Racjonalista - Strona głównaDo treści
"Nasze słoneczko" wraca...

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
09-08-2008 21:29lotrek (14275 punktów)"Nasze słoneczko" wraca...
Ocena 2 na 2
Tak sympatycznie o sławnym w katolickim świadku i znanym z antysemickich wypowiedzi a ostatnio ze skandali wokół fundacji swojego imienia - prałacie Jankowskim mówią gdańszczanie (nie wszyscy - wolę to napisać, co by nie zbierać minusów od gdańszczan z tego Portalu). Więc "słoneczko" wraca na ambonę kościoła św.Brygidy, by znowu po rocznej przerwie głosić kazania. Tę nowinę można było usłyszeć dziś we wszystkich kanałach informacyjnych telewizyjnych mediów, oczywiście okraszoną przeprowadzoną sondą uliczną wśród uradowanych mieszkańców miasta. Nowy metropolita Gdański, sławetny "Flaszka" Głódź swojemu kompanowi z licznych libacji zniósł "szlaban" na publiczne wypowiadanie się, które to nałożył jego poprzednik, arcybiskup Gocłowski. Podobno Episkopatowi nic do tego, bo "biskup na zagrodzie równy wojewodzie", tak skomentował tę decyzję w TVi dziennikarz Zając. I bardzo dobrze, skoro hierarchowie katolickiego kościoła nie przejmują się tz. publiczną opinią. Podobnie jest przecież z osławionym ojcem dyrektorem z Torunia, hierarchowie by być w zgodzie z "poprawnością polityczną" niby potępiają skandaliczne zachowanie i wystąpienia w/w a po cichu im przyklaskują - typowa katolicka obłuda. Będzie ciekawie..i to już od przyszłej niedzieli.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Pabloss (4221 punktów)
Prawda jest taka, że kościół katolicki nigdy krzywdy nie zrobi osobom mającym poglądy antysemickie, homofobiczne, radykalnie tradycjonalistyczne itp..., gdyż sam posiada takie korzenie. Nie może przecież podciąć gałęzi na której sam siedzi i co lepsze, którą wykorzystuje do swojego dalszego rozrostu. Pomimo tych całych ekumenicznych zabiegów z udziałem przedstawicieli wielu wyznań, zamykania się w kościele i głodowania na rzecz solidarności z Tybetem, urządzania poradni dla leczenia osób z "zaburzoną orientacją seksualną" i nazywania ich "błądzącymi braćmi" itp. kościół katolicki (a dokładnie kler i radykalne odłamy wyznawców świeckich) to wielka maszyna przesączona nienawiścią do wszystkiego co inne. Absolutnie nie można wiary katolickiej nazwać "wiarą miłości" - gdyż miłością to ona pała ale tylko wtedy, gdy duszyczki bezgranicznie podporzadkowują się woli pasterzy, ewentualnie umieją stosownie wynagradzać im za swoje grzeszki. Dzięki temu, że czasy się zmieniły i zapędy ludzi zostały w jakimś tam stopniu ucywilizowane kościół ma poważny problem w pozyskiwaniu nowych posłusznych owieczek. Już teraz nie może wznieść mieczy do góry i rozpalić tysiąca stosów, lecz zmuszony jest do intrygi, kłamstwa i fałszywej miłości. Najlepszym sposobem z którego ostatnio korzysta jest ogłupianie ludzi, zastraszanie ich np: żydami, gejami, ateistami oraz jeden z najlepszych moim zdaniem pomysłów - robienie z siebie kozła ofiarnego, aby w ten sposób owieczki (a Polacy są znani z dobrego serca dla osób pokrzywdzonych) zlitowały się nad klerem i uwierzyły w to, że wszystkie siły "ciemności" zawarły sojusz aby zniszczyć Jedyny Powszechny i Apostolski Kościół.
Najgorsze jest to, że władza sądownicza nie reaguje na brutalne ataki kościoła na innowierców czy też osoby żyjące po swojemu. O najsurowszą karę dla purpuratów wręcz woła ogromna nienawiść jaką kierują do osób homoseksualnych, do matek decydujących się na aborcję, do zwolenników eutanazji na życzenie, do odszczepieńców w wierze, a w szczególności do antyklerykałów, którzy w większości przypadków są osobami wierzącymi lecz nie uznającymi przewodniej roli kleru. Ci ostatni mają faktycznie przerąbane, bo jakże to kościół Jezusa może istnieć bez apostołów (kleru) stąd też na wielu mszach można sobie posłuchać jak to antyklerykałowie przypuszczają szturm na biedny kościół i jak można z nimi walczyć. Reasumując, kościół katolicki to dziwny twór...., który tym większy ma odlot im bardziej zdaje sobie sprawę, że przegrywa walkę z cywilizacją. Należy mieć jednak nadzieję, że w tej drodze do Chrystusa, w obliczu zmieniającego się światopoglądu społeczeństwa kler nie wróci znów do sprawdzonej metody....a stosy płoną, płoną, płoną.........
Hrabia Valenty (96 punktów)
Problem , który Pan porusza dotyczy , zaznaczyć by należało sytuacji specyficznie polskiej, częstokroć zarzuty prymitywizmu religijnego są nasza domeną, podobnie jak ogólne fobie naszego społeczeństwa, braku tolerancji, które często znajdują odbicie w wypowiedziach tak politycznych, kościelnych czy społecznych, kościół nie jest tu wyjątkiem choć czasami jaskrawiej widocznym. Dobrze , że odróżnia pan wiarę od kościoła czy kleru w tym przypadku, bo z tym różnie bywa i czasem nie wiadomo co jest przedmiotem krytyki. Odpisuje Panu, akurat poczytuje wywiad z Miłoszem, który porusza podobny problem, acz z trochę innej strony. Oto fragment :
" - W latach 30. w Warszawie byłem na odczycie Witkacego, który mówił o lenistwie polskiej inteligencji, zupełnie nie interesującej się problemami metafizycznymi. To była rozpacz Witkacego, owe bezskuteczne próby ufilozoficznienia tej społeczności. Formacja inteligencji polskiej była zasadniczo pozytywistyczna i racjonalistyczna, do czego później dochodzi patriotyzm i ojczyzna, czyli wartości zbiorowe. Jest mi to najzupełniej obce. Nie można zrozumieć pewnych zjawisk w Polsce, jeżeli się nie pamięta o tej niesłychanej podatności na dość płasko pojęty pozytywizm, materializm, racjonalizm. Myślę, że trzeba tutaj przypomnieć cechy polskiego katolicyzmu. Istnieje zasadnicza teoria czy też doktryna duchowieństwa polskiego - nie zawsze występuje ona w postaci jaskrawej (jaką nadał jej Jędrzej Giertych), niekiedy pojawiają się tylko jej elementy. Jest to widzenie Polski jako przedmurza katolicyzmu, atakowanego zawsze przez wrogie siły. Działały one już w XVII wieku - wówczas były to siły protestancko-masońskie, które urządziły najazd szwedzki. Zderzenie z zewnętrznym światem, spiskującym przeciwko nam, nastąpiło na Jasnej Górze, która uratowała Polskę katolicką. Później zagrażały nam siły masonerii i międzynarodowej rewolucji, które doprowadziły do rozbiorów. Monarchowie występowali jako wspólnicy tych właśnie sił, a w przyszłości podobne siły masonerii, wkrótce potem komunizmu i żydostwa, starały się zniszczyć polskość i katolicyzm. Słyszałem z ust duchownych, że Stalin i Jego Politbiuro to byli masoni, Żydzi itd. "
cały wywiad na: www.milosz.pl/wywiad_grozinamplaskosc.php
Pozdrawiam.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>w katolickim świadku

Katolicki świadek w środku
jak świat światem miał bebechy,
wiem na pewno, bo ja, kotku,
od podszewki znam te klechy.
.

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365