 |
Apostazja po ślubie kościelnym Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
| Napisano | Autor | Tytuł | | 17-07-2008 11:18 | Bartnikowski (135 punktów) | Apostazja po ślubie kościelnym | Witam, chcę wystąpić z kościoła, jednak jestem po ślubie kościelnym i posiadam ochrzczone(!) dzieci. Nie znalazłem nigdzie w sieci jakie konsekwencje ponosi w takiej sytuacji moja żona, która co prawda do kościoła już od dawna nie chodzi i nawet czyta od kliku dni Onfraya, ale występowanie jeszcze jej nie w głowie.
dzięki Marek | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| plodzien (7378 punktów) |
Oficjalnie żonie nic się nie stanie. II Sobór Watykański zalecił kierowanie się miłością i dobrocią w stosunku do ludzi o innych poglądach. W praktyce może to być jednakże przyczyną wielu kłopotliwych sytuacji. Przyjdzie w styczniu proboszcz po kolędzie i zapyta: A Ty, córko myślisz o sprowadzeniu męża na słuszną drogę, czy - z przeproszeniem - dalej w sprośności żyjesz Onfraya czytając? I jakby nie było - będzie owcą taką trochę parszywą, a dzieci na religii jakoś nie uzyskają szóstki, na co stać będzie nawet Jasia-półgłówka. Weź proszę też pod uwagę świeckie konsekwencje takiego kroku. Otóż zgodnie z jednym z wyroków - zmiana bądź utrata wyznania przez jednego z małżonków może być uznana za zawinioną przyczynę rozkładu pożycia małżeńskiego. Hmm. Niezły pomysł.
|
|
 | | Marek B. (135 punktów) | >Oficjalnie żonie nic się nie stanie. II Sobór Watykański zalecił kierowanie się miłością i dobrocią w stosunku do ludzi o innych poglądach.
dobra, ale czy w takiej sytuacji z punktu widzenia kościoła jej ślub pozostanie ważny? chcę wystąpić, gdyż przynależność urąga mojej godności, jednak chcę aby to wpływało na mnie a nie na moją żonę.
>W praktyce może to być jednakże przyczyną wielu kłopotliwych sytuacji. Przyjdzie w styczniu proboszcz po kolędzie i zapyta: A Ty, córko myślisz o sprowadzeniu męża na słuszną drogę, czy - z przeproszeniem - dalej w sprośności żyjesz Onfraya czytając? >I jakby nie było - będzie owcą taką trochę parszywą, a dzieci na religii jakoś nie uzyskają szóstki, na co stać będzie nawet Jasia-półgłówka.
dzieci na religię posyłać nie zamierzam, bo widzę, czego uczą dzieci moich znajomych na tych mądrych "lekcjach". tak jak na chrzest po długiej batalii się zgodziłem (wszak ostatecznie nie zaszkodzi), tak lekcje religii to czysta postać indoktrynacji przez apologetów i to godzić się nie zamierzam, co już zresztą zapowiedziałem. na szczęście żona rozumie, że bóg bogiem (choć wątpliwym), a kościół fajny nie jest.
>Weź proszę też pod uwagę świeckie konsekwencje takiego kroku. Otóż zgodnie z jednym z wyroków - zmiana bądź utrata wyznania przez jednego z małżonków może być uznana za zawinioną przyczynę rozkładu pożycia małżeńskiego. >Hmm. Niezły pomysł.
nasze pożycie ma się całkiem nieźle w każdej materii, a mój odwieczny ateizm, który niedawno umocnił się lekturami Dawkinsa, Onfraya i racjonalisty nic tu nie zmienia poza moją większa świadomością na pewne sprawy.
swoją drogą ciekawe, że nie znalazłem podobnego problemu nigdzie. czyżbym był jedynym ateistą z kościelnym ślubem?
marek
|
|
|  | | plodzien (7378 punktów) | > >Oficjalnie żonie nic się nie stanie. II Sobór Watykański zalecił kierowanie się miłością i dobrocią w stosunku do ludzi o innych poglądach.>> dobra, ale czy w takiej sytuacji z punktu widzenia kościoła jej ślub pozostanie ważny? chcę wystąpić, gdyż przynależność urąga mojej godności, jednak chcę aby to wpływało na mnie a nie na moją żonę.>Z wyjątkiem sytuacji przewidzianych w prawie kośc. - ślub katolicki zawsze pozostaje ważny. Oczywiste draństwo męża, jakim jest apostazja nie unieważni żonie sakram. małżeńskiego. > nasze pożycie ma się całkiem nieźle w każdej materii, a mój odwieczny ateizm, który niedawno umocnił się lekturami Dawkinsa, Onfraya i racjonalisty nic tu nie zmienia poza moją większa świadomością na pewne sprawy.> swoją drogą ciekawe, że nie znalazłem podobnego problemu nigdzie. czyżbym był jedynym ateistą z kościelnym ślubem> marek>Jeśli chodzi o śluby/ich brak u ateistów, to znam teraz dwa przypadki. Twój i mój. Z tej wiedzy wynika, że 50% ateistów ma taki problem.  Pozdrawiam
|
|
| |  | | Marek B. (135 punktów) | > >swoją drogą ciekawe, że nie znalazłem podobnego problemu nigdzie. czyżbym był jedynym ateistą z kościelnym ślubem> > marek>Jeśli chodzi o śluby/ich brak u ateistów, to znam teraz dwa przypadki. Twój i mój. Z tej wiedzy wynika, że 50% ateistów ma taki problem.  rozumiem, że nie jesteś jeszcze apostatą. a jak się dogadujesz z żoną? czy tez jest ateistką i nie ma problemu?
marek
|
|
| | |  | | plodzien (7378 punktów) | >.. a jak się dogadujesz z żoną? > Jak stary koń ze starym koniem >czy tez jest ateistką i nie ma problemu Właśnie dlatego nie ma problemu Pozdrawiam
|
|
|  | 2 na 2 | Zyga (1539 punktów) | > chcę wystąpić, gdyż przynależność urąga mojej godności,...
>...tak jak na chrzest po długiej batalii się zgodziłem (wszak ostatecznie nie zaszkodzi)
a godności dzieci urągać nie będzie?
|
|
| |  | | Marek B. (135 punktów) | >> chcę wystąpić, gdyż przynależność urąga mojej godności,... >>...tak jak na chrzest po długiej batalii się zgodziłem (wszak ostatecznie nie zaszkodzi) >a godności dzieci urągać nie będzie?
nie będzie, bo są tego nieświadome (2 lata ma starsze). uświadomiwszy sobie w przyszłości dokonają wyboru. złem sam chrzest nie jest, bo na szczęście, w przeciwieństwie do np. Żydów przystąpienie do KK nie wiąże się z okaleczeniem fizycznym, a jedynie z krótką nieprzyjemnością zimnej wody (podczas chrztu pierwszego syna ksiądz wyprosił nas ze mszy na zaplecze, bo mały tak się darł, że przeszkadzało mu to w głoszeniu słowa bożego. co ciekawe pozostała czwórka dzieci milczała w obliczu majestatu i powagi instytucji). po kilkutygodniowej dyskusji nt. chrztu, znalazłem jeden plus tego wydarzenia. wątpliwy to plus, ale zawsze. rodzina uznaje, że na chrzest trzeba nam przynieść kasę (nie wiem dlaczego, ale oni tak chcą), a że potrzeb zawsze jest dużo, zgodziłem się nie dyskutować więcej o tym dziwnym rytuale (chrztu) i przyjąć z pokorą wszystkie koperty dostarczone przez ciocie, wujków i babcie.
marek
|
|
| | |  | 1 na 1 | Kelly (2051 punktów) | >nie będzie, bo są tego nieświadome (2 lata ma starsze). uświadomiwszy sobie w przyszłości dokonają wyboru. Czy ten wybór nie powinien wyglądać "brać chrzest, czy nie brać, oto jest pytanie", a nie "brać apostazyję, czy nie brać, ojp"?
|
|
| | | |  | | Marek B. (135 punktów) | >>nie będzie, bo są tego nieświadome (2 lata ma starsze). uświadomiwszy sobie w przyszłości dokonają wyboru. >Czy ten wybór nie powinien wyglądać "brać chrzest, czy nie brać, oto jest pytanie", a nie "brać apostazyję, czy nie brać, ojp"?
wspomniałem już, że ustąpiłem, bo się żona uparła. a ponieważ nic moim dzieciom w związku z tym nie ubędzie, tematu już nie drążę. żona się potem będzie musiała tłumaczyć po jaką cholerę je chrzciła, tak jak moja matka musiała mi się tłumaczyć z tego dlaczego ochrzciła mnie, kiedy miałem dopiero 13 lat (mój brat miał wtedy 17 i jego nie udało się namówić i do dziś pozostaje jedyną znaną mi nieochrzczoną osobą), co spowodowane było jej chwilowym przypływem religijności spowodowanym tym, że poznała mądrego księdza. zryw oczywiście był chwilowy i potem sobie odpuściła, ale etykietkę mi przypięto i zmusza mnie to do odkręcania.
marek
|
|
1 na 1 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Witam, >chcę wystąpić z kościoła, jednak jestem po ślubie kościelnym i posiadam ochrzczone(!) dzieci. (...) występowanie jeszcze jej nie w głowie.
Masz tylko trzy dobre wyjścia w kolejności od najlepszego:
1. Poczekaj aż żona dojrzeje i razem wystąpcie. 2. Zrezygnuj. Harmonia jest wartością wyższą niż te wartości, w imię których chcesz wystąpić. 3. Rozwiedź się zanim zaczniesz domową wojnę religijną
Najgorszym wyjściem jest apostazja bez zgody żony.
doku
|
|
 | | Marek B. (135 punktów) | >>Witam, >>chcę wystąpić z kościoła, jednak jestem po ślubie kościelnym i posiadam ochrzczone(!) dzieci. (...) występowanie jeszcze jej nie w głowie. >Masz tylko trzy dobre wyjścia w kolejności od najlepszego: >1. Poczekaj aż żona dojrzeje i razem wystąpcie. >2. Zrezygnuj. Harmonia jest wartością wyższą niż te wartości, w imię których chcesz wystąpić. >3. Rozwiedź się zanim zaczniesz domową wojnę religijną >Najgorszym wyjściem jest apostazja bez zgody żony.
dzięki. trzecia opcja dość drastyczna. nie zamierzam i nie zamierzałem robić tego bez zgody żony. dyskusje religijne w domu są, nie twierdzę, że łatwe, ale jakoś dajemy radę. prawdę mówiąc, zrezygnowałem wstępnie właśnie ze względu na dziwny potencjalny status po takim akcie mojej żony. przy okazji jednak chciałem się dowiedzieć jak to jest, gdy jednak się zdecyduję.
trzeba też uznać opinie niektórych osób, że apostazja jest swojego rodzaju manifestacją i można spokojnie być ponad to i zwyczajnie po prostu zignorować. drażnią jedynie podczas dyskusji argumenty katolików, że jednak jestem wciąż ochrzczony, czyli wg nich jestem bardziej wątpiący niż niewierzący (pokrętny sposób myślenia, ale taki jest).
marek
|
|
|  | 1 na 1 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >argumenty katolików, że jednak jestem wciąż ochrzczony, czyli wg nich jestem bardziej wątpiący niż niewierzący
Czy oni tak myślą, że skoro się nie odchrzciłeś, to naczy, że wciąż nie masz pewności, że nie chcesz pozostać ochrzczony?
Nie jestem znawcą tych ich procedur, może istnieje jakaś prosta procedura unieważnienia chrztu, o której oni wiedzą i myślą, że wszyscy wiedzą. Wtedy mieliby rację - skoro wciąż jesteś ochrzczony, to znaczy że jesteś niezdecydowany.
Jeśli się zastanowić, to minimum uczciwości ze strony Kościoła powinno zapewnić, że każdy dorosły może od ręki unieważnić chrzest, jeśli został on przeprowadzony bez jego zgody lub w dzieciństwie.
Co tam Kościół! W państwie prawa każdy obywatel powinien mieć prawo żądać od każdej organizacji modyfikacji zapisów informacji osobowych, jakie ta organizacja posiada. Jeżeli zmieniłem nazwisko, to mam prawo żądać, żeby stowarzyszenie, którego jestem członkiem, także zmieniło moje nazwisko w swoich rejestrach. Mogę nawet tak zmienić nazwisko, że we wszystkich aktach urodzenia wydawanych przez USC będę figurował jako urodzony od razu pod tym zmienionym nazwiskiem.
Jeżeli zmieniłem wyznanie na buddysta, to mam prawo żądać, żeby w rejestrach kościelnych zmieniono wartość tego atrybutu z "katolik" na "buddysta". Jeżeli chcę, żeby nazywano mnie "nieochrzczony", to Kośćiół powinien mieć obowiązek zmienić to w swoich rejestrach - takie powinny być konsekwencje prawa do danych osobowych.
doku
|
|
| |  | 4 na 4 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > Mogę nawet tak zmienić nazwisko, że we wszystkich aktach urodzenia wydawanych przez USC będę figurował jako urodzony od razu pod tym zmienionym nazwiskiem.> Jeżeli zmieniłem wyznanie na buddysta, to mam prawo żądać, żeby w rejestrach kościelnych zmieniono wartość tego atrybutu z "katolik" na "buddysta". Jeżeli chcę, żeby nazywano mnie "nieochrzczony", to Kośćiół powinien mieć obowiązek zmienić to w swoich rejestrach - takie powinny być konsekwencje prawa do danych osobowych.Właśnie, kurczę blade, pomyślcie tylko! Jakim prawem Kościół miałby nazywać mnie "apostatą"?! Jeżeli Blumsztain zmienił nazwisko na Orłowski, to przecież urzędy państwowe nie nazywają go: "Orłowski (nazwiskio nieoryginalne)", ale po prostu: "Orłowski". To jeszcze jeden z powodów, dla którego jestem przeciwnikiem apostazji. Mam naturalne prawo unieważnić swój chrzest i być wszędzie nazywany "nieochrzczony" i o to prawo będę walczyć... Tak, znalazłem nowy, głębszy sens mojej przynależności do PSR. Chcę, aby prawo do danych osobowych, reprezentowane przez GIODO, zmuszało różne instytucje i organizacje do modyfikowania moich danych osobowych zgodnie z moim życzeniem. Chcę, żeby PSR działało na rzecz przeobrażenia Polski z kraju Dzikiego Wschodu w państwo prawa.
doku
|
|
| | |  | 3 na 3 | Kelly (2051 punktów) | > Tak, znalazłem nowy, głębszy sens mojej przynależności do PSR.Panu niech będą dzięki  .
|
|
| Kajka (129 punktów) | spróbuj spytać na forum www.apostazja.info/Jest tam dużo apostatów a prowadzący tę stronę jest obeznany w temacie. Pozdrawiam
|
|
J.S. (4752 punktów) (zablokowany) | Kurde... Bądź ostrożny aby nie spotkała Cie rozwodazja przy okazji...
|
|
bozena (120 punktów) (zablokowany) | Powinieneś sprawę przedyskutować z żoną. Jeżeli ona nie widzi w tym nic złego powinieneś uczynić to co sam uważasz za słuszne i gdybyś faktycznie tak uczynił w pełni masz moje jako katoliczki poparcie. W zasadzie na Twoje małżeństwo nic nie wpływnie, bowiem w tym wypadku rolę wychowawcy katolickiego waszych pociech przejmie (chyba że nie chce) żona. Ze strony księdza nic się nie może stać - oczywiście może pouczyć ale żadnej zemsty nie jest wstanie wymyslić bo ma kierować się miłością i poszanowaniem wolnej woli bliźniego. A co do dzieci - to puszczanie ich na religię to sprawa drugorzędna - jeżeli żona zechce to powinieneś ustąpić, bo na pewno lekcja o wartościach nie powinna im zaszkodzić.
|
|
 | 2 na 2 | Marek B. (135 punktów) | >Powinieneś sprawę przedyskutować z żoną. Jeżeli ona nie widzi w tym nic złego powinieneś uczynić to co sam uważasz za słuszne i gdybyś faktycznie tak uczynił w pełni masz moje jako katoliczki poparcie. W zasadzie na Twoje małżeństwo nic nie wpływnie, bowiem w tym wypadku rolę wychowawcy katolickiego waszych pociech przejmie (chyba że nie chce) żona.
dziwne jest to, że większość założyła, że chcę coś robić w tajemnicy przed żoną. nie jest tak, dyskutuję z nią o tym, więc wie co zamierzam.
> Ze strony księdza nic się nie może stać - oczywiście może pouczyć ale żadnej zemsty nie jest wstanie wymyslić bo ma kierować się miłością i poszanowaniem wolnej woli bliźniego. A co do dzieci - to puszczanie ich na religię to sprawa drugorzędna - jeżeli żona zechce to powinieneś ustąpić, bo napewno lekcja o wartościach nie powinna im zaszkodzić.
tutaj wchodzisz na grząski grunt, bo wg mnie jednak lekcje religii szkodzą. przedstawiają błędnie rzeczywistość wokół nas i zamiast uczyć o relacjach międzyludzkich i wartościach sensu stricte, uczą o relacjach człowiek-bóg-człowiek, co prowadzi na manowce. polecam Ci film 'Root of all evil' - jest to "ekranizacja" Boga urojonego. Tam jest sporo o tym, że lekcje religii to czasem więcej złego niż dobrego. A na pewno prowadzą do strachu u dzieci i błędnego wyobrażeniu świata od dzieciństwa zaszczepiając poglądy o życiu wiecznym i temu podobnych mitach. Przykład od moich sąsiadów: Dziewczynka 5 letnia pewnego dnia nagle stwierdza: Mamo, ja nie chcę już żyć. Dlaczego? - pytana zaskoczona i zszokowana mama. Bo Pani na religii powiedziała, że babcia po śmierci poszła do nieba a ja chcę do babci. Nie chore? Dziecko powinno rozumieć, co to jest życie i co to jest śmierć.
marek
|
|
4 na 4 | Mariusz Hyżorek (462 punktów) | Tak się składa, że całkiem niedawno miałem taką swoją prywatną przygodę z apostazją. Co prawda nie jestem żonaty, a więc odchodzi problem z drugą połówką, ale to nie znaczy, że jest to miła i przyjemna kwestia, nawet dla mnie samego. Opowiem Ci pokrótce jak to wyglądało, będziesz sobie mógł wyciągnąć z tego wnioski. Zaczęło się od tego, że któregoś dnia w wiadomościach podali, że kościół ma jakieś ale co do metody in vitro. To, że tak powiem, przebrało moją miarkę i stwierdziłem, że jako ateista nie chcę mieć już nic wspólnego z kościołem katolickim, nawet na papierku. W internecie znalazłem potrzebne informacje na temat złożenia aktu apostazji. Napisałem akt, zdobyłem podpisy dwóch świadków, którzy wiedzieli, że od dawna jestem ateistą i podpisali się jako świadkowie bez problemu, życząc mi powodzenia. Akt podpisałem w trzech jednobrzmiących egzemplarzach. Jeden z nich wysłałem do kurii w Gnieźnie, drugi do parafii, w której byłem ochrzczony, a trzeci zachowałem dla siebie. Wszystko wysłałem listem poleconym. Po jakimś czasie przyszła do mnie odpowiedź z kurii, że powinienem udać się do swojego proboszcza (pomijając, że nie uważam się za katolika, a więc jakiego, mojego proboszcza ?! Kim dla mnie jest ten człowiek?). Pojechałem najpierw do parafii, w której byłem ochrzczony, z zapytaniem, o co im chodzi, skoro w przepisie z internetu przeczytałem, że to powinno wystarczyć. Tamtejszy ksiądz proboszcz rozłożył ręce i powiedział, że nic nie może zrobić, że to zależy od kurii. Pojechałem więc do "swojego"  proboszcza. Odbyliśmy ciekawą pogadankę, z której nic nie wynikało, oprócz tego, że żyjemy w dwóch różnych światach i ... i tak mi tego nie podpisał, kwitując wszystko w ten sposób, że dobrze, że dużo czytam i że poszukuję prawdy i ... że jeszcze pewnie kiedyś do nich wrócę, więc mi tego nie podpisze. (kropka). W ten sposób skończyła się moja przygoda z apostazją. Mam ich serdecznie dosyć, szkoda mi pieniędzy na paliwo i na listy polecone. Wiem, że wielu ludziom udało się wypisać z kościoła, widocznie mieli więcej szczęścia niż ja, albo ja po prostu mieszkam w zbyt małej miejscowości, lub też mam zbyt dbającego o swoje owieczki proboszcza. Mógłbym w tym miejscu skończyć, ale niestety potem wydarzyło się jeszcze coś. Nie wiem jak, ale o moim wyjściu z kościoła (czy raczej próbie oficjalnego wyjścia, bo ateistą jestem już 11 lat), dowiedziała się cała moja rodzina, w tym i babcia - namiętna słuchaczka radia Maryja, która potem wydzwaniała do mnie i prosiła, a raczej żądała tego, abym się nawrócił i odszedł od szatana. Ojciec, który wzorem moralności nie jest (chyba, że ktoś chciałby szukać takiego wzoru pod budką z piwem) i nie pamiętam, kiedy ostatnio wybrał się do kościoła, przypomniał sobie, że ma syna i zaczął mnie umoralniać. Oprócz tego bardzo rozdrażniła go kwestia, że jest mu wstyd i co ludzie powiedzą (ja osobiście mam to głęboko w d... co ludzie powiedzą, bo to jest moje życie i moja sprawa). Matce i siostrze o moim zamiarze powiedziałem jeszcze przed wizytą u proboszcza i efekt był taki, że matka wpadła w szał, a siostra wyraziła dość jasno swoją dezaprobatę. Podejrzewam, że lepiej by zniosły, gdybym im powiedział, że przechodzę na islam, albo, że jestem gejem, chociaż, co podkreślam, wiedziały, od wielu lat, że jestem ateistą, gdyż nigdy tego nie ukrywałem. W moim kierunku poszły takie teksty jak: "A co by było, gdybyś zakochał się w praktykującej katoliczce i chciał się z nią ożenić" - Oczywiście nie zrezygnowałbym ze swoich przekonań. Jeśli ktokolwiek nie potrafiłby tego uszanować, to nie wyobrażam sobie, że mógłbym z kimś takim spędzić dłuższy okres czasu. "Po co ci to? Wierz sobie w co chcesz, ale czy musisz to ogłaszać całemu światu?" - brakowało jeszcze ... ale postępuj jak wszyscy normalni ludzie. "Czy ty się uważasz za najmądrzejszego człowieka na świecie?" - z pewnością nie, ale z pewnością też mam bardziej otwarty umysł niż przeciętny Kowalski chodzący co niedzielę do kościoła. To tylko cześć tego wszystkiego. Mimo wszystko życzę powodzenia. P.S. Jeśli zrealizuję w końcu swoje życiowe zamierzenia, to z pewnością sami mnie wykopią  (może powinni sobie poczytać to, co piszę na forach racjonalisty?)
|
|
 | | Marek B. (135 punktów) | > Tak się składa, że całkiem niedawno miałem taką swoją prywatną przygodę z apostazją...Dzięki za dobre słowo  Historia ciekawa i zachęcająca do podjęcia przeze mnie próby walki o swoje. O ironio za 2 tygodnie moje młodsze, biedne dziecko zostanie ochrzczone, co będzie najprawdopodobniej ostatnim jego wątkiem związanym z kościołem, bo żona już się zgodziła, że o "lekcjach" religii mowy nie ma. Ogólnie zachęciliście mnie wszyscy do działania, jak tylko coś z tego wyjdzie, to na pewno opiszę swoją przygodę.
marek
|
|
1 na 1 | czes (4083 punktów) | Witaj Marek,
Rdzę Ci zaglądnąć na portal apostazja.pl. Jest tam wiele przydatnych informacji, możesz poczytać wypowiedzi apostatów i podyskutować czy poprosić o pomoc.
Ja też jestem z Krakowa, od 20 lat mieszkam w Kanadzie. Wysłałem mój akt apostazji do kurii w Krakowie. Otrzymałem od nich informację, że apostacji powinienem dokanać osobiście u swego proboszcza zjawiając się tam wraz z dwoma świadkami. No, trochę to kłopotliwe ale zastanawiam się czy zamiast ciągania świadków nie wystarczy uwierzytelnienie podpisu przez notariusza. Napiszę do nich w wolnej chwili.
Życzę powodzenia.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|