Racjonalista - Strona głównaDo treści
Jaka propozycja?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
10-09-2004 10:09Ewusia (100 punktów)Jaka propozycja?
Jaką propozycję mają racjonaliści na rozwiązanie tego problemu? Bo jest on duży, ba... ogromny!!!
I jakie, zdaniem racjonalistów, są powody tych porażających statystyk?
info.onet.pl/977621,11,item.html
Pozdrawiam serdecznie
Ewusia
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

mariusz bucki (378 punktów)
>Jaką propozycję mają racjonaliści na rozwiązanie tego
>problemu? Bo jest on duży, ba... ogromny!!!
Przepraszam, ale co tu jest do rozwiazywania???
Kazdy zyje na swoj koszt i odpowiedzialnosc. I jezeli ktos podjal decyzje o samobojstwie to jest to wylacznie jego decyzja.

>I jakie, zdaniem racjonalistów, są powody tych porażających
>statystyk?

Moim zdaniem na pierwszym miejscu umiescilbym brak akceptacji dla rzeczywistosci w ktorej przyszlo zyc samobojcy, na drugim choroby psychiczne, a na trzecim cala reszte
m.
Daniel Delimata
>>Jaką propozycję mają racjonaliści na rozwiązanie tego
>>problemu? Bo jest on duży, ba... ogromny!!!
>Przepraszam, ale co tu jest do rozwiazywania???
>Kazdy zyje na swoj koszt i odpowiedzialnosc. I jezeli ktos podjal decyzje o samobojstwie to jest to wylacznie jego decyzja.

To dopiero racjonalistyczny "humanizm". Tragedia ludzka. Problem? Jaki problem?
Nic dodać nic ująć.
mariusz bucki (378 punktów)

>To dopiero racjonalistyczny "humanizm". Tragedia ludzka. Problem? Jaki problem?
>Nic dodać nic ująć.
Przepraszam, ale moglbys jakos rozwinac ten temat? Bo obawiam sie, ze nie zrozumialem co konkretnie masz na mysli.
m.

Ewusia (100 punktów)
>Przepraszam, ale co tu jest do rozwiazywania???
Skoro jest problem - a jest! - więc wymagałby rozwiązania.
>Kazdy zyje na swoj koszt i odpowiedzialnosc. I jezeli ktos podjal decyzje o samobojstwie to jest to wylacznie jego decyzja.
Skoro jesteśmy członkami społeczeństwa, więc jesteśmy w jakimś stopniu odpowiedzialni za to, że komuś (sąsiadowi, kuzynowi, koledze z pracy... bliżej nie będę) tak życie dowala i ma dość.
Każdy na swój koszt, ok, ale te fakty nie biorą się z wiatru. Decyzja tak straszna jest wynikiem czegoś... polityki? znieczulicy? samotności?

Stopka
mariusz bucki (378 punktów)

>Skoro jest problem - a jest! - więc wymagałby rozwiązania.
Skoro nie ma problemu - a nie ma! - wiec co nalezy rozwiazywac? Przeciez napisalem:
>>Kazdy zyje na swoj koszt i odpowiedzialnosc. I jezeli ktos podjal decyzje o samobojstwie to jest to wylacznie jego decyzja.

>Skoro jesteśmy członkami społeczeństwa, więc jesteśmy w jakimś stopniu odpowiedzialni za to, że komuś (sąsiadowi, kuzynowi, koledze z pracy... bliżej nie będę) tak życie dowala i ma dość.
Odpowiedzialni? Moglabys napisac, co pod tym rozumiesz?

Ewusia (100 punktów)
>Odpowiedzialni? Moglabys napisac, co pod tym rozumiesz?
Co rozumiem pod słowem "odpowiedzialność"? Nie żartuj
No ale powiem może tak: ciężko byłoby nażreć się- sorry - na kolację wiedząc, że obok ktoś nie ma co dać dzieciakom. I być może te wygłodzone oczy dzieciaków posuną ojca do jakiegoś desperackiego i ostatecznego czynu.
Być może jestem nadwrażliwa, ale... po śmierci (nie samobójczej) bliskich mi osób zadawałam sobie pytanie: co przegapiłam; co mogłam, a nie zrobiłam. Myślę również, że takie pytania zadają sobie wszyscy bez względu na "pochodzenie".
Jakie pytania zadajemy sobie, gdy ktoś sam sobie odbiera życie?
Stopka
mariusz bucki (378 punktów)

>Co rozumiem pod słowem "odpowiedzialność"? Nie żartuj
Nie zartuje! Po prostu nie bylem pewny jak to rozumiec.

>I być może te wygłodzone oczy dzieciaków posuną ojca do jakiegoś desperackiego i ostatecznego czynu.

W tym przypadku oczywiscie wina jest ubostwo, przynajmniej na piewrszy rzut oka... Wyobrazmy sobie bowiem inna sytuacje - suta kolacja, rodzina wesola, usmiechnieta, oczy dzieciakow rozesmiane i ojciec, ktory wychodzi do drugiego pokoju i strzela sobie w leb (na ten przyklad). Dlaczego? Czy w takim przypadku tez czujesz sie odpowiedzialna?

>Być może jestem nadwrażliwa, ale... po śmierci (nie samobójczej) bliskich mi osób zadawałam sobie pytanie: co przegapiłam; co mogłam, a nie zrobiłam. Myślę również, że takie pytania zadają sobie wszyscy bez względu na "pochodzenie".
Owszem, tak mi sie wydaje, ale oprocz zadawanie pytan trezba tez umiec na nie odpowiadac.

>Jakie pytania zadajemy sobie, gdy ktoś sam sobie odbiera życie?
Nie wiem jak inni, ale moim jest przede wszystkim: dlaczego?

m.

Ewusia (100 punktów)
>W tym przypadku oczywiscie wina jest ubostwo, przynajmniej na piewrszy rzut oka... Wyobrazmy sobie bowiem inna sytuacje - suta kolacja, rodzina wesola, usmiechnieta, oczy dzieciakow rozesmiane i ojciec, ktory wychodzi do drugiego pokoju i strzela sobie w leb (na ten przyklad). Dlaczego? Czy w takim przypadku tez czujesz sie odpowiedzialna?
Nie, w tym nie. Rodzina wesoła, kolacja suta. Niczego im na pozór nie brakuje i nawet nie można domyślać się, dlaczego. A staremu może zwyczajnie odbiła palma.
W przypadku pierwszym braki są ewidentne. Ludziom potrzebna pomoc, której znikąd nie ma.
>Owszem, tak mi sie wydaje, ale oprocz zadawanie pytan trezba tez umiec na nie odpowiadac.
No i właśnie próbujemy to robić, prawda? Heh... gdybym wiedziała, nie pytałabym.
>>Jakie pytania zadajemy sobie, gdy ktoś sam sobie odbiera życie?
>Nie wiem jak inni, ale moim jest przede wszystkim: dlaczego?
Moim też. I to drugie: co przespałam, czy przespałam...

Stopka
mariusz bucki (378 punktów)

>Nie, w tym nie. Rodzina wesoła, kolacja suta. Niczego im na pozór nie brakuje i nawet nie można domyślać się, dlaczego. A staremu może zwyczajnie odbiła palma.

>Rozmawiałam z ludźmi z depresją już zdiagnozowaną lub przed pójściem do specjalisty... straszne. Już nie rozmawiam z nimi, bo nie umiem. Bezsilność... jest okropna.

Jednym slowem Twoja wrazliwosc ogranicza sie tylko do tych osob, ktore maja zdiagnozowana depresje? Jak nie, to po prostu " odbila palma"... bardzo interesujace

>W przypadku pierwszym braki są ewidentne. Ludziom potrzebna pomoc, której znikąd nie ma.
A wiec problemem jest tu ubostwo, a nie tendencje samobojcze. Bo rownie dobrze tamten czuly ojciec z przykladu moze rozwiazac problem beczka do kiszenia kapusty :*)

>>Owszem, tak mi sie wydaje, ale oprocz zadawanie pytan trezba tez umiec na nie odpowiadac.
>No i właśnie próbujemy to robić, prawda?

No to moze odpowiedz mi wreszcie, dlaczego uwazasz samobojstwo za problem?

>>>Jakie pytania zadajemy sobie, gdy ktoś sam sobie odbiera życie?
>>Nie wiem jak inni, ale moim jest przede wszystkim: dlaczego?
>Moim też. I to drugie: co przespałam, czy przespałam...

5 tysiecy w Polsce, milion na swiecie. Ile takich pytan mozesz zadac? Przeciez w pewnym momencie musisz powiedziec - stop.

A tu pytanie ogolne. Kiedys wpadla mi wiadomosc (ale nie wiem kiedy i skad ), ze w Wlk. Brytanii jeszcze do lat 60-tych. za probe samobojcza trafialo sie do sadu. Moglby to ktos potwierdzic lub zaprzeczyc?

m.
Ewusia (100 punktów)
>Jednym slowem Twoja wrazliwosc ogranicza sie tylko do tych osob, ktore maja zdiagnozowana depresje? Jak nie, to po prostu " odbila palma"... bardzo interesujace
Bzdura. Tak powiedziałeś poprzednio:
>Wyobrazmy sobie bowiem inna sytuacje - suta kolacja, rodzina wesola, usmiechnieta, oczy dzieciakow rozesmiane i ojciec, ktory wychodzi do drugiego pokoju i strzela sobie w leb
Obrazek nie przedstawia szczęśliwej rodzinki, a tylko tata zafrasowany... więc jest to chwila jakaś na pewno niezrozumiała zupełnie. Zresztą bez sensu jest tworzenie miliona scenariuszy po to tylko, aby mi powiedzieć coś... ale co właściwie?
>A wiec problemem jest tu ubostwo, a nie tendencje samobojcze.
Ubóstwo może doprowdzić do samobójstwa.
>No to moze odpowiedz mi wreszcie, dlaczego uwazasz samobojstwo za problem?
Nie ma nic cenniejszego nad życie ludzkie. Powinniśmy żyć szczęśliwie i radośnie. Jeśli taki ogrom ludzi z tego rezygnuje nie umiem powiedzieć sobie: olej to, ich problem. I wiesz co? Młodzi ludzie, 20-25 lat i w takim kanale. Zero światełka, nic. Pustka. I nie jest to wypinanie się na życie. Nie jest to olewactwo, ale prawdziwy kanał. Nie mogę, to mnie przeraża. Niektórzy "oni" mówią, że samą pomocą jest rozmowa, mała, zwyczajna, takie niby nic. Więc rozmawiam, beczeć mi się chce czasem, ale rozmawiam. Wlewam w nich... staram się wlać trochę optymizmu, a zaczynam się bać, że mój optymizm może czasem im zaszkodzić...
>5 tysiecy w Polsce, milion na swiecie. Ile takich pytan mozesz zadac? Przeciez w pewnym momencie musisz powiedziec - stop.
Pewnie powiem.
>A tu pytanie ogolne. Kiedys wpadla mi wiadomosc (ale nie wiem kiedy i skad ), ze w Wlk. Brytanii jeszcze do lat 60-tych. za probe samobojcza trafialo sie do sadu. Moglby to ktos potwierdzic lub zaprzeczyc?
A co robili z tymi, którym próba sie powiodła? Heh... to tak niby żarem Nie potwierdzam i nie zaprzeczam. Nie wiem.
Stopka
mariusz bucki (378 punktów)

>Bzdura.

Bzdura to okreslenie bardzo mocne i na granicy grzecznosci Z tego co napisalas do tej pory wywniskowalem, ze Twoje zainteresowania w udzielaniu pomocy odnosza sie tylko do mlodych ludzi, w depresji lub ubostwie. Ze statystyk, z tego co pamietam, wiekszosc samobojcow to raczej ludzie starsi, tak kolo 50-tki.

>Obrazek nie przedstawia szczęśliwej rodzinki, a tylko tata zafrasowany... więc jest to chwila jakaś na pewno niezrozumiała zupełnie.

A Ty skwitowalas to krotko: staremu palma odbila. Stad wnioskuje, ze takie osoby nie leza w kregu Twoich zainteresowan.

>Zresztą bez sensu jest tworzenie miliona scenariuszy

Tak sie jakos dziwnie sklada, ze to Ty pierwsza przytoczylas " scenariusz". Ja opisalem sytuacje realna, z ta roznica, ze zamiast ojca byla matka, a zamiast pistoletu- sznur.

>>A wiec problemem jest tu ubostwo, a nie tendencje samobojcze.
>Ubóstwo może doprowdzić do samobójstwa.

Moze, ale nie musi.

>Nie ma nic cenniejszego nad życie ludzkie.

Ale chcialbym moc decydowac o tym zyciu, takze o jego zakonczeniu.

>Powinniśmy żyć szczęśliwie i radośnie.

Wiesz nie podoba mi sie forma w jakiej to napisalas. Sugeruje rozne mozliwosci... A co, jezeli jestem, dajmy na to masochista i lubie jak zycie mi, mowiac mocno " przypieprza "?%-P

>>5 tysiecy w Polsce, milion na swiecie. Ile takich pytan mozesz zadac? Przeciez w pewnym momencie musisz powiedziec - stop.
>Pewnie powiem.

Nie zrozumialas mnie. Nie mialem na mysli przyszlosci, ale terazniejszosc. Czy zadajesz sobie takie pytania, odnosnie wszystkich 5 tysiecy?

m.
Ewusia (100 punktów)
>Bzdura to okreslenie bardzo mocne i na granicy grzecznosci
Sorry, ale nie lubię, gdy się określa moją wrażliwość na podstawie kilkunastu słów.
>Z tego co napisalas do tej pory wywniskowalem, ze Twoje zainteresowania w udzielaniu pomocy odnosza sie tylko do mlodych ludzi, w depresji lub ubostwie.
Z młodymi w depresji mam kontakt, o ubóstwie słyszałam.
>Ze statystyk, z tego co pamietam, wiekszosc samobojcow to raczej ludzie starsi, tak kolo 50-tki.
Nie sądzę, choć nie wiem. Warto może się przyjrzeć.
>A Ty skwitowalas to krotko: staremu palma odbila. Stad wnioskuje, ze takie osoby nie leza w kregu Twoich zainteresowan.
Nie ogarnę wszystkich, choćbym chciała
>Tak sie jakos dziwnie sklada, ze to Ty pierwsza przytoczylas " scenariusz". Ja opisalem sytuacje realna, z ta roznica, ze zamiast ojca byla matka, a zamiast pistoletu- sznur.
Wiem, że depresja może doprowadzić do samobójstwa. To widać i czuć. Jeśli pozornie "wszystko gra" - trudno zrozumieć.
>>Ubóstwo może doprowdzić do samobójstwa.
>Moze, ale nie musi.
Jeśli nie musi, widzę właśnie swoją jakąś rolę do spełnienia, Twoją i w ogółe nas.
>Ale chcialbym moc decydowac o tym zyciu, takze o jego zakonczeniu.
Depresja jest chorobą. Decyzja chorego nie jest zdrowa. A decyzja jest ostateczna.
>>Powinniśmy żyć szczęśliwie i radośnie.
>Wiesz nie podoba mi sie forma w jakiej to napisalas. Sugeruje rozne mozliwosci... A co, jezeli jestem, dajmy na to masochista i lubie jak zycie mi, mowiac mocno " przypieprza "?%-P
Jeśli lubisz, to spoko. A jeśli nie?
>Nie zrozumialas mnie. Nie mialem na mysli przyszlosci, ale terazniejszosc. Czy zadajesz sobie takie pytania, odnosnie wszystkich 5 tysiecy?
Nie, tylko odnośnie tych, z którymi mam kontakt.
Stopka
mariusz bucki (378 punktów)

>Sorry, ale nie lubię, gdy się określa moją wrażliwość na podstawie kilkunastu słów.

Na internetowym forum chyba sie nie da oceniac czlowieka inaczej, niz na podstawie tego co pisze. Juz pomijam fakt, ze to Ty pierwsza zaczelas pisac o swojej wrazliwosci. Ale jezeli sprawilem tym przykrosc, to przepraszam najmocniej. Nie to bylo moim celem.

>Wiem, że depresja może doprowadzić do samobójstwa. To widać i czuć. Jeśli pozornie "wszystko gra" - trudno zrozumieć.

Z tego co widze, to egzystujemy w zupelnie roznych rzeczywistosciach.( to nie zarzut! nie odbierz tego źle). I co zrozumiale, kazde z nas ocenia swiat z perspektywy wlasnych doswiadczen. Ja, jako czlowiek, ktory sprobowal samobojstwa. I to nie z powodu ubostwa (mialem ta watpliwa przyjemnosc poznac), ani choroby, bo ponoc jestem zdrowy ( tak przynajmniej mowi moj lekarz, moze czas na zmiane lekarza? ), ale najzwyklejszych przemyslen. I informuje Cie, ze moga tez istniec takie powody.
Ok, dosc uzewnetrzniania sie. Proponuje zakonczyc ten temat, bo przeciez zaczynajac ten watek zadalas inne pytanie. Uszanuj tylko, ze mozna miec inne zdanie, pliz

>Depresja jest chorobą. Decyzja chorego nie jest zdrowa. A decyzja jest ostateczna.

Patrz wyzej.

Taki to juz urok pisania w sieci, ze sie ludzie czesto myla w odbiorze innych. Przyznaje ze wstydem, ze i ze mna bylo podobnie. Gdy zaczelas ten watek, to pomyslalem, ze to kolejna " podpucha" religijnego krzyzowca, a temat ma byc tylko zaslona dymna. Zreszta, nie tylko ja odnioslem takie wrazenie, jak widzialem. Wzorem Mohawka posypuje wiec glowe popiolem i przepraszam.
Tak na koniec dodam jeszcze, ze zgadzam sie, przynajmniej czesciowo, ze brak wiary w boga, moze przyczynic sie u co niektorych ludzi do samobojstwa. Jestem ateista, ale rozumiem, ze sa ludzie, ktorzy potrzebuja Wiary. Ok, rozumiem to i szanuje.

m.
Ewusia (100 punktów)
>Ja, jako czlowiek, ktory sprobowal samobojstwa. I to nie z powodu ubostwa (mialem ta watpliwa przyjemnosc poznac), ani choroby, bo ponoc jestem zdrowy ( tak przynajmniej mowi moj lekarz, moze czas na zmiane lekarza? ), ale najzwyklejszych przemyslen. I informuje Cie, ze moga tez istniec takie powody.
Sorry, ale skoro tak otwarcie o tym mówisz, to powiedz w takim razie: czy w danym momencie byłaby możliwa czyjaś pomoc? Czy w danym momencie ktoś obok Ciebie byłby w stanie...?
Przemyśleń? Przepraszam bardzo, skoro były takie właśnie, dlaczego nie powtórzyłeś aby osiągnąć cel??? Przecież mogło Ci się udać i nie odpowiedziałbyś na żadne dzisiaj pytanie... ani sobie, ani mnie, ani nikomu. O rany! Bardzo Cię przepraszam, to mnie przeraża, a Ty dzisiaj możesz nie mieć ochoty wracać do tych smutków.
> Ok, dosc uzewnetrzniania sie. Proponuje zakonczyc ten temat, bo przeciez zaczynajac ten watek zadalas inne pytanie.
A jeśli nie na forum, to może poza?
>Uszanuj tylko, ze mozna miec inne zdanie, pliz
Szanuję. To moje jakieś tam przemyślenia na dzień dzisiejszy. Jutro mogą być inne... wszak idziemy do przodu
Stopka
mariusz bucki (378 punktów)

>Sorry, ale skoro tak otwarcie o tym mówisz, to powiedz w takim razie: czy w danym momencie byłaby możliwa czyjaś pomoc? Czy w danym momencie ktoś obok Ciebie byłby w stanie...?

Poczekaj, bo nie rozumiem. Chodzi Ci o przeszlosc, czy...eee..przyszlosc?

>Przemyśleń? Przepraszam bardzo, skoro były takie właśnie, dlaczego nie powtórzyłeś aby osiągnąć cel???

Z prostej przyczyny - przemyslalem sprawe i zmienilem zamiar.

>Przecież mogło Ci się udać i nie odpowiedziałbyś na żadne dzisiaj pytanie...

Jedna z przyczyn byla miedzy innymi chec poznania tego co jest " poza " i oczywiscie, czy jakies poza jest. Jezeli jest cos " poza ", to znalbym odpowiedz tak czy inaczej.

>O rany! Bardzo Cię przepraszam, to mnie przeraża, a Ty dzisiaj możesz nie mieć ochoty wracać do tych smutków.

To nie byly, ani nie sa smutki. To bylo pewne wydarzenie w moim zyciu, ktore nie powoduje we mnie obecnie zadnych emocji i ktorego nie mam zamiaru powtarzac.

>A jeśli nie na forum, to może poza?
Wiesz, dzieki , ale naprawde nie widze takich powodow.

>Szanuję. To moje jakieś tam przemyślenia na dzień dzisiejszy. Jutro mogą być inne... wszak idziemy do przodu

Tylko uwazaj, bo mozesz skonczyc jako wspolpracownik Racjonalisty

m.
Ewusia (100 punktów)
>To nie byly, ani nie sa smutki. To bylo pewne wydarzenie w moim zyciu, ktore nie powoduje we mnie obecnie zadnych emocji
Żadnych???
>i ktorego nie mam zamiaru powtarzac.
To dobrze
>Wiesz, dzieki , ale naprawde nie widze takich powodow.
Sorry, to było niewłaściwe, wybacz.
>Tylko uwazaj, bo mozesz skonczyc jako wspolpracownik Racjonalisty
Tu mnie nie lubią, więc spoko

Stopka
jeyes (2281 punktów)
(zablokowany)
>A tu pytanie ogolne. Kiedys wpadla mi wiadomosc (ale nie wiem kiedy i skad ), ze w Wlk. Brytanii jeszcze do lat 60-tych. za probe samobojcza trafialo sie do sadu. Moglby to ktos potwierdzic lub zaprzeczyc?
Zobacz: suez-cide.tripod.com/definitions.html
MaLk__
Tak, rewelacyjny tekst. O mało się nie popłakałem (ze śmiechu) widząc rewelacyjną koncepcję, iż ograniczając dostęp do broni palnej ograniczymy liczbę samobójstw...
Ewusia (100 punktów)
Wiesz? Właśnie ten kawałek, o którym mówisz, rozsypał mnie maksymalnie...
Stopka
leo_z (935 punktów)

>I jakie, zdaniem racjonalistów, są powody tych porażających statystyk?
Coś mi się wydaje, że ile samobójców tyle powodów. Świat poszedł w określonym kierunku rozwoju i niestety to są również tego koszty. Epatowanie pieniądza ponad podmiotowość człowieka powoduje, że ci mniej zaradni i odporni emocjonalnie poprzez samobójstwo szukają swoistej ucieczki. Może w swoim dotychczasowym życiu nie potrafili sobie uzmysłowić, że każda - jakakolwiek chwila naszego życia jest warta każdej ceny.

WiFil (2104 punktów)
>Jaką propozycję mają racjonaliści na rozwiązanie tego
>problemu? Bo jest on duży, ba... ogromny!!!
>I jakie, zdaniem racjonalistów, są powody tych porażających
>statystyk?
>info.onet.pl/977621,11,item.html
Poza ograniczeniem dostępu do broni należałoby jeszcze:zakazać wstępu do kuchni, wszak tam bywają narzędzia przeróżne, niebezpieczne jak najbardziej,w barach i restauracjach wszelkie potrawy wymagające krojenia czy dźgania obsługiwane byłyby przez specjalnie wyszkolonych osobników,potencjalni samobójcy mieliby zakaz zbliżania się do jezdni na odległość mniejszą niż 3 m,wstęp na kąpieliska wzbroniony, nie mówiąc już o akwenach niestrzeżonych.........Zdaje się, że redaktorzy niektórzy też wymagają pomocy i to lekarzy o dokładnie tej samej specjalności, co samobójcy. %-P

mohawk (2936 punktów)
Dlaczego pytanie kierujesz do racjonalistów?
MaLk__
>Dlaczego pytanie kierujesz do racjonalistów?

Bo to forum racjonalistów?
mohawk (2936 punktów)
>Bo to forum racjonalistów?
Ale dlaczego racjonaliści mieliby dysponować jakimś szczególnym rozwiązaniem? Mogą co najwyżej odesłać do nauki, która się tego typu zaburzeniami zajmuje. Ja mogę spytać: jaką propozycję mają religianci na rozwiązanie tego problemu; i jakie są, ich zdaniem, powody tych porażających statystyk? Choć może lepiej nie pytać - dowiemy się niewątpliwie o odwróceniu się ludzi od religii (pardon: od Boga), co powoduje utratę sensu życia itp. bzdety.
Ewusia (100 punktów)
>Ale dlaczego racjonaliści mieliby dysponować jakimś szczególnym rozwiązaniem? Mogą co najwyżej odesłać do nauki, która się tego typu zaburzeniami zajmuje. Ja mogę spytać: jaką propozycję mają religianci na rozwiązanie tego problemu; i jakie są, ich zdaniem, powody tych porażających statystyk? Choć może lepiej nie pytać - dowiemy się niewątpliwie o odwróceniu się ludzi od religii (pardon: od Boga), co powoduje utratę sensu życia itp. bzdety.
Hej, jeśli bzdety odpadają na samym wejściu, zastąpmy je czymś racjonalnie konkretnym, fajnie, co zaproponujesz? Co zaproponujesz skoro "religianci" tak idiotycznie potrafią to tłumaczyć?


Stopka
mohawk (2936 punktów)
>Hej, jeśli bzdety odpadają na samym wejściu, zastąpmy je czymś racjonalnie konkretnym, fajnie, co zaproponujesz?
Po pierwsze, napisałem, że mógłbym zapytać, co nie oznacza, że pytam. Postawiłem także diagnozę [prawdziwą lub nie] co do tego jaką odpowiedź usłyszałbym na tak postawione pytanie. Po drugie, za bezsensowne uważam adresowanie takich pytań zarówno do racjonalistów, jak i do ludzi religijnych. Każdy może - ale przecież nie musi - mieć pewien pogląd na temat skutecznych sposobów rozwiązania problemu, ale na ogół przekonania takie nie mają mocnych podstaw. Przeto nie wdając się w bezproduktywne spekulacje zostawiam tego typu rozważania naukom medycznym, psychiatrycznym czy jakie tam się jeszcze tego typu sprawami zajmują.
Ewusia (100 punktów)
>Przeto nie wdając się w bezproduktywne spekulacje zostawiam tego typu rozważania naukom medycznym, psychiatrycznym czy jakie tam się jeszcze tego typu sprawami zajmują.
Właśnie, bardzo elegancko Wspomniałam o znieczulicy gdzieś tutaj? Chyba tak.
Bo kolego miły, samobójca pod opieką medycyny gdy już jest, raczej samobójcą nie będzie. Pójście do psychiatry czy psychologa jest szukaniem i wołaniem o pomoc. Jednak nie wszysycy się tam zgłaszają... zanim stanie się pacjentem, jest Twoim kolegą lub sąsiadem. Ale co to Ciebie, prawda? Takie bezproduktywne...
Miłego, niedzielnego popołudnia
Stopka
mohawk (2936 punktów)
>Właśnie, bardzo elegancko Wspomniałam o znieczulicy gdzieś tutaj? Chyba tak.
>Bo kolego miły, samobójca pod opieką medycyny gdy już jest, raczej samobójcą nie będzie. Pójście do psychiatry czy psychologa jest szukaniem i wołaniem o pomoc.
O ile się orientuję, wcale nie jest tak, iż leczenie depresji, schizofrenii czy czego tam jeszcze, co może powodować próby samobójcze jest w 100% skuteczne. Więc chyba zbyt kategorycznie wystąpiłaś ze swoim sądem. Natomiast chętnie usłyszę z ust osoby posądzającej współdyskutantów o znieczulicę, co ona ma do zaproponowania. Bo do tej pory udaje się jej występować z niby to podchwytliwymi pytaniami, samej unikając odpowiedzi na nie.
Ewusia (100 punktów)
>O ile się orientuję, wcale nie jest tak, iż leczenie depresji, schizofrenii czy czego tam jeszcze, co może powodować próby samobójcze jest w 100% skuteczne.
Pewnie, że nie w 100%. Ale jeśli w iluś tam, no to chyba już lepiej, prawda?
>Natomiast chętnie usłyszę z ust osoby posądzającej współdyskutantów o znieczulicę, co ona ma do zaproponowania.
Wiesz, że nic? I odpowiedzi na to może bezsensowne pytanie też nie mam. I powiem Ci, że wkurza mnie to!!! Rozmawiałam z ludźmi z depresją już zdiagnozowaną lub przed pójściem do specjalisty... straszne. Już nie rozmawiam z nimi, bo nie umiem. Bezsilność... jest okropna. I ciągle wydaje mi się, że coś powinniśmy, że świat taki pusty się zrobił...

Stopka
mohawk (2936 punktów)
>>Natomiast chętnie usłyszę z ust osoby posądzającej współdyskutantów o znieczulicę, co ona ma do zaproponowania.
>Wiesz, że nic? I odpowiedzi na to może bezsensowne pytanie też nie mam.
No właśnie. Częstokroć z owej namiętnej niezgody na istniejący stan rzeczy nic nie wynika. Czasem rzeczowe, beznamiętne (znieczulica ) rozważenie problemu może więcej przynieść dobrego niż pełne pasji "ciskanie się". Przede wszystkim, ważna jest diagnoza problemu. Czy mamy do czynienia z tendencją narastającą, czy jednak liczba samobójstw jest względnie stabilna? Jeśli problem narasta należy zastanowić się nad jego przyczynami i ewentualnymi drogami ich ograniczenia. Jednak nie da się chyba wierzyć w możliwość całkowitego rozwiązania problemu i z tym wypadałoby się, niestety, pogodzić (zgadzając się, rzecz jasna, że każdy jednostkowy przypadek tego rodzaju jest tragedią). To trochę tak jak z ofiarami śmiertelnymi wypadków samochodowych - tyle że jest to problem już nieco lepiej zdiagnozowany. Bezpieczeństwo na drogach może wzrosnąć, ale całkowicie ofiar się raczej nie da uniknąć.
Ewusia (100 punktów)
>No właśnie. Częstokroć z owej namiętnej niezgody na istniejący stan rzeczy nic nie wynika.
Może i nie wynika, ale wydaje mi się, że każda wymiana myśli jest zawsze coś warta. Ponieważ ten problem jakoś się o mnie pośrednio ociera, nie daje też spokoju. No nie daje! Czuję, że jakoś coś każdy zdrowy... ale co? jak? kiedy?... nie wiem.
>Przede wszystkim, ważna jest diagnoza problemu. Czy mamy do czynienia z tendencją narastającą, czy jednak liczba samobójstw jest względnie stabilna?
Uważasz, że jeśli stabilna, to można spokojnie spac?
>Jeśli problem narasta należy zastanowić się nad jego przyczynami i ewentualnymi drogami ich ograniczenia.
I to jest bardzo ładne zdanie... chyba najładniejsze!!!
>Jednak nie da się chyba wierzyć w możliwość całkowitego rozwiązania problemu i z tym wypadałoby się, niestety, pogodzić
Tak, z tym się zgadzam. Wskaźniki nigdy nie będą zerowe. Boleję nad tym, a trzeba się pogodzić.
>Bezpieczeństwo na drogach może wzrosnąć, ale całkowicie ofiar się raczej nie da uniknąć.
Porównywanie samobójstwa do wypadku samochodowego jest lekko nieświeże, wybacz
Stopka
mohawk (2936 punktów)
>Może i nie wynika, ale wydaje mi się, że każda wymiana myśli jest zawsze coś warta.
Nie mylisz się. Tyle tylko, że tu akurat skupiła się ona - ponownie - na sprawach niezwiązanych z tematem. Ale w sumie niezbyt mnie to dziwi: gdyby było łatwe rozwiązanie problemu, to samego problemu by nie było.

>Uważasz, że jeśli stabilna, to można spokojnie spac?
Nie. Ale to w znacznym stopniu może utrudniać diagnozę i możliwą terapię. Skoro przez lata nie radzono sobie z tym, to można przypuszczać, że po prostu nie ma łatwej recepty. I oczekiwanie od "racjonalistów" jej wyczarowania jest nieporozumieniem. Jeśli natomiast można zaobserwować np. w ostatnich kilkunastu latach tendencję wzrostową, to wówczas można skoncentrować się na zmianach, które w owym okresie miały miejsce, które mogły wpłynąć na kondycję psychiczną społeczeństwa (zmiany ustrojowe, społeczno-gospodarcze, narastające poczucie beznadziejności i marginalizacji u jednych i poddanie ciągłemu stresowi u innych). Tylko że znowu: zapobieżenie tym nowym "czynnikom ryzyka" wcale nie jest łatwe. Podobnie jest np. z polityką pronatalistyczną w państwach rozwiniętych. Niby wiadomo, co należy robić, ale jak dotąd chyba nigdzie nie przyniosła ona spodziewanych efektów.

>Porównywanie samobójstwa do wypadku samochodowego jest lekko nieświeże, wybacz
Wybaczam. Tylko co to znaczy: Nieświeże? Mnie chodziło o podobnieństwa z punktu widzenia statystyki.
Ewusia (100 punktów)
Więc nie wyczarujesz nic
Stopka
Ewusia (100 punktów)
Więc nie wyczarujesz nic
Stopka
MaLk__
>Ale dlaczego racjonaliści mieliby dysponować jakimś szczególnym rozwiązaniem?

A dlaczego nie? Poza tym, może po prostu chciała poznać waszą opinię, niekoniecznie szczególne rozwiązanie... Uważam, że zareagowałeś zbyt ostro, od razu schodząc na animozje między "religiantami" a "racjonalistami".

Moim zdaniem nie ma nic niestosowanego w kierowaniu na tym forum pytań do "racjonalistów", wszak dopiero co rozgorzała dyskusja na temat dostosowania postów do "charakteru strony"...
mohawk (2936 punktów)
>>Ale dlaczego racjonaliści mieliby dysponować jakimś szczególnym rozwiązaniem?
>
>A dlaczego nie? Poza tym, może po prostu chciała poznać waszą opinię, niekoniecznie szczególne rozwiązanie... Uważam, że zareagowałeś zbyt ostro, od razu schodząc na animozje między "religiantami" a "racjonalistami".

Możliwe, że popadam w "psychozę" otoczenia przez wrogie siły. Mam jednak - niechby i bezzasadne - poczucie, iż w podtekście tego typu wypowiedzi jest pewien akcent w rodzaju: "no i widzicie, ateusze, do czego prowadzi odrzucenie Boga".

>Moim zdaniem nie ma nic niestosowanego w kierowaniu na tym forum pytań do "racjonalistów", wszak dopiero co rozgorzała dyskusja na temat dostosowania postów do "charakteru strony"...

Chodzi Ci o dyskusję z paru nawiedzonymi crusaderami, sadzącymi - dość masowo ostatnio - knoty w dziale religia? Disaster. Czytać się odechciewa, aczkolwiek zapędów cenzorskich co poniektórych - na razie przynajmniej - nie popieram.
Ewusia (100 punktów)
>Możliwe, że popadam w "psychozę" otoczenia przez wrogie siły. Mam jednak - niechby i bezzasadne - poczucie, iż w podtekście tego typu wypowiedzi jest pewien akcent w rodzaju: "no i widzicie, ateusze, do czego prowadzi odrzucenie Boga".
No ale ani psychoza lub podekst nie wyklucza rozmowy chyba?

Stopka
mohawk (2936 punktów)
>>Możliwe, że popadam w "psychozę" otoczenia przez wrogie siły. Mam jednak - niechby i bezzasadne - poczucie, iż w podtekście tego typu wypowiedzi jest pewien akcent w rodzaju: "no i widzicie, ateusze, do czego prowadzi odrzucenie Boga".
>No ale ani psychoza lub podekst nie wyklucza rozmowy chyba?
Nie wyklucza. To było takie - mocno zawoalowane - posypanie głowy popiołem . Tym badziej, że jak widzę, podtekstu, o który Cię posądziłem, nie było w Twojej wypowiedzi.
Ewusia (100 punktów)
>Nie wyklucza. To było takie - mocno zawoalowane - posypanie głowy popiołem .
Hmm... jestem pod wielkim wrażeniem
>Tym badziej, że jak widzę, podtekstu, o który Cię posądziłem, nie było w Twojej wypowiedzi.
Wiesz? To jest bardzo ciekawa rzecz. Dlaczego rozmowa o Bogu wywołuje na tym forum takie dziwne reakcje? ... "podtekst"... "posądzałem" więc na wszelki wypadek nóż w rekę i do dzieła! A ja właśnie myślę, że świat jest bardzo pusty, ludzie strasznie samotni, pragnący miłości, dobra, spokoju, chleba. Zawsze tego pragnęli, a tego jest w dzisiejszym świecie jakoś coraz mniej...

I ta pustka powoduje taki stan rzeczy, a świat, kiedy od Niego wszyscy się odwracają plecami staje się obcy. A miało być tak inaczej.
Stopka
mohawk (2936 punktów)
>Wiesz? To jest bardzo ciekawa rzecz. Dlaczego rozmowa o Bogu wywołuje na tym forum takie dziwne reakcje? ... "podtekst"... "posądzałem"
Gdyż w danym przypadku podtekst ów oznaczałby bezzasadny religijny triumfalizm. Bezzasadny, gdyż będący zmistyfikowanym (pseudo-)wyjaśnieniem problemu. Moje przeczucie szło w tym kierunku, że nie chodzi o rzeczywistą dyskusję, lecz o "gnojenie" ateuszy - wszak (niektórzy) katolicy problem mają dokładnie "obcykany" i "wyjaśniony". Ale ponieważ problem dotyczy katolickiego społeczeństwa, przeto nie da się go tak zbanalizować. Chyba, że udałoby się wykazać, że samobójcy to w przeważającej mierze ludzie, którzy "odeszli od Boga" i nie poradzili sobie z nagłym przypływem egzystencjalnego lęku. Stąd już tylko krok do przypisania "ośrodkom ateistycznej propagandy" (tzn. m.in. Racjonaliście) współodpowiedzialności za ten stan rzeczy.
Ewusia (100 punktów)
>Gdyż w danym przypadku podtekst ów oznaczałby bezzasadny religijny triumfalizm.
A tego przecież ścierpieć się nie da
>Moje przeczucie szło w tym kierunku, że nie chodzi o rzeczywistą dyskusję, lecz o "gnojenie" ateuszy
Ojej, no czy jakoś niewłaściwe się wyrażam? Gnoję? Szanuję każdego człowieka, ateusza czy też nie... naprawdę, czy tak koniecznie trzeba robić podziały? Czy inny pogląd na tę jedną rzecz wyklucza rozmowę na temat wskaźników samobójstw? No nie popadajmy w obsesję
>Chyba, że udałoby się wykazać, że samobójcy to w przeważającej mierze ludzie, którzy "odeszli od Boga" i nie poradzili sobie z nagłym przypływem egzystencjalnego lęku.
Wiesz, że to całkiem możliwe? Chociaż myślę, że ci, którzy odeszli, to tylko jakieś słabości ciała lub ducha, z którymi nie można sobie poradzić, a gdzieś tam wewnątrz tak naprawdę... odejść się nie da.
Raczej wydaje mi się, że nie "odejście od Boga", a bardziej Jego nieznajomość... jeśli oczywiście dałoby się to jakoś wykazać.
>Stąd już tylko krok do przypisania "ośrodkom ateistycznej propagandy" (tzn. m.in. Racjonaliście) współodpowiedzialności za ten stan rzeczy.
Ech, nie bądźmy tacy skorzy do przypisywania. I chyba nie koniecznie chodzi o znalezienie winnego, ale może próbę wyjaśnienia i wyszukania środków zaradczych.
Bo jeśli jesteśmy członkami społeczeństwa - a jesteśmy bez względu na stosunek do wiary - no to jesteśmy też jakoś współodpowiedzialni. Czy może nie?
Ewa

Stopka
mohawk (2936 punktów)
>>Gdyż w danym przypadku podtekst ów oznaczałby bezzasadny religijny triumfalizm.
>A tego przecież ścierpieć się nie da
Ни при каких обстоятельствах.

>>Chyba, że udałoby się wykazać, że samobójcy to w przeważającej mierze ludzie, którzy "odeszli od Boga" i nie poradzili sobie z nagłym przypływem egzystencjalnego lęku.
>Wiesz, że to całkiem możliwe?
Jednostkowe przypadki czy - czego wymagałbym dla przyjęcia twierdzenia - większość?

>Raczej wydaje mi się, że nie "odejście od Boga", a bardziej Jego nieznajomość... jeśli oczywiście dałoby się to jakoś wykazać.
Pamiętajmy, że mówimy o społeczeństwie podobno w dziewięćdziesięciu kilku procentach katolickim.

>Bo jeśli jesteśmy członkami społeczeństwa - a jesteśmy bez względu na stosunek do wiary - no to jesteśmy też jakoś współodpowiedzialni. Czy może nie?
Nie wiem. Ja się "nie poczuwam".
Ewusia (100 punktów)
>Dlaczego pytanie kierujesz do racjonalistów?
Bo macie wiele fajnych pomysłów , może i tutaj jakiś się stworzy???
Stopka
tork
>Jaką propozycję mają racjonaliści na rozwiązanie tego
>problemu? Bo jest on duży, ba... ogromny!!!
>I jakie, zdaniem racjonalistów, są powody tych porażających
>statystyk?
>info.onet.pl/977621,11,item.html
>Pozdrawiam serdecznie
>Ewusia
Co złego jest w samobójstwie i dlaczego chcesz wpływać na czyjeś decyzje narzucając im swoją wizję świata?
Ewusia (100 punktów)
>Co złego jest w samobójstwie i dlaczego chcesz wpływać na czyjeś decyzje narzucając im swoją wizję świata?
Co złego? Jeśli nie ma złego, więc co jest dobrego???
Bo decyzja prawdopodobnie jest wywołana brakiem woli życia, a tą wolę mamy wszyscy. I jeśli jest uśpiona czy martwa, może warto byłoby jakoś ją obudzić?

Stopka
mariusz bucki (378 punktów)
>>Co złego jest w samobójstwie i dlaczego chcesz wpływać na czyjeś decyzje narzucając im swoją wizję świata?
>Co złego? Jeśli nie ma złego, więc co jest dobrego???

Pomiedzy zlym i dobrym jest jeszce neutralny. Moze jest to czyn neutralny?

>Bo decyzja prawdopodobnie jest wywołana brakiem woli życia, a tą wolę mamy wszyscy. I jeśli jest uśpiona czy martwa, może warto byłoby jakoś ją obudzić?

Ale dlaczego Ty chcesz sie komus narzucac? Zwlaszca, ze jak sie zastanowic, to decyzja o samobojstwie jest jakby nie patrzec przejawem " wolnej woli"

m.
Ewusia (100 punktów)
>Ale dlaczego Ty chcesz sie komus narzucac? Zwlaszca, ze jak sie zastanowic, to decyzja o samobojstwie jest jakby nie patrzec przejawem " wolnej woli"
Wolna wola jest wolna, gdy jest zdrowa. I nie narzucać, ale pomóc.
Stopka
mariusz bucki (378 punktów)

>Wolna wola jest wolna, gdy jest zdrowa. I nie narzucać, ale pomóc.

Wiec dla Ciebie samobojstwo jest czyms w rodzaju choroby?
Tak, zapomnialem, " chorych nawiedzac "

m.

PS. Jezeli moge spytac, co to jest ta " stopka "?
Ewusia (100 punktów)
>Wiec dla Ciebie samobojstwo jest czyms w rodzaju choroby?
Tak, choroby.
>PS. Jezeli moge spytac, co to jest ta " stopka "?
Nie wiem. Sama mi wskakuje
Stopka
mohawk (2936 punktów)
>>PS. Jezeli moge spytac, co to jest ta " stopka "?
>Nie wiem. Sama mi wskakuje
Może webmastera należałoby spytać?
Ewusia (100 punktów)
>Może webmastera należałoby spytać?
Dzięki, już jest OK
tork

>Wolna wola jest wolna, gdy jest zdrowa. I nie narzucać, ale pomóc.
"Na swój własny skromny sposób możesz przysłużyć się ludziom usuwając się im z drogi" - często pomocą, która tylko według Ciebie jest słuszna uczynisz więcej złego niż dobrego.
Ewusia (100 punktów)
>"Na swój własny skromny sposób możesz przysłużyć się ludziom usuwając się im z drogi" - często pomocą, która tylko według Ciebie jest słuszna uczynisz więcej złego niż dobrego.
To byłoby straszne
Stopka
tork
>>"Na swój własny skromny sposób możesz przysłużyć się ludziom usuwając się im z drogi" - często pomocą, która tylko według Ciebie jest słuszna uczynisz więcej złego niż dobrego.
>To byłoby straszne
To byłoby cudowne! Umieć pozwolić rzeczom być takimi jakie są.
Ewusia (100 punktów)
>To byłoby cudowne! Umieć pozwolić rzeczom być takimi jakie są.
Nawet, jeśli są przerażające? Trochę naszą rzeczywistość kreujemy jednak
Stopka
tork

>Nawet, jeśli są przerażające? Trochę naszą rzeczywistość kreujemy jednak
A jak to stwierdzisz obiektywnie? Ja jestem jednak zdania, że bardziej wydaje nam się, że mamy jakiś wpływ niż faktycznie cokolwiek kreujemy.
Ewusia (100 punktów)
>Ja jestem jednak zdania, że bardziej wydaje nam się, że mamy jakiś wpływ niż faktycznie cokolwiek kreujemy.
Hmm... z takim zdaniem byłoby wygodniej
Stopka
tork

>Hmm... z takim zdaniem byłoby wygodniej
W jakim sensie wygodniej?
Ewusia (100 punktów)
>W jakim sensie wygodniej?
Nic nie mogę, więc i nic nie muszę
Czy wiesz, dlaczego wskakuje mi "stopka" pod każdą odpowiedzią?
Stopka
tork

>Nic nie mogę, więc i nic nie muszę
Nie do końca o to mi chodziło. Ale dobrze, niech będzie, że to mam na myśli. I teraz pytam Cię: skoro faktycznie sądzisz, że wygodniej to dlaczego tak nie postępujesz?
>Czy wiesz, dlaczego wskakuje mi "stopka" pod każdą odpowiedzią?
Może to jest owo Twoje kreowanie? Odciskasz swój wirtualny ślad "stopki"
Ewusia (100 punktów)
>I teraz pytam Cię: skoro faktycznie sądzisz, że wygodniej to dlaczego tak nie postępujesz?
Wygodniej nie znaczy lepiej lub słuszniej.
Stopka
tork

>Wygodniej nie znaczy lepiej lub słuszniej.
To prawda. Ale co zmusza Cię do tego, aby było lepiej lub słuszniej niż wygodniej?
Ewusia (100 punktów)
Moje małe "ja'.
Stopka
tork
>Moje małe "ja'.
A czy Twoje duże JA czułoby się lepiej gdybyś postępowała wbrew małemu "ja" i czy wówczas faktycznie byłoby wygodniej czy wręcz trudniej?
Ewusia (100 punktów)
>A czy Twoje duże JA czułoby się lepiej gdybyś postępowała wbrew małemu "ja" i czy wówczas faktycznie byłoby wygodniej czy wręcz trudniej?
Małe "ja" jest lepsze od dużego... ma być. I chciałabym, by to małe rosło w siłę i aby było go coraz więcej. Jeśli małe ma rosnąć... byłoby trudniej, bo małe cierpiałoby, że duże takie jest niedobre i słucham go Nie chcę tak.
Ewusia (100 punktów)
Nie ma stopki Zmieniałam, ale się nie wylogowałam. Teraz jest ok... chyba
tork
>Nie ma stopki Zmieniałam, ale się nie wylogowałam. Teraz jest ok... chyba
Nie musisz się wylogowywać, wystarczy że wytrzesz "stopkę"
tork

>Małe "ja" jest lepsze od dużego... ma być. I chciałabym, by to małe rosło w siłę i aby było go coraz więcej. Jeśli małe ma rosnąć... byłoby trudniej, bo małe cierpiałoby, że duże takie jest niedobre i słucham go Nie chcę tak.
Czyli jednak wygoda nie jest opcjonalna, tego się nie wybiera?
Ewusia (100 punktów)
>>Małe "ja" jest lepsze od dużego... ma być. I chciałabym, by to małe rosło w siłę i aby było go coraz więcej. Jeśli małe ma rosnąć... byłoby trudniej, bo małe cierpiałoby, że duże takie jest niedobre i słucham go Nie chcę tak.
>Czyli jednak wygoda nie jest opcjonalna, tego się nie wybiera?
Nie wiem, ale chyba nie rozumiem
Zawsze się wybiera, bo zawsze jest wybór.
tork

>Nie wiem, ale chyba nie rozumiem
>Zawsze się wybiera, bo zawsze jest wybór.
To jeszcze raz Cię spytam: jeśli faktycznie zawsze jest wybór, dlaczego zawsze wybierasz w ten sam sposób - rozwijasz mniejsze ja. Czy jest to faktycznie wybór czy po prostu inaczej postąpić nie potrafisz a jedynie nazywasz to wyborem?
Ewusia (100 punktów)
Nie wiem, czy się rozumiemy. Wybieram, że mniejsze 'ja' ma się rozbudowywać i wchłaniać to gorsze.
Co znaczy: inaczej postąpić nie potrafisz? Jestem świadomym człowiekiem na tyle, na ile moje ograniczenia pozwalają. I ta świadomość nakazuje mi, co mam robić, jak, kiedy i z kim
Jeśli pozwolę gorszemu 'ja' kierować swoim życiem... nie, tak nie chcę. Mam słabości, namiętności, lenistwo, wygodniactwo... wiele różnych mało sympatycznych cech. Nie chcę, żeby mną rządziły.
>Czy jest to faktycznie wybór czy po prostu inaczej postąpić nie potrafisz a jedynie nazywasz to wyborem?
Wiesz? Można by również powiedzieć, że małe 'ja' tak poszło w siłę, że nie pozwala inaczej, a to byłoby konsekwencją wolnego wyboru. I to cieszy: małe, choć maleńkie, jest silniejsze od dużego.
tork
>Jestem świadomym człowiekiem na tyle, na ile moje ograniczenia pozwalają. I ta świadomość nakazuje mi, co mam robić, jak, kiedy i z kim
>Jeśli pozwolę gorszemu 'ja' kierować swoim życiem... nie, tak nie chcę. Mam słabości, namiętności, lenistwo, wygodniactwo... wiele różnych mało sympatycznych cech. Nie chcę, żeby mną rządziły.
Odpowiedz mi szczerze czy odbierasz to jako wolny wybór? Wolny, to znaczy, że faktycznie w tym momencie możesz wybrać świadomie jedną z dwóch opcji, czy w rzeczywistości jest to fikcycjny wybór, bo tak naprawdę jedna z opcji w ogóle nie wchodzi w grę? Nie wnikam już z jakich powodów ale po prostu nie wchodzi. Bo według mnie wolnym wyborem między różnymi opcjami jest ten gdzie jest jednakowe lub bliskie jednakowemu prawdopodobieństwo, że mogę zdecydować się na jedno czy na drugie.
Na przykład jeśli mam wybierać między rowerem a pływaniem to jest prawdziwy wybór, natomiast rower kontra papierosy jest tylko wyborem pozornym gdyż faktycznie tylko jedna z opcji wchodzi w grę. Czy Ty siebie w podobny sposób nie oszukujesz?
Ewusia (100 punktów)
>Wolny, to znaczy, że faktycznie w tym momencie możesz wybrać świadomie jedną z dwóch opcji, czy w rzeczywistości jest to fikcycjny wybór, bo tak naprawdę jedna z opcji w ogóle nie wchodzi w grę?
Zawsze wchodzą w grę dwie opcje. Wybieram albo wygodniejszą albo lepszą. Ciągła pokusa, by tą wygodniejszą... staram się lepszą. Różnie wychodzi
To wiąże się dla mnie z "wolnością", która jest dla mnie pojęciem magicznym. I trudnym.
>Czy Ty siebie w podobny sposób nie oszukujesz?
Wiesz, że to możliwe? Ale czy my siebie sami często nie oszukujemy, wybierając jakieś kryteria postępowania, najsłuszniejsze według nas samych, a najdurniejsze z możliych według... kogo?


tork

>Wiesz, że to możliwe? Ale czy my siebie sami CZĘSTO nie oszukujemy, wybierając jakieś kryteria postępowania, najsłuszniejsze według nas samych, a najdurniejsze z możliych według... kogo?

Otóż to. Gdybyś jeszcze napiała ZAWSZE, zamiast często, zgodziłbym się w pełni. Wtedy ten wybór NIGDY nie jest prawdziwym wyborem, a zawsze pozornym, bo i tak z góry mamy ustalone kryteria tego co dobre, a co złe. Ja na przykład wiele rzeczy uznawanych przez innych za złe, wcale tak nie odbieram, natomiast często nie podoba mi się to, co jest uznawane za dobre. Twoje "lenistwo" nie jest dla mnie w najmniejszym stopniu złą cechą. "Lenistwo" w częstym znaczeniu tego słowa - uważam, że kult pracy, i to przede wszystkim fizycznej, po części umysłowej, ale takiej codziennej - jest przesadnie wypieszczony. Ale nie dziwi to wcale jeśli wziąć pod uwagę "pracę" do jakiej jest zdolna większość ludzi. Ja jestem leniwy w tym sensie w jakim rozumie to większość ludzi. I wcale nie odczuwam z tego powodu najmniejszego dyskomfortu, ani nie mam zamiaru się zmieniać.
Natomiast odwodzenie kogoś od jego decyzji, np. o samobójstwie, które Ty uznajesz za konieczne, jest dla mnie wielce niemoralnym zachowaniem.
Ewusia (100 punktów)
>wielce niemoralnym zachowaniem.
Wielce niemoralnym zachowaniem???
A to mnie teraz zatkało.....

tork

>Wielce niemoralnym zachowaniem???
>A to mnie teraz zatkało.....
Tak, identycznie jak chrzest dziecka bez jego świadomego wyboru, odwodzenie kogoś od jego decyzji i narzucanie mu swojej woli, swojej "absolutnej" wizji świata dla "jego własnego dobra" jest czymś niemoralnym. Nie z każdym można się zaprzyjaźnić i nie z każdym można żyć na codzień - jeśli moja obecność, ani niczyja inna, czy moja lub innych rozmowa (ale taka zwykła, przyjacielska, nie przekonywanie, że to co dana osoba chce zrobić jest złem i argumentowanie, że nie powinna tego zrobić) nie jest wystarczająca aby osoba pragnąca samobójstwa odstąpiła od tego pragnienia, wówczas wszelkie inne próby z pewnością nie uczynią tej osoby szczęśliwszą, a wręcz odwrotnie. Dlatego uznaję to za wielce niemoralne.
Ewusia (100 punktów)
>Nie z każdym można się zaprzyjaźnić i nie z każdym można żyć na codzień - jeśli moja obecność, ani niczyja inna, czy moja lub innych rozmowa (ale taka zwykła, przyjacielska, nie przekonywanie, że to co dana osoba chce zrobić jest złem i argumentowanie, że nie powinna tego zrobić) nie jest wystarczająca aby osoba pragnąca samobójstwa odstąpiła od tego pragnienia
Wiesz? Po części zgodzę się z Tobą. Cieszy, że fakt rozmowy jednak bierzesz po uwagę. Bo... właściwie co można zrobić więcej? Wskoczyć komuś na plecy i siedzieć na nich 24h/dobę? Pewnie, że nie
>wówczas wszelkie inne próby z pewnością nie uczynią tej osoby szczęśliwszą, a wręcz odwrotnie. Dlatego uznaję to za wielce niemoralne.
Moralne... niemoralne... Zupełnie nie rozumiem, co masz na myśli mówiąc 'wszelkie inne próby'.
Niemoralne może wydawać się nasza zgoda na taki krok, jeśli wiemy i widzimy. Decyzja jest tak ostateczna i nieodwołalna. Ten człowiek nie daje sobie czasu na 'przeczekanie'. Problem go dobija... ale dzisiaj, w tej chwili. Pozbawia się fantastycznych wrażeń, przyjaźni, ludzi, miłości, widoków, zapachów... sam się tego pozbawia pod wpływem być może chwili. Czy naprawdę jego decyzja jest całkiem samodzielna? Czy jest wolna, jeśli jest on człowiekiem 'czymś' zniewolonym?
tork

>Wiesz? Po części zgodzę się z Tobą. Cieszy, że fakt rozmowy jednak bierzesz po uwagę. Bo... właściwie co można zrobić więcej? Wskoczyć komuś na plecy i siedzieć na nich 24h/dobę? Pewnie, że nie
Biorę pod uwagę, ale nie z przymusu (bo ta osoba potrzebuje pomocy), jedynie dlatego, że mam dobry kontakt z tą osobą. Jeśli nie mam, to nie rozmawiam.

>Moralne... niemoralne... Zupełnie nie rozumiem, co masz na myśli mówiąc 'wszelkie inne próby'.
Bo nie czytasz tego, co Ci piszę: moja lub innych rozmowa (ale taka zwykła, przyjacielska, nie przekonywanie, że to co dana osoba chce zrobić jest złem i argumentowanie, że nie powinna tego zrobić)

>Niemoralne może wydawać się nasza zgoda na taki krok, jeśli wiemy i widzimy. Decyzja jest tak ostateczna i nieodwołalna. Ten człowiek nie daje sobie czasu na 'przeczekanie'. Problem go dobija... ale dzisiaj, w tej chwili. Pozbawia się fantastycznych wrażeń, przyjaźni, ludzi, miłości, widoków, zapachów... sam się tego pozbawia pod wpływem być może chwili. Czy naprawdę jego decyzja jest całkiem samodzielna? Czy jest wolna, jeśli jest on człowiekiem 'czymś' zniewolonym?
Naprawdę posiadasz licencję na taką ocenę? Wielu przyszłych samobójców takie Twoje spojrzenie odbiera właśnie jako zniewolenie. A nawet nie tylko samobójców, a po prostu ludzi, którzy mają dość złotych rad typu: "świat jest piękny, uśmiechnij się, kochaj ludzi" itp.
Ewusia (100 punktów)
>Biorę pod uwagę, ale nie z przymusu (bo ta osoba potrzebuje pomocy), jedynie dlatego, że mam dobry kontakt z tą osobą. Jeśli nie mam, to nie rozmawiam.

>(ale taka zwykła, przyjacielska, nie przekonywanie, że to co dana osoba chce zrobić jest złem i argumentowanie, że nie powinna tego zrobić)

>Naprawdę posiadasz licencję na taką ocenę?

Wiesz Tork? Rozmawiam z Tobą pierwszy raz tutaj... może nie ostatni? I zaczynasz mi przypominać większość aktywnych tutaj panów. Skąd takie dziwne wrażenie? Sama nie wiem...

tork

>Wiesz Tork? Rozmawiam z Tobą pierwszy raz tutaj... może nie ostatni? I zaczynasz mi przypominać większość aktywnych tutaj panów. Skąd takie dziwne wrażenie? Sama nie wiem...

Jeśli chodzi o to, że się z Tobą nie zgadzają, to może po prostu nikt z tu obecnych nie podziela Twego "absolutnego" spojrzenia.
Ewusia (100 punktów)
>Jeśli chodzi o to, że się z Tobą nie zgadzają, to może po prostu nikt z tu obecnych nie podziela Twego "absolutnego" spojrzenia.
Każdy ma swoje absoluty i to jest naturalne. I chyba dobrze, że tak jest. Razi mnie jednak jakaś... drapieżność?... czy jak by to chcieć nazwać?


tork

>Każdy ma swoje absoluty i to jest naturalne.
Ja nie uznaję swoich spostrzeżeń za absolutne.
>Razi mnie jednak jakaś... drapieżność?... czy jak by to chcieć nazwać?
Nie wiem dlaczego odbierasz tak moje wypowiedzi. Pytanie o licencję mogło być z lekka cyniczne. Po prostu nie rozumiem jak możesz być tak pewna swej oceny. Znam ludzi, dla których tłumaczenie o niebie, ptakach czy ładnej pogodzie byłoby przyczyną głębszej depresji - i wówczas Twoje postępowanie mogłoby spowodować jeszcze większe problemy. Czy to jest ta drapieżność?
Ewusia (100 punktów)
>Nie wiem dlaczego odbierasz tak moje wypowiedzi. Pytanie o licencję mogło być z lekka cyniczne.
A jednak
>Po prostu nie rozumiem jak możesz być tak pewna swej oceny.
Mogę być w błędzie, spoko, biorę na to poprawkę. Tylko krowa....
Ale nie przekonałeś mnie jak dotąd. A skoro mam odwagę zabierać głos, jestem pewna swoich racji... no to jest chyba normalne.
>Znam ludzi, dla których tłumaczenie o niebie, ptakach czy ładnej pogodzie byłoby przyczyną głębszej depresji - i wówczas Twoje postępowanie mogłoby spowodować jeszcze większe problemy.
No tu powiało grozą. Więc co? Nic? Nasza cicha zgoda na tak desperacki czyn?
No nie pasuje mi to...

tork

>Wiesz Tork? Rozmawiam z Tobą pierwszy raz tutaj... może nie ostatni? I zaczynasz mi przypominać większość aktywnych tutaj panów. Skąd takie dziwne wrażenie? Sama nie wiem...
A jeśli sugerujesz, że jestem tą samą osobą pod różnymi postaciami, to Ci tylko powiem, że plagiatów nie uskuteczniam.
Ewusia (100 punktów)
>A jeśli sugerujesz, że jestem tą samą osobą pod różnymi postaciami, to Ci tylko powiem, że plagiatów nie uskuteczniam.
Nie podejrzewałam.


tork

>Czy wiesz, dlaczego wskakuje mi "stopka" pod każdą odpowiedzią?
Jesteś zarejestrowanym użytkownikiem i logujesz się przy pisaniu postów?
Ewusia (100 punktów)
Jestem zalogowana
Stopka
tork

>Czy wiesz, dlaczego wskakuje mi "stopka" pod każdą odpowiedzią?
Nie jestem tu stałym gościem, ale przeczytałem, że tylko po rejestracji możesz rozpoczynać nowe wątki, więc musiałaś się zarejestrować. Wejdź wobec tego na swoje konto i wśród danych jest opcja "stopka dla forum" - najprawdopodobniej w okienku obok masz umieszczone słowo "stopka", usuń je albo zmień na inne i w ten sposób stopka powinna zniknąć.
Ewusia (100 punktów)
No to próba

Stopka
Ewusia (100 punktów)
No i jest... jak zły szeląg
Stopka
tork
>No i jest... jak zły szeląg
Ale masz coś wpisane w tym polu "stopka dla forum", czy jest puste?
Celecrin (11895 punktów)
Ewusia...masz wpisane Stopka! Ja miałem celecrin i pod każdą wypowiedzią miałem celecrin. Skasuj słowo i będzie po problemie
Ewusia (100 punktów)
Już jest OK, dzieki
tork

>Nawet, jeśli są przerażające? Trochę naszą rzeczywistość kreujemy jednak
Ponownie, to co jest przerażające w Twojej opinii, w opinii kogoś innego wcale takie nie musi być. I czy naprawdę uważasz, że jeśli coś, dla nas ludzi, jest okropne, jest okropnym samo w sobie? Nawet jeśli coś byłoby na tyle okropne, z naszego ludzkiego punktu widzenia, iż doprowadziłoby do naszej całkowitej zagłady, czy miałoby jakiekolwiek znaczenie dla tego, co pozosałoby po nas? Wiem, że tu i teraz ważne jest dla nas to, co ludzkie, ale z punku widzenia samej istoty rzeczy, cudownym jest pozwolić im być takimi, jakimi są.
Ewusia (100 punktów)
>I czy naprawdę uważasz, że jeśli coś, dla nas ludzi, jest okropne, jest okropnym samo w sobie?
Okropne z mojego, doczesnego punktu widzenia. Jak inaczej mam oceniać rzeczywistość? Co znaczy... samo w sobie?
>Nawet jeśli coś byłoby na tyle okropne, z naszego ludzkiego punktu widzenia, iż doprowadziłoby do naszej całkowitej zagłady, czy miałoby jakiekolwiek znaczenie dla tego, co pozosałoby po nas?
Możemy tak sobie, ot, byle jak, bo... po nas choćby potop?
>Wiem, że tu i teraz ważne jest dla nas to, co ludzkie, ale z punku widzenia samej istoty rzeczy, cudownym jest pozwolić im być takimi, jakimi są.
Urok jakiś może i jest, ale mało go widzę
Stopka
tork

>Okropne z mojego, doczesnego punktu widzenia. Jak inaczej mam oceniać rzeczywistość?
Całkiem słusznie. Zobacz teraz tylko, że tak samo oceniasz czyjąś decyzję o samobójstwie z Twojego, doczesnego punktu widzenia, które jest tak samo subiektywne i być może mylne.
>Co znaczy... samo w sobie?
Niezależne od Twojej, doczesnej opinii o tej rzeczy.
>Możemy tak sobie, ot, byle jak, bo... po nas choćby potop?
Sama pisałaś, że wszystko oceniasz z własnego, doczesnego punktu widzenia. Teraz albo chcesz go poszerzać, albo naprawdę swój punkt widzenia uznajesz na tyle za uniwersalny, że przypisujesz go tym, którzy mają być po Tobie.
>Urok jakiś może i jest, ale mało go widzę
Ciesz się tym, co wiedzisz
Ewusia (100 punktów)
>Całkiem słusznie. Zobacz teraz tylko, że tak samo oceniasz czyjąś decyzję o samobójstwie z Twojego, doczesnego punktu widzenia, które jest tak samo subiektywne i być może mylne.
Być może, ale zadaniem naszym jest żyć, wąchać kwiaty, cieszyć oczy zachodami słońca, kochać, wychowywać dzieci. I ich też tego nauczyć. Jeśli nie, to po co to wszystko?
Po co w takim razie rodzimy się? Aby troszkę sobie pożyć, a na jakimś zakręcie wysypać się całkowicie?
Stopka
tork

>Być może, ale zadaniem naszym jest żyć, wąchać kwiaty, cieszyć oczy zachodami słońca, kochać, wychowywać dzieci. I ich też tego nauczyć. Jeśli nie, to po co to wszystko?
Skąd wiesz, że to jest nasze zadanie i nasz sens? Dalej uważasz swoje spojrzenie za absolutne?
>Po co w takim razie rodzimy się? Aby troszkę sobie pożyć, a na jakimś zakręcie wysypać się całkowicie?
Być może. I tak się wysypujesz i tak, tylko w Twojej wersji masz jeszcze bliskich, którzy są świadkami owego wysypania Ale wysypanie pozostaje wysypaniem.
Ewusia (100 punktów)
>Skąd wiesz, że to jest nasze zadanie i nasz sens? Dalej uważasz swoje spojrzenie za absolutne?
Dla mnie jest absolutne... dla mnie! Tak widzę rzeczywistosć i z tego punktu oceniam.
>Być może. I tak się wysypujesz i tak, tylko w Twojej wersji masz jeszcze bliskich, którzy są świadkami owego wysypania Ale wysypanie pozostaje wysypaniem.
Moje wysypanie znaczy śmierć. I ku niej zmierzamy. Sama przyjdzie i nie widzę powodu, aby przyspieszać to, co i tak nieuniknione. I to wydaje się być naturalne.
tork

>Dla mnie jest absolutne... dla mnie!
Więc nie pytaj po co się rodzimy skoro Twoje spojrzenie jest "absolutne" z czego wynika, że niczego innego przyjąć ani poznać nie chcesz - bo "absolutne" z definicji jest ostatecznym i niezmiennym. Niepotrzebnie też udajesz w takim razie, iż szukasz odpowiedzi. Ty już je masz, absolutne.

>Moje wysypanie znaczy śmierć. I ku niej zmierzamy. Sama przyjdzie i nie widzę powodu, aby przyspieszać to, co i tak nieuniknione. I to wydaje się być naturalne.
I właśnie z powodu swych absolutnych prawd nie rozumiesz, że skoro śmierć jest nieunikniona, ktoś może nie widzieć sensu w czekaniu na nią.
tork

>Co złego? Jeśli nie ma złego, więc co jest dobrego???
To co dobre i złe oceniasz ty sama. I nie dziw się, że ktoś może oceniać to odmiennie. Dla Ciebie będzie to złem, dla mnie nie jest z tego względu, iż szanuję decyzję innych bez względu na to jaka by ona nie była. Nawet jeśli jestem "pewien", że ktoś robi źle to mimo wszystko jest to jego niezależna decyzja odnośnie własnego życia.
>Bo decyzja prawdopodobnie jest wywołana brakiem woli życia, a tą wolę mamy wszyscy. I jeśli jest uśpiona czy martwa, może warto byłoby jakoś ją obudzić?
Napisałaś "prawdopodobnie" i całkiem słusznie, bo tego po prostu nie wiesz. Co jeśli się mylisz? Co jeśli spowodowana jest czymś, czego nie jesteś w stanie zrozumieć? Ponad to, gdyby było prawdą, że wszyscy mamy wolę życia nie byłoby samobójstw i nie mogłabyś napisać "ecyzja prawdopodobnie jest wywołana brakiem woli życia" - w jednym zdanu zaprzeczyłaś sama sobie.
Ewusia (100 punktów)
>Ponad to, gdyby było prawdą, że wszyscy mamy wolę życia nie byłoby samobójstw i nie mogłabyś napisać "ecyzja prawdopodobnie jest wywołana brakiem woli życia" - w jednym zdanu zaprzeczyłaś sama sobie.
To mnie ostatnio interesuje. Myślę. Rozmawiam. I być może, że jestem w piwnicy. Tak uważam dziś. I choć może tu sprzeczności mnóstwo... jakoś chcę to poukładać sobie. A Ty nie pomagasz w szukaniu odpowiedzi, tylko łapiesz mnie za słówka

Stopka
tork
>Ty nie pomagasz w szukaniu odpowiedzi, tylko łapiesz mnie za słówka
Używasz słówek czy przekazujesz jakieś treści? Ja nie chcę pomagać w szukaniu odpowiedzi, bo odpowiedzi tak naprawdę nic nie znaczą. Szukasz na próżno, a jeśli wydaje Ci się, że już coś znalazłaś to znaczy, że za mało szukałaś.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365