Racjonalista - Strona głównaDo treści
Racjonalizm?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
05-12-2006 11:07stoicy (6 punktów)Racjonalizm?
Witam!
Szczerze mówiąc, zaskoczyło mnie to, co znalazło się na forum racjonalisty. Wy, we własnej osobie, jesteście dla mnie dowodem na to, że człowiek potrzebuje Boga. Nawet niezależnie od wznania. Racjonaliści? Kontynuatorzy myśli Voltaire'a? Propagował on "uprawę własnego ogródka", odrzucał wszelkie rozważania metafizyczne, uzawając je za stratę czasu. Tutaj widzę coś innego. Filozofia, Bóg... Dziękuję wam za to, że uświadomiliście mi, że ludzie potrzebują Boga istniejącego, czy też nieistniejącego. Taka jest ludzka natura. Nie da się zatrzymać myśli umysłu i głosu serca.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Zyga (1539 punktów)
Z przykrością muszę przyznać Ci troszkę racji.
Ale tylko troszkę.
Rozmawiamy o czymś, co większość z tu obecnych uważa za nieistniejące.
Ale to właśnie ta mniejszość sprawia, że tak się dzieje.
Co więcej ta mniejszość poza tym forum jest większością.
Można się zastanawiać "po co", "dlaczego", "co z tego". W sumie nic poza tym, że właśnie sprowokowałeś temat, który być może nie miałby tu miejsca gdyby...
Czy uważasz, że gdyby wszyscy tu się zgadzali co do nieistnienia boga to były by tu dyskusje na ten temat?
Thorvoy (6588 punktów)
>Szczerze mówiąc, zaskoczyło mnie to, co znalazło się na
>forum racjonalisty. Wy, we własnej osobie, jesteście dla
>mnie dowodem na to, że człowiek potrzebuje Boga.

W którym miejscu?

>Tutaj widzę coś innego. Filozofia, Bóg...
>Dziękuję wam za to, że uświadomiliście mi, że ludzie
>potrzebują Boga istniejącego, czy też nieistniejącego.

Niektórzy potrzebują, tylko co to zmienia?

> Taka jest ludzka natura. Nie da się zatrzymać myśli umysłu i głosu serca.

Głos serca to pragnienie istnienia nieistniejącego, niewpływające nijak na rzeczywistość. Bubu.
Marian (5438 punktów)
   Jeśli spotkałeś się z rozmowami o filozofii, nie dziw się; wszak filozofia to zamiłowanie myślenia i każdy racjonalista jest z definicji filozofem.
   Jeśli spotkałeś się z rozmowami o bogu, nie dziw się; często odwiedzają nas osoby wierzące, nierzadko próbujące nas przekonać do własnych racji.
   Bóg jest ludzkim wymysłem i wie to każdy racjonalista. Wiara, jak wirus rozprzestrzenia się z rodziców na dzieci, które są na nią najbardziej podatne, a potem przekazują wirusa własnym dzieciom. Trzeba naprawdę silnej dawki racjonalistycznego, krytycznego myślenia, żeby się wyleczyć z zabobonów wiary religijnej. Taki jest mniej więcej pogląd racjonalisty na wiarę w boga. Jest oczywiste, że nie tylko wiara religijna nie jest człowiekowi potrzebna; jest ona źródłem niebezpiecznej mitologii, niepotrzebnych podziałów i chorej moralności (zalecam lekturę Biblii i Koranu, aby się o tym przekonać).
Pandorra (1289 punktów)
Wiekszość dyskusji o bogu jest inicjowana, a niekiedy prowokowana, przez wierzących, którzy usilują nas przekonać do własnych poglądów.
Ty stosujesz nowy chwyt - mówisz nam, że wiesz czego potrzebujemy. Typowa próba kreowania popytu.
Otóz mnie te rozmowy nie sa do szczęścia potrzebne. Uczestniczę w nich, żeby przedstawić własny punkt widzenia, a nie dlatego, że czegoś szukam. Ja to już znalazłam.
Beatus (2528 punktów)
> Wiekszość dyskusji o bogu jest inicjowana, a niekiedy prowokowana, przez wierzących, którzy usilują nas przekonać do własnych poglądów.
Eee.., przesadzasz. Nie zawsze tak jest. Nigdy jeszcze nie zaczęłam wątku na temat Boga. Jestem przeciwniczką nawracania na siłę.
>Ty stosujesz nowy chwyt - mówisz nam, że wiesz czego potrzebujemy. Typowa próba kreowania popytu.
A mnie się kojarzy z Jungiem.
>Otóz mnie te rozmowy nie sa do szczęścia potrzebne. Uczestniczę w nich, żeby przedstawić własny punkt widzenia, a nie dlatego, że czegoś szukam. Ja to już znalazłam.
No to masz tak jak ja.
Pozdrawiam
Pandorra (1289 punktów)
>> Wiekszość dyskusji o bogu jest inicjowana, a niekiedy prowokowana, przez wierzących, którzy usiłują nas przekonać do własnych poglądów.
>Eee.., przesadzasz. Nie zawsze tak jest.
Nie powiedzialam, że zawsze. Powiedzialam, że większość.

> Nigdy jeszcze nie zaczęłam wątku na temat Boga.
Fakt, że Ty nie zaczęłaś, wcale nie znaczy, że inni nie zaczęli. To chyba nie jest dobry argument.

>Jestem przeciwniczką nawracania na siłę.
Bardzo się cieszę.
Warowny (129 punktów)
Witam . Moja osobista droga która doprowadziła mnie do ateizmu miała początek w szukaniu odpowiedzi u boga. Bóg był niemy........brak kontaktu spowodował dalsze poszukiwania w historiach E. Von Danikena, następnie Zecharia Sitchin i wiele innych. tym podobnych książek które dawały jakieś tam odpowiedzi które pobudziły wyobraźnie. Była to jednak pseudonauka piękna i ciekawa ale pseudo. Dalszy etap poszukiwań to już bardziej nauka, już nie tak ciekawa ale bardziej prawdziwa i mająca jakieś podwaliny i podstawy żeby twierdzić że boga nie ma lub odbiega wyobrażeniom współczesnego człowieka
krutki (1550 punktów)
>Była to jednak pseudonauka piękna i ciekawa ale pseudo. Dalszy etap poszukiwań to już bardziej nauka, już nie tak ciekawa ale bardziej prawdziwa

Dlaczego nie tak ciekawa? Czyżby nauka nie pobudzała Twej wyobraźni? Przecież to właśnie to bardziej prawdziwe jest ciekawsze i piękniejsze

"For ever we will be what we want to be" *** Ośrodek Trójmiejski
Warowny (129 punktów)
>>Była to jednak pseudonauka piękna i ciekawa ale pseudo. Dalszy etap poszukiwań to już bardziej nauka, już nie tak ciekawa ale bardziej prawdziwa
>Dlaczego nie tak ciekawa? Czyżby nauka nie pobudzała Twej wyobraźni? Przecież to właśnie to bardziej prawdziwe jest ciekawsze i piękniejsze
>
"For ever we will be what we want to be" *** Ośrodek Trójmiejski

Mam tu na myśli mitologie sumeryjską , bilijną ,nauka jest piękna ale bez tej otoczki jest dla mnie sterylna i pdkreślam że to moje odczucie .
krutki (1550 punktów)
>nauka jest piękna ale bez tej otoczki jest dla mnie sterylna i pdkreślam że to moje odczucie.

Ale co jest dla Ciebie "tą" otoczką w mitologiach, które wymieniłeś?

"For ever we will be what we want to be" *** Ośrodek Trójmiejski
Warowny (129 punktów)
>>nauka jest piękna ale bez tej otoczki jest dla mnie sterylna i pdkreślam że to moje odczucie.
>Ale co jest dla Ciebie "tą" otoczką w mitologiach, które wymieniłeś?
>
"For ever we will be what we want to be" *** Ośrodek Trójmiejski


Myślę że każdy odbiera to po swojemu, klimat poszukiwań na jakieś głębokie pytanie,radość tych poszukiwań ,odkrywanie nowych nici tematów, to wszysko zależy co kogo interesuje. Czasem czytając jakąś książkę myślisz że zgadzasz się w 100% z autorem , bo jesteś pod jego wpływem . Trzeba nabrać dystansu do siebie i do wszystkiego co otacza,trzeba się zaśmiać , zapłakać a może iść do knajpy napić piwa.
krutki (1550 punktów)
>klimat poszukiwań na jakieś głębokie pytanie, radość tych poszukiwań

Ale czy właśnie nauka, jej poszukiwania, błądzenia, hipotezy, próby dojścia do odpowiedzi na najbardziej nurtujące pytania, te cząstkowe i te ogólniejsze, tłumaczenia rzeczywistości fizycznej (bo w takiej egzystujemy[!]) nie daje tej największej radości, nie jest źródłem pasji, od której nie można się uwolnić?

>Czasem czytając jakąś książkę myślisz że zgadzasz się w 100% z autorem, bo jesteś pod jego wpływem

Czasem nie wiem co autor ma na myśli albo o czym mówi/pisze... Ale dlatego potrzeba cały czas się kształcić, rozwijać, krytycznie odnosić się nawet do myśli największych.

>Trzeba nabrać dystansu do siebie i do wszystkiego co otacza, trzeba się zaśmiać, zapłakać a może iść do knajpy napić piwa.

Z tym się zgodzę.

Pozdrawiam


"For ever we will be what we want to be" *** Ośrodek Trójmiejski
Andrzej Bogusławski (52276 punktów)
@@@

Wielce Szanowne Panie, poza Wami istnieje jeszcze cały świat, a Wy tu nie reprezentujecie tylko siebie, ale całe nurty kulturalno-intelektualne. Choć odpowiedzialność za poziom merytoryczny i kulturalny, to już spada na nas osobiście.

Dyskusje są inicjowane przez obie strony. Jedni się dziwią - jak można nie wierzyć w taką oczywistość, a drudzy dlaczego znakomita większość ludzkości, w tym ludzie bardzo wykształceni, mogą wierzyć w coś, co nieistnieje. Wszystko jedno Boga, Czy "Wielkiego Kranoluda".

Prawie wszyscy ludzie, chcą przekonać innych do własnych poglądów, a ludzie młodzi wierzą jeszcze, iż jest to możliwe.
Nie wszyscy ludzie i nie wszystkie "wiary" innych nawracają, ale mówiąc o nawracaniu na siłę, to nigdy nie wolno nam zapominać dotychczasowych "osiągnięć" ludzkości w tym zakresie.
A mnie nie podoba się także, to co robi się obecnie np. w "krajach trzeciego świata".

Proszę mi powiedzieć jak można zdobyć 622 punktów przy 52 wypowiedziach - stan na 9 grudnia 2006 roku, godzina 10.00. Pytanie także do moderatora, gdyż bardzo rzadko, aż taki wynik można tu zauważyć.


Kłaniam się nisko i serdecznie pozdrawiam.
Thorvoy (6588 punktów)
Zerknij sobie na FAQ pod link "czym są punkty czytelników". To może wyjaśnić, skąd taka ilość punktów przy znikomej ilości postów.
placownik (17853 punktów)

>Proszę mi powiedzieć jak można zdobyć 622 punktów przy 52 wypowiedziach - stan na 9 grudnia 2006 roku, godzina 10.00.

   Zgodnie z obowiązującymi zasadami puntacji, można to zrobić na wiele różnych sposobów. Sam nie wiem, który z nich jest najlepszy.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Andrzej Bogusławski (52276 punktów)
>>Proszę mi powiedzieć jak można zdobyć 622 punktów przy 52 wypowiedziach - stan na 9 grudnia 2006 roku, godzina 10.00.

>   Zgodnie z obowiązującymi zasadami puntacji, można to zrobić na wiele różnych sposobów. Sam nie wiem, który z nich jest najlepszy.

>Zerknij sobie na FAQ pod link "czym są punkty czytelników". To może wyjaśnić, skąd taka ilość punktów przy znikomej ilości postów.

Dziękuję, przeczytałem i teraz już wiem, że tak naprawdę, to mają one niewielkie znaczenie.
Albo dokładniej, to przekazują niewiele informacji o zaangażowaniu w dyskusję na forum.


Pozdrawiam
Andrzej Bogusławski (52276 punktów)
@@@

Beatusie Wspaniały, a ja tak bardzo Ciebie ceniłem, a Ty na głupie stwierdzenie:
>>Otóz mnie te rozmowy nie sa do szczęścia potrzebne. Uczestniczę w nich, żeby przedstawić własny punkt widzenia, a nie dlatego, że czegoś szukam. Ja to już znalazłam.
Odpowiadasz tak samo głupio!
>No to masz tak jak ja.

**********************************************************

Wybaczcie Drogie Panie, ale człowiek, który już niczego nie szuka, jest dla mnie człowiekiem ogromnie ograniczonym.
Miałem ogromną satysfację poznać kilku wybitnych polskich intelektualistów. Mieli wielki dorobek intelektualny i co przy tym zrozumiałe, byli sporo po sześdziesiątce, a niektórzy i osiemdziesiątkę już przekroczyli. Jednocześnie byli pełni pasji poznawczej i żałowali, iż tak mało jeszcze wiedzą, a tyle nowych pasjonujących spraw jest wciąż do poznania.
Kto nie ma umysłu otwartego na pewno nie może być zaliczonym do racjonalistów, a i wśród ludzi wierzących (fideistów) cenię sobie takich najmniej.
Beatusie, zwracałem się już do Pani, aby nie dawać się spolaryzować. Czytałem dużo Pani postów i wiem, że jest Pani osobą poszukującą "swojej prawdy" i to właśnie cenię sobie u myślących ludzi (a więc racjonalistów) najbardziej.


Serdecznie pozdrawiam.
placownik (17853 punktów)

>Wybaczcie Drogie Panie, ale człowiek, który już niczego nie szuka, jest dla mnie człowiekiem ogromnie ograniczonym.

   Bezskuteczne poszukiwania bywają na dłuższą metę bardzo deprymujące. Dlatego dobrze jest od czasu do czasu coś znaleźć. Może to być skutecznym bodźcem do dalszych poszukiwań.

   Chyba zbyt pochopnie najechałeś na Drogie Panie.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Andrzej Bogusławski (52276 punktów)
>>Wybaczcie Drogie Panie, ale człowiek, który już niczego nie szuka, jest dla mnie człowiekiem ogromnie ograniczonym.
>   Bezskuteczne poszukiwania bywają na dłuższą metę bardzo deprymujące. Dlatego dobrze jest od czasu do czasu coś znaleźć. Może to być skutecznym bodźcem do dalszych poszukiwań.
>   Chyba zbyt pochopnie najechałeś na Drogie Panie.

Nie, nie najeżdzałem na Drogie Panie, wspominając wybitnych intelektualistów, którzy mieli ogromny dorobek intelektualny, chyba już nie musiałem dodawać o zasobie ich wiedzy. Mnie nawet zastanawiało, iż tyle w ludzkiej głowie może się wiedzy zmieścić.
Po wysłuchaniu ich wykładów, po wielu, wielu, rozmowach z nimi, wiem że, im wiekszego formatu to intelektualista, to tym bardziej jest skromny, pełen wątpliwości i bardziej poszukujący. Pamiętam stosy książek na biurkach profesorów dobiegających dziewięćdziesiątki, które oni "jeszcze muszą przeczytać".
Drugie przeciwne doświadczenie mi mówi, że "najwięcej wiedzą" - ci którzy niewiele wiedzą, ale za to jak znakomicie potrafią innych "ustawiać do pionu", jak celnie epitetują czyjeś poglądy. Jedynie naprawdę skutecznym bodźcem do poszukiwań jest otwartość intelektualna i ciekawość świata.
Im wiecej wiemy, tym bardziej poznajemy obszary własnej niewiedzy.
A wiedząc niewiele, to często zdaje się nam, iż już wszystkie rozumy posiedliśmy.

Pozdrawiam.
PS. Staram się na nikogo nie najeżdzać, na nikogo nie napadać, ani nie epitetować osób. Oceniam krytycznie, czasem bardzo krytycznie wyrażane poglądy, ale wydaje mi się, że właśnie na tym, ta nasza zabawa powinna polegać.
Choć czasem, wydaje mi się, że polega ona tu na tym, że tym jestem lepszy im bardziej osobiście komuś dopieprzę. Myślę że, stoję od takiej zabawy dosyć daleko. Choć jestem tylko człowiekiem i na zczepkę zbyt ostro ripostuję. Z góry przepraszam.

***
placownik (17853 punktów)

>Nie, nie najeżdzałem na Drogie Panie

   Użyłem może niewłaściwego określenia. Chciałem jedynie zauważyć, że z deklaracji Pań o znalezieniu czegoś, wyciągnąłeś zbyt daleko idący wniosek o zaprzestaniu przez nie wszelkich dalszych poszukiwań.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Beatus (2528 punktów)
Dziękuję za wyręczenie. Dokładnie za:
> Chciałem jedynie zauważyć, że z deklaracji Pań o znalezieniu czegoś, wyciągnąłeś zbyt daleko idący wniosek o zaprzestaniu przez nie wszelkich dalszych poszukiwań.
Nasza krótka wymiana zdań dotyczyła konkretnie wiary religijnej. Ja już wierzę w Boga i nie szukam, ani dowodów, ani potwierdzeń jego istnienia lub nieistnienia. Nie dotyczy to przymiotów boskich - ale to nie to forum. Tym bardziej nie dotyczy całego światopoglądu lub wiedzy. Nie, nie uważam, że już wszystko wiem i znam wszystkie najlepsze rozwiązania.
Poza tym, trudno zachowywać się aktywnie we wszystkich aspektach życia jednocześnie. Moja wiedza na temat stolarki jest niewielka. Moim jednak zdaniem wystarczająca i nie będę poszukiwała jej rozszerzenia. Jeśli jednak zdarzy się, że okoliczności poszerzą moje stolarskie umiejętności, nie będę się szczególnie zaciekle bronić.
Pozdrawiam
D.Sprenglewski (426 punktów)
>Wy, we własnej osobie, jesteście dla
>mnie dowodem na to, że człowiek potrzebuje Boga.

Mógłbym wiedzieć dlaczego tak uważasz?

>Dziękuję wam za to, że uświadomiliście mi, że ludzie
>potrzebują Boga istniejącego, czy też nieistniejącego.

Pozbaw człowieka pokarmu, a po miesiącu jedzenia "ścierwa" bardziej mu ciepły obiad będzie potrzebny niż bóg (jakikolwiek).

> Taka jest ludzka natura.

Nie zgodzę się z tym. Człowiek potrzebuje boga jeśli został wychowany w środowisku wierzącym (o ile nie stał się ateistą). W przeciwnym razie boga by nie znał, a wszelkie zjawiska tłumaczyłby prawami fizyki etc.

> Nie da się zatrzymać myśli umysłu i głosu serca.

Z tym się zgodzę, ale nie rozumiem jak to się ma do naturalnego przymusu wierzenia w boga (przymusu, który według mnie nie istnieje... a przynajmniej nie istnieje sam z siebie).

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365