Racjonalista - Strona głównaDo treści
Dostęp do broni palnej.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
18-04-2007 10:33kszan (559 punktów)Dostęp do broni palnej.
Po wydarzeniach na Uniwerytecie w Wirginii chciałbym postawic pytanie.
Czy powszechny dostęp do broni palnej jest korzystny?
Z jednej strony każdy kto chce nam zrobić krzywdę, ukraść na siłe samochód czy splądrować dom musi się liczyć z ryzykiem zarobienia kulki. Z drugiej strony średnio co roku powtarzają się doniesienia o strzelaninie w miejscu publicznym w południowych stanach USA gdzie przepisy dotyczące posiadania broni palnej i jej użycia są liberalne i dość jasne - i to jest ten smutny koszt, jak również wypadki (szczególnie dzieci) z bronią palną nieodpowiednio zabezpieczoną i użytą.

Mamy również Polskę, gdzie policjant strzelający do przestępcy w sytuacji zagrożenia życia swojego lub innych osób staje zawsze po użyciu broni przed prokuratorem, a ten moze mu postawić zarzut nieuzasadnionego użycia (i nierzadko stawia bo nie krzyknął 3x stój bo strzelam albo jego krzyk zagłuszył wybuch granatu rzuconego przez przestępcę i biedaczek (przestępca)nie usłyszał).
Z drugiej strony fakt nielegalnego posiadania broni jest powszechny, a zezwolenia na jej posiadanie dostają czesto nie ci którzy powinni czyli limitowanie i restrykcje nie za bardzo działają.
Nalezy również dodać, że jeżeli ktoś jest legalnym posiadaczem broni powinien mieć świadomosc ze to narzędzi służy do zabijania a nie do obrony, poczucia bezpieczeństwa czy czegośtam jeszcze.
Zapraszam do dyskusji.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Chardin (168 punktów)
>Czy powszechny dostęp do broni palnej jest korzystny?

Zależy jak to rozumiesz, ale raczej tak.

>Z drugiej strony średnio co roku
>powtarzają się doniesienia o strzelaninie w miejscu
>publicznym w południowych stanach USA gdzie przepisy
>dotyczące posiadania broni palnej i jej użycia są liberalne
>i dość jasne - i to jest ten smutny koszt,

Jeśli wariat chce zrobić masakrę, to ją zrobi. Weźmie samochód i wjedzie w ludzi na przystanku.

Rozmiar tragedii w Wirginii to raczej wina ZAKAZU wnoszenia broni na teren uniwersytetu. Gdyby nie to, wariata odstrzeliłby ktoś po 2 ofiarach.

> jak również
>wypadki (szczególnie dzieci) z bronią palną nieodpowiednio
>zabezpieczoną i użytą.

W Polsce rokrocznie ginie kilka tysięcy ludzi źle obchodzących się samochodami lub równie winnych jak te dzieci. Życie jest niebezpieczne, może go zakazać?
Celecrin (11895 punktów)
>>Czy powszechny dostęp do broni palnej jest korzystny?
>Zależy jak to rozumiesz, ale raczej tak.
Moim zdaniem. Raczej nie. Zależy jak się to rozumie. Co znaczy "korzyść".

>Jeśli wariat chce zrobić masakrę, to ją zrobi. Weźmie samochód i wjedzie w ludzi na >przystanku.
Powiedz kiedy słyszałeś o takiej rzeczy? Ja natomiast w ciągu roku, o wariatach strzelających do ludzi, słyszę co chwila. Ostatnio w Polsce był snajper, prawda?

>Rozmiar tragedii w Wirginii to raczej wina ZAKAZU wnoszenia broni na teren >uniwersytetu. Gdyby nie to, wariata odstrzeliłby ktoś po 2 ofiarach.
To jest troche wizja przerażająca.
Po co student ma zabierać giwerę na zajęcia? To trochę wizja jak z kreskówek. Wchodzi zamachowiec na salę wykładową i pada martwy po swoich trzech strzałach. Ja nie chcę żyć w takim społeczeństwie "dużych chłopców". Dzięki.

Policja ma prawo zamknąć żołnierza mafii za posiadanie broni. Przy prawie liberalnym chodziliby sobie swobodnie z bronią. Broń osobista tak naprawdę nikomu nie jest potrzebna. Jak ktoś sobie chce postrzelać do sarenek w lesie to ma takie możliwości. Jak nosi broń w mieście, to chce sobie postrzelać do ludzi. Jestem PRZECIW.

Sprawę chłopaków z kijami można rozwiązać bardzo prosto. Tak jak w Anglii. Po jakimś wykroczeniu gówniarz dostaje zakaz poruszania się w grupie, ba nawet w określonym stroju. Jeżeli ktoś go zauważy i doniesie jest ugotowany. I boją się, bo mogą wylądować na bardzo mokrej i zimnej wyspie ze świniami. (Po co zamykać do więzienia, żeby się chwalił i wycinał sobie gwiazdki na ramieniu? Pracą w gnoju nie ma się co chwalić prawda?)
Thorvoy (6588 punktów)
>Powiedz kiedy słyszałeś o takiej rzeczy? Ja natomiast w ciągu roku, o wariatach strzelających do ludzi, słyszę co chwila. Ostatnio w Polsce był snajper, prawda?~

Strzelający z WIATRÓWKI. O tym mowa? Gdyby zakazano broni pneumatycznej, to gość zacząłby z procy strzelać- też można nielichą krzywdę wyrządzić.

>To jest troche wizja przerażająca.

Ale fakt niezaprzeczalny.

>Po co student ma zabierać giwerę na zajęcia?

Bo żyje w tak niestabilnym społeczeństwie, jakie jest w USA.

> To trochę wizja jak z kreskówek. Wchodzi zamachowiec na salę wykładową i pada martwy po swoich trzech strzałach. Ja nie chcę żyć w takim społeczeństwie "dużych chłopców". Dzięki.

Jasne. Lepiej, żeby wariat zastrzelił jak najwięcej ludzi przed swym marnym końcem.

>Policja ma prawo zamknąć żołnierza mafii za posiadanie broni. Przy prawie liberalnym chodziliby sobie swobodnie z bronią.

Gdyby mieli nawalone w aktach, nie mieliby prawa do broni. Proste? Teraz, mimo zakazów, broń i tak posiadają.

> Broń osobista tak naprawdę nikomu nie jest potrzebna. Jak ktoś sobie chce postrzelać do sarenek w lesie to ma takie możliwości. Jak nosi broń w mieście, to chce sobie postrzelać do ludzi. Jestem PRZECIW.

Tak! Właśnie o to chodzi. Mam ochotę postrzelać, k` przestrodze innych, do takich ludków, którym wydaje się, że wszystko im wolno. Władować parę kulek w kończyny nieznanego mi gówniarza, który w towarzystwie kolegów obrzuca mnie niewybrednymi epitetami, bo wie, że w obawie o swoje zęby nie odpowiem mu tym samym. Pragnę odstrzelić palce gnoja, który nabierze ochoty, by zabrać mi portfel, albo zegarek. Pragnę władować kulkę w łeb śmieciowi, który jako pierwszy z grupy podchodzi do mnie, wymachując nożem, kastetem, albo pałką.

W najgorszym razie nie przeżyje, ale będący na miejscu koledzy, po tym jak momentalnie zabrudzą bieliznę, będą już zawsze pamiętać, czym grozi bycie "bad boyem z ulicy".

>Sprawę chłopaków z kijami można rozwiązać bardzo prosto. Tak jak w Anglii. Po jakimś wykroczeniu gówniarz dostaje zakaz poruszania się w grupie, ba nawet w określonym stroju. Jeżeli ktoś go zauważy i doniesie jest ugotowany. I boją się, bo mogą wylądować na bardzo mokrej i zimnej wyspie ze świniami. (Po co zamykać do więzienia, żeby się chwalił i wycinał sobie gwiazdki na ramieniu? Pracą w gnoju nie ma się co chwalić prawda?)

Podoba mi się pomysł Anglików. Niestety, taki gówniarz ZDĄŻY już kogoś tym kijem pobić, a przecież nie o to chodzi, prawda? Chcę móc wypalić do takiego osobnika, ZANIM ten zdąży połamać mi kości.

Pozdrawiam.
MłodaFoka
>Tak! Właśnie o to chodzi. Mam ochotę postrzelać, k` przestrodze innych, do takich ludków, którym wydaje się, że wszystko im wolno. Władować parę kulek w kończyny nieznanego mi gówniarza, który w towarzystwie kolegów obrzuca mnie niewybrednymi epitetami, bo wie, że w obawie o swoje zęby nie odpowiem mu tym samym. Pragnę odstrzelić palce gnoja, który nabierze ochoty, by zabrać mi portfel, albo zegarek. Pragnę władować kulkę w łeb śmieciowi, który jako pierwszy z grupy podchodzi do mnie, wymachując nożem, kastetem, albo pałką.

Ty tak na serio z tym strzelaniem?
Pytam bo może tylko za dużo grasz w "gry akcji" na PS2 i ci się udziela..

Nie znam wprawdzie Twoich doświadczeń życiowych, ale przyznaj się sam:

1) Ile (jak do tej pory) miałeś sytuacji, w których użyłbyś broni palnej w opisany przez siebie sposób?

2) Czy byłoby to adekwatne do sytuacji w jakiej byś się znalazł?

poza tym koleś nie machałby Ci przed nosem pałką ani kastetm tylko giwerą i on miałby ją już wyciągniętą i już odbezpieczoną, tak jak reszta kolesiów z jego paczki, co nie?

więc o ile nie byłbyś Billy-Kide'em to miałbyś przerąbane już na starcie

>W najgorszym razie nie przeżyje, ale będący na miejscu koledzy, po tym jak momentalnie zabrudzą bieliznę, będą już zawsze pamiętać, czym grozi bycie "bad boyem z ulicy".

i tu sam obalasz własne argumenty

piszesz wszak że broń zwiększa bezpieczeństwo - a tu widać wyraźnie, że w Twoim przypadku podnosi szanse pojawienia się sytuacji, w której zostaje użyta by zabić/okaleczyć

podczas gdy przy obecnym stanie prawnym:

w najgorszym razie jak Cię napadnie taka banda to grzecznie oddasz kasę i będziesz żył dalej, a nie osierocisz rodzinę strugając gieroja!

zapeniwam Cię że Twoi bliscy woleliby stracić nawet obrączkę ślubną czy auto a nie Ciebie

no chyba że Cię nie lubią.. (ale w to nie wnikam)

jeśli pomimo wszystko nie chcesz zmienić zdania to nie martw się:

wstąp do armii zawodowej

to takie duże dzieci, które strzelają sobie czasem do ludzi, wiecznie marudzą, że ich "sprzęt" jest za słaby i starają się wyłudzić kase na nowy strasząc, że gdyby doszło do konfliktu to mieliby przerąbane z lepiej uzbrojonym agresorem, a gdy już dotają "lepszy sprzęt" to chcą mu na siłe zafundować "chrzest bojowy" piorąc zad jakimś biedakom,

np Armia Izraela - ilekroć wyposaży swoje dywizje pancerne w nowe wersje Merkav to nie wiedzieć czemu testuje je w Pd. Libanie
Thorvoy (6588 punktów)
>Ty tak na serio z tym strzelaniem?
>Pytam bo może tylko za dużo grasz w "gry akcji" na PS2 i ci się udziela..

Nie posiadam konsoli, grywam sporadycznie. Znacznie rzadziej, niż moja lepsza połowa.

>Nie znam wprawdzie Twoich doświadczeń życiowych, ale przyznaj się sam:
>1) Ile (jak do tej pory) miałeś sytuacji, w których użyłbyś broni palnej w opisany przez siebie sposób?

Przynajmniej kilka.

>2) Czy byłoby to adekwatne do sytuacji w jakiej byś się znalazł?

MOIM zdaniem tak.

>poza tym koleś nie machałby Ci przed nosem pałką ani kastetm tylko giwerą i on miałby ją już wyciągniętą i już odbezpieczoną, tak jak reszta kolesiów z jego paczki, co nie?
>więc o ile nie byłbyś Billy-Kide'em to miałbyś przerąbane już na starcie

Kolejny, który nie pojmuje, że nie dopuszczam takiej możłiwości...

Z założenia dostęp do broni bandytom winien zostać utrudniony. Tak jak to ma miejsce dzisiej, z tym, że obecnie broni nie mogą posiadać również ci, którzy jej potrzebują.

>i tu sam obalasz własne argumenty
>piszesz wszak że broń zwiększa bezpieczeństwo - a tu widać wyraźnie, że w Twoim przypadku podnosi szanse pojawienia się sytuacji, w której zostaje użyta by zabić/okaleczyć

Zgadzam się. Zwiększa szanse pojawienia się sytuacji, w której ofiara zabije/okaleczy agresora. O to właśnie chodzi.

>podczas gdy przy obecnym stanie prawnym:
>w najgorszym razie jak Cię napadnie taka banda to grzecznie oddasz kasę i będziesz żył dalej, a nie osierocisz rodzinę strugając gieroja!

W najgorszym razie, to zabiją mnie tak, czy inaczej.

>zapeniwam Cię że Twoi bliscy woleliby stracić nawet obrączkę ślubną czy auto a nie Ciebie
>no chyba że Cię nie lubią.. (ale w to nie wnikam)

Wolałbym nic nie stracić i swoją postawą uratować jeszcze potencjalne, przyszłe ofiary... mojej ofiary.

>jeśli pomimo wszystko nie chcesz zmienić zdania to nie martw się:
>wstąp do armii zawodowej

Wbrew pozorom, mam pacyfistyczne poglądy.

>to takie duże dzieci, które strzelają sobie czasem do ludzi, wiecznie marudzą, że ich "sprzęt" jest za słaby i starają się wyłudzić kase na nowy strasząc, że gdyby doszło do konfliktu to mieliby przerąbane z lepiej uzbrojonym agresorem, a gdy już dotają "lepszy sprzęt" to chcą mu na siłe zafundować "chrzest bojowy" piorąc zad jakimś biedakom,
>np Armia Izraela - ilekroć wyposaży swoje dywizje pancerne w nowe wersje Merkav to nie wiedzieć czemu testuje je w Pd. Libanie

Nie należę do tych, którzy lubią napadać. Ja naprawdę nie lubię broni. Nie lubię też jeździć w kasku na głowie, ale noszę go bez przymusu. Wiesz dlaczego?
nieobecny
Tak naprawdę, to przecież nie chodzi o to, żeby nosić przy sobie pistolet na wypadek napadu, ale o to, żeby nie było powodu bać się napadu, czyli żeby młodzi ludzie nie wypełniali swojego wolnego czasu zabawą w pobicie/kradzież.
Dzisiaj na widok bandy osiedlowych osiłków przechodzisz na drugą stronę ulicy, po wprowadzeniu w życie twojego pomysłu co będziesz robił? Z daleka ostrzegał ich, że masz broń i nie zawahasz się jej użyć? Poczekasz aż cię otoczą, wyciągniesz pistolet i dopiero wtedy dostaniesz bejsbolem w łeb od tego, który stoi za tobą?
Thorvoy (6588 punktów)
Chyba miałbyś na tyle oleju w głowie, żeby nie dać się otoczyć i wyciągnąć giwerę w momencie, kiedy podejrzane typki zaczną się względem Ciebie niepokojąco zachowywać.
nieobecny
>Chyba miałbyś na tyle oleju w głowie, żeby nie dać się otoczyć
Jaki znasz sposób uniknięcia otoczenia przez kilka- kilkanaście osób?
No śmiało, przecież wiesz o czym mówisz, nieprawdaż?
Thorvoy (6588 punktów)
Wyjąć broń, ZANIM Cię otoczą. Jeśli będą próbowali dalej, strzelasz do pierwszego, który się nawinie. Proste?
nieobecny
>Wyjąć broń, ZANIM Cię otoczą. Jeśli będą próbowali dalej, strzelasz do pierwszego, który się nawinie. Proste?
Na tyle proste, że nie uwzględnia często spotykanych możliwości.
Byłeś kiedyś na wiejskiej dyskotece, na weselu, w miejskim klubie, w autobusie miejskiej komunikacji?
A może na drugie masz Speedy Gonzales?
Thorvoy (6588 punktów)
>Na tyle proste, że nie uwzględnia często spotykanych możliwości.
>Byłeś kiedyś na wiejskiej dyskotece [...]

Nie, szanuję swoją skórę.

>[...] na weselu [...]

Tak. Tam nie biją. Nie chadzam na wesela, na których biją.

>[...] w miejskim klubie [...]

Tak. Swego czasu chadzałem namiętnie. Wybierałem te w swoim klimacie, a ludzie podobni do mnie nie są szczególnie agresywni.

>[...] w autobusie miejskiej komunikacji?

W autobusach też raczej nie biją. Naprawdę, największym problemem są ulice.

>A może na drugie masz Speedy Gonzales?

Nie. Na drugie mam Jurek.
LEGION (3161 punktów)
>Rozmiar tragedii w Wirginii to raczej wina ZAKAZU wnoszenia broni na teren uniwersytetu. Gdyby nie to, wariata odstrzeliłby ktoś po 2 ofiarach.
Kitty Genovese

NIE KLIKAĆ
Thorvoy (6588 punktów)
Jestem za upowszechnieniem posiadania broni palnej. Naturalnie, trzeba byłoby przejść odpowiednie testy, ale do cholery, nie mam zamiaru specjalnie dawać się bić bejsbolowym kijem po ryju, przy okazji spaceru po podłym osiedlu tylko po to, by po iluś takich przypadkach zdecydowano, że MOŻE powinienem posiadać odpowiednie zezwolenie.

Póki co, by dostać zezwolenie na broń palną*, trzeba wykazać, że Twój dobytek wymaga takiej ochrony i że nieraz porywano się na Twoje zdrowie, bądź życie. Ostatecznie człowiek zmuszony jest przechodzić na drugi koniec ulicy, albo zwiewać gdzie pieprz rośnie za każdym razem, kiedy natknie się na grupkę szukających guza gnojków, zamiast móc strzelić po nogach każdemu z nich, jeśli ci zaczną go zaczepiać w sposób nie pozostawiający wątpliwości co do intencji. Jeśli masz szczęście za każdym razem uciec w ten sposób z opresji, to fajnie, ale nie masz wtedy zaświadczeń od Policji i Pogotowia Ratunkowego, które wskazywałyby na konieczność posiadania broni i po wsze czasy skazujesz się na przemykanie się kanałami.

Niedostępność broni palnej jest niejako przyzwoleniem na to, by po ulicach łaziły brudne męty, które w każdej chwili mogą bezkarnie Cię zbluzgać, albo obrabować. Niestety, niewielu jest ludzi, którzy potrafią w pojedynkę stawić czoła bandzie wyrostków, dla których ulubioną zabawą jest "zaj***ć frajerowi buraka". Czy jakoś tak.

__________________________________________________
* Jeśli nie jest się członkiem strzeleckiego klubu sportowego.
Brunhilda Jasnogórska (328 punktów)
Matko boska czestochowska! Thorvoy!!! Do dnia dzisiejszego miałam Cię za całkiem rozsądnego faceta, w tym jednak temacie poruszasz się jak prawiczek w ... nieważne.
Cały Twój obraz, który sobie zbudowałam legł w gruzach. Przecież to, co tu wypisujesz do Ciebie nie pasuje. Chyba, że ja gdzieś popełniłam jakiś błąd.
Thorvoy (6588 punktów)
Ale co nie pasuje?

Jestem zwolennikiem upowszechnienia broni. Próbuję swoją postawę zaargumentować. Czynię to może w nieodpowiedni sposób?
Brunhilda Jasnogórska (328 punktów)
No, argumentacja też trochę nie tego. Tak jakby na poziomie trzynastolatka. Ale przede wszystkim sama chęć uzbrojenia społeczeństwa po zęby nie licuje z Twoimi innymi poglądamia. Chociażby pacyfizmem, a pacyfizm to dopiero czubek góry lodowej.
Ale może właśnie dlatego, że nie bardzo pasujesz do karabinu, to i Twoje argumenty nie pasują mi do Ciebie. W każdym razie w tej dyskusji wyglądasz jak rozżalony nastolatek, któremu właśnie się zaczęło wydawać, iż znalazł panaceum na wszelkie swoje niepowodzenia.
Spróbuj popatrzeć na kwestię zbrojeń w trochę szerszej perspektywie. Podstawowym i tragicznym błędem popełnianym przez ludzi uczciwych, inteligentnych i rozsądnych, którzy są pewni swoich umiejętości psychofizycznych, jest przekonanie, że większość społeczeństwa widzi świat przynajmniej w przybliżeniu tak samo jak oni i reaguje na bodźce z tego świata płynące rozsądnie i z umiarem. Tak nigdy nie było, nie jest i nie będzie. Po to są właśnie regulacje prawne.
Thorvoy (6588 punktów)
>No, argumentacja też trochę nie tego. Tak jakby na poziomie trzynastolatka. Ale przede wszystkim sama chęć uzbrojenia społeczeństwa po zęby nie licuje z Twoimi innymi poglądamia. Chociażby pacyfizmem, a pacyfizm to dopiero czubek góry lodowej.

Nie jestem pacyfistą w odmianie ekstremalnej.

>Ale może właśnie dlatego, że nie bardzo pasujesz do karabinu, to i Twoje argumenty nie pasują mi do Ciebie.

Możliwe. Ja nawet nie lubię broni.

> W każdym razie w tej dyskusji wyglądasz jak rozżalony nastolatek, któremu właśnie się zaczęło wydawać, iż znalazł panaceum na wszelkie swoje niepowodzenia.

Gdyby nie było na wszelkie, nie byłoby też panaceum. Poza tym dostęp do broni rozwiązuje tylko jeden problem życia w społeczeństwie ludzkim i doskonale zdaję sobie z tego sprawę.

>Spróbuj popatrzeć na kwestię zbrojeń w trochę szerszej perspektywie. Podstawowym i tragicznym błędem popełnianym przez ludzi uczciwych, inteligentnych i rozsądnych, którzy są pewni swoich umiejętości psychofizycznych, jest przekonanie, że większość społeczeństwa widzi świat przynajmniej w przybliżeniu tak samo jak oni i reaguje na bodźce z tego świata płynące rozsądnie i z umiarem. Tak nigdy nie było, nie jest i nie będzie. Po to są właśnie regulacje prawne.

A ja o tych regulacjach prawnych cały czas mówię.

NIE jestem za tym, by dostęp do broni miał każdy. Jestem za tym, by dostęp do broni miała każda osoba, która jej faktycznie może potrzebować w obronie przed tzw. elementem.

Pozdrawiam.
Brunhilda Jasnogórska (328 punktów)
>>Ale może właśnie dlatego, że nie bardzo pasujesz do karabinu, to i Twoje argumenty nie pasują mi do Ciebie.
>Możliwe. Ja nawet nie lubię broni.
Tak mi się właśnie wydawało.
Poza tym niewiele osób lubi broń. I niewiele osób czuje się na tyle zagrożonych, żeby uważać za konieczne jej zdobycie. Po każdej takiej masakrze, o jakiej słyszeliśmy ostatnio, znajduje się jakiś pajac w stylu Korwina-Mike i zaczyna zgrywać hojraka znającego idealne rozwiązanie problemu i rzuca chwytliwe hasełka - im bardziej kontrowersyjne, tym lepiej dla jego popularności.
Zauważ, że inteligencji Ci nie brakuje i gdybyś naprawdę czuł się tak zagrożony przez łysoli z pałami, jak to sugerujesz, to już dawno znalazłbyś sposób na legalne nabycie broni.

>> W każdym razie w tej dyskusji wyglądasz jak rozżalony nastolatek, któremu właśnie się zaczęło wydawać, iż znalazł panaceum na wszelkie swoje niepowodzenia.
>Gdyby nie było na wszelkie, nie byłoby też panaceum. Poza tym dostęp do broni rozwiązuje tylko jeden problem życia w społeczeństwie ludzkim i doskonale zdaję sobie z tego sprawę.
Słusznie. Pistolet rozwiązuje tylko jeden problem - problem czyjegoś życia. Jest to narzędzie wymyślone i skonstuowane tylko i wyłącznie po to, żeby zabijać. Nie pełni żadnej innej funkcji, niezależnie od tego jaką teorię się będzie do niego dorabiać.

>>Spróbuj popatrzeć na kwestię zbrojeń w trochę szerszej perspektywie. Podstawowym i tragicznym błędem popełnianym przez ludzi uczciwych, inteligentnych i rozsądnych, którzy są pewni swoich umiejętości psychofizycznych, jest przekonanie, że większość społeczeństwa widzi świat przynajmniej w przybliżeniu tak samo jak oni i reaguje na bodźce z tego świata płynące rozsądnie i z umiarem. Tak nigdy nie było, nie jest i nie będzie. Po to są właśnie regulacje prawne.
>A ja o tych regulacjach prawnych cały czas mówię.
Ja też. Każde regulacje niosą ze sobą skutki pozytywne i negatywne. Skutki neagtywne są ceną jaką poszczególne jednostki muszą zapłacić za - nazwijmy to - dobro ogółu. Żyjąc w społeczeństwie trzeba mieć świadomość tego, że poświęca się pewne rzeczy "dla dobra" ogółu. Ogół zrzeka się praw do broni na rzecz policji i firm ochroniarskich. Prawo ma z założenia bronić ludzi słabszych i niezdolnych do samoobrony przed socjopatami. I tak w zasadzie jest. Ludzie silni i zamożni kupują sobie ochronę, a biedakom pozostaje korzystanie z usług policji, która ma ich chronić przed wszelkiej maści złoczyńcami.

>NIE jestem za tym, by dostęp do broni miał każdy. Jestem za tym, by dostęp do broni miała każda osoba, która jej faktycznie może potrzebować w obronie przed tzw. elementem.
I tak to reguluje nasze prawo. Nie jest być może doskonałe, ale nie widzę potrzeby udoskonalania go w tym kierunku, żeby ułatwiać ludziom dostęp do broni. Wręcz przeciwnie.
Jak chciałbyś segregować ludzi na element i nieelement? Stan posiadania? Miejsce zamieszkania? IQ? Sąsiedztwo? Wiek? Zaświadczenie od psychiatry? Masz w zanadrzu lepszy sposób od tego, który działa obecnie?
Kiedy tak sobie czytam teksty zwolenników "wyścigu zbrojeń" odnoszę wrażenie, że wydaje Wam się, iż pistolet jest jakimś wiedźmińskim talizmanem - powiesicie go sobie na szyi tak, żeby był dobrze widoczny, lekko wibrował i wyglądał złowieszczo, a złe charakrety umkną w popłochu; a nawet jak nie umkną, to zorganizuje się siedmiu wspaniałych, którzy zrobią wpad na osiedle i wystrzelają grasujących po nim złoczyńców czym zaskarbią sobie dozgonną sympatię oswobodzonych mieszkańców. Chcielibyście kupić sobie pistolety i kroczyć przez ulice, w pełnym słońcu jak Johny Wayny, dumni i bladzi.
Jak dzieci. Skoro samochód jest przez niektórych uważany za przedłużenie pewnej części męskiego ciała, to pistolet jest tym w o wiele większym stopniu.
Ale nic z tego. Chcecie sobie swoje męskie ego podreperować - wymyślcie jakiś lepszy sposób.
A na zakończenie podsunę Wam (chociaż może nie powinnam) pewien pomysł: kupcie sobie rewolwery na proch czarny. Na taką broń nie trzeba pozwolenia. Serio! We Włoszech jest podobno dość duża firma, która specjalizuje się w takich zabawkach. Można kupować przez internet bez ograniczeń. Są drogie, ale strzelają i zabijają; na śmierć. Ładowanie przez lufę jest, co prawda, kłopotliwe i czasochłonne, ale skoro faktycznie czujecie się w Polsce tak zagrożeni, to pewnie będziecie gotowi do sporych poświęceń, żeby ratować życie swoje i swoich rodzin.

I jeszcze jedna sprawa, trochę związana z tematem. Ostatnio znalazłam się przypadkiem w dość nieciekawym towarzystwie i z przerażeniem odkryłam niesamowitą rzecz. Otóż mamy spore grono oficerów WP i policji należących do nieformalnych organizacji neonazistowskich. Poza oficerami wojska należą do tych organizacji także zwykli - niby - ludkowie z ulicy. Wiem, że ludzie zbyt serio nie traktują doniesień prasowych na temat neonazizmu w Polsce i jego powiązań z polityką, ale z tego, co się zdążyłam zorientować typy należące do tych organizacji znajdują się w posiadaniu całkiem sporego arsenału legalnej i nielegalnej (wyciekającej szerokim strumieniem z magazynów wojskowych) broni maszynowej i wszelkiej innej. Ci debile wierzą w różne kretynizmy i wystarczy, żeby któremuś odbiło trochę bardziej niż zwykle, a będzie jatka. Czy ktoś ma jakiś pomysł, jak się do tych wykolejeńców dobrać?
Thorvoy (6588 punktów)
>Poza tym niewiele osób lubi broń.

Wielu facetów by się z Tobą nie zgodziło.

> I niewiele osób czuje się na tyle zagrożonych, żeby uważać za konieczne jej zdobycie.

Nie?

> Po każdej takiej masakrze, o jakiej słyszeliśmy ostatnio, znajduje się jakiś pajac w stylu Korwina-Mike i zaczyna zgrywać hojraka znającego idealne rozwiązanie problemu i rzuca chwytliwe hasełka - im bardziej kontrowersyjne, tym lepiej dla jego popularności.

Może coś w tym jest. Nie przepadam za JKM, zwłaszcza za poglądy nt. kary śmierci i homoseksualistów, ale tutaj się z nim zgadzam.

>Zauważ, że inteligencji Ci nie brakuje i gdybyś naprawdę czuł się tak zagrożony przez łysoli z pałami, jak to sugerujesz, to już dawno znalazłbyś sposób na legalne nabycie broni.

Tak, dać się kilka razy ciężko pobić. To rzeczywiście daje jakieś tam szanse.

>Słusznie. Pistolet rozwiązuje tylko jeden problem - problem czyjegoś życia. Jest to narzędzie wymyślone i skonstuowane tylko i wyłącznie po to, żeby zabijać. Nie pełni żadnej innej funkcji, niezależnie od tego jaką teorię się będzie do niego dorabiać.

Nie musi zabijać. Może też ranić, albo tylko straszyć.

>Ja też. Każde regulacje niosą ze sobą skutki pozytywne i negatywne. Skutki neagtywne są ceną jaką poszczególne jednostki muszą zapłacić za - nazwijmy to - dobro ogółu. Żyjąc w społeczeństwie trzeba mieć świadomość tego, że poświęca się pewne rzeczy "dla dobra" ogółu. Ogół zrzeka się praw do broni na rzecz policji i firm ochroniarskich.

Czy tego ogółu ktoś pytał o zdanie podczas tworzenia ustawy o broni?

> Prawo ma z założenia bronić ludzi słabszych i niezdolnych do samoobrony przed socjopatami. I tak w zasadzie jest. Ludzie silni i zamożni kupują sobie ochronę, a biedakom pozostaje korzystanie z usług policji, która ma ich chronić przed wszelkiej maści złoczyńcami.

Co czyni w kiepski raczej sposób.


>Jak chciałbyś segregować ludzi na element i nieelement? Stan posiadania?

Nie.

> Miejsce zamieszkania?

Tak.

> IQ?

Niekoniecznie.

> Sąsiedztwo?

Tak.

> Wiek?

Raczej tak.

> Zaświadczenie od psychiatry?

Z całą pewnością tak.

> Masz w zanadrzu lepszy sposób od tego, który działa obecnie?

Tak. Udostępnić broń tym, którzy nie mieli określonych (a więc nie w stylu "przejścia na czerwonym") zatargów z prawem, pozytywnie przejdą odpowiednie testy psychologiczne i odpowiednio umotywują (byłaby to też część testu) chęć posiadania broni.

>Kiedy tak sobie czytam teksty zwolenników "wyścigu zbrojeń" odnoszę wrażenie, że wydaje Wam się, iż pistolet jest jakimś wiedźmińskim talizmanem - powiesicie go sobie na szyi tak, żeby był dobrze widoczny, lekko wibrował i wyglądał złowieszczo, a złe charakrety umkną w popłochu;

Z całą pewnością nie nosiłbym pistoletu tak, by był widoczny.

> a nawet jak nie umkną, to zorganizuje się siedmiu wspaniałych, którzy zrobią wpad na osiedle i wystrzelają grasujących po nim złoczyńców czym zaskarbią sobie dozgonną sympatię oswobodzonych mieszkańców. Chcielibyście kupić sobie pistolety i kroczyć przez ulice, w pełnym słońcu jak Johny Wayny, dumni i bladzi.

Teraz Ty tworzysz sobie całą tę otoczkę.

>Jak dzieci. Skoro samochód jest przez niektórych uważany za przedłużenie pewnej części męskiego ciała, to pistolet jest tym w o wiele większym stopniu.
>Ale nic z tego. Chcecie sobie swoje męskie ego podreperować - wymyślcie jakiś lepszy sposób.

Tu nie chodzi o reperowanie ego, na litość nieboską! Tu chodzi o obronę bezbronnych dotychczas ludzi przed elementem.

>A na zakończenie podsunę Wam (chociaż może nie powinnam) pewien pomysł: kupcie sobie rewolwery na proch czarny. Na taką broń nie trzeba pozwolenia.

Żartujesz?

> Serio! We Włoszech jest podobno dość duża firma, która specjalizuje się w takich zabawkach. Można kupować przez internet bez ograniczeń. Są drogie, ale strzelają i zabijają; na śmierć.

Jesteś pewna, że są u nas dozwolone?

> Ładowanie przez lufę jest, co prawda, kłopotliwe i czasochłonne, ale skoro faktycznie czujecie się w Polsce tak zagrożeni, to pewnie będziecie gotowi do sporych poświęceń, żeby ratować życie swoje i swoich rodzin.

Wystarczyłoby mi to, jak sądzę.

>I jeszcze jedna sprawa, trochę związana z tematem. Ostatnio znalazłam się przypadkiem w dość nieciekawym towarzystwie i z przerażeniem odkryłam niesamowitą rzecz. Otóż mamy spore grono oficerów WP i policji należących do nieformalnych organizacji neonazistowskich. Poza oficerami wojska należą do tych organizacji także zwykli - niby - ludkowie z ulicy. Wiem, że ludzie zbyt serio nie traktują doniesień prasowych na temat neonazizmu w Polsce i jego powiązań z polityką, ale z tego, co się zdążyłam zorientować typy należące do tych organizacji znajdują się w posiadaniu całkiem sporego arsenału legalnej i nielegalnej (wyciekającej szerokim strumieniem z magazynów wojskowych) broni maszynowej i wszelkiej innej. Ci debile wierzą w różne kretynizmy i wystarczy, żeby któremuś odbiło trochę bardziej niż zwykle, a będzie jatka. Czy ktoś ma jakiś pomysł, jak się do tych wykolejeńców dobrać?

DONIEŚĆ w odpowiednie miejsce. Zakapować. Innej rady ni mo.

Pozdrawiam.
LEGION (3161 punktów)
Złóż wniosek o pozwolenie na broń i będziesz się pieklił, jak Ci odmówią. Bo Twoje warunki są bardzo podobne do aktualnie istniejących rozwiązań.

NIE KLIKAĆ
Brunhilda Jasnogórska (328 punktów)
Otóż to!
Thorvoy (6588 punktów)
Dziękuję za link. Złożę wniosek, tylko będę musiał trochę grosza zaoszczędzić na badania lekarskie.

Ciekawym jak rozpatrzą.
Brunhilda Jasnogórska (328 punktów)
>>Poza tym niewiele osób lubi broń.
>Wielu facetów by się z Tobą nie zgodziło.
Być może, ale dla mnie wygląda to tak, że wielu facetów lubi samochody, absolutnie się na nich nie znając. Tak samo wielu facetów lubi broń, nie mając o niej zielonego pojęcia. Traktują ją jako fajną zabawkę. Tak się niesympatycznie składa, że mój szef jest zapalonym kolekcjonerem broni maszynowej i doskonałym fachowcem w dziedzinie wyważenia broni, tudzież znakomitym strzelcem i - chcąc niechcąc - coś niecoś o tym wiem, bo wysłuchuję dzień w dzień jego tyrad na temat wyższości jekigoś hekler&kocha nad berettą na ten przykład .

>> I niewiele osób czuje się na tyle zagrożonych, żeby uważać za konieczne jej zdobycie.
>Nie?
Nie. Gdyby chcieli, to by mieli. To tak, jak z narkotykami. Też nielegalne i też trudno dostępne, niby. Jeśli jednak faktycznie chcesz je kupić, to w 5 minut znajdziesz źródło.

>>Zauważ, że inteligencji Ci nie brakuje i gdybyś naprawdę czuł się tak zagrożony przez łysoli z pałami, jak to sugerujesz, to już dawno znalazłbyś sposób na legalne nabycie broni.
>Tak, dać się kilka razy ciężko pobić. To rzeczywiście daje jakieś tam szanse.
Nie jest to konieczne. Możesz się zapisać do klubu strzeleckiego, na tenprzykład. Mnie to w ogóle nie interesuje, a znam przynajmniej 100 sposobów na zaopatrzenie się w broń.

>Nie musi zabijać. Może też ranić, albo tylko straszyć.
Co w niczym nie zmienia faktu, że narzędzie to zostało stworzone do zabijania. Nożem też sobie możesz podłubać w zębach, ale to nie jest jego przeznaczenie.

>>Ja też. Każde regulacje niosą ze sobą skutki pozytywne i negatywne. Skutki neagtywne są ceną jaką poszczególne jednostki muszą zapłacić za - nazwijmy to - dobro ogółu. Żyjąc w społeczeństwie trzeba mieć świadomość tego, że poświęca się pewne rzeczy "dla dobra" ogółu. Ogół zrzeka się praw do broni na rzecz policji i firm ochroniarskich.
>Czy tego ogółu ktoś pytał o zdanie podczas tworzenia ustawy o broni?
Po to się wybiera reprezentantów, żeby w sejmie i senacie prezentowali wolę wyborców.

>> Prawo ma z założenia bronić ludzi słabszych i niezdolnych do samoobrony przed socjopatami. I tak w zasadzie jest. Ludzie silni i zamożni kupują sobie ochronę, a biedakom pozostaje korzystanie z usług policji, która ma ich chronić przed wszelkiej maści złoczyńcami.
>Co czyni w kiepski raczej sposób.
A więc trzeba się zastanowić nad podniesieniem skuteczności policji, a nie dozbrajaniem domorosłych supermanów.

>Teraz Ty tworzysz sobie całą tę otoczkę.
Nie tworzę sobie otoczki. Tak wyglądają Twoje, między innymi, argumenty.

>>Jak dzieci. Skoro samochód jest przez niektórych uważany za przedłużenie pewnej części męskiego ciała, to pistolet jest tym w o wiele większym stopniu.
>>Ale nic z tego. Chcecie sobie swoje męskie ego podreperować - wymyślcie jakiś lepszy sposób.
>Tu nie chodzi o reperowanie ego, na litość nieboską! Tu chodzi o obronę bezbronnych dotychczas ludzi przed elementem.
O proszę! Mamy i syndrom Batmana. Będziemy bezbronnych ratować przed elementem. Jeszcze raz powtórzę - od tego jest policja.

>>A na zakończenie podsunę Wam (chociaż może nie powinnam) pewien pomysł: kupcie sobie rewolwery na proch czarny. Na taką broń nie trzeba pozwolenia.
>Żartujesz?
>> Serio! We Włoszech jest podobno dość duża firma, która specjalizuje się w takich zabawkach. Można kupować przez internet bez ograniczeń. Są drogie, ale strzelają i zabijają; na śmierć.
>Jesteś pewna, że są u nas dozwolone?
Z moich ostatnich informacji (mój świrnięty szef) wynika, że jeszcze w marcu tego roku było to całkowicie legalne. Nikogo nie interesuje broń na proch czarny. Można sobie całkowicie legalnie, od ręki, bez żadnych zaświadczeń, testów, pozwoleń, przez internet zamówić rewolwer (albo muszkiet, albo co tam jeszcze) na proch czarny, kupić sobie kule, proch i pas i paradować z tym czymś naładowanym po mieście i nikt nie ma prawa się przyczepić.
Fakt, iż niewiele osób zdaje sobie z tego sprawę świadczy o tym, o czym pisałam wcześniej: mężczyzn pistolet interesuje głównie jako zabawka - mabyć duży, najlepiej oksydowany na czarno albo aż niebiesko ewentualnie srebrny, z fajną nazwą producenta (mnie wpadł w ucho hekler&koch) i robić dużo huku. Naljepiej też, żeby nie było kłopotów z czyszczeniem, amunicja była tania, dobrze leżał w dłoni, był świetnie wyważony (chociaż o tym w ogóle mało kto ma pojęcie) i ciężki. I żeby się go kupowało w sklepie sportowym na dziale samoobsługowym. Jego niezawodność i wartość obronna, za przeproszeniem, g....no kogokolwiek obchodzi. Ma być łatwy w obsłudze tak, żeby nawet ostatni gamoń sobie z nim poradził (zresztą wszystko w naszych czasach zmierza do tego, żeby byle gamoń mógł zrobić bombę atomową w szopie za stodołą z cepa i kalesonów pradziadka).
>> Ładowanie przez lufę jest, co prawda, kłopotliwe i czasochłonne, ale skoro faktycznie czujecie się w Polsce tak zagrożeni, to pewnie będziecie gotowi do sporych poświęceń, żeby ratować życie swoje i swoich rodzin.
>Wystarczyłoby mi to, jak sądzę.
>>I jeszcze jedna sprawa [...] Czy ktoś ma jakiś pomysł, jak się do tych wykolejeńców dobrać?
>DONIEŚĆ w odpowiednie miejsce. Zakapować. Innej rady ni mo.
Problem polega na tym, że trzeba wiedzieć komu donieść. W to są zaangarzowani policjanci też.
Thorvoy (6588 punktów)
>Być może, ale dla mnie wygląda to tak, że wielu facetów lubi samochody, absolutnie się na nich nie znając. Tak samo wielu facetów lubi broń, nie mając o niej zielonego pojęcia. Traktują ją jako fajną zabawkę. Tak się niesympatycznie składa, że mój szef jest zapalonym kolekcjonerem broni maszynowej i doskonałym fachowcem w dziedzinie wyważenia broni, tudzież znakomitym strzelcem i - chcąc niechcąc - coś niecoś o tym wiem, bo wysłuchuję dzień w dzień jego tyrad na temat wyższości jekigoś hekler&kocha nad berettą na ten przykład .

Pierniczę to wszystko. Chcę mieć COKOLWIEK, co pozwoli mi się bronić.

>Nie. Gdyby chcieli, to by mieli. To tak, jak z narkotykami. Też nielegalne i też trudno dostępne, niby. Jeśli jednak faktycznie chcesz je kupić, to w 5 minut znajdziesz źródło.

Tylko z narkotykami możesz się ładnie ukryć, zażyć i po sprawie. Jeśli użyjesz nielegalnie zdobytej broni, masz spore kłopoty.

>>Tak, dać się kilka razy ciężko pobić. To rzeczywiście daje jakieś tam szanse.
>Nie jest to konieczne. Możesz się zapisać do klubu strzeleckiego, na tenprzykład. Mnie to w ogóle nie interesuje, a znam przynajmniej 100 sposobów na zaopatrzenie się w broń.

Wymień choć dwa inne (legalne). Nie mam czasu na treningi w klubie strzeleckim, zwłaszcza że w ogóle mnie to nie interesuje.

>Co w niczym nie zmienia faktu, że narzędzie to zostało stworzone do zabijania. Nożem też sobie możesz podłubać w zębach, ale to nie jest jego przeznaczenie.

Nóż nie służy tylko do pokrojenia pieczywa.

>>Czy tego ogółu ktoś pytał o zdanie podczas tworzenia ustawy o broni?
>Po to się wybiera reprezentantów, żeby w sejmie i senacie prezentowali wolę wyborców.

I oto mamy PiS rządzący nam we wiadomy sposób.

>>Co czyni w kiepski raczej sposób.
>A więc trzeba się zastanowić nad podniesieniem skuteczności policji, a nie dozbrajaniem domorosłych supermanów.

Z podniesieniem skuteczności policji zgadzam się z Tobą w zupełności, póki jednak ona taka jaka jest, chciałbym mieć coś do obrony. Poza tym jakiej policji byś nie utworzyła, nie będę miał mundurowego anioła stróża za każdym razem, kiedy sytuacja zmusi mnie do przemknięcia szemraną dzielnicą.

>Nie tworzę sobie otoczki. Tak wyglądają Twoje, między innymi, argumenty.

Nie. Ty robisz z takich jak ja miłośników westernów, którzy mają chętkę pokozaczyć. Ja nie z tych.

>O proszę! Mamy i syndrom Batmana. Będziemy bezbronnych ratować przed elementem. Jeszcze raz powtórzę - od tego jest policja.

A od tego, by utrzymywać na możliwie wysokim poziomie państwo, jest jego rząd. I co z tego?

>>Jesteś pewna, że są u nas dozwolone?
>Z moich ostatnich informacji (mój świrnięty szef) wynika, że jeszcze w marcu tego roku było to całkowicie legalne. Nikogo nie interesuje broń na proch czarny.

Niezły bajer, ale w myśl ustawy o broni, na taką broń teoretycznie powinno się mieć zezwolenie. Muszę jeszcze się tym zainteresować.

> Można sobie całkowicie legalnie, od ręki, bez żadnych zaświadczeń, testów, pozwoleń, przez internet zamówić rewolwer (albo muszkiet, albo co tam jeszcze) na proch czarny, kupić sobie kule, proch i pas i paradować z tym czymś naładowanym po mieście i nikt nie ma prawa się przyczepić.

Łał.

>Fakt, iż niewiele osób zdaje sobie z tego sprawę świadczy o tym, o czym pisałam wcześniej: mężczyzn pistolet interesuje głównie jako zabawka - mabyć duży, najlepiej oksydowany na czarno albo aż niebiesko ewentualnie srebrny, z fajną nazwą producenta (mnie wpadł w ucho hekler&koch) i robić dużo huku.

No to chyba jakiś nienormalny jestem, bo chcę mieć dyskretną broń. Naturalnie nie obrażę się jeśli będzie elegancka, ale nie chcę, by była szczególnie widoczna. Nie musi też być głośna, bo jednak cenię sobie swój słuch.

> Naljepiej też, żeby nie było kłopotów z czyszczeniem, amunicja była tania, dobrze leżał w dłoni, był świetnie wyważony (chociaż o tym w ogóle mało kto ma pojęcie) i ciężki. I żeby się go kupowało w sklepie sportowym na dziale samoobsługowym.

To chyba oczywiste. Sam lubię rzeczy mało problematyczne.

> Jego niezawodność i wartość obronna, za przeproszeniem, g....no kogokolwiek obchodzi. Ma być łatwy w obsłudze tak, żeby nawet ostatni gamoń sobie z nim poradził (zresztą wszystko w naszych czasach zmierza do tego, żeby byle gamoń mógł zrobić bombę atomową w szopie za stodołą z cepa i kalesonów pradziadka).

No i dobrze. Dla mnie najistotniejszą wartością obronną jest to, czy jeśli wystrzelę z broni:
a) zranię napastnika
b) nie eksploduje mi w ręce

>Problem polega na tym, że trzeba wiedzieć komu donieść. W to są zaangarzowani policjanci też.

Zaangażowani, powiadasz...

W każdym razie nie wiem już co można zrobić.
LEGION (3161 punktów)
>Niezły bajer, ale w myśl ustawy o broni, na taką broń teoretycznie powinno się mieć zezwolenie. Muszę jeszcze się tym zainteresować.
Ustawa o broni z 99 roku

Ustawa z 03 Patrz zmiana w art.11 punkcie 1.

NIE KLIKAĆ
Tofik (5585 punktów)
Nie no, proszę Cię. Przecież nie ma nic gorszego jak całe państwo uzbrojone! Totalna głupota! Nie możemy do tego doprowadzić! Wystarczy, że broń padnie w złe ręce (a nie wierzę, że by nasze państwo było w stanie zapanować nad wszystkim, chociażby w USA strzelanki na ulicy) i trafi ajurat taki kolo na Ciebie, wtedy z pewnością wolałbyś być powalony kijem bejsbolowym, niż zostać zastrzelony!
Jeżeli w każdym domu, albo chociaż niektórym, byłaby broń to wystarczyłoby, że taki gnojek by ją ukradł, a jeżeli każdy nosiłby ją przy sobie to sprawa byłaby jeszcze prostsza, bo wystarczyłby trochę opóźniony posiadacz broni i inny mógłby ją go zabić. Zrobiłoby się istne bagno (jak w państwach, w których broń jest zlegalizowana i każdy dresik ma taką w ręku).
Więc Thorvoy, zastanów się jeszcze raz, czy to co napisałeś powyżej było słuszne.

"Fanatyzm: mieszanka wybuchowa tępoty i energii." Herbert von Karajan
Thorvoy (6588 punktów)
>Nie no, proszę Cię. Przecież nie ma nic gorszego jak całe państwo uzbrojone! Totalna głupota! Nie możemy do tego doprowadzić! Wystarczy, że broń padnie w złe ręce (a nie wierzę, że by nasze państwo było w stanie zapanować nad wszystkim, chociażby w USA strzelanki na ulicy) i trafi ajurat taki kolo na Ciebie, wtedy z pewnością wolałbyś być powalony kijem bejsbolowym, niż zostać zastrzelony!

Może po raz kolejny spróbuję wytłumaczyć, jako że chyba nawet w naszym gronie zaczynam dostrzegać ludzi, którzy mają problemy z czytaniem ze zrozumieniem.

Ci, którzy za wszelką cenę chcą mieć broń- dostaną ją.

Sytuacja, w której broń stałaby się powszechna, nie oznacza, że legalnie mógłby mieć ją KAŻDY. Co do nielegalnego posiadania, to chyba wszystko sobie już powiedzieliśmy.

>Jeżeli w każdym domu, albo chociaż niektórym, byłaby broń to wystarczyłoby, że taki gnojek by ją ukradł, a jeżeli każdy nosiłby ją przy sobie to sprawa byłaby jeszcze prostsza, bo wystarczyłby trochę opóźniony posiadacz broni i inny mógłby ją go zabić. Zrobiłoby się istne bagno (jak w państwach, w których broń jest zlegalizowana i każdy dresik ma taką w ręku).

Nie każdy dresik. Patrz wyżej + inne moje posty. Naturalnie każdy posiadacz byłby zobowiązany do należytego zabezpieczenia broni przed kradzieżą.

>Więc Thorvoy, zastanów się jeszcze raz, czy to co napisałeś powyżej było słuszne.

Tofik, w kontekście mojej niejednej wypowiedzi zastanów się jeszcze raz, czy to co napisałaś powyżej było słuszne.
Ojciec Dyrektor (1704 punktów)
Cieszcie się, że w Polsce nie ma liberalnego podejścia do tego tematu! Gdyby był mielibyśmy o wiele więcej strzelanin niż w USA. Czemu? Mamy więcej sfrustrowanych i zdesperowanych ludzi.

Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
Thorvoy (6588 punktów)
>Cieszcie się, że w Polsce nie ma liberalnego podejścia do tego tematu! Gdyby był mielibyśmy o wiele więcej strzelanin niż w USA. Czemu? Mamy więcej sfrustrowanych i zdesperowanych ludzi.

Sfrustrowanych między innymi tym, że grupy śmierdzących patałachów mogą zrobić im kuku, kiedy będą wieczorem wracali do domu, a sami nie mogą odstrzelić im tępych, notorycznych łbów.
Pandorra (1289 punktów)

>Sfrustrowanych między innymi tym, że grupy śmierdzących patałachów mogą zrobić im kuku, kiedy będą wieczorem wracali do domu, a sami nie mogą odstrzelić im tępych, notorycznych łbów.

Przede wszystkim mamy grupy sfrustrowanych smierdzących patałachów.
A teraz wyobraź sobie, że ja postanawiam kupić sobie broń. Oczywiście, że dostanę zezwolenie bo jestem emocjonalnie stabilna a jako praworządna obywatelka nie miałam zatargów z prawem.
Będe wracać wieczorem do domu, zostanę napadnięta (odpukać ) i zanim zdążę komukolwiek cokolwiek odstrzelić, broń będzie mi szybciutko i gładko odebrana przez silniejszych i sprawniejszych ode mnie. Takich przypadków będa tysiące i wszyscy, jak to ująłeś "sfrustrowani" będa mieli broń bezpłatnie, bez żadnych testów i zezwoleń.
To ja juz wolę tak jak jest, bo teraz co najwyżej można mi odebrać dezodorant marki Rexona.
Thorvoy (6588 punktów)
Zakładam, że każdy rozsądny człowiek będzie mimo wszystko miał oczy dookoła głowy. Poza tym, jeśli wiadomo, że okoliczności sprzyjają napaści, w garści należy trzymać gaz łzawiący, który da Ci parę chwil przewagi, pozwalając na zrobienie z broni użytku.
Zyga (1539 punktów)
>Zakładam, że każdy rozsądny człowiek będzie mimo wszystko miał oczy dookoła głowy. Poza tym, jeśli wiadomo, że okoliczności sprzyjają napaści, w garści należy trzymać gaz łzawiący, który da Ci parę chwil przewagi, pozwalając na zrobienie z broni użytku.

Thorvoy czy Ciebie nigdy nie napadli/okradli?
Sam byłem przy czymś czymś dość ciekawym gdzie w pewnym momencie agresor wyjął gaz a po chwili został tym właśnie gazem potraktowany i na pamiątkę obity.
Więc z zabraniem komuś takiej czy innej zabawki nie ma problemu.
Thorvoy (6588 punktów)
To pierdoła był, nie bandzior.
Zyga (1539 punktów)
>To pierdoła był, nie bandzior.

Możliwe, jednak większość ofiar pewnie by się okazała "pierdołami". Nie strzelą, zaczną strzelać "za wcześnie" i za często, zgubią broń, dadzą się okraść.
Thorvoy (6588 punktów)
Dlatego warto przebyć szkolenie. Chociażby takie, które sprawi, że nie dasz sobie wyrwać pistoletu nieuzbrojonemu przeciwnikowi.
Zyga (1539 punktów)
>Dlatego warto przebyć szkolenie. Chociażby takie, które sprawi, że nie dasz sobie wyrwać pistoletu nieuzbrojonemu przeciwnikowi.

Nie każdy kto był na kursie karate umie się bronić.
To naprawdę nie jest takie proste.
Thorvoy (6588 punktów)
Dla mnie zaś proste jest, że mało kto będzie próbował wyrwać komuś skierowany w jego stronę pistolet.
Clint Eastwood
>A teraz wyobraź sobie, że ja postanawiam kupić sobie broń. Oczywiście, że dostanę zezwolenie bo jestem emocjonalnie stabilna (...) i zanim zdążę komukolwiek cokolwiek odstrzelić, broń będzie mi szybciutko i gładko odebrana przez silniejszych i sprawniejszych ode mnie. Takich przypadków będa tysiące i wszyscy ...

Skoro kupujesz sobie giwere i od razu zakladasz, ze spanikujesz przy najblizszej probie jej uzycia znaczy to jednak ze nie jestes stabilna emocjonalnie. Kazdy normalny czlowiek ktory nabylby bron zechcialby rowniez przejsc kurs szkoleniowy co by wiedziec jak z ta bronia sie obchodzic. Poza tym w Szwajcarii jakos niemal kazdy dorosly czlowiek jest uzbrojony wlasnie w bron palna i jest to kraj o bardzo niskiej przestepczosci. Gdyby kazdy bandyta (a wlasnie tacy przewaznie dzisiaj w Polsce posiadaja bron)| wiedzial ze potencjalna ofiara moze byc uzbrojona w bron palna to pomyslalby dwa razy zanim by zaatakowal.
Thorvoy (6588 punktów)
Jak tylko się zarejestrujesz, masz u mnie plusa.

Pozdrawiam.
LEGION (3161 punktów)
>Skoro kupujesz sobie giwere i od razu zakladasz, ze spanikujesz przy najblizszej probie jej uzycia znaczy to jednak ze nie jestes stabilna emocjonalnie.
A co ma panika do stabilności? Napad jest sytuacją bardzo stresującą, łatwo stracić opanowanie.
>Kazdy normalny czlowiek ktory nabylby bron zechcialby rowniez przejsc kurs szkoleniowy co by wiedziec jak z ta bronia sie obchodzic.
Jeżeli nigdy nikt mnie nie napadł, to nie wiem, jak się zachowam, a kursy to zupełnie inne warunki. Nigdy nikt mnie nie napadł. Ćwiczę od siedmiu lat. Setki godzin treningu, i nie wiem, jak się zachowam w razie napadu.
>Poza tym w Szwajcarii jakos niemal kazdy dorosly czlowiek jest uzbrojony wlasnie w bron palna i jest to kraj o bardzo niskiej przestepczosci. Gdyby kazdy bandyta (a wlasnie tacy przewaznie dzisiaj w Polsce posiadaja bron)| wiedzial ze potencjalna ofiara moze byc uzbrojona w bron palna to pomyslalby dwa razy zanim by zaatakowal.
A w hameryce też wielu ma broń, i jakoś nie zmniejsza to przestępczości. Może bandziory szwajcarskie są bardziej kumate od amerykańskich?


NIE KLIKAĆ
jarcio (1198 punktów)
>A co ma panika do stabilności? Napad jest sytuacją bardzo stresującą, łatwo stracić opanowanie.

Normalny człowiek nie kupi sobie broni palnej skoro automatycznie zakłada, że nie bedzie w stanie jej użyć. Jeśli ktoś pisze, że jest stabilny emocjonalnie oznacza to tyle, że jest świadom wyborów, które podejmuje i emocje tych wyborów nie są w stanie zaburzyć. Poza tym pisałem, że są specjalne szkolenia, które każdy potencjalny klient chciałby z pewnością przejść. Ja nie potrafie sobie wyobrazić sytuacji w której ktoś zakupił samochód, ale nie potrafi nim jeździć. Co więcej, nie ma zamiaru się uczyć i w ogóle nie wyjeżdżałaby na ulice z obawy, że kogoś rozjedzie lub, że sam sie rozbije o najbliższy słup bądź drzewo. Po co takiemu człowiekowi samochód ? Jak byś okreslił jego wybór ? Dla mnie to człowiek, który sam nie wie czego chce, bo niestabilność emocjonalna zniszczy każdy plan, którego sie podjął.

>>Kazdy normalny czlowiek ktory nabylby bron zechcialby rowniez przejsc kurs szkoleniowy co by wiedziec jak z ta bronia sie obchodzic.

>Jeżeli nigdy nikt mnie nie napadł, to nie wiem, jak się zachowam, a kursy to zupełnie inne warunki. Nigdy nikt mnie nie napadł. Ćwiczę od siedmiu lat. Setki godzin treningu, i nie wiem, jak się zachowam w razie napadu.

Cwiczysz 7 lat i masz wątpliwości po co tam w ogóle jesteś ? Może czas najwyższy zmienić szkoleniowca albo jasno sobie odpowiedzieć na pytanie czego właściwie chce ? Fakt, że ktoś pobiera korepetycje z języka angielskiego 7 lat i nadal nic nie umie świadczy albo o nauczycileu albo o nim samym. Wszystko mozna wyćwiczyć, równiez pogarde dla egalitaryzmu i wszelkiej wiary, że bandyta jest tak samo normalny jak każdy inny obywatel tego państwa.

>A w hameryce też wielu ma broń, i jakoś nie zmniejsza to przestępczości.

A myślisz, że korelacja pomiędzy zakazem wnoszenia broni na kampus, a tym co zrobił ten bandzior jest przypadkowa ? Myślisz, że ten bandzior zaatakował by szkołe wojskową, komisariat policji albo społeczeństwo, które by było uzbrojone ? Nawet skoro był psychopatą i by sie posunął do tego stopnia to ofiar byłoby znacznie mniej. A tak powystrzelał ludzi jak kaczki - jak bezbronne ofiary myśliwego. Świr i bandyta zawsze zdobędą broń bez względu na obowiązuje prawo. Świr dlatego, że kieruje sie pędem ku autodestrukcji i na niczym już mu niezależy. Natomiast bandyta dlatego, że jest specjalistą od gwałcenia prawa i mordowania ludzi. Normalny obywatel tego kraju idzie po linii wyznaczonej przez prawo. Gdy prawo go rozbroi tak i obywatel pozostaje bezbronny. Pozostaje mu liczyć na policje, która będzie akurat w tym zaułku ulicy i w tym samym czasie co bandyci.
LEGION (3161 punktów)
>Normalny człowiek nie kupi sobie broni palnej skoro automatycznie zakłada, że nie bedzie w stanie jej użyć. Jeśli ktoś pisze, że jest stabilny emocjonalnie oznacza to tyle, że jest świadom wyborów, które podejmuje i emocje tych wyborów nie są w stanie zaburzyć. Poza tym pisałem, że są specjalne szkolenia, które każdy potencjalny klient chciałby z pewnością przejść.
Myślałem, że to jasne jest. NIKT nie potrafi w 100% przewidzieć jak zachowa się w zupełnie nowej, obcej sytuacji.
>Cwiczysz 7 lat i masz wątpliwości po co tam w ogóle jesteś ? Może czas najwyższy zmienić szkoleniowca albo jasno sobie odpowiedzieć na pytanie czego właściwie chce ? Fakt, że ktoś pobiera korepetycje z języka angielskiego 7 lat i nadal nic nie umie świadczy albo o nauczycileu albo o nim samym.
Jedno pytanie: ćwiczysz coś? I nie pytam o aerobic.
>>A w hameryce też wielu ma broń, i jakoś nie zmniejsza to przestępczości.
> A myślisz, że korelacja pomiędzy zakazem wnoszenia broni na kampus, a tym co zrobił ten bandzior jest przypadkowa ? Myślisz, że ten bandzior zaatakował by szkołe wojskową, komisariat policji albo społeczeństwo, które by było uzbrojone ?
Widzę też korelację między zakazem noszenia broni w Polsce i brakiem studentów i uczniów z gnatami. I małej liczbie przestępstw na "szaraczkach" z użyciem broni palnej.
>Nawet skoro był psychopatą i by sie posunął do tego stopnia to ofiar byłoby znacznie mniej. A tak powystrzelał ludzi jak kaczki - jak bezbronne ofiary myśliwego. Świr i bandyta zawsze zdobędą broń bez względu na obowiązuje prawo. Świr dlatego, że kieruje sie pędem ku autodestrukcji i na niczym już mu niezależy.
O świrach nie mówmy, to rzadkie(w porównaniu do bandytów)przypadki.
>Natomiast bandyta dlatego, że jest specjalistą od gwałcenia prawa i mordowania ludzi.
I jak na razie nie opłaca mu się zdobywać klamki na zwykłe skrojenie komórki. Zacznij sie zbroić, to i oni się dozbroją.
Może szanse sie wyrównają, ale stawka się zmieni. To już nie parę siniaków, czy ząbek, ale możliwość utraty życia, a bandzior dosłownie palcem kiwnie żeby cię unieszkodliwić, raz na zawsze.
>Normalny obywatel tego kraju idzie po linii wyznaczonej przez prawo. Gdy prawo go rozbroi tak i obywatel pozostaje bezbronny. Pozostaje mu liczyć na policje, która będzie akurat w tym zaułku ulicy i w tym samym czasie co bandyci.
a jak Go prawo dozbroi, to w każdym zaułku będziem mieli OK Corral(chyba tak się to pisze).


NIE KLIKAĆ
jarcio (1198 punktów)
>Myślałem, że to jasne jest. NIKT nie potrafi w 100% przewidzieć jak zachowa się w zupełnie nowej, obcej sytuacji.

Przedstawiasz sytuacje w ten sposób, że człowiek musiałby być jasnowidzem, aby cokolwiek w życiu nowego zrobić, bowiem tylko jasnowidztwo daje 100% pewność co do przyszłości. Natomiast jestesmy tylko ludźmi, istotymi niezdolnymi do realizacji założeń idealnych, a tylko pragmatycznych. Zatem pozostaje nam wiara we własne siły. Skoro straicliśmy wiare, a w jasnowidztwo przestaliśmy już wierzyć to rozkładamy bezsilnie ręce i tkwimy w jednym miejscu. Poglądy mozna mieć różne. Jedni nie chcą nic zmieniać, bowiem boją się drogi, którą nigdy nie kroczyli. Inni z kolei obiorą tę "ślepą" drogę właśnie dlatego, że stanowi ona alternatywe. Nie zadowala ich odpowiedź, że w zasadzie innej odpowiedzi nie ma albo jest ta sama od pokoleń. Nie boją sie iść tam, gdzie nie ma 100% pewności co do skutków, jakie dane posunięcie przyniesie, bowiem nie są idealistami i nie uważają perfekcji za zjawisko realne.

>>>A w hameryce też wielu ma broń, i jakoś nie zmniejsza to przestępczości.
>> A myślisz, że korelacja pomiędzy zakazem wnoszenia broni na kampus, a tym co zrobił ten bandzior jest przypadkowa ? Myślisz, że ten bandzior zaatakował by szkołe wojskową, komisariat policji albo społeczeństwo, które by było uzbrojone ?
>Widzę też korelację między zakazem noszenia broni w Polsce i brakiem studentów i uczniów z gnatami. I małej liczbie przestępstw na "szaraczkach" z użyciem broni palnej.

Czyli jeśli istnieje wysoki wskaźnik przestępczości ogólnej, a nie tej z użyciem broni palnej, to znaczy, że w zasadzie wszystko jest ok ? Sytuacja jest bardzo prosta - zakazali wnosić broń palną na teren kampusu to wniósł ją świr, bo akurat taki typ człowieka w ogóle nie zwraca uwagi na jakiekolwiek regulacje. Właśnie dlatego postulat o zakazie noszenia broni palnej jako remedium na to co stało się w USA jest nielogiczny. Bandzior i świr zawsze zdobędą broń bez wzlędu na sytuacje prawną państwa. Czy jest jakieś pozwolenie na uzywanie samolotów do wyburzania budynków miast czy podkładania bomb ? Nie ma. Władze nawet z tym walczą. A mimo to psychopaci i fundamentaliści i tak znajdują sposób by rozwalić to czy tamto. Dlaczego taki się dzieje ? Bo prawo takich ludzi w ogóle nie dotyczy; oni są poza prawem bo taką drogę sobie wybrali. Zasada ograniczania dostępu do broni palnej dotyczy tylko szanującego prawo obywatela. Zakazując broni uderzasz w zwykłych obywateli, a nie psychopatów i bandziorów.

>>Natomiast bandyta dlatego, że jest specjalistą od gwałcenia prawa i mordowania ludzi.
>I jak na razie nie opłaca mu się zdobywać klamki na zwykłe skrojenie komórki. Zacznij sie zbroić, to i oni się dozbroją.

Tak ? A niby w jaki sposób człowiek, który nie jest w stanie w XXI wieku własnymi wysiłkiem zdobyć komórki zdobędzie broń ?? Mozesz mi to jakoś racjonalnie wytłumaczyć ? Tacy ludzie są zbyt ułomni i zbyt głupi by skończyć szkołe, zdobyć wyszktałcenie by później iść do pracy co by było ich stać na broń. Jeśli ktoś nie potrafi zdobyć komórki to niech zapomni o zdobyciu broni.

>Może szanse sie wyrównają, ale stawka się zmieni. To już nie parę siniaków, czy ząbek, ale możliwość utraty życia, a bandzior dosłownie palcem kiwnie żeby cię unieszkodliwić, raz na zawsze.

Mnie będzie stać na trening strzelniczy i wyrobienie odporności na sytuacje stresowe. On może sobie co najwyżej w lesie z procy do puszek postrzelać (no bo chyba nie zakładamy, że skoro komórki nie ma to od tak sobie zdobędzie amunicje na treningi ?). Kto będzie silniejszy w takim spotkaniu ?
LEGION (3161 punktów)
> Zatem pozostaje nam wiara we własne siły.
Taa... Wiesz co? Wybierz się proszę na trening Kyokushin, albo innego kontaktowego sportu/sztuki walki. (w Kyokushin na luźną walkę załapiesz się na 1-2 treningu).I opowiesz mi, jak wiara we własne siły pomaga w kumite. Pocieszę Cię, że myślałem jak Ty. Pierwsze kopnięcie w głowę mnie znokautowało i znakomicie otrzeźwiło.
> Nie boją sie iść tam, gdzie nie ma 100% pewności co do skutków, jakie dane posunięcie przyniesie, bowiem nie są idealistami i nie uważają perfekcji za zjawisko realne.
Wiec idź. Powodzenia.
>Czyli jeśli istnieje wysoki wskaźnik przestępczości ogólnej, a nie tej z użyciem broni palnej, to znaczy, że w zasadzie wszystko jest ok ?
Nie OK. To znaczy,że może być gorzej.
>Sytuacja jest bardzo prosta - zakazali wnosić broń palną na teren kampusu to wniósł ją świr, (...) Zakazując broni uderzasz w zwykłych obywateli, a nie psychopatów i bandziorów.
Tu oprócz zdrowego rozsądku i logiki potrzeba jeszcze trochę wiedzy o psychice homo(nie zawsze)sapiensów.
>>I jak na razie nie opłaca mu się zdobywać klamki na zwykłe skrojenie komórki. Zacznij sie zbroić, to i oni się dozbroją.
>Tak ? A niby w jaki sposób człowiek, który nie jest w stanie w XXI wieku własnymi wysiłkiem zdobyć komórki zdobędzie broń ?? Mozesz mi to jakoś racjonalnie wytłumaczyć ? Tacy ludzie są zbyt ułomni i zbyt głupi by skończyć szkołe, zdobyć wyszktałcenie by później iść do pracy co by było ich stać na broń. Jeśli ktoś nie potrafi zdobyć komórki to niech zapomni o zdobyciu broni.
Chyba się nie zrozumieliśmy. On tę komórkę chce sprzedać, własną ma... Ciekawe, czy jakbym napisał, że chce portfel skroić, to tez byś się nabijał, że nie ma własnego?
>>Może szanse sie wyrównają, ale stawka się zmieni. To już nie parę siniaków, czy ząbek, ale możliwość utraty życia, a bandzior dosłownie palcem kiwnie żeby cię unieszkodliwić, raz na zawsze.
>Mnie będzie stać na trening strzelniczy i wyrobienie odporności na sytuacje stresowe.
Potrenujesz, to pogadamy.
>On może sobie co najwyżej w lesie z procy do puszek postrzelać (no bo chyba nie zakładamy, że skoro komórki nie ma to od tak sobie zdobędzie amunicje na treningi ?). Kto będzie silniejszy w takim spotkaniu ?


NIE KLIKAĆ
Thorvoy (6588 punktów)
>Myślałem, że to jasne jest. NIKT nie potrafi w 100% przewidzieć jak zachowa się w zupełnie nowej, obcej sytuacji.

Zawsze zwiększasz swoje szanse, jeśli masz się czym bronić. Gdyby na kampusie broń była powszechna, W KOŃCU ktoś by wariata zastrzelił, zanim ten osiągnąłby znaną nam dziś liczbę ofiar.

>Widzę też korelację między zakazem noszenia broni w Polsce i brakiem studentów i uczniów z gnatami. I małej liczbie przestępstw na "szaraczkach" z użyciem broni palnej.

Nasz naród ma nieco inną mentalność od amerykańskiej. Nie bez znaczenia jest tu historia USA, która odcisnęła na niej wyraźne piętno.

>>Natomiast bandyta dlatego, że jest specjalistą od gwałcenia prawa i mordowania ludzi.
>I jak na razie nie opłaca mu się zdobywać klamki na zwykłe skrojenie komórki. Zacznij sie zbroić, to i oni się dozbroją.

Na zwykłe skrojenie komórki nie będą tak chętnie (choć przyznaję, że nie mogę powiedzieć "nigdy") ryzykować swojego, ani nawet czyjegoś życia.

>Może szanse sie wyrównają, ale stawka się zmieni. To już nie parę siniaków, czy ząbek, ale możliwość utraty życia, a bandzior dosłownie palcem kiwnie żeby cię unieszkodliwić, raz na zawsze.

Możliwość utraty życia również przez bandziora. Należałoby nagłośnić jak najwięcej przypadków, kiedy ofiara zastrzeliła przestępcę, albo zrobiła z niego inwalidę i patrzeć z uśmiechem, jak statystyki przestępczości maleją.

>a jak Go prawo dozbroi, to w każdym zaułku będziem mieli OK Corral(chyba tak się to pisze).

Prawo go NIE dozbroi. Bandyta jest ponad nim, co oznacza, że jeśli bardzo chce, giwerę zdobędzie i teraz. Poza tym mówiłem chyba jak byłoby z tą dostępnością do broni...?
LEGION (3161 punktów)
>Zawsze zwiększasz swoje szanse, jeśli masz się czym bronić. Gdyby na kampusie broń była powszechna, W KOŃCU ktoś by wariata zastrzelił, zanim ten osiągnąłby znaną nam dziś liczbę ofiar.
Jak doliczymy wypadki z bronią i "normalnych" ludzi, którzy w afekcie użyli broni, bo była pod ręką. Naprawdę opłaca się zabronić noszenia broni w dużych skupiskach młodych ludzi.
>>>Natomiast bandyta dlatego, że jest specjalistą od gwałcenia prawa i mordowania ludzi.
>>I jak na razie nie opłaca mu się zdobywać klamki na zwykłe skrojenie komórki. Zacznij sie zbroić, to i oni się dozbroją.
>Na zwykłe skrojenie komórki nie będą tak chętnie (choć przyznaję, że nie mogę powiedzieć "nigdy") ryzykować swojego, ani nawet czyjegoś życia.
Jak potencjalne ofiary zaczną nosić broń, to bandyci znajdą na to sposób.
>Możliwość utraty życia również przez bandziora. Należałoby nagłośnić jak najwięcej przypadków, kiedy ofiara zastrzeliła przestępcę, albo zrobiła z niego inwalidę i patrzeć z uśmiechem, jak statystyki przestępczości maleją.
Optymista.
>Prawo go NIE dozbroi. Bandyta jest ponad nim, co oznacza, że jeśli bardzo chce, giwerę zdobędzie i teraz. Poza tym mówiłem chyba jak byłoby z tą dostępnością do broni...?
Pisałem o dozbrojeniu "ofiary". Mała wojenka, Dobrzy kontra źli, w zaułkach miasta...


NIE KLIKAĆ
Thorvoy (6588 punktów)
>Jak doliczymy wypadki z bronią [...]

Po to są szkolenia, żeby wypadków było jak najmniej.

> [...] i "normalnych" ludzi, którzy w afekcie użyli broni, bo była pod ręką.

I którzy równie dobrze mogliby użyć czegokolwiek innego: młotka, noża...

>Jak potencjalne ofiary zaczną nosić broń, to bandyci znajdą na to sposób.

Tak: będą szczególnie uważać na kogo napadają.

>>Możliwość utraty życia również przez bandziora. Należałoby nagłośnić jak najwięcej przypadków, kiedy ofiara zastrzeliła przestępcę, albo zrobiła z niego inwalidę i patrzeć z uśmiechem, jak statystyki przestępczości maleją.
>Optymista.

Staram się.

>Pisałem o dozbrojeniu "ofiary". Mała wojenka, Dobrzy kontra źli, w zaułkach miasta...

Dziś mamy sytuację "dobrzy kontra źli", jednak teraz tylko źli mają coś do powiedzenia.
LEGION (3161 punktów)
>>Jak doliczymy wypadki z bronią [...]
>Po to są szkolenia, żeby wypadków było jak najmniej.
Pamiętasz pierwszego trupa z Iraku? Żadne szkolenia nie wyeliminują wypadków.
>> [...] i "normalnych" ludzi, którzy w afekcie użyli broni, bo była pod ręką.
>I którzy równie dobrze mogliby użyć czegokolwiek innego: młotka, noża...
Ale przed nożem, czy młotkiem można się uchylić, a przed kulą to chyba tylko Neo może uciec.
>>Jak potencjalne ofiary zaczną nosić broń, to bandyci znajdą na to sposób.
>Tak: będą szczególnie uważać na kogo napadają.
I zamiast Ciebie napadnie staruszkę. Sama sobie winna, mogła się uzbroić.
>Dziś mamy sytuację "dobrzy kontra źli", jednak teraz tylko źli mają coś do powiedzenia.
Nie tylko. Jest policja, sądy. Gazy, pałki etc.

NIE KLIKAĆ
Thorvoy (6588 punktów)
>Pamiętasz pierwszego trupa z Iraku? Żadne szkolenia nie wyeliminują wypadków.

Naturalnie. Jak się jest pierdołą, to płaci się za błędy.

>Ale przed nożem, czy młotkiem można się uchylić, a przed kulą to chyba tylko Neo może uciec.

Raz pewnie można. Dwa razy- kto wie. Ofiara musiałaby mieć szczęście tyle razy, na ile ciosów starczy sił agresorowi. Mordercy wystarczy mieć szczęście tylko raz.

>I zamiast Ciebie napadnie staruszkę. Sama sobie winna, mogła się uzbroić.

Staruszki napadają i tak. Jeśli nie możemy ochronić wszystkich, chrońmy kogo się da.

>>Dziś mamy sytuację "dobrzy kontra źli", jednak teraz tylko źli mają coś do powiedzenia.
>Nie tylko. Jest policja, sądy. Gazy, pałki etc.

Pałki są nielegalne, wiesz o tym? Z samym gazem wiele ryzykujesz.
LEGION (3161 punktów)
>>Ale przed nożem, czy młotkiem można się uchylić, a przed kulą to chyba tylko Neo może uciec.
>Raz pewnie można. Dwa razy- kto wie. Ofiara musiałaby mieć szczęście tyle razy, na ile ciosów starczy sił agresorowi. Mordercy wystarczy mieć szczęście tylko raz.
Jak to taka dobra broń, to mi giwerą gitary nie zawracaj, tylko łaź z młotkiem za pazuchą.
>Pałki są nielegalne, wiesz o tym? Z samym gazem wiele ryzykujesz.
Jakie pałki są nielegalne?

NIE KLIKAĆ
Thorvoy (6588 punktów)
>Jak to taka dobra broń, to mi giwerą gitary nie zawracaj, tylko łaź z młotkiem za pazuchą.

A miałem Cię za mądrego faceta.

Młotek przeciw innemu młotkowi (czy pałce) oznacza w najlepszym razie wyrównanie szans. Dowcip polega na tym, żeby ofiara miała większe.

>Jakie pałki są nielegalne?

Teleskopowe. Jedyne naprawdę wygodne.
LEGION (3161 punktów)
>>Jak to taka dobra broń, to mi giwerą gitary nie zawracaj, tylko łaź z młotkiem za pazuchą.
>A miałem Cię za mądrego faceta.
I całkiem słusznie.
>Młotek przeciw innemu młotkowi (czy pałce) oznacza w najlepszym razie wyrównanie szans. Dowcip polega na tym, żeby ofiara miała większe.
Przestań proszę zakładać, że to TY będziesz lepiej uzbrojony, bo możesz się ciężko zdziwić.
>>Jakie pałki są nielegalne?
>Teleskopowe. Jedyne naprawdę wygodne.
Poczytałem ustawę i nic takiego nie zauważyłem.

NIE KLIKAĆ
Thorvoy (6588 punktów)
Jeszcze Ci znajdę...
Thorvoy (6588 punktów)
Dlaczego dostałem negatywa za powyższą wypowiedź? W dodatku od kogoś, kogo nigdy nie widziałem udzielającego się na forum.
bockxer (1165 punktów)
Dałem minusa bo członek PSR powinien kierować sie wiedzą i rozumem , a nie emocjami. Twoje posty w tym wątku przypominają, jako żywo, wpisy fanatyków religijnych. Tu i tam ślepa na rzeczywistość idee fixe.
A może przed pisaniem najprościej byłoby najpierw sprawdzić jak się fakty , liczby mają ?
Tylko, że one nijak nie pasują do proponentów prywatnego dozbrajania się w broń palną.
Fakty są bezlitosne- broń daje fałszywe poczucie bezpieczeństwa. Przeciętny posiadacz broni stanowi największe zagrożenie dla siebie, swojej rodziny, znajomych, sąsiadów, a dopiero na szarym końcu dla bandziorów ( np. użycie broni przeciwko partnerowi życiowemu jest pięciokrotnie częstsze niż przeciwko obcej osobie).
Posiadanie broni zwiększa, a nie zmiesza prawdopodobieństwo utraty życia.
Im większe restrykcje i ograniczenia w dostępie do broni tym mniejsze prawdopodobieństwo utraty, tego co najcenniejsze, życia.

Wybór morderstw, z 4 krajów, przy użyciu broni, z NationMaster.
Murders with firearms (per capita) by country.
USA 0.0279271 na 1000 osób
Szwajcaria 0.00534117
Polska 0.0043052
Wielka Brytania 0.00102579

czyli USA: Wlk. Brytania 27:1 (nieco ponad 27). Po masakrze jaką urządził szaleniec w szkockim przedszkolu Brytyjczycy
wprowadzili ostre ograniczenia w dostępie do broni (bodaj od 1997). Efekt widoczny.
Thorvoy (6588 punktów)
Jak się rzekło, Amerykanie mają osobliwą sytuację socjologiczno-historyczną. Zwróć na to uwagę, zanim zaczniesz wydawać osądy na podstawie danych bez uwzględnienia kontekstu.
Gosia (9452 punktów)

>Fakty są bezlitosne- broń daje fałszywe poczucie bezpieczeństwa. Przeciętny posiadacz broni stanowi największe zagrożenie dla siebie, swojej rodziny, znajomych, sąsiadów, a dopiero na szarym końcu dla bandziorów ( np. użycie broni przeciwko partnerowi życiowemu jest pięciokrotnie częstsze niż przeciwko obcej osobie).

Pracuję w szpitalu.Zdarzyło się walczyć o życie ( niestety daremnie) 19-letniej dziewczyny postrzelonej przez swego 10-letniego brata, bo genialny tatuś trzymał nabitą broń w szufladzie!
Zdarzało mi się wysłuchiwać zwierzeń nieszczęsnych żon, których pijani małżonkowie wymachiwali legalnie posiadaną bronią przed nosem i nad głowami dzieci.
Gadki o odpowiedzialności i świadomości niebezpieczeństw, wynikających z faktu posiadania broni, zaliczyć można do kategorii pobożnych życzeń.Odpowiedzialność nie jest cechą powszechnie spotykaną.Jesteśmy przecież narodem kozaków i supermenów.
Dlatego jestem przeciwna powszechnemu dostępowi do broni palnej.

Pozdrawiam.
Thorvoy (6588 punktów)
>Pracuję w szpitalu.Zdarzyło się walczyć o życie ( niestety daremnie) 19-letniej dziewczyny postrzelonej przez swego 10-letniego brata, bo genialny tatuś trzymał nabitą broń w szufladzie!

To tatusia powinno się pociągnąć do odpowiedzialności.

>Zdarzało mi się wysłuchiwać zwierzeń nieszczęsnych żon, których pijani małżonkowie wymachiwali legalnie posiadaną bronią przed nosem i nad głowami dzieci.

Gdyby nie mieli broni palnej, wymachiwaliby nożami, siekierami i diabli wiedzą czym jeszcze.

>Gadki o odpowiedzialności i świadomości niebezpieczeństw, wynikających z faktu posiadania broni, zaliczyć można do kategorii pobożnych życzeń.Odpowiedzialność nie jest cechą powszechnie spotykaną.Jesteśmy przecież narodem kozaków i supermenów.

Niestety, masz rację. Z drugiej społeczeństwo powinno się uświadamiać, a nie tylko zabraniać, zabraniać, zabraniać...

Pozdrawiam.
LEGION (3161 punktów)
>Sfrustrowanych między innymi tym, że grupy śmierdzących patałachów mogą zrobić im kuku, kiedy będą wieczorem wracali do domu, a sami nie mogą odstrzelić im tępych, notorycznych łbów.
Eee? Notoryczny łeb?

NIE KLIKAĆ
Thorvoy (6588 punktów)
E, tak. To tak, jakbym powiedział "jego kryminalna gęba", mniej więcej. Nie wiem jak nazywa się ten środek stylistyczny, ale właśnie o coś takiego mi chodziło.
LEGION (3161 punktów)
Tez nie wiem jak się nazywa taki środek stylistyczny.

NIE KLIKAĆ
Chardin (168 punktów)
>Cieszcie się, że w Polsce nie ma liberalnego podejścia do tego tematu! Gdyby był mielibyśmy o wiele więcej strzelanin niż w USA. Czemu? Mamy więcej sfrustrowanych i zdesperowanych ludzi.

Raczysz żartować? USA ma pełno sfrustrowanych imigrantów, którzy nie mogą się odnaleźć w ichniejszej rzeczywistości.

Co nie zmienia faktu, że w takiej Szwajcarii, gdzie broni jest po uszy, masakr tak dużo (wcale?) nie ma. A więc jakaś zależnośc między ułożeniem obywateli a statystykami po zalegalizowaniu posiadania broni palnej istnieje.
Thorvoy (6588 punktów)
>Raczysz żartować? USA ma pełno sfrustrowanych imigrantów, którzy nie mogą się odnaleźć w ichniejszej rzeczywistości.

Nam ten problem nie grozi. Niewielu jest ludzi tak zdesperowanych, że decydują się emigrować właśnie do Polski.

>Co nie zmienia faktu, że w takiej Szwajcarii, gdzie broni jest po uszy, masakr tak dużo (wcale?) nie ma. A więc jakaś zależnośc między ułożeniem obywateli a statystykami po zalegalizowaniu posiadania broni palnej istnieje.

Logika jest prosta: nawet wyjątkowo głupi łepek nie wyskoczy do Ciebie z bronią, mając świadomość, że:
1. Ty też możesz mieć broń. W dodatku możesz sprawniej się nią posługiwać.
2. Za zastrzelenie kogoś, jeśli wpadnie, nie dostanie takiej samej kary jak za wybicie kilku zębów.

Naturalnie dostęp do broni byłby ograniczony. Buraki, które mają konflikt z prawem, albo nie budzą zaufania (wystarczy solidny wywiad środowiskowy) zezwolenia NIE dostaną.
plodzien (7378 punktów)
>Logika jest prosta: nawet wyjątkowo głupi łepek nie wyskoczy do Ciebie z bronią, mając świadomość, że:
>1. Ty też możesz mieć broń. W dodatku możesz sprawniej się nią posługiwać.
>2. Za zastrzelenie kogoś, jeśli wpadnie, nie dostanie takiej samej kary jak za wybicie kilku zębów.>

Zastanawiam się, Thorvoyu nad tym co napisałeś. Twoje argumenty nie są pozbawione racji, ale mimo wszystko sądzę, że na swobodnym dostępie do broni palnej straciliby ludzie spokojni i uczciwi. Znam mnóstwo jednostek reprezentujących typ delikatnego intelektualisty, którzy na pewno nie chodziliby po ulicach z gnatem za pazuchą.
Problem 2.
Nawet gdyby wyposażyli się w broń i ją nosili, nawet gdyby zdołali ją w sytuacji krytycznej wyciągnąć równocześnie z napastnikiem - to założę się, że mieliby dostatecznie dużo skrupułów aby pociągnąć za spust. Determinacji do tego nie brakowałoby za to agresywnemu napastnikowi. W konsekwencji agresor tak naprawdę popełniłby morderstwo a mógłby się tłumaczyć obroną konieczną albo przynajmniej tym, że zabił w pojedynku.
Problem 3
Bez broni palnej stosunkowo trudno jest "zwinąć" z ulicy małolatę, aby ją zgwałcić gdzieś w bramie. Zacznie krzyczeć po prostu i może ktoś pomoże. Jeśli natomiast przystawi się jej broń do pleców - pójdzie tak spokojnie, że nikt tego nie zauważy.
>Naturalnie dostęp do broni byłby ograniczony. Buraki, które mają konflikt z prawem, albo nie budzą zaufania (wystarczy solidny wywiad środowiskowy) zezwolenia NIE dostaną.>
Ale jeśli każdy mógłby ją mieć - broni byłoby tak dużo, że każdy burak mógłby ją zdobyć bez trudu. Przy prostym włamie do mieszkania brałby kosztowności, telewizor, pieniądze no i broń z prowizorycznego sejfu.
Pozdrawiam
Thorvoy (6588 punktów)
Umówmy się jednak, że to, komu broń będzie wydawana, zostanie obarczone restrykcyjnymi, ale nie GŁUPIMI, jak ma to miejsce dziś, przepisami. Podobnie jak kwestia dostępu do niej osób trzecich. Już i tak dziś broń noszą osoby, które nie mają do niej najmniejszego prawa. Komu naprawdę będzie zależało na giwerze- kupi ją sobie, albo sam skleci, jeśli zdolności staje.
APawłowski (1150 punktów)
>Umówmy się jednak, że to, komu broń będzie wydawana, zostanie obarczone restrykcyjnymi, ale nie GŁUPIMI, jak ma to miejsce dziś, przepisami. Podobnie jak kwestia dostępu do niej osób trzecich. Już i tak dziś broń noszą osoby, które nie mają do niej najmniejszego prawa. Komu naprawdę będzie zależało na giwerze- kupi ją sobie, albo sam skleci, jeśli zdolności staje.
Tak naprawdę to nasze prawo mówiące o posiadaniu broni, oraz prawo jej użycia, nie jest takie złe. Po ostatniej nowelizacji uwzględnia właśnie warunki i okoliczności jakim musi sprostać starający się o pozwolenie. Nie jest to takie całkiem niemożliwe. Na pewno łatwiej dostać takowe pozwolenie u nas, niż w innych krajach europejskich. Anglicy bardzo sporadycznie wydają takie pozwolenia, jeśli nie jesteś myśliwym, lub nie wykonujesz zawodu który zmusza do posiadania broni to nie dostaniesz. Policjanci tylko nieliczni broń noszą prze sobie i to jedynie na rozkaz zwierzchnika.
Thorvoy (6588 punktów)
Mógłbyś coś więcej o tej nowelizacji...?
APawłowski (1150 punktów)
>Logika jest prosta: nawet wyjątkowo głupi łepek nie wyskoczy do Ciebie z bronią, mając świadomość, że:
>1. Ty też możesz mieć broń. W dodatku możesz sprawniej się nią posługiwać.
Oczywiście że nie wyskoczy, to znaczy nie tak normalnie, tylko uzbrojony po zęby, ze znacznie mniejszą dozą skrupułów i większę determinacją. W końcu on też dba o swoje bezpieczeństwo.
>2. Za zastrzelenie kogoś, jeśli wpadnie, nie dostanie takiej samej kary jak za wybicie kilku zębów.
Jeśli się zdecydował na napad, to nie bierze pod uwagę tego że wpadnie, wręcz przeciwnie ma wszystko dobrze zaplanowane. I wali go serdecznie wysokość kary.
>Naturalnie dostęp do broni byłby ograniczony. Buraki, które mają konflikt z prawem, albo nie budzą zaufania (wystarczy solidny wywiad środowiskowy) zezwolenia NIE dostaną.
I nie dostaną nigdy, tak mówi dzisiejsze prawo. Podobnie jeśli nie przejdą stosownych badań. Nie poznają prawa użycia broni, nie ukończą kursu stosownego (o ile pamiętam)
Thorvoy (6588 punktów)
>>Logika jest prosta: nawet wyjątkowo głupi łepek nie wyskoczy do Ciebie z bronią, mając świadomość, że:
>>1. Ty też możesz mieć broń. W dodatku możesz sprawniej się nią posługiwać.
>Oczywiście że nie wyskoczy, to znaczy nie tak normalnie, tylko uzbrojony po zęby, ze znacznie mniejszą dozą skrupułów i większę determinacją. W końcu on też dba o swoje bezpieczeństwo.

Naprawdę myślisz, że będzie tak beztrosko chodził sobie po ulicy z wystającymi spod odzieży gnatami, zwłaszcza jeśli nie będzie miał na nie pozwolenia?

>>2. Za zastrzelenie kogoś, jeśli wpadnie, nie dostanie takiej samej kary jak za wybicie kilku zębów.
>Jeśli się zdecydował na napad, to nie bierze pod uwagę tego że wpadnie, wręcz przeciwnie ma wszystko dobrze zaplanowane. I wali go serdecznie wysokość kary.

Bierze pod uwagę. I kalkuluje. Nie bój, nie bój. Mało który jest tak durny, żeby wcale nie myśleć o konsekwencjach.

>>Naturalnie dostęp do broni byłby ograniczony. Buraki, które mają konflikt z prawem, albo nie budzą zaufania (wystarczy solidny wywiad środowiskowy) zezwolenia NIE dostaną.
>I nie dostaną nigdy, tak mówi dzisiejsze prawo. Podobnie jeśli nie przejdą stosownych badań. Nie poznają prawa użycia broni, nie ukończą kursu stosownego (o ile pamiętam)

Na nieszczęście, zezwolenia nie dostaną też ludzie, którzy narażeni są na ataki "marginesu".
MłodaFoka
thorvoy - mam wrażenie że nie kumasz, że po ulicach oprócz chętnego do odstrzeliwania członków bandziorom Thorvoy'a pomykają także matki z wóżkami, kobiety z zakupami, staruszki, inwalidzi, dzieci pacyfiści czy ludzie rozsądni

tylko dla tego że taki zapalniec jak ty dobrze by się czuł z powszezchnym prawem posiadania broni nie znaczy że cała reszta też chcaiłąby nosić broń znać parawa jej użycia i umieć strzelać.

od walki z bandziorami jest policja a jak wesprzesz ja podając rysopisy i donosy na chuliganów to jest to skuteczniejsze niż trwałe okaleczanie - bo potem jeszcze ja miałbym w jakimś stopniu sponsorować ofiary takich akcji ze swoich podatków - niedoczekanie twoje

tak zupełnie przy okzaji:

masz jakąś rodzinę czy bliskich?

co oni sądzą? też chcą dygać do sklepu po chleb w kamizelkach kuloodpornych i z kałachem pod pachą?

PS

może tu są sami rozsądni ludzie tylko tobie wypadło grać role "adwokata diabła" a by temat się ruszył?
Thorvoy (6588 punktów)
>thorvoy - mam wrażenie że nie kumasz, że po ulicach oprócz chętnego do odstrzeliwania członków bandziorom Thorvoy'a pomykają także matki z wóżkami, kobiety z zakupami, staruszki, inwalidzi, dzieci pacyfiści czy ludzie rozsądni

To fajnie. I co w związku z tym?

>tylko dla tego że taki zapalniec jak ty dobrze by się czuł z powszezchnym prawem posiadania broni nie znaczy że cała reszta też chcaiłąby nosić broń znać parawa jej użycia i umieć strzelać.

No i...?

>od walki z bandziorami jest policja a jak wesprzesz ja podając rysopisy i donosy na chuliganów to jest to skuteczniejsze niż trwałe okaleczanie - bo potem jeszcze ja miałbym w jakimś stopniu sponsorować ofiary takich akcji ze swoich podatków - niedoczekanie twoje

Wreszcie jakiś rzeczowy argument przeciwko upowszechnieniu broni palnej. Zgadzam się, podatnicy zapłaciliby kapkę więcej przez takie akcje, więc możnaby wprowadzić poprawki w naszym prawie, które sprawiłyby, że ranny, któremu udowodniono agresję, będzie musiał SAM pokryć koszty swojego leczenia, bądź rehabilitacji.

>tak zupełnie przy okzaji:
>masz jakąś rodzinę czy bliskich?
>co oni sądzą? też chcą dygać do sklepu po chleb w kamizelkach kuloodpornych i z kałachem pod pachą?

Może nie. Nie wiem. Przecież nie mieliby takiego przymusu. Ja z pewnością chcę czuć się bezpiecznie.

>może tu są sami rozsądni ludzie tylko tobie wypadło grać role "adwokata diabła" a by temat się ruszył?

Prezentuję własne poglądy.
nieobecny
>Wreszcie jakiś rzeczowy argument przeciwko upowszechnieniu broni palnej. Zgadzam się, podatnicy zapłaciliby kapkę więcej przez takie akcje
To nie jest wcale takie oczywiste. Może koszty opatrzenia rany postrzałowej są jednak niższe niż koszty opatrywania ran ofiar(y) bandyty?

>, więc możnaby wprowadzić poprawki w naszym prawie, które sprawiłyby, że ranny, któremu udowodniono agresję, będzie musiał SAM pokryć koszty swojego leczenia, bądź rehabilitacji.
Już to widzę jak osiedlowy bandzior pokrywa koszty z własnej kieszeni. Albo nigdzie nie pracuje, albo pracuje na czarno, albo jego pracą jest np. okradanie przechodniów lub kradzież samochodów.
Thorvoy (6588 punktów)
>>Wreszcie jakiś rzeczowy argument przeciwko upowszechnieniu broni palnej. Zgadzam się, podatnicy zapłaciliby kapkę więcej przez takie akcje
>To nie jest wcale takie oczywiste. Może koszty opatrzenia rany postrzałowej są jednak niższe niż koszty opatrywania ran ofiar(y) bandyty?

No, w sumie... Poza tym, gdyby bandyci nabrali respektu dla ofiar, przypadków napaści byłoby znacznie mniej, więc i koszty by spadły.

>Już to widzę jak osiedlowy bandzior pokrywa koszty z własnej kieszeni. Albo nigdzie nie pracuje, albo pracuje na czarno, albo jego pracą jest np. okradanie przechodniów lub kradzież samochodów.

Jeśli przeżyje, następnym razem będzie uważał z tym okradaniem przechodniów.
Clint Eastwood
>thorvoy - mam wrażenie że nie kumasz, że po ulicach oprócz chętnego do odstrzeliwania członków bandziorom Thorvoy'a pomykają także matki z wóżkami, kobiety z zakupami, staruszki, inwalidzi, dzieci pacyfiści czy ludzie rozsądni(...)od walki z bandziorami jest policja a jak wesprzesz ja podając rysopisy i donosy na chuliganów to jest to skuteczniejsze niż trwałe okaleczanie - bo potem jeszcze ja miałbym w jakimś stopniu >sponsorować ofiary takich akcji ze swoich podatków - niedoczekanie twoje(...)

A czy do Ciebie nie dociera ten prosty fakt, a zarazem argument, ze Szwajcarzy jako jeden z najbardziej liberalnych krajow na swiecie o wysokim wsazniku zadowolenia obywatelskiego i niskiej przestepczosci, jest w wiekszosci wyposazony w bron palna ? Do tej pory jakos siebie nawzajem nie powystrzelali ? Zastopuj w tych swoich pacyfistycznych rejteradach i pomsyl przez chwile skad taka zaleznosc.

Policja jest do walki z bandziorami, ale nie do ochrony obywateli. Co wiecej - by walczyc z bandziorami to trzeba dowodow na wine bandziora. NIestety, profesja bandziora jest to ze specjalizuje sie w obchodzeniu prawa i regul sledczych policji i doskonale sie potrafi sie bronic. Dlatego jesli jakis bandzior kradnie kola od samochodu to albo obywatel sam sobie z nim poradzi albo kupi nowy zestaw kol w prezencie dla bandyty ze nie okradl jeszcze jego mieszkania. Wiem o czym mowie bo sprawe znam dosc blisko.

Natomiast to ze wypisujesz takie bezdennie glupie pacyfistyczne farmazony wynika z faktu, ze nigdy nie mialas/miales do czynienia z bandziorami. I tyle.
Thorvoy (6588 punktów)
Po raz kolejny apeluję o zalogowanie się. Drugi post i drugi powód, żeby dać Ci plusa.
APawłowski (1150 punktów)
Jak zwykle po jakimś incydencie związanym z użyciem broni, powraca jak bumerang temat dostępności do broni. Ja wsłuchuję się w te dyskusje od wielu lat. I od wielu lat jestem przeciwny pomysłom o powszechności dostępu do broni palnej. Mój sprzeciw ma nie tylko uzasadnienie wynikające z pacyfistycznych poglądów. Mam wiele poważnych wątpliwości, które uzasadniają mnie w takim zdaniu. Po pierwsze, nie uważam, że jeśli będę posiadał broń to nikt mi samochodu nie ukradnie. Broń nie służy do obrony mienia jakiegokolwiek, jedynie do obrony życia lub zdrowia ludzkiego. Nie uważam, że posiadając broń, potrafiłbym jej użyć w obronie własnej w inny sposób, niż zastraszenie napastnika widokiem broni. Inna sprawa, że mogłoby to skutkować większym zagrożeniem mojej biednej osoby, w końcu napastnik też może mieć broń, tyle tylko, że on nie będzie miał skrupułów, aby jej użyć i być może gdybym tej broni nie miał, to by sie skończyło na jakichś powierzchownych obrażeniach i uszczerbku na honorze, ale żyłbym nadal. Poza tym nie ma co się łudzić, jeśli ofiary będą uzbrojone, to napastnicy będą uzbrojeni lepiej i napastnicy będą lepiej przyuczeni do zastosowania broni niż ofiary a poza tym bardziej zdeterminowani, to nie wróży nic dobrego. Osobiście wolałbym zrobić wszystko, aby ograniczyć ilość sytuacji w których broń byłaby potrzebna.
Nie wiem ilu z Was miało okazję postrzelać, ja miałem wielokrotnie. Wiem jedno, skuteczne użycie broni, to spora umiejętność, trzeba ćwiczyć i to sporo, kto ma na to czas. To jedynie w filmach jednym strzałem kładzie się przeciwnika, w rzeczywistości umiejętność szybkiego dobycia broni, odbezpieczenia, przeładowania, wycelowania i oddania skutecznego strzału musi być ćwiczona bardzo często. Czy stać kogoś poza miłośnikami i zawodowcami na taki trening, dość kosztowny jednak.
Thorvoy (6588 punktów)
>Nie uważam, że posiadając broń, potrafił bym jej użyć w obronie własnej w inny sposób, niż zastraszenie napastnika widokiem broni. Inna sprawa, że mogło by to skutkować większym zagrożeniem mojej biednej osoby, w końcu napastnik też może mieć broń, tyle tylko, że on nie będzie miał skrupułów, aby jej użyć i być może gdybym tej broni nie miał, to by sie skończyło na jakichś powierzchownych obrażeniach i uszczerbku na honorze, ale żył bym nadal.

Napastnik może miec broń nawet teraz. O jeden raz za dużo spróbujesz samemu się wybronić gołymi rękami i skończysz z dziurą w głowie.

Ponadto, w ten sposób przyzwalasz na szerzenie się bandytyzmu. "Po co bronić się przed bandytą, skoro lepiej będzie oddać mu pełny portfel, auto, zegarek, dorobek kilku miesięcy, może lat Twojego życia, i wyjść z sytuacji cało?"


> Poza tym nie ma co się łudzić, jeśli ofiary będą uzbrojone, to napastnicy będą uzbrojeni lepiej i napastnicy będą lepiej przyuczeni do zastosowania broni niż ofiary a poza tym bardziej zdeterminowani, to nie wróży nic dobrego.

Po co się łudzić? Napastnicy teraz są uzbrojeni lepiej. Przy upowszechnieniu broni palnej będą w najlepszym dla nich razie uzbrojeni podobnie. Nie robi większej różnicy to, czy kula w Twojej czaszce pochodzi z jakiejś nędznej samoróbki niskiego kalibru, czy nowiutkiego Desert Eagle. Szanse są wyrównane, a bandzior zastanowi się dwa razy zanim zaatakuje, wiedząc że albo zabije i będzie miał przechlapane, jeśli dorwie go policja, albo sam zginie.

> Osobiście wolał bym zrobić wszystko, aby ograniczyć ilość sytuacji w których broń była by potrzebna.

To przez dziesięciolecia się nie udawało. Pora na tę drugą metodę.

>Nie wiem ilu z Was miało okazję postrzelać, ja miałem wielokrotnie. Wiem jedno, skuteczne użycie broni, to spora umiejętność, trzeba ćwiczyć i to sporo, kto ma na to czas. To jedynie w filmach jednym strzałem kładzie się przeciwnika, w rzeczywistości umiejętność szybkiego dobycia broni, odbezpieczenia, przeładowania, wycelowania i oddania skutecznego strzału musi być ćwiczona bardzo często.

Nie przesadzaj. Kto i w jakim celu będzie celował do jakiegoś śmiecia z 20 metrów? Wszystkie te uliczne niewypały intelektualne uwielbiają podchodzić blisko, żeby prowokować ofiarę do kroku, którego najprawdopodobniej ze strachu się nie podejmie. Najlepiej mieć przy sobie broń palną i gaz łzawiący. Gaz wyjmiesz i skorzystasz z niego najszybciej. Przy większej ilości agresorów nie masz jednak szans, bo rzucą się kupą mości panowie i pozamiatane. Dlatego, po podarowaniu sobie cennych sekund, wyjmujesz broń i odstrzeliwujesz gnojom- z bliska, a jakże!- co tylko się da. Co ich nie zabije, to nauczy.

Schowaj swój pacyfizm do kieszeni i zastanów się nad tym, ilu osobom uratujesz nie tylko zawartość portfela, ale także zdrowie i życie. Poddawanie się bandziorom oznacza tylko tyle, że ucierpi więcej niewinnych ludzi. Możliwość skutecznej obrony zmniejszy ilość łasych na cudze zdrowie i pieniądze mętów, oraz uratuje potencjalne ofiary.

> Czy stać kogoś poza miłośnikami i zawodowcami na taki trening, dość kosztowny jednak.

Nauka korzystania z broni palnej byłaby nieodzowna, ale z treningiem, jak widzisz, nie ma co przesadzać.
mohawk (2936 punktów)
Widzę, że ostatnio zalęgły się na Racjonaliście dyskusje z cyklu '101 pomysłów jak uzdrowić sytuację wszędzie'. Jest to jedna z tych dyskusji, w których nikt nie czuje się w obowiązku uwierzytelnić swoich twierdzeń jakąś głębszą wiedzą czy argumentacją wykraczającą poza indywidualną intuicję - każdy bez wahania ufa swojemu rozumowi "praktycznemu" (czy też chłopskiemu), i tylko dziwi się, że inni jeszcze nie wpadli na tak mądre pomysły. Jaka partia mogłaby uzdrowić sytuację w Polsce? Dziesięć podpunktów. A każdy dotyka niezwykle ważnych, palących wręcz problemów, których tylko przez przeoczenie (albo spisek (nie)wiadomych sił) dotychczas nie dostrzeżono i nie rozwiązano. Kara śmierci? Super pomysł - przytłaczająca większość społeczeństwa jest za, tylko ten wszechwładny 'front obrony przestępców' przeszkadza. Broń palna? Pewnie - bo nic tak nie zwiększa poczucia bezpieczeństwa, jak świadomość, że wszyscy naokół noszą klamkę w kieszeni. Damy ludziom broń do ręki i od razu "nie będzie bandyctwa, nie będzie niczego", że zacytuję klasyka. Najwyraźniej na forum Racjonalisty też każdy wie najlepiej "jak zlikwidować narkotyki, alkohol, papierosy dla młodzieży", wie że trzeba "wyprowadzić policję na ulicę" itd.

Jak widać:

>Napastnik może miec broń nawet teraz. O jeden raz za dużo spróbujesz samemu się wybronić gołymi rękami i skończysz z dziurą w głowie.

Thorvoy najbardziej boi się dziury w głowie po kulce od jakiegoś bandziora i ta właśnie myśl nie daje mu spokoju, gdy maszeruje przez 'żulerskie' osiedla, jak również wtedy gdy myśli o przemierzeniu takich osiedli, czyli chyba bez przerwy. Jak na razie chyba jednak z jego głową wszystko w porządku, jak można wnosić z jego aktywności na forum.

>Ponadto, w ten sposób przyzwalasz na szerzenie się bandytyzmu.

O tak, to na pewno stwierdzona zależność empiryczna.

>Po co się łudzić? Napastnicy teraz są uzbrojeni lepiej. Przy upowszechnieniu broni palnej będą w najlepszym dla nich razie uzbrojeni podobnie. Nie robi większej różnicy to, czy kula w Twojej czaszce pochodzi z jakiejś nędznej samoróbki niskiego kalibru, czy nowiutkiego Desert Eagle. Szanse są wyrównane [...]

Za dużo Counter Strike'a i GTA San Andreas.

>a bandzior zastanowi się dwa razy zanim zaatakuje, wiedząc że albo zabije i będzie miał przechlapane, jeśli dorwie go policja, albo sam zginie.

Kara śmierci też ponoć powoduje, że 'bandzior zastanowi się dwa razy'. Cóż, widać podwójne zastanowienie dość nieznacznie wpływa na decyzje bandziora.

>To przez dziesięciolecia się nie udawało. Pora na tę drugą metodę.

TKM.

>Nie przesadzaj. Kto i w jakim celu będzie celował do jakiegoś śmiecia z 20 metrów? Wszystkie te uliczne niewypały intelektualne uwielbiają podchodzić blisko, żeby prowokować ofiarę do kroku, którego najprawdopodobniej ze strachu się nie podejmie. Najlepiej mieć przy sobie broń palną i gaz łzawiący.

Nie zaszkodzi też bazooka. Na zakupy do supermarketu warto również zabrać Doom'owy backpack full of ammo.
Thorvoy (6588 punktów)
>Thorvoy najbardziej boi się dziury w głowie po kulce od jakiegoś bandziora i ta właśnie myśl nie daje mu spokoju, gdy maszeruje przez 'żulerskie' osiedla, jak również wtedy gdy myśli o przemierzeniu takich osiedli, czyli chyba bez przerwy. Jak na razie chyba jednak z jego głową wszystko w porządku, jak można wnosić z jego aktywności na forum.

Powiem tak: ile razy mam okazję przejść przez takie osiedle (a nie czynię tego rzadko), tylekroć jest to za wiele.

>>Ponadto, w ten sposób przyzwalasz na szerzenie się bandytyzmu.
>O tak, to na pewno stwierdzona zależność empiryczna.

Wystarczy odrobina wyobraźni.

>Za dużo Counter Strike'a i GTA San Andreas.

GTA SA- fajna gierka. Do CS nigdy się nie przekonałem.

Ale to nie z nich czerpię inspiracje.

>Kara śmierci też ponoć powoduje, że 'bandzior zastanowi się dwa razy'. Cóż, widać podwójne zastanowienie dość nieznacznie wpływa na decyzje bandziora.

Wizja śmierci po latach procesów i oczekiwania mniej oddziałuje na wyobraźnię niż możliwość utraty życia w tym samym momencie, w którym dokona się napadu.

>>To przez dziesięciolecia się nie udawało. Pora na tę drugą metodę.
>TKM.

Tak, Kur... Mać? Czy ten skrót coś jeszcze innego oznacza?

>>Nie przesadzaj. Kto i w jakim celu będzie celował do jakiegoś śmiecia z 20 metrów? Wszystkie te uliczne niewypały intelektualne uwielbiają podchodzić blisko, żeby prowokować ofiarę do kroku, którego najprawdopodobniej ze strachu się nie podejmie. Najlepiej mieć przy sobie broń palną i gaz łzawiący.
>Nie zaszkodzi też bazooka. Na zakupy do supermarketu warto również zabrać Doom'owy backpack full of ammo.

Jest masa ludzi, którzy chętnie mieliby coś podobnego w pogotowiu, gdyby tylko prawo im tego nie zabraniało. Bazooka jest nieporęczna. Doom rządzi.
mohawk (2936 punktów)
>Doom rządzi.
>GTA SA- fajna gierka. Do CS nigdy się nie przekonałem.
Widzę, że do gier mamy podobne upodobania. Ale do broni na ulicach mnie nie przekonasz. Życie to nie gra. Chodziło mi jednak głównie o ukierunkowanie refleksji - czemu miałaby służyć liberalizacja przepisów dotyczących dostępu do broni palnej i czy są jakieś empiryczne argumenty (a nie zaledwie subiektywne poczucie bezpieczeństwa pojedynczego i - zapewne - młodego człowieka, który chętnie by powywijał giwerą) pozwalające sądzić, że byłoby to rozwiązanie skuteczne - no właśnie, w jakiej właściwie funkcji? Czy poziom albo wzrost (?) przestępczości uzasadniają ten postulat? W wolnej chwili polecam na ten temat obejrzeć - w żadnym razie nie obiektywny - film Michaela Moore'a Bowling for Columbine.

>>>Ponadto, w ten sposób przyzwalasz na szerzenie się bandytyzmu.
>>O tak, to na pewno stwierdzona zależność empiryczna.
>Wystarczy odrobina wyobraźni.
Raczej dość wąsko ukierunkowanej. Wyobraźnia bardzo łatwo może nas kierować na fałszywe, choć pozornie ponętne i 'logicznie' bez zarzutu tropy, jak choćby mitologie na temat polityki 'zero tolerancji' (pisze o tym np. Loic Wacquant w wielu miejscach, m.in. tutaj: www.gazetawyborcza.pl/1,76498,3741831.html ). Powtórzę: uważam, że dobrze by było, gdyby w tej sprawie wypowiadały się osoby, które mogą oprzeć się na jakieś rzetelnej wiedzy i badaniach, nie zaś na intuicyjnych uproszczeniach.

>>>To przez dziesięciolecia się nie udawało. Pora na tę drugą metodę.
>>TKM.
>Tak, Kur... Mać? Czy ten skrót coś jeszcze innego oznacza?
Uuuu... kolega nie jest na bieżąco z polską polityką.

>>Nie zaszkodzi też bazooka. Na zakupy do supermarketu warto również zabrać Doom'owy backpack full of ammo.
>Jest masa ludzi, którzy chętnie mieliby coś podobnego w pogotowiu, gdyby tylko prawo im tego nie zabraniało. Bazooka jest nieporęczna.
Czyżbyś nie wyczuł ironii?
Thorvoy (6588 punktów)
>Widzę, że do gier mamy podobne upodobania. Ale do broni na ulicach mnie nie przekonasz. Życie to nie gra. Chodziło mi jednak głównie o ukierunkowanie refleksji - czemu miałaby służyć liberalizacja przepisów dotyczących dostępu do broni palnej i czy są jakieś empiryczne argumenty (a nie zaledwie subiektywne poczucie bezpieczeństwa pojedynczego i - zapewne - młodego człowieka, który chętnie by powywijał giwerą)

Ile razy mogę sugerować, że nie mam najmniejszej OCHOTY wywijać giwerą? Przynajmniej bez powodu. Chcę tylko mieć ten komfort, że żadna grupka młodocianych głupków nie zmusi mnie do przechodzenia na drugą stronę ulicy. Ulice bowiem wszędzie i o każdej porze są dla wszystkich, a nie tych, którzy chcą draki.

>pozwalające sądzić, że byłoby to rozwiązanie skuteczne - no właśnie, w jakiej właściwie funkcji? Czy poziom albo wzrost (?) przestępczości uzasadniają ten postulat?

Wzrost nie może uzasadnić, ponieważ nie zaszły żadne zmiany prawie dot. broni palnej, do których można się odnieść. Pozostaje logiczne myślenie.

Poziom przestępczości z pewnością uzasadnia.


> W wolnej chwili polecam na ten temat obejrzeć - w żadnym razie nie obiektywny - film Michaela Moore'a Bowling for Columbine.

Musisz mi streścić. Mam nędzne łącze i za szybko sobie filmu nie ściągnę.

>>>>Ponadto, w ten sposób przyzwalasz na szerzenie się bandytyzmu.
>>>O tak, to na pewno stwierdzona zależność empiryczna.
>>Wystarczy odrobina wyobraźni.
>Raczej dość wąsko ukierunkowanej. Wyobraźnia bardzo łatwo może nas kierować na fałszywe, choć pozornie ponętne i 'logicznie' bez zarzutu tropy, jak choćby mitologie na temat polityki 'zero tolerancji' (pisze o tym np. Loic Wacquant w wielu miejscach, m.in. tutaj: www.gazetawyborcza.pl/1,76498,3741831.html ).

"Zero tolerancji" wywołuje takie reakcje, jakie większość racjonalistów przewidywała. W sprawie broni wielu z nas ma podobne opinie do mojej.

> Powtórzę: uważam, że dobrze by było, gdyby w tej sprawie wypowiadały się osoby, które mogą oprzeć się na jakieś rzetelnej wiedzy i badaniach, nie zaś na intuicyjnych uproszczeniach.

Czasem chyba warto zaufać intuicji. Twierdzi tak znaczna część ludzi, którym naprawdę w życiu się powiodło.

>>>>To przez dziesięciolecia się nie udawało. Pora na tę drugą metodę.
>>>TKM.
>>Tak, Kur... Mać? Czy ten skrót coś jeszcze innego oznacza?
>Uuuu... kolega nie jest na bieżąco z polską polityką.

To Koniec Mendo? Ty, Kończ Mamrotać?

>>Nie zaszkodzi też bazooka. Na zakupy do supermarketu warto również zabrać Doom'owy backpack full of ammo.
>Jest masa ludzi, którzy chętnie mieliby coś podobnego w pogotowiu, gdyby tylko prawo im tego nie zabraniało. Bazooka jest nieporęczna.
Czyżbyś nie wyczuł ironii?

Czyżbyś nie wyczuł mojej? Tak niestety kończy się upowszechnienie emotikonek. Jeśli ktoś napisze tekst bez "śmieszka", prawie wszyscy traktują go ze śmiertelną powagą.
LEGION (3161 punktów)
>Czyżbyś nie wyczuł ironii?
>Czyżbyś nie wyczuł mojej? Tak niestety kończy się upowszechnienie emotikonek. Jeśli ktoś napisze tekst bez "śmieszka", prawie wszyscy traktują go ze śmiertelną powagą.
________________________________________________________________
>> Powtórzę: uważam, że dobrze by było, gdyby w tej sprawie wypowiadały się osoby, które mogą oprzeć się na jakieś rzetelnej wiedzy i badaniach, nie zaś na intuicyjnych uproszczeniach.
>Czasem chyba warto zaufać intuicji. Twierdzi tak znaczna część ludzi, którym naprawdę w życiu się powiodło.
Intuicji? I teraz nie wiem, czy to ironia, czy adresy mi się pokićkały.To Racjonalista.pl? Może jakąś emotikonkę?


NIE KLIKAĆ
Thorvoy (6588 punktów)
Intuicja nie jest bezsensownym zlepkiem myśli zaistniałym w odpowiednim czasie. Człowiek podświadomie potrafi skalkulować pewne rzeczy; dochodzi do tych samych wniosków, kiedy przychodzi mu przez godzinę dumać nad problemem.

Intuicja podpowiada mi, że nie warto wchodzić na drzewo, które ma cienkie gałązki. W zasadzie mogą być bardzo wytrzymałe, ale biorąc pod uwagę przybliżony współczynnik kruchości i elastyczności drewna, z którym miałem do czynienia w życiu, przewiduję, że wreszcie coś się pode mną załamię i spadnę. Dlatego właśnie na drzewo nie wejdę, gdyby naszła mnie kiedyś niespodziewana ochota, by coś takiego uczynić.
LEGION (3161 punktów)
>Intuicja nie jest bezsensownym zlepkiem myśli zaistniałym w odpowiednim czasie. Człowiek podświadomie potrafi skalkulować pewne rzeczy; dochodzi do tych samych wniosków, kiedy przychodzi mu przez godzinę dumać nad problemem.
Jeżeli taką definicję przyjmujesz, to zwracam honor.

NIE KLIKAĆ
jarcio (1198 punktów)
>Widzę, że ostatnio zalęgły się na Racjonaliście dyskusje z cyklu '101 pomysłów jak uzdrowić sytuację wszędzie'. Jest to jedna z tych dyskusji, w których nikt nie czuje się w obowiązku uwierzytelnić swoich twierdzeń jakąś głębszą wiedzą czy argumentacją wykraczającą poza indywidualną intuicję - każdy bez wahania ufa swojemu rozumowi "praktycznemu" (czy też chłopskiemu), i tylko dziwi się, że inni jeszcze nie wpadli na tak mądre pomysły. A każdy dotyka niezwykle ważnych, palących wręcz problemów, których tylko przez przeoczenie (albo spisek (nie)wiadomych sił) dotychczas nie dostrzeżono i nie rozwiązano. Broń palna? Pewnie - bo nic tak nie zwiększa poczucia bezpieczeństwa, jak świadomość, że wszyscy naokół noszą klamkę w kieszeni.

Prezentujesz pozycje typowego konserwatysty; jak ktos wysuwa nowe rozwiązania na nowe problemy to musi dostać po głowie, bowiem najlepiej jest tam, gdzie obecnie sie znajdujemy. Cechą konserwatyzmu, bowiem, jest to, że boi sie zmian i tkwi w okopanych przez siebie bunkrach dawnych czasów, które po pewnym okresie przeradzają się w nachłanny anachronizm i rodzą postawe przymykania oczu na zło jakie się wokół dzieje. Mentalność ta wyrosła na gruncie dawnych przywyczajeń, które nie pozwalają spojrzeć na zupełnie nowe społeczeństwo oczami nowego społeczeństwa właśnie, a okiem weterana, który przecież dawniej żył lepiej stosując te same stare metody. Po cóż więc zmieniać postawe ? Dlatego konserwatyści nie powiedzą w jaki sposób przeciwdziałać bandyctwu na ulicach. To znaczy powiedzą, ale będą powtarzać to samo co powtarzają od lat wielu: "wasze rozwiązania to fanastyka, nie potraficie niczego sensownego zaoferować, dlatego zostańmy tam, gdzie teraz jesteśmy". Jednocześnie nie są świadomi, że żadnej alternatywy dotychczas nie przedstawili. Dlaczego nie przedstawili ? No bo jako konserwatyści znają już odpowiedź - zawsze tą samą.

Na kampusie był zakaz noszenia broni. Bandzior-psychopata zamordował 33 osoby. Mimo to konserwatyści i pacyfiści twierdzą, że gdyby studenci mieli broń to w żaden sposób nie wpłynełoby to na sytuacje. Najprawdopodobniej taki student przy próbie powstrzymania psychopaty poprzez swoją nieudolność sam by sie zastrzelił, spanikował i oddał broń psychopacie, albo zabiłby innych studentów. W końcu jest urodzonym idiotą i kaleką, więc nie mogłoby być inaczej ...
APawłowski (1150 punktów)
>Napastnik może miec broń nawet teraz. O jeden raz za dużo spróbujesz samemu się wybronić gołymi rękami i skończysz z dziurą w głowie.
Jeżeli stanę oko w oko z napastnikiem posiadającym broń, to nie mam wątpliwości, że jeśli bym spróbował dobyć swojej, to on by mnie bez skrupułów rozwalił i jeszcze by się tym chlubił wśród sobie podobnych. Nie posiadając broni mam jakieś szanse
>Ponadto, w ten sposób przyzwalasz na szerzenie się bandytyzmu. "Po co bronić się przed bandytą, skoro lepiej będzie oddać mu pełny portfel, auto, zegarek, dorobek kilku miesięcy, może lat Twojego życia, i wyjść z sytuacji cało?"
To są jedynie przedmioty, zdobyłem te, zdobędę następne, zdrowia szkoda, bo nie wróci. A od łapania bandytów są, lub być powinni, stosowni fachowcy.
>Po co się łudzić? Napastnicy teraz są uzbrojeni lepiej. Przy upowszechnieniu broni palnej będą w najlepszym dla nich razie uzbrojeni podobnie. Nie robi większej różnicy to, czy kula w Twojej czaszce pochodzi z jakiejś nędznej samoróbki niskiego kalibru, czy nowiutkiego Desert Eagle. Szanse są wyrównane, a bandzior zastanowi się dwa razy zanim zaatakuje, wiedząc że albo zabije i będzie miał przechlapane, jeśli dorwie go policja, albo sam zginie.
Nie przypuszczam aby miało to jakikolwiek odstraszający charakter. Napastnik zawsze jest bardziej zdeterminowany niż ofiara.
>To przez dziesięciolecia się nie udawało. Pora na tę drugą metodę.
Otóż udaje się, i to z coraz większym skutkiem. Społeczeństwo się powoli zmienia. Już coraz mniej jest środowisk w których moralnym jest kogoś okraść.
>Nie przesadzaj. Kto i w jakim celu będzie celował do jakiegoś śmiecia z 20 metrów? Wszystkie te uliczne niewypały intelektualne uwielbiają podchodzić blisko, żeby prowokować ofiarę do kroku, którego najprawdopodobniej ze strachu się nie podejmie. Najlepiej mieć przy sobie broń palną i gaz łzawiący. Gaz wyjmiesz i skorzystasz z niego najszybciej. Przy większej ilości agresorów nie masz jednak szans, bo rzucą się kupą mości panowie i pozamiatane. Dlatego, po podarowaniu sobie cennych sekund, wyjmujesz broń i odstrzeliwujesz gnojom- z bliska, a jakże!- co tylko się da. Co ich nie zabije, to nauczy.
Dobrze mieć również kamizelkę kuloodporną i maskę p.gaz.
>Schowaj swój pacyfizm do kieszeni i zastanów się nad tym, ilu osobom uratujesz nie tylko zawartość portfela, ale także zdrowie i życie. Poddawanie się bandziorom oznacza tylko tyle, że ucierpi więcej niewinnych ludzi. Możliwość skutecznej obrony zmniejszy ilość łasych na cudze zdrowie i pieniądze mętów, oraz uratuje potencjalne ofiary.
Ile razy zostałeś napadnięty? Statystycznie masz małe szanse aby to w ogóle przeżyć. Czy z tego powodu warto przypinać sobie klamkę?
>Nauka korzystania z broni palnej byłaby nieodzowna, ale z treningiem, jak widzisz, nie ma co przesadzać.
Ciekawie będziesz wyglądał z kaburą u paska, albo tak nowocześniej, na szelkach, wygodniejsze na pewno, ale jednak nadal nieporęczne. Szybko albo przestaniesz nosić klamkę, albo znajdzie ona miejsce w jakiejś torbie czy plecaku. Jedno i drugie wyklucza skuteczne użycie, więc po co? Masz zamiar spać z gnatem pod poduszką? Twoja sprawa, zdrowia życzę.

Nie dajmy się zwariować! Broń niech mają ci którzy mieć powinni, ja nie mam zamiaru jej stosować do samoobrony, bo uważam że to jest po prostu dla mnie niewygodne i niebezpieczne a korzyści jedynie iluzoryczne. Choć jestem wielkim miłośnikiem broni.
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)
Zdecydowanie, ma tu miejsce pomieszanie z poplątaniem. Chyba mówimy tu o prawie do noszenia broni, nie zaś obowiązku jej noszenia?
Ostatnio Korwin-Mikke, cokolwiek o nim sądzić, przytacza argumenty za bronią, co prawda amerykańskie, co prawda szwajcarskie, więc niesłuszne, że wprowadzenie prawa do noszenia broni zmniejszyło przestępczość siedmio-, nawet dziewięciokrotnie, na wszelki wypadek odsyłam do jego blogu "Na kampusie zabrakło kowbojów".
Problem zaś nie leży, jak się wydaje, w broni. To znaczy już nie leży. Po prostu brak tradycji chodzenia z bronią automatycznie odbiera nam szanse z nią związane. Jeżeli ktoś, kto deklaruje się jako miłośnik broni, widzi problem z jej "przeładowaniem", to jest analfabetą. Może nawet wystrzelił kiedyś, ale bardzo dawno. Niemniej, ludzi takich nie to, by nauczyć obchodzenia się z bronią, lecz by ich przyzwyczaić do tego - stanowi zadanie nie do załatwienia.
Wyjdzie tak, iż ta niewielka liczba, która się przyzwyczai, pozostanie w oczach reszty bandytami o zbrodniczych skłonnościach. Proszę wyobrazić sobie jednego z nich, któremu uda się jako pierwszemu dobyć broni. Nie chciałbym być na jego miejscu, zapoczątkowując kolejny precedens: lincz.
Pozdrowienia miłośnikom i przeciwnikom broni.
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)
Post scriptum.
Rzuca się w oczy niedopowiedziany argument przeciwników broni: strach. Nie chcę tego wartościować, każdy ma prawo do siebie. Ma prawo do tego, by go zmasakrowano, lecz zostawiono przy życiu.
Lecz, zastraszeni żyją, inni też nie mają wyboru.
APawłowski (1150 punktów)
> Problem zaś nie leży, jak się wydaje, w broni. To znaczy już nie leży. Po prostu brak tradycji chodzenia z bronią automatycznie odbiera nam szanse z nią związane.
Nie mam zupełnie wątpliwości. Co do słuszności.
>Jeżeli ktoś, kto deklaruje się jako miłośnik broni, widzi problem z jej "przeładowaniem", to jest analfabetą. Może nawet wystrzelił kiedyś, ale bardzo dawno.
Nie mam problemów z przeładowaniem pistoletu (tak naprawdę czynność ta nazywa się przekoszeniem). Jednak w sytuacji stresowej a podczas napadu stres występuje w nadmiarze, nie mogę stwierdzić, czy każdy napadnięty by pomyślał o dobyciu broni i jeśli nawet by wyjął z kabury, to czy by jej nie upuścił. Nie każdy z nas jest Rambo.
Cała reszta wypowiedzi jest zgodna z moim zdaniem.
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)
Jednak, panie Pawłowski, trochę się przyczepię. Trochę. To znaczy, nie chcę pytać o "przekoszenie", cokolwiek to znaczy. Chodzi mi o to, że człowiek licząc się z użyciem broni, ma pocisk w komorze. Starczy naciąg suwadła, lub w automacie przesuw bezpiecznika. A w ogóle racja, podlegający stresom nie powinien dotykać broni.
Kto ten cholerny stres wymyślił?
APawłowski (1150 punktów)
> A w ogóle racja, podlegający stresom nie powinien dotykać broni.
Nikt, nigdy nie powinien.
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)
>> A w ogóle racja, podlegający stresom nie powinien dotykać broni.
>Nikt, nigdy nie powinien.
>
Kurde, nie lubię pobożnych życzeń. To jak broń "bez przeładowania". Niby jest, ale na kiego czorta?
Thorvoy (6588 punktów)
A wszyscy ludzie powinni się bezkrytycznie kochać.
Thorvoy (6588 punktów)
Broń palna to naprawdę mocny argument. Kiedy atakuje Cię ktoś znacznie silniejszy, boisz się bronić w obawie, że tylko bardziej się wścieknie i mocniej oberwiesz. Kiedy chce się z Tobą bić jakiś anemiczny cherlak, Twoje ciosy staną się pewne, bo wiesz, że nie ma praktycznie możliwości, byś sam ucierpiał.

Kiedy masz w ręce pistolet, praktycznie każdy nieuzbrojony ma z Tobą zerowe szanse, chyba że właśnie zleci Ci na głowę meteoryt.
Thorvoy (6588 punktów)
>Jeżeli stanę oko w oko z napastnikiem posiadającym broń, to nie mam wątpliwości, że jeśli bym spróbował dobyć swojej, to on by mnie bez skrupułów rozwalił i jeszcze by się tym chlubił wśród sobie podobnych. Nie posiadając broni mam jakieś szanse

Takich napastników nie jest wielu. Jeśli napadnie Cię z bronią, to musisz skapitulować. Innej rady nie ma. Zakładam jednak, że normalną sytuacją jest napad BEZ broni, oraz obrona Z bronią.

>To są jedynie przedmioty, zdobyłem te, zdobędę następne, zdrowia szkoda, bo nie wróci. A od łapania bandytów są, lub być powinni, stosowni fachowcy.

Fachowcy nie zawsze wystarczą. I nie wystarczają. Czas, który spędziłeś pracując na te przedmioty, też nie wróci.

>Nie przypuszczam aby miało to jakikolwiek odstraszający charakter. Napastnik zawsze jest bardziej zdeterminowany niż ofiara.

Jesteś tego pewien? Zawsze wydawało mi się, że bardziej zdeterminowani są broniący się.

>Otóż udaje się, i to z coraz większym skutkiem. Społeczeństwo się powoli zmienia. Już coraz mniej jest środowisk w których moralnym jest kogoś okraść.

To chyba nigdy nie było u nas powszechnie postrzegane jako moralne. Rozboje mają miejsce bez przerwy.

>Dobrze mieć również kamizelkę kuloodporną i maskę p.gaz.

Nie przesadzajmy.

>Ile razy zostałeś napadnięty?

Dzięki temu, że potrafię nie prowokować i mam na siebie baczenie, nie oberwałem ani razu. Zaczepiany byłem nieraz.

> Statystycznie masz małe szanse aby to w ogóle przeżyć. Czy z tego powodu warto przypinać sobie klamkę?

Czekaj, czekaj. Mam małe szanse przeżyć, kiedy strzelam w stronę nieuzbrojonych agresorów? Aż tak beznadziejny to nie jestem.

>Ciekawie będziesz wyglądał z kaburą u paska, albo tak nowocześniej, na szelkach, wygodniejsze na pewno, ale jednak nadal nieporęczne. Szybko albo przestaniesz nosić klamkę, albo znajdzie ona miejsce w jakiejś torbie czy plecaku. Jedno i drugie wyklucza skuteczne użycie, więc po co? Masz zamiar spać z gnatem pod poduszką? Twoja sprawa, zdrowia życzę.

Napady w domach zdarzają się nieporównywalnie rzadziej od tych na ulicy. Kabura u paska to niezły pomysł. Przecież nie muszę nosić od razu strzelby na słonie. Malutki, zgrabny pistolecik potrafi zabić równie skutecznie, chociaż delikwent może dłużej się pomęczy. I dobrze.

>Nie dajmy się zwariować! Broń niech mają ci którzy mieć powinni, ja nie mam zamiaru jej stosować do samoobrony, bo uważam że to jest po prostu dla mnie niewygodne i niebezpieczne a korzyści jedynie iluzoryczne.

Nikt nie powiedział, że bezpieczeństwo jest wygodne. Monitoring jest wykorzystywany w celach bezpieczeństwa, chociaż wielu ludzi uważa, że narusza ich prywatność.

> Choć jestem wielkim miłośnikiem broni.

A ja NIE jestem. Nie lubię broni i jest mi cholernie przykro, że zmuszony jestem egzystować w społeczeństwie, w którym nieraz by mi się przydała.
LEGION (3161 punktów)
>Takich napastników nie jest wielu. Jeśli napadnie Cię z bronią, to musisz skapitulować. Innej rady nie ma. Zakładam jednak, że normalną sytuacją jest napad BEZ broni, oraz obrona Z bronią.
A zakładaj sobie "na zdrowie".
Jeżeli broń będzie nosiło wielu ludzi, to i bandyci się dostosują. Zmienisz zasady gry, to i "normalność" inna będzie.

NIE KLIKAĆ
Thorvoy (6588 punktów)
>Jeżeli broń będzie nosiło wielu ludzi, to i bandyci się dostosują. Zmienisz zasady gry, to i "normalność" inna będzie.

Dostosuje się też prawo, a z pewnością lżejsze dla bandytów- w aspekcie już karnym- nie będzie.
LEGION (3161 punktów)
>Broń nie służy do obrony mienia jakiegokolwiek, jedynie do obrony życia lub zdrowia ludzkiego.
A ja posunę się jeszcze dalej: do obrony, to służy tarcza, zbroja, kamizelka kuloodporna. Broń palna to sprzęt ofensywny, tak samo zresztą jak wszelkie inne urządzenia które noszą mylącą nazwę: BROŃ. Powinny się nazywać: ATAKUJ.

NIE KLIKAĆ
Thorvoy (6588 punktów)
Nie pamiętam za dobrze, ale chyba dawałem już do zrozumienia że defensywą tylko zachęcasz bandytów, którzy wiedzą że i tak nic im nie zrobisz, co najwyżej postarasz się jak najmniej oberwać.
LEGION (3161 punktów)
WIKTYMOLOGIA.Hołysta, albo Falandysza.
Miłej lektury życzę.


NIE KLIKAĆ
Thorvoy (6588 punktów)
Nie posiadam.
LEGION (3161 punktów)
Biblioteki jeszcze są. W każdej bibliotece pedagogicznej, i w większości uniwersyteckich jakaś wiktymologia być powinna.

NIE KLIKAĆ
Thorvoy (6588 punktów)
Nie lubię bibliotek z pewnych przyczyn. Chyba kiedyś o tym pisałem.
LEGION (3161 punktów)
Być może pisałeś, ale ja tu nowy jestem i wszystkich wątków nie znam.

NIE KLIKAĆ
Thorvoy (6588 punktów)
W największym skrócie: nienawidzę zaczytywać się w książkach, o których wiem, że będę musiał je oddać.
LEGION (3161 punktów)
O! Ciekawe zboczenie. Tylko sporo wiedzy w ten sposób umyka.
Ja mam odwrotnie. Potrafię codziennie do biblioteki łazić... To też "normalne" nie jest.

NIE KLIKAĆ
Thorvoy (6588 punktów)
Ja po prostu muszę mieć swoje. Fakt, zboczenie. Sprawia ono, że czytuję znacznie mniej niż w czasach, gdy dopiero odkrywałem tajemnice domowej biblioteczki.
nieobecny
>Ja po prostu muszę mieć swoje. Fakt, zboczenie.
No pewnie, że zboczenie! To tak jakbyś się żenił z każdą dziewczyną, z którą... miło spędzasz czas na rozmowie
PS Ja mam tak samo - też wolę książkę kupić niż wypożyczyć. Tyle tylko, że to bardzo źle wpływa na budżet.
Thorvoy (6588 punktów)
Niestety, książki są zbyt drogie, jak na kieszeń przeciętnego Polaka.
kszan (559 punktów)
>Broń nie służy do obrony mienia jakiegokolwiek, jedynie do obrony życia lub zdrowia ludzkiego.

Broń nie służy do obrony - służy do zabijania. Do niczego więcej. Jeżeli pociągam za spust to po to żeby zabić. Każdy kto posiada, lub chciałby z jakiegoś powodu posiadać broń palną musi być tego świadomy.
Tofik (5585 punktów)
Jestem jak najbardziej przeciwko legalizacji broni. Jeżeli chodzi o USA to ta sytuacja jest przerażająca, ponieważ człowiek, który nigdy nie strzelał, ma zły dzień, czy inne problemy, postanawiając się wyżyć sięga po broń. I nie rozumiem właściwie dlaczego w USA broń jest zlegalizowana. Może ktoś mi odpoweidzieć?

"Fanatyzm: mieszanka wybuchowa tępoty i energii." Herbert von Karajan
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)
Może ci ktoś odpowiedzieć, Tofiku. Otóż prawdziwy podbój Ameryki skończył się bardzo świeżutko temu, póki zaś trwał, Amerykanie musieli nosić broń. Tak już zostało. Nie chcę się wdawać w szczegóły, ale to było mnóstwo ziemi do zajęcia i masa ludzi do uśmiercenia.
Tyle, że wytworzyła się u nich specyficzna "kultura broni", która jednak coraz bardziej podupada za sprawą licznych imigrantów i ciągnie się to już długo, niemal 100 lat.
Sądzę, że prędzej czy później, ta tradycja dobiegnie kresu, raczej prędzej. Jeszcze da im nieco popalić terroryzm, ale bodaj właśnie on zakończy w Ameryce epokę broni osobistej. Potem będzie zwyczajnie, odsiadka za posiadanie.
Tofik (5585 punktów)
I niech tak będzie

"Fanatyzm: mieszanka wybuchowa tępoty i energii." Herbert von Karajan
mefta (480 punktów)
Ten temat to moim zdaniem bomba z opóźnionym zapłonem. dopóki broń nie jest nam potrzebna (czytaj do orony koniecznej) lub nie zdarzy sie jakaś masakra to temat wisi gdzieś tam w powietrzu. Nie intersuje sie w ogóle tym tematem, ale usłyszałam w tvn24, że w USA moga miec pozwolenie nawet 14-letnie dzieciaki. Oby u nas do tego nie doszło
pozdrawiam

Niezgłębione są pokłady ludzkiej niekumacji...
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)
A generalnie, panie i panowie, ubijamy pianę. Nie jest już możliwy w naszej sytuacji, mentalnej i społecznej, powrót do zbrojnego prawa. I nic już tego nie zmieni.
Powtórzę za innymi: nie mamy pojęcia, jak posługiwać się bronią, traktujemy ją niby małpa brzytwę, w związku z tym narobilibyśmy więcej kłopotów sobie samym, niżeli innym, etc, etc.
Nie mamy innego wyjścia, musimy stawiać na specjalistów. Ich jakość zależy od nas, czy nam się to podoba, czy nie.
Co do mnie, jestem zwolennikiem broni i umiem strzelać. Ale broń traktuję jako to, czym jest: nośnikiem śmierci. I chociaż zakładam, że prędzej bym zadał śmierć niżeli ją poniósł, rozsądek mówi mi o nieopłacalności społecznej prawa do noszenia broni.
Na koniec większość, większość... Nawet kiedy jest głupsza, ma rację.
LEGION (3161 punktów)
> Na koniec większość, większość... Nawet kiedy jest głupsza, ma rację.
FUJ!!!

NIE KLIKAĆ

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365