 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 05-12-2006 09:17 | powr_toch (6 punktów) | Ateizm a nihilizm | Witam, To mój pierwszy post na tym forum więc proszę o wyrozumiałość.W ciągu ostatnich kilku miesięcy miałem okazję rozmawiać z wieloma osobami wierzącymi i za każdym razem w momencie, w którym przyznawałem, że jestem ateista pojawiało się pytanie:"Czy jako ateista jesteś nihilistą?".Niektórzy ludzie szli o krok dalej i wręcz stwierdzali, że jestem nihilistą.Przyznam szczerze, że ogarniał mnie wtedy pusty śmiech, ale starałem się rzeczowo wyjaśnić swoje stanowisko(choć nie zawsze trafiało to do ludzi).Postanowiłem się zastanowić skąd bierze się taki sposób myślenia i oto do czego doszedłem: Ateizm -> odrzucenie Boga-> odrzucenie wiary Chrześcijańskiej -> odrzucenie zasad moralnych głoszonych przez krzewicieli tej wiary i Biblię -> nihilizm.Pomimo, że to rozumowanie, z punktu widzenia osoby wierzącej, jest logiczne to de facto jest błędne i krzywdzące dla ateistów, gdyż określa nas jako osoby z definicji niemoralne i złe.I tu moje pytanie czy ktoś z Państwa spotkał się z takimi reakcjami na swoje poglądy i co Państwo sądzą na temat stwierdzenia "ateizm = nihilizm"? Pozdrawiam | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Kika (222 punktów) | > Postanowiłem się zastanowić skąd bierze się taki> sposób myślenia i oto do czego doszedłem:> Ateizm = odrzucenie BogaTu nie chodzi chyba o odrzucenie Boga , ale brak w niego wiary. Myślę, że zdaża się, że ateiści chcieliby nawet w Boga wierzyć (oh! jakiż prosty byłby wtedy świat!), ale przecież z ich chcenia nie wiele może wyniknąć. > odrzucenie Boga = odrzucenie wiary ChrześcijańskiejTo dość oczywiste. > odrzucenie wiary Chrześcijańskiej = odrzucenie zasad moralnych głoszonych przez krzewicieli tej wiary i Biblię.Raczej nie widzę tu znaku równości. Jakieś zasady trzeba przyjąć, także z punktu widzenia ateisty. Mogą to być także zasady chrześcijańskie. Różnica tkwi jedynie w umotywowaniu tychże. Kodeks ruchu drogowego nie jest efektem objawienia, a jednak umożliwia rozsądne poruszanie się na drogach i na mocy umowy społecznej reguluje pewną dziedzinę życia. Należy jedynie pracować nad tym, aby miał on jak najdoskonalszą formę. > odrzucenie zasad moralnych = nihilizmZnowu się nie zgadzam. Nihilizm, to raczej skrajne poczucie relatywizmu funkcjonujących wartości, a nie odrzucanie jakichkolwiek wartości. Zresztą myślę, że każdy w miarę wnikliwy obserwator świata, musi być w tym sensie, w jakimś stopniu nihilistą. Nawet jeśli rozumie się nihilizm w sensie Nietzsche'go, upraszczając - jako akceptację pozorów wartości jako wartości, to nadal nie jest to odrzucanie . > Pomimo, że to rozumowanie, z punktu widzenia osoby wierzącej, jest logiczneObawiam się właśnie, że to rozumowanie nie jest logiczne. Problem z potocznym odbieraniem nihilizmu, czy ateizmu polega, jak mi się wydaje na tym, że zupełnie niesłusznie uważa się, że musi on drogą konieczności prowadzić do dekadentyzmu i katastrofizmu. Do tych dwóch postaw prowadzi raczej jakaś psychologiczna potrzeba widzenia we wszystkim sensu i logiki oraz zarozumiały ludzki antropocentryzm, który każe nam mieć świadomość rozumienia wszystkich tajemnic świata, a co z tego wynika, rozczarowanie, że tak nie jest. Myślę, że można być zupełnie pogodnym ateistą nhilistą, przestrzegającym jako tako chrześcijańskiej moralności, upatrującym sensu własnych działań w rzeczach prostych, na przykład w walce o nie pryskanie owoców pestycydami, bo poco się truć za życia.  Pozdrawiam.
|
|
 | | Totus (1201 punktów) | > >odrzucenie wiary Chrześcijańskiej = odrzucenie zasad moralnych głoszonych przez krzewicieli tej wiary i Biblię.> Raczej nie widzę tu znaku równości. Jakieś zasady trzeba przyjąć, także z punktu widzenia ateisty. Mogą to być także zasady chrześcijańskie. Różnica tkwi jedynie w umotywowaniu tychże.Zgadzam się. Bóg chrześcijański mówi, że jakaś zasada jest dobra - wierzący wierzą, że tak. Ateista co robi? Uzasadnia? Hmm, musiałby byc jeszcze racjonalistą. Jeżeli wierzący uzasadni to czym będzie różnił się od ateisty? Czy uważasz, że wierzący potrzebują Boga bo nie potrafią uzasadnic zasad na których można oprzec Prawo?> Kodeks ruchu drogowego nie jest efektem objawienia, a jednak umożliwia rozsądne poruszanie się na drogach i na mocy umowy społecznej reguluje pewną dziedzinę życia.Kodeks relacji międzyludzkich podobnie? > Należy jedynie pracować nad tym, aby miał on jak najdoskonalszą formę.Uważaj powstaje ryzyko, że mógłby osiągnąc poziom boski (doskonały), a fe!  > >odrzucenie zasad moralnych = nihilizm> (...) Nawet jeśli rozumie się nihilizm w sensie Nietzsche'go, upraszczając - jako akceptację pozorów wartości jako wartości, to nadal nie jest to odrzucanie .Na czym polega "pozornośc" wartości chrześcijańskich na przykładzie dowolnej wybranej przez Ciebie? > Pozdrawiam.Również
|
|
|  | | Kika (222 punktów) | > Bóg chrześcijański mówi, że jakaś zasada jest dobra - wierzący wierzą, że tak.> Ateista co robi? Uzasadnia? Hmm, musiałby byc jeszcze racjonalistą.> Jeżeli wierzący uzasadni, to czym będzie różnił się od ateisty?Tym, że będzie miał uzasadnienie poparte wiarą. Najcięższy przypadek.  > Czy uważasz, że wierzący potrzebują Boga bo nie potrafią uzasadnic zasad na których można oprzec Prawo?To chyba zbyt radykalne stwierdzenie. Ludzie potrzebują Boga z bardzo wielu powodów. Ten problem, to raczej kwestia umocowania punktów ciężkości. Jeśli na przykład ktoś w wierze w Boga doznaje ulgi w cierpieniu, jakie mu przynosi świadomość własnej przemijalności, to sprawa uznania praw biblijnych jako bezwzględnie obowiązujących, jest czymś automatycznym. Jednak oczywiście jest wiele prawdy w tym, że bezkrytyczne przyjmowanie jakichkolwiek cudzych prawd jako własne, zwalnia człowieka z procesu uzasadniania, co w przypadku problemów z myśleniem, znacznie ułatwia sprawę.  > >Kodeks ruchu drogowego nie jest efektem objawienia, a jednak umożliwia rozsądne poruszanie się na drogach i na mocy umowy społecznej reguluje pewną dziedzinę życia.> Kodeks relacji międzyludzkich podobnie?Oczywiście podobnie. Jednak płynna nauka korzystania z dowolnego kodeksu zawsze wymaga wprawy. Jedni łatwiej przyswajają Kodeks Ruchu Drogowego, inni kodeks relacji międzyludzkich.  > >Należy jedynie pracować nad tym, aby miał on jak najdoskonalszą formę.> Uważaj powstaje ryzyko, że mógłby osiągnąć poziom boski (doskonały), a fe!  Jako prosty ateista, pojęcia doskonałości nie obarczam niepotrzebnymi konotacjami.  > >>odrzucenie zasad moralnych = nihilizm> >(...) Nawet jeśli rozumie się nihilizm w sensie Nietzsche'go, upraszczając - jako akceptację pozorów wartości jako wartości, to nadal nie jest to odrzucanie .> Na czym polega "pozornośc" wartości chrześcijańskich na przykładzie dowolnej wybranej przez Ciebie?Jeżeli, za Nietzsche'm, stwierdzi się, że głoszone w Biblii wartości przestają mieć umocowanie w Bogu (wszak Bóg umarł), zdejmuje się z nich charakter bezwzględności, za to przydaje charakteru pozoru bezwzględności. Pytanie tylko, czy cecha pozornej bezwzględności przeszkadza w uznaniu tych wartości, na mocy rozumu, za w pewnym kontekście obowiązujące? Moim zdaniem nie. Z drugiej strony zdarzyło mi się jednak się ukraść w sklepie czapkę, bo właścicielka, zamiast obsługiwać klientów, trzydzieści minut konferowała z psiapsiółką. Wyrzutów sumienia w tym przypadku nie mam. P.S. Oj, nieładnie tak stawiać ludzi pod murem.  pozdrawiam
|
|
| |  | | Totus (1201 punktów) | > Ludzie potrzebują Boga z bardzo wielu powodów.Zgadza się. > Jeśli na przykład ktoś w wierze w Boga doznaje ulgi w cierpieniu, jakie mu przynosi świadomość własnej przemijalności, to sprawa uznania praw biblijnych jako bezwzględnie obowiązujących, jest czymś automatycznym.Praw pochodzących od Boga. Koniecznie! Oby były oparte przynajmniej na zdrowym rozsądku.  > Jednak oczywiście jest wiele prawdy w tym, że bezkrytyczne przyjmowanie jakichkolwiek cudzych prawd jako własne, zwalnia człowieka z procesu uzasadniania, co w przypadku problemów z myśleniem, znacznie ułatwia sprawę.  Można nawet mówic o RYNKU JAKIEJKOLWIEKCZOŚCI. Wśród wielu straganów dostrzegamy wartościowe wypieki ze stajni Mistrza Wypieków Chleba. Oczywiście konkurencja nie śpi a nawet rośnie w siłę wmawiając klientom zakalce, skisłe mace a na popicie lek na raka na bazie kwasu chlebowego. Podobno na wschodzie ogromnie popularny jest wyciąg z chwasta, sprzedawany oczywiście pod bardziej kuszącą nazwą - słowem - produkty szkodliwe, bardzo szkodliwe i toksyczne nie tylko dla konsumenta ale i jego otoczenia. > >Kodeks relacji międzyludzkich podobnie?> Oczywiście podobnie. Jednak płynna nauka korzystania z dowolnego kodeksu zawsze wymaga wprawy. Jedni łatwiej przyswajają Kodeks Ruchu Drogowego, inni kodeks relacji międzyludzkich.Wszystko przez to, że nie upraszcza się przepisów. Mnogośc wydawałoby się zbędnych znaków "drogowych" to z drugiej strony ogromny biznes i miliony miejsc pracy. > (...) Pytanie tylko, czy cecha pozornej bezwzględności przeszkadza w uznaniu tych wartości, na mocy rozumu, za w pewnym kontekście obowiązujące? Moim zdaniem nie.Kogo one miały by obowiązywac? Chyba nie rozumiem. Pomożesz?
|
|
| | |  | | Kika (222 punktów) |
> >Jednak oczywiście jest wiele prawdy w tym, że bezkrytyczne przyjmowanie jakichkolwiek cudzych prawd jako własne, zwalnia człowieka z procesu uzasadniania, co w przypadku problemów z myśleniem, znacznie ułatwia sprawę.  > Można nawet mówic o RYNKU JAKIEJKOLWIEKCZOŚCI. Wśród wielu straganów dostrzegamy wartościowe wypieki ze stajni Mistrza Wypieków Chleba. Oczywiście konkurencja nie śpi a nawet rośnie w siłę wmawiając klientom zakalce, skisłe mace a na popicie lek na raka na bazie kwasu chlebowego. Podobno na wschodzie ogromnie popularny jest wyciąg z chwasta, sprzedawany oczywiście pod bardziej kuszącą nazwą - słowem - produkty szkodliwe, bardzo szkodliwe i toksyczne nie tylko dla konsumenta ale i jego otoczenia.No proszę, rozmawiam z mistrzem metafory  Niewątpliwie, kierując się choćby miłością bliźniego, należy dbać o zdrowe środowisko. Zwłaszcza, że w niektórych jego obszarach może dojść do dewastacji już nieodwracalnych. > >>Kodeks relacji międzyludzkich podobnie?> >Oczywiście podobnie. Jednak płynna nauka korzystania z dowolnego kodeksu zawsze wymaga wprawy. Jedni łatwiej przyswajają Kodeks Ruchu Drogowego, inni kodeks relacji międzyludzkich.> Wszystko przez to, że nie upraszcza się przepisów. Mnogośc wydawało by się zbędnych znaków "drogowych" to z drugiej strony ogromny biznes i miliony miejsc pracy.Rozumiem. Nie lubię jednak osób, które mi osobiście, wciskają słuszne doraźnie rozwiązania jako prawdy absolutne. Miliony miejsc pracy, to korzystny zamiennik za cenę kilku zbędnych znaków drogowych. > >(...) Pytanie tylko, czy cecha pozornej bezwzględności przeszkadza w uznaniu tych wartości, na mocy rozumu, za w pewnym kontekście obowiązujące? Moim zdaniem nie.> Kogo one miały by obowiązywac? Chyba nie rozumiem.Właściwie to, co akapit wyżej. To, co jest pozorem wartości, ale w pewnym kontekście przynosi praktyczną korzyść mogę uznać za obowiązującą wartość. > Pomożesz?Podobno mam silny instynkt moralny.
|
|
| | | |  | | Totus (1201 punktów) | >Właściwie to, co akapit wyżej. To, co jest pozorem wartości, ale w pewnym kontekście przynosi praktyczną korzyść mogę uznać za obowiązującą wartość. 1. Czy życie Twoje ( i przykładowo Twoich bliskich) jest wartością pozorną czy bezwzględną? 2. Czy system chroniący to życie i gwarantujący mu bezpieczeństwo i rozwój jest wartoscią bezwzględną, (również w wersji zapisu informacji o nim) ? 3. Czy byłabyś tolerancyjna w stosunku do osób głoszących idee podważające wartość Twojego życia, życia Twoich bliskich, poprawność Twojego systemu, którego poparciem są również udokumentowane tomy praktycznych korzyści jakie przynosi?
|
|
| | | | |  | | Kika (222 punktów) | > >1. Czy życie Twoje ( i przykładowo Twoich bliskich) jest wartością pozorną czy bezwzględną? Zahaczasz teraz o inny kaliber spraw. Moje życie, a jeszcze bardziej życie moich bliskich, jest dla mnie najwyższą wartością.
>2. Czy system chroniący to życie i gwarantujący mu bezpieczeństwo i rozwój jest wartoscią bezwzględną, (również w wersji zapisu informacji o nim)? Owszem, jest wartością bezwzględną (oczywiście jeżeli rzeczywiście chroni to życie i gwarantuje mu bezpieczeństwo).
>3. Czy byłabyś tolerancyjna w stosunku do osób głoszących idee podważające wartość Twojego życia, życia Twoich bliskich, poprawność Twojego systemu, którego poparciem są również udokumentowane tomy praktycznych korzyści jakie przynosi? Nie byłabym tolerancyjna dla nikogo, kto w jakikolwiek sposób podważałby tego typu wartości.
|
|
| szukacz | >Witam, >To mój pierwszy post na tym forum więc proszę o >moje pytanie czy ktoś z Państwa spotkał się z takimi >reakcjami na swoje poglądy i co Państwo sądzą na temat >stwierdzenia "ateizm = nihilizm"? Tak, jest to dość powszechne.
Niewierzący, to ktoś inny.
Inny, to znaczy lepszy, czy gorszy? Potrzeba pozytywnej samooceny wskazuje, że to ktoś gorszy.
Inny, to ktoś bezpieczny, czy niebezpieczny? Ksenofobia podpowiada- niebezpieczny.
Wystarczy teraz odczucia, lęki zamienić w słowa i zracjonalizować.
Niewierzący, to ktoś podejrzany, ktoś kto się nie boi Boga, może nie przestrzegać norm moralnych, może być niebezpieczny.
W ten sposób lęki zamieniają się w filozofię.
"Niewierzący, to nihilista."(jako określenie pejoratywne)
|
|
| Maliński (102 punktów) | To ja może wrzucę fragment Księgi Psalmów.
Mówi głupi w swoim sercu: Nie ma Boga. Oni są zepsuci, ohydne rzeczy popełniają, nikt nie czyni dobrze. Pan spogląda z nieba na synów ludzkich, badając, czy jest wśród nich rozumny, który szukałby Boga. Wszyscy razem zbłądzili, stali się nikczemni: nie ma takiego, co dobrze czyni, nie ma ani jednego.
(Ps 14,1-3)
Czysto biblijne podejście do ateistów.
Pozdrawiam
Absurd.
|
|
 | | Maliński (102 punktów) | cd
Podejście katolików czy chrześcijan do "tych biednych ludzi,którzy nie ufają Bogu" wydaje się oczywiste z tego względu,że oni wierzą w Boga a jak to powiedział Jezus:"Kto nie jest ze mną, ten jest przeciwko mnie!" (Łuk. 11:23).Według tego podziału ateista staje po złej stronie,jest więc moralnie zepsuty.
Absurd.
|
|
|  | | Totus (1201 punktów) | >Podejście katolików czy chrześcijan do "tych biednych ludzi,którzy nie ufają Bogu" wydaje się oczywiste z tego względu,że oni wierzą w Boga Czyli w co? >a jak to powiedział Jezus:"Kto nie jest ze mną, ten jest przeciwko mnie!" (Łuk. 11:23). Czyli z kim? Nie żartuj, że wiesz. >Według tego podziału ateista staje po złej stronie,jest więc moralnie zepsuty. Kto to niby ocenia? Katolicy? - nie kpij, niby na jakiej podstawie?
Czy uważasz, że praktykujący katolik jest z Jezusem czy przeciwko Niemu? Może ateista jest bliżej Boga i tym bardziej "rozwija go w sercu" im głośniej krytykuje katolika ? [Mt 7,13]
|
|
| |  | | Maliński (102 punktów) | >>Podejście katolików czy chrześcijan do "tych biednych ludzi,którzy nie ufają Bogu" wydaje się oczywiste z tego względu,że oni wierzą w Boga >Czyli w co? W stwórcę świata,który jest w trzech osobach i takie tam....daj spokój,znasz chyba credo katolików? >>a jak to powiedział Jezus:"Kto nie jest ze mną, ten jest przeciwko mnie!" (Łuk. 11:23). >Czyli z kim? Nie żartuj, że wiesz. bez komentarza >>Według tego podziału ateista staje po złej stronie,jest więc moralnie zepsuty. >Kto to niby ocenia? >Katolicy? - nie kpij, niby na jakiej podstawie? Nie wszyscy katolicy a większość z nich,na jakiej podstawie?-to już nie mój problem. >Czy uważasz, że praktykujący katolik jest z Jezusem czy przeciwko Niemu? Uważam,że praktykujący katolik wierzy,że jest "z Jezusem". >Może ateista jest bliżej Boga i tym bardziej "rozwija go w sercu" im głośniej krytykuje katolika ? Ciekawa teoria... >[Mt 7,13] Chciałeś coś przez to powiedzieć?Lepiej napisz dokładnie co masz na myśli a unikniemy nieporozumień.
Absurd.
|
|
| | |  | | Totus (1201 punktów) | > >Czyli w co?> W stwórcę świata,który jest w trzech osobach i takie tam....daj spokój,znasz chyba credo katolików?Owszem, biorę jednak pod lupę to co jest obiektem tejże wiary. > a jak to powiedział Jezus:"Kto nie jest ze mną, ten jest przeciwko mnie!" (Łuk. 11:23).Co ciekawe, analizując Ewangelię można by śmiało rzec: Kto nie jest prospołeczny jest antyspołeczny. Zgodzisz się? Oczywiście trzeba poddac logicznej, rozumowej ocenie czy rzeczywiście chrześcijańskie, ewangeliczne wartości są to wartości prospołeczne. > Według tego podziału ateista staje po złej stronie,jest więc moralnie zepsuty.O tym czy ktoś jest prospołeczny nie decydują creda a szczególnie katolickie mszalne, okazjonalne blabla. >>Kto to niby ocenia? > >Katolicy? - nie kpij, niby na jakiej podstawie?> Nie wszyscy katolicy a większość z nich,na jakiej podstawie?-to już nie mój problem.A szkoda. Niewiele potrzeba byś stał się sędzią w tej sprawie. > >Czy uważasz, że praktykujący katolik jest z Jezusem czy przeciwko Niemu?> Uważam,że praktykujący katolik wierzy,że jest "z Jezusem".A potem, kiedy już będę mógł powiedziec Panie Sędzio Maliński chętnie wysłucham Pana opinii na temat tego czy to, że katolik wierzy, że jest " z Jezusem" ma pokrycie w rzeczywistości.  Jeśli przeciętny racjonalista będzie "z Jezusem" o wiele bardziej to czy nie będzie to zabawne? Pozdrawiam
|
|
| | | |  | | Maliński (102 punktów) | > >>Czyli w co?> >W stwórcę świata,który jest w trzech osobach i takie tam....daj spokój,znasz chyba credo katolików?> Owszem, biorę jednak pod lupę to co jest obiektem tejże wiary.> >a jak to powiedział Jezus:"Kto nie jest ze mną, ten jest przeciwko mnie!" (Łuk. 11:23).> Co ciekawe, analizując Ewangelię można by śmiało rzec:> Kto nie jest prospołeczny jest antyspołeczny. Zgodzisz się?Tak > Oczywiście trzeba poddac logicznej, rozumowej ocenie czy rzeczywiście chrześcijańskie, ewangeliczne wartości są to wartości prospołeczne.Trzeba? > >Według tego podziału ateista staje po złej stronie,jest więc moralnie zepsuty.> O tym czy ktoś jest prospołeczny nie decydują creda a szczególnie katolickie mszalne, okazjonalne blabla.No jasne > >>Kto to niby ocenia?> >>Katolicy? - nie kpij, niby na jakiej podstawie?> >Nie wszyscy katolicy a większość z nich,na jakiej podstawie?-to już nie mój problem.> A szkoda. Niewiele potrzeba byś stał się sędzią w tej sprawie.Mówię co widzę. > >>Czy uważasz, że praktykujący katolik jest z Jezusem czy przeciwko Niemu?> >Uważam,że praktykujący katolik wierzy,że jest "z Jezusem".> A potem, kiedy już będę mógł powiedziec Panie Sędzio Maliński chętnie wysłucham Pana opinii na temat tego czy to, że katolik wierzy, że jest " z Jezusem" ma pokrycie w rzeczywistości.  Zależy od katolika,są przeróżni. > Jeśli przeciętny racjonalista będzie "z Jezusem" o wiele bardziej to czy nie będzie to zabawne?Cóż..zależy co kogo bawi. Pozdrawiam
Absurd.
|
|
| Beatus (2528 punktów) | W opinii ludzi wierzących najczęściej wiara i jej prawdy nadają życiu sens i znaczenie. Ateista jest więc osobą pozbawioną dostępu do poczucia owego sensu. Stąd może słowo nihilizm. Religia każe przestrzegać określonego kodeksu moralnego. Nie jest to ani łatwe ani przyjemne. Dla osoby wierzącej często jedynym powodem do jego przestrzegania jest wiara. Po odrzuceniu wiary, nie ma powodów do zmuszania się aby robić rzeczy na które nie ma się ochoty. Garść informacji, gdybyś chciał bronić się przed twoimi rozmówcami: Teologowie uważają, że człowiek bez względu na deklaracje światopoglądowe ma wewnętrzne rozeznanie między dobrem i złem, i naturalną tendencję dążenia do dobra. Etycy, że dobro i zło są wartościami kulturowymi. Moralność jest umową społeczną, której przestrzegania ułatwia, a nawet umożliwia życie gatunku. Psychologowie zauważyli, że człowiek postępujący źle (w rozumieniu własnym, które jest pochodną kultury i biologii) odczuwa wewnętrzny dyskomfort, nazywa się to koszt psychologiczny. Dlatego ludzie wolą postępować dobrze, chyba że okoliczności zmuszają ich do czegoś innego lub gdy są chorzy psychicznie. Pozdrawiam
|
|
 | | powr_toch (6 punktów) | >Garść informacji, gdybyś chciał bronić się przed twoimi rozmówcami
Serdecznie dziękuję za owe informacje na pewno się przydadzą.
|
|
 | | internal policy | . Dlatego ludzie wolą postępować dobrze, chyba że okoliczności zmuszają ich do czegoś innego lub gdy są chorzy psychicznie.
Cos mi tu nie pasuje?czyli nihilisci sa niemoralni bo podwazaja prawdziwosc zasad moralnych?Ja uwazam ze choroba psychiczna nie musi oznaczac mankamentu duchowego a wrecz odwrotnie osoba chora psychicznie moze miec wrecz zbyt rozbudowany instynkt moralny co im utrudnia dostosowanie sie do zycia w spoleczenstwie.
|
|
|  | | Beatus (2528 punktów) | >Cos mi tu nie pasuje? czyli nihiliści są niemoralni bo podważają prawdziwość zasad moralnych? To nie jest takie proste. Niemoralny, w takim społecznym sensie jest ten kto źle robi, a nie ten kto źle myśli. Nihilizm, to przede wszystkim poczucie bezsensu. W odniesieniu do moralności może być poczuciem bezsensu określonej moralności. Jeśli nihilista uważa, że powinno się zdobywać dobra przy pomocy giwery, a nie pracy i faktycznie to robi, jest niemoralny, szkodliwy społecznie. Jeśli zaś twierdzi, że niemoralne jest nawracanie Indian na chrześcijaństwo i temu przeciwdziała jako np. etnolog, wtedy jego zachowanie jest krytyką zastanej kultury a nie działaniem niemoralnym. Często granice między jednym i drugim są śliskie. Tak czy inaczej między deklaracją i czynem nie ma prostego przejścia. >Ja uważam ze choroba psychiczna nie musi oznaczać mankamentu duchowego a wręcz odwrotnie osoba chora psychicznie może mieć wręcz zbyt rozbudowany instynkt moralny co im utrudnia dostosowanie się do życia w społeczeństwie. Pojęcie zdrowia psychicznego i choroby psychicznej są trudne do zdefiniowania i w praktyce bardzo nieostre. Trzeba byłoby zadać inne pytanie. Czy nadzwyczajnie duża wrażliwość moralna jest uznawana za chorobę psychiczną i czy to się leczy? Jeśli ktoś wzorem św. Franciszka rozda ubogim majętność swoich rodziców, to jest problem. Jednak nie z dobrocią, ale z właściwym rozpoznawaniem własności i z przewidywaniem następstw swoich czynów. Ludzie postępujący w taki sposób nie mają szans ani na długie życie, (środki na utrzymanie i leczenie własne) ani na przekazanie genów. (rozsądna kobieta nie zechce mieć dzieci z gościem, który zamiast je utrzymywać będzie rozdawał dobra ubogim). Są więc eliminowani przez dobór naturalny. Nie ma ścisłej normy zdrowia psychicznego. Osoby o nietypowych cechach psychicznych nie muszą wcale być leczeni. Mogą nawet odwrotnie być nadzwyczaj cenni dla społeczności. Jeśli te cechy pozwalają im na przeżycie jest ok. Jeśli nie, w jednych społecznościach giną w innych idą do szpitala. Pozdrawiam
|
|
| |  | | internal policy | >>Cos mi tu nie pasuje? czyli nihiliści są niemoralni bo podważają prawdziwość zasad moralnych? >To nie jest takie proste. Niemoralny, w takim społecznym sensie jest ten kto źle robi, a nie ten kto źle myśli. Nihilizm, to przede wszystkim poczucie bezsensu. W odniesieniu do moralności może być poczuciem bezsensu określonej moralności. Jeśli nihilista uważa, że powinno się zdobywać dobra przy pomocy giwery, a nie pracy i faktycznie to robi, jest niemoralny, szkodliwy społecznie. Ja mysle ze przyczyny dewiacji sa duzo prostsze niz przekonania nihilistyczne i bardzo zlozone.Jesli nihilista reaguje na to co jest to powinien byc wystarczajaco inteligentny by nie stac sie czescia systemu.Robi to gdy staje sie kryminalny.Kto powiedzial ze prawo stoi na strazy moralnosci?Moim zdaniem jest to rozwiazanie czysto praktyczne i stwarza jedynie warunki do istnienia spoleczenstwa a nie konstytuuje pojedynczego czlowieka.Indywidualne reakcje na jakas krytyczna sytuacje sa czysto afektywne,a wiec taki czlowiek musi wyjsc z zalozenia ze cos zagraza jego integracji a nie sama motywacja danego czlowieka.
>Pojęcie zdrowia psychicznego i choroby psychicznej są trudne do zdefiniowania i w praktyce bardzo nieostre. Trzeba byłoby zadać inne pytanie. Czy nadzwyczajnie duża wrażliwość moralna jest uznawana za chorobę psychiczną i czy to się leczy? Jeśli ktoś wzorem św. Franciszka rozda ubogim majętność swoich rodziców, to jest problem. Jednak nie z dobrocią, ale z właściwym rozpoznawaniem własności i z przewidywaniem następstw swoich czynów. Ludzie postępujący w taki sposób nie mają szans ani na długie życie, (środki na utrzymanie i leczenie własne) ani na przekazanie genów. (rozsądna kobieta nie zechce mieć dzieci z gościem, który zamiast je utrzymywać będzie rozdawał dobra ubogim). Są więc eliminowani przez dobór naturalny. >Nie ma ścisłej normy zdrowia psychicznego. Osoby o nietypowych cechach psychicznych nie muszą wcale być leczeni. Mogą nawet odwrotnie być nadzwyczaj cenni dla społeczności. Jeśli te cechy pozwalają im na przeżycie jest ok. Jeśli nie, w jednych społecznościach giną w innych idą do szpitala. Tak choroby psychiczne to nieprzenikniony temat,wiec chcialabym zebys uwzglednila mozliwosc takiej sytuacji ze stopniujac pojecie moralnosci ktos moze byc bardziej moralny od wzorowego czlonka spoleczenstwa i wtedy nie chodzi o to by sie zmienil tylko aby mogl zyc w spoleczenstwie i pozwolono mu zyc,co zauwazylas.Nie sadze ze jesli ktos nie przekaze swoich genow kolejnemu pokoleniu to przestanie istniec.Mysle ze nasze logiki sie nie pokrywaja bo uwazasz ja ktore dziala w swoim otoczeniu i przez to jest czlonkiem spoleczenstwa(lub zostaje wyklucznony)od ja duchowego ktore mysli.
|
|
| | |  | | Beatus (2528 punktów) | >Ja myślę ze przyczyny dewiacji sa duzo prostsze niz przekonania nihilistyczne i bardzo zlozone. Złożone, czy prostsze? >Jesli nihilista reaguje na to co jest to powinien byc wystarczajaco inteligentny by nie stac sie czescia systemu. Powinien być. Wiele rzeczy być powinno, a nie są. Nihilista choćby przeskoczył sam siebie i tak będzie częścią systemu. Samego siebie nie można wymyślić. Większość z tego co uważamy za własne pochodzi z zewnątrz. Bardzo mało elementów i to raczej u osób twórczych i inteligentnych jest własnego pomysłu. >Kto powiedzial ze prawo stoi na strazy moralnosci? Nikt tak nie mówił. >Moim zdaniem jest to rozwiazanie czysto praktyczne i stwarza jedynie warunki do istnienia spoleczenstwa a nie konstytuuje pojedynczego czlowieka. I tak i tak. Prawo państwowe czy obyczajowe to zasady w których żyjemy i funkcjonujemy. Jesteśmy na wskroś nimi przepojeni i nie da się od tego uciec. Indywidualnie to można sobie wybrać, który system bardziej nam odpowiada, ale wymyślenie własnego orginalnego systemu i życie w nim? Nie sądzę. >Indywidualne reakcje na jakaś krytyczna sytuacje sa czysto afektywne,a wiec taki czlowiek musi wyjsc z zalozenia ze cos zagraza jego integracji a nie sama motywacja danego człowieka. I tak i tak. Reakcje bywają afektywne. Afekt może wypływać z uwarunkowań biologicznych, a może z kulturowych. Przy silnie nacechowanych emocjonalnie reakcjach raczej nie wychodzi się z żadnych założeń. Działa się bezmyślnie. Indywidualna motywacja może też zdziałać cuda. >Tak choroby psychiczne to nieprzenikniony temat,wiec chcialabym zebys uwzglednila mozliwosc takiej sytuacji ze stopniujac pojecie moralnosci ktos moze byc bardziej moralny od wzorowego czlonka spoleczenstwa i wtedy nie chodzi o to by sie zmienil tylko aby mogl zyc w spoleczenstwie i pozwolono mu zyc,co zauwazylas. Biorę pod uwagę. Jednak społeczeństwo, jako masa, nie kieruje się dobrem jednostki. Nie obchodzi go poziom moralności tejże jednostki, czy poziom zdrowia psychicznego. Kwalifikacja jest prosta, albo jednostka szkodzi społeczeństwu, więc trzeba ją wyeliminować lub unieszkodliwić, ale bo nie szkodzi i wtedy można zostawić ją w spokoju. >Nie sadze ze jesli ktos nie przekaze swoich genow kolejnemu pokoleniu to przestanie istniec. Jako określone "ja" oczywiście nie. Jednak jego postawa, wrażliwości itd. mają mniejsze szanse rozpowszechnienia się. No ale, po nas to choćby i potop. >Mysle ze nasze logiki sie nie pokrywaja Nie logiki, tylko aspekty i definicje. >bo uwazasz ja ktore dziala w swoim otoczeniu i przez to jest czlonkiem spoleczenstwa(lub zostaje wyklucznony)od ja duchowego ktore mysli. "Ja" społeczne i "ja" indywidualne, czy duchowe nie są tym samym. Nie są jednak autonomiczne. Jedno ciągle wpływa na drugie i rozdzielanie ich jest zabiegiem sztucznym. "Ja" duchowe, to w dużej mierze zapożyczenie z "ja" społecznego. Silne i skuteczne "ja" duchowe, ma możliwość kształtowania prawideł społecznych. Pozdrawiam
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|