na znalezienia zycia inteligentego nie moga ani rosna ani malec, bo nie wiemy, czy cos tam istnieje, czy nie, a moze sie tworzy, a moze umiera.
>Jeśli chodzi o sens życia, nie mam zbyt sprecyzowanej wizji. Żyję na Ziemii, nie dochodzę, czy żyję przez przypadek, >czy stworzył mnie Bóg, bo zdaję sobie sprawę, że nie jestem w stanie się tego dowiedzieć.
Zyjesz przez przypadek i jestes w stanie to pojac wystarczy, zebys zajal sie nauka, a nie bawil w filozofa.
>Z jednej strony fascynuje mnie porządek jaki panuje na świecie, że nie wspomnę o wpływie niektórych substancji, >czy choćby specyficznie poukładanych fal dźwiękowych na mózg. To sprawia, że ciężko mi przyjąć, że nie ma >wyższych sił na świecie.
Sam jestes substancja chemiczna i dodam, ze zadna specjalna podobnie jak ja i wszystyko dookola.
> Z drugiej strony wiem, że mózg nie myśli obiektywnie, więc te argumenty są tak naprawdę nieistotne.
Jeden nie inny tak i zalezy oczywiscie w jakiej materii
|
|
|  | | Elwis (32 punktów) | >Zanim zaczniesz analizowac za i przeciw radze zapoznac sie z definicja, co to zycie. Rzeczywiście, trochę się zagalopowałem. Tak czy inaczej myślać życie, większość ma na myśli przybyszów z kosmosu.
>Zycie nie musi operac sie o wegiel i fosfor, jak powyzej polecam zapoznac sie z definicja co to jest zycie Niezależnie od tego, z czego będą się tworzyć, raczej nie będą to proste związki.
>Wszystko dookola ciebie powstalo przez przypadek. Tego nie wiesz.
>Zyjesz przez przypadek i jestes w stanie to pojac wystarczy, zebys zajal sie nauka, a nie bawil w filozofa. Lubię filozofować i co ci do tego? Zresztą twoja ukochana nauka też wyczynia niezłe rzeczy, wystarczy posłuchać o fizyce nowoczesnej, cuda na kiju, nie wiadomo co...
>Sam jestes substancja chemiczna i dodam, ze zadna specjalna podobnie jak ja i wszystyko dookola. Jeśli chodzi o całą masę różnych substancji. Chodziło mi o wpływ konkretnych substancji na mózg. Fakt, że jedne wpływają inne nie, a także to, że czasem wystarczy kilkadziesiąt mikrogramów.
>Jeden nie inny tak i zalezy oczywiscie w jakiej materii Jesteś bardzo pewny siebie. Moim zdaniem jednak nikt nie ma mózgu, który byłby nieskalany przeróżnymi czynnikami, które zakłócają ocenę sytuacji. Nie łudź się, nie jesteś wyjątkiem.
|
|
| |  | 1 na 1 | radek (767 punktów) | >>Wszystko dookola ciebie powstalo przez przypadek. >Tego nie wiesz. A jednak, wystarczy troche zainteresowac sie nauka, poczytac.Warto sprobowac.
>>Zyjesz przez przypadek i jestes w stanie to pojac wystarczy, zebys zajal sie nauka, a nie bawil w filozofa. >Lubię filozofować i co ci do tego? Z resztą twoja ukochana nauka też wyczynia niezłe rzeczy, wystarczy posłuchać o >fizyce nowoczesnej, cuda na kiju, nie wiadomo co... Zeby filozofowac trzeba miec odpowiednia wiedze, inaczej sie osmieszysz
>>Sam jestes substancja chemiczna i dodam, ze zadna specjalna podobnie jak ja i wszystyko dookola. >Jeśli chodzi o całą masę różnych substancji. Chodziło mi o wpływ konkretnych substancji na mózg. Fakt, że jedne >wpływają inne nie, a także to, że czasem wystarczy kilkadziesiąt mikrogramów.
No, ale mozg to tez substancja chemiczna. Taka jak zasada reaguje na kwas solny, tak twoj mozg reaguje na rozne subtancje chemiczne, bedac jednia z nich.
>>Jeden nie inny tak i zalezy oczywiscie w jakiej materii >Jesteś bardzo pewny siebie. Moim zdaniem jednak nikt nie ma mózgu, który byłby nieskalany przeróżnymi >czynnikami, które zakłócają ocenę sytuacji. Nie łudź się, nie jesteś wyjątkiem. A gdzie ja napisalem ze chodzi o moj mozg. Za duzo domyslow snujesz
|
|
| | |  | | Elwis (32 punktów) | >>>Wszystko dookola ciebie powstalo przez przypadek. >>Tego nie wiesz. >A jednak, wystarczy troche zainteresowac sie nauka, poczytac.Warto sprobowac. Nie potrafisz wykluczyć istnienia wyższej siły, która tym pokierowała.
>>>Zyjesz przez przypadek i jestes w stanie to pojac wystarczy, zebys zajal sie nauka, a nie bawil w filozofa. >>Lubię filozofować i co ci do tego? Z resztą twoja ukochana nauka też wyczynia niezłe rzeczy, wystarczy posłuchać o >fizyce nowoczesnej, cuda na kiju, nie wiadomo co... >Zeby filozofowac trzeba miec odpowiednia wiedze, inaczej sie osmieszysz Niekoniecznie. Można wyśmiać naukę, co wcale nie jest takie głupie, bo granica między filozofią, a fizyką się zaciera. Mnie osobiście bardzo śmieszy, jak silną potrzebę zgłębienia wszystkiego ci ludzie mają. >>>Sam jestes substancja chemiczna i dodam, ze zadna specjalna podobnie jak ja i wszystyko dookola. >>Jeśli chodzi o całą masę różnych substancji. Chodziło mi o wpływ konkretnych substancji na mózg. Fakt, że jedne >wpływają inne nie, a także to, że czasem wystarczy kilkadziesiąt mikrogramów. >No, ale mozg to tez substancja chemiczna. Taka jak zasada reaguje na kwas solny, tak twoj mozg reaguje na rozne subtancje chemiczne, bedac jednia z nich. 100µg Dietyloamindu kwasu lizergowego to zrozumiesz. Uważaj tylko, bo musisz mieć 8 godzin wolnych.
>>>Jeden nie inny tak i zalezy oczywiscie w jakiej materii >>Jesteś bardzo pewny siebie. Moim zdaniem jednak nikt nie ma mózgu, który byłby nieskalany przeróżnymi >czynnikami, które zakłócają ocenę sytuacji. Nie łudź się, nie jesteś wyjątkiem. >A gdzie ja napisalem ze chodzi o moj mozg. Za duzo domyslow snujesz Każdy zwykle mówi w ogóle, a ma na myśli o sobie, ale może w tym wypadku było inaczej. Niezależnie od tego czy mówiłeś w ogóle czy o sobie, mózg nie jest zdolny do bycia obiektywnym
|
|
| | | |  | | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) | Witam.
>Nie potrafisz wykluczyć istnienia wyższej siły, która tym pokierowała. To irracjonalne.
>Mnie osobiście bardzo śmieszy, jak silną potrzebę zgłębienia wszystkiego ci ludzie mają. Dzięki temu nie siedzimy nadal w jaskiniach...
Pozdrawiam - Zbyszek
Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie...
|
|
| | | | |  | | Elwis (32 punktów) | >To irracjonalne. Jeszcze parędziesiąt lat temu lot w kosmos wydawał się irracjonalny.
>>Mnie osobiście bardzo śmieszy, jak silną potrzebę zgłębienia wszystkiego ci ludzie mają. >Dzięki temu nie siedzimy nadal w jaskiniach... Wynalazki to jedno, a tępe dążenie do znalezienia odpowiedzi dla niezadanych pytań to drugie
|
|
| | | |  | | salek (4701 punktów) | >Nie potrafisz wykluczyć istnienia wyższej siły, która tym pokierowała. Ile razy trzeba tłumaczyć różnym takim, że brak dowodów przeciw nie jest dowodem za?
>Niekoniecznie. Można wyśmiać naukę, co wcale nie jest takie głupie, bo granica między filozofią, a fizyką się zaciera. Mnie osobiście bardzo śmieszy, jak silną potrzebę zgłębienia wszystkiego ci ludzie mają. Czy po wyśmiewaniu wygląda się jak pastor, który wyśmiał prace Darwina w publicznej polemice?
|
|
| | | | |  | | Elwis (32 punktów) | >>Nie potrafisz wykluczyć istnienia wyższej siły, która tym pokierowała. >Ile razy trzeba tłumaczyć różnym takim, że brak dowodów przeciw nie jest dowodem za? Gdzie ja stwierdziłem że Bóg istnieje? Stwierdziłem tylko, że nie macie dowodów, że go nie ma. Agnostyka nie widziałeś w życiu? >>Niekoniecznie. Można wyśmiać naukę, co wcale nie jest takie głupie, bo granica między filozofią, a fizyką się zaciera. Mnie osobiście bardzo śmieszy, jak silną potrzebę zgłębienia wszystkiego ci ludzie mają. >Czy po wyśmiewaniu wygląda się jak pastor, który wyśmiał prace Darwina w publicznej polemice? Tu brak argumentów, czasami przydają się ci zapaleńcy. Zastanawiające tylko co zyskam przez zyskanie wiedzy, co było w pierwszych kilku częściach sekundy od Wielkiego Wybuchu
|
|
| | | | | |  | | Witold Baryluk (630 punktów) | >>>Nie potrafisz wykluczyć istnienia wyższej siły, która tym pokierowała. >>Ile razy trzeba tłumaczyć różnym takim, że brak dowodów przeciw nie jest dowodem za? >Gdzie ja stwierdziłem że Bóg istnieje? Stwierdziłem tylko, że nie macie dowodów, że go nie ma. Agnostyka nie widziałeś w życiu?
Nie istnieją również dowody na nieistnienie miliardów innych bogów, krasnoludków, jednorożców, latających czajniczków, itp, a jednak przyjmujemy że ich nie ma. Z bogiem jest znacznie łatwiej, bo nawet nie istnieje jego rozsądna definicja. Istnieje kilka definicji które można brać pod uwagę, ale zwykle są nieweryfikowalne naukowo.
>>>Niekoniecznie. Można wyśmiać naukę, co wcale nie jest takie głupie, bo granica między filozofią, a fizyką się zaciera. Mnie osobiście bardzo śmieszy, jak silną potrzebę zgłębienia wszystkiego ci ludzie mają. >>Czy po wyśmiewaniu wygląda się jak pastor, który wyśmiał prace Darwina w publicznej polemice? >Tu brak argumentów, czasami przydają się ci zapaleńcy. Zastanawiające tylko co zyskam przez zyskanie wiedzy, co było w pierwszych kilku częściach sekundy od Wielkiego Wybuchu Sęk w tym, że aby odpowiedzieć na to pytanie trzeba znać tę wiedzę. Praktyka pokazuje że nawet wiedza całkiem na początku nikomu niepotrzebna zmieniała świat, gospodarkę, technikę czy medycynę, no i wojsko. Gdyby nikt się nie zajmował równaniami falowymi, gdyby nikt nie zgłebiał mechaniki kwantowej, czy rozpadów jądrowych, nie byłoby ani prądu w naszych domach, ani komputerów, ani tomografii, ani elektrowni jądrowych i wielu innych pożytecznych rzeczy.
Dokładnie tak samo jest z Wielkim Wybuchem. Co nam po wiedzy na temat łamania symetri C, albo tym jakie są prawa kwantowej grawitacji? Oczywiście poziom abstrakcji rośnie, ale tym bardziej możemy oczekiwać rewolucyjnych wynalazków czy uzyskania odpowiedź na ważne pytania.
Poza tym zagadki są fajne, bez nich życie było by nudne.
|
|
| | | |  | | radek (767 punktów) | >>>>Wszystko dookola ciebie powstalo przez przypadek. >>>Tego nie wiesz. >>A jednak, wystarczy troche zainteresowac sie nauka, poczytac.Warto sprobowac. >Nie potrafisz wykluczyć istnienia wyższej siły, która tym pokierowała. A potrafisz zdefinowac co to ta sila wyzsza jest? Jak zdefiniujesz to moze i sie nam uda wykluczyc.
>>>>Zyjesz przez przypadek i jestes w stanie to pojac wystarczy, zebys zajal sie nauka, a nie bawil w filozofa. >>>Lubię filozofować i co ci do tego? Z resztą twoja ukochana nauka też wyczynia niezłe rzeczy, wystarczy posłuchać o >fizyce nowoczesnej, cuda na kiju, nie wiadomo co... >>Zeby filozofowac trzeba miec odpowiednia wiedze, inaczej sie osmieszysz >Niekoniecznie. Można wyśmiać naukę, co wcale nie jest takie głupie, bo granica między filozofią, a fizyką się zaciera. Mnie osobiście bardzo śmieszy, jak silną potrzebę zgłębienia wszystkiego ci ludzie mają.
A co ma filozofia do fizyki. Nie widze tutaj zwiazku.
>>>>Sam jestes substancja chemiczna i dodam, ze zadna specjalna podobnie jak ja i wszystyko dookola. >>>Jeśli chodzi o całą masę różnych substancji. Chodziło mi o wpływ konkretnych substancji na mózg. Fakt, że jedne >wpływają inne nie, a także to, że czasem wystarczy kilkadziesiąt mikrogramów. >>No, ale mozg to tez substancja chemiczna. Taka jak zasada reaguje na kwas solny, tak twoj mozg reaguje na rozne subtancje chemiczne, bedac jednia z nich. >100µg Dietyloamindu kwasu lizergowego to zrozumiesz. Uważaj tylko, bo musisz mieć 8 godzin wolnych.
Niestety nie rozumiem
>>>>Jeden nie inny tak i zalezy oczywiscie w jakiej materii >>>Jesteś bardzo pewny siebie. Moim zdaniem jednak nikt nie ma mózgu, który byłby nieskalany przeróżnymi >czynnikami, które zakłócają ocenę sytuacji. Nie łudź się, nie jesteś wyjątkiem. >>A gdzie ja napisalem ze chodzi o moj mozg. Za duzo domyslow snujesz >Każdy zwykle mówi w ogóle, a ma na myśli o sobie, ale może w tym wypadku było inaczej. Niezależnie od tego czy >mówiłeś w ogóle czy o sobie, mózg nie jest zdolny do bycia obiektywnym To twoja kolejna hipoteza wyssana z palca?
|
|
| | | | |  | | Elwis (32 punktów) | >>Nie potrafisz wykluczyć istnienia wyższej siły, która tym pokierowała. >A potrafisz zdefinowac co to ta sila wyzsza jest? Jak zdefiniujesz to moze i sie nam uda wykluczyc. Coś co odpowiada za wszystkie psychodeliczne rozkminy które łapię i nie jest częścią mojego mózgu.
>>Niekoniecznie. Można wyśmiać naukę, co wcale nie jest takie głupie, bo granica między filozofią, a fizyką się zaciera. Mnie osobiście bardzo śmieszy, jak silną potrzebę zgłębienia wszystkiego ci ludzie mają. >A co ma filozofia do fizyki. Nie widze tutaj zwiazku. Czy uważasz, że te fantazje, które są uznawane za teorie fizyczne(równoległe światy, jakieś równoległe "prześcieradła) nie zahaczają czasem o filozofię? Toć to tylko spróbowanie WYMYŚLENIA wytłumaczenia dla faktów. Wymyślamy nową religię, super. >To twoja kolejna hipoteza wyssana z palca? Obserwacja. Nie znam człowieka, który byłby obiektywny. Przez ciebie przemawiają twoje racje, przeze mnie moje. Mój mózg widzi świat przez pryzmat moich chorych myśli i psychodelicznych przeżyć, a twój zaciemnia wszelkie POTENCJALNE sygnały od siły wyższej.
Co do 100µg - zjadłem "zażyj"
|
|
 | | Witold Baryluk (630 punktów) | >>Jeżeli jest życie tylko na Ziemi to jaki jest jego sens ? >Ograniczając się do nauki musimy założyć, że pierwsze formy życia powstały na drodze prostych reakcji chemicznych. Każdy wie jak skomplikowane cząsteczki tworzą nasze ciało. Również przez przypadek stało się tak, że ciało tworzy białka masowo podczas, gdy człowiekowi na zsyntezowanie takich białek potrzeba dwóch tygodni. Również mózg powstał przez przypadek - narząd którego nawet inteligentna istota na przestrzeni lat poświęconych na badania nie zgłębił jeszcze do końca zasad działania tego czegoś co powstało przecież przez przypadek.
Mózg, ani białka nie powstały przez przypadek. Twory w/g dostępnej nam wiedzy raczej wewoluowały, niż powstały ot tak sobie pewnego dnia. To jest ogromna różnica!
Co do sensu. To jedynym sensem życia jest po prostu życie. Radzę więc skończyć tę monotonną dyskusję, wyjść na zewnątrz i porobić coś pożytecznego i/lub przyjemnego.
pozdrawiam
|
|
1 na 1 | maliniak (422 punktów) | >Jeżeli jest życie tylko na Ziemi to jaki jest jego sens ?
To zależy jak na to spojrzymy, tj. z jakiej płaszczyzny. Bo jeśli założymy,że życie powstało tylko na Ziemi, a gdzie indziej w kosmosie się ten nieprawdopodobnie probabilistyczny eksperyment nie udał , to i tak nie można powiedzieć,że ma ono jakiś sens sam w sobie (ot powstało przypadkiem i tyle). Jeśli natomiast założymy,że życie powołał do istnienia inteligentny projektant i stworzył je w jakimś celu (np. takim,iż przewidział,że dalszy ewolucyjny rozwój doprowadzi do wyodrębnienia się kogoś podobnego jemu), to życie nabiera wówczas sensu. Mawia się ,że bez istnienia Boga nic nie ma sensu,a ja się z tym nie zgadzam,ponieważ ewolucja 'kieruje się jedną zasadą'; przyroda nie jest ani dobra ,ani zła, przyroda jest obojętna (na sens życia również), natomiast my ludzie potrafimy nadawać sens swojemu życiu i przyrodzie ingerując w jej prawa. To bardzo antropocentryczne podejście do zagadnienia sensu,ale z takiego tylko stanowiska (wobec istoty światopoglądu ,jaka obowiązuje na naukowym rynku idei)można w ogóle rozpatrywać sens życia.
pozdro.
|
|
 | | KiaraSoft (20 punktów) | jesli spojrzymy nie tylko z punktu widzenia religii,ale takze nauki to wystarcza za punkt wyjsciowy w rozumowaniu przyjac t.zw.stala Drace a(czyta sie Drejka,a sama nie pamietam,jak pisze),ktora w matematyczny sposob wykazuje,ze we wszechswiecie moze zaistniec ponad 20 tys.podobnych miejsc,zdolnych do wytworzenia inteligentnych form zycia na mniej wiecej naszym poziomie cywilizacyjnym.Bez wzgledu na religijne podstawy rozumowania mozna przyjac,ze tylko odleglosci sa przeszkoda do spotkania innych,podobnych cywilizacji,a wiec skoro moze istniec tak duza ilosc "zyjacych"planet,to nabiera to sensu,takze jako t.zw."boskie dzielo"...przeciez zarowno przyroda,jak i kazda z religii "dazy"do jakiegos idealu,a nie do uwstecznienia cech,a wiec nabiera tu racji sens tworzenia jak najbardziej "idealnych" gatunkow,tworzacych to zycie...
|
|
| Koraszewski (82900 punktów) | Jak to jaki jego sens? Ograniczony tylko do Ziemi, a czasem wystawiającdy nos poza to ograniczenie.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|