Racjonalista - Strona głównaDo treści
Wojna kontra wiara

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
29-12-2006 16:15bleble (5585 punktów)Wojna kontra wiara
Patriotyzm i wierny... Powinni sie od siebie sporo roznic jednak wielu wiernych walczy za swoje państwo. Dlaczego??? Przecież ich Bog tego nie chce chyba zeby walczyli...
"Gdy wyjdzie ksiadz, pastor, rabin, pobłaogoslawic swoj karabin, bo mu sam pam Bog krzykanal z nieba, ze za ojczyzne bic sie trzeba"
Dobra przyjmijmy ze dwa walczace panstwa wierza w jednego Boga. Lud panstwa X uwaza ze Bog pomoze w walce akurat jego panstwu lecz lud panstwa Y takze tak uwaza. Walcza o polityke jednak wierza ze bog pokibicuje akurat jednemu z nich. Skoro uwazacie ze jeste jeden Bog to przecież nie chce abyscie walczyli o polityke.
Uwazam, ze w wojnach nie powinni uczestniczyc ludzie wierzacy, bo sami zaprzeczaja swoim przekonaniom...
A nawet jesli wona jest przegrana i jakies panstwo zniknie z map to przecież nic nie znaczy bo zycie plynie dalej... A czy to jest wazne gdzie??? My akurat urodzilismy sie w Polsce, ale gdybysmy sie gdzie indziej urodzili to patrioci walczyliby za to drugie panstwo
Wiec czy to ma sens??????????
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Adamczyk (3 punktów)
>Patriotyzm i wierny... Powinni sie od siebie sporo
>roznic jednak wielu wiernych walczy za swoje państwo.
>Dlaczego??? Przecierz ich Bog tego nie chce chyba zeby
>walczyli...
>"Gdy wyjdzie ksiadz, pastor, rabin, pobłaogoslawic swoj
>karabin, bo mu sam pam Bog krzykanal z nieba, ze za
>ojczyzne bic sie trzeba"
>Dobra przyjmijmy ze dwa walczace panstwa wierza w jednego
>Boga. Lud panstwa X uwaza ze Bog pomoze w walce akurat jego
>panstwu lecz lud panstwa Y takze tak uwaza. Walcza o
>polityke jednak wierza ze bog pokibicuje akurat jednemu z
>nich. Skoro uwazacie ze jeste jeden Bog to przecierz nie
>chce abyscie walczyli o polityke.
>Uwazam, ze w wojnach nie powinni uczestniczyc ludzie
>wierzacy, bo sami zaprzeczaja swoim przekonaniom...
>A nawet jesli wona jest przegrana i jakies panstwo zniknie
>z map to przecierz nic nie znaczy bo zycie plynie dalej...
>A czy to jest wazne gdzie??? My akurat urodzilismy sie w
>Polsce, ale gdybysmy sie gdzie indziej urodzili to patrioci
>walczyliby za to drugie panstwo
>Wiec czy to ma sens??????????


To prawda, ze wierzący walcząc zapreczaja swoim przekonaniom. Zaden człowik nawet ten radyklnie sojący przy swojej niewierze nie ma prawa zabijac ,w imie swoich chorych racji.
Zazwyczaj te racje opierają sie na chęci zysku, chciwości, nienawiści, ułomności duchowej. Patriotyzm w tym wszystkim, to niestety zle pojete słowo... Bo to nie jest cos co pozwala nam bezkarnie zabijać. Patriotyzm jest to nasza swiadomośc do historii, kultury, tradycji. Nie mozemy o tym zapominac, bo to stanowi nasza nieołączną wartość istnienia. Państwo samo w sobie nic nie oznacza jako terytorium, czy tez ziemia. Państwo tworza ludzie z danym dorobkiem kulturowym. I jesli mówimy o walce za to panstwo, to jest to walka o nas samych, która pozwoli nam albo istnieć albo nie. A to czy nasz kraj jest na mapie czy nie o niczym nie świadczy. Bo to my jako ludzie tworzymy naród. Chodż wiadomo ze tworzyć naród jest łatwiej , mając mozliwości strukturalne....


movax (630 punktów)
>Patriotyzm i wierny... Powinni sie od siebie sporo
>roznic jednak wielu wiernych walczy za swoje państwo.
>Dlaczego??? Przecież ich Bog tego nie chce chyba zeby
>walczyli...
W idealnym świecie jakie sobie wymażył bóg powinno być jedno państwo i jedna religia. O to walczą. Walczą dla niego. W zasadzie większość wojen powstawała albo z chęci materialistycznych władcy, albo z skrajnej nietolerancji wynikającej z braku dialogu pomiędzy państwami i próby dopasowania obcych do swojego poglądu.

Bywają też wojny w których rzeczywiście lud cierpiał skrajne ubóstwo i nędze. Jeśli nikt nie chciał im pomóc, to chyba wojna o przetrwanie była uzasadniona. Oczywiście najlepiej, aby jaknajmniej osób z obu stron zgineło.

>"Gdy wyjdzie ksiadz, pastor, rabin, pobłaogoslawic swoj
>karabin, bo mu sam pam Bog krzykanal z nieba, ze za
>ojczyzne bic sie trzeba"
Bardzo fajna piosenka zespołu Akurat "Do prostego człowieka" na podstawie tekstu Tuwima. Polecam.
Mówi właśnie o bezsensie wojny ideologicznej, czy też wyprawy po ropę na inne kraje. Jednak nie przeczy obronie ojczyzny.

>Wiec czy to ma sens??????????

Jestem pacyfistą. Dla mnie wojna nie ma najmniejszego sensu. W czasach w których raczej nie mamy problemów z gospodarką świata, demografią (a przynajmniej bylibyśmy w stanie sobie z tym poradzić gdyby nie wojny właśnie i obojętność świata).
W dawnych czasach praktycznie również (czy wojna była naprawdę potrzebna jakiemuś chłopowi, albo przeciętnemu człowiekowi?).

Z punktu widzenia świata działania ludzi nie mają praktycznie żadnego znaczenia. Nawet zniszczenie całego narodu nic nie znaczy. Kosmos jest głuchy na krzyki milionów.

Zgadzam się również, że jeśli istnieją wierzący ludzie, którzy w dodatku "nie zabijaj" mają za jedną z głównych wartości, to idąc na wojne popełniają ciężki grzech.

Niestety w chorym świecie nie da się ufać komukolwiek, i wojna (uciszenie wroga, albo jego zabicie) jest najpewniejszym sposobem dotarcia do zamierzeonego celu. Oczywiście bardzo brutalnym.

Mimo swojego pacyfizmów, byłbym w stanie zabić - na przykład w przypadku bezpośredniego zagrożenia mnie lub moich bliskich. Przy jakimś ataku nie było by czasu na dyplomację (nie wiem szaleniec się rzucił na mnie, albo bandzior który już sobie postanowił i nic tego nie zmieni).

Można by twierdzić że wróg wojenny to też podobna sytuacja. Jednak w tej sytuacji raczej mamy czas na dialog. ONZ do tego służy, jest jednak dosyć kiepsko działającym organem. A sam dialog jest nieproduktywny przez długi czas, bo obie strony są głuche. To doprowadza właśnie do wojny - brak skuteczności dialogu.

Co do obrony ojczyzny z początku mojej wypowiedzi: tu też można się by zastanawiać czy to mam sens. Czy nie lepiej gdzieś uciec razem z rodziną?

Zapraszam do dalszej dyskusji.

PS. "Jedna śmierć to tragedia, milion - to statystyka" J. Stalin.
movax (630 punktów)
A tak poza tym to co bybyło bez wojen? Zero rozrywki, marazm. Czasami człowiek musi wyładować swoje zwierzęce instynkty w zbiorowej rzeźi.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365