 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 09-11-2006 17:40 | diogenes (52 punktów) | Przeszłość | Przeszłość. Czym jest? Jak istnieje? Gdzie? Czy jest tylko naszym chwilowym konstruktem, czy czymś obiektywnym, niezależnym od nas? Czy i na ile możemy się od niej uwolnić? Czy jest jakimś zobowiązaniem? Itd, itd. Czasem trapią mnie takie pytania. A Was? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| włodarczyk (87 punktów) | Przeszłość to wszystko to co kształtuje naszą świadomość na poziomie myśli,a nawet odczuć wywoływanych przez te myśli w formie wspomnień.Są to też wszystkie rzeczy jakie pamiętamy i dzięki ,którym nabieramy doświadczenia życiowego , które kształtuje nasz charakter.Ponadto (,ale z tym większość by się kłóciła ,ale nie ja) istnieje coś w rodzju świata astralnego ,w którym nasze myśli w formie odczuć lub wspomnień tworzą główny trzon rzeczywistości.
|
|
 | | truthsearcher (437 punktów) | >Przeszłość to wszystko to co kształtuje naszą świadomość na poziomie myśli,a nawet odczuć wywoływanych przez te myśli w formie wspomnień.Są to też wszystkie rzeczy jakie pamiętamy i dzięki ,którym nabieramy doświadczenia życiowego , które kształtuje nasz charakter.
Zwracasz tu uwagę na przeszłość która nas w pewien sposób dotyka. Ale zobacz że tyranozaur Alfred żyjacy 70 mln lat temu nie wpływa na nas w ogóle a już na pewno nikt z nas go nie pamięta. A mimo to jest on częścią przeszłości.
|
|
|  | | diogenes (52 punktów) | > tyranozaur Alfred żyjacy 70 mln lat temu nie wpływa na nas wogóle ...
ale skoro o nim mówimy?
|
|
| truthsearcher (437 punktów) | >Czym jest? To dobrze że zaczynasz od definicji. Według mnie jest to ogół zdarzeń które zaistniały i już teraz nie mają racji bytu.
>Jak istnieje? Wydaje mi się że przypomina to trochę egzystencję myśli.
> Czy jest >tylko naszym chwilowym konstruktem, czy czymś obiektywnym, >niezależnym od nas? Uważam że wpływamy na nią bo robiąc coś teraz za chwilę będzie to przeszłością a my mieliśmy wpływ na to co zrobimy teraz. Oczywiście przeszłości nie można zmienić.
>Czy i na ile możemy się od niej >uwolnić? Po co się uwalniać ona wcale nas nie niewoli. Trzeba uświadomic sobie fakt że liczy się teraz. ( czyż nie tak nauczał Budda? )
>Czy jest jakimś zobowiązaniem? Chyba nie.
|
|
 | | diogenes (52 punktów) | >Uważam że wpływamy na nią bo robiąc coś teraz za chwilę będzie to przeszłością a my mieliśmy wpływ na to co zrobimy teraz.
to bardzo fajne! mamy więc jednak wpływ na przeszłość! poprzez teraźniejszość...mozna więc w pewnym sensie mieć wpływ na przeszłość. to samo można powiedzieć o przyszłości: kształtując ją, kształtujemy przeszłość. wszysko przecież przemija... a czy nie należałoby rozróżnić dwie (co najmniej?) przeszłości: tą, którą my stworzyliśmy, która zależała od nas, i tą, na którą nie mamy żadnego wpływu? jak są one ze sobą powiązane?
>Oczywiście przeszłości nie można zmienić.
Ale przecież możemy zmienic sposób myslenia o niej! Może to jest juz zmianą przeszłości, jeśli w gruncie rzeczy jest ona tylko czymś pomyslanym?
>>Czy i na ile możemy się od niej >>uwolnić? >Po co się uwalniać ona wcale nas nie niewoli.
Łatwo powiedzieć...zobowiązania, obietnice, śluby, prawo...to chyba jednak jakieś zniewolenia...
>Trzeba uświadomic sobie fakt że liczy się teraz. ( czyż nie tak nauczał Budda? )
Myślę, że dopóki nie określimy tego, co to jest "teraz", nigdy tego nie pojmiemy...Liczy sie teraz: ale składasz (np.) przysięgę, co znaczy, że nie liczy sie tylko teraz, że będzie jakieś "teraz" w przyszłości, które będzie musiało uwzględnić to, co powiedziałeś kiedyś...dotykam tu problemu zdrady...jesli liczy sie tylko teraz, to czym byłaby zdrada?
tak, tak nauczał budda... >>Czy jest jakimś zobowiązaniem? >Chyba nie.
Ok, ale wtedy sprawisz komuś cierpienie...może nawet go zabijesz...
|
|
|  | | truthsearcher (437 punktów) | > mamy więc jednak wpływ na przeszłość! poprzez teraźniejszość...mozna więc w pewnym sensie mieć wpływ na przeszłość. to samo można powiedzieć o przyszłości: kształtując ją, kształtujemy przeszłość. wszysko przecież przemija...Racja. > a czy nie należałoby rozróżnić dwie (co najmniej?) przeszłości: tą, którą my stworzyliśmy, która zależała od nas, i tą, na którą nie mamy żadnego wpływu? jak są one ze sobą powiązane?Kolejny raz się zgadzam. Powiązane są one siecią uwarunkowań. > >Oczywiście przeszłości nie można zmienić.> Ale przecież możemy zmienic sposób myslenia o niej! Może to jest juz zmianą przeszłości, jeśli w gruncie rzeczy jest ona tylko czymś pomyslanym?Oczywiście my myślimy o przeszłości ale błedem jest branie jej za coś pomyślanego. Jeśli mamy niebieską piłkę i uznasz ją za ładną, a w 10 minut później uznasz ją za brzydką to zmienia się tylko twoja subiektywna ocena, ale piłka nadal jest niebieska. > Łatwo powiedzieć...zobowiązania, obietnice, śluby, prawo...to chyba jednak jakieś zniewolenia...Zobacz, że te ,,zniewolenia,, narzucza sam człowiek. Człowiek się na nie godzi. Ale zawsze może w bardzo szybkim czasie uwolnić się od nich poprzez wyjazd, bunt śmierć. Nie są to więc zniewolenia a pewne ograniczenia nad którymi pewien sposób mamy kontrolę. > Myślę, że dopóki nie określimy tego, co to jest "teraz", nigdy tego nie pojmiemy...Liczy sie teraz: ale składasz (np.) przysięgę, co znaczy, że nie liczy sie tylko teraz, że będzie jakieś "teraz" w przyszłości, które będzie musiało uwzględnić to, co powiedziałeś kiedyś...dotykam tu problemu zdrady...jesli liczy sie tylko teraz, to czym byłaby zdrada?Uważam, że takie zamartwianie się konsekwencjami nie pozwala nam osiągnąć wewnętrznego spokoju. Składając przysięgę nie jesteśmy w stanie stwierdzić czy ,,teraz,, w przyszłości wystąpi ( możemy się tego domyślać ). Ale składanie przysiąg to przywiązywanie się do świata a jednocześnie do cierpienia. Pragnienie zrealizowania danej obietnicy nie pozwala nam się rozwinąć duchowo ( a przez to osiągnąć oświecenia). Czyż nie tak nauczał Budda? > Ok, ale wtedy sprawisz komuś cierpienie...może nawet go zabijesz...Miejmy nadzieję, że miał dobrą karmę
|
|
| |  | | diogenes (52 punktów) | >Oczywiście my myślimy o przeszłości ale błedem jest branie jej za coś pomyślanego...
no to czym jest do licha? patrzę np. na urnę pełną prochów...ktoś mi mówi, że to resztki wandalów...ale ja doświadczam tylko barw, mogę je wziąć w palce i przyjrzeć się szczypcie popiołu...całą przeszłość sobie dorabiam, snuję ja jak pająk, mogę z tego utkać nawet teorię, opublikować ją,...jesli czytam buddę, to też go sobie wymyślam, gorzej...zmyślam...
>Jeśli mamy niebieską piłkę i uznasz ją za ładną, a w 10 minut później uznasz ją za brzydką to zmienia się tylko twoja subiektywna ocena, ale piłka nadal jest niebieska.
wszystko jest w tej różnicy czasów...ja j e s t e m tą piłką, kiedy na nią patrzę...może nawet nie tą piłką, tylko całym polem widzenia, odczuwania z którego z jakichś tam wzglądów wyodrębniam niebieską plamę... piłkę...rzeczy to iluzje...
>Zobacz, że te ,,zniewolenia,, narzucza sam człowiek. Człowiek się na nie godzi. Ale zawsze może w bardzo szybkim czasie uwolnić się od nich poprzez wyjazd, bunt śmierć. Nie są to więc zniewolenia a pewne ograniczenia nad którymi pewien sposób mamy kontrolę.
wyjazd? ucieczka z garbem przeszłości? śmierć? zwalenie życia na kogoś innego? wiem, że moja śmierć pogrążyłaby bliskich w rozpaczy, okaleczyłaby ich...cierpienie nadal by trwało...wprawdzie nie moje, ale czy to coś zmienia? ból nie jest osobowy...przychodzi i odchodzi jak byle co...
muszę podłożyć do pieca, bo stygnę...
|
|
| | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >no to czym jest do licha? patrzę np. na urnę pełną prochów...ktoś mi mówi, że to resztki wandalów...ale ja doświadczam tylko barw, mogę je wziąć w palce i przyjrzeć się szczypcie popiołu...całą przeszłość sobie dorabiam, snuję ja jak pająk, mogę z tego utkać nawet teorię, opublikować ją,...jesli czytam buddę, to też go sobie wymyślam, gorzej...zmyślam...
Problem tkwi w tym że ty mówisz o fantzji i wyobraźni a ja o przeszłości.
>wszystko jest w tej różnicy czasów...ja j e s t e m tą piłką, kiedy na nią patrzę...może nawet nie tą piłką, tylko całym polem widzenia, odczuwania z którego z jakichś tam wzglądów wyodrębniam niebieską plamę... piłkę...rzeczy to iluzje...
Nie wiem, może przeżyjesz teraz szok ale NIE JESTEŚ PIŁKĄ! ani żadnym tam polem widzenia. Ty to Ty i już. Podanie definicji byłoby bardzo trudne i nieprecyzyjne więc nie będę się w to bawił.
>ból nie jest osobowy...
Właśnie chyba taki jest. Osobowy bo zależy od odczuc osoby. Kamień to nie osoba, bólu nie odczuwa.
>przychodzi i odchodzi jak byle co...
Możesz wskazać to byle co, bo nigdy nie widziałem jak byle co odchodzi!
|
|
| | | |  | | diogenes (52 punktów) | >Problem tkwi w tym że ty mówisz o fantzji i wyobraźni a ja o przeszłości.
otóż to: skłonny jestem sądzić, że przeszłość jest właśnie wyobraźnią, fantazją...w jaki sposób, lub też - dzięki czemu przekraczasz bezpośednie doświadczenie, czy też horyzont aktualnego doświadczenia? w tej materii bliski mi jest pogląd dogena, że czas płynie od teraz do teraz, i nie ma ani przeszłości, ani przyszłości, tylko rojenia o tym, czego nie ma, co nie jest dane, doświadczane. pytanie, jakie by sie tutaj nasuwało, to nie, czym jest przeszłość, ale raczej, po co ludzie ja wymyślają. podobnie byłoby z przyszłością, bogiem,życiem po życiu, może jeszcze kilkoma innymi sprawami...
>Nie wiem, może przeżyjesz teraz szok ale NIE JESTEŚ PIŁKĄ! ani żadnym tam polem widzenia. Ty to Ty i już. Podanie definicji byłoby bardzo trudne i nieprecyzyjne więc nie będę się w to bawił.
skoro ja jest iluzją, to co widzi? zanim powiem: ja widzę, pojawia się widzenie, świadome widzenie...ja jest zawsze spóźnione...jeśli na moment pokażę ci cokolwiek, to nawet nie uświadomisz sobie, że to jakieś ja postrzega...być może ego pojawia się, by przetrwać, by te trochę prochu zgarnąć na chwilę do kupy...
>Możesz wskazać to byle co, bo nigdy nie widziałem jak byle co odchodzi!
Ależ to bardzo proste: kliknij po prostu na inna stronę w sieci...
pozdro.
|
|
| | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >otóż to: skłonny jestem sądzić, że przeszłość jest właśnie wyobraźnią, fantazją... Zauważ że pewne rzeczy wydarzyły się a ty nie wiedząc o nich nie możesz tez o nich fantazjować. A jednak są. To też przeszłość. Wykluczamy więc tezę że przeszłość jest wyobraźnią.
>skoro ja jest iluzją Ale musi być iluzją względem czegoś co tą iluzję postrzega. Tym ,,postrzegaczem,, jest paradoksalnie... ja.
|
|
| | | | | |  | | diogenes (52 punktów) | >Zauważ że pewne rzeczy wydarzyły się a ty nie wiedząc o nich nie możesz tez o nich fantazjować. A jednak są. To też przeszłość. Wykluczamy więc tezę że przeszłość jest wyobraźnią.
to mocny argument...zdaje się, że jest równowazny tezie, że istnieje coś jeszcze poza moją pamięcią, subiektywnością, a więc unika się w ten sposób kłopotów solipzyzmu. czy nie należałoby jednak rozróżnić mojej pamięci od wszelkiej innej? jaką przeszłość ma np. polny kamień? czy ma ją w ogóle, czy też to my przypisujemy mu różną przeszłość (pomyśl, ile teorii przeszłości przetrwały kamienie...). fundamentem przeszłościjest pamięć: to dzięki niej jesteśmy w stanie rozróżnic dwa momenty egzystencji. przypuszczam też, że zjawiska pamięci doszukać się możemy na każdym poziomie bytu; tak więc nie chciałbym tego pojęcia ujmować tylko w świetle psychologii. wyjście poza bezpośrednie doświadczenie, czyli poza horyzont teraźniejszości - to jest to, co skłonny byłbym nazywać wyobraźnią. trudno powiedzieć, czy pamięć jest jej szczególną formą. podążam tutaj za kocepcją czasu, którą kiedys sformułował dogen: czas płynie od teraz do teraz. uchwycenie tego teraz, zrozumienie, że jet tylko teraz - to wyzwolenie: w jego kocepcji nazywa sie to nikon (nawiasem mówiąc nazwa mojego aparatu...)
|
|
| | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >to mocny argument...fundamentem przeszłościjest pamięć: to dzięki niej jesteśmy w stanie rozróżnic dwa momenty egzystencji. Tu się zgadzam.
>przypuszczam też, że zjawiska pamięci doszukać się możemy na każdym poziomie bytu; A tutaj już nie mogę. Czy uważasz, że cząsteczka subatomowa posiada pamięć. Według mnie, żeby posiadać pamięć trzeba być nieco bardziej złożoną istotą. Cząsteczka owszem może przejawiać pewne własności dzięki którym fizycy potrafią obliczyć co się z nią działo w przeszłości ale chyba nie dysponuje ona pamięcią.
|
|
| | | | | |  | | kondziu (99 punktów) | >>otóż to: skłonny jestem sądzić, że przeszłość jest właśnie wyobraźnią, fantazją... >Zauważ że pewne rzeczy wydarzyły się a ty nie wiedząc o nich nie możesz tez o nich fantazjować. A jednak są. To też przeszłość. Wykluczamy więc tezę że przeszłość jest wyobraźnią. Jeśli nie wiem o nich, to znaczy ze sie nie wydarzyly.
|
|
| | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >Jeśli nie wiem o nich, to znaczy ze sie nie wydarzyly. Pomyśl nim napiszesz. Przypuśćmy, że nikt nie wie że się urodziłeś. A więc się nie urodziłeś. Jak więc możesz to pisać?
|
|
| | | | | | | |  | | diogenes (52 punktów) | >Pomyśl nim napiszesz.
dlaczego? napisz, przeczytaj, zobacz, moze da się coś zmienić,...myślenie jest bardziej chaotyczne, niż się wydaje... nie widzę powodów, żeby pisać tylko mądre rzeczy ku wieczności... wiekszość tego, co napisano, powstało bez myślenia...
|
|
| | | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >dlaczego? napisz, przeczytaj, zobacz, moze da się coś zmienić, tylko po co się trudzić wystarczy najpierw troche pomyśleć i nie stwarzać problemów do naprawy.
>myślenie jest bardziej chaotyczne, niż się wydaje... Tylko dla niewprawionych.
>wiekszość tego, co napisano, powstało bez myślenia... Dlatego jest bezwartościowe.
|
|
| | | | | | | | | |  | | diogenes (52 punktów) | >>wiekszość tego, co napisano, powstało bez myślenia... >Dlatego jest bezwartościowe
z punktu widzenia egzystencji wszystko ma taka samą wartość: pojawia się, znika, tyle. dotyczy to w równym stopniu gaworzenia, dekalogu co aksjomatów geometrii. skąd wiesz, że to bezwartościowy punkt myślenia?
|
|
| | | | | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >>>wiekszość tego, co napisano, powstało bez myślenia... >>Dlatego jest bezwartościowe >z punktu widzenia egzystencji Chodziło mi o ludzki punkt widzenia. Człowiek jest taki, że dzieli na pewne kategorie. Coś jest dla niego bardziej a cos mniej wartościowe.
>wszystko ma taka samą wartość: pojawia się, znika, tyle. Ale to co jest ma chyba większą wartość niż to czego nie ma.
|
|
| |  | | diogenes (52 punktów) | PS. > Miejmy nadzieję, że miał dobrą karmę  Karma? Moja nie jest ani dobra, ani zła. Moją karmą jest przeszłość świata.
|
|
 | | kondziu (99 punktów) | Teraz? a kiedy jest teraz? wypowiadajac slowo 'teraz', kolejne wypowiedziane gloski sa juz przedtem. Umiesz dokladnie wyodrebnic teraz?
|
|
|  | | diogenes (52 punktów) | >Teraz? a kiedy jest teraz? wypowiadajac slowo 'teraz', kolejne wypowiedziane gloski sa juz przedtem. Umiesz dokladnie wyodrebnic teraz?
zgadzam się, nie jest łatwo zakreślić granice teraz, ale nie próbowałby tego robić stoperem (a więc "zegarową" metryką czasu), bo to nie o to chodzi. patrzę np. na wahadło i mimo, iż wiem, że czas płynie, to przyjmuję, że to całe zdarzenie trwa właśnie teraz: jest to więc paradoks: czas płynie, a jednocześnie nie wykracza poza teraźniejszość: płynie w teraźniejszości! być może kierunek analizy mogłyby wyznaczyć sposoby użycia tego słowa. kiedy mówię, że teraz jestem w domu, to nie myślę np. o konkretnej godzinie. to raczej ma cos wspólnego z poczuciem bycia w pewnym miejscu, z pewnym emocjonalnym stanem a nie np. z poczuciem upływu czasu. byc może teraz nie ma nic wspólnego z czasem (skłonny jestem myśleć w tym kierunku). wracając do twego przykładu powiem mimo wszystko, ze te wypowiadane głoski należą do teraz. możesz je opatrzeć jakimiś indeksami lub datami, ale to nie o to chodzi. może jakąś granicą teraźniejszości jest pamięć? pozdro
|
|
| Zyga (1539 punktów) | >Przeszłość. Czym jest?
Einstein powiedział coś, co mogło by być prawdą. Przeszłość i przyszłość to uparcie obecna iluzja. (jakoś tak)
|
|
| Kika (222 punktów) | > Przeszłość. Czym jest? Jak istnieje? Gdzie? Czy jest> tylko naszym chwilowym konstruktem, czy czymś obiektywnym,> niezależnym od nas? Czy i na ile możemy się od niej> uwolnić? Czy jest jakimś zobowiązaniem? Itd, itd. Czasem> trapią mnie takie pytania.Mnie przeszłość interesuje bardziej w duchu egzystencjalizmu niż ontologii. Odbieram ją (mało odkrywczo  ) jako przyczepiony do człowieka balast zaszłych zdarzeń i emocji warunkujący w dużym stopniu charakter naszych wyborów, czyli naszego "stawania się". Mam też wrażenie, że im mniejszy ten balast, tym bardziej wybory te są twórcze, świeże, nowatorskie i posuwają rozwój człowieka do przodu (jak u dzieci). Zbyt silne uwiązanie (emocjonalne) przeszłością jest czymś, co może nawet skutecznie zablokować twórcze budowanie egzystencji, bo paraliżuje skutecznie jej autora. Przeszłość wydaje się być czymś pożytecznym przede wszystkim jako suma danych zebranych przez człowieka, tworząc jego "życiową wiedzę", a nie suma obciążających go emocji. .... chyba nawet te pozytywne potrafią zamykać nas na nowatorskie rozwiązania. Czy się od przeszłości można uwolnić? Pewnie nie, ale opierając się na tym, co wyżej, należałoby się usilnie starać.
|
|
 | | diogenes (52 punktów) | >Mnie przeszłość interesuje bardziej w duchu egzystencjalizmu niż ontologii.
Jak chcesz jedno odzielic od drugiego? Egzystencja to przeciez sfera ontologii, tego co jest...
>Mam też wrażenie, że im mniejszy ten balast, tym bardziej wybory te są twórcze, świeże, nowatorskie i posuwają rozwój człowieka do przodu (jak u dzieci).
Jesteśmy przecież uwarunkowani również przeszłością biologiczną, naturalna wreszcie...człowiek to w końcu ssak, ciało z jego biofizyką itd....jak w tych totalnych uwarunkowaniach znaleźć choć szczyptę wolności? Dzieci mają tyle lat, co świat. Wszystko tu jest siwe...
pozdro
|
|
|  | | Kika (222 punktów) | >>Mnie przeszłość interesuje bardziej w duchu egzystencjalizmu niż ontologii. >Jak chcesz jedno odzielic od drugiego? Egzystencja to przeciez sfera ontologii, tego co jest...
Wcale nie chcę. W tym zdaniu chodzi o ustawienie subiektywnego punktu ciężkości w podejściu do problemu. Egzystencjalizm jako nurt filozoficzny i literacki stworzył dość charakterystyczne dla siebie pojmowanie czasu i egzystencji.
>>Mam też wrażenie, że im mniejszy ten balast, tym bardziej wybory te są twórcze, świeże, nowatorskie i posuwają rozwój człowieka do przodu (jak u dzieci). >Jesteśmy przecież uwarunkowani również przeszłością biologiczną, naturalna wreszcie...człowiek to w końcu ssak, ciało z jego biofizyką itd....jak w tych totalnych uwarunkowaniach znaleźć choć szczyptę wolności? Dzieci mają tyle lat, co świat. Wszystko tu jest siwe...
Piszesz z zupełnie innej perspektywy niż ja, zbyt szerokiej, aby była istotna . Nie mam na codzień wyraźnej świadodomości tego, że jestem ssakiem i w moich świadomych decyzjach rzadko kiedy ma to jakieś znaczenie. Pojęcie wolności dotyczy obszaru DECYZJI człowieka, a nie jego konstrukcji biologicznej, więc ja osobiście nie mam problemu z odnalezieniem tej szczypty, o której piszesz. Domyślam się, że zaraz powiesz, że owe decyzje są także zdeterminowane. Moim zdaniem pewne pojęcia mają sens jedynie w określonych kontekstach. Jeśli mogę się dzisiaj rano zastanawiać nad tym, czy posłodzić kawę cukrem, czy miodem, to znaczy, że pojęcie wolności MA SENS.
pozdrawiam
|
|
| |  | | diogenes (52 punktów) | >Piszesz z zupełnie innej perspektywy niż ja, zbyt szerokiej, aby była istotna .
Nie bardzo rozumiem...od jakiego "kąta" perspektywy zaczyna byc ona istotna? Jak określisz poziom istotności myślenia? Uważam, że wszystko jest równie istotne w sensie możliwości bycia przedmiotem myślenia...chociaż nie wszystko jest równie doniosłe ze względów praktycznych. Moja subiektywność jest wszystkim, co mam. ja jako mikrokosmos. jestem moim światem...to zdaje się wittgenstein...
>Nie mam na codzień wyraźnej świadodomości tego, że jestem ssakiem i w moich świadomych decyzjach rzadko kiedy ma to jakieś znaczenie.
...właśnie: w twoich świadomych decyzjach. to, o czym nie myślisz, czego sobie nie uświadamiasz, jest równie ... istotne. taka jest nasza przeszłość...nie możemy brać jej całej pod uwagę,...przypominamy trochę marionetkę, która widzi poruszające ją sznurki, ale nikną one w mroku przeszłości...to sprawa arbitralnej decyzji (a nie prawdy),w którym miejscu przerwać ten regres w nieskończoność uwarunkowań. kto czy co porusza naszymi ustami?
>Pojęcie wolności dotyczy obszaru DECYZJI człowieka, a nie jego konstrukcji biologicznej, ...
hmm...raczej powiedziałbym świadomości...decyzje zapadać mogą poza nią, wtedy sa zniewalające...
>Jeśli mogę się dzisiaj rano zastanawiać nad tym, czy posłodzić kawę cukrem, czy miodem, to znaczy, że pojęcie wolności MA SENS.
w ten sposób realizujesz tylko biologiczną konieczność odżywiania się...być może problem wolności to problem poruszania się na dryfującym w nieznane wraku, albo problem icka w więzieniu, który chodząc od drzwi do krat myślał, że nie siedzi... jak widzisz obraz zasłania mi klarowność pojęcia
być może jednak sprawy maja się całkiem inaczej: życie toczy się dalej, bez wzgledu na to, czy uważamy się za galerników przeszłości, czy tez za wolnych jak liść na wietrze...
pozdrawiam
|
|
| | |  | | Kika (222 punktów) | > >Piszesz z zupełnie innej perspektywy niż ja, zbyt szerokiej, aby była istotna .> Nie bardzo rozumiem...od jakiego "kąta" perspektywy zaczyna byc ona istotna?Jak uważnie przeczytasz swój własny post, to znajdziesz odpowiedź.  > >Pojęcie wolności dotyczy obszaru DECYZJI człowieka, a nie jego konstrukcji biologicznej, ...> hmm...raczej powiedziałbym świadomości...W tej świadomości również zapadają decyzje, tyle że bez przełożenia na praktykę. > decyzje zapadać mogą poza nią, wtedy sa zniewalające...... ale to są decyzje innych. > >Jeśli mogę się dzisiaj rano zastanawiać nad tym, czy posłodzić kawę cukrem, czy miodem, to znaczy, że pojęcie wolności MA SENS.> w ten sposób realizujesz tylko biologiczną konieczność odżywiania się...... ale ja decyduję, czym tą potrzebę zaspokajam i jest to znak mojej indywidualności. > być może jednak sprawy maja się całkiem inaczej: życie toczy się dalej, bez wzgledu na to, czy uważamy się za galerników przeszłości, czy tez za wolnych jak liść na wietrze...Pewnie tak, ale ci pierwsi są zwykle ponurzy i nudni, a ci drudzy emanują pasją życia  /
|
|
| | | |  | | diogenes (52 punktów) | >>>Jeśli mogę się dzisiaj rano zastanawiać nad tym, czy posłodzić kawę cukrem, czy miodem, to znaczy, że pojęcie wolności MA SENS.
moment...jak od tego porannego banaliku przechodzisz do wolności, pojęcia i sensu? to fascynujące przejście poza horyzont śniadania...salto w otchłanie języka...czy możesz mi to opisać bardzo dokładnie? kiedy w tych cukrowo-miodowych słodkościach pojawia się (lub pojawić może) wolność, sens...czy to nie jest tak, że zwodzą (zawodzą?) nas słowa? że mówieniem o wolności zasłaniamy w gruncie rzeczy jej sens...
|
|
 | | kondziu (99 punktów) | >Czy się od przeszłości można uwolnić? Pewnie nie, ale opierając się na tym, co wyżej, należałoby się usilnie starać. Można, amnezja.
|
|
|  | | diogenes (52 punktów) | >>Czy się od przeszłości można uwolnić? Pewnie nie, ale opierając się na tym, co wyżej, należałoby się usilnie starać. >Można, amnezja.
Jeśli czegoś nie pamietasz, to nie znaczy, że sie od tego uwalniasz. może to w sposób nieświadomy określać twoje zachowanie i myślenie.
|
|
| |  | | truthsearcher (437 punktów) | >>>Czy się od przeszłości można uwolnić? Pewnie nie, ale opierając się na tym, co wyżej, należałoby się usilnie starać. >>Można, amnezja.
>Jeśli czegoś nie pamietasz, to nie znaczy, że sie od tego uwalniasz. może to w sposób nieświadomy określać twoje zachowanie i myślenie. Święta racja, polecam ,,Króla Edypa,, Sofoklesa, chyba że znasz?
|
|
|  | | Kika (222 punktów) | >>Czy się od przeszłości można uwolnić? Pewnie nie, ale opierając się na tym, co wyżej, należałoby się usilnie starać. >Można, amnezja.
To był żart kolego, choć jak to się mówi - z przekąsem.
pozdrawiam
|
|
| sceptyżaba (279 punktów) | >Przeszłość. Czym jest? Przeszłość nie istnieje! Szukałem wczoraj cały dzień i nie znalazłem! Jedyne, co znalazłem, to wspomnienia, ale one są dzisiaj... Pozdrawiam PS. Co do uwalniania się od wspomnień istnieje naturalny mechanizm zwany zapominaniem.
|
|
| nefretete (17 punktów) | >Przeszłość. Czym jest?
Ktoś mi kiedyś powiedział "przeszłość to teraźniejszość tylko kilka lat wcześniej"
>Jak istnieje? Gdzie?
Istnieje tylko w nas, w naszej świadomości.
Takie jest moje zdanie. Pozdrawiam
|
|
| sedona (139 punktów) | > Przeszłość. Czym jest? Jak istnieje? Gdzie? Czy jest> tylko naszym chwilowym konstruktem, czy czymś obiektywnym,> niezależnym od nas? Czy i na ile możemy się od niej> uwolnić? Czy jest jakimś zobowiązaniem? Itd, itd. Czasem> trapią mnie takie pytania.> A Was?Moja wypowiedź nie odpowiada bezpośrednio na twoje pytania. Wręcz odwrotnie - chyba jeszcze większy zamęt wprowadzę. Przeszłość jako taka nie istnieje, istnieją tylko nasze wspomnienia i pozostałości: czy to skamieliny, czy też produkty pracy ludzkiej. Niedawno przeczytałam, że wspominamy przeszłe zdarzenie tak naprawdę tylko pierwszy raz, kiedy o tym myślimy, za każdym następnym razem wspominając myślimy o poprzednim razie kiedy wspominaliśmy a nie o samym wydarzeniu. Zakręcone, ale coś w tym może być.
|
|
| Lanu (47 punktów) | Przeszłość istnieje jedynie w naszej pamięci, świadomości. Może więc wywierać na nas olbrzymi wpływ. Gdybyśmy nie byli jej w stanie odtworzyć nie było by mowy o postępie. <<< Niektórzy jednak zastanawiają się czy czasowi można przyznawać istnienie poza umysłem ludzkim, tj. czy jest on tylko kategorią ludzkiego postrzegania, czy też czymś więcej-samodzielnym realnie istniejącym bytem. <<< Można na to spojrzeć jeszcze inaczej. Wg. Leibniza w każdym bycie zawarte są wszystkie możliwe własności jakie będą lub mu przysługiwały. Więc w pojedynczym bycie mieści się również jego przeszłość.
|
|
| D.Sprenglewski (426 punktów) | >Przeszłość. Czym jest?
Patrząc pod kątem osoby, są to: doświadczenie i wspomnienia (z których doświadczenie wynika).
Patrząc pod kątem świata, są to: budowle, skamieliny itp., czyli wszystko co zostało stworzone za pomocą myśli (nie koniecznie ludzkiej) i utrwalone przez materię.
>Gdzie?
We wszystkim co istnieje.
>niezależnym od nas?
W większości. Każdy byt ma wpływ na naszą przeszłość (w jakimś stopniu), nie tylko my ją tworzymy.
> Czy i na ile możemy się od niej >uwolnić? Czy jest jakimś zobowiązaniem?
Można zapomnieć, ale to tylko namiastka uwolnienia się. Według mnie jest zobowiązaniem. Składana w tej chwili przysięga (z własnej woli) za sekundę stanie się przeszłością, która (z naszej woli) jakoś nas ogranicza.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|