Racjonalista - Strona głównaDo treści
Testowanie leków na zwierzętach

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Świat
NapisanoAutorTytuł
01-07-2013 10:56Jacek Przypadek (1069 punktów)Testowanie leków na zwierzętach
Ocena -3 na 9
Jestem przeciwny testowaniu leków na zwierzętach. Rozsądniejsze byłoby testowanie ich na więźniach, a dokładniej: na mordercach, gwałcicielach, włamywaczach. Jak wy zapatrujecie się na to zagadnienie?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Jako fanatyczny feminista optowałbym za testowaniem leków i kosmetyków na facetach niepłacących alimentów.
Swoją drogą ciekawie rozumiesz pojęcie "rozsądek".
01-07-2013 15:54 
 0 na 2
pawel_wr (4297 punktów)
>Jako fanatyczny feminista optowałbym za testowaniem leków i kosmetyków na facetach niepłacących alimentów.

Tak , i na kierowcach niepłacących manaty , na właścicielach psów
nie sprzątających kup i rodzicach wagarowiczów

Swoją drogą ciekawie rozumujesz.


Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
facet (344 punktów)
Może lepiej nie używać kosmetyków
01-07-2013 11:10
 Ocena 8 na 10
finerbijk (17282 punktów)
>Jestem przeciwny testowaniu leków na zwierzętach. Rozsądniejsze byłoby testowanie ich na więźniach, a dokładniej: na mordercach, gwałcicielach, włamywaczach. Jak wy zapatrujecie się na to zagadnienie?
Wiarygodność testów na zwierzętach budzi poważne wątpliwości w odniesieniu do przekładalności na ludzi, ale powrót do metod Mengele to chyba kiepski pomysł.
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Jestem przeciwny testowaniu leków na zwierzętach.
Człowiek również jest zwierzęciem. Jak więc możesz popierać testowanie leków akurat na nim?
>Rozsądniejsze byłoby testowanie ich na więźniach,
>a dokładniej: na mordercach, gwałcicielach,
Nie byłoby rozsądniejsze. Ludzie ci nie tracą wszystkich swoich praw, nie powinno się ich w taki sposób traktować, choćby po to żeby nie schodzić na ich poziom.
>włamywaczach.
Powiedzmy, iż oba powyższe przykłady jestem w stanie zrozumieć, ale czemuż włamywacze? Czyżby byli takim absolutnym złem?
>Jak wy zapatrujecie się na to zagadnienie?
Nie zgadzam się.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Mówienie o schodzeniu na ich poziom jest spowodowane iluzją. Przede wszystkim - oni krzywdzą ludzi niewinnych. Testowanie leków to jest krzywdzenie ludzi winnych - więc fundamentalna różnica tu występuje i nie ma mowy o schodzeniu na ich poziom.

Nie widzę też powodu, dlaczego prawa człowieka miałyby działać tylko w jedną stronę, tzn: ktoś, kto łamie prawa człowieka, ma gwarancję, że jego nie będą złamane. To nieracjonalne.

Co do zwierząt, są niewinne i nie zasługują na takie traktowanie. Natomiast mordercy czy włamywacze (okradanie cudzych domów to rzecz straszna) są lepszymi kandydatami do testowania leków właśnie z tego powodu, że są zdegradowani i ich istnienie jest dla społeczeństwa szkodliwe. Tak mogą się na coś przydać.

Piszesz, że się nie zgadzasz, ale nie wiem z czym.
01-07-2013 12:02 
 Ocena 6 na 6
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Mówienie o schodzeniu na ich poziom jest spowodowane iluzją. Przede wszystkim - oni krzywdzą ludzi niewinnych.
>Testowanie leków to jest krzywdzenie ludzi winnych - więc fundamentalna różnica tu występuje i nie ma mowy o schodzeniu na ich poziom.
Więc krzywdźmy też ich. Zaiste świetna moralność. Takich ludzi powinno się karać, odpowiednio do ich czynu i tyle.
>Nie widzę też powodu, dlaczego prawa człowieka miałyby działać tylko w jedną stronę, tzn: ktoś, kto łamie prawa człowieka, ma gwarancję, że jego nie będą złamane. To nieracjonalne.
To właśnie racjonalne. Gwarantuje, że nie będzie nadużyć, gwarantuje iż ktoś nie będzie torturowany przez widzimisię innych osób. Torturowanie to oznaka zbydlęcenia.
>Co do zwierząt, są niewinne i nie zasługują na takie traktowanie.
Powtórzę, człowiek to również zwierzę. Jak więc możesz popierać takie praktyki? Ponadto jeśli będziemy badać leki na np. małpach, które zabiły członka swojego stada to będzie dobrze?
>Natomiast mordercy czy włamywacze (okradanie cudzych domów to rzecz straszna) są lepszymi kandydatami do testowania leków właśnie z tego powodu, że są zdegradowani i ich istnienie jest dla społeczeństwa szkodliwe. Tak mogą się na coś przydać.
Proponujesz cofnięcie społeczeństwa w rozwoju, zgodę na zbydlęcenie. Za czyn zabroniony należy się kara, nie pomysły godne doktora Mengele i jego naśladowców. No i dlaczego do listy nie dołączyć kieszonkowców, piratów komputerowych czy nudystów (ci ostatni strasznie obrażają moją moralność)?
>Piszesz, że się nie zgadzasz, ale nie wiem z czym.
Z testowaniem leków na ludziach wbrew ich woli.
sapiens (395 punktów)
Uważam, że można rozważyć testowanie leków na więźniach z wyrokiem śmierci.
01-07-2013 13:36
 Ocena 13 na 13
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Jestem przeciwny testowaniu leków na zwierzętach. Rozsądniejsze byłoby testowanie ich na

Jestem za testowaniem leków na obrońcach zwierząt.
Degre (752 punktów)
A co jeśli ktoś został skazany niesłusznie i zostanie poddany takim testom?
Jacek Przypadek (1069 punktów)
No, istnieje taka możliwość. Niech nas to jednak nie zniechęca, tysiące wynalazków przynosi śmierć niewinnym ludziom. Kara śmierci też może zabić niewinnych a jakoś nie staje się przez to niesłuszna, tak samo jak samochody przynoszą rocznie tysiące ofiar.
Degre (752 punktów)
>Kara śmierci też może zabić niewinnych a jakoś nie staje się przez to niesłuszna

Dla mnie staje się niesłuszna. Mogłaby istnieć jako zamiennik dożywocia, ale sama w sobie mi się nie podoba właśnie przez tą opcję - może zginąć choćby jedna niewinna osoba!

>tak samo jak samochody przynoszą rocznie tysiące ofiar.

Z samochodu korzystamy dobrowolnie, widzimy jakie dają korzyści i co mogą powodować DLA NAS.
Jakiekolwiek testy leków na - załóżmy - mnie niewiele, bądź też nic mi nie dadzą. Tym bardziej, jeżeli zostanę do tego zmuszony.
Rafał Poniecki (7132 punktów)
>>Jestem przeciwny testowaniu leków na zwierzętach. Rozsądniejsze byłoby testowanie ich na więźniach,a dokładniej: na mordercach, gwałcicielach, włamywaczach. Jak wy zapatrujecie się na to zagadnienie?<<
Ależ leki testuje się na ludziach. Zwykłych pacjentach.
Nie ma najmniejszego sensu testowanie czegoś, co prawie na pewno zaszkodzi, testy na zwierzętach to tylko wstęp. Mało to było informacji o wycofywaniu lekarstw? To właśnie rezultat testowania leków na pacjentach. Lek wycofano, wprowadzono nowy, podobno lepszy i testowanie idzie dalej.
Brzostowski (7067 punktów)
>Jestem przeciwny testowaniu leków na zwierzętach. Rozsądniejsze byłoby testowanie ich na więźniach, a dokładniej: na mordercach, gwałcicielach, włamywaczach. Jak wy zapatrujecie się na to zagadnienie?

Średnio, i to nie z powodu troski o morderców.

1. Zwierzę po testach można uspać, a człowieka? Trzeba będzie go karmić i wydawać moje pieniądze - podatki.

2. To otwieranie w mojej ocenie groźnych drzwi, które prowadzić może do deficytu zdrowia i życia człowieka.

3. Kryminalista otrzymuje stosowną do czynu karę więzienia, można by zatem jedynie takie eksperymenty robić zamiast częściowej kary.

4. W przypadku małych ryzyk poważnej utraty zdrowia, mógłbym na to przystać, ale tylko przy decyzji samych skazanych: eksperyment zamiast określonej liczby lat odsiadki.
Selanos (12869 punktów)
>Jestem przeciwny testowaniu leków na zwierzętach. Rozsądniejsze byłoby testowanie ich na więźniach

Trochę mnie Pan zaskoczył, nie chce Pan testowania na zwierzętach, ale chce Pan przymusowo na ludziach, ale tak z drugiej strony... wszystko mi to jedno, dla mnie różnice między mordercą czy gwałcicielem, a zwierzęciem się zacierają.
02-07-2013 08:35 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)
>dla mnie różnice między mordercą czy gwałcicielem, a zwierzęciem się zacierają.
Protestuję w imieniu mojego kota!
eipi (774 punktów)
>Jestem przeciwny testowaniu leków na zwierzętach. Rozsądniejsze byłoby testowanie ich na więźniach,
>a dokładniej: na mordercach, gwałcicielach, włamywaczach. Jak wy zapatrujecie się na to zagadnienie?

Jak rozumiem, negujesz fakt, że także jesteśmy (Ty, ja, mordercy, gwałciciele, włamywacze) zwierzętami?
02-07-2013 09:10 
 Ocena-1 na 1
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Nie ma co spierać się o definicje i udawać, że nie wiadomo o co chodzi.
i. o. (1269 punktów)
Przecież leki wcześniej czy później i tak testuje się na ludziach. Podobnie jak i kosmetyki. I bardzo często są to więźniowie. Z tym, że nie przymusowo, przynajmniej formalnie. Kto chce sobie dorobić, może się zaprzedać na eksperymenty. A, że naprawdę trzeba być w fatalnej kondycji finansowej, żeby zdecydować się na coś takiego, to już inna sprawa.
Olek Mularski (3178 punktów)
Nikt nie przeprowadza badań klinicznych na więźniach, gdyż zabrania tego prawo! Zakazane jest też przeprowadzanie eksperymentów na skoszarowanych formacjach mundurowych.
i. o. (1269 punktów)
Pisząc więźniowie miałam na myśli ogólnie ludzi w nagłej potrzebie finansowej. A pobyt w więzieniu nierzadko rujnuje finansowo, często po wyjściu trudno jest znaleźć jakąkolwiek pracę a co dopiero dobrze płatną. I w związku z tym, mimo, że nie wolno więźniów ani nikogo innego, przymusowo wykorzystywać do eksperymentów, to jednak wielu z nich jest pośrednio do tego zmuszanych, poprzez przymus ekonomiczny. Poza szalonymi naukowcami eksperymentującymi na sobie, to raczej nikt z innego niż finansowy powodu nie zrobi z siebie królika doświadczalnego.
ollikm (2038 punktów)
(zablokowany)
1. Mamy stanowczo za mało więźniów. Liczba osadzonych w Polsce może pozwoliłaby przetestować 1-2 leki i to w momencie gdy użylibyśmy wszystkich a nie tylko sprawców najcięższych przestępstw.
2. Pierwsze fazy testów są wysoko śmiertelne zarówno wprost (np. określanie toksyczności ostrej) jak i pośrednio (osobniki na koniec testu poddaje się sekcji)
3. Część testów wymaga organizmów chorych (badanie skuteczności leku). Wywołanie odpowiednich objawów chorobowych u myszy jest dużo łatwiejsze, zwłaszcza w przypadku chorób warunkowanych genetycznie. (Istnieją specjalne linie hodowlane zwierząt laboratoryjnych wykazujących objawy choroby Alzheimera, osteoporozy bądź podatnych na różne nowotwory)
4. Człowiek nie jest zbyt dobrym organizmem badawczym ze względu na wolny metabolizm i bardzo długie życie. Badanie jakichkolwiek efektów przewlekłych jest praktycznie niemożliwe.
baszarteg (2319 punktów)

Testowanie nowych leków biogerontologicznych na dożywotnio skazanych ma w sobie jakiś głębszy sens,jeśli dodatkowo leki te by działały ,sam dokonałbym włamania(byle by dostać się do takiego programu) jeśli gwarantowało by mnie to jakieś dodatkowe 50 wiosen
Grey (2102 punktów)
>Testowanie nowych leków biogerontologicznych na dożywotnio skazanych ma w sobie jakiś głębszy sens,jeśli dodatkowo leki te by działały ,sam dokonałbym włamania(byle by dostać się do takiego programu) jeśli gwarantowało by mnie to jakieś dodatkowe 50 wiosen

Co Ty p... (piszesz)?
Za włamanie chcesz dostać dożywocie?
A choćby nawet, to po co Ci 50 lat kicia więcej ?

Testowanie leków biogerontologicznych na dożywotnio skazanych nie ma sensu.
Jeśli eksperymenty się powiodą, nigdy nie pozbędziemy się tych więźniów.
baszarteg (2319 punktów)

>A choćby nawet, to po co Ci 50 lat kicia więcej ?

Uciekł bym po eksperymencie ,czytałem Hrabiego Monte Christo kilkukrotnie , w teorii więc przynajmniej jestem mocny

>Jeśli eksperymenty się powiodą, nigdy nie pozbędziemy się tych więźniów.

Faktycznie to może być problem ,z resztą dajmy na to po 300 latach za kratkami nawet najgorsi zwyrodnialcy mogli by zacząć twierdzić że to już lekka przesada i są już całkiem innymi ludźmi

>Co Ty p... (piszesz)?
>Za włamanie chcesz dostać dożywocie?

Staram się nie tłumaczyć z żartów bez wyraźnego ku temu powodu
Mike Soray (375 punktów)
Witam,

Wprowadzenie proponowanego testowania leków na więźniach miałoby rozległe skutki rzutujące na obecną filozofię praw człowieka i więziennictwa. Pytanie, czy testy byłyby wykonywane za zgodą pisemną więźniów, czy nie? Skoncentruję się na testach przymusowych i ich skutkach na filozofię więziennictwa tylko. Pominę inne przypadki oraz kwestię wątpliwej opłacalności takich badań.

W przypadku, gdybyśmy się zdecydowali na testowanie leków na więźniach bez ich zgody, musielibyśmy, jako społeczeństwo, poddać rewizji naszą wizję więziennictwa. Obecnie idea jest taka, że więzienie ma służyć między innymi resocjalizacji. I, zdaje się, idzie coraz bardziej w stronę wizji więźnia bardziej, jako chorego pacjenta, któremu należy pomóc poprzez izolację niż w przeszłości (spójrzmy choćby na więzienia skandynawskie, a z resztą - również polskie, gdzie więzień ma coraz więcej praw, a pielęgniarki wokół niego chodzą na paluszkach bojąc się pozwów o byle drobnostkę).

Decydując się na próby na więźniach bez otrzymania ich zgody pokazujemy, że nie jesteśmy zainteresowani ich resocjalizacją mającą na celu w końcu wypuszczenie ich na wolność i umożliwienie normalnego funkcjonowania w społeczeństwie. Jesteśmy gotowi na ryzykowanie życiem tych morderców i gwałcicieli w celu powiększania dobra społecznego (powiedzmy). Więzienie, więc staje się środkiem do powiększania dobra tych, którzy w więzieniu nie są. Przestaje być środkiem mającym również służyć więźniowi, środkiem, którego celem jest wypuścić na zewnątrz w miarę zdrową jednostkę. Uleczyć go.

Oczywiście, od razu nasuwa się komentarz "jaka resocjalizacja, człowieku?". Niska, czasem wręcz minimalna wartość w więzieniach resocjalizacji jest powszechnie znana, a opinie, że więzienie bardziej deprawuje, niż leczy są prawdopodobnie w większości. W tym świetle powyższy akapit staje się jakimś odciętym od rzeczywistości idealizowaniem i bujaniem w obłokach. Ale czy na pewno?

Nasz obecny system prawa karnego oparty jest o pewne założenia filozoficzne. Jeśli zechcemy testować niebezpieczne leki na więźniach, będziemy musieli odpowiedzieć jeszcze raz, czemu wsadzamy ludzi do więzienia. Obecnie, odpowiedź, niezależnie od tego, jak jest w praktyce, mówi, że: 1). Dla bezpieczeństwa społeczeństwa (izolacja więźnia, 2). Dla przywrócenia więźnia do społeczeństwa (resocjalizacji, leczenia).

Nie dla kary. Pomysł, że więzienie jest "dla kary" został odrzucony, jako staroświecki w zeszłym wieku (w niektórych państwach nawet wcześniej). Gdy jednak ryzykujemy życiem więźnia dla powiększenia dobra ogółu (no dodam, żeby nie było - i kies korporacji farmakologicznych) wyzbywając się złudzeń, że interesuje nas jego dobro, wtedy - dlaczego więzień jest w więzieniu w ogóle? Nie interesuje nas jego uleczenie i przywrócenie społeczeństwu. Przyznając to otwarcie otwieramy znów to stare pytanie - po co ludzie idą za kraty? Dla kary? Dla zemsty? Nie wykluczam, że takie podejście mogłoby być bardziej uczciwe.

Niemniej, czy jesteśmy gotowi, jako społeczeństwo, otwarcie przyznać się do tego?

Jeśli nie, to trudno mi sobie wyobrazić, aby dłuższy czas mogła istnieć klauzula pozwalająca na testowanie niebezpiecznych substancji na więźniach. Musiałaby się rozsypać pod ciężarem krytyki.

"Trudno mi sobie wyobrazić" nie oznacza oczywiście, że uważam, że jest to niemożliwe, po prostu wyobraźni mi akurat teraz nie starczyło.

Czy da się pogodzić współczesną filozofię więziennictwa z proponowanym sposobem testowania leków?

Jakie byłyby filozoficzne powody istnienia więzienia (prócz izolacji od otoczenia), jeśli zrezygnujemy z idei resocjalizacji (która notabene i tak w praktyce kuleje)?

Kim byłby więzień w takim świecie? Pacjentem? Poddanym karze? Środkiem do uśmierzenia bólu rodziny ofiary? Problemem, który trzeba izolować do końca życia? Człowiekiem pokutującym? Spłacającym dług wobec społeczeństwa?


"The future has already arrived. It's just not evenly distributed yet."
Grey (2102 punktów)
Jesteś zwolennikiem samooszukiwania się
Jeśli jakaś idea nie działa w praktyce, to może pora ją porzucić?

>będziemy musieli odpowiedzieć jeszcze raz, czemu wsadzamy ludzi do więzienia.
Dla dobra społeczeństwa.
Mike Soray (375 punktów)
>Jesteś zwolennikiem samooszukiwania się
>Jeśli jakaś idea nie działa w praktyce, to może pora ją porzucić?
>>będziemy musieli odpowiedzieć jeszcze raz, czemu wsadzamy ludzi do więzienia.
>Dla dobra społeczeństwa.
>

Czy ja wiem, czy jestem zwolennikiem samooszukiwania się? Nie dyskutuję z faktami. A fakty są takie, myślę, że zgodzisz się ze mną: 1. Resocjalizacja nie działa zadowalająco w praktyce. 2. Idea resocjalizacji była, jak dotąd warunkiem moralnego konsensusu na temat więziennictwa. Zatem, wszyscy się wesoło samooszukujemy. Nie nowość to.

Dla dobra społeczeństwa?
To po co patyczkować się z wsadzaniem za kratki. Są tańsze i błyskawiczne metody ochrony społeczeństwa przed mordercą, czy złodziejem.

Obecnie, oczywiście tu nie ma dyskusji, więzienie nie jest nastawione tylko i wyłącznie na społeczeństwo. Więźniom nadaje się coraz więcej praw i swobód i inwestuje (w zależności od możliwości budżetu danego kraju) relatywnie duże sumki w rozwój resocjalizacji.

Być może jednak rozwiązanie, które proponujesz Grey też ma swoje zalety. Tak myślę sobie, jakie by miało to całkowite nastawienie na dobro społeczeństwa konsekwencje. Wydaje się, że należałoby zmienić większość kodeksu karnego.

Np. osoba, która przez przypadek (bez żadnego zaniedbania, nieumyślnie) spowodowała, dajmy na to, śmierć, nie powinna otrzymać kary. Nie ma po co chronić społeczeństwa przed taką osobą, gdyż ryzyko, że dopuści się ponownie czynu jest identyczne jak w przypadku Kowalskiego. W końcu tylko przypadek sprawił, że doprowadziła do śmierci.

Podobnie, instytucja zbrodni w afekcie straciłaby rację bytu. Osoba, która jej dokonała może przecież powtórzyć czyn w podobnym uniesieniu. Ma ewidentnie do tego predyspozycje.

Przesunięcie ciężaru z odpowiedzialności karanego (kara proporcjonalna do czynu, aby więźnia resocjalizować) na ochronę społeczeństwa skutkowałby ciekawymi zmianami w prawie, prawdopodobnie na całej jego rozciągłości.

Przyznam szczerze, że nie mam wyrobionej opinii na opisywany temat. Po prostu bawię się myślą i staram się wyciągać konsekwencje różnych rozwiązań.

Pozdrawiam.

"The future has already arrived. It's just not evenly distributed yet."
Grey (2102 punktów)
1. Nie ma sensu od razu popadać w skrajności i doprowadzać wszystko do absurdu.

2.Jaki sens ma resocjalizacja w przypadku skazanych na dożywocie?
Można robić eksperymenty tylko na takich więźniach. Albo również na tych, którzy się zgodzą w zamian za zmniejszenie kary.

3.
>Przesunięcie ciężaru z odpowiedzialności karanego (kara proporcjonalna do czynu, aby więźnia resocjalizować) na ochronę społeczeństwa skutkowałby ciekawymi zmianami w prawie, prawdopodobnie na całej jego rozciągłości.
Celowo nie napisałem "Dla ochrony społeczeństwa" tylko "Dla dobra społeczeństwa"
Czy jest korzystne eliminować trwale ze społeczeństwa osoby, "którym się podwinęła noga"?

4.
>Np. osoba, która przez przypadek (bez żadnego zaniedbania, nieumyślnie) spowodowała, dajmy na to, śmierć, nie powinna otrzymać kary.
A czy takie osoby otrzymują karę? Nie znam się na prawie, ale wydaje mi się, że jeśli sąd orzeknie, że ktoś nie zawinił, to nie ma kary.
Mike Soray (375 punktów)
>1. Nie ma sensu od razu popadać w skrajności i doprowadzać wszystko do absurdu.
>2.Jaki sens ma resocjalizacja w przypadku skazanych na dożywocie?
>Można robić eksperymenty tylko na takich więźniach. Albo również na tych, którzy się zgodzą w zamian za zmniejszenie kary.

1. Czasem nie jest to taka zła metoda, jeśli chce się w pełni poznać konsekwencje jakiejś zmiany.

2. Oczywiście nie ma, zgadzam się.
Eksperymenty na więźniach za zmniejszenie kary. Dobrowolne, w sensie? To owszem. Zupełnie inna para kaloszy, poprzednio akurat koncentrowałem się na przypadku "niedobrowolnym".

>3.
>>Przesunięcie ciężaru z odpowiedzialności karanego (kara proporcjonalna do czynu, aby więźnia resocjalizować) na ochronę społeczeństwa skutkowałby ciekawymi zmianami w prawie, prawdopodobnie na całej jego rozciągłości.
>Celowo nie napisałem "Dla ochrony społeczeństwa" tylko "Dla dobra społeczeństwa"
>Czy jest korzystne eliminować trwale ze społeczeństwa osoby, "którym się podwinęła noga"?

3. O tym właśnie piszę. Osoba, "której powinęła się tylko noga" prawdopodobnie nie byłaby karana w ogóle, jeśli przyjmiemy dobro społeczeństwa, jako jedyny cel. Bo niby czemu miałaby być? Kwestia odpowiedzialności jako taka nam by odpadła, jeśli liczy się dla nas tylko przyszłość, tj.: czy osoba ta stworzy zagrożenie, wyrządzi szkodę członkowi społeczeństwa ponownie.
Więcej nawet. Wymiar kary powinien zależeć w takim przypadku nie tyle od kwalifikacji przestępstwa, ale od prawdopodobieństwa jego zajścia w przyszłości. A przynajmniej kara wielkość kary powinna zależeć od obu czynników. Jeśli przyjmiemy powyższe założenie. Zgodzisz się?

>4.
>>Np. osoba, która przez przypadek (bez żadnego zaniedbania, nieumyślnie) spowodowała, dajmy na to, śmierć, nie powinna otrzymać kary.
>A czy takie osoby otrzymują karę? Nie znam się na prawie, ale wydaje mi się, że >jeśli sąd orzeknie, że ktoś nie zawinił, to nie ma kary.

Sam nie znając się specjalnie na tym poszukałem w googlach. Jest niby takie coś:"Zgodnie z art. 155 k.k. kto nieumyślnie powoduje śmierć człowieka, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.". Z tego, co się jednak doczytałem, tą nieumyślność dzielą na dwie kategorie: lekkomyślność oraz niedbalstwo. Czyli jakaś tam wina niby jest. Ciekawe. Jest ktoś na forum, kto wie, co w przypadku nieumyślnego przestępstwa (powiedzmy skutkującego śmiercią), jeśli nie ma mowy o lekkomyślności albo niedbalstwie? Uhm, nie jest to za duży offtop? ;p

"The future has already arrived. It's just not evenly distributed yet."
Grey (2102 punktów)
>Osoba, "której powinęła się tylko noga" prawdopodobnie nie byłaby karana w ogóle, jeśli przyjmiemy dobro społeczeństwa, jako jedyny cel. Bo niby czemu miałaby być? Kwestia odpowiedzialności jako taka nam by odpadła, jeśli liczy się dla nas tylko przyszłość, tj.: czy osoba ta stworzy zagrożenie, wyrządzi szkodę członkowi społeczeństwa ponownie.
>Więcej nawet. Wymiar kary powinien zależeć w takim przypadku nie tyle od kwalifikacji przestępstwa, ale od prawdopodobieństwa jego zajścia w przyszłości. A przynajmniej kara wielkość kary powinna zależeć od obu czynników. Jeśli przyjmiemy powyższe założenie. Zgodzisz się?
Zgadzam się

Lekkomyślność i niedbalstwo mogą stanowić zagrożenie w przyszłości. Myślę, że trzeba taką osobę przeszkolić kompleksowo i zrobić coś w rodzaju egzaminu. To powinno dać lepsze efekty niż trzymanie kogoś w więzieniu za karę i liczenie na to, że sam zmądrzeje.
Tak samo w przypadku osób, które popełniły zbrodnię w afekcie. Można ich wypuszczać po udanej terapii.
Mike Soray (375 punktów)
>>Osoba, "której powinęła się tylko noga" prawdopodobnie nie byłaby karana w ogóle, jeśli przyjmiemy dobro społeczeństwa, jako jedyny cel. Bo niby czemu miałaby być? Kwestia odpowiedzialności jako taka nam by odpadła, jeśli liczy się dla nas tylko przyszłość, tj.: czy osoba ta stworzy zagrożenie, wyrządzi szkodę członkowi społeczeństwa ponownie.
>>Więcej nawet. Wymiar kary powinien zależeć w takim przypadku nie tyle od kwalifikacji przestępstwa, ale od prawdopodobieństwa jego zajścia w przyszłości. A przynajmniej kara wielkość kary powinna zależeć od obu czynników. Jeśli przyjmiemy powyższe założenie. Zgodzisz się?
>Zgadzam się
>Lekkomyślność i niedbalstwo mogą stanowić zagrożenie w przyszłości. Myślę, że trzeba taką osobę przeszkolić kompleksowo i zrobić coś w rodzaju egzaminu. To powinno dać lepsze efekty niż trzymanie kogoś w więzieniu za karę i liczenie na to, że sam zmądrzeje.
>Tak samo w przypadku osób, które popełniły zbrodnię w afekcie. Można ich wypuszczać po udanej terapii.
>
Zatem, wracając do głównego tematu wątku i zatrzymując się przy "opcji przymusowej", musimy ją odrzucić, jeśli mimo wszystko chcemy nadal osią więziennictwa uczynić resocjalizację (więzienie w celu przywrócenia społeczeństwu nie stwarzającej więcej zagrożenia jednostki, patrz: szkolenia, kursy).

Pytanie, co z "nierokującymi" więźniami, takimi, jak skazani na dożywocie? Niedobrowolne testy na takich więźniach przy powyższym prowadziłoby do niebezpiecznego stworzenia dwóch, odrębnych kategorii więźniów. Czy taka surowa, nawet powiedziałbym bezlitosna kategoryzacja byłaby dobra? Z pewnością wiąże się z licznymi niebezpieczeństwami, takimi, jak podwójne standardy traktowania w więzieniach, podwójna moralność społeczeństwa w stosunku do niewolonych przez siebie itp.

Tak na marginesie, wracając do zaproponowanej filozofii więziennictwa w oparciu dobro społeczeństwa - co z osobami chorymi. Schizofrenia paranoidalna skutkująca agresywnymi zachowaniami? Czy nasz nowy system, aby być konsekwentnym, nie wymagałby usuwania takich jednostek, dożywocia dla nich, a przynajmniej przyporządkowania ich do tej gorszej kategorii więźniów, o czym mowa powyżej?

"The future has already arrived. It's just not evenly distributed yet."
Grey (2102 punktów)
No dobrze, pytanie pomocnicze.
Dlaczego w Kodeksie Karnym jest tyle paragrafów, zamiast jednego dla wszystkich?
Czy to przypadkiem nie dzieli przestępców na kategorie?
20-07-2013 18:01 
 Ocena 1 na 1
Mike Soray (375 punktów)
>No dobrze, pytanie pomocnicze.
>Dlaczego w Kodeksie Karnym jest tyle paragrafów, zamiast jednego dla wszystkich?
>Czy to przypadkiem nie dzieli przestępców na kategorie?
>
Oj, chyba różnica byłaby głębsza.
Mówimy przecież o różnicach sposobie podchodzenia do praw człowieka takiego delikwenta.

"The future has already arrived. It's just not evenly distributed yet."
Grey (2102 punktów)
>Oj, chyba różnica byłaby głębsza.
>Mówimy przecież o różnicach sposobie podchodzenia do praw człowieka takiego delikwenta.
Nie sądzę. Przecież więźniowie właśnie są pozbawiani praw np. wolności, kontaktów z rodziną. Jeden siedzi a drugi dostaje zawiasy. Jeden zostaje pozbawiony praw publicznych, drugi nie. Jakieś kryteria podziału istnieją.

>Tak na marginesie, wracając do zaproponowanej filozofii więziennictwa w oparciu dobro społeczeństwa - co z osobami chorymi. Schizofrenia paranoidalna skutkująca agresywnymi zachowaniami? Czy nasz nowy system, aby być konsekwentnym, nie wymagałby usuwania takich jednostek, dożywocia dla nich, a przynajmniej przyporządkowania ich do tej gorszej kategorii więźniów, o czym mowa powyżej?
Wg mnie można trzymać niebezpieczne osoby w zamkniętym ośrodku pod opieką lekarzy. Chyba teraz też tak jest.
A Ty co miałeś na myśli? Jaki sposób usuwania takich jednostek?

Wróć do listy wątków działu Świat
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365