 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 23-04-2007 16:04 | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) | Majaczenie wariata. | Zamieściłem już kilka uwag pod artykułem Agnieszki Zakrzewicz "Antydemokratyczna lustracja" - sądzę jednak, że temat wart jest osobnego wątku, który nie tylko można jak artykuł przeczytać, lecz w którym można też wypowiedzieć się. A wypowiedzi jestem bardzo ciekaw. Wydaje mi się, że lustracja polega na tym, by wszyscy przedstawiciele wybranych grup zawodowych złożyli oświadczenie, iż nie współpracowali ze służbami bezpieczeństwa PRL. Nie chcę czepiać się szczegółów takich jak legalność czynu w chwili jego popełnienia czy podobnych, można to sobie chyba podarować. Składający fałszywe oświadczenie podlega sankcjom karnym. O to chodzi, prawda?
Upewniam się właściwie o tym, jaki jest stan moich klepek.
Żąda się otóż od obywateli praworządnego niby państwa, w majestacie ustawy, aby złożyli oświadczenie, iż w przeszłości nie popełnili czynu uznanego obecnie za niedozwolony. Odmowa oświadczenia oraz stwierdzenie nieprawdy zagrożone jest sankcjami, których nie chcę nawet oceniać.
Jest to dla mnie majaczenie wariata, w dodatku pijanego.
Nawet bowiem najbardziej prymitywny prawodawca uważałby za niedopuszczalne żądać od kogokolwiek stwierdzenia, iż czegoś nie popełnił. Najbardziej prymitywny prawodawca rozumie, że czyny niedozwolone muszą być udowodnione przez jego, prawodawcy, organa ścigania. Najbardziej prymitywny prawodawca rozumie, że niezbywalnym prawem każdego sprawcy jest ukrycie swego czynu. Takim samym prawem jest swoboda kłamania przy oskarżeniu. Kłamstwo w obronie nie może podlegać żadnym sankcjom. Więc poluźniły mi się wszystkie klepki. Trochę szkoda.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| placownik (17853 punktów) |
>Żąda się otóż od obywateli praworządnego niby państwa, w majestacie ustawy, aby złożyli oświadczenie, iż w przeszłości nie popełnili czynu uznanego obecnie za niedozwolony
Fakt świadomej tajnej współpracy z wiadomymi służbami, sam w sobie nie jest czynem niedozwolonym i jako taki nie podlega żadnym sankcjom karnym.
>niezbywalnym prawem każdego sprawcy jest ukrycie swego czynu. Takim samym prawem jest swoboda kłamania przy oskarżeniu. Kłamstwo w obronie nie może podlegać żadnym sankcjom
Skoro czyn nie był czynem niedozwolonym, nikt nikogo nie oskarża (w sensie prawnym) o jego popełnienie. Stąd nie ma mowy o jakiejkolwiek obronie i prawie do kłamstwa.
Kafka się kłania. Niziutko, aż do samej ziemi.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
 | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) | Do moderatora. Jak to się stało, że moja wypowiedź okazała się dubletem?
|
|
 | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) | Do moderatora. Jak to się stało, że moja wypowiedź okazała się dubletem?
|
|
|  | | nieobecny | Może wystarczy poczekać na przeładowanie się strony zamiast klikać "Odpowiedz" dwa razy?
|
|
| nieobecny | >Nawet bowiem najbardziej prymitywny prawodawca uważałby za niedopuszczalne żądać od kogokolwiek stwierdzenia, iż czegoś nie popełnił. >Najbardziej prymitywny prawodawca rozumie, że niezbywalnym prawem każdego sprawcy jest ukrycie swego czynu. To już nie trzeba składać zaświadczeń o niekaralności?
>Kłamstwo w obronie nie może podlegać żadnym sankcjom. To już składanie fałszywych oświadczeń nie jest karalne?
|
|
 | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) | Coś panu się pomieszało, panie nieobecny. Zaświadczenie o niekaralności nie jest w najmniejszym stopniu obowiązkiem, jest wymogiem dla kogoś, kto się o coś ubiega. To ogromna różnica. Fałszywe oświadczenie, czyli poświadczenie nieprawdy, karalne jest wyłącznie wówczas, gdy dotyczy innej osoby. We własnej sprawie, szczególnie w ochronie własnej osoby, wszystkie chwyty są dozwolone i nie podlegają sankcjom. W każdej odmianie cywilizacji.
|
|
|  | | nieobecny | > Coś panu się pomieszało, panie nieobecny. Zaświadczenie o niekaralności nie jest w najmniejszym stopniu obowiązkiem, jest wymogiem dla kogoś, kto się o coś ubiega. To ogromna różnica. Ubiega się z jakich powodów panie Śmigielski?
>Fałszywe oświadczenie, czyli poświadczenie nieprawdy, karalne jest wyłącznie wówczas, gdy dotyczy innej osoby. We własnej sprawie, szczególnie w ochronie własnej osoby, wszystkie chwyty są dozwolone i nie podlegają sankcjom. W każdej odmianie cywilizacji.
Kodeks Karny Rozdział XXX
Przestępstwa przeciwko wymiarowi sprawiedliwości
Art. 233. § 1. Kto, składając zeznanie mające służyć za dowód w postępowaniu sądowym lub w innym postępowaniu prowadzonym na podstawie ustawy, zeznaje nieprawdę lub zataja prawdę, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.,
Panie Śmigielski.
|
|
| |  | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Art. 233. § 1. Kto składając zeznanie mające służyć za dowód w postępowaniu sądowym lub w innym postępowaniu prowadzonym na podstawie ustawy, zeznaje nieprawdę lub zataja prawdę, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
Rację ma Zbysław Śmigielski, a istotą sprawy jest właściwa interpretacja wytłuszczonego fragmentu. Wartość dowodową mają jedynie zeznania składane w sprawie innych, nigdy we własnej. Nawet przyznanie się oskarżonego do winy nie jest dla sądu dowodem (te musi przedstawić prokurator np. za pośrednictwem świadków oskarżenia), a co najwyżej - okolicznością łagodzącą.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | |  | | nieobecny | Co ma przyznanie się do winy do składania fałszywych zeznań?
Jeśli skłamię (nawet w obronie własnej), to nie będę pociągnięty do odpowiedzialności, gdy mi to udowodnią?
|
|
| | | |  | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) | Naprawdę, panie nieobecny, nie odróżnia pan rzeczy fundamentalnych. Więc powtarzam: we własnej sprawie, szczególnie broniąc się przed każdym oskarżeniem, mam prawo kłamać, czyli składać fałszywe zeznania, bez skutków prawnych. Nie wolno mi tego czynić na czyjąś szkodę, zeznając w jakiejś sprawie, która nie mnie dotyczy, skierowana jest przeciw innej osobie. Czy to jasne?
|
|
| Scorp (5381 punktów) | > Zamieściłem już kilka uwag pod artykułeteż wypowiedzieć >się. A wypowiedzi jestem bardzo ciekaw.
Lustracja, czyli złóż oświadczenie, że nie robiłeś i nie byłeś. Oświadcz się sam, a my to sprawdzimy, jak zechcemy. Pomysłowe. Chwyt za jaja. Lepiej się nie wyrywaj.
Tylko że to jest chore. Parlament, który może coś takiego przyjąć, opanowała choroba, której nie czuje.
Gdyby mi jakaś dziewczyna powiedziała, że zażądano od niej deklaracji niewinności jako warunku ślubnego, powiedziałbym jej: uciekaj, ta rodzina jest zboczona, tam nigdy nie będziesz dość niewinna.
> Jest to dla mnie majaczenie wariata, w dodatku pijanego.
Trochę przesadzasz. W tym jest metoda. Zgrabna sukienka, ma tylko rąbek z szaleństwa. scorp.
|
|
| Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > Upewniam się właściwie o tym, jaki jest stan moich klepek.I co Ci wyszło z tej lustracji? > Jest to dla mnie majaczenie wariata, w dodatku pijanego.W zasadzie wariat też człowiek i upić się ma prawo. Gorzej, gdy przechodzi to w stan permanentny, a z takim mamy tu chyba do czynienia. Wtedy potrzebna interwencja specjalistów (od wariactwa i od uzależnień). > Więc poluźniły mi się wszystkie klepki. Trochę szkoda.Sugeruję wizytę u bednarza. Byle dalej od IPN.  I serdecznie pozdrawiam życząc przeczekania tych ciężkich czasów.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| APawłowski (1150 punktów) | Wiele się mówi o SB i innych tajnych służbach PRLu, że tak wszechobecne w ówczesnym życiu, że tak mocno inwigilowały i wszędzie miały swoje wtyczki. I to jest prawda. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że bez zgody SB nie mogło dojść do jakichkolwiek ruchów ze strony "mocno zakonspirowanych" organizacji opozycyjnych. Dlaczego w cudzysłowie? Bo nie wierzę w tą konspirację. Jeśli teraz słyszymy, ile to osób było kretami, to nikt mi nie powie, że w stoczni mogła mysz przebiec bez protokołu w tej sprawie. Bywają takie chwile, kiedy sobie myślę, że cała ta sierpniowa heca była wywołana przez SB i miała na celu odsunięcie Gierka od stołka, oraz zastąpienie go inną marionetką. Osoba Moczara mi tak pasowała by do tego. Pewno doszłoby do takich niewielkich zmian, gdyby USA się poznała na intencjach, jednak oni uznali że to prawdziwy zryw wyzwoleńczy i zaczęli pomagać ile wlazło i pomogli. W efekcie mamy teraz u władzy ludzi którzy w większości uwikłani byli w agenturę, jak nie z jednej, to z drugiej strony. Jedynie część kombatantów jest mocno przekonana, że na nich nie ma na nich żadnych kwitów, bo SB-cy w ramach zawodowej lojalności, spalili najistotniejszą część dokumentacji. Nie wiem jedynie czy nie zrobiono kopi, tak na wszelki wypadek. Kopii które są gdzieś mocno ukryte i czekają na odpowiedni moment. Najciekawsze jest to, że politycy postsolidarnościowi strzelili sobie samobója. W końcu ilu agentów mogło się wywodzić z PZPR i kogo mieli by szpiegować? Wartość takiego konfidenta była zerowa. Więc najbardziej mogą się bać sami wojownicy, bo to z pośród nich właśnie najcenniejsze zdobycze bezpieki bywały. Więc wygląda na to że teraz odbywa się gra pomiędzy kombatantami kto jest mniej umoczony, albo kto się lepiej zakonspirował. Ciekaw jestem czy w następnym pokoleniu zakończą się te przepychanki na teczki? Czy przypadkiem czyny ojców nie będą kartą przetargową. Ja mam już teraz tego dość.
|
|
 | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) | Zbyt często "w tym temacie" okazuje się, że musiałbym sam siebie cytować - a to z jakiejś książki, a to artykułu, a to chociaż z głupawego bloga... Jeszcze przed stanem wojennym, w amoku zakładanej legalnie po firmach "Solidarności" odmówiłem wstąpienia do niej, nie chcąc mieć nic wspólnego z przybudówką służby bezpieczeństwa. Że większość działaczy do dziś w to nie wierzy - ich sprawa. Dla mnie było jasne, że to tylko zawór dla ujścia nadmiaru pary (by nie używać podwójnie określenia "bezpieczeństwo"). Oczywiście, że większość zdecydowana agentów była poza wszelkim (wówczas i teraz) podejrzeniem, bo oczywiście byłaby inaczej bezwartościowa. Oczywiście, że żaden agent amerykański nie miał szans, by się wślizgnąć do struktur "Solidarności". Dolary - to co innego. One się wślizgiwały. Oczywiście, że nad wszystkim panował wywiad rosyjski. Oczywiście, że w grudniu 81 nie było potrzeby, aby przysyłać tu radzieckie wojsko. I oczywiście, gdyby wywiad stracił panowanie nad sytuacją, wojsko natychmiast by weszło. Przewidziany był każdy scenariusz. Na koniec tych oczywistości, nie dzięki zaangażowaniu Amerykanów, tradycyjnie jełopów w wywiadzie, doszło do okrągłego stołu. Do stołu doszło, ponieważ demontaż komunizmu w ZSRR posunął się na tyle daleko, że stało się to możliwe. Dopiero potem wiele rzeczy poszło "na żywioł" i poza kontrolą. Ale po pewnym czasie zostało to opanowane. Na dość długo. Ściśle biorąc, do teraz. Tak, jesteśmy świadkami demontażu tych układów, dopiero teraz. Co będzie dalej - zobaczymy. Is fecit, cui prodest.
|
|
|  | | APawłowski (1150 punktów) | > Is fecit, cui prodest. Na pewno nie Polacy, jako naród nie wiem czy to nie było Pyrrusowe zwycięstwo. Watykan i USA zyskały najwięcej.
|
|
| |  | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) | Czy my, sieroty po Sobieskim i Poniatowskim, kiedykolwiek z czegokolwiek odnieśliśmy korzyść?
|
|
| kszan (559 punktów) | No dobra. Oburzajcie się dalej na łamanie demokracji i praw jednostki. A ja nie mogę sie doczekać, aż niektóre autorytety moralne, walcząca opozycja i inni zasłużeni dla III/IV (3/4  )RP (w budowie) wyłożą karty na stół. Ciekawe kto będzie miał fulla a kto kolor?  Ciekawa sprawa, dzisiaj w TVN24 J.Qrski powiedział że z lustracji wyłączeni są pracownicy uczelni katolickich (konkordat). Jaka szkoda
|
|
 | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) | Kszan, kiedyś już cię prosiłem: przestań kszanić. Masz czasem przebłyski geniuszu, ale najczęściej po prostu bleblasz. Kto w polityce wykłada karty? Chyba idiota. I nawet idiota robi to tak, by nikt ich nie widział. Gdyby było inaczej, historia byłaby gładka jak drut kolczasty. W kwestii uczelni katolickich, nie wiedziałeś o konkordacie?
|
|
|  | | kszan (559 punktów) | Nie wiem po co te osobiste wycieczki. Mam po prostu inne zdanie niż jedynie słuszne Twoje. Masz tu dużymi literami. POPIERAM LUSTRACJĘ W ŚRODOWISKU AKADEMICKIM. Jak nie możesz opanować emocji to przenieś się na onet.
|
|
| |  | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) | W kwestii formalnej, ja się w ogóle nie wypowiedziałem, jakie mam zdanie na temat lustracji. Wypowiedziałem się o ustawie na jej temat. Nie była to więc osobista wycieczka, tym bardziej tycząca poglądów. Więcej tłumaczeń uważam za zbędne.
|
|
| | |  | | J.Szulc (5723 punktów) | Chłopaki, chłopaki... ależ Wy jesteście delikatni.
A w kwestii formalnej - nie spodziewam się, żeby któryś z tych na piedestale chciał kiedykolwiek przyznać się do tego, co tak naprawdę myśli i do czego popycha naszą "skołowaną" Polskę. Też uważam, że takie karty nigdy nie zostaną odkryte. Myślę wręcz, że na początku mieli jakieś mgliste pojęcie o tym, czego chcą. Później jednak, gdy "zatrybili" o co w tym wszystkim chodzi, poszli z lawiną.
I trudno jest normalnemu człowiekowi jakoś tak po ludzku to wszystko zrozumieć.
Bo myślę sobie tak... jeśli ludzie chorzy patrzą na jednego (albo niewielu) zdrowego, to co sobie pomyślą? Najpewniej, że coś z nim jest nie tak, że chory jakiś, bo inny. I kto w takim razie jest zdrowy, a kto chory? Pozdrawiam.
---
|
|
ramka (4752 punktów) (zablokowany) | Czy Pan czytuje "Angorę"? Bo 3-4 tygodnie wstecz sklonowali Pański list w felietonie  Kwestię podróży w czasie pomijam
|
|
 | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) | Nie czytuję Angory i nic nie rozumiem, jak zwykle.
|
|
| Arouet (49 punktów) | Najbardziej prymitywny > prawodawca rozumie, że niezbywalnym prawem każdego> sprawcy jest ukrycie swego czynu. Takim samym prawem> jest swoboda kłamania przy oskarżeniu. Kłamstwo w> obronie nie może podlegać żadnym sankcjom.> > Ma Pan oczywiście rację. Ustawa przewidywałaby rozszerzenie katalogu przestępstw o to, że ktoś składa fałszywe oświadczenie, lub też nie składa takiego. Pomijając już kwestię złożenia oświadczenia nie tyle fałszywego co nieprawdziwego w nieświadomości o stanie faktycznym jaki miał miejsce. Przykładowo osoba figuruje w aktach, ale nie współpracowała świadomie. Aby było to przestępstwo muszą być spełnione przesłanki karalności. To powyższe nie na temat oczywiście, ale "majaczenie wariata" to właśnie wymuszanie samooskarżenia przez ludzi. Powyższa kwestia to oczywistość bubla legislacyjnego co dotyczy prawa materialnego. Tutaj chodzi natomiast o kwestię proceduralną, o łamanie zasad procesu karnego. Już samo wymuszanie na obywatelach składania takich oświadczeń woli wydaje się absurdem(tym bardziej że chodzi o sprawy tak odległe czasowo) oraz mimo tego że wówczas takie działania nie były niezgodne z prawem (chodzi o współpracę ze służbami PRL). KPK: Art. 74. § 1. Oskarżony nie ma obowiązku dowodzenia swej niewinności ani obowiązku dostarczania dowodów na swoją niekorzyść. Zgodnie z tym, że do podejrzanego stosuje się przepisy o oskarżonym to się tyczy osoby co do której wydano postanowienie o postawieniu jej zarzutów w związku z popełnieniem przestępstwa lub przedstawiono jej zarzuty, kwestia sporna czy wcześniej też. KK: Art. 1. § 1. Odpowiedzialności karnej podlega ten tylko, kto popełnia czyn zabroniony pod groźbą kary przez ustawę obowiązującą w czasie jego popełnienia. Nie oznacza tu, że kogoś bronię (nie wypowiadam się na temat winy tamtych osób, gdyż nie znam wszystkich okoliczności, faktów a przede wszystkim jestem za młody by pamiętać), chciałbym tylko powiedzieć że nie można tak po prostu karać za czyn, który nie był wówczas sankcjonowany. Prawo nie działa wstecz. > Więc poluźniły mi się wszystkie klepki. Trochę szkoda.Oczywiste jest, że ustawodawca poruszy teraz wielką kupę, która zacznie śmierdzieć. Kto powiedział, że polityka nie trąci ekskrementami (żeby się nie wyrażać).  Poza tym to przestałem się interesować polityką, polityka w wykonaniu takich "aparatów" to "mała polityka". Choć to smutne jest.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|