 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 26-11-2006 21:12 | truthsearcher (437 punktów) | Nic ateistów | W tym wątku szczególnę będę cenił sobie wypowiedzi radykalnych ateistów, ale do wyrażania swoich poglądów zapraszam wszystkich. Wśród radykalnych ateistów ( tych co nie wierzą w życie pośmiertne ) panuje przekonanie że po śmierci jest NIC. Zwróćmy uwagę na czasownik "jest". Hmmm... Skoro NIC jest to nie jest już niczym bo istnieje ( jest pewnym bytem ). Nawet jeśli jest pewnym brakiem ( tak jak próżnia jest brakiem materii ) to jednak jest. Wniosek NIC nie jest. A więc jest tylko coś. Dobrze jeśli ktoś z ateistów będzie odwoływal się na niepojęte NIC, bo przypomina to trochę powoływanie się na nieodgadnionego Boga z którym ateiści przecież walczą... | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| waldmarc | :O   Ok, odpowiem, jeżeli Ty odpowiesz najpierw, co robiłeś przed urodzeniem. Skoro zawsze jest tylko coś, a "NIC nie jest", to co było przed urodzeniem/poczęciem. Ja jakoś NIC nie pamiętam.
|
|
 | | truthsearcher (437 punktów) | >Ok, odpowiem, jeżeli Ty odpowiesz najpierw, co robiłeś przed urodzeniem. Skoro zawsze jest tylko coś, a "NIC nie jest", to co było przed urodzeniem/poczęciem. Ja jakoś NIC nie pamiętam. To że nie pamiętasz bitwy pod Grundwaldem nie znaczy że się nie odbyła.
|
|
|  | | Thorvoy (6588 punktów) | >To że nie pamiętasz bitwy pod Grundwaldem nie znaczy że się nie odbyła.
Ale znaczy że Ciebie wtedy nie było, a przecież o tym właśnie mówimy, prawda?
|
|
| |  | | truthsearcher (437 punktów) | >>To że nie pamiętasz bitwy pod Grundwaldem nie znaczy że się nie odbyła. >Ale znaczy że Ciebie wtedy nie było, a przecież o tym właśnie mówimy, prawda? Nie to że bitwa się odbyła i jej nie pamiętasz nie znaczy że nie istniałeś.
|
|
| | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Ja, jako "JA", nie istniałem. Istniały najprawdopodobniej atomy dzisiejszego mnie (nie wszystkie, biorąc pod uwagę ich trwałość, która też wieczna nie jest), porozrzucane po różnych stronach świata, ale nie JA.
|
|
| | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >Ja, jako "JA", nie istniałem. Istniały najprawdopodobniej atomy dzisiejszego mnie (nie wszystkie, biorąc pod uwagę ich trwałość, która też wieczna nie jest), porozrzucane po różnych stronach świata, ale nie JA. Skąd o tym wiesz?
|
|
 | | internal policy | >    > Ok, odpowiem, jeżeli Ty odpowiesz najpierw, co robiłeś przed urodzeniem. Skoro zawsze jest tylko coś, a "NIC nie jest", to co było przed urodzeniem/poczęciem. Ja jakoś NIC nie pamiętam.Tak ,ale pewnie twoi rodzice pamietaja. Najpierw byles mysla ,no plemnikiem i kom jajowa zapisem genetycznym .To juz jest cos zwalszcza, ze czlowiek staje sie w obliczu faktow naukowych coaraz bardziej zdeterminowany przez zapis genetyczny w jego komorkach.Mimo wszystko nie chcialabym widziec swojego bytu w takich dymenzjach okreslonego.Mysle, ze bylam jak zaczelam miec pewna swiadomosc ,co nie znaczy, ze jakosc mojego bytu jest gorsza niz osoby ktora brala udzial w bitwie pod Grunwaldem lub inna .Stala sie inna gdy posiadlam wiedze ktorej tamci ludzi nie posiadali jeszcze,ale ja jej rowniez gdy bylam dzieckiem,mimo to moja swiadomosc ze jestem na swiecie juz istniala bo mam dusze (psyche)od urodzenia.Ta swiadomosc duchowa zgasnie wraz z moja smiercia i funkcjami fizjologicznymi ,dzieki ktorym ona istnieje.Wiec jak dla mnie bedzie nic. Ale tak wlasciwie to materia skad sie wziela ?zeby bylo cos to musi to powstac z czegos,a najmniejsze czasteczki to atomy i znow powracamy do materii ,jezeli nie wierzysz w byt ponad ziemski to powinienes uznac nic tak jak akceptujesz istnienie boga w glowach niektorych ludzi.Nic poza tym troche mi przypomina pustke w buddyzmie ,osiagniecie nirwany .
|
|
| Marian (5438 punktów) | >Wśród radykalnych ateistów ( tych co nie wierzą w życie pośmiertne ) panuje przekonanie że po śmierci jest NIC. Wśród radykalnych ateistów panuje przekonanie, że po śmierci nie ma nic (ani niczego innego). Kwestia semantyki, ale tak chyba mimo wszystko brzmi lepiej. Zwróćmy uwagę, że w języku polskim bardzo rzadko używa się określenia "jest nic", a raczej częściej "nie ma nic" (co może wydawać się podwójnym zaprzeczeniem - nie ma braku bytu).
|
|
 | | truthsearcher (437 punktów) | > Wśród radykalnych ateistów panuje przekonanie, że po śmierci nie ma nic (ani niczego innego). Kwestia semantyki, ale tak chyba mimo wszystko brzmi lepiej. Zwróćmy uwagę, że w języku polskim bardzo rzadko używa się określenia "jest nic", a raczej częściej "nie ma nic" (co może wydawać się podwójnym zaprzeczeniem - nie ma braku bytu). Taka gra słów. Ale problem nadal pozostaje nierozwiązany.
|
|
|  | | Marian (5438 punktów) | >Taka gra słów. Ale problem nadal pozostaje nierozwiązany. Cała ta zabawa z "nic" to jest gra słów. Po prostu język jest niedoskonały. Nie możesz powiedzieć "jest nic", bo sugerujesz, że nic jest czymś (a więc nie może być brakiem bytu), ani nie możesz powiedzieć "nie ma nic", bo dostajesz podwójne zaprzeczenie. To co można powiedzieć - i to mamy na myśli mówiąc, że po śmierci nie ma nic - to że śmierć jest kresem istnienia danej jednostki; zatem de facto pytanie co się dzieje po śmierci jest niewłaściwie zadane, bo zakłada, że coś się dzieje. Jeśli ktoś odpowie "nic" to automatycznie wnosi się, że "nic" jest tym cosiem.
|
|
| |  | | truthsearcher (437 punktów) | > Cała ta zabawa z "nic" to jest gra słów. Po prostu język jest niedoskonały. Nie możesz powiedzieć "jest nic", bo sugerujesz, że nic jest czymś (a więc nie może być brakiem bytu), ani nie możesz powiedzieć "nie ma nic", bo dostajesz podwójne zaprzeczenie. > To co można powiedzieć - i to mamy na myśli mówiąc, że po śmierci nie ma nic - to że śmierć jest kresem istnienia danej jednostki; zatem de facto pytanie co się dzieje po śmierci jest niewłaściwie zadane, bo zakłada, że coś się dzieje. Jeśli ktoś odpowie "nic" to automatycznie wnosi się, że "nic" jest tym cosiem. ok ale nadla problem pozostaje nierozstrzygnięty. Może po prostu istnienie po śmierci musi ,,być,,
|
|
| | |  | | Ojciec Dyrektor (1704 punktów) | >ok ale nadla problem pozostaje nierozstrzygnięty. Może po prostu istnienie po śmierci musi ,,być,,
A skąd tka teza?? A co byś powiedział na to, że po śmierci wraz z ciałem umiera Twoja świadomość?? Koniec absolutny?? Wiem, że łatwiej jest wierzyć, że po śmierci Twój duch odchodzi do "lepszego miejsca". Łatwiej wtedy pożegnać zmarłych bliskich, prawda??
Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
|
|
| | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >A skąd tka teza?? z powyższych postów.
> A co byś powiedział na to, że po śmierci wraz z ciałem umiera Twoja świadomość?? a skąd ta teza?
|
|
| | | | |  | | Ojciec Dyrektor (1704 punktów) | >>A skąd tka teza?? >z powyższych postów.
A kto napisał, że żyie po śmierci MUSI być?? Nie widze takiego posta..... Mam wrażenie, że to tylko twoje urojenia.....
>> A co byś powiedział na to, że po śmierci wraz z ciałem umiera Twoja świadomość?? >a skąd ta teza?
Ot, po prostu wynik racjonalnego myślenia, ale, jak widzę, Ciebie to nie interesuje. Wolisz swoje nieprzemyślane i patetyczne dogmaty, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistościa.
Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
|
|
| | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >Nie widze takiego posta..... ja też nie.
>Mam wrażenie, że to tylko twoje urojenia..... Potrzebujesz psychiatry.
>Ot, po prostu wynik racjonalnego myślenia, Ty go nie stosujesz bo wogóle nie myślisz.
>ale, jak widzę, Ciebie to nie interesuje. ależ bardzo dlatego prowadzę tą dyskusję.
>Wolisz swoje nieprzemyślane i patetyczne dogmaty, Już mówiłem że to TY nie myślisz ?!
>które nie mają nic wspólnego z rzeczywistościa. twoje też.
|
|
| | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Chłopaki, przestańcie, bo przyjdzie moderator i kuku zrobi. Słusznie zresztą.
|
|
| | | | | | | |  | | Pan Tau | Masz rację, ta dyskusja staje się bezsensowna. Wystarczy popatrzeć na "argumentację" stosowana przez truthsearcherOjciec Dyrektor: >A skąd ta teza?? truthsearcher: >[...] z powyższych postów. Ojciec Dyrektor: >[...] Nie widze takiego posta...? [...] truthsearcher: >ja też nie. Zabawne, nieprawdaż? truthsearcher najpierw twierdzi, że swoją tezę opiera na jakichś (powyższych, więc pewnie znajdujących się w tym wątku) postach, by chwilę potem bez śladu zażenowania stwierdzic, że on tych postów... nie widzi.
|
|
| | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Najgorsze jest to że Truthsearcher najpierw całkiem sensownie umiał ze mną polemizować, a w rozmowie z Ojcem Dyrektorem osiąga poziom płaszczki na dnie Rowu Mariańskiego. Przykre.
|
|
| | | | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >Najgorsze jest to że Truthsearcher najpierw całkiem sensownie umiał ze mną polemizować, a w rozmowie z Ojcem Dyrektorem osiąga poziom płaszczki na dnie Rowu Mariańskiego. Przykre. Ty nawet takiego poziomu nie osiągasz. Też przykre.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | To nie ja błędnie (celowo, lub nie) manipuluję wieloznacznością sformułowań i nie ja wymagam od Ciebie żebyś udowadniał że nie jesteśmy wielbłądami.
Zauważ ilu ludzi Ci to zarzuca, w dodatku podając jak na tacy wszystko co robisz źle. Oczywiście do każdego z tych zarzutów już nie potrafisz się z osobna odnieść. W dodatku nierzadko czynisz zarzuty ad personam bez żadnego ich uzasadnienia. Lepiej odpuść sobie tę dyskusję, zanim do reszty stracisz poważanie.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >To nie ja błędnie (celowo, lub nie) błędne to jest wasze rozumowanie.
>Zauważ ilu ludzi Ci to zarzuca, I co z tego. To nie znaczy że mają rację. Popatrz na katolików.
>Lepiej odpuść sobie tę dyskusję, zanim do reszty stracisz poważanie. Nie zależy mi na nim.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>To nie ja błędnie (celowo, lub nie) >błędne to jest wasze rozumowanie.
Tak naprawdę kwarki to taki rodzaj okrasy do pierogów, tylko wszyscy inni twierdzą że jest inaczej, zwłaszcza jacyś tam głupi fizycy.
>>Zauważ ilu ludzi Ci to zarzuca, >I co z tego. To nie znaczy że mają rację. Popatrz na katolików.
Zauważ więc w jakim gronie się znalazłeś.
>>Lepiej odpuść sobie tę dyskusję, zanim do reszty stracisz poważanie. >Nie zależy mi na nim.
A powinno, ponieważ wdałeś się w dyskusję z ludźmi, którym dorównywałeś przez jakiś czas poziomem, co bardzo Ci się chwaliło, a teraz spadłeś w okolice dna.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >>>Lepiej odpuść sobie tę dyskusję, zanim do reszty stracisz poważanie. >>Nie zależy mi na nim. >A powinno, ponieważ wdałeś się w dyskusję z ludźmi, którym dorównywałeś przez jakiś czas poziomem, co bardzo Ci się chwaliło, a teraz spadłeś w okolice dna.
Jeśli prawda jest dnem, to okej niech tak będzie. Wy na razie jesteście pod dnem. Czekam aż się wynurzycie...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Uważałbym z tą prawdą.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >>>To nie ja błędnie (celowo, lub nie) >>błędne to jest wasze rozumowanie. >Tak naprawdę kwarki to taki rodzaj okrasy do pierogów, tylko wszyscy inni twierdzą że jest inaczej, zwłaszcza jacyś tam głupi fizycy. Tak kiedyś wszyscy sądzili że czas płynie dla każdego obiektu jednakowo, a tu jakiś albert ubzdurał sobie że jest inaczej!
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Tego Alberta wymysł sprawdził się kiedyś w praktyce w testach z zegarami atomowymi. Czy o Twoich wymysłach można powiedzieć to samo (oczywiście abstrahując od zegarów atomowych)?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >Tego Alberta wymysł sprawdził się kiedyś w praktyce w testach z zegarami atomowymi. Czy o Twoich wymysłach można powiedzieć to samo (oczywiście abstrahując od zegarów atomowych)? Może za parę lat, kto wie...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Nie wiem jakich przyrządów pomiarowych użyjesz, by ustalić rację filozoficzną.
|
|
| | | | | | |  | | Ojciec Dyrektor (1704 punktów) | > >Nie widze takiego posta.....> ja też nie.Więc czemu się na takowe powołujesz?? HIPOKRYZJA mój bracie, HIPOKRYZJA! > >Mam wrażenie, że to tylko twoje urojenia.....> Potrzebujesz psychiatry.Jeszcze nie, ale po kilku takich rozmowach z Tobą pewnikiem... > >Ot, po prostu wynik racjonalnego myślenia,> Ty go nie stosujesz bo wogóle nie myślisz.W ogóle to mi Ciebie szkoda... Zauważyłeś, jak wielce szczeniackie są Twoje riposty?? I Ty mi będziesz mówił o argumentach??!! Żenada, brak mi słów, eh.......
>>ale, jak widzę, Ciebie to nie interesuje. >ależ bardzo dlatego prowadzę tą dyskusję.
Więc, na naukę (jeśli kto nowy South Park oglądał, to zrozumie aluzję), prowadź ją w sposób dojrzały, a nie sypiesz mi teksty w stylu: "to TY nie myślisz" jakbyś mnie znał jak, nie przymierzając, Thorvoy.
>>Wolisz swoje nieprzemyślane i patetyczne dogmaty, >Już mówiłem że to TY nie myślisz ?!
Popatrz 6 wersów (linijek ) powyżej......
>>które nie mają nic wspólnego z rzeczywistościa. >twoje też.
Chcesz smoczka i grzechotkę??
Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
|
|
| | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >Chcesz smoczka i grzechotkę?? Twoje? Nigdy w życiu.
|
|
| | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Daj spokój, tanio Ci sprzeda. Prawie nieużywane, bo wolał książki.  A tak poważnie, dajcie sobie spokój z taką pyskówką, bo moderator może wkroczyć do akcji i zrobi się naprawdę nieprzyjemnie.
|
|
| | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > Więc, na naukę (jeśli kto nowy South Park oglądał, to zrozumie aluzję), prowadź ją w sposób dojrzały, a nie sypiesz mi teksty w stylu: "to TY nie myślisz" jakbyś mnie znał jak, nie przymierzając, Thorvoy.Pamiętasz P. Francisco? "He`s talking to me! LIKE HE KNOWS ME!"
|
|
| | | | | | | | |  | | Ojciec Dyrektor (1704 punktów) | > >Więc, na naukę (jeśli kto nowy South Park oglądał, to zrozumie aluzję), prowadź ją w sposób dojrzały, a nie sypiesz mi teksty w stylu: "to TY nie myślisz" jakbyś mnie znał jak, nie przymierzając, Thorvoy.> Pamiętasz P. Francisco? "He`s talking to me! LIKE HE KNOWS ME!"  Hmm.... Ale ja nie jestem latynoską  Masz plus bracie!
Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
|
|
| | |  | | Marian (5438 punktów) | >ok ale nadla problem pozostaje nierozstrzygnięty. Może po prostu istnienie po śmierci musi ,,być,, Może musi, a może wcale nie musi. Możesz wierzyć lub nie, ale świat jest naprawdę dużo prostszy, jeśli nie tworzy się niepotrzebnie bytów z założenia swego niepojętych. Właściwie nie musisz wcale mi wierzyć, sprawdź to sam.
|
|
| | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | > Może musi, a może wcale nie musi. Możesz wierzyć lub nie, ale świat jest naprawdę dużo prostszy, prostszy to pojęcie względne.
>jeśli nie tworzy się niepotrzebnie bytów z założenia swego niepojętych. Ja nie stworzyłem tego pojęcia.
>Właściwie nie musisz wcale mi wierzyć, sprawdź to sam. Jeszcze mi się nie spieszy...
|
|
| | | | |  | | Marian (5438 punktów) | >prostszy to pojęcie względne. Udowodnij.
>>jeśli nie tworzy się niepotrzebnie bytów z założenia swego niepojętych. >Ja nie stworzyłem tego pojęcia. To nie jest żadne usprawiedliwienie.
>>Właściwie nie musisz wcale mi wierzyć, sprawdź to sam. >Jeszcze mi się nie spieszy... Nie wiem, czy zrozumiałeś o co mi chodzi. Nie mówię, żebyś wypróbował śmierć na sobie, tylko żebyś spróbował wyrzucić do kosza wszystkie niepojęte byty, w które bez uzasadnienia wierzysz i zobaczył sam, ile rzeczy się upraszcza. Jeśli wyrzucisz "duszę" i zrozumiesz, że życie jest tylko pewną uporządkowaną formą materii, która stara się przeciwstawić wzrostowi entropii, rychło zrozumiesz na czym naprawdę polega śmierć. To się stanie po prostu oczywiste.
|
|
| | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >>prostszy to pojęcie względne. > Udowodnij. co dla jednego prostsze dla innego trudniejsze!
> To nie jest żadne usprawiedliwienie. Nie stoję przed sądem.
> Nie mówię, żebyś wypróbował śmierć na sobie, uff...
> tylko żebyś spróbował wyrzucić do kosza wszystkie niepojęte byty, w które bez uzasadnienia wierzysz i zobaczył sam, ile rzeczy się upraszcza. Właśnie w tym problem że się nie upraszcza...
|
|
| | | | | | |  | | Marian (5438 punktów) | >>>prostszy to pojęcie względne. >> Udowodnij. >co dla jednego prostsze dla innego trudniejsze! No dowód jak się patrzy. Prawie uwierzyłem. Jakoś tego nie widzę. Weźmy coś skomplikowanego, np. oko; chyba nie ulega wątpliwości, że to nie jest prosty przyrząd. Teraz np. usuńmy z niego soczewkę i cały okład ogniskujący (niezmiernie złożony), także zamiast oka dostaniemy coś w rodzaju camera obscura. Pytanie: kto może patrząc na jedno i drugie uznać, że oko jest prostsze od camera obscura?
>> tylko żebyś spróbował wyrzucić do kosza wszystkie niepojęte byty, w które bez uzasadnienia wierzysz i zobaczył sam, ile rzeczy się upraszcza. >Właśnie w tym problem że się nie upraszcza... Chyba nie dostatecznie próbowałeś. Sądzisz, że wizja świata z bytami z założenia niepoznawalnymi (więc złożoności rzędu nieskończoność), których istnienie jest nieweryfikowalne jest prostsza od wizji świata bez takich bytów? Prosta sprawa: jeśli z teorii usuniesz wszystkie byty o złożoności rzędu nieskończoność, to dostaniesz nie tylko coś prostszego - dostaniesz coś nieskończenie bardziej prostego; coś co można zrozumieć.
|
|
| | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | > No dowód jak się patrzy. Prawie uwierzyłem. Jakoś tego nie widzę. Weźmy coś skomplikowanego, np. oko; chyba nie ulega wątpliwości, że to nie jest prosty przyrząd. Teraz np. usuńmy z niego soczewkę i cały okład ogniskujący (niezmiernie złożony), także zamiast oka dostaniemy coś w rodzaju camera obscura. Pytanie: kto może patrząc na jedno i drugie uznać, że oko jest prostsze od camera obscura? Dla Szymborskiej analiza wierszów Szekspira to prosta sprawa, a dla Einsteian ( pomijamy fakt że nie żyje ) raczej nie. I na odwrót dla Einsteina teoria relatywistyczna jest zrozumiała a dla szymborskiej nie.
> Prosta sprawa: jeśli z teorii usuniesz wszystkie byty o złożoności rzędu nieskończoność, to dostaniesz nie tylko coś prostszego - dostaniesz coś nieskończenie bardziej prostego; coś co można zrozumieć. Okej, ale to jak z tarciem w fizyce. Pożemy je pominąc, wzory stają się prostsze ale nie bardziej prawdziwe.
|
|
| | | | | | | | |  | | Marian (5438 punktów) | >Dla Szymborskiej analiza wierszów Szekspira to prosta sprawa, a dla Einsteian ( pomijamy fakt że nie żyje ) raczej nie. I na odwrót dla Einsteina teoria relatywistyczna jest zrozumiała a dla szymborskiej nie. Tylko, że wiersze Shakespeare'a nie mają nieskończenie wielkiej złożoności, więc gdyby Einstein chciał, odnalazłby to równie łatwe, jak Szymborska. What one fool can do, another can.
>> Prosta sprawa: jeśli z teorii usuniesz wszystkie byty o złożoności rzędu nieskończoność, to dostaniesz nie tylko coś prostszego - dostaniesz coś nieskończenie bardziej prostego; coś co można zrozumieć. >Okej, ale to jak z tarciem w fizyce. Pożemy je pominąc, wzory stają się prostsze ale nie bardziej prawdziwe. To zupełnie inna sprawa. O tarciu nie zakłada się, że jest niepoznawalne. Gdyby wszystkie układy poruszałyby się tak, jakby tarcia nie było, nikt nie wprowadzałby bezużytecznej właściwości. Więc jeśli człowiek działa tak, jakby nie posiadał żadnej niematerialnej części, to po co wprowadzać coś takiego? Dla komfortu psychicznego? Na szczęście sposób działania świata nie zależy od niczyich preferencji, czy stanu umysłu.
|
|
| | | | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | > Tylko, że wiersze Shakespeare'a nie mają nieskończenie wielkiej złożoności, To twoja opinia, ale nie Einsteina. Dla niego łatwa jest teoria względności ale nie wiersze Szekspira czy tajski boks.
> To zupełnie inna sprawa. O tarciu nie zakłada się, że jest niepoznawalne. Gdyby wszystkie układy poruszałyby się tak, jakby tarcia nie było, nikt nie wprowadzałby bezużytecznej właściwości. Więc jeśli człowiek działa tak, jakby nie posiadał żadnej niematerialnej części, sora, ale to tylko twoja spekulacja ( zresztą nieudowodniony naukowo ).
>Na szczęście sposób działania świata nie zależy od niczyich preferencji, czy stanu umysłu. Na szczęście.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Marian (5438 punktów) | >To twoja opinia, ale nie Einsteina. Dla niego łatwa jest teoria względności ale nie wiersze Szekspira czy tajski boks. Jak powiedziałem, "what one fool can do, another can". Możesz się tego nauczyć, więc jest na pewno łatwiejsze niż poznanie niepoznawalnego.
>> To zupełnie inna sprawa. O tarciu nie zakłada się, że jest niepoznawalne. Gdyby wszystkie układy poruszałyby się tak, jakby tarcia nie było, nikt nie wprowadzałby bezużytecznej właściwości. Więc jeśli człowiek działa tak, jakby nie posiadał żadnej niematerialnej części, >sora, ale to tylko twoja spekulacja ( zresztą nieudowodniony naukowo ). Jaka spekulacja? Pokaż choć jedną rzecz, która wskazuje na konieczność istnienia jakiejś niematerialnej części człowieka? Jeśli w toku dalszych badań, pojawi się taka konieczność (w co wątpię; przyznanie, że coś jest już dalej niepoznawalne, to byłaby klęska nauki) to oczywiście przyjmę to do wiadomości, ale nie ma sensu robić absolutnie nieuzasadnionego założenia a priori, że tak jest.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >>sora, ale to tylko twoja spekulacja ( zresztą nieudowodniony naukowo ). > Jaka spekulacja? Pokaż choć jedną rzecz, która wskazuje na konieczność istnienia jakiejś niematerialnej części człowieka?
Pokaż konieczność nieistnienia życia po śmierci.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Znowu robisz TO.
Nie wykazuje się nieistnienia, czy też- jak wolisz- konieczności nieistnienia.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >Znowu robisz TO. >Nie wykazuje się nieistnienia, czy też- jak wolisz- konieczności nieistnienia. Dlaczego?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Bo w takim przypadku byłbyś zmuszony do negowania drogą argumentacji najbardziej absurdalnych pomysłów. Innymi słowy, to nie ja mam udowadniać że nie jestem wielbłądem, ale Ty że nim jestem.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Marian (5438 punktów) | >>>sora, ale to tylko twoja spekulacja ( zresztą nieudowodniony naukowo ). >> Jaka spekulacja? Pokaż choć jedną rzecz, która wskazuje na konieczność istnienia jakiejś niematerialnej części człowieka? >Pokaż konieczność nieistnienia życia po śmierci. Ok. Proszę bardzo. Życie to uporządkowana forma materii przeciwstawiająca się wzrostowi entropii poprzez pobieranie energii z zewnątrz. Śmierć danej jednostki następuje, gdy dalszy wzrost jej entropii jest niemożliwy do powstrzymania. Zatem życie nie jest możliwe po śmierci z samej definicji tych pojęć. Proste. Jeszcze raz: wszystko wskazuje na to, że żadne niematerialne byty nie istnieją; po co zatem je wprowadzać, skoro nie ma takiej potrzeby? W Twoim rozumowaniu kryje się jeszcze jeden błąd. To, że nie można udowodnić, że coś nie istnieje, nie oznacza wcale, że to istnieje. Nie możemy udowodnić, że na orbicie słonecznej nie krąży mały chiński czajniczek, bo nasze teleskopy mają zbyt małą zdolność rozdzielczą, by go dostrzec. Chyba nie wierzysz, że ten czajniczek w rzeczywistości istnieje? Nie potrafimy też udowodnić, że nie istnieją krasnoludki, jednorożce, czy różowe smoki. Nie potrafimy udowodnić, że nie istnieją bogowie, tacy jak Zeus, Mitra, Thor, Światowid i wielu innych. Nie potrafimy nawet udowodnić, że dinozaury wyginęły - może się po prostu ukrywają? Czy to oznacza, że mamy wierzyć we wszystkie absurdalne byty, jakie tylko można wymyśleć, tylko dlatego, że nie możemy udowodnić, że nie istnieją?
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | O ile mi wiadomo, Truthsearcher nie wierzy w boga. DLACZEGO, skoro to sprzeczne z Jego poglądami na konieczność udowadniania nieistnienia? Przecież nieistnieina boga jeszcze nikt nie dowiódł.  Dlaczego wierzy w samodzielną, niematerialną świadomość, a nie wierzy w bóstwa?
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | > Ok. Proszę bardzo. Życie to uporządkowana forma materii przeciwstawiająca się wzrostowi entropii poprzez pobieranie energii z zewnątrz. Śmierć danej jednostki następuje, gdy dalszy wzrost jej entropii jest niemożliwy do powstrzymania. Zatem życie nie jest możliwe po śmierci z samej definicji tych pojęć. Proste. Okej, źle się wyraziłem. Zamiast słowa "życie" powinno być "istnienie" . Tu sprawa nie jest już taka prosta.
>Jeszcze raz: wszystko wskazuje na to, że żadne niematerialne byty nie istnieją; Wszystko znaczy co dokładnie?
> W Twoim rozumowaniu kryje się jeszcze jeden błąd. To, że nie można udowodnić, że coś nie istnieje, nie oznacza wcale, że to istnieje. Racja, ale to nie jest błąd.
>Nie potrafimy nawet udowodnić, że dinozaury wyginęły - może się po prostu ukrywają? Czy to oznacza, że mamy wierzyć we wszystkie absurdalne byty, jakie tylko można wymyśleć, tylko dlatego, że nie możemy udowodnić, że nie istnieją? Nie, ale nie możemy wykluczyć ich istnienia.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Marian (5438 punktów) | >> Ok. Proszę bardzo. Życie to uporządkowana forma materii przeciwstawiająca się wzrostowi entropii poprzez pobieranie energii z zewnątrz. Śmierć danej jednostki następuje, gdy dalszy wzrost jej entropii jest niemożliwy do powstrzymania. Zatem życie nie jest możliwe po śmierci z samej definicji tych pojęć. Proste. >Okej, źle się wyraziłem. Zamiast słowa "życie" powinno być "istnienie" . Tu sprawa nie jest już taka prosta. A kto mówił, że nie ma istnienia po śmierci? Atomy, które składały się na żywy organizm ciągle istnieją po śmierci tego organizmu, mimo, że życia już nie ma.
>>Jeszcze raz: wszystko wskazuje na to, że żadne niematerialne byty nie istnieją; >Wszystko znaczy co dokładnie? Pozwolę sobie zacytować samego siebie: >człowiek działa tak, jakby nie posiadał żadnej niematerialnej części oraz >Jeśli w toku dalszych badań, pojawi się taka konieczność (w co wątpię; przyznanie, że coś jest już dalej niepoznawalne, to byłaby klęska nauki) to oczywiście przyjmę to do wiadomości, ale nie ma sensu robić absolutnie nieuzasadnionego założenia a priori, że tak jest. Dokładnie tak. Jak dotąd do wytłumaczenia sposobu działania nie tylko człowieka, ale i całego świata, nie potrzebowaliśmy żadnych niematerialnych bytów. Na każdym etapie dociekań mogliśmy powiedzieć: "stop, dalej to już jest kwestia takiego niematerialnego, niepoznawalengo bytu". Mogliśmy stwierdzić, że grawitacja jest sterowana przez takie niematerialne "duszki", że ciała niebieskie poruszają się tak, jak się poruszają, bo są popychane przez anioły (kiedyś sobie to tak wyobrażano nawet). Wtedy nie dalibyśmy sobie nawet szansy poznania prawdziwego prawa grawitacji. Nie na tym polega poszukiwanie prawdy, że wymyśla się niematerialne "stworki", które sterują światem.
>> W Twoim rozumowaniu kryje się jeszcze jeden błąd. To, że nie można udowodnić, że coś nie istnieje, nie oznacza wcale, że to istnieje. >Racja, ale to nie jest błąd. A jak inaczej to nazwać?
>>Nie potrafimy nawet udowodnić, że dinozaury wyginęły - może się po prostu ukrywają? Czy to oznacza, że mamy wierzyć we wszystkie absurdalne byty, jakie tylko można wymyśleć, tylko dlatego, że nie możemy udowodnić, że nie istnieją? >Nie, ale nie możemy wykluczyć ich istnienia. Nikt rozsądny nie bierze istnienia tych bytów pod uwagę, ze względu na niewielkie prawdopodobieństwo ich istnienia. To nie jest tak, że istnienie jakiegoś bytu jest równie prawdopodobne, co jego nieistnienie. Na przykład jakiś bóg w jakiejś formie może istnieć, ale prawdopodobieństwo tego jest tak małe, że mówimy iż "prawie na pewno nie istnieje" (a dinozaury prawie na pewno wyginęły). Skąd wiemy, że prawdopodobieństwo istnienia tych bytów jest takie małe? Ze względu na dowody (a raczej ich brak).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | > A kto mówił, że nie ma istnienia po śmierci? Atomy, które składały się na żywy organizm ciągle istnieją po śmierci tego organizmu, mimo, że życia już nie ma. Aż w końcu się rozpadną. Nie dowodzi to jednak nieistnienia pewnej naszej niematerialnej cząstki.
> Pozwolę sobie zacytować samego siebie: >>człowiek działa tak, jakby nie posiadał żadnej niematerialnej części >oraz >>Jeśli w toku dalszych badań, pojawi się taka konieczność (w co wątpię; przyznanie, że coś jest już dalej niepoznawalne, to byłaby klęska nauki) to oczywiście przyjmę to do wiadomości, ale nie ma sensu robić absolutnie nieuzasadnionego założenia a priori, że tak jest. Ale to nie jest argument. Dla jednego jest uzasadnione dla drugiego nie.
>Wtedy nie dalibyśmy sobie nawet szansy poznania prawdziwego prawa grawitacji. Nie na tym polega poszukiwanie prawdy, że wymyśla się niematerialne "stworki", które sterują światem. Okej, ale jeśli weźmiemy stworzenie Wszechświata ( fizycy nie potrafią wyjaśnić tego procesu całkowicie) i wiele ciekawych zjawisk których nauka nie jest w stanie wyjaśnić i być może nigdy nie będzie w stanie, to jednak istnieje możliwość ingerencji niematerialnych bytów.
> Nikt rozsądny nie bierze istnienia tych bytów pod uwagę, ze względu na niewielkie prawdopodobieństwo ich istnienia. Ale prawdopodobieństwo istnienia np. Boga jest równe 50 %.
>To nie jest tak, że istnienie jakiegoś bytu jest równie prawdopodobne, co jego nieistnienie. w przypadku niektórych bytów tak.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Marian (5438 punktów) | >Aż w końcu się rozpadną. Nie dowodzi to jednak nieistnienia pewnej naszej niematerialnej cząstki. Bo nie miało takiego celu. Zapewne nie da się wykazać, że człowiek nie posiada niematerialnej części, ale - jak już pisałem - nie świadczy to o tym, że takie coś istnieje. Sposób funkcjonowania ludzkiego organizmu daje się z dużą dokładnością opisać bez konieczności uciekania się do bytów niematerialnych co daje wskazówkę, że istnienie jakiejś niematerialnej cząstki jest bardzo mało prawdopodobne.
>Ale to nie jest argument. Dla jednego jest uzasadnione dla drugiego nie. Tak, wielu ludzi nie widzi nic nierozsądnego w wierzeniu w boga.
>Okej, ale jeśli weźmiemy stworzenie Wszechświata ( fizycy nie potrafią wyjaśnić tego procesu całkowicie) i wiele ciekawych zjawisk których nauka nie jest w stanie wyjaśnić i być może nigdy nie będzie w stanie, to jednak istnieje możliwość ingerencji niematerialnych bytów. I co z tego? Zawsze lepiej jest powiedzieć "nie wiem" i szukać dalej, niż stwierdzić "bóg to zrobił" i na tym zakończyć. Może będzie to dla Ciebie niespodzianka, ale dla dużej części ludzi tego typu wytłumaczenie nie jest zadowalające. Tylko dzięki takim ludziom jest postęp.
>Ale prawdopodobieństwo istnienia np. Boga jest równe 50 %. Jak to policzyłeś? Zdefiniuj: bóg. Bóg (czymkolwiek jest) może być bytem o tak wielu różnych właściwościach (większość z nich jest wewnętrznie sprzeczna i powoduje, że taki bóg nie może istnieć), że stosunek liczby bogów, które mogą istnieć, do wszystkich, które da się pomyśleć jest, jeśli nie równy dokładnie 0, to przynajmniej bardzo bliski 0.
>>To nie jest tak, że istnienie jakiegoś bytu jest równie prawdopodobne, co jego nieistnienie. >w przypadku niektórych bytów tak. Których na przykład?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | > Bo nie miało takiego celu. Zapewne nie da się wykazać, że człowiek nie posiada niematerialnej części, ale - jak już pisałem - nie świadczy to o tym, że takie coś istnieje. I racja.
>Sposób funkcjonowania ludzkiego organizmu daje się z dużą dokładnością opisać bez konieczności uciekania się do bytów niematerialnych nieprawda, nie zdajesz sobie sprawy jak mało wiemy o ludzkim umyśle.
> I co z tego? Zawsze lepiej jest powiedzieć "nie wiem" i szukać dalej, niż stwierdzić "bóg to zrobił" i na tym zakończyć. Może będzie to dla Ciebie niespodzianka, ale dla dużej części ludzi tego typu wytłumaczenie nie jest zadowalające. Tylko dzięki takim ludziom jest postęp. okej ale możliwe że nauka nigdy nie będzie w stanie rozwiązać danego problemu.
>>>To nie jest tak, że istnienie jakiegoś bytu jest równie prawdopodobne, co jego nieistnienie. >>w przypadku niektórych bytów tak. > Których na przykład? niematerialny umysł.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Marian (5438 punktów) | >>Sposób funkcjonowania ludzkiego organizmu daje się z dużą dokładnością opisać bez konieczności uciekania się do bytów niematerialnych >nieprawda, nie zdajesz sobie sprawy jak mało wiemy o ludzkim umyśle. Wiemy wystarczająco dużo, aby nie musieć uciekać się do niematerialnych bytów.
>> I co z tego? Zawsze lepiej jest powiedzieć "nie wiem" i szukać dalej, niż stwierdzić "bóg to zrobił" i na tym zakończyć. Może będzie to dla Ciebie niespodzianka, ale dla dużej części ludzi tego typu wytłumaczenie nie jest zadowalające. Tylko dzięki takim ludziom jest postęp. >okej ale możliwe że nauka nigdy nie będzie w stanie rozwiązać danego problemu. I co z tego?? Czy to, że to jest możliwe ma oznaczać, że mamy przestać szukać? Zastanów się człowieku! Jesteś niepoważny. Ok, podejdźmy do sprawy naukowo. Sformułuj swoją teorię, podaj jakie są jej przewidywania i jakie oferuje benefity w lepszym zrozumieniu świata. Jak na razie to wygląda na stwierdzenie "bóg zrobił, przestańmy pytać", a nikogo pewnie tutaj nie interesuje Twoja religia, tylko fakty.
>>>>To nie jest tak, że istnienie jakiegoś bytu jest równie prawdopodobne, co jego nieistnienie. >>>w przypadku niektórych bytów tak. >> Których na przykład? >niematerialny umysł. Sądzisz, że istnienie niematerialnego umysłu jest równie prawdopodobne, co istnienie materialnego umysłu? Ciekawe. Ponownie: jak policzyłeś, że są równie prawdopodobne? Zważywszy, że wśród wszystkich bytów, jakie znamy, żaden nie jest niematerialny, prawdopodobieństwo tego, że umysł wiąże się z czymś niematerialnym można ocenić na najwyżej 1 do 1030. To jest górne ograniczenie i to z dużym zapasem. Liczbę cząstek we Wszechświecie szacuje się na ok. 10100 i wszystkie są materialne, więc można by oszacować nawet na 1 do 10100.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | > Wiemy wystarczająco dużo, aby nie musieć uciekać się do niematerialnych bytów. Nieprawda.
>>okej ale możliwe że nauka nigdy nie będzie w stanie rozwiązać danego problemu. > I co z tego?? Czy to, że to jest możliwe ma oznaczać, że mamy przestać szukać? Oczywiście, że nie, ale czy można w nieskończoność powtarzać "nie wiem"?
> Ok, podejdźmy do sprawy naukowo. Sformułuj swoją teorię, podaj jakie są jej przewidywania i jakie oferuje benefity w lepszym zrozumieniu świata. Jak na razie to wygląda na stwierdzenie "bóg zrobił, przestańmy pytać", Grubo się mylisz, w Boga nie wierzę.
> Sądzisz, że istnienie niematerialnego umysłu jest równie prawdopodobne, co istnienie materialnego umysłu? Ciekawe. Ponownie: jak policzyłeś, że są równie prawdopodobne? Zważywszy, że wśród wszystkich bytów, jakie znamy, żaden nie jest niematerialny, prawdopodobieństwo tego, że umysł wiąże się z czymś niematerialnym można ocenić na najwyżej 1 do 1030. To jest górne ograniczenie i to z dużym zapasem. Liczbę cząstek we Wszechświecie szacuje się na ok. 10100 i wszystkie są materialne, więc można by oszacować nawet na 1 do 10100.
Mylisz fakty, umysł to nie mózg. Mózg owszem jest materialny, ale umysł nie. A co z pamięcia, świadomością itd. One nie są materialne. Tylko nie mów, że są to odpowiednie ilości substancji w mózgu bo gdyby tego dowiedziono to trąbili by już o tym we wszystkich gazetach, a jak na razie nic.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Marian (5438 punktów) | >> Wiemy wystarczająco dużo, aby nie musieć uciekać się do niematerialnych bytów. >Nieprawda. Może po prostu Ty nie wiesz wystarczając o dużo..
>>>okej ale możliwe że nauka nigdy nie będzie w stanie rozwiązać danego problemu. >> I co z tego?? Czy to, że to jest możliwe ma oznaczać, że mamy przestać szukać? >Oczywiście, że nie, ale czy można w nieskończoność powtarzać "nie wiem"? Można, pod warunkiem, że szuka się odpowiedzi. Przyjęcie, że jakiś niepoznawalny byt jest sprawcą danego zjawiska byłoby równoznaczne z daniem sobie spokoju z poszukiwaniami.
>> Ok, podejdźmy do sprawy naukowo. Sformułuj swoją teorię, podaj jakie są jej przewidywania i jakie oferuje benefity w lepszym zrozumieniu świata. Jak na razie to wygląda na stwierdzenie "bóg zrobił, przestańmy pytać", >Grubo się mylisz, w Boga nie wierzę. 1. Nie powiedziałem, że wierzysz, tylko, że Twoja "teoria" wydaje mi się podobna do idei boga - bytu powołanego do istnienia, aby wyjaśnić pewne zjawiska. Robisz dokładnie to samo, co starożytni Grecy wymyślając sobie gromowładnego Zeusa, by wyjaśnić zjawisko burzy jako jego gniew. 2. Sformułujesz w końcu swoją teorię? Sądzę, że spieranie się nie ma sensu. Albo dostarczasz falsyfikowalną teorię, albo wkładam Twoje twierdzenia do jednego worka z religią, kreacjonizmem i tego typu bajkami.
>Mylisz fakty, umysł to nie mózg. Mózg owszem jest materialny, ale umysł nie. Umysł to pojęcie związane bezpośrednio z mózgiem. Bez mózgu nie ma mowy o istnieniu umysłu. Tak jak informacja nie może istnieć bez nośnika.
>A co z pamięcia, świadomością itd. One nie są materialne. Podobnie, jak umysł nie istnieją bez materialnego "nośnika" w postaci mózgu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | > Może po prostu Ty nie wiesz wystarczając o dużo.. Skoro ja nie wiem to Ty tym bardziej.
> Można, pod warunkiem, że szuka się odpowiedzi. Przyjęcie, że jakiś niepoznawalny byt jest sprawcą danego zjawiska byłoby równoznaczne z daniem sobie spokoju z poszukiwaniami. Ale co jeśli za 60 miliardów lat ( załóżmy że ludzkość przeżyje tak długi okres czasu a rozwój nauki będzie wciąż wzrastał ) nadal nie będziemy mogli wyjaśnić kwestii powstania Wszechświata. Jeśli mimo nieograniczenie rozwiniętej nauki ( załóżmy że taki czas kiedyś nastąpi ) nie będziemy mogli znaleźć odpowiedzi na pewne pytania?
> 2. Sformułujesz w końcu swoją teorię? Odsyłam do tematu.
>>Mylisz fakty, umysł to nie mózg. Mózg owszem jest materialny, ale umysł nie. > Umysł to pojęcie związane bezpośrednio z mózgiem. Pośrednio.
>Bez mózgu nie ma mowy o istnieniu umysłu. Brak dowodów naukowych.
>>A co z pamięcia, świadomością itd. One nie są materialne. > Podobnie, jak umysł nie istnieją bez materialnego "nośnika" w postaci mózgu. Niedowiedzione naukowo.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Marian (5438 punktów) | >>Może po prostu Ty nie wiesz wystarczając o dużo.. >Skoro ja nie wiem to Ty tym bardziej. Nie popadaj w arogancję. To, że wymyślasz sobie byty, które wytłumaczyłyby Ci niezrozumiały świat mówi samo za siebie. Pomyliłeś fora chyba..
>Ale co jeśli za 60 miliardów lat [..] Nigdy nie będzie chyba aż tak źle, żeby trzeba było się poddać.
>>2. Sformułujesz w końcu swoją teorię? >Odsyłam do tematu. Rozumiem, że nie sformułujesz. Z rozmowy wynika, że oferujesz kolejną niefalsyfikowalną, bezużyteczną teorię, której jedyny benefit polega na tym, że oducza myślenia i poszukiwania, słowem - religię. Na tym chyba można skończyć tą rozmowę, bo już od dłuższego czasu jest nieproduktywna.
>>Umysł to pojęcie związane bezpośrednio z mózgiem. >Pośrednio. >>Bez mózgu nie ma mowy o istnieniu umysłu. >Brak dowodów naukowych. >>Podobnie, jak umysł nie istnieją bez materialnego "nośnika" w postaci mózgu. >Niedowiedzione naukowo. Chyba nie wiesz o czym w ogóle mówisz. Odsyłam do neurologii.
Na zakończenie: Twierdzisz, że nie wierzysz w boga. Radzę się zastanowić dlaczego; przecież nie da się udowodnić naukowo, że żaden bóg nie istnieje. Zgodnie z Twoim rozumowaniem, powinieneś wierzyć co najmniej w kilku bogów. Trochę konsekwencji.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | > Nie popadaj w arogancję. To nie arogancja tylko prawda.
>To, że wymyślasz sobie byty, które wytłumaczyłyby Ci niezrozumiały świat mówi samo za siebie. To że nie stosujesz racjonalnego myślenia mówi samo za siebie.
> Rozumiem, że nie sformułujesz. Jak można sformuować coś co już jest sformuoawne?
>Z rozmowy wynika, że oferujesz kolejną niefalsyfikowalną, bezużyteczną teorię, której jedyny benefit polega na tym, że oducza myślenia ciebie coś już chyba prędzej oduczyło.
>i poszukiwania, słowem - religię. Oj, ale błąd.
>Na tym chyba można skończyć tą rozmowę, bo już od dłuższego czasu jest nieproduktywna. Z twojej strony na pewno.
> Chyba nie wiesz o czym w ogóle mówisz. Odsyłam do neurologii. Ja również.
> Na zakończenie: Twierdzisz, że nie wierzysz w boga. Radzę się zastanowić dlaczego; przecież nie da się udowodnić naukowo, że żaden bóg nie istnieje. Ani że istnieje.
>Zgodnie z Twoim rozumowaniem, powinieneś wierzyć co najmniej w kilku bogów. Jak to wiesz skoro nie rozumiesz mojego rozumowania.
>Trochę konsekwencji. z twojej strony jej brak.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Marian (5438 punktów) | >> Nie popadaj w arogancję. >To nie arogancja tylko prawda. Prawdą jest to, że nie masz pojęcia, co ja wiem. Więc gadanie, że Ty wiesz lepiej jest arogancją w czystej postaci, czy Ci się to podoba, czy nie.
>To że nie stosujesz racjonalnego myślenia mówi samo za siebie. To nie ja wymyślam sobie nowe byty.
>> Rozumiem, że nie sformułujesz. >Jak można sformuować coś co już jest sformuoawne? Gdzie?
>>Z rozmowy wynika, że oferujesz kolejną niefalsyfikowalną, bezużyteczną teorię, której jedyny benefit polega na tym, że oducza myślenia >ciebie coś już chyba prędzej oduczyło. Widzę, że się zgadzasz z moim zdaniem na temat Twojej teorii. Przejście do argumentów ad personam mówi samo za siebie.
>>i poszukiwania, słowem - religię. >Oj, ale błąd. Jak można inaczej nazwać teorię, której celem jest wyłączenie myślenia?
>>Na tym chyba można skończyć tą rozmowę, bo już od dłuższego czasu jest nieproduktywna. >Z twojej strony na pewno. Kolejny argument ad personam, inne już się chyba wyczerpały..
>> Na zakończenie: Twierdzisz, że nie wierzysz w boga. Radzę się zastanowić dlaczego; przecież nie da się udowodnić naukowo, że żaden bóg nie istnieje. >Ani że istnieje. A agnostyk. No proszę; to może zastosuje agnostycyzm do swojej teorii również, skoro jest tak samo niefalsyfikowalna.
>>Trochę konsekwencji. >z twojej strony jej brak. Cóż - jeszcze raz - nie tworzę sobie wyimaginowanych bytów, jak na racjonalistę przystało. Nie masz mi nic do zarzucenia. Sceptycyzm w stosunku do Twojej teorii z racjonalistycznego punktu widzenia również jest uzasadniony. A że Twoja teoria jest niefalsyfikowalna, nie oferuje wyjaśnienia żadnych zjawisk, ani lepszego zrozumienia świata (wręcz przeciwnie) to po prostu jest - kolokwialnie mówiąc - do bani. Pogódź się z tym.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >>To że nie stosujesz racjonalnego myślenia mówi samo za siebie. > To nie ja wymyślam sobie nowe byty. A może powinieneś.
> Widzę, że się zgadzasz z moim zdaniem na temat Twojej teorii. Nie.
> Jak można inaczej nazwać teorię, której celem jest wyłączenie myślenia? Tylko ty dostrzegasz ten mylny cel.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Marian (5438 punktów) | >>>To że nie stosujesz racjonalnego myślenia mówi samo za siebie. >> To nie ja wymyślam sobie nowe byty. >A może powinieneś. Wtedy nie nazywałbym siebie racjonalistą.
>> Jak można inaczej nazwać teorię, której celem jest wyłączenie myślenia? >Tylko ty dostrzegasz ten mylny cel. Czyżby? Jaki inny ma cel? Według mnie wszystkie niefalsyfikowalne teorie mają tylko jeden cel. Bynajmniej nie jest to głębsze poznanie przyrody.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >>> Jak można inaczej nazwać teorię, której celem jest wyłączenie myślenia? >>Tylko ty dostrzegasz ten mylny cel. > Czyżby? Jaki inny ma cel? Według mnie wszystkie niefalsyfikowalne teorie mają tylko jeden cel. Bynajmniej nie jest to głębsze poznanie przyrody. To Twoje zdanie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Marian (5438 punktów) | >>>> Jak można inaczej nazwać teorię, której celem jest wyłączenie myślenia? >>>Tylko ty dostrzegasz ten mylny cel. >> Czyżby? Jaki inny ma cel? Według mnie wszystkie niefalsyfikowalne teorie mają tylko jeden cel. Bynajmniej nie jest to głębsze poznanie przyrody. >To Twoje zdanie. Moje i nie tylko moje. To jest oczywiste dla każdego, kto zajmuje się nauką.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | > Moje i nie tylko moje. Masz prawo tak mniemać...
>To jest oczywiste dla każdego, kto zajmuje się nauką. To znaczy wydaje Ci się to oczywiste...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Marian (5438 punktów) | >> Moje i nie tylko moje. >Masz prawo tak mniemać... >>To jest oczywiste dla każdego, kto zajmuje się nauką. >To znaczy wydaje Ci się to oczywiste... Zastanawiam się, czy Ty w ogóle wiesz co to jest nauka i metoda naukowa, bo z tego, co mówisz to nie masz pojęcia. Co jest dla Ciebie takiego trudnego w zrozumieniu, że nauka opiera się na ugruntowanej wiedzy, a nie spekulacjach?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | > Zastanawiam się, czy Ty w ogóle wiesz co to jest nauka Wiem, i to lepiej od Ciebie.
> Co jest dla Ciebie takiego trudnego w zrozumieniu, że nauka opiera się na ugruntowanej wiedzy, a nie spekulacjach? Nic, a co jest dla Ciebie takiego trudnego w zrozumieniu, że nie masz racji i jesteś w ogromnym błędzie?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Marian (5438 punktów) | >> Zastanawiam się, czy Ty w ogóle wiesz co to jest nauka >Wiem, i to lepiej od Ciebie. Szczerze wątpię. Pokazałeś już co potrafisz. Przeczytałeś parę książek popularnych i myślisz, że masz super pojęcie o nauce?
>> Co jest dla Ciebie takiego trudnego w zrozumieniu, że nauka opiera się na ugruntowanej wiedzy, a nie spekulacjach? >Nic, a co jest dla Ciebie takiego trudnego w zrozumieniu, że nie masz racji i jesteś w ogromnym błędzie? I setki tysięcy naukowców na całym świecie są w błędzie, bo jeden jedyny Truthsearcher (cóż za groteskowy nick, dla człowieka o Twoim światopoglądzie) ma rację, choć nie potrafi tego dowieść?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | > Szczerze wątpię. Masz prawo do błędów...
> Pokazałeś już co potrafisz. więcej od Ciebie.
> I setki tysięcy naukowców na całym świecie są w błędzie, jak wtedy gdy myśleli że ziemia jest płaska...
>bo jeden jedyny Truthsearcher (cóż za groteskowy nick, dla człowieka o Twoim światopoglądzie) dlaczego?
>ma rację, choć nie potrafi tego dowieść? Potrafię, tylko nie każdy rozumie argumenty. Ty też nie potrafisz dowieść że istnienie po śmierci nie istnieje. A przecież stwierdzenie "nie ma istnienia po śmierci" jest jak najbardziej naukowe, więc trzeba je udowodnić. Bo chyba nie powiesz że mam uwierzyć na słowo?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Marian (5438 punktów) | >> I setki tysięcy naukowców na całym świecie są w błędzie, >jak wtedy gdy myśleli że ziemia jest płaska... Ale zabłysnąłeś. Może o tym nie wiesz. Ale oni rozumowali dokładnie tak, jak Ty. Uważali, że świat można poznawać tylko i wyłączne przez rozumowanie, bez potrzeby wykonywania eksperymentów. Dlatego doszli do błędnych wniosków. Dokładnie, jak Ty.
>>bo jeden jedyny Truthsearcher (cóż za groteskowy nick, dla człowieka o Twoim światopoglądzie) >dlaczego? Bo szukasz potwierdzenia dla swoich zabobonów, a nie prawdy.
>>ma rację, choć nie potrafi tego dowieść? >Potrafię, tylko nie każdy rozumie argumenty. Gdybyś jeszcze potrafił je sformułować. Daj ludziom szansę.
>Ty też nie potrafisz dowieść że istnienie po śmierci nie istnieje. A przecież stwierdzenie "nie ma istnienia po śmierci" jest jak najbardziej naukowe, więc trzeba je udowodnić. Bo chyba nie powiesz że mam uwierzyć na słowo? Nie potrafię też dowieść nieistnienia świętego Mikołaja i jego latających reniferów, ani, że na orbicie okołosłonecznej nie krąży mały chiński czajniczek. Wierzysz w takie rzeczy? Po prostu nie ma powodów by sądzić, że cokolwiek może przetrwać swoją śmierć. Możemy być całkiem pewni (zgodnie z naszą ówczesną wiedzą), że kiedy ciało wraz z mózgiem rozkłada się i dezintegruje, świadomość ginie razem z nim. Jeśli sądzisz inaczej (a jest to w jaskrawej sprzeczności z dzisiejszą wiedzą naukową) powinieneś potrafić to udowodnić. Nie oczekuj, że ktoś niesprawdzoną i de facto niesprawdzalną hipotezę uzna za prawdziwą i wartą nazwania "wiedzą naukową" i poświęci dla niej dobrze sprawdzone teorie.
Co najmniej dzisiaj i jutro nie będę na pewno odpisywał, bo mam seminarium do przygotowania (z fizyki statystycznej, jeśli jesteś ciekaw), więc wybacz.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | > Ale zabłysnąłeś. Ty nie masz tak rozległej wiedzy by zabłysnąć.
>Może o tym nie wiesz. Ale oni rozumowali dokładnie tak, jak Ty. Np. Pitagoras, on rozumował tak jak ja, nie dokonywał żadnych eksperymentów i do jakiego wniosku doszedł...??? ( odsyłam do Tatarkiewicza)
> Bo szukasz potwierdzenia dla swoich zabobonów, a nie prawdy. Skąd wiesz czy zabobony nie są prawda?
> Daj ludziom szansę. Tobie dałem i zawiodłeś mnie.
> Nie potrafię też dowieść nieistnienia świętego Mikołaja i jego latających reniferów, ani, że na orbicie okołosłonecznej nie krąży mały chiński czajniczek. Wierzysz w takie rzeczy? Nie. Ale to niczego nie udowadnia.
> Po prostu nie ma powodów by sądzić, że cokolwiek może przetrwać swoją śmierć. Tak samo nie ma powodów by sądzić że po śmierci nic nie ma.
>Możemy być całkiem pewni (zgodnie z naszą ówczesną wiedzą), że kiedy ciało wraz z mózgiem rozkłada się i dezintegruje, świadomość ginie razem z nim. To tylko spekulacje, a nie tym zajmuje się nauka.
>Jeśli sądzisz inaczej (a jest to w jaskrawej sprzeczności z dzisiejszą wiedzą naukową) powinieneś potrafić to udowodnić. Ty też.
> Nie oczekuj, że ktoś niesprawdzoną i de facto niesprawdzalną hipotezę np. że po śmierci niczego nie ma.
> Co najmniej dzisiaj i jutro nie będę na pewno odpisywał, bo mam seminarium do przygotowania (z fizyki statystycznej, jeśli jesteś ciekaw), więc wybacz. Wybaczam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Marian (5438 punktów) | >>Może o tym nie wiesz. Ale oni rozumowali dokładnie tak, jak Ty. >Np. Pitagoras, on rozumował tak jak ja, nie dokonywał żadnych eksperymentów i do jakiego wniosku doszedł...??? ( odsyłam do Tatarkiewicza) Zapewne całkowicie błędnego. Grecy uważali, że Ziemia jest kulą, tylko dlatego, że to był dla nich kształt doskonały. Ziemia jest elipsoidą, a nie kulą. Nie mieli szans do tego dojść drogą czysto rozumową.
>> Bo szukasz potwierdzenia dla swoich zabobonów, a nie prawdy. >Skąd wiesz czy zabobony nie są prawda? Ponieważ za zabobony uważam twierdzenia niesprawdzalne (lub z gruntu fałszywe). Tym twierdzeniom nie da się przypisać wartości logicznej "prawda".
>> Daj ludziom szansę. >Tobie dałem i zawiodłeś mnie. Właśnie nie bardzo. Nie podałeś żadnych argumentów poza: "nie da się wykazać, że nie ma życia po śmierci", czy "nie da się wykazać, że niematerialne "ja" nie istnieje". Na prawdę chcesz tym kogoś przekonać? Nie da się wykazać, że bóg nie istnieje (jakikolwiek), nie da się wykazać, ze na okołosłonecznej orbicie nie krąży mały chiński czajniczek. Wymieniać dalej?
>> Nie potrafię też dowieść nieistnienia świętego Mikołaja i jego latających reniferów, ani, że na orbicie okołosłonecznej nie krąży mały chiński czajniczek. Wierzysz w takie rzeczy? >Nie. Ale to niczego nie udowadnia. Ciężar dowodu spoczywa na tym, kto formułuje hipotezę. Dlaczego to niby ja mam Ciebie przekonywać, że Twoja hipoteza jest nie prawdziwa? Jeśli chcesz, żebym Ci uwierzył, to Ty musisz mnie przekonać.
>> Po prostu nie ma powodów by sądzić, że cokolwiek może przetrwać swoją śmierć. >Tak samo nie ma powodów by sądzić że po śmierci nic nie ma. P/W
>>Możemy być całkiem pewni (zgodnie z naszą ówczesną wiedzą), że kiedy ciało wraz z mózgiem rozkłada się i dezintegruje, świadomość ginie razem z nim. >To tylko spekulacje, a nie tym zajmuje się nauka. To udowodnij, że jest inaczej. Jak narazie to Ty próbujesz spekulacje przemycić do nauki.
>>Jeśli sądzisz inaczej (a jest to w jaskrawej sprzeczności z dzisiejszą wiedzą naukową) powinieneś potrafić to udowodnić. >Ty też. P/W.
>> Nie oczekuj, że ktoś niesprawdzoną i de facto niesprawdzalną hipotezę >np. że po śmierci niczego nie ma. P/W
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Pan Tau (1237 punktów) | truthsearcher napisał: >>bo jeden jedyny Truthsearcher (cóż za groteskowy nick, dla człowieka o Twoim światopoglądzie) >dlaczego?
Twoje podejście kwestii tak fundamentalnej jak uczciwość jest, mówiąc oględnie, dość nieortodoksyjne. Jak widzisz, nie tylko ja to zauważam. Nie masz żadnych oporów przed fałszowaniem wypowiedzi Twoich adwersarzy. Pisanie ewidentnej nieprawdy nie jest dla Ciebie żadnym problemem. Z każdej Twojej wypowiedzi bije buta, pycha i arogancja - nieistotne jest dla Ciebie prowadzenie dyskusji i dojście do prawdy, nieważne nawet, że sam sobie zaprzeczasz, ważne abyś to Ty mógł podkreślić: "Nie, to ja mam rację". Co prawda masz ją tylko w Twoim mniemaniu, ale, jak widać, Ciebie taki pseudointelektualny narcyzm całkowicie zadowala. Masz wątpliwości? W razie czego służę cytatami z Twoich postów.
truthsearcher napisał: >Ty też nie potrafisz dowieść że istnienie po śmierci nie istnieje. A przecież stwierdzenie "nie ma istnienia po śmierci" jest jak najbardziej naukowe, więc trzeba je udowodnić. Bo chyba nie powiesz że mam uwierzyć na słowo?
Słyszałeś kiedykolwiek o błędzie logicznym "onus probandi" (rozkładzie ciężaru dowodu) ? Właśnie go popełniasz, zresztą nie po raz pierwszy. W ten sposób myli się ten spośród dyskutantów, który domaga się udowodnienia nieistnienia bytu, na który się powołuje w swojej argumentacji. Jak pisze prof. Jan Woleński (profesor filozofii, UJ - dla Twojej wiadomości, bo wątpię, byś kojarzył jego nazwisko): "Ciężar dowodu spoczywa zawsze na tej stronie, która głosi pozytywne stwierdzenie egzystencjalne."
Podsumowując: nie masz prawa od kogokolwiek domagać się dowodu nieistnienia życia po śmierci, bo to Ty masz obowiązek udowodnić jego istnienie, jeśli się na niego powołujesz.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >Twoje podejście kwestii tak fundamentalnej jak uczciwość jest, mówiąc oględnie, dość nieortodoksyjne. Jak widzisz, nie tylko ja to zauważam. To nie dowodzi prawdziwości tej tezy.
>Nie masz żadnych oporów przed fałszowaniem wypowiedzi Twoich adwersarzy. Ale tego nie robię.
>Pisanie ewidentnej nieprawdy nie jest dla Ciebie żadnym problemem. A mimo to pisze całą prawdę.
>że sam sobie zaprzeczasz, Pokaż gdzie?
>ważne abyś to Ty mógł podkreślić: "Nie, to ja mam rację". Cóż skoro taka prawda.
>Słyszałeś kiedykolwiek o błędzie logicznym "onus probandi" (rozkładzie ciężaru dowodu) ? Tak.
>Właśnie go popełniasz, zresztą nie po raz pierwszy. Pokaż to miejsce, zamiast pleść głupoty.
>W ten sposób myli się ten spośród dyskutantów, który domaga się udowodnienia nieistnienia bytu, na który się powołuje w swojej argumentacji. Niby dlaczego?
>Podsumowując: nie masz prawa od kogokolwiek domagać się dowodu nieistnienia życia po śmierci, Mam, bo jestem ponad prawem.
>bo to Ty masz obowiązek Jedyny obowiązek jaki mam to umrzec.
>udowodnić jego istnienie, jeśli się na niego powołujesz. dlaczego? dlatego że jakiś koleś tak sobie wymyślił? Sora nie stanowi dla mnie żadnego autorytetu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > Liczbę cząstek we Wszechświecie szacuje się na ok. 10100
O ile pamiętam, to podobno nie powinna przekraczać nawet 1080.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Marian (5438 punktów) | >> Liczbę cząstek we Wszechświecie szacuje się na ok. 10100 >O ile pamiętam, to podobno nie powinna przekraczać nawet 1080. Ja czytałem o 10100. Ta liczba ma nawet własną nazwę - centylion. To i tak w gruncie rzeczy zgrubne szacunki.
|
|
| lipschitz (1674 punktów) | Próżnia, która jest niczym, to chyba nawet nie teoria, raczej zakłada się, że po prostu posiada właściwości fizyczne nieznane w chwili obecnej, jednak można je w pewien sposób już definiować np. właściwości te pozwalają porusząc się światłu z jego szybkością lub promom kosmicznym latać zgodnie ze znanymi, fizycznymi właściwościami wszechświata - idąc tym tropem możemy ustalić wiele fizycznych właściwości próżni a także powiedzieć jakich właściwości na pewno nie posiada. Nie jest to więc dobry przykład dla tezy, że może istnieć "nic", co najwyżej dla tezy, że pewnych rzeczy nie wiemy, a mimo to mogą one istnieć. I to raczej ten brak wiedzy jest dobrym przykładem dla naszego "nic", bo nic nie mamy w głowie na temat tego, co pozwoliłoby nam określić w pełni fizyczne właściwości próżni. I takie nic nie jest według mnie bytem, umysł pozostaje ograniczony do pewnego znanego mu obszaru. Ale proszę oczywiście próbować rozmawiać o tego rodzaju "nic", ciekaw jestem, co z tego wyniknie, jakim bytem określi się np. nieistniejące neurony.
|
|
 | | truthsearcher (437 punktów) | >Próżnia, która jest niczym, Nieprawda. W fizyce teoretycznej jest to stan w którym, da się wyróżnić obszar przestrzeni, w której nie ma cząstek obdarzonych masą. Stan ten nazywa się też czasem próżnią absolutną.
>to chyba nawet nie teoria, to fakt.
>raczej zakłada się, że po prostu posiada właściwości fizyczne nieznane w chwili obecnej, chyba tylko Tobie.
>Nie jest to więc dobry przykład dla tezy, że może istnieć "nic", Nic nie może istnieć.
>I to raczej ten brak wiedzy jest dobrym przykładem dla naszego "nic", bo nic nie mamy w głowie na temat tego, mów za siebie.
>I takie nic nie jest według mnie bytem, Nic nie może być bytem bo wtedy nie jest niczym.
|
|
|  | | Ojciec Dyrektor (1704 punktów) | >>I takie nic nie jest według mnie bytem, >Nic nie może być bytem bo wtedy nie jest niczym.
Nic jest określeniem braku. Spróbujcie ręcznie pomnożyć przez zero. To, że wszystkie liczby mnożone przez zero dają jeden jest tylko umowne (przynajmniej tak mnie w szkole uczyli).
Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
|
|
| |  | | truthsearcher (437 punktów) | >Nic jest określeniem braku. Więc już nie jest niczym bo jest brakiem.
>Spróbujcie ręcznie pomnożyć przez zero. To, że wszystkie liczby mnożone przez zero dają jeden jest tylko umowne (przynajmniej takmnie w szkole uczyli). 1 * 0 = 0
Zdziwiony?
|
|
| | |  | | Marian (5438 punktów) | >>Nic jest określeniem braku. >Więc już nie jest niczym bo jest brakiem. Nic jest niczym z definicji. Tak po prostu nazywa się brak bytu.
|
|
| | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >Nic jest niczym z definicji. Tak po prostu nazywa się brak bytu. Tylko że ta definicja jest wewnętrznie sprzeczna więc zakładam że jest niepoprawna.
|
|
| | | | |  | | Marian (5438 punktów) | >>Nic jest niczym z definicji. Tak po prostu nazywa się brak bytu. >Tylko że ta definicja jest wewnętrznie sprzeczna więc zakładam że jest niepoprawna. Nic - nazwa dla braku bytu. "Niczym" - narzędnik rzeczownika "nic". Możesz mi wytłumaczyć gdzie tu jest sprzeczność wewnętrzna? Jeśli mówisz "nic" to chyba musisz wiedzieć o czym mówisz. Podaj zatem swoją definicję "nic".
|
|
| | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | > Jeśli mówisz "nic" to chyba musisz wiedzieć o czym mówisz. Podaj zatem swoją definicję "nic". Wydaje mi się że jest to przeciwieństwo czegoś.
|
|
| | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Wydaje mi się że jest to przeciwieństwo czegoś.
Źle Ci się wydaje. Nic to brak czegoś.
Czy dla Ciebie zimno i ciepło to przeciwieństwa?
|
|
| | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >Źle Ci się wydaje. Nic to brak czegoś. jeśli nic jest brakiem, to jest. A więc to pewien byt. A więc nie jest już niczym.
>Czy dla Ciebie zimno i ciepło to przeciwieństwa? raczej tak.
|
|
| | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>Źle Ci się wydaje. Nic to brak czegoś. >jeśli nic jest brakiem, to jest. A więc to pewien byt. A więc nie jest już niczym.
Ja pierniczę. Brak to brak. Brak bytu nie równa się byt. Jakie inne słowo na określenie braku trzeba byłoby wynaleźć, byś nie manipulował nim w tak idiotyczny sposób?
>>Czy dla Ciebie zimno i ciepło to przeciwieństwa? >raczej tak.
No widzisz, gubisz się w podstawach. Zimno to nie przeciwieństwo ciepła, a jego brak.
|
|
| | | | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >Ja pierniczę. Brak to brak. Brak bytu nie równa się byt. Słuszna uwaga dlatego nic nie może istnieć.
>>>Czy dla Ciebie zimno i ciepło to przeciwieństwa? >>raczej tak. >No widzisz, gubisz się w podstawach. Zimno to nie przeciwieństwo ciepła, a jego brak. Okey przyznaję rację, ale to nadal nie zmienia rozwiązania.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > >Ja pierniczę. Brak to brak. Brak bytu nie równa się byt.> Słuszna uwaga dlatego nic nie może istnieć.Co Ty w końcu chcesz udowodnić?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | > >>Ja pierniczę. Brak to brak. Brak bytu nie równa się byt.> >Słuszna uwaga dlatego nic nie może istnieć.> Co Ty w końcu chcesz udowodnić?  Że "nic" jest sprzeczne tak jak "wszechmogący". Pamiętasz tamten wątek?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Pamiętam.
W którym miejscu "NIC" wydaje Ci się sprzeczne?
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >Pamiętam. >W którym miejscu "NIC" wydaje Ci się sprzeczne? Proszę przeczytaj temat wątku.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Pan Tau (1237 punktów) | >>Pamiętam. >>W którym miejscu "NIC" wydaje Ci się sprzeczne? >Proszę przeczytaj temat wątku.
Proszę, proszę. Ciekawe, kto sformułował temat wątku ?
|
|
| | | | | | |  | | Marian (5438 punktów) | >Wydaje mi się że jest to przeciwieństwo czegoś. Czego?
|
|
| | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >>Wydaje mi się że jest to przeciwieństwo czegoś. > Czego? czegoś
|
|
| | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Źle Ci się wydaje.
"a" =/= "anty"
Tak jak ciepło nie jest przeciwieństwem zimna, tak coś, niech będzie że np. materia, nie jest przeciwieństwem braku materii. Przeciwieństwem zdefiniowanej materii jerst antymateria.
Nienawiść to przeciwieństwo miłości, ale nie jej brak. Jej brak jest tylko neutralnością pod względem tej emocji.
Jak widzisz, cały czas wychodzisz z błędnych założeń, a potem się dziwisz że jesteś traktowany jak głupek.
|
|
| | | | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >Źle Ci się wydaje. >"a" =/= "anty" >Tak jak ciepło nie jest przeciwieństwem zimna, tak coś, niech będzie że np. materia, nie jest przeciwieństwem braku materii. Przeciwieństwem zdefiniowanej materii jerst antymateria. >Nienawiść to przeciwieństwo miłości, ale nie jej brak. Jej brak jest tylko neutralnością pod względem tej emocji. Okej, ale z istnieniem jest tak : albo się istnieje, albo nie. 3 możliwości nie ma.
>Jak widzisz, cały czas wychodzisz z błędnych założeń, a potem się dziwisz że jesteś traktowany jak głupek. Jak ty.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>Źle Ci się wydaje. >>"a" =/= "anty" >>Tak jak ciepło nie jest przeciwieństwem zimna, tak coś, niech będzie że np. materia, nie jest przeciwieństwem braku materii. Przeciwieństwem zdefiniowanej materii jerst antymateria. >>Nienawiść to przeciwieństwo miłości, ale nie jej brak. Jej brak jest tylko neutralnością pod względem tej emocji. >Okej, ale z istnieniem jest tak : albo się istnieje, albo nie. 3 możliwości nie ma.
Brawo. A że nieistnienie nie jest równoznaczne istnieniu,
>>Jak widzisz, cały czas wychodzisz z błędnych założeń, a potem się dziwisz że jesteś traktowany jak głupek. >Jak ty.
Po pachy się uśmiałem. Zapytaj na tym forum, mój Ty arogancki miłośniku manipulacji i czynienia nieuzasadnionych przytyków osobistych, kto tutaj traktuje mnie w takich kategoriach. Zapytaj co sądzą o Tobie, zwłaszcza w świetle ostatnich Twoich dyskusji, zwł. ze mną i Ojcem Dyrektorem.
Proszę, zadaj głośno to pytanie, nie licząc że ktoś Cię wyręczy i, przeczytawszy, odpowie na niniejszy post. Ach, jak chciałbym poznać opinie tych, którzy się z Tobą zgodzą!
|
|
| | | | | | | | |  | | Marian (5438 punktów) | >>>Wydaje mi się że jest to przeciwieństwo czegoś. >> Czego? >czegoś Nie wiesz, czy nie umiesz powiedzieć? BTW: możesz mi powiedzieć, co jest przeciwieństwem lodówki? Przymiotniki i przysłówki mają przeciwieństwa, ale rzeczownki?
|
|
| | | | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >>>>Wydaje mi się że jest to przeciwieństwo czegoś. >>> Czego? >>czegoś > Nie wiesz, czy nie umiesz powiedzieć? Jakiegoś bytu.
> BTW: możesz mi powiedzieć, co jest przeciwieństwem lodówki? Przymiotniki i przysłówki mają przeciwieństwa, ale rzeczownki? szczęście - nieszczęście.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Marian (5438 punktów) | >>>>>Wydaje mi się że jest to przeciwieństwo czegoś. >>>> Czego? >>>czegoś >> Nie wiesz, czy nie umiesz powiedzieć? >Jakiegoś bytu. Jakiego? Doprawdy bardzo precyzyjna definicja.
>> BTW: możesz mi powiedzieć, co jest przeciwieństwem lodówki? Przymiotniki i przysłówki mają przeciwieństwa, ale rzeczownki? >szczęście - nieszczęście. Ok. Szczęście jest rzeczownikiem nazywającym stan, a stan, jak wiadomo może mieć swoje przeciwieństwo. Jak się sprawa ma z lodówką? Czy przeciwieństwem lodówki jest pralka, a może coś innego?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >>szczęście - nieszczęście. >Ok. Szczęście jest rzeczownikiem nazywającym stan, a stan, jak wiadomo może mieć swoje przeciwieństwo.
>Jak się sprawa ma z lodówką? Czy przeciwieństwem lodówki jest pralka, a może coś innego? Nie wiem, ale lodówka sama w sobie nie wiąże się z jakimś stanem, a "nic" już tak.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Marian (5438 punktów) | >Nie wiem, ale lodówka sama w sobie nie wiąże się z jakimś stanem, a "nic" już tak. Stanem CZEGO jest "nic"?
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >>Nie wiem, ale lodówka sama w sobie nie wiąże się z jakimś stanem, a "nic" już tak. > Stanem CZEGO jest "nic"? Stanem niczego ( nie traktuj tego dosłownie ). Nic po prostu wiąże się z istnieniem, bo jest jego całkowitym zaprzeczeniem. Byt to coś co nie istnieje, a nic to coś co nie istnieje.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Pan Tau (1237 punktów) | > Byt to coś co nie istnieje, a nic to coś co nie istnieje.Tradycyjnie porażasz swoją "logiką"...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | > >Byt to coś co nie istnieje, a nic to coś co nie istnieje.> Tradycyjnie porażasz swoją "logiką"... Ty niestety nie masz czym porazić.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Marian (5438 punktów) | >>>Nie wiem, ale lodówka sama w sobie nie wiąże się z jakimś stanem, a "nic" już tak. >> Stanem CZEGO jest "nic"? >Stanem niczego ( nie traktuj tego dosłownie ). A niby jak mam to traktować? "Niczego" no narzędnik rzeczownika "nic", zatem definiujesz nic, poprzez to samo nic. "Masło maślane". W dodatku "nic" nie jest stanem "niczego", "nic" jest "niczym" (w sensie równoważności).
>Nic po prostu wiąże się z istnieniem, bo jest jego całkowitym zaprzeczeniem. Niedawno twierdziłeś, że "nic" jest przeciwieństwem "czegoś" ("bytu" zapewne), a nie zaprzeczeniem istnienia. Chcesz powiedzieć, że "nic" jest przeciwieństwem (cokolwiek to znaczy) tylko bytów istniejących?
>Byt to coś co nie istnieje, a nic to coś co nie istnieje. Pan Tau to już właściwie skomentował.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >>Nic po prostu wiąże się z istnieniem, bo jest jego całkowitym zaprzeczeniem. > Niedawno twierdziłeś, że "nic" jest przeciwieństwem "czegoś" ("bytu" zapewne), Trudno powiedzieć że jest bo tak naprawdę to go nie ma.
>a nie zaprzeczeniem istnienia. Może też. Może nic jest zaprzeczeniem wszystkiego co nas otacza. ( zwracam uwagę na słowo może...)
>Chcesz powiedzieć, że "nic" jest przeciwieństwem (cokolwiek to znaczy) tylko bytów istniejących? Przeciwieństwem tego, co nie istnieje, jest... ???
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Marian (5438 punktów) | >>>Nic po prostu wiąże się z istnieniem, bo jest jego całkowitym zaprzeczeniem. >> Niedawno twierdziłeś, że "nic" jest przeciwieństwem "czegoś" ("bytu" zapewne), >Trudno powiedzieć że jest bo tak naprawdę to go nie ma. Więc wycofujesz się ze swojej definicji?
>>a nie zaprzeczeniem istnienia. >Może też. Może nic jest zaprzeczeniem wszystkiego co nas otacza. ( zwracam uwagę na słowo może...) Tak.. zaiste bardzo precyzyjna definicja..
>>Chcesz powiedzieć, że "nic" jest przeciwieństwem (cokolwiek to znaczy) tylko bytów istniejących? >Przeciwieństwem tego, co nie istnieje, jest... ??? Może to co istnieje? A może coś zupełnie innego? Cały problem z tą definicją poprzez przeciwieństwa tak naprawdę polega na tym, że trzeba się "umówić" co traktuje się jako przeciwieństwa. Jak słusznie zauważył Thorvoy, przeciwieństwem szczęścia może być nieszczęście, ale może być również pech. Natomiast jeśli chodzi o "brak", to nie ma takich wątpliwości.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >>>>Nic po prostu wiąże się z istnieniem, bo jest jego całkowitym zaprzeczeniem. >>> Niedawno twierdziłeś, że "nic" jest przeciwieństwem "czegoś" ("bytu" zapewne), >>Trudno powiedzieć że jest bo tak naprawdę to go nie ma. > Więc wycofujesz się ze swojej definicji? skąd wysnułeś takie wnioski???
> Tak.. zaiste bardzo precyzyjna definicja.. Podaj lepszą...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Marian (5438 punktów) | >>>>>Nic po prostu wiąże się z istnieniem, bo jest jego całkowitym zaprzeczeniem. >>>> Niedawno twierdziłeś, że "nic" jest przeciwieństwem "czegoś" ("bytu" zapewne), >>>Trudno powiedzieć że jest bo tak naprawdę to go nie ma. >> Więc wycofujesz się ze swojej definicji? >skąd wysnułeś takie wnioski??? Ponieważ przytoczyłem Twoją własną definicję "nic", a Ty zgłaszasz do niej jakieś obiekcje. Przyjrzyj się przebiegowi konwersacji. Dla ułatwienia, cytowania powyżej.
>> Tak.. zaiste bardzo precyzyjna definicja.. >Podaj lepszą... ... Podałem przecież. Nic = niebyt = brak bytu. Skleroza, czy lekceważenie?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | > >>>>>Nic po prostu wiąże się z istnieniem, bo jest jego całkowitym zaprzeczeniem.> >>>> Niedawno twierdziłeś, że "nic" jest przeciwieństwem "czegoś" ("bytu" zapewne),> >>>Trudno powiedzieć że jest bo tak naprawdę to go nie ma.> >> Więc wycofujesz się ze swojej definicji?> >skąd wysnułeś takie wnioski???> Ponieważ przytoczyłem Twoją własną definicję "nic", a Ty zgłaszasz do niej jakieś obiekcje. Przyjrzyj się przebiegowi konwersacji. Dla ułatwienia, cytowania powyżej.chodzi ci o fragment "trudno powiedzieć że jest" ? To taka gra słowna, w której jest oznacza istnienie, a nie jak u Ciebie określenie.  > >> Tak.. zaiste bardzo precyzyjna definicja..> >Podaj lepszą...> ...> Podałem przecież. Nic = niebyt = brak bytu. Skleroza, czy lekceważenie?Dobra patrz: Dowód nie wprost- 1. Nic istnieje ( takie jest Twoje założenie ). 2. To co istnieje nazywamy bytem. ( to chyba oczywiste ) 1+2 = nic jest bytem Podstawmy do równania Twoją definicję "nic". Otrzymujemy: niebyt jest bytem. lub brak bytu jest bytem. Wniosek : otrzymaliśmy dwie sprzeczności co dowodzi, że Twoja definicja wcale nie jest lepsza, a wręcz przeciwnie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Marian (5438 punktów) | Niestety aksjomat 1 nie jest poprawny, co obala Twoje rozumowanie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | > Niestety aksjomat 1 nie jest poprawny, co obala Twoje rozumowanie. Nie on obala Twoje rozumowanie, które opierasz na sprzeczności.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Marian (5438 punktów) | >> Niestety aksjomat 1 nie jest poprawny, co obala Twoje rozumowanie. >Nie on obala Twoje rozumowanie, które opierasz na sprzeczności. Niczego nie obala. Twoje rozumowanie jest oparte na fałszywych założeniach. Z fałszywych założeń możesz wyprowadzić wszystko, tak prawdę, jak fałsz. "Nic" nie istnieje i istnieć nie może. To dopełnienie zbioru bytów (więc bytem nie jest), a tylko byty mogą posiadać właściwość istnienia.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >>> Niestety aksjomat 1 nie jest poprawny, co obala Twoje rozumowanie. >>Nie on obala Twoje rozumowanie, które opierasz na sprzeczności. > Niczego nie obala. Twoje rozumowanie jest oparte na fałszywych założeniach. Bo niektóre moje dowody to dowody nie wprost , np. "nic" istnieje. Wiem ( i z tego co piszesz wnioskuję że Ty tez wiesz) że to założenie jest nieprawdziwe, ale jest potrzebne udowodnienia że "nic" nie istnieje.
>Z fałszywych założeń możesz wyprowadzić wszystko, tak prawdę, jak fałsz. Nie zawsze.
>"Nic" nie istnieje i istnieć nie może. racja.
>To dopełnienie zbioru bytów (więc bytem nie jest), Sory ale jedno z drugiego nie wynika.
>a tylko byty mogą posiadać właściwość istnienia. Dlatego są bytami.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Marian (5438 punktów) | > Bo niektóre moje dowody to dowody niewprost Co to ma do rzeczy? Akurat ten Twój dowód niczego nie pokazje. Nigdy nie twierdziłem, że "nic" istnieje. > >Z fałszywych założeń możesz wyprowadzić wszystko, tak prawdę, jak fałsz.> Nie zawsze. Implikacja. Zdziwiony? > >To dopełnienie zbioru bytów (więc bytem nie jest),> Sory ale jedno z drugiego nie wynika. Zbiór liczb niewymiernych jest dopełnieniem zbioru liczb wymiernych. Żadna liczba niewymierna nie jest wymierna. Już jasne? Niebyt nie jest bytem. "Dziura" nie jest elektronem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | > >Bo niektóre moje dowody to dowody niewprost> Co to ma do rzeczy?To że krytykujesz choć wcale nie rozumiesz o co chodzi. > Akurat ten Twój dowód niczego nie pokazje.Pokazuje tylko że tego nie dostrzegasz. > Nigdy nie twierdziłem, że "nic" istnieje.No to o co chodzi? > >>Z fałszywych założeń możesz wyprowadzić wszystko, tak prawdę, jak fałsz.> >Nie zawsze.> Implikacja. Zdziwiony?Nie. > Zbiór liczb niewymiernych jest dopełnieniem zbioru liczb wymiernych. Żadna liczba niewymierna nie jest wymierna. Już jasne?tak, ale aby istniał zbiór i jego dopełnienie, suma tych dwóch zbiorów musi isntnieć i być większ od zbioru i dopełnienia ( bo inaczej dopełnieniem jest zbiór pusty) Wniosek twoje rozumowanie niczego nie dowodzi bo suma "nic" i czegoś jest równa czemuś ( bo "nic" nie istnieje) więc dopełnienim jest zbiór pusty ( "nic" nie istnieje ).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Marian (5438 punktów) | > >>Bo niektóre moje dowody to dowody niewprost> > Co to ma do rzeczy?> To że krytykujesz choć wcale nie rozumiesz o co chodzi. Wygląda na to, że Ty nie rozumiesz. Jedyne co wykazałeś, to to, że istnienie "nic" prowadzi do absurdu, tylko, że nikt nigdy nie twierdził, że nic istnieje. I w tym momencie absolutnie nie ma znaczenia, że to był dowód nie wprost, bo wcale nie pokazałeś wewnętrznej sprzeczności mojej definicji, tylko jakiejś innej. Napisałeś: > 1. Nic istnieje ( takie jest Twoje założenie ).a to wiarutna bzdura, bo to nie jest moje założenie. Teraz już jasne? > >Akurat ten Twój dowód niczego nie pokazje.> Pokazuje tylko że tego nie dostrzegasz. p/w > >Nigdy nie twierdziłem, że "nic" istnieje.> No to o co chodzi? p/w > >>>Z fałszywych założeń możesz wyprowadzić wszystko, tak prawdę, jak fałsz.> >>Nie zawsze.> > Implikacja. Zdziwiony?> Nie. No to co mi tu p***, że nie zawsze, jak zawsze? > tak, ale aby istniał zbiór i jego dopełnienie, suma tych dwóch zbiorów musi isntnieć i być większ od zbioru i dopełnienia ( bo inaczej dopełnieniem jest zbiór pusty) (...) Wcale nie zakładam, że dopełnienie zbioru bytów istnieje, bo "nic" nie istnieje. Def. x∈A C⇔x∉A. Koniec. "Nic" nie należy do zbioru bytów, więc należy do jego dopełnienia. Ponadto mylisz pojęcie "istnieje" w sensie matematycznym i realnym. Element dopełnienia zbioru bytów - "nic" istnieje w sensie matematycznym (jako element zbioru), ale nie istnieje w sensie realnym (bo nie jest bytem).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | > Wygląda na to, że Ty nie rozumiesz.Fajnie ale Ty rozumiesz jeszcze mniej. > Jedyne co wykazałeś, to to, że istnienie "nic" prowadzi do absurdu, tylko, że nikt nigdy nie twierdził, że nic istnieje.To skąd się wzięło to pojęcie. Dlaczego ktoś wymyślił "nic" choć wcale nie wierzył że istnieje? > Teraz już jasne?skoro tak twierdzisz to i tak wyszło na moje.  > No to co mi tu p***, że nie zawsze, jak zawsze?sorra mój bład. > Wcale nie zakładam, że dopełnienie zbioru bytów istnieje, bo "nic" nie istnieje.Dzięki za przyznanie racji. > Def. x∈AC⇔x∉A. Koniec. "Nic" nie należy do zbioru bytów, więc należy do jego dopełnienia.Okej, ale co jest "nadzbiorem" tego co istnieje? > Ponadto mylisz pojęcie "istnieje" w sensie matematycznym i realnym."Istnieje" raczej nie zmienia sensu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Marian (5438 punktów) | > > Wygląda na to, że Ty nie rozumiesz.> Fajnie ale Ty rozumiesz jeszcze mniej. Jakieś argumenty, czy to kolejny przejaw Twojej arogancji? Nie zdenerwujesz mnie tymi inwektywami. Rozmowy z co poniektórymi chrześcijanami mnie zahartowały pod tym względem. > >Jedyne co wykazałeś, to to, że istnienie "nic" prowadzi do absurdu, tylko, że nikt nigdy nie twierdził, że nic istnieje.> To skąd się wzięło to pojęcie. Dlaczego ktoś wymyślił "nic" choć wcale nie wierzył że istnieje? Ponieważ to pojęcie jest bardzo pomocne podczas wyrażania swoich myśli. To oczywiste. > >Teraz już jasne?> skoro tak twierdzisz to i tak wyszło na moje.  Nie sądzę. Nadal nie wykazałeś wewnętrznej sprzeczności mojej definicji "nic", jak również nie wykazałeś, że to Twoje "ja" istnieje realnie. Wygląda na to, że mam przyjąć na wiarę, BO TAK! > > Def. x∈AC⇔x∉A. Koniec. "Nic" nie należy do zbioru bytów, więc należy do jego dopełnienia.> Okej, ale co jest "nadzbiorem" tego co istnieje? To oczywiste: nadzbiorem bytów istniejących jest zbiór wszystkich bytów. Można pomyśleć również byty nieistniejące (jak bogowie, krasnoludki, jednorożce etc.). Jeszcze "większym" nadzbiorem jest zbiór bytów + niebyt. Nie ma chyba konkretnej nazwy.. > >Ponadto mylisz pojęcie "istnieje" w sensie matematycznym i realnym.> "Istnieje" raczej nie zmienia sensu. Jasne. A zbiór liczb niewymiernych istnieje realnie. Mylenie istnienia realnego z istnieniem w sensie matematycznym to częsty błąd ludzi, którzy próbują udowodnić matematycznie istnienie boga, lub innych wyimaginowanych bytów. Swego czasu popełnił go nawet Kurt Goedel (tzw. dowód Goedla na istnienie boga).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | > To oczywiste. Oczywistość jest kwestią względną.
> Nie sądzę. Nadal nie wykazałeś wewnętrznej sprzeczności mojej definicji "nic", Bo twoja definicja nie jest sprzeczna ( chyba, nie analizowałem jej aż tak dogłebnie ). Chodzi o to, że Ty postrzegasz "nic" jako pojęcie. I tylko pojęcie. I to jest wystarczający dowód mojej teorii. Bo skoro pojęcie istnieje tylko w naszych umysłach to nie istnieje "naprawdę".
>>Okej, ale co jest "nadzbiorem" tego co istnieje? > To oczywiste: nadzbiorem bytów istniejących jest zbiór wszystkich bytów. Popełniasz bardzo prosty błąd, bo nie rozumiesz że byt to to co istnieje.
>Można pomyśleć również byty nieistniejące (jak bogowie, krasnoludki, jednorożce etc.). jak nie istnieją to dlaczego o nich wspominasz. gdyby w pewien sposób nie istnieli to byś o nich nie mówił ale jakoś znaleźli się w Twojej głowie.
>Jeszcze "większym" nadzbiorem jest zbiór bytów + niebyt. Tylko że zbiór ten sprowadza się do zbiorów bytu bo niebytu nie ma. Brak dopełnienia.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Marian (5438 punktów) | >> To oczywiste. >Oczywistość jest kwestią względną. Nie, jeśli się ją dobrze zdefiniuje. Nazywam oczywistym to, co jest tak łatwo pokazać, że każdy sam do tego dojdzie, albo jeśli zdanie przeciwne łatwo sprowadzić do sprzeczności (znowu - każdy sam to zauważy). Oczywistość również często wynika wprost z definicji obiektu rozważań.
>> Nie sądzę. Nadal nie wykazałeś wewnętrznej sprzeczności mojej definicji "nic", >Bo twoja definicja nie jest sprzeczna ( chyba, nie analizowałem jej aż tak dogłebnie ). Cieszę się.
>Chodzi o to, że Ty postrzegasz "nic" jako pojęcie. I tylko pojęcie. A czym innym jest według Ciebie?
>I to jest wystarczający dowód mojej teorii. Bo skoro pojęcie istnieje tylko w naszych umysłach to nie istnieje "na prawdę". To wcale nie wykazuje istnienia "życia po śmierci", czy "ja". Brak związku.
>>>Okej, ale co jest "nadzbiorem" tego co istnieje? >> To oczywiste: nadzbiorem bytów istniejących jest zbiór wszystkich bytów. >Popełniasz bardzo prosty błąd, bo nie rozumiesz że byt to to co istnieje. Ludzie nawymyślali sobie całą masę bytów i trzeba je jakoś sklasyfikować. Jest jasne, że większość tych bytów nie istnieje.
>>Można pomyśleć również byty nieistniejące (jak bogowie, krasnoludki, jednorożce etc.). >jak nie istnieją to dlaczego o nich wspominasz. gdyby w pewien sposób nie istnieli to byś o nich nie mówił ale jakoś znaleźli się w Twojej głowie. p/w
>>Jeszcze "większym" nadzbiorem jest zbiór bytów + niebyt. >Tylko że zbiór ten sprowadza się do zbiorów bytu bo niebytu nie ma. Brak dopełnienia. To, że niebytu nie ma realnie, nie oznacza, że nie można pomyśleć o nim jako o elemencie pewnego zbioru. Jakiś problem z tym? Nikomu nie przeszkadza, że liczby zespolone nie istnieją realnie w tym, żeby konstruować ich zbiory. Nie mam żadnego problemu, żeby kartkę z napisem "niebyt" wrzucić sobie do jakiegoś arbitralnego worka (zbioru), podobnie, jak nie mam problemu z wrzuceniem kartki z napisem "bóg", albo "jednorożec" do worka z napisem "byty nieistniejące". Na tym polega matematyka i na tym polega taksonomia.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | > Nie, jeśli się ją dobrze zdefiniuje. Nazywam oczywistym to, co jest tak łatwo pokazać, że każdy sam do tego dojdzie, albo jeśli zdanie przeciwne łatwo sprowadzić do sprzeczności (znowu - każdy sam to zauważy). Oczywistość również często wynika wprost z definicji obiektu rozważań. Co dla jednego proste, dla drugiego trudne. Powiedz mi czy równanie 2+2 = 4 jest proste czy trudne?
>>Chodzi o to, że Ty postrzegasz "nic" jako pojęcie. I tylko pojęcie. > A czym innym jest według Ciebie? Powinno być realnym "nic".
> To wcale nie wykazuje istnienia "życia po śmierci", czy "ja". Ani go nie obala.
> Ludzie nawymyślali sobie całą masę bytów i trzeba je jakoś sklasyfikować. Jest jasne, że większość tych bytów nie istnieje. Które na przykład?
>Nikomu nie przeszkadza, że liczby zespolone nie istnieją realnie Oczywiście że istnieją bez nich nie mielibyśmy tak rozwiniętej matematyki, analizy, ekonomii i paru innych rzeczy.
> Nie mam żadnego problemu, żeby kartkę z napisem "niebyt" wrzucić sobie do jakiegoś arbitralnego worka (zbioru), podobnie, jak nie mam problemu z wrzuceniem kartki z napisem "bóg", albo "jednorożec" do worka z napisem "byty nieistniejące". Tylko jaki to ma związek?
>Na tym polega matematyka i na tym polega taksonomia. Nie właśnie nie na tym polega.
Mam jeszcze pytanie, bo chyba mówiłeś że tworzę niepotrzebne byty, jakie jeśli mógłbyś mi powiedzieć?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Marian (5438 punktów) | >Co dla jednego proste, dla drugiego trudne. Powiedz mi czy równanie 2+2 = 4 jest proste czy trudne? To jest stwierdzenie faktu.
>>>Chodzi o to, że Ty postrzegasz "nic" jako pojęcie. I tylko pojęcie. >> A czym innym jest według Ciebie? >Powinno być realnym "nic". "Realne nic" to oksymoron.
>> To wcale nie wykazuje istnienia "życia po śmierci", czy "ja". >Ani go nie obala. Więc co to ma oznaczać: >I to jest wystarczający dowód mojej teorii. To żaden dowód.
>> Ludzie nawymyślali sobie całą masę bytów i trzeba je jakoś sklasyfikować. Jest jasne, że większość tych bytów nie istnieje. >Które na przykład? Mam zacytować znowu siebie samego?
>>Nikomu nie przeszkadza, że liczby zespolone nie istnieją realnie >Oczywiście że istnieją bez nich nie mielibyśmy tak rozwiniętej matematyki, analizy, ekonomii i paru innych rzeczy. Znowu mylisz pojęcie istnienia realnego z istnieniem w sensie matematycznym. Ja mówię o realnym. Pewien mój wykładowca wymyślił kiedyś matematyczny byt, który nazwał "wielkim, granatowym pożeraczem siódemek". To, że matematycznie istnieje taki byt (bardzo dobrze określony), nie oznacza, że możesz spotkać na ulicy takiego "granatowego pożeracza siódemek".
>> Nie mam żadnego problemu, żeby kartkę z napisem "niebyt" wrzucić sobie do jakiegoś arbitralnego worka (zbioru), podobnie, jak nie mam problemu z wrzuceniem kartki z napisem "bóg", albo "jednorożec" do worka z napisem "byty nieistniejące". >Tylko jaki to ma związek? Którego fragmentu nie rozumiesz? Pokazałem Ci, jak sobie wyobrazić dopełnienie zbioru bytów i zbiór bytów nieistniejących.
>>Na tym polega matematyka i na tym polega taksonomia. >Nie właśnie nie na tym polega. W wielkim uproszczeniu, to o czym napisałem, nazywa się teorią mnogości.
>Mam jeszcze pytanie, bo chyba mówiłeś że tworzę niepotrzebne byty, jakie jeśli mógłbyś mipowiedzieć? A tzw. "ja" to pryszcz? Do "życia po śmierci" potrzebujesz pewnie jakiś nowy byt, bo żaden znany nie może przetrwać śmierci. I oczywiście nie potrafisz podać żadnego racjonalnego powodu na istnienie owego bytu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >>Co dla jednego proste, dla drugiego trudne. Powiedz mi czy równanie 2+2 = 4 jest proste czy trudne? > To jest stwierdzenie faktu. Wcale nie, pytam jeszcze raz czy to równanie jest trudne...?
> "Realne nic" to oksymoron. I???
> Więc co to ma oznaczać: >>I to jest wystarczający dowód mojej teorii. że to udowadnia że "nic" jest wewnętrznie sprzeczne.
> Znowu mylisz pojęcie istnienia realnego z istnieniem w sensie matematycznym. Nie to Ty je mylisz.
>Ja mówię o realnym. A co według Ciebie jest realne???
>Pewien mój wykładowca wymyślił kiedyś matematyczny byt, który nazwał "wielkim, granatowym pożeraczem siódemek". To, że matematycznie istnieje taki byt (bardzo dobrze określony), nie oznacza, że możesz spotkać na ulicy takiego "granatowego pożeracza siódemek". No i???
> Którego fragmentu nie rozumiesz? Jaki to ma związek z tematem.
>Pokazałem Ci, jak sobie wyobrazić dopełnienie zbioru bytów i zbiór bytów nieistniejących. Nie Ty mi pokazałeś parę worków które sobie jakoś nazwałeś, to niczego nie udowadnia.
> A tzw. "ja" to pryszcz? Do "życia po śmierci" potrzebujesz pewnie jakiś nowy byt, I tu znowu się mylisz bo gdyby był nowy to nie bylibyśmy nim i nie istnielibyśmy po śmierci.
>bo żaden znany nie może przetrwać śmierci. Nie jest to udowodnione naukowo.
>I oczywiście nie potrafisz podać żadnego racjonalnego powodu na istnienie owego bytu. A ty na nieistnienie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Marian (5438 punktów) | >>>Co dla jednego proste, dla drugiego trudne. Powiedz mi czy równanie 2+2 = 4 jest proste czy trudne? >> To jest stwierdzenie faktu. >Wcale nie, pytam jeszcze raz czy to równanie jest trudne...? A jak stwierdzenie faktu może być trudne? Trudne w sformułowaniu, czy zaakceptowaniu?
>> "Realne nic" to oksymoron. >I??? Potrzeba coś więcej? To znaczy, że realne być nie może. Koniec. Której części nie rozumiesz?
>> Więc co to ma oznaczać: >>>I to jest wystarczający dowód mojej teorii. >że to udowadnia że "nic" jest wewnętrznie sprzeczne. Gdzie? Jak? Niby z czego to wynika? Niedawno mówiłeś, że określone moją definicją nie jest wewnętrznie sprzeczne?
>> Znowu mylisz pojęcie istnienia realnego z istnieniem w sensie matematycznym. >Nie to Ty je mylisz. Serio? Masz coś więcej do powiedzenia?
>>Ja mówię o realnym. >A co według Ciebie jest realne??? Realne = będące składnikiem obserwowalnego świata. Jak wiadomo hipotetycznych światów może być całe mnóstwo, ale świat, w którym żyjemy jest tylko jeden.
>>Pewien mój wykładowca wymyślił kiedyś matematyczny byt, który nazwał "wielkim, granatowym pożeraczem siódemek". To, że matematycznie istnieje taki byt (bardzo dobrze określony), nie oznacza, że możesz spotkać na ulicy takiego "granatowego pożeracza siódemek". >No i??? Obiekt istniejący matematycznie nie istnieje realnie? Co w tym takiego trudnego do pojęcia?
>> Którego fragmentu nie rozumiesz? >Jaki to ma związek z tematem. Głupa palisz? Już prościej chyba nie potrafię wytłumaczyć. Tłumaczę, jak pięciolatkowi. Chłopczyku, ile ty masz latek?
>>Pokazałem Ci, jak sobie wyobrazić dopełnienie zbioru bytów i zbiór bytów nieistniejących. >Nie Ty mi pokazałeś parę worków które sobie jakoś nazwałeś, to niczego nie udowadnia. Tak się właśnie pięciolatkowi tłumaczy pojęcie zbioru... Jak tak nie rozumiesz, to nie ma sensu prowadzić dalej tej rozmowy.
>> A tzw. "ja" to pryszcz? Do "życia po śmierci" potrzebujesz pewnie jakiś nowy byt, >I tu znowu się mylisz bo gdyby był nowy to nie bylibyśmy nim i nie istnielibyśmy po śmierci. W nauce nie ma miejsca dla takich bytów, stąd wniosek, że go wymyśliłeś.
>>bo żaden znany nie może przetrwać śmierci. >Nie jest to udowodnione naukowo. Niby skąd Ty to możesz wiedzieć? Byty, które znamy są dobrze zdefiniowane. Nie udowadnia się DEFINICJI. Z resztą inaczej: nie znamy żadnego bytu, który mógłby przetrwać śmierć. Zresztą to wynika nawet wprost z definicji śmierci jako kresu istnienia.
>>I oczywiście nie potrafisz podać żadnego racjonalnego powodu na istnienie owego bytu. >A ty na nieistnienie. "Istnieje życie po śmierci" to naukowe stwierdzenie. Po Twojej stronie leży udowodnienie jego prawdziwości, albo chociaż dostarczenie sprawdzalnych przewidywań. Tak działa nauka.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | > A jak stwierdzenie faktu może być trudne? Trudne w sformułowaniu, czy zaakceptowaniu? To wiedz że aby dowieść tego "faktu" trzeba 4 lata studiować matematykę, i wtedy wcale nie jest to takie oczywiste. Ty po prostu przyjmujesz to za pewnik. Tak jest i już. Nie myślisz dlaczego i czy na pewno tak.
> Potrzeba coś więcej? To znaczy, że realne być nie może. Koniec. Skoro nie możę istnieć to wyszło na moje. Nic nie istnieje.
> Gdzie? Jak? Niby z czego to wynika? Z argumentów które podałem.
> Niedawno mówiłeś, że określone moją definicją nie jest wewnętrznie sprzeczne? Ale Ty nie definiujesz "nic" tylko "pojęcie nic" a to już duża różnica.
> Serio? serio.
>Masz coś więcej do powiedzenia? Parę rzeczy.
>>A co według Ciebie jest realne??? > Realne = będące składnikiem obserwowalnego świata. Liczby zespolone też możemy obserwować. Umysł też jest w pewien sposób obserwowany. bóg też jest obserwowany. To też realne byty.
> Obiekt istniejący matematycznie nie istnieje realnie? Na to pytanie odpowiadam przecząco. To że cos nie podejdzie do Ciebie na ulicy nie znaczy że nie istnieje. Rozpatrz to na przykładzie pamięci, umysłu, świadomości...
> Już prościej chyba nie potrafię wytłumaczyć. nie potrafisz tłumaczyć.
>Tłumaczę, jak pięciolatkowi. To za wysoki poziom jak dla Ciebie. Chyba jeszcze nie dorosłeś do tego poziomu intelektualnego.
>Chłopczyku, ile ty masz latek? Na pewno więcej od Ciebie...
> Tak się właśnie pięciolatkowi tłumaczy pojęcie zbioru... Pięciolatek pojmuje jakie błędy robisz a ty dlaej nic nie rozumiesz.
>Jak tak nie rozumiesz, to nie ma sensu prowadzić dalej tej rozmowy. rzeczywiście, skoro brak Ci argumentów i nie rozumiesz co się do Ciebie mówi to chyba nie ma sensu.
> W nauce nie ma miejsca dla takich bytów, stąd wniosek, że go wymyśliłeś. Błędny wniosek. Np. "rozum" istnieje choć go nie wymyśliłem.
> Niby skąd Ty to możesz wiedzieć? Bo trochę czytam.
>Byty, które znamy są dobrze zdefiniowane. Niestety znowu się mylisz.
>Nie udowadnia się DEFINICJI. Ale skądś się ją bierze.
> Z resztą inaczej: nie znamy żadnego bytu, który mógłby przetrwać śmierć. Zresztą to wynika nawet wprost z definicji śmierci jako kresu istnienia. Znowu się mylisz pięciolatku, śmierć to kres życia nie istnienia. Mylisz bardzo proste pojęcia. Radzę wziąć się za naukę.
> "Istnieje życie po śmierci" to naukowe stwierdzenie. Po Twojej stronie leży udowodnienie jego prawdziwości, A po Twojej braku prawidłowości.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Marian (5438 punktów) | >> A jak stwierdzenie faktu może być trudne? Trudne w sformułowaniu, czy zaakceptowaniu? >To wiedz że aby dowieść tego "faktu" trzeba 4 lata studiować matematykę, i wtedy wcale nie jest to takie oczywiste. Ty po prostu przyjmujesz to za pewnik. Tak jest i już. Nie myślisz dlaczego i czy na pewno tak. To śmieszne. Jest oczywiste, że nie masz pojęcia o matematyce. Tak to udowadniam: dwa jabłka dodane do dwóch jabłek dają cztery jabłka (możesz sprawdzić, jak nie wierzysz). Oczywiście nie jest istotne, że są to jabłka. Dwa cokolwiek dodane do dwóch cokolwiek dają cztery takie same cokolwiek. Skoro tak, to nie ma sensu mówić o konkretnych obiektach i można stwierdzić, że dwa dodane do dwóch daje cztery. Koniec. Nie studiowałem czterech lat matematyki. >> Potrzeba coś więcej? To znaczy, że realne być nie może. Koniec. >Skoro nie możę istnieć to wyszło na moje. Nic nie istnieje. >> Gdzie? Jak? Niby z czego to wynika? >Z argumentów które podałem. A żadnych nie podałeś.
>> Niedawno mówiłeś, że określone moją definicją nie jest wewnętrznie sprzeczne? >Ale Ty nie definiujesz "nic" tylko "pojęcie nic" a to już duża różnica. Więc? Tylko pojęcie może być wewnętrznie sprzeczne (bo każda definicja mówi o pojęciu, określeniu dla pewnego obiektu).
>> Serio? >serio. >>Masz coś więcej do powiedzenia? >Parę rzeczy. Właśnie widzę. Więc? Niby to w jaki sposób mylę pojęcia istnienia realnego i w sensie matematycznym?
>>>A co według Ciebie jest realne??? >> Realne = będące składnikiem obserwowalnego świata. >Liczby zespolone też możemy obserwować. Umysł też jest w pewien sposób obserwowany. bóg też jest obserwowany. ??? Pokaż mi funkcję falową. Nie masz pojęcia o czym mówisz. Bóg jest obserwowany? Niby kto go obserwuje? Skoro tak, to czemu w niego nie wierzysz?
>> Obiekt istniejący matematycznie nie istnieje realnie? >Na to pytanie odpowiadam przecząco. To że cos nie podejdzie do Ciebie na ulicy nie znaczy że nie istnieje. Tylko, że to jest byt wymyślony przez mojego wykładowcę. Jest oczywiste, że nie istnieje realnie, bo to on go wymyślił. To, że wymyślisz sobie jakiś obiekt matematyczny, nie oznacza, że pojawi się nowy obiekt realny.
>Rozpatrz to na przykładzie pamięci, umysłu, świadomości... Tylko, że to nie są byty matematyczne.
>> Już prościej chyba nie potrafię wytłumaczyć. >nie potrafisz tłumaczyć. Podrośnij, poducz się matematyki i fizyki, to może zrozumiesz. Trudno jest wytłumaczyć matematykę totalnemu ignorantowi..
>>Chłopczyku, ile ty masz latek? >Na pewno więcej od Ciebie... Po poziomie dyskusji raczej tego nie widać. Nie rozumiesz podstawowych faktów, nie masz pojęcia o matematyce, ani fizyce, chociaż próbujesz nadrabiać arogancją, ale z mizernym skutkiem.
>> Tak się właśnie pięciolatkowi tłumaczy pojęcie zbioru... >Pięciolatek pojmuje jakie błędy robisz a ty dlaej nic nie rozumiesz. Pięciolatek nie ma pojęcia, o czym mówi.
>>Jak tak nie rozumiesz, to nie ma sensu prowadzić dalej tej rozmowy. >rzeczywiście, skoro brak Ci argumentów i nie rozumiesz co się do Ciebie mówi to chyba nie ma sensu. >> W nauce nie ma miejsca dla takich bytów, stąd wniosek, że go wymyśliłeś. >Błędny wniosek. Np. "rozum" istnieje choć go nie wymyśliłem. Rozum nie jest bytem niematerialnym. To właściwość materii. Bez niej nie istnieje.
>> Niby skąd Ty to możesz wiedzieć? >Bo trochę czytam. Trochę za mało.
>>Byty, które znamy są dobrze zdefiniowane. >Niestety znowu się mylisz. Chcesz powiedzieć coś więcej? Może mam uwierzyć na słowo. Jesteś niepoważny.
>>Nie udowadnia się DEFINICJI. >Ale skądś się ją bierze. Owszem. Co z tego ma niby wynikać?
>> Z resztą inaczej: nie znamy żadnego bytu, który mógłby przetrwać śmierć. Zresztą to wynika nawet wprost z definicji śmierci jako kresu istnienia. >Znowu się mylisz pięciolatku, śmierć to kres życia nie istnienia. Mylisz bardzo proste pojęcia. A co to jest życie? Czy to nie jest może aby forma istnienia?
>Radzę wziąć się za naukę. Tak się składa, że ja się zajmuję nauką.
>> "Istnieje życie po śmierci" to naukowe stwierdzenie. Po Twojej stronie leży udowodnienie jego prawdziwości, >A po Twojej braku prawidłowości. Nie masz pojęcia, jak działa nauka i widzę, że nic do Ciebie nie dociera.
Może nie powinienem tego robić, bo - jak mawiał Nietzsche - "W co motłoch bez dowodów uwierzył, jakże byśmy mogli to dowodami obalić?", ale mam teraz dla Ciebie takie zadanie domowe: Załóżmy, że to Twoje "ja" istnieje i jest stowarzyszone z żywymi obiektami. Teraz cofnijmy się wstecz i zapytajmy, czy nasi przodkowie, pierwotniaki posiadali "ja"? Czy posiadali je (i nadal posiadają) bakterie? Pójdźmy dalej. Czy posiadała je pierwsza cząsteczka, zdolna do reprodukcji (być może coś typu RNA)? Pójdźmy jeszcze dalej. Skoro była to zwyczajna cząsteczka z jedną ekstra właściwością (zdolność reprodukcji), to może "ja" posiadają wszystkie cząsteczki? Oczywiście nie ma powodu, żeby "ja" pojawiało się, gdy atomy łączą się w cząsteczkę, więc może to własność atomów? A może pojedynczych cząstek elementarnych? A może "ja" pojawiło się na pewnym stopniu rozwoju? Jak odróżnić jestestwa posiadające "ja", od nie posiadających go? Jak to się stało, że "ja" nagle się pojawiło? Pomyśl o tym.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | > To śmieszne. To co piszesz jest i śmieszne i żałosne.
>Jest oczywiste, że nie masz pojęcia o matematyce. Oczywiste jest to że masz jeszcze mniejsze pojęcie o matematyce niż ja.
>Tak to udowadniam: dwa jabłka dodane do dwóch jabłek dają cztery jabłka (możesz sprawdzić, jak nie wierzysz). Na studiach matematycznych wyśmiali by cię. To nie jest żaden dowód ( no może tylko na twoją bezkresna głupotę).
>Dwa cokolwiek dodane do dwóch cokolwiek dają cztery takie same cokolwiek. Przyjmujesz to za pewnik a nie udowadniasz...
>Skoro tak, to nie ma sensu mówić o konkretnych obiektach i można stwierdzić, że dwa dodane do dwóch daje cztery. Koniec. To żaden dowód.
>Nie studiowałem czterech lat matematyki. widać od razu...
>To znaczy, że realne być nie może. Nieprawda.
>>Z argumentów które podałem. > A żadnych nie podałeś. Podałem tylko ich nie rozumiesz.
> Więc? Czego nie rozumiesz?
>Tylko pojęcie może być wewnętrznie sprzeczne (bo każda definicja mówi o pojęciu, określeniu dla pewnego obiektu). Sprawdź termin definicja w encyklopedii.
> ??? Pokaż mi funkcję falową. Sora, nie mam jej na twardym dysku.
> Nie masz pojęcia o czym mówisz. Mam większe pojęcie od ciebie.
> Bóg jest obserwowany? Tak.
>Niby kto go obserwuje? Ludzie, tylko oni znają pojęcie "bóg".
> Skoro tak, to czemu w niego nie wierzysz? Bo nie muszę.
> Tylko, że to jest byt wymyślony przez mojego wykładowcę. Jest oczywiste, że nie istnieje realnie, bo to on go wymyślił. Ale istnieje w jego umyśle.
>To, że wymyślisz sobie jakiś obiekt matematyczny, nie oznacza, że pojawi się nowy obiekt realny. Właśnie tak.
> Podrośnij, poducz się matematyki i fizyki, to może zrozumiesz. Zmądrzej przede wszystkim. Tobie o wiele bardziej przyda się nauka matmy i fizy niż mnie.
> Nie rozumiesz podstawowych faktów, Wole ich nie rozumieć ( np. dlaczego 2+2=4) niż myśleć że je rozumiem i tak naprawdę nie wiedzieć nic. "wiem że nic nie wiem" Sokrates
>nie masz pojęcia o matematyce, ani fizyce, mam o nich większe pojęcie od ciebie.
>>> Tak się właśnie pięciolatkowi tłumaczy pojęcie zbioru... >>Pięciolatek pojmuje jakie błędy robisz a ty dlaej nic nie rozumiesz. > Pięciolatek nie ma pojęcia, o czym mówi. To po co mówisz jak nie masz pojęcia o czym ?
>>> W nauce nie ma miejsca dla takich bytów, stąd wniosek, że go wymyśliłeś. Jedno z drugim się nie wiąże.
>>Błędny wniosek. Np. "rozum" istnieje choć go nie wymyśliłem. > Rozum nie jest bytem niematerialnym. To właściwość materii. Bez niej nie istnieje. Nieudowodnione naukowo.
> Trochę za mało. Wole za mało niż jak ty -nic.
>>>Nie udowadnia się DEFINICJI. >>Ale skądś się ją bierze. > Owszem. Co z tego ma niby wynikać? że definicji nie bierze się z powietrza.
> A co to jest życie? Czy to nie jest może aby forma istnienia? może i tak, ale może nie jedyna.
> Tak się składa, że ja się zajmuję nauką. na pewno nie matematyką ani fizyką.
> Nie masz pojęcia, jak działa nauka i widzę, że nic do Ciebie nie dociera. Dociera do mnie więcej niż do Ciebie.
> Załóżmy, że to Twoje "ja" istnieje i jest stowarzyszone z żywymi obiektami. Teraz cofnijmy się wstecz i zapytajmy, czy nasi przodkowie, pierwotniaki posiadali "ja"? Czy posiadali je (i nadal posiadają) bakterie? Pójdźmy dalej. Czy posiadała je pierwsza cząsteczka, zdolna do reprodukcji (być może coś typu RNA)? Pójdźmy jeszcze dalej. Skoro była to zwyczajna cząsteczka z jedną ekstra właściwością (zdolność reprodukcji), to może "ja" posiadają wszystkie cząsteczki? Oczywiście nie ma powodu, żeby "ja" pojawiało się, gdy atomy łączą się w cząsteczkę, więc może to własność atomów? A może pojedynczych cząstek elementarnych? A może Twoje założenie jest błędne i "ja" wcale nie jest związane cały czas z materią ( jak w przypadku śmierci).
> Jak to się stało, że "ja" nagle się pojawiło? Nie wiem, może tak jak życie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Marian (5438 punktów) | Doprawdy rozbrajają mnie Twoje płytkie argumenty w stylu: "rozumiem więcej, niż ty". Jakie masz kwalifikacje? Jest dla mnie oczywiste, że starasz się tylko wyjść z tej dyskusji z twarzą, bo kompletnie zniszczyłem Twój malutki światek. Pogrążasz się tylko. > Na studiach matematycznych wyśmiali by cię. Jakoś jeszcze nikt mnie nie wyśmiał. Swoją drogą polecam Ifrah "Dzieje liczby, czyli historia wielkiego wynalazku". Popularna, więc może coś z niej zrozumiesz. > >Dwa cokolwiek dodane do dwóch cokolwiek dają cztery takie same cokolwiek.> Przyjmujesz to za pewnik a nie udowadniasz... Masz wątpliwości? Sprawdź. > >Skoro tak, to nie ma sensu mówić o konkretnych obiektach i można stwierdzić, że dwa dodane do dwóch daje cztery. Koniec.> To żaden dowód. Dzieci w szkole przekonuje i właściwie przekonuje każdego, kto o tym dobrze pomyśli więcej niż 30 sekund. Ponownie odsyłam do Ifraha. > >To znaczy, że realne być nie może.> Nieprawda. I żadnych argumentów.. > >>Z argumentów które podałem.> >A żadnych nie podałeś.> Podałem tylko ich nie rozumiesz. Wybacz, nie widziałem żadnych sensownych argumentów. > >Bóg jest obserwowany?> Tak. Jasne mają wielkie teleskopy do obserwacji boga. Wyśmienicie. Ośmieszasz się brnąc dalej w ten absurd. > Ale istnieje w jego umyśle. Może już zapomniał? Z resztą istnienie w czyimś umyśle nie oznacza istnienia obiektywnego i realnego. To oczywiste. > >To, że wymyślisz sobie jakiś obiekt matematyczny, nie oznacza, że pojawi się nowy obiekt realny.> Właśnie tak. Może w Twoim małym światku. > Zmądrzej przede wszystkim. Tobie o wiele bardziej przyda się nauka matmy i fizy niż mnie. Cały czas się uczę, ale mam dziwne wrażenie, że Ty - nie. Spytam wprost - chociaż studiowałeś kiedyś fizykę, albo matematykę? Jestem niemal pewien, że nie. Inaczej nie gadałbyś takich głupot. > >nie masz pojęcia o matematyce, ani fizyce,> mam o nich większe pojęcie od ciebie. Ponownie: jakie masz kwalifikacje? > >Pięciolatek nie ma pojęcia, o czym mówi.> To po co mówisz jak nie masz pojęcia o czym ? Przykro mi, że nie zrozumiałeś ironii. Mówiłem o Tobiw. > >>>W nauce nie ma miejsca dla takich bytów, stąd wniosek, że go wymyśliłeś.> Jedno z drugim się nie wiąże. Skoro w nauce ich nie ma i nigdy o nim nie słyszałem (pseudonauką i szarlatanerią się nie zajmuję), zakładam, że Ty go wymyśliłeś. Proste. Nawet jeśli nie Ty. I tak mam prawo żądać dowodów od Ciebie, bo to Ty się na ten byt powołujesz. > >Rozum nie jest bytem niematerialnym. To właściwość materii. Bez niej nie istnieje.> Nieudowodnione naukowo. Mógłbym Ci to bardzo łatwo udowodnić, ale wtedy nie mógłbyś mi przyznać racji. Hint: zapoznaj się może z eksperymentami Pawłowa. > >Trochę za mało.> Wole za mało niż jak ty -nic Nawet nie wiesz, jak bardzo się mylisz. > że definicji nie bierze się z powietrza. I że niby trzeba ją udowodnić? > >Tak się składa, że ja się zajmuję nauką.na pewno nie matematyką ani fizyką. Baaardzo zabawne  > A może Twoje założenie jest błędne i "ja" wcale nie jest związane cały czas z materią ( jak w przypadku śmierci). A z czym? > > Jak to się stało, że "ja" nagle się pojawiło?> Nie wiem, może tak jak życie. Jaki miałby być mechanizm?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | > Doprawdy rozbrajają mnie Twoje płytkie argumenty w stylu: "rozumiem więcej, niż ty".Może i płytkie ale prawdziwe. > Jest dla mnie oczywiste, że starasz się tylko wyjść z tej dyskusji z twarzą, bo kompletnie zniszczyłem Twój malutki światek.Sora że Cię zawiodę ale nic nie zniszczyłeś. Nie byłeś w stanie, boś za cienki. > Pogrążasz się tylko.i kto to mówi??? > Jakoś jeszcze nikt mnie nie wyśmiał.To jeszcze zdążam, jak na nie zdasz... > Swoją drogą polecam Ifrah "Dzieje liczby, czyli historia wielkiego wynalazku". Popularna, więc może coś z niej zrozumiesz.Zawsze mogę Ci co nieco wytłumaczyć jak nie rozumiesz. Wystarczy poprosić. > Masz wątpliwości? Sprawdź.Twoja głupota mnie poraża. Ty ciągle nie rozumiesz o co chodzi! > Dzieci w szkole przekonuje i właściwie przekonuje każdego, kto o tym dobrze pomyśli więcej niż 30 sekund.To znaczy bierze na wiarę, a nie o to chodzi. > >>>Z argumentów które podałem.> >>A żadnych nie podałeś.> >Podałem tylko ich nie rozumiesz.> Wybacz, nie widziałem żadnych sensownych argumentów.Bo dla Ciebie nie ma sensu to czego nie rozumiesz. > >>Bóg jest obserwowany?> >Tak.> Jasne mają wielkie teleskopy do obserwacji boga. Wyśmienicie. Ośmieszasz się brnąc dalej w ten absurd.Ty ośmieszasz się uważając, że obserwować można tylko okiem. > Może już zapomniał?W takim razie nie istnieje ( o ile nie istnieje w czyimś innym umyśle). > Z resztą istnienie w czyimś umyśle nie oznacza istnienia obiektywnego i realnego. To oczywiste.oczywistość to kwestia względna. > Może w Twoim małym światku.Mój mały światek obejmuje cały Wszechświat i jeszcze trochę więc ty też do niego należysz. > Cały czas się uczę, ale mam dziwne wrażenie, że Ty - nie.a ja mam wrażenie, że ty i tak niczego nie rozumiesz. > Inaczej nie gadałbyś takich głupot.takich głupot jak ty... > >>Pięciolatek nie ma pojęcia, o czym mówi.> >To po co mówisz jak nie masz pojęcia o czym ?> Przykro mi, że nie zrozumiałeś ironii. Mówiłem o Tobiw.Tobiw to twoje drugie imię... ciekawe imiona jak na pięciolatka - Marian Tobiw. > Mógłbym Ci to bardzo łatwo udowodnić,Słucham... > ale wtedy nie mógłbyś mi przyznać racji.I tak nie mogę Ci jej przyznać bo jej nie masz. > Nawet nie wiesz, jak bardzo się mylisz.Ty też. > >>Tak się składa, że ja się zajmuję nauką.> na pewno nie matematyką ani fizyką.> Baaardzo zabawne Zabawne i w dodatku prawdziwe. > >A może Twoje założenie jest błędne i "ja" wcale nie jest związane cały czas z materią ( jak w przypadku śmierci).> A z czym?Z samym sobą. > Jaki miałby być mechanizm?Skąd mam wiedzieć?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Marian (5438 punktów) | Mogę w końcu odpowiedzieć. To był dość ciężki tydzień. Mam nadzieję, że przez te kilka dni ochłodziłeś trochę swoje emocje i przemyślałeś to, co było powiedziane.
>>Doprawdy rozbrajają mnie Twoje płytkie argumenty w stylu: "rozumiem więcej, niż ty". >Może i płytkie ale prawdziwe. Nie masz nawet o tym pojęcia i w tym względzie nie będę szanował Twoich wierzeń religijnych. Żądam dowodów. Wciąż nie odpowiedziałeś na moje pytanie: jakie są Twoje kwalifikacje?
>>Masz wątpliwości? Sprawdź. >Twoja głupota mnie poraża. Ty ciągle nie rozumiesz o co chodzi! A o co chodzi? Z resztą to nie jest ważne. W dyskusji chodziło ciągle o Twoje twierdzenie nt. życia po śmierci.
>>Dzieci w szkole przekonuje i właściwie przekonuje każdego, kto o tym dobrze pomyśli więcej niż 30 sekund. >To znaczy bierze na wiarę, a nie o to chodzi. Nie na wiarę. Przekonuje siłą argumentu. Jeszcze raz polecę, Ifraha "Dzieje liczby..". Może kiedy poznasz historię arytmetyki, to zrozumiesz o co chodzi.
>>Wybacz, nie widziałem żadnych sensownych argumentów. >Bo dla Ciebie nie ma sensu to czego nie rozumiesz. Nie. Zdaje się, że wszystkie Twoje argumenty po prostu obaliłem. Podaj jakieś, których jeszcze znam.
>Ty ośmieszasz się uważając, że obserwować można tylko okiem. Jestem fizykiem. Za "obserwację" uważam wszystko, co empirycznie pozwala stwierdzić istnienie realne czegoś.
>oczywistość to kwestia względna. Pokazałem już, że to nieprawda, jeśli się dobrze zdefiniuje oczywistość. Co prawda, być może dla mnie sporo rzeczy jest oczywistych, z uwagi na moje analityczne podejście do świata i zauważanie mnóstwa analogii. Czasem może niezbyt słusznie zakładam, że mój rozmówca również zauważy podobne analogie, więc jeśli czegoś nie rozumiesz - coś nie jest dla ciebie takie oczywiste, jak dla mnie - zasygnalizuj to a postaram się wytłumaczyć.
>>Przykro mi, że nie zrozumiałeś ironii. Mówiłem o Tobiw. >Tobiw to twoje drugie imię... ciekawe imiona jak na pięciolatka - Marian Tobiw. Cóż literówka; s/Tobiw/Tobie. Nie zauważyłeś? Problemy z pattern recognition? Czy znowu kolokwialnie mówiąc - "palisz głupa"?
>>Mógłbym Ci to bardzo łatwo udowodnić, >Słucham... >>ale wtedy nie mógłbyś mi przyznać racji. >I tak nie mogę Ci jej przyznać bo jej nie masz. Pewnie znowu nie zrozumiałeś aluzji. Miałem na myśli, że gdybym uszkodził Ci mózg, stałbyś się zupełnie innym człowiekiem. Mógłbyś nawet stracić świadomość, mimo, że Twoje ciało nadal by żyło. Oczywiście, że nie mógłbyś wtedy przyznać mi racji.
>>>>Tak się składa, że ja się zajmuję nauką. >>>na pewno nie matematyką ani fizyką. >>Baaardzo zabawne >Zabawne i w dodatku prawdziwe. Zabawne i bardzo nie prawdziwe, bo akurat zajmuję się fizyką. Matematyką siłą rzeczy też, jako fizyk.
>>>A może Twoje założenie jest błędne i "ja" wcale nie jest związane cały czas z materią ( jak w przypadku śmierci). >>A z czym? >Z samym sobą. Innymi słowy błędne koło. "Ja" jest atrybutem samego siebie. Wnioskować należy koniecznie, że w takim razie nie jest związane w żaden sposób z człowiekiem.
>>Jaki miałby być mechanizm? >Skąd mam wiedzieć? Oto Twoja "naukowa" teoria. Dziwi Cię, że nikt nie chce tego kupić?
Inne Twoje wypowiedzi nie zasłużyły na odpowiedź. Tak na prawdę to, co jest ważne to to, że nauka wyjaśnia naturalne zjawiska (a śmierć to bardzo naturalne zjawisko) naturalnymi przyczynami. Zmierzam do tego, że Twoja teoria przywołując nadnaturalny byt nawet nie próbuje być teorią naukową. Oczywiście możesz argumentować, że Twoja religia może opisywać rzeczywistość, a nauka nie może zrobić jednej rzeczy (religia też) - udowodnić prawdziwości samej siebie, bo to byłoby błędne koło (jak zauważył David Hume). W tym sensie wybór między nauką, a religią to wybór moralny. Ja wybieram naukę, bo jej sposób dochodzenia do prawdy wydaje mi się właściwszy. Ponadto, jak słusznie ujął to kiedyś Carl Sagan: "Extraordinary claims require extraordinary evidence". Przychodzisz na forum Racjonalisty mówiąc, że istnieje życie po śmierci, bo nie możemy udowodnić, że nie istnieje (upraszczając, do tego się sprowadza Twoja argumentacja) i oczekujesz, że ktoś Ci uwierzy bez podawania dowodów. Nawet masz czelność nazywać głupcami tych, którzy się z Tobą nie zgadzają. Przemyśl to.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Pan Tau (1237 punktów) | > >1. Nic istnieje ( takie jest Twoje założenie ).> a to wiarutna bzdura, bo to nie jest moje założenie. Teraz już jasne?Przyznaję, że czekałem, aż osobiście to skomentujesz, bo czytając Twoje wcześniejsze posty przekonałem się, jakie są Twoje rzeczywiste poglądy na temat istnienia/nie istnienia tego mitycznego nic i, że "nieco" odbiegają od tego, co o nich napisał truthsearcher. Przypuszczam, że wkrótce truthsearcher zacznie udowadniać, że to, co napisał o Twoich poglądach na tę sprawę nie jest absolutnie żadnym fałszerstwem, bo on, truthsearcher, zna przecież Twoje poglądy lepiej niż Ty. Radzę jednak nie przyjmuj tego na wiarę i żądaj dowodu, choćby nawet miałby to być kolejny "dowód nie wprost"  Elastyczność kręgosłupa moralnego truthsearchera jest zaskakująca, ale jeszcze bardziej zaskakuje jego zadufanie w sobie połączone z kompletnym brakiem wyobraźni. Bo trudno inaczej nazwać jego przekonanie, że zapewne nie zauważysz takiego drobniutkiego kłamstewka
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >Elastyczność kręgosłupa moralnego truthsearchera jest zaskakująca, ale jeszcze bardziej zaskakuje jego zadufanie w sobie połączone z kompletnym brakiem wyobraźni. Kompletny brak wyobraźni doprowadził Cię do tego że wypisujesz takie bzdury.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >szczęście - nieszczęście.
Mógłbym się przyczepić że nieszczęście jest brakiem szczęścia, a przeciwieństwem tegoż jest PECH, ale obecnie "nieszczęście" i "pech" można chyba już uznać za synonimy.
|
|
| | |  | | Ojciec Dyrektor (1704 punktów) | >>Nic jest określeniem braku. >Więc już nie jest niczym bo jest brakiem.
Póki co jesteś tylko zaślepionym ignorantem nieprzyjmującym do wiadomości, że może się mylic.
>>Spróbujcie ręcznie pomnożyć przez zero. To, że wszystkie liczby mnożone przez zero dają jeden jest tylko umowne (przynajmniej takmnie w szkole uczyli). >1 * 0 = 0 >Zdziwiony?
Tak. Twoją głupotą. Do szkoły chodziłeś?? 1*0=1, 4*0=1, 666*0=1 Tak można w nieskończoność... Szkoda, że o tym nie wiesz.
Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
|
|
| | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Tak. Twoją głupotą. Do szkoły chodziłeś?? 1*0=1, 4*0=1, 666*0=1
Ile dziś piłeś?
|
|
| | | | |  | | Ojciec Dyrektor (1704 punktów) | > >Tak. Twoją głupotą. Do szkoły chodziłeś?? 1*0=1, 4*0=1, 666*0=1> Ile dziś piłeś?Wybacz, poje**** mi się znaki Chodziło mo o to, że 1^0=0, 1^4=4 i tak dalej... Mea culpa, mea culpa, mea maxima culpa. Proszę o wybaczenie i litościwy wymiar kary  Pozdrawiam.
Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
|
|
| | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Wybacz, poje**** mi się znaki >Chodziło mo o to, że 1^0=0, 1^4=4 i tak dalej... >Mea culpa, mea culpa, mea maxima culpa.
Znowu piłeś, prawda? Czy ten znaczek "^"ma oznaczać potęgę? Czy co?
|
|
| | | | | | |  | | Ojciec Dyrektor (1704 punktów) | >Znowu piłeś, prawda?
Ale tylko troszkę.....
>Czy ten znaczek "^"ma oznaczać potęgę? Czy co?
Dokładnie. Potęga.
Pozdrawiam.
Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
|
|
| | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>Znowu piłeś, prawda? >Ale tylko troszkę..... >>Czy ten znaczek "^"ma oznaczać potęgę? Czy co? >Dokładnie. Potęga.
A mógłbyś więcej nie posiłkować się matematyką, znając ją jeszcze gorzej ode mnie (choć wydawałoby się to niemożliwe)?
> 1^0=0
Od kiedy 1^0 daje zero? Każda liczba podniesiona do potęgi zerowej daje 1.
> 1^4=4
1 podniesione do jakiejkolwiek potęgi daje zawsze 1.
Mógłbym pierwszy raz uwierzyć że miałeś zły dzień, ale Twoje "poprawienie" równań zwaliło mnie z nóg.
|
|
| | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Proszę o skasowanie posta.
|
|
| | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >Póki co jesteś tylko zaślepionym ignorantem nieprzyjmującym do wiadomości, że może się mylic. ty też.
>>1 * 0 = 0 >>Zdziwiony? >Tak. Twoją głupotą. Ja twoją głupotą nie jestem zdziwiony bo widać ją na całym forum. Przepraszam że zniżyłem się do twojego poziomu intelektualnego, ale jakoś musiałem odpowiedzieć. Szkoda że nie zdajesz sobie sprawy jak jesteś głupi i wypisujesz takie bzdury.
>To, że wszystkie liczby mnożone przez zero dają jeden Twoje słowa. Szkoda że nie masz ukończonego przedszkola i nie wiesz że to nie prawda.
>Tak można w nieskończoność... Brawo!
>Szkoda, że o tym nie wiesz. Szkoda że nie wiesz jak jesteś głupi, umarłbyś chyba ze strachu.
|
|
| | | | |  | | Ojciec Dyrektor (1704 punktów) | Jedno słowo. PROSTACTWO. Wybacz. Pozdrawiam.
Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
|
|
| | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >Jedno słowo. PROSTACTWO. Twoja autocharakterystyka.
Pozdrawiam.
|
|
| | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Dobra, raz jeszcze prośba: przestańcie już.
|
|
| |  | | jurant (119 punktów) | >Nic jest określeniem braku. Spróbujcie ręcznie pomnożyć przez zero. To, że wszystkie liczby mnożone przez zero dają jeden jest tylko umowne (przynajmniej tak mnie w szkole uczyli).
Miałeś chyba na myśli podnieść do potęgi zero. Przepraszam. wczoraj odpowiedź mi się nie wysłała, a dzisiaj jest nieaktualna.
|
|
| | |  | | Ojciec Dyrektor (1704 punktów) | > >Nic jest określeniem braku. Spróbujcie ręcznie pomnożyć przez zero. To, że wszystkie liczby mnożone przez zero dają jeden jest tylko umowne (przynajmniej tak mnie w szkole uczyli).> Miałeś chyba na myśli podnieść do potęgi zero.> Przepraszam.> wczoraj odpowiedź mi się nie wysłała, a dzisiaj jest nieaktualna.Wybaczam  Pozdrawiam serdecznie.
Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
|
|
| Petite Violette (273 punktów) | Chyba czegos nie rozumiem. Wiara w powszechnym uzyciu ma znaczenie zblizone do zaufania, albo subiektywnego odczucia pewnosci. Dotyczy relacji miedzyludzkich, ale glownie uzywana jest w okresleniu relacji ponadosobowych np. wiary w Boga lub w swiat wylacznie materialny - ateizm. Bardziej scisle wiara to akceptowanie informacji, wiedzy, preferencji i systemow bez weryfikacji/sprawdzenia.
Wiara jest kompletnie i absolutnie subiektywna. To znaczy ze paradygmat danej wiary mozna porownac do kola, brzegi tego kola sa zatarte a centrum jest twarde i ostre. To znaczy ze centrum tego kola nie da sie zmienic bo inaczej cala wiara sie rozpadnie. I ludzie ktorzy wierza beda bronic tego jadra do konca, nawet jesli maja dowody na to ze to jadro jest pomylka lub falszem. W tym watku chodzi o "nic" ateistow po smierci. Przecież nie mozna sprawdzic czy cos jest po smierci czy tego czegos nie ma. Tak jak powiedzialam, te dwa paradygmaty (to ze cos jest po smierci, i to ze nic nie ma po smierci) moga sie zblizyc tylko w tej niejasnej granicy ktora jest inna dla kazdego. Jaki jest sens tej konfrontacji?
Z racji dwujęzyczności, moja polszczyzna może nie być doskonała.
|
|
 | | Ojciec Dyrektor (1704 punktów) | Ciekaw teoria (może błednie przeze mnie wysnuta). Ateizm jako zaprzeczenie wiarze sam jest wiarą w nieomylność nauki i materialność (tylko i wyłącznie) naszego świata. Kiedyś o tym myślałem, ale (muszę się przyznać) trochę bałem się konfrontacji tej tezy zeświatem... Pozdrawiam i popieram 
Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
|
|
|  | | Maliński (102 punktów) | >Ciekaw teoria (może błednie przeze mnie wysnuta). Ateizm jako zaprzeczenie wiarze sam jest wiarą w nieomylność nauki i materialność (tylko i wyłącznie) naszego świata. Kiedyś o tym myślałem, ale (muszę się przyznać) trochę bałem się konfrontacji tej tezy ze światem... Ja-ateista nie wierzę w materię,ja wiem że ona jest,obcuje z nią.Nie uznaję rzeczy niematerialnych bo nic za ich istnieniem nie przemawia,to czysta spekulacja,zaprzeczenie brzytwie Ockhama. Jeśli chodzi o nieomylność nauki jestem raczej sceptyczny. Mój ateizm nie ma w sobie nic z wiary jak chcieliby ci,którym wydaje się,że ja MUSZĘ odnieść się JAKOŚ do ich wymysłów.
Absurd.
|
|
| jaskier (52 punktów) | Myślę, że przy pomocy słów trudno, a nieraz wręcz niemozliwe jest ścisłe sformułowanie danego zagadnienia chciałbym odnieść się do kwestii NIC po śmierci. Nie jest to chyba prawdą, że po prostu ulegamy całkowitej anihilacji i nie pozostaje po nas żaden ślad. Powstaliśmy przecież z jakichś atomów, czy innych cząsteczek, które istniały także przed naszym urodzeniem. To kim byliśmy (w kwestii świadomości)wiązało się ze sposobem ułożenia tych miliardów elementów w naszym mózgu. Nasze "bycie" wiąże się z niesamowicie skomplikowanymi powiązaniami jakie mają miejsce w głowie. Po śmierci mózg ulega całkowitej degeneracji. Powiązania występujące pomiędzy neuronami przestają istnieć. Świadomość ulega anihilacji, czego oczywiście nie można powiedzieć o materii która była w okresie naszego życia twórcą naszego "Ja". Przykład coś było, a czegoś nie ma: Napisz na kartce jakieś zdanie, a później wytnij z tej kartki poszczególne litery i rozsyp na stole. Wcześniej litery te tworzyły jakąś rozsądną całość, a teraz są tylko elementem, z którego potencjalnie ta całość mogałaby w sprzyjających warunkach powstać, ale równie dobrze powstać mogłoby szereg całkowicie odmiennych zdań. Dlatego myślę, że materię w mózgu można porownać do takich liter,które będąc razem tworzą jakąś określoną "jakość", którą w tym przypadku można nazwać świadomością. Po śmierci litery się rozpadają(entropia jest nieubłagana) i w tym sensie powstaje "NIC". (procesor roztłuczony młotkiem). Tak to przynajmniej rozumiem
|
|
 | | Andrzej Bogusławski (52276 punktów) | @@@
NIC, a co to znaczy? Od strony chemicznej pozostaje z nas coś mało apetycznego, ale mogącego posłużyć jako niezły nawóz. Część z nas pozostawia swoje geny. Mniejsza część z nas pozostawia swoje memy. Czy to jest nic?
Dla mnie tak, póki mam świadomość - jestem. Gdy gaśnie świadomość, dla mnie następuje nic. Pełne, zupełne nic!
Umarło parę bardzo mi bliskich osób, ogromnie mi ich brakuje, rozmawiam z nimi i czuję ich obecność. Czy to jest "nic"? Czytam książki bardzo mądrych ludzi, mędrców których już dawno nie ma i dyskutuję z nimi, czy to jest "nic"?
***
|
|
 | | Ojciec Dyrektor (1704 punktów) | Hmm.... Materialność świadomości... Świetny pomysł na książkę. Niestety ten wątek Twojej wypowiedzi do mnie nie przmawia. Według mnie świadomość i to, KIM jesteśmy kształtuje się już podczas naszego życia i mamy nad tym wpływ. Nie trafiado mnie teza,że świadomość jest tylko połączeniami neuronowymi.
Owszem, popieram teorię rozpadu na atomy, z których się składamy, ale pod warunkiem, że mówimy o ciele, umyśle i innej materii a nie o świadomośći.
Pozdrawiam.
Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
|
|
|  | | Maliński (102 punktów) | O tak,świadomość tworzy się w trakcie życia ale na materialnej podstawie naszego ciała(umysł-też ciało) i sama też jest materialna.Świadomość kończy się z chwilą śmierci mózgu,kiedy impulsy elektryczne przestają płynąć przez neurony.
Absurd.
|
|
| |  | | Ojciec Dyrektor (1704 punktów) | >O tak,świadomość tworzy się w trakcie życia ale na materialnej podstawie naszego ciała(umysł-też ciało) i sama też jest materialna.Świadomość kończy się z chwilą śmierci mózgu,kiedy impulsy elektryczne przestają płynąć przez neurony.
Owszem, kończy się, ale materialną do końca nie jest. Możesz mi pokazać 3 gramy świadomości?? Albo (korzysając z ego, że jest impulsami) 2mikro volty?? To ostatnie akurat można zmierzyć, ale uzyskamy napięcie spowodowane myślą, nie świadomością. Gdyby było inaczej człowiek byłby samobieżną baterią.
Pozdrawiam.
Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
|
|
| |  | | Ojciec Dyrektor (1704 punktów) | >O tak,świadomość tworzy się w trakcie życia ale na materialnej podstawie naszego ciała(umysł-też ciało) i sama też jest materialna.Świadomość kończy się z chwilą śmierci mózgu,kiedy impulsy elektryczne przestają płynąć przez neurony.
Owszem, kończy się, ale materialną do końca nie jest. Możesz mi pokazać 3 gramy świadomości?? Albo (korzysając z ego, że jest impulsami) 2mikro volty?? To ostatnie akurat można zmierzyć, ale uzyskamy napięcie spowodowane myślą, nie świadomością. Gdyby było inaczej człowiek byłby samobieżną baterią.
Pozdrawiam.
Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
|
|
| | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > Owszem, kończy się, ale materialną do końca nie jest.Ależ owszem- JEST. > Możesz mi pokazać 3 gramy świadomości?? Albo (korzysając z ego, że jest impulsami) 2mikro volty??Tak.  > To ostatnie akurat można zmierzyć [...]No właśnie.  > [...], ale uzyskamy napięcie spowodowane myślą, nie świadomością.A czym jest Twoim zdaniem świadomość, bez MYŚLI? To tak jakbyś usiłował udowodnić istnienie futra bez włosów. Pozdrawiam.
|
|
| | | |  | | Ojciec Dyrektor (1704 punktów) | Zależy od punktu zaczepienia  Pozdrawiam.
Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
|
|
| | |  | | Maliński (102 punktów) | >Owszem, kończy się, ale materialną do końca nie jest. Możesz mi pokazać 3 gramy świadomości?? Albo (korzysając z ego, że jest impulsami) 2mikro volty?? Cóż,muszę przyznać Ci rację.Świadomość sama w sobie nie jest materią,jest jedynie pojęciem określającym stan organizmu.
Pozdrawiam
Absurd.
|
|
| Maliński (102 punktów) | Jestem radykalnym ateistą.Zdecydowanie odrzucam bogów i życie po śmierci.Po śmierci jest NIC?Po śmierci NIC NIE MA. To chyba tyle...problem wynika jedynie z nieścisłości językowych. A przy okazji ja nie walczę z bogiem(Bogiem) bo go nie ma 
Absurd.
|
|
 | | truthsearcher (437 punktów) | >Po śmierci jest NIC?Po śmierci NIC NIE MA. To jest czy nie. Zdecyduj się wreszcie.
>To chyba tyle...problem wynika jedynie z nieścisłości językowych. albo z faktu że nie akceptujemy rzeczywistości.
|
|
|  | | Ojciec Dyrektor (1704 punktów) | >>Po śmierci jest NIC?Po śmierci NIC NIE MA. >To jest czy nie. Zdecyduj się wreszcie.
Błagam Cię. Pomyśl przez chwilę....
>>To chyba tyle...problem wynika jedynie z nieścisłości językowych. >albo z faktu że nie akceptujemy rzeczywistości.
Naprawdę. BŁAGAM!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
|
|
| |  | | truthsearcher (437 punktów) | >>>Po śmierci jest NIC?Po śmierci NIC NIE MA. >>To jest czy nie. Zdecyduj się wreszcie. >Błagam Cię. Pomyśl przez chwilę.... Ja cię nie będę błagał, bo wiem że ta czynność jest dla ciebie niewykonalna.
>Naprawdę. BŁAGAM!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Hmmm.... zero argumentów za to 26 wykrzykników.
|
|
| | |  | | Ojciec Dyrektor (1704 punktów) | >>>>Po śmierci jest NIC?Po śmierci NIC NIE MA. >>>To jest czy nie. Zdecyduj się wreszcie. >>Błagam Cię. Pomyśl przez chwilę.... >Ja cię nie będę błagał, bo wiem że ta czynność jest dla ciebie niewykonalna.
Primo - nie znasz mnie, więc nie pisz takich bzdur. Secundo - chciałbym zauważyć, że to Ty nie pojmujesz podstawowych prawd i założeń języka polskiego. NIC nie istnieje! Nie może go być lub nie być. Mówim "nic nie ma", bo jest to forma najbardziej zbliżona prawdzie (tzw. podwójne zaprzeczenie). Niestety nie posiadamy lepszych słów w jezyku polskim, więc posługujemy się osobową formą słowa "NIC". Mam nadzieję, że coś zrozumiałeś z mojej wypowiedzi.
>>Naprawdę. BŁAGAM!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! >Hmmm.... zero argumentów za to 26 wykrzykników.
Argumenty podałeś Ty. GŁUPOTA BEZKRESNA. Ile masz lat, że nie potrafisz zrozumieć tak podstawowych zasad języka ojczystego??
Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
|
|
| | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >Primo - nie znasz mnie, więc nie pisz takich bzdur. To żadna bzdura.
>Secundo - chciałbym zauważyć, że to Ty nie pojmujesz podstawowych prawd i założeń języka polskiego. a ty nie pojmujesz niczego.
>NIC nie istnieje! Brawo.
>>>Naprawdę. BŁAGAM!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! >>Hmmm.... zero argumentów za to 26 wykrzykników. >Argumenty podałeś Ty. GŁUPOTA BEZKRESNA. Twoja tak. Twoja głupota jest bezkresna do nieskończonej potęgi. Albo i większa.
>Ile masz lat, że nie potrafisz zrozumieć tak podstawowych zasad języka ojczystego?? ile masz lat że jesteś taki głupi ( bezkresnie )? Ja rozumiem że ktoś może buć głupszy i nie rozumieć mojej argumentacji ale ty przekraczasz tą granicę.
|
|
| | | | |  | | Ojciec Dyrektor (1704 punktów) | Ok. Widząc Twoje kontrargumenty mogę stwierdzić tylko tyle, że nie dojrzałeś jeszcze emocjonalnie i intelektualnie do niektórych spraw. Kończę polemikę na temat twojego stylu i dziecinnych (przedszkolnych wręcz) ripost pod moim adresem. Mam nadzieję, że gdy dorośniesz i pójdziesz już do szkoły poczytasz swoje wypowiedzi i dojdziesz do wniosku, że są naprawdę żałosne, jak zrobiła to już większość (jeśli nie wszyscy) osób wypowiadających się na tym (muszę przyznać, że pomysł był ciekawy) wątku. PS. Teksty typu: > a ty nie pojmujesz niczego.To się w dzieciństwie bardzo odległym słyszało głoszone z ust dzieci z niedoborem kobaltu  (mam nadzieję [ba! Jestem pewny], że nie zrozumiałeś żartu). Mimo wszystko pozdrawiam.
Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
|
|
| | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | > Ok. Widząc Twoje kontrargumenty mogę stwierdzić tylko tyle, że nie dojrzałeś jeszcze emocjonalnie i intelektualnie do niektórych spraw.ty tym bardziej. > Kończę polemikę na temat twojego stylu i dziecinnych (przedszkolnych wręcz) ripost pod moim adresem. Mam nadzieję, że gdy dorośniesz i pójdziesz już do szkoły poczytasz swoje wypowiedzi i dojdziesz do wniosku, że są naprawdę żałosne,Jak twoje. > >a ty nie pojmujesz niczego.> To się w dzieciństwie bardzo odległym słyszało głoszone z ust dzieci z niedoborem kobaltu (mam nadzieję [ba! Jestem pewny], że nie zrozumiałeś żartu).Zawiodę cię, zrozumiałem bo nie jestem tak głupi jak ty. > Mimo wszystko pozdrawiam.Ja też.
|
|
| | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > >To się w dzieciństwie bardzo odległym słyszało głoszone z ust dzieci z niedoborem kobaltu (mam nadzieję [ba! Jestem pewny], że nie zrozumiałeś żartu).> Zawiodę cię, zrozumiałem bo nie jestem tak głupi jak ty.Pamiętaj że ten, który wymyśli dowcip, musi włożyć więcej wysiłku intelektualnego niż ten, który go tylko zrozumie.
|
|
| | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | > >>To się w dzieciństwie bardzo odległym słyszało głoszone z ust dzieci z niedoborem kobaltu (mam nadzieję [ba! Jestem pewny], że nie zrozumiałeś żartu).> >Zawiodę cię, zrozumiałem bo nie jestem tak głupi jak ty.> Pamiętaj że ten, który wymyśli dowcip, musi włożyć więcej wysiłku intelektualnego niż ten, który go tylko zrozumie.  Pamiętaj, że ten który zrozumie dowcip musi włożyć większy wysiłek intelektualny niż ten który mówi stary oklepany dowcip, który wszyscy znają na pamięć.
|
|
| | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Zabawne, tego z kobaltem nie znałem wcześniej. Ty znałeś?
|
|
| | | | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >Zabawne, tego z kobaltem nie znałem wcześniej. Ty znałeś?
tak znałem.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Ciekawe czy jeszcze ktoś poza Tobą.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | > Ciekawe czy jeszcze ktoś poza Tobą.  ojciec dyrektor.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > >Ciekawe czy jeszcze ktoś poza Tobą.  > ojciec dyrektor.O kurczę, a to Ci psikus. Ojciec Dyrektor wymyślił żart, który jakimś przypadkiem Ty i tylko Ty znałeś wcześniej! Rzeźnik jesteś.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Ojciec Dyrektor (1704 punktów) | Szczera prawda: Wymyśliłem ten żart na poczekaniu. Jaęsli jesteś taki cwany poszukiwaczu, to wyjaśnij go i powiedz kiedy po raz pierwszy go usłyszałeś  Autentycznie, na poczekaniu 
Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Oj, już się tak nie chwal. ;]
|
|
|  | | Maliński (102 punktów) | >>Po śmierci jest NIC?Po śmierci NIC NIE MA. >To jest czy nie. Zdecyduj się wreszcie. Zważ,że pierwsze zdanie jest pytające.To znaczy,że nie przedstawia moich poglądów a jedynie moją wątpliwość co do sensowności twojego wywodu.
>>To chyba tyle...problem wynika jedynie z nieścisłości językowych. >albo z faktu że nie akceptujemy rzeczywistości. Wybacz,tej riposty nie rozumiem.Na pewno dotyczy tego o czym mówiłem?
Przepraszam też że mój post nie był dość konkretny.Nie chciałem po prostu powielać argumentów Mariana,które podzielam,dlatego zaznaczyłem tylko ze to kwestia semantyki co mozesz już teraz zobaczyć w wielu postach dyskusji.
Absurd.
|
|
| Paweł B (199 punktów) | > W tym wątku szczególnę będę cenił sobie wypowiedzi> radykalnych ateistów, ale do wyrażania swoich poglądów> zapraszam wszystkich.> Wśród radykalnych ateistów ( tych co nie wierzą w życie> pośmiertne ) panuje przekonanie że po śmierci jest NIC.> Zwróćmy uwagę na czasownik "jest". Hmmm... Skoro NIC jest> to nie jest już niczym bo istnieje ( jest pewnym bytem ).a dlaczego to o czym mowimy musi istniec lub nie istniec ? pije do idei boga ... ;P > Nawet jeśli jest pewnym brakiem ( tak jak próżnia jest> brakiem materii ) to jednak jest.tak. nic jest nicością  to znaczy ze nicosc(nic) nie istnieje ... > Wniosek NIC nie jest.piekny ..
|
|
| Ojciec Dyrektor (1704 punktów) | >Skoro NIC jest >to nie jest już niczym bo istnieje ( jest pewnym bytem ). >Nawet jeśli jest pewnym brakiem ( tak jak próżnia jest >brakiem materii ) to jednak jest. Wniosek NIC nie jest. A >więc jest tylko coś.
Nie jestem ateistą, ale (wybacz) muszę cię trochę wykpić... Słowa nic nie można odnieść do jakielkowiek materii, ponieważ jest określeniem jej braku. Jest swoista niedoróbka języka polskiego, ponieważ nie mamy słów pozwalających określić paradoks wyrażenia "NIC JEST". Bardziej adekwatnym i poprawnym stylistycznie wydaje się być stwierdzenie "nie ma nic". Tylko pozornie. Pisząc "nic nie ma" zaprzeczamy istnieniu "NICZEGO". Tymsamym sugerujemy, że "NIC" istnieje. Każde (no, prawie każde) słowo w języku polskim ma jakieś odniesienie do materii w świecie. Pojmując słowo "NIC" w ten sam sposób sami siebie doprowadzamy do błędnego koła filozoficznego (jak można mówić o czymś, co jest kroeślnikiem braku danej materii lub wartości). Na tej samej podstawie od wieków matematycy kłócą się na temat liczby zero (szczerdze mówiąc nawet z takim samym skutkiem).
Mam nadzieję, że mimo zawiłej formy wypowiedzi (wybacz, ale temat tego wymaga) przybliżyłem Ci nieco sedno tego zagadnienia.
Pozdrawiam serdecznie.
Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
|
|
 | | truthsearcher (437 punktów) | >Słowa nic nie można odnieść do jakielkowiek materii, ponieważ jest określeniem jej braku. Jest swoista niedoróbka języka polskiego, ponieważ nie mamy słów pozwalających określić paradoks wyrażenia "NIC JEST". Bardziej adekwatnym i poprawnym stylistycznie wydaje się być stwierdzenie "nie ma nic". Tylko pozornie. Pisząc "nic nie ma" zaprzeczamy istnieniu "NICZEGO". Tymsamym sugerujemy, że "NIC" istnieje. Każde (no, prawie każde) słowo w języku polskim ma jakieś odniesienie do materii w świecie. Pojmując słowo "NIC" w ten sam sposób sami siebie doprowadzamy do błędnego koła filozoficznego (jak można mówić o czymś, co jest kroeślnikiem braku danej materii lub wartości).
Dobra ale w obojętnie jakim języku będziemy ropatrywać zdanie : nic istnieje dojdziemy do sprzeczności. Nic nie może istnieć bo gdyby istniało byłoby pewnym bytem, a nie niczym.
|
|
|  | | Ojciec Dyrektor (1704 punktów) | >Dobra ale w obojętnie jakim języku będziemy ropatrywać zdanie : nic istnieje dojdziemy do sprzeczności. Nic nie może istnieć bo gdyby istniało byłoby pewnym bytem, a nie niczym.
Brawo! W końcu zaczynasz pojmować o czym mowa. "Nic" nie istnieje, zgadzam się. Jest to tylko słowo, któremu z przymusu nadajemy formę osobową, ponieważ nasz język jest pod tym względem ubogi.
pozdrawiam.
Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
|
|
| |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Nie tyle osobową, a jakąkolwiek. Inaczej nie mielibyśmy odpowiedniego określenia i gdybyśmy Truthsearcher chciał powiedzieć "nie mam w domu żadnej książki", musiałby mówić "mam w domu jedną nieskończoną (dążącą do 0) książki, bądź zbioru książek (bo ostatecznie wychodzi i tak na jedno)". Trochę to głupio brzmi, nieprawdaż?
Jeszcze raz do Truthsearchera: "NIC" NIE JEST BYTEM. Brak, dajmy na to, niedźwiedzia w Twoim domu, to nie jest "bezmisiowie" jako byt, ale wyłącznie określenie pewnego stanu rzeczy.
|
|
| |  | | truthsearcher (437 punktów) | >>Dobra ale w obojętnie jakim języku będziemy ropatrywać zdanie : nic istnieje dojdziemy do sprzeczności. Nic nie może istnieć bo gdyby istniało byłoby pewnym bytem, a nie niczym. >Brawo! W końcu zaczynasz pojmować o czym mowa. To może ty w końcu pojmiesz że o tym mowa już w temacie.
>"Nic" nie istnieje, zgadzam się. świetnie.
>Jest to tylko słowo, któremu z przymusu nadajemy formę osobową, ponieważ nasz język jest pod tym względem ubogi. Ok skoro jest tylko nicnieznaczącym słowem, to nie jest rzeczywistym bytem, więc wyszło na moje. Nic nie istnieje.
|
|
| | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Poddaję się.
|
|
| jurant (119 punktów) | > W tym wątku szczególnę będę cenił sobie wypowiedzi> radykalnych ateistów, ale do wyrażania swoich poglądów> zapraszam wszystkich.> Wśród radykalnych ateistów ( tych co nie wierzą w życie> pośmiertne ) panuje przekonanie że po śmierci jest NIC.W kontekście tego wątku NIC rozumiem jako nieistnienie mojej świadomości. Dowolnie długi, ale skończony czas tego nieistnienia zleci mi nieskończenie szybko i zauważam właśnie teraz czas mojego materialnego istnienia. Ciekawe jak to widzą wierzący w świadome życie po śmierci biologicznej. Przecież stosunek czasu trwania życia przed śmiercią doczesnego ciała do czasu trwania tego wiecznego to jeden do nieskończoności. Więc jakie jest prawdopodobieństwo, że teraz trwa moje życie uwikłane w materialną strukturę?
|
|
| mohawk (2936 punktów) | Nie uważam, żeby przeświadczenie, "że po śmierci jest NIC" było nieodzownym składnikiem światopoglądu nawet radykalnego ateisty. To jest problem podstawowy, który likwiduje konieczność odnoszenia się do podniesionej przez Ciebie kwestii jako do pustej gry słów. Którą skądinąd jest.
|
|
| keymak (3379 punktów) | Niektórzy ludzie wierzą że jakiś Bóg istnieje. Niektórzy ludzie wierzą że NIC istnieje. Z punktu widzenia ateisty te dwie grupy ludzi są identyczne. Czyli dosłownie ci wszyscy, którzy wierzą w istnienie jakiegoś Boga wierzą w istnienie NICZEGO.
>Wśród radykalnych ateistów ( tych co nie wierzą w życie >pośmiertne ) panuje przekonanie że po śmierci jest NIC. Błąd. Po śmierci nie istnieje byt "ja". Tak samo jak przed narodzeniem. Zaś zdania: "NIC istnieje" lub "NIC nie istnieje" nie mają sensu tak samo jak w matematyce nie ma sensu -0 lub +0.
Pozdrawiam.
|
|
 | | truthsearcher (437 punktów) | >Zaś zdania: "NIC istnieje" lub "NIC nie istnieje" nie mają sensu tak samo jak w matematyce nie ma sensu -0 lub +0. Oczywiście że mają sens. 1 - 0 = 1 1 + 0 = 1 Nie dostrzegasz w tym sensu.
|
|
|  | | keymak (3379 punktów) | Tak ? A która liczba jest większa ? +0 czy -0 ?
|
|
| |  | | truthsearcher (437 punktów) | >Tak ? >A która liczba jest większa ? +0 czy -0 ? Żadna, ale to nie znaczy że liczby te nie mają sensu.
|
|
| | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Tylko znaki przed zerem nie mają.
Same liczby sens mają, ale same w sobie nie istnieją, są tylko OKREŚLENIEM pewnego stanu.
Równie dobrze za byt rzeczowy możesz uznać stwierdzenia opisane wyłącznie czasownikami: "stoi", "jedzie samochodem", "gra w golfa", "wędruje po orbicie", "nie istnieje", "zjada chrupki". Czy któreś z wymienionych to BYT?
|
|
| | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >Tylko znaki przed zerem nie mają. Dlaczego?
|
|
| | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Ponieważ nie ma braku dodatniego, ani ujemnego.
|
|
| | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >Ponieważ nie ma braku dodatniego, ani ujemnego. Ale nie świadczy to o bezsensowności tego wyrażenia.
|
|
| | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Whatever. Jak juz mówiłem, poddaję się.
|
|
| D.Sprenglewski (426 punktów) | >Wśród radykalnych ateistów ( tych co nie wierzą w życie >pośmiertne ) panuje przekonanie że po śmierci jest NIC.
Lub niczego nie ma. To tylko różne nazewnictwo.
>Zwróćmy uwagę na czasownik "jest". Hmmm... Skoro NIC jest >to nie jest już niczym bo istnieje ( jest pewnym bytem ).
I tu widać Twoją nadinterpretację. "Jest nic" to w omawianym kontekście związek frazeologiczny, co za tym idzie słowo "nic" nie może być interpretowane jako niezależny rzeczownik (pomiot). Podobnie ma się sprawa w związku frazeologicznym "nic nie ma".
>Dobrze jeśli ktoś z ateistów będzie odwoływal się na >niepojęte NIC,
Dlaczego?
> bo przypomina to trochę powoływanie się na >nieodgadnionego Boga z którym ateiści przecież walczą...
A jaki ateista wierzy w to wielkie i nieodgadnione NIC. Przecież to tylko słowo określające brak czegoś (czegokolwiek), czy to świadomości, czy życia biologicznego - zależy od kontekstu.
Ja uważam (nie wierzę, ponieważ jestem w stanie zweryfikować ten z moich poglądów przy podaniu mi odpowiednich argumentów), że po śmierci JEST NIC / NIC NIE MA w sensie następującym: Gdy nastepuje śmierć biologiczna, następuje koniec egzystencji świadomości, umysłu itp, czyli wszystkiego co tworzyły odpowiednie impulsy elektryczne w mózgu. Ciało nadal istnieje, ale już w innej formie (chocby jako nawóz)... BEZ ŚADOMOŚCI, UMYSŁU itp. Udowodnij mi, że po biologicznej śmierci świadomość nadal jest, a może zmienię swoje poglądy. Jak narazie twierdzę, że po śmierci nie ma nic (celowo NIE pisane wielkimi literami).
|
|
 | | truthsearcher (437 punktów) | >I tu widać Twoją nadinterpretację. "Jest nic" to w omawianym kontekście związek frazeologiczny, co za tym idzie słowo "nic" nie może być interpretowane jako niezależny rzeczownik (pomiot). Podobnie ma się sprawa w związku frazeologicznym "nic nie ma". NO tak świetnie, ale nic i tak nie może istnieć.
>Dlaczego? Bo chce?
>A jaki ateista wierzy w to wielkie i nieodgadnione NIC. Możliwe...
>Gdy nastepuje śmierć biologiczna, następuje koniec egzystencji świadomości, umysłu itp, czyli wszystkiego co tworzyły odpowiednie impulsy elektryczne w mózgu. Ciało nadal istnieje, ale już w innej formie (chocby jako nawóz)... BEZ ŚADOMOŚCI, UMYSŁU itp. Szkoda że brak Ci argumentów.
>Udowodnij mi, że po biologicznej śmierci świadomość nadal jest, a może zmienię swoje poglądy. Udowodnij że jej nie ma.
>Jak narazie twierdzę, że po śmierci nie ma nic (celowo NIE pisane wielkimi literami). Nic nie istnieje.
|
|
|  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>Gdy nastepuje śmierć biologiczna, następuje koniec egzystencji świadomości, umysłu itp, czyli wszystkiego co tworzyły odpowiednie impulsy elektryczne w mózgu. Ciało nadal istnieje, ale już w innej formie (chocby jako nawóz)... BEZ ŚADOMOŚCI, UMYSŁU itp. >Szkoda że brak Ci argumentów.
A Ty jakieś przedstawiłeś?
>>Udowodnij mi, że po biologicznej śmierci świadomość nadal jest, a może zmienię swoje poglądy. >Udowodnij że jej nie ma.
Tak się nie stawia sprawy NIGDY. Jeśli tak czynisz, jesteś przegrany w rzetelnej dyskusji, której zasady prowadzenia w tej chwili łamiesz.
>>Jak narazie twierdzę, że po śmierci nie ma nic (celowo NIE pisane wielkimi literami). >Nic nie istnieje.
Czysta semantyka, brakuje Ci argumentów i czepiasz się słówek.
|
|
| |  | | truthsearcher (437 punktów) | >>>Gdy nastepuje śmierć biologiczna, następuje koniec egzystencji świadomości, umysłu itp, czyli wszystkiego co tworzyły odpowiednie impulsy elektryczne w mózgu. Ciało nadal istnieje, ale już w innej formie (chocby jako nawóz)... BEZ ŚADOMOŚCI, UMYSŁU itp. >>Szkoda że brak Ci argumentów. >A Ty jakieś przedstawiłeś? Już przedstawiałem w tym wątku.
>Tak się nie stawia sprawy NIGDY. Jeśli tak czynisz, jesteś przegrany w rzetelnej dyskusji, której zasady prowadzenia w tej chwili łamiesz. sorry...
>Czysta semantyka, brakuje Ci argumentów Mam ich więcej niż Ty. No może przynajmniej mam mocniejsze.
|
|
| | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Mam ich więcej niż Ty. No może przynajmniej mam mocniejsze.
Nie wiem, może coś przeoczyłem.
Wypisz mi, proszę, w jednym poście wszystkie argumenty, które potwierdzałyby istnienie świadomości po śmierci. Twoja argumentacja określania niebytu jako bytu jest z góry skazana na niepowodzenie, albowiem dotychczas posługiwałeś się wyłącznie grą słów, więc nie spodziewam się, byś wniósł tutaj cokolwiek nowego.
|
|
| | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >Wypisz mi, proszę, w jednym poście wszystkie argumenty, które potwierdzałyby istnienie świadomości po śmierci. Nie o tych argumentach mówię.
|
|
| | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Ale ja o tych. Możesz też przedstawić jakiekolwiek inne, ale nie opierające się na nadużywaniu pewnych znaczeń.
|
|
|  | | D.Sprenglewski (426 punktów) | >NO tak świetnie, ale nic i tak nie może istnieć.
Jak to nie? Brak materii, przestrzeni, czasu... brak wszystkiego to "nic". Może nie istnieje w świecie materialnym, dającym się zmierzyć, zważyć, ale jest POJĘCIEM braku/całkowitego braku istniejącym w świecie mentalnym.
>>Dlaczego? >Bo chce?
Chcesz. OK. Ale dlaczego? By się czepiać słówek? Bo jak narazie tylko na to Cię stać.
>>Gdy nastepuje śmierć biologiczna, następuje koniec egzystencji świadomości, umysłu itp, czyli wszystkiego co tworzyły odpowiednie impulsy elektryczne w mózgu. Ciało nadal istnieje, ale już w innej formie (chocby jako nawóz)... BEZ ŚADOMOŚCI, UMYSŁU itp. >Szkoda że brak Ci argumentów.
Nie przeczytałeś dokładnie co napisałem, czy może jesteś zbyt zaślepiony swoim rozumowaniem by przyjąć argumenty innych? A może po prostu nie wiesz na jakiej zasadzie powstaje umysł? Chciałbym zaznaczyć, że UMYSŁ to nie MÓZG, a jedynie wynik zachodzących w nim procesów.
>>Udowodnij mi, że po biologicznej śmierci świadomość nadal jest, a może zmienię swoje poglądy. >Udowodnij że jej nie ma.
W mózgu zachodzą miliardy reakcji chemicznych na sekundę, których efektem są złożone grupy impulsów elektrycznych/elektromagnetycznych. Część owych grup tworzy swoisty system operacyjny interpretujący inne grupy, czyli myśli. Świadomość, jaźń, umysł, "ja" itp to TYLKO I WYŁĄCZNIE bardzo duża ilość energii wytworzonej przez mózg. Jeśli ten organ ulegnie biologicznej śmierci przestanie wytwarzać impylsy elektryczne tworzące świadomość. A energia, która już została wytworzona ulega rozproszeniu (nie znika, ale zmienia swoją postać, w wyniku czego nie może już tworzyć świadomości). Jesli nadal nie rozumiesz to poczytaj podręczniki biochemiczne.
>>Jak narazie twierdzę, że po śmierci nie ma nic (celowo NIE pisane wielkimi literami). >Nic nie istnieje.
Ewentualnie "nic nie ma". Zdanie "Nic nie jest" sugeruje, że "Nic" jest podmiotem w zdaniu, a "nic nie ma" to związek frazeologiczny. Kolejna nadinterpretacja... niestety.
|
|
| |  | | truthsearcher (437 punktów) | >>NO tak świetnie, ale nic i tak nie może istnieć. >Jak to nie? Brak materii, przestrzeni, czasu... brak wszystkiego to "nic". Może nie istnieje w świecie materialnym, dającym się zmierzyć, zważyć, ale jest POJĘCIEM braku/całkowitego braku istniejącym w świecie mentalnym. skoro jest pojęciem to istnieje w czyimś umyśle. Więc jest bytem ( bo istnieje). A bytem nie może być z założenia. Wniosek nic nie istnieje.
>>Udowodnij że jej nie ma. >W mózgu zachodzą miliardy reakcji chemicznych na sekundę, których efektem są złożone grupy impulsów elektrycznych/elektromagnetycznych. Część owych grup tworzy swoisty system operacyjny interpretujący inne grupy, czyli myśli. Świadomość, jaźń, umysł, "ja" itp to TYLKO I WYŁĄCZNIE sora, ale nie jest to definitywnie udowodnione.
>Jeśli ten organ ulegnie biologicznej śmierci przestanie wytwarzać impylsy elektryczne tworzące świadomość. sora, ale nie jest to definitywnie udowodnione.
>Ewentualnie "nic nie ma". Zdanie "Nic nie jest" sugeruje, że "Nic" jest podmiotem w zdaniu, a "nic nie ma" to związek frazeologiczny. Kolejna nadinterpretacja... niestety. Chyba tylko z twojej strony... niestety.
|
|
| | |  | | D.Sprenglewski (426 punktów) | >skoro jest pojęciem to istnieje w czyimś umyśle. Więc jest bytem ( bo istnieje). A bytem nie może być z założenia.
Może zdefiniuj słowo "Byt". Bardzo często go używasz, a być może mamy różne pojęcie na temat tegoż terminu. Dla mnie byt to coś co żyje, lub w ostateczności istnieje w świecie MATERIALNYM, nie MENTALNYM.
>>Jeśli ten organ ulegnie biologicznej śmierci przestanie wytwarzać impylsy elektryczne tworzące świadomość. >sora, ale nie jest to definitywnie udowodnione.
Definitywnie czy definicyjnie? Jeśli definitywnie (ostatecznie, nipodważalnie) to masz rację, jest jednak BARDZO prawdopodobne. Jeśli definicyjnie, to niestety się mylisz.
>>Ewentualnie "nic nie ma". Zdanie "Nic nie jest" sugeruje, że "Nic" jest podmiotem w zdaniu, a "nic nie ma" to związek frazeologiczny. Kolejna nadinterpretacja... niestety. >Chyba tylko z twojej strony... niestety.
Ja "nic" traktuję jako część związku frazeologicznego. Z Twoich postów wynika, że Ty traktujesz "nic" jako osobny podmiot. Z mojej perspektywy to Ty stosujesz nadinterpretację. Skoro według Ciebie ja zbyt hiperbolicznie odczytuję Twoje posty to proszę powiedz mi, w których fragmentach, a przemyślę sprawę jeszcze raz (byłbym wdzięczny gdybyś i Ty zrobił to samo). Przydałoby się również byś od razu argumentował swoją krytykę (nie zaśmiecajmy forum nadmierną ilością pytań w stylu "O co dokładnie Ci chodzi?").
|
|
| | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >Może zdefiniuj słowo "Byt". Bardzo często go używasz, a być może mamy różne pojęcie na temat tegoż terminu. Dla mnie byt to coś co żyje, czyli kamień się nie kwalfikuje...
>lub w ostateczności istnieje w świecie MATERIALNYM, nie MENTALNYM. Okej rozumiem. Ale dla mnie wszystko ( +\ - ) co istnieje jest bytem ( nawet to co niematerialne).
>Definitywnie czy definicyjnie? Jeśli definitywnie (ostatecznie, nipodważalnie) to masz rację, jest jednak BARDZO prawdopodobne. Skoro nie jest udowodnione to możemy tylko przypuszczać, co jest prawdopodobne ( słowo bardzo nie jest tu odpowiednie ).
|
|
| | | | |  | | D.Sprenglewski (426 punktów) | >czyli kamień się nie kwalfikuje...
Zgadza się.
>Okej rozumiem. Ale dla mnie wszystko ( +\ - ) co istnieje jest bytem ( nawet to co niematerialne).
Czyli uważasz, że miłość i nienawiść to byty, ponieważ istnieją choć tylko w świecie niematerialnym? Dla mnie nazwanie tych uczuć bytem to posunięcie się nieco za daleko, ale to chyba kwestia sybiektywna.
>Skoro nie jest udowodnione to możemy tylko przypuszczać, co jest prawdopodobne ( słowo bardzo nie jest tu odpowiednie ).
Raczej jest, ze względu na posiadaną wiedzę na temat samego zjawiska. Świadomość powstaje w wyniku reakcji zachodzących w mózgu, możan stwierdzić, że po śmierci tego organu bardziej prawdopodobna jest śmierć świadomości, niż jej dalsze egzystowanie.
Swoją drogą zastanawie mnie jedna rzecz. Boisz się śmierci? Pytam ponieważ na ogół ludzie, którzy "na siłę" (tak to nazwę) chcą udowodnić, że po śmierci "coś jest" samej śmierci się boją.
|
|
| | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >>Okej rozumiem. Ale dla mnie wszystko ( +\ - ) co istnieje jest bytem ( nawet to co niematerialne). >Czyli uważasz, że miłość i nienawiść to byty, ponieważ istnieją choć tylko w świecie niematerialnym? Jesli byt określamy jako coś co istnieje to miłość jest bytem.
>Dla mnie nazwanie tych uczuć bytem to posunięcie się nieco za daleko, ale to chyba kwestia sybiektywna. Racja.
>>Skoro nie jest udowodnione to możemy tylko przypuszczać, co jest prawdopodobne ( słowo bardzo nie jest tu odpowiednie ). >Raczej jest, ze względu na posiadaną wiedzę na temat samego zjawiska. Świadomość powstaje w wyniku reakcji zachodzących w mózgu, Niestety nie jesteśmy tego całkowicie pewni bo żaden naukowiec jeszcze tego nie udowdonił. Możemy tylko przypuszczać. Możemy przewidywać że jest albo że nie. Szanse są równe.
>możan stwierdzić, że po śmierci tego organu bardziej prawdopodobna jest śmierć świadomości, niż jej dalsze egzystowanie. Niestety nie możemy tak stwierdzić a jedynie przypuszczać.
>Swoją drogą zastanawie mnie jedna rzecz. Boisz się śmierci? Na pewno podświadomie tak. Jako organizm biologiczny mam chyba zakodowany strach przed śmiercią. Ale świdomie swojej śmierci się nie obawiam. Bardziej martwię się o bliskich. Wogóle to uważam że człowiek nie boi się o tyle śmierci co samego cierpienia.
|
|
| | | | | | |  | | D.Sprenglewski (426 punktów) | > >>Okej rozumiem. Ale dla mnie wszystko ( +\ - ) co istnieje jest bytem ( nawet to co niematerialne).> >Czyli uważasz, że miłość i nienawiść to byty, ponieważ istnieją choć tylko w świecie niematerialnym?> Jesli byt określamy jako coś co istnieje to miłość jest bytem.OK. Rozumiem. > >Raczej jest, ze względu na posiadaną wiedzę na temat samego zjawiska. Świadomość powstaje w wyniku reakcji zachodzących w mózgu,> Niestety nie jesteśmy tego całkowicie pewni bo żaden naukowiec jeszcze tego nie udowdonił. Możemy tylko przypuszczać. Możemy przewidywać że jest albo że nie. Szanse są równe.Nie znam innych teori na temat powstawania świadomości. > >możan stwierdzić, że po śmierci tego organu bardziej prawdopodobna jest śmierć świadomości, niż jej dalsze egzystowanie.> Niestety nie możemy tak stwierdzić a jedynie przypuszczać.Chodzi mi, że można stwierdzić, że jest to bardziej prawdopodobne, a nie, że można stwierdzić, że tak jest. W swoich poprzednich postach stosowałem po prostu uproszczenie podnosząc najbardziej (moim zdaniem) prawdopodobną teorię do rangi faktu. Mam nadzieję, że wiesz o co mi teraz chodzi. Ale przypuszczam, że związek "bardziej prawdopodobne" nie będzie Ci odpowiadał, nim jednak z niego zrezygnuję prosiłbym Cię o nieco jaśniejsze przedstawienie swoich argumentów, ponieważ w plątaninie postów i różnych mysli truniej je wychwycić (a to co przedstawiłeś na samym początku nie przemawia do mnie za bardzo - mam inne spojrzenie na kwestię "istnienia" nicości). > Jako organizm biologiczny mam chyba zakodowany strach przed śmiercią.Lub chęć życia. Zależy jak na to spojrzeć  > Ale świdomie swojej śmierci się nie obawiam. Bardziej martwię się o bliskich.To chyba nawet zrozumiałe. > Wogóle to uważam że człowiek nie boi się o tyle śmierci co samego cierpienia.Bardzo możliwe.
|
|
| | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >>>Raczej jest, ze względu na posiadaną wiedzę na temat samego zjawiska. Świadomość powstaje w wyniku reakcji zachodzących w mózgu, >>Niestety nie jesteśmy tego całkowicie pewni bo żaden naukowiec jeszcze tego nie udowdonił. Możemy tylko przypuszczać. Możemy przewidywać że jest albo że nie. Szanse są równe. >Nie znam innych teori na temat powstawania świadomości. Co nie oznacza że ich nie ma, albo są fałszywe.
>>>możan stwierdzić, że po śmierci tego organu bardziej prawdopodobna jest śmierć świadomości, niż jej dalsze egzystowanie. >>Niestety nie możemy tak stwierdzić a jedynie przypuszczać. >Chodzi mi, że można stwierdzić, że jest to bardziej prawdopodobne, Nie, to tak jak miałbyś worek i nie wiesz czy jest w nim kamyk czy nie. Worek pozostaje workiem, bo spełnia swoje funckje ( możliwość pakowania do niego przedmiotów, tak jak mózg spełnia swoje funkcje) ale nie wiemy czy spełnia je tak po prostu czy dlatego że jest w worku kamień ( lub "w" mózgu umysł). To takie uproszczenie.
>Ale przypuszczam, że związek "bardziej prawdopodobne" nie będzie Ci odpowiadał, nim jednak z niego zrezygnuję prosiłbym Cię o nieco jaśniejsze przedstawienie swoich argumentów, ponieważ w plątaninie postów i różnych mysli truniej je wychwycić (a to co przedstawiłeś na samym początku nie przemawia do mnie za bardzo - mam inne spojrzenie na kwestię "istnienia" nicości).
OK. Jeszcze raz. Po pierwsze stosujemy dowód nie wprost. Zakładamy że "nic" istnieje. ( definicję "nic" wstawimy później) To co istnieje nazywamy bytem.
Z tych 2 przesłanek dochodzimy do wniosku, że NIC JEST BYTEM.
Teraz wstawiamy definicję "nic". Rozpatrzmy przypadki: nic=niebyt. Byt jest niebytem. Sprzeczność.
nic=brak bytu Brak bytu jest bytem. Sprzeczność ( jak brak chleba może być chlebem? )
nic=nieistnienie Nieistnienie jest bytem. Sprzeczność. ( nieistnienie mogłoby być co najwyżej stanem ( a stan musi dotyczyć jakiegoś bytu), ale nie może dotyczyc bytu bo jeśliby dotyczył to byt ten by istniał i nieistnienie nie mogłoby go dotyczyć)
|
|
| | | | | | | | |  | | Pan Tau (1237 punktów) | >Zakładamy że "nic" istnieje. ( definicję "nic" wstawimy później) >To co istnieje nazywamy bytem. >Z tych 2 przesłanek dochodzimy do wniosku, że >NIC JEST BYTEM. >Teraz wstawiamy definicję "nic". >Rozpatrzmy przypadki: >nic=niebyt. >Byt jest niebytem. >Sprzeczność. >nic=brak bytu >Brak bytu jest bytem. >Sprzeczność ( jak brak chleba może być chlebem? ) >nic=nieistnienie >Nieistnienie jest bytem. >Sprzeczność. ( nieistnienie mogłoby być co najwyżej stanem ( a stan musi dotyczyć jakiegoś bytu), ale nie może dotyczyc bytu bo jeśliby dotyczył to byt ten by istniał i nieistnienie nie mogłoby go dotyczyć)
"nic" = "pojęcie niebytu" "pojęcie niebytu" jest "bytem". Nie ma sprzeczności. Jak widzisz słówko "nic" nie jest tak jednoznaczne, jak Ci się wydaje.
|
|
| | | | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >"nic" = "pojęcie niebytu" Załóżmy że taka jest definicja.
>"pojęcie niebytu" jest "bytem". Racja.
>Nie ma sprzeczności. Racja, szkoda tylko że to niczego nie dowodzi, oprócz oczywistej prawdy że pojęcia są bytami. Nie zmienia to żadnego faktu, nie ma wpływu na przebieg dyskusji.
>Jak widzisz słówko "nic" nie jest tak jednoznaczne, jak Ci się wydaje. Dlatego podałem kilka mozliwości definicji "nic" , ale takiego realnego. Twoje "nic-pojęcie" nie dowodzi niczego, a jeśli już to potwierdza moją prawdę że realny "nic" nie istnieje.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Pan Tau (1237 punktów) | > Dlatego podałem kilka mozliwości definicji "nic" , ale takiego realnego.A co to jest "realne nic", skoro to nic, o którym piszesz według Ciebie nie istnieje? Jeśli jest realne, to musi istnieć, co więcej - musi istnieć w "rzeczywistości" (skoro jest "realne"). A skoro nie istnieje w rzeczywistości, to nie możesz używać terminu "realne nic", bo jest on bezsensownym zlepkiem dwóch słów. > Twoje "nic-pojęcie" nie dowodzi niczego,To nie jest moje "nic-pojęcię". Znajdziesz takie hasło w każdym słowniku filozoficznym. > a jeśli już to potwierdza moją prawdę że realny "nic" nie istnieje.Masz w sobie wyjątkowo wiele pychy i zarozumiałości, żeby coś takiego nazwać "swoją prawdą". Zajrzyj do pierwszego lepszego podręcznika podstaw filozofii i poszukaj hasła "niebyt" - zobaczysz, że tę "Twoją prawdę" odkryto już wieki temu. > >Nie ma sprzeczności.> Racja, szkoda tylko że to niczego nie dowodzi, oprócz oczywistej prawdy że pojęcia są bytami. Nie zmienia to żadnego faktu, nie ma wpływu na przebieg dyskusji.Owszem, ma. Na początku swojego wnioskowania założyłeś istnienie pewnej zmiennej roboczej, której nadałeś nazwę "nic". Nie nadałeś jej żadnej wartości początkowej, ani też nie przyjąłeś żadnych jawnych założeń, które w jakikolwiek sposób ograniczałyby dziedzinę tej zmiennej. Następnie utworzyłeś dwuzdaniowe wyrażenie logiczne wykorzystujące tę zmienną. W końcu stwierdziłeś, że niezależnie od wartości tej zmiennej ("nic"), powyższe wyrażenie jest fałszywe, co, jak twierdzisz, jest dowodem poprawności Twojej tezę. Natomiast ja twierdzę, że dopóki jasno (i to na początku rozważań) nie określisz ograniczeń na wartość zmiennej "nic", dopóty to wnioskowanie nie będzie dawało jednoznacznego rezultatu. Inaczej mówiąc, dla pewnego znaczenia słowa "nic" może być prawdziwe, a dla innego może być "fałszywe". W logice mówi się o takim przypadku "spór słowny", a jest on skutkiem... tak, pewnie się się już domyślasz, ekwiwokacji  I to własnie jest problem całego Twojego wątku. Założyłeś sobie milcząco, że słowo "nic" w zwrocie "nic ateistów" to z pewnością musi być jakieś "realne nic". A to nonsens i mówię to Tobie jako zadeklarowany ateista, z gatunku tych, których nazywasz "radykalnymi". Nie znam żadnego ateisty (a znam ich sporo), który twierdziłby, że po śmierci "jest" jakieś "rzeczywiste nic". A jeśli już używa słowa "niebyt" na określenie tego, co człowieka czeka po jego śmierci, to ma on wyłącznie sens "niebytu-pojęcia", bo nie może mieć innego. Dziwię się, że nie nie zauważyłeś tej oczywistości. Całe Twoje rozważania są więc oparte na fałszywych przesłankach i nie mają żadnej wartości. Sorry za ateistyczną szczerość - na drugi raz zanim przyjmiesz jakieś założenia wynikające ze światopoglądu, którego nie znasz, przeprowadź przynajmniej jakiś sondaż wśród ludzi, którzy się nim kierują w swoim życiu.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >A co to jest "realne nic", To takie "nic" które nie jest pojęciem.
>Jeśli jest realne, to musi istnieć, co więcej - musi istnieć w "rzeczywistości" (skoro jest "realne"). A skoro nie istnieje w rzeczywistości, to nie możesz używać terminu "realne nic", bo jest on bezsensownym zlepkiem dwóch słów. Brawo, sam doszedłeś do wniosku że "nic" nie może istnieć.
>To nie jest moje "nic-pojęcię". Znajdziesz takie hasło w każdym słowniku filozoficznym. Nieważen ono nie dowodzi niczego.
>Masz w sobie wyjątkowo wiele pychy i zarozumiałości, żeby coś takiego nazwać "swoją prawdą". cóż poradzę.
>Zajrzyj do pierwszego lepszego podręcznika podstaw filozofii i poszukaj hasła "niebyt" - zobaczysz, że tę "Twoją prawdę" odkryto już wieki temu. cieszę się.
>Natomiast ja twierdzę, że dopóki jasno (i to na początku rozważań) nie określisz ograniczeń na wartość zmiennej "nic", dopóty to wnioskowanie nie będzie dawało jednoznacznego rezultatu. To tak jak z równaniem gdzie najpierw doprowadzamy równość do najprostszej postaci a dopiero później podstawiamy "x".
>Inaczej mówiąc, dla pewnego znaczenia słowa "nic" może być prawdziwe, a dla innego może być "fałszywe". Wykazałem, że dla tych najważniejszych jest fałszywe. Oczywiście jeśli słowo "nic" określimy jak czajnik to rozumowanie jest błędne.
>Dziwię się, że nie nie zauważyłeś tej oczywistości. Zauważyłem tylko nie ma ona sensu.
>Całe Twoje rozważania są więc oparte na fałszywych przesłankach i nie mają żadnej wartości. są bardziej wartościowe od Twoich.
|
|
| | | | | | | | |  | | D.Sprenglewski (426 punktów) | >Co nie oznacza że ich nie ma, albo są fałszywe.
Ależ zdaję sobie z tego sprawę. Dlatego nie będę się upierał jeśli ktoś poda mi wystarczająco silne dowody, które obalą moje.
>>Chodzi mi, że można stwierdzić, że jest to bardziej prawdopodobne, >Nie, to tak jak miałbyś worek i nie wiesz czy jest w nim kamyk czy nie. Worek pozostaje workiem, bo spełnia swoje funckje ( możliwość pakowania do niego przedmiotów, tak jak mózg spełnia swoje funkcje) ale nie wiemy czy spełnia je tak po prostu czy dlatego że jest w worku kamień ( lub "w" mózgu umysł).
Zwierzęta nie posiadają tak rozwiniętego umysłu, a mimo to mają zdolość zapamiętywania, co pośrednio dowodzi, że obecność, lub nie umyśłu nie wpływa rażąco na zdolności zapamietywania mózgu.
>Po pierwsze stosujemy dowód nie wprost. >Zakładamy że "nic" istnieje. ( definicję "nic" wstawimy później) >To co istnieje nazywamy bytem. >Z tych 2 przesłanek dochodzimy do wniosku, że >NIC JEST BYTEM.
Teoretycznie, ale dalsze wyjaśnienie znajduje się poniżej.
>nic=niebyt.
nic=niebyt=x
pojęcie "nic"=byt=y
x jest różne od y
nic jest różne od pojęcie "nic"
Brak sprzeczności, "nic"=niebyt, nicość, itp.; pojęcie "nic"=byt, coś co istnieje, itp.
"Nic" i "pojęcie nic" to dwie różne rzeczy.
Jak na razie mnie nie przekonałeś.
Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >Zwierzęta nie posiadają tak rozwiniętego umysłu, a mimo to mają zdolość zapamiętywania, co pośrednio dowodzi, że obecność, lub nie umyśłu nie wpływa rażąco na zdolności zapamietywania mózgu. Ok ale czego to dowodzi?
>Teoretycznie, ale dalsze wyjaśnienie znajduje się poniżej. >>nic=niebyt. >nic=niebyt=x >pojęcie "nic"=byt=y >x jest różne od y sora, ale skąd mamy to wiedzieć? >nic jest różne od pojęcie "nic" >Brak sprzeczności, "nic"=niebyt, nicość, itp.; pojęcie "nic"=byt, coś co istnieje, itp. Ok. ale twoja teza opiera się na innych założeniach i nie oblaa mojej teorii. Dowodzi natomiast że pojęcie "nic" jest bytem z czym się zresztą zgadzam. Ale postaraj się nie zmieniać moich założeń i wykazać w mojej teorii błąd.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | D.Sprenglewski (426 punktów) | Ja również uważam, że "pojęcie nic" jest bytem, jednak "nic" samo w sobie już nim nie jest z racji swojej definicji. Oczywiście można przyjąć, że "nic" JEST bytem, ale tylko w znaczeniu samego słowa, czyli "pojęciem nic". I tu jest błąd w Twojej teorii. Przyrównałeś "pojęcie nic" i "nic", a to w zasadzie dwie różne rzeczy.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >Ja również uważam, że "pojęcie nic" jest bytem, Tu się zgadzamy.
>jednak "nic" samo w sobie już nim nie jest z racji swojej definicji. Dziwne tu też się zgadzamy.
> I tu jest błąd w Twojej teorii. "tu" znaczy gdzie?
>Przyrównałeś "pojęcie nic" i "nic", a to w zasadzie dwie różne rzeczy. Dobra, ale to nie obala mojej teorii.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | D.Sprenglewski (426 punktów) | > > I tu jest błąd w Twojej teorii.> "tu" znaczy gdzie?> >Przyrównałeś "pojęcie nic" i "nic", a to w zasadzie dwie różne rzeczy.Tu, znaczy się powyżej  > Dobra, ale to nie obala mojej teorii.Wręcz przeciwnie. Na samym początku napisałeś: > Skoro NIC jest to nie jest już niczym bo istnieje ( jest pewnym bytem ).W tym momencie piszesz o samym słowie jak mniemam, więc się zgadzam. > Nawet jeśli jest pewnym brakiem ( tak jak próżnia jest brakiem materii )A tutaj piszesz już nie o "pojęciu nic" (jak wyżej), ale o "nic" samym w sobie, które oczywiście jest jakimś brakiem. > to jednak jest.I tu znów piszesz jedynie o słowie "nic", a nie o jego znaczeniu. > Wniosek NIC nie jest. A więc jest tylko coś.Błędny wniosek, ponieważ przyrównałeś dwa niezwiązane ze sobą elementy. Poza tym (zapewne) ateiści mówiąc, że "po śmierci nic nie ma/jest nic" stosują prostą metaforę, co oznacza, że w/w zdań nie można interpretować dosłownie. Dla mnie to rzecz oczywista  Pozdrawiam.
|
|
| Sir Valeq (379 punktów) | Hmm, poprzednio mi się chyba odpowiedź nie wysłała... A napisałem: Spróbuj przeprowadzić tę dyskusję po angielsku. Np. na forum angielskiej sekcji racjonalisty.pl. Cała Twoja teoria legnie w gruzach... :>
--------- "We cannot all be masters." - William Shakespeare artofcreation.strefa.pl
|
|
 | | truthsearcher (437 punktów) | >Spróbuj przeprowadzić tę dyskusję po angielsku. Spróbuję.
> Np. na forum angielskiej sekcji racjonalisty.pl. Cała Twoja teoria legnie w gruzach... :> Dowody proszę.
|
|
|  | | Sir Valeq (379 punktów) | > >Spróbuj przeprowadzić tę dyskusję po angielsku.> Sprubuję.> > Np. na forum angielskiej sekcji racjonalisty.pl. Cała Twoja teoria legnie w gruzach... :>> Dowody proszę.Zrozum, że istnienie/nieistnienie tego świata i jego elementów nie zależy od naszego nazywania. Nie powołujemy niczego do życia nazywając to, lub mówiąc, że "jest". Jeśli powiem "na orbicie jest latający czajniczek", to nie znaczy, że się on tam znajdzie. Nie prowadź dyskusji filozoficznej posiłkując się narzędziami językowymi (bo te są tak różne, jak różne są języki i mogą dawać zupełnie różne rezultaty - jak np. potrójne nawet zaprzeczenia w języku polskim, przy jedynie pojedynczych w angielskim - z jednej strony polskie "nic nigdy nie było" a z drugiej angielskie "nothing ever was here" lub "there never was anything here" lub "there wasn't anything here" - i weź tu rozważaj znaczenie słowa "nothing", które miałoby być odpowiednikiem naszego "nic").
--------- "We cannot all be masters." - William Shakespeare artofcreation.strefa.pl
|
|
| |  | | Ojciec Dyrektor (1704 punktów) | Ten czajniczek nieszczęsny...  "Żródło..."??
Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
|
|
| | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | B. Russell. Albo znany Ci już film dokumentalny.
|
|
| | | |  | | Sir Valeq (379 punktów) | > B. Russell.> Albo znany Ci już film dokumentalny.  Tak, strasznie mi ten czajniczek przypadł do gustu. Naprawdę. Jakiś taki przyjemniejszy niż np. Latający Potwór Spaghetti. 
--------- "We cannot all be masters." - William Shakespeare artofcreation.strefa.pl
|
|
| | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Jakiś taki subelniejszy niż przekombinowane pomysły wyobraźni podobnej do tej, którą posiadam- nie chwaląc się- JA.
|
|
|  | | Thorvoy (6588 punktów) | > Sprubuję.Lepiej spr óbuj. > > Np. na forum angielskiej sekcji racjonalisty.pl. Cała Twoja teoria legnie w gruzach... :>> Dowody proszę.Musisz sam po nie sięgnąć.
|
|
| |  | | truthsearcher (437 punktów) | > Lepiej spróbuj.spróbuję. > >> Np. na forum angielskiej sekcji racjonalisty.pl. Cała Twoja teoria legnie w gruzach... :>> >Dowody proszę.> Musisz sam po nie sięgnąć.  dlaczego?
|
|
| | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > >>Dowody proszę.> >Musisz sam po nie sięgnąć.  > dlaczego?Bo chyba chcesz poznać prawdę. Nikt tej dyskusji za Ciebie nie podejmie.
|
|
| Ojciec Dyrektor (1704 punktów) | >Dobrze jeśli ktoś z ateistów będzie odwoływal się na >niepojęte NIC, bo przypomina to trochę powoływanie się na >nieodgadnionego Boga z którym ateiści przecież walczą...
Ateiści nie mogą walczyć z Bogiem, poieważ w niego nie wierzą. Próbowałeś kiedyś walczyc z Posejdonem?? Z Bogiem walczą Sataniści - oni w niego wierzą.
Poza tym widzę, ze jakakolwiek polemika z Tobą nie ma sensu. Jestęś slepy i nie rozumiesz podstaowych prawd i zasad języka oraz załozeń religii i jej przeciwników.
Życzę smacznego kleiku i miłej zabawy w kojcu.
Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
|
|
 | | truthsearcher (437 punktów) | >Ateiści nie mogą walczyć z Bogiem, ale często wygłaszają argumenty przeciwko jego istnieniu.
>Poza tym widzę, ze jakakolwiek polemika z Tobą nie ma sensu. Z tobą też.
>Jestęś slepy i nie rozumiesz podstaowych prawd i zasad języka oraz załozeń religii i jej przeciwników. ty też.
>Życzę smacznego kleiku i miłej zabawy w kojcu. to twoje ulubione czynności...
|
|
|  | | D.Sprenglewski (426 punktów) | >>Ateiści nie mogą walczyć z Bogiem, >ale często wygłaszają argumenty przeciwko jego istnieniu.
Bardziej przeciwko wiary w jego istnienie.
>>Jestęś slepy i nie rozumiesz podstaowych prawd i zasad języka oraz załozeń religii i jej przeciwników. >ty też.
Naucz się znaczenia słów, bo wyraźnie nie masz pojęcia, lub masz mylne pojęcie o umownej treści tych ciągów znaków graficznych. Nie demonizuj również czegoś, czego nie znasz. Jesteś ateistą? Tak? To doś wyjątkowym (niekoniecznie pozytywnie). Nie? To najpierw dowiedz się jakie są fakty dotyczące ich poglądów i nie opieraj się na artykułach z "Pani domu" oraz przemowach księdza z ambony. Oba źródła są sybiektywne jeśli chodzi o poglądy ludzi innej wiary, lub niewiary. Powinieneś sięgnąć do źródła poglądów, czyli ateistów w tym przypadku. Pewnie twierdzisz, że robisz to teraz? Jeśli tak, to popełniłeś poważny błąd - podważyłeś poglądy strony przeciwnej bez zapoznania się ze wszystkimi argumentami (które i tak odrzuciłeś).
>>Życzę smacznego kleiku i miłej zabawy w kojcu. >to twoje ulubione czynności...
Riposta godna trzylatka.
|
|
| |  | | truthsearcher (437 punktów) | >Nie demonizuj również czegoś, czego nie znasz. Jesteś ateistą? Tak? Nie.
>Nie? To najpierw dowiedz się jakie są fakty dotyczące ich poglądów i nie opieraj się na artykułach z "Pani domu". Nie obawiaj się nie czytam tego co ty.
>Jeśli tak, to popełniłeś poważny błąd - podważyłeś poglądy strony przeciwnej bez zapoznania się ze wszystkimi argumentami (które i tak odrzuciłeś). Lepiej byłoby - obaliłeś.
>>>Życzę smacznego kleiku i miłej zabawy w kojcu. >>to twoje ulubione czynności... >Riposta godna trzylatka. Do tego poziomu jeszcze długa droga przed Tobą.
|
|
| | |  | | D.Sprenglewski (426 punktów) | > >Jesteś ateistą?> Nie.Czyli wierzysz w życie po śmierci? > >nie opieraj się na artykułach z "Pani domu".> Nie obawiaj się nie czytam tego co ty.Brukowców raczej nie czytuję, chyba, że chcę sobie poprawić humor (lub podłamać "inteligencją" ludzi). > >Jeśli tak, to popełniłeś poważny błąd - podważyłeś poglądy strony przeciwnej bez zapoznania się ze wszystkimi argumentami (które i tak odrzuciłeś).> Lepiej byłoby - obaliłeś.Tylko z Twojej perspektywy. Obaliłbyś te argumenty, gdybyś przekonał stronę przeciwną do swoich racji (niekoniecznie bezpośredniego rozmowcę, ale choćby osobę, która czytała, a nie uczestniczyła w rozmowie). Nadal twierdzę, że jednak "odrzuciłeś" bardziej pasuje, ale to tylko moje zdanie. > >>>Życzę smacznego kleiku i miłej zabawy w kojcu.> >>to twoje ulubione czynności...> >Riposta godna trzylatka.> Do tego poziomu jeszcze długa droga przed Tobą.Już dużo lepiej  Pozdrawiam
|
|
| | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >>>Jesteś ateistą? >>Nie. >Czyli wierzysz w życie po śmierci? w istniene po śmierci.
>Nadal twierdzę, że jednak "odrzuciłeś" bardziej pasuje, ale to tylko moje zdanie. i niech tak zostanie.
>Pozdrawiam Ja również.
|
|
| | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > >Czyli wierzysz w życie po śmierci?> w istniene po śmierci.A co dla Ciebie oznacza istnienie? Ja też wierzę w istnienie po śmierci. Powiem więcej. Istnienie po śmierci to fakt. Kiedy ktoś umiera, składające się na niego cząstki nadal istnieją, ale w sposób nieuporządkowany tak, jak za życia.  Ty wierzysz nie tyle w istnienie, co istnienie ŚWIADOMOŚCI po śmierci.
|
|
| | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >Ty wierzysz nie tyle w istnienie, co istnienie ŚWIADOMOŚCI po śmierci. Nie wiem czy to czym się stajemy po śmierci można nazwać świadomością, ale jeśli wolisz taki skrót myslowy to ok.
|
|
| | | | | | |  | | D.Sprenglewski (426 punktów) | > >Ty wierzysz nie tyle w istnienie, co istnienie ŚWIADOMOŚCI po śmierci.> Nie wiem czy to czym się stajemy po śmierci można nazwać świadomością, ale jeśli wolisz taki skrót myslowy to ok.Może więc odwróćmy kota ogonem. Ateiści nie wierzą w życie po śmierci itp, Ty wierzysz w istnienie pośmiertne, ale jak wywnioskowałem z powyższej wypowiedzi, niekoniecznie istnienie świadomości. O co Ci więc chodzi? Jakie istnienie jest według Ciebie po śmierci? Pytam, bo już się trochę pogubiłem
|
|
 | | Thorvoy (6588 punktów) | > Ateiści nie mogą walczyć z Bogiem, poieważ w niego nie wierzą. Próbowałeś kiedyś walczyc z Posejdonem?? Z Bogiem walczą Sataniści - oni w niego wierzą.No, też nie do końca, ale z poprzednim się zgadzam. > Życzę smacznego kleiku i miłej zabawy w kojcu.Oj, nie bądź wredny. Tylko ja mogę.
|
|
| Pan Tau | truthsearcher napisał: > [...] Wśród radykalnych ateistów [...] panuje przekonanie że po śmierci jest NIC.> Zwróćmy uwagę na czasownik "jest". Hmmm... Skoro NIC jest> to nie jest już niczym bo istnieje ( jest pewnym bytem ).> Nawet jeśli jest pewnym brakiem ( tak jak próżnia jest> brakiem materii ) to jednak jest. Wniosek NIC nie jest. A> więc jest tylko coś. [...]Popełniasz bardzo proste błędy w powyższym rozumowaniu. Nic nie jest bytem, tylko pojęciem. Z tego, że brak czegokolwiek to nic, nie wynika, że nic jest czymkolwiek. Podobnie jak np. brak miłości nie jest miłością  Jak już pisali starożytni (cytuję za Wikipedią, pl.wikipedia.org/wiki/Nic): "Istnienie niebytu w jakiejkolwiek formie jest wewnętrznie sprzeczne i bezsensowne, a sama nicość jest jedynie logicznym dopełnieniem pojęcia bytu: czysto poznawczym aktem negacji na tym pojęciu. "Niebytu nie ma" - pisze więc Parmenides, a ludzi poszukujących wiedzy na ścieżce nicości nazywa "dwugłowymi": czyli rozumującymi dwojako, rozbieżnie, bezsensownie."
|
|
 | | truthsearcher (437 punktów) | > Popełniasz bardzo proste błędy w powyższym rozumowaniu.Ty też. > Nic nie jest bytem, tylko pojęciem.Nawet jeśli jest pojęciem to istnieje tylko w naszych umysłach a nie w świecie realnym. > Z tego, że brak czegokolwiek to nic, nie wynika, że nic jest czymkolwiek.Niestety wynika. > Podobnie jak np. brak miłości nie jest miłością  Ale jest brakiem. Czyli istnieje bo inaczej byśmy go nie odczuwali.
|
|
|  | | Thorvoy (6588 punktów) | > >Podobnie jak np. brak miłości nie jest miłością  > Ale jest brakiem. Czyli istnieje bo inaczej byśmy go nie odczuwali.Ale nie jest bytem.
|
|
| |  | | truthsearcher (437 punktów) | > >>Podobnie jak np. brak miłości nie jest miłością  > >Ale jest brakiem. Czyli istnieje bo inaczej byśmy go nie odczuwali.> Ale nie jest bytem.Byt to coś co istnieje. Jeśli nie jest bytem to nie istnieje i nie możemy go odczuwać.
|
|
| | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Znów to samo.
"Czuję brak miłości" jest przewróceniem stwierdzenia "nie czuję miłości". "Nie wierzę w boga" nie znaczy "wierzę w nie-boga", jak próbowali udowodnić mi kiedyś protestanccy popaprańcy.
Dalej bawisz się w głupie gry słowne. Udowodnij wreszcie że sens ma to co TY mówisz.
|
|
| | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >Znów to samo. >"Czuję brak miłości" jest przewróceniem stwierdzenia "nie czuję miłości". "Nie wierzę w boga" nie znaczy "wierzę w nie-boga", jak próbowali udowodnić mi kiedyś protestanccy popaprańcy. >Dalej bawisz się w głupie gry słowne. Udowodnij wreszcie że sens ma to co TY mówisz. Okej. Jeśli nic istnieje to jest bytem. Bo bytem nazywamy, to co istnieje. Byt nie może być brakiem bytu ( tak określasz słowo ,,nic,, ).
|
|
| | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Zastanów się, facet. Czym dla Ciebie jest nieistnienie frągwi dzięgrzastej, czy wgrutu żółkwiastego? One nie istnieją, tak jak nie istnieją nieskończone liczby innych urojonych bytów. Ich nieistnienie nie jest równoznaczne z "istnieniem-nie".
Sorry, ale swoimi postami wykazujesz skrajną głupotę. Bawisz się wyłącznie w gry słowne i próbujesz udowodnić że NIC to COŚ. Skończ ten temat, bo tylko się ośmieszasz. Nie podajesz żadnych argumentów, podpierasz się tylko semantycznymi figlami, ale swojej racji w ten sposób nikomu nie udowodnisz.
Od czego się zaczęła ta rozmowa? Chciałeś udowodnić że świadomość istnieje po śmierci, prawda? Zwyczajnie powiedz na jakiej podstawie tak twierdzisz?
|
|
| | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >Zastanów się, facet. Czym dla Ciebie jest nieistnienie frągwi dzięgrzastej, czy wgrutu żółkwiastego? One nie istnieją, To skąd wzięły się w twojej głowie.
>Sorry, ale swoimi postami wykazujesz skrajną głupotę. Ty swoimi postami wykraczasz nawet poza tą granicę.
>Bawisz się wyłącznie w gry słowne i próbujesz udowodnić że NIC to COŚ. tu mamy przykład przekroczenia granicy skrajnej głupoty.
>Skończ ten temat, bo tylko się ośmieszasz. Bycie śmiesznym w oczach kogoś kto nie rozumie prawdy wcale mnie nie obchodzi.
>Nie podajesz żadnych argumentów, Podaje tylko albo ich nie rozumiecie, albo nie chcecie zrozumieć.
>podpierasz się tylko semantycznymi figlami, to tak jak wy.
>Od czego się zaczęła ta rozmowa? Chciałeś udowodnić że świadomość istnieje po śmierci, prawda? Nie.
|
|
| | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > >Zastanów się, facet. Czym dla Ciebie jest nieistnienie frągwi dzięgrzastej, czy wgrutu żółkwiastego? One nie istnieją,> To skąd wzięły się w twojej głowie.Z mojej chorej wyobraźni, która potrafi stworzyć nawet parzystokopytnego niebieskiego chomika o dwóch głowach i trąbie z czekolady. > >Sorry, ale swoimi postami wykazujesz skrajną głupotę.> Ty swoimi postami wykraczasz nawet poza tą granicę.Dziękuję za komplement. > >Nie podajesz żadnych argumentów,> Podaje tylko albo ich nie rozumiecie, albo nie chcecie zrozumieć.Whatever, ja już kończę ten temat. Przerastasz mnie. > >podpierasz się tylko semantycznymi figlami,> to tak jak wy.W którym miejscu? > >Od czego się zaczęła ta rozmowa? Chciałeś udowodnić że świadomość istnieje po śmierci, prawda?> Nie.W innym poście, o ile kojarzę.  Mniejsza z tym. Zwyczajnie już się pogubiłem tak, że nie wiem co ostatecznie chcesz udowadniać. Cokolwiek powiesz, rzeczywistość będzie, jaka była.
|
|
| | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | > Z mojej chorej wyobraźni, która potrafi stworzyć nawet parzystokopytnego niebieskiego chomika o dwóch głowach i trąbie z czekolady.więc jednak "istnieje" w twojej wyobraźni. > W którym miejscu?w całym wątku. > W innym poście, o ile kojarzę.  Tak w "nieadekwatnych porównaniach" chyba... > Cokolwiek powiesz, rzeczywistość będzie, jaka była.I tu z Tobą się zgodzę, choć nie w pełni bo nic dwa razy się nie powtarza.
|
|
| | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > >Z mojej chorej wyobraźni, która potrafi stworzyć nawet parzystokopytnego niebieskiego chomika o dwóch głowach i trąbie z czekolady.> więc jednak "istnieje" w twojej wyobraźni.Jak już ktoś zauważył, może najpierw ustalmy definicję bytu. Teoretycznie są byty realne i urojone. Dla mnie nic, co urojone, nie istnieje. Amen. Dla mnie strzygi i utopce nie istnieją, choć pojawiały się w głowach wielu Słowian. Nie istnieje dla mnie Jahwe, choć pojawia się w umysłach zbyt dużej ilości ludzi na świecie. Jeśli coś nie istnieje realnie, nie istnieje wcale. > >W którym miejscu?> w całym wątku.Tak, jasne...  > > Cokolwiek powiesz, rzeczywistość będzie, jaka była.> I tu z Tobą się zgodzę, choć nie w pełni bo nic dwa razy się nie powtarza.Oczywiście, schemat jednak pozostanie taki sam.
|
|
| | | | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | > Jeśli coś nie istnieje realnie, nie istnieje wcale.Dla ciebie. Ale jak odróżnić czy coś jest realne czy urojone? Skąd możemy być tego pewni? To trochę jak z Matrixem  Według mnie, nawet byty urojone istnieją bo jakoś oddziaływują na czyjś umysł. A tylko coś co istnieje może oddziaływać.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > > Jeśli coś nie istnieje realnie, nie istnieje wcale.> Dla ciebie. Ale jak odróżnić czy coś jest realne czy urojone? Skąd możemy być tego pewni?> To trochę jak z Matrixem  Mogę być praktycznie pewien że urojony będzie każdy byt, który od podstaw powstanie w moim umyśle. > Według mnie, nawet byty urojone istnieją bo jakoś oddziaływują na czyjś umysł. A tylko coś co istnieje może oddziaływać.Ale to już nie byt oddziałuje, tylko wyobraźnia się nakręca.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | > >> Jeśli coś nie istnieje realnie, nie istnieje wcale.> >Dla ciebie. Ale jak odróżnić czy coś jest realne czy urojone? Skąd możemy być tego pewni?> >To trochę jak z Matrixem  > Mogę być praktycznie pewien że urojony będzie każdy byt, który od podstaw powstanie w moim umyśle.Co nie wyklucza jego istnienia. > >Według mnie, nawet byty urojone istnieją bo jakoś oddziaływują na czyjś umysł. A tylko coś co istnieje może oddziaływać.> Ale to już nie byt oddziałuje, tylko wyobraźnia się nakręca.Ale na wyobraźnię "oddziaływuje" byt.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>Mogę być praktycznie pewien że urojony będzie każdy byt, który od podstaw powstanie w moim umyśle. >Co nie wyklucza jego istnienia.
Owszem, wyklucza, chyba że wierzysz we wszystko co sobie wymyślisz, ale z tym to już do specjalisty.
>>Ale to już nie byt oddziałuje, tylko wyobraźnia się nakręca. >Ale na wyobraźnię "oddziaływuje" byt.
Wyobraźnia oddziaływuje sama na siebie. Proszę, daj sobie wreszcie spokój.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >>>Mogę być praktycznie pewien że urojony będzie każdy byt, który od podstaw powstanie w moim umyśle. >>Co nie wyklucza jego istnienia. >Owszem, wyklucza, chyba że wierzysz we wszystko co sobie wymyślisz, ale z tym to już do specjalisty. Nie wierzę że istnieją jako materialne byty, ale jak są w czyjejś głowie to jednak SĄ!
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Nie wierzę że istnieją jako materialne byty, ale jak są w czyjejś głowie to jednak SĄ!
Teraz już należałoby zdefiniować pojęcie istnienia.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >>Nie wierzę że istnieją jako materialne byty, ale jak są w czyjejś głowie to jednak SĄ! >Teraz już należałoby zdefiniować pojęcie istnienia. Czekam na propozycje, choć sam też próbuję rozwiązać problem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Ja się już poddaję. Za dużo samodzielnego tworzenia założeń.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >>>Mogę być praktycznie pewien że urojony będzie każdy byt, który od podstaw powstanie w moim umyśle. >>Co nie wyklucza jego istnienia. >Owszem, wyklucza, chyba że wierzysz we wszystko co sobie wymyślisz, ale z tym to już do specjalisty. Nie wierzę że istnieją jako materialne byty, ale jak są w czyjejs głowie to jednak są. Istnieją. Są urojone, ale jednak istnieją.
>>>Ale to już nie byt oddziałuje, tylko wyobraźnia się nakręca. >>Ale na wyobraźnię "oddziaływuje" byt. >Wyobraźnia oddziaływuje sama na siebie. Tak, dlatego oddziaływuje napisałem w cudzysłowiu.
>Proszę, daj sobie wreszcie spokój. Sorry , ale nie mogę...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > >>Ale na wyobraźnię "oddziaływuje" byt.> >Wyobraźnia oddziaływuje sama na siebie.> Tak, dlatego oddziaływuje napisałem w cudzysłowiu.To dobrze. Bez cudzysłowia niech lepiej oddziałuje.  > >Proszę, daj sobie wreszcie spokój.> Sorry , ale nie mogę...A tam, to bardzo proste.  Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >>>Sorry, ale swoimi postami wykazujesz skrajną głupotę. >>Ty swoimi postami wykraczasz nawet poza tą granicę. >Dziękuję za komplement. Bardzo proszę, choć na twoim miejscu bardziej bym się cieszył gdybym przekroczył tą granicę w "pozytywną" stronę, a nie tą negatywną.
|
|
| | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Dlatego właśnie cieszę się bardziej.
|
|
| |  | | truthsearcher (437 punktów) | > >>Podobnie jak np. brak miłości nie jest miłością  > >Ale jest brakiem. Czyli istnieje bo inaczej byśmy go nie odczuwali.> Ale nie jest bytem.Okej to czym jest?
|
|
|  | | Marian (5438 punktów) | >>Z tego, że brak czegokolwiek to nic, nie wynika, że nic jest czymkolwiek. >Niestety wynika. Niestety mylisz się. W fizyce półprzewodników często określa się brak elektronu w paśmie walencyjnym jako "dziurę". Z tego, że brak elektronu to "dziura", nie wynika, że "dziura" jest elektronem.
|
|
| |  | | truthsearcher (437 punktów) | >>>Z tego, że brak czegokolwiek to nic, nie wynika, że nic jest czymkolwiek. >>Niestety wynika. > Niestety mylisz się. W fizyce półprzewodników często określa się brak elektronu w paśmie walencyjnym jako "dziurę". Z tego, że brak elektronu to "dziura", nie wynika, że "dziura" jest elektronem. Dobra ale nic nie jest brakiem.
|
|
| | |  | | Marian (5438 punktów) | >>>>Z tego, że brak czegokolwiek to nic, nie wynika, że nic jest czymkolwiek. >>>Niestety wynika. >> Niestety mylisz się. W fizyce półprzewodników często określa się brak elektronu w paśmie walencyjnym jako "dziurę". Z tego, że brak elektronu to "dziura", nie wynika, że "dziura" jest elektronem. >Dobra ale nic nie jest brakiem. Rozumowanie miało jedynie wykazać, że mylisz się uważając, że z tego, że brak czegokolwiek to nic, wynika, że nic jest czymkolwiek. "Otworzyłem lodówkę i niczego w niej nie znalazłem" - "nic" w lodówce jest brakiem czegokolwiek w tej lodówce, podobnie, jak "dziura" jest brakiem elektronu w paśmie walencyjnym półprzewodnika.
|
|
|  | | D.Sprenglewski (426 punktów) | > >Popełniasz bardzo proste błędy w powyższym rozumowaniu.> Ty też.A to niby dlaczego? Jak już kogoś krytykujesz to może podawałbyś także agrumenty. > Nawet jeśli jest pojęciem to istnieje tylko w naszych umysłach a nie w świecie realnym.> >Z tego, że brak czegokolwiek to nic, nie wynika, że nic jest czymkolwiek.> Niestety wynika.Sam sobie zaprzeczasz. > >Podobnie jak np. brak miłości nie jest miłością  > Ale jest brakiem. Czyli istnieje bo inaczej byśmy go nie odczuwali.Sam "brak" nie jest odczuwalny, co innego gdy powie się "brak czegoś", myślałem, że każdy człowiek rozumie, że brak czegoś nie odczuwa się jako osobne doznanie, ale jako niezaspokojenie jakiejś podrzeby. Ale zapewne znowu czepiasz się słówek i zasad języka polskiego.
|
|
|  | | Pan Tau | Ponieważ "byt" to (uogólniając) wszystko, co istnieje, więc "niebyt" (czyli to dyskutowane "nic") może być tylko jego pojęciowym dopełnieniem ułatwiającym prowadzenie pewnego rodzaju rozważań. Nie może istnieć, bo gdyby istniał, to byłby "bytem" a nie "niebytem" Zatem, jesli o czymś, co uważamy za "niebyt", możemy powiedzieć, że istnieje, to oznacza, że to po prostu nie jest "niebyt", a jakiś "byt", który mylnie nazwaliśmy "niebytem". truthsearcher stosuje (nie wiem, świadomie czy nieświadomie) rozumowanie oparte na ekwiwokacji, wykorzystując niejednoznaczność słów takich, jak "istnieje" i "nic". Choć ekwiwokacja jest błędem argumentacji, jest bardzo popularna, gdyż pozwala na tworzenie efektownych (choc fałszywych) sylogizmów.
Warto też zwrócić uwagę na zadziwiające niekonsekwencją podejście truthsearchera do swoich własnych tez. W jednym poście pisze, że "nic istnieje", by za jakiś czas w innym miejscu ni stąd ni z owąd stwierdzić, że "nic nie istnieje".
|
|
| |  | | truthsearcher (437 punktów) | >Zatem, jesli o czymś, co uważamy za "niebyt", możemy powiedzieć, że istnieje, to oznacza, że to po prostu nie jest "niebyt", a jakiś "byt", który mylnie nazwaliśmy "niebytem". zaczynasz powoli pojmować.
>Warto też zwrócić uwagę na zadziwiające niekonsekwencją podejście truthsearchera do swoich własnych tez. W jednym poście pisze, że "nic istnieje", by za jakiś czas w innym miejscu ni stąd ni z owąd stwierdzić, że "nic nie istnieje". Radzę poczytać o tze. dowodzie nie wprost, oraz paru innych tautologiach logicznych,a następnie jeszcze raz przeczytac moje posty.
|
|
| | |  | | Pan Tau (1237 punktów) | >>Zatem, jesli o czymś, co uważamy za "niebyt", możemy powiedzieć, że istnieje, >>to oznacza, że to po prostu nie jest "niebyt", a jakiś "byt", >>który mylnie nazwaliśmy "niebytem". >zaczynasz powoli pojmować.
Mam naprawdę szczerą nadzieję, że kiedyś i o Tobie będzie można coś takiego napisać.
>Radzę poczytać o tze. dowodzie nie wprost, oraz paru innych tautologiach logicznych, >a następnie jeszcze raz przeczytac moje posty.
Z tautologią Twoje posty można skojarzyć tylko w sensie potocznym tego słowa (przypomnę, tak nazywamy "niepotrzebne powtórzenie wyrazu, myśli zawartych już raz w danej wypowiedzi"). A na drugi raz, zanim zaczniesz próbować stosować tego rodzaju konstrukcje logiczne do badania tego problemu, zastanów się, czy "istnienie" samo w sobie w ogóle może być predykatem. Zastanów się też nad różnymi znaczeniami słów "byt", "nic", "istnienie", "brak" i weź pod uwagę fakt, że takie manipulowanie wieloznacznością pojęć, aby uzyskać pożądany rezultat jest po prostu sofistyką (a dokładnie ekwiwokacją). W szczególności daje się zauważyć, że (świadomie, czy nie świadomie - nieistotne) nie odróżniasz pojęcia niebytu (które istnieje) od samego niebytu (który nie istnieje). Twoje dotychczasowe argumenty są więc zwykłymi sofizmatami, co sprowadza ich wartość do zera. Jeśli rzeczywiście chcesz prowadzić poważną dyskusję, a nie jesteś kolejnym forumowym trollem, to: (1) przemyśl jeszcze raz swoją tezę, (2) przedstaw ją na forum (3) i wyłóż jasno i zwięźle wszystkie swoje argumenty Zapraszam.
|
|
| | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >>zaczynasz powoli pojmować. >Mam naprawdę szczerą nadzieję, że kiedyś i o Tobie będzie można coś takiego napisać. A ja mam nadzieję że nie. Zawsze chcę pojmować wszystko szybko, a nie jak Ty powoli.
>W szczególności daje się zauważyć, że (świadomie, czy nie świadomie - nieistotne) nie odróżniasz pojęcia niebytu (które istnieje) od samego niebytu (który nie istnieje). Skoro się zgadzasz że nic nie istnieje to ok.
>Twoje dotychczasowe argumenty są więc zwykłymi sofizmatami, co sprowadza ich wartość do zera. Twoje argumenty ciągle znajdują się na tym poziomie.
>Zapraszam. Zapraszam do powtórnego przeczytania tematu. Tam zawarte są argumenty.
|
|
| | | | |  | | Pan Tau (1237 punktów) | truthsearcher napisał: >[...] Zawsze chcę pojmować wszystko szybko, a nie jak Ty powoli. A ja wolę pojmować powoli, niż nie pojmować, jak to ma miejsce w Twoim przypadku.
truthsearcher napisał: >>W szczególności daje się zauważyć, że (świadomie, czy nie świadomie - nieistotne) nie odróżniasz pojęcia niebytu (które istnieje) od samego niebytu (który nie istnieje). >Skoro się zgadzasz że nic nie istnieje to ok. Nie, nie zgadzam się.
truthsearcher napisał: >>Zapraszam. >Zapraszam do powtórnego przeczytania tematu. Tam zawarte są argumenty. Tematu? "Nic ateistów"?. Gdzie w tych dwóch słowach ukrywasz swoje argumenty?
Zostawmy jednak w spokoju temat i zajrzyjmy do Twoich wypowiedzi w tym wątku. Oto jakie przykłady "rozumowania" można w nich znaleźć: truthsearcher napisał: >[...] skoro [nic] jest pojęciem to istnieje w czyimś umyśle. Więc jest bytem (bo istnieje). A bytem nie może być z założenia. Wniosek nic nie istnieje. [...]
Co jest bzdurą. Albo nie rozumiesz, albo udajesz, że nie rozumiesz, że pojęcie niebytu nie jest tym samym co niebyt. Owszem, niebyt nie istnieje, ale nie wynika to z tego powyższego sofizmatu. Zresztą przyjrzyjmy mu się bliżej: 1. nic jest pojęciem [PRAWDA - użycie słowa "nic" w znaczeniu "pojęcia niebytu"] 2. więc nic istnieje w czyimś umyśle [PRAWDA - użycie słowa "nic" w znaczeniu "pojęcia niebytu"] 3. więc nic jest bytem [PRAWDA - użycie słowa "nic" w znaczeniu "pojęcia niebytu"] 4. więc nic nie istnieje, bo nic z założenia nie może być bytem [PRAWDA - jednak tylko pod warunkiem, że w tym zdaniu "nic" nagle zmieni znaczenie z "pojęcia niebytu" na "niebyt" sam w sobie].
I oto mamy ekwiwokację - słowo brzmi tak samo, ale ma więcej niż jedno znaczenie i jest to wykorzystane w jednym ciągu zdań logicznych, która - niestety tylko pozornie - ma sens. Jeśli tę argumentację zastosowałeś nieświadomie, to powinieneś się poduczyć. Jeśli użyłeś jej świadomie, to jesteś po prostu nieuczciwy.
|
|
| | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >A ja wolę pojmować powoli, niż nie pojmować, jak to ma miejsce w Twoim przypadku. Co nie zmienia faktu że pojmuję więcej od Ciebie.
>>[...] skoro [nic] jest pojęciem to istnieje w czyimś umyśle. Więc jest bytem (bo istnieje). A bytem nie może być z założenia. Wniosek nic nie istnieje. [...] >Co jest bzdurą. Albo nie rozumiesz, albo udajesz, że nie rozumiesz, że pojęcie niebytu nie jest tym samym co niebyt. Okej, albo nie rozumiesz albo udajesz ale odpowiadałem na post kogoś kto uważał że nic jest tylko pojeciem. Postaraj się pogłebić analizę omawianych tekstów.
>1. nic jest pojęciem > [PRAWDA - użycie słowa "nic" w znaczeniu "pojęcia niebytu"] >2. więc nic istnieje w czyimś umyśle > [PRAWDA - użycie słowa "nic" w znaczeniu "pojęcia niebytu"] >3. więc nic jest bytem > [PRAWDA - użycie słowa "nic" w znaczeniu "pojęcia niebytu"] >4. więc nic nie istnieje, bo nic z założenia nie może być bytem > [PRAWDA - jednak tylko pod warunkiem, że w tym zdaniu "nic" nagle zmieni znaczenie z "pojęcia niebytu" na "niebyt" sam w sobie]. Tylko że tu chodziło o wykazanie, że mimo iż pojęcie bytu może istnieć to nie istnieje realne "nic".
>Jeśli tę argumentację zastosowałeś nieświadomie, to powinieneś się poduczyć. Odrobina wiedzy nigdy nie zaszkodzi. Polecam trochę przysiąść do książek. Ale argumentacja jest całkowicie świadoma.
|
|
| | | | | | |  | | Pan Tau (1237 punktów) | > Okej, albo nie rozumiesz albo udajesz ale odpowiadałem na post kogoś kto uważał że nic jest tylko pojeciem. Postaraj się pogłebić analizę omawianych tekstów.I ten ktoś ma rację, że tak uważa, bo "nic" ("niebyt") jest tylko pojęciem, a nawet co najwyżej pojęciem. > Tylko że tu chodziło o wykazanie, że mimo iż pojęcie bytu może istnieć to nie istnieje realne "nic".Dobrze, że piszesz "chodziło", bo zdecydowanie "nie wyszło".  Niczego nie wykazałeś, bo zastosowałeś ekwiwokację. Przypominam, że z ekwiwokacją mamy do czynienia, kiedy wypowiedź spełnia poniższe trzy warunki: 1. pewne wyrażenie potencjalnie wieloznaczne występuje w danej wypowiedzi przynajmniej dwukrotnie; 2. przynajmniej w dwóch miejscach tej wypowiedzi jest ono użyte w różnych znaczeniach; 3. wypowiedź ta zakłada, że ów wieloznaczny jej element posiada w każdym miejscu, w którym jest w niej użyty, to samo znaczenie. A ponieważ ekwiwokacja jest błędem argumentacji, jej wykrycie we wnioskowaniu jest wystarczające do obalenia tego wnioskowania. I tyle na ten temat. > Ale argumentacja jest całkowicie świadoma.Czyli świadomie piszesz nieprawdę. Zresztą nie po raz pierwszy i to tylko w tym jednym wątku.
|
|
| | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >I ten ktoś ma rację, że tak uważa, bo "nic" ("niebyt") jest tylko pojęciem, a nawet co najwyżej pojęciem. skoro jest tylko pojęciem i nie jest realne to i tak wyszło na moje.
>Niczego nie wykazałeś, bo zastosowałeś ekwiwokację. Niestety nie. ty zato nie zastosowałeś żadnych racjonalnych argumentów.
>A ponieważ ekwiwokacja jest błędem argumentacji, jej wykrycie we wnioskowaniu jest wystarczające do obalenia tego wnioskowania. Okej, wykryłeś coś czego nie da się wykryć bo tego nie ma ( w tym przypadku).
>Czyli świadomie piszesz nieprawdę. Ależ oczywiście że piszę prawde tylko ty jej nie rozumiesz.
|
|
| Piotr Patucha (2279 punktów) | Tau miał rację, mamy do czynienia z błędem utożsamienia "bytu" z "istnieniem", który jest popełniany bardzo często w środowisku studentów wydziałów filozofii. Rzecz w tym, że dwuznaczność pojawia się już w pismach Parmenidesa i jest powielana przez Platona i Arystotelesa, dlatego w trakcie trwania kursu historii idei, nieobyci ze starą nomenklaturą i sposobami myślenia studenci powielają "błędy" geniuszów. Dopiero w filozofii Tomasza można znaleźć wyraźne rozróżnienie na byt oraz istnienie, co oznacza, że pewne byty(chodzi o ludzi) istnieją, a pewne nie. Kwestią sporną pozostaje czy słusznie wskazał na Boga jako na przyczynę ich istnienia, ponieważ sprawę przebudzenia do życia w społeczeństwie, można badać także z biologicznego punktu widzenia. Jeden z realistycznych konceptów głosi, że w pewnym momencie życia ludzki mózg osiąga "stan dojrzałości" (odpowiednie rozmiary i dobrą jakość połączeń synapsowych), który umożliwia percpecję przeżyć duchowych, które wcześniej były dla jednostki "zakryte".
W tradycji filozoficznej, na którą, jak sądzę, powołujesz się w swoich postach, wyrażenie "życie po śmierci" było próbą metaforycznego ujęcia fenomenów duchowych, takich jak:
1. Chwilowa bądź długotrwała negacja spraw doczesnych(np. rodziny, pracy zarobkowej, higieny osobistej, seksualności).
2. Wzlot.
a.) Intensywne rozmyślania w grupie "wiernych"(pozwolę sobie na tekie określenie także odnośnie sekt i stowarzyszeń filozoficznych takich jak: Związek pitagorejski, Akademia Platońska, Stoia, itp)
b). Ćwiczenia duchowe pod okiem nauczycieli(na ten temat szeroko wypowiadał się w swoich książkach Pierre Hadot).
3. Powrót do rzeczywistości, czyli narodziny w zmysłowym porządku i zainteresowanie sprawami doczesnymi(zdrowie, seks, rodzina, praca, itd).
Chwile "życia pośmiertnego" oznaczały zatem momenty ascezy i koncetracji na sprawach duchowych, po których następował nieuchronny spadek energii intelektualnej i sił witalnych. Organizmy ludzkie mają skończone zasoby energetyczne, dlatego każdy utrzymuje się w tym stanie przez jakiś indywidualnie określony czas. Przedłużanie tych chwil może prowadzić do rozstroju nerwowego, braku koncentracji, anemii, paranoi, lub poważniejszych chorób psychicznych i somatycznych. Ostateczną granicą jest śmierć biologiczna jako wynik wyczerpania organizmu lub zamachu samobójczego. Dla starożytnych ważne było, aby "prowadzeni ku światłu prawdy" nie byli osamotnieni, aby mieli kogoś z kim mogliby porozmawiać(przyjaciół, rodzinę, kochankę). W związku pitagorejskim filozofowie pozostawali w relacjach małżeńskich.
Tego typu wtajemniczenia były znane myślicielom od wieków i trafiły do filozoficznego żargonu dzięki syntezom wątków religijnych i filozoficzno-naukowych. Dike prowadząca człowieka do bram niebios (Parmenides), rygorystyczna dieta i ćwiczenia pitagorejczyków, mit o wędrówce dusz i wzlotach niebiańskich (Platon), to elementy orfickiej mistyki, które filozofia antyczna zaabsorbowała i wymieszała z racjonalnymi tezami.
Dziś tego typu porównania nie zdarzają się zbyt często, współczesność jest o wiele bardziej różnorodna, a przez to intrygująca i ciekawa. Polecałem ci książki naukowe i zaznajomienie się z żywymi językami, ale widzę, że ciągnie cię w stronę antyku oraz przestarzałej, słabo rozwiniętej nomenklatury filozofów starożytnych. Cóż, to twój wybór.
Pozdrawiam.
|
|
 | | truthsearcher (437 punktów) | >Tau miał rację, mamy do czynienia z błędem utożsamienia "bytu" z "istnieniem", który jest popełniany bardzo często w środowisku studentów wydziałów filozofii.
Zgadzam się że byt to nie to samo co istnienie bo istnienie to pewnien stan, w którym znajduje się byt - czyli to co istnieje.
|
|
|  | | Piotr Patucha (2279 punktów) | > >Tau miał rację, mamy do czynienia z błędem utożsamienia "bytu" z "istnieniem", który jest popełniany bardzo często w środowisku studentów wydziałów filozofii.> Zgadzam się że byt to nie to samo co istnienie bo istnienie to pewnien stan, w którym znajduje się byt - czyli to co istnieje.> Istnienie "dopada" każdego, dlatego o wiele ważniejszą sprawą jest "jak istniejesz". Życzę Ci przyjemnego i produktywnego życia.  Pozdrawiam.
|
|
| |  | | truthsearcher (437 punktów) | > >Istnienie "dopada" każdego, dlatego o wiele ważniejszą sprawą jest "jak istniejesz".Dobra uwaga. > Życzę Ci przyjemnego i produktywnego życia.  Dziekuję, ja Tobie też. > Pozdrawiam.I ja również.
|
|
| JATO (2644 punktów) | Słowo "NIC" nie jest rzeczownikiem. Nie oznacza zatem rzeczy, stanu, jakiegokolwiek bytu. Tym samym dyskusja semantyczna na ten temat jest bezprzedmiotowa. Odsyłam do sjp.pwn.pl/lista.php?co=nic lub podobnego źródła wiedzy o języku polskim. W ostateczności pozostaje jeszcze prof. prof. Miodek lub Bralczyk (słowo lub nie oznacza wykluczenia alternatywnego - tym samym można pytać obu). Pozdrawiam. JATO
Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
|
|
 | | Thorvoy (6588 punktów) | >Słowo "NIC" nie jest rzeczownikiem.
Oj, obawiam się że jako część mowy, JEST.
|
|
|  | | placownik (17853 punktów) | > >Słowo "NIC" nie jest rzeczownikiem.> Oj, obawiam się że jako część mowy, JEST. Oj, obawiam się, że trudno Cię przekonać do czegokolwiek, co sprzeczne jest z Twoimi wyobrażeniami.  Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| |  | | Thorvoy (6588 punktów) | A nie jest? Poważnie, już teraz nie wiem.
"Nic" chociażby odmienia się jak rzeczownik. Jeśli się mylę, naprostuj mnie, proszę.
|
|
| | |  | | placownik (17853 punktów) | >A nie jest? Poważnie, już teraz nie wiem. >"Nic" chociażby odmienia się jak rzeczownik. Jeśli się mylę, naprostuj mnie, proszę.
Przecież JATO podał Ci link do słownika, który pownien rozwiać Twoje wątpliwości. Nie zauważyłeś?
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Przeoczyłem podany przez JATO link. Już się sam prostuję w swych wyobrażeniach. Nic może być zarówno rzeczownikiem, jak i zaimkiem, zależnie od znaczenia. Na dobrą sprawę ciężko stwierdzić o którym z nich dyskutujemy od początku tego wątku. nic I 1. «zaimek rzeczowny, sygnalizujący, zwykle wraz ze słowem nie, nieistnienie obiektu lub zdarzenia o właściwościach określonych w danym zdaniu, np. Wieczorami już nic nie czytam.» 2. «zaimek przysłowny, podkreślający, wraz ze słowem nie, że w żadnym stopniu dane zdarzenie nie miało miejsca, np. Ona nic się nie śmieje.»
nic II «rzecz lub osoba bez wartości»Jeśli zaistnieje taki dialog: - Co widzisz? - Nic. ... owo nic bardziej pasuje mi do definicji rzeczownikowej. No, ale nie jestem polonistą, który to umie ślicznie rozbierać zdania na części pierwsze i każdą z nich przez godzinę omawiać. Jako że nieuk ze mnie, niestety umiem posługiwać się ojczystym językiem wyłącznie w praktyce.
|
|
| | |  | | placownik (17853 punktów) | > niestety umiem posługiwać się ojczystym językiem wyłącznie w praktyce. I do tego chyba nie najgorzej.  Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > >niestety umiem posługiwać się ojczystym językiem wyłącznie w praktyce.> I do tego chyba nie najgorzej.  Dziękuję, dziękuję.
|
|
|  | | JATO (2644 punktów) | >>Słowo "NIC" nie jest rzeczownikiem. >Oj, obawiam się że jako część mowy, JEST. Polecam załączony w mojej wypowiedzi URL. Odnoszę wrażenie, że słownik PWN jest jednak tworzony przez autorytety w dziedzinie języka polskiego, a przynajmniej przez tych, którzy lepiej na tym się znają od nas obydwóch razem wziętych.. Jeżeli jestem w błędzie i jesteś sam dla siebie jedynym autorytetem, cóż przepraszam i więcej nie będę się wtrącał. Po prostu z szacunkiem przyjmę objawienie i jedynie słuszna interpretację. Pozdrawiam JATO
Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
|
|
| |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > Polecam załączony w mojej wypowiedzi URL.Już zajrzałem. Napisałem nawet o tym wczoraj w poście do Placownika. > Odnoszę wrażenie, że słownik PWN jest jednak tworzony przez autorytety w dziedzinie języka polskiego, a przynajmniej przez tych, którzy lepiej na tym się znają od nas obydwóch razem wziętych..Nie wątpię. > Jeżeli jestem w błędzie i jesteś sam dla siebie jedynym autorytetem, cuż [...]Cóż? > [...] przepraszam i więcej nie będę się wtrącał. Po prostu z szacunkiem przyjmę objawienie i jedynie słuszna interpretację.Nie jestem autorytetem w dziedzinach językowych. Poddaję się.
|
|
| |  | | D.Sprenglewski (426 punktów) | > >>Słowo "NIC" nie jest rzeczownikiem.> >Oj, obawiam się że jako część mowy, JEST.> Polecam załączony w mojej wypowiedzi URL.Przeczytałem. > Odnoszę wrażenie, że słownik PWN jest jednak tworzony przez autorytety w dziedzinie języka polskiegoChyba tak ale co do stwierdzenia, że "nic" nie jest rzeczownikiem nadal nie jestem w pełni przekonany. Dlaczego? A co ze zdaniem: Nic jest bardzo fajne. Kto? Co? Jakby nie patrzeć "nic" a chodzi przecież o podmiot (którym najczęściej jest rzeczownik). Podobnie sprawa się ma ze słowem "niebieski". On jest niebieski. Niebieski odpowiada na pytanie "jaki?". Niebieski jest fajny. Ten sam wyraz odpowiadan na pytanie podmiotu, na które teoretycznie przymiotniki nie mogą odpowiadać. Ale znawcą nie jestem więc nie będę się upierał  Pozdrawiam
|
|
| | |  | | JATO (2644 punktów) | Odnoszę wrażenie, że z obszaru gramatyki wchodzimy w obszar "tetrapiloctomii pragmatycznej". Tym samym dalsze spory w przedmiocie "NIC" uważam za niecelowe. Pozdrawiam. JATO
Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
|
|
| | | |  | | D.Sprenglewski (426 punktów) | >Odnoszę wrażenie, że z obszaru gramatyki wchodzimy w obszar "tetrapiloctomii pragmatycznej".
Nie znalazłem zadowalającej (i pełnej) definicji powyższego terminu, nie mogę się więc wypowiedzieć (byłbym wdzięczny za objaśnienie).
> Tym samym dalsze spory w przedmiocie "NIC" uważam za niecelowe.
W gruncie rzeczy (jeśli chodzi o ciąg znaków graficznych, a nie ich sens) się zgadzam.
Pozdrawiam
|
|
| Kulas (329 punktów) | >W tym wątku szczególnę będę cenił sobie wypowiedzi >radykalnych ateistów, ale do wyrażania swoich poglądów >zapraszam wszystkich. >Wśród radykalnych ateistów ( tych co nie wierzą w życie >pośmiertne ) panuje przekonanie że po śmierci jest NIC. >Zwróćmy uwagę na czasownik "jest". Hmmm... Skoro NIC jest >to nie jest już niczym bo istnieje ( jest pewnym bytem ). >Nawet jeśli jest pewnym brakiem ( tak jak próżnia jest >brakiem materii ) to jednak jest. Wniosek NIC nie jest. A >więc jest tylko coś. >Dobrze jeśli ktoś z ateistów będzie odwoływal się na >niepojęte NIC, bo przypomina to trochę powoływanie się na >nieodgadnionego Boga z którym ateiści przecież walczą...
Wśród radykalnych ateistów ( tych co nie wierzą w życie >pośmiertne ) panuje przekonanie że po śmierci jest NIC.
- oj oj oj , za szybkie wnioski Pan stawia.. a jeśli przyjmiesz że po smierci jest tak samo jak przed narodzeniem ???
|
|
 | | truthsearcher (437 punktów) | >Wśród radykalnych ateistów ( tych co nie wierzą w życie >>pośmiertne ) panuje przekonanie że po śmierci jest NIC. "nic" które jest sprzeczne wewnętrznie.
>a jeśli przyjmiesz że po smierci jest tak samo jak przed narodzeniem ??? sora nie pamiętam jak to było.
|
|
|  | | Pan Tau (1237 punktów) | >>Wśród radykalnych ateistów ( tych co nie wierzą w życie >>pośmiertne ) panuje przekonanie że po śmierci jest NIC. >"nic" które jest sprzeczne wewnętrznie.
Pytanie 1: Na jakiej podstawie twierdzisz, że wśród tych "radykalnych" ateistów rzeczywiście panuje przekonanie, że po śmierci jest NIC ?
Pytanie 2: Skąd wiesz, że owo, jak je nazywasz, NIC ateistów jest dokładnie tym NIC, co do którego wydaje Ci się, że jest sprzeczne wewnętrznie, a nie zwykłym, skromnie pisanym z małych liter "pojęciem nic" ?
|
|
| |  | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > Pytanie 1: Na jakiej podstawie [...]?> Pytanie 2: Skąd wiesz, że [...]?A biblijne objawienie, to pies?I w ogóle jak można stawiać tak trywialne pytania Wielkiemu Poszukiwaczowi PRAWDY? Radzę czym prędzej złożyć stosowną samokrytykę (to kiedyś pomagało), bo jak się w kurii dowiedzą, to... Mimo wszystko, pozdrawiam (pełen obaw o własną skórę). 
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| |  | | truthsearcher (437 punktów) | >Pytanie 1: Na jakiej podstawie twierdzisz, że wśród tych "radykalnych" ateistów rzeczywiście panuje przekonanie, że po śmierci jest NIC ? Trochę rozmawiałem z ludzmi ( ateistami żeby nie było wątpliwości ).
>Pytanie 2: Skąd wiesz, że owo, jak je nazywasz, NIC ateistów jest dokładnie tym NIC, co do którego wydaje Ci się, że jest sprzeczne wewnętrznie, a nie zwykłym, skromnie pisanym z małych liter "pojęciem nic" ? Jęsli jest tylko pojęciem, i nie istnieje "naprawde" to i tak wyszło na moje.
|
|
| | |  | | Pan Tau (1237 punktów) | >>Pytanie 1: Na jakiej podstawie twierdzisz, że wśród tych "radykalnych" ateistów rzeczywiście panuje przekonanie, że po śmierci jest NIC ? >Trochę rozmawiałem z ludzmi ( ateistami żeby nie było wątpliwości ).
No proszę, "trochę rozmawiałeś"... I uważasz, że to wystarcza, aby wyciągnąć tak ogólny wniosek, że "wśród ateistów rzeczywiście panuje przekonanie, że po śmierci jest NIC" ? A może byłoby uczciwiej, gdybyś między zamiast uogólniającego słowa "ateistów", sugerującego, że piszesz o wszystkich (albo przynajmniej zdecydowanej większości) ateistach, użył ściślejszego zwrotu, np. "tych paru ateistów, z którymi niby to rozmawiałem" ?
I cóż zresztą takiego ci "ateiści" Tobie powiedzieli o tym mitycznym "nic". Że istnieje? Że jest jakimś konkretem? Bytem realnym a może idealnym? Podali jakieś cechy tego "nic". Podali dowód jego istnienia?
>>Pytanie 2: Skąd wiesz, że owo, jak je nazywasz, NIC ateistów jest dokładnie tym NIC, co do którego wydaje Ci się, że jest sprzeczne wewnętrznie, a nie zwykłym, skromnie pisanym z małych liter "pojęciem nic" ? >Jęsli jest tylko pojęciem, i nie istnieje "naprawde" to i tak wyszło na moje.
1. Czyli według Ciebie pojęcie "nic" nie istnieje naprawdę? Nie jest bytem? 2. Co to jest to "Twoje", na które niby to wyszło? Może byś je w końcu kiedyś opisał?
|
|
| | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >I uważasz, że to wystarcza, aby wyciągnąć tak ogólny wniosek, że "wśród ateistów rzeczywiście panuje przekonanie, że po śmierci jest NIC" ? Tak, uśredniając. Nie jestem w stanie porozmawiać ze wszystkimi ateistami świata.
>I cóż zresztą takiego ci "ateiści" Tobie powiedzieli o tym mitycznym "nic". Że istnieje? Że jest jakimś konkretem? Bytem realnym a może idealnym? Podali jakieś cechy tego "nic". Podali dowód jego istnienia? Nie.
>1. Czyli według Ciebie pojęcie "nic" nie istnieje naprawdę? Nie jest bytem? Pojęcie "nic" jak najbardziej jest realnym bytem, ale nie istnieje realne "nic".
>2. Co to jest to "Twoje", na które niby to wyszło? Może byś je w końcu kiedyś opisał? Odsyłam do tematu.
|
|
| | | | |  | | Buffalo | ODpowiedź na to pytanie jest wyjątkowo prosta. Ateiści powołują się na naukowy światopogląd, tzn. uważają, że świadomośc jest tylko produktem naszego biologicznego umysłu. Skoro przestaje on istniec po śmierci, nie ma także świadomości. Tak, więc gdy umierasz nic po tem nie ma, nie chodzi o to, ze po śmeirci przekonujesz się, że nic nie ma - nawet się o tym nie przekonasz. Co więcej, nie będziesz odczuwal żadnego dyskomfortu, czy zadowloenia z tego, że nie istniejesz, bo nie bedziesz odczuwał, lecz nie w taki sposób jak za zycia, gdy nie mogłeś czegos odczuc z braku mozłiwości, a nawet nei bedziesz zdawal sobie sprawy, z tego faktu, bo Cię nie będzie. To taki nieskończony regres niebytu, ktory rozmywa się w kompletnej nicości. Żeby to sobei wyobrazi, nie wystarcyz dystans i ignorancja, ale trochę wysilku i dobrej woli do czego bardzo zachęcam.
|
|
| | | | |  | | Pan Tau (1237 punktów) | > >I uważasz, że to wystarcza, aby wyciągnąć tak ogólny wniosek, że "wśród ateistów rzeczywiście panuje przekonanie, że po śmierci jest NIC" ?> Tak, uśredniając. Nie jestem w stanie porozmawiać ze wszystkimi ateistami świata.Ach tak, "uśredniłeś". Czyli ich odpowiedzi nie były wcale jednoznaczne, jak twierdziłeś wcześniej, skoro wymagały uśrednienia ? Skoro już je, jak sam przyznałeś, uśredniłeś, to być może nawet żaden z nich nie mówił tego, co sugerujesz - a tak tylko wygląda Twoje "uśrednione" przypuszczenie ? > Nie jestem w stanie porozmawiać ze wszystkimi ateistami świata.Ale jesteś w stanie - na przykład korzystając z tego forum - zadać pytanie wielu ateistom. Prawdziwym ateistom, nie tym Twoim, hipotetycznym. I zorientować się, jakie są ich rzeczywiste poglądy na tę kwestię. O tym, że się różnią od tego, co im wmawiasz, łatwo się przekonać przeglądając choćby ten wątek. Ciekawe dlaczego jak dotąd nie znalazł się tutaj ani jeden ateista, który poparł by Twoje założenia i napisał: "Tak, ja jestem przykładem ateisty, który wierzy w realne NIC po śmierci" ?  I dlaczego nawet w tym jednym wątku nie jestem jedynym, który twierdzi, że to co piszesz o ich przekonaniach nie ma nic wspólnego z prawdą ? > >I cóż zresztą takiego ci "ateiści" Tobie powiedzieli o tym mitycznym "nic". Że istnieje? Że jest jakimś konkretem? Bytem realnym a może idealnym? Podali jakieś cechy tego "nic". Podali dowód jego istnienia?> Nie.Na które z powyższych pytań odpowiadasz ? > >1. Czyli według Ciebie pojęcie "nic" nie istnieje naprawdę? Nie jest bytem?> Pojęcie "nic" jak najbardziej jest realnym bytem, ale nie istnieje realne "nic".Napisałeś, że pojęcie "nic" nie istnieje "naprawdę". Napisałeś prawdę czy fałsz? Istnieje jakikolwiek byt nieistniejący "naprawdę" ? > >2. Co to jest to "Twoje", na które niby to wyszło? Może byś je w końcu kiedyś opisał?> Odsyłam do tematu."Nic ateistów" ? To jest temat, nieprawdaż ? A co to takiego owo "nic ateistów" ?
|
|
| | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >>>I uważasz, że to wystarcza, aby wyciągnąć tak ogólny wniosek, że "wśród ateistów rzeczywiście panuje przekonanie, że po śmierci jest NIC" ? >>Tak, uśredniając. Nie jestem w stanie porozmawiać ze wszystkimi ateistami świata. >Ach tak, "uśredniłeś". Tak, z tych wszystkich ateistów z którymi rozmawiałem niektórzy się wyłamywali. Ale to bardzo mały procent.
>Skoro już je, jak sam przyznałeś, uśredniłeś, to być może nawet żaden z nich nie mówił tego, co sugerujesz - a tak tylko wygląda Twoje "uśrednione" przypuszczenie ? Radzę poczytać co to jest "średnia".
>I zorientować się, jakie są ich rzeczywiste poglądy na tę kwestię. Słucham...
>O tym, że się różnią od tego, co im wmawiasz, niczego nikomu nie wmawiam. Wyrażam swoją opinię.
>I dlaczego nawet w tym jednym wątku nie jestem jedynym, który twierdzi, że to co piszesz o ich przekonaniach nie ma nic wspólnego z prawdą ? Nie wiem.
>>>Że istnieje? Tak.
>Że jest jakimś konkretem? Nie.
>Bytem realnym a może idealnym? Realnym.
>Podali jakieś cechy tego "nic". Podali dowód jego istnienia? Nie.
>>>1. Czyli według Ciebie pojęcie "nic" nie istnieje naprawdę? Nie jest bytem? >>Pojęcie "nic" jak najbardziej jest realnym bytem, ale nie istnieje realne "nic". >Napisałeś, że pojęcie "nic" nie istnieje "naprawdę". Człowieku Ty naprawdę naprawdę nic nie rozumiesz. Napisałem że "pojęcie NIC" jest realnym bytem ale samo "nic" nim nie jest. NIe przekręcaj moich słów!
>Napisałeś prawdę czy fałsz? Prawdę
>"Nic ateistów" ? >To jest temat, nieprawdaż ? >A co to takiego owo "nic ateistów" ? Pomyśl trochę!!!
|
|
| | | | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
>Napisałem że "pojęcie NIC" jest realnym bytem ale samo "nic" nim nie jest.
Żonglerka pojęciami, jaką uprawiasz, przyprawić może o zawrót głowy. Czy mógłbyś na chwilę zaprzestać tych kuglarskich sztuczek i spróbować (wiem, że nie jest to proste) przyzwoicie zdefiniować, co rozumiesz pod pojęciem byt realny?
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >>Napisałem że "pojęcie NIC" jest realnym bytem ale samo "nic" nim nie jest. > Żonglerka pojęciami, jaką uprawiasz, przyprawić może o zawrót głowy. Czy mógłbyś na chwilę zaprzestać tych kuglarskich sztuczek i spróbować (wiem, że nie jest to proste) przyzwoicie zdefiniować, co rozumiesz pod pojęciem byt realny? Realny byt? Prawdziwy, istniejący. Wiem to masło maślane ( istniejący byt = istniejący "to co istnieje"), ale użyłem tego zwrotu bardziej dla podkreślenia znaczenia twierdzenia.
|
|
| | | | | | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
>Realny byt? Prawdziwy, istniejący. Wiem to masło maślane ( istniejący byt = istniejący "to co istnieje"), ale użyłem tego zwrotu bardziej dla podkreślenia znaczenia twierdzenia.
Jakiego twiedzenia? Jakiego znaczenia? Znowu żonglujesz. Napisałeś to co napisałeś - >"pojęcie NIC" jest realnym bytem ale samo "nic" nim nie jest.
Stwierdziłeś, że byt który określasz jako "pojęcie NIC" należy do kategorii bytów nazwanych przez Ciebie bytami realnymi. Nie dostrzegam tu niczego wymagającego podkreśleń. Natomiast sama kategoria bytów realnych wymaga zdefiniowania. Tym bardziej, iż twierdzisz dalej, że byt określany przez Ciebie jako "nic" do tej kategorii bytów nie należy. Należy się przeto domyślać, że należy do jakiejś innej kategorii. Jakiej? Oczywiście nazwa jaką jej nadasz jest bez znaczenia. Interesująca za to byłaby definicja. Jeśli nie jesteś w stanie podać tych definicji, to sam chyba przyznasz, że po prostu bijesz pianę.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | > Jakiego twiedzenia? że "nic" nie istnieje.
>Jakiego znaczenia? Znaczenia tej tezy.
>Znowu żonglujesz. Po prostu nie rozumiesz.
> Nie dostrzegam tu niczego wymagającego podkreśleń. A ja tak.
>Interesująca za to byłaby definicja. Owszem.
>Jeśli nie jesteś w stanie podać tych definicji, to sam chyba przyznasz, że po prostu bijesz pianę. Jedno nie implikuje drugiego.
Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
>>Jakiego twiedzenia? >że "nic" nie istnieje. Nie każde zdanie orzekające zasługuje na miano twierdzenia. Aby tak było trzeba je obudować jakimś systemem pojęć. W miarę możliwości zdefiniowanych pojęć. To ciężka praca. Praca, której wykonania najwyraźniej nie chce Ci się podjąć. Wolisz dyskusję. Ale ta dyskusja, bez określenia ontologii w ramach której jest prowadzona, jest dyskusją o niczym. Czyli biciem piany (patrz niżej).
>>Znowu żonglujesz. >Po prostu nie rozumiesz. Oczywiście, że nie rozumiem. Dziwi mnie natomiast Twoje przekonanie, że jeśli się ktoś odpowiednio natęży to uda mu się wniknąć w sens tego co piszesz, pomimo iż do przekazu tego sensu używasz niezdefiniowanych pojęć.
>>Interesująca za to byłaby definicja. >Owszem. Więc na co czekasz? Czy na to aby ktoś zrobił to za Ciebie? Przecież wtedy jest więcej niż pewne, że zrobi to wbrew Twoim intencjom.
>>Jeśli nie jesteś w stanie podać tych definicji, to sam chyba przyznasz, że po prostu bijesz pianę. >Jedno nie implikuje drugiego. Pianę można bić na różne sposoby. Ty wybrałeś sposób mało oryginalny, polegający na wykorzystywaniu w dyskusji niezdefiniowanych pojęć. W tym wypadku doszukiwanie się jakiegokolwiek wynikania lub jego braku, to strzelanie z armaty do wróbla, o którym nie wiadomo nawet tyle, czy jest ptakiem, czy też kolejnym pojęciem, które dowolnie sobie ukułeś na swój prywatny użytek.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | |  | | Pan Tau (1237 punktów) | >Tak, z tych wszystkich ateistów z którymi rozmawiałem niektórzy się wyłamywali. Ale to bardzo mały procent.
1. Z iloma takimi "ateistami" podobno rozmawiałeś ? 2. Na czym polegało to "wyłamywanie" się niektórych "ateistów" ? 2. I ilu było tych, którzy się "wyłamali" ?
>>Skoro już je, jak sam przyznałeś, uśredniłeś, to być może nawet żaden z nich nie mówił tego, co sugerujesz - a tak tylko wygląda Twoje "uśrednione" przypuszczenie ? >Radzę poczytać co to jest "średnia".
Ile wynosi średnia arytmetyczna następujących dwóch liczb naturalnych: 2 i 4. I której z tych dwóch liczb jest równa ?
>>I zorientować się, jakie są ich rzeczywiste poglądy na tę kwestię. >Słucham...
Zamiast słuchać - przeczytaj. Nie tylko ja o tym pisałem. Poza tym uczciwość nakazywałaby rozpocząć od takiego sondażu.
>>I dlaczego nawet w tym jednym wątku nie jestem jedynym, który twierdzi, że to co piszesz o ich przekonaniach nie ma nic wspólnego z prawdą ? >Nie wiem.
Pomyśl. Może na przykład nie masz racji ? Może ci "ateiści", z którymi podobno rozmawiałeś, Ciebie oszukiwali ? A może po prostu Ty okłamujesz nas ?
>>>>Że istnieje? >Tak. >>Że jest jakimś konkretem? >Nie. >>Bytem realnym a może idealnym? >Realnym. >>Podali jakieś cechy tego "nic". Podali dowód jego istnienia? >Nie.
Czyli to "nic" jest według Ciebie realnym abstraktem ?
>>>>1. Czyli według Ciebie pojęcie "nic" nie istnieje naprawdę? Nie jest bytem? >>>Pojęcie "nic" jak najbardziej jest realnym bytem, ale nie istnieje realne "nic". >>Napisałeś, że pojęcie "nic" nie istnieje "naprawdę". >Człowieku Ty naprawdę naprawdę nic nie rozumiesz. Napisałem że "pojęcie NIC" jest realnym bytem ale samo "nic" nim nie jest. NIe przekręcaj moich słów!
Oto dosłowny cytat. Napisałeś: "Jęsli ["nic"] jest tylko pojęciem, i nie istnieje "naprawde" to i tak wyszło na moje".
Powyższe zdanie jest implikacją. Zakładam, że napisałeś prawdę. Aby rezultatem implikacji była prawda, obie jej części muszą być prawdziwe: A. Następnik, czyli zdanie "i tak wyszło na moje". B. Poprzednik, który jest koniunkcją następujących dwóch zdań: 1. ["nic"] jest [tylko] pojęciem. 2. ["nic"] nie istnieje ["naprawdę" - obojętnie co to znaczy]. Z kolei, aby koniunkcja była prawdziwa, oba jej człony muszą być prawdziwe. Czyli prawdą [według Ciebie] musi być jednocześnie to, że "nic" jest pojęciem oraz to, że takie "nic" nie istnieje.
>>Napisałeś prawdę czy fałsz? >Prawdę
Fałsz.
>>A co to takiego owo "nic ateistów" ? >Pomyśl trochę!!!
A co, masz problemy z samodzielnym myśleniem ? To Twoje stwierdzenie, więc je rozwiń i uzasadnij.
|
|
| | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | >1. Z iloma takimi "ateistami" podobno rozmawiałeś ? Sumując koło 150 - 200.
>2. Na czym polegało to "wyłamywanie" się niektórych "ateistów" ? Nie wszyscy "wierzyli" w to samo.
>2. I ilu było tych, którzy się "wyłamali" ? 10 - 15.
>Ile wynosi średnia arytmetyczna następujących dwóch liczb naturalnych: 2 i 4. 3.
>I której z tych dwóch liczb jest równa ? żadnej.
>Zamiast słuchać - przeczytaj. Nie tylko ja o tym pisałem. Wyczerpująca odpowiedz.
>Poza tym uczciwość nakazywałaby rozpocząć od takiego sondażu. Do bycia uczciwym jeszcze mi daleko.
>Pomyśl. Ja myślę, to ty zacznij...
>Może na przykład nie masz racji ? Może na przykład jakieś argumenty?
>Może ci "ateiści", z którymi podobno rozmawiałeś, Ciebie oszukiwali ? Może, a może nie.
>A może po prostu Ty okłamujesz nas ? Może, a może nie.
>>Oto dosłowny cytat. Napisałeś: >"Jęsli ["nic"] jest tylko pojęciem, i nie istnieje "naprawde" to i tak wyszło na moje". >Powyższe zdanie jest implikacją. Zakładam, że napisałeś prawdę. >Aby rezultatem implikacji była prawda, obie jej części muszą być prawdziwe: Nieprawda, radzę to sprawdzić w encykopedii.
>A. Następnik, czyli zdanie "i tak wyszło na moje". >B. Poprzednik, który jest koniunkcją następujących dwóch zdań: > 1. ["nic"] jest [tylko] pojęciem. > 2. ["nic"] nie istnieje ["naprawdę" - obojętnie co to znaczy]. >Z kolei, aby koniunkcja była prawdziwa, oba jej człony muszą być prawdziwe. >Czyli prawdą [według Ciebie] musi być jednocześnie to, że "nic" jest pojęciem oraz to, że takie "nic" nie istnieje. Całe to rozumowanie może byłoby prawdziwe gdyby nie słowo "takie" w ostatniej linijce. Widzisz chodzi o to, że jeżeli pod słowem "nic" kryje się WYŁĄCZNIE pojęcie, to istnieje ono tylko w naszych umysłach. Wniosek "nic" jako brak świadomości, niebyt itd. nie istnieje bo jest tylko pojęciem w naszych umysłach. Teraz już jasne?
>>>Napisałeś prawdę czy fałsz? >>Prawdę >Fałsz. Prawdę.
>>Pomyśl trochę!!! >A co, masz problemy z samodzielnym myśleniem ? Nie ale widzę że ty masz poważne problemy z samodzielnym mysleniem.
>To Twoje stwierdzenie, więc je rozwiń i uzasadnij. Rozwinąłem je "pod tematem". Jak tak lubisz się czepiać słówek to teraz będziesz miał nielada zagadkę do rozwiązania. Gdzież to ja mogłem rozwinąć temat wątku? Może pod nim? sprawdź! Proponuję także poczytać kilka moich wypowiedzi w tym wątku.
|
|
| | | | | | | | |  | | Pan Tau (1237 punktów) | > >Ile wynosi średnia arytmetyczna następujących dwóch liczb naturalnych: 2 i 4.> 3.> >I której z tych dwóch liczb jest równa ?> żadnej.Czyli co, wygląda na to, że wartość uśredniona jednak nie musi być równa nawet jednej spośród wartości uśrednianych ? Ciekawe, bo w poprzednim poście oburzyłeś się, kiedy coś takiego zasugerowałem ? Zmieniłeś zdanie ? > >Zamiast słuchać - przeczytaj. Nie tylko ja o tym pisałem.> Wyczerpująca odpowiedz.W Twoim stylu. > >Pomyśl.> Ja myślę, to ty zacznij...A ta odpowiedź to zapewne rezultat Twojego "myślenia" ? > >Może na przykład nie masz racji ?> Może na przykład jakieś argumenty?Może warto zwrócić uwagę na znak zapytania na końcu zdania ? Może na przykład to było przypuszczenie ? > >>Oto dosłowny cytat. Napisałeś:> >"Jęsli ["nic"] jest tylko pojęciem, i nie istnieje "naprawde" to i tak wyszło na moje".> >Powyższe zdanie jest implikacją. Zakładam, że napisałeś prawdę.> >Aby rezultatem implikacji była prawda, obie jej części muszą być prawdziwe:> Nieprawda, radzę to sprawdzić w encykopedii.To zależy od rodzaju logiki. W klasycznej nie jest prawdą, w intuicjonistycznej jest. Niech więc będzie klasycznie: "Jeśli obie części implikacji są prawdziwe, jej rezultatem jest prawda." Teraz pasuje ? > >A. Następnik, czyli zdanie "i tak wyszło na moje".> >B. Poprzednik, który jest koniunkcją następujących dwóch zdań:> > 1. ["nic"] jest [tylko] pojęciem.> > 2. ["nic"] nie istnieje ["naprawdę" - obojętnie co to znaczy].> >Z kolei, aby koniunkcja była prawdziwa, oba jej człony muszą być prawdziwe.> >Czyli prawdą [według Ciebie] musi być jednocześnie to, że "nic" jest pojęciem oraz to, że takie "nic" nie istnieje.> Całe to rozumowanie może byłoby prawdziwe gdyby nie słowo "takie" w ostatniej linijce.Słówko "takie" wynika z poniższego fragmentu: Jęsli ["nic"] jest tylko pojęciem, i nie istnieje "naprawde"...W drugim zdaniu występuje podmiot domyślny: "nic" ze zdania pierwszego. Co oznacza w jednym i drugim zdaniu chodzi o to samo "nic" - to, o którym w pierwszym zdaniu powiedziałeś, żę jest pojęciem. Czyli o tym "nic" ze zdania drugiego mogę powiedzieć "nic" takie, jak to "nic" ze zdania pierwszego. Z tego wynika, że powyższe rozumowanie jest prawdziwe. > >>>Napisałeś prawdę czy fałsz?> >>Prawdę> >Fałsz.> Prawdę.Fałsz > >To Twoje stwierdzenie, więc je rozwiń i uzasadnij.> Rozwinąłem je "pod tematem". Jak tak lubisz się czepiać słówek to teraz będziesz miał nielada zagadkę do rozwiązania. Gdzież to ja mogłem rozwinąć temat wątku?> Może pod nim? sprawdź!Pod nim? Proszę bardzo. Pod tematem znalazłem na przykład to: truthsearcher napisał: "Byt to coś co nie istnieje, a nic to coś co nie istnieje."To zdanie jest pewnie najzgrabniejszym rozwinięciem Twojego tematu.  > >1. Z iloma takimi "ateistami" podobno rozmawiałeś ?> Sumując koło 150 - 200.Proszę, proszę, to chyba musiałeś trafić na jakiś klasztor ateistów?  Na drugi raz wymyśl jakąś mniejszą, bardziej prawdopodobną liczbę. Będziesz choć odrobinę bardziej wiarygodny. Dlaczego nie skorzystasz z możliwości, jakie daje to forum i nie przeprowadzisz ankiety wśród ateistów, których tu nie brakuje. Niech się wypowiedzą, czy rzeczywiście wierzą w istnienie pośmiertnego "nic". Prawdę mówiąc wątpię, byś znalazł kogokolwiek, kto by wierzył w coś podobnego. > >2. Na czym polegało to "wyłamywanie" się niektórych "ateistów" ?> Nie wszyscy "wierzyli" w to samo.A w co w takim razie "wierzyli" ci niektórzy, wyłamujący się "ateiści"? A ci nie wyłamujący się... Czy oni twierdzili, że "nic", w które wierzą, jest realnym abstraktem ? > >Poza tym uczciwość nakazywałaby rozpocząć od takiego sondażu.> Do bycia uczciwym jeszcze mi daleko.> >A może po prostu Ty okłamujesz nas ?> Może, a może nie.Nie musisz się aż tak bardzo krygować - w to, że tak jest, chyba nikt nie wątpi. Tylko czego takim razie szukasz w tym forum ? Nie jesteś uczciwy, okłamujesz nas... Wygląda na to, że jesteś po prostu kolejnym forumowym trollem, który nie może ścierpieć faktu, że gdzieś w internecie jest miejsce, do którego ateiści nie tylko nie mają zakazu wstępu, ale co gorsza czują się tam jak u siebie w domu.
|
|
| | | | | | | | | |  | | truthsearcher (437 punktów) | > >>Zamiast słuchać - przeczytaj. Nie tylko ja o tym pisałem.> >Wyczerpująca odpowiedz.> W Twoim stylu.wiem, że chcesz mi dorównać, ale staraj się wypracować własny styl. > >>Pomyśl.> >Ja myślę, to ty zacznij...> A ta odpowiedź to zapewne rezultat Twojego "myślenia" ?Rezultatów Twojego "myślenia" jak na razie nie ma i przez pewien czas jeszcze pewnie nie będzie. > >>Może na przykład nie masz racji ?> >Może na przykład jakieś argumenty?> Może warto zwrócić uwagę na znak zapytania na końcu zdania ?Może warto podać jakieś poparcie Twojej tezy? > Może na przykład to było przypuszczenie ?Moze na przykład było niesłuszne? > "Jeśli obie części implikacji są prawdziwe, jej rezultatem jest prawda."> Teraz pasuje ?Tak. > >Całe to rozumowanie może byłoby prawdziwe gdyby nie słowo "takie" w ostatniej linijce.> Słówko "takie" wynika z poniższego fragmentu:> Jęsli ["nic"] jest tylko pojęciem, i nie istnieje "naprawde"...NIestety nie wynika. > W drugim zdaniu występuje podmiot domyślny: "nic" ze zdania pierwszego.NIeprawda. > >>>>Napisałeś prawdę czy fałsz?> >>>Prawdę> >>Fałsz.> >Prawdę.> FałszJak to mawiają już w przedszkolu : głupszemu sie ustępuje. > To zdanie jest pewnie najzgrabniejszym rozwinięciem Twojego tematu.  Skoro tak uważasz. > Proszę, proszę, to chyba musiałeś trafić na jakiś klasztor ateistów?  Koło 40 na rok. Ta liczba wydaje Ci się rozsądniejsza? A to przecież to samo 5 lat *40 = 200 > Na drugi raz wymyśl jakąś mniejszą, bardziej prawdopodobną liczbę. Będziesz choć odrobinę bardziej wiarygodny.Nie zmuszę Cię bys uwierzył. > Prawdę mówiąc wątpię, byś znalazł kogokolwiek, kto by wierzył w coś podobnego.masz do tego prawo. > A ci nie wyłamujący się... Czy oni twierdzili, że "nic", w które wierzą, jest realnym abstraktem ?Nie pytałem, czy dla nich jest "realnym abstraktem". > Nie musisz się aż tak bardzo krygować - w to, że tak jest, chyba nikt nie wątpi.I co z tego? Możecie nie wierzyć , macie prawo... > Nie jesteś uczciwy, okłamujesz nas...To Twoje zdanie nie poparte żadnym racjonalnym uzasadniniem. > Wygląda na to, że jesteś po prostu kolejnym forumowym trollem,NIe to ty jesteś trollem i wypisujesz takie głupstwa.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|